Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jeżycjada - Tygrys i Róża
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Nie 12:47, 31 Sie 2014    Temat postu:

Dzidka napisał:

Znaczy umówmy się, że owszem, Laura była złośliwa i jak najbardziej zadała to pytanie ze złą wolą i wrednie. Chciała dokuczyć.

Chciała przy*******ć jak dywizja czołgów, żeby został kurz i zgliszcza - jak szczur zapędzony do kąta, który gryzie jak popadnie. Ale miała do tego prawo, żyjąc latami w toksycznej rodzinie (o jej traktowaniu powiedziano wyżej, nie będę powtarzać).
Melomanko - ja też, czytając pierwszy raz TiR myślałam "jaka ta Laura wredna". Dopiero po chwili przyszła refleksja i moment stawiania pytań, a wtedy nie było już tak kolorowo.
Wiecie co? Borejkowie przypominają mi ze swoimi krypto patologiami świat ukazany w "Białej wstążce" Hanekego. Tam też z pozoru jest wzorowe, bogobojne, pracowite społeczeństwo, które pod warstwą lukru skrywa syf i malarię, ale o tym się nie mówi, na zewnątrz ma być pięknie, cud miód i orzeszki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sierra dnia Nie 13:46, 31 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5466
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:21, 31 Sie 2014    Temat postu:

Sierro, mała prośba, ogranicz trochę łacinę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Nie 13:46, 31 Sie 2014    Temat postu:

Oki, sorry (a teraz czekam na zgorszenie Milicji).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcina
Ramuś XV



Dołączył: 11 Lut 2014
Posty: 97
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:47, 31 Sie 2014    Temat postu:

Bastet napisał:
Ale wiesz, Laura to z Petrarki, a Esmeralda z telenoweli. Niech się Laura cieszy, że się nie nazywa Grażyna (bo z Mickiewicza), Telimena (bo z Mickiewicza) tudzież, dajmy na to, Michał Wołodyjowski. Z Sienkiewicza.


[link widoczny dla zalogowanych]. Nawet treść trochę pasuje do Laurki po lobotomii i Naszpana Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Marcina dnia Nie 13:49, 31 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dzidka
Dowódca Gwiezdnej Floty



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1555
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 9:10, 01 Wrz 2014    Temat postu:

Lenn napisał:
Dzidko, w porządku, nie musisz mi tego tłumaczyć. Już w swoim pierwszym poście zauważyłam, że zachowanie Laury nie jest fajne. Ale poza tym jest dokładnie tak, jak piszesz - to zachowanie nie wzięło się z powietrza, to nie jakiś straszliwy spadek genetyczny po Pyziaku, od którego reszta rodziny może umyć ręce.


Dokładnie. I nie, ja nie tłumacze, to było raczej stwierdzenie faktu Smile

Achika napisał:
To znaczy, że w zimie wszyscy przez kilka godzin siedzieli w ogrzewanej sali mając na nogach kozaki z futerkiem czy coś w tym stylu?


Tak. Owszem, moja podstawówka była nieco nietypowa, np. nie było szatni. Wieszaki na płaszcze/kurtki były na całej długości korytarzy. To był stary budynek. Ale jak tu parę osób napisało, w innych szkołach tez nie bywało zmiany obuwia. Ja do dziś nie wiem, jak to było organizowane - szafki, czy walało się to wszystko po podłodze szatni?
BTW w liceum mieliśmy szatnie na kurtki, ale butów też nie zmienialiśmy. Choć przypuszczam, że ten kto chciał, mógł sobie przynosic lżejsze obuwie, tak jak ja teraz w pracy robię Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:11, 01 Wrz 2014    Temat postu:

U nas w liceum był Pan Rysiu, nieoficjalny władca szkoły, który gdy przyuważył ucznia bez obuwia zamiennego, sprzedawał winowajcy plastikowe ochraniacze na obuwie(takie jak w szpitalu), MM mogłaby go opisać, jako nizinę społeczną przepijającą owe drobne wyłudzane od młodzieży. Diler plastikowego obuwia - ot patologia

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Lubieżny Ent



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 710
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 11:22, 01 Wrz 2014    Temat postu:

Dzidka napisał:

Ja do dziś nie wiem, jak to było organizowane - szafki, czy walało się to wszystko po podłodze szatni?


U mnie w podstawówce(kiedy był obowiązek zmiany obuwia) buty wkładało się do worka i wieszało w szatni razem z kurtką.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 12:20, 01 Wrz 2014    Temat postu:

W podstawówce się zmieniało - każda klasa miała własną klitkę zamykaną na klucz, gdzie były półeczki pod wieszakami. No i był Pan Kierownik, zwany czule Kiero, który ganiał każdego, kto wlazł w buciorach, a skubaniec miał takiego nosa oraz oko, że nikt mu się nie przemknął. Co odważniejsi wkurzali go naśladując Stusia Pędziwiatra - nie wiedząc czemu Kiero wścieklizną reagował na ten dźwięk. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Pon 16:13, 01 Wrz 2014    Temat postu:

Doczytałam do "Tygrysa i Róży" i wcale nie chcę czytać dalej. Pani MM, co pani zrobiła z Jeżycjadą?!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:38, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Laura dociera na dworzec.

Cytat:
Podeszła do kasy, odczekała, aż kupująca przed nią pani schowa swój bilet i odda drobne z reszty żebrakowi - młodemu i śmierdzącemu facetowi o nieprzytomnych oczach i długich strąkach włosów. Obchodził on po kolei wszystkie okienka kasowe, zaczepiając każdego i pokazując tabliczkę z informacją, że jest chory na AIDS.

I nikt mu nie przeszkadzał w pracy zarobkowej, żadna ochrona, żaden SOK.

Tygrys wsiada do pociągu i odjeżdża w siną dal, a tym czasem w domu na Roosevelta toczy się dyskusja o "prawdziwych mężczyznach" w literaturze. Babi, zapytana, za kim będzie tęskniła w zaświatach, odpowiada, że za Soamesem Forsythem. (Tak właśnie jest to zapisane, czego nie zauważyła ani MM, ani redakcja. A dzięki temu, że nie zauważyła, uniknęliśmy obszernych wyjaśnień w kolejnym tomie, skąd tam się wzięło to dodatkowe "h").

Cytat:
- Co?! Za nim?! No coś ty - raczej za Ireną Heron!
- Irena - oświadczyła babcia gniewnie - była zimna. Trudno za nią tęsknić. Skrzywdziła Soamesa, zraniła go na zawsze. On miał w sobie jednak wiele szlachetności. Zawsze mi go było żal.

Niech się wypowiedzą osoby bardziej kompetentne, gdyż ja - przyznaję się - nie czytałam Sagi rodu Forsyte'ów (Borejki chórem: niedouuuuuczek!!!), ale obiło mi się coś o uszy, że Soames zgwałcił Irenę...?!

Cytat:
-Rzecki, Myszkin, Soames - wyliczała Natalia. - Same męskie pokraki albo nieudacznicy. Nie masz jakiejś kandydatury prawdziwego mężczyzny?
- Kmicic - rozmarzyła się Babi.
- Heathcliff? - podsunęła Natalia.

Natalio, błagam. Mało ci było Nerwusa??? Naprawdę za "prawdziwego mężczyznę" uważasz faceta, który dręczył, poniżał i niszczył wszystkich wkoło siebie?!

Padają jeszcze kandydatury Wokulskiego, Bohuna, Bogumiła Niechcica, Konrada Wallenroda (to znów Natalia, chyba ją faktycznie ciągnie do ponurych i tragicznych romantyków), Jana Bohatyrowicza i wreszcie, babcia Borejko stanowczo puentuje dyskusję nazwiskiem pana Rochestera. Najwyraźniej bardzo sobie ceni szczerość w związkach...

Siostry Borejko zaczynają dyskusję o pięknie wewnętrznym i zewnętrznym.

Cytat:
- Na przykład Filip - czy był piękny, waszym zdaniem?
Babi i Gabrysia spojrzały po sobie, zdumione. Odkąd zerwała z Filipem, rzeczywiście nie pozwalała nikomu o nim mówić. Zresztą nikt się nie kwapił, bali się, że zrobią jej tym przykrość.

Tak, wiemy, zasadą Borejków jest przede wszystkim dyskrecja. Ale...

Cytat:
- Był piękny - odparły zgodnie Babi i Gabrysia.
- No i właśnie nieprawda! - zawołała Natalia. - Był piękny tylko do momentu, kiedy pojawiał mu się w twarzy... o, gdzieś tu, koło ust... ten rys nadąsania, uporu... i wszystko psuł. Gdy tymczasem są twarze pozornie nieciekawe, banalne, które nagle potrafią zaświecić takim ciepłem, taką wewnętrzną pięknością - że chciałoby się z nim być i być - bez końca...
- Z kim? - spytała nagle Gabrysia, patrząc na nią bacznie.
- Co: z kim?
- Z kim chciałabyś być i być bez końca?
- Ależ - zakłopotała się Natalia - ja nie mówiłam o nikim konkretnym.
- Aha. Tylko tak jakoś dziwnie zbudowałaś zdanie - wyjaśniła Gabrysia. - Zaczęłaś w liczbie mnogiej, a potem już było w pojedynczej, z zaimkiem osobowym.
- To przypadkowe przejęzyczenie - poważnie oświadczyła Babi, patrząc na Gabrysię znacząco.

(...)

- Właśnie. Więc o co wam w ogóle chodzi i po co to całe gramatyczne dociekanie?
- Ech - rzekła Gabrysia - sama nie wiem. Tak sobie człowiek docieka i docieka... i zawsze coś tam usłyszy.
- Usłyszy to, co chce - mruknęła Natalia gniewnie.
- Albo to, czego inny nie chce... powiedzieć. Tak że w sumie rozmowa to jest dobry wynalazek. W rozmowie nawet to potrafi się okazać, czy ktoś jest zakochany, czy nie.

Słynna borejkowska dyskrecja w akcji. Będą wiercić dziurę w brzuchu, póki się nie dowiercą.
Btw, skoro już Gaba doszła do tak interesujących wniosków na temat roli rozmowy, to może, zamiast dociekać stanu uczuć siostry (która wyraźnie nie chce się zwierzać), zastanowiłaby się, jak by tu pogadać z córką?

Natalia, zawstydzona, ucieka do łazienki i tam znajduje liścik przeznaczony dla Gaby. W liście Laura powiadamia, że wróci przed 22-gą, bo po szkole ma kółko teatralne, a potem urodziny koleżanki.

Cytat:
- Nie martw się - powiedziała gorąco Natalia.
- A właśnie, że się martwię - odrzekła starsza siostra, podnosząc oczy z wyrazem lęku i rezygnacji. - Czuję, że ten list oznacza coś niedobrego.

Czy ja dobrze czytam: lęk i REZYGNACJA? Dzielna, silna, energiczna Gaba, Niewzruszone Centrum całego Poznania i okolic odczuwa rezygnację, gdy tylko kłopoty zamajaczą na horyzoncie? Nawet nie wiedząc jeszcze, czy to rzeczywiście kłopoty, a jeśli - to jak wielkie?

Babi przejmuje dowództwo:
Cytat:
- To ja ci powiem, co robić. Zadzwoń do wychowawczyni lub do sekretariatu szkoły i zapytaj, czy Laura ma dziś kółko teatralne. Dowiesz się oczywiście, ze nie ma, bo ta ponura buda nigdy nie wpadła na to, że można dzieci zająć teatrem.

A rodzice i dziadkowie nigdy nie wpadli na pomysł, żeby zabrać swoje zdolne przecież dziecko z "ponurej budy" i posłać gdzieś, gdzie miałoby lepsze warunki rozwoju. Ba, za jakiś czas do tej samej budy poślą małego geniusza Ignasia - jak nic, na zmarnowanie! I nawet im nie przyjdzie do głowy, że można inaczej...

Cytat:
Wtedy zadzwonisz do koleżanek Laury i popytasz o te urodziny. Jak już się dowiesz na pewno, że żadnych urodzin nie ma - przyjdź do mnie po dalsze wytyczne.

Tak, jeśli ktoś tu jest energiczny, to z pewnością nie Gaba.

Cytat:
Nie ty pierwsza to przeżywasz i nie ostatnia. Inni mają gorzej.

A to ją pocieszyła...

Tymczasem Laura jedzie pociągiem, a jej współpasażer jest wielce zdumiony i zainteresowany faktem, że czternastoletnia dziewczyna czyta Senekę, a nie Bravo. W chwili, kiedy odkrywa, że książka podpisana jest "Gabrysia Borejko", okazuje się, że...
Cytat:
- Znam twoją mamę - powiedział tymczasem brodacz, wkładając kurtkę. - A więc znam i ciebie. Przychodziłem kiedyś do was trzy razy w tygodniu na korepetycje z łaciny.
(...)
Koniecznie pozdrów mamę. Koniecznie. Ona mnie już chyba nie pamięta. Więc pozdrów ją od kogoś, kto... wiele jej zawdzięcza.

OCZYWIŚCIE. Nawet obcy człowiek w pociągu też musi śpiewać hymny na cześć Gabrysi...

CDN.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 7:13, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Nie wierzę, że to piszę...
Soames był żonaty z Ireną, która hajtnęła się z nim li tylko dla kasy, by potem widowiskowo cierpieć. Już na tym etapie czytelnik życzy jej czarnej ospy, a potem jest tylko gorzej. Irena jest idealna, narrator i bohaterowie wiecznie się nią zachwycają, nawet gdy romansuje z narzeczonym przyjaciółki. I im bardziej jest ponoć idealna tym bardziej czekam wszystkich plag egipskich. No, ale wzorowana była na bliskiej autorowi osobie, więc nic takiego nie następuje.
A Soames sobie ewoluuje, staje się dobrym mężem i ojcem- i jakoś naprawdę trudno żałować Mary Sue.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:44, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Tak jest, potwierdzam. Za to, co Irena zrobiła June, powinna dostać sufitem w łeb, ale oczywiście to ona jest ta pokrzywdzona i nieszczęśliwa, nikt nie rozumie jej fraszlifej duszy, blabla. Wyszłaś za mąż dla kasy? To daj coś od siebie, idiotko, a nie jęcz, że ci źle. No źle, boś interesowna kretynka. Mogła się później utrzymać z tych lekcji muzyki czy czego tam, to mogła i wtedy. Irena się nawet nie starała być dobrą żoną, w przeciwieństwie do Soamesa, nic dziwnego, że im się nie układało. Tak że też mi to ciężko mówić, ale ja się zgadzam z Milą Razz. Co do oceny Ireny, Soamesa już niekoniecznie, bo on faktycznie Irenę przygwałcił i tego nic nie usprawiedliwia.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 8:46, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:08, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Nigdy, przenigdy nie zrozumiem logiki, która każe MM uważać Heathcliffa za ideał prawdziwego mężczyzny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:55, 02 Wrz 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
Niech się wypowiedzą osoby bardziej kompetentne, gdyż ja - przyznaję się - nie czytałam Sagi rodu Forsyte'ów (Borejki chórem: niedouuuuuczek!!!), ale obiło mi się coś o uszy, że Soames zgwałcił Irenę...?!

Czytałam dość dawno, więc może jakieś szczegóły mi umknęły, ale zastanawiam się, czemu MM ciągnie do takich typów. Tzn. Soames jest bardzo ciekawą i dynamiczną postacią literacką, nie przeczę, ale przecież jest też bardzo bezwzględnym, twardym no cóż - nowobogackim! Zabawne, jak bardzo gardzi się w życiu nuworyszami, którzy ośmielili się dorobić i zostać "elitą finansową Starego Miasta" a jednocześnie dla zarabiającego krocie eks-murarczyka ma się tyyyyle sympatii. Borejko-hipokryzja w całej krasie.
A Irena faktycznie do zaorania. Jest koszmarna.

W ogóle tak przypatrzyłam się liście wymienionych bohaterów i kontrast między tym, kogo MM uważa za prawdziwego mężczyznę a tym, co sama wprowadza na karty swoich powieści jest straszliwy. Ci wszyscy bohaterowie mają jedną, wspólną cechę - to są twardzi, zdecydowani, energiczni i dominujący. Więc czemu wszyscy faceci w Jeżycjadzie są snującymi się wzdłuż ścian cieniami, o ile nie są despotycznymi psycholami lub Jożinem. Dżizas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:14, 02 Wrz 2014    Temat postu:

A wiesz, może to właśnie życiowe? Kobiety, które mają u swego boku snujące się cienie, jako ideał mężczyzny wymieniają tych energicznych i zdecydowanych.
Ja się tylko dziwię Natalii z tym Heathcliffem, dopiero co uwolniła się od zazdrosnego, zaborczego, tłamszącego ją na każdym kroku Filipa; dopiero co snuła rozważania, jak to nigdy więcej nie da się tak udupić w związku, a tu wyskakuje z czymś takim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:23, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
-Rzecki, Myszkin, Soames - wyliczała Natalia. - Same męskie pokraki albo nieudacznicy. Nie masz jakiejś kandydatury prawdziwego mężczyzny?

D:
Zjednujący sobie wszystkich Myszkin pełen wyrozumiałości i ciepła pokraką? Lojalny i solidny Rzecki, dzięki któremu sklep chodzi jak w zegarku nieudacznikiem?! Wolałabym takich amantów (którzy w zakochaniu wykazywali się znaczną delikatnością i cierpliwością) tysiąc razy bardziej, niż Kmicica-hulakę z początków książki czy toksycznego Heathcliffa. Nie mogący sobie poradzić z własnymi demonami Bohun-porywacz też wydaje się średnim kandydatem na romans... Straszliwa się wyłania wizja "prawdziwego mężczyzny" z tej książki...

To ja się przyłączę do offtopu z szatniami - miałam do czynienia z różnorakimi systemami na obuwie w różnych szkołach. W moim gimnazjo-liceum zmiana obuwia była opcjonalna, ale uczniowie mieli spory udział w sprzątaniu. Po pierwsze, dyżurni mieli codziennie obowiązek po lekcjach wysprzątać swoje sale, za co dostawali punkty (same zera i jedynki mogły się przyczynić do obniżenia oceny z zachowania). Po drugie, w ramach kary uczeń mógł zostać po lekcjach i szorować kible albo zdzierać gumę spod ławek. Zdaję sobie sprawę, że nie każda szkoła tak angażuje uczniów do dbania o nią, ale ciężko mi uwierzyć w te lepiące się od brudu podłogi.

No i to kółko teatralne... Czy Łusia czasem w "McDusi" nie chodzi na nie w tej straszliwej szkole?
Miałam swego czasu do czynienia ze szkołą dla młodzieży trudnej-trudnej i osób niepełnosprawnych psychicznie, i nawet tam było kółko teatralne, było i działało. Ale gdzie tam tej placówce do "ponurej budy"...

Analiza miodna, bo porządna i skupiająca się na babolach logicznych. Mój ulubiony typ.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Wto 10:42, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Kazik napisał:

No i to kółko teatralne... Czy Łusia czasem w "McDusi" nie chodzi na nie w tej straszliwej szkole?

GrammarNaziŁusia, jak na nią przystało chodzi na kółko polonistyczne. Swoją drogą ta sama ponura i toksyczna buda w TiR przechodzi zdumiewającą przemianę w McDusi i staje się perfekcyjnie prowadzoną przez wspaniale dobraną kadrę pedagogiczną kuźnią młodych talentów. Cud mniemany, kurczę!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sierra dnia Wto 10:44, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:51, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Wystarczyło, że zatrudnili Aaaaaadaaaammmmaaa! Oraz, zdaje się, dyrekcja się zmieniła? Dambo został dyrektorem?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Wto 11:07, 02 Wrz 2014    Temat postu:

No to Dambo goni po szkołach jak zając po polu, przecież w Imieninach uczył w liceum Pyzy. Wiem, że nauczyciel może być zatrudniony w kilku szkołach, ale przy pełnym pensum godzinowym i funkcji dyrektora w jednej z nich? No fuckin way!

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sierra dnia Wto 11:07, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Wto 11:08, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Wyznam szczerze, że na mój odbiór Bohuna w znacznym stopniu wpłynął fakt, iż grał go Domogarow. I w jego interpretacji Bohun jak najbardziej nadawałby się na romans - ale właśnie na romans, krótki, gorący, emocjonujący. To samo zresztą z Kmicicem. Ale nijak nie pasują mi oni do długiego, stabilnego związku, opartego na czymś więcej niż seksie.

No a Heahtcliff... "Wichrowe Wzgórza" przeczytałam tylko dlatego, że zaintrygowała mnie ta uwaga Natalii. Przeczytałam i zdębiałam. Nawet zakopałam się w Internecie, bo może był jakiś inny Heathcliff? Faktycznie idealny? A nie ten... nie wiem nawet, jak go określić. W każdym razie we mnie budził tylko odraze i strach, a nie romantyczne uczucia. I na marginesie - gdzie, do Leworękiego, w "Wichrowych Wzgórzach" jest miłość?!

Coś z tymi mężczyznami u MM jest nie tak. Mamy jednego samca alfę, który musi zaakceptować pozostałych samców w rodzinie, po czym ci pozostali zostają usuwani pod ścianę, a rolę przywódcy przejmują kobiety. Ciekawe, co będzie po śmierci Ignacego?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:08, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Między Imieninami a Sprężyną (bo tam chyba dopiero pojawia się Dambo jako dyrektor) jest dziesięć lat różnicy, spokojnie mógł przez ten czas zostać dyrektorem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Wto 11:23, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Jasne, Kurciu, ale w taki, razie na potrzeby imperatywu narracyjnego zmienił liceum na podstawówkę żeby mieć pod opieką dzieci Borejków i zatrudnić Aaaadddaaaaaama.

Jest książka "Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną" (tytuł przytaczam z pamięci) gdzie autorka zawarła teorię, że silne kobiety podświadomie szukają mężczyzny który je zdominuje, ale zarazem się tej dominacji boją, więc wiążą się ze słabszymi od siebie, łatwo podporządkowującymi się facetami, a potem bujają się latami w nieszczęśliwym związku, gdyż wciąż pragną szczęścia z silnym, władczym chłopem. Mówi Wam to coś? Wink


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:59, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Tymczasem, jak w domu Borejków pojawił się jeden kandydat na stanowisko silnego, dominującego mężczyzny, to zagrożenie prędko zostało rozpoznane i wyeliminowane. W przypadku drugiego kandydata żona nie chciała zgodzić się na rozwiązania radykalne, więc kompromisowo stanęło na codziennej niewielkiej dawce środków usypiających. W ten sposób Ignacy mógł zachować niezagrożoną pozycję samca alfa.

E: w przypadku konkursów na dyrektorów szkół raczej nie ma znaczenia, w jakiej szkole uczył wcześniej, jeśli ma odpowiednie kwalifikacje, zatem nauczyciel z liceum spokojnie mógłby zostać dyrektorem podstawówki i odwrotnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 12:00, 02 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Wto 12:09, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Oczywiście, mnie chodziło o to, że Dambo choćby się skichał i ziemię jadł nie mógł pracować na dwa etaty, w tym w jednej szkole pełnić funkcję dyrektora. Albo rybki, albo akwarium. No to zamienił liceum, w którym nie miał już nic do roboty po tym jak ostatnia z domu Borejków zdała maturę na podstawówkę, aby czuwać rękami Adaaammmma nad rozwojem polonistycznym GrammarNazi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:46, 02 Wrz 2014    Temat postu:

W "Sprężynie" Ignac rozmawia z Aurelią i ta wspomina mu o zmianach na dobre, w tej potwornej szkole.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 16:17, 02 Wrz 2014    Temat postu:

A mnie rozwala to, że Mila nie lubi książkowej Ireny, bo jest "zimna". No kurczę, miałaby konkurencję Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:21, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Ale Irena nie jest cierpka i sarkastyczna Very Happy To zupełnie zmienia postać rzeczy...jakoby.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:36, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
A propos, ściany również były musztardowe, ale żaden gimnazjalista takiego określenia nie używał, ściany były po prostu "sraczkowate" Razz


Bo to był plebs gimnazjalny. Borejcze potomstwo używa określenia "w kolorze musztardy z Dijon". Nie kurna musztardy, nie sarepskiej z Grudziądza, tylko z Dijon. Kulturwalnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:31, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Dzisiejszy odcinek będzie krótki i więcej streszczenia niż cytatów. Niemniej, indżojcie Smile

Laura dociera do Torunia; kiedy chce kupić sobie sok, okazuje się, że zgubiła portmonetkę i ma jedynie trochę drobnych rozsianych po kieszeniach. Dzwoni do domu (na szczęście ma ze sobą kartę), ale odbiera Pyza; kiedy Laura nie odzywa się, jest przekonana, że to zadzwonił Fryderyk, o coś na nią obrażony. Laura słucha odgłosów domowego życia w tle i zauważając, że nie brzmi w nich ślad niepokoju, dochodzi do wniosku, że nikt jej tam nie potrzebuje i nie chce, nawet nie zauważyli jej zniknięcia - wygodnie zapominając na ten moment, że sama sobie stworzyła alibi. Będzie jeszcze parę takich fragmentów, w których Laura nakręca się, jaka to jest biedna, nieszczęśliwa i przez nikogo niekochana, a zwłaszcza przez matkę - pani MM jeszcze potrafiła wówczas wniknąć w nastoletnią duszę Wink
Na uniwersytecie Laura ustala adres ciotki Almy. Niestety, tej nie ma w domu, więc Tygrys musi jeszcze przez kilka godzin włóczyć się po mieście, z rozwijającą się grypą. Trafia do antykwariatu, gdzie próbuje sprzedać swojego Senekę, antykwariusz go nie chce, ale pojawia się Tajemniczy Nieznajomy, który kupuje książkę za 20 złotych, potem zresztą zostawiając ją Tygrysowi i stwierdzając, że pieniądze ma traktować jak pożyczkę. Ponieważ w antykwariacie jest specyficzne oświetlenie - lampa tylko nad biurkiem księgarza, reszta tonie w półmroku, a nieznajomy kryje się w cieniu, Laura nie jest w stanie stwierdzić, kto to był. My jednak dowiadujemy się, że to ktoś z dawnej Grupy ESD.

Cytat:
Ledwie wyszedł z antykwariatu, a już wiedział, że źle zrobił. Im dalej odchodził w kierunku Wisły, tym wyraźniej czuł, że powinien zawrócić i przynajmniej odprowadzić dzieciaka do tej ciotki. Córka Gabrysi wyglądała kiepsko, miała błyszczące oczy i spieczone usta, a na policzkach - malinowe placki. I co to za historia z tymi pieniędzmi - jeśli idzie do ciotki, to nie musi przecież sprzedawać wszystkiego, co ma przy sobie. Nie podobało mu się to, zdecydowanie. Właściwie nawet - był zaniepokojony.

Niestety, myślał na tyle wolno, że kiedy to wszystko przyszło mu do głowy i zawrócił, zdążył tylko zauważyć, jak Laura wybiega z antykwariatu. Tajemniczy Nieznajomy postanawia więc odprowadzić ją idąc za nią z daleka. W ten sposób docierają do kamieniczki, w której mieszka Alma.

Cytat:
Dziewczynka szła coraz szybciej, prawie już biegła. Przyspieszył kroku, żeby nie stracić jej z oczu. Właśnie znikała mu w drzwiach lichej kamieniczki - a, więc to tu mieszka ta ciotka? Jakoś nigdy nie słyszał w domu Borejków o ciotce z Torunia. Trzeba by chyba sprawdzić, dokąd ta mała doszła. Nigdy nie wiadomo, co takiemu dzieciakowi strzeli do głowy. Gabrysia ma z nią niezłe hocki-klocki.

Tajemniczy Nieznajomy oczywiście nie może tego wiedzieć, ale problem z dziećmi Borejków polega na tym, że właściwie nikt ich nie wychowuje. Jeśli któreś chowa się zdrowo i bezproblemowo, jest miłe i posłuszne jak Róża, to super. Jeśli zaczynają się kłopoty - bunt Laury, agresja Jożina, fobie Ignasia - starannie chowamy głowę w piasek i udajemy, że nic się nie dzieje. Co najwyżej dziadek wygłosi długą przemowę z mnóstwem łacińskich sentencji, babcia przyłoży sękatą dłonią w młode pośladki, a Gaba pochlipie w kącie.
Gaba zresztą w ogóle (a za nią reszta rodziny) patrzy na problemy swoich dzieci wyłącznie pod kątem ile to JEJ przysporzy cierpienia. Jeszcze dziesięć lat później Jożin będzie patrzył na kuzynkę Laurę jako na "specjalistkę od udręczania swej matki".

Cytat:
Wszedł więc do oświetlonej sieni, gdzie z odrapanych drzwi w głębi wychylało się jakieś czerwone oblicze o płonących ciekawością małych oczkach. Zielone drzwi po prawej dumnie lśniły tabliczką z wygrawerowanym nazwiskiem.
O, do licha.
Alma Pyziak?!

No i ty się dziwisz, że nigdy o niej u Borejków nie słyszałeś...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:54, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Ta logika "nigdy nie słyszałem u Borejków o ciotce z Torunia", rany. Czy on był ich adoptowanym synem, żeby znać ich całą dalszą rodzinę? (taki Tom Hagen, consigliere rodziny Borejków...) Ja tam z rodzin moich przyjaciół znam rodziców, rodzeństwo, czasem dziadków czy kuzynów. Gdyby ktoś mi powiedział "ach, mam ciotkę w Toruniu" raczej nie zareagowałabym NIGDY O NIEJ NIE SŁYSZAŁAM. Wiem, że on i tak był już podejrzliwy, no ale to brzmi trochę śmiesznie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:50, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Wiecie co? Jak tak czytałam tę scenę jako dziewczynka mniej więcej w wieku Laury, to w ogóle nie rzuciło mi się to w oczy, ale z perspektywy osoby dorosłej muszę spytać: co, u diabła, wyprawia Robrojek, bawiąc się w szpiega z Krainy Deszczowców?!

Wchodzi do antykwariatu w odległym mieście, widzi tam mocno nieletnią córkę przyjaciółki, która właśnie oznajmiła, że została okradziona i która ewidentnie nie czuje się najlepiej...I w ramach pomocy daje jej dwie dychy. Żadnego przywitania, dopytania się: "Dlaczego jesteś sama? Dobrze się czujesz? Masz jak wrócić do Poznania? Czy rodzina wie, co się dzieje? Chcesz, żebym zadzwonił do mamy? Może odwiozę cię do domu?". Nie, cała jego troska zamyka się w ofercie zakupu Seneki. I tak dobrze, że przynajmniej później go tknęło...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez maryboo dnia Sob 12:51, 06 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:18, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Widocznie zaraził się borejkowską dyskrecją.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:03, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
taki Tom Hagen, consigliere rodziny Borejków...


Kwik! Świetny tekst Very Happy "Consigliere rodziny Borejków" nadaje się na rangę Very Happy

A działania pana "Toma Hagena" faktycznie od czapy Very Happy MM chciała chyba podkręcić klimat tajemniczości, ale wyrżnęła się o realizm sytuacji*

*Meh, jestem chory i chyba nie pisze zbyt jasno, ale rozumiecie o co chodzi, nie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:27, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Tak, bo rzeczywiście najpierw cała ta scena jest pokazana z perspektywy Laury i wygląda to jak w jakiejś powieści gotyckiej: tajemniczy, ukryty w cieniu człowiek w antykwariacie, potem wędrówka Laury ciemną uliczką we mgle, kiedy to słyszy za sobą czyjeś kroki i wreszcie, gdy już dociera do domu ciotki i dzwoni do drzwi, widzi, że klamka powoli się porusza...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:53, 07 Wrz 2014    Temat postu:

A mnie zastanawia prawdopodobieństwo podania adresu wykładowcy na portierni... Mój mogłaby podać pani w dziekanacie, po przegrzebaniu papierów ;/ Nadmienię, że sama nie znam adresów moich kolegów, wiem gdzie ktoś mieszka, gdy u niego bywam... a i tak zwykle orientuję się do którego bloku mam wejść Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Nie 9:39, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Nieważne, czy portier czy pani z dziekanatu. Mało prawdopodobne jest, że podali adres osobie z ulicy (bo samo nazwisko do niczego nie zobowiązuje, a co by było, gdyby Alma, Janusz i Laura nazywali się Nowak?Zwłaszcza, że adresy mocno się różnią.). W takich wypadkach kontaktują się telefonicznie z rzeczoną osobą i mówią, że taka a taka Laura chce się z nią spotkać i albo po uzyskaniu zgody przekazują namiary, albo dają petenta do słuchawki i sam musi się dogadać.
Kolejna perełka w logice MM - telefonu nie dadzą, bo zastrzeżony, ale adres już nie - no litości! O wiele sensowniej byłoby podać Laurze ten telefon i pozwolić jej nie dogadać się z ciotką (padnięta bateria, kłopoty z zasięgiem) i wtedy skierować ją na Podmurną. A tak wyszło jedno wielkie logiczne "gie". Poza tym współczuję portierce - nieźle się Alma, kiedy znamy już jej charakter musiała po niej przejechać, że udostępnia dane poufne dotyczące jej osoby dzieciakowi z ulicy (kij, rodzina, czy nie).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:38, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Alma, nie Alma, ja bym zrobiła awanturę...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Nie 15:40, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Sierra, nie tyle mało prawdopodobne co niemożliwe. Nikt przy zdrowych zmysłach nie poda żadnych danych studentowi, osobie z ulicy, ani nikomu bez upowaznienia osoby zainteresowanej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 22:57, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Swoja droga, Alma to nie jest normalne, spotykane imie chyba, nie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pon 9:54, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Merrik - właśnie, zastosuje te procedury, które podałam. Mnie na ASP jako że trochę już tam pracuję podają namiary do różnych osób od ręki, ale wcześniej było tak, jak pisałam wyżej. Do tej pory, jak ktoś do mnie dzwoni w sprawie roboty pierwsze co mówi po przedstawieniu się to "dostałem pani numer od profesora X, asystenta Y".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 11:34, 08 Wrz 2014    Temat postu:

Teraz to już nie problem, bo taka osoba z portierni może od razu skontaktować się z pracownikiem dzwoniąc na komórkę. Albo nawet przekazać słuchawkę i umożliwić samemu petentowi rozmowę bez ujawniania numeru telefonu pracownika.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Wto 9:59, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Coś mi się kojarzy, że w trakcie rozmowy Laury z woźną pada sformułowanie, że "słaby głos Laury był ledwo słyszalny na korytarzu". A parę tomów później Laura jest już super uzdolnioną sopranistką, którą słychać w całym domu, gdy szepce Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 10:14, 09 Wrz 2014    Temat postu:

myślę, że to jednak dlatego, że Laura była bliska choroby i bardzo zmęczona. No i MM nie przewidziała dla niej jeszcze kariery śpiewaczej

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Lubieżny Ent



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 710
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 10:34, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Moje koleżanki miały emisję głosu-więc w to, że przez kilka lat można tak rozwinąć głos jestem w stanie uwierzyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:06, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Laura wpada do mieszkania i natyka się na ciotkę, wyglądającą zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażała - łagodną panią w średnim wieku, poczciwą i miłą. Ciotka każe jej wziąć gorący prysznic i częstuje zupą, po czym Laura, którą już ostatecznie rozbiera grypa, zasypia.

Tymczasem dowiadujemy się, kim jest Tajemniczy Nieznajomy - to Robrojek, do którego właśnie dzwoni jego córka, Bella.

Cytat:
- Jak się czujesz?
- Gorączka mi już spadła. Ale w płucach kłuje. Była u mnie znów pani Ida i postawiła mi bańki. Wyszła przed chwilą.
(...)
- Pani Kowalikowa dba o ciebie?
- Jasne. Wmusiła we mnie budyń. Pani Ida też musiała go zjeść.

A więc Bella mieszka wciąż u Kowalików. Oraz utrzymuje kontakty przynajmniej z Idą.

Cytat:

- Tak, u Borejków chorowała Natalia. Czy ty mnie źle słyszysz?
- Nie, dobrze cię słyszę. Ona mieszka u Borejków?
- Tato, no coś ty. Zawsze mieszkała.
- Teraz też?
(...)
Robert słuchał. I tak przez cały czas myślał tylko o Natalii.
Nie widział jej od roku.
Nie dzwonił do Borejków, a kiedy był w Poznaniu - nie wpadał do nich. Nie mógł się na to zdobyć od czasu tych feralnych Walentynek. Odchorował je i, szczerze mówiąc, do dziś aż się skręcał na wspomnienie tego, co zaszło. Przyszedł wtedy z kwiatami, żeby powitać Natalię po powrocie z Cypru. Postanowił święcie, że już nie będzie nieśmiałym gamoniem, że zbierze się na odwagę i poprosi ją o rozmowę sam na sam. Wyzna jej wreszcie to, co czuje. Zapyta o jej uczucia. I w końcu oficjalnie poprosi ją o rękę.

W chwili, kiedy Robert tak odważnie zdecydował się poprosić Natalię o rękę, mieli za sobą raptem kilka rozmów na banalne tematy i jeden wieczór spędzony razem. Owszem, porozumienie dusz, magiczne chwile i takie tam, ale nic poza tym. Kiedy się poznali, Natalia była dziewczyną Filipa i nic (z zewnątrz) nie wskazywało na to, że jest im ze sobą źle albo, że ten związek się rozpada. Potem wyjechała na rok; a gdyby tak poznała kogoś na Cyprze?
Mam szczerą nadzieję, że Robrojek, planując wyznanie uczuć, brał pod uwagę, że mogą jednak być nieodwzajemnione...

Cytat:
Ale tamtego wieczoru mógł sobie tylko pogratulować swej powściągliwości. Ustrzegł się przed śmiesznością, przed żałosną kompromitacją. Przede wszystkim - trafił na imieniny i rodzinny zjazd. Nie było mowy o tym, by porozmawiać z Natalią, zresztą - unikała jakoś jego wzroku. Zaraz potem wpadł Filip Bratek, z całą bezceremonialnością zasypał Natalię pocałunkami i porwał ją po prostu z rodzinnego domu, nie zwracając się ani słowem do jej rodziców!

Fakt, że grzeczność nakazywałaby się przynajmniej przywitać, ale chyba nie musiał pytać o zgodę na zabranie gdzieś ich dorosłej córki?


Cytat:
W kilka dni później Robert spotkał ją przypadkiem na ulicy, a ona mu oznajmiła, że wychodzi za Filipa. Mówiono, że ślub ma się odbyć przed Wielkanocą i że Natalia przeprowadzi się do Filipa na poddasze.
No, to dlaczego mieszka teraz z rodziną, jak zawsze?
Nie miał kogo o to zapytać.

BEZEDURA.
Córka Robrojka nadal mieszka u Kowalików (on sam chyba wrócił do Łodzi ratować swój biznes? Tak mi się przynajmniej wydaje), Kowalikowie są przyjaciółmi Borejków, a odkąd Tomek ożenił się z Elką, są też spowinowaceni. Ergo, kontakty między obydwiema rodzinami muszą istnieć, a wieści się rozchodzić - i nie mówcie mi, że wszyscy nabrali wody w usta, mając w rodzinie taką sensację, jak zerwanie zaręczyn tuż przed ślubem!
Coś z tych wieści powinno dotrzeć i do Belli, sensację mogła sprzedać jej nawet Ida, o której wiemy, że jest wygadana ponad wszelką miarę. Robrojek może i zerwał kontakty z rodziną B., ale nie było żadnego powodu, dla którego miała to zrobić jego córka. Byłoby całkiem naturalne, gdyby się dowiedziała i powtórzyła wszystko ojcu, bez świadomości, jakie to ma dla niego znaczenie.

Cytat:
Swoje uczucia do Natalii skrywał tak głęboko, że - jak się okazało - nawet ona sama nie miała o nich pojęcia. Gamoń! Gdyby choć trochę się domyślała... Nie. Nie ma powodu do złudzeń: niewiele by się zmieniło. Dobrze, że milczał. Przecież nie jest typem amanta. Nauczony doświadczeniem powinien wiedzieć, gdzie jego miejsce. Właściwie - zawsze był tym, kogo się pomija, kto dostał na życie bilet drugiej klasy - kogoś takiego nie bierze się pod uwagę lub po prostu nie dostrzega. Do czasu, kiedy zepsuje się odkurzacz.

Jeśli to "nauczony doświadczeniem powinien wiedzieć, gdzie jego miejsce" odnosi się do jego życia miłosnego - a przypuszczam, że tak - to uhm, trochę to obraźliwe wobec jego żony. Tak jakby sugerował, że ona też była jakaś taka drugiej kategorii, bo te lepsze kobiety go odrzucały.

Cytat:
Wiedząc o tym wszystkim, Robert nigdy by się nie ośmielił pomyśleć o Natalii Borejko inaczej, jak o siostrze przyjaciółki młodości, jak o córce człowieka szanowanego i mądrego. Ale ujrzał ją po latach, znienacka, nie poznał, i po prostu zakochał się od pierwszego spojrzenia.

A tego to, prawdę mówiąc, nie rozumiem już w ogóle. Co ma do tego bycie "córką człowieka szanowanego i mądrego"? Rodzice Robrojka byli nieszanowani i głupi?! To brzmi tak, jakby pastuszek usprawiedliwiał się, że zakochał się w królewnie; przepaść społeczna, mezalians i skandal. Czyżby już wtedy prababcia z Kiejdan groźnie pobrzękiwała srebrną, rodową cukiernicą nad prostym drukarzem?!

Robert wspomina te wszystkie chwile, jakie spędził z Natalią; zawsze, kiedy wydawało się, że już-już nastąpią jakieś zwierzenia albo nawet pocałunek, ktoś wpadał i psuł cały nastrój, a chwile bezpowrotnie mijały.

Cytat:

Czyżby ona jednak nie wyszła za Bratka?
Denerwowało Roberta to, że jest tak śmiesznie bezsilny. Nie miał kogo spytać o Natalię! To dziwaczne. Wszyscy, rzecz oczywista, wiedzą o każdym jej ruchu - tylko nie on.
Bella na pewno zna całą sytuację. Ale przecież jej właśnie nie ośmieliłby się wypytywać - córka znała go zbyt dobrze, od pierwszego zdania odgadłaby wszystko. A on nie chciał i nie mógł wyglądać w jej oczach żałośnie.

No więc, jak już wcześniej wspomniałam, Bella prawdopodobnie sama powtórzyłaby mu całą historię, skoro tylko by się o niej dowiedziała. Ale, jak widać, dopadła ją nie tylko grypa, ale i zaraza borejkowskiej dyskrecji.

Cytat:
Zresztą - po co miałby pytać. I tak wszystko stracone. Przecież już się z tym pogodził. Trudno. Trudno. Poza tym, nie wolno mu narzekać na los - ma przecież wspaniałą córkę, z której może być dumny i która jest jego prawdziwym przyjacielem. (...) O, tak, praca jest najlepszym sposobem na to, żeby nie mieć czasu - na smutek...

Ja się przestaję dziwić, że ludzie mówią o "młodej Natalii" i "starym Robrojku". Nie tylko rysunek go postarza; te rozważania też bardziej pasują do jakiegoś pana Jankowiaka, który czuje, że przegrał życie, zbliża się do jego końca i nic już nie zmieni się na lepsze...

Tymczasem Natalię odwiedza cała jej klasa pod przywództwem Bingo. Nie wiem, skąd MM wytrzasnęła zwyczaj, że uczniowie odwiedzają chorych nauczycieli w prywatnych mieszkaniach; prawdopodobnie miało to pokazać, jak wielką sympatią Natalia jest obdarzana przez wszystkich. Goście wychodzą, w kuchni zostaje Róża, snując rozmyślania o swym ukochanym Fryderyku.

Cytat:
Ach, jestem taka szczęśliwa - pomyślała radośnie Róża, wpatrując się w gwiazdy. - To cudowne: mieć kogoś tak bliskiego. O, niech się Tygrys naśmiewa, proszę bardzo! Niech sobie zerka tym kosym, kpiącym oczkiem, niech wyśmiewa niewinne śmiesznostki Fryderyka! - na przykład jego nadmierne roztargnienie (cecha to przecież oczywista u geniusza) lub zwyczaj układania szczegółowych harmonogramów zajęć! - (to dzięki tej właśnie pedantycznej organizacji czasu miał Fryderyk dla Róży aż dwa popołudnia w tygodniu, co prawda, tylko w ściśle wyznaczonych godzinach).

To ja nie wiem - albo jest roztargniony, albo pedantyczny; jakoś mi się te dwie cechy wydają ze sobą sprzeczne.
Albo - pomyślała podejrzliwa Kura - zwyczaj układania harmonogramów i poświęcania Róży tylko ściśle wyznaczonych godzin, odtąd dotąd, ani minuty dłużej, w istocie służył utrzymywaniu dystansu pomiędzy Frycem a jego "narzeczoną". Jesteś moją dziewczyną, zaklepałem cię sobie na własność, ale w tym tygodniu wyczerpałaś już limit mojego czasu i nie poświęcę ci ani chwili więcej, choćbyś umierała na grypę. Nie wiem, co kto lubi, ale mnie totalnie odrzuca taki kompletny brak luzu i jakiejkolwiek spontaniczności.

Róża nagle zdaje sobie sprawę, że siostry nie ma w domu.
Cytat:
Było już dobrze po dziesiątej. Nigdy dotąd Laura nie znajdowała się o tej porze poza domem. Zakład, że mama już się denerwuje - pomyślała Pyza - i rzeczywiście, w tej samej chwili drzwi w końcu korytarza uchyliły się cicho; mama, uśpiwszy Ignasia, wymykała się ze swego pokoju, zmartwiona tak, że strach było patrzeć.
(...)
- Mam złe przeczucia - oznajmiła wreszcie, patrząc bezradnie na córkę.
Róża też je miała, ale wolała się tym z mamą nie dzielić.
- E, nie denerwuj się - powiedziałą. - Znasz Tygrysa, mocny w gębie, ale tak naprawdę nie popełni niczego złego, a już tym bardziej - głupiego.

A nie przyszło ci do głowy, kołku, że to JEJ mogło stać się coś złego?
Swoją drogą, też ciekawe, że o Tygrysie wszyscy myślą w kategorii " co ONA zrobi, zmaluje, narozrabia", a nie "co się z nią mogło stać".

Cytat:
- Rano zostawiła list - powiedziała mama, przecierając oburącz twarz, jakby osadziły się na niej jakieś niewidzialne pajęczyny. - Napisała, że wróci później, bo idzie na urodziny koleżanki. Pyzuniu, do kogo ona poszła? Przecież nie ma w klasie żadnej bliskiej duszy, o ile mi wiadomo.
- Kopiec Esmeralda? - przypomniała sobie Róża.

Nożeż kurnać, ona też musi mówić o Kopcach w ten sposób...

Cytat:
- Tak, pamiętam. Pamiętam też jej mamę z wywiadówek. Chyba do niej zadzwonię.

A nie miałaś tego zrobić przypadkiem osiem godzin temu???!!! O ile pamiętam, taki właśnie był gryplan ustalony przez babcię Borejko: zadzwonić najpierw do szkoły w sprawie rzekomego kółka teatralnego, a potem do koleżanek w sprawie urodzin. Co robiłaś przez ten czas, kobieto???!!!

Oczywiście okazuje się, że Laury u Kopców nie ma, jak też, że nikt z klasy nie obchodzi dziś urodzin.

Cytat:
- Gdzie ona może być? - dręczyła się mama. - Myśl, Pyzuniu, myśl.

Sama myśl, ty UDRĘCZONA idiotko, a nie obarczasz odpowiedzialnością córkę. Miałaś tyle czasu na działanie!!!

Cytat:
- Idź już spać - powiedziała wreszcie, ściskając rękę córki. - Idź, kochana. - Wyraźnie siliła się na spokój. - Ja poczekam na Laurę. Nic na razie nie mów rodzinie, po co też się mają denerwować.

*słabo* A to... rodzina... nic nie wie?!
Na litość boską, liścik od Laury znalazła Natalia, odczytano go przy Babi, ta jako pierwsza podała w wątpliwość zawarte w nim alibi... i co? Nie zauważyła, że wnuczki do tej pory nie ma? Nie zainteresowała się, czy Gaba w końcu obdzwoniła te koleżanki i jakie były efekty? Ma sklerozę tak galopującą, że z miejsca zapomniała o całej sprawie?
A empatyczna Natalia - też nawet nie zapytała, co z Tygrysem? A może - hje hje - nie chciała sprawiać pytaniami przykrości siostrze?
NIECH SZLAG TRAFI BOREJKOWSKĄ DYSKRECJĘ!!!
A może Gabriela skalała swe borejcze usta kłamstwem i potwierdziła alibi Laury?!

Cytat:
Pewnie. Róża skinęła głową i poszła do swego pokoju po koszulę nocną, zaś mama ruszyła do pokoju dziadków na partyjkę szachów z Babi.

Państwo pozwolą, że ja się tu malowniczo załamię... *zwisa na krześle w pozie umierającego łabędzia*
Założę się, że ta plebejka Kopcowa, gdyby Esmeralda tak jej nagle znikła, już obdzwoniłaby wszystkie szpitale i zawiadomiła policję. Ale hrabiostwo Borejkostwo przeca nie może sobie pozwolić na taki skandal! No więc grajmy w szachy, udawajmy, że wszystko jest w porządku i nie poruszajmy przykrych tematów. A tymczasem problem, jak zobaczy, że wszyscy go ignorują, to się weźmie i rozwiąże sam.

Róża idzie do pokoju, który zajmuje wspólnie z siostrą, tam zaczyna przeglądać jej kalendarz, szukając jakichś tropów.

Cytat:
Nie wpisano do niego ani słóweczka. Natomiast pomiędzy wyklejkę a tylną okładkę wsunięto fotografię.
Było to zwykłe zdjęcie czarno-białe, kiepskiej jakości, na pierwszym planie nieco zamazane, a przedstawiające chyba moment tuż po ślubie mamy i taty - tego nieznanego taty, którego zdjęć i portretów dotąd się w domu nie widywało.
Wstrząs, jaki przeżyła Róża, spowodowany był tym właśnie: że oto widzi twarz ojca po raz pierwszy w swym świadomym życiu.
Drugi wstrząs dotyczył faktu, że nigdy dotąd nie miała potrzeby, żeby twarz tę znać.

I to mnie, prawdę mówiąc, dość mocno przeraża. Róża tak bardzo chce być dobrą córką, zasłużyć na akceptację matki i babki, że całkowicie wypiera ze swej świadomości "złego" ojca...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:25, 09 Wrz 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:
on sam chyba wrócił do Łodzi ratować swój biznes? Tak mi się przynajmniej wydaje

Tak mówi Wiśniakowi.

kura z biura napisał:
Czyżby już wtedy prababcia z Kiejdan groźnie pobrzękiwała srebrną, rodową cukiernicą nad prostym drukarzem?!

Cha cha cha Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:50, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Co za patologia. Ta rodzina jest straszna!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:59, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Pewnie. Róża skinęła głową i poszła do swego pokoju po koszulę nocną, zaś mama ruszyła do pokoju dziadków na partyjkę szachów z Babi.

Shocked
No po prostu mnie zatkało. Odpowiedzialność taka wielka! Troska o córkę taka wow! Pani Dulska przyznaje 9.8 za styl!
NOSZKOCHAJĄCARODZINKAJAKSIĘPATRZY!

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:04, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Pyzuniu, do kogo ona poszła? Przecież nie ma w klasie żadnej bliskiej duszy, o ile mi wiadomo.


...I Gabrieli w ogóle to nie przeszkadza. Nie martwi jej, że córki nie mają żadnych przyjaciółek, koleżanek, czy choćby znajomych, które zapraszałyby na ploty. Jasne, szkoła to tylko jedno z wielu miejsc, gdzie można znaleźć kolegów, ale Pyziakówny nie uczęszczają na żadne zajęcia dodatkowe, nie należą do zgromadzeń w stylu Oazy czy harcerstwa, nie wyjeżdżają na kolonie - szkoła to właściwie ich JEDYNA odskocznia od rodzinnego domu. A Gabie ani na moment nie zaświta myśl, że skoro Laura nie ma do kogo ust otworzyć, to może wypadałoby jej pomóc odnaleźć się w jakimś nowym środowisku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:07, 09 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
zaś mama ruszyła do pokoju dziadków na partyjkę szachów z Babi.

Wciąż dochodzę do siebie po tym zdaniu. Bogowie, nie mogę uwierzyć. Matka, która się tak zachowuje, ma poważne zaburzenia psychiczne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin