Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Batman contra Superman

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 11:35, 07 Kwi 2016    Temat postu: Batman contra Superman

To byłby dobry film, gdyby nie utopiono go w hektolitrach patosu: ujęciach a la Kieślowski oraz muzyce tak epickiej i podniosłej, że aż kiczowatej (w mniejszej ilości – tak o 80% mniejszej – byłaby całkiem OK).

Podobał mi się początek: finałowe starcie z „Man of Steel” z punktu widzenia Bruce'a. To znaczy, pomysł na początek, bo wykonanie było długie i przez to nudne, a nie dramatyczne.

Fajny jest redaktor naczelny „Daily Planet” i jego rzeczowość.

Alfred kradnie show w każdej scenie, gdzie się pojawia – podobnie zresztą jak większość poprzednich Alfredów. Ciekawe, że tym razem nie jest siwiutkim kamerdynerem z brytyjskimi manierami, tylko mężczyzną, którego mogłabym sobie wyobrazić walczącego ramię w ramię z Batmanem. Taki Robin au rebours. ^____o

Podoba mi się wątek „psychologiczny”, oparty w sumie na nieporozumieniach i niewiedzy o sobie wzajemnie (oraz czerpaniu tej wiedzy wyłącznie z telewizji). I to, że pani senator chce rozmawiać i wyjaśnić wszystko na spokojnie, i dokładnie w tym momencie przerywa jej eksplozja...

Za dużo nerwowych, szarpanych ujęć „z ręki”, ale też za dużo „poetycko” zwolnionych, na przykład naszyjnik, który pęka i te perły tak się rozpryskuuuują i spadaaaają, a potem jeszcze wpadaaaają do kanału burzowego. Przesadzili.

Lex Luthor jest nieźle pomyślany (ponoć inaczej niż w komiksach) i zagrany, można się go bać. Natomiast Doomsday po prostu idiotyczny, nie pasuje mi do całości. Jacksonowski ogr ziejący ogniem - nie, nie i jeszcze raz nie. I w ogóle czemu z połączenia genów ziemskich z kryptoniańskimi wyszło coś, co właściwie jest zwierzęciem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:03, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Łojezu jaki ten film był zły. Poszłam głównie dlatego, że bilety były za pół ceny, a połowa grupy znajomych widziała już Zwierzogród, poza tym zupełnie nic mnie do niego nie ciągnęło - DC nie znam, Batman i Superman ni mnie ziębią ni grzeją, do Snydera zaufanie mam ograniczone. No ale myślałam, że wejdę z otwartym umysłem, dostanę chociaż kawałek kina akcji, lubię kino akcji przecież.

Film trwa dwie i pół godziny. To czuć. Większość czasu nie dzieje się nic, a jak już coś się dzieje to zupełnie nie wiadomo skąd. Myślałam, że to moja wina, bo przez brak napisów spora część dialogów mi uciekła, ale znajomi zapewnili, że dialogi też nic nie wyjaśniały. Cały początek na pustyni poszedł zupełnie donikąd, wątek Lois latającej po mieście z tym pociskiem był zrobiony tak po łebkach, że zapomniałam o nim w pięć minut po wyjściu z kina. Wątek pani senator też zupełnie po nic, mamy jakiś konflikt na trzy fronty, wszystko kończy się wybuchem i tyle widzieli. Superman stoi tam wśród zgliszczy i bardziej sobą prezentuje "kurna, znowu" niż emocjonalne rozdarcie.

Kto z kim ma jaki problem też nie wiadomo, Luthorowi nie odpowiada, że Superman jest potężny - czemu? Batmanowi chyba to samo - czemux2. Lata po mieście i piętnuje przestępców, średnio może sobie przypisywać jakąś wysoką moralność. Chyba jedyną postacią, której motywy były zrozumiałe był ten koleś, który stracił nogi, bo stracił je pod budynkiem, który Superman rozwalił.

Sama tytułowa walka niby efektowna, niby nieźle zrobiona, no ale. Zupełnie bez sensu. Superman walczy tylko dlatego, że Luthor go szantażuje i wyjaśnienie tego zajęłoby mu dosłownie minutę - przytrzymać Batmana, powiedzieć "Luthor mnie szantażuje, porwał moją matkę". No ale wtedy nie byłoby walki. Zamiast tego Kent marnuje czas inhalując się kryptonitem i depcząc nietoperze (Luthor dał mu godzinę, do cholery! Spieszy mu się!) i dopiero pod koniec, kiedy już leży u owego nietoperza stóp, przychodzi mu do głowy żeby coś przebąknąć o porwanej matce. I to nawet nie to trafia do Batmana, trafia do niego... to, że ich matki noszą to samo imię. No jeżu. Ktoś gdzieś w necie argumentował, że ta rozmowa i pojawienie się Lois pokazuje Batmanowi, że Superman jest bardziej ludzki, niż się zdawało, no ale znów ale. Powinno się to okazać przed walką. Bo Superman nie ma własnych powodów, żeby walczyć z Batmanem.

Wonder Woman była, może dziesięć minut. Tak na bezczela wepchniętych teaserów przyszłych filmów jeszcze nie widziałam. Jason Momoa był, ale mało i niewyraźnie.

Slowmo za dużo, za długo, bez sensu. Jakby wszystkie zwolnione sceny odtworzyć w normalnym tempie, film trwałby godzinę. Z patosem w ujęciach się zgadzam, tak to jest, jak się kopiuje kadry z komiksu - może wyjść dobrze, tu nie wyszło. Uciekająca przed powodzią rodzina kuli się na dachu, burza szaleje a Superman wisi majestatycznie i pozuje. W scenie pościgu Batmobilu za czymś tam (naprawdę nie załapałam) zgubiłam się po pierwszym cięciu, odnalazłam się dopiero jak zrobił z tira kabriolet, czyli pod koniec.

Finałowa walka też jakaś niewciągająca, biją tego potwora i końca nie widać. Kompletny idiotyzm Lois wyławiającej z zatopionej wieży włócznię, którą sama tam wrzuciła miłościwie przemilczę. Idiotyzmu Supermana operującego ową włócznią wyposażoną w kryptonit zamiast rzucić ją Wonder Woman, która w tej walce radziła sobie najlepiej nie przemilczę. Głupie to było. Coś tam niby przebłyskuje, że trzymała go lassem i dlatego można się było do niego zbliżyć, ale nie kupuję tego zupełnie. W ogóle jak na "teamup" to oni jakoś tak zupełnie się nie teamupowali. Jedno mieczem, drugie pięścią, trzecie... nie wiem nawet, zero strategii, zero pomyślunku, tylko go biją, mimo że się ciągle odradza. Jak ktoś powiedział, że potwór jest "unkillable" to myślałam, że się zbiorą do kupy i wykombinują jakiś plan, ale nie. Tylko go biją.

Widziałam ten film w sobotę, a już go nie pamiętam, co jest naprawdę sporym osiągnięciem. Pod koniec seansu już nawet komentująca wycieczka szkolna w rzędzie wyżej przestała mi przeszkadzać i tylko podziwiałam siwiejące skronie Bena Afflecka (najlepszy element filmu, 10/10).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:56, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Cytat:
depcząc nietoperze


I to ma byc pozytywny bohater? Co mu zwierzatka zrobily? Sad



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:12, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Filmu nie widziałam, ale z opisów wygląda na silną inspirację Millerowym Batmanem (Dark Kinight Returns - jeden z kilku dobrych komiksów, zanim Frankie zdziwaczał). Nie chodzi tylko o sam fakt, że Supes i Gacek się tłuką.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 11:15, 14 Kwi 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Cytat:
depcząc nietoperze

I to ma byc pozytywny bohater? Co mu zwierzatka zrobily? Sad


Benzynie pewnie chodziło o Batmana. Zwierzątka jako takie występowały tylko w scenie wspomnień Bruce'a na samym początku filmu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Czw 12:11, 14 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:41, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Achika napisał:
gayaruthiel napisał:
Cytat:
depcząc nietoperze

I to ma byc pozytywny bohater? Co mu zwierzatka zrobily? Sad


Benzynie pewnie chodziło o Batmana. Zwierzątka jako takie występowały tylko w scenie wspomnień Bruce'a na samym początku filmu.


Ano. Jednego deptał, opancerzonego Razz Ale nietoperze z początku też zasługują na wzmiankę, bo ułożyły się w tornado, które uniosło młodego Bruce'a ku światłu. Serio.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1987
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:38, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Benzyna napisał:
Ale nietoperze z początku też zasługują na wzmiankę, bo ułożyły się w tornado, które uniosło młodego Bruce'a ku światłu. Serio.
Acha. Zastanawiałem się nad obejrzeniem tego filmu...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 15:41, 14 Kwi 2016    Temat postu:

No to mi troche ulzylo Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:03, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Byłam, widziałam, narobiłam sobie wstydu, bo na koniec, przy (ciągnącej się w nieskończoność, ale to tak na marginesie) scenie pogrzebu Supermana moja tolerancja na patos wyświetliła "Error, krytyczne przeciążenie!" i parsknęłam śmiechem na całą salę kinową. I co gorsza, nie mogłam się uspokoić już do samego końca, przez co wychodziłam z sali krztusząc się i prychając, schichrana jak norka.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Siia
Gość






PostWysłany: Czw 19:45, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Benzyna napisał:
Ale nietoperze z początku też zasługują na wzmiankę, bo ułożyły się w tornado, które uniosło młodego Bruce'a ku światłu. Serio.


A z Draculi Untold to się wszyscy śmiali...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 6:51, 20 Kwi 2016    Temat postu:

Odrobinę honoru należy oddać, że batnado było we flashbacku, który pojawił się we śnie, więc chyba nie należało go traktować dosłownie. Tylko że scena była nakręcona w taki sposób, że wychodzi trochę głupio.

Gwoli opisu (spoilery?), film zaczyna się sekwencją przedstawiającą początki Batmana składającą się ze sceny pogrzebu i flashbacku do śmierci Wayne'ów. Mały Bruce z pogrzebu ucieka, wpada w dziurę w ziemi, spotyka nietoperze, nihil novi. Z dość konwencjonalnych ujęć tej ucieczki przeskakujemy do sceny morderstwa, w której mamy slow-mo, ekstremalne zbliżenia, bardzo płytką głębię ostrości - w zamyśle traumatyczne wspomnienia Bruce'a mieszające się w jego głowie. Potem Bruce spada i pojawia się owo nietoperze tornado, głos Batmana mówi coś w stylu "we śnie, uniosły mnie do światła". Czyli że tornado to sen.

Tylko że pojawia się w tej części sekwencji, która ma stać w kontraście do odrealnionej, "sennej" sceny morderstwa. Kiedy wychodzimy z flashbacku, zakładamy, że teraz jesteśmy w prawdziwym świecie, bo ujęcia i montaż przestają mącić przez zwracanie na siebie uwagę, zatem Batnado, przynajmniej mnie, zdaje się być jak najbardziej dosłowne. Jakby ktoś chciał to niby można uznać przenikające się ujęcia spadającego Bruce'a ze śmiercią jego matki za wskazówkę, że "prawdziwa" scena też jest trochę odrealniona, bo scena morderstwa była sklejona właściwie wyłącznie przenikaniem, ale trzeba by bardzo, bardzo chcieć. A jak siedziałam w kinie to nie chciałam.

Specjalnie kurde ściągnęłam chińskiego camripa żeby jeszcze raz obejrzeć te sceny i dotrzeć co w nich nie wyszło, tak mnie to tornado wkurzyło. Aż mam nadzieję, że teraz ktoś mnie zgasi wiedzą komiksową i powie, że Bruce naprawdę został uniesiony w powietrze siłą nietoperzowych skrzydełek i że to jest 100% filmowy kanon.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 914
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Pią 18:44, 13 Sty 2017    Temat postu:

Przed chwila skonczylam ogladac i serio, jaki ten film dlugi!
Wlasciwie z calosci to mi sie tylko Wonder Woman podobala (serio, bardzo ladna kobieta, a do tego swietnie walczyla i sie chyba zakochalam troche. Mam nadzieje, ze jej solowy film bedzie porzadny).
Ta cala naparzanka na koniec taka jakas bez sensu, a co do sceny pogrzebu to caly czas czekalam na piesc Supermana przebijajaca trumne czy cus, no bo przeciez wiadomo, ze nie mogl zginac. Zamiast piesci dostalismy unoszace sie grudki ziemi, ot najwieksze zaskoczenie filmu xD
Lex Luthor byl momentami irytujacy, a momentami calkiem przerazajacy, wiec koniec koncow nie moglam sie zdecydowac co na jego temat mysle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin