Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kapitan Ameryka:Wojna Bohaterów
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:56, 06 Maj 2016    Temat postu: Kapitan Ameryka:Wojna Bohaterów

Jako osoba świeżo po seansie pozwolę sobie utworzyć ten temat Wink

Jak wiadomo filmy Marvela nie są "wybitne", ale ten mi się wyjątkowo podobał. Jako część Kapitana Ameryki to moim zdaniem najlepsza część.
Oczywiście Kapitan nudny jak zwykle, ale reszta ekipy to nadrabiała. Na plus efekty specjalne, sceny walk i pościgi. Spider-Man totalnie znikąd. Robił głównie za element komiczny. Żarty niezbyt wymyślne, ale moim zdaniem śmieszne.
Dodatkowo wreszcie okazało się rząd nie olewa zniszczeń dokonanych przez Avengersów. Wreszcie się wściekli i po akcji na początku filmu wprowadzają system nadzorowania i kierowania grupą.
Stark najrozsądniejszy był z całej grupy co mnie zdziwiło. I byłam w szoku, gdy Tony dowiedział się, że to Zimowy Żołnierz zabił jego rodziców. Może i można było się tego spodziewać, ale ja zdziwiona byłam.
Wątek romantyczny był, ale zajął w filmie jakieś 5 minut, więc dało się przeżyć.
A pogrzeb Peggy mnie wzruszył, ale to chyba kwestia oglądania serialu Agentka Carter.
Także ten. Film raczej na plus. Nielogiczności na pewno jakieś były, może i całkiem duże, ale ja jestem ślepa na takie rzeczy, także wybaczcie Wink
I to tyle ode mnie Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 7:47, 09 Maj 2016    Temat postu:

Mnie się też podobało. Ponury jest, ale to się wpisuje w nastrój wcześniejszych filmów o Kapitanie. Niespodzianką było dla mnie to, że bohaterowie po przybyciu do syberyjskiej bazy znajdują pozostałych "ulepszonych" żołnierzy zabitych - byłam niemal pewna, że Avengersom przyjdzie z nimi walczyć i to ich na powrót zjednoczy.

Przejmujące, na jak zniszczonego życiem wygląda dawny wesołek Stark.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:28, 11 Maj 2016    Temat postu:

Te wszystkie filmy superbohaterskie chyba nie są dla mnie, jakoś nie do końca mnie ruszają. Aczkolwiek... wszyscy mówią, że jest dobry, to pewnie jest Wink Tzn. jestem w stanie to przyznać.


Powtórzę to, co chyba wszyscy piszą - konflikt rzeczywiście im się udał, nie jestem w stanie do końca nie zgodzić się z żadną ze stron. Rzeczywiście pozostawienie superbohaterów samym sobie nie jest do końca bezpieczne (wielki plus, że wreszcie jakiś film poruszył kwestię szkód, jakie bohaterowie wyrządzają swoim działaniem), z drugiej strony - rację ma też Steve, w tym, że byłoby to w praktyce uzależnienie się od organizacji, która mogłaby naszych bohaterów zmusić do działania wbrew sobie, a której interesy są zmienne i nie ma gwarancji, że zawsze będą czyste. Tu rzeczywiście trudno znaleźć dobre wyjście (najlepiej byłoby wypracować jakieś kompromisowe rozwiązanie, ale gdyby bohaterowie po prostu siedli i pogadali o tym, to nie byłoby filmu Wink).

To jest jedna część konfliktu, ale jest jeszcze ta chyba bardziej emocjonująca, bo bardziej osobista. Niektórzy zarzucają Kapitanowi, że działa tu bardzo egoistycznie i wychodzi, że wcale nie jest taki szlachetny. Ja nie potrafię się na niego o to złościć, przeciwnie, trzymam tu jego stronę i w ogóle cały ten wątek bardzo mnie porusza. On robi to wszystko, bo za wszelką cenę chce uratować Bucky'ego. Nie ma u niego cienia wątpliwości, pragnienie ocalenia tej jednej osoby jest oczywiste i przesłania mu wszystko. Mówcie co chcecie, dla mnie to piękne. (Tak, tak, ja wiem, przyjdą tu bardziej... hm, trzeźwo myślące osoby i będą pytać ze złośliwą ironią, czy to, że po drodze ranił innych, którzy też ponoć byli jego przyjaciółmi, też uważam za takie piękne. Więc, żeby było jasne, to nie tak, że uważam, że Steve jest tu idealnie czysty i zachował się super, pewnie, że nie. Porusza mnie po prostu to, jak ważny jest dla niego Bucky i że nie zawaha się dla niego przed niczym.)

O Starku trudno mi się wypowiadać, bo to nigdy nie była postać, która jakoś szczególnie mnie obchodziła. Dostrzegam to, że jest mu ciężko, ale jakoś mnie to tak bardzo nie rusza. Ok, widać, że się stara, widzi konsekwencje swoich działań i chce je jakoś naprawić. Zależy mu na Avengers, stara się ich chronić... to on tu ogólnie jest bardziej w porządku niż Steve. Chociaż z tą żądzą zemsty na Buckym to mnie wkurzył i nie rozumiem osób, które go bronią, bo przecież "Bucky zabił jego mamę". Tak, zabił, tylko czy naprawdę zamierzamy za to winić kogoś, kto nie był wtedy sobą i nie miał wyboru? Tzn... ok, rozumiem, że w takiej sytuacji, nawet z tą świadomością, można czuć pewne obrzydzenie do osoby, która zabiła nam najbliższych. Nad emocjami nie zapanujemy. Tylko nie po to mamy rozum, żeby dać takim emocjom wziąć nad sobą górę. No... ale dobrze, zadziałał impulsywnie, jeszcze mogę to jakoś zrozumieć. Trudniej mi natomiast zrozumieć ludzi, którzy mu przyznają w tej sytuacji rację.


A teraz uwaga, bo film włączył we mnie wewnętrzną dziewczynę z tumblra. Będzie więc trochę oburzenia o ten wstrętny heteroseksualizm Wink

Ale poważnie - pocałunek z tą dziewczyną... Serio? SERIO? WTF... Pojawia się jakaś dziewczyna na moment, nawet dużo nie gadają, tylko w jednej scenie patrzą na siebie niezręcznie, a w drugiej ni z tego ni z owego się całują... To było tak kompletnie z dupy i wiecie, jestem naprawdę na ten film za to po prostu wkurwiona, bo taki wątek to kompletny brak szacunku do widzów, z których twórcy chyba chcą zrobić idiotów, serwując im takie coś. I tak sobie myślę, że mam już dość wypchania do filmów na siłę jakichś kobiet tylko po to, żeby dać bohaterom jakiś idiotyczny wątek romantyczny, który aż krzyczy "ALE PAMIĘTAJCIE, ŻE ONI SĄ HETERO!" - bo do tego się to tu moim zdaniem sprowadza. I nie, nie chodzi o to, że mam ból dupy, bo chciałam, żeby pokazali coś więcej między Steve'em i Buckym (chociaż akurat w tym przypadku prosi się o to bardziej niż w jakimkolwiek innym), bo tu już nawet nie o nich konkretnie chodzi. Ale tak, to ten film, w którym poczułam, że mam dość tego, że twórcy takich filmów nie mają jaj, żeby wprowadzić jakąkolwiek homoseksualną parę (nie, gdzieś na trzecim planie się nie liczy). I to już nie jest "fajnie by było, gdyby...", tylko po prostu jestem wściekła, bo mamy, kur..., ten 2016 rok, i chyba by się w końcu mogli ogarnąć :/ Tak więc... chyba teraz rozumiem, jak się czują te wszystkie agresywne SJW. Czasem się już chyba po prostu nie da nie być agresywnym.


Żeby tak pozytywniej skończyć, bo mi się przypomniało - Vision to chyba mój nowy ulubiony bohater <3 Taki misiaczek kochaniutki Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 9:08, 12 Maj 2016    Temat postu:

Zachęciłaś mnie do tego, żebym napisała więcej, niż trzy zdania. Smile

Ciekawa jestem, jak by się oglądało ten film komuś, kto nie zna poprzednich części („Zimowy żołnierz” i „Czas Ultrona”, plus jeszcze co najmniej "Ant Man")). Ja swoją znajomość z cyklem zaczęłam od „Thora: Mroczny świat”, nie mając pojęcia o bohaterach, i zrozumiałam wszystko. Ale tam było chyba mniej postaci, tutaj tych „superbohaterskich” (wliczając Nataszę i Clinta) jest chyba z jedenaście. Oczywiście niektóre tylko się pojawiają, ale na przykład Vision jest chyba mało zrozumiały bez znajomości „Czasu Ultrona”.

Tony Stark przejmująco zniszczony życiem i w sumie najlepiej zagrany z całej ekipy. Brakowało mi jakiegoś podkreślenia rozterek Steve'a, ciągle tylko powtarza "he's my friend", a nie widzę, żeby miał jakiś problem z tym, że jego przyjaciel jest po praniu mózgu, które zmieniło go w maszynę do zabijania. I zgadzam się, że furia Tony'ego jakaś przeszarżowana.
(tak w ogóle, to ciekawe, jak mocodawcy Bucky'ego nakręcili scenę zabójstwa: mieli kamerę na drzewie akurat tam, gdzie rozbił się samochód?)

W ogóle dziwne z tym Buckym - czy pomiędzy jedną misją a drugą jego panowie pozwalają mu tak po prostu mieszkać na jakimś poddaszu albo chodzić po amerykańskich muzeach? (patrz scena po napisach z "Zimowego"). Chyba, że czegoś nie załapałam, w tych wszystkich filmach jest strasznie dużo szczegółów, które są dość ważne, a mogą umknąć.

Vision jest bardzo miły, nieśmiały taki. Fajna postać: z jednej strony niemal wszechmocna, z drugiej – dopiero uczy się życia. Ładne były sceny z nim i Wandą. Tak w ogóle, ta cała Wanda ma być nastolatką? Bo mówią o niej per "dziecko", ubiera się w spódniczkę a la uczennica z mangi, a aktorka, na moje oko, ma z 25 lat co najmniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:32, 12 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
A teraz uwaga, bo film włączył we mnie wewnętrzną dziewczynę z tumblra. Będzie więc trochę oburzenia o ten wstrętny heteroseksualizm Wink

Ale poważnie - pocałunek z tą dziewczyną... Serio? SERIO? WTF... Pojawia się jakaś dziewczyna na moment, nawet dużo nie gadają, tylko w jednej scenie patrzą na siebie niezręcznie, a w drugiej ni z tego ni z owego się całują... To było tak kompletnie z dupy i wiecie, jestem naprawdę na ten film za to po prostu wkurwiona, bo taki wątek to kompletny brak szacunku do widzów, z których twórcy chyba chcą zrobić idiotów, serwując im takie coś. I tak sobie myślę, że mam już dość wypchania do filmów na siłę jakichś kobiet tylko po to, żeby dać bohaterom jakiś idiotyczny wątek romantyczny, który aż krzyczy "ALE PAMIĘTAJCIE, ŻE ONI SĄ HETERO!" - bo do tego się to tu moim zdaniem psrowadza.


<przychodzi z wielką tablicą z napisem KANON>
Wiesz, pisząc takie rzeczy warto wiedzieć, co się pisze. Tak się składa, że z tą niby pojawiającą się na moment dziewczyną Steve zna się od jakich lekką ręką licząc trzech lat, byli sąsiadami i co najmniej pół roku flirtowali ze sobą (mówiąc flirt mam na myśli taki w wydaniu Rogersa, czyli "ratunku, zrób coś wreszcie, facet!"). I to tak, że Steve padał ofiarą żartów Nataszy, która regularnie ich ze sobą parowała. Tak więc ten "wymuszony wolą scenarzysty" pocałunek był jak najbardziej sensowny i fabularnie osadzony. Poza tym jest to wyraźne picie do tendencji Steve'a do odwlekania jakich bardziej zdecydowanych działań w nieskończoność, aż będzie za późno (co zresztą on sam o sobie mówi w przypływie autoironii).
I tak, nie podoba mi się, że jedno z najfajniejszych mrugnięć okiem do fanów cyklu sprowadza się do thumbrlowego bólu siedzenia.

Przyznaję się, siedzę w MCU bardzo głęboko (w serialowym już tak mocno nie, ale się orientuję), niektóre filmy widziałam po kilka razy. I tak, jest mnóstwo odwołań, także takich drobniejszych (jak to wyżej opisane).
Co do Buckiego i jego siedzenia na wolności, to on przecież po Zimowym żołnierzu czmychnął, a jego przełożeni byli pewni, że zginął. Zaszył się w mysią dziurę tak głęboko, że dopiero Zemo go odnalazł/domyślił się, że żyje. Zresztą nawet w filmie o tym mówiono (w/w blondynka, gdy dawał teczkę Rogersowi), a także o tym, że ze względu na zamieszanie z TARCZA nawet za energicznie go nie szukano (ważniejsze rzeczy na głowie).

E: doprecyzowanie


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Czw 15:35, 12 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Czw 15:59, 12 Maj 2016    Temat postu:

Floréal napisał:
A teraz uwaga, bo film włączył we mnie wewnętrzną dzAle poważnie - pocałunek z tą dziewczyną... Serio? SERIO? WTF... Pojawia się jakaś dziewczyna na moment, nawet dużo nie gadają, tylko w jednej scenie patrzą na siebie niezręcznie, a w drugiej ni z tego ni z owego się całują... To było tak kompletnie z dupy i wiecie, jestem naprawdę na ten film za to po prostu wkurwiona, bo taki wątek to kompletny brak szacunku do widzów, z których twórcy chyba chcą zrobić idiotów, serwując im takie coś. I tak sobie myślę, że mam już dość wypchania do filmów na siłę jakichś kobiet tylko po to, żeby dać bohaterom jakiś idiotyczny wątek romantyczny, który aż krzyczy "ALE PAMIĘTAJCIE, ŻE ONI SĄ HETERO!" - bo do tego się to tu moim zdaniem sprowadza. I nie, nie chodzi o to, że mam ból dupy, bo chciałam, żeby pokazali coś więcej między Steve'em i Buckym (chociaż akurat w tym przypadku prosi się o to bardziej niż w jakimkolwiek innym), bo tu już nawet nie o nich konkretnie chodzi. Ale tak, to ten film, w którym poczułam, że mam dość tego, że twórcy takich filmów nie mają jaj, żeby wprowadzić jakąkolwiek homoseksualną parę (nie, gdzieś na trzecim planie się nie liczy). I to już nie jest "fajnie by było, gdyby...", tylko po prostu jestem wściekła, bo mamy, kur..., ten 2016 rok, i chyba by się w końcu mogli ogarnąć :/ Tak więc... chyba teraz rozumiem, jak się czują te wszystkie agresywne SJW. Czasem się już chyba po prostu nie da nie być agresywnym.

Borze Szumiący, co za PIRAMIDALNA BEZEDURA... Ale tak to jest, jak się nie ma pojęcia o tym, co się pisze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 16:03, 12 Maj 2016    Temat postu:

Jak już zostało powiedziane - bzdura. Podstawy do tego pocałunku są. I to konkretne. To raz. A dwa, że, Flo, imo tobie już nie chodzi o to, że scena mogła być "z dupy", tylko masz tumblrowy ból rzyci, że nie ma homozwiązku. I tak, mam wrażenie, działa większość tumblorwych faneczek, nieważne co, nieważne jak, w nosie z kanonem i całą resztą, NOALENIEMAGEJSEKSÓW, BOJO SIE, NIE MA REPREZENTACJI MNIEJSZOŚCI HURR DURR.

Srsly, staph. To tylko film.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Czw 16:10, 12 Maj 2016    Temat postu:

Deneve napisał:
Jak już zostało powiedziane - bzdura. Podstawy do tego pocałunku są. I to konkretne. To raz. A dwa, że, Flo, imo tobie już nie chodzi o to, że scena mogła być "z dupy", tylko masz tumblrowy ból rzyci, że nie ma homozwiązku. I tak, mam wrażenie, działa większość tumblorwych faneczek, nieważne co, nieważne jak, w nosie z kanonem i całą resztą, NOALENIEMAGEJSEKSÓW, BOJO SIE, NIE MA REPREZENTACJI MNIEJSZOŚCI HURR DURR.

Srsly, staph. To tylko film.

Plus: plażo, proszę. I Buck, i Steve są jak najbardziej hetero, są przyjaciółmi od dzieciństwa, braćmi wręcz, więc nawet jakby całe tumblrki srały pod siebie, to nope, nie będzie z tego homozwiązku, deal with it.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:51, 12 Maj 2016    Temat postu:

O widzę, że dziewczyny już odpowiedziałyście Floréal. To dobrze, bo dzięki temu ja już nie muszę odpowiadać i rzucać się w wir ewentualnej kłótni Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 17:51, 12 Maj 2016    Temat postu:

Byłam wczoraj, nie podobało mi się wcale. Foch Steve'a był dla mnie idiotyczny, zamiast mu kibicować, serdecznie współczułam Tony'emu, który próbował jakoś tę bandę psycholi po dobroci okiełznać. Nie udało mu się - to i każda decyzja i akcja podejmowana przez Kapitana pokazywała tylko, że kontrola nad nimi jest czymś niezbędnym. Gdyby Steve zaufał Tony'emu, zamiast się ciskać jak rozwydrzony nastolatek, ta scena z mrożeniem Bucky'ego nastąpiłaby już po jakichś dziesięciu minutach i już, koniec filmu - co czyni dla mnie te wszystkie zmagania koszmarnie pretekstowymi. Zresztą sam powód tego fochu - faktem jest, że są niebezpieczni, ale tylko przypuszczeniem, że ktoś będzie próbować nadużyć nad nimi władzy, to coś jak z tabletkami Ella: faktem jest, że są potrzebne, a tylko przypuszczeniem, że ktoś, gdzieś będzie nadużywać. A już totalnie nie rozumiem porażającej bucery Clinta, zaprezentowanej w więzieniu, gdzie rzucił coś o zdrajcach i plecach: wtf, mate, wtf. Tak jak Tony powiedział, nikt was nie zmuszał do łamania prawa, a nagle jesteście wielce zszokowani, że są jakieś konsekwencje? Że jeśli zachowujecie się jak przestępcy, to jesteście traktowani jak oni?
Meh meh meh.

Mam też wrażenie pewnej dziury fabularnej, bo nie ogarniam, co się nagle stało Pepper po poprzednim wypadku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:56, 12 Maj 2016    Temat postu:

Pepper nie wytrzymała z Tonym - 8 lat jego ironmanowania ją pokonało i mają przerwę w związku, choć ewidentnie Starkowi nadal na niej zależy i nie chce calkowitego zerwania (było o tym w filmie)

Plota (może być nieprawdziwa, nie dogrzebałam się sensownego źródła) - aktorce kontrakt się skończył, i tyle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 18:39, 12 Maj 2016    Temat postu:

No, tyle wlasnie wywnioskowalam z filmu, ale nie mialam wrazenia, by w poprzedniej czesci Pepper okazywala swoje niezadowolenie po wypadku. W ogole nie pamietam, co mowila po wypadku Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:50, 12 Maj 2016    Temat postu:

Pamiętaj, że MCU to nie komiksy, gdzie czas jest kompresowany - tu lecimy w czasie rzeczywistym, więc wydarzenia z IM3 odbyły się bez mała 3 lata temu. A to szmat czasu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:20, 12 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
Tak jak Tony powiedział, nikt was nie zmuszał do łamania prawa, a nagle jesteście wielce zszokowani, że są jakieś konsekwencje? Że jeśli zachowujecie się jak przestępcy, to jesteście traktowani jak oni?


No, ale przecież Cap miał taką ładną mówkę o ponoszeniu konsekwencji za wybory... tylko jakie poniósł on sam? Przecież jego nawet zdjęcie przypadkowej ofiary niespecjalnie rusza. Trochę mnie to zmroziło, ale wyłazi co siedzi w idealnym Kapitanie przekonanym o nieomylności.

Widać wyraźnie, że twórcy są z Ameryką, ale przynajmniej starają się pokazać argumenty Tony'ego, który w komiksach szybko ewoluował w naziola.

Fajnie, że nie tylko pokazali ofiary wśród przechodniów, ale też pytanie cisnące się na usta- co z ludźmi których nasz nawrócony skrzywdził i dlaczego nie przyjmą go z otwartymi ramionami?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:52, 12 Maj 2016    Temat postu:

Ok, to odniosę się jeszcze do tej sprawy mojego wkurzenia na pocałunek i waszych komentarzy. Tak, odebrałam tę scenę jako "z dupy", w tym konkretnym filmie wydawała się kompletnie bez sensu, a cały kontekst faktycznie mógł mi umknąć. Nigdy nie uważałam się za jakąś specjalną fankę tych filmów, więc mogę nie kojarzyć wszystkiego dokładnie. W każdym razie - tak, wkurzyłam się, bo scena wydała mi się bez sensu, a dopiero za tym poszła irytacja na "nachalny heteroseksualizm", a nie na odwrót. Jezu, nie wiem, czy naprawdę muszę to tłumaczyć... ale napiszę na wszelki wypadek - nie mam nic do związków hetero, czy jakichkolwiek, które są sensownie przedstawione, nie jestem osobą, która wszędzie chce widzieć gejów (dlatego ten przypadek jest tak wyjątkowy i trochę podśmiewam się z tego, że "włączyła mi się dziewczyna z tumblra", bo nigdy wcześniej tak na żaden film nie zareagowałam).
A w kwestii tego, że irytuję się, że nie ma reprezentacji osób o innej orientacji niż hetero w MCU... Tak, tutaj faktycznie - uważam, że taka reprezentacja powinna być (i nie chcę się spierać o to, czy Steve i Bucky to przyjaciele, czy coś więcej, bo w ogóle nie o to mi chodzi, napisałam już, że to nie muszą być konkretnie oni, chciałabym po prostu, żeby jakaś mniejszość seksualna znalazła się w tych filmach). Tylko... nie uważam, żeby to było coś złego lub dziwnego, że mnie to irytuje? Myślę, że ciągły brak reprezentacji to coś, co wręcz powinno irytować. Tak samo bym reagowała, gdyby nie było żadnych nie-białych bohaterów (ale pod tym względem akurat jest nieźle). Naprawdę wam się nie wydaje, że reprezentacja by się przydała?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 23:03, 12 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
która wszędzie chce widzieć gejów (dlatego ten przypadek jest tak wyjątkowy i trochę podśmiewam się z tego, że "włączyła mi się dziewczyna z tumblra", bo nigdy wcześniej tak na żaden film nie zareagowałam).

To nie ma być uszczypliwe, czy coś, ale (mogę się mylić) czy to aby nie ty namiętnie szipujesz kyluxy, stormpiloty itepe?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:08, 12 Maj 2016    Temat postu:

*osobiste westchnienie egzystencjalne* Jak czytam takie dyskusje, to owszem, marzę o filmach z niemal wyłączną reprezentacją mniejszości. Aseksualnej Razz. Rany, naprawdę mam dość sprowadzania wszystkiego do kwestii, kto co komu gdzie wkłada.

Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:12, 12 Maj 2016    Temat postu:

Nie "mógł umknąć" ale umknął, a nawet uciekł z krzykiem.
Mogłam się zgodzić, że romans Bruce/Natasza z Age of Ultron jest wyciągnięty z tyłka, ale sorry, akurat ten romans jest jednym z lepiej skonstruowanych i umotywowanych (w DWÓCH filmach!) związków w całym dotychczasowym MCU, a ty nagle wyjeżdżasz z "pocałunkiem z dupy", bo ci do shipu nie pasował. I tak, będę się burzyć - nie o to, że masz problem z brakiem homo, a o to, że piszesz głupoty nie racząc nawet sprawdzić kontekstu.

I NIE, nie chcę żadnych mniejszości seksualnych w filmach (w komiksach są, i to całkiem ładne i dobrze napisane). Nie dlatego, że mam jakieś opory przed związkami nieheteronormatywnymi, tylko dlatego, że mam dosyć podobnych twojej tumblopodobnych wypowiedzi: "Jak to na ma gejów, ja CHCĘĘĘ! Mają być, albo zwyzywamy od homofobów!" Mam tego dość do zwymiotowania!
Niech nie będzie ani jednego takiego związku, tylko po to, by wszyscy tumbrlowi nawiedzeńcy oraz fujoshi mieli ból dupy. Z przyjemnością temu pokibicuję.


Post został pochwalony 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:18, 12 Maj 2016    Temat postu:

No shipuję kylux (stormpilot jest mi dość obojętny, tzn. jest całkiem sympatyczny, chętnie go bym zobaczyła w filmie, ale nie czuję wielkiej potrzeby, żeby czytać ficzki czy przeglądać arty z tą parą), ale jedno nie jest tak do końca równoznaczne z drugim - można sobie lubić parę slashowych pairingów ot tak, po prostu, bez konieczności widzenia ich wszędzie i upierania się, że wszyscy bohaterowie muszą być gejami.

EDIT: Leleth, ale ja aseksualność jak najbardziej tutaj zaliczam, naprawdę cieszyłabym się, gdyby jakiś bohater oficjalnie był aseksualny. Tylko z tym jest trochę trudno, żeby to pokazać, bo musiałby chyba po prostu to o sobie powiedzieć.

Feroluce... Jak już napisałam - ok, faktycznie, umknęło mi to, może wątek faktycznie nie był taki z dupy. To jestem w stanie przyznać. Natomiast nie zmienia to faktu, że uważam, że przydałaby się jakaś reprezentacja. I nie rozumiem, jak można chcieć jej braku "dla bólu dupy". Nie sprowadzajmy tej kwestii do czegoś takiego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Floréal dnia Czw 23:24, 12 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:40, 12 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
mam dosyć podobnych twojej tumblopodobnych wypowiedzi: "Jak to na ma gejów, ja CHCĘĘĘ! Mają być, albo zwyzywamy od homofobów!"

Zauważyliście, że to zawsze są geje? Jakoś o lesbijki/aseksualistów/bi/transów/inne mniejszości się nie upominają. #ciekawe
W ogóle jeżu, feroluce, uściskałabym cię za ten post.
Ale dobra, co do reprezentacji mniejszości i wątków romantycznych w filmach:
1) W dupie mam, kto z kim sypia, jak dla mnie bohaterowie mogą być nawet drzewoseksualni, ale kompletnie obrzydza mnie sprowadzanie postaci do ich orientacji i związków. Przecież to jest zwyczajnie uprzedmiotawiające.
2) Jak idę sobie pooglądać Marvela, Gwiezdne Wojny czy co tam, to serio, nie czynię tego dla romansów. Lubię romanse, ale naprawdę życzyłabym sobie, żeby nie pchano na siłę wątku romantycznego do każdego filmu/książki/dzieła kultury. Są ciekawsze rzeczy w fabule. Ba, są ciekawsze i mniej wyeksploatowane relacje.
3) Jestem za reprezentacją mniejszości w popkulturze, totalnie. Ale tak:
a) no serio, dlaczego to mają być zawsze geje? Właśnie niech będą inne, a szurniętych yaoistkom pękają dupy ze złości.
I nie chodzi (tylko) o czystą przekorę. Po prostu mnóstwo sziperek nie widzi, że są, no cóż, homofobkami. Które traktują homoseksualistów jak takie dziwne zwierzątka, które tak ładnie wyglądają na ekranie i tak ładnie się pieprzą i tak superaśnie się o nich fantazjuje, ojej, aż dwóch ładnych facetów w trakcie ruchów frykcyjnych!,
b) w związku poniekąd z tym, niech te mniejszości będą reprezentowane normalnie. Niech romans będzie normalny, gdzieś w tle, jednym z elementów życia, a jak jest ważny dla fabuły, to nie przedstawiany na zasadzie "miłość nasza tragiczna, a świat przeciw nam", tylko najnormalniej w świecie, jak zwykły związek,
c) nie widzę sensu w pchaniu mniejszości tylko na zasadzie token minority. Bo muszą być, bo zaraz tumblr girls oskarżą nas o homofobię. Wbrew temu, co sądzi tumblr, ludzi hetero jest jakieś ponad 90%. Jak masz zaledwie paru głównych bohaterów (nie mówię w tej chwili o Marvelu), to szansa na ich homoseksualizm jest jednak jakby proporcjonalnie mniejsza. Ale - akurat tutaj statystyki w filmach też są przekłamane, mniejszości, homoseksualistów, pokazuje się generalnie mniej - no bo em, nie pamiętam, żebym w większości filmów, takich zwykłych, nie skupiających się na wątkach lgbt+, widziała te 2-10%, więc nie miałabym nic przeciwko rozsądnym przekłamaniu statystyk w drugą stronę, żeby po prostu oswoić ludzi z widokiem mniejszości na ekranie. Ale jw, z sensem.
E. literówka + doprecyzowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Czw 23:46, 12 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:14, 13 Maj 2016    Temat postu:

Wątek romansowy Steve+Sharon niech będzie, mnie nudzi, ale okej, mają jakąś przeszłość, flirtowali, są podstawy, proszę bardzo. W następnym filmie o Kapitanie. Tutaj był zupełnie po nic. Pocałowali się i poszli, Steve nie poświęcił Sharon ani jednej myśli przez resztę filmu, nie wiemy, co stało się z nią. Z punktu widzenia fabuły było to zupełnie niepotrzebne i o ile nie przeszkadzało to nie wniosło zupełnie nic. Nie wiem, może pokazać Sharon w ostatniej scenie, jak pomaga w wielkim prison breaku? Może po napisach, jak wydaje uwolnionym ex-Avengersom lewe papiery? Cokolwiek, nie pięć minut czasu antenowego i jeden pocałunek, który może i logicznie wiązał się z resztą filmów, ale samej Wojnie Bohaterów nie oferował nic i nawet nie za bardzo zapowiedział cokolwiek w przyszłości. Tyle mojego.

Poza tym film bardzo mi się podobał. Bucerę Clinta powitałam z radością, bo wreszcie mamy prawdziwego Hawkeye'a z całą jego niewyparzoną gębą i kiepskimi decyzjami życiowymi Smile Vision też na plus, na wielki plus T'Challa, cudny kostium, super postać, popatrzeć też miło. Czarny charakter też mi bardzo przypasował, mam wrażenie, że tak się właśnie powinno pisać "tragicznych złych" - nie da rady go usprawiedliwić, ale ciężko mu nie współczuć. Gra RDJa naprawdę świetna, po Ultronie miałam wrażenie, że on tym Starkiem już trochę odcina kupony, ale tu pokazał na co go stać. Martin Freeman wyszedł znikąd, ale w sumie miło było Smile Do Ant-mana też się ocieplam, znacznie bardziej mi się tu podobał niż w jego własnym filmie.

Ciekawe było to, że zdecydowali się bardzo luźno oprzeć fabułę na komiksie - chyba załapali, że bez X-menów "civil war" to nie będzie "war" tylko bijatyka pod klubem, więc zostawili wątek podzielonych Avengersów, a umotywowali go inaczej. Kontrola rządowa była właściwie wątkiem pobocznym, zrobiła pierwsze rysy w jedności grupy, ale w całej sprawie chodziło głównie o Bucky'ego.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:37, 13 Maj 2016    Temat postu:

Leleth... Mam nadzieję, że nie kierujesz tego do mnie, bo wszystko to, co napisałaś, doskonale rozumiem. Nie chciałabym być odebrana jako osoba, która tylko chciałaby na siłę wszędzie widzieć gejów. I nie chciałabym też, żeby to byli tylko geje - tak, w tamtym poście było bardziej o gejach, bo taki był akurat kontekst tego, o czym pisałam, ale generalnie to był tylko przykład, i, jasne - fajnie by było również, gdyby to była jakaś inna mniejszość.

To, o czym piszesz, z fankami, które są tak naprawdę homofobkami (pamiętam zresztą, że pisałaś o tym też w innym temacie) - cóż, i tak i nie. Z jednej strony - zdaję sobie sprawę, że są takie osoby. Ale to tylko pewna grupa. Jest cała masa osób, która ma normalniejsze podejście. Więc nie oceniałabym ludzi, którzy chcą większej reprezentacji, przez pryzmat takich osób, o których napisałaś. A przede wszystkim - nie podejmowałabym decyzji w oparciu o takie osoby. Tzn. podejście "niech nie wprowadzają gejów, na złość tym fankom, które są ukrytymi homofobkami" - jest trochę nie w porządku, bo mimo wszystko, jak wielki procent widzów stanowią takie osoby? Stawiam, że nie za duży. Poza tym... nam trochę łatwo jest patrzeć na wątki gejowskie w taki sposób, bo obracamy się chyba mimo wszystko w dość specyficznym środowisku. Ale... wychodzi potem człowiek na moment z tej swojej bańki, czyta komentarze, powiedzmy, na stronie o Grze o Tron i widzi "mam nadzieję, że znowu nie pokażą pedałów, bo się porzygam, fuuuuuuuu" (mój przypadek z dziś czy wczoraj) - i wtedy widzi, jak cholernie potrzebna jest taka reprezentacja. Dla ogromnej części społeczeństwa geje to wcale nie coś atrakcyjnego, tylko "obrzydliwe pedały". Warto sobie czasem o tym pomyśleć, bo wtedy perspektywa robi się zupełnie inna.

Jeszcze o tej reprezentacji... Bo widzę tu posty, kpiące z osób, które niby piszą, że "ma być reprezentacja, bo ja tak chcę!", czy wypowiedzi typu "a, zrobiłabym to inaczej niż one chcą"... To nie jest kwestia, że ktoś czegoś chce. Uważam, że w popkulturze powinna istnieć reprezentacja mniejszości (etnicznych, seksualnych itp.), nie dlatego, że ja tak chcę, tylko dlatego, że takie osoby też funkcjonują w społeczeństwie, więc nie powinno się udawać, że nie. Nie chodzi o to, żeby mniejszości na siłę "wpychać" do filmów, tylko raczej, żeby przestać je ignorować. Moje chcenie nie ma tu nic do rzeczy. I warto wspomnieć, że wprowadzanie reprezentacji mniejszości nie jest dla jakichś dziewczyn, które się tego domagają, tylko przede wszystkim właśnie dla tych mniejszości. Żeby te osoby miały świadomość, że są normalną częścią społeczeństwa i je też ktoś reprezentuje. Nie wiadomo, ile takich np. osób aseksualnych może obejrzeć później film z bohaterem takim, jak one, i poczuć się ze sobą trochę lepiej - szczególnie jeśli to młode osoby, którym bywa bardzo ciężko z innością. Zresztą - tak jak piszę, tu nawet nie o to chodzi - ci ludzie istnieją, żyją w społeczeństwie, więc reprezentacja to kwestia zwyczajnego bycia w porządku wobec nich i nieudawania, że ich nie ma. Więc ja naprawdę nie sprowadzałabym tego do kwestii "bólu dupy dziewczyn z tumblra", jak tutaj nieraz padało, bo moim zdaniem to jest naprawdę poważna kwestia.

To, żeby nie sprowadzać bohatera do jego orientacji, bo człowieka nie definiuje to, z kim sypia, jest dla mnie na tyle oczywiste, że moim zdaniem nie ma tu nawet co dyskutować. Oczywiście, reprezentacja ma sens, kiedy przynależność do mniejszości bohatera nie definiuje, a jest po prostu jedną z wielu jego cech.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 8:30, 13 Maj 2016    Temat postu:

Abstrahując od gejskusji, dziękuje Benzynie i Gal za odpowiedź na moje pytania oraz ogólnie za opinie o filmie, bo zwróciłyście moją uwagę na kilka szczegółów.

Jeśli chodzi o pocałunek z Agentką 13, to mam wrażenie, że jest to jeden z problemów tego uniwersum: trzeba pamiętać drobne szczegóły z poprzednich filmów*. Gdybym 2 tygodnie temu nie oglądała powtórnie "Zimowego żołnierza", to pewnie też bym nie kojarzyła, co to za dziewczyna. Na przykład nie pamiętam, czy pojawiła się w "Czasie Ultrona", bo ten film oglądałam tylko raz.

*oczywiście mam na myśli ludzi nieznających komiksów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magrat
Upiór w bibliotece



Dołączył: 06 Gru 2010
Posty: 2185
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: bat country

PostWysłany: Pią 16:12, 13 Maj 2016    Temat postu:

A mnie wciąż zastanawia skąd to masło reklamujące film: Którą stronę wybierzesz? Wybór jest wtedy kiedy mamy więcej niż tylko jedną opcję a ja w tym filmie widziałam grupkę dzieciaków bijących się o klocki. A gdzie w takim razie dorośli? Bardzo mi w tym filmie zabrakło kogoś ogarniętego, ale może to tylko dlatego, że bardzo mnie drażni wątek z wielkim nieporozumieniem kiedy rozwiązanie jest tak zaskakujaco oczywiste. A sam komiks Civil War kojarzy mi się głównie z tym brakiem ogarnięcia no i oczywiście ten koszmarny One morw day :0
No i czemu nie zrobić z tego dramatu sądowego: Superbohaterowie kontra amerykański rząd? Moim zdaniem to świetny pomysł Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:15, 13 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
Bucerę Clinta powitałam z radością, bo wreszcie mamy prawdziwego Hawkeye'a z całą jego niewyparzoną gębą i kiepskimi decyzjami życiowymi


A ja odwrotnie - miałam ochotę przyłożyć mu czymś ciężkim, bo miałam wrażenie, że znowu jest zahipnotyzowany, tak bardzo odstawał od wcześniejszej kreacji. Wcześniej był kreowany na maskotkę zespołu, zwykłego człowieka wśród nadludzi. I był takim własnie zwykłym człowiekiem - spokojny facet z trójką dzieci i domem w wiecznym remoncie, z trochę niewyparzoną gębą i tyle w sumie. Uroczo normalny. I tu nagle, kompletnie z dupy wzięte jest jego popieranie Kapitana. I to takie wręcz ślepe. Tak bardzo OOC, że zastanawiałam się, czy go nie podmienili. No bo dlaczego właściwie to obi? Przecież on ma żonę, dzieci na utrzymaniu i dotąd wykazywał się całkiem zdrową odpowiedzialnością za rodzinę - całymi latami! - w żadnym wcześniejszym filmie nie było nawet cienia zasugerowania, że ma tendencje do głupich/złych decyzji rujnujących mu życie. Do tego na początku było mówione, że się wycofał, bo nie chce podpisywać Sokovia Accord - i nikt nawet nie dał cienia podejrzeń, że będzie za to szykanowany. Nie chce, to nie, miłej emerytury na famie.
I tu nagle wyskakuje po stronie Steve'a, zupełnie z kapelusza. Przekreśla całe swoje wcześniejsze życie, wybiera życie renegata zwiewając z więzienia, czyli praktycznie porzuca żonę z - ile? rocznym? - dzieckiem przy piersi. i żeb to było jakoś umotywowane. Ale przecież on nawet nie był najbliżej zżyty z kapitanem - jego najbliższą przyjaciółką była Natasza, a ta została po stronie IR. Do tego Clint wychodzi na straszliwego hipokrytę - jakoś mu dotąd nie przeszkadzało brać pieniędzy od rządu za robotę, w końcu pracował dla TARCZY całymi latami. I nagle mu się odwidziało? Serio?
Oglądając film miałam wrażenie, że wsadzono go do Team Captain tylko dlatego, żeby się z Nataszą pobił, bo to będzie fajnie wyglądać (i dla sceny z Ant-Manem).
Uch, ulało mi się, ale już nie mogłam wytrzymać.

Poza tym film mi się podobał. Miał swoje głupotki, ale na plus, że był zamkniętą całością, z sensownym zawiązaniem fabuły, rozwinięciem ni zakończeniem (nie z dupy wziętym, alleluja!). I podobało mi się, że Rogers wyszedł na naprawdę kawał szui z galopującą obsesją. Co za piękna rysa na perfekcyjnym obrazie.
A i Zemo mi się bardzo, bardzo podobał. Kompletnie nie zgadzam się z zarzutem, że był zbędny. Pierwszy antagonista w pojedynczych limach MCU (Lokiego nie liczę, Loki by stać się ciekawym, potrzebował aż trzech filmów), który miał jakąś osobowość. Nareszcie...

PS. w nawiązaniu do dyskusji o mniejszościach seksualnych - w MCU jest postać aseksualna która jest głównym bohaterem. To Groot. Jako drzewo jest w fazie rozmnażania bezpłciowego (co jest nawet w filmie pokazane), kiedy puszcza kwiaty, są obupłciowe. Więc z MCU mamy pierwszoplanową aseksualną hermafrodytę, do tego dobrze sportretowanego charakterologicznie. Tylko ładnej buzi nie ma, sorry, nie mój problem. A jak kogoś boli, że drzewo, to chciałam zauważyć, ze to wcale nie najdziwniejsza postać MCU.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:08, 13 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
Cytat:
Bucerę Clinta powitałam z radością, bo wreszcie mamy prawdziwego Hawkeye'a z całą jego niewyparzoną gębą i kiepskimi decyzjami życiowymi


A ja odwrotnie - miałam ochotę przyłożyć mu czymś ciężkim, bo miałam wrażenie, że znowu jest zahipnotyzowany, tak bardzo odstawał od wcześniejszej kreacji. Wcześniej był kreowany na maskotkę zespołu, zwykłego człowieka wśród nadludzi. I był takim własnie zwykłym człowiekiem - spokojny facet z trójką dzieci i domem w wiecznym remoncie, z trochę niewyparzoną gębą i tyle w sumie. Uroczo normalny. I tu nagle, kompletnie z dupy wzięte jest jego popieranie Kapitana. I to takie wręcz ślepe. Tak bardzo OOC, że zastanawiałam się, czy go nie podmienili. No bo dlaczego właściwie to obi? Przecież on ma żonę, dzieci na utrzymaniu i dotąd wykazywał się całkiem zdrową odpowiedzialnością za rodzinę - całymi latami! - w żadnym wcześniejszym filmie nie było nawet cienia zasugerowania, że ma tendencje do głupich/złych decyzji rujnujących mu życie. Do tego na początku było mówione, że się wycofał, bo nie chce podpisywać Sokovia Accord - i nikt nawet nie dał cienia podejrzeń, że będzie za to szykanowany. Nie chce, to nie, miłej emerytury na famie.
I tu nagle wyskakuje po stronie Steve'a, zupełnie z kapelusza. Przekreśla całe swoje wcześniejsze życie, wybiera życie renegata zwiewając z więzienia, czyli praktycznie porzuca żonę z - ile? rocznym? - dzieckiem przy piersi. i żeb to było jakoś umotywowane. Ale przecież on nawet nie był najbliżej zżyty z kapitanem - jego najbliższą przyjaciółką była Natasza, a ta została po stronie IR. Do tego Clint wychodzi na straszliwego hipokrytę - jakoś mu dotąd nie przeszkadzało brać pieniędzy od rządu za robotę, w końcu pracował dla TARCZY całymi latami. I nagle mu się odwidziało? Serio?


Hm, w sumie trochę prawda. W kontekście wydarzeń z Ultrona niewiele ma to sensu, a ja Ultrona chyba kompletnie wyparłam z pamięci. Postać Clinta pasuje mi do jego obecnej komiksowej kreacji, co jednak do filmów się nie ma nijak - na co dowodem twoje spojrzenie na jego wątek. Jego motywacja była chyba najsłabiej zarysowana, głównie dlatego, że był taką poboczną postacią do tej pory. Jakąś wyraźniejszą więź nawiązał tylko z Natashą - też mnie zabolało, że byli po przeciwnych stronach, choć tutaj raczej jej decyzja mi bardziej zgrzyta - i może z Quicksilverem, który się był rozpłynął w przestrzeń i nawet siostra bliźniaczka go nie wspomniała.

feroluce napisał:
PS. w nawiązaniu do dyskusji o mniejszościach seksualnych - w MCU jest postać aseksualna która jest głównym bohaterem. To Groot. Jako drzewo jest w fazie rozmnażania bezpłciowego (co jest nawet w filmie pokazane), kiedy puszcza kwiaty, są obupłciowe. Więc z MCU mamy pierwszoplanową aseksualną hermafrodytę, do tego dobrze sportretowanego charakterologicznie. Tylko ładnej buzi nie ma, sorry, nie mój problem. A jak kogoś boli, że drzewo, to chciałam zauważyć, ze to wcale nie najdziwniejsza postać MCU.


Aseksualiści raczej by chcieli reprezentacji, która nie sprowadza się do kosmity, zwłaszcza tak jednoznacznie obcego jak Groot. Jasne, są w MCU dziwniejsze twory, Groot jest dobrze napisany i heroiczny, ale wciąż przedstawia to aseksualizm jako coś "mniej ludzkiego", coś, czym charakteryzują się obce rasy albo roboty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:22, 13 Maj 2016    Temat postu:

Akurat co do nieludzkości Groota, szczególnie w kontekście jego zachowania, to bym polemizowała - jego zachowanie jest dużo bardziej ludzkie niż np. takiego villaina z Ant-Mana (to był dopiero papier, nawet gość z młotkiem z GoG sprawiał wrażenie mniej niedorobionego), poza tym w Guardiansach poza protagonistą wszyscy jak jeden byli kosmitami.
(No dobra, przyznaję się, moja wypowiedź była mocno nie całkiem serio, nie spodziewałam się, że ktoś potraktuje ją poważnie <kuli ramiona z poczuciem, że coś nie wyszło>)

Ale już całkiem poważnie, to szczerze uwielbiam postać Groota. A także Rocketa (kto nie kochałby gadającego szopa, no kto?), podoba mi się też Vision, i to znacznie bardziej niż komiksowy (chociaż jednolicie żółta wersja komiksowa bardziej mi się podobała wizualnie, szkoda, ze taką formę miał niezbyt długo i dawno temu). Generalnie MCU ma naprawdę dobrze wykreowane postacie nieludzkie, paradoksalnie często znacznie lepiej niż te ludzkie/pseudoludzkie (tak, to do was piję, villiani). Wyjątek stanowi tylko Ultron, ale jego to z całą siła rąbnęła między oczy klątwa kiepskich antagonistów. Jak tak patrzę, to można powiedzieć, że otrzymał podwójną dawkę, dzięki czemu Zemo już wyszedł znacznie lepiej (Ultron oberwał za nich dwóch). W sumie największą wadą Zemo jest jego nazwisko, bo komiksomaniacy strasznie się plują o to, że postać filmowa zupełnie nie przystaje do wizerunku tego komiksowego.

Na marginesie, czy ktoś może wie, jaki nr ma Ziemia MCU po Battleword?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Pią 20:24, 13 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:53, 14 Maj 2016    Temat postu:

A tak a propos, ładny post o, em, natchnionych fankach, szmacących Steve/Sharon: [link widoczny dla zalogowanych]

Flo - pisałam ogólnie. Wybacz, że się nie odniosę - z niektórymi rzeczami się zgadzam, a z niektórymi uważam, że nie ma sensu dyskutować z innych względów. Ewentualnie kiedyś, jeśli będzie potrzeba szerszej dyskusji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Siia
Gość






PostWysłany: Wto 0:46, 17 Maj 2016    Temat postu:

Veni, vidi, vici.

Oh, they did Natasha good. They did her so good.

Tzn. było jej za mało, ale okay, multum postaci. Co było, było tak dobre, że mało nie płakałam ze szczęścia. Posmak rzygowin po AoU zmyty.

Dobrze, że nie oglądałam Ant-mana, Civil War mnie tylko w tym upewnił.

T'Challa świetny, mały Spidey był dokładnie w sam raz.

Hawkeye... mnie on aż tak nie zgrzyta. Jego rodzina, ta farma one zawsze były ucieczką od zgiełku. Straciły tę właściwość w momencie przejścia na emeryturę, ale przecież sam Hawkeye wcale się nie zmienił. Do kapitana przystał z jednego powodu, sam to powiedział – "mam dług", Scarlet Witch (która tak, według MCU jest jakąś nastką) została uwięziona, on czuł, że jej brat zginął poniekąd z jego winy, więc był jej winien ochronę. Zresztą, to jest coś, co mówią z Natashą "but we're still friends?", oboje wiedzą, że tak naprawdę to ich nie do końca dotyczy. On jest tu z jednego powodu, a może nawet w pewnym sensie popiera oddzielenie Avengersów od jakiegokolwiek zarządu, ale dopóki to się nie zaogniło, nie zamierzał się wtrącać, a Natasha... my little survivor, my bby.

PS Jeśli ktoś uważa, że pocałunek Steve'a z Agent 13 (lol jakaś dziewczyna lol takom jezdę fankom lol) był z dupy, nie ma kompletnie pojęcia o Capie. LOL
(Oczywiście jest to ból dupy tylko o Capa i Bucky'ego, bo że tam jakiś Sam Wilson miał pięćdziesiąt razy lepszą z nim chemię jest mało istotne, jest Czarny i ma za małą trałmę)


Ostatnio zmieniony przez Siia dnia Wto 0:47, 17 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 7:56, 17 Maj 2016    Temat postu:

No nie, Sileano, teraz mi podsunęłaś, że mogłabym ze sobą parować Bucky'ego i Falcona, najbardziej mi się podobają z tego uniwersum (dopiero Zimowy Żołnierz mnie trochę pocieszył w względzie facetów, wcześniej najbardziej podobał mi się Bruce, inni... no, obiektywnie wiedziałam, że dla ludzkości są estetyczni, mnie nie pociągali). Na szczęście za mało siedzę na tumblrze, to jeszcze nie ten etap Razz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
savio
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 05 Sty 2015
Posty: 18
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:41, 17 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
<przychodzi>
Wiesz, pisząc takie rzeczy warto wiedzieć, co się pisze. Tak się składa, że z tą niby pojawiającą się na moment dziewczyną Steve zna się od jakich lekką ręką licząc trzech lat, byli sąsiadami i co najmniej pół roku flirtowali ze sobą (mówiąc flirt mam na myśli taki w wydaniu Rogersa, czyli "ratunku, zrób coś wreszcie, facet!"). I to tak, że Steve padał ofiarą żartów Nataszy, która regularnie ich ze sobą parowała. Tak więc ten "wymuszony wolą scenarzysty" pocałunek był jak najbardziej sensowny i fabularnie osadzony. Poza tym jest to wyraźne picie do tendencji Steve'a do odwlekania jakich bardziej zdecydowanych działań w nieskończoność, aż będzie za późno (co zresztą on sam o sobie mówi w przypływie autoironii).
I tak, nie podoba mi się, że jedno z najfajniejszych mrugnięć okiem do fanów cyklu sprowadza się do thumbrlowego bólu siedzenia.

Siedzę w Marvelu od dobrych ośmiu lat, przeczytałam o Capie każdy zeszyt, do którego miałam dostęp, naprawdę lubię Sharon i ich komiksowy związek, ale w filmach ten wątek został zwyczajnie zmarnowany. Nie twierdzę tego tylko ja, bo na filmwebie czy marvelowskich forach pojawia się masa podobnych głosów. Wiele osób, które miały do czynienia z komiksami twierdzi, że ten pocałunek był z tyłka wyciągnięty, za przeproszeniem, bo w CA:CW (czy nawet w AoU, gdzie mogliby o tym napomknąć) nie pojawiła się ani jedna scena, która sugerowałaby, że przez ostatnie dwa lata między Capem i Sharon pojawiło się cokolwiek. Wręcz przeciwnie, zostało to przedstawione w taki sposób, jakby Steve jakoś szczególnie zainteresował się Sharon dopiero po tym, gdy dowiedział się, że to Carterówna. Flirtowali w jednej scenie w CA:WS (fakt, że robili to od pół roku jest tylko twoim niczym nie popartym przypuszczeniem, mogli robić to równie dobrze od tygodnia, albo mógł być to pierwszy raz), później Steve był na nią słusznie wkurzony. Ani słowa o jakiejś kawie czy spotkaniu. Nic. Więc proszę, wskaż mi jakieś solidne podstawy pod ten związek. Fakt, że "tak było w komiksach" to żaden argument, bo równie dobrze Bucky mógłby zacząć obściskiwać się z Natashą bez jakiegoś większego wytłumaczenia.
Nieprawdą jest też to, że Natasha regularnie namawiała Steve'a na randkę z Sharon. Wspominała o wielu dziewczynach, a o Sharon napomknęła dopiero na końcu filmu.

Większość osób, z którymi rozmawiałam o filmie, uważa, że pocałunek Steve'a i Sharon to jakaś pomyłka i zmarnowanie potencjału Agentki, bo sprowadzono ją tylko do roli love interestu Rogersa. I może być to szok, ale żadna z tych osób nie paruje Steve'a i Bucky'ego w romantyczny sposób.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez savio dnia Wto 13:42, 17 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:32, 17 Maj 2016    Temat postu:

No dobra, obejrzałam.
Bardzo mi się podobało, chyba najbardziej z filmów o superbohaterach (których nie jestem fanką).
W ogóle nie miałam poczucia, że konflikt był wymuszony - imo był sensowny i wiarygodny. Co do roztrząsania zachowania Steve'a... naprawdę uważacie, że on już wcześniej grzeszył inteligencją? Imo myślenie to zawsze było coś, w czym nie był dobry.
Raczej jestem po stronie Tony'ego (wcale nie wygląda na zniszczonego życiem jak dla mnie, wygląda normalnie), bo już od pierwszych scen piałam z zachwytu, ten film w końcu poważniej (w Ultronie były jakieś próby) poruszył coś, co mnie doprowadzało do szału od początku - po prostu patrzeć nie mogłam, jak bohaterowie mają w dupie życie i dobytek zwykłych ludzi, nie umiałabym odróżnić dobrych od złych. Tak, chciałabym wiedzieć, gdzie mieszkają superbohaterowie, żeby się wyprowadzić jak najdalej.
W ogóle Tony był w tym filmie taki dojrzały. Wow, such wow. No dobra, może na końcu, jak mu się włączył szał na Bucky'ego, nie, ale przed oglądał katowanie swoich rodziców, jestem w stanie zrozumieć. Oglądałam niedawno znowu Ironmana i wciąż pamiętam faceta będącego w szoku, że broń zabija, i paskudnie traktującego kobiety, a tym tak odpowiedzialni podchodzi do swoich czynów, widać, że mu zależy na Pepper, etc. Za to nie rozumiem zachwytów nad grą RDJ, jak dla mnie grał... no, normalnie.
Anyway, w Kapitanie to głównie zażenowały mnie te gimnazjalne fochy w scenie, jak się dowiedział, że Wanda jest trzymana w domu, miałam mocne wtf, to rzeczywiście było kręcenie konfliktu na siłę (już nie mówiąc, że Bucky'ego też w tamtym momencie miał w dupie, bo skazywał go na więzienie zamiast psychiatryka). Bo poza tym to też jak najbardziej rozumiem chęć ratowania Bucky'ego. No i, szczerze mówiąc, też bym nie była zachwycona, jakby ktoś chciał mi rozkazywać.
Cytat:
Widać wyraźnie, że twórcy są z Ameryką
Nie miałam takiego wrażenia.
Sama scena pocałunku Steve'a i Sharon rzeczywiście trochę z dupy (ale dla min Bucky'ego i Sama warta), ale sama relacja budowana ok. Za to totalnie nie wiem, jak można pomyśleć, że Steve i Bucky są homo Rolling Eyes Rolling Eyes . Chyba trzeba być bardzo zafiksowanym na punkcie gejseksów. Przecież obaj mieli swoje różne lasie od pierwszych filmów, są dla siebie jak bracia. Dlatego mnie to tak meha, jakby taka przyjaźń na śmierć i życie była jeszcze za mało wartościowa, jakby tylko seksy dodawały głębi i uświęcały relację. (Also chemii między Capem i Falconem też nie widziałam Razz).
W ogóle Bucky jakoś mniej ładny niż w Zimowym Żołnierzu, ech Razz. Za to Nataszy wrócił jej normalny charakter, a z nowych postaci Czarna Pantera mi się naprawdę podobał, cieszę się na jego solowy film.
Nie umiem zdecydować, czy Spiderman był bardziej autentycznie śmieszny, czy żenujący (ale bardzo ładny kadr z trzymaniem tarczy Capa). Za to Ant-Man wyłącznie wkurzający i żalowy, niech go ktoś zabije (dobrze, że nie widziałam jego filmu i chyba już nie obejrzę).
Zachowanie Hawkeye'a rzeczywiście wtfne.
Villain w końcu był wporzo.
Biedny Rhodes.
Freemana było fajnie zobaczyć.
A jak trzeba poruszyć kwestię paringów, to Vision i Wanda są uroczy. W ogóle bardzo lubię Scarlett Witch, w Ultronie też, jest taka... ludzka.
Nie widziałam żadnej sceny z mrożeniem Bucky'ego, ale nie chciało mi się siedzieć na napisach Razz.
Aaa, i zachwyca mnie w tym filmie, że bohaterowie autentycznie się brudzą! Że mają siniaki we wszystkich kolorach tęczy, a nie tylko malownicze skazy i krew nie czyniącą skazy urodzie.
No i ogólnie ładnie, ładnie się napieprzają.
Hm, chyba tyle, najwyżej mi się jeszcze coś przypomni.
E. literówki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 16:37, 17 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:52, 17 Maj 2016    Temat postu:

A/ zaproszenie na kawę było, własnie w jedynej dłuższej scenie razem.
B/ Natasza wymienia dziewczyny na początku filmu i wymienia dokładnie DWIE (tak, specjalnie sprawdziłam!), w tym wspomina o pielęgniarce z naprzeciwka. Tylko dwie, a trudno uwierzyć, że więcej się za ładnym blondynkiem nie oglądało, w tym sąsiadkę. Dlaczego właśnie ją - co w robocie więcej zainteresowanych nie było? Piewszą Steve skreślił od ręki, w przypadku drugiej wymigał od odpowiedzi.
Oni mieszkali naprzeciw siebie, raczej się znali, i to od dłuższego czasu.

Może nadinterpertuję, przyznaję, ale IMO autorzy wyraźnie sugerują, że coś się z tego mogłoby wykluć, tyle, że - i tu przyznaję ci całkowitą rację - mało to zgrabne i stanowczo ze zbyt małą ilością czasu. Wręcz rozpaczliwie zbyt małą, stąd nagłe zwiększenie znaczenia Sharon w WS wyskoczyło jak filip z konopi. Niemniej akurat ja potrafię swobodnie dopatrzyć się podstaw tego pocałunku, a winę upatruję w zbyt krótkim występie na ekranie.

Co do zmarnowanego potencjału to (abstrahując od wątku romantycznego) ŚWIĘTE SŁOWA! W WS coś ewidentne z Agentką 13 chciano zrobić, ale po oczach walił brak jakiegoś sensownego pomysłu na nią, przez co serio wolałabym, by jej rolę dalej ograniczano do głębokiego trzeciego planu i tylko sugerowania, że się coś tam na zapleczu dzieje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
savio
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 05 Sty 2015
Posty: 18
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:04, 17 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
A/ zaproszenie na kawę było, własnie w jedynej dłuższej scenie razem.

Ale Sharon odmówiła i nie wiemy czy w końcu się na tę kawę wybrali. W CA:CW pojawić miała się ponoć taka scena, były nawet zdjęcia z planu, ale jednak w filmie się to nie pojawiło. A szkoda, bo to mogłoby dać mocniejsze podstawy pod późniejszego cmoka.
Cytat:
Co do zmarnowanego potencjału to (abstrahując od wątku romantycznego) ŚWIĘTE SŁOWA! W WS coś ewidentne z Agentką 13 chciano zrobić, ale po oczach walił brak jakiegoś sensownego pomysłu na nią, przez co serio wolałabym, by jej rolę dalej ograniczano do głębokiego trzeciego planu i tylko sugerowania, że się coś tam na zapleczu dzieje.

Mam wrażenie, że na początku Sharon miała mieć w CW jakąś większą rolę - stąd zdjęcia z jej wyjścia na kawę ze Steve'm, jej pojawianie się na promo artach (Gdzie jej stój? Gdzie jej broń? Gdzie jej walka z Natashą? Na jakimś promo pojawiła się przecież nawet na lotnisku!), ale potem - nie wiedzieć dlaczego - twórcy zmienili zdanie i powycinali połowę scen z nią. I co się właściwie z nią stało? Urwali jej wątek i gdzie będzie kontynuowany? W BP albo w IW nie będzie na to zbytnio miejsca :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Siia
Gość






PostWysłany: Wto 18:48, 17 Maj 2016    Temat postu:

Leleth napisał:
No nie, Sileano, teraz mi podsunęłaś, że mogłabym ze sobą parować Bucky'ego i Falcona, najbardziej mi się podobają z tego uniwersum (dopiero Zimowy Żołnierz mnie trochę pocieszył w względzie facetów, wcześniej najbardziej podobał mi się Bruce, inni... no, obiektywnie wiedziałam, że dla ludzkości są estetyczni, mnie nie pociągali). Na szczęście za mało siedzę na tumblrze, to jeszcze nie ten etap Razz.


Mnie Bucky w ogóle nie robi. Ładne ma te oczka, okay, ale eh.
Za to Falcon bardzo. Jest super. (a w tym całym "hurr durr Cap gejem dla Bucky'ego" i tak najbardziej wkurwia mnie właśnie to, ze nagle magicznie obaj są gejami *birageactivated*)
O tak, Bruce... Ja to w ogóle mam coś do starszych facetów, a po Civil War odnowiła mi się faza na Starka – "bohater sponiewierany ma +100 do zajebistości". Chociaż... tak po prawdzie to się nie zgadzałam z żadnym, a Cap, choć na początku miał jakieś racjonalne argumenty, to po śmierci Peggy już chyba tylko myślał o tym, że chce zatrzymać ostatni kawałek swojej historii, i też mi to nie pasowało.
A wczoraj pisałam na gorąco całkiem i wpół nieprzytomnie, zapomniałam. Zemo zajebiście mi się podobał. Doskonały.

Also: nawet nie wiecie, jak piszczałam przez zaciśnięte gardło, kiedy Black Panther skakał i nie wydawał żadnego dźwięku.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:04, 17 Maj 2016    Temat postu:

Właśnie ja prędzej o Buckym w tym filmie prędzej bym powiedziała, że jest zmęczony życiem. I taką ma jakaś, nie wiem, szeroką twarz.
Ale wciąż jest ładny. Chociaż ładniejszy i bardziej cierpiący był w Zimowym Żołnierzu.
E no, Bruce nie jest taki stary Razz. Ja mam słabość do wrażliwych cierpiących intelektualistów.
A Tony mi nigdy nie robił. Jak już, to najbardziej by mnie kręciła jego inteligencja, bo i twarz, i osobowość meh.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Wto 19:48, 17 Maj 2016    Temat postu:

Leleth napisał:
Właśnie ja prędzej o Buckym w tym filmie prędzej bym powiedziała, że jest zmęczony życiem. I taką ma jakaś, nie wiem, szeroką twarz.
Ale wciąż jest ładny. Chociaż ładniejszy i bardziej cierpiący był w Zimowym Żołnierzu.

Bo biedny Seb spuchł od tej siłki i odżywek. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:03, 18 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
Co do Buckiego i jego siedzenia na wolności, to on przecież po Zimowym żołnierzu czmychnął, a jego przełożeni byli pewni, że zginął.

Ja prawie zsikałam się ze śmiechu, jak zobaczyłam, że w tym filmie za przestępstwo popełnione w Wiedniu ściga go niemiecka policja w Bukareszcie. Dopiero kolega-prawnik mi wyjaśnił, że gdy zabije się króla Wakandy to normalna procedura, bo zamordowanie dyplomaty fikcyjnego państwa to bardzo poważna sprawa w Bukareszcie.

Steve i Bucky powinni zostać przyjaciółmi do końca świata i w każdej alternatywnej rzeczywistości, jaką Marvel kiedykolwiek wyda, jako jeden z najlepszych przykładów sytuacji, gdy człowiek dla jednej osoby jest w stanie postawić cały swój świat na głowie, mimo że nie jest z nią spokrewniony, ani nie chce jej przelecieć. Nie ma dużo takich historii.

Leleth napisał:
Za to Ant-Man wyłącznie wkurzający i żalowy, niech go ktoś zabije

To, to. Jak w filmie, tuż przed powiększeniem, krzyknął: "A jeśli mnie rozerwie...", miałam ochotę dopowiedzieć: "to nikomu nie będzie przykro".

Cytat:
Nie widziałam żadnej sceny z mrożeniem Bucky'ego

A warto było, bo wcale nie mrożenie Bucky'ego robi tam największe wrażenie, tylko ten pejzażyk na końcu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:03, 18 Maj 2016    Temat postu:

Kurczę, ale kiedy ta scena w ogóle była? Jak wpisuję post-credits, wyskakuje mi tylko Bucky sięgający po tarczę Kapitana, mid w ogóle nic ciekawego nie daje. A z tego, co widzę z opisów, jest tam sporo treści, aż tyle istotnych rzeczy cisnęli po napisach?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 15:06, 18 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Śro 15:16, 18 Maj 2016    Temat postu:

Lel, mrożenie Bucka było w połowie napisów, po napisach była scena ze Spidermanem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:24, 18 Maj 2016    Temat postu:

Leleth napisał:
Kurczę, ale kiedy ta scena w ogóle była?

Były dwie, dwa zwiastuny dla kolejnych filmów. Jedna, po napisach, to Peter Parker bawiący się wyświetlaczem ze znakiem Spider-mana. Druga w trakcie - to właśnie scena, gdzie T'Challa zgadza się zahibernować i ukryć Bucky'ego, dopóki nie dojdą, jak mu zdebugować mózg. Kapitan ostrzega go, że Bucky ma wielu wrogów, którzy mogą po niego przyjść, na co T'Challa odpowiada "Niech przyjdą", a kamera odjeżdża, pokazując, co jest za oknem - pogrążona we mgle dżungla, z której nagle wynurza się posąg pantery.

Obie opisane tu: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:32, 18 Maj 2016    Temat postu:

Dzięki, już widziałam obie, w kiepskiej jakości, ale nic, nie zależy mi jakoś Smile.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Siia
Gość






PostWysłany: Śro 18:28, 18 Maj 2016    Temat postu:

O to te dwie. Bo widziałam jeszcze jedną, na youtube, z Thanosem (no, tak była podpisana) i tę z Buckym. Ale w kinie widziałam tylko tę pierwszą, z mrożeniem, bo "no przecież nie będzie żadnej sceny po napisach". Meh.
W każdym razie ta z Wakandy była przezajebista i pewnie w czyde byłaby zapierająca dech. Ale dla jednej sceny to się nie będę męczyć. Bo ogólnie chcę iść jeszcze raz (najlepiej jeszcze ze dwadzieścia, noale kto mi na to da. Nawet mnie w kinie zatrudnić nie chcą, wtedy byłoby łatwiej).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:54, 18 Maj 2016    Temat postu:

No, uff, byłam. Podobało mi się bardzo - i przede wszystkim dlatego, że jak na film superbohaterski ma tak poważny ton. To już nie są ci bohaterowie, którzy na gruzach Nowego Jorku pójdą sobie spokojnie na shaormę...
Zaskoczyli mnie na samym początku - byłam święcie przekonana, że harcerzyk Steve będzie za tym, by wszystko odbywało się legalnie i pod kontrolą, a niesubordynowany Tony będzie się buntował. A tu odwrotnie, no no!
Pocałunek Steve'a i Sharon też był dla mnie taki zdupywzięty, z tym że ja to odebrałam z kolei jako "no dobra, zróbmy to, bo wszyscy tego od nas oczekują". Faktycznie, niezależnie od tego, co dzieje się w komiksach, w filmach podstawy do ich romansu są raczej wątłe.
Tony Stark bardzo mi się podobał, bardzo. I to, co pisała Leleth: że bohaterowie wreszcie naprawdę obrywają.
Irytuje mnie nieco ciągłe dodawanie nowych postaci; rozumiem, że wszyscy są kanoniczni, no ale dużo ich... Choć scena werbowania Petera Parkera ubawiła mnie Very Happy
Niemiecka policja polująca w Bukareszcie na przestępców z Wiednia też mnie rozwaliła. Może dla Amerykanów cała Europa to jeden organizm? Poza tym irytowało mnie, że do uznania Bucky'ego za sprawcę zamachu wystarczyło jedno niewyraźne zdjęcie, na którym facet był podobny zupełnie do nikogo. Zamiast robić całą rozpierduchę wystarczyłoby powiedzieć "ej, sorry, ale to naprawdę nie ja, macie jakieś lepsze dowody?".

W ogóle mam wrażenie, że filmy superbohaterskie zaczynają gryźć własny ogon. Fajnie, że wreszcie pokazane są konsekwencje działań bohaterów, że cierpią z powodu zniszczeń i śmierci niewinnych, ale... następna napierdalanka i tak odbędzie się w mieście, bo przecież walące się budynki i wybuchające samochody są takie malownicze. Zresztą nawet tutaj... Co innego, gdy Nowy Jork atakują Chitauri, wtedy musisz walczyć w mieście, a co innego, kiedy ty sam w środku miasta naparzasz się z kumplami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:04, 19 Maj 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
Zamiast robić całą rozpierduchę wystarczyłoby powiedzieć "ej, sorry, ale to naprawdę nie ja, macie jakieś lepsze dowody?"
Przypuszczam, że z braku dowodów w tej sprawie mogliby go wsadzić za setki innych rzeczy. W interesie Bucky'ego było się nie ujawniać i zwiewać, nie tylko ze względu na policję, ale i byłych mocodawców.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:11, 19 Maj 2016    Temat postu:

To racja, ale naprawdę, mógłby tamten koleś lepsze zdjęcie spreparować, nie wiem, założyć sobie taką stalową rękawicę i błysnąć nią do kamery, czy cuś.
A, właśnie, a propos kamer, to tamta rejestrująca zabójstwo rodziców Starka też mnie rozwaliła; skąd ona w roku 1991 na jakiejś podmiejskiej drodze?

E: no właśnie, 1991. jak zobaczyłam tę datę, pomyślałam, że dla części osób z widowni to czasy jeszcze przed ich urodzeniem; dziwne uczucie.
A potem ta scena ze Spidermanem: "Oglądaliście taki stary film "Imperium kontratakuje"? - Rany, ile on ma lat?!"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Czw 0:14, 19 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 7:22, 19 Maj 2016    Temat postu:

Ja nie wiem, czemu ten film sie wam podoba, podczas gdy wytykacie dokladnie te same problemy, ktore i mnie przeszkadzaly Razz

Z pomniejszych kwestii, brak refleksji Iron Mana, ze Spider Man to tylko dzieciak, ze po co go wciagac w jakas prywatna wojenke, ze co powie jego ciotce, jesli mlodemu cos sie stanie, no nic. Tak samo zero do malo refleksji w druzynie Kapitana po wypadku Rhodesa, nikt go nie przyszedl przepraszac, nikt poza Tonym go nie wspieral w rehabilitacji - jestesmy w druzynie, wspolnie obronilismy Nowy Jork, ale w sumie to mamy cie w dupie.

I jeszcze to, ze polowa przeciwnikow Tony'ego biega w sprzecie, ktory od niego dostali, na jego miejscu mialabym gorzka refleksje, na ich, jesli uwazaja sie za takich szlachetnych, odrzucilabym ulepszenia sprezentowane przez wroga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:13, 19 Maj 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
A potem ta scena ze Spidermanem: "Oglądaliście taki stary film "Imperium kontratakuje"? - Rany, ile on ma lat?!"

No wiesz, 35 lat to obiektywnie _jest_ stary film. Niektórzy Avengersi są młodsi od niego ;) A pytanie o wiek, jak dla mnie, wzięło się raczej z tego, że chłopak tyle paplał podczas walki i w ogóle jarał się nią, jakby to była zabawa.

A co do harcerzyka Steve'a: mnie nie zaskoczyli, bo czytalam komiksy, ale zobacz, ze on prawie w kazdym filmie MCU ma o cos na pienku z wlasnym rzadem. W Avengers mial im za zle wykorzystanie Tesseractu do budowy broni, w Winter Soldier - ten wszechobecny system inwigiacji, i to jeszcze zanim sie polapal, ze stoi za nim Hydra. Jest ucielesnieniem kogos, kto jest niezlomny w swoich zasadach i nie idzie na zadne kompromisy, a po tym, co widzial, nie podda sie kontroli kogos, do kogo nie ma zaufania. Oczywiście, ktoś moglby argumentowac, ze tym razem to nie mial byc amerykanski rzad tylko ONZ, ale dla niego to jedno licho, Kapitan juz od dawna ufa tylko poszczegolnym osobom, nie organizacjom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:43, 19 Maj 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Tak samo zero do malo refleksji w druzynie Kapitana po wypadku Rhodesa, nikt go nie przyszedl przepraszac, nikt poza Tonym go nie wspieral w rehabilitacji - jestesmy w druzynie, wspolnie obronilismy Nowy Jork, ale w sumie to mamy cie w dupie.

Eee... kiedy go mieli przyjść przepraszać i wspierać, siedząc w więzieniu czy będąc renegatami wyjętymi spod prawa? Falconowi było przykro zaraz po.
Co do drużyny Tony'ego - Natasza się zmyła, Petera co Rhodes obchodzi, Black Panther też ani mu brat, ani swat, no tak, Vision mógłby z dobroci serca. No i w sumie dlatego, że to jego wina poniekąd.
I w sumie za co mieli go przepraszać? Obie strony były świadome, że się będą napierdalać. Ok, pewnie nie chcieli się zranić poważnie, but still. A w ogóle Rhodesa de facto zranił Vision. Vision, który był po jego stronie.
Cytat:
polowa przeciwnikow Tony'ego biega w sprzecie, ktory od niego dostali, na jego miejscu mialabym gorzka refleksje, na ich, jesli uwazaja sie za takich szlachetnych, odrzucilabym ulepszenia sprezentowane przez wroga
Hm? Dobra, ja nie siedzę w Marvelu jakoś, ale z tego, co pamiętam z filmów, poprawcie mnie, jeśli się mylę:
- Hawkeye miał swoje strzały na długo przed poznaniem się z Ironmanem,
- Cap swój kostium w ogóle, zanim Tony był w planach,
- Bucky nie ma z nim nic wspólnego,
- Falcon ma skrzydła z jakiegoś rządowego projektu,
- Scarlett Witch nawet nie walczy bronią,
- Ant-Mana nie oglądałam, ale oni się w ogóle znają z Tonym? Nie odniosłam takiego wrażenie, drużyna Capa też go nie kojarzyła.
A po drugie, kto mówi, że uważają się za takich szlachetnych? Razz
(A po trzecie dla mnie takie rozwiązanie nie ma osobiście nic wspólnego ze szlachetnością, tylko czystą głupotą Razz).
E. kodowanie
E2. literówka


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Czw 15:53, 19 Maj 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:55, 19 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
- Hawkeye miał swoje strzały na długo przed poznaniem się z Ironmanem,
- Cap swój kostium w ogóle, zanim Tony był w planach,
- Bucky nie ma z nim nic wspólnego,
- Falcon ma skrzydła z jakiegoś rządowego projektu,
- Scarlett Witch nawet nie walczy bronią,
- Ant-Mana nie oglądałam, ale oni się w ogóle znają z Tonym? Nie odniosłam takiego wrażenie, drużyna Capa też go nie kojarzyła.


A/Tarczę Capa zrobił Howard Stark, dlatego Steve porzuca ją, kiedy Tony mu to wytknął.
B i C/ prawda szczera (ewentualnie jej kurtkę/gorset można policzyć, bo faktycznie strój otrzymała po dołączeniu do Avengers)
D/ zbroję Ant-Mana zrobił Hank Pym, który Howarda Starka serdecznie nie znosił - albo tylko nie ufał i nie lubił, film Ant-Man ma w tej kwestii dość chwiejne zdanie i właściwie nie wiadomo, co autor miał na myśli (do tego nawiązywał Lang w więzieniu mówiąc, że Pym go ostrzegał, by nie ufać Starkom)

E: bo Clinta zgubiłam:
tu jest śliska sprawa, bo fakt, sprzęt miał przed Avengersami, tyle, że nie zrobił jej sam, tylko otrzymał od TARCZY. Ale w ogóle Hawkeye to śliska sprawa (nawet, jeśli dołączył do Capa z poczucia winy względem Wandy, to po kiego zwiewał z paki i wybrał los renegata? Sensu brak, motywacji tym bardziej).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Czw 16:59, 19 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin