Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Noc świetlików - Elżbieta Rodzeń

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Propozycje i zgłoszenia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:45, 28 Sty 2015    Temat postu: Noc świetlików - Elżbieta Rodzeń

[link widoczny dla zalogowanych]
Zainteresowało mnie głównie przez jedną recenzję i opis książki:

Cytat:
Kiedy magia wkracza do twojego życia, nic nie jest takie jak przedtem!

Paulina przebywa w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ od kilku lat jej umysł walczy z ciałem, próbując zagłodzić ją na śmierć. Jedynym życzliwym człowiekiem dla niej jest młody pielęgniarz, Błażej. Chłopak namawia Paulinę do ucieczki. Trafia ona do domu trzech braci - młodych, tajemniczych mężczyzn. Dzięki nim przenosi się do niezwykłego świata elfów żyjących wśród ludzi. Nie wie jeszcze, że jego zasady są surowe, a sprzeciwiając się im, narazi nie tylko swoje życie, ale także życie kogoś, kogo pokochała. Dziewczyna odkrywa mroczną sferę walki o władzę, o nadprzyrodzone zdolności, o miłość.

Wszystkie zawirowania sprawią, że bohaterka będzie musiała złamać zakazy, które ją dotąd więziły, by móc uratować siebie i swoich bliskich.

Noc świetlików wprowadza nas w krainę, w której nic nie jest oczywiste i przewidywalne. Czy w każdym z nas może kryć się wielka tajemnica zmieniająca życie?


Tutaj jeszcze wywiad z autorką. W sumie mam wrażenie, że swoim sposobem mówienia ta kobieta mi się z kimś kojarzy.
No ale wynika stąd jasno - podejście: nie znam się na szpitalach psychiatrycznych i anoreksji, to o tym napiszę. Widać też w tekście.

W internetach można znaleźć darmowy fragment z dwoma pierwszymi rozdziałami.
Autorka postanowiła opowieść pisać na zmianę w narracji trzecioosobowej i pierwszoosobowej, czym strzeliła sobie od razu w stopę, gdyż w pierwszej osobie pojawia się relacja bohaterki. Opisywać umysł anorektyczki od środka, bez jakiejkolwiek wiedzy w temacie - no cóż, nie skomentuję. Zwłaszcza że Paulina (główna bohaterka) cierpi na chorobę od wielu lat i jest na skraju wyczerpania, a przynajmniej taką informację dostajemy w narracji. Szczerze? Nie trzeba samemu tego przechodzić, aby stwierdzić, że nie widać. Anoreksja bohaterki przejawia się w tym, że non stop jest jej zimno i słabo (chociaż i tak potrafi skoczyć z zębami na doktora, o którym za chwilę). Rys psychologiczny - żaden.
Aha, no i bohaterka ma też jakieś supermoce, bo chyba później okaże się wybraną. Między innymi może zablokować innym magicznym dostęp do swoich myśli, choć sama nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi. No ale to standard dla tego gatunku.
I ogólnie na magię reaguje nad wyraz zwyczajnie. Ktoś mnie porwał, w dodatku ma nadprzyrodzoną moc? Aha, spoko.
Jak w ogóle wygląda heroina? Przypomnijmy: dziewczyna na skraju śmierci, po może trzyletniej anoreksji, maksymalnie wycieńczony organizm.
Cytat:
Odwrócił się na pięcie i już chciał się do niej uśmiechnąć, kiedy całe jego ciało zastygło w bezruchu. Jego oddech przyspieszył tak, że zaczął spazmatycznie nabierać powietrza. Mimo że oddychał tak szybko, miał wrażenie, że zaraz się udusi. Przygryzł lekko dolną wargę, próbując otrzeźwić się jakoś z tego stanu. Wreszcie odchrząknął i poruszył ramionami, jakby chciał z nich strzepnąć zdenerwowanie. Odważył się zrobić krok w jej kierunku.
Nigdy nie widział czegoś takiego. Jej twarz lśniła. Mógłby przysiąc, że w jasnych, rudych włosach słońce przemienia swoje promienie w ogniki. Długie kosmyki rozrzucone po poduszce sprawiały wrażenie, jakby pościel płonęła żywym ogniem. Pomimo że ciało było bardzo wychudzone, sama buzia miała tylko lekko zapadnięte policzki. Bladość jej skóry doskonale współgrała z kolorem włosów i brązowymi piegami na nosku. Mrużyła oczy osłonięte jedynie długimi rzęsami. Gdyby mogła, pewnie zasłoniłaby je teraz ręką. Przesunął się jeszcze trochę bliżej, tak aby ustanowić sobą przeszkodę dla intensywnej jasności i dziewczyna mogła znaleźć się w jego cieniu.
– Odwykłaś od światła – wyksztusił wreszcie, nie odrywając od niej wzroku.
– Uhm – mruknęła tylko, po czym zacisnęła powieki, aby po chwili szeroko otworzyć oczy i spojrzeć na niego najbardziej zielonymi tęczówkami, jakie kiedykolwiek widział.

Nie będę wrzucać tutaj zdjęć anorektyczek. Myślę, że nawet nie trzeba.

Szpital psychiatryczny to miejsce rodem z książek Michalak. Co prawda nie mamy elektrowstrząsów, ale są różne inne ciekawe rzeczy:
Cytat:
Wiedziałam, że takie pogorszenie mojego stanu musi w konsekwencji doprowadzić do przeniesienia mnie na oddział zamknięty, znajdujący się na najwyższym piętrze budynku. Jednoosobowy biały pokój z metalowym łóżkiem, do którego przywiązywano ludzi na noc, pojawiał się już w moich koszmarach. Zwiedziłam wiele szpitalnych oddziałów psychiatrycznych, ale zawsze jakoś udawało mi się unikać tych najcięższych. Wiedziałam, że kiedy tam trafię, będzie to oznaczało mój niechybny koniec. Jednak to nie samej śmierci bałam się najbardziej. Choć oczywiście wolałam, aby jeszcze trochę – kilka dni, maksymalnie tygodni – poczekała, zanim zabierze się do ogryzania moich kości. Bardziej przerażał mnie właśnie oddział zamknięty i to, że kiedy tam trafię, utracę te mizerne resztki kontroli nad sobą, które jeszcze zdołałam ocalić. Musiałam za wszelką cenę uniknąć umierania w takim miejscu.

Cytat:
Kilka razy obserwowałam już tutaj taką sytuację. Kiedy komuś się pogarszało, był wzywany na rozmowę, a potem znikał za drzwiami oddziału zamkniętego. Nigdy nie widziałam, aby ktoś wrócił z niego na lżejszy oddział. Kilku moich szpitalnych znajomych zniknęło tak bez śladu. Jakby wessała ich czarna dziura zapomnienia, a personel nic więcej nie chciał o nich mówić. Wiedziałam, że jeśli już tam się znajdę, to nie będzie dla mnie drogi powrotu.

Doktor Rumianek, przywódca całego szpitala, zły jak Sołtys:
Cytat:
– Będziemy musieli podjąć bardziej zdecydowane kroki, aby ci pomóc – dodał.
– Nie zgadzam się – zaprotestowałam, używając całej swojej siły, ale zabrzmiało to żałośnie słabo. Sama nie przejęłabym się takim protestem. Odebrałabym go jako grzecznościową próbę okazania prawidłowej reakcji na ograbienie kogoś z resztek wolności.
– Nie radziłbym ci stawiać oporu, jeśli nie chcesz spędzić dzisiejszej nocy przywiązana pasami do łóżka. – Rzucił mi obojętne spojrzenie, jakby wiązanie ludzi było dla niego na porządku dziennym.

Cytat:
Potem pamiętam już tylko jak przez mgłę przywiązywanie skórzanymi pasami do łóżka, bolesne ukłucie w udo i rozchodzące się po całym ciele uczucie obezwładniającego otępienia. W kilka chwil z osoby decydującej o swoim bycie zrobiono ze mnie bezwładną fizycznie i umysłowo masę. Byłabym wściekła, byłabym przerażona swoją bezbronnością, byłabym załamana, gdybym tylko mogła coś poczuć. Tymczasem nie pozwalano mi nawet na to, systematycznie wstrzykując co kilka godzin w moje ciało kolejne dawki otumaniających mnie środków. Czy tak właśnie miał wyglądać mój koniec? Przecież wyobrażałam to sobie zupełnie inaczej.

Praktyk przykuwania pacjentów do łóżka i ładowania w nich non stop otumaniających leków jest jeszcze trochę, ale pominę.
Bohaterka leży na oddziale zamkniętym, ale wysyłają do niej doktora Błażeja, który zapewne w dalszej części opka okaże się elfem (tak mi wynika z treści i zapowiedzi). Ten, widząc w niej coś wyjątkowego, postanawia ją wyciągnąć ze szpitala, więc pozoruje jakimś zaklęciem śmierć dziewczyny, po czym wynosi jej ciało do chatki w głębi Borów Tucholskich, gdzie mieszka razem ze swoimi dwoma braćmi - Arturem i Szymonem.
To teraz cytat:
Cytat:
Szymon widział kiedyś kartę dziewczyny, którą prowadził Rumianek. Trudno było oszacować, które z nich miało większe problemy ze zdrowiem psychicznym. Wszystkie jego pacjentki źle reagowały na kontakt z nim i były otumaniane, często do nieprzytomności i całymi tygodniami, silnymi środkami psychotropowymi. Po takich „kuracjach” najpierw musiał sobie radzić ze spustoszeniami, jakie spowodowały w organizmie końskie dawki leków.

Jak myślicie, czy którykolwiek z braci, wiedząc o tym, co robi doktor Rumianek, postanowił to gdzieś zgłosić?

Ogólnie okazuje się, że Błażej co jakiś czas przynosi człowieka do domu, co nie podoba się Szymonowi. W sumie odnoszę wrażenie, że prowadzą jakieś badania magiczno-medyczne (jeśli można to tak nazwać) i próbują leczyć ludzi (bo Szymon jest uzdrowicielem). Chociaż nadal dziwnie to brzmi:
Cytat:
Kiedy Szymon był młodszy, chętniej podejmował się takich zadań. Stanowiły one dla niego wyzwanie i okazję do nauki. Dopóki jego brat pracował w normalnych szpitalach, bardzo rzadko sprowadzał kogoś do ich domów, a ułomności ciała, nawet poważne, leczyło się inaczej niż umysłu. Wiedział, że szalone dziewczyny były dla nich w pewnym sensie bezpieczniejsze. Nawet jeśli nie udawało im się pomóc, lądowały na powrót na jakimś oddziale psychiatrycznym, gdzie nikt nie wierzył w to, co opowiadały. Nie zmieniało to jednak faktu, że uważał, iż jego brat powinien zostawiać te dziewczyny w spokoju, a nie fundować przygodę, która jeszcze bardziej mieszała im w głowach. Wprawdzie nie sprowadził nigdy kogoś tak wyjątkowego i tak podobnego do nich jak ta dzisiejsza, ale jeśli nie był to czysty przypadek, tylko czyjaś próba ingerencji w ich rodzinę, oznaczało to, że już było po nich.


Pod koniec drugiego rozdziału, który jest ostatnim dostępnym, bracia dywagują, czy Błażej przyniósł im ze szpitala kolejnego zwykłego człowieka, czy to jednak coś magicznego. Wysyłają do Pauliny Artura, z racji że jako jedyny nie zdążył zrobić z siebie dziwaka, aby poinformował Paulinę, że spróbują ją uleczyć. Bohaterka się zgadza, ale i tak postanawia, że musi stamtąd uciec. W sumie to sensowna decyzja, choć panna nie ma raczej warunków, aby ją zrealizować.
Jak na kogoś, kto przynajmniej cały dzień faszerowany był lekami otumaniającymi, przeżył niby-śmierć i jest anorektyczką na skraju wyczerpania, bohaterka potrafi dość jasno myśleć. I w dodatku opisywać dokładnie, że Szymon miał kobaltowe oczy. Ale cóż... to opko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 15:47, 08 Lut 2015    Temat postu:

Chyba przeczytam. Mój pierwszy gimbazjalny tró loff miał na imię Błażej, przeczuwam bekę natury osobistej. Laughing
Cytat:
Zwiedziłam wiele szpitalnych oddziałów psychiatrycznych, ale zawsze jakoś udawało mi się unikać tych najcięższych.

A może po prostu lasia naczytała się Michalak i kiedy psychiatryk okazał się wyglądać zupełnie inaczej, stwierdziła że widocznie nie trafiła na najcięższy oddział? WMS!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:27, 08 Lut 2015    Temat postu:

Dziejba napisał:
Ogólnie okazuje się, że Błażej co jakiś czas przynosi człowieka do domu


Nie wiem dlaczego, ale to zdanie mnie urzekło Very Happy

Książkę z jednej strony bym przeczytała (bo wątek elfów zapowiada się kwikaśnie), z drugiej strony podejrzewam, że dostałabym niezłego wkur... no, wiadomo, czytając wyobrażenia aŁtorki na temat tego, jak wygląda szpital psychiatryczny/choroba psychiczna w ogóle/anoreksja w szczególe. Po przytoczonych fragmentach czekam już tylko na wzmiankę o tym, jak nasza biedna główna bohaterka jest zaszczuta, bo we wszystkich salach dookoła niej siedzą szaleńcy, którzy non-stop wyją i biją głowami w kraty oh wait... nie ta bajka. Nie twierdzę, że w polskich szpitalach psychiatrycznych jest idealnie jeżeli chodzi o podejście personelu do pacjentów (niestety - w wielu wciąż nie jest), ale mimo wszystko lata 60. się już skończyły, a powtarzanie takich bzdur w kulturze popularnej bynajmniej nie przyczynia się do walki z mitami i stereotypami na temat opieki psychiatrycznej i/lub osób psychicznie chorych. No źle to na mnie działa i tyle. Swoją drogą ciekawi mnie, jak aŁtorka odniesie się do krytyki (bo w końcu ktoś będzie musiał jej to wytknąć w takim miejscu, żeby zauważyła!), ale nie liczę, że jej reakcja jakoś pozytywnie mnie zaskoczy...

Ale te elfy zamieszkujące polskie lasy...!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:30, 08 Lut 2015    Temat postu:

Jako osoba, która ma za sobą pobyt w tego typu placówce, namiętnie wyszukuję różnej maści opka, gdzie akcja toczy się w szpitalach psychiatrycznych. 90% ałtoreczek bierze swoje wyobrażenia o leczeniu szpitalnym z Kena Keseya albo, co gorsza, chyba z Emilie Autumn. Ja rozumiem, że wizja boChaterki, przypiętej pasami do wyra albo pomykającej w gustownym kaftaniku bezpieczeństwa może się wydawać romantyczna, ale naprawdę nie trzeba nawet trafić do psychiatryka, żeby przekonać się, że to nieprawda.

Cytat:
Kilka razy obserwowałam już tutaj taką sytuację. Kiedy komuś się pogarszało, był wzywany na rozmowę, a potem znikał za drzwiami oddziału zamkniętego. Nigdy nie widziałam, aby ktoś wrócił z niego na lżejszy oddział. Kilku moich szpitalnych znajomych zniknęło tak bez śladu. Jakby wessała ich czarna dziura zapomnienia, a personel nic więcej nie chciał o nich mówić. Wiedziałam, że jeśli już tam się znajdę, to nie będzie dla mnie drogi powrotu.

Ahahaha. Tak serio, to z moich obserwacji wynika, że szpital bardzo stara się przepychać pacjentów na oddziały otwarte, głównie po to, by nie trzymać delikwenta w szpitalu dłużej niż 3 miesiące.

Opis bohaterki mnie wzruszył. Ja w ogóle odnoszę wrażenie, że anoreksja obecnie pełni podobną rolę, co gruźlica w XIX wieku: romantyczna choroba, na którą można sobie powoli i malowniczo łumierać, oczywiście bez żadnych brzydkich efektów; po prostu trafiasz do trumny z figurą modelki.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:54, 08 Lut 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Dziejba napisał:
Ogólnie okazuje się, że Błażej co jakiś czas przynosi człowieka do domu


Nie wiem dlaczego, ale to zdanie mnie urzekło Very Happy


Jak czytałam w darmowych fragmentach ten akapit o przynoszeniu ludzi, to miałam przed oczami wizję bohatera, który idzie leśną drogą, widzi gdzieś na trawie człowieka i myśli: "O, leży! A to sobie wezmę". Very Happy

Jakby ktoś był zainteresowany - [link widoczny dla zalogowanych] można pobrać dwa rozdziały w epubie. W nich chyba zamyka się cały wątek szpitala (chyba że doktor Rumianek okaże się głównym złym).
Sama pewno też to przeczytam i wrzucę reckę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 21:26, 08 Lut 2015    Temat postu:

Jeśli chodzi o wątek "Jak sobie mały Jaś wyobraża szpital psychiatryczny", mnie rozwalają filmy, w których bohater przechodzi korytarzem i mija same zmory i upiory, łażące po ścianach, bełkocące coś bez sensu, prowadzące na smyczy wyimaginowane zwierzątka itp. Tak, to jest możliwe, ale tylko wtedy, kiedy pacjenci się umówią, żeby zrobić sobie jaja np. z dostarczyciela pizzy, który przez telefon miał wyraźnie przestraszony głos, kiedy usłyszał adres dostawy Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:43, 08 Lut 2015    Temat postu:

No i te nieszczęsne elektrowstrząsy... macie pojęcie jaka jest do tego kolejka? Usypiają człowieka, robią mu kontrolowaną padaczkę, budzi się trochę zakręcony, ale dochodzi do siebie i przez parę miesięcy ma spokój z wyjątkowo oporną depresją.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2923
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:59, 08 Lut 2015    Temat postu:

Melomanka napisał:
Jeśli chodzi o wątek "Jak sobie mały Jaś wyobraża szpital psychiatryczny", mnie rozwalają filmy, w których bohater przechodzi korytarzem i mija same zmory i upiory, łażące po ścianach, bełkocące coś bez sensu, prowadzące na smyczy wyimaginowane zwierzątka itp. Tak, to jest możliwe, ale tylko wtedy, kiedy pacjenci się umówią, żeby zrobić sobie jaja np. z dostarczyciela pizzy, który przez telefon miał wyraźnie przestraszony głos, kiedy usłyszał adres dostawy Razz


Przepraszam, że nie na tema,t ale - autentyk? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 22:07, 08 Lut 2015    Temat postu:

Autentyk Smile Z młodzieżowego oddziału psychiatryka na Czechosłowackiej w Łodzi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Nie 22:10, 08 Lut 2015    Temat postu:

Piękne. Very Happy Nie wiedziałam, że mam obok domu młodzieżowy oddział psychiatryka, czego to można się dowiedzieć z foruma. ^^

Co do samego ksioopka - czytałabym, albo samą książkę, albo analizę. Zapowiada się uroczo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:27, 08 Lut 2015    Temat postu:

Nieźle się maskuje. W jednym ciągu z medycyną nuklearną.
Ale bufet to tam jest marny, nic dziwnego, że się dzieciaki muszą pizzą ratować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:30, 08 Lut 2015    Temat postu:

Haszyszymora napisał:
Melomanka napisał:
Jeśli chodzi o wątek "Jak sobie mały Jaś wyobraża szpital psychiatryczny", mnie rozwalają filmy, w których bohater przechodzi korytarzem i mija same zmory i upiory, łażące po ścianach, bełkocące coś bez sensu, prowadzące na smyczy wyimaginowane zwierzątka itp. Tak, to jest możliwe, ale tylko wtedy, kiedy pacjenci się umówią, żeby zrobić sobie jaja np. z dostarczyciela pizzy, który przez telefon miał wyraźnie przestraszony głos, kiedy usłyszał adres dostawy Razz


Przepraszam, że nie na tema,t ale - autentyk? Very Happy

Koło naszego szpitala było parę pizzerii i wszystkie zbijały niezłą kasę na zamówieniach pacjentów (tym bardziej, że w szpitalnym bufecie było kiepskie żarcie + wysokie ceny). Dostarczyciele tak do tego przywykli, że nie można ich było nawet trollować Sad.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Nie 22:33, 08 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 22:48, 08 Lut 2015    Temat postu:

Dla ścisłości dodam, że moja anegdotka pochodzi sprzed dekady, więc obecnego bufetu nie ma co z nią zestawiać Wink Chyba zaszły przez ten czas spore zmiany, widzę teraz na stronie informację o zakazie palenia na całym oddziale, wtedy palarnia z napisem na ścianie "Jesteśmy na wczasach w tych bezpiecznych pasach" była centrum życia towarzyskiego. Jedna znajoma, wcześniej niepaląca, opuściła szpital jako nałogowa palaczka puszczająca z dymem 2 paczki dziennie.

Wracając do tematu, odwiedzałam ten szpital kilkakrotnie i jeśli już patrząc na pacjentów miałabym zgadnąć, że leczą się psychiatrycznie, to tylko drogą eliminacji - no bo nie byli przykuci do łóżek, podłączeni do kroplówek, z kończynami w gipsie albo wyłysiałymi głowami, czyli zostawała tylko psychiatria. Może kiedy indziej zdarzyło się, że ktoś na korytarzu ewidentnie nienormalnie się zachowywał, ale na bora, nie ustawiał się cały korowód ludzi każdym słowem i gestem mówiących "Jestem czubkiem!", jak to pokazują w filmach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 22:49, 08 Lut 2015    Temat postu:

Melomanka napisał:
Jeśli chodzi o wątek "Jak sobie mały Jaś wyobraża szpital psychiatryczny", mnie rozwalają filmy, w których bohater przechodzi korytarzem i mija same zmory i upiory, łażące po ścianach, bełkocące coś bez sensu, prowadzące na smyczy wyimaginowane zwierzątka itp. Tak, to jest możliwe, ale tylko wtedy, kiedy pacjenci się umówią, żeby zrobić sobie jaja np. z dostarczyciela pizzy, który przez telefon miał wyraźnie przestraszony głos, kiedy usłyszał adres dostawy Razz

Buhahaha piękne Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:35, 07 Kwi 2015    Temat postu:

Znalazłam dzisiaj tę książkę w bibliotece, więc z ciekawości zerknęłam do kolejnego rozdziału.

1. Panowie elfy wdzierają się do umysłu bohaterki, aby sprawdzić jej wspomnienia. Dziewoja jednak niczego nie pamięta, ale skoro mamy opko, to zapewne jeszcze zdąży sobie przypomnieć o swoich supermocach i pokrewieństwie z elfami. Btw. to się bardzo z Ferrinem kojarzy, nie ma tylko wszechobecnej przemocy.
2. Przy okazji leczą bohaterkę magią, więc umierającej dzień wcześniej heroinie nagle wracają siły.
3. Artur, Błażej i Szymon mieszkają sami w swojej leśnej chatce w Borach Tucholskich i... mają tam szafę pełną damskich ciuchów, nawet bielizna jest. Very Happy
4. Wyczuwam truloffa, bo Szymon strzela piękne fochy, ale nie sprawdzałam jeszcze, czy moja teoria się dalej potwierdza.
Chociaż może wypożyczę i sprawdzę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2923
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:30, 07 Kwi 2015    Temat postu:

Cytat:
3. Artur, Błażej i Szymon mieszkają sami w swojej leśnej chatce w Borach Tucholskich i... mają tam szafę pełną damskich ciuchów, nawet bielizna jest. Very Happy


Jak to szło u Sapkowskiego? Powieście na wierzbie babskie giezło, a bohaterom wystarczy nawet dziury po sęku? Panowie widać bardzo dbali o detale. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Śro 9:56, 08 Kwi 2015    Temat postu:

"Odziej w niewieście peplum pień spróchniały, a Winicjusz uzna go za piękny." Z Sapkowskiego akurat nic nie kojarzę, ale pewnie też coś było.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Propozycje i zgłoszenia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin