Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Avengers: The Infinity War (oraz Pantera, jeśli chcemy)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17237
Przeczytał: 56 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:31, 26 Maj 2018    Temat postu:

A, chyba że tak; wszyscy wiedzą o ich istnieniu, ale nie mają pojęcia o zaawansowaniu technologicznym.

E: właściwie powinnam była sama o tym pamiętać, przecież T'Chaka oficjalnie występował przed ONZ-tem itd.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Sob 21:33, 26 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2066
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:10, 28 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
A, chyba że tak; wszyscy wiedzą o ich istnieniu, ale nie mają pojęcia o zaawansowaniu technologicznym.

Świat na bank wie o Wakandzie. Poza ONZ na początku filmu wiadomości nadają o śmierci króla Wakandy w zamachu i reporterka podaje krótką informację, że to takie malutkie państewko w Afryce które mimo ubóstwa niezmiennie odmawia pomocy humanitarnej + Ross przy przesłuchiwaniu Klaua podaje jakieś ogólne wyobrażenie świata na temat Wakandy (paciorki, ładne ubranka).

Cytat:
I jeszcze jedno - z jednej strony rozumiem symbolike umieszczenia osrodka pomocy w miejscu zbrodni, ale z drugiej, kurcze, jakkolwiek by się źle nie działo w Stanach, to wciąż jest to kraj pierwszego świata. Somalia czy Angola są dużo bliżej i sytuacja tam jest dużo bardziej dramatyczna.

Wakandę stać - mogą mieć centrum i na Bronksie, i co przy drugim drzewie w Somalii, jeżeli będą mieli taką ochotę Razz
Zresztą, co innego jest zakładać placówkę na innym kontynencie, a co innego w sąsiednich krajach, często dyktatorskich czy ogarniętych wewnętrznymi konfliktami, tym bardziej, że jeszcze wczoraj byłeś dla tych sąsiadów nikim. W takim układzie założenie pierwszego centrum w Ameryce wydaje się łatwiejszym zadaniem.

Cytat:
Ta przemowa umieralna Killmongera dziwi mnie jeszcze o tyle, ze o jakich przodkach on gada? Jego przodkowie siedzieli w Wakandzie.

Killmonger to amerykański chłopak, to i myśli po amerykańsku, traktując swoje książęce przywileje jak narzędzie, a nie korzeń łączący go z obcą kulturą wakandyjską. Widać to IMO najlepiej w scenie łączenia się z przodkami w trakcie rytuału pantery, gdy przenosi się do swojego mieszkania.
BTW, o matcle Erica nic nie wiadomo, poza tym, że zmarła w więzieniu.

Dobra, teraz będę mówić o "Infinity Wars", kto jeszcze nie widział, niech nie czyta: SPOILERS!
Ogólnie mi się podobało - i piszę to z perspektywy osoby, która jest mocno do tyłu z filmami Marvela, ale dzięki Internetowi wie mniej więcej, o co chodzi i kto jest kim w filmowym uniwersum. I po zobaczeniu ich na ekranie mam ochotę wrócić do poprzednich filmów i lepiej ich poznać.
Najbardziej podobał mi się klimat beznadziei (mocny początek!), w której nasi bohaterowie starają się podtrzymać ten płomyczek nadziei, jak się w ostatecznym rozrachunku okazuje - na próżno. Moim ulubionym wątkiem był Thor z gigantyczną determinacją prący do przodu (tuż po nim przygody trio Stark-Spidey-Stange). No i stanowi dobry duet z Rocketem (tylko trochę lepszy niż śmiercionośny duet Bucky-Rocket kręcących się jak bączek z doczepionymi karabinami).

W ogóle mi się zapomniało, że Dinklage jest w tym filmie, co za miła niespodzianka Very Happy Thanos generalnie jest generalnie litościwym typem, więc zdziwiło mnie, jak wyjątkowo okrutnie obszedł się z Eitrim :< #betterliveforeitri2018

Skoro przy Thanosie jesteśmy, to ogóle uważam, że to bardzo spoko złol z szuflady "cool motive, still murder", ale Internety ze swoimi nagłówkami i filmikami z tytułami w stylu "Thanos budzi poważne pytania na temat moralności, idea ludobójstwa jeszcze nigdy nie wydawała się tak atrakcyjna" nastawił mnie na niewiadomo co. Thanos budzi grozę swoją potęgą, imponuje stoickością i ma ludzkie momenty, ale ten jego plan... Mordować kogo popadnie to każdy lepszy głupi tyran potrafi, ale źeby siąść, opracować plan rozwoju danej społeczności, nowe źródła energii czy plany gospodarcze to nie ma komu. Plan "po prostu skasuję połowę galaktyki" to wylewanie dziecka z kąpielą - depopulacja jednym społecznościom może faktycznie pomóc w dłuższej perspektywie, ale nietrudno wyobrazić sobie, jak po takiej rzezi planety pogrążają się anarchii, chaosie i nędzy. Thanos mając naprawdę potężną rękawicę może zrobić naprawdę dużo dobrego, ale woli iść na łatwiznę i emeryturę.
BTW, ten moment, kiedy Thanos opowiada Gamorze, jak to jej lud na macierzystej planecie żyje w dobrobycie, szczęściu i nie wie, co to głód. Może Thanos powinien sprawdzić jeszcze raz, bo wg [link widoczny dla zalogowanych] w "Strażnikach Galaktyki" jest ostatnią przedstawicielką swojej rasy.
Do ludobójstwa dodajmy bezmyślne niszczenie dóbr kulturowych - coś mi mówi, że obrócona w zgliszcza Kolekcja i demolka w Kuźni to nie jedyne straty.

Cytat:
Jeszcze to kiedyś przerysuję, bo czasu miałam mało i to boleśnie widać), pierwsza myśl jaka mi sie nasunęła po obejrzeniu Infinity War:

Ale jak to

Dziękuję i tak bardzo tak!

Nawet, jak się wie, że te śmierci zostaną odwrócone (tak to jest, jak się zapowie wcześniej solo filmy z postaciami, co to niby odeszły Razz), to uważam, że ostatnie sceny są mocno przygnębiające (na seansie siedziało mi się z ":O" aż do napisów). Bucky nierozumiejący, co się dzieje, Stark sam jak palec na opuszczonej planecie, Peter przerażony śmiercią (ponoć przed odejściem przestrzegły go jego "spider senses", więc miał czas się przestraszyć, zanim jeszcze zaczął się rozpadać), War Machine szukający Falcona, który rozpadł się tuż przed jego nosem, Okoye krzycząca "my king!!", M'Baku patrzący z bezradnością na swoich ludzi... Łapało za serce.
Tym bardziej, że sytuacja jest wyjątkowo ponura, i nawet jak się wie, "że", to pozostaje pytanie "jak". Połowę bohaterów wcięło, drużyny w rozsypce, Ziemia w chaosie, Stark utknął, kamienie przepadły, strażnicy kamieni przepadli, Wakanda nie ma króla. Łatwo powiedzieć "odwróci się czas", szkoda tylko, że koleś będący w stanie to zrobić jest bardzo zadowolony z siebie niewiadomo gdzie. Zastanawia mnie, co znaczył scena z małą Gamorą i czy to znak, że Thanos jednak nie do końca poświęcił to, co kocha i Kamień Duszy zrobi mu z tej okazji psikusa.

Trochę mi szkoda, że Ebony przepadł - był dobrym złolem, jako jedyny z Black Order zapadał w pamięć i jego moce fajnie wypadały wizualnie.

Tony x Pepper = OTP, ale rozumiem ludzi, którzy shippują Starka i Strange'a.

Star-Lord jest dobrze zagrany, ale potrafi być bardzo irytujący (scena z obijaniem mordy Thanosowi, UGHH). Jeżeli tak samo wypada w "Strażnikach Galaktyki", to nie wiem, czy chcę to oglądać (chociaż mogę go przecierpieć dla Mantis i Rocketa). Ekipa generalnie mnie bawiła, ale mam wrażenie, że ich komedia była zbyt wolna (a scena z "jak jestem w bezruchu, to jestem niewidoczny", a przecież "stoję tu od godziny" byłoby idealną puentą).

Bruce był moją cynamonową bułeczką filmu, co się pojawiał, to uśmiech sam mi wychodził na twarzy. Lubię Spider-mana i jego relację ze Starkiem.

Napisy były momentami... dziwne. Potrafiły zesłabić dobry dowcip albo po prostu tłumacz pisał, co się mu uwidziało (np. w filmie "blood and dust", w napisach "krew i ból"). Dalej nie wiem, dlaczego nie przełożono dosłownie "Wakanda forever".

W pełni rozumiem, dlaczego X-Meni nie pojawiają się w filmie z dziesięciu różnych powodów i asbolutnie nie mam o to pretensji - ale bawi mnie to na poziomie headcanonów (Rząd: Ziemię czeka katastrofa, w Wakandzie wybuchnie wojna, potrzebujemy tylu bohaterów, ile się da! X-Meni: new phone who dis).

Z drobiazgów:
-Okoye oceniająca Bruce'a, który wyrżnął w glebę jak ostatnia łamaga;
-Rocket rozumiejący funkcję kapitana jako przeprowadzanie oczyszczających rozmów od serca;
-Loki próbujący do samego końca rozegrać partię po swojemu + pyskówki;
-Mantis robiąca pajacyki na Tytanium;
-Eitri próbujący ogarnąć thorową logikę za "zabije mnie tylko wtedy, kiedy zginę!";
-Okoye i Wdowa przychodzące Scarlet Witch z odsieczą ("wcale nie jest sama");
-"Bruce, robisz mi siarę przed czarodziejami";
-Lee jako kierowca autobusu;
-War Machine trollujący Bruce z pokłonami przed królem;
-Peter próbujący wyłapać Strażników "sorry, ale nie pamiętam waszych imion!"
-Ebony zabity nawiązaniem do klasyki filmów grozy;
-pajęcze nóżki w kostiumie Spider-mana;
-Mantis rozsypana przez Thanosa w spiralkę;
-Nebula rozłożona na części, co widać dopiero z boku;
-"-Nie ma już Avengersów, rozpadliśmy się. -Rozpadliście się? Jak Beatelsi?";
-generalnie to, że Bruce nie jest w temacie przez 90%, ale mimo wpadki za wpadką, odbijania się od ścian i pełnej świadomości, jak niebezpiecznym rywalem jest Thanos nie traci ducha;
-"-Jesteś z Ziemi! -Nie, jestem z Missouri. :/";
-Thanos, Niszczyciel Światów, Władca Trzech Kryształów Stworzenia, załatwiony na dłuższą chwilę przez kawałek pajęczyny na twarzy i płaszczowy odpowiednik Dywanu z "Aladyna";
-to, że jednak Quill zdecydował się zabić Gamorę;
-Drax zachwycający się pół-aniołem, pół-rzeźbą boskim ciachem Thorem;
-Thor uczący się grootowego w ramach fakultatywnych zajęć;
-"-Inaczej wyobrażałam sobie otwarcie Wakandy na świat. -Niby jak? -Olipiada. Może jakiś Starbuck";
-"-I'm Groot. -I'm Steve Rogers."

EDIT: W ogóle mi przeleciało przez głowę, że Loki wpatrujący się intensywnie w Thora przy słowach "The sun will shine on us again." to było nie tyle pocieszenie, co wskazówka, co robić dalej.

Z zupełnie innej beczki. Serfując po Internecie [link widoczny dla zalogowanych] i mogę przysiąc, że w filmie Star-Lord pokazuje faka, nawet na gifie wydaje mi się, że przez sekundę widać wystawiony palec. Jak mam to rozumieć, czy to czyjaś przeróbka? Ocenzurowane na seans... dla kogo?

Ogólnie, seans uważam za udany (choć lepiej bawiło mi się przy "Czarnej Panterze", ale to dlatego, że wolę mniejsze historie skupione bardziej na bohaterach) i chętnie zobaczę zarówno następne części, jak i te, które mnie minęły. Film naprawdę dobrze sobie radzi z dźwiganiem takiej ilości bohaterów, sceny akcji są zróżnicowane i widowiskowe, a klimat trzyma się cały film.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pon 13:38, 28 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kae
Ogolony Narrator



Dołączył: 29 Sty 2012
Posty: 39
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:30, 28 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
-Thanos, Niszczyciel Światów, Władca Trzech Kryształów Stworzenia, załatwiony na dłuższą chwilę przez kawałek pajęczyny na twarzy

Ja to go nawet rozumiem, niefajnie jest iść przez las i nagle mieć pajęczynę na twarzy, a ta Petera jest jakieś sto razy gorsza od zwykłej Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe / Spoilerujemy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin