Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

McDusia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 20:56, 26 Paź 2012    Temat postu:

Swoją drogą trzeba było z tych groszków uwić wianek, lepiej by wyglądał niż róże związane kabelkiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 22:49, 26 Paź 2012    Temat postu:

Wszystko wyglądałoby lepiej niż wianek z kabelka Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 23:43, 26 Paź 2012    Temat postu:

Bo to jest kreatywne połączenie tradycji z nowoczesnością. Po jednym elemencie od każdego członka rodziny. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17238
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:58, 26 Paź 2012    Temat postu:

Coś starego, coś nowego, coś pożyczonego...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 0:13, 27 Paź 2012    Temat postu:

I unurzanie w wodzie jako coś niebieskiego. Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2789
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:02, 27 Paź 2012    Temat postu:

lychnis napisał:
I unurzanie w wodzie jako coś niebieskiego. Razz


Nie wiemy, jakiego koloru był ten groszek. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 20:29, 27 Paź 2012    Temat postu:

Januszem zajęli się lekarze, Gabrysia czeka na korytarzu z Ignasiem, który usiłuje ją przekonać, żeby zostawili Pyziaka pod opieką szpitala i wracali na ślub.

Cytat:
(...) przez dłuższą chwilę siedzieli w milczeniu, na białych krzesełkach w białym hallu, patrząc bezmyślnie na biały plakat reklamujący usilnie szczepionkę przeciwgrypową. Przed gabinetem laryngologa kwękał jakiś zagrypiony grubas i też się gapił w plakat, a trzy kaszlące pielęgniarki w recepcji wpatrywały się razem w monitor jednego z trzech komputerów. Może tam też była reklama szczepionki.

A może informacja o tym, że talent pisarski autorki uległ regresji. Moje nawiązanie jest równie zgrabne co powyższa puenta.

Cytat:
– Mamo, dlaczego tak się troszczysz, czy ty go ko... – zaczął nagle Ignaś i urwał, przerażony własną bezczelnością.
– Czy go kocham?
– Wiem, wiem, że nie – odparł szybko. – Ale – czy go kochałaś.
– Tak.
– Bardziej niż teraz tatę?
– O, nie, całkiem inaczej. Pierwsza miłość, wiesz. Było i minęło.

Ale o czym oni w ogóle rozmawiają? Często się zdarza, że człowiek będący świadkiem, jak nieznajomy traci przytomność, wzywa pomoc lub na własną rękę zawozi go do szpitala i albo czeka na wiadomość o rozwoju sytuacji, albo wraca do swoich obowiązków, ale cały czas martwi się o tego nieznajomego. Nie potrzeba tu od razu jakieś wspólnej romantycznej przeszłości. I wrażliwy poeta Ignaś nie potrafi tego zrozumieć?

Cytat:
Białe drzwi w głębi hallu otwarły się i przez długi korytarz zbliżała się ku nim pielęgniarka. W pustce i ciszy głośno i dźwięcznie stukały jej białe drewniaczki.
Gabriela wstała, ściskając ramię syna.
– Odzyskał przytomność, odzyskał – powiedziała pielęgniarka uspokajająco, już z daleka. – Miał mały udar. Ale będzie dobrze, proszę się nie denerwować. Zostanie u nas przez kilka dni. Aha, chory prosił, żeby pani już nie czekała, tylko jechała na ślub.
– A nie mówiłem? – mruknął Ignaś i przejął inicjatywę, chwytając matkę za łokieć. – Chodź już! – powiedział stanowczo. – Ty moja niemądra, mądra mamusiu.
I pojechali z powrotem – znów setką, bo byli już mocno spóźnieni.
I zdążyli dojechać pod farę, kiedy ślubna msza jeszcze trwała.
I udało im się szybko przemknąć przez niewielki kościół pełen ludzi, kwiatów, świateł i muzyki. Mijając znajomych i sąsiadów, uśmiechając się do starych i nowych przyjaciół, dotarli aż do pierwszych ławek...

Kościół pełen znajomych i przyjaciół? To chyba wszyscy ze strony pana młodego, bo Laura nie była zbytnio zainteresowana wysyłaniem zaproszeń na swój ślub, kojarzyła tylko, że inni zapraszają znajomych ze szkoły, więc na odczepnego ściągnęła spotkaną przypadkowo na mieście sąsiadkę z ławki z podstawówki, Kopiec Esmeraldę. (Samo uzasadnienie „bo inni ponoć proszą kogoś ze szkoły” też jest zresztą bezsensowne i w ogóle niepasujące do dawnego Tygryska.) Widocznie nie utrzymuje kontaktów z nikim z liceum ani ze studiów. O samo to się nie czepiam, bo nie zawsze znajdziemy bratnie dusze w ludziach, z którymi los rzucił nas do jednej klasy albo na te same studia. Tylko skąd nagle ci ludzie zapełniający kościół?

Cytat:
...A tam, pod malowanym łukiem tęczowym i renesansową polichromią, siedzieli w komplecie ich bliscy oraz wyraźnie zdezorientowana Krawcowa Operowa.

Krawcowa Operowa musiała się bardzo zaangażować w szycie sukni dla Laury, skoro specjalnie pojechała do Kostrzyna zobaczyć, jak prezentuje się jej dzieło. Myślę, że widząc teraz swoją klientkę w kostiumiku sprzed 50 lat oraz wianku z róż i kabla na włosach związanych w sielski warkocz nie tylko była zdezorientowana, ale też było jej zwyczajnie przykro. Widocznie Laura przed ślubem z nią nie rozmawiała, a co za tym idzie, do tej pory jej też nie zapłaciła.

A swoją drogą, skąd właściwie ten łuk tęczowy i renesansowa polichromia fary w Kostrzynie? Zazwyczaj ślub bierze się w parafii panny młodej, chyba że ona już od dawna mieszka, studiuje, pracuje w innym mieście i tam ma większość zaproszonych na ślub znajomych. Laura takowych nie posiada, jej rodzina skupia się na Jeżycach, logicznym wydawałoby się zorganizowanie ślubu u dominikanów. No ale wtedy Gaba nie miałaby problemu ze złapaniem zasięgu w małej mieścince i nie musiałaby dzielnie samodzielnie zawozić Pyziaka do kliniki w Swarzędzu.

Cytat:
Róża i starszy z braci Fidelisów widnieli na miejscach dla świadków...

A więc to Róża była tą osobą, która powinna być pierwszą do pomocy, kiedy słynne ślubne fatum odebrało Laurze suknię.

Cytat:
A Laura i Adam właśnie wstawali ze swoich klęczników, ozdobionych białymi różami.

A babcia nie rzuciła się zrywać te róże z krzykiem „Mają być groszki!!! Moja matka i Gizela żądają groszków!!!”?

Cytat:
– Nie mogliśmy już na was czekać – szepnął przepraszająco Grzegorz, kiedy Gabriela stanęła koło niego. – Zaraz jest następny ślub. A pan Fidelis źle się czuje.
Gabriela tylko skinęła głową na znak, że w porządku, dobrze postanowił.
– Laurze nic nie mówiłem – dodał Grzegorz cicho. – A jak tam on?
Przymknęła uspokajająco powieki.
Ignacy Grzegorz wsunął się pomiędzy rodziców i dotknął jednocześnie ich dłoni swoimi zmarzniętymi rękami. Uśmiechnęli się do niego natychmiast, oboje równocześnie, a on się rozpromienił.

Nie, nie, to wszystko nie tak miało być! Nikt się nie domyślił, że Janusz Pyziak chcąc odkupić swoje winy dzielnie pił kawę za kawą, aby tuż przed ceremonią dramatycznie stracić przytomność i doprowadzić do odwołania ślubu, dzięki czemu Laura zdążyłaby odebrać od Bernarda swoją suknię ślubną?

Cytat:
Tuż obok Grzegorza ekstremalnie wzruszeni dziadkowie patrzyli na swą szczęśliwą wnuczkę, tak piękną w białym kostiumie, liczącym dokładnie pięćdziesiąt jeden lat. Bardzo na tym obrazie skoncentrowani, nawet nie zauważyli spóźnionego przybycia brakujących dwu kawałków rodzinnej układanki.

Mila to by pewnie nie zauważyła nawet, że Laura nagle zaczęła wydawać z siebie sarnie odgłosy zamiast głosu ludzkiego. Najważniejsze, że misterny plan się powiódł – Laura do reszty zborejczona, oddana we władanie złotowiciowcowi, odziana w tradycyjny symboliczny strój, z wciśniętym jej na siłę tradycyjnym symbolicznym bukiecikiem, z grzecznym pensjonarskim uczesaniem. Do ideału brakowało jeszcze tylko podmienienia jej kupionych na własną rękę butów na przedpotopowe trzewiki Mili.

Tyle o bajkowym ślubie, przenosimy się o dwa dni do przodu.
Cytat:
O nowożeńcach wiadomo było tyle, że dolecieli szczęśliwie do Wilna...

Eee, do ojczyzny Mickiewicza samolotem? A co z tradycją?

Cytat:
...Drugą rzeczą, co do której żywiono pewność, była data ich powrotu. Trzecią – że w sylwestra, dla oszczędności czasu, przyjadą z lotniska prosto na wesele.

O rany. Nie tylko Borejkowie prawie nigdy nigdzie nie podróżują. To samo dotyczy najwidoczniej autorki. Kto by tam myślał o awarii samolotu, czasowym zakłóceniu działania radarów na lotnisku, burzy śnieżnej, mgle... I może jeszcze goście są zaproszeni na dwudziestą, a lądowanie ma być planowo o 19.55?

Cytat:
– Ale co mnie zdumiewa – wyznała Mila Borejko, kierując swe słowa do córki, Gabrieli, kiedy razem z Magdusią jadły sobie spokojnie pyszne drugie śniadanko (ciasta świąteczne plus mocna herbata) – to, że Laura, która od dziecka miała chorobę lokomocyjną, teraz ujeżdża z Adamem...

Przepraszam, co robi?

Cytat:
...dzień i noc tą starą furgonetką, lata do Wilna i z powrotem, i w ogóle nie pamięta, że ma chorować!
– Może w tym właśnie sęk, że nie pamięta! – zrobiła odkrycie Gabriela. – Coś innego całkowicie absorbuje całą jej uwagę!

Shocked Odkrycie godne trójki ludzi z wyższym wykształceniem. Rozumiem, że moja bratowa, która na dłuższych trasach zawsze przejmuje kierownicę sześcioosobowego samochodu, bo gdyby próbowała w podróży czytać, to zaraz robiłoby jej się niedobrze, w ogóle nie jest zaabsorbowana mężem i gromadką dzieci. Może nawet jest CKNUK–iem! A tak jej dobrze szło udawanie.

Cytat:
– Bo miłość ją zmieniła bez reszty. No, na razie pofrunęli, a ja się denerwuję z powodów praktycznych – wyznała Gabriela. – Wesele nie jest organizowane przeze mnie, a fatum nie śpi.

A ta znowu zaczyna, Boże, daj mi cierpliwość. Uchylę rąbka tajemnicy: to wielkie wesele, o które tak się boi Gabrysia, to zwykłe rodzinne spotkanie rodziny w mieszkaniu w sylwestrowy wieczór, tyle że rodziny jest ponoć sporo, więc przypomina to bardziej wieczór wigilijny, no i ma być podany weselny tort. Ot i cała wielka impreza, w której rzekome fatum może zepsuć jeden szczególik, a ten pociągnie za sobą kolejne i zrujnuje wesele.

Cytat:
Na to babcia Borejko zaśmiała się triumfalnie i odrzekła, że teraz to fatum sobie może nawet cierpieć na chroniczną bezsenność...

Ranyyy, ile jeszcze? To rozmawiają głęboko wierzący katolicy z wyższym wykształceniem, czy Kali i Mea zastanawiający się nad tym, jak ujarzmić złe Mzimu?

Cytat:
...bo dziewczyna już, dzięki Bogu, jest szczęśliwie wydana za mąż, a na uczcie weselnej będzie tylko grono bliskich i przyjaciół. Ci zaś mają poczucie humoru oraz dystans wobec spraw przyziemnych i konwenansów, a wobec tego przyjmą z uśmiechem ewentualne wpadki, wypadki, incydenty i ewenementy...

W dalszym ciągu nie rozumiem, o czym oni mówią. To już Cullenowie mniej się zastanawiali nad ewentualną wpadką podczas wizyty ojca świeżo zwampirzonej Belli, jak wynika z ostatnio zanalizowanego przez Beige rozdziału Przed świtem. Co takiego może się wydarzyć na przyjęciu sylwestrowo–weselnym? Któreś danie będzie niedogotowane albo przypalone? Rozmowa nie będzie się kleić? Toż to tylko kwestia odpowiedniej ilości wódki (no, powiedzmy, że nalewki, co było brzmiało bardziej tradycyjnie) Razz

Cytat:
...Nic dziwnego, dodała, że nowożeńcy z pełną beztroską udali się w podróż – a przejawić podobną swobodę i luz mogli tylko ludzie, którzy złożyli sprawy organizacyjne w czyjeś naprawdę kompetentne ręce.

No nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem. Państwo młodzi zaprosili rodzinę i domniemanych przyjaciół na przyjęcie, na które sami mają zamiar przybyć prosto z lotniska. Jest to moim zdaniem zupełny brak wyobraźni, a jeśli lot zostanie opóźniony/odwołany, niestawienie się na własnym przyjęciu będzie lekceważące dla przybyłych gości. Co tu ma do rzeczy fakt, że pan Gruszka załatwia catering?

Cytat:
Te właśnie słowa wyrzekła – i proszę, w pół godziny później pojawił się na Roosevelta pan Gruszka, bardzo zaaferowany, tchnący duchem dobrej, wielkopolskiej organizacji oraz wonią przetrawionej nikotyny.
Magdusia, która była bardzo ciekawa tej mitycznej postaci, ujrzała z zaskoczeniem niedużego, żylastego, brązowego jak wędzonka osobnika w sile wieku.

Potrząsanie jak szczurem, klopsiki na głowie, oczy jak mutry, pan Gruszka w kolorze wędzonki. Jeśli metafory w tej książce miały zdrobić duże wrażenie, to cel osiągnięty.

Pan Gruszka ględzi o żarciu, a Gaba cały czas stroi fochy. Nuuuuda.

A zaraz Ignaś będzie Magdzie deklamował swą poezję. O, nie, mój limit cierpliwości na ten dzień został wyczerpany. Potrzebuję na odtrutkę trochę starej Jeżycjady.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Śro 18:06, 14 Lis 2012, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17238
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:51, 27 Paź 2012    Temat postu:

A ja tymczasem narysowałam sobie Człowieka z Oczami jak Mutry Wink



Wiem, że arcydzieło toto nie jest, ale ojtam...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:53, 27 Paź 2012    Temat postu:

Co to są mutry? Nakrętki?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 20:53, 27 Paź 2012    Temat postu:

A jakby to wyglądało, gdyby uwzględnić pijackie przekrwienie Twisted Evil

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17238
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:54, 27 Paź 2012    Temat postu:

Owszem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8328
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Sob 21:31, 27 Paź 2012    Temat postu:

Czy Człowiek z Oczami jak Mutry może być już nazywany cyborgiem?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 21:35, 27 Paź 2012    Temat postu:

Jeśli tak, to dogadałby się z Dmuchawcem, który miał "rentgen w oczach".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8328
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Sob 22:05, 27 Paź 2012    Temat postu:

A gdy ktoś ma stalowe nerwy?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17238
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:19, 27 Paź 2012    Temat postu:

Ostatecznie wyszłoby coś jak z rysunków Daniela Mroza Wink

Pyziak:


Ignacy Borejko:



Dorosły Józin:
[link widoczny dla zalogowanych]

Laura:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 22:34, 27 Paź 2012    Temat postu:

Leżę i kwiczę Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8328
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Sob 22:47, 27 Paź 2012    Temat postu:

Cuda! <3 <3 <3 <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Nie 21:14, 28 Paź 2012    Temat postu:

Melomanka napisał:



Cytat:
9...) że Laura, która od dziecka miała chorobę lokomocyjną, teraz ujeżdża z Adamem...

Przepraszam, co robi?


Po poznańsku "ujeżdżać" to coś w rodzaju "intensywnie podróżować".
Ujeżdża - czyli jeździ i jeździ.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 21:31, 28 Paź 2012    Temat postu:

Aaa, po poznańsku. Myślałam, że to znowu taka staropolska stylizacja jak wąsy a la Chrobry :]

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Nie 21:31, 28 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 1:38, 29 Paź 2012    Temat postu:

Cytat:
– Nie uwierzysz, ale Łusia jest już bliska rozwiązania zagadki. Szuka, podpytuje, bada – opowiadał Ignacy Grzegorz, kiedy znów sprzątali w mieszkaniu profesora Dmuchawca. Właśnie spakował do niebieskiej torby jeszcze i tę ostatnią książkę – starą encyklopedię Larousse’a, pozostawioną przez kuzyneczkę na fotelu. – Już wpadła na trop – dodał – jak prawdziwy detektyw! Spytała mnie, czy to, co wypatrzyła, to jest inwersja! No i jest!
Tu Ignaś, nie doczekawszy się od Magdusi spodziewanego entuzjazmu, przygasł nieco. Spojrzenie jej było trochę nierozumiejące, a trochę obojętne.

Ja bym na jej miejscu spytała jeszcze „Przepraszam, mówiłeś do mnie?” Bo kiedy Ignaś i Łusia rozmawiali z cieniem dawnej Aurelii o tej jakiejś zagadce związanej z poezją, Magda w ogóle nie włączała się do rozmowy i była nią prawdopodobnie równie niezainteresowana jak ja. Wprawdzie są tam chyba sami, ale mało to chodzi po świecie dziwaków, mój sąsiad z ławki na ćwiczeniach z rysowania robali zawsze na koniec dziękował za współpracę mikroskopowi, Ignaś mógł zdawać relację duchowi Dmuchawca Razz

Cytat:
– Inwersja to przestawienie wyrazów – wyjaśnił delikatnie.

No bez przesady, chyba każdy człowiek chodzący do liceum wie, co to jest inwersja. Nawet jeśli lubi frytki!

Cytat:
– Wiesz: „skarby mieczowi spustoszą złodzieje”, zamiast „mieczowi złodzieje spustoszą skarby"...

Gdzie się podział ten talent autorki z czasów Brulionu Bebe B., kiedy podobne definicje były zgrabnie wplecione w fabułę i czytelnik nie czuł się jak na zajęciach wyrównawczych z polskiego...

Cytat:
...Bardzo charakterystyczny sposób Adama...
– Adama? – zdziwiła się Magda. – Naprawdę?
– ...Mickiewicza.
– Ach, tak.

<uderzenie czołem o biurko> A właściwie przepraszam bardzo, Ignasiu Wunderkind, ale był to charakterystyczny sposób czego? A może sposób NA Adama, jak na Alcybiadesa?

Cytat:
– Podpatrzyłem to już dawno temu i sam chętnie stosuję inwersję – dorzucił Ignaś. – To bardzo soczyste. Czy chciałabyś zobaczyć mały przykład?

Już się wyrywam, trzymaj mnie pan...

Cytat:
Ucieszył się, kiedy skinęła głową; prawdę mówiąc, od Larousse’a począwszy, pokierował rozmową tak, by dotrzeć do swojego najnowszego sonetu i znaleźć pretekst do jego ujawnienia. Pisał go wczoraj wieczorem, a szlifował jeszcze długo po północy. Wierzył głęboko, że strumień poezji uderzy kiedyś z całą swą ożywczą mocą w mur obojętności, otaczający duchową wrażliwość Magdusi. Może właśnie jego wiersz to sprawi? Taki mur częstokroć nie jest czymś człowiekowi przyrodzonym; wystarczy, że powstał w szkole, jako samoobrona zdrowego organizmu przed zabiegami niewprawnych kształcicieli. Ignaś sam doświadczył okresowo podobnego zniechęcenia, kiedy w podstawówce miał panią polonistkę, niezbyt dobrze znającą język polski, która w dodatku miała zwyczaj powtarzać, że nie jest fanką poezji. W rzeczy samej, nie była, oj nie. A to się uczniom udziela.

Momentami odnoszę wrażenie, że czytam nie Jeżycjadę, a Wspomnienia niebieskiego mundurka. Matko, przecież autorka chodziła do szkoły w PRL–u, a nie za czasów, kiedy dziewczęta kształciły się na pensji, a chłopcy w gimnazjach byli bici linijką, kiedy nie wykuli tekstu po łacinie. W dzisiejszych czasach uczniowie nie chłoną od szkolnych nauczycieli światopoglądu, zainteresowań, norm etycznych. Może trudno to zrozumieć Ignasiowi wychowanemu w bastionie Borejków, ale naprawdę można nie lubić poezji nie z winy złego doboru pedagogów, ale po prostu – bo nie i już. A tłumaczenie na siłę, że przecież to takie piękne, no posłuchaj jeszcze tego i tego, och, czyż to nie soczysta inwersja – to wywoła w Magdzie prędzej poczucie winy, że nie potrafi sprostać oczekiwaniom Ignasia, niż nagłe zapałanie miłością do poezji.

Cytat:
Podał teraz Magdusi kartkę, na której wydrukował dla niej swój sonet, ale kiedy zobaczył, jakim go powitała spojrzeniem, szybko postanowił, że sam jej ten wiersz przeczyta. Może łatwiej do niej trafi tą drogą.

Wyobrażacie sobie, co to będzie, kiedy któreś z dzieci Ignasia nie przejawi zainteresowania poezją? Kroi się konflikt o wiele gorszy niż Tomka z Mamertem.

Cytat:
Lubił bowiem czytać wiersze na głos. Miał swój specjalny sposób artykułowania, który bardzo się podobał jego obecnej, ulubionej polonistce. Zebrał się w sobie i z dumą przeczytał...

No, dosyć żartów, wczuwam się w klimat.

Cytat:
– Ignacy Grzegorz Stryba:

OCZY

Sam przystanąłem pośród mroźnej kniei,
Gdzie w śniegach tropy jeleni się mnożą,
I wyszeptałem gwieździstym przestworzom,
Że pragnę czyjejś miłości, nadziei.

Lecz próżno stałem tam pośród zawiei,
Czekając, aż się niebiosa otworzą.
Wiatr tylko szeptał, grzywy czesząc zbożom,
I maki polne muskał po kolei.

Poczułem jednak w serca poruszeniu,
Lekkim jak pstrągi w srebrzystym strumieniu,
Co tak swobodnie wiosną w słońcu płynie,

Że kiedyś przecież los mój się odmieni
I znajdę miłość jeszcze tej jesieni,
Prześlicznej w oczy spojrzawszy dziewczynie.


– Naprawdę sam to napisałeś? – zdziwiła się mile Magdusia, gdy tylko skończył.

Podejrzewam, że w tym przypadku nadużywane w książce słowo powinno być zastąpione przez „grzecznie”. Coś w końcu trzeba powiedzieć.

Cytat:
Ignaś przytaknął skromnie, patrząc na nią z całkowitym oddaniem i oczekując w pierwszej kolejności należnych mu wszak słów uznania za precyzję formy i staranność w doborze rymów. Sztuka sonetu! – tak, tak, to nie przelewki.
– Ja tu chyba przez was nawet wiersze polubię. Rzeczywiście bardzo ładny – powiedziała Magdusia. – Nawet były ze dwie inwersje, o ile dobrze słyszałam.
– Co najmniej trzy – sprostował Ignaś.
– Ale wiesz... a mogę mówić szczerze?
– Możesz! – zachęcił ją Ignaś nieszczerze. Pomyślał przy tym, dosyć nawet trzeźwo, jak na stan pomieszania, w którym się właśnie znajdował, że ilekroć ktoś pyta, czy może mówić szczerze, właśnie szykuje się do powiedzenia rzeczy bolesnych. Ciekawe. Tak jakby nie można szczerze pochwalić.
– Ja się nie znam na wierszach, ale... – zaczęła Magdusia.
Och! – pomyślał Ignacy Grzegorz z drżeniem. Po takim wstępie już na pewno mógł się spodziewać krytyki. Doświadczenie mu to mówiło.

Ło matko, to jak duże on już miał doświadczenie w zamęczaniu gości swoją poezyją? Naprawdę strach do Borejków zajrzeć – jedzenie ci od ust odejmą, wiersze na siłę będą wciskać. A propos wciskania na siłę, urzekło mnie [link widoczny dla zalogowanych].

Cytat:
– Ale?... – dodał jej otuchy, bo zdawała się jakaś zakłopotana. Może chciała zapytać, co to za prześliczna dziewczyna w finale, a jeśliby o to spytała – ach! – miał już gotową odpowiedź.

Taaak, zlinkowany wyżej komentarz o braku wiary w inteligencję czytelnika jest jak najbardziej trafny.

Cytat:
Wyjęła mu z ręki kartkę z sonetem i sprawdziła coś z uwagą. Trwało to dłuższą chwilę. Ignaś się spocił.
– Ale... no, w jakiej porze roku to się dzieje? – spytała wreszcie.
– Eee... – zacukał się Ignaś, który kompletnie się nie spodziewał takiego akurat pytania. – Jak to: w jakiej się dzieje? A to ma jakieś znaczenie?

Przecież w wyobraźni wszystko się mieści, nie?

Cytat:
– No, może nie ma... wiesz, że nie lubię poezji. I nie rozumiem jej – zastrzegła się ona. – I może dlatego zwracam uwagę na takie praktyczne szczegóły. Patrz, w pierwszej zwrotce masz mróz i śnieg. W drugiej jest zawieja, ale zaraz potem dojrzałe zboża i maki. W trzeciej jest wiosna. A w czwartej jesień. To jest chyba niekonsekwentne.
Ignaś zamarł, porażony słusznością jej trzeźwej oceny, zwłaszcza w odniesieniu do zwrotki drugiej. Zalał się falą wstydu i milczał, bowiem został całkowicie zbity z pantałyku. Jak wszyscy ludzie wrażliwi i niepewni siebie...

A, czyli dobrze pamiętam, że Ignaś jest nieśmiały. Zwątpiłam, kiedy doszło do jego dumnej recytacji sonetu własnego autorstwa i zasugerowano, że równie chętnie deklamuje poezję na forum klasy. Cóż, może nieśmiałość ma różne oblicza.

Cytat:
...łatwo przeskakiwał ze skrajnego samozadowolenia w otchłań autokrytycyzmu. Już wiedział, że po odebranym właśnie ciosie nieprędko się pozbiera.
Ależ się zbłaźnił!
Tak się skupił na rymach i na staranności formy, że zaniedbał elementarną troskę o logikę treści!
To było niedopuszczalne.
Siedział z głową spuszczoną i nie miał siły nawet na zwykłą konwersację.

Jakie te problemy młodzieży z Neojeżycjady są denerwujące. Już myślałam, że to ja w wieku lat 25 jestem tak stara duchem, że nie potrafię zrozumieć tych bohaterów. Ale tydzień temu z przyjemnością odświeżyłam sobie Szóstą klepkę i nie tylko rozbrajały mnie przeciekające karpie, dramatyczny suchy chleb, karaluchy czekające w kolejce za myszami oraz matka zapewniająca ciepło i pierogi z kapustą, ale też potrafiłam się wczuć w sytuację zakompleksionej Cesi, leniwej Danki i mrukliwego Hajduka.

Cytat:
– Ale hej, no halo, no chyba się nie obraziłeś? – zaniepokoiła się Magdusia. Nawet nie miał siły jej odpowiedzieć. Pokręcił tylko głową.
Tak się starał jej zaimponować, tak pragnął ją zachwycić! – a zamiast tego po prostu się skompromitował! W dodatku, nędzny amator, minął się z celem tej deklamacji: Magdusia nie zwróciła najmniejszej uwagi na liryczny ładunek utajonego wyznania.
Był złamany.

Ja to widzę tak: Magda poezji nie chwyta ni chu... ni hu hu, ale bardzo stara się sprawić przyjemność Ignasiowi, a ponieważ nie potrafi wymyślić żadnych zachwytów typu „och, jakże piękną inwersję zastosowałeś w czwartej strofie, z taką lekką nutką dekadencji”, doszukuje się jakichś błędów logicznych, bo do tego nie trzeba mieć poetyckiej wrażliwości, za to pokazuje się autorowi, jak uważnie się go słuchało. Na jej miejscu zrobiłabym podobnie. Ewentualnie powiedziałabym, że ten wiersz kojarzy mi się ze sceną z filmu Was nützt die Liebe in Gedanken, w której też niepewny siebie prawiczek chcący poderwać laskę podsuwa jej wiersz własnego autorstwa o oczekiwaniu na miłość, a dziewczyna leci na wrednego prymitywa... Eee, nie, może lepiej bym tego nie mówiła.

Cytat:
Lecz cóż to?! – poczuł nagle jej chłodne ręce na uszach, a jej ciepłe usta – na głowie.
Pocałowała go w czoło, czule i pocieszająco!
– No, już, już – powiedziała łagodnie. – Popatrz na mnie.

No proszę, wystarczy tę dziewczynę zabrać z mieszkania Borejków i nagle się okazuje, że to całkiem fajna postać może być.

Cytat:
I właśnie w tej chwili ktoś chrząknął znacząco, a w dodatku donośnie.
– Excuse me – powiedział charakterystyczny głosik. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam w tej poniekąd osobistej ekspresji. Babcia mnie po was przysłała, bo już czas na kolację.

Ech, długo się tą wyzwoloną spod borejczego wpływu Magdą nie nacieszyłam.

Cytat:
Wstali szybko oboje, zaczęli coś bąkać (on), tłumaczyć (ona), ale i tak wyglądało to, jak wyglądało. Łusia miała minę tak domyślną, tak skonsternowaną...

Gdybym przyłapała jakąś parę na czymś, co wprawiałoby mnie w konsternację, to bym się po cichu wycofała i zapukała do drzwi zamiast donośnie chrząkać... Ale czego oczekiwać po Łusi wychowywanej przez tego samego dziadka, który był dumny z wyhodowania Ignasia na donosiciela...

Cytat:
...i tak rozbawioną zarazem, że właściwie nikt już nic nie musiał mówić. Raczej należało sprawę zamilczeć.

Już za późno. Łusia zaraz opisze to w swoim notesiku z ciekawostkami minionego dnia, a potem zrelacjonuje Naszpanowi na kółku literackim.

Cytat:
W milczeniu więc, nie spoglądając nawet na siebie, poskładali resztę papierów do pudła i prawie byli gotowi do wyjścia, gdy niespodziewanie pojawiła się kolejna osoba: piękna, jasnowłosa, ciemnooka pani w beżowym płaszczu.
– Dobry wieczór – powiedziała, zaglądając z korytarza.
Była to pani Bebe, żona Damazego Kordiałka.

Bebe tak jak wszyscy roztkliwia się nad wspaniałością Dmuchawca, a przy okazji streszcza fabułę Brulionu Bebe B. Byłaby to dobra okazja, żeby wymyślić jakieś wytłumaczenie, jakim cudem w mieszkaniu, w którym najpierw Kreska, a potem Dambo mieszkali w kuchni za przepierzeniem, potem jakoś Kreska mieściła się z mężem, trójką dzieci i deską kreślarską. Magiczne słowo „antresola” problemu nie rozwiązuje. Ale nie, mamy potwierdzenie, że za starym kredensem Dambo miał swój „kącik”. Tej wpadki widocznie wyprostować się nie da – bo i jak, powiedzieć teraz, że za tym przepierzeniem mieścił się wielki pokój niczym Narnia za szafą, tylko nazywano to kątem, co by nie brzmiało zbyt burżujsko?

Cytat:
Musiała już iść, wstała, więc dali jej ostatnią z paczek...

Uff, czyli już więcej starych dobrych bohaterów nie zaprezentuje niekorzystnej przemiany.

Cytat:
...zwykły, spory karton, związany sznurkiem, z karteczką: „Dambo”. Ale pani Bebe nie chciała paczki otwierać, postawiła ją tylko na biurku obok siebie – powiedziała, że mąż i tak się domyśla, co dostał. Miał tu swoją ulubioną, starą książkę Szajnochy, „Jadwiga i Jagiełło”. Zachwyciła go bez reszty. Czytał ją w kółko aż do matury i twierdzi, że to dzięki niej został historykiem.
– I dzięki profesorowi, oczywiście – dodała. – Bo rozmawiali bez końca. Czy to nie dziwne? Dambo wcale wtedy nie podejrzewał, że kiedyś zostanie nauczycielem i dyrektorem dobrej szkoły. Ale profesor to już wiedział i przygotowywał go do tego starannie, jak boksera przed walką. I potem aż do końca był z Damba tak bardzo dumny.

Taaa, święty jasnowidz. Nie kupuję tego, według mnie autorce po prostu brakuje pomysłów na zawody, w których mogliby się spełniać bohaterowie, dlatego aż pięć osób z ciasnego kręgu znajomych i spowinowaconych para się nauczycielstwem, z czego aż trzy uczą polskiego. Największym nieporozumieniem jest dla mnie Hajduk, który mógłby robić karierę w Państwowej Akademii Nauk i jeździć na konferencje naukowe zamiast użerać się z młodzieżą. Ech, tego pokierowania dalszymi losami Hajduka nie mogę autorce wybaczyć.

Wszyscy rozpakowują paczkę, cytują Plutarcha w oryginale, Łusia się wymądrza, mam dość.

Tymczasem Józef znów odbywa przez telefon pogawędkę z Agatą Janicką, stwierdza na koniec „fajnie się z tobą gada” i nawet się uśmiecha. No, no, czyżby wreszcie szykowała się w tej książce jakaś pozytywna przemiana?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Pią 17:50, 18 Sty 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 2:21, 29 Paź 2012    Temat postu:

Bebe też jest nauczycielką czy po prostu "żoną Damazego"?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 2:25, 29 Paź 2012    Temat postu:

Jest żoną Damazego Kordiałka. Po cichu liczyłam, że to on przejmie jej nazwisko, teraz pozostaje mi tylko wierzyć, że oboje zostali przy swoich.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 2:30, 29 Paź 2012    Temat postu:

Nie wiem czy chcę czytać fragment o Bebe. Była moją ulubioną postacią. Mad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dzidka
Dowódca Gwiezdnej Floty



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1555
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 17:05, 29 Paź 2012    Temat postu:

W kwestii czysto formalnej (ach, jaki piękny wątek!!!) ten grzmot w grudniu to był naprawdę. Dwa razy byłam świadkiem czegoś takiego, w tym raz do tego była błyskawica, w śnieżycy...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kopi Kulka
Willie E. Coyote



Dołączył: 31 Paź 2012
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:53, 31 Paź 2012    Temat postu:

A ja się zastanawiam na ile te błędy w researchu (np. czas przejazdu od do) są winą oszczędności w wydawnictwach. Być może w "starej" Jeżycjadzie były takie same kwiatki ale wyłapywały je osoby, które miały czas i umiejętności by fachowo zredagować powieść. Dzisiaj mamy trend zatrudniania studenta na byle jaką umowę za byle jaką kasę, albo zostawianie jednej osoby z obowiązkami sześciu zwolnionych kolegów i to zaczyna się mścić. Nagle okazuje się, że król (czyli pisarz) jest nagi - wcześniej zasłaniali go znakomici redaktorzy. To jednak tylko przypuszczenie.
Inna sprawa, że promowanie osobliwych zachowań (z pyskowaniem gościom na czele) to już nie sprawa redakcji. A to najbardziej chyba żenuje mnie w tej książce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 0:04, 04 Lis 2012    Temat postu:

Ostatnią część analizy postaram się wrzucić jutro, trochę mi się to spowolniło, bo zaczęłam pracę na pół etatu. Do tejże pracy kupiłam do szafki kłódkę, która miała dołączone trzy kluczyki i przypomniał mi się fragment wspominek Magdy o złamaniu jej serca przez Patryka zdradzającego McDonalda na rzecz Green House'a:

Cytat:
Tak więc udali się na most Tumski i Magda wręczyła ukochanemu kartonowe pudełeczko z kłódką, na której uprzednio wyryła żmudnie (za pomocą gwoździa) ich imiona, połączone dużym plusem.
W pudełeczku, oprócz właściwego obiektu wraz z - he, he - ilustrowaną instrukcją obsługi, wydrukowaną w pięciu językach (włączając arabski), znajdowały się jeszcze trzy płaskie, złociste kluczyki.
Trzy!
Patryk, pogwizdując beztrosko, zamknął ramię kłódki na grubym pręcie mostu, dołączając ją do długiego szeregu innych. Potem wytrząsnął z pudełka kluczyki, zdjął je z kółka i podał jeden Magdzie; uroczyście cisnęła go do wody.
Plusk! - na wieki.
Następnie z rozmachem wrzucił w toń Odry drugi kluczyk. Plusk!
A trzeci z roztargnieniem wpuścił do wewnętrznej kieszeni kurtki.
Po co mu ten trzeci kluczyk? - pomyślała wtedy Magdusia ze zdziwieniem.
Przecież jest nas dwoje - odpowiedziała sobie natychmiast, tłumiąc ów niepokój. - Dwie. Więc też utopiliśmy dwa kluczyki, nic więcej. Proste.
Jednakże nie opuszczała jej myśl, że ów trzeci kluczyk, wrzucony przez Patryka - zapewne podświadomie! - do kieszeni, w pewnym sensie unieważniał misterium zatrzaśnięcia; niejasno sugerował, że nie jest ono ostateczne.

Co miało oznaczać to "trzy" z wykrzyknikiem? Czy to już dramatyczny zwiastun jakże dramatycznego odkrycia, że chodzenie ze sobą dwojga siedemnastolatków (z których jedno zdaje się podchodzić do tego niezbyt poważnie, a drugie - nadgorliwie), nie jest na wieki wieków? Czy też Magda jest zdziwiona, że kłódki są hurtowo sprzedawane w zestawach z trzema kluczykami, jakby nie przyszło jej do głowy, że nie tylko do wieszania na moście zakochanych ludzie potrzebują kłódek?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Idalia V.
Król Herold Potter



Dołączył: 30 Paź 2012
Posty: 373
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mazury

PostWysłany: Nie 22:57, 04 Lis 2012    Temat postu:

Nienie. Mam traumę. Depresję. Szanowna Pani Musierowicz z sadystyczną satysfakcją niszczy moich ulubionych bohaterów.
Że Laura inna, niezależna? Dorobimy chłopa, to się zborejczy.
Że Ida charakterna, ironiczna? Zróbmy dietoterrorystyczną histeryczkę, rzucającą w swych pierworodnych szkłem.
Że "Kalamburka" i tamta Mila mnie urzekły? Zróbmy z niej despotyczną staruchę wciskająca swoim wnuczkom groszek.
Że Józinek był fajnym dzieciakiem? Nieeeetam, Borejkom potrzeba MaczoMena, trząsającego Magdusiami w razie potrzeby.
O innych nie piszę, bo mi ręce i cycki opadają.

Btw, od kiedy Mila jest większa od Laury? Babcia B. konsekwentnie jest opisywana jako malutka i szczuplutka, płaska też (o ile pamięć nie myli, w Kalamburce coś było) a jej garsonka na Laurze wisi? Pyziakówna szczupła była, owszem, ale w "Czarnej Polewce" Wolfi coś pomrukiwał o rozmiarze 38.
Czyżby Lałra - sarenka przeszła na wegetarianizm lub jedzie tylko na miłości Naszpana i chudnie w oczach?
Btw2, czy ktoś się pokusi policzyć, ile razy coś w tej książce jest miłe (i dzielne)?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 23:11, 04 Lis 2012    Temat postu:

Możesz zliczyć z tego postu (posta?): [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Nie 23:12, 04 Lis 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
małpa w bibliotece
Opadające Ucho



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 83
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:03, 08 Lis 2012    Temat postu:

Melomanko, kiedy ciąg dalszy analizy? Proszę proszę proszę...


edit. coś zjadło mi dwa wyrazy
edit 2. znów zjadło Sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez małpa w bibliotece dnia Czw 14:05, 08 Lis 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 14:20, 08 Lis 2012    Temat postu:

Albo w piątek, albo w niedzielę - wtedy mam wolne. Planowałam już przerobić do końca, ale może jednak zrobię dwa mniejsze fragmenciki, to jutro się wyrobię. Dam jutro znać z pola walki z irytacją Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 3:49, 10 Lis 2012    Temat postu:

OK, trochę już przerobiłam, w sobotę wrzucę przynajmniej fragment.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
małpa w bibliotece
Opadające Ucho



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 83
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:40, 10 Lis 2012    Temat postu:

Super Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 18:43, 10 Lis 2012    Temat postu:

W dużym pokoju odbywa się wesele, tymczasem Gaba kończy rozmowę przez telefon i idzie do Grzesia delektującego się barszczem:
Cytat:
– Dzwonił Janusz – powiedziała Gabriela. – Żal mi go. Wyszedł ze szpitala. Przyjść tu za nic nie chciał, mówi, że Laura go nie znosi...

Skoro „za nic nie chciał”, to znaczy, że ktoś go usilnie namawiał. Po jaką cholerę? Żeby znów bohatersko cierpieć, a jego wprawiać w zakłopotanie?

Cytat:
...Wiesz, on miał głos strasznie dramatyczny. Prosił, żebym go tylko odprowadziła na dworzec.
– Wyjdziesz z wesela Laury?!
– Nie powinnam, wiem. Ale tylko na kwadransik – no, pół godziny. Może nikt nie zauważy.
– No to leć, skoro musisz.
– Wrócę niedługo.

Kiedy Gaba wychodzi, Poznań tonie w świetle latarń, pewne jest więc jedno: jest już po południu. Reszta już tak jasno się nie przedstawia. Albo Pyziak został wypisany ze szpitala o takiej nietypowej porze, albo zadzwonił w ostatniej chwili i wyciągał Gabrysię z wesela córki, choć mógł się z nią spotkać i pogadać kilka godzin wcześniej. Sama Gaba, skoro tak się o niego troszczy (z czego tłumaczyła się Ignasiowi) też miała kilka dni na to, żeby odwiedzić go w szpitalu i porozmawiać, również dla własnego komfortu psychicznego, bo przecież widzimy, że dużo jeszcze mają sobie do wyjaśnienia. Ta, która tak się rwała do organizowania ślubu i wesela córce, przez minione kilka dni nie próbowała się dowiedzieć, czy Pyziak pojawi się na weselu, czym na pewno denerwowała się Laura, mało tego, rozmawiając z nim przez telefon już w trakcie wesela Gaba nakłaniała go, żeby przyszedł i zrobił Laurze jakże miłą niespodziankę!

Cytat:
Spojrzała w oczy męża – uhm, zrozumieli się bez dalszych słów – już wiedziała, że może iść, bo on dopilnuje wszystkiego.
– Grzesiu – powiedziała jeszcze cicho.
– Co, kochana? Masz dziwny głos. I minę.

Grzesiu, twoja żona zawsze, kiedy mówi się o jej byłym mężu, zachowuje się dziwnie. Pierwszy z brzegu przykład – Tygrys i Róża:
Cytat:
– Wiesz, Laura była tu przed chwilą.
– I co?
– Też powiedziała w pierwszym odruchu o tym, co ją najbardziej boli. Gabriela znieruchomiała.
– Janusz – odgadła.
– Tak. Gabuniu, przepraszam, że o to zapytam... starałam się nigdy nie pytać, bo jak pytałam, to było ci przykro... – plątała się Natalia.
– Więc już potem nie pytałam, ale teraz spytam, bo jak już pytać, to pytać...
– To pytaj – machnęła ręką Gabrysia.
– Czy rzeczywiście nie wiesz, co się z nim dzieje, czy tylko tak mówisz?
– A co ty myślisz, że mogłabym!... –zdenerwowała się natychmiast Gabriela, lecz widząc, że Nutria aż się skuliła, zaraz powiedziała spokojniej: –Żadnych wieści od lat piętnastu. Poza tym, że mama spotkała kiedyś jego siostrę.
– Tak, słyszałam. I niczego więcej nie chcesz się o nim dowiedzieć? – nieśmiało zaczęła Natalia, a Gabrysia pobladła.
– Ja już dość o nim wiem –powiedziała stanowczo. – O wiele za dużo. Po co mam się jeszcze teraz dopytywać?
– Bo to intryguje Laurę – mruknęła Natalia. – Muszę ci to powiedzieć: będą kłopoty. Czuję.
Gabriela przez chwilę milczała, skubiąc nitkę, wystającą ze spranego mankietu koszuli.
–Hm, hm –powiedziała. –No, dobra. Niech będą. Nie mam się czego wstydzić i nie mam przed czym uciekać. A więc – poradzę sobie.

Właśnie widać, jak sobie radzi.

Cytat:
– Czuję, że coś się kończy – sprecyzowała Gabriela swoje obawy.

Po tylu latach kreowania się na świętą męczennicę i koszmarnych metod wychowawczych stosowanych na córce, która śmiała pytać o swojego ojca, rzeczywiście można się obawiać konieczności nagłego powrotu do normalności.

Cytat:
Grzegorz uśmiechnął się do niej znad tego barszczu i pomieszał w nim chochlą.
– I coś się zaczyna. Jak zawsze. I znowu będzie inaczej, na pewno. Przyjmiemy to dzielnie i z podniesionym czołem, no nie?
– Jasna – odparła z ulgą. – Jak zwykle.

No a co na to grzywka? W tej scenie nie wzięła udziału gabrysina grzywka! Nie liczy się!

Ubierając się, Gaba słyszy, jak Laura gra i śpiewa.
Cytat:
Gabriela wtedy też coś zrozumiała: to śpiew był właściwym sposobem ekspresji tego dziecka. Laura była jak syrenka, przez pomyłkę zamknięta w ludzkim ciele, które jej ciążyło i przeszkadzało. Kiedy użyła ludzkiej mowy, wciąż raniła innych – a więc i siebie. Śpiewając, wracała do swojej prawdziwej natury, a jednocześnie unosiła ze sobą słuchaczy.

W dzieciństwie trafiłyśmy z siostrą na końcówkę ekranizacji baśni Andersena o bałwanie i piecu – wtedy tej baśni nie znałyśmy. Zobaczyłyśmy, jak bałwan tańczy z piecem, roztapia się, a nad ranem kałużę obwąchuje pies i mówi „A to co? Pogrzebacz! A więc bałwan miał duszę z pogrzebacza! To dlatego tak go ciągnęło do pieca!” To abstrakcyjne wnioskowanie zrobiło na nas tak silne wrażenie, że do dziś dokładnie pamiętamy ten cytat, a kiedy jesteśmy razem i ktoś spyta „A to co?”, odpowiadamy zgodnie „Pogrzebacz!” Teraz stwierdzam, że dzieckosarenkosyrenka uwięziona w ludzkim ciele i dlatego trudna we współżyciu (bynajmniej nie dlatego, że nikt poza dziadkiem nie próbował jej wychowywać), bije na głowę bałwana z duszą z pogrzebacza.

Cytat:
Czy Janusz kiedykolwiek słyszał, jak śpiewa jego córka? – zastanowiła się Gabriela, powoli zamykając za sobą skrzydło bramy.
Nie mogła sobie przypomnieć.

Bzdura bzdurę bzdurą pogania. Spotkania Laury z ojcem można policzyć na palcach jednej ręki, nietrudno przypomnieć sobie ich okoliczności, które nie sprzyjały słuchaniu przez Janusza śpiewu Laury. Może stosunek Gaby do Pyziaka jest tak chory, że całkowicie wyrzuca ona z pamięci jakiekolwiek związane z nim wspomnienia?

Cytat:
Janusz wpatrywał się w dal ulicy. Kiedy dostrzegł nadbiegającą Gabrielę, wyprostował się i ruszył w jej stronę. Zauważyła, że trochę powłóczył nogami.

Zapamiętajmy.

Cytat:
– Jak się czujesz? Dlaczego nie chciałeś wpaść na kolację?...

Rany, czy ona tak celowo dalej go dręczy? Najwyraźniej jest na tyle dobrze wychowana, żeby znać grzecznościowe formułki, ale już dopasowanie ich do sytuacji albo uprzejme traktowanie gościa, którego się wcześniej uprzejmie zaprosiło, to dla niej zbyt trudna sztuka.

Cytat:
...zapytała, podskakując w miejscu, z lekka zdyszana o szybkim biegu.

A właściwie po co ten bieg? Tak jej się spieszy, że chce Pyziaka odprowadzić na dworzec jak najszybciej i natychmiast uciec, nie czekając z nim nawet kilka minut na pociąg? A przy okazji chce poślizgnąć się gdzieś i złamać nogę?

Cytat:
– Ja już jadłem, w hotelu...Pociąg mam za dwadzieścia minut. W ostatniej chwili pomyślałem, że przynajmniej z tobą się pożegnam. Tyle było wydarzeń, ty ciągle zajęta... Nie było kiedy pogadać...
– Dziś dopiero cię wypuścili?
– Tak, ale to nie było nic poważnego. Przebadali mnie, no i – nic nowego nie stwierdzili. Takie tam różne – stare sprawy.
– Nie chciałeś żadnych odwiedzin...

O, czyli jednak się wcześniej interesowała. Tylko teraz znowu co innego mi się nie zgadza – jeśli Gaba dzwoniła, a Pyziak mówił, żeby go nie odwiedzać, to czemu teraz on tłumaczy się, że ona była ciągle zajęta?

Cytat:
– Nie chciałem nikogo krępować. Ja i tak głupio się czuję. Mąż – nie mąż. Ojciec – nie ojciec.
– Niewątpliwie, sytuacja jest zawiła – zgodziła się uprzejmie Gabriela (myśląc przy tym „A któż to sprawił, któż?”).

Ale przecież on już w Czarnej polewce przyjechał po przebaczenie. Czy wtedy w ogóle nie rozmawiali i nie prostowali zawiłej sytuacji? To po co właściwie umieszczono jego wątek w tamtej książce?

Cytat:
– Trzeba mi było nie przyjeżdżać na ślub.
– Przestań. Dobrze, że przyjechałeś.

Znów ten uprzejmy bełkot. Taa, bardzo dobrze, że przyjechał. Córka miała wąty o to, że przywiózł jej fajny prezent i zrobiła mu awanturę przy całej rodzinie, byli teściowie dali mu do zrozumienia, jakim jest w porównaniu z nimi prostakiem, Bernard robił wścibskie aluzje, małe dziecko skrytykowało jego manierę językową, a koniec końców ślub spędził w szpitalu. Warto było przyjechać.

Cytat:
– Ja wiem swoje – powiedział markotnie Janusz i spojrzał na zegarek. – Chodźmy, już czas. Patrz, wolna taksówka.
– Przecież to blisko – zaoponowała Gabriela, ale Janusz wolał jechać. Zawsze byli innego zdania na każdy temat.

Oczywiście miłej, troskliwej Gabrieli, która chwilę wcześniej zauważyła, że Janusz po udarze powłóczy nogami, nie przyjdzie do głowy, że przydałaby mu się taksówka. Zachowuje się tak, jakby ich związek właśnie dogorywał i wszystko ją w w Januszu irytowało (Everyday I love you less and less...), a przecież ich ostatnia kłótnia miała miejsce dwadzieścia kilka lat wcześniej.

Cytat:
W taksówce nie dało się rozmawiać, bo głośno grało radio. Gabriela pomyślała, że tak woli...

Nic dziwnego, Borejkowie przecież nie potrafią ze sobą rozmawiać. Rzucają tylko w przestrzeń łacińskie sentencje. Ewentualnie do konkretnej osoby mogą skierować krytykę jej sposobu wysławiania się, odżywiania lub tuszy. Jedynie Ignaś rozmawia z Magdą traktując ją podmiotowo, Józek też pomału nawiązuje normalną relację z Agatą Janicką.

Cytat:
...ale zniecierpliwiony Pyziak pochylił się do kierowcy:
– Może pan ściszyć?
– Co jest, szefie? Nie lubi pan Niemena?
– Kogo? Nie, nie o to chodzi.

Świetnie, dowalmy jeszcze Pyziakowi nieznajomość muzyki Niemena i w ogóle postaci jako takiej. Pewnie już w młodości nie słuchał żadnych płyt, nie włączał radia, do kina chodził wyłącznie na tandetne filmy sensacyjne, a w telewizji to pewnie tylko „Dziennik Telewizyjny” oglądał. Czekam jeszcze na wewnętrzny monolog Natalii, która tak jak teraz sobie przypomniała, że zawsze się Janusza bała, choć wcześniej ochoczo się z nim bawiła, tak teraz stwierdzi, że kiedy Janusz dyskutował z Ignacym Borejko o twórczości Petroniusza, ona już podświadomie wyczuwała, że ten zły człowiek w ogóle nie zna się na sztuce.

Cytat:
– A o co? „Dziwny jest ten świat” – a co, może nie? – dziwny jest jak cholera, szefie, ten człowiek miał sto procent racji. Kłamstwo, nienawiść, tak jest, wszystko prawda. Każde jego słowo pamiętam. Chłopak był mądry, zdolniacha, ten Czesiek. A, pan pewnie woli o polityce posłuchać? Odradzam, tego się już nie da wytrzymać – jakby złe ich opętało – wywnętrzał się taksówkarz, spychając niejako na drugi plan Janusza Pyziaka wraz z jego próbami konwersacyjnymi. – Ja już ich nie słucham, panie kochany, ani gazet nie czytam, ani telewizji nie oglądam – i wie pan co? I nic się od tego nie zmieniło, he, he – zaprodukował stary dowcip.
Gabrysia zaśmiała się mimo woli.
– Za to jestem zdrowy – w najlepsze snuł wyznania taksówkarz, uradowany tym, że doprowadził pasażerkę do śmiechu. Prowadząc, zerkał przez ramię na tę bratnią duszę, z uznaniem łyskając okiem – taksówkarze zawsze mieli do Gabrieli szczególną słabość. Z reguły nabierali do niej natychmiast zaufania i rozkręcali obszerne monologi.

A więc potencjalna obsada filmu „Mężczyźni, którzy nie uwielbiali Gabrieli" coraz bardziej się kurczy.

Ciekawe, kiedy Gabrysia zdążyła nazbierać te dowody sympatii taksówkarzy. Taka wysportowana, nie lubi jeździć tam, gdzie można się przejść albo przebiec; zamiast w oddzielne mieszkanie albo chociaż w urządzenie drugiej łazienki w mieszkaniu dzielonym z liczną rodziną woli kupować po dwa egzemplarze tej samej książki, żeby nie kłócić się z Grzesiem, kto czyta pierwszy, ale najwyraźniej na wożenie się taksówkami jeszcze ją stać. Albo Uniwersytet Adama Mickiewicza zapewnia wykładowcom z filologii klasycznej dojazd taksówką na wykłady dla studentów z innych wydziałów.

Czy Pyziakowi uda się wreszcie porozmawiać z naburmuszoną Gabrielą? Tego dowiemy się w ostatnim odcinku.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Śro 1:22, 14 Lis 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 2:19, 11 Lis 2012    Temat postu:

:'( ostatni? Ja jeszcze raz zgłaszam wniosek, by MIŁĄ memu sercu pracę Melomanki uhonorować, i wkleić analizę na NAKW albo gdzieś. Zasłużony to zaszczyt.

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17238
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:09, 11 Lis 2012    Temat postu:

Cytat:
Chłopak był mądry, zdolniacha, ten Czesiek.

...czyli jak pani MM wyobraża sobie, że rozmawia lud prosty a szczery.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 16:46, 13 Lis 2012    Temat postu:

Jednak nie uda się całego mojego pozostałego zrzędzenia zmieścić w jednym odcinku.

Cytat:
Kiedy znaleźli się na peronie, Janusz postawił walizkę i znów spojrzał na zegarek, podczas gdy megafony nudnym i pretensjonalnym tonem zapowiedziały rychły przyjazd jego pociągu.
– Gabrysiu, ja... chciałem cię tylko zobaczyć – wyznał wreszcie z osowiałą miną. – Żeby podziękować. Zawiozłaś mnie do szpitala, zatroszczyłaś się.
Patrzył w ziemię, nie na nią.
Gabriela machnęła ręką.
– Też coś. Każdy by cię zawiózł.
– Tak, każdy, pewnie. Ale zawiozłaś ty.
Cisza.
– Czy słyszałeś kiedyś, jak Laura śpiewa? – wyrwało się nagle Gabrieli ni z tego, ni z owego.
– Ja? – zapytał Janusz nieuważnie i dodał zaraz: – Och! I znowu. Ta mała... Łusia. Powiedziała mi, że nadużywam zaimka „ja”. Czy ty też to widzisz? Że ja nadużywam zaimka „ja”?
Gabriela w milczeniu uniosła brwi. Zaimek! – pomyślała z lekką kpiną.

Zapewne lepiej by było do wjazdu pociągu na peron cały czas milczeć.

Cytat:
Było jej bardzo przykro.
Milczała nadal i zrobiło się jakoś głupio, niezręcznie.
– Chodziłem dzisiaj po Jeżycach – bąknął wreszcie on. – Ale wszystko jest inne, chociaż jest też takie samo. Rozpoznawałem nasze ulice. Szkołę. Pamiętasz, jak czekałem...
– Gdzie? – rzuciła Gabriela, zakłopotana, i nie czekając odpowiedzi, dodała szybko: – Nie pamiętam.
– Nie chcesz wspominać.
– Nie chcę.
– Bo to bardzo bolało, tak? – jak ja cię zostawiłem...

Interesujące, Gaba od dwudziestu kilku lat pielęgnuje swój ból po odejściu męża, za to ból towarzyszący wspominaniu wcześniejszych dobrych chwil ją przerasta.

Cytat:
Gabriela zacisnęła zęby i nie powiedziała nic. Pamiętała doskonale, jak to bolało. Ale nie miała zamiaru mu o tym opowiadać. Po pierwsze, duma jej nie pozwalała. Po drugie – cóż, gdyby wiedział! – pewnie jeszcze gorzej by się poczuł niż teraz. Pożałowała go. Niech nie wie.

Sam się na pewno nie domyśla, awantura urządzona mu przez Laurę też nic mu nie zasugerowała. Kurczę, Gaba, że twój siostrzeniec jest całkowicie pozbawiony empatii, to fakt, ale jeśli o to samo podejrzewasz byłego męża, to czemu w ogóle kiedyś się z nim wiązałaś?

Cytat:
Janusz patrzył na swoje buty i też milczał.
– Przebaczysz mi...? – bąknął wreszcie.
– Przebaczyłam, Janusz – powiedziała uspokajająco. – Przecież wiesz. Już dawno.
– Tak – to, że cię zostawiłem... Ale jest jeszcze coś, ja tak chciałbym, żebyś mi jeszcze coś przebaczyła.
– Tak?... co?
– Ja się z tobą ożeniłem, chociaż nigdy cię nie kochałem.
Cisza.
– Może mogłaś mieć wrażenie, że tak...
– A faktycznie – mruknęła Gabriela. – Mogłam.
– No, ale ja, ja, widzisz, ja tego nie umiem. Tylko wtedy tego nie wiedziałem. Naprawdę, ja, ja, ja nie miałem pojęcia. Tylko – teraz... w szpitalu... ja myślałem o tym, ja robiłem bilans życia. Ja nikogo nie kocham. Nie umiem. Nie umiem.

Wprawdzie później założyłem jeszcze drugą rodzinę, ale to też było tylko tak przez przypadek... Teraz w szpitalu zrobiono mi badania i okazało się, że w worku osierdziowym zamiast serca mam pogrzebacz, a w oczodołach – mutry. W ogóle jestem robotem, więc nie oczekuj od mojej postaci jakiejkolwiek logiki czy prawdopodobieństwa psychologicznego.

Cytat:
Gabrielę jakoś nagle zatkało...

Podobnie jak czytelników.

Cytat:
...chyba z litości, a może i z zawstydzenia, ale zanim zdążyła określić, co czuje, czy też obmyślić jakąkolwiek odpowiedź, w kieszeni jej kurtki zadzwonił telefon. Wyszarpnęła go z uczuciem ulgi, jakby dostała ratunkowe przesłanie z innego świata.

I co z tego, że człowiek, który ją zranił, ma wyraźne poczucie winy i bardzo mu zależy, żeby spędziła z nim te ostatnie dziesięć minut. Święta Gabriela zawsze przejmująca na swoje barki cudze troski teraz chętnie odda się pogaduchom przez komórkę.

Cytat:
Spojrzała na wyświetlacz. Laura.
– Gdzie ty jesteś, mamo? – chciała wiedzieć. – Uciekasz z naszego wesela? Co to ma znaczyć, wciąż cię nie ma.
– Zaraz wracam – powiedziała Gabriela nieswoim głosem.
– Jak najszybciej!
– Jakoś tam sobie beze mnie poradzicie...

W końcu sama wolałaś uzurpatora Gruszkę ode mnie, ty córko wyrodna!

Cytat:
– Nie – poważnie i żarliwie odrzekła jej trudna córka. – Wracaj! Brakuje nam ciebie. Jesteś tu potrzebna. Pilnie! – nastąpiła mała chwila przerwy i wreszcie, z mocą, z żarem, dobitnie jak nigdy dotąd, Laura dodała:
– Kochamy cię. Kochamy.
Tak silnie, tak gwałtownie załomotało, szarpnęło się teraz w dwa ognie serce Gabrieli, że nie mogła odpowiedzieć ani słowem.

Eee tam, nie takie wyznania słyszy się na weselach po serii toastów ;–)

Cytat:
Zresztą, i tak na peron wtoczył się ciężko pociąg, żółtawe i sine okna przejechały obok nich oświetlonym rzędem.
(...)
– Pewnie się już nie zobaczymy – powiedział grobowym głosem.
Gabriela wciąż milczała. Czuła się z chwili na chwilę gorzej, czuła się tak, jakby jej żebra opasywała ześrubowana mocno obręcz. Nie mogła nawet głębiej zaczerpnąć powietrza.
(...)
Janusz ruszył w stronę wagonu, po czym się zawahał, odwrócił i znów stanął przed nią.
– Gabrysiu. Ja... odjeżdżam – powiedział odkrywczo. – Żegnaj.

Powiedział to równie odkrywczo jak stronę wcześniej narrator tłumaczący, że Laura pyta, „Gdzie ty jesteś, mamo?”, bo chce to wiedzieć.

Cytat:
Podała mu rękę – bez słowa, bo głos jej nadal nie dopisywał.
A on wtedy jakoś zmienił się na twarzy i poprosił markotnie:
– No, przytul mnie...
Potrząsnęła głową, lecz nagle zobaczyła wyraz osierocenia w jego oczach, w tej chwili tak bardzo podobnych do oczu Laury, i zarazem tak zupełnie, zupełnie innych – bo pustych. Wyciągnęła ręce, a Janusz wpadł jak ciężki klops...

Ten klops nagle wprowadzony do podniosłej sceny mnie rozbroił.

Cytat:
...w te otwarte ramiona, po dziecinnemu wciskając twarz w jej szal.
– Ile to bólu ludzie sobie sprawiają nawzajem! – przemknęło Gabrieli przez myśl. – Dlaczego? Po co?

Jakie to odkrywcze.

Cytat:
Pełna współczucia wielkiego jak morza, przytuliła go krótko, mocno, poklepała krzepiąco po plecach i powiedziała, żeby już wsiadał – głosem normalnym, nareszcie swobodnym, bo ta obręcz żelazna zupełnie nagle, w jednej chwili, przestała ją ściskać, znikła! – jakby się roztopiła.

I to wszystko? Przez prawie dwadzieścia lat Gabriela będąc w powtórnym, bardzo udanym związku, terroryzuje emocjonalnie każdego, kto ośmieli się wspomnieć imię jej byłego męża, ojca dwójki jej dzieci, potem mąż ten przychodzi do niej po przebaczenie i nie dzieje się nic, chyba w ogóle nie rozmawiają i jak przyjechał, tak wyjechał, po czym widzą się ponownie, Gabriela zagląda w jego oczy i widzi w nich pustkę (wiadomo, jak to u robota...), na chwilę go przytula, myśli, że ludzie zadają sobie wiele bólu i hop siup, trauma wyparowała. Jaką magiczną siłę niesie zwykłe przytulenie! Och, Natalio Lesz, czemużeś mieszkała w Stanach, gdybyś tak w odpowiedniej chwili przytuliła Gabrielę, Janusza i Laurę...

Cytat:
Pociąg wreszcie ruszył.
Gabriela stała na pustym peronie i patrzyła za nim jeszcze dłuższą chwilę – odjeżdżał ospale, powoli, kiwając się na boki – oto znikały w dali jego ostatnie światła. I znikał Janusz: człowiek, który nie umie kochać.

Drugie kultowe hasło z książki obok „trochę dziecka, a trochę sarny”.

Przenosimy się do Laury, co nie znaczy, że odpoczniemy od świętej Gabrieli...
Cytat:
Laura, która schroniła się tu przed weselnym gwarem, jeszcze przez chwilę stała z telefonem w dłoni pośrodku cichego, miłego pokoju dziadków.

Czy w tym w domu cokolwiek nie jest miłe? Poza Ignacym, Milą, Idą, Józefem, Łusią...

Cytat:
Pachniało tu walerianą, którą dziadek zażywał z wielkim upodobaniem po kilka razy dziennie. Dwa duże nowe łóżka panoszyły się pośrodku, spychając niejako z pierwszego planu regały przepełnione książkami, popiersie Seneki i bujny, odwieczny babciny filodendron, uparcie nazywany przez dziadka rododendronem.

Kolejna nieudolna próba wytłumaczenia się z popełnionego we wcześniejszych książkach błędu. Internauci się czepiali, że w pokoju zmieściłby się może filodendron, ale na pewno nie rododendron? No to zapieramy się, że to wcale nie autorka się pomyliła, tylko jeden z bohaterów. I tu autorka się pogrąża, bo w Idzie sierpniowej czytamy:
Cytat:
Pokój rodziców był przytulnym, kwadratowym pomieszczeniem o wielkich oknach. Były tu dwa tapczany, mnóstwo książek, stary fotel oraz biurko ojca. Pod oknem na niskim stoliku pysznił się wielki rododendron o błyszczących ciemnozielonych liściach – przedmiot dumy Gabusi, która osobiście wyhodowała to paskudztwo.
– Siadaj tu – powiedziała mama i pociągnęła córkę na tapczan, w cień rododendrona.

O rododendronie mówi narrator, Ignacy w ogóle nie pojawia się w tamtej scenie.

Cytat:
Od razu, kiedy tylko spytała Grzegorza o mamę, zaczęły ją męczyć niejasne obawy. Teraz wiedziała, że nie były bezpodstawne: ten człowiek mamę zranił.

Grzegorz?

Cytat:
Wyczuła to od pierwszych słów. W słabym głosie matki był pewien ton smutny, ton znajomy – Laura słyszała go już parę razy w życiu.Tak, owszem, na ogół wtedy, kiedy sama była przyczyną takiego smutku.
Mama! – Jest taka czytelna, taka naiwna i przewidywalna w każdym swoim odruchu – a przecież zarazem taka niezależna i niedosiężna!
Ukrywa swoje smutki i rozczarowania przed wszystkimi. Za to bierze na siebie wszelkie ich troski – ach, taki bohaterski, odruchowy altruizm budził w córce zawsze coś w rodzaju pobłażliwej drwiny i niechętny podziw.

No tak, jeszcze tylko Laura nie wznosiła hymnów na cześć świętej Gabrieli, trzeba było to nadrobić, wzmagając w czytelnikach niechęć do ulubionej bohaterki autorki. Mam wrażenie, że każdy bez wyjątku dostrzega to, jaka Gaba jest dzielna i jak bohatersko ukrywa przed innymi swoje zmartwienia. A skoro tak, to by znaczyło, że wcale ich nie ukrywa, tylko gra rolę bohaterki, której wszyscy mają współczuć, ale jednocześnie podziwiać, że jest taka silna i wcale nie potrzebuje współczucia.

Cytat:
Dziś jednak pomyślała, że jest w tym pewna tajemnica: jak mama dawała radę to udźwignąć?

Jak dla mnie jeśli kobieta będąca od dwudziestu lat w udanym związku wciąż cierpi z powodu nieudanego związku poprzedniego, to po prostu lubi być nieszczęśliwa i inaczej żyć nie potrafi.

Cytat:
Wszystko – plus jeszcze ten ładunek, który jej młodsza córka osobiście wrzucała na plecy. Przez całe lata.
Nagle przydarzyło się Laurze coś dziwnego. Z wysokości tego czarodziejskiego miejsca na samym szczycie świata, z tej zupełnie nowej, bezpiecznej i jasnej przestrzeni, w której znalazła się po ślubie, skąd chciałaby krzyczeć z radości i dzielić się z całym światem swoim szczęściem – z tego właśnie punktu zobaczyła Laura swoją przeszłość, tak jakby oglądała stary film o kimś obcym, o kimś innym – zupełnie innym. Zobaczyła tam, w szarym cieniu, jakąś ciemną, gniewnie wykrzywioną, groteskową postać. Pomyślała – Byłam okropna!
I naraz dotarło do niej, że chociaż właśnie tak radykalnie i całkowicie się odmieniła – jak gąsienica w motyla!...

Raczej jak kobieta z krwi i kości w potulną, ubezwłasnowolnioną syrenkosarenkę. Ja chyba coś przeoczyłam – kiedy nastąpiło to „radykalne i całkowite” przepoczwarzenie? Gdy Laura znalazła się w bezpiecznej i jasnej przestrzeni zwanej małżeństwem? Czy kiedy przystojny nieznajomy zacisnął jej na sercu złotą pętlę? Może ją też ktoś przytulił i popatrzył w oczęta?

Cytat:
... – już nawet nie zdąży się zrehabilitować! Przecież tuż po weselu odchodzi stąd definitywnie, zabierając z domu dwie ostatnie swoje rzeczy: podarowane przez mamę pianino i szczoteczkę do zębów.

Tekst o braku możliwości rehabilitacji z powodu wyprowadzki jest tak idiotyczny, że daruję sobie omawianie tego, to raczej dla każdego tutaj oczywiste. Zauważę więc tylko, że po pierwsze, już wiadomo, czemu Natalia po ślubie została niemal całkowicie usunięta z kolejnych książek – przecież się wyprowadziła! I nie pomieszkuje u niej na kupie cała rodzina! Ot, sama siebie z borejkowej społeczności wykluczyła. Po drugie, mamy ostateczne potwierdzenie, Laura wywiozła z Poznania wszystkie ciuchy, co do jednej pary majtek, choć jednocześnie zostawiła tam szczoteczkę do zębów, więc jak ma się jedno do drugiego? Po trzecie: jak to jest, do cholery, możliwe, że Gabę stać na wożenie się taksówkami, kupowanie po dwie sztuki każdej nowości wydawniczej i sprezentowanie córce pianina, ale nie przyjdzie jej do głowy, że tak duże (rzekomo) mieszkanie dla tak licznej rodziny przydałoby się wyremontować i wykroić drugą łazienkę, a przynajmniej ciasną toaletę z małą umywalką?

Cytat:
Skończył się ich wspólny dom, już nigdy nie będzie tak jak było. Rozdzielają się, matka i córka, już na zawsze. To już koniec.

To straszne, kiedy Laura będzie chciała się wypłakać w samotności, matka już nie będzie wieszać się na klamce, a kuzyn nie zacznie wyłamywać zamków. Poza tym nie będzie telefonu, skype’a, wzajemnych odwiedzin, koniec kontaktów z matką, od teraz Laura należy wyłącznie do męża.

Laura smęci i smęci, aż do pokoju zagląda Ignaś:
Cytat:
– Słuchaj, przepraszam, czy nie będziesz się gniewać, jeśli my z Magdusią wyjdziemy na krótko?
Siostra spojrzała na niego nieuważnie.
– Nie, nie – odparła.
– Chcemy zobaczyć pokaz sztucznych ogni przed Operą.
– Tak, tak.
– Co ci jest? – zapytał nagle brat, przyglądając się jej badawczo, i usiadł obok niej, a Laura chwyciła go za ręce i ścisnęła je ile sił. – Dlaczego tu siedzisz sama?
– To straszne! – szepnęła. – Nie powiedziałam czegoś na spowiedzi przedślubnej!
– Jak to... nie powiedziałaś – celowo?
– Nie... nie... bo ja dopiero teraz to zrozumiałam...

No to w czym problem, co w tym strasznego? Już sama nie wiem, co jest lepsze, Laura w kółko podkreślająca, że była u spowiedzi, ale zupełnie nierozumiejąca, na czym ten sakrament polega, czy Agnieszka Niechcic i Marcin Śniadowski, którzy oświadczyli księdzu, że domagają się udzielenia im ślubu katolickiego, ale do spowiedzi nie przystąpią, bo im się ona kłóci ze światopoglądem.

Cytat:
...Skrzywdziłam mamę. Krzywdziłam ją zawsze. A teraz tak się wstydzę! – Laura uczepiła się mocno dłoni brata, patrząc na niego przez łzy, napływające do oczu.

Czyli strasznie krzywdziła matkę i tak jej wstyd, że aż z tego powodu płacze, ale dopiero teraz tak nagle sama z siebie to sobie uświadomiła, a kiedy robiła rachunek sumienia, w ogóle przez myśl jej to nie przeszło? Nie ogarniam.

Ignaś robi Laurze wykład teologiczny, który sobie odpuszczę.
Cytat:
(...) To takie zagadkowe. Popatrz, ale to działa: zapomniałaś powiedzieć, a tymczasem nagle wszystko samo do ciebie dotarło. I żałujesz.
– Och, i jak jeszcze!...

...Aż mną targają dreszcze!

Cytat:
...Wyznam to mamie.
– Przecież ona wie. Miałaby nie wiedzieć? Od czasu do czasu miewasz napad wyrzutów sumienia i zaraz jej wyznajesz...
– Tak? Ale znów muszę!

...Przysięgam na mą duszę!

Cytat:
– Ja też tak mam – zdradził Ignaś. – Kiedy mnie dręczy poczucie winy, to nie mogę przestać przepraszać. A przecież raz wystarczy.
– Nie wystarczy! – rzekła Laura dramatycznie.

...Choćbym odeszła na tarczy!

Cytat:
– Ja znów jej to wyznam.

...Ten dom to ma ojczyzna!

Cytat:
– Tylko spokojnie – ostrzegł brat. – Mama chyba ma coś z sercem, powinna się wybrać do lekarza.
– Jak to?!

W każdym razie z tym patetycznym tonem i wykrzyknikami możesz wyluzować, niezależnie od stanu zdrowia tej, przed którą chcesz się kajać.

Cytat:
– My z tatą jej dopilnujemy. A ty przynajmniej już jej nie stresuj. No, weź się teraz w garść i przypadkiem nie płacz, bo znowu będziesz mieć twarz prosiaka.

W tym domu naprawdę nikt z nikim nie rozmawia. Niby Ignaś trochę się wyłamuje, ale i on powstrzymuje siostrę przed szczerą rozmową z matką o tym, co siostrę trapi, „bo mama się zestresuje”.

Ignaś zachwyca się jeszcze, jaki Adam jest wspaniały i jaką piękną widzi między nimi miłość, a Laura znów się wstydzi, tym razem tego, że nie zawsze była dla brata miła, po czym stwierdza:
Cytat:
– Przecież i z tobą się rozstaję! – zrozumiała nagle Laura. – I to już na zawsze!

Dziewczyno, do cholery, Adam Fidelis z Kostrzyna to nie zięć Tewji Mleczarza na przymusowej emigracji!

Uff, zmęczyłam się okropnie. Czekają nas jeszcze dalsze odkrywcze przemyślenia Gabrieli, wzniosłe hasła rzucane przez Milę i Ignacego, zaskakujące zakończenie historii z hiphopolowym przebojem oraz romantyczny finał zawirowań uczuciowych Magdusi. Nie przypominacie sobie zbyt dobrze tych miłosnych perypetii? Nie szkodzi, autorka też rzadko kiedy pamiętała o tytułowej bohaterce.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Wto 18:59, 13 Lis 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:52, 13 Lis 2012    Temat postu:

Borze, jakie to jest zue >.<. Melomanko, podziwiam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
małpa w bibliotece
Opadające Ucho



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 83
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:30, 13 Lis 2012    Temat postu:

Melomanko, jesteś wielka Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 799
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:26, 13 Lis 2012    Temat postu:

Melomanko, a będzie jeszcze fragment o Ignasiu- jaskiniowym obrońcy? Ja CHCEM!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:32, 13 Lis 2012    Temat postu:

Brawa, Melomanko. Podziwiam wytrwałość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:52, 13 Lis 2012    Temat postu:

Ale ta Laura niedojrzała, prawdziwe dziecko-sarna. Aż żal mi trochę Mme de Tecture, bo oblubienica jego chyba zupełnie nie jest gotowa do małżeństwa.
Autorka miała zapewne napisać rzewną scenę rozstania, takie ślubne smuteczki? Nie wyszło moim zdaniem, wypowiedzi Laury są koszmarnie infantylne, zresztą w całej chyba książce.
Co się stało z tym zgrabnym, naturalnym(!) językiem Jeżycjady?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 1:08, 14 Lis 2012    Temat postu:

maryboo napisał:
Melomanko, a będzie jeszcze fragment o Ignasiu- jaskiniowym obrońcy? Ja CHCEM!

To będzie ten jakże romantyczny finał Smile

E: Właśnie zauważyłam, że napisałam wcześniej o łacińskich seKWencjach Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Śro 1:23, 14 Lis 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Wampir Zgwałcony przez Enta



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 708
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Śro 15:58, 14 Lis 2012    Temat postu:

Melomanko, podziwiam za wytrwałość Heart

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cathia
Kolonas Waazon



Dołączył: 27 Lis 2012
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:39, 11 Gru 2012    Temat postu:

Melomanko, jesteś wielka i ja Cię uwielbiam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:08, 11 Gru 2012    Temat postu:

Och, wow Smile

Cały czas pamiętam o ostatniej części, ale ten nieszczęsny grant wciąż pochłania mi każdą wolną chwilę :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8328
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Wto 20:46, 11 Gru 2012    Temat postu:

Poczekamy cierpliwie. My, Shun. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 21:00, 11 Gru 2012    Temat postu:

My też poczekamy. Niecierpliwie;P

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10574
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 22:52, 11 Gru 2012    Temat postu:

Ogarniaj granty, my sobie grzecznie usiądziemy w kąciku i poczekamy. My, TM.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Wto 23:12, 11 Gru 2012    Temat postu:

My, merrik, też poczekamy. Nie odzywamy się za często ale podziwiamy!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5827
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 0:27, 14 Gru 2012    Temat postu:

Szlag by to trafił. Dziś złożyliśmy wniosek o grant i pomyślałam sobie, że o ile się po tym wszystkim nie rozchoruję (na razie tylko boli mnie potwornie gardło), to jutro napiszę wreszcie na forum Placebo zaległą relację z koncertu Archive, a tu wkleję ostatnią część analizy. Poszłam do pracy i tam dostałam sms od siostry: "Byłam u ciebie, zakosiłam ci macdusię i gofrownicę Smile" No to gdzieś tak do świąt nie mam skąd przepisywać fragmentów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 4 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin