Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jeżycjada - Tygrys i Róża
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:11, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Oczywiście, że jej to nie martwi, bo przecież szkoła to "ponura buda" zaludniona przez wulgarny plebs. Pewnie bardziej by ją zmartwiło, gdyby przyprowadzała do domu Kopcówny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:17, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Czy swojego czasu u Borejków nie przesiadywały bez przerwy podwórkowe i ogólnie zwyczajne koleżanki dziewczynek? Czy to było tylko jeszcze za czasów dzieciństwa Pulpy i Nutrii? Bo tamte dzieci nie cytowały bez przerwy łaciny tylko normalnie (i hałaśliwie) się bawiły, więc może i Kopcówny też tam były?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 811
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:19, 09 Wrz 2014    Temat postu:

A, i jeszcze jedno: gdyby nie to, że nie widzę powodu by życzyć źle niewinnej dziewczynce, to z całego serca trzymałabym kciuki za scenariusz, w którym córka Arlety Kopiec zawsze opisywałaby swoją koleżankę z ławki słowami: "Górska Nora powiedziała dzisiaj....". Wiecie, taka poetycka sprawiedliwość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:24, 09 Wrz 2014    Temat postu:

U Borejków przesiadywały dzieci podwórkowe, ale najstarsza z Kopców, Arleta, jest trochę młodsza od najmłodszych Borejkówien, więc mogły się nie znać. I tak, to było za czasów dzieciństwa Pulpy i Nutrii, potem już kolegów i koleżanek nima - chyba aż do McD, gdzie Jożin ma przyjaciela - Dziubę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Wto 22:23, 09 Wrz 2014    Temat postu:

W "OwR: Kopiec Arleta była koleżanką z zerówki Aurelii - ona sama rozmawiając z mamą i bodajże Piotrem Ogorzałką mówi o Arlecie, jej dziadku i zerówce.

Dyskretna patologia Borejków pod płaszczykiem krzepiącego optymizmu jest dla mnie STRASZNA. No bo tak: czternastolatka znika z domu, zostawiając fałszywe alibi a oni siedzą, dumają, martwią się (ale dyskretnie!) i grają w szachy. Takie olewanctwo spotykane jest zazwyczaj w patologicznych domach - melinach gdzie od potomka ważniejsza jest flaszka, zaś dzieciak "jak się stracił, to się znajdzie", w poprawnym inteligenckim domu już alarmuje się policję, pogotowie i wszystkich świętych (nawet w "Małomównym i Rodzina" tak zrobili, aż wierzyć się nie chce, że to pisała ta sama autorka) a ci siedzą i pierdzą w stołki. Biedna Laura, jej użalanie się nad sobą jakie uskutecznia łażąc ulicami Torunia nabiera nowego wymiaru.
Stosunek do Laury całej tej pier***j rodzinki mnie osłabia. Tak jak wspomniała Kura, oni nie martwią się, czy Tygrysowi nic się nie stało - oni martwią się, co ona nawywijała - ależ oni muszą ją "kochać"! Uderzyło mnie też, jak Gabon Grzywiasty wchodzi do swojego pokoju i widzi Laurę siedząca na kompie ""Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama - co ty tu robisz, u licha!" Własna córka ją irytuje? Czym, tym że śmiała wejść do jej pokoju? Ludzie, ratujcie!

Cytat:
Wciąż dochodzę do siebie po tym zdaniu. Bogowie, nie mogę uwierzyć. Matka, która się tak zachowuje, ma poważne zaburzenia psychiczne.

Yhy - stępienie uczuciowości wyższej. Nie znam nazwy fachowej, o ile takowa istnieje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sierra dnia Wto 22:47, 09 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:22, 10 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
dzieciak "jak się stracił, to się znajdzie"

Parę lat później "stracił się" Ignacy Grzegorz - gdy byli u Pulpecji w Kostrzynie, uciekł w panice przed szerszeniami i zaginął na cały dzień, a Gabon nie poświęcił mu nawet pół myśli, bo ważniejsze było zrywanie porzeczek i robienie z nich przetworów.
Nie rozumiem, jakim cudem jeszcze ktokolwiek uważa tę kobietę za dobrą, troskliwą matkę, a już zwłaszcza za jakiekolwiek "niewzruszone centrum".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:03, 10 Wrz 2014    Temat postu:

Natalia budzi się w nocy i zaczyna rozmyślać o Robrojku - wspomina go, tak samo, jak on wspominał ją, również żałuje utraconych chwil i szans. Aż tu wtem! odzywają się jej wiedźmie zdolności.

Cytat:
Nagle Natalia wstała, zaalarmowana tajemniczym impulsem. Włożyła śpiesznie szlafrok, nogi wsunęła w pantofle i wlokąc za sobą pasek, wyszła do przedpokoju.
Stanęła przy telefonie w tej samej chwili, gdy zadzwonił. Ledwie brzęknął - a ona już miał słuchawkę przy uchu.


Dzwoni oczywiście Robert; informuje, że spotkał Laurę, ale Natalia ledwie słyszy, co ten do niej mówi, zalewa ją fala radości. Długo sobie jednak nie pogadali, gdyż dźwięk telefonu przywabia też Gabrysię, oczywiście przekonaną, że dzwoni córka marnotrawna.

Cytat:
-Dziecko, gdzie jesteś?!
Natalia złapała się za usta.
- Robert? - usłyszała zdumiony głos Gabrysi. - To ty? Przepraszam! O, Boże, przepraszam, zachowałam się okropnie! - mówiąc te słowa, Gabrysia zacisnęła przepraszająco rękę na ramieniu siostry. - Czekam na jakąś wiadomość od Laury... nie wiem, gdzie ona jest... jak to, co ty mówisz, spotkałeś ją? - Gabrysia umilkła wreszcie i w tej ciszy Natalia dosłyszała głos Roberta, dobiegający ze słuchawki, przyciśniętej do ucha Gaby:
- ...zaopiekuję i dowiozę do domu. Nie martw się...
- Już się nie martwię - jęknęła Gabrysia i osunęła się na dywanik. Siedziała teraz na nim, z podciągniętymi długimi nogami, opierając czoło o kolana. - Już wiem, że się wszystkim zajmiesz. Tak, Robrojeczku. Tak, przyjacielu. Pójdę spokojnie spać. Ja wiem, że ty czuwasz.

O, już odpowiedzialność złożona na kogo innego, można odetchnąć.
Swoją drogą, nawet nie spytała, skąd dzwoni, gdzie widział Laurę... Ale ok, uznajmy, że szok i ulga tak ją osłabiły.

Cytat:
Było cicho i ciemno, a Gabrysia opierała głowę o kolana siostry. Natalia głaskała ją po włosach i jednostajnie powtarzała:
- Ćśśśś... Ćśśś...
Bo Gabriela płakała, co nie zdarzało jej się często, gdyż była dzielnym człowiekiem, odważną kobietą o naturze pogodnej i silnej.

Proponuję zacząć powtarzać to capsem, bo inaczej komunikat może się nie przebić przez cały szereg scen, świadczących bynajmniej nie o odwadze, pogodzie i sile.

Cytat:
Poczuła wreszcie, że te ramiona się prostują, a płacz cichnie, choć, prawdę mówiąc, wcale nie był głośny. Gabrysia, nawet szlochając, pamiętała o innych.

Bo jest najcudowniejsza i najlepsiejsza, i w ogóle och!

Cytat:
- Więcej nie będę. Tylko teraz... ta ulga. Wiedziałam przecież od paru dni, że na coś się zanosi. Wystarczyło spojrzeć na minę Tygrysa.
- Przecież i ja to wiedziałam.

Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie zrobił.

Cytat:
- A ja nawet nie wiedziałam, żę ona nie wróciła. Spałam jak zabita, tak mnie Bingo wynudził i zmęczył.
- No tak, nie mówiłam nikomu, że jej nie ma - tylko Pyzunia wie. Już wystarczy, że ja czekam i się denerwuję.

Pytanie techniczne: jak to jest możliwe, że przy licznej rodzinie mieszkającej razem, w zwykłym mieszkaniu, nie pałacu o setce pokoi, można nie zauważyć braku jednego z domowników? Zwłaszcza dziecka? Babi, która przecież wiedziała, że Tygrys coś uknuł, nie zainteresowała się wieczorem, czy już wróciła z rzekomych urodzin? Grzegorz nie zauważył braku jednej pasierbicy?

Cytat:
- Myślałam, że oszaleję przez te dwie ostatnie godziny. Przecież wszystko mogło się zdarzyć - powiedziała wreszcie. Potem znów zamilkła i zagapiła się w przestrzeń niewidzącymi, jeszcze zapłakanymi oczami. - Byłam całkiem sama, kiedy Laura się rodziła - szepnęła wreszcie. - Inne kobiety miały mężów, a ja - nie.

No i jak zwykle wszystko się sprowadza do Straszliwego Porzucenia przez Pyziaka.

Cytat:
- Ten szpital przypominał wtedy kolonię karną. I wszystkiego brakowało, leków, środków opatrunkowych... więc, kiedy wreszcie zobaczyłam tę jej twarzyczkę...
- Była śliczna - przypomniała sobie Natalia.
- ...poczułam się tak, jakby całe zło zniknęło ze świata i jakby odtąd miało już być trylko szczęście. Nigdy bym nie przypuszczała, że cokolwiek może nas rozdzielić. A teraz - popatrz. Niewidzialny mur między nami. Ona mnie nie cierpi.

Przyszło mi do głowy, że może Gabriela, rodząc córkę całkiem sama, porzucona przez męża, postanowiła sobie - świadomie, czy podświadomie - "będziesz TYLKO MOJA. Ta szuja nie chciała go znać, więc i ty nie będziesz chciała go znać". I teraz, kiedy Laura tęskni za nieznanym ojcem, dopomina się informacji, szuka go - Gabriela traktuje to jak zdradę?

Cytat:
- Nie, aż tak źle nie jest - powiedziała szybciutko Natalia, ściskając oburącz ręce siostry.
- No, ale i tak jest ciężko.
- Ha! Widzisz, a każesz mi mieć dzieci... - zażartowała Natalia.
- A kto powiedział, że ma być leko? - żachnęła się Gabrysia. - Musisz przyjąć życie takie właśnie, jak przychodzi, po kolei wszystko - dobre i złe. Nieważne, czy boli. Nie o to chodzi. Chodzi o istotę sprawy.
- Czyli?... - chciała wiedzieć Nutria.
- O miłość - odpowiedziała Gabriela.

Miiiłooooość ci wszyyystko wybaaaaaczy... Piękne to i wzniosłe, tyle że miłość do dzieci łączy się z ich wychowaniem, a wychowanie niekoniecznie polega na tym, żeby tylko znosić cierpliwie i pokornie wszystko, czym dzieci zechcą matkę UDRĘCZYĆ. Tymczasem Gabriela kocha te swoje dzieci jakoś tak strasznie bezwolnie i biernie, starając się, póki można, płynąć z falą i unikać właśnie wychowywania z jego mniej przyjemnymi stronami. Jak dziecko jest posłuszne i łagodne, to dobrze, jak uparte i rogate - to można nad nim co najwyżej zapłakać. Gaba nie potrafiła wytłumaczyć córce, że źle jest kłamać (i że nie każde kłamstwo jest jedynie fantazją zmieniającą świat). Nie potrafiła jej ukarać, kiedy okazało się, że ta zachachmęciła szkolne składki - wręcz przeciwnie, nagrodziła ją wyjazdem nad morze jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego. Wobec tej swojej trudniejszej z córek nie potrafi być stanowcza i konsekwentna, pozwalając, by ta robiła, co chce. Nie potrafi wreszcie podjąć trudnego tematu Janusza i rozwiązać problemu zanim nabrzmieje - przeciwnie, chowa głowę w piasek dopóki się da.
Prawdę mówiąc, Gabriela sama przypomina mi dziecko, które nie umie podjąć trudu lub zrobić czegoś nieprzyjemnego, mając na względzie przyszłe korzyści, tylko cały czas ma nadzieję, że wszystko będzie lekkie, łatwe, przyjemne i za darmo.

Laura budzi się w nocy w mieszkaniu ciotki Almy i zaczyna oglądać zdjęcia na sekretarzyku. Na wielu z nich jest jej ojciec - w towarzystwie na przykład młodej blondynki z dwójką dzieci, z czego Laura nie wyciąga jednak żadnych wniosków. Dziwi się tylko, że na zdjęciach nie ma "myszowatej cioci Almy", a za to zjawia się na nich "gruba okularnica", ta sama, co na zdjęciu ślubnym. Potem zasypia znów, a kiedy się budzi, słyszy rozmowę telefoniczną, z której wynika, że "myszowata" nie jest wcale jej ciotką, a jedynie pracownicą, zajmującą się właśnie przepisywaniem jakiejś pracy. Alma jest nad morzem na konferencji, ma wrócić po południu. Laura pyta, czy może skorzystać z telefonu.
Cytat:
Czy jest tu telefon?
- Tu? Nie, nie ma. Ja mam swoją komórkę. Alma też - przy sobie.
- Czy mogę zadzwonić do domu?
- A co, czy koniecznie? Mam ten system bez abonamentu, ale płacę okropnie drogo za każdą rozmowę. Staram się nie gadać bez potrzeby.
- To przepraszam.
- Muszę oszczędzać - tłumaczyła się Myszka. - Te rachunki mogą być wyższe niż moja pensja. I tak już dziś wygadałam sporo pieniędzy.

"System bez abonamentu" kojarzy mi się wyłącznie z telefonem na kartę; rozmowy faktycznie były drogie (mój pierwszy telefon, kupiony około 2000, był właśnie na kartę - Idea POP. Minuta rozmowy kosztowała złotówkę, nie było żadnego naliczania sekundowego), ale żadne rachunki nie przychodziły! Nie znalazłam jednak informacji o planach taryfowych starszych niż z 1999 roku, więc może faktycznie wcześniej istniał taki wariant - taryfa bez abonamentu i bez limitu.
Dziwne jednak, że uboga Myszka zdecydowała się na tak drogą zabawkę. Jak również to, że Alma nie ma telefonu stacjonarnego, dostęp do nich był już nieporównanie łatwiejszy niż za PRL-u, a ceny połączeń znacząco niższe od komórkowych.

Myszka wraca do pracy, a Laura bierze kąpiel. Akurat w tym czasie Robrojek puka do drzwi Almy, lecz nikt mu nie otwiera. Spaceruje więc po mieście i wspomina ślub Gaby i Janusza (oraz straszy starą, wąsatą twarzą i zgarbioną sylwetką na ilustracji).
Cytat:
Gabrysia najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że Laura jest w Toruniu. Pewnie i lepiej. Zdenerwowałaby się jeszcze bardziej. Jakimś cudem dziewczyna trafiła do siostry Janusza. Robert pamiętał ją bardzo niejasno - oboje byli świadkami na ślubie Gabrysi, lecz nie zwrócił na nią szczególnej uwagi.

No cóż, gruba okularnica niegodna jest nawet tego, żeby zwrócił na nią uwagę facet, który przez całe życie myślał o sobie jako o kimś gorszym, nic nieznaczącym i niezasługującym na piękne kobiety.

Cytat:
Była ponura - to jedno utrwaliło mu się w pamięci dość wyraźnie. Ale co w tym dziwnego, że była ponura - wszyscy wtedy, łącznie z panną młodą, mieli nosy spuszczone na kwintę. No, co tu gadać. Niezbyt to był dobry okres na zakładanie rodziny.

Według rozpiski przygotowanej przez samą Musierowicz, Pyza urodziła się w listopadzie 1981, więc niezależnie, czy przyjmiemy, że Gaba brała ślub z powodu wpadki, czy też Pyza została poczęta dopiero po ślubie - musiał on nastąpić sporo przed stanem wojennym, jeszcze w okresie solidarnościowej euforii. Skąd więc te ponure nastroje, skąd przekonanie, że to zły czas na zakładanie rodziny?
Zresztą, co do daty ślubu też krążą najzupełniej sprzeczne teorie (generowane przez samą MM), bo w którymś z kolei tomie pada stwierdzenie, że gdyby Ignacy był wówczas obecny, nie dopuściłby do tego - co sugeruje, że Gaba i Janusz pobrali się już w stanie wojennym, kiedy ten był internowany. To by z kolei pasowało do tego ponurego nastroju... Ale mieszanie w czasie (i przestrzeni) to specjalność MM, lepiej się w to zbytnio nie zagłębiać, bo można zgłupieć do reszty.

Cytat:
Pamiętał też, że denerwowało go zachowanie Janusza, który nawet w takim momencie nie potrafił upodobnić się do człowieka dorosłego. Na widok jego błazeńskiej miny Robert nabrał ciężkich wątpliwości, co do dalszych losów tego stadła. I rzeczywiście. Szkoda, że wtedy nie zaprotestował, zamiast grzecznie stać z boku, słuchając mamrotania urzędniczki od ślubów.

No i tak o - jak poprzednio, przy opisie ślubnego zdjęcia, tu też od razu widać, że nic z tego nie będzie. Wszyscy ponurzy, jeden Janusz stroi błazeńskie miny. Wszyscy od początku wiedzą, że to się nie może udać. Czy w ogóle ktokolwiek był z tego ślubu zadowolony? A przecież Gaba kochała Janusza! On ją zresztą też...


Dochodzi druga, od zniknięcia Tygrysa minęła doba. W domu Borejków Róża kończy uczyć się chemii i idzie do kuchni zjeść niskokaloryczny posiłek.

Cytat:
Miała mnóstwo motywacji do odchudzania, lecz, niestety, była osamotniona. Kobiety w tym domu były szczupłe, mężczyźni więcej niż szczupli, nie mówiąc już o Ignacym Grzegorzu, który przypominał ostatnio świerszczyka, mimo że jadł wszystkiego coraz więcej.

Cóż, to już ostatnie takie chwile, niedługo zaczną się jego problemy żywieniowe.

Cytat:
Laura, ta szczęściara, w ogóle nie musiała myśleć o swojej linii, ponieważ po prostu ją miała i już.
Ciekawe, gdzie ona teraz jest i co robi. Róży niespecjalnie brakowało siostry. Szczerze mówiąc, zwykle przeszkadzały sobie i mocno się wzajemnie irytowały. A ostatnio Tygrys stał się z dnia na dzień niesłychanie tajemniczy, zamknięty i roztargniony. Czy to nagłe zniknięcie siostrzyczki ma jakiś związek z fotografią ukrytą w kalendarzu?
Dokąd ona się wybrała? Dlaczego nie wróciła na noc? Och, tym razem przebrała miarkę. Na pewno jej się dostanie - a przynajmniej: powinno jej się dostać. Mama jest dla niej zbyt łagodna, a już o Grzesiu szkoda gadać. Tak bardzo nie chce wyglądać na srogiego ojczyma (Laura nazwała go kiedyś macochem), tak bardzo stara się nie robić różnic pomiędzy swoim synkiem a przybranymi córkami, że w efekcie każdy, kto chce, może mu chodzić po głowie. A Laura chce.

Doskonale rozumiem, że dwie mieszkające w jednym pokoju siostry mogą sobie działać na nerwy, ale jednak w sytuacji, gdy jedna zniknęła, rozmyślania drugiej, że niespecjalnie jej brakuje, są jakieś takie... bezduszne. No i znów powraca to, co wcześniej: Róża myśli tylko o tym, jak Tygrys narozrabiał i że zasługuje na karę; w ogóle nie przyjdzie jej do głowy, że siostrze mogło się coś stać.

Przychodzą trzej bracia Lelujkowie, by zaprosić Różę na koncert, jednak ta, wierna Frycowi, odmawia. Mimo wszystko, oblewa się rumieńcem pod spojrzeniem Adriana. Mam wrażenie, że MM szykowała się tu do jakiegoś plot twistu, ale zrezygnowała. Róża kręci się po mieszkaniu, szukając mamy; zagląda wpierw do pokoju babci - ta czyta "Klub Pickwicka" i nie zauważa nic wokół siebie. Stalowe nerwy ma doprawdy ta kobieta...
Informacji o Gabie udziela wreszcie Natalia.

Cytat:
Natalia wyjaśniła, że Gabrysia od rana nie mogła usiedzieć spokojnie i zaraz po śniadaniu poszła z Grzegorzem i Ignasiem na wyprawę poszukiwawczą. Zamierzali odwiedzić wszystkie dzieci z klasy VIIe, począwszy, rzecz jasna, od Kopiec Esmeraldy, i wypytywać je tak długo a dokuczliwie, aż któreś wreszcie puści farbę na temat obecnego miejsca pobytu Laury.

???
????
?????
PO CO???

Gabriela przecież wie, że Laurę odnalazł Robrojek, co więcej, obiecał, że ją przywiezie do domu. Bór jeden wie, po co jej ta wyprawa - i po jaką cholerę ciąga jeszcze ze sobą pięcioletniego synka. Jeśli chciałaby rzeczywiście zrobić coś sensownego, to niech raczej skontaktuje się z Bellą i weźmie od niej numer ojca, żeby wypytywać bezpośrednio u źródła! Ale po co, w ten sposób straciłaby powód, żeby za pomocą szeregu pozorowanych działań pokazywać światu, jaka to ona jest dzielna, odważna i energiczna. Oraz jak Bardzo Się Martwi.

W następnym odcinku na scenę wkroczy osobiście Alma Pyziak. Bójcie się!

Bo słuchajcie i zważcie, czytacze,
Że wedle autorki wytycznych
Kto posiada geny pyziacze
Ten nie może być sympatyczny!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:53, 10 Wrz 2014    Temat postu:

Pyza urodziła się z wpadki, jest o tym mowa w Języku Trolli - chyba że gdzieś jest informacja sprzeczna...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:13, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Pamiętał też, że denerwowało go zachowanie Janusza, który nawet w takim momencie nie potrafił upodobnić się do człowieka dorosłego. Na widok jego błazeńskiej miny Robert nabrał ciężkich wątpliwości, co do dalszych losów tego stadła. I rzeczywiście. Szkoda, że wtedy nie zaprotestował, zamiast grzecznie stać z boku, słuchając mamrotania urzędniczki od ślubów.

Ha, chciałabym to zobaczyć. Serio, jak on to sobie wyobraża?

Cytat:

Bo słuchajcie i zważcie, czytacze,
Że wedle autorki wytycznych
Kto posiada geny pyziacze
Ten nie może być sympatyczny!

Piękne Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Strzykawka Marychy



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1573
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:35, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
ale jednak w sytuacji, gdy jedna zniknęła, rozmyślania drugiej, że niespecjalnie jej brakuje, są jakieś takie... bezduszne.
Tym bardziej, że był to chyba pierwszy taki wybryk Laury? Róża rozmyśla, jakby jej siostra przepadała w niewyjaśnionych okolicznościach co kilka nocy, swoimi baletami irytując domowników do tego stopnia, że już nawet się o nią nie martwią, tylko czekają, aż dziewczyna wróci i wreszcie będą mogli złoić jej skórę, czego Róża serdecznie Laurze życzy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 811
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:20, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Niech ktoś wytłumaczy MM, że jej próby dorobienia gęby Pyziakowi mają skutek odwrotny od zamierzonego...Nawiasem mówiąc, to jest chyba właśnie ten moment, kiedy Janusz powoli staje się własną karykaturą, czarnym charakterem rodem z Disneya. Jak żywo, widzę oczyma wyobraźni Pyziaka wywalającego jęzor i robiącego zeza, kiedy tylko urzędniczka na chwilę odwróciła wzrok oraz parskającego ironicznym śmiechem w czasie składania przysięgi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 10:29, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Pyziak był fajny w starych tomach. Dziwne, że potem MM przedstawia go jako źródło wszelkiego zła, pewnie chodziło o to, żeby czytelnicy litowali się nad Gabrielą Rolling Eyes

Cytat:
Przychodzą trzej bracia Lelujkowie, by zaprosić Różę na koncert, jednak ta, wierna Frycowi, odmawia. Mimo wszystko, oblewa się rumieńcem pod spojrzeniem Adriana. Mam wrażenie, że MM szykowała się tu do jakiegoś plot twistu, ale zrezygnowała. Róża

Ooo, pamiętam ten cytat!
Też wtedy myślałam, że to zwiastun rozpadu związku Fryca i Róży i że zejdzie się z Adrianem. Miałam straszną nadzieję na to, bo nie znoszę drętwego i nadętego Fryca.

Fajnie się czyta takie analizy, podczas czytania książek nie zwracałam uwagi na większość z tych rzeczy. Chociaż w sumie nigdy nie traktowałam tych książek zbyt serio Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:34, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
W następnym odcinku na scenę wkroczy osobiście Alma Pyziak. Bójcie się!

Boimy się!
Cytat:

- Byłam całkiem sama, kiedy Laura się rodziła - szepnęła wreszcie. - Inne kobiety miały mężów, a ja - nie.

Rozumiem, że samotna matka może bardzo przeżywać nieobecność partnera w takim ważnym i pełnym emocji momencie, ale kiedy przypomnę sobie, że blisko Gaby pozostawała ukochana rodzina, to nie mogę z siebie wydobyć ogromu współczucia dla jej sytuacji. Zresztą, poprawcie mnie, jeśli się mylę - czy w tym czasie obecność mężów przy rodzącej była raczej niemile widziana? Coś mi świata, że moje rodzące w tym okresie krewne zostawały same, z lubymi widziały się dopiero na drugi dzień po porodzie...
No i ten opis szpitala, opatrunków nie ma, leków brakło, podłoga w krwi bo nie nadążają z jej zmywaniem, za ścianą słychać ostrzał.

Cytat:
Cytat:
Szkoda, że wtedy nie zaprotestował, zamiast grzecznie stać z boku, słuchając mamrotania urzędniczki od ślubów.


Ha, chciałabym to zobaczyć. Serio, jak on to sobie wyobraża?

-A teraz możesz pocałować pannę mło--
-NIE ZGADZAM SIĘ! - ryknął przejmująco wąs należący do twarzy zgarbionego dziadziunia.
-Proszę pani urzędniczki, ten związek nie może zostać zawarty, gdyż albowiem Pyziak robi głupie miny, a ja mam złe przeczucia.
Ponieważ wszystkim obecnym na ślubie coś w głębi serduszek szeptało, że z tego będą same nieszczęścia, wąs Robrojka zostaje nagrodzony hucznymi brawami, a pani urzędniczka wpisuje Pyziakowi uwagę do dzienniczka, wszyscy idą do porządnego kościoła katolickiego, gdzie Drama Lama bierze Gabę za żonę, państwo młodzi dostaję w prezencie bukiet groszków, niewolnika do mieszania sałat oraz bat do tresury tygrysów, Bernard robi różowy tort ze świeczką w kształcie "15" (bo sobie pomylił wesele z quinceañerą), wszyscy się śmieją, KONIEC.
Tak to mniej więcej widzę.

Cytat:
Niech ktoś wytłumaczy MM, że jej próby dorobienia gęby Pyziakowi mają skutek odwrotny od zamierzonego...

Jak się samemu nie widzi tej parodii, to żadne tłumaczenie nie pomoże. W sumie, dziw, że MM się tak ogranicza - gdzie na tym ślubie ponure krakanie wron rozrywających padlinę pod bramą urzędu, gdzie villain song Pyziaka podczas przygotowań, gdzie podstępne wpakowanie Grzegorza do zamku d’If, gdzie Belzebub robiący za świadka?

Nie mogę pojąć tej znieczulicy w domu Borejków - nastolatka zaginęła, a ta czyta książkę komediową, ta gra w szachy, ta rozmyśla o diecie i marzy o tym, jak siostra dostanie w skórę. Nie mam pytań ani wolnych rąk do opadania.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 13:43, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
No i ten opis szpitala, opatrunków nie ma, leków brakło, podłoga w krwi bo nie nadążają z jej zmywaniem, za ścianą słychać ostrzał.


Z tą podłogą we krwi to może przesada ale moja mama mi opowiadała, że jak mnie rodziła w noc świętojańską to lekarze się opili to zostawili jej przyrośnięte łożysko i działy się różne dziwne rzeczy. Znajomi taty z Austrii jak odwiedzali ją w szpitalu to mówili, że u nich takie rzeczy to przed wojną. A był to już rok 1990.


Cytat:
-A teraz możesz pocałować pannę mło--
-NIE ZGADZAM SIĘ! - ryknął przejmująco wąs należący do twarzy zgarbionego dziadziunia.
-Proszę pani urzędniczki, ten związek nie może zostać zawarty, gdyż albowiem Pyziak robi głupie miny, a ja mam złe przeczucia.
Ponieważ wszystkim obecnym na ślubie coś w głębi serduszek szeptało, że z tego będą same nieszczęścia, wąs Robrojka zostaje nagrodzony hucznymi brawami, a pani urzędniczka wpisuje Pyziakowi uwagę do dzienniczka, wszyscy idą do porządnego kościoła katolickiego, gdzie Drama Lama bierze Gabę za żonę, państwo młodzi dostaję w prezencie bukiet groszków, niewolnika do mieszania sałat oraz bat do tresury tygrysów, Bernard robi różowy tort ze świeczką w kształcie "15" (bo sobie pomylił wesele z quinceañerą), wszyscy się śmieją, KONIEC.
Tak to mniej więcej widzę.

cudowne <3 Kostucha powinna jeszcze dodać, że z Pyziaka to fuja i fubrawiec, nie ma loczka i manier fryzierczyka a jego znajomość łaciny jest udawana.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez dekadencja dnia Czw 13:46, 11 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 15:07, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Loffciam wszystkie wasze komentarze i czekam na dalsze części analizy!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2917
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:33, 11 Wrz 2014    Temat postu:

Wiecie co? Parę latek wstecz pewnie pozazdrościłabym Laurze tego luzu w domu - konkretniej w tym momencie, gdy rodzice nie chcieli mnie puścić samej na nocną premierę Insygniów dwie przecznice dalej.

Powazniej zaś... Shocked LOL, WHAT? Czternastolatka nie wraca na noc, a domownicy kwitują to wzruszeniem ramion, w najlepszym razie? Siostra rzeczonej małolaty stwierdza, że w sumie dobrze się stało? Wtf? Shocked

E: A chmurności Almy to ja się nie dziwię, w sumie. Też bym spochmurniała, gdyby mój brat miał zamieszkać na parunastu metrach z przedszkolem i teściową, która go ewidentnie nie cierpi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Czw 15:35, 11 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 16:02, 12 Wrz 2014    Temat postu:

Kazik, dawno mnie nic tak nie ubawilo jak twoj komentarz Very Happy A co do naglej wolty w kreacji Pyziaka, coz. Wiadomo, ze MM opiera portrety Gaby na twarzy swojej corki, podejrzewam, ze charakter tez. Nie zdziwilabym sie zatem, gdyby Pyziak rowniez byl postacia prawdziwa, ktora z pozytywnej zmienila sie w negatywna po domniemanym rozpadzie zwiazku z owa corka.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:09, 12 Wrz 2014    Temat postu:

Gaba oparta jest na córce MM? To wyjaśnia dlaczego to taka niespójna postać - bo MM pewnie jeszcze opisuje jej zachowania na podstawie zachowania swojej córki, jednocześnie dodając jej te cechy, które chciałaby, żeby córka posiadała Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:15, 14 Wrz 2014    Temat postu:

Obczajcie tę opinię z LC:

Cytat:
Ojciec jej nigdy nie widział. Nie przyjechał, by zobaczyć swoje drugie dziecko. Porzucił ją. Takie myśli często krążyły po głowie Laury Pyziak. Rodzina taktownie unika tej sprawy z powodu bólu, jaki ojciec Laury, Janusz zadał Gabrysi, jej matce. Dziewczyna się buntuje. Zaczyna poszukiwania na własną rękę. Z początku nie wie, jak sobie poradzić, ale desperacka chęć odszukania ojca zawiedzie ją do Torunia, do jego siostry. Wyprawa tam wcale nie okaże się tak łatwa, jak Laurze się wydawała.

Na początku przejdę do postaci. Tom 12 i 13 są pod tym względem całkowitymi przeciwieństwami. Tam- spokojna, zrównoważona Róża, tu- arogancka i zadziorna Laura. Główna bohaterka niemal na każdej stronie mnie irytowała. Nie zdawała sobie sprawy z bólu, jaki zadaje rodzinie. Nie, na pierwszym planie zawsze stawiała siebie. Wielka Egocentryczka była zazdrosna, zakłamana i nieznośna. Pomimo jej trudnego charakteru, rodzina tolerowała jej zachowanie. Z powodu podobieństwa fizycznego i duchowego do ojca czuła się mniej kochana. Jednak Laura miała też zalety: była zaradna, odważna, inteligentna, szybko nawiązywała kontakty. Już wcześniej mi się nie spodobała i w tej części nic się w tym nie zmieniło.

Plusem tej powieści była wartka akcja. Książkę czytało się szybko i z zapartym tchem. Pomimo mojej antypatii do bohaterki jej stan duchowy czasami na mnie przebijał. Swoisty klimat dodawał „tego czegoś”.

Wszystkie książki pani Małgorzaty, które dotąd czytałam mi się podobały. Ta również, choć z powodu irytującej bohaterki trochę mniej


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:56, 15 Wrz 2014    Temat postu:

Laura budzi się późnym popołudniem, grypa niemal jej przeszła (po coldreksie, ach ten charakterystyczny dla MM product placement!). Tymczasem "Myszka" wciąż pilnie pracuje, ani na chwilę się nie odrywa od komputera.
Cytat:
- Jest jeszcze trochę tej wczorajszej zupy - rzuciła, nie przestając pisać. - A gdyby ci było za mało, to usmaż sobie jajko. Albo coś w tym rodzaju.
Coś w tym rodzaju? To znaczy co? - zastanowiła się Laura, która lubiła, by słowa znaczyły to, co znaczą naprawdę.

Y, serio? Dziewczyna, która co chwila nazywana jest kłamczuchą, "kłamie jak ojciec", "ma kłamstwo we krwi" itd.?

Cytat:
Szczerze mówiąc, Pani Myszka nie grzeszy gościnnością - myślała nadal. - Dziwne to bardzo, nawet gdy się zważy, że sama też przebywa w gościnie u Almy Pyziak. W domu Laury nie do pomyślenia było takie traktowanie gości! Hospes hospiti sacer! (Gość to świętość dla gospodarza!)

Szczęśliwie Laura nie wie tego, co wiemy my: jak ta "świętość" wyglądała dziesięć lat później...

Cytat:
Zalała ją krótkotrwała, lecz silna fala nostalgii. Te bułeczki z piekarni przy Dąbrowskiego! Świeże masełko naramowickie! Te rozliczne dżemy, konfitury i marmolady domowe! Płynny miód wrzosowy, scukrzony - lipowy, twarożek z ziołami i cebulką, tak świetnie przyrządzany przez babcię! Po co ona tu przyjeżdżała, do kroćset?! - trzeba było siedzieć w ciepłym domu i jeść - pyszny z pewnością - dzisiejszy obiad sobotni.

Nie wiem, jak Wam, ale mnie to kojarzy się wyraźnie z synem marnotrawnym, który pomyślał o powrocie do domu dopiero, kiedy doświadczył głodu i przypomniał sobie, że u jego ojca nawet najemnicy jedzą do syta.

W każdym razie Laura postanawia przyrządzić sobie omlet, a że nie ma wprawy, robi w kuchni bałagan nieziemski. W sam środek tego pandemonium wkracza gospodyni.

Cytat:
- Co tu się dzieje?! - krzyknął ktoś od drzwi.
W progu stała obfita osoba o siwych, krótko obciętych włosach. Na haczykowatym nosie miała okulary, zza szkieł widać było oczy w kolorze stalowym, w ciemnej oprawie, lekko skośne ...
- Ciocia! - krzyknęła Laura, zrywając się na równe nogi, i rzuciła się do drzwi. Maselniczka, strącona jej łokciem, fiknęła koziołka w powietrzu, nim roztrzaskała się w drobny mak o posadzkę. Sama zaś Laura, poślizgnąwszy się na groszku, runęła jak długa do kolan doktor Almy Pyziak.
- Co to ma znaczyć, moja droga? - spytała dobrotliwie ciotka.

Nie dajmy się zwieść pozorom dobrotliwości. Gdybyśmy przypadkiem zamierzali, autorka ma dla nas ostrzeżenie graficzne:



Czy tak może wyglądać osoba dobrotliwa?


Cytat:
- Mój szlafrok! - zauważyła Alma Pyziak, wiodąc spojrzeniem po plamie, rozmazanej wzdłuż frotowej kreacji. Była to plama nie tylko z mleka, lecz i z grosz.ku, a nawet żółtka. - Któż to pozwolił ci go wkładać?
- Wiesz, Almo, że to chyba ja - odezwała się spiesznie Pani Myszka, wyzierając zza masywnych pleców szefowej. - Witaj w domu. Jak podróż?
- Z okazji soboty nie było blokad - odparła ciotka Alma z uśmiechem. - Kto pozwolił tej osobie panoszyć się w mojej kuchni?
- Też ja - przyznała się Pani Myszka. - Była przecież głodna, więc powiedziałam, żeby sobie zrobiła coś do jedzenia ...
- Sama nie mogłaś?
- No, nie, bo pisałam. Zależało ci na pośpiechu.
- Mój Boże, mój Boże, a więc to wszystko moja wina! - zawołała z łagodnym wyrzutem ciotka Alma, obejmując ruchem rąk całą kuchnię, a następnie załamując je w żałosnym geście.

Uu, pasywna agresja, ładnie się zaczyna.

Cytat:
- Nikt tego nie powiedział - sprostowała Pani Myszka pośpiesznie.
- Moje dziecko ... Jak ty masz w ogóle na imię?
- Laura. Laura Pyziak jestem - przedstawiła się, po raz pierwszy dopuszczona do głosu.
- Córka tej panny z Poznania?
- Córka Gabrieli Borejko i Janusza Pyziaka. Który się z nią ożenił.
- Nno, tak... ślub był tylko cywilny - uśmiechnęła się ciotka.

No no, nie spodziewałam się, że Alma będzie podzielać borejcze poglądy na ważność ślubu "tylko" cywilnego. Choć z drugiej strony, to ma sens: ona też uważa ten ślub za pomyłkę, którą najlepiej wymazać z pamięci i udawać, że nigdy coś takiego nie zaszło.

Cytat:
- Posłuchaj, Almo ... - wtrąciła zdenerwowana Pani Myszka.
- Milcz, Oleńko. Najlepiej zostaw nas tu we dwie, a sama idź pisać. Ile ci jeszcze zostało stron?
- Pół rozdziału.
- Och, doprawdy? - zdziwiła się Alma Pyziak. - Jeszcze tyle? To co ty tu robiłaś przez ten cały czas?
Oleńka zalała się rumieńcem, spuściła wzrok, zacisnęła usta i bez słowa ruszyła do komputera.
- A więc... cóż, Lauro - zaczęła ciotka. - Zanim zaczniemy rozmawiać, powinnaś chyba trochę posprzątać?
Ha, bez wątpienia. Powinna. Po krótkim namyśle Laura przyniosła mopa i kubełek, po czym przetarła i zmyła posadzkę w kuchni, niezbyt umiejętnie z powodu braku wprawy. W tym czasie ciocia Alma niszczyła przy komputerze Oleńkę, zarzucając jej niekompetencję i brak starania.

Wredność Almy narasta w postępie arytmetycznym.

Po tym, jak Laura posprzątała, Alma bierze ją na przesłuchanie, bo w sumie trudno to nazwać inaczej: po co przyjechała (czy po pieniądze), kto ją przysłał itd. Bardzo wyraźnie sugeruje też, że nie ma tu już nic do roboty i powinna jak najszybciej wracać. Laura decyduje się zadać najważniejsze pytanie:

Cytat:
- Chciałam zapytać - rzekła - o mojego ojca.
Czarne brwi ciotki podjechały do połowy czoła.
- O ojca? - zdziwiła się.
- Nie ma w tym nic dziwnego, jak sądzę? - palnęła Laura - Nie wiem, gdzie on jest. Nikt w domu nie wie A dorastając chciałby tymczasem człowiek mieć jakieś pojęcie o swoim ojcu.
- Mój brat jest zdrów i powodzi mu się dobrze - oznajmiła gładko Alma Pyziak, lecz jej stalowe oczy błysnęły ostrzegawczo - Jeśli to o mojego brata właśnie pytasz, bo, jak wiadomo...

Teraz już w postępie geometrycznym...

Cytat:
- Jaki jest adres mojego ojca. Czy on mieszka w Australii?
- A po co ci jego adres, Lauro? - łagodnie spytała ciotka Alma. - No, powiedz - po co? Przecież nie chciałabyś chyba pisać do niego, nie chciałabyś zakłócać mu spokoju... być może mogłabyś nawet, niechcący, zakłócić jego życie rodzinne...


Zastanawiam się... W "Kalamburce" mamy wspomnianą sytuację z Januszem, który - co prawda w stanie wskazującym - zjawia się na Roosevelta, chcąc odwiedzić Gabrielę i córki. Jednak spotyka na schodach Milę, która stanowczo przegania go i zabrania mu dalszych kontaktów - "bo tylko cierpienie przynosi". Rzecz ma miejsce w roku 1993, sześć lat przed wyprawą poszukiwawczą Tygrysa. Z perspektywy pokalamburkowej wygląda to więc tak, jakby Alma, wiedząc o tamtej sytuacji, mściła się na Laurze. Z perspektywy przedkalamburkowej - jakby uniemożliwiała jej kontakt z ojcem z czystej złośliwości. W każdym razie wizerunek wrednej jędzy ma się dobrze i ani myśli zachwiać.

Cytat:
- Po prostu staram się dowiedzieć, jaki jest adres mojego ojca, za pozwoleniem! - wybuchnęła Laura.
Twarz ciotki stężała, oczy błysnęły zza okularów.
- Tego się nie dowiesz - oświadczyła z dobrotliwym uśmieszkiem. - Powiem ci, co zrobimy. Jeśli twojej mamie zależy na zdobyciu jego adresu ...
- Mama nic nie wie o tym, że ja ...
- ... to niech sama tu przyjedzie. Albo jeszcze lepiej - napisze. - Powiedziała ciotka tonem nie znoszącym sprzeciwu, po czym uśmiechnęła się znowu. - Różne bywają roszczenia i zakusy, ale czegoś podobnego jeszcze nie widziałam: żeby wysyłać własne dziecko na przeszpiegi!
- Nieprawda! - krzyknęła Laura, zrywając się z miejsca. - Mama nic nie wie!
- Mój Boże, mój Boże, to dziecko myśli, że ja na tym świecie żyję od wczoraj - użaliła się bezbronnie ciotka Alma. - Czy ja nie znam ludzi?
Laura miała ochotę walnąć ją stołkiem w łeb.
- Ludzie bywają różni, za pozwoleniem! - warknęła. - Czy pani zna moją mamę?!
- O! - zauważyła ciotka. - Już zwracasz się do mnie per "pani".
- Tak wolę, za pozwoleniem - rąbnęła Laura i wpiła oczy w twarz Almy Pyziak.
- Poznałam ją ... przelotnie - odparła ciotka z małym grymasem.
- Więc zna ją pani za krótko - twardo podsumowała Laura, podnosząc z ziemi swój plecak, a potem - książkę, która wypadła z jego kieszeni. - Mama jest, jaka jest...
- Słucham? - ożywiła się Alma Pyziak, a Laura zrobiła się nagle czerwona.
- Jest w porządku - wykrztusiła wreszcie z trudem, patrząc na Senekę, a potem pokazując ciotce książkę, jakby to była mamy fotografia. - Nigdy by nie postąpiła podle albo nieuczciwie. - Schowała książkę i zasunęła zamek plecaka. - Żałuję, że tu przyjechałam - powiedziała.
- O, niezmiernie mi przykro - zadrwiła Alma Pyziak.
- Przepraszam za bałagan i za to mleko - powiedziała twardo Laura, z trudem panując nad sobą. - Dziękuję za gościnę. I żegnam.
- Oleńko, odwieź ją - poleciła Alma Pyziak i jej stalowe oczy zwęziły się w uśmiechu pełnym zadowolenia.


I tak oto żegnamy Almę Pyziak - Wredną, Bardzo Wredną. Laura stanęła po właściwej stronie Mocy i wybrała matkę. Ale... nie trzeba nawet za bardzo się przyglądać, żeby zobaczyć, na jak wielką łatwiznę poszła autorka. Doprawdy, jaki mógłby być inny wybór w sytuacji, kiedy ciotka każdym słowem, gestem i miną daje do zrozumienia, że jest paskudnym babsztylem?
A przecież nie musiało tak być. Alma mogła być może nawet nieco oschła, zachowywać się z rezerwą wobec pojawiającej się nagle bratanicy, ale w gruncie rzeczy być porządną osobą. Wybór Laury byłby wtedy trudniejszy, ale i przez to bardziej wartościowy. A może nawet - uwaga, herezja - Laura nie musiałaby dokonywać wyboru, może okazałoby się, że może utrzymywać kontakty z ojcem, nie zdradzając matki? Musiałaby zapewne sporo przemyśleć. No ale wtedy spotkanie z Almą musiałoby być dopiero początkiem historii, a nie jej punktem kulminacyjnym, po którym już gnamy w pośpiechu do zakończenia. A ileż trudu dołożyłoby to autorce! A tak, mamy uroczo prostą historię, z bohaterami rysowanymi grubą kreską i wyłącznie w czerni i bieli.

Robrojek przychodzi do Almy jeszcze raz, po południu, i tym razem wreszcie kogoś zastaje - samą gospodynię, wściekłą jak diabli, bo Laura zostawiła w jej piecyku omlet, który spalił się na węgiel i zapaskudził wszystko. Laury już nie ma, pojechała do pani Oleńki - Robert dostaje taką informację od sąsiada, pana Wiśniaka.

Tymczasem w Poznaniu, jak pamiętamy, Gabriela wybrała się na poszukiwanie Laury u koleżanek z klasy.
Cytat:
Gabriela wróciła z poszukiwań dosłownie z niczym. Powiedziała tylko:
- Rany boskie, Nutria, jakie to biedne dziecko ma koleżanki! - i, blada, zmęczona oraz zdenerwowana, zabrała się do prania. Natalia pokiwała głową. Jej siostra była człowiekiem czynu i pranie ręczne zawsze jej najlepiej robiło na stresy.

Gdybym nie wiedziała, że Musierowicz tak na serio, to pomyślałabym, że ten "człowiek czynu" to głęboka ironia... Serio? Człowiek pozorowanych działań raczej; jak już wspomniałam w poprzednim odcinku, Gabriela wie doskonale, co mogłaby zrobić i do kogo się zwrócić, żeby uzyskać informacje o Laurze - ale tego właśnie nie robi. Podejmuje za to męczącą a niepotrzebną wędrówkę po koleżankach oraz równie męczące a jeszcze bardziej niepotrzebne pranie ręczne.
Będę przytaczać z pamięci, bo nie mam książki, ale przypomniała mi się charakterystyka pewnej pani z "Czterech miłości" C.S. Lewisa. Pani owa zaharowywała się, robiąc różne rzeczy dla swoje rodziny - rzeczy, których nikt od niej nie wymagał, a wręcz błagali ją, by dała sobie spokój (typu: szorowanie podłogi na kolanach). Ona jednak nie przestawała, bo wysiłek i zmęczenie były dla niej dowodem na to, że bardzo kocha swoich bliskich, bo AŻ TAK się dla nich poświęca (a oni, oczywiście, nie doceniali tego poświęcenia).
No i ta nuta pogardy - "jakie to dziecko ma koleżanki"... Mujborze, normalne ma; nawet jeśli to są same Kopiec Esmeraldy z bloków, to i wśród nich z pewnością są osoby miłe i fajne, trzeba tylko chcieć to dostrzec!

Cytat:
Prała tak od dwóch godzin. Natalia nie miała już siły jej współczuć.
W całym domu odczuwało się wpływ złego nastroju Gabrysi - tak jakby nagle wysiadł prąd w budynku. Zrobiło się ponuro, szaro i cicho.

Nie, serio? Cały dom odczuwa zły nastrój Gaby - tej Gaby, która nawet płacze szeptem, bo tak bardzo zawsze pamięta o innych?

Nadciąga Babi, oznajmiając, że dziadek będzie miał grypę i już mu wyobraźnia pracuje na ten temat - a także na temat Laury.

Cytat:
- Szczerze mówiąc, mnie też - wyznała Natalia po cichu.
- A mnie nie - odrzekła Babi po namyśle. - To dziecko jest twarde i zaradne, inteligentne i pozbawione zbędnych skrupułów. Umie o siebie zadbać i nie wpakuje się w żadne niebezpieczeństwo.

Na litość boską, co wy wszyscy... Laura jest dzieckiem, do murwy przędzy, dzieckiem! - i cały jej spryt i zaradność może nie wystarczyć w jakiejś naprawdę groźnej sytuacji. Zresztą, najbardziej zaradny człowiek może wpaść pod samochód!

Cytat:
- To chyba prawda - zgodziła się Natalia - ale muszę powiedzieć. że widzisz ją raczej trzeźwo.
- Tak - przyznała Babi.
- Zbyt trzeźwo - wtrąciła się nagle Gabrysia, wyzierając zza uchylonych drzwi łazienki. Jej mocne ręce wynurzały się z podkasanych rękawów, ociekając mydlinami. - Laura nie jest ani twarda, ani pozbawiona skrupułów. Jest bardzo wrażliwa ...
- Tak. Na swój temat - zauważyła sarkastycznie Babi, ale raczej ze starego nawyku niż z przekonania.

Ach, te nawyki Kostuchy.

Cytat:

- No i co z tego! - porywczo zawołała Gabriela. - Przecież jej głównym problemem jest ona sama! Piorę tak, piorę i rozmyślam o niej. Ona przez cały czas boi się porzucenia.
- Z pewnością nie przez ciebie - zauważyła Babi. - Ty bez protestu znosisz od niej wszystko. Mówiłam ci już, co o tym sądzę.
- Bo ona najbardziej złości się na tych, którzy są najbliżej - powiedziała cicho Gabrysia.
Natalia spojrzała na siostrę z podziwem.
- Jak myślisz, gdzie ona jest? - spytała Babi, lecz Gabrysia żachnęła się niecierpliwie.
- Nie pytaj mnie o to. Nie umiem sobie wyobrazić, co ją skłoniło do zniknięcia na całą dobę. Przecież chyba zdawała sobie sprawę, że w końcu wyjdzie wszystko na jaw - i to, że nie było kółka teatralnego, i to, że nie było urodzin... Mogła się spodziewać, że będziemy przerażeni. I że czeka ją kara. A jednak - zniknęła. Musiała mieć ważny powód. No, więc - jaki?

Ale ona nie pyta cię o powód zniknięcia, tylko GDZIE jest twoje dziecko...


Cytat:
Natalii zrobiło się zimno. Janusz - pomyślała. Dosłownie w ostatniej chwili powstrzymała się przed wypowiedzeniem tego słowa.

Sufit by się zawalił na jej bluźnierczą głowę, gdyby je wypowiedziała!


Cytat:
Co to dziecko wymyśliło? Dokąd ruszyło? Jeżeli nic złego się nie stało, jeśli Robert widział Laurę i wie, gdzie jest - bo obiecał ją przyprowadzić - to może po prostu nie zdążyła wrócić, bo pojechała zbyt daleko?

Czyżby Natalia też wyobrażała sobie, że Laura poleciała za ojcem do Australii?

Cytat:
Mama i Gabrysia nadal rozmawiały, a Natalia cicho podniosła się zza stołu i wyszła do swego pokoju. Wyjęła z torebki telefon i wybrała numer Kowalików. Odezwała się córka Robrojka i już po chwili wszystko stało się dla Natalii zupełnie jasne.

No i co? Można było? Można było? Można!!!

W trakcie rozmowy z Bellą Natalia dowiaduje się, że Robrojek pojechał do Torunia i rozmyśla, jakim dobrym jest on człowiekiem, że nie zająknął się o tym ani słowem, by jeszcze bardziej nie denerwować Gabrieli. Otóż nie, dla mnie to jest bez sensu. Powinien ją poinformować, gdzie spotkał Laurę! Ok, może w trakcie pierwszej rozmowy po prostu Gabriela nie dała mu dojść do słowa, a potem nie chciał dzwonić, dopóki nie udało mu się ponownie spotkać Laury, ale tak czy inaczej Natalia nadinterpretuje, sądząc, że wynikało to z jego delikatności uczuć.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 7:15, 16 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:49, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Jeżu, czy nawet Alma musi być wykładowcą polonistyki? Serio? Btw ciekawe, czy wybranie akurat gramatyki opisowej to kolejny subtelny jak uderzenie cegłówki rys charakteryzacyjny, jeszcze mógł być scs...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
katrei
Parchaty dywan z Peru



Dołączył: 03 Cze 2011
Posty: 1457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:13, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Alma powinna być absolwentką politechniki albo innego uniwersytetu medycznego, coby podkreślić jak różni się od Borejków.
A Ida i Marek są lekarzami niechcący.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 21:49, 16 Wrz 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
Cytat:
- Szczerze mówiąc, mnie też - wyznała Natalia po cichu.
- A mnie nie - odrzekła Babi po namyśle. - To dziecko jest twarde i zaradne, inteligentne i pozbawione zbędnych skrupułów. Umie o siebie zadbać i nie wpakuje się w żadne niebezpieczeństwo.

Na litość boską, co wy wszyscy... Laura jest dzieckiem, do murwy przędzy, dzieckiem! - i cały jej spryt i zaradność może nie wystarczyć w jakiejś naprawdę groźnej sytuacji. Zresztą, najbardziej zaradny człowiek może wpaść pod samochód!

Z rozmów Borejków o Laurze można odnieść wrażenie, że to żeński odpowiednik Kevina Khatchadouriana.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 8:28, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Coraz bardziej marzy mi się tom, w którym całe to towarzystwo trafia do DOBRYCH psychologów i psychiatrów, po czym połowa tego towarzystwa ląduje w Tworkach, a druga połowa dochodzi do siebie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:57, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Nie trafią, bo psychologia to zło i durne wymysły, a na kłopoty wystarczy poklepanie po ramieniu i herbata z niebieskiego kubka. Ewentualnie borejkowskie wsparcie: "No już, przestań się mazać".

A mnie się jeszcze wydaje, a propos tych rozważań, jak to Laurze nic się nie stanie, bo jest sprytna i nie wpakuje się w żadne kłopoty - że to próba zagłuszenia własnych wyrzutów sumienia, że się do takiej sytuacji doprowadziło. Właściwie, to cała ta książka jest o sumieniu, bez przerwy padają jakieś cytaty z Seneki na ten temat... ale autorka zdaje się uważać, że tylko Laura ma to sumienie nieczyste.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 19:57, 17 Wrz 2014    Temat postu:

katrei napisał:
Alma powinna być absolwentką politechniki albo innego uniwersytetu medycznego, coby podkreślić jak różni się od Borejków.
A Ida i Marek są lekarzami niechcący.

Teraz mam wizję absolwentów politechniki jako zdegenerowanych plebejuszy, którzy ani słowa nie znają po łacinie, a Mickiewicza kojarzą tylko po uniwersytecie i fontannie w parku Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:12, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Wiecie, co mnie wkuropatwia? Alma jest cały czas charakteryzowana przez swoją tuszę. W TiR określana jest wciąż jako "gruba okularnica" (kiedy Laura widzi ją na zdjęciach, nie wiedząc jeszcze, kto to), a w JT pojawia się jako "szeroka kobieta w wąskich okularach".
Zresztą tak samo jest z Luckiem Lelujką, występującym stale jako "gruby Lucek" i z grubaską Anią, córką Pulpy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:14, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Zupełnie jak u Michalak, może to ten wpływ róż? Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Czw 20:22, 18 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Ewentualnie borejkowskie wsparcie: "No już, przestań się mazać".

Powiedziane cierpkim tonem i okraszone kpiącym uśmieszkiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:26, 26 Wrz 2014    Temat postu:

Tak się zaczęłam zastanawiać: a co, gdyby Laurze się udało? Tj. gdyby wróciła o zakładanej porze, pewna swojego alibi? Czy Gabriela podjęłaby jakieś kroki, żeby dociec prawdy, czy raczej przemilczałaby to i udała, że wierzy w wyjaśnienia Laury? Gabriela miała podejrzenia, ale zaczęła je sprawdzać dopiero, gdy Laury nie było w domu po 22-giej, więc gdyby córka wróciła wcześniej, no to... zostałyby jej tylko podejrzenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 14:31, 26 Wrz 2014    Temat postu:

Skoro jest ładnie przyklepane pod dywanem, to po co drążyć temat? Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:14, 18 Gru 2014    Temat postu:

Niepelnoletnie dziecko nie wraca na noc, nie wiadomo, gdzie jest, a matka kladzie sie spac? A jak juz Robrojek dzwoni, nie wypytuje, gdzie Laura jest, tylko bredzi 'ufam ci przyjacielu'?

Zupelnie niedaleko nas zaginela niedawno czternastoletnia dziewczynka. Szukano jej wszedzie, na kazdym drzewie wisialy plakaty z jej zdjeciem. Niestety, okazalo sie, ze zostala zamordowana, a jej cialo znaleziono w koncu zakopane w kanale, pod woda, i przysypane balami drewna.

Dziewczynka byla zdolna, madra, z 'dobrej' rodziny (jej siostra wlasnie dostala sie na Oxford), i nie wloczyla sie bez wiedzy rodzicow po nocy: zaginela w srodku dnia, o godzinie 16, kiedy bylo jeszcze jasno, w miejscu pelnym ludzi, psow, rowerow, oraz jakies 30 metrow od pubu.

Nie mowie, zeby od razu spodziewac sie najgorszego, ale czy nie to robia wlasnie zwyczajowo rodzice? Gabrysia zwlaszcza, ktora podobno tak swoje dzieci kocha, powinna - jak tylko zorientowala sie, ze nie wie, gdzie jest Laura (bez wzgledu na pore!) - snuc makabryczne wizje i biegac po Poznaniu szukajac dziecka jak ... o, jak Ewa Jedwabinska na przyklad, gdy Aurelia zaginela.

A ona gra w szachy, prowadzi filozoficzne dyskusje, placze nad soba, IDZIE SPAC! (powaznie, ktoras z Was by usnela w takim przypadku?) i robi pranie reczne.

Chcialabym zobaczyc jak sie tlumaczy na policji, gdyby naprawde stalo sie cos zlego - a moglo sie stac tysiac roznych naprawde okropnych rzeczy - i wyjasniala detektywom, dlaczego nikt z rodziny nie zglosil zaginiecia nieletniej wczesniej. W normalnych warunkach juz wieczorem szukano by jej z psami.

Prawdopodobnie Gabrysia stalaby sie pierwsza podejrzana ...

[wiem, ze to stary watek, ale jakos go nie zauwazylam wczesniej, i dopiero zaczelam go czytac, gdy go, Kuro, zalinkowalas]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Czw 14:16, 18 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:22, 18 Gru 2014    Temat postu:

No ale oni nie spodziewają się najgorszego, bo od początku wiedzą (jakimś magicznym sposobem), że Laura po prostu Robi Złe Rzeczy, Żeby Udręczyć Matkę. Oni nie martwią się o Laurę, tylko o to co ona takiego wymyśliła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:57, 18 Gru 2014    Temat postu:

Ktosza napisał:
No ale oni nie spodziewają się najgorszego, bo od początku wiedzą (jakimś magicznym sposobem), że Laura po prostu Robi Złe Rzeczy, Żeby Udręczyć Matkę. Oni nie martwią się o Laurę, tylko o to co ona takiego wymyśliła.


Gabrysia, jak tylko zadzwonil Robrojek, powinna wziac Grzegorza, wsiasc w samochod, i pojechac do Torunia zrobic mlodej jesien sredniowiecza za ucieczke, uswiadomic, co moglo sie stac, a potem zainicjowac POWAZNA rozmowe. A ona, lelija, spac idzie ... i tak sie martwi, tak sie martwi lezac w tym lozku! No trudno jej cos zarzucic, w koncu sie martwi, nie? ;-P


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 17:38, 19 Gru 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
Dzwoni do domu (na szczęście ma ze sobą kartę), ale odbiera Pyza; kiedy Laura nie odzywa się, jest przekonana, że to zadzwonił Fryderyk, o coś na nią obrażony.

Dla mnie ta scena jest... yyy... dziwna.
Cytat:
Po pierwszym sygnale, a nawet w jego połowie, zgłosiła się Pyza.
- Hej! - powiedziała zdyszana, z cichym śmiechem, jakby spodziewała się, że dzwoni ktoś miły. Na pewno nie - siostra. Laura, jakoś dziwnie dotknięta, milczała.
- Hej, to ty? - szepnęła czule Pyza. - No, odezwij się... - Jej głos słychać było na tle energicznych rozkazów ciotki Idy i popłakiwania malutkiej Łucji. Gdzieś dalej Ignaś wołał nudno i monotonnie: - Józinku! Otwórz! Józinku! Otwórz! Ja też chcę siusiu! - Z kuchni dobiegał brzęk sztućców i talerzy - chyba siadali do obiadu.
- No, co? - szeptała Pyza. - Przecież ja się już nie gniewam... Miałeś rację z tymi tangramami, sprawdziłam w encyklopedii...
- Pyzuniu, kończ już, proszę do stołu! - powiedział gdzieś, całkiem blisko, spokojny i energiczny głos mamy. W tle Ignaś krzyczał, że długo już nie wytrzyma, a dziadek spiżowym tonem usiłował zaprowadzić porządek. - Wszyscy do stołu! - zawołała mama.
- On mnie bije! - krzyknął Ignacy Grzegorz.
- Dzieci, do stołu, zupa stygnie!
- Muszę kończyć - zaszeptała szybko Pyza. - O wpół do dziewiątej, tak jak się umówiliśmy. Przed Multikinem.

Naprawdę w realnym życiu ludzie tak szczebioczą do słuchawki zakładając tylko, że to ukochany jest po drugiej stronie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:39, 19 Gru 2014    Temat postu:

Nie mam pojęcia, ja, słysząc, że nikt się nie odzywa, powiedziałabym może "halo" dla upewnienia się i odłożyła słuchawkę, przekonana, ze to jakaś awaria.

Robrojek nie powiedział Gabrieli, gdzie widział Laurę, dopiero następnego dnia Natalia, dzwoniąc do jego córki, dowiaduje się, gdzie on w ogóle pojechał. I jest zachwycona, że w delikatności uczuć nie wymienił nazwy miasta, bo Gabrysi z pewnością skojarzyłaby się ona z Pyziakiem, dodatkowo ją udręczając.

A że Gaba nie zapytała, gdzie są... Ok, może ulga tak ją osłabiła, że wyleciało jej to z głowy, ale na litość boską! Następnego dnia, zamiast bezsensownie łazić po koleżankach Laury, powinna wykonać JEDEN TELEFON!!! - do Belli, dowiedzieć się o numer komórki ojca, żeby móc dowiedzieć się wszystkiego u samego źródła!

Dla mnie to wygląda, jak takie zrzucanie z siebie odpowiedzialności - o, świetnie, kto inny znalazł Laurę, kto inny się nią zajmie i przyprowadzi do domu, to ja już nic nie muszę, nawet zainteresować się, gdzie była.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:46, 19 Gru 2014    Temat postu:

Cytat:
skojarzyłaby się ona z Pyziakiem, dodatkowo ją udręczając.


Jebłem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Pią 20:46, 19 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 2:02, 20 Gru 2014    Temat postu:

Dla mnie sytuacja zupełnie nierealna.

Ostatnio mój czternastoletni siostrzeniec wybrał się z braćmi i mamą na koncert. Dwaj pozostali chcieli wyjść wcześniej, on wyprosił, żeby mógł zostać do końca koncertu i spać potem u babci, bo to niedaleko.
Koncert miał się skończyć o 23, o 24 siostrzeńca jeszcze nie było, do tego nie odbierał komórki. Panika, moja siostra wydzwania do naszej mamy, moja mama telefonicznie angażuje barmankę z Żaczka, żeby poszukała dzieciaka (bo koncert się przedłużył i jeszcze trwa), ja zostaję zaangażowana, żeby czekać i w razie czego jechać pod klub i szukać.
O 1 siostrzeniec dotarł do domu babci z wyładowaną komórką, nic się nie stało.

Nie wyobrażam sobie, jak Gaba mogła sobie spokojnie olać temat córki, która zniknęła na kilkanaście godzin.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17737
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:23, 20 Gru 2014    Temat postu:

No przecież ona nie olała, ona się Strrrrasznie Denerrrwowała, aż cały dom odczuwał skutki jej złego nastroju, a Natalia już nie miała siły jej współczuć.

W tej sytuacji wszyscy, ale to wszyscy dorośli zachowali się jak dupy wołowe. Przede wszystkim Robroj, który widząc Laurę daleko od domu, wyraźnie chorą, bez pieniędzy, powinien zadzwonić do Borejków i poinformować ich o tym, a z nią samą przynajmniej pogadać, a nie robić za Tajemniczego Darczyńcę. Ale nie, on woli rozdrapywać swoją nieszczęśliwą miłość do Natalii... Oleńka (Myszka) powinna była wydębić od Laury numer telefonu do domu, jeśli nie od razu po jej przyjeździe, to przynajmniej po awanturze z Almą, kiedy zabrała ją do siebie i przegapiły kolejny pociąg. O tym, co powinna była zrobić Gaba to już wszyscy pisali...

A w ogóle, przypomnieliście mi, że jeszcze przecież nie skończyłam omawiania TiR, jakoś mi to kompletnie z głowy wyleciało, kiedy zajęłam się analizą Języka Trolli. W takim razie zasiadam ponownie i może niedługo wrzucę kolejny odcinek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin