Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Złe filmy
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:15, 30 Kwi 2016    Temat postu: Złe filmy

Skoro jest temat o złych książkach, czemu jeszcze nie ma o złych filmach?

Borze, jak patrzę na swoją ostatnią działalność, też się powinnam zacząć witać "Cześć, jestem Leleth i czytam/oglądam to, żebyście wy nie musieli".

Przypomniałam sobie najpiękniejszą adaptację Tajemniczej Wyspy na świecie. Zacznijmy od tego, że mamy tam załogę nie męską, tylko mieszaną – Cyrus, w tej roli Kyle MacLachlan, Pencroff, który jest Zuym Bucem i siedzi w obozie jenieckim za defraudację, Jakiś Kolo, Murzyn sztuk jeden, i dwie lasie, dorosła i małolata. Hehe, wszyscy już wiemy, do czego to zmierza. Oczywiście nasi dzielni bohaterowie uratowali się z balonu w jednych gaciach i jednej koszuli, ale potem budują schronienie w jaskini zdupywziętymi siekierami. Zresztą, co tam, uratowali się, w ogóle nie widziałam, żeby cokolwiek zabrali; jak Sajrus pytał Murzyna, czy da radę załatać dziurę w balonie, to zastanawiałam się, czy będzie ją palcem zatykał, czy może nosi w kieszeni igłę z nitką. Tak btw mamy też cudowne ujęcia, jak misie wywalają balast (oczywiście nie cały, bo po co, za to Sajrus skacze do oceanu, żeby odciążyć balon), a w następnej scenie balon leci z pełnym. W ogóle efekty są tu kompletnie niesamowite, jak z lat sześćdziesiątych, trzeba zobaczyć, żeby docenić.
W każdym razie, misie rozbijają się na wyspie, która jak na wyspę wulkaniczną ma nad wyraz pierdolnięty kształt… bo w ogóle na tej wyspie jest wulkan, którego oczywiście nie było widać z balonu. I okazuje się, że na tej wyspie są też… zmutowane zwierzęta! Jakiegoś Kola zjada [link widoczny dla zalogowanych]!
Sajrus tymczasem budzi się w uberwypasionej chacie, idzie ją pozwiedzać, aż natyka się na Nemo, który na niego wrzeszczy i celuje ze strzelby i chce go zabić, bo on wszedł do jego domu i Nemo ma do tego prawo. Na szczęście przybiega służący i rzuca się Rejtanem, mówi, że to on przywlókł tu Sajrusa. Ogólnie Nemo ma chatę wypasioną jak Upiór Opery, brakuje mu tylko haremu, a ogrodzenie jak w obozie koncentracyjnym.
Później mamy piracką imprę! Bo nie powiedziałam wam, ale na początku filmu stlaśni piraci szukali na wyspie skarbu, tylko zmutowane zwierzątka ich zeżarły. W każdym razie imprezka jest wypasiona, taka z napierdalaniem się szablami, wrzucaniem przez barierki do morza, rozbijaniem zastawy na głowie, huśtaniem na żyrandolu, strącaniem go itd. Poznajemy kapitana o wyglądzie sfilcowanego żula i pana Puchatego Pirata, który jest ładny i miły i w ogóle, a na jego obliczu często maluje się troska i zwątpienie. Kapitan oczywiście stylizuje swój głos na stlaśny i ochrypły, nosi też przeterminowany o jakieś sto lat trójgraniasty kapelusz z bażancimi piórami, kolorowe kiczowate pierścienie jak z odpustu i ogólnie brakuje mu tylko papugi i drewnianej nogi, ale i tak jest kreskówkowo do bólu.
Tymczasem na wyspie lasia młodsza znajduje medialion, który jest połową mapy do skarbu (drugą mają piraci), a Sajrus je posiłek z Nemo. Posiłek wygląda [link widoczny dla zalogowanych], a jedyną reakcją Sajrusa na to jest flegmatyczne pytanie „czemu to jest takie duże”. (Swoją drogą, jeżu, po pierwsze jak się coś takiego gotuje, po drugie kto to wszystko będzie żarł).
Reszta kompanii snuje się po wyspie, napotykając zmutowane kilkumetrowe grzyby (chyba to jadł scenarzysta) i nie wiedzieć czemu jest to jedyna zmutowana roślinność na tej wyspie. Później polują na zmutowanego szczura w celu zjedzenia go. Ja bym nie jadła zmutowanego ujwieczego, ale to ja.
Nemo wciska Sajrusowi głodne kawałki, żeby mu pomógł dokończyć dzieło życia, Sajrus się focha, że nie i chuj, bo nie kce pomóc jego przyjaciołom, Nemo też strzela focha i stwierdza, że Sajrus będzie wobec tego więźniem. Sajrus chce wyjść z chaty, ale nie może, bo koncentracyjne ogrodzenie. Swoją drogą, no ok, to jest rażące prądem czy coś, ale tam są też zmutowane ptaki i owady, które no, latają, więc jakby chawira Nemo jest jednak słabo chroniona…
Wesołą gromadkę atakuje [link widoczny dla zalogowanych], jednak ratują ich Nemo&służący. W charakterze broni Nemo noszonej pod pachą występuje…nie wiem, bombarda? Wygląda jak bombarda.
Stlaśni Piraci płyną na wyspę, oczywiście full wypasik, czerwone żagle, Jolly Roger itd. Choć nie wiem, czemu właściwie płyną dżonką. Kapitan Filc jest taki stlaśny, że zabija faceta, który stwierdza, że on w sumie to się boi wyspy ze zmutowanymi zwierzątkami. Robi też mnóstwo innych stlaśnych rzeczy, np. wbijanie noża w stół na poparcie swoich słów. W ogóle to Kapitan Filc wygląda trochę jak Ralph Fiennes dla ubogich, a lasia starsza jak Magdalena Cielecka.
Nemo widzi na szyi małolaty medalion i znów zaczyna prezentować ból dupy, że on mógł się tego spodziewać po nich, że ludzie się niszczą dla chciwości (chłopie, to ty tu mieszkasz w uberwypasionym pałacu) i prędzej da ich pożreć potworom niż skazić ich wyspę, po czym robi ragequita.
Swoją drogą, służący Nemo jest tytanem pracy, dba o paruhektarowy ogródeczek, gazylion komnat pałacu, gotuje i jeszcze chrupiący chlebuś wypieka.
Nemo opowiada historię swojego życia, źli Anglicy zabili jego żonę i córkę i on chce zakończyć wszystkie wojny na świecie na zawsze i w tym celu buduje eee bombę atomową, żeby ludzie zobaczyli, jakie to straszne, i nigdy już nie chcieli walczyć. (Bo w ogóle na tej wyspie jako jedynym miejscu na świecie jest potrzebny mu do tego pierwiastek i od niego zwierzątka są zmutowane). Na plus muszę policzyć, że Sajrus też jakby nie jest pod wrażeniem.
Nemo się nie podoba, że Sajrus nie jest pod wrażeniem i nie chce mu pomagać, i każe im wyyyypieeerdaaalaaaać! Oczywiście nasza gromadka ma kolejne mnóstwo wesołych przygód ze [link widoczny dla zalogowanych].
Na wyspie żyje nie wiadomo co, a oni beztrosko włażą sobie do wody, nocują w jakiejś jaskini, gdzie przecież na pewno nie mieszkają zmutowane pająki ani nietoperze giganty.
Sajrus w nocy opowiada lasi starszej o swojej straszliwej trałmie wojennej. Walczył ze swoimi żołnierzami przeciw przeważającym siłom Południa i wysłał do okopów wroga czternastolatka z bombą z zapalnikiem czasowym. Smarkacz oczywiście nie zdążył zwiać, i tu Cyrus, łzy w oczach mając, rzekł: „Jest bohaterem. Uratował nas. Ale już nigdy się nie zakocha i nie zostanie ojcem!!!" i łkać począł, na co lasia starsza jęła rzecz jasna badać mu językiem migdałki. Po pierwsze kto normalny wysyła czternastolatka na taką misję, po drugie nazwijcie mnie nieczułą, ale nastolatki to w tej wojnie ginęły na pęczki.
Piraci pod wodzą kapitana Filca zapuszczają się na wyspę, atakuje ich kobra, cirka ebałt dwadzieścia metrów długości, kapitan Filc strzela jej z dwóch pistoletów w pysk, nawet nie drgnąwszy ani nie wykazawszy jakiegokolwiek zdziwienia. Potem potem młodsza z balonowych laś spotyka Puchatego Pirata. W ogóle to skłamałam, jest inna zmutowana roślinność, lasia niesie zmutowaną truskawkę w zdupywziętym koszyku (tzn. służący Nemo dał im jakieś parę małych chlebaczków z zapasami, jak ich wywalał, ale no właśnie po pierwsze małych, a po drugie koszyk to chyba nie jest artykuł pierwszej potrzeby? Ale właściwie po co ja się produkuję, jak laski mają nowe toalety na każdą okazję). Lasia jest mentalną siostrą Belli Swan, reaguje mniej więcej „pirat? O, jak fajnie”.
Później lasia z matką idą sobie plażą, kiedy nadlatuje [link widoczny dla zalogowanych] i [link widoczny dla zalogowanych], mamusia alarmuje facetów i lecą na szczyt stromej góry, gdzie wrona ma gniazdo, co zajmuje im jakieś pięć minut, ale przez ten czas lasię zdążyli już oczywiście uratować Puchaty Pirat i Ayrton, który w tej wersji jest bratem Kapitana Filca, którego ten kiedyś tam wysadził za bunt. Tak sobie pewnie akurat przechodzili po szczycie skały.
Później wszyscy razem żrą kolację, w jaskini pełna kulturka, iluminacja, stół, krzesła i pół tony świec. Nie wiem, może te chlebaki to były jak torebka Hermiony. Panie rzecz jasna myją i strzygą Ayrtona, bo jest sfilcowany nie mniej niż kapitan, po którym to zabiegu włosy magicznie zmieniają mu kolor z ciemnych na rude, poza tym oczywiście znajduje się też dla niego nowe ubranie, na dodatek w jego rozmiarze, chociaż jest grubszy od wszystkich trzech facetów. Zapewne zajebistość Sajrusa załatwiła im też mydło i szampon, i nożyczki, i przybory do golenia.
Durna młoda postanawia odnieść piratom medalion, bo wtedy na pewno dadzą im święty spokój i odpłyną. Znaczy postanawia go na plaży porzucić, ale po drodze oczywiście porywają ją stlaśni piraci. Najmniejsze zdziwienie świata. Oczywiście rusza ekspedycja ratunkowa, pan Puchaty Pirat ratuje laskę, udając, że się z nią obślinia w celi (znaczy no, obślinia się serio), nie pytajcie. Bo oczywiście nikt inny nie pomyślał o wykorzystaniu dziewicy. Może to queeraci.
Zuy Buc Pencroft kradnie Kapitanowi Filcowi drugą część medalionu, więc oczywiście aniołeczki zostają złapane, żeby mogła nastąpić wspaniała i epicka (czyt. niewiarygodnie idiotyczna) scena walki. Kapitan Filc zastrzela Puchatego Pirata, mówiąc, że to go nauczy. Przyznam, że to moje największe zdziwienie w tym filmie, myślałam, że przeżyje i zostanie tró lof młodej.
Po bezowocnym szczelaniu za uciekającymi piraci wpadają w końcu na pomysł, żeby wsiąść do szalup, wyglądających jak przerośnięte kanadyjki, i ich gonić. Następuje nudna i bezsensowna w trzy dupy strzelanina, oczywiście z takimi kwiatkami jak np. dwa razy ginący ci sami piraci. Później mamy rodzinną pogawędkę Kapitana Filca i Ayrtona. Ayrton każe Kapitanowi Filcowi zabierać ludzi i spadać, bo do niego strzeli, więc Filc grzecznie słucha, chociaż eee, też ma strzelbę? W drodze na statek jednego z piratów (oczywiście ze szklanym okiem) zjada [link widoczny dla zalogowanych].
Służący Nemo został postrzelon i na łożu śmierci snuje jakieś smęty, umoralnia Nemo, że trzeba pomóc ludziom (sfrustrowałam się trochę w tym momencie, kanoniczny Nemo takie rzeczy jednak wiedział) i fokle, lasia młodsza jest w wieku córki Nemo, i że są rzeczy ważniejsze od jego pracy, kiedyś Nemo cenił współczucie blablabla. Nemo odpowiada, że każdy ma swoje życie i widzi ludzi po swojemu, a perspektywy się zmieniają, chyba naczytał się Coelho. Służący odpowiada, że no ludzie rozczarowują, ale pomaganie im to coś, co czyni z nas ludzi i że pan to wie, Nemo, że on nic nie czuje do tych ludzi, służący, że więc pan także umiera? wierzę w pana, może bardziej niż pan sam, i schodzi z tego padołu łez.
Piraci napierdalają w górę działami o niezwykłej celności, ale nic to, bo Nemo rozpieprza ich cały statek jednym strzałem ze swojej noszonej pod pachą bombardy. Myślałam, że ten film był mega idiotyczny od początku, ale w tym momencie zwątpiłam zupełnie.
Pencroff jest Zuym Bucem, więc chce szukać skarbu, szlachetny Sajrus się obraża, bo nie można robić takich rzeczy, kiedy zginęli ludzie, więc Pencroff rusza sam w tajemnicy. Tymczasem Sajrus i lasia starsza grają w szachy. Kurde, brakuje im w tej jaskini tylko haremu osiemdziesięciu dziewic i wiszących ogrodów Semiramidy.
Nie mam pojęcia, po co do znalezienia skarbu była potrzebna mapa na wypasionym plastikowym medalionie, bo leży on w jakiejś jaskini na widoku. Pencroffa jednak oczywiście atakuje [link widoczny dla zalogowanych]Na ratunek przychodzi mu Murzyn, który pewnie też tak akurat przypadkiem wtedy tamtędy przechodził. Dzielnie gromią [link widoczny dla zalogowanych], Pencroff jednego [link widoczny dla zalogowanych], ale w końcu pajonk go porywa. Wiadomo, nie można chcieć skarbu i przeżyć, tylko źli ludzie chcą skarbów.
Podczas gdy kompania wygłasza wzruszające mowy nad symbolicznym grobem Pencroffa, przyłazi Nemo i mówi no, ja zamontowałem czujniki w wulkanie i on właśnie teraz w tej chwili wybuchnie i rozpieprzy całą wyspę. Cóż za zbieg okoliczności, nieprawdaż? Nemo stoi i ględzi, o swoim służącym, o chęci ratunku, o dokumentach, w końcu kto by się tym wulkanem przejmował. Anyway, w końcu każe reszcie spierdalać, ale on nie, on musi wrócić po swoje dokumenty, chociaż to samobójstwo, co słusznie zauważa Sajrus. nEmo oczywiście wie, że świat go nie rozumie, on musi ocalić swoje dokumenty bomby atomowej. Kurde, jak ma je niby ocalić, jak zginie? Durniejszego powodu samobójstwa nie widziałam od… no nie powiem, że od dawna, bo czytam fiki, ale jednak.
Wulkan [link widoczny dla zalogowanych] i [link widoczny dla zalogowanych]. Rozbitkowie płyną w stronę zachodzącego słońca w szalupie Nemo, Nemo ginie w [link widoczny dla zalogowanych] i głupio się uśmiechając, a jego ostatnimi słowami są „dzieło mojego życia”. Sajrus zapodaje coelhiczne słowa epilogu, w ekran chlasta macka zmutowanej ośmiornicy. Koniec. Borze.
Kyle MacLachlanie, miałeś taki obiecujący początek kariery, czemu grasz w takich szmirach? (próbuje wymazać z pamięci „Showgirls” i „Bibliotekarza”)


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Sob 1:19, 30 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 928
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 17:16, 30 Kwi 2016    Temat postu:

Kyle McLachlan, a tak dobrze się zapowiadał Sad

Jest całe mnóstwo złych filmów z gatunku: mordercze węże, krokodyle, pszczoły, pająki, rekiny. Często puszczają je np. na Pulsie i TV 4.

Oglądałam kiedyś film o grupce nastolatków, którą gonił po lesie prehistoryczny krokodyl (wyglądający, jak wycięty z kartonu i doklejony do filmu XD). Widziałam też zapowiedź filmu o olbrzymim pająku, który wspinał się na wieżowiec. Nawet lektor zdawał się robić sobie jaja z filmu, czytając "... w mieście pojawia się... PAJĄK GIGANT!" takim wiecie, przesadnie strasznym tonem Laughing

O rekinach jest sporo takich filmów. Podejrzewam, że to dlatego, że wtedy można wcisnąć sporo atrakcyjnych lasek w bikini, które biegają i krzyczą Laughing Jest np. film o duchu rekina terroryzującym nadmorską wioskę, o trzygłowym rekinie, o deszczu rekinów, o rekinie w supermarkecie...

O, np. "Podwodna bestia". Leciał niedawno na TV 4, oglądałam wtedy coś innego i przełączałam podczas reklam, więc niestety większość mnie ominęła ; / W każdym razie był tam prehistoryczny megarekin, który się zbudził po bardzo długiej drzemce, piękna pani biolog, w której zakochuje się marynarz (?) i paru naukowców i żołnierzy, którzy zastanawiają się, jak pogonić rekina. I uwaga - rekin potrafi wyskakiwać bardzo wysoko nad wodę i śmigać na lądzie. Coś pięknego Laughing
W każdym razie jest tam np. blondynka w bikini, która z wrzaskiem dźga rekina kolorowym parasolem. Rekin rusza pyskiem, jakby chciał coś powiedzieć (nie zdziwiłabym się, gdyby przemówił ludzkim głosem Laughing )
Ekipa chce zrzucić na rybkę ładunki wybuchowe. No i samolot z ładunkami leci nad oceanem, gdy... WTEM! Rekin wyskakuje wysoooko i strąca samolot do wody Very Happy Pani biolog obserwuje to z plaży i robi wielkie oczy. "On lata!" mówi. Stojący obok niej żołnierz tylko wzdycha: "Niedobrze..."
Na końcu bohaterka chwyta ładunek wybuchowy, odbywa łzawą rozmowę z facetem i biegnie w stronę skał. Rekin biegnie za nią (no, w każdym razie szoruje brzuchem po piasku). Bohaterka wpada między skały, rybka za nią, klinuje się między skałami, oczywiście tak, że jest tuż przed babką, ale nie może jej dosięgnąć. Bohaterka rzuca bestii w pysk ładunek wybuchowy, wielkie BUM, kawałki rekina fruwają po plaży. Marynarz (?) stoi ze łzami w oczach tam, gdzie babka go zostawiła, a wtedy dzielna pani biolog wychodzi zza skał cała i zdrowa, tylko lekko osmalona.
Oczywiście, efekty specjalne - rekin wygląda, jakby ktoś nieudolnie dokleił go do taśmy filmowej. Scenarzysta i aktorzy nawet nie próbują udawać, że tu się robi coś na serio XD
Aż mam ochotę go obejrzeć w całości.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Sob 17:19, 30 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5760
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 17:22, 30 Kwi 2016    Temat postu:

Muszę to obejrzeć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:53, 02 Maj 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Jest całe mnóstwo złych filmów z gatunku: mordercze węże, krokodyle, pszczoły, pająki, rekiny. Często puszczają je np. na Pulsie i TV 4.

O tak, to są świetne źródła złych filmów. Jak nie mogę zasnąć to sobie włączam te idiotyczne filmy/horrory i niedawno trafiłem na taki stereotypowy, że dzieciaki pojechały na biwak, w środku lasu pękła opona i... po lesie zaczął ich ganiać jakiś zmutowany, wiecznie głodny (oczywiście gustujący w ludzkim mięsie) gorylo-neandertalczyk. Ciekawy jestem, skąd oni te pomysły biorą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1192
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 9:57, 02 Maj 2016    Temat postu:

Leleth, świetne, ja chcę więcej!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:24, 02 Maj 2016    Temat postu:

To podrzućcie jakieś propozycje Razz. Ale nie takie typowe kino klasy Z typu Dwugłowy rekin atakuje czy Mordercza opona, wolę takie w zamierzeniu ciut ambitniejsze, jakieś masakrowanie literatury albo historii może... Z tym że na historii znam się mniej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3452
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pon 11:02, 02 Maj 2016    Temat postu:

Świetne streszczenie, wręcz analiza Smile

Leleth napisał:
wolę takie w zamierzeniu ciut ambitniejsze, jakieś masakrowanie literatury albo historii może... Z tym że na historii znam się mniej.

Uważam, że dzikie adaptacje klasyków literatury to dobra nisza.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Babatunde Wolaka dnia Pon 11:03, 02 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:06, 02 Maj 2016    Temat postu:

No ja też, ale podajcie konkrety Razz. Nie wiem, jakie jeszcze są.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pon 11:54, 02 Maj 2016    Temat postu:

Kobieta w Błękitnej Wodzie, 1000 lat po Ziemi, wszystkie części Tranformersów, Piksele...

Edit: i Batman v Superman, cudny film.


Ostatnio zmieniony przez Irena Adlerowa dnia Pon 11:55, 02 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2256
Przeczytał: 119 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:55, 02 Maj 2016    Temat postu:

"Zdarzenie" z 2008. To jest dopiero farmazon, a reżyser wyraźnie aspirował do ambitnego przekazu.

PS. O, widzę że Irena też rzuciła Shyamalanem. Very Happy Boru drogi, jak tak patrzę na jego kinematografię, to "Szósty Zmysł" wygląda jak wypadek przy pracy...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pon 11:58, 02 Maj 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:26, 02 Maj 2016    Temat postu:

Tych za bardzo popularnych nie chcę, bo już wszyscy to i tak zjechali.
No dobra, jak kiedyś będziecie chcieli albo mnie najdzie wena, to jeszcze coś streszczę Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1192
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 13:28, 02 Maj 2016    Temat postu:

Ja właśnie chętnie o jakimś nieznanym lub zapomnianym bym przeczytała, typu "Krull zdobywca" czy coś. Albo film o morderczej oponie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2736
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:52, 02 Maj 2016    Temat postu:

Jeśli można zarzucić propozycjami... To wszystkie Pottery od czwórki wzwyż.
Liga Niezwykłych Dżentelmenów, czyli Jekyll i Hulk.
Incredible Hulk, skoro już jesteśmy w temacie (ten Banner lecący w gaciach przez cały kraj! Ruski potwór bez jajec!)
No i pierwszy Kapitan Ameryka. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:08, 02 Maj 2016    Temat postu:

Mnie się z Potterów najbardziej nie podobała trójka... Inne mają lepsze i gorsze momenty (te drugie zwłaszcza szóstka), ale nie nazwałabym ich skondensowaną żenuą (znaczy trójki też nie, była po prostu zła).
Tę Ligę to ja chyba próbowałam kiedyś oglądać, ale pierwsze kilka minut mnie przede wszystkim wynudziło śmiertelnie.
Ojej, superbohaterowie to ciężki temat, raz, że ja tylko dla zabicia czasu oglądam takie rzeczy, nie kręci mnie to (widziałam tylko pierwszych Avergensów, Thora i dwa Ironmany), a dwa, że no właśnie, popularne. Ale zanotuję sobie, może one day Very Happy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 420
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:06, 02 Maj 2016    Temat postu:

Z masakrowania literatury: "Ja, Frankenstein", "Dracula Untold". Polecam szczególnie to pierwsze - potwór Frankensteina (o wdzięcznym imieniu Adam) walczy wespół w zespół z gorgonami przeciw demonom.

Z ekranizacji YA (bez oczywistych oczywistości w stylu Niezgodnej): "Jestem numerem 4" (ostrzegam - poza byciem wyjątkowo idiotycznym filmem jest też filmem bardzo nudnym) oraz "Odd Tomas: Pogromca zła".

Pisałaś, że kino superbohaterskie nie, ale tej jednej pozycji nie mogłabym nie zareklamować każdemu miłośnikowi złego kina, czyli najnowszej Fantastycznej Czwórki. Tak, oglądałam. Tak, jest to tak złe, jak wszyscy mówią. Dość, że umysł usmażył mi się po pierwszych 10 min, w scenie, gdzie Jakże Zły Nauczyciel nie docenia geniuszu młodego Reeda Richardsa. A potem jest tylko gorzej... Polecam!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2285
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:31, 02 Maj 2016    Temat postu:

Mój osobisty kandydat na miano najgorszego filmu, jaki w ciągu ostatnich kilku lat widziałam, to polska "Obietnica". Pomysł niezły, ale wykonanie fatalne moim zdaniem.
Fabuła przedstawia się następująco: główna bohaterka namawia swego chłopaka do zabicia dziewczyny, z którą został przyłapany na zdradzie. Ten, oczywiście na to się zgadza, stąd tytuł filmu. I tylko tyle w sumie wiadomo o tej drugiej. Nieznane są wzajemne relacje obu dziewczyn. Jedyny ich "kontakt", jaki pamiętam (film oglądałam około roku temu) to, gdy główna bohaterka obserwuje ją z daleka w autobusie.
Napisałabym jeszcze trochę, także o sytuacji rodzinnej głównej bohaterki i jak się to ma do fabuły, ale mam obawy, że pewnie coś przeoczyłam lub nie zrozumiałam. W każdym razie, film miał potencjał, ale został zmarnowany już we wczesnym etapie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ajzan dnia Pon 19:34, 02 Maj 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Seluna
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 13 Gru 2015
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wejherowo

PostWysłany: Pon 19:35, 02 Maj 2016    Temat postu:

Najbardziej zła rzecz wyprodukowana przez Shyamalana to "Ostatni Władca Wiatru".

Jak można tak zmasakrować tak świetną kreskówkę?! Jak?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 420
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:14, 02 Maj 2016    Temat postu:

Akurat w przypadku tego reżysera to zdania są podzielone między "Ostatniego władcę wiatru" a "Zdarzenie". Sama przychylam się jednak do twojej opinii - "Zdarzenie" tak jak np. "Znaki" były śmiszno głupie, zaś "Ostatni władca" żenująco głupie, miejscami do tego stopnia, że oglądać nie szło inaczej, jak na przewijaniu.

W sumie jedynym złym filmem, który mnie pokonał i odpadłam, były TMTN w reżyserii Baya. Przebrnęłam przez Asylum, SyFy, wszelkie Sharknanda i inne maszkary, Shyamalana, wszystkie Transformery (na ostatnich zasnęłam w połowie, więc można policzyć, na ich częściowe zwycięstwo) i mnóstwo innych podobnych dzieU, a to jedno mnie pokonało. Wyłączyłam po pół godzinie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Pon 21:30, 02 Maj 2016    Temat postu:

feroluce napisał:
Z masakrowania literatury: "Ja, Frankenstein", "Dracula Untold". Polecam szczególnie to pierwsze - potwór Frankensteina (o wdzięcznym imieniu Adam) walczy wespół w zespół z gorgonami przeciw demonom.

Z ekranizacji YA (bez oczywistych oczywistości w stylu Niezgodnej): "Jestem numerem 4" (ostrzegam - poza byciem wyjątkowo idiotycznym filmem jest też filmem bardzo nudnym)


Dracula Untold jest spoko jak na ekranizacje/adaptacje/quasibiograficzne. Są gorsze... Ten jest przynajmniej śmieszny i ma Luke'a Evansa.

Ale Ja, Frankenstein tak, koniecznie. Co prawda nie pamiętam, o czym to, ale możliwe, że powodem jest wstrząs mózgu po zadaniu sobie zbyt wielu fejspalmów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:06, 02 Maj 2016    Temat postu:

Mój ulubiony zły film to "Proroctwa Doomsday" ale nie streszczę go tak ładnie jak Leleth, bo oglądałam dość dawno i pamiętam przede wszystkim powalające zakończenie. Aczkolwiek odkryłam, że jest na jutubku, może sobie odświeżę... Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1850
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:28, 03 Maj 2016    Temat postu:

"The Dead Talk Back". Film o naukowcu, który próbuje dzięki NAUCE próbuje skontaktować się ze zmarłymi, i akurat tak się zdarza, że jego sąsiadka zostaje zamordowana, więc to dobry moment, żeby wynalazek wykorzystać. Miałam nadzieję na porządny film klasy Z, taki wiecie, co się śmieje i zachwyca kreatywnością - ten tutaj jest przeraźliwie nudny, jakby nakręcił go główny bohater, by uśmiercić widownię i mieć więcej egzemplarzy do swoich badań. Morderstwo jest nudne, ta gadanina jest nudna, postacie są nudne. SPOILER: zmarli końcem-końców nigdy się nie odzywają.

"Boże, błogosław Amerykę" - reżyser wyraźnie inspirował się Tarantino, ale jedyne, co ich łączy, to ścielący się trup. Główny bohater ma dość wszystkiego i wszystkich, a kiedy dowiaduje się, że i tak niedługo umrze na raka, postanawia ukatrupić obrażających jego inteligencję szumowiny. Dołącza do niego nastolatka wyraźnie jarająca się przemocą i wyruszają w podróż po Ameryce. Dużo osób chwali, dla mnie to mokry sen ludzi, którzy są za odstrzeliwaniem uczestników reality show i masturbują się przy porównywaniu siebie (oczytanych, wrażliwych, normalnych, z dobrym gustem) i tępego plebsu. Dużo przejaskrawiania, morałów z ust typa otwierającego ogień do tłumu śmiącego cieszyć się z "Mam talent" (SPOILER: na trasie do biegania w biały dzień główny bohater strzela do znanego dziennikarza - w tle wyją syreny, facet dostał kulkę i czeka na następną, ofiara i napastnik urządzają sobie filozoficzne pogaduszki), wbrew pozorom szybko się nudzi i zaczyna się w połowie sprawdzać, ile do końca. Do tego ta nastolatka towarzysząca głównemu bohaterowi jest, cóż, Mary Sue w rodzaju zbuntowanych - świetnie strzela, rozpruwa ludzi bez mrugnięcia okiem, nienawidzi rodziców bo są tacy mieszczańscy, chętnie wyzabijałaby połowę swojej szkoły, bo nie słuchają DOBREJ, rockowej muzyki, tylko pop, zgroza, społeczeństwo upada.
Film nadaje się tylko do tego, by pokarmić wewnętrzne id, ale większość woli to odczytywać jako Samą Prawdę Powinniśmy Strzelać Do Tępej Tłuszczy Zróbcie Miejsce Dla Wyższej Klasy. Ani to komedia, ani analiza społeczeństwa, ani tania strzelanka klasy B, ani satyra, ani epicka podróż po Ameryce... Nic z tego nie wyszło.

Z ekranizacji klasyki niezbyt podobał mi się "Ojciec Goriot" z 2004 - raczej mdły i ugłaskany, słaby kontrast między poszczególnymi warstwami społecznymi.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:27, 03 Maj 2016    Temat postu:

Skoro już mówimy o nieudanych filmach w stylu Tarantino, to mogę streścić "Revenge for Jolly", który obejrzałam dla Oscara Isaaca, ale naprawdę, Wy nie musicie.

Bohaterem jest niejaki Harry, który wygląda, [link widoczny dla zalogowanych] Mieszka sam, tylko ze swoją suczką Jolly, która jest jedyną istotą na świecie, która go kocha. Pewnego dnia okazuje się, że zawalił zlecenie dla jakichś ludzi, jest im winien kupę kasy, nie ma z czego oddać i w ogóle szykują się kłopoty. Jedzie więc do swego kuzyna Cecila (Oscar), faceta może niezbyt rozgarniętego, ale w tym momencie przynajmniej wyglądającego na sympatycznego; razem piją całą noc, a kiedy nad ranem Harry wraca do swego domu, okazuje się, że ktoś się tam włamał i powiesił Jolly.
Harry postanawia się zemścić. Bierze ze sobą Cecila i najpierw jadą do baru (gdzie barmanem jest Elijah Woods), chcąc zasięgnąć jakichś informacji. Gadka szmatka, barman zdradza im, że w sprawę zamieszany jest niejaki Bachmeier, którego ostatnio widziano z prostytutką Tiną. Potem Harry, nie wiadomo dlaczego właściwie, strzela do barmana, a Cecil, choć jest wstrząśnięty, korzysta z okazji i zgarnia parę butelek piwa, po czym obaj udają się do Tiny. Tina ich wpuszcza, choć niechętnie, bo Cecil nie zapłacił jej jeszcze za zeszłotygodniowe pieprzonko, ale jest dobrą dziewczyną, więc daje mu na kredyt, a dla Harry'ego sprowadza swoją kumpelę Vicky (Harry nie korzysta, siedzi tylko z coraz bardziej ponurą miną). Potem zaczyna się wypytywanie o Bachmeiera, Harry grozi bronią, Vicky rzuca się na Cecila z pazurami, Harry ją zabija. Tina zdradza im jakiś kolejny adres, Cecil mierzy do niej z pistoletu, ale w ostatniej chwili stwierdza "Nie mogę!" i strzela obok. Na co Harry go wyręcza i zabija też Tinę ("Dlaczego ją zabiłeś?! - "Bo powiedziałeś, że ty nie możesz"). Chłopcy jadą dalej pod wskazany adres, trafiają do jakiegoś biura adwokackiego, prowadzonego przez dwóch braci wyglądających jak [link widoczny dla zalogowanych] oraz ich ojca. Następuje konfrontacja (najpierw panowie licytują się, kto ma większą spluwę), potem strzelanina już na całego, wszyscy ślizgają się w krwi i flakach, ostatecznie przeżywa tylko recepcjonistka, która zdradza im kolejny adres. Chłopcy zgłodnieli, więc jadą nażreć się i upić do meksykańskiej restauracji, a wesolutcy są jak prosiątka w deszcz; potem w samochodzie wypalają jeszcze skręta (i tu mój wtf: na IMDB napisano, że film dostał kategorię R ze względu na seks i narkotyki; wielokrotne morderstwa bez sensu i krew lejąca się litrami najwyraźniej się do tej kategorii jeszcze nie kwalifikują). Kolejnym punktem jest restauracja, gdzie akurat rodzina Bachmeierów spotkała się na weselu. Na parkingu panowie prowadzą jeszcze filozoficzne rozmowy o miłości, Cecil zwierza się, jak bardzo kocha swoją dziewczynę, Mary (co jak widać nie przeszkadza mu co tydzień latać do prostytutki), a Harry, że kochał Jolly i jakby to było dozwolone, to by się z nią ożenił. Po czym wkraczają na wesele i robią masakrę (tego Bachmeiera, o którego im chodzi, nie ma na miejscu), aż wreszcie jakiś stary dziadek zdradza im ostateczny adres kolesia. No i kiedy wreszcie zajeżdżają na miejsce, Harry ze śmiertelnie poważną miną oznajmia, że teraz musi iść załatwić to sam, Cecil ma łzy w oczach, że jak to, aż do tej pory lojalnie mu towarzyszył, a teraz musi go zostawić...? Tak, stwierdza Harry, to jest sprawa między nami dwoma. Film kończy się odgłosem dwóch strzałów wewnątrz domu, mam nadzieję, że obaj idioci zginęli.

Taaaak, Tarantino to to nie był.
(nie żebym jakoś specjalnie lubiła Tarantino, ale u niego nawet masakry mają swój specyficzny wdzięk)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Śro 7:10, 04 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3452
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Wto 17:22, 03 Maj 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
Z ekranizacji klasyki niezbyt podobał mi się "Ojciec Goriot" z 2004 - raczej mdły i ugłaskany, słaby kontrast między poszczególnymi warstwami społecznymi.

"Ojciec Gniot" Very Happy Czy jeszcze nie tak źle?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1850
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:01, 03 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
"Ojciec Gniot" Very Happy Czy jeszcze nie tak źle?


Nie, aż tak źle nie było, aż szkoda pocisku Very Happy Pamiętam, że jak go oglądałam, miałam straszną fazę na Balzaca i poczułam się mocno rozczarowana po seansie. W ogóle nie było czuć tego bogatego, pełnego kontrastów i okrucieństwa Paryża - z takich książek powinno się robić krótkie seriale, a nie filmy.

Cytat:
Mieszka sam, tylko ze swoją suczką Jolly

Za pierwszym razem przeczytałam "wnuczką". Po ponownym przeczytaniu trochę mi ulżyło.
Film brzmi paskudnie, lubię męczyć się złym kinem, ale odpadam.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:23, 03 Maj 2016    Temat postu:

Wiem, co obejrzę *olśnienie*. [link widoczny dla zalogowanych] z 2009. Już prawie tego nie pamiętam, ale wystarczy spojrzeć na plakat, żeby się przekonać, jakie to jest złe. Oczekujcie relacji.
E. interpunkcja


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 20:23, 03 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Wto 23:28, 03 Maj 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
Bohaterem jest niejaki Harry, który wygląda, [link widoczny dla zalogowanych]


Tak długo w opkach Potterowi wypominali gniazdo na głowie, że chłopak doznał uszczerbku.

Leleth napisał:
Wiem, co obejrzę *olśnienie*. [link widoczny dla zalogowanych] z 2009. Już prawie tego nie pamiętam, ale wystarczy spojrzeć na plakat, żeby się przekonać, jakie to jest złe. Oczekujcie relacji.
E. interpunkcja


Ooo... Jakie piękno.
Zanim spojrzałam na plakat, myślałam, że mówisz o tej Pięknej i Bestii z którąś Olsenką.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:31, 03 Maj 2016    Temat postu:

A nawet nie wiedziałam, że taka jest.
A z tej pamiętam tylko tyle, że Bella żyje w jakiejś średniowiecznej wiosze, ale wiecznie lata z silikonowymi cycami na wierzchu i miniówie ze sztucznej skóry, chyba z 6 lat temu to widziałam. Ale już niedługo, właśnie kończy się ściągać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Wto 23:36, 03 Maj 2016    Temat postu:

No, ona nie gra tam głównej roli, po prostu tylko tyle zapamiętałam z obsady. Czekaj...
[link widoczny dla zalogowanych] tyle że nie ma to żadnego potencjału, bo jest nudne.
Skórzana miniówa, mówisz? Dawaj, dawaj, ty masz talent do przetwarzania podobnych bzdur w rozrywkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:38, 03 Maj 2016    Temat postu:

Sileana napisał:
Dawaj, dawaj, ty masz talent do przetwarzania podobnych bzdur w rozrywkę.
Ojej, dziękuję, jaki piękny komplement Very Happy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Wto 23:57, 03 Maj 2016    Temat postu:

Taka jakaś niewyspana jestem. Czy coś.

PS Kuro
Cytat:
(i tu mój wtf: na IMDB napisano, że film dostał kategorię R ze względu na seks i narkotyki; wielokrotne morderstwa bez sensu i krew lejąca się litrami najwyraźniej się do tej kategorii jeszcze nie kwalifikują

System ratingowy w USA jest śmieszny. Kategorię R dostaje się za więcej niż dwa fucki w filmie i kobiecy orgazm, ale walające się flaki wcale jej nie gwarantują – to zależy chyba od tego, ile czasu antenowego zajmują takie sceny (istnieją slashery klasyfikowane pg-13). Przy czym R to przecież i tak nie jest najwyższa nota.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 3:14, 04 Maj 2016    Temat postu:

*melancholijnie* Wiecie co... Obejrzałam tego filmu na razie 6 minut i już mam 1,5 strony napisane...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3452
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Śro 7:54, 04 Maj 2016    Temat postu:

Jeśli masz dużo materiału, wrzucaj w odcinkach Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4387
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:23, 04 Maj 2016    Temat postu:

Czekam <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8420
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 22:09, 04 Maj 2016    Temat postu:

Tez czekam, ten wątek to piękno i dobro Very Happy

Mało filmów jest w stanie mnie pokonać, ale jednym z nich było Kochaj i Tańcz. Nie dokończyłam, poddałam się po fafnastej kliszy od której bolą zęby.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:33, 04 Maj 2016    Temat postu:

O, pisałam o tym kiedyś jeszcze na starym blogu. Widzę, że mimo marudzenia oceniłam to nawet łaskawie... Smile
[link widoczny dla zalogowanych]

E: a poza tym oglądam "Proroctwo Doomsday", spodziewajcie się recenzji za jakiś czas Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Śro 22:39, 04 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8420
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 10:52, 05 Maj 2016    Temat postu:

Nie wiem, skad w tobie tyle wyrozumialosci dla tego gniotu Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:16, 05 Maj 2016    Temat postu:

Nie wiem, pisałam to siedem lat temu... Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5760
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 17:56, 05 Maj 2016    Temat postu:

Cytat:
Hania postanawia zmienić swój image i idzie na zakupy. Potężne zakupy. Skąd młodziutka, początkująca dziennikarka, która dopiero co dostała pierwsze zlecenie, ma pieniądze na to wszystko?

Ej no weź, zachciewa Ci się jakiegoś demona realizmu Razz

Toż każda dziewczyna, która chce odmienić swoje życie, zmienia grubaśne okularzyska na soczewki - albo po prostu zdejmuje okulary i już, funduje sobie wizytę u fryzjerki, manikiurzystki i zmienia całą garderobę, od butów po staniki. W filmach i serialach, bo już w programie o tych dwóch kobietach, co to każą nieszczęśniczkom zacząć się inaczej ubierać, bohaterki potem na okrągło chodzą w tych ciuchach, które dostały w programie Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2736
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:59, 05 Maj 2016    Temat postu:

Joł, Leleth, obiecuję przeczytać i obkomencić Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1817
Przeczytał: 74 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 18:10, 05 Maj 2016    Temat postu:

Batman z 1966 jest dosc przyjemnym, raczej celowo zlym filmem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10379
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 19:28, 05 Maj 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Tez czekam, ten wątek to piękno i dobro Very Happy

Mało filmów jest w stanie mnie pokonać, ale jednym z nich było Kochaj i Tańcz. Nie dokończyłam, poddałam się po fafnastej kliszy od której bolą zęby.

Mój gadzie, oglądałam to w jakiegoś sylwestra. Szczęściem koleżanka ogołociła barek tatusia i jakoś przy wspomaganiu dałyśmy radę. Very Happy
Z totalnie złych rzeczy przypomina mi się thriller z Lindsay Lohan "Wiem, kto mnie zabił".
Z klasyki "Zabójcze ryjówki" - psy przebrane za gryzonie - miszczostwo świata.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5760
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 20:15, 05 Maj 2016    Temat postu:

A propos braku realizmu - zawsze mnie zastanawia, czemu polscy twórcy nie potrafią nakręcić filmu ani serialu, którego bohaterowie przebywają w prawdziwych domach, mieszkaniach, urzędach i szpitalach. Jak kiedyś oglądałam pojedyncze odcinki Pierwszej miłości, w których statystowała koleżanka, tam w każdej scenie każdy bohater siedział w mieszkaniu z odmalowanymi ścianami, plastikowymi oknami, nowymi meblami i sprzętami kuchennymi, wszystkim w jednolitym stylu i idealnie dopasowanym kolorystycznie. To się działo we Wrocławiu 10 lat temu, nawet teraz wrocławskie mieszkania do wynajęcia tak nie wyglądają. Ale rozumiem, że wszyscy tam, studenci i ludzie ledwo po studiach, mieli własne mieszkania nowe albo po kapitalnym remoncie. Jeśli bohater jest w szpitalu, zwykle trafia do sali jednoosobowej, ewentualnie, jeśli kluczowa dla fabuły ma być jego rozmowa z innym pacjentem, sala jest dwuosobowa. Jedyny polski film, w którym mieszkanie w kamienicy, ośrodek pomocy społecznej i szpital wyglądały prawdziwie, to [link widoczny dla zalogowanych]. A z seriali [link widoczny dla zalogowanych], serial o pracownikach MOPS-u i ich podopiecznych. Wprawdzie tam też twórcy nie mogli sobie darować i ulokowali Dorocińskiego w domu z przeszklonymi ścianami tuż nad Odrą, ale potem wyjaśnili to tak, że w zamian za opiekę nad psem mieszka on w domu podróżującego po świecie bogatego znajomego.

Czy filmowcy nie wiedzą, jak prawdziwi ludzie mieszkają? A może ja w jakiś sposób mam się poczuć lepiej, oglądając samych ludzi w drogich ciuchach, mających pracę polegającą na nicnierobieniu, spacerujących po ulicach pokolorowanej Warszawy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1166
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:51, 05 Maj 2016    Temat postu:

Melomanka napisał:
A propos braku realizmu - zawsze mnie zastanawia, czemu polscy twórcy nie potrafią nakręcić filmu ani serialu, którego bohaterowie przebywają w prawdziwych domach, mieszkaniach, urzędach i szpitalach. Jak kiedyś oglądałam pojedyncze odcinki Pierwszej miłości, w których statystowała koleżanka, tam w każdej scenie każdy bohater siedział w mieszkaniu z odmalowanymi ścianami, plastikowymi oknami, nowymi meblami i sprzętami kuchennymi, wszystkim w jednolitym stylu i idealnie dopasowanym kolorystycznie. To się działo we Wrocławiu 10 lat temu, nawet teraz wrocławskie mieszkania do wynajęcia tak nie wyglądają. Ale rozumiem, że wszyscy tam, studenci i ludzie ledwo po studiach, mieli własne mieszkania nowe albo po kapitalnym remoncie. Jeśli bohater jest w szpitalu, zwykle trafia do sali jednoosobowej, ewentualnie, jeśli kluczowa dla fabuły ma być jego rozmowa z innym pacjentem, sala jest dwuosobowa. Jedyny polski film, w którym mieszkanie w kamienicy, ośrodek pomocy społecznej i szpital wyglądały prawdziwie, to [link widoczny dla zalogowanych]. A z seriali [link widoczny dla zalogowanych], serial o pracownikach MOPS-u i ich podopiecznych. Wprawdzie tam też twórcy nie mogli sobie darować i ulokowali Dorocińskiego w domu z przeszklonymi ścianami tuż nad Odrą, ale potem wyjaśnili to tak, że w zamian za opiekę nad psem mieszka on w domu podróżującego po świecie bogatego znajomego.

Czy filmowcy nie wiedzą, jak prawdziwi ludzie mieszkają? A może ja w jakiś sposób mam się poczuć lepiej, oglądając samych ludzi w drogich ciuchach, mających pracę polegającą na nicnierobieniu, spacerujących po ulicach pokolorowanej Warszawy?


Książki na półkach są poukładane nierówno! I powciskane na siłę, z braku miejsca! Podłoga jest zniszczona! (wstawić dużo sikających psów)

Co do twojego pytania to nie mam pojęcia, osobiście mam ogromnego wkurza patrząc na problemy i mieszkania serialowych ludzików. Now back at my life. Sadly, it's not mine. Chyba zacznę pryskać się Old Spicem Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:50, 05 Maj 2016    Temat postu:

On, ona i drążek ocalenia, czyli Proroctwa Doomsday

No wjenc obejrzałam, jak zapowiadałam i było to tak durne, jak zapamiętałam Smile

Na początku akcja toczy się w "północnej Bułgarii", bo wiadomo, że zagłada świata musi się zacząć na jakimś zadupiu. W wojskowym namiocie na skraju lasu siedzi gromada zaaferowanych naukowców, aż tu wtem! przylatuje helikopter, wysiada z niego amerykański agent, niejaki Garcia. "Jesteśmy świadkami największej katastrofy ekologicznej wszech czasów!" - tłumaczy mu szef naukowców. Cóż się stało? Otóż nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, na dnie Morza Czarnego otworzyła się szczelina, ślurp! i całe morze wlało się do środka i tyle je widzieli. "Dokładnie tak, jak w przepowiedni!" - szepce agent Garcia pobladłymi usty. "Dobrze, że zdążyliśmy zabezpieczyć Bosfor, bo zdestabilizowałby cały obszar Morza Śródziemnego" - tłumaczy tymczasem naukowiec. Ciekawe, kuźwa, jak, zabetonowali go...?! Agent Garcia dzwoni i tłumaczy jakiemuś swojemu szefowi, że jest "dokładnie jak w przepowiedni i Nowy Jork będzie następny". Ziemia zaczyna znów się trząść i malowniczo pękać, wszyscy uciekają. Oczywiście na miejscu "największej katastrofy ekologicznej wszech czasów" nikogo nie ma, żadnych mediów, żadnego wojska, jedynie ta grupka naukowców (prawdopodobnie amerykańskich) i agentów (z pewnością amerykańskich). No i dobrze wiedzieć, że Morze Czarne leży na północy Bułgarii...
Następna scena, przenosimy się do Nowego Jorku, poznajemy głównego bohatera, który jest standardowym Przypadkowym Facetem Wplątanym w Wielkie Rzeczy. Nazywa się Eric i pracuje w wydawnictwie. Szef go wzywa i oznajmia wieść radosną, że pisarz Rupert Crane, który od dziesięciu lat milczał, zaszył się gdzieś i nikt nawet nie wiedział, czy żyje, właśnie do nich zadzwonił, że ma nową książkę, chce ją u nich wydać i życzy sobie, żeby ktoś przyjechał do niego po maszynopis. I to nie ktokolwiek, a ten konkretnie Eric, więc masz tu chłopcze bilety na jutro, lecisz do Zadupiejewa Większego w Kolumbii Brytyjskiej i bez gadania. Okazuje się, że Crane jest nazywany "Nowym Nostradamusem" - wiele lat wcześniej wydał książkę, w której przewidział mnóstwo współczesnych katastrof, m. in. zamach na WTC, teraz zapowiada drugą część proroctw.
W kolejnej odsłonie poznajemy następną Standardową Bohaterkę, tym razem Piękną Panią Naukowiec, konkretnie archeolożkę, imieniem Brooke. Akurat jest na wykopkach i opowiada swym studentom o kalendarzu Majów, według którego świat co dwadzieścia sześć tysięcy lat wchodzi w okres wielkich katastrof. Aż tu wtem! asystent przynosi jej telefon, to pilne, i któż to dzwoni? Rupert Crane, który żąda, by przyleciała do niego zaraz następnego dnia, bo ma do niej bardzo ważną sprawę.
I kolejna scena, jeszcze jedna para Standardowych Bohaterów, to jest Indiańska Nastolatka i jej Indiański Dziadek. Dziadek oznajmia, że doznał był wizji, więc niech wnuczka pakuje plecak, bierze strzelbę, i muszą natychmiast udać się do świętego miejsca ich ludu.
Następny dzień. Eric już jest w Zadupiejewie Większym i wchodzi do baru, gdzie miał się spotkać z pisarzem. Okazuje się jednak, że ten zostawił dla niego tylko list z wskazówkami, jak trafić do jego domu. Eric dzwoni do swego wydawcy, gdy nagle w trakcie rozmowy coś ich rozłącza. I to nie byle jakie coś - Nowy Jork właśnie nawiedza potężna trzęsienie ziemi, wieżowce walą się jak domki z kart... Wiadomo, że katastrofa, żeby była brana na poważnie, musi uderzyć w Amerykę, a nie w jakieś kraiki na obrzeżach Europy, c'nie?
Eric, nie wiedząc jeszcze, co się stało, jedzie do domu pisarza. Tam odkrywa, że ten jest martwy, siedzi przy stole, a w rękach trzyma jakiś dziwny metalowy pręt. Kiedy Eric dotyka pręta, zaczyna mieć wizje - widzi trzęsienia ziemi, pękającą skorupę ziemską, a także ludzi, którzy do niego strzelają. Pod wpływem tych wizji pada na ziemię i tak zastaje go Brooke, która właśnie przyjechała. Następnie znajdują kasetę podpisaną "Brooke i Eric, obejrzyjcie to". ("Ojej, przewidział, że się tu spotkamy!" - no raczej, kuźwa, skoro ich oboje wezwał do siebie w tym samym terminie...). Ładują kasetę do kamerki i tak oglądają, okazuje się, że Crane nagrał ją przed samą śmiercią. Wyjaśnia, że nie napisał żadnej książki, a chciał jedynie przekazać Ericowi najważniejszą rzecz na świecie - ten właśnie metalowy pręt, który daje wizje przyszłości, a także jest w stanie ocalić świat od nadciągającej zagłady, choć jeszcze nie wiadomo w jaki sposób. A w ogóle pręt "należał się Ericowi od urodzenia". Ericowi przypomina się, że w swojej wizji zobaczył strzelających do nich ludzi i rzuca hasło do ucieczki. Ledwie zdążyli ukryć się w lesie, a tu do chałupy wpadają agenci pod wodzą Garcii, też szukając książki z przepowiedniami Crane'a. Eric i Brooke uciekają, a jeden z agentów, którego szczęka wygląda jak wyrzezana z kamienia, dostaje jakieś tajemnicze instrukcje telefoniczne od tajemniczego osobnika.
W kolejnej scenie poznajemy ostatnią parę Standardowych Bohaterów, tj. Naukowca, Który Jako Jedyny Wie, o co w tym wszystkim chodzi oraz Złego Generała. Generalicja i różne ważne osobistości słuchają wyjaśnień naukowca - otóż okazuje się, że trzęsienia ziemi, obejmujące zasięgiem całą planetę, są efektem tego, że "równik Układu Słonecznego wchodzi w tę samą płaszczyznę, co równik Galaktyki". A żeby było dramatyczniej, od krańców układu leci na nas jeszcze czarna dziura.
Brooke i Eric uciekają lasem, ona snuje jakieś teorie na temat posągów Moai z Wyspy Wielkanocnej, które też mają z tym wszystkim coś wspólnego, on postanawia jeszcze raz wywołać wizje. W wizjach widzi jakieś rysunki naskalne, które następnie odrysowuje na kartce, a Brooke dzwoni do swego asystenta, że zaraz mu je prześle i ma to porównać z wszystkimi zdjęciami rysunków naskalnych, jakie mają. Prześle mu je chyba siłą woli, bo jej telefon nie wygląda na taki, który mógłby zrobić zdjęcie i wysłać mmsa, a żadnego innego sprzętu nie mają. Noale, przesłała, asystent porównał i dał im namiary na miejsce, gdzie takie rysunki występują. I co się okazuje? To właśnie to święte miejsce, do którego udał się Indiański Dziadek. Już tam na nich czeka, opowiada im legendę o bóstwach, które kryją się w ziemi, by chronić ludzkość przed zagładą, aż tu wtem! napatocza się agent Kamienna Szczęka, który grozi im bronią i każe oddać magiczny drążek. Strzelanina, chaos, bijatyka, Eric zabija agenta, uciekają dalej. Tymczasem świat pogrąża się w chaosie, Włochy toną w Morzu Śródziemnym, czarna dziura wysysa kolejne gwiazdy i planety po drodze (całkiem jak Starkiller), skorupa ziemska pęka, choć są miejsca, w których nawet kamyk nie drgnie, jak np. uniwerek, na którym pracuje asystent Brooke. Wśród ludności też nie widać oznak paniki, żadnych dróg zapchanych samochodami, żadnego rabowania sklepów...
Eric i Brooke natykają się znów na agenta Garcię, a ponieważ Eric w swoich wizjach widział, że ten im pomoże, opowiada mu wszystko - i rzeczywiście, Garcia mu wierzy. Dzwoni do swego szefa, tegoż właśnie Generała, a ten zapowiada, że przyśle pomoc. I rzeczywiście, przysyła tamtego naukowca, wraz ze sprzętem. W międzyczasie, z niewielką pomocą Imperatywu Narracyjnego, nasi bohaterowie opracowali plan ocalenia Ziemi. Otóż tadam, gdzieś tu w tych lasach pod ziemią ukryte są posągi Moai, identyczne jak na Wyspie Wielkanocnej, trzeba je odnaleźć i wetknąć drążek w głowę posągu, a wtedy uruchomi się kosmiczna maszyneria, która ochroni Ziemię przed złowrogim działaniem czarnej dziury. Idea ratowania świata za pomocą wtykania drążka podoba mję sie.
Ciach, ciach, teraz już akcja leci na łeb na szyję (nie żeby przedtem się wlekła, noale), naukowiec ustala położenie posągów, jadą, kopią, znajdują, ale jeszcze nie! jeszcze nie wtykamy! trzeba poczekać na dokładnie określony moment, kiedy konstelacja Wielkiego Psa znajdzie się w odpowiednim położeniu i dopiero wtedy! Zegar odlicza, czarna dziura leci, jeszcze pięć minut, jeszcze dwie... aż tu wtem! na miejscu zjawia się Zły Generał i zasuwa gadkę "oddaj mi chłopcze ten kijek, teraz przeżyją najsilniejsi, a ja dzięki niemu zdobędę władzę, mwahahahahaha!!!". Agent Garcia strzela do szefa, generał do niego, chaos i mordobicie, zegar odlicza ostatnie sekundy... i jeeeeeeest, w ostatniej chwili Ericowi udaje się wetknąć drążek w otwór na głowie posągu! Generał pada rażony prądem, a przy dźwiękach patetycznej muzyki z ziemi wyrasta siedem posągów Moai, które najpierw zaczynają świecić, a potem wysyłają wiązkę skoncentrowanej energii, która trafia czarną dziurę i przekłuwa ją jak balon. Świat został ocalony.
A na koniec prezydent Stanów Zjednoczonych wygłasza orędzie do wszystkich ocalałych, że oto najgorsze już minęło i teraz musimy wziąć się za odbudowę. Tadam!

Aha, w międzyczasie wyjaśnia się, dlaczego to Eric został wybrany do Misji i dlaczego drążek "należał mu się od urodzenia" - tak jak można się było spodziewać, jest on synem Crane'a, o czym nie wiedział, a wychowywał się w sierocińcach i rodzinach zastępczych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:43, 06 Maj 2016    Temat postu:

Magiczny drążek <3.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1817
Przeczytał: 74 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 5:28, 06 Maj 2016    Temat postu:

Ale ale, czy Brooke i Eric sie zeszli? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16944
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 7:01, 06 Maj 2016    Temat postu:

Hersychia napisał:
Ale ale, czy Brooke i Eric sie zeszli? Very Happy

No właśnie, wyobraź sobie, że nie... W ogóle ze wszystkich schematów filmów katastroficznych, te właśnie miłosno-rodzinne zostały zupełnie pominięte. Żadne z bohaterów na przykład nie jest też rozwiedzionym rodzicem, bądź rodzicem-pracoholikiem, widującym swe dzieci od wielkiego dzwonu, a teraz, w obliczu zagrożenia, ratującym rodzinę.
W sumie chyba to można policzyć temu filmowi na plus Smile
Na plus liczę mu też, że główną rolę gra [link widoczny dla zalogowanych], którego lubię za rolę w CSI: NY.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3452
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pią 8:19, 06 Maj 2016
PRZENIESIONY
Pią 9:45, 06 Maj 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
On, ona i drążek ocalenia, czyli Proroctwa Doomsday

Na początku akcja toczy się w "północnej Bułgarii", bo wiadomo, że zagłada świata musi się zacząć na jakimś zadupiu.

Bułgaria + koniec świata = Baba Wanga. Tylko że ona była z południowej Bułgarii, a urodziła się wręcz w Macedonii.

Cytat:
"Dobrze, że zdążyliśmy zabezpieczyć Bosfor, bo zdestabilizowałby cały obszar Morza Śródziemnego" - tłumaczy tymczasem naukowiec. Ciekawe, kuźwa, jak, zabetonowali go...?!

Przeciągnęli łańcuch w poprzek. Stara metoda, sprawdzona. Razz

Cytat:
No i dobrze wiedzieć, że Morze Czarne leży na północy Bułgarii...

Na północnym wschodzie, między innymi.

Cytat:
... a Brooke dzwoni do swego asystenta, że zaraz mu je prześle i ma to porównać z wszystkimi zdjęciami rysunków naskalnych, jakie mają. Prześle mu je chyba siłą woli, bo jej telefon nie wygląda na taki, który mógłby zrobić zdjęcie i wysłać mmsa, a żadnego innego sprzętu nie mają.

Gołąbem pocztowym.

Cytat:
Idea ratowania świata za pomocą wtykania drążka podoba mję sie.

Takie trochę freudowskie przesłanie ma ten film. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 141 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:29, 06 Maj 2016    Temat postu:

Włała, Piękna i Bestia rocznik 2009.

Film jest kompletnie niesamowity i epicki już od pierwszego momentu. Zaczyna się dramatycznym ogniem i – czaicie, jaki efekt! w napisach zamiast kropek nad i są krzyże! (Nie, nie mam pojęcia, czemu akurat krzyże).
Zaraz później są takie rzeczy jak Zua Wiedźma, nóż, pajonki, wensze, robactwo, nader dhramatyczna muzyka, czujecie klimat.
Historię Cycków i Bestii opowiada nam szeryf, zapodając oczywiście dramatyczne „prawda jest bardziej przerażająca niż wszystkie opowieści”. No nie wiem, ja uważam, że syndrom sztokholmski to dość straszna rzecz.
Przenosimy się do pałacu, gdzie banda kmiotów… znaczy rycerzy o tępym wejrzeniu… wpatruje się w umierającego króla. Gra wszystkich jest niesamowita i jakże naturalna.
Król chce, żeby przyprowadzić jego syna, ale, smutek, syn urodził się martwy, więc naczelny kmiot każe mu wybrać następcę.
Główny kmiot prosi drugiego kmiota na słówko i idą porozmawiać za firankę. Główny kmiot, zwany też hrabią Rudolfem, zapodaje, że no, oni są głównymi pretendentami do tronu… Drugi mu przerywa, że ja jestem głównym pretendentem. Jajaja! Hrabia się z lekka zacukuje, pyta, czy kmiot nie bierze pod uwagę współpracy, kmiot wygarnia, jaki to hrabia jest okrutny, bezlitosny… Hrabia kończy, że bezwzględny, i wyrzuca kmiota przez okno. Wiedziałam, że tak będzie, od chwili, kiedy poszli rozmawiać za firankę. W ogóle to takie dogodne, że umierający król miał najwyższą komnatę w najwyższej wieży, nie?
Btw scena spadania z wieży też jest kompletnie niesamowita.
Swoją drogą może i król ma mózg dziurawy jak sito, ale wydaje mi się, że publiczne wyrzucenie jego krewnego przez okno chyba niekoniecznie tak wspaniale wpływa na szanse sukcesji.
…a nie, spoko, nikt niczego nie zauważył. Wszyscy tępo stali i gapili się na króla, dopiero jak Rudi zaczął wołać pomocy, podeszli do okna.
Zua Wiedźma wiedźmuje, oczywiście w kotle ma wnętrzności, a w dekolcie wylewające się cyce.
Przenosimy się do poczciwej średniowiecznej wioski tró kmiotów, w [link widoczny dla zalogowanych] średniowiecznych [link widoczny dla zalogowanych]. Co prawda inni są ubrani nieco normalniej, tylko Bella jest speszulnym płatkiem śniegu. Wiecie, nie chciałabym być wulgarna… no dobra, bardziej niż zwykle… ale wydaje mi się, że obsadzenie w roli Belli dziewczęcia prezentującego tzw. wary obciagary i silikonowy biust oraz skórzane wdzianko przy osadzeniu akcji w średniowieczu to niekoniecznie jest dobry pomysł.
Matka Belli jest praczką i pierze u niej cała wiocha, bo Belka robi takie cudowne mikstury, dzięki którym pranie ślicznie pachnie. Aby je uczynić, chodzi po składniki do lasu, chociaż ludzie mówią, że mieszka tam straszna bestia. Ale Bella jest mondra i nie wierzy w te bajki.
Ponieważ cudowny płyn do płukania w proszku wybucha (kurde, co tam mogło wybuchnąć? kora drzew? jakieś olejki? wtf)… w ogóle chciałabym się podzielić niesamowitym kunsztem montażysty, reżysera, czy kogo tam, kto postanowił pokazać tę scenę w ten sposób:
Bella ględzi z matką i kmiotem – sakiewka z tajemnym chujstwem pulsuje – Bella ględzi z matką i kmiotem – sakiewka z tajemnym chujstwem pulsuje – Bella ględzi z matką i kmiotem – sakiewka z tajemnym chujstwem pulsuje – Bella ględzi z matką i kmiotem – sakiewka z tajemnym chujstwem pulsuje – Bella ględzi z matką i kmiotem – sakiewka z tajemnym chujstwem wybucha… no ponieważ wybucha, dzielna bohaterka postanawia ruszyć zaraz teraz do lasu.
Zua Fiećma wzywa demony i tworzy potwora, który gryzie ją w rękę, co ją oczywiście jara. W ogóle robi to za pomocą jakiegoś, eee, wywaru z człowieczeństwa Bestii.
Belka łazi po lesie i zrywa jakieś chwasty, kiedy skacze na nią wilk, jednak oczywiście Bestia zabija go szczałem z kuszy. Ta, jasne, wilk w lesie, mający jedzenie, niesprowokowany, ot tak się rzucił na człowieka. Już nie lubię Bestii, pewnie go sam poszczuł, żeby sobie pomordować szlachetne zwierzęta.
Bestia niby się chowa, ale tak serio to oczywiście nie, Belka go znajduje w trzy sekundy, mamy niesamowite zbliżenie w gwałtownym tempie i z dramatycznym świstem (jadłam wafel i prawie poszedł mi nosem) na [link widoczny dla zalogowanych]. Belka oczywiście [link widoczny dla zalogowanych], pyta, kim jesteś, Bestia mierzy do niej z kuszy, ale ona, ponieważ jest mondra, podchodzi bliżej, on szczela w drzewo za jej plecami i dziewczę ucieka. Bestia demonstruje derpny ryj.
Hrabia Rudolf z kompanią jedzie przez las, kiedy objawia mu się Wiedźma, która jest jego kuzynką i chce mu pomóc objąć tron, a [link widoczny dla zalogowanych] jak każdy w tym dziele. Oczywiście wszystko to przy niewiarygodnie dramatycznych dźwiękach, ścieżka dźwiękowa to kolejne arcydzieło.
Wiedźma jest pod wrażeniem, jak Rudi zgrabnie poradził sobie z kmiotem. Cóż, różnych słów bym na to użyła, ale zgrabnie się do tego nie zalicza. Proponuje mu pomoc, w zamian chce zostać królową, Rudi strzela wtf, że słucham? Wiedźma wije się wokół niego, rzucając żenoteksty w stylu „czyż nie jestem piękna”, na co Rudi odpowiada, że wszyscy wiedzą, że ma ona serce z kamienia. Jeżu, Rudi, a co ci to przeszkadza, ty z kolei lubisz sobie powyrzucać ludzi przez okno. W każdym razie upiera się, że nope, sam zostanie królem, Wiedźma mu rzuca mętnie, żeby to przemyślał, bo ona ma coś, czego on nie, i znika.
Zza krzaków wypada Belka, wrzeszcząc, że Bestia chciała ją zabić. Rudi ją gasi, że Bestia nie istnieje i to wymysły. Brawo, Rudi, propsuję, jesteś moim ulubionym bohaterem tego dzieła.
Bella się focha i pyta, czy wygląda na idiotkę. Hm, pomyślmy… Później opowiada, jak to Bestia zabiła wilka i chciała zabić ją, na co przydupas Rudiego reaguje „to by się zgadzało!”. Kurde, z czym by się zgadzało?
Rudi postanawia złapać Bestię, bo wtedy na pewno stałby się bardziej popularny u plebsu. Jeżu… co się w końcu stało z tym królem? Umarł? Wyznaczył następcę? Anarchia jest? Czemu Rudi się zachowuje, jakby sobie musiał tę władzę wywalczyć? Z kim będzie o nią walczył?
Belka jedzie konno z Rudim szukać Bestii, oczywiście on ją maca i rzuca jej żenoteksty, a ona jest sfochana i pyskuje. No tak, córka praczki totalnie powinna obrażać hrabiego. W ogóle nie wiem, co do niego ma, w sumie to Rudi jest całkiem przystojny, ma ciemne włosy, niebieskie oczy, trzydniowy zarost i orli nos, nosi rozpięte koszule, jest obrotny i ambitny, a że lubi sobie czasem kogoś wyrzucić przez okno, to cóż, każdy ma jakieś wady.
Belka w końcu daje Rudiemu w ryj, niestety ten nie zdąża zareagować, bo zza drzew wyjeżdża jeździec bez głowy. Znaczy no, trup. Zabawna sprawa, przy pierwszym pojawieniu się jego głowa jest odcięta bez śladu krwi, przy drugim ujęciu cała uwalona dżemem malinowym.
Rudi z kompanią udają się w pościg do wioski, oczywiście zakończony spektakularnym failem, bo, hehe, bestia (oczywiście nie wspaniała i dobra, tylko potwór Wiedźmy, cóż za spoiler) zjada jednego kmiota, a drugiego szpikują strzałami ludzie Rudolfa, potfur natomiast ucieka. Tak. Przy okazji szeryf emuje, że nie, to nie może być Bestia, on nigdy nikogo nie skrzywdził, po czym dostaje zawału. Belka [link widoczny dla zalogowanych], szeryf bredzi coś, że musi pomóc, po czym zasypia, a Belka znajduje przy nim strzałę taką samą, jak miał Bestia, oraz [link widoczny dla zalogowanych], na widok której robi minę kota srającego na pustyni. Tak sobie na wierzchu akurat leżały.
Ponieważ Belka jest mondra, biegnie do lasu, po którym ugania się też Rudi z kompanią. W końcu znajduje obozowisko Bestii (szacun za wyczytanie czegoś z tej mapy, naprawdę), gdzie oczywiście na widoku powieszone są szkielety zwierząt. No tak, musiało być przerażajonco, jakby nie mógł posprzątać po posiłku. Oczywiście następuje kolejny geniusz montażu, w środku scen z Belką oglądającą ruderę są nagle wstawione długie ujęcia w slow mo kompanii Rudiego jadącej konno. Wtf.
W końcu oczywiście Bella wpada wprost na Bestię, cóż za niespodzianka. Oczywiście jedyne przerażenie, jakie wykazuje, to z powodu tego wpadnięcia, byciem sam na sam w środku lasu z morderczym potworem kto by się przejmował.
Bella mówi, że przysłał ją szeryf, meh, jeszcze kłamie do tego, Bestia zwierza się, że szeryf przynosił mu jedzenie w dzieciństwie, i tak sobie prowadzą wzruszającą rozmowę. Tymczasem w okolicy pojawia się konnica, którą rozszarpuje sukcesywnie potwór 2, Bestia się wkurza, że Belka przyprowadziła zbrojnych, żeby go zabili, i zamyka ją za kratami. Które oczywiście przewidująco były w tej ruderze.
Oczywiście mamy dłuuugie ujęcie na stosy pourywanych kończyn i zwłok pokrytych dżemem malinowym, i w końcu [link widoczny dla zalogowanych] się [link widoczny dla zalogowanych]! Czujecie się przerażeni? Ja tak, to CGI jest koszmarne.
Rudi nadjeżdża (i zaraz odjeżdża) oczywiście, jak już jest po wszystkim i potfur zwiał. Rudolfie, jestem tobą rozczarowana.
Belce udaje się uwolnić zza krat i zbiega po schodach, a cycki przy tym mało nie wybiją jej oczu. Przybiega OCZYWIŚCIE akurat w chwili, kiedy Bestia ogląda zwłoki. Ale to nic, bo Bestia trochę się podrze, że on ich nie zabił (no dobra, jeden przekonujący argument ma, że nie ma na sobie krwi), i Belka go oczywiście zapewnia, że mu wierzy i ufa. A hrabiemu nie i niech się smaży w piekle! Borze, jeszcze powiedz, że masz świadomość ucisku klasowego i poprowadź lud na barykady. W tym miejscu potwór powinien jej odgryźć durny łeb za ufność debilniejszą, niż ustawa przewiduje.
Nagle jest noc i Belka i Bestia rozmawiają w pełnej komitywie. A o martwiącej się matce to się nie myśli, moja panno? Czy może mamusia jest przyzwyczajona, że Belka spędza noce poza domem? Sądząc ze stroju idealnie dopasowanego do realiów, to by mnie nie dziwiło.
Bestia oczywiście ma Tajemniczy Item, złoty puchar z tajemną inskrypcją. Dobra, wszyscy od dawna wiemy, że to ten syn króla niby zmarły przy urodzeniu, idźcie dalej z tymi nudami.
Oczywiście Bestia jest bardzo wrażliwy, jest rzeźbiarzem, Belka mu mówi, żeby nie nazywał się Bestią, etc.
Rudi z wkurwu chleje, po czym znowu objawia mu się Wiedźma, żeby go zmacać, poglądzić o władzy i przyznać się, że potwór 2 to jej dzieło.
Belka mówi, że Bestia musi się ukryć gdzie indziej, bo przyślą więcej ludzi, żeby go zabić. No dobrze, że jej się teraz przypomniało. Bestia postanawia udać się w góry, Bella na to:
– Zostań tam, dopóki nie wrócę.
– Nigdy nie wrócisz.
– Oczywiście, że wrócę.
– Dlaczego?
– Jak to „dlaczego”?
– Nie musisz udawać, że chcesz mnie jeszcze zobaczyć.
– Przydarzyło ci się coś strasznego. Trochę w tym mojej winy.
Och, och, poruszonam do guembi.
Rudi i Wiedźma robią deal. Belkę ktoś łapie w lesie. Rudi i Wiedźma jedzą kolację. Kurde, serio? Czy oni nie mogą normalnie nakręcić jednej sceny, tylko ciągle tak bezsensownie skakać?
Belka zostaje przyprowadzona do chałupy Rudiego, bo złapał ją jego przydupas. Oczywiście dalej ma ujemny instynkt samozachowawczy i mu pyskuje. Wiedźma mówi, że no tak, rozumie, czemu Rudi się podniecił, z Belli niezła sztuka. Aha. No ale może yuri trochę urozmaiciłoby ten film. Rudi tymczasem kradnie Wiedźmie trochę Magicznej Mikstury, za za pomocą której ona bodajże panuje nad potworem 2.
Wiedźma ma skille w robieniu rape mindów jeszcze większe niż Kylo Ren, [link widoczny dla zalogowanych]. Na widok Bestii wczonsa się i mówi poruszonym głosem „myślałam, że nie żyje”. Tak, WIEMY, że to syn króla. Zwłaszcza, kiedy Wiedźma dodaje, że może im przeszkodzić w planach zawładnięcia królestwem.
Belka udaje, że wciąż bez bezmózga, no, bardziej niż zwykle, po rape mindzie, wobec czego rzecz jasna udaje jej się znokautować strażników prowadzących ją do lochów i uciec przez drzwi, które też akurat tak przezornie były obok. Następuje dramatyczny pościg, podczas którego imo największe szanse nokautu Belki mają jej rozhuśtane cyce. Dziewczę trafia w końcu do jakiejś komnaty, po której oczywiście rozgląda się uważnie i w ślimaczym tempie. Oczywiście na ścianie komnaty jest powieszone jebutne drzewo genealogiczne z jebutnym symbolem, który rzeźbił Bestia.
Oczywiście mamy kolejny kompletnie z dupy montaż, kiedy na zmianę pokazane są kilkusekundowe sceny strażników biegających po schodach, Wiedźmy opowiadającej Rudiemu, że Bestia to syn króla, i uciekającej Belki. Borze, ja oszaleję.
Belka, wisząc na ścianie zamku (ponieważ OCZYWIŚCIE rósł tam bluszcz, po którym można było zejść), podsłuchuje rozmowę Wiedźmy i Rudiego, że Bestia jest dziedzicem i trzeba go zabić, chociaż za cholerę nie wiem, jak, bo nie wygląda na to, żeby wisiała w pobliżu jakiegoś okna, a ten zamek jest, no, z jebutnie grubego kamienia.
Wiedźma za pomocą kłaków Bestii znalezionych na Belce kontaktuje się z nim i wciska mu kit, że dziołcha jest w niebezpieczeństwie, ponieważ potwór 2 (który w tym dziele nazywany jest trollem) podąża jej śladem.
Bestia podąża do domu Belki, ale zamiast zapukać czy coś, siada pod ścianą. Okej? A przyszło ci do głowy, że może ona jest już w domu? Że może lepiej nie straszyć ludzi, i tak podenerwowanych morderstwami, swoim ryjem?
Belka natomiast nocowała w lesie na drzewie, ale budzi się na trawie. Nie wiem, może z niego spadła.
Oczywiście matkę Belki atakuje troll! Bestia chce ją ratować, ale matka myśli, że to on jest potworem, blokuje mu drzwi i ginie! Oczywiście potwór 2 ucieka, a Bestia zostaje pojmany przez ludzi Rudolfa. Rudi chce go zabić, ale oczywiście nagle z dupy materializuje się przed nim szeryf i ględzi coś, że Bestia musi mieć proces. Przy okazji dowiadujemy się przynajmniej, że król wciąż żyje. [link widoczny dla zalogowanych] i Wiedźma są mocno sfrustrowani, na to wszystko przybiega jeszcze Belka, demonstruje suty spod skórzanego gorseciku (borze, naprawdę chciałabym nie oceniać bohaterki przez pryzmat jej cyców, ale sposób jej prezentacji mi nie pomaga, serio) i drze mordę nad trupem.
Belka szlocha szeryfowi, że mamusia tak ciężko pracowała, że już nigdy nie powie jej, jak bardzo ją kochała, szeryf na to, że na pewno wiedziała, ogólna sztampa.
Następuje próba zabójstwa Bestii w lochu, ale zabójca jest oczywiście takim sierotą, że mu się nie udaje. Rychło przekonujemy się, że to tylko przerywnik w szlochach Belli o mamusi. Borze!!! Ja pierdolę, kto robił ten zjebany montaż?!
Belka jest jakby nieco zachwiana w swojej ufności do Bestii i zaczyna mu wrzucać, szeryf oczywiście dalej prezentuje debilną łatwowierność. Opowiada Belce historię Bestii. Otóż król dawniej lofciał się w Wiedźmie, ale jorgnął się, że ta jest bez serca, i ochajtał z inną lasią, a Wiedźma oczywiście rzuciła urok na dziecko. Urodziło się potwornie zdeformowane i król go nie uznał. Szeryf służył wtedy w zamku i to on miał pozbyć się dziecka, ale oczywiście nie mógł. Belkę oczywiście wielce jara wieść, że Bestia jest księciem (myślałam, że wiedziała to wcześniej, z tej podsłuchanej rozmowy…) i momentalnie wraca jej ufność. Idą go odwiedzić w więzieniu, dziołcha oczywiście z marszu paple mu całą historię oraz wpada na genialny pomysł, żeby przełamać klątwę, w celu czego go całuje.
Delikatnie mówiąc, nie jestem fanką filmwebu, ale zacytuję komć, który dość wiernie oddaje moje uczucia w tym momencie.
Cytat:
Scena pocalunku przyprawila mnie o mdlosci. Gdyby fim byl nakrecony dobrze, aktorzy byli by utalentowani, to byc moze ta scena mogla by byc przedstawiona w taki sposob, zeby mnie wzruszyc, bo oto niezla laska caluje ryj tak potworny ze Diabel Piszczalka sie chowa, ale nie, nie udalo im sie. Zamiast wyobrazac sobie ze oto jestem swiadkiem pocalunku prawdziwej milosci, ciagle mialam przed oczami te zolte gile Bestii. No fuj!

Bestia się wczonsa, niestety z odczarowania nici, smuteczek.
Król w końcu umiera, przydupasy Rudolfa ogłuszają szeryfa, żeby nie mógł brać udziału w procesie, Belka gdzieś ucieka, Bestia zostaje skazany. Ale OCZYWIŚCIE w chwili, kiedy ma zostać ścięty, wpada zakapturzona Belka i rzuca obok niego swoją magiczną wybuchającą sakiewkę, z której natychmiast unoszą się kłęby dymu, co niesamowicie wszystkich dezorientuje i nasza dzielna parka ucieka. Oczywiście nikt ich nie może dogonić, bo yyy, nagle wszystkie konie gdzieś wcięło.
Wiedźma każe potworowi 2 zabić Bestię i daje mu nóż posmarowany specjalnym mazidłem, które zamienia ofiarę w kamień.
Mamy kolejny guemboki i wspaniale zagrany dialog Belki i Bestii.
– Wróciłaś.
– Oczywiście.
– Dlaczego?
– To była właściwa rzecz.
– Mogli cię zabić.
– Wciąż to była właściwa rzecz.
– A także...
– Tak?
– …bo mi na tobie zależy.
Już, wypłakaliście się? Zapodałabym wam kolejny, o tym, jak to Bestia boi się Wiedźmy, ale musi ją zniszczyć etc., ale mam litość.
W ogóle zapomniałam powiedzieć, ale w środek randomowych scen często są też wrzucane ujęcia z perspektywy potwora 2, tj. takie z kompletnie zwaloną kolorystyką i operatorem cierpiącym na Parkinsona.
I znów.
– Sądzisz, że ludzie uznają mnie jako króla?
– Nie. Pewnie nie.
– Więc po co to robić?
– Ponieważ to jest właściwe. I ponieważ wierzę, że ci zależy na tym kraju i ludziach.
– Ludziach, którzy mnie odrzucili? Którzy chcieli mnie zabić?
– Tak, ci. Bojaźliwi, nieuświadomieni ludzie... ale też dobrzy ludzie. Ludzie jak Otto [szeryf], jak moja matka! Potrzebują kogoś, kto się za nimi wstawi.
– Przeciwko czarownicy?
– Przeciwko czarownicy.
– Prosisz o wiele, Belle.
– A ty masz wiele...
Poczułam wielką wdzięczność dla potwora 2, który nagle skoczył Bestii na plecy i przerwał to bezsensowne pierdolenie. Niestety zatrutym nożem udało mu się ugodzić tylko konia, po czym zwiał. Kurde, serio? Co ten biedny koń był winny? Czemu nie mógł dziabnąć któregoś z tej pary debili?
To wstrząsające wydarzenie pomaga podjąć Bestii decyzję, że tak, Wiedźma musi umrzeć. Belka więc postanawia z nim iść ją zabić, w tle oczywiście kolejne duperele, że dla mnie nie jesteś brzydki, liczy się dusza etc.
Wiedźma strzela błyskawicami z palców jeszcze lepiej niż Imperator Palpatine, ale Bestia wykonuje uberskok i ze zręcznością małpy zaczyna wspinać się po ścianach zamku. Cóż za szczęście, że tak akurat miały odpowiednio ułożone bezsensowne ornamenty… Belka oczywiście wydatnie go wspomaga, rozrzucając wokół swoje wybuchające sakiewki.
Bestia trzyma już wycelowaną w Wiedźmę kuszę, ale najpierw oczywiście muszą sobie popierdolić, o klątwie, o życiu, o wszystkim, przez ten czas oczywiście Wiedźma zdąża znaleźć nóż i go ranić, ale kiedy chce zadać śmiertelny cios, wpada Belka – pewnie tak sobie po prostu weszła do królewskiego pałacu, albo może znokautowała wszystkich po drodze cycami – i rzuca się Rejtanem. Następuje superdynamiczna walka, na końcu której Bestia odcina Wiedźmie, zamierzającej zabić Belkę, głowę (oczywiście ginie ona z diabolicznym śmiechem na ustach), a krew sika strumieniem ze środka szyi. [link widoczny dla zalogowanych] wygląda druga część zwłok.
Następuje KOLEJNY kretyński dialog, oczywiście kiedy Bestia jest ranny i ledwie trzyma się na nogach, bo trzeba w takiej chwili przede wszystkim popierdolić sobie o uczuciach.
– Zabiłeś ją dla mnie.
– Nie było wyboru.
– Mogłeś pozwolić mi zginąć. A ją zmusić do odczarowania cię.
– Gdybyś umarła, nie miałbym po co żyć.
– Naprawdę tak uważasz?
Bestia, jeszcze przed chwilą w miarę trzymający się na nogach, nagle zaczyna drzeć się wniebogłosy, sikać krwią i wić w konwulsjach, Belka histeryzuje i przegląda mikstury Wiedźmy, mówiąc, że coś tu musi być, patrzy na jedno, na drugie, i już to drugie łapie i zasmarowuje mu tym ranę. No… brawo, ciekawe, skąd wiesz, że nie zmieni się od tego w jelenia z dwiema głowami albo Nac Mac Feegla. Ale nie, oczywiście się tak nie dzieje, magiczny krem jest uzdrawiający.
Nagle okazuje się, że Rudi przejął władzę nad potworem 2 i zamierza się koronować. Bestia na tę wieść zadaje najidiotyczniejsze pytanie świata:
– Co to ma wspólnego ze mną?
Przynajmniej Belka odpowiada sensownie, że no jakby wszystko. Bestia zaczyna emować, że laboga, wszyscy go nienawidzą i w ogóle, ale nagle w zamku pojawia się szeryf, który pewnie cudownym sposobem się ocknął, cudownym sposobem dowiedział, gdzie są Belka z Bestią, i cudownym sposobem dostał do królewskiego zamku.
W zasadzie to… trochę nie ogarniam, dlaczego Wiedźma miała swoją pracownię czarnomagiczną w zamku króla…
Rudi usiłuje przeprowadzić elekcję, ale kmioty nie są zachwycone, że ma nimi rządzić kumpel Wiedźmy, dlatego prezentuje im nieodparty argument w postaci potwora 2, który przegryza tętniczkę jakiemuś kolowi. Rudi wobec tego zapodaje, że czas wybrać nowego króla i będzie pytał każdego po kolei, czy go popiera. Zważywszy na to, że jest tam jeden książę i banda kmiotów… ło curva, serio? W tym państwie kmioty mają prawo głosu? W ogóle co to za królestwo, tam jest tylko jedna wiocha? Tylko jej zdanie się liczy?
Oczywiście wtedy wpada Bestia i obnaża chytre knowania Rudiego, dodając, że to on jest dziedzicem. No kurde nie wiem, jednak bym chyba wolała mieć za króla psychopatę niż zdeformowaną w przekonani ogółu morderczą bestię, psychopaci na tym stanowisku to jednak rzecz dość zwyczajna. Tak, tak, już śpieszymy wierzyć w tę bajeczkę, zwłaszcza ten puchar, przedstawiany jako dowód, jest takim niezbitym, w końcu to nie tak, że można go było zajumać z pałacu albo co… [link widoczny dla zalogowanych] całkiem słusznie zauważa, że kto uwierzy w te głupoty, na co Bestia pociska mu Cientom Ripostom:
– Ktokolwiek, kto zna cię jako okrutnego chytrego Lucyfera, którym jesteś. Ktoś jak ja, na przykład.
Potfur 2 [link widoczny dla zalogowanych], Rudi mówi, że zostawi ją, jak Bestia się zrzeknie prawa do tronu. Belka się drze, nieeee, nie rób tego, zapomnij o mnie! Bestia już zaczyna się zrzekać, ale szeryf rzuca mu kuszę, wiec Bestia zabija potfora, zabija Rudiego, zmienia się w [link widoczny dla zalogowanych], całuje dzie… dziewczynę przy aplauzie kmiotów, the end.


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Sob 3:09, 07 Maj 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:47, 06 Maj 2016    Temat postu:

Psst, przy mimice wiedźmy wrzuciłaś obrazek z wszczonśniętą Bellą.

Cytat:
Wiedźma mu rzuca mętnie, żeby to przemyślał, bo ona ma coś, czego on nie, i znika.

No, eee, ja bym powiedziała, że na przykład macicę, coby rodzić prawowitych potomków i takie tam, ale co ja tam wiem o królowaniu.

W ogóle to na podstawie samych zdjęć Belli pomyślałabym, że przez przypadek wzięłaś się za recenzję utrzymanego w jakimś pseudośredniwieczu pornola Very Happy A tak poza tym to aaa, Leleth, musisz oglądać więcej złych filmów i pisać nam recenzje, są piękne Heart Brakuje mi tylko screena z Rudim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin