Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jeżycjada - Tygrys i Róża
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:17, 19 Sie 2014    Temat postu:

No to lecim z tym koksem.

Akcja powieści zaczyna się 18 lutego 1999 roku, nad Poznaniem szaleje zadymka śnieżna, przez którą brnie czternastoletnia Laura Pyziak ze swym ojczymem Grzegorzem, wracając z zakupów.

Cytat:
Teraz, czując się jak uciśniony Kopciuszek lub inna piękna baśniowa sierota, młodsza Pyziakówna brnęła za swym ojczymem, taszcząc połowę zakupów, podczas gdy front atmosferyczny znad Skandynawii przemieszczał się gwałtownie ulicą Dąbrowskiego. (...) Laura sugerowała Grzesiowi, żeby wziąć samochód i pod jego osłoną udać się na sprawunki. Lecz pomysł ten nie spotkał się z życzliwym przyjęciem. Świeżo kupiony w systemie ratalnym ford traktowany był przez właściciela jak żywa istota, i to w dodatku cechująca się wrażliwym zdrowiem oraz czułym usposobieniem. Tak delikatnego tworu nie wyprowadza się na dwór w niepogodę. Można to natomiast zrobić pasierbicy. Cóż z tego, że boli ją gardło, cóż z tego, że strzyka jej w uchu? Pasierbicy nikt o zdanie nie pyta. Pasierbicy nie ceni się nad miarę. Rzuca się ją na pastwę zamieci i każe dźwigać zapasy soku "Dr Witt" w ciężkich butlach, cały kontenerek proszku do prania oraz dwa kilogramy jabłek.


Hehehe, fatum krąży nad Laurą, fatum biegania po sprawunki w wichurze i śnieżycy. Za kilka lat będzie tak samo zasuwać po suknię ślubną...
Niemniej, pomijając użalanie się Laury na swój ciężki los pasierbicy - akurat tego nie jestem skłonna traktować serio - czy naprawdę tych zakupów nie można było odłożyć na później? Sok, proszek i jabłka to nie są artykuły najpilniejszej potrzeby, po które trzeba lecieć teraz, zaraz, natychmiast, nie czekając, aż zadymka się uspokoi.

Ale to jeszcze nie koniec udręk Laury, bo oto Grzegorz spotyka starego przyjaciela, Jerzego Hajduka, obecnie dyrektora liceum im. Żeromskiego, do którego chodzili wszyscy chyba członkowie klanu Borejków, a jedynie Laura zamierza wyłamać się z rodzinnej tradycji.

Cytat:
- Co porabiasz, stary łobuzie? - wypytywali się wzajemnie panowie, gdy tymczasem śnieg nieodgadnionym sposobem dostał się Laurze pod czapkę i w głąb dekoltu. Postawiła zakupy obok nogi ojczyma i bez słowa schroniła się pod daszkiem, osłaniającym wejście do teatru, zaś dwaj kumple z UAM stali, stali i stali i nie mogli się rozstać, wymieniając informacje o swych sukcesach naukowych, rodzinnych i zawodowych. Grzegorz opowiedział nawet o czekającym go wyjeździe do Kanady oraz o swej nowej książce, zaś Jerzy Hajduk podzielił się z kolegą wiadomościami o swym udziale w reformie oświaty.


Aaaach, to jemu w takim razie zawdzięczamy gimnazja! Tfu, zgiń, przepadnij, klątwa na twą głowę do siódmego pokolenia!

Cytat:
Potem jęli wspominać kolegów i koleżanki z wydziałów matematycznego i fizycznego UAM, dzieląc się wiadomościami - często wstrząsającymi - o ich obecnych losach. O ile Laura dobrze zrozumiała poprzez świst wichury, jeden z ówczesnych prymusów został kimś ważnym w rządzie Buzka, zaś koleżanka matematyczka trafiła do ścisłego grona doradców ministra edukacji. Tą prostą drogą dwaj starzy kumple znaleźli się we wzburzonym nurcie tematycznym, złożonym z narzekań i konstruktywnej krytyki; omówili więc pokrótce wszystkie cztery wielkie reformy społeczne, zwekslowali w sposób naturalny na strajki anestezjologów, a zakończyli opiniami na temat rolniczych blokad na drogach (byli im zasadniczo przeciwni).


To są te momenty, kiedy, czytając Musierowicz, marzę o powrocie cenzury. Cenzura jej zdecydowanie dobrze robiła na styl i treść; poza tym, szczerze wątpię, by nastoletnie czytelniczki, do których jakoby kierowana jest Jeżycjada, interesowały się karierami politycznymi dawnych znajomych bohaterów.

A teraz coś, bez czego nie może się obyć żadna część (neo)Jeżycjady. Już na trzeciej stronie!

Cytat:
- Wpadnij kiedyś, Jurku - zapraszał Grzegorz, a dyrektor, odgarniając obiema garściami śnieg z oczu i brody, obiecywał, że wpadnie na pewno, bo już się stęsknił za Gabrysią.
- Tyle w niej ciepła, tyle ciepła - powtarzał, dygocąc od nowego uderzenia wiatru, a Laura zastanawiała się, dlaczego każdy, kto mówi o jej matce, używa zawsze tylko określeń pozytywnych lub wręcz superlatywów. (...) - Gabrysia jest zawsze taka spokojna, taka promienna - unosił się rozczulony dyrektor Hajduk, a Laura uśmiechnęła się krzywo pod zaśnieżonym nosem, przypominając sobie dzisiejszą scenę poranną, kiedy to mama z okrzykiem "Cholera jasna!" walnęła pięścią w drzwi łazienki. No dobrze, przypuśćmy, ze spieszyła się do pracy, ale ona, Laura, też się spieszyła, do szkoły, a wiadomo, że nie mogła wyjść z nieumalowanymi rzęsami. Są chwile, kiedy mama nic nie rozumie.


WSZYSCY KOCHAJĄ GABRIELĘ, WSZYSCY!!! Oprócz oczywiście wyrodnej Pyziakówny o stalowych oczach i czarnym serduszku.

A teraz, proszę państwa, tadam!!! Przykrywanie słonia kołderką, odcinek pierwszy.

Cytat:
- Zaraz jadę do Środy, mam tam matkę.
- Ty masz matkę? - zdziwił się Grzegorz.
- Ja? - zdziwił się z kolei Jerzy Hajduk. - Nie, ja nie mam matki.
- No, właśnie - rzekł Grzegorz, uspokojony. - Przecież zawsze byłeś sierotą.
(...)
- Belferski skrót myślowy. W Środzie mam matkę ucznia.


I tak oto trafiliśmy na pierwszą z licznych, jakże uroczych, korekt pojawiających się w książkach błędów. W "Imieninach" bodajże mieliśmy scenę z Hajdukiem jadącym "do matki", na co obruszyli się czytelnicy (znający treść książek lepiej niż autorka), zwracając uwagę, że ten był przecież sierotą. No to w kolejnej części cyklu dostaliśmy takie oto wyjaśnienie (serio, kto i w jakich okolicznościach powiedziałby "matka" o obcej kobiecie, na litość boską!). I tak już zostanie - autorka nie sprawdzi czegoś i strzeli babola? No to w następnej książce dostaniemy erratę. Jak może pamiętacie z analizy, w "McDusi" Łucja piłowała kwestię przekręconego cytatu z "Małpy w kąpieli" Fredry...

Panowie już-już mają się rozstać, kiedy Hajduk odbiera jeszcze telefon od ministra i odbywa z nim dość służalczą w tonie pogawędkę. Nie wiem, czemu to miało służyć - pokazaniu, że Hajduk jest Kimś Ważnym? - ale naprawdę, tęsknię za czasami, kiedy Musierowicz pisała o polityce co najwyżej w formie bardzo zawoalowanej aluzji.

A teraz wyobraźcie sobie... Wicher duje, śnieg wali, mróz jak cholera, co chwilę dostajemy obrazki takie jak "Grześ, którego twarz w całości pokrywał już śnieg, zaś szkła okularów zalepione były białymi stożkami puchu" - a oni stoją i ględzą, ględzą, ględzą, zamiast umówić się na spotkanie w jakichś bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody! (Albo przynajmniej odesłać Laurę do domu i pójść gdzieś na kawę - bo przecież nie piwo, nie w świecie Musierowicz - skoro już tak bardzo nie mogli się rozstać). Masochiści.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:20, 19 Sie 2014    Temat postu:

Czy wątek spotkania Grzegorza i Hajduka ma jakiś ciąg dalszy w książce, czy służył li i jedynie wyjaśnieniu tej matki, co to mieszka w Środzie? No i szkoda, że pani MM nie była łaskawa wyjaśnić, jakie to interesy ma pan dyrektor z ową rodzicielką, że sam (i to chyba dość regularnie) jeździ do domu ucznia. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:25, 19 Sie 2014    Temat postu:

Wyjaśnia, tylko tego nie zacytowałam: matka pije i nie daje synowi ani grosza, a syn jest bardzo zdolny, więc Hajduk od czasu do czasu "jeździ tam z mediacją" (nie wiem, żeby opłaciła synowi stancję, czy co? Tak to mniej więcej zrozumiałam).

A wątek służył wyłącznie wyjaśnieniu "matki".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:35, 19 Sie 2014    Temat postu:

Ach, rozumiem, dzięki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 12:10, 20 Sie 2014    Temat postu:

Świetne, nie mogę się doczekać dalszej części. I pomyśleć, że kiedyś podobały mi się te książki Embarassed

Szkoda, że już skończyłyście z "Imieninami", chętnie poczytałabym więcej uwag o Różyczce i Frycu.

Najbardziej wkurza mnie potraktowanie Laury, jedna z najciekawszych postaci w cyklu i pamiętam, jak nie mogłam się doczekać, aż Laura dorośnie, bo chciałam wiedzieć, jak potoczy się jej życie. A tu nagle - bach! Po krótkim okresie buntu i posiadania zielonych włosów (serio, MM uwielbia przejaskrawienia...), widzimy Laurę jako Miss Opery (choć wcześniej nie było wzmianki o jakimkolwiek talencie muzycznym), która po poznaniu Adammmma traci cały swój charakter.
W ogóle wszyscy tacy idealni, Hajduk jest zwykłym dyrektorem szkoły, ale miał udział w reformie edukacji, Grzegorz to też nie jest zwykły informatyk, Mila znienacka okazuje się światowej sławy dramaturgiem... Czekam tylko, aż wielbiona przez MM Gaba okaże się hollywoodzką aktorką i dostanie Oscara.

Rety, jakie te nowe książki są słabe...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Śro 12:11, 20 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 12:53, 20 Sie 2014    Temat postu:

Przebrnęłam przez patologiczną szkołę, teraz utknęłam przy jakże zabawnej scenie z grubą Anią, która to grubaska zakleszczyła sobie język w kieliszku, grubaska się przestraszyła i grubaska jęczy i kwiczy. I jest gruba.

Dajcie mi wódki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:56, 20 Sie 2014    Temat postu:

*podaje*
Proszę, tylko nie pij z kieliszka. Nie warto ryzykować!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:33, 20 Sie 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
Przebrnęłam przez patologiczną szkołę, teraz utknęłam przy jakże zabawnej scenie z grubą Anią, która to grubaska zakleszczyła sobie język w kieliszku, grubaska się przestraszyła i grubaska jęczy i kwiczy. I jest gruba.

Dajcie mi wódki.


Już kiedyś pisałam o tym na forum ESD - NIE CIERPIĘ sposobu, w jaki MM portretuje Anię. To dziecko ma dwie cechy charakterystyczne: jest grube i tępe. Tępo ryczy, bo z łakomstwa przyssało się do kieliszka, tępo patrzy w dal, w swojej tępocie potrzebuje Grammar Nazi do wymyślenia udanej zabawy i tępo (i nieudolnie) gra na pianinie. Koszmar. Evil or Very Mad I pomyśleć, że starsza Górska wyszła spod palców osoby, która kiedyś potrafiła stworzyć łakomczucha Pulpę piszącą do mamy, że piniondz jest gupi, bo tonie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Duslawa
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 23 Lis 2010
Posty: 694
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ze stawu rybnego

PostWysłany: Śro 13:42, 20 Sie 2014    Temat postu:

Melomanko, a którą część teraz przerabiasz? Czyżby Język Trolli?
Miałam to wątpliwej urody dzieło w gimbazjum za lekturę. Brr...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:27, 20 Sie 2014    Temat postu:

Ja miałam w podstawówce Gabę i jej debilną opowieść o długich łyżkach (akurat ta jeszcze nie jest taka zła, ale zapoznałam się w końcu z tym Ferrero i jesus, to jest gorsze niż Kołelo) oraz ten fragment o krzesłach i farbie, jak czuje ulgę, bo Lałra jej opowiada, że co prawda zmyśla, ale ma dobrą wymówkę... (I jeszcze coś z Kwiatu kalafiora i Małomównego i rodziny, nie pamiętam co, ale tego się nie czepiam) Nie wiem, kto i w jakim celu wpadł na ten świetlany pomysł.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 15:51, 20 Sie 2014    Temat postu:

Dora napisał:
*podaje*
Proszę, tylko nie pij z kieliszka. Nie warto ryzykować!

Dzięki. Dla bezpieczeństwa piję z gwinta, jak to mówił ktoś w Warsaw Shore, "ja się nie pier**lę" Twisted Evil

Duslawa napisał:
Melomanko, a którą część teraz przerabiasz? Czyżby Język Trolli?
Miałam to wątpliwej urody dzieło w gimbazjum za lekturę. Brr...

Tak. Czytałam to w wieku lat 18 i wtedy, co zadziwiające, całkiem mi się podobało. Tylko Milicję od początku chciałam ukatrupić.

Ja miałam w gimnazjum w podręczniku fragment Kwiatu kalafiora, w którym Gabrysia zastanawia się, czemu to nie ona zamiast mamy szorowała wannę i myśli, jakim dobrym człowiekiem jest Robrojek. Za to fragment o farbie i krześle... Jaki temat to miało zilustrować, nieudolności wychowawczej?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:03, 20 Sie 2014    Temat postu:

Ja miałam w podstawówce Kłamczuchę jako lekturę + fragment z Opium w rosole w podręczniku (rozmyślania Aurelii przed snem), ale tego akurat nie omawialiśmy. Pamiętam, że złościły mnie blond włosy Geniusi na ilustracji Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:38, 20 Sie 2014    Temat postu:

Widzę, że mieliśmy ten sam podręcznik. Wiecie co mnie intryguje... magisterium robi się w wieku 24 lat, jakim cudem Fryc już je ma... może mieć licencjat, ale MM w którejś części wspomina, czy nie w Żabie? że ma mgr.


Może i sok oraz jabłka nie są artykułami pierwszej potrzeby, ale proszek - musowo!
Inna sprawa, że jak brakowało jednej rzeczy wystarczyło wysłać jedną osobę a nie dziecko. Mieszkam na wsi, nikt nie wysłałby dziecka w taką pogodę, no ale dla samego Grzesia akcji się nie rozkręca, a trzeba wyjaśnić matkę w Srodzie. O moich uczniach mówię moje dzieci, pracuję z jedną babeczką, której syn jest "moim dzieckiem", ale nie mówię o niej "moja mama", ale "ooo matka mojego dziecka przyszła".

Ale ja nie pomagam ministrom w reformach - co ja się wypowiadam Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 16:50, 20 Sie 2014    Temat postu:

Wystarczy, że rok szybciej poszedł do szkoły i juz będzie mieć 23 kończąc magisterkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 16:54, 20 Sie 2014    Temat postu:

a nie było gdzieś czasem wspomniane, że Fryc przeskoczył rok na studiach lub, że zrobił 2 lata w jeden rok? Coś mi się tak kojarzy.
Co do pogody w TiR to nie czepiałabym się jakoś strasznie, nastolatki a zwłaszcza takie jak Tygrys mają skłonności do przesady. Mogło być po prostu zimno i padał śnieg a zbuntowana (normalne w tym wieku) Laura zrobiła z tego mróz i śnieżyce. Ale rozmowa z Hajdukiem rzeczywiście bez sensu. Gdyby jeszcze Jerzy odgrywał jakąś większą rolę w tym tomie to jeszcze rozumiem ale tak to wychodzi na to, że jego postać pojawiła się tylko ze względu na tą nieszczęsną Środę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:04, 20 Sie 2014    Temat postu:

Wiem, ale jakoś to nie w stylu MM, żeby absztyfikant był rok młodszy. Chociaż Nerwus był, ale jednak autorka lubi pokazać tradycyjny model.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 17:07, 20 Sie 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
a nie było gdzieś czasem wspomniane, że Fryc przeskoczył rok na studiach lub, że zrobił 2 lata w jeden rok?

Było:
Cytat:
Zrobiłem dwa lata studiów w rok i co?! - miałbym teraz to wszystko poświęcić?!

W ten sposób studiowanie przez bezwolne cielę Pyzę nieszczęsnej astronomii nabrało jeszcze więcej sensu Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:18, 20 Sie 2014    Temat postu:

No dobrze, ale Tygrys w "CzP" ma 19 czyli Pyza ma 22, Fryc mając dwa lata studia w jeden nie może mieć magisterium... i być już po stażu... czepiam się Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 17:48, 20 Sie 2014    Temat postu:

mógł też przeskoczyć klasę w liceum i o tym nie zostało wspomniane

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:56, 20 Sie 2014    Temat postu:

A można tak?
Mniejsza o to, ale astronomia Pyzy jest MEGA, a nie tak dawno mojej siostrzenicy tłumaczyłam, że wybór szkoły średniej na podstawie tego, która przyjaciółka, gdzie idzie jest debilny. Mogłam jej powiedzieć - grunt abyś poszła na te studia co chłopak. A jak będziesz zmieniać? Zmieniasz sympatię - zmieniasz studia, dlatego znoszą opłaty za drugi kierunek, aby nie rozdzielać serc złączonych, co klucz rzucony w morze Neutral


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 18:46, 20 Sie 2014    Temat postu:

jeżeli ma wybitne osiągnięcia to chyba tak. U mnie w podstawówce rok wyżej był chłopak, któremu zaproponowano przejście od razu do 5 klasy zamiast do 4. Ale chyba rodzice się nie zgodzili czy coś bo poszedł normalnie.
A z tą astronomią Pyzy to oczywiście bzdura totalna. Nie dość, że dziewcze z przedmiotów ścisłych ponoć było słabe to jeszcze dziwne, że nikt z rodziny (albo sam Fryc) jej nie powiedział, że samo patrzenie w gwiazdy nie wystarczy aby studiować astronomię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 10:46, 22 Sie 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
Co do pogody w TiR to nie czepiałabym się jakoś strasznie, nastolatki a zwłaszcza takie jak Tygrys mają skłonności do przesady. Mogło być po prostu zimno i padał śnieg a zbuntowana (normalne w tym wieku) Laura zrobiła z tego mróz i śnieżyce.


Dramatyczne przemyślenia Laury w tym tomie są w ogóle uroczo wczesnonastoletnie, na przykład, już po ucieczce, jak się użala nad sobą, że chore dziecko błądzi w mróz po obcym mieście, a ta zła matka ("Co to za matka? Macocha!", jakoś tak to szło) nic sobie z tego nie robi. Te fragmenty się autorce bardzo udały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 11:32, 22 Sie 2014    Temat postu:

udały się owszem ale jeżeli chodzi o złą matkę, która się nie przejmuje dzieckiem to niestety Laura ma rację. Gaba użala się nad sobą bo zła córka jej uciekła ale nie wpada w panikę, nie wybiera się jej szukać i nie przychodzi jej do głowy co właściwie zrobiła nie tak.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:51, 22 Sie 2014    Temat postu:

Teraz taki króciutki fragment, reszta później.



Grzegorz i Laura wracają do domu; w sieni natykają się na wychodzącego właśnie Fryderyka Schoppe, opisanego jako "odziany militarnie młody człowiek wysokiego wzrostu", który biegnie "łupiąc martensami". Prawdę mówiąc, jakoś mi się zupełnie ten styl nie zgrywa ze sposobem bycia i charakterem Fryca, ale ok.

Cytat:
Fryderyk był mózgowcem o roztargnionym spojrzeniu i sposobie bycia pełnym niewymuszonej wyższości intelektualnej.

Chyba by mnie szlag trafił przy osobniku prezentującym na każdym kroku swą wyższość intelektualną, ale co kto lubi.

Cytat:
Pyzę wielbił bezkrytycznie, nazywał ją - nawet przy rodzinie - swoją Różyczką i - jeśli wierzyć zakulisowym pogłoskom - zaręczył się już z nią potajemnie, tak by na pewno jej nie utracić na rzecz któregoś z braci Lelujków.

Taaak, bo przyszłą żonę trzeba sobie zaklepać, najlepiej w wieku 16 lat, kiedy jest jeszcze naiwna jak nieobsrana łąka, a potem już tylko trzymać krótko i od czasu do czasu przypominać, do kogo należy. Normalnie Arnolf ze "Szkoły żon"...
Swoją drogą, ciekawe jest to uwielbienie i te deklaracje składane przy rodzinie Borejków, skoro w kolejnej części okaże się, że rodzice Fryderyka znają Różę tylko jako koleżankę.

Tymczasem Laura wspomina swoją pierwszą randkę, dwa lata wcześniej, z niejakim Patrykiem.

Cytat:
Patryk zaprosił ją do McDonald'sa na frytki i lody z polewą truskawkową, po czym odprowadził ją do domu, ględząc przez całą drogę o jakichś idiotycznych zespołach, ich liderach, singlach oraz koncertach. Laura wolała jazz nowoorleański, a już najbardziej operę, toteż nudziła się z Patrykiem jak mops.

I nie wpadło jej do głowy skierować rozmowę na coś bardziej interesującego dla nich obojga? A może Ignacy Borejko wpoił całej swej rodzinie na mur beton przekonanie, ze tokującemu mężczyźnie nie przerywa się, tylko pokornie słucha do samego końca?
Kwestia upodobań muzycznych Laury wywołuje zresztą u mnie - i chyba nie tylko - jedynie chęć ciężkiego westchnięcia i wywrócenia oczami. Bardziej snobistycznie już chyba nie mozna było... No ale oczywiście, przedstawicielka rodziny Borejków musi mieć lepsze, wyższe i bardziej szlachetne zainteresowania niż reszta świata, nawet w wieku dwunastu lat. Swoją drogą, ten brak zainteresowania dla boysbandów - bo zakładam, że o nich mówił Patryk, nie o jakiejś Metallice Wink - jest też dziwny, jeśli brać pod uwagę spore zainteresowanie Laury chłopcami; przecież wiadomo, że chłopaki z boysbandów mają przede wszystkim być idolami, muzyka jest na drugim planie. A w ogóle, gdzie te czasy, kiedy Cesia i Danka słuchały Niemena i zachwycały się nie głębią filozoficzną jego tekstów tylko tym, jak on tak, rozumiesz, łka Wink

Cytat:
nareszcie owionęło ich lube ciepło, pachnące kawą, kwiatami i smażoną cebulą oraz jeszcze czymś specjalnym, miłym i trudnym do określenia, co składało się na atmosferę domu rodzinnego. Laura zastanawiała się często, czy nie jest to przypadkiem zapach wieloletnich pokładów kurzu, pokrywających regały z tysiącami książek, zgromadzonych przez wszystkich członków familii.

Koszmar alergika, brrrrr.
Ok, Borejkowie mają dość luźne podejście do porządków. Być może ścieranie kurzu kojarzy im się (albo autorce) z oschłą pedanterią osób typu Ewa Jedwabińska, może są przekonani, że czyste i uporządkowane wnętrza są nieprzyjazne, a prawdziwie domową atmosferę daje tylko MIŁY nieład. Ale, na litość boską, WIELOLETNIE POKŁADY kurzu? I nie jest to tylko typowa dla Laury przesada; w innych miejscach innych książek też pojawiają się liczne wzmianki o zakurzonych książkach. Chyba nie przesadzam, uważając, że przydałoby się zrobienie porządku chociaż raz na rok?
(nawet ja, przy całym moim olewczym stosunku do porządków i absolutnym braku pedanterii, co jakiś czas wyciągam książki z półek i odkurzam je... A ile można przy tym znaleźć ciekawych rzeczy, zapomnianych gdzieś w drugim rzędzie!)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 17:06, 22 Sie 2014    Temat postu:

Mnie najbardziej zdziwiło to "łupanie martensami", pomyślałam, że Fryderyk niezłe kokosy musiał zgarniać na korepetycjach, ale potem przypomniałam sobie, że wtedy każde glany nazywano martensami.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:34, 22 Sie 2014    Temat postu:

Cytat:
Kwestia upodobań muzycznych Laury wywołuje zresztą u mnie - i chyba nie tylko - jedynie chęć ciężkiego westchnięcia i wywrócenia oczami.


We mnie radosny chichot jak zawsze na myśl o tym, że ten hipsterski i szlachetny jazz zaczynał jako muzyka dla plebsu, "tej dzisiejszej młodzieży", w ogóle coś, czym intelektualista się nie splami (to tak radośnie widać w książkach Nabokova). Ciekawe, czego by Laurka słuchała w latach 20-stych. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 23:44, 22 Sie 2014    Temat postu:

A ja wciąż brnę przez pierwszy rozdział Języka Trolli. Ale dam radę. Jestem taka dzielna, taka dzielna, choć grzywki mi brak.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 10:59, 23 Sie 2014    Temat postu:

Kuro, nie przewracaj oczami, jako dwunastolatka też słuchałam głównie opery a o młodzieżowych zespołach nie miałam bladego pojęcia Wink
Wieloletnich pokładów kurzu nie skomentuję, bo na samą myśl zaczęłam kichać. BTW, skojarzyło mi się to z Legendą Sennarille, gdzie autorka miała jakiś fetysz kurzy, ba, nawet pojawił się "głaz kurzu".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 15:46, 23 Sie 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
Swoją drogą, ten brak zainteresowania dla boysbandów - bo zakładam, że o nich mówił Patryk, nie o jakiejś Metallice Wink - jest też dziwny, jeśli brać pod uwagę spore zainteresowanie Laury chłopcami; przecież wiadomo, że chłopaki z boysbandów mają przede wszystkim być idolami, muzyka jest na drugim planie.


A bo ja wiem, czy dziwne? U mnie żaden etap zainteresowania płcią przeciwną nie zaskutkował jakimkolwiek zainteresowaniem boysbandami.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:17, 23 Sie 2014    Temat postu:

Laura, stojąc w przedpokoju, podsłuchuje rozmowę swojej matki z babcią, która leży w łóżku, powalona grypą. Babcia rozkleja się i popłakuje, na co Gabrysia udziela jej tzw. borejkowskiego wsparcia ("No, jazda, koniec płaczu.(...)Nie roń łez. To nie w twoim stylu. (...) No, jazda, uszy do góry"). Laura przeżywa też atak zazdrości, kiedy na scenę wkracza Pyza z okrzykiem "Zostaw, mamo, ja to zrobię!" (chodzi o zmianę pościeli) i wszyscy rozpogadzają się, jakby ujrzeli "jakiś cholerny promyczek". Ucieka zatem do pokoju zajmowanego przez ciotkę Natalię.

Cytat:
Od czasu, gdy w roku 1977 Borejkowie z czterema córkami zamieszkali na parterze starej kamienicy przy Roosevelta 5, największy pokój, nazwany zielonym od koloru pierwszych tapet, raz tylko przemalowano na żółto. To Grzegorz odważył się stwierdzić, że słoneczny kolor dobrze zrobi temu kwadratowemu salonowi o wysokim suficie i wielkim, potrójnym oknie balkonowym, wychodzącym na wschód. Ledwie jednak zszedł z drabiny i ocenił swe dzieło - już mieszał w kuble barwnik potrzebny do nadania ścianom ich poprzedniego, butelkowego koloru.

Borejkowie lubią mieć mrocznie Wink i tak są przywiązani do tradycji, że nawet koloru ścian przez lata nie zmienią... Na forum ESD swego czasu interpretowano tę scenę jako ukazującą, że Grzegorz nie ma w tym domu nic do gadania, ale moim zdaniem chodzi po prostu o to, że przemalowanie z ciemnego na jasny jest dość trudne i Grzesiowi niestety nie wyszło.

Cytat:
Pokój wrócił więc do swego zwykłego wyglądu i stary zegar z wiśniowego drewna we właściwy sobie dyskretny sposób wtopił się w tło, zaś podniszczone meble poczuły się znów swojsko i nie musiały się wstydzić swego ubóstwa. (...) Wściekle wiało i sypało - przez nieszczelne, stare okna wciskała się, wyjąc, wichura.

Mujborze. W tym domu mieszka w tej chwili pięć dorosłych, zarabiających osób (w tym jedna, będąca jakoby wziętym dramaturgiem, choć na razie ani ona sama, ani autorka jeszcze tego nie wie Wink ) i troje dzieci, na które nie wydaje się przesadnie dużo pieniędzy, skoro rok w rok brakuje funduszy, by wysłać je na choćby najskromniejsze kolonie. Mimo to, meble są zniszczone i ubogie a remont przeprowadza się najwyraźniej tylko wtedy, gdy przyjdzie córka znajomego i ponaprawia amatorsko to i owo ("Córka Robrojka"). Co oni robią z tymi pieniędzmi? Może, zwyczajem pięcioletniej Pulpy, topią je w umywalce, dzieląc się później radośnie obserwacją, że "gupi piniondz, bo tonie"?
Autorka od lat konsekwentnie przedstawia nam Borejków jako rodzinę ubogą materialnie, ale bogatą duchem, która żyje sobie pogodnie i szczęśliwie, ignorując takie czy inne braki materialne. Fajnie, tyle że coś, co było oczywiste w sytuacji, kiedy dwoje niezbyt dobrze zarabiających dorosłych utrzymywało czwórkę dzieci, traci sens, kiedy proporcje utrzymujących i utrzymywanych odwracają się. W dodatku, jak widać, rodzinę stać jednak na rzeczy, które pod koniec lat 90-tych dla wielu wcale jeszcze nie były oczywistością: zmywarkę, laptop, komputer z dostępem do internetu, telefony komórkowe. Można by więc troszeczkę przynajmniej zrewidować tezę o ubóstwie... no ale przecież po co.

Laura snuje refleksje na temat losu ciotki Natalii, która po zerwaniu z Filipem Bratkiem "zajęła się tylko pracą i czytaniem w kółko tych samych książek z baśniami". Co robi Natalia? Ano, uczy polskiego w społecznym liceum.

Cytat:
- Wiesz, Tygrysku - przemówiła wreszcie Natalia, jakby zbierając się na odwagę. - Zawsze się zastanawiałam, skąd w tobie tyle hardości.
- Hardości?
- To chyba jest właściwe słowo - bąknęła Natalia, znów spłoszona.
- Hm. No, nie wiem... - wycedziła Laura. - Może ja to mam po ojcu? - wysunęła niewinne przypuszczenie i z satysfakcją obserwowała, jak ciotka robi wielkie oczy. Zabawne. Zabawne. Odkąd przed rokiem Laura po raz pierwszy poruszyła na serio sprawę Janusza Pyziaka - jaki był, dlaczego odszedł i jak to możliwe, żeby nie chciał nawet zobaczyć córki, urodzonej po jego wyjeździe na emigrację - cała rodzina zaczęła zachowywać się podejrzanie. Mama, przyciśnięta do muru, najpierw się popłakała, a potem przyznała, że Laura jest podobna do swego ojca, a nawet ma jego oczy. Rozwiała w ten sposób poważne wątpliwości córki. Laura zastanawiała się bowiem, czy jest aby na pewno - jak się twierdzi w rodzinie - dzieckiem tego samego człowieka, który powołał do życia kogoś takiego, jak Pyza. Z wielu względów wydawało się to zupełnym niepodobieństwem.

Ach, obserwujmy dzielność Gabrysi w akcji! Przede wszystkim - popłakać się. Gabrielo, ty kołku, przecież było oczywiste, że prędzej czy później twoje dzieci zaczną pytać o ojca, miałaś ładne parę lat na przygotowanie się do tej rozmowy; tymczasem przez tę całą atmosferę tajemnicy i tabu jeszcze w dodatku naraziłaś córkę na wątpliwości, czyim właściwie jest dzieckiem. Jakby za mało jej było poczucia odrzucenia w związku z tym, że ojciec nie chciał jej zobaczyć...

A teraz -jak podchodzi do tematu reszta rodziny?
Cytat:
Rozmowa z dziadkiem nie wniosła wielu nowych danych; udzielił on wnuczce nader ogólnikowych informacji na temat młodego Janusza Pyziaka, po czym zwinnie przeskoczył na tematy ogólne, a zakończył, rzecz jasna, cytatem łacińskim.

Cały Ignacy, nic dodać, nic ująć.

Cytat:
Babcia z kolei, indagowana w tej samej sprawie, zaczęła kluczyć, tłumacząc, że oto Laura wchodzi w burzliwy okres przemian wieku dojrzewania; dopiero gdy się ją ofuknęło, objaśniła odejście Pyziaka faktem trwania w Polsce stanu wojennego (cała ona!).

Kolejna, która wykręca się od odpowiedzi... Naprawdę, ludzie, czy wy na serio uważaliście, że córka nigdy, przenigdy nie zainteresuje się swoim ojcem? I co ma do rzeczy stan wojenny, skoro Pyziak ostatecznie wyjechał w 1984 roku?

Cytat:
Zażądała natomiast, żeby Babi pokazała je utajnione dotąd zdjęcie ślubne rodziców oraz wszelkie możliwe pamiątki. Żadnych pamiątek - rzecz ciekawa - nie przechowywano.

Mujborze, utajnione zdjęcie, brak pamiątek... Cholerne Borejki zachowują się, jakby Janusz był co najmniej jakimś zbrodniarzem wojennym, a pokrewieństwo z nim przynosiło hańbę.

Cóż zatem przedstawia słynne zdjęcie?

Cytat:
Dano jej jednak sposobność obejrzenia czarno-białej fotografii amatorskiej o formacie pocztówkowym. Na pierwszym jej planie widniało smętne i nieco nieostre oblicze babci, obok której tkwiła jakaś gruba okularnica w towarzystwie odzianego w solenny garnitur młodzika - Roberta Rojka. W tle można było zauważyć tabliczkę Urzędu Stanu Cywilnego. Tuż pod nią stała młoda para. Tu już ostrość była doskonała, widać było każdy włos na nieporządnie uczesanej głowie mamy. Ubrana jakoś dziwnie ubogo i nietwarzowo, stała jak żołnierz na warcie, patrząc prosto w obiektyw ciemnymi, poważnymi oczami. Obok niej był - zwrócony nieco bokiem, jakby dystansując się od całej imprezy -wysoki, szczupły i ciemnowłosy młody człowiek, na widok którego Laurze drgnęło serce. Miał on jej własne skośne oczy w ciemnej oprawie, miał je kształt twarzy i je, nieco krzywy, uśmieszek! Mina jego wskazywała, że wszystko to śmieszy go trochę, a trochę irytuje, i że czuje się tu dość obco. Laura świetnie rozumiała taki stan ducha - sama go często doświadczała w tej rodzinie.

No i paczciepaństwo, toż po samym zdjęciu widać, że to wszystko prowizorka jakaś, byle jak przyklepana, i że to nie przetrwa. Wszyscy poważni, wręcz smutni, Gabriela sztywna, uczesana i ubrana byle jak (mhehehehe, ciekawe, co po latach powiedzą dzieci Laury, patrząc na zdjęcia ze ślubu swej matki), a Pyziak się dystansuje, fuja jedna i fubrawiec. Generalnie, wszystko wygląda, jakby robione było w pośpiechu i pod przymusem (co w sumie zgadza się z wersją, że wzięli ślub z powodu wpadki), a jedno tylko amatorskie zdjęcie wskazywałoby, że nikt nie uznał uroczystości za wartą w ogóle uwiecznienia.

Cytat:
Nie dała poznać po sobie wzruszenia, mruknęła coś niegrzecznego. Tak jak się spodziewała, zmyliło to czujność babci.

Czytaliście może "Janę ze Wzgórza Latarni" Montgomery? Tam też rodzice bohaterki rozstali się, a babka, która rządzi domem żelazną ręką, konsekwentnie odcina wnuczkę od wszelkich informacji o ojcu. Tyle, że tamta babka otwarcie przedstawiona jest jako toksyczna i przesiąknięta nienawiścią...

Laura znalazła sposobność, żeby wykraść zdjęcie.
Cytat:
Odtąd często oglądała tę fotografię i tym sposobem weszło jej w zwyczaj rozmawianie z tatą - młodym człowiekiem o szczupłej, inteligentnej twarzy i interesującym, trochę cynicznym uśmieszku. Opowiadała mu o tej ohydnej szkole i o tym, że nie ma właściwie żadnej przyjaciółki, i o tym, że Wiktor nie zwraca na nią uwagi, i o tym, że nikt, prócz dziadziusia, jej nie kocha. Rozmawiała sobie z tatą tak, jak - była tego pewna! - oboje lubili: kpiąco, lekko i niezobowiązująco.

Biedne, samotne dziecko, które musi ukrywać się przed rodziną nawet z tęsknotą za własnym ojcem. Przy okazji: Jana ze Wzgórza Latarni tak samo trzymała zdjęcie ojca i zwierzała mu się... Pszypadeg?

Cytat:
A całkiem niedawno, zupełnym przypadkiem, natknęła się na pożółkły telegram z datą 13 marca 1983, nadany w Sydney, w Australii. Zapomniany papierek, zaadresowany do mamy, znajdował się w starej książce "Kuchnia polska" w rozdziale "Potrawy mączne", co tłumaczyło się w pewnym stopniu treścią telegramu: JUŻ LECĘ SZYKUJ OBIAD PIEROGI Z GRZYBAMI UWIELBIAM KOCHAM PRZYBYWAM NIEDZIELA RANO OKĘCIE - JANUSZ.
W półtora roku później, w grudniu 1984, Laura przyszła na świat - ale jej ojca już wtedy nie było w Polsce. Jak się dopytała, wyjechał na dobre wiosną roku 1984 - i już odtąd nie dał znaku życia. Być może nadal przebywał w Australii? Nie wiadomo.

Szczęście, że zapomnieli o tym telegramie, bo zniszczyliby go albo wyrzucili, jak - jestem o tym przekonana - zrobili z pozostałymi pamiątkami. Przy okazji, dobrze wiedzieć, że winobranie w Alzacji zaczyna się wiosną... (w Brulionie Bebe B. mamy wzmiankę, że Janusz tam właśnie pojechał dorobić i nie wrócił).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:54, 23 Sie 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
Co oni robią z tymi pieniędzmi?


Zwłaszcza, iż w owej zamrażarce śpi Natalia, która w poprzednim tomie przywiozła z Cypru wystarczająco dużo forsy na "malutkie mieszkanko". To, że mieszkanka nie ma to żadne dziwo, z borejkowskiej komuny można uciec dopiero po ślubie (a i to nie zawsze), ale czy w takim układzie Nutria nie mogłaby chociaż zainwestować w remont, coby każdej zimy na jej głowie nie tworzył się śnieżny beret?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:59, 23 Sie 2014    Temat postu:

Tak, o mieszkanku Natalii jeszcze napomknę Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 19:14, 23 Sie 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
tzw. borejkowskiego wsparcia

O, piękne określenie.

kura z biura napisał:
Gabriela sztywna, uczesana i ubrana byle jak (mhehehehe, ciekawe, co po latach powiedzą dzieci Laury, patrząc na zdjęcia ze ślubu swej matki)

Cha cha cha Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:30, 24 Sie 2014    Temat postu:

Laura wybiega z pokoju Natalii trzaskając drzwiami, gdyż właśnie olśniło ją, gdzie może zacząć szukać ojca. Natalia rozmyśla.

Cytat:
Co w niej siedzi? "Hardość" to jednak nie to słowo. Co to jest? "Mam to po ojcu" - powie sobie i łypnie tymi Januszowymi oczami, skośnie i tajemniczo. O, to fakt, że z wiekiem jest do niego coraz bardziej podobna. Pewnie, że nikogo nie wolno sądzić za odziedziczone cechy podobieństwa, ale, doprawdy, trudno się opędzić od porównań i oprzeć pewnym obawom.

No i postawcie się teraz w sytuacji Laury, która od dzieciństwa wyczuwa wciąż na sobie te podejrzliwe spojrzenia członków rodziny, słyszy tę ciszę, która zapada, kiedy powie lub zrobi coś nie tak, docierają do niej strzępki rozmów, a może i chlipanie matki "ma to po ojcu"... I, oczywiście, "po ojcu" ma tylko te złe cechy.

Cytat:
Nie, nie hardość. Wzgardliwa drwina - o, właśnie. To z Tygryska promieniuje. To samo promieniowało i z Janusza Pyziaka. Nikt tego nie wyczuwał - a ona, Natalia - tak. Zawsze.
Miała zaledwie siedem lat, kiedy Gaba zakochała się w Januszu, dziesięć - kiedy się pobrali, a trzynaście - kiedy Janusz porzucił Gabrysię spodziewającą się dziecka, z malutką Pyzą w wózku. Z początku Natalia lubiła Janusza, pomimo swoich przeczuć, za to później miała już prawdziwy powód, żeby go nie lubić.

Przeczucia, tak. Mam co do nich teorię - Natalia nie tyle "miała przeczucia", co, jako dziewczynka wrażliwa, wyczuwała doskonale napięcie pomiędzy Januszem a resztą rodziny, wówczas jednak nie potrafiła tego zinterpretować, a potem przyjęła Jedynie Słuszną Wersję, obowiązującą w klanie. Czy Janusz promieniował wzgardliwą drwiną? Całkiem możliwe, zważywszy, że prawdopodobnie czuł się wśród Borejków tak samo obco, jak Laura. Teściowa go nie lubiła; mieszkanie na kupie z całą rodziną żony prawdopodobnie wykańczało psychicznie. Omawiając tę postać na forum ESD doszliśmy do wniosku, że być może chciał ratować małżeństwo, wyjazd na Zachód miał służyć zarobieniu pieniędzy na własne mieszkanie; jednak Gabrysia nigdy nie przestała być w pierwszej kolejności - córką, nigdy się nie usamodzielniła. Nie chcę usprawiedliwiać tu porzucenia przez niego rodziny, ale moim zdaniem wcale nie było tak, że od początku był lekceważący i pełen złej woli. Niemniej, już od "Pulpecji" zaczęło się dorabianie Januszowi coraz paskudniejszej gęby i przedstawianie go w coraz czarniejszych barwach.

Cytat:
Coś się dzieje z Laurą. Ostatnio już mało mówiła o Januszu, najgorzej było rok temu. Zdawało się, że wspólnym wysiłkiem całej rodziny udało się przecież sprawę zażegnać - ale nie, tli się nadal.

No bo jeśli "wspólny wysiłek całej rodziny" skierowany był na zamiecenie "tlącej się" sprawy pod dywan i przyklepanie, a nie uczciwe wyjaśnienie, to niech się nie dziwią, że w pewnym momencie dywan zacznie się palić.

Natalia postanawia porozmawiać o tym z Gabrysią, i jak na zawołanie, po chwili ta się zjawia, przynosząc kolację. Jeśli nie wspomniałam wcześniej - Natalia leży w łóżku z grypą, na którą padło "pół miasta".
Zanim przejdzie do rzeczy, Natalia wywnętrza się, jak to Gaba jest "niewzruszonym centrum" i pyta siostrę, kto jest takim dla niej.

Cytat:

- Sama powiedz, kto jest twoją opoką? Na kim zawsze możesz się oprzeć?
Gaba milczała i Natalia wyczuła, że być może przekroczyła granice dyskrecji, więc szybko powiedziała:
- Pytam, bo mam gorączkę i jestem na wariackich papierach.

Kolejna rzecz, której nie rozumiem, to borejkowska dyskrecja. Polega ona nie na tym bynajmniej, żeby nie wtrącać się w cudze życie, nie ustawiać go według własnego widzimisię itd. - nie, borejkowska dyskrecja polega na tym, że nie rozmawiamy o rzeczach ważnych, istotnych, wymagających rozwiązań innych niż zaparzenie herbatki. Oraz zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób "przekroczeniem granicy dyskrecji" miałoby być pytanie o to, kto jest ważny w życiu Gaby...

W każdym razie na następujące potem pytanie "kogo najbardziej kochasz", Gaba odruchowo odpowiada "Tygrysa", po czym jest zdumiona własną odpowiedzią, a Natalia, robiąc jej błyskawiczną psychoanalizę, wyjaśnia, że "Człowiek zawsze powie najpierw o tym, co go najbardziej boli". Co w płynny sposób prowadzi do tematu Janusza.

Cytat:
- Wiesz, Laura była tu przed chwilą.
- I co?
- Też powiedziała w pierwszym odruchu o tym, co ją najbardziej boli.
Gabriela znieruchomiała.
- Janusz - odgadła.
- Tak. Gabuniu, przepraszam, że o to zapytam... starałam się nigdy nie pytać, bo jak pytałam, to było ci przykro... - plątała się Natalia. - Więc już potem nie pytałam, ale teraz spytam, bo jak już pytać, to pytać...
- To pytaj - machnęła ręką Gabrysia.
- Czy rzeczywiście nie wiesz, co się z nim dzieje, czy tylko tak mówisz?
- A co ty myślisz, że mogłabym!... - zdenerwowała się natychmiast Gabrysia, lecz widząc, że Natalia aż się skuliła, zaraz powiedziała spokojniej: - Żadnych wieści od lat piętnastu. Poza tym, że mama spotkała kiedyś jego siostrę.
- Tak, słyszałam. I niczego więcej nie chcesz się o nim dowiedzieć? - nieśmiało zaczęła Natalia, a Gabrysia pobladła.
- Ja już dość o nim wiem - powiedziała stanowczo. - O wiele za dużo. Po co mam się jeszcze teraz dopytywać?
- Bo to intryguje Laurę - mruknęła Natalia. - Muszę ci to powiedzieć: będą kłopoty. Czuję.
Gabriela przez chwilę milczała, skubiąc nitkę, wystającą ze spranego mankietu koszuli.
- Hm, hm - powiedziała. - No, dobra. Niech będą. Nie mam się czego wstydzić i nie mam przed czym uciekać. A więc - poradzę sobie.
Natalia otworzyła usta, żeby jeszcze coś powiedzieć, ale Gabriela klepnęła ją w łopatki. - No, dosyć. Nie zapominaj, że chorujesz. Popij no herbaty z sokiem.

Poradzi sobie. O tak, obserwowaliśmy i nieraz jeszcze będziemy mieli okazję obserwować, jak sobie radzi: blednie, czerwienieje, odbiera jej oddech, łzy z oczu lecą, a w ogóle, to najlepiej żadnych pytań nie zadawać, bo jest jej przykro. I mówimy tu nie o kobiecie świeżo porzuconej z dwójką małych dzieci, tylko o takiej, która od ładnych kilku lat trwa już w nowym, ponoć wyjątkowo udanym, małżeństwie. Ale o czym ja mówię, w analizie McDusi widzieliśmy przecież, że Gaba zachowuje się identycznie i po dwudziestu latach małżeństwa...
Swoją drogą, ciekawe, co z alimentami. Najwyraźniej w ogóle się o nie nie starała.

Siostry przerzucają się na bezpieczniejszy temat i zaczynają plotkować o dzieciach Idy i Patrycji; ich córki urodziły się tego samego dnia, a matki na wszelkie sposoby rywalizują, czyje dziecko jest piękniejsze, mądrzejsze, więcej je, szybciej rośnie... Natalia zwierza się, że nie planuje mieć dzieci.

Cytat:

- Tak postanowiłam. Przejdę przez życie samotnie. I skonam. Nie potrzeba mi absolutnie nikogo. Ani męża, ani dzieci. Nikogo.
- Nikogo?! Akurat ty? Bujda. Ty właśnie potrzebujesz innych ludzi jak nikt. Musisz komuś oddać swe życie, bo inaczej nie będziesz żyła naprawdę.

Kołeljem powiało... Poza tym, choć akurat w tym momencie słowa Natalii płyną raczej ze zranionego serca, niż są rzeczywiście świadomą decyzją, to akurat ją spokojnie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak przeżywa swe życie samotnie (i żyje naprawdę oraz pełnią życia). Natalia nigdy nie była zwierzęciem stadnym i zawsze preferowała samotność. No ale Gabie nie mieści się to w głowie.

Cytat:

Nie wiem, czy wypada plotkować o własnych siostrach...
- Wypada, wypada - uspokoiła ją Natalia.

A przekraczanie granic dyskrecji?!

Cytat:
- Jedna tylko korzyść z tej sytuacji: Ida przestała napuszczać Józinka na mojego Ignasia.
- No, ty orangutanie! - odezwała się z oburzeniem Ida, która właśnie weszła do zielonego pokoju. - Czy ja go potrzebowałam napuszczać na tego twojego chudzinę? Sam mi się rwie!

A oczywiście mamuśka nie widzi w tym nic niestosownego i nie podejmuje żadnych, ale to żadnych kroków w celu utemperowania synka. Co więcej, mam wrażenie, że cała rodzina uważa bójki kuzynów za urocze i zabawne... Trudno się dziwić w takim razie, że Jożin z bażin wyrósł na osobnika, który większość konfliktów rozwiązuje za pomocą siły.

Ida stawia Natalii bańki, w międzyczasie tocząc dyskusję z Ignacym Borejko na temat kultury popularnej (której IB jest stanowczym przeciwnikiem, nie przyjmując przy tym do wiadomości, że taki np. Sienkiewicz też pisał literaturę popularną swoich czasów. Nie, Sienkiewicz to już literatura wysoka, natomiast ekranizacja "Ogniem i mieczem" - banalizacja i trywializacja Dzieła).

Tymczasem Tygrysek zakrada się do pokoju matki, by skorzystać z komputera i poszukać ojca w internecie. W pokoju ma swój kącik pięcioletni Ignacy Grzegorz, hodowany od małego na geniusza -
Cytat:
wygodny tapczanik z szufladą na pościel przytykał do zmyślnego biurka z IKEI, na którym mieścił się spory już księgozbiór Ignasia, jego własny komputer, mikroskop, zestaw do majsterkowania, wielka plansza rysunkowa oraz kaseta na farby i kredki. Zabawek Ignacy Grzegorz zasadniczo nie używał.

No pewnie, po co gieniusiowi zabawki. Ale... własny komputer, dla pięcioletniego dziecka, pod koniec lat 90-tych? (w "ubogiej" rodzinie?)

Dostajemy też rzut oka na mieszkanie Idy w piwnicy, będące "czteroizbowym lokalem, wymuskanym i eleganckim, z salonem i pokojem dziecinnym". Uprzejmie dziękuję za pokój dziecinny w piwnicy przy ruchliwej ulicy...

Cytat:
Natalia została sama i przez chwilę nie mogła uwierzyć swemu szczęściu. Leżała w ciszy i spokoju, nikt do niej nic nie mówił, niczego nie żądał, nie poddawał jej podejrzanym i groźnym zabiegom, nikt nie zasypywał jej cytatami. Nikt nie tkwił w fotelu z oskarżycielską minką i nie przeszywał jej stalowym spojrzeniem. Była sama.
Coraz bardziej i bardziej lubiła być sama.
Coraz bardziej potrzebowała milczenia. Po całym dniu pracy w szkole wracała z głową pełną cudzych słów, przynosząc z sobą tyle zgiełku, gwaru, gestów, spojrzeń, pytań i odpowiedzi, że zwykle musiało upłynąć sporo czasu, by się uspokoiła. Siadywała w fotelu, otulona kocem, zamykała oczy i zapadała w milczenie. Dopiero gdy się pozbyła ze świadomości wszelkiego zamętu, mogła czytać całymi godzinami baśnie. Albo pisać wiersze w swoim pięknym fioletowym zeszycie. Albo przygotowywać starannie kolejną lekcję polskiego dla swoje klasy. Cisza była do tego wszystkiego niezbędnie potrzebna. Cisza pomaga człowiekowi ujrzeć siebie samego - od środka.

No to teraz czas na wątek kryminalny.
GDZIE SĄ PIENIĄDZE NATALII???!!!
Jak pamiętamy, niemal dokładnie rok wcześniej Natalia wracała z Cypru, przywożąc zarobione pieniądze - sumkę wystarczającą na małe mieszkanie. Planowała się wyprowadzić, więc, na litość boską, dlaczego ta introwertyczna dziewczyna, kochająca ciszę i samotność, którą mieszkanie w borejkowskim kołchozie wyraźnie męczy - wciąż w nim tkwi??? Jedyna logiczna odpowiedź - ktoś jej te pieniądze zabrał... Kto ukradł pieniądze Natalii??? Sherlocku, mamy sprawę!
(tak jak pisała maryboo, prawdopodobnie rodzina przejrzała jej niecne plany i odebrała całą sumę, gdyż absolutnie skandaliczny wydał im się pomysł, by wyprowadziła się, będąc niezamężna. Jedyny słuszny sposób opuszczenia przez kobietę rodzinnego gniazda to wyjście za mąż!)

Natalia poświęca jeszcze chwilę na wspominanie Filipa:
Cytat:
Dać komuś swoje życie! - ależ tego właśnie Natalia nie chciała, ze wszystkich sił. Nie zamierzała nikomu oddawać swoje wolności, dość się naszarpała, żeby wyrwać się Filipowi, który nieustannie dybał na każdą jej myśl i każde westchnienie. Czuła się przy nim jak ścigana. Nie pozostawiał jej ani centymetra przestrzeni, ciągle ją gonił i ciągle ją dokądś zabierał. Niekiedy czuła się przy nim jak przedmiot.


Następnie odbiera telefon od Bingo, Amerykanina uczącego angielskiego w jej szkole, co pobudza ją do dalszych refleksji o związkach:

Cytat:
Jeszcze jeden - pomyślała sennie Natalia. Znów ktoś czyha na jej wolność. Znów ją będzie zadręczał zazdrością o każdą myśl. Będzie dzwonił dziesięć razy dziennie i wypytywał, co ona robi. Znów będzie bez pytania czytał jej wiersze. Będzie urządzał sceny o to, że wiersze są nie o nim. Będzie organizował jej czas i zabierał ją na takie filmy, jakie on lubi. Och, nie, nie.


I tu muszę przyznać, że doskonale Natalię rozumiem i popieram z całego serca. Wbrew frakcji żałującej "pięknego Filipa" i utyskującej na "starego Robroja", uważam, że ten związek od początku nie rokował. Filip może nadawałby się do krótkiej, ognistej przygody - no ale to nie w świecie Musierowicz - albo i to nie, gdyż nie wiadomo, czy potrafiłby się rozstać; ma w sobie materiał na upiornego stalkera. Tak więc - tak trzymaj, Natalia, znajdź sobie faceta, który zrozumie twoją potrzebę ciszy i nie będzie ograniczał twojej wolności (i wcale nie jest taki stary, tylko postarzony koszmarnym rysunkiem z wąsami. Uratować Robrojka!).

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Nie 11:21, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:48, 24 Sie 2014    Temat postu:

Lubiłam Robrojka w "Kłamczusze" itd., ale po jego powrocie nie umiem o nim myśleć inaczej niż o panu pod 60 i poprawiony rysunek nie pomoże, nie widzę jego związku z Natalią Razz.
A Naszpan wygląda jak Gaba. Laura pewnie podświadomie szukała mężczyzny podobnego do matki.

Uwielbiam czytać Wasze analizy i dogłębne rozbebeszanie, pomyśleć, że ja to kiedyś lubiłam... Ech, biedna młodzieży, która to łyka Razz.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 0:50, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 1:08, 24 Sie 2014    Temat postu:

Mnie ta dyskrecja najbardziej uderzyła w Pulpecji. Patrycja od miesięcy ma doła, oblewa maturę (a to przecież inteligentna dziewczyna), nie rozmawia z nikim o swoich problemach, najwyraźniej jest nieszczęśliwie zakochana, wreszcie trochę się otwiera i próbuje pogadać od serca ze swoją najukochańszą siostrą, Niewzruszonym Centrum et caetera. A ta od razu się zaperza, że Pulpa "zadaje pytania osobiste".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:05, 24 Sie 2014    Temat postu:

Gabrysia i alimenty, no co Wy. Kiedyś znajoma opowiadała, że ona nie "żebrała o alimenty" bo była ponad wywlekanie prywatnych spraw na sali sądowej. Co jest dziwne, bo takie pieniądze to jednak dla dzieci i duma urażonego rodzica powinna się schować.
Zresztą już w TiR Tygrys mówi Almie, że im się wiedzie, chociaż rodzice są pracownikami naukowymi.

Najwyraźniej w świecie MM można mieć pieniądze, ale wydawać można je tylko na Owidiusza i używane sprzęty... No Marek Aureliusz dopuszcza raz na pół wieku kupić laptopa Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:52, 24 Sie 2014    Temat postu:

Ja mam z Robrojkiem problem o tyle, że czytając o nim widzę nie trzydziestokilkulatka ( IMO najsmaczniejszy męski wiek), ale mojego śp dziadka: przygarbiony, z wąsem, starannie obierający kozikiem cytrynę, zmęczony życiem...No, ciężko mi wyobrazić go sobie z dwudziestokilkuletnią Nutrią.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 11:27, 24 Sie 2014    Temat postu:

Bo MM zapomniała, że Robrojek jest równieśnikiem Gabrysi i innych członków ESD. Jako 34letni facet miał już 16letnią córkę, którą musiał spłodzić gdzieś w okolicach akcji Kwiatu Kalafiora (pewnie załamał się po odrzuceniu przez Anielę i poszedł w tany ze flecistką). Ojcowie nastolatek są zwykle po czterdziestce więc MM tak sobie Rojkla wyobrażała.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:28, 24 Sie 2014    Temat postu:

Prawda? Zepsucie Robrojka udało się autorce wyjątkowo.

Myślę, że ona naprawdę, pisząc "Córkę Robrojka", wyobrażała go sobie jako starszego. Z porównania dat wychodzi, że musiałby spłodzić Bellę jako 18-latek, więc w czasach, kiedy był jeszcze wiernym rycerzem Anieli i nie skończył szkoły, tymczasem MM ewidentnie dopisuje mu kilka lat, gdyż wspomina o skończeniu szkoły, pracy, kilku latach "walki o Anielę" - dopiero kiedy ta ostatecznie go rzuciła, ożenił się z flecistką. W wyobraźni autorki był przypuszczalnie facetem po czterdziestce, ale nawet i wtedy rysunek go postarza, na rysunku ma jakieś 50-60 lat.

E: ale jeśli chodzi o postarzające rysunki, i tak nic nie przebije sflaczałego, łysiejącego Baltony ze zmarszczkami i worami pod oczami. Brrrrrr...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Nie 11:29, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:01, 24 Sie 2014    Temat postu:

Słuchajcie... Zgubiłam się. Embarassed Co tu się wreszcie omawia? Tygrysa i Różę czy Imieniny?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 13:07, 24 Sie 2014    Temat postu:

Very Happy

Całe Imieniny są omówione na pierwszej stronie. Od trzeciej Kura analizuje Tygrysa i Różę. Ja w międzyczasie u siebie w komputerze przerabiam Język Trolli i dzielę się mękami twórczymi Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:19, 24 Sie 2014    Temat postu:

A możę by to porozdzielać na odrębne tematy?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 16:51, 24 Sie 2014    Temat postu:

Och, ale teraz nie mogę się ociągać z analizą Języka Trolli pod pretekstem, że nie skończyłaś Tygrysa i Róży Smile

Jeszcze coś przyszło mi do głowy odnośnie Natalii - czym ona się zajmowała między 14 lutego, kiedy wróciła z Cypru, a końcem sierpnia, kiedy przyjęto ją do pracy w szkole? Oczywiście, mogła nic nie robić, w końcu na tym Cyprze dużo zarobiła. Ale co to za przyjemność obijać się w domu, w którym praktycznie nie ma się własnego pokoju, siostra wciąż podrzuca tam swojego nieokrzesanego dzieciaka, który rzuca w Natalię jogurtem, a Królowa Matka ciska się o przyjęcie gości?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:16, 24 Sie 2014    Temat postu:

Cóż, Nutria już kiedyś tłumaczyła kryminały w ramach podreperowania studenckiego budżetu (paczpani, niektórym to wszystko spada z nieba, a ja po podyplomówce ze specjalistycznych tłumaczeń wciąż muszę uganiać się za robotą). Może nagle ujawnił się kolejny z tysiąca jej dotąd niewspominanych talentów, na przykład gra na banjo...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 19:01, 24 Sie 2014    Temat postu:

maryboo napisał:
Może nagle ujawnił się kolejny z tysiąca jej dotąd niewspominanych talentów, na przykład gra na banjo...


skoro Ignacy gra na fletni pana to całkiem możliwe


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 19:02, 24 Sie 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
skoro Ignacy gra na fletni pana to całkiem możliwe

Potajemnie!!! Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:13, 25 Sie 2014    Temat postu:

jak potajemnie, tosz Baltona się podszkolił, aby z teściem kuncert urządzić.

W świecie Borejków wszystko jest... takie idealne jeśli chodzi o nich, Gaba robi doktorat, habilitację siedząc w domu, nie musi oczywiście jeździć na konferencje, na staże, wymiany(w końcu mamy w TiR) jakim dramatem był wyjazd po Nutrię. Czy Gaba pojechała po Nutrię tylko po to by autorka miała pretekst do kolejnych laudacji? Nie wiem.

Pulpa idzie na studia leśnicze, chociaż jest humanistką, co robi Pulpa ano nic... skąd mają pieniądze na działeczkę i domek za pół-darmo?, że aż im cegieł zostało? Z kwiaciarni?

Nutria na studiach pisze recenzje, tłumaczy, studiuje, nie wiem czy gdzieś nie było napomknięte, że pracowała w bibliotece czy czymś, oczywiście czas jej się mnoży, ma świetne noty i jeszcze ciągle jest w domu :O
Wszyscy w Borejświecie znajdują pracę jako nauczyciele, bo są Z PASJĄ i żyją na poziomie niezłym. Niż demograficzny, likwidowanie szkół, to pestka niewarta wspomnienia w świecie MM.

co do Milicji... dziś do oobiadu czytałąm Pulpecję, tam jest fragment gdy przed Sylwkiem przychodzi Marcelek, a Pulpa traktuje go... gdybym potraktowała tak młodsze rodzeństwo moja familiada nie poprzestałaby na "cmoknięciu z dezaprobatą", może i nie przy gościu, a może i przy nim dostałabym lekcję życia w społeczeństwie i podstawowych norm grzeczności. Ale nie u Borejków... a Milicja w TiR robi Gabie wyrzuty, że olewa sprawy wychowawcze. Błaaaagam.


Wiece co bym chciała żeby spotkało Borejkó? Żeby wbił im ktoś na chatę i zalał ich sraczką słowną w spec języku, którego nie znają. Ja tak oduczyłam znajomego mędrkowania(nieświadomie go oduczyłam), użyłam słowa, którego on nie znał i później tłumaczył mi jak to w towarzystwie nie powinno się używać słów rzadkich i trudnych.

Jest niegrzeczne używanie łaciny gdy wiemy, że ktoś jej nie zna... może i dla MM to oznaka wyższych sfer, ale dla mnie to zachowanie ludzi bardzo niepewnych siebie którzy łechcą sobie ego. Mój Dziadziuś pewnie określiłby to sentencją "Najgorzej jak z chama zrobi się cham " Razz


dobra uciekam, bo robota w lesie, a do chałturzenia idę na III zmianę Neutral


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 16:05, 25 Sie 2014    Temat postu:

pusta_rurka napisał:


Wiece co bym chciała żeby spotkało Borejkó? Żeby wbił im ktoś na chatę i zalał ich sraczką słowną w spec języku, którego nie znają. Ja tak oduczyłam znajomego mędrkowania(nieświadomie go oduczyłam), użyłam słowa, którego on nie znał i później tłumaczył mi jak to w towarzystwie nie powinno się używać słów rzadkich i trudnych.


ale Borejkowie w każdej humanistyce są doskonale obeznani a jeżeli chodzi o nauki ścisłe to nie sądzę aby to zrobiło na nich wrażenie. Np. używający specjalistycznego słownictwa Fryc określony zostałby jako najgorszy buc i arogant. MM i jej bohaterowie nie widzą belki w swoich oczach tak jak nie widzą podobieństwa między imionami Laura a Esmeralda


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:13, 25 Sie 2014    Temat postu:

No, ja też nie widzę podobieństwa między Laurą a Esmeraldą. Laura jest w 20 najpopularniejszych imion kobiecych, a Esmeraldę trudno spotkać.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Pon 16:13, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin