Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Harry Potter i Czarna Prawda

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Propozycje i zgłoszenia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 2:09, 26 Gru 2014    Temat postu: Harry Potter i Czarna Prawda

[link widoczny dla zalogowanych]

Podobno swego czasu było fenomenem. Poziom bezsensu podobny jak w Czarnej Walkirii. W zasadzie to coś jak połączenie Czarnej Walkirii z Ostatnim Bastionem. I więcej błędów w zapisie. I idiotyczne bachory w roli uroczutkich dzieci. I Harry oprócz bycia płatnym mordercą jest też super złodziejem aut, a później chyba jeszcze handlarzem narkotyków. I ma romans i dziecko z Voldemortem. I jest ciąża pół-węży.

Cytat:
W gazetach Harry Potter jest znany jako „chłopiec - który - przeżył” i jako „Wybraniec”. Rok temu pisano, że jest kłamcą, teraz gazety piszą o nim jako nadziei na lepsze życie. A wszystko tylko przez jedną osobę - Lorda Voldemorta. Kiedy Harry miał roczek zaatakował dom Potterów. Po zamordowaniu matki i ojca Harry’ego, Lord wycelował różdżką w stronę chłopca i wypowiedział śmiertelne zaklęcie, które odbiło się od dziecka i zabiło jego. Niestety dwa lata temu odrodził się i od nowa zaczął wojnę. A Harry dwa tygodnie temu dowiedział się, że to on ma go pokonać.
- Nie ma co - mruknął cicho Harry. – na pewno z nim wygram, wbije mu różdżkę w serce o ile je ma i rzucę lwą na pożarcie. Chociaż nie… jeszcze biedne lwy padną na zawał za nim go zjedzą – Harry westchnął lekko. – Ron i Hermiona przestali pisać, pewnie Święty Dumbledore im zabronił… dla mojego dobra – zacisnął ze złości zęby i skierował się w stronę obskurnego budynku. Zszedł schodkami w dół i stanął przed drzwiami. Uderzył pięścią sześć razy w drzwi.
- Kto tam? – rozległ się mocny głos.
- Czarny – odpowiedział Harry cicho.
- Jaki czarny?
- Czarny do cholery! – warknął Harry. – Każdy wie kto to Czarny! Nowy jesteś czy co?
- Jestem nowy – warknął. – i cię nie wpuszczę dopóki nie dowiem się kim jesteś.
- Komu nie otwierasz, Bodygardzie? – rozległ się wesoły głos.
- Jakiemuś Czarnemu… - nie skończył bo przerwał mu tamten.
- Otwórz mu!
- No wreszcie – warknął Harry, wchodząc do środka i otrzepując się jak pies. – Cześć, Mistrzuniu – uśmiechnął się do wyższego od siebie mężczyzny.
- Cześć, Harry – uśmiechnął się. – ktoś na ciebie czeka…
- Wujuś! - krzyknął mały na około czteroletni chłopiec z białymi włoskami biegnąc do Harry’ego.
- Hey, smyku – uśmiechnął się Harry, biorąc małego na ręce. – a gdzie twój brat?
- Leży – odpowiedział mu mały.
- Wykończyłeś go? – zapytał się Czarny śmiejąc.
- Wcale nie – mruknął mały. – On tylko krzyczy!
- Aha – mruknął Harry patrząc na obrażoną minę chłopczyka. – To teraz my idziemy trochę na niego pokrzyczeć – uśmiechnął się wesoło.
Harry z małym na rękach podszedł do białowłosej osoby, leżącej na kanapie.
- Oj, Silver - mruknął patrząc na leżącego chłopaka. – zaniedbywać własnego braciszka? Przecież to tylko dziecko…
- To diabeł, a nie dziecko – powiedział słabo Silver. – wykończył mnie. Tylko pamiętaj o srebrnej trumnie wykładanej brylantami…
- Nie zapędzaj się – mruknął Harry. – wiesz ile taka trumna kosztuje? Te brylanciki to na siebie założę żeby… cię dobrze wspominać – uśmiechnął się ledwo widocznie.
- Świnia – zaszlochał chłopak. – najpierw mówi, że kocha a teraz na mnie złamanego grosza nie chce wydać.
- Wiesz… brylanciki to nie taki grosik – mruknął Harry i jęknął. – przecież to i tak do piachu idzie! Takie marnotractwo…
- Chodź do baru – mruknął Silver. – Muszę się napić bo inaczej umrę.
- Do baru? Zawsze – odpowiedział chętnie.
- Co podać chłopaki? – zapytał się wesoło barman.
- Wódkę z Colą – mruknął Silver.
- Dla mnie to samo – wyszczerzył się Harry sadzając malucha na kolanach. – A dlatego pana poprosimy Colę... samą.
- Powinieneś spać – warknął Silver na swojego młodszego braciszka. – Jak przyjdzie ojciec i nie będziesz spał to mi się dostanie!
- Bujaj się – odpowiedział mu mały zadzierając nosek, Harry parsknął śmiechem.
- Spokojnie – powiedział szybko patrząc na minę Silvera – to nie ja go tego nauczyłem!
- Jasne – syknął chłopak.
Harry wywrócił oczami i wyjął z kieszeni paczkę papierosów. – Chcesz?
- Dawaj – mruknął Silver.
- Ja też chcę – usłyszeli oburzony głos.
- Ty dostaniesz jak będziesz większy – mruknął Silver złośliwie.
- Wujuuuś! – jęknął Serp.
- Jesteś za mały smyku – uśmiechnął się Harry zapalając papierosa. – A papierosy są niezdrowe i najlepiej jakbyś ich nigdy nie posmakował.
- Wy palicie od kiedy byliście mali – powiedział smutno malec.
- A skąd możesz wiedzieć skoro cię wtedy na świecie nie było? – zapytał się Silver.
- Tata mi mówił! – wyszczerzył się Serpens.
- Ja palę przez niego – usprawiedliwił się Silver.
- Ej! Nie zwalaj winy na mnie! Ja palę bo muszę! Inaczej dawno bym wylądował w psychiatryku – mruknął Czarny. – A, że ty palisz to twoja własna decyzja.
- Ja nie chce wujcia w psychiatryku – powiedział smutno maluch.
Czarny i Silver spojrzeli się po sobie i na raz parsknęli śmiechem.
- Oj mały – mruknął Silver głaszcząc swojego brata po głowie.
- Co? – zdziwił się Serp.
- Wujka nie chcą w szpitalu – powiedział cicho Silver. – stwierdzili, że na takie przypadki żal łóżka – zaśmiał się widząc morderczą minę Harry’ego.
- Dostałeś jakieś zlecenie? – zapytał się blondyn.
- Nie – mruknął Harry zgaszając papierosa. – Dursley ostatnio ma złe dni i się trochę na mnie wyżywa więc Mistrzunio powiedział, że na razie nie będzie mnie męczył – Harry westchnął zmęczony. – Muszę iść – powiedział cicho, przekazując malca Silverowi.
- Już? – zapytał się cicho.
- Tak – mruknął Czarny. – Nie byłem na kolacji więc już mi się za coś dostanie, a poza tym… zresztą nieważne – uśmiechnął się lekko. – Idę – pochylił się żeby pocałować Serpa w czubek głowy i Silvera w czoło. – Do jutra – odwrócił się i wyszedł cicho trzaskając drzwiami.
Konia zrzędę temu, kto mi powie, o co właściwie chodzi w tym fragmencie. (Silver to chyba Malfoy).

Dalej jest tylko lepiej. Harry spotyka Remusa:
Cytat:
Czarny usiadł na ławce koło Lunatyka.
- Myślisz, że cię wypytuje bo Dumbledore mi kazał? – Remus uśmiechnął się lekko.
- Kazał wam mnie śledzić więc wypytywać pewnie też – odpowiedział.
- Kazał cię śledzić ale tak żebyś nie wiedział – Remus westchnął lekko. - przecież każdy mu już chyba powiedział, że ty wiesz.
- Czyli porozumiewa się pan ze mną nielegalnie? – zapytał się Harry, teatralnym szeptem rozglądając się czy ktoś nie patrzy.
- Wariat – stwierdził Remus, patrząc na rozbawioną minę Harry’ego.
- Nie poznaje pana po prostu – stwierdził Harry, patrząc na Remusa jakby mu wyrosły dodatkowe uszy. – Pan i taka zniewaga poleceń Dumbledore’a?
- Powiedzmy, że – Lupin przygryzł wargę. – nie jestem taki jaki ci się zawsze pokazywałem?
- Tak – stwierdził Harry. – teraz wszystko rozumiem… naprawdę.
- Harry! – syknął Remus, patrząc na śmiejącego się cicho Harry’ego. – W ciebie coś dzisiaj wstąpiło!
- Diabeł – szepnął dramatycznie Harry. – za dwa dni mnie pan w ogóle nie pozna, wyrosną mi rogi, będę miał czerwone oczy i będę czarny jak smoła – Remus uśmiechnął się lekko.
- Widzę, że humorku nie mamy – stwierdził Harry, a w jego oczach pojawiły się łzy. – albo to ja jestem taki beznadziejny w żartach.
- Harry – Remus spojrzał się na załamanego Pottera z rozbawieniem. – Twoje żarty są świetne to mnie ostatnio trudno rozśmieszyć.
Czarny przyjrzał się Lunatykowi. Blady z podkrążonymi oczami siedział ze spuszczoną głową.

Cytat:
- Przepraszam – szepnął cicho Harry.
- Za co? – zdziwił się Remus.
- Każdy wie przez kogo Syriusz umarł – szepnął Harry.
- Ty chyba nie uważasz, że to przez ciebie? – zapytał się Remus ze zdziwieniem.
- A przez kogo? – Harry spuścił głowę. – Gdybym tam nie poszedł… to moja wina.
- Harry – powiedział Remus. – spójrz na mnie – Harry podniósł głowę.
- To była wina Dumbledore’a – szepnął Lupin. – na pewno nie twoja!
- Tutaj – mruknął Harry kładąc dłoń na sercu Remusa. – myśli pan inaczej.
- Nie słucham cię – burknął Remus. – ani razu nie pomyślałem, że to twoja wina!
- Tęskni pan? – zapytał się cicho Harry.
Remus spojrzał się na niego. – Harry – szepnął cicho. – Syriusz to nie był dla mnie zwykły przyjaciel… jak ja mam nie tęsknić?
- A kim dla pana był Syriusz? – zapytał się Harry. – Brat? – uśmiechnął się lekko.
- Można tak powiedzieć – mruknął Remus, lekko zarumieniony.
- Em… nie chce się wcinać ale ten rumieniec o czymś świadczy – Czarny uśmiechnął się złośliwie. Rumieniec Remusa pogłębił się.
- Wydaje ci się – mruknął Remus.
- Wątpię – odpowiedział mu Harry.
- Harry, nie denerwuj mnie – warknął cicho Remus.
- Ha! Wiedziałem! – Harry zaklaskał jak małe dziecko.
- Niby co? – burknął Remus.
- Jesteś zakochany w Syriuszu! – Harry wyszczerzył się. – Znaczy się pan – poprawił się.
- Po pierwsze jestem Remus, a nie żaden pan – mruknął. – po drugie mylisz się.
- Ależ skąd – wyszczerzył się Harry. – Ja się znam! Kiedy mieliście pierwszą randkę? – uśmiech pogłębił się.
- A co ty taki nagle bez problemowy się zrobiłeś – burknął Remus. – trochę strachu, że możesz mnie urazić czy coś! – Harry wywrócił oczami.
- Nie chce pan rozmawiać to nie – westchnął lekko. – myślałem, że może ja panu też wtedy coś powiem… - wstał.
- Poczekaj – powiedział szybko Remus ciągnąc Harry’ego z powrotem na ławkę. – Skoro ja ci powiedziałem o swojej tajemnicy to ty mi powiedz jakąś swoją - uśmiechnął się lekko.
- Ej! Ja się sam dowiedziałem! – burknął obrażony Harry.
- Dobra – Remus usiadł wygodniej. – Skoro i tak już wiesz… - spojrzał się podejrzliwie na Harry’ego. – naprawdę tak po mnie było widać?
- Nie – uśmiechnął się wesoło Harry. – wiedziałem wcześniej!
- Co? – zapytał się zdumiony Remus.
- No… na Grimmauld Place – Potter uśmiechnął się niewinnie.
Remus przeczuwając najgorsze zapytał niepewnie. – A jak się dowiedziałeś?
- No… emm – Harry zaciął się lekko. – przypadkowo was zauważyłem…
- Harry – zapytał się Remus. – gdzie i co robiliśmy?
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? – zapytał się i po chwili wybuchnął śmiechem widząc minę Remusa.
- To opowiedzieć ci? – zapytał się niewinnie Potter.
- Nie, ja już nie chce – powiedział szybko Remus.
- Opowiem ci! – odpowiedział chętnie Harry.
- Nie – jęknął Remus.
- Ale ja naprawdę mało widziałem! – powiedział Harry.
- Zatrzymaj to dla siebie – burknął Remus.
- Oj nie bądź sztywniak! Naprawdę musiałem się nieźle przyjrzeć… - Harry spojrzał na morderczą minę Remusa. – gdybym wiedział to bym się nie przyjrzał! Myślałem, że ty się nachylasz po prostu nad stołem grzebiąc w papierach, a Syriusz ci nad ramieniem zagląda! – Harry powstrzymał śmiech. – Tylko potem zauważyłem, że obaj nie macie spodni… - dokończył wolno z głupią miną.
Remus ukrył twarz w dłoniach.
- Remusku! – powiedział Harry głaszcząc Lupina po włoskach. – ja naprawdę poza waszymi gołymi nogami nic nie widziałem – Remus spojrzał się na niego. – No… chodzi mi, że nie widziałem tego miejsca poniżej waszego brzucha i powyżej waszych ud…
- Zabiję cię – warknął Remus z łatwością przewracając Harry’ego na plecy i zaczynając łaskotać.
- Remus! – zaczął się śmiać Harry. – Przestań! Ja mam straszne łaskotki! Buhahah! – Lunatyk po chwili przestał go łaskotać. Spojrzał się na dyszącego Harry’ego. – Tylko jak cię zabierzemy na Grimmauld Place to cię uduszę poduszką w łóżku – warknął.
- W łóżku? Mrr – mruknął Harry.
- Harry! – krzyknął Remus.
- Co? – zapytał niewinnie.

Cytat:
- Chyba przesadziłeś, Dursley – wychrypiał Harry, przebierając się jak najszybciej w ciemne jeansy, czarną bluzkę z długim rękawem i czarną bluzę z kapturem
Bluska! Tak! I czarne-czarne ubranie!
Cytat:
- Harry – powiedział Syriusz. – Proszę cię, błagam powiedz mi co się stało u Dursley’ów.
Harry westchnął. – Dlaczego naprawdę chcesz to wiedzieć?
- Bo się o ciebie martwię. Bo mi na tobie zależy. Bo…cię…kocham – Syriusz westchnął lekko.
Harry otworzył oczy. – To troszeczkę zabrzmiało jakbyś się mi oświadczył – zrobił zamyśloną minę. – Nie wiem co na to Remus ale jak dla mnie to mógłbyś wziąć jeszcze jakieś ładne kwiaty i co najważniejsze… śliczny pierścionek. O! Jeszcze nie oświadczaj mu się jak będzie chory na przykład i pamiętaj Syriuszu… klęknij przed nim… chociaż przy twojej dwuznaczności może to nie najlepszy pomysł – Harry próbował zachować powagę. – No i pamiętaj o jakimś ładnym miejscu… może jak będziecie gdzieś na przykład? Jakieś wakacje czy coś. Hm… jakieś romantyczne miejsce… - Harry chciał ciągnąć dalej ale przerwała mu poduszka wymierzona w jego głowę.
- Ja ci tu wyznaję takie słowa, a ty się tak odwdzięczasz? – zdenerwował się Syriusz.
- Syriuszku - westchnął Harry, podnosząc się z trudem i wieszając na szyi Łapy. – Też cię kocham wiesz? – dał mu buziaka w polik.
- Przepraszam bardzo ale czy wy macie mi coś do powiedzenia? – zapytał się wchodzący Remus.
Syriusz zrobił przerażoną minę. – O Merlinie – szepnął.
- O nie! – zapiszczał Harry. – Przyłapał nas! Syriuszu musimy mu powiedzieć! - zaszlochał w bluzkę Syriusza.
- Remus przepraszamy cię – szepnął Syriusz, przytulając Harry’ego. – Nie wiedzieliśmy jak ci to powiedzieć…
Lupin spojrzał się na nich. – A co… jeśli wam nie uwierzę?
- Raczej najczęściej to ludzie nie wierzą jeśli ktoś chce im powiedzieć, że ich nie zdradził – wymamrotał Harry.
- Telenoweli się na oglądałeś? – zapytał się Syriusz.
- Ej! Ja nie oglądam telenoweli!
- Akurat – prychnął Syriusz.
- Nie prychaj kiciuś – powiedział słodko Harry.
- Jestem pies, a nie kot! – oburzył się Black.
- Tak – mruknął Remus. – To się nazywają kłótnie pomałżeńskie…
- To znaczy, że uwierzyłeś? – zapytał Harry.
- Tak – jęknął Remus. – Ale jak mogliście mnie nie zaprosić na wasz ślub!
- No wiesz – westchnął Harry, zakładając ręce na szyje Syriusza. – To była tylko taka mała uroczystość…
Syriusz nie wytrzymał i zaczął się śmiać.
- Black do cholery! – Syriusz dostał z poduszki. – Wszystko spaliłeś, a ja zacząłem wczuwać się w rolę!
- Miałem czekać aż zaczniesz mnie całować żeby uwierzył? – zapytał się Syriusz z przekornym uśmiechem.
- Fuj – stwierdził Harry.
- Oj wy – westchnął Remus, siadając przy nich.
- A teraz Harruś grzecznie opowie swojemu tatusiowi chrzestnemu co stało się na Privet Drive 4 – powiedział Syriusz.

Mogłabym cytować dalej, ale... po co.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Pią 17:34, 26 Gru 2014    Temat postu:

Cytat:
Kiedy Harry miał roczek zaatakował dom Potterów.

Ale Harry zaatakował? Very Happy

Cytat:
- Czarny – odpowiedział Harry cicho.
- Jaki czarny?
- Czarny do cholery! – warknął Harry. – Każdy wie kto to Czarny! Nowy jesteś czy co?
- Jestem nowy – warknął. – i cię nie wpuszczę dopóki nie dowiem się kim jesteś.
- Komu nie otwierasz, Bodygardzie? – rozległ się wesoły głos.
- Jakiemuś Czarnemu… - nie skończył bo przerwał mu tamten.
- Otwórz mu!
- No wreszcie – warknął Harry, wchodząc do środka i otrzepując się jak pies. – Cześć, Mistrzuniu – uśmiechnął się do wyższego od siebie mężczyzny.
- Cześć, Harry – uśmiechnął się. – ktoś na ciebie czeka…

To na kij od mietły mu ksywka, skoro "Mistrzunio" mówi mu po imieniu?

Cytat:
Remusku! – powiedział Harry głaszcząc Lupina po włoskach.

Te zdrobnionka mnie przerażają. Serio.

Ostatniego fragmentu nie przetrwałam, mózg mi się zlasował.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17752
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:01, 26 Gru 2014    Temat postu:

Pamiętam to jeszcze z czasów blogaska na Łonecie... Chciałam nawet zanalizować, ale miało jakiś milion pięćset rozdziałów i nie chciało mi się czytać całości.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Propozycje i zgłoszenia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin