Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jeżycjada - Język Trolli
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 21:32, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Hej, ale to jest rok 2003, Sinead już była łysa, po cholerę w ogóle zakrywać głowę? Skoro Trolla jest taka do przodu, to równie dobrze mogłaby chodzić bez żadnych maskowań.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mrkjad
Ogolony Narrator



Dołączył: 30 Sie 2014
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:00, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
Hej, ale to jest rok 2003, Sinead już była łysa, po cholerę w ogóle zakrywać głowę? Skoro Trolla jest taka do przodu, to równie dobrze mogłaby chodzić bez żadnych maskowań.

Ale wtedy Trolla nie była by dostatecznie DZIELNA, magiczna i niezwykła. Chociaż nie lubię wielu postaci w Jeżycjadzie to Staszka zdecydowanie zajmuje w moim prywatnym rankingu niechlubne pierwsze miejsce wyprzedzając nawet Gabę. Ten marysuizm, ta domniemana dobroć, co na wszystkich wpływa i zmienia świat. I śpiewa pięknie i kochają ją wszyscy i walczy z systemem!
Eksperymentalny Mutant Dobra, niech ją wciórności.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 22:08, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Akurat tutaj bym broniła bohaterki, przynajmniej w sprawie kapelusza. Miałam wrażenie, że ona po prostu nie ma zielonego pojęcia, czy mówić otwarcie o swojej chorobie, czy ją ukrywać i z tego poplątania i niezdecydowania wyszedł taki dziwny, nielogiczny potworek.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 7:49, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Nowotwór to taka choroba o której niekoniecznie chce się mówić kolegom, ale nauczycielom powiedzieć trzeba- choćby ze względu na leki i postępowanie w razie wypadku czy omdlenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 7:58, 03 Wrz 2014    Temat postu:

A mnie się wydaje, jak tak sobie analizuję tę scenę, ze Trolla naprawdę jest niezłą artystką estradową. Nie zdziwiłabym się, gdyby był to jej świadomie opracowany plan. Bo zauważcie: do szkoły przychodzi nowa uczennica, niezbyt atrakcyjna z wyglądu, co widać nawet w opisie zakochanego Józinka. Co więc robi, żeby zyskać popularność? Najpierw wielkie wejście (spóźniona o 20 minut), a potem afera z kapeluszem, która ustawia ją od razu na pozycji buntowniczki przeciw szkolnemu systemowi. Gdyby tego było za mało, ma jeszcze w rękawie najsilniejszy argument - szwagra. Kto by nie chciał przyjaźnić się z dziewczyną, która ma w rodzinie prawdziwego muzyka reggae z taaaaaaakimi dredami? (i w domyśle: z łatwym dostępem do marihuany Wink )

Możliwe też, że ona sama do końca nie wie, mówić, czy nie mówić, nie chce ustawiać się na samym początku na pozycji biednej, chorej istotki, której wszyscy współczują, ale! decyzja o tym, czy poinformuje kolegów należy do niej, natomiast nauczyciele bezwzględnie powinni być poinformowani.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:29, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Kuro, tak rzecz by się zapewne miała w realnym życiu. Natomiast u Musierowicz cała ta scena ma prowadzić tylko do dwóch rzeczy:
a) zademonstrowania niezmiernej dzielności Trolli (dzielności liczonej w gabonach, of kors)
b) prezentacji upiornych nauczycieli w najupiorniejszej ze szkół

Wszak gdyby Staszka powiedziała nauczycielom, że ma nowotwór zapewne zachowaliby się jak ludzie, nawet nie zająknęli na temat spóźnienie, a już na pewno nie na temat kapelusza. Mogliby się nawet, o zgrozo, zaopiekować chorym dzieckiem. A jak wiemy, empatią i troską wobec uczniów mogą wykazywać się wyłącznie nauczyciele namaszczeni przez bł. Dmuchawca, związani z dworem Borejków.

I co ftedy? Jeszcze by się, nie daj buk, okazało, że współczesny świat jest całkiem znośnym miejscem, tylko MM ma jakieś poważne problemy z rzeczywistością. Niczym Loretta z Narodowego Frontu Judei.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dzidka
Dowódca Gwiezdnej Floty



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1555
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 10:49, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Miałam wrażenie, że ona po prostu nie ma zielonego pojęcia, czy mówić otwarcie o swojej chorobie, czy ją ukrywać

Raczej MM nie mogła się zdecydować Razz Trolla, jaką widzę, że mogłaby być, otwarcie i śmiało mówiłaby o swojej chorobie, gdyby była taka konieczność.

feroluce napisał:
Cytat:
za to scena w samochodzie mogłaby się potoczyć tak samo.

Łee, nie bardzo. No, chyba, ze miałaby wyjątkowego pecha. Ładna peruka, nawet z włosów sztucznych, trzyma się głowy NAPRAWDĘ mocno. No, chyba że gumki poszły (bo jeśli jest całkiem łysa, to peruka jest bez grzebieni). A i wtedy nie ślizga się za mocno - wbrew pozorom peruki są naprawdę głębokie. Żeby zsunąć, trzeba solidnie pociągnąć/popchnąć.


Od czasu do czasu przyoblekam głowę w perukę. Ze sztucznych włosów, ale całkiem porządną - wprawdzie widać, że to peruka, ale traktuję to jako element wystroju Dzida; coś tak makijaż (przecież wiadomo, że nie urodziłam się z zielonymi powiekami). Zdarzyło mi się, że peruka spadła mi raz - zapomniałam, że mam ją na głowie i ściągnęłam przez głowę sweter Smile Normalnie nie ma siły, żeby o tak spadła. Ogólnie nie przepadam za perukami, bo jednak grzeją w głowę okropnie, ale jestem trochę jak Joanna Chmielewska i jak mam wyjątkowy dramat na szczycie osoby, to wole perukę Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dzidka dnia Śro 10:57, 03 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:47, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Ej. Miałam się wtrącić do rozmowy o perukach i potwierdzić, że to-to nie spada z głowy nawet przy wywaleniu się pod nogi pogującego tłumu, ale naszła mnie szatańska myśl. Przecież to Poznań. Współczesny. Więc... JAK W JEŻYCJADZIE WYGLĄDAŁBY PYRKON? Twisted Evil

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Śro 11:47, 03 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 12:06, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Słuchajcie, jak to wygląda w szkołach - czy jest obowiązek informować o chorobie dziecka, zażywanych lekach itp., czy rodzice są o to pytani przy zapisywaniu dziecka do szkoły, czy tylko polega się na ich zdrowym rozsądku?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 13:28, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Przed każdym wyjazdem na pewno. Wydaje mi się, że przy zapisywaniu do podstawówki też moja matka musiała podać... na dalszych etapach edukacji raczej nie. Ale z drugiej strony, czy karty zdrowia nie wędrują między szkołami...?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:32, 03 Wrz 2014    Temat postu:

Wędrują, pamiętam, że przekazywałam. Z tym że... badania w szkole to są może raz na ruski rok, jak sam nie podasz w pierwszej, druga też się nie dowie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:32, 04 Wrz 2014    Temat postu:

Rozmawiałam dzisiaj ze szkolnym pedagogiem, korzystając z okazji, zapytałam. Tak, rodzic ma obowiązek poinformować szkołę o chorobie dziecka, a wszelkie uwagi i wymagane leki są skrzętnie spisywane i przechowywane przez pielęgniarkę. Ponad to, pedagog ma gorącą linię z przeróżnymi instytucjami, więc i przez nie w razie wątpliwości może się dowiedzieć (albo sam zostać przez nie poinformowany). Rodzina Trolli powinna mieć nieprzyjemności z powodu zaniedbania tegoż, a pogadanka z pedagogiem to już na bank.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Czw 12:47, 04 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 23:24, 04 Wrz 2014    Temat postu:

Świetnie, dzięki.

Melduję, że dalszy odcinek wstępnej analizy forumowej się pisze, ale nie jest łatwo, o nie. Jest Źle, Bardzo Źle, wszędzie szara beznadzieja i znikąd nadziei na poprawę, wszyscy kradną, ludzie to wilki, bla bla bla.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:38, 04 Wrz 2014    Temat postu:

Trzymam kciuki za zwycięstwo w tej bitwie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 15:32, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Na wieść o tym, że ruszają do wsi, pan Oracabessa wyraził zgodę, zaś Ignacy G. Stryba zaczął nudzić, żeby jego też zabrali, a nudził tak wytrwale i tak męcząco, że Trolla się poddała.
– Niech ci będzie. To niedozwolone, ale przecież policji i tak tu nie ma.
Siadła za kierownicą, a oni dwaj za nią, przy czym ten wrażliwszy i subtelniejszy z nich został posadzony w środku. Dzięki temu mógł Trolle objąć w pasie, co też bezczelnie uczynił.

Zbereźnik.

Cytat:
Ciekawie było patrzeć, jak radzi sobie Trolla. Grzecznie zagadnęła funkcjonariusza, który – bardzo ważny i zajęty – przez parę chwil nie poświęcał jej absolutnie żadnej uwagi. Ale w pewnym momencie magia zaczęła działać: Trolla znów coś powiedziała, a policjant rzucił jej jedno krótkie spojrzenie. I wpadł. Spojrzał po raz drugi już całkiem inaczej. Ona zaczęła opowiadać, ilustrując swoje słowa wyrazistymi gestami, a policjant z każdą chwilą wyraźniej przenosił swą uwagę z trasy gnieźnieńskiej na opowieść Trolli. Cała jego sylwetka stała się nagle jakby bardziej przychylna, a wąsate oblicze nabrało wręcz sympatycznego wyrazu.
– Właściwie to ona nawet nie jest ładna – powiedział z zachwytem Ignacy G. Stryba. – A popatrz tylko, jak jej ten policjant je z ręki. Słuchaj, a dlaczego, twoim zdaniem, ona nie ma włosów na głowie, tylko przy kapeluszu?
– Pilnuj swego loczka – rzekł ze złością Józinek.
– To trochę takie małe dziwactwo, prawda? Nie szkodzi, ja i tak ją lubię...

Jeżu, Ignaś ma dziesięć lat, nigdy w żadnej książce ani filmie nie spotkał się ze zjawiskiem łysienia u chorych na raka?

Cytat:
Nawet, powiedziałbym, więcej niż lubię – wywnętrzał się kuzyn, podskakując w miejscu jak kurczak, żeby rozgrzać nogi. – Popatrz tylko, Józinku, to nie do wiary, ten policjant już idzie za nią!
Trolla i funkcjonariusz szli energicznie do przejazdu kolejowego i zatrzymali się dopiero w miejscu, skąd widok na szosę paczkowską, zapchaną aż po zamglony horyzont, rozciągnął się w całej okazałości. Policjant złapał się za głowę, a potem biegiem ruszył do radiowozu.
– Moim zdaniem Staszka jest bardzo seksy – oświadczył Ignacy G. Stryba, dzwoniąc zębami z zimna.

Co bardzo jest? Very Happy

Cytat:
– Co przez to rozumiesz? – spytał oschle Józef Pałys.

No chyba stosunek płciowy w liczbie mnogiej?

Cytat:
– Rozumiem przez to, że jest szalenie pociągająca.
– Sam jesteś pociągający – wściekł się Józinek. – Wytrzyj smarki. I zamknij gębę.
Ona wraca.

Co za ulga.

Cytat:
Bardzo zadowolona Trolla szła do nich szybkim krokiem.
– Załatwione, panowie – rzuciła, podnosząc skuter z podpórki. – Możemy ruszać. Pan Mirek obiecał mi, że jak najspieszniej zajmie się sytuacją.
– Pan Mirek.
– Nazywa się Wachowiak. A jego żona, wyobraźcie sobie, też ma na imię Staszka.
Usiadła za kierownicą i odpaliła skuter.

Przyznam szczerze, że troszkę mnie ta cudowna, zjednująca sobie wszystkich Staszka irytuje. Promyczek cholerny.

Cytat:
We wsi Trolla zatrzymała się opodal kościoła. Para gospodarzy wciąż stała przy swoim pozieleniałym płocie, z jeszcze większym zainteresowaniem śledząc przygody miejskich bogaczy, uwięzionych w swych drogocennych pojazdach. Tuż obok płotu wysiadła z białego mercedesa pani w białym futrze i kapeluszu. Tupała nogami, jednocześnie wrzeszcząc ze złości, a pan w eleganckim czarnym płaszczu to ją uspokajał, to także wrzeszczał.
– Znów stoimy! Zrób coś! – krzyczała pani. – Dłużej tego nie zniosę! Głodna jestem!
Muszę iść do toalety!
– No, co ja mogę zrobić!
– Zapłać komuś!
– A komu? Żebym wiedział, to bym zapłacił.
– Powiedz im, kto ty jesteś!
– Wszyscy muszą czekać.
– My nie jesteśmy „wszyscy"!
– Korek to korek! Siła wyższa.
– Jaka siła wyższa, nie ma żadnej siły wyższej, jest tylko ten cholerny polski bałagan!
Daj komuś w łapę! Jesteś mężczyzną czy nie?
Gospodarze za płotem przyglądali się tej scenie w milczeniu. Natomiast kłócąca się para nawet tych ludzi nie dostrzegała. Trolla podjechała do samego płotu.
– Dzień dobry – powiedziała. – Przepraszam, czy jest tu gdzieś sklep spożywczy?
Gospodarze drgnęli i zwrócili na nią oczy.
– Na lewo. Ale otworzą dopiero o trzeciej – odpowiedziała kobieta w fartuchu.
Miała pomarszczoną twarz o zaciętych ustach, spojrzenie podejrzliwe. Za jej ramieniem, widoczny przez szybę, nadal świecił w głębi domu telewizor. Na ekranie biała sylwetka, stojąca w oknie, wypuszczała białego gołębia ponad plac pełen ludzi.
– To gdzie można by kupić coś do jedzenia?
Kobieta wzruszyła ramionami.
– Po drugiej stronie szosy. Ale policja nie puszcza.
– A czy u państwa...
– Nie mam! Nie dam! – zawołała natychmiast kobieta i odruchowo rzuciła spojrzenie na parę z mercedesa. – Niech do restauracji sobie idą!
– Nie, ja chciałam zapytać, czy u państwa jest telefon – dokończyła Trolla z uśmiechem.
– Też nie – burknął gospodarz.
– A w kościele?
– Kościół zamknięty aż do mszy wieczornej. Bo kradną.
– Co kradną?
– A wszystko.
Trolla przez chwilę przetrawiała tę wiadomość.
– To smutne – powiedziała.
– Tacy są dzisiaj ludzie. Jak wilki.
– Boże drogi, nieprawda! – zdenerwowała się Trolla. – Nieprawda. Są tacy, co okradną nawet wiejski kościółek. I są tacy, co oddadzą ostatni grosz dla chorego. Jak wiem, że są ci drudzy, to się nie boję tych pierwszych.
– E tam – powiedziała kobieta.

Oretyrety... Rozumiem, że MM chciała napisać powieść o dziewczynie, która dostrzega w ludziach dobro, dzięki czemu cały świat staje się lepszy. Tyle że ten świat czekający na uzdrawiający dotyk Trolli jest przedstawiony karykaturalnie. Ludzie po prostu utknęli w korku, a zachowują się jak bohaterowie filmu [link widoczny dla zalogowanych], którzy nagle muszą zacząć walczyć o przetrwanie. Albo jakby ich cywilizacya wroga z innej planety napadła. Nie wierzę w tak przedstawionych ludzi, a w związku z tym nie wierzę też w uzdrawiającą ich Trollę.

Cytat:
Przez szosę przedostał się zakosami jakiś oficer. Przed zamarznięciem i nudą ratował się, pociągając z niedużej piersiówki. Był to krwisty typ w rozpiętym płaszczu. Ze skody, którą opuścił, wołała za nim żona, siedząca przy kierownicy. Ale on tylko machnął ręką, zatrzymał się obok ogniska i patrzył z zastanowieniem.
– Ogieniek – dokonał wreszcie odkrycia.
Popił z butelki, ale nie chciało mu się jej zakręcać.
– Świat powoli stygnie – oznajmił nagle. – Ech, wszystko jedno. Kto tu dowodzi?
Nikt się nie zgłosił, a Józinkowi zebrało się na śmiech.
– Nie ma dowódcy, to trudno – wybełkotał oficer. – Trzeba żyć. – Jego żona wyszła ze skody i poprosiła:
– Wracaj, misiu.
– Pójdę spać.
– Tak, prześpij się.
– Wciąż stoimy?
– Tak, stoimy. Ale może wreszcie coś się zmieni.
– Jak już, to na gorsze – zawyrokował smętnie oficer. Poszli.

Pomóżcie, bo ja to wieki temu czytałam – ten stygnący świat to znów jakieś z tyłka wzięte nawiązanie do Wesela?

Cytat:
A w tejże chwili do Józefa Pałysa zbliżył się jego kuzyn, zarumieniony po tańcach i hołubcach, jakie przed
chwilą wycinał w towarzystwie Trolli. Teraz, ponieważ ona poszła do Łucka, by mu
oddać kluczyk, Ignacy Grzegorz uznał za właściwe przystanąć obok Józinka w pozie
triumfatora: założył ręce i wysunął jedną stopę do przodu, irytująco nią przytupywał,
a minę miał pełną wyższości.
– Co ci jest? – spytał sucho Józinek, wiedząc dobrze, że kuzyn czeka na znacznie mocniejszą jego reakcję.
– Giną za mną te kobiety – powiedział z uśmieszkiem Ignacy Grzegorz. – Ona tańczy tylko ze mną, zauważyłeś?

Ja... uwielbiam ją... Ona tu jest... i tańczy dla mnie...

Cytat:
Dobrze, że wypowiedział te kłamliwe słowa, bo dosłownie za moment poniósł kompletną klęskę. Trolla oddała kluczyk Luckowi, zakręciła się w miejscu i dwoma skokami znalazła się przy nich.
– Hej, Pepe! – krzyknęła. – Gdzie ty byłeś! Chodź no tu, musimy sobie potańczyć.
Ostatnia okazja! – I porwała go do szalonego galopku, krzycząc, żeby wierzgał jak koń, bo tylko wtedy się rozgrzeje.
Zaśmiewając się, przetańczyli parę razy wokół ogniska, a lecąc w tym pędzie Józinek zdołał zauważyć, że kuzyn nieco spoważniał. Stał garbiąc się, z wzrokiem wbitym w ziemię i z czerwonym nosem bardzo wydłużonym. Miły widok. Nagle w kręgu tańczących zapanowało zamieszanie. Pan Oracabessa odjął trąbkę od ust i przez chwilę słychać było, jak tylko klarnet wyciąga aksamitne solo. Ale zaraz i to umilkło – Franz się spostrzegł i teraz rozglądał się wokół.
– Chyba ruszyło – powiedział ktoś obok Józinka. Rzeczywiście – kiedy wybiegli z Trollą na szosę, ujrzeli jak rząd samochodów, w którym tkwiła żółta furgonetka, zaczyna, gdzieś w oddali, z wolna pełznąć naprzód.
– Zbierajmy się – rzuciła Trolla.
Pan Oracabessa właśnie gasił ognisko, a Franz posypywał je śniegiem. Laura i Lucek stali nieruchomo, trzymając się za ręce. Józinek krzyknął do kuzynki, żeby wsiadała, bo korek ruszył, ale ona zawołała:
– Nie jadę z wami!
Podbiegł do niej.
– Jak to?
– A co ja się będę wlokła w tym kondukcie. Lucek! Pojadę z tobą, zgoda?
– A pewnie – ucieszył się Lelujka. – Będziemy w Poznaniu raz dwa. Jeszcze sobie skoczymy na kawę.
I poszli w stronę skutera. Józinek za nimi. Nie podobało mu się to zupełnie. Był zdania, że Laura nie jest jeszcze dość dorosła na to, by mógł ją puścić w nieznaną dal i to z facetem prawie obcym.

Przecież sam wcześniej myślał sobie, że gdyby Laurę dresy próbowały zaatakować, to prędzej ona wydrapałaby im oczy.

Cytat:
– Nie pozwalam ci – powiedział jej cicho na stronie. Wybuchnęła obraźliwym śmiechem.
– Czy ja cię pytałam o zgodę, malutki? Jazda, wskakuj do transita. Zobaczymy się w domu! — mówiąc to, siadła zamaszyście za Łuckiem, który odpalał już skuter.
– Laura. Proszę! – z naciskiem rzekł Józinek, chwytając ją za ramię.
A cóż na to jego kuzynka? – popchnęła go lekceważąco, tak silnie, że usiadł na zmarzniętym gruncie i stłukł sobie tyłek.
– Hej, Pepe! – zawołała na ten widok Trolla, która wychylała się już z furgonetki.
– Co tam robisz? Ruszamy!
Był tak wściekły i właściwie bezradny, że zerwał się na równe nogi i nawet nie myśląc o obolałej kości ogonowej, pobiegł co sił do ruszającego już transita. Trolla wciągnęła go do samochodu i spytała, o co poszło. Wzburzony, zdał jej pokrótce relację. Poradziła mu, żeby się kompletnie nie przejmował, bo Laura naprawdę jest dorosła i to nie on jest za nią odpowiedzialny, tylko na odwrót.

Trolla, NOCOTY! Józin jest Prawdziwym Mężczyzną!

Cytat:
A potem dorzuciła coś, co sprawiło, że całkiem się pocieszył.
– Co mi się w tobie naprawdę bardzo podoba – powiedziała, wichrząc mu włosy nad czołem – to twoje wielkie poczucie odpowiedzialności. Mało jest dziś na świecie takich superodpowiedzialnych facetów.
Karawana samochodów dojeżdżała właśnie, w żółwim tempie, do pierwszych zabudowań wsi. Już nawet można było rozpoznać majaczący we mgle kształt kościoła, kiedy los musiał, rzecz jasna, zdementować natychmiast to, co powiedziała Trolla.
– A gdzie jest drugi kuzyn? – zapytał mianowicie pan Oracabessa, odwracając się zza kierownicy i Józinek struchlał. Spojrzał w przód, obejrzał się za siebie, sprawdził nawet pomiędzy fotelami. Nigdzie jednak nie było Ignacego Grzegorza. Superodpowiedzialny Pepe zostawił miągwę samego w szczerym polu, na pastwę losu. Taka była bolesna prawda i nic się nie dało z tym zrobić.
Wysiadł od razu, a Trolla wyskoczyła za nim, umawiając się z panem Oracabessa, że w razie czego poczeka na nich w okolicach dworca kolejowego. I jak tylko wysiedli, ruszyli w drogę powrotną, bez słowa. Trolla przeszła na prawą stronę szosy, pomiędzy pełznącymi pojazdami, a Józinek maszerował znanym już sobie poboczem. Oboje pilnie się rozglądali, przebiegając wzrokiem zamglone, śnieżne równiny.
Na tych białych płaszczyznach, jak na planszy, widoczny był każdy ptak i każdy krzak, ale nigdzie nie pętał się dziesięcioletni miągwa z czerwonym noskiem i czapką w biedronki.
Kiedy tak się oddawali swym beznadziejnym i rozpaczliwym poszukiwaniom, nieruchomy dotąd wąż pojazdów, zmierzający ku trasie warszawskiej, zaczął się nieznacznie posuwać. Widocznie radiowy komunikat policji dotarł w okolice Swarzędza i ktoś tam nareszcie ruszył głową. Trolla i Józinek tymczasem szli, każde swoją stroną drogi, rozglądali się po okolicy równie pilnie, co bezskutecznie i w ten sposób dotarli, po kwadransie marszu, na miejsce, gdzie wśród wytopionego śniegu czerniał krąg ziemi oraz dymiły jeszcze popioły z ich ogniska. Tu po raz ostatni widziano Ignacego Grzegorza.
Józef Pałys, który przez całą drogę miał nadzieję, że miągwa tutaj się właśnie odnajdzie, beczący ze strachu przy owych zgliszczach, teraz naprawdę się zdenerwował. Przypomniał sobie nagle, jak bardzo zmarznięty był dziś Ignacy Grzegorz. Nie założył on przecież ciepłych gatek pod swój garniturek; był na to za mało praktyczny, a zresztą, nawet nie miał czasu o tym pomyśleć przed wyjazdem.

[link widoczny dla zalogowanych]
Święta Gabriela Poznańska troszczy się o cały świat – swoich bliskich, obcych ludzi, psy i koty... Tymczasem jej szesnastoletnia córka, zdeklarowana humanistka, nie radzi sobie w klasie matematyczno-fizycznej, ale nikt w rodzinie nie stara się jej pomóc, nie uruchamia kontaktów ze znajomymi ścisłowcami ani nie sugeruje korepetycji – to przecież miasto uniwersyteckie, znaleźliby się studenci z niewygórowanymi stawkami. Nikogo też nie obchodzi, że na tych trudnych lekcjach Róża siedzi głodna, bo taki miała niemądry pomysł na odchudzanie. Dziesięcioletni Ignaś natomiast zimą chodzi po mieście i udaje się w podróż w cieniutkim garniturku komunijnym i przemakających butach, on zresztą też ma problemy z odżywianiem, ignorowane przez wszystkich poza Józinem, reagującym w stylu "Jedz, bo ci przyleję!"

Cytat:
I przypomniał też sobie, że teczka kuzyna została w furgonetce, a w tej teczce znajdował się wepchnięty tam szalik. I jeszcze pomyślał o tym, że Ignaś jest – kompletnie nie ze swojej winy nieżyciowym molem książkowym, pozbawionym orientacji w terenie, dzielności oraz instynktu samozachowawczego. Ktoś taki jak on nie nadaje się do szkoły przetrwania.
Szczerze mówiąc, nie nadaje się w ogóle do życia, chyba że spędzi je tak jak dziadek: zawsze tylko wśród książek, z opiekuńczą i stanowczą żoną u boku, i z niezbyt długą, ani niebezpieczną, drogą z pracy do domu i odwrotnie. Wśród mroźnych i śnieżnych pól, w pustce, daleko od domu, od miasta, od toalety, od skupisk ludzkich, od policji i od cywilizacji, takie stworzenie jak Ignacy Grzegorz (a i dziadek! – to pewne!) było skazane na zagładę.

Wydaje mi się, że ten brak toalety to jednak nie byłby dla nich problemem nie do przejścia Wink

Ignaś w końcu się znajduje.

Cytat:
I oto byli już w okolicy domu z pozieleniałym płotem.
Zaszły tu zaskakujące zmiany. Małżeństwo tubylców zdecydowało się uruchomić mały biznes: wystawili stolik z wielkim termosem i serwowali herbatę dla uczestników korka. Mimo że ruch już wznowiono, wciąż jeszcze mieli przed stolikiem paroosobową kolejkę chętnych z małymi dziećmi. Józinek podszedł bliżej i przekonał się, że przedsięwzięcie miało jednak charakter dobroczynny: herbata była bezpłatna (ale za to niesłodzona).

Ot, Trolla powiedziała jedno zdanie i ogrzała serce z lodu pani w białym futrze.

Cytat:
Przez chwilę we troje kontemplowali ten budujący obrazek, a potem ujrzeli swoją furgonetkę. Znów była unieruchomiona – podobnie jak cały rząd pojazdów po prawej stronie jezdni. Jechał za to lewy rząd, a całym bałaganem zawiadywał policjant, pan Mirek, który starannie zadbał o to, by zapanowała sprawiedliwość. Ruch
odbywał się teraz naprzemiennie, ze względu na zwężenie drogi zastępczej za przejazdem kolejowym.
Wśród czekających w nowej kolejce zapanowała nowa irytacja. Sporo osób wysiadło, ze złością komentując jeszcze jedno utrudnienie jazdy, choć większość czekała z bezbrzeżną cierpliwością. Na domiar złego znów zamknięto szlaban przed stacją kolejową. Zdenerwowani kierowcy zaczęli trąbić i przeklinać wulgarnymi słowami, a Józinek dojrzał Laurę i Łucka na skuterze; jednak nie ujechali daleko! Tkwili opodal, tuż przy zielonym płocie, czekając, aż zostanie otwarty ruch przez tory.
Obok nich wysoki, tęgi pan o siwych skroniach i dużych workach pod oczami, rozglądał się nerwowo, stojąc przy czerwonym oplu z niemiecką rejestracją. Nagle zakrzyknął do swej pasażerki, szerokiej kobiety w wąskich okularach:
– W tym kraju wygra tylko ten, kto działa wbrew przepisom i pod prąd! – po czym wskoczył za kierownicę, dodał gazu i – ignorując system pana Mirka – ruszył wściekle w tył. Cudem wyminął maskę wozu stojącego za nim, wjechał tyłem w otwartą po lewej bramę jakiegoś podwórza, nabrał rozpędu, po czym z rykiem silnika ruszył naprzód. Jechał lewym pasem, na którym akurat wytworzyło się trochę wolnego miejsca.
Chyba chciał skręcić w prawo, na drogę do Pobiedzisk, ale nie zdołał. Rozległ się głośny trzask, zgrzyt, brzęk i w jednej chwili piękny przód opla zmienił się w okropną kupę pogiętej blachy. Roztrzaskał się, wjechawszy w bok tira, który właśnie ruszył wolno ku stacji.
Pan Mirek podskoczył, zadął w gwizdek i runął służbowo do przodu, pomiędzy pojazdy stojące w kolejce. Rozpętała się straszliwa awantura i nawet pan Oracabessa w swej dobrotliwej łagodności nie pohamował się przed wyjściem z furgonetki i włączeniem się w tłum gapiów. Laura i Lucek, przed których nosami rozegrało się to zdarzenie, stali nieruchomo, z oczami jak spodki.
Kierowca czerwonego opla – najwidoczniej wciąż żywy – oraz jego kwadratowa pasażerka wydobyli się nie bez trudności z potrzaskanego wozu. Wpadli prosto na rozognionego pana Mirka, który dotarł właśnie na miejsce wypadku. Ciekawie jest obserwować facetów, którzy przed chwilą doprowadzili do stłuczki. Im rozleglejsza
stłuczka, tym sprawca bardziej agresywny. Właściciel czerwonego opla przyjął taktykę niezbyt szlachetną: rozjuszony, aż strach było patrzeć, rozdarł się naprawdę po chamsku na kierowcę tira, sugerując, że to z jego winy nastąpiła kraksa.
Szkoda takiego fajnego auta, pomyślał Józinek. Niewiele też brakowało, a oglądaliby teraz przynajmniej dwa trupy. Ależ głupek z tego wysokiego. I w dodatku nie umie się przyznać do winy. Oczywistej! – nikt nie mógłby temu zaprzeczyć. Ten facet to słabizna, zawyrokował Józef Pałys...

...który kilka lat później, po zaatakowaniu Magdy, przemyślał sprawę, poszedł do niej i przeprosił.

Cytat:
...stojąc sobie z rękami założonymi w tył i ze skraju chodnika obserwując naprawdę pasjonujący przebieg wydarzeń. A tymczasem pan Mirek zakończył rozmowę przez telefon komórkowy i zajął się spisywaniem personaliów.
– Dokumenty proszę.
Właściciel opla z furią kopnął wielką oponę tira, a następnie gwałtownym ruchem podał panu Mirkowi papiery.
– Pan Janusz Pyziak – potępiającym tonem odczytał policjant. Chwileczkę, chwileczkę, pomyślał Józinek jak idiota, skąd ja znam to nazwisko? Ale nim sobie zdążył przypomnieć...

Eee, że niby co? Potrzebuje czasu, żeby przypomnieć sobie nazwisko kuzynki, w której mieszkaniu stale przesiaduje?

Cytat:
...ujrzał kuzynkę Laurę.
Wysunęła się z tłumu gapiów i dotarła aż w pobliże pana Mirka. Była blada, uchylone usta nadawały jej wyraz bardzo niemądry. Spojrzała na okularnicę tak, jakby ją rozpoznawała. A potem przeniosła wzrok na wysokiego sprawcę, który nie przestawał się wściekać. Pan Mirek tymczasem studiował podane mu dokumenty.
– Pan jest mieszkańcem Hamburga – ogłosił złowieszczo, kiwając głową. – Nie nauczyli tam pana Niemcy jeździć zgodnie z przepisami?
– Milcz, parobku taki i owaki! – wrzasnął pan Janusz Pyziak.

Motyla noga!

Cytat:
– To was tu porządku nie nauczyli! Brud, smród i ubóstwo! I wy się pchacie do Unii! Czego się rzucasz, wsioku jeden, w tę i z powrotem, jazda do krów, taka twoja i owaka...

Ty też tere fere!

Cytat:
...a nie zaczepiać obywatela Europy!
Pan Mirek nasępił swoje zacne oblicze i uprzedził krzyczącego Europejczyka, że za chwilę ukarze go mandatem, chyba że się Europejczyk uspokoi i zacznie udzielać europejskich odpowiedzi. Europejczyk wrzasnął, że pieniędzy ma jak lodu i policja tego kraju może mu zjechać po plecach.
Pan Mirek zaczął wypisywać mandat. Podczas gdy trwała ta dramatyczna próba sił, którą z najwyższym zainteresowaniem śledził tłum kierowców, pasażerów oraz mieszkańców wioski, Laura zalała się krwawym rumieńcem. Przeniosła wzrok z pana Pyziaka na jego towarzyszkę, potem znów się w niego wpiła żałosnym spojrzeniem. Kiedy wreszcie się odwrócił, by sięgnąć po coś do wnętrza wraku, Józinek zdołał z bliska
zobaczyć jego twarz. Wtedy dopiero, na widok tych tygrysich oczu o stalowej barwie, zrozumiał, że Laura naprawdę spotkała (po raz pierwszy w życiu!) swojego rodzonego tatę.
Kuzynka bez słowa wróciła do Łucka. Wskoczyła na siodełko skutera, trąciła chłopca w ramię i jednym bogatym gestem pokazała mu, że szlaban właśnie się podnosi i że mogą ruszać, bo ona ma tego wszystkiego powyżej gardła.

Janusz Pyziak, fuja i fubrawiec - odfajkowany.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Pią 20:11, 05 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:06, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Wiecie co, ja się tak zastanawiam - jest tu ktoś, kto nie lubi Pyziaka? Bo imo jego się nie da nie lubić, po tym, co funduje mu autorka. Skutek zupełnie odwrotny.
Poza tym ostatnio czytałam cztery pierwsze tomy Jeżycjady i Pyziaczek był przeuroczy. (Ignacy cieszył się, że odbił go córce, a Nutria, która zawsze miała co do niego złe przeczucia!!!!111 razem z Pulpą bawiła się z nim w pociąg i zachwycała, jaki jest milutki).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:42, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Dochodzę do podobnych wniosków. Właśnie czytam pierwsze tomy Jeżycjady, w tej chwili Opium w rosole, gdzie Janusz jest budzącym szczerą sympatię człowiekiem. Z tym większym zażenowaniem czytam przytoczone przez Melomankę fragmenty. Nie Pyziak budzi tu politowanie, o nie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 17:31, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
– Moim zdaniem Staszka jest bardzo seksy – oświadczył Ignacy G. Stryba, dzwoniąc zębami z zimna.

Co bardzo jest? Very Happy

Takie coś, na co się wyjeżdża aby zarobić zue ojro ? Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:28, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Mnie zdumiewa jedno: jak można przez tyle lat pisać powieści, z których wylewa się coraz więcej i więcej niechęci do świata i wciąż być uważaną za ciepłą i miłą autorkę podnoszących na duchu książek? Optymizm Musierowicz skończył się już gdzieś w okolicach "Opium w rosole", w każdej kolejnej książce od tego czasu jest coraz więcej zła i beznadziei, choć do pewnego momentu - hm, do "Córki Robrojka"? - było to jeszcze równoważone przez postawę bohaterów, którzy nie poddawali się, wierzyli w dobro i w końcu na tym wygrywali. Ale gdzieś tak od "Tygrysa i Róży" świat to zło, syf, nędza i patologia, a szczęśliwe zakończenia wyglądają jak dopisane na siłę. Aż do "McDusi" nieszczęsnej, w której Gaba traci wiarę w sens wysyłania sygnałów dobra, a Ignaś uczy się, że tylko pięścią zapewni sobie szacunek...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:07, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Gombrowiczowska gęba w praktyce.

Z resztą - nie tak dawno zawędrowałam na forum dla katolickich rodzin wielodzietnych (don't ask) i tam ludność rozpływa się nad nową twórczością Musierowicz. Zwłaszcza nad tym, że w tych strasznych czasach, kiedy rozpasane gender biega po ulicach, ludzie nie dość, że rozmawiają o seksie to jeszcze krytykują wartości chrześcijańskie (czyt. katolickie) rodzina Borejków to taka oaza normalności. Może po prostu zwąchała target i pisze to wszystko dla takich osób właśnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:12, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Zresztą.
Znamy tu Wielodzietnych Razz.
Ale jak to, Róża jest tam w ciąży przed ślubem!!!!11111


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 20:15, 05 Wrz 2014    Temat postu:

A Laura lata za chłopakami i jest nieprzyzwoita (te stroje, makijaże...zgroza!)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 20:19, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Ale wszystko naprawia Józin, który nawraca dziewczęta na drogę cnotliwości.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dzidka
Dowódca Gwiezdnej Floty



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1555
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 20:28, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
– Giną za mną te kobiety – powiedział z uśmieszkiem Ignacy Grzegorz.


Kiedy przeczytałam to po raz pierwszy, zrobiło mi się słabo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 21:00, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Mnie się robi do tej pory. Gdzie jest korekta?!
Melo - zgwałcę naszą wyobraźnie usiłując zwizualizować sobie ślub Jozina. Biedna ta jego wybranka,normalnie zycie będzie miała jak w Pakistanie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:03, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Sierra napisał:
A Laura lata za chłopakami i jest nieprzyzwoita (te stroje, makijaże...zgroza!)

Ale zauważ, że Laura jest potępiona do czasu, kiedy zostaje zaaaadmowana. Do tego momentu jest czarną owcą świętej rodziny Borejków. Jako taka może plamić się następującymi grzechami:
- latać za chłopakami,
- ubierać się modnie (a przynajmniej podejmować jakieś próby w tym kierunku),
- pytać o swojego ojca,
- w przeciwieństwie do swojej siostry posiadać charakter,
- nie czcić matki swojej,
- łacińskimi cytatami sypać oszczędnie.

A Pyza ostatecznie zaszła po bożemu, przecież nie korzystała ze zbrodniczej antykoncepcji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Bastet dnia Pią 21:05, 05 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:06, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Od takich rzeczy jest redakcja, nie korekta Wink.
Z Józinem jest ten problem, że... Rozumiem potrzebę Musierowicz podzielenia się swoimi poglądami, serio, też pisuję opka. Tylko, na bora, dlaczego jako alter ego kilkudziesięcioletniej zgorzkniałej kobiety wybrała najpierw dzieciaka, a później nastolatka?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 21:41, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Ma w takim razie dwa - upiornego Jozina i Milicję.

Bastet - racja. Ale i na nią kres przyszedł. Stanie sią potulną, zapatrzoną w Aaaadammmma sarenką i spokój wróci pod strzechy.
A co do Pyzy - naprawdę studentka nie wpadła na to, że może wpaść? Czy, wbrew temu, co mówiła ta naprawdę chciała mieć bachora, żeby Frycka przymusić do decyzji? W obu przypadkach nie świadczy to dobrze o jej "inteligencji"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:52, 05 Wrz 2014    Temat postu:

O jej inteligencji przede wszystkim nie świadczy dobrze pójście na studia "za chłopem". Zwłaszcza na takie, które zupełnie jej nie interesowały i były dla niej zbyt trudne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:09, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Cóż, skoro Różyczka i tak nie miała żadnych planów ani zainteresowań, to przynajmniej wykoncypowała sobie, że owinie się jak bluszcz wokół chłopa i udaremni mu ewentualną ucieczkę. Mnie bardziej zastanawia, jak ona się, panie tego, utrzymała na tej astrofizyce niemal do samej końcówki studiów...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 22:10, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Myślę, że na poprawkach mogła czasem dostać zaliczenie z litości.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 22:35, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Tym bardziej że nie są to bardzo oblegane studia i każdy student jest na wagę złota.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 23:08, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Sierra napisał:
Tym bardziej że nie są to bardzo oblegane studia i każdy student jest na wagę złota.

A mnie się wydaje, że na takich studiach, ktoś taki jak Różyczka ma naprawdę znikome szanse się uchować. Astrofizyka o kierunek naprawdę trudny i dla pasjonatów, nie niezdecydowanych i pozbawionych łba do nauk ścisłych memei. Szczerze wątpię, żeby taką Różyczkę ktoś przepychał z roku na rok, byle tylko stan liczbowy zachować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pią 23:10, 05 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Pią 23:13, 05 Wrz 2014    Temat postu:

Jeśli tak jest to Musierowicz kolejny raz pokazała, że jeśli rzeczywistość nie zgadza się z założeniami fabularnymi Jeżycjady, to tym gorzej dla rzeczywistości.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:47, 06 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
A co do Pyzy - naprawdę studentka nie wpadła na to, że może wpaść?
Też się nad tym bardzo zastanawiam, kiedy patrzę na niektóre moje znajome.
A tak ogólnie - Musierowicz zawsze miała konserwatywne ciągoty, nawet w tej najstarszej, dobrej Jeżycjadzie - głównie widać to w stereotypach kobiecych i męskich i jechaniu po feministkach. Jestem właśnie przy Brulionie Bebe B. i to już któraś z kolei książka, w której słowo feministka jest obelgą - a propos Idy zrywającej zaręczyny ze Sławkiem. W Opium w rosole szczególnie Piotr Ogorzałka, pozytywna postać, bredził coś o prawdziwych kobietach i ich rodzajach, i jaka to Gaba jest okropna (nawiasem mówiąc, wzruszyłam się, widząc naprawdę dzielną, nie tylko deklaratywnie, Gabrysię, jaka to była fajna dziewczyna!), bo jest skończoną feministką i nie dziwi się, że mąż od niej uciekł, w Noelce też chyba Gaba karci się za feministyczne myśli...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:03, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Rzuciła mi się w oczy jeszcze jedna rzecz - przy scence z żarówką. Jożin i Ignaś trafiają do szpitala; o Ignasiu wiemy, że panicznie boi się lekarzy, zastrzyków itd. Niemniej, zbiera się w sobie (pewnie trochę ze wstydu przed kuzynem) i dzielnie znosi zastrzyk znieczulający w szczęki, a potem ma jeszcze na tyle przytomności umysłu, żeby podziękować. I co? I nic, nie doczekuje się żadnej pochwały, babcia Borejko, która jest z nimi, w ogóle tego nie zauważa, przeciwnie, wygłasza kwestię: "Ignasiu, nie w każdej dziedzinie musisz naśladować Józinka, choć są takie, w których byłoby to wskazane". Najwyraźniej w rodzinie Borejków Ignaś został dożywotnio uznany za miągwę i nie zmieni tego, choćby wszedł bez tlenu na Mount Everest. Ręce opadają.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:50, 07 Wrz 2014    Temat postu:

I to jest ta sama Mila, która w Noelce nie chciała robić różnic w traktowaniu wnukczek nawet w myślach :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 15:47, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Myślałam, że już dziś wkleję ostatnią część, ale doszłam właśnie do wielce pouczającej i z tyłka wziętej pogadanki Ignacego i Mili z Fryderykiem... Nie wiem, czy starczy mi samozaparcia. Ta książka ma sporo fragmentów, przy których ma się ochotę rzucić ją w kąt i nie ruszać przez tydzień.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:07, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Melo, planujesz może Żabę i Czarną polewkę? Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 16:20, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Do Żaby robiłam notatki, z tymże nie miałam wersji elektronicznej i przepisywałam fragmenty, nie pamiętam, czy zdążyłam ze wszystkimi, może będę musiała znów wypożyczyć z biblioteki.

Do Czarnej polewki już wtedy nie dobrnęłam, ale jeśli będzie zapotrzebowanie, to może się przełamię Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Nie 16:21, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Melo, wklej chociaż fragment. Tak fajnie się to czyta!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:36, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Ja mam całą Jeżycjadę w ebookach, służę w razie czego Wink.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 16:49, 07 Wrz 2014    Temat postu:

A proszę bardzo, fragment mam.

Wciąż jesteśmy świadkami apokalipsy, ale na szczęście zbliżamy się już do szczęśliwego zakończenia.
Cytat:
– Panie poruczniku, żoni dzwona, o przepraszam, dzwona żoni!
Trolla omal się nie przewróciła ze śmiechu. To było faktycznie pyszne.

Czy ktoś mógłby uświadomić autorce, że przejęzyczenia jej bohaterów nie są śmieszne dla nikogo poza nimi samymi?

Cytat:
Trolla przyglądała im się [Józinkowi i Ignasiowi] bystrymi, ciemnymi oczami.
– Czy to jest możliwe, żebyście się o wszystko nie kłócili? – spytała.
– Nie – odparł Józinek z przekonaniem.
– Jest to szalenie trudne pytanie – odpowiedział Ignacy Grzegorz w tej samej chwili. – Wielokrotnie się nad tym zastanawiałem, Staszko. Niestety, odpowiedź cię nie zadowoli. Chyba jesteśmy skazani na spory.
– A gdybym tak was poprosiła, żebyście od zaraz zrezygnowali z kłótni?
Józinek sapnął z niezadowoleniem.
– Dlaczego? – spytał.
– Co: dlaczego?
– Mamy zrezygnować.
– Bo z kłótni absolutnie nic dobrego nie wynika.
– Mylisz się chyba, Staszko – wtrącił Ignacy G. Stryba. – Przecież muszą istnieć pomiędzy ludźmi różnice zdań. Co by to było za życie – bez dysput, rozpraw, wymiany poglądów oraz dyskusji et cetera.
– Czy chcę, żebyście nie dyskutowali? Kłótnia to co innego niż różnica zdań. Czy mam rozwinąć ten temat?
– Lepiej nie – rzekł Józinek niezadowolony.
– Ja również świetnie rozumiem – wtrącił Ignacy Grzegorz – na czym polega różnica między różnicą zdań a kłótnią. Problem w tym, że Józinek...
– Wleję ci!

Ej, to już jest agresja patologiczna.

Cytat:
– Hej! – Trolla przytrzymała wpół Józinka, który już rwał się do bicia. – Przecież jesteście prawie braćmi. Wiecie, co ja podejrzewam? Ze się lubicie. I tak naprawdę nie możecie bez siebie żyć.
– Cooo?! – zakrzyknęli równocześnie kuzyni. I spojrzeli na siebie z urazą.
Trolla skonfiskowała trąbkę [znalezioną wcześniej w śniegu]. Powiedziała, że dostaną ją dopiero wtedy, jak uzgodnią ostateczne i bezwarunkowe porozumienie pokojowe. I przypomniała im, że Helmut czeka w furgonetce.
Pobiegli więc raźno chodnikiem, przebyli podwójne tory kolejowe i znaleźli się przy stacji benzynowej. Żółty transit czołgał się powolutku w kolejce do zjazdu na szosę gnieźnieńską. Dopiero gdy wsiedli i gdy otoczyło ich cieplejsze powietrze, zaczęli się trząść i szczękać zębami. Trolla nawet zasłabła – zrobiła się biała jak papier i pan Oracabessa, który tym razem nie prowadził, odwrócił się ku niej. Stwierdził, że coś z nią kiepsko, wylazł z przedniego fotela i troskliwie otulił szwagierkę kocami. Kazał jej się położyć.
– My nie jechamy do Gniezna – powiadomił ich. – Już dzwoniłem, koncert odwołany.
My pójdziemy na dobry obiad w Pobiedziskach.
– I do toalety – dorzucił Józinek, a kuzyn rzucił mu takie spojrzenie, jakby sam nigdy nie załatwiał potrzeb fizjologicznych na sposób ludzki, tylko radził sobie z nimi jak olimpijscy bogowie, względnie elfy lub tytani. Ale był chyba jedynym, który nie miał tego problemu: bracia Oracabessa odnieśli się pozytywnie do wypowiedzi Józinka.
Trolla nic nie powiedziała, bo zapadła w sen.

A nasi dwaj mali geniusze wciąż nic nie jarzą.

Cytat:
Franz z ożywieniem opowiadał bratu, jak to na giełdzie internetowej znalazł wczoraj taśmowy efekt delay po okazyjnej cenie, a pan Oracabessa, podzielając skądinąd ten entuzjazm, od czasu do czasu oglądał się niespokojnie na Trollę, co i w Józinku posiało jakiś nieokreślony niepokój.

Chłopak układa w myślach sentencje godne trzydziestolatka, a w sprawie choroby Trolli zachowuje się, jakby nie skończył zerówki.

Cytat:
A ona spała i spała. Siedząc tuż obok niej, miał Józinek wrażenie, że widzi chwile, kiedy jej się coś śni. W takich momentach drgały jej powieki. Owinięta w koce wydawała się mała i bezbronna. Jej policzki były prawie bez koloru.
W gruncie rzeczy Józef Pałys nie miał zbyt wielu okazji do oglądania śpiących dziewczyn. Łusia była po prostu dzieckiem, któremu często jeszcze się zdarzało pakować palec do buzi. Tymczasem twarz Trolli była jak zasłona, kryjąca tajemnice i niespodzianki.
Prawie obawiał się na nią dłużej spoglądać.
Natomiast miągwa, który trząsł się po drugiej stronie, nagle przesiadł się bliżej i z miną właściciela oraz opiekuna (ha! ta mina! ta mina!) podciągnął koc tak, żeby Trolli nie opadał z ramienia. Naprawdę, człowiek miałby ochotę go skopać.

Za poprawienie jej kocyka. Koleś, lecz się.

Cytat:
Przysłuchując się popisom kuzyna [który streszcza mitologię], w oczekiwaniu na ciastko ze śmietaną, Józinek trochę mu pozazdrościł umiejętności zajmowania towarzystwa gawędą. Już–już chciał opowiedzieć swój ulubiony kawał o marynarzu i świni, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. E tam, jeszcze coś skopie. Gadanie nie jest jego mocną stroną. Po co startować w konkurencji, w której nie jest się mistrzem.
Zaraz, zaraz. A w jakiej się jest? – naszło go nagle zastanowienie. Hm. Może w tym i w owym... ale celne wbijanie gwoździ, rozwiązywanie zadań z matematyki, obserwowanie zjawisk zachodzących w świecie czy też kojarzenie faktów i wyciąganie wniosków to nie są przecież umiejętności widowiskowe.

Zwłaszcza, że w tych dwóch ostatnich do mistrzostwa ci daleko, czego mamy naoczny przykład.

Cytat:
Wczoraj wieczorem, przed pójściem do łóżka, rodzice ogłosili, że ta sobota to dzień wyjątkowy, bo wskutek niezwykłego splotu okoliczności oboje nie muszą iść rano do pracy. Dlatego zamierzali porządnie się wyspać. Najwyraźniej zapomnieli, że porządnie to już się wyspali po sylwestrze! Kiedy o dziewiątej Józinek – po śniadaniu z Łusią – zajrzał do ich sypialni, malutkiej jak przedział kolejowy, ujrzał w półmroku, że tata...

No cóż robi, ach, cóż?

Cytat:
...ułożony na wznak, chrapie potwornie

Niespodzianka!

Cytat:
Mama zaś, leżąc wygodnie na jego piersi, chrapała jeszcze głośniej, tylko że cienko. Gdyby nie ten splątany dźwięk, rodzice, zagrzebani w podwójnej białej pościeli z falbanami, wyglądaliby jak ofiary śnieżnej lawiny w programie AXN na kablówce. Już chciał ich delikatnie budzić – bo nie lubił, gdy, będąc w domu, wydawali się tacy nieobecni – kiedy mama ocknęła się z własnej inicjatywy. Podniosła rozczochraną głowę, spojrzała zmrużonymi oczami, po czym spojrzenie jej się wyostrzyło.
– Józef – mruknęła. – Salve. Coś się stało?
– Nie. Wstajecie?
Wydobyła z siebie jęk protestu.
– Ciszej. Zjedzcie śniadanie.
– Zjedliśmy.
– To idźcie sobie do babci, dobrze?
– A wy?
– A my pośpimy.
– Musicie?!
– Tak. Stanowczo. Mamy stały deficyt snu.
Chciał jej wytknąć, niezadowolony, że w nocy to gadają, ale zmilczał. Kiedyś przecież muszą pogadać. Nie powiedział jej tego, bo już spała. Padła na poduszkę, naciągnęła sobie róg kołdry na twarz i natychmiast przeszła w monotonne chrapanie.

No dobrze, przy takim systemie opieki nad dziećmi to oni jednak muszą mieszkać w tym samym budynku co Borejkowie, a nie w jakimś pobliskim bloku.

Cytat:
Łusia – chuda i piegowata, z miną spłoszonego zajączka, oczami jak rodzynki i szopą szalonych loków – była, wbrew zabawnym pozorom, osobą bardzo serio. Ponieważ większość czasu spędzała z nim, przejęła w sposób naturalny szereg upodobań Józinka oraz jego poglądów.

Och nie...

Cytat:
Tak jak Józinek była małomówna...

?!?!?!

Cytat:
...i przepadała za smażonym boczkiem z cebulką (często, kiedy byli sami, robili sobie takie niezdrowe przekąski).

Ida chyba nie potrafiła swoim dzieciom pokazać, że zdrowe jedzenie może być bardzo smaczne. A później wielkie lamenty nad ich niezdrową dietą.

Cytat:
Może niespecjalnie sobie radziła w kuchni, ale to raczej dlatego, że rządy sprawował tam on. Bardzo lubił przygotowywać jedzenie. Łusia, jak dotąd, nauczyła się tylko wykonywać sos z jogurtu, majonezu i zmiażdżonych ząbków czosnku (uwielbiała czosnek!). No i była bystra. Bardzo bystra.

Tamtadadaaaam! Oto zadebiutowała Łusia Bystra, Bardzo Bystra.

Cytat:
Właśnie znów go zaskoczyła, pytając znienacka:
– Czy ty zawsze mówisz prawdę?
– Nie – odparł po chwili namysłu.
A na to Łusia:
– Widzisz? Teraz skłamałeś! – i wybuchnęła śmiechem.
O, tak. Była bystra. Bardzo bystra.

I tak już teraz będzie bez przerwy.

Cytat:
Kiedy Józef Pałys wkroczył, prowadząc za sobą siostrzyczkę, dziadek wygłaszał właśnie przeczytaną gdzieś opinię, że czas posiłków to w ciągu dnia jedyna pora, w której dzieci stanowczo odmawiają jedzenia. Babcia skwitowała to wybuchem śmiechu, on zaś, uradowany, rzucił jej wdzięczne spojrzenie. Zaraz potem Babi ujrzała Józinka i Łusię, więc się oczywiście bardzo ucieszyła i zaprosiła ich do stołu. Chętnie usiedli, lecz kiedy zaproponowała im śniadanie, musieli z żalem odmówić: już zjedli dzisiaj swój boczek.

Polecam,
...........Ida Pałys

Cytat:
Nie minęło jednak wiele czasu, a wuj Grześ wydobył z piekarnika całą blachę chrupiących grzaneczek z pomidorami, kminkiem i żółtym serem. Pachniało to tak wspaniale (czosnek!), że Józinka i Łusię ogarnął na nowo przypływ wilczego apetytu. Ten sam kuszący zapach wywabił z zielonego pokoju Laurę i Różę. Siedziały tam obie w piżamach i najwidoczniej omawiały ostatnią wielką nowinę, bo Laura miała wypieki i była silnie rozzłoszczona. Róża natomiast wyglądała na znacznie bardziej niż wczoraj pogodzoną z losem. Kiedy ona poszła po szlafrok, Laura udała się do łazienki, na chwilę zatrzymując się przed stołem. Obrzuciła wszystkich ostrym spojrzeniem osoby, która jest ustawicznie budzona o świcie przez niesprzyjające czynniki, jednym rzutem oka sprawdziła, co jest do jedzenia i kocim krokiem poszła dalej. Ku największemu zdziwieniu Józinka, jej włosy od wczoraj zmieniły kolor. Były dziś barwy naturalnej.

Jeśli zielona farba chwyciła na jej czarnych włosach, to nie tak łatwo było ją zmyć...

Cytat:
Nadeszła ubrana w żółty szlafrok kuzynka Róża, nadal nieco smętna, lecz nie do tego stopnia, by zlekceważyć porządny posiłek. Wszyscy byli dla niej bardzo mili, zupełnie jakby oblała kolejny egzamin z astronomii

Kolejny? Wcześniej była mowa o jednym...

Cytat:
Poranek sobotni toczył się dalej normalnym trybem i wszystko było jak zwykle, z wyjątkiem zachowania Laury. Józef Pałys, jako uważny obserwator, dostrzegł bez najmniejszych wątpliwości, że nastąpiła w niej jakaś zmiana, a może nawet i przełom. Zazwyczaj była mocno niemiła dla swojej mamy. Nawet nie bardzo lubiła na nią patrzeć.

I nikt poza Józinkiem tego nie zauważał. Borejkowska dyskrecja w akcji.

Cytat:
Dziś było inaczej: Laura nie odrywała wzroku od cioci Gabrysi. W pewnym momencie przysunęła się do jej krzesła i, niby to od niechcenia, zarzuciła rękę na jej ramiona. Ciocia Gabrysia spojrzała na córkę z zaskoczeniem, a Laura zrobiła śmieszną minę i stuknęła głową o jej głowę, jakby dla żartu. Chyba wstydziła się tak po prostu do niej przytulić. Ale ciocia Gabrysia nie miała takich oporów. Czegoś takiego dawno tu nie widziano. Jednak oprócz Józinka tylko Babi umiała tu obserwować oraz wyciągać logiczne wnioski.

Chłopa jej było trzeba!

Cytat:
Co do Ignacego Grzegorza – położył właśnie głowę bokiem na stole, z ukosa obserwując jajecznicę, jakby podejrzewał, że zaraz coś z niej wypełznie.

O, jaka ta fobia żywieniowa śmieszna.

Cytat:
[Józek idzie pobiegać.]
Kiedy wieje polarny wiatr, mgła zostaje zmrożona i osadza się na absolutnie wszystkim w postaci igiełek szadzi. Jak powiedziano w Discovery, kryształki szadzi dlatego są białe, że zawierają uwięzione powietrze. Pomyśleć tylko! W tym samym programie było i o płatkach śniegu: wszystkie też są kryształami, ale sześcioramiennymi. Tak jest, rzecz to dziwna i ciekawa, nie ma dwóch jednakowych płatków śniegu.
Byli na świecie ludzie, którzy tym drobiazgiem zajęli się naprawdę na serio. Na przykład sympatyczny amerykański farmer (nazywał się Bentley). Gość dostał na ten temat prawdziwej obsesji i w ciągu czterdziestu lat fotografował przez mikroskop płatki śniegu, i nigdy nie znalazł dwóch identycznych, choć zrobił wiele, wiele tysięcy zdjęć.

A będzie jakaś puenta?

Cytat:
Tak więc wczorajsza mgła pokrywała teraz wszystko wokół, zamieniona w szadź. Józinek maszerował pośród milionów kryształków, w których słońce produkowało miliony refleksów. Świat wyglądał zupełnie inaczej niż wczoraj, a przecież był ten sam. Czy to nie dziwne? Józinek oglądał wtedy ten program na Discovery, a tata właśnie czytał książkę, którą pożyczyła mu babcia (lubili się wymieniać lekturami). Na wieść o tym, co wyrabiał sympatyczny pan Bentley, tata zaśmiał się, klepnął w kolano i przeczytał głośno kawałek ze swojej książki: ktoś zapytał niejakiego Eckharta, który był mistrzem, dlaczego jedno źdźbło trawy jest tak niepodobne do drugiego? A ten mistrz na to: jeszcze dziwniejsze jest, dlaczego wszystkie źdźbła trawy są do siebie tak podobne! To naprawdę dawało do myślenia.

Proszę, jest: Marek Śpioch przez chwilę nie spał!

Cytat:
[Józin dobiera do Oracabessów, obserwuje próbę występu, oczywiście śledzi go Ignaś.]
Popisywał się, miągwa jeden, bez ustanku. Gadał też jak nakręcony, dopóki nie przystopował go znajomy bodziec.
– Dlaczego mnie kopiesz? – spytał z bolesnym wyrzutem.
– Idziemy! – warknął kątem ust Józinek, z trudem się hamując przed produkcją dalszych bodźców.
– A wy wciąż w napięciu – zauważyła Trolla. – A co z tą oczekiwaną zgodą?
– Nie ma – burknął Józinek.
– Staramy się, Staszko, naprawdę, staramy się ze wszystkich sił – pospieszył Ignacy Grzegorz. – Tylko że to oczywiście nie jest takie proste.
Na korytarzu Trolla przystanęła i otworzyła drzwi do swojego pokoju.
– Wejdźcie no tu na chwilę – zaprosiła ich.
W środku było bardzo porządnie i pustawo. Stało tu łóżko i mały regalik z książkami. Na kołdrze leżała walizka pełna poskładanych ciuchów, a obok – wyczyszczona do złotego blasku ich wspólna trąbka. Kiedy ta Trolla zdążyła ją tak wypucować?
Józinek poddał trąbkę oględzinom. Nadal potrzebowała wyklepania i nadal, gdy się w nią dmuchało, wydawała wstrętny skrzek.
– Ładna, co? – powiedziała z zadowoleniem Trolla. – No, to kiedy wreszcie na nią zasłużycie? Te rękoczyny...
– Nogoczyny! – wtrącił przedowcipny Ignacy G. Stryba.
–...są złe. Kłótnie są złe – oświadczyła Trolla. – Przemoc nie jest dobrym środkiem porozumienia.
A to ciekawe, pomyślał Józef Pałys. Osobiście był zwolennikiem szybkich rozwiązań siłowych i długo mógłby jej opowiadać o sukcesach mediacyjnych, jakie odniósł, posługując się tą właśnie pogardzaną metodą wzbogaconej perswazji – na przykład w szkole. Lub przed szkołą. Ale milczał. Nie zrozumiałaby tego.

Ależ opowiedz, Józek, opowiedz, ja bym chętnie posłuchała.

Cytat:
– Podstęp i zdrada zresztą – mówiła dalej Trolla, a po uczuciu ulgi, jakiej doznał, Józinek zrozumiał, że kazanie nie jest teraz kierowane pod jego adresem – też są rodzajem przemocy.
Właśnie, pomyślał Józinek. Trafiłaś w sedno, dziewczyno. Takich rzeczy po prostu nie można puścić płazem. A Trolla mówiła dalej:
– Mój sposób jest taki: zawsze zakładam, że mam do czynienia z kimś godnym szacunku. Z kimś, kto ma dobrą wolę. I słowo wam daję, chłopaki, ludzie tacy właśnie się stają, kiedy się w nich wierzy.
– A jak ktoś ma złą wolę? – nie wytrzymał Józinek.
– Ignoruję go. Nic lepszego w takiej sytuacji zrobić nie mogę. Nawracać go nie mam siły i zdrowia. A przecież nie będę przyjmować jego metod.
– To interesujące – wtrącił Ignacy Grzegorz. – Kiedy tego słucham, mam wrażenie, że mówisz swoim specyficznym językiem, który rozbudza najlepsze strony mojej osobowości...

I prawdopodobnie na wrażeniu się kończy, bo tak zwykle bywa ze wzniosłymi sentencjami.

Cytat:
...A czy spotkały cię również niepowodzenia?
– Spotkały, spotkały – Trolla na to. – Ale jak policzę zyski i straty, to wierz mi, zyski przeważają.
Wzięła trąbkę z rąk Józinka, dmuchnęła w nią i nie wydobywszy nic poza piśnięciem, odłożyła na półkę.
– Chciałam wam ją dać dopiero wtedy, jak będzie między wami zgoda – oświadczyła.
– Ale będę musiała postawić na zaufanie. Dam wam trąbkę na kredyt, i to już
niedługo, bo muszę wyjechać.
Co? przestraszył się Józinek. Nagle ścisnęło go w dołku. Dlaczego: wyjechać? Dokąd? Co ona gada? Nie było dotąd mowy o żadnym wyjeździe. Niby jak ona to sobie wyobraża? Co on będzie robił bez niej, jak w ogóle będzie żył?
– Przed wyjazdem – mówiła ona – musimy jeszcze nagrać dwa utwory. Dlatego tak ostro ćwiczymy.
– Wyjeżdżacie wszyscy? – spytał Ignacy Grzegorz, na którym zła wiadomość także zrobiła wrażenie.
– Nie. Tylko ja. Na stałe.
Ostatnie dwa słowa padły z taką siłą, jakby uderzył piorun. Józinkowi aż zadzwoniło w uszach, a jego kuzyn też milczał, jak ogłuszony. Bez słowa poszli za nią korytarzem aż do drzwi wejściowych. Tu Trolla, z ręką na klamce, powiedziała:
– Nie żegnamy się jeszcze, co? Jeszcze nie.
Zwichrzyła Józinkowi włosy nad czołem.
– No, lećcie – rzuciła. – Muszę iść, czekają na mnie.
Spieszyła się, była zaaferowana i jakby zmartwiona. Józinek nie miał odwagi pytać już o nic. Nic też nie powiedział, przez cały czas. I słusznie, bo to by było bezcelowe – Ignacy Grzegorz coś tam jeszcze trajkotał na temat rozstania, i o tym, co na ten temat mówią Francuzi, jeszcze o coś pytał – ale ona tylko pokręciła głową i zniknęła za drzwiami sali.

I w tym momencie Józek powinien wykorzystać swoje mistrzowskie zdolności logicznego myślenia i wyciągania faktów. Staszka nie traktuje go jak przyjaciela, ba, nawet jak kolegi równego sobie. Józinek jest dla niej małym chłopcem, którego można zbywać półsłówkami. Ona do samego końca nie powie mu wprost "wyjeżdżam, bo muszę się leczyć za granicą", wciąż będzie tylko robić aluzje.

Cytat:
Zupełnie nie było o czym gadać. Toteż przez całą drogę do domu Józinek milczał ponuro. Miągwa natomiast dostał ataku wielosłowia i usta mu się nie zamykały. Ucichł dopiero, gdy usłyszał, że jak się natychmiast nie zamknie, dostanie w kubek.

To już się nudne robi.

Cytat:
Trolla pewnie by się ucieszyła z tego, że on ograniczył się tym razem tylko do pogróżki...

Borze...

Cytat:
...a Ignacemu G. Strybie pogróżka tym razem zupełnie wystarczyła.

Mnie też chwilowo wystarczy Józinka i jego protoplastów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Nie 18:19, 07 Wrz 2014, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:49, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Narkolepsja Marka Pałysa to stanowczo mój ulubiony wątek w Neojeżycjadzie.

Teoria alternatywna: Marek od lat nie żyje, w suterenie jest tylko jego zmumifikowane ciało i odtwarzacz z nagranymi odgłosami chrapania. Wszystkie sceny, gdzie Marek się pojawia to tylko halucynacje/fantazje Józinka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:01, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Ja swojego czasu na forum ESD przedstawiłam teorię, iż Marek tuż po ślubie zaczął udawać wiecznie niedospanego, by uniknąć pogawędek z miłą i ciepłą rodziną żony i teraz nieborak nie może już zrzucić tej maski - bo dekonspiracja nie tylko zaowocowałaby rodzinną kłótnią, ale w dodatku pozbawiłaby go wygodnego alibi na przyszłość Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sierra
Kolonas Waazon



Dołączył: 03 Sie 2013
Posty: 616
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd do wieczności

PostWysłany: Nie 18:54, 07 Wrz 2014    Temat postu:

A ja mam teorię, że Pałys senior ostro pije żeby się wyluzować po pracy, bo "domowe ciepło" mu tego nie gwarantuje, wręcz przeciwnie. Stąd to spanie, alienacja, przesiadywanie w pracy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:09, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Dzieci Pałysów w ogóle często zachowują się jak dzieci ludzi z problemem alkoholowym. Chociaż totalnie niezrównoważona Ida też jest prawdopodobna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:15, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
"duzo pila, zle sie poczula i poszla spac"
że pozwolę sobie zacytować ff z siostrzanego forum Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Bez zarzutu dnia Nie 19:15, 07 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 19:20, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Od takich rzeczy jest redakcja, nie korekta Wink

Też myślałam, że korekta. To czym się korekta zajmuje?

Jeszcze co do zielonych włosów Laury, pomyślałam, że na upartego Laura mogła użyć [link widoczny dla zalogowanych] oblepiającej włosy, a nie wnikającej do środka. Choć jestem niemal pewna, że one nie były już wtedy w Polsce w sprzedaży od jakichś dwóch czy trzech lat. Ale przypomniałam sobie, że koleżanka z ciemnymi włosami ich używała i efekt był bardzo słaby, praktycznie zauważało się tylko kolorowe refleksy pod światło. No i to był straszny szajs, spływało pod wpływem temperatury, brudziło skórę i ubrania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:33, 07 Wrz 2014    Temat postu:

Na upartego Laura mogła pofarbować włosy na czarno, a Józin pomyśleć, że to naturalny.

Korekta zajmuje się tekstem już zredagowanym i złożonym - kosi literówki, błędy techniczne etc.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin