Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Właśnie oglądam...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1676
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:42, 03 Gru 2018    Temat postu:

Jestem po ośmiu odcinkach nowego sezonu Narcos. Dotychczas nie sprawdziły się moje obawy, że skoro to już czwarty sezon, to twórcom zabraknie siły twórczej i entuzjazmu. i na razie bawię się nawet lepiej, niż przy poprzednim sezonie. Myślę, że oderwanie się od Kolumbii i przeniesienie do Meksyku było w tym przypadku koniecznym zastrzykiem nowości, by formuła nie zakrzepła.
Jak zwykle siłą Narcos jest obsada. Szczególne brawa, moim zdaniem, należą się Michaelowi Peña, który odgrywa policjanta Kiki Camarenę. W ogóle nie skojarzyłem, że to ten sam gość, który grał w Antmanie, a tutaj po prostu błyszczy. Świetny jest też Tenoch Huerta jako Rafa, autodestrukcyjny, impulsywny gangster. Cała reszta obsady też robi świetną robotę.
Mam tylko wątpliwości co do Diego Luny, który jest "Pablem" tego sezonu - szefem wszystkich szefów budującym pierwsze kokainowe imperium w Meksyku. Z jednej strony odgrywa zupełnie inną postać, niż Escobar czy nawet dżentelmeni z Cali, więc niewykluczone, że sztywność, jaka bije od Feliksa w każdej scenie, jest częścią kreacji. Z drugiej zaś - nie potrafię pozbyć się wrażenia, że gość po prostu jest całkiem pozbawiony charyzmy.
Mam wrażenie, że historia w tym sezonie jest nieco oderwana od faktów, może przez to że w porównaniu do poprzednich sezonów widzimy znacznie prawdziwych archiwalnych nagrań. Do tego przemoc jest znacznie mniej rozbuchana, niż w Kolumbii. Tym samym tempo serialu jest nieco inne, i oglądając nie miałem wrażenia, że po raz kolejny widzę to samo.

Obejrzałem także połowę "Ballady o Busterze Scruggsie". Czytałem w internetach, że w pierwotnych planach to miał być sześcioodcinkowy mini-serial - i faktycznie to czuć w czasie oglądania. Film składa się z sześciu oddzielnych historii. Jestem po trzech, i dwie z nich sprawiają wrażenie bardziej szkicu czy też zajawki, niż pełnoprawnego obrazu. Nie sposób odmówić im dozy błyskotliwości, czy rozrywkowości, ale pozostaje silne poczucie niedosytu. Wyróżnia się tu na plus odcinek trzeci, z Liamem Nessonem - o innej atmosferze, już pozbawiony humoru, momentami nawet szokujący.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2354
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Czw 8:41, 06 Gru 2018    Temat postu:

Ostatnio widziałyśmy z lubą "Zakochanych w Rzymie", film całkiem przyjemny i dość zabawny, aczkolwiek pozbawiony sensu Very Happy Czuć też, że Allen ma zestaw ulubionych kadrów, scen i motywów, po które (zbyt) często sięga. Moja przyjaciółka twierdziła kiedyś, że jego filmy to taki McDonald dla intelektualistów, widzę w tym trochę racji.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1676
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:21, 06 Gru 2018    Temat postu:

Skończyłem Narcos: Mexico i powiedzmy że ocena zmieniła się z 4 na 4+. Ostatni odcinek, choć trochę rozwleczony, miał jednak fajny zwrot akcji i troszkę podciągnął cały serial.

Zacząłem oglądać inny serial Netfliksowy - Godless. Nie wiem, czy dociągnę do końca - niby tylko siedem odcinków, ale każdy trwa ponad godzinę. Jestem po dwóch i ciągle nie potrafię się wciągnąć. Największym chyba problemem są dialogi - zbyt okrągłe i w sumie poza głównym złolcem wypowiadane przesadnie teatralnie i nieprzekonująco.
Trochę szkoda, bo plejada postaci jest dość intrygująca. Akcja dzieje się w miasteczku, w którym miała miejsce katastrofa górnicza. W jej wyniku niemal cała męska populacja zginęła, więc La Belle zamieszkują wyłącznie kobiety. Mamy bogatą właścicielkę stada koni, siostrę szeryfa, będącą de facto przywódczynią społeczności (choć niekiedy mam wrażenie że postać ta jest aż do przesady przejaskrawionym nośnikiem emancypacyjnych treści), do tego kilku panów - rzeczony szeryf, zbiegły rabuś, młody chłopak wyraźnie inspirowany postacią Leo Di Caprio w "Szybcy i martwi" (młodociany narwaniec, który desperacko chce się wykazać), no i Główny Zły - demonicznie jowialny bandzior o imieniu Frank.
Trochę chyba zabrakło ostatecznego szlifu, ale obejrzę jeszcze ze dwa odcinki, zanim sobie odpuszczę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2354
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Wto 12:47, 11 Gru 2018    Temat postu:

"The Room", to doskonały chujowy film Very Happy Nawet wciągnęła mnie fabuła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:28, 11 Gru 2018    Temat postu:

O jezu Very Happy Oglądałaś po "Disaster Artist" czy jeszcze przed?

Ach, pamiętam jak Nostalgia Critic został pozwany do sądu za swoją recenzję The Room. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Notre Dame de Hogwart



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1415
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Wto 19:15, 11 Gru 2018    Temat postu:

Drugi raz Ci dzisiaj zadaję to samo pytanie, ale: Dlaczego? Very Happy
I o matko, zapomniałam w końcu obejrzeć "Disaster Artist"!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:56, 11 Gru 2018    Temat postu:

Ja dopiero w zeszłym roku dowiedziałam się o istnieniu The Room. Chciałam go obejrzeć przed zobaczeniem Disaster Artist i przyznam, że wymiękłam w trakcie. xD Obejrzałam jakąś jedną trzecią, a potem przeskoczyłam na zakończenie. Nie czuję, żebym coś straciła. A Disaster Artist jest super, polecam. Gdybym nie wiedziała, że to historia oparta na faktach, to uznałabym, że to naciągane i że ktoś mógłby się postarać o lepszą wiarygodność. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:57, 11 Gru 2018    Temat postu:

Tommy Wiseau zdjął recenzje NC na youtubiepod zarzutem łamania praw autorskich i skończyli w sądzie. Very Happy

Autoreczka pełną gębą..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2354
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Śro 9:33, 12 Gru 2018    Temat postu:

"Disaster Artist" dopiero przede mną, widziałam już trailer i nie mogę się doczekać Very Happy

Dlaczego? Połowę "The Room" oglądałam w ramach drinking game, ale drugą połowę dzień później, na trzeźwo Very Happy Tutaj jest mnóstwo fantastycznych rzeczy:
- "hahaha" Johnny'ego,w ogóle jego akcent jest dość wyjątkowy,
- straszne stylówy Lisy, kapsuła czasu z lat dziewięćdziesiątych (wiem, że film wyszedł ciut później),
- wątki z dupy, like: zniknięty diler, rak Claudette, Michelle i jej facet uprawiający seks w mieszkaniu głównych bohaterów... Dzięki temu nigdy nie wiesz, co się stanie w następnej scenie Very Happy
- sceny seksu są kiepskie i kiepściejsze, ale żeby na schodach? Very Happy
- Mark romansujący z Lisą z przymusu, przecież on zawsze ma wtedy minę zranionego szczeniaczka Very Happy
- w dobie cgi doceniam autentyczność, a tutaj tak bardzo widać, że aktorzy wiedzieli w jakim szmelcu grają. Oprócz Tommy'ego, on wyraźnie sobie coś kompensuje :p
- i tak dalej, przecież znacie ten film.

To jest tak złe, że aż dobre.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:41, 12 Gru 2018    Temat postu:

Moja ukochana, najbardziej surrealistyczna scena ever to gromadne "cip-cip-cip-cip" w garniturach. To już wygląda jak kino niezależne. Very Happy

A Claudette (vel matka Lisy) łamie czwartą ścianę. Np. kiedy pyta "What are this characters doing here?"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:17, 12 Gru 2018    Temat postu:

Hersychia napisał:

- sceny seksu są kiepskie i kiepściejsze, ale żeby na schodach? Very Happy

Chyba niewygodnie? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:54, 12 Gru 2018    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=iV0ZkKnzPOk


Paaatrzcie Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Notre Dame de Hogwart



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1415
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Śro 22:16, 12 Gru 2018    Temat postu:

Cudowne <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:30, 15 Gru 2018    Temat postu:

O matko, to jak kiedyś tylko widziałam ten mem [link widoczny dla zalogowanych], ale to wyżej to już chyba dla mnie zbyt wiele. xD

Postawiłam sobie za cel obejrzenie przed świętami jak największej ilości złych filmów okołoświątecznych z Netflixa. Z każdym kolejnym odkrywam z niedowierzaniem jak bardzo absurdalne i bezsensowne potrafią one być. Very Happy

A poza tym pierwszy raz w życiu obejrzałam tą starą, krótką kreskówkę z Grinchem i przyznam, że jest przeurocza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:07, 15 Gru 2018    Temat postu:

Haszyszymora napisał:
A Claudette (vel matka Lisy) łamie czwartą ścianę. Np. kiedy pyta "What are this characters doing here?"

"Character" to nie tylko postać fikcyjna, z tego, co wiem, to może być też taki pobłażliwo-ironiczny sposób powiedzenia "typek" (oczywiście nikt normalny nie powie tak o innym człowieku tam, gdzie tamten może go usłyszeć).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2354
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Wto 10:14, 18 Gru 2018    Temat postu:

"Disaster Artist" to w gruncie rzeczy historia o toksycznej przyjaźni. Wiseau wyszedł tutaj jak straszny creep.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1874
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:23, 18 Gru 2018    Temat postu:

Bo w zasadzie jest strasznym creepem. To jest generalnie dość fascynująca historia, tak jak samo "The Room" jest dość fascynującym filmem, ba, nawet sam Wiseau jest dość fascynującym człowiekiem, ale to nie zmienia faktu, że jest też cholernie toksycznym creepem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:20, 18 Gru 2018    Temat postu:

Cóż, z tego co słyszałam film chyba przedstawił jego postać całkiem wiernie, na podstawie tego, co napisał Greg w swojej książce, ale sama historia została uproszczona, szczególnie zakończenie. I tak, to było toksyczne i film to pokazuje. Z drugiej strony to tylko mały wycinek historii, nie wiemy wszystkiego. Może z czasem ta relacja stała się mniej toksyczna? Bo mimo wszystko przecież skoro Greg i Tommy po latach nadal się przyjaźnią, to cóż, nie mnie oceniać. Smile

Obejrzałam tegoroczną Małą Syrenkę. Uhh, zdecydowanie jeden z najbardziej drewnianych i nijakich filmów, jakie widziałam. Szczególnie aktorsko boli. Co ciekawe, sam pomysł wyjściowy był całkiem przyzwoity i był potencjał, żeby zrobić z tego coś sensownego. Nawet były coś jakby zaczątki ciekawych oryginalnych pomysłów i w pierwszej połowie jeszcze łudziłam się, że coś z tego wyniknie i że dokądś to jednak prowadzi. Ostatecznie żaden z nich nie został wykorzystany, a zakończenie było tragiczne. No cóż. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:11, 18 Gru 2018    Temat postu:

Dobra, nie wiem, co ja robię ze swoim życiem, ale wracam tu, pisząc post pod postem, bo stwierdzam, że jednak muszę dokładnie ze spoilerami omówić tę nieszczęsną syrenkę, pokazując co jest w niej nie tak i jak bardzo zmarnowano potencjał. Wiem, że pewnie nikt tego nie przeczyta, ale trudno, przynajmniej się wypiszę. xD

Punkt wyjścia jest taki, że syrenka (która nie wiadomo czemu nazywa się Elizabeth, to takie niezbyt pasujące do syreny imię, no ale ok) podobnie jak w oryginalne ratuje tonącego księcia i zawiera układ z czarnoksiężnikiem, dzięki któremu dostanie nogi, jednak jeśli nie uda jej się zdobyć miłości księcia, to odda swoją duszę i będzie musiała temuż czarnoksiężnikowi służyć. I okazuje się, że książę jest już w szczęśliwym związku z inną i nigdy już więcej się w tej historii nie pojawia. Elizabeth nie osiąga swojego celu, więc zgodnie z kontraktem zostaje uwięziona. Robi za atrakcję cyrkową i zaczarowuje wodę tak, że ma lecznicze właściwości, na czym nasz zły magik robi biznes. Jako jej love interest pojawia się zupełnie inny, nieznany jej wcześniej dziennikarz, który przybył po magiczną wodę dla swojej chorej siostrzenicy. I to jest w sumie całkiem ciekawym i oryginalnym pomysłem, że syrenka nie jest z księciem (jak u Disneya) ani nie umiera tragicznie z powodu nieodwzajemnionej miłości (jak u Andersena) ale znajduje sobie zupełnie innego, randomowego faceta. Ale czy ten pomysł został jakoś sensownie wykorzystany? Nope.

Ogólnie nie bardzo wiadomo, kto ma być dla tego filmu grupą odbiorczą. To znaczy, widać, że to jest film dla dzieci, taki bardzo grzeczny, naiwny i w ogóle, ale nie ma tu kompletnie żadnego uroku, lekkości ani humoru. Wszystko zupełnie na serio. Tymczasem sam pomysł z uczuciowym niepowodzeniem syreny i uwięzieniem jej w cyrku, żeby na niej zarabiać pasowałby mi bardziej do wersji poważniejszej i mroczniejszej, takiej dla starszego odbiorcy. Tym bardziej, że jest tu jeszcze parę innych wątków, które też by do takiej wersji pasowały bardziej, niż do bajki dla dzieci.

I tak na samym początku filmu jest powiedziane, że siostrzenica dziennikarza cierpi na tajemniczą chorobę objawiającą się napadami duszności, nikt nie wie co jej jest i że coraz trudniej jest jej oddychać. I że ona sama ma obsesję na punkcie syren i nawet sama twierdzi, że jest syreną. No jak dla mnie to jasno sugeruje, że dziewczę właśnie się przemienia w sposób dość dosłowny i że tak powiem, anatomiczny. Ale dlaczego? Czy syreną nie jest się od urodzenia? Czy jest z jakimś ryboludziem spokrewniona? Zaczarowana? Czyżby była tu jakaś tajemnica, jakiś plot twist? Czy groźba uduszenia będzie podnosić dramatyzm przez cały film i powróci w kluczowym momencie? Eee... no nie. Czasem sobie zakaszle, ale o wiele mniej niż w pierwszej scenie filmu. W sumie to nie bardzo po niej widać, żeby na coś poważnego chorowała. Jakieś wyjaśnienie? Eee, no nie. Po prostu jest wyjątkowa i ma metaforyczne „serce syreny” (wtf, że coo?) ale ogólnie to jest człowiekiem. Tylko, jak będzie kasłać, to musi iść sobie popływać, to przejdzie (wtf, coo?) Co więcej, Elizabeth niby uzdrowiła ją swoją magią, ale w taki sposób, że nic to nie zmienia. To znaczy nadal kaszle, ale trochę mniej. Serio. To jest zakończenie tego wątku. Oh, no dobrze, jest jeszcze ostatnia scena pokazująca ją jako staruszkę (nadal kaszlącą btw) i sugerująca, że może jednak! czasami zmienia się w syrenę. No, ktoś się chyba bardzo nie mógł zdecydować i pisząc scenariusz zmieniał zdanie co najmniej z pięć razy. W kwestii tego, kiedy syreny mogą mieć nogi, a kiedy nie tak ze trzy.

A jak się kończy wątek romantyczny? Ano nijak. Bohaterowie się zakochują, całują, po czym... ona wraca do morza, a on do siebie. I nie, nie ma w tym żadnego dramatyzmu, żadnych rozterek emocjonalnych i trudnych decyzji. Oni wcześniej ani razu nie rozmawiali o swojej ewentualnej przyszłości, nie było żadnego „nie możemy być razem, ponieważ...” Po prostu buzi buzi, fajnie było, papa, syreny istnieją, magia istnieje, fajnie, cześć.

Jest też problem z tym, jak działa magia w tym świecie. I tu już nawet nie ma sensu opisywać, ale nie ma w tym żadnej logiki ani konsekwencji. Jest magia czarnoksiężnika, który umie różne rzeczy, np. wyczarować komuś nogi, uwięzić duszę, poruszać coś siłą woli i takie tam. Jest magia tej syreny, która niby może uzdrawiać ludzi, ale raczej niezbyt spektakularnie. Taka skuteczność na poziomie placebo mniej więcej. (Więc po co on ją w ogóle trzyma, skoro jest od niej potężniejszy?) Jest magia jakiejś wróżki, która przepowiada przyszłość, a czasem świecą jej się oczy i strzela z nich nie wiadomo czym.

W pewnej chwili jedna z osób twierdzących, że została uzdrowiona przez magiczną wodę podchodzi przerażona, z rozmazanym makijażem do naszego bohatera i mówi, że magia zaczyna zanikać i żeby uważał na tego magika. Nigdy to już potem nie wraca. O co w ogóle chodziło? Nie wiadomo. A może np. o to, że do ludzi zaczynają wracać ich choroby? No hej, jeśli tak, to chyba wypadałoby COKOLWIEK o tym powiedzieć, czyż nie? I czy nie przydałaby się jakaś odrobina refleksji nad tym, że magia, która pomagała ludziom pochodzi z nieetycznego źródła? Jak ludzie na to reagują? No nie, nic nie ma. Nic, nihil, null.

Podsumujmy więc. Zobaczmy jaką drogę przeszli bohaterowie, jak wielki wpływ wywarła ta historia na ich życie, jak się zmieniło status quo:
- dziennikarz wiedzie dokładnie takie życie jak wcześniej, tyle tylko że ze świadomością, że syreny istnieją i ze wspomnieniem przelotnego niezbyt gorącego romansu. Aha i OCZYWIŚCIE pisze artykuł o syrenach, ale pewnie i tak nikt mu nie uwierzy
- siostrzenica jest trochę mniej chora, niż na początku, żyje długo i spokojnie i opowiada wnuczętom bajki o syrenach na dobranoc, a w wolnych chwilach kaszle i pływa. Być może na starość dorobiła się jednak ogona, bo tak.
- Elizabeth wraca do punktu wyjścia. Może na przyszłość nie będzie taka chętna do zawierania nierozsądnych kontraktów. Aha, i jeszcze narrator nas poinformuje, że teoretycznie to z poprzedniego kontraktu uwolniła ją prawdziwa miłość. W sensie, że niby to z tym dziennikarzem. Chociaż tak naprawdę po prostu fizycznie ukradli duszę i jej oddali. Kto by się przejmował.
Miłość, magia, po co drążyć temat?


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:52, 18 Gru 2018    Temat postu:

To tak jakby kilku scenarzystom dać ogólne wskazówki, kazać napisać im swoje wersje, a potem pociąć nożyczkami ich scenariusze, rozrzucić po pokoju, a pozbierane fragmenty pokleić byle jak. Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:46, 19 Gru 2018    Temat postu:

TAK, DOKŁADNIE! Wyglądało to tak, jakby właśnie w taki sposób powstało.
Tak btw, ten film jest na Netfliksie otagowany jako "ominous" xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 13:41, 19 Gru 2018    Temat postu:

Czyli film bez ładu i składu xD Że też ktoś uznał, że można takie coś wypuścić Confused

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:15, 20 Gru 2018    Temat postu:

Co się dzieje w świecie filmu! Aquaman ma dobre recenzję, ale żeby[link widoczny dla zalogowanych] miał 94% na Rottenie? Film z uniwersum Transformersów? Że co?

Reżyserem jest koleś od animacji "Kubo i dwie struny" (i niczego innego), więc może to jest odpowiedź.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2708
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:35, 20 Gru 2018    Temat postu:

Nie wspominając o tym, że nowy animowany Spider-Man od Sony Pictures Animation, studio uważanego za jedno z najgorszych w biznesie, też zbiera pochwały.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:24, 20 Gru 2018    Temat postu:

Może Aquaman będzie lepszym filmem o syrenkach niż faktyczne filmy o syrenkach. Smile Podobno też bardziej przypomina klasyczne fantasy niż inne filmy w tym nurcie, co dla mnie brzmi całkiem zachęcająco. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Notre Dame de Hogwart



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1415
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Czw 21:50, 20 Gru 2018    Temat postu:

Zbieram się do tego Aquamana, może uda mi się zobaczyć po świętach. Nie wiedziałabym o premierze, gdyby mi na mieście Momoa nie zaświecił klatą na billboardzie <3 Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Czw 22:56, 20 Gru 2018    Temat postu:

Myślałam, że "Mała Syrenka" to aktorska wersja tej słynnej animacji O_o Nie żebym liczyła na coś wyjątkowego, nie po tym, jak się sparzyłam na "Pięknej i Bestii" (lubię Emmę Watson, ale tu zagrała jak drewno, a Bestia był... no, nie będę się wyrażać), ale to...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 8:06, 21 Gru 2018    Temat postu:

Jezu, aktorska piekna i bestia byla potwornie nudna, chociaz teoretycznie miala wszystkie elementy potrzebne zeby zadowolic moje niezbyt wyszukane gusta. Ale malo nie zasnelismy. Plus szminka Belli byla najgorzej dobrana szminka jaka do tej pory widzialam, ten kolor potwornie sie gryzl ze wszystkim i strasznie mnie rozpraszal Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:14, 21 Gru 2018    Temat postu:

Alla, Disney tam niby cały czas pracuje nad swoją aktorską Małą Syrenką, a teraz w międzyczasie wyszedł jakiś zupełnie inny film od razu na streaming.

Piękna i Bestia była strasznie nijaka. Najbardziej mam do nich pretensje o to, że zrobili z tego musical. Gdyby chociaż usunąć piosenki, to już byłby to trochę inny gatunek, może bardziej strawny dla osób, które za musicalami nie przepadają. Za to bardzo podobał mi się aktorski Kopciuszek, który z jednej strony był nadal klasyczną baśnią, ale też dawał coś od siebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:58, 21 Gru 2018    Temat postu:

Aktorskiego Kopciszuka zgubiła dla mnie jedna scena- w oryginale kiedy bohaterka orientuje się, że ją zamknięto szarpie klamkę, krzyczy- zachowuje się jak człowiek. W rimejku zaczyna nucić do siebie i kręcić się w kółko. mamrocząc pod nosem.
Natomiast Piękna i Bestia stara się "urealnić" i w efekcie wychodzi, że czytająca kobieta to niespotykane dziwo- w krainie stylizowanej na XVIII wieczną Francję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Pią 20:56, 21 Gru 2018    Temat postu:

"Piękna i bestia" była na dodatek potwornie drętwa pod względem emocji. Aktorzy w ogóle mnie nie przekonali, że ich bohaterowie faktycznie czują to, co mówią, że czują. Obejrzałam do końca tylko dlatego, że łudziłam się nadzieją, iż w którymś momencie film będzie pstryk! i film "zaskoczy".

Ayris napisał:
Za to bardzo podobał mi się aktorski Kopciuszek, który z jednej strony był nadal klasyczną baśnią, ale też dawał coś od siebie.

Mówisz? Bo właśnie Kopciuszka miałam w planach od razu po "Pięknej i bestii", ale stwierdziłam, że może lepiej sobie daruję, jeśli ma to być równie słabe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:56, 22 Gru 2018    Temat postu:

Zobacz Kopciuszka. Nie jest taką kopią 1:1 animacji, dobrze rozwija charaktery postaci i relacje między nimi, w ogóle ma jakiś urok, którego w Pięknej i Bestii zabrakło.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:05, 23 Gru 2018    Temat postu:

Obejrzałam sobie "Lincz". Nie jest to dobry film do oglądania przed świętami... Generalnie, miałam cały czas pięści i zęby zaciśnięte z takiego okropnego poczucia bezsilności. Film jest oparty na autentycznej historii sprzed kilku lat, kiedy to kilku meżczyzn ze wsi zabiło terroryzującego wszystkich recydywistę. No właśnie, ta bezsilność... Dobrze pokazane jest, jak wszyscy zlewają ich i ich problemy, jak łatwo jest najpierw potraktować z góry jakichś "kmiotków", a potem, jak już przydarzy się tragedia, pociągnąć do odpowiedzialności właśnie tych najsłabszych. Tu mam na myśli nie tylko samych zabójców, ale też choćby komendanta posterunku we wsi, który miał jeden radiowóz do dyspozycji, na wszystkie interwencje w promieniu iluś kilometrów i na obstawienie festynu, co musiał zrobić zgodnie z wymogami prawa, nie mógł się doprosić o jakieś posiłki, a potem to jego wywalono z roboty i skazano za niedopełnienie obowiązków.
Film nie jest dramatem sądowym, choć to ujęcie niewątpliwie też byłoby ciekawe, skupia się raczej na historii samych zamieszanych w tę sprawę ludzi. Z całego procesu pokazano jedynie fragment przemowy prokuratora podczas rozprawy apelacyjnej - i znów, przy całym zrozumieniu dla zabójców, jakie budzi film, nie sposób nie zgodzić się z prokuratorem, kiedy uzasadnia, dlaczego lincz nie jest rozwiązaniem.
Generalnie dobry film, bez zadęcia, bez przegadania, bez jakiegoś epatowania sensacją - jednak zapada w człowieka i zostaje na dłużej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Wto 20:00, 01 Sty 2019    Temat postu:

Potrzebuję czegoś, przy czym nie trzeba myśleć, za to jest na co popatrzeć. Padło na "Kong: Wyspa Czaszki".
E: Powinnam była dorzucić jeszcze jeden warunek: żeby nie było nudne. Bo "Kong" jest nudny w cholerę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Alla dnia Wto 21:50, 01 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:48, 01 Sty 2019    Temat postu:

Ja chyba mam olbrzymią słabość do filmów o wielkich potworach, bo mi się całkiem podobał. I miał spoko easter eggi. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:28, 02 Sty 2019    Temat postu:

O, to ja z takich oglądałam ostatnio "Godzillę" (tę najnowszą) i stwierdziłam, że fabuły toto nie ma praktycznie wcale, ale naparzające się potwory są pokazane absolutnie genialnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:29, 02 Sty 2019    Temat postu:

Nareszcie nabrałam weny na "Designated Survivor" na Netflixie i JAKIE TO DOBRE. Ogólnie 12/10, polecam, postaci dobrze napisane, intryga gęsta jak kartoflanka, fabuła ma SENS.

Wciągnęłam pół sezonu wczoraj i dzisiaj już parę odcinków, a i odpalę kolejny chyba. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 20:32, 02 Sty 2019    Temat postu:

Vaherem napisał:
Ja chyba mam olbrzymią słabość do filmów o wielkich potworach, bo mi się całkiem podobał. I miał spoko easter eggi. Very Happy


Mnie znudził na tyle, że nawet mi się nie chce wyłapywać easter eggów, o ile nie walą prosto w oczy Very Happy Poza tym, nigdy nie lubiłam King Konga... Rany, tego filmu nie ratuje nawet Hiddleston, a to na niego głównie miałam się gapić!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:02, 02 Sty 2019    Temat postu:

#teamgodzilla

Obejrzałem głównie dlatego, że to jedno uniwersum z nową Godzillą (nowym Godzillą? Niby wiem, że Godzilla to on, ale w polskim zawsze pasuje mi bardziej żeńska końcówka) i najbardziej jarały mnie malunki naskalne z Gidorahem i Godzillą. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:29, 10 Sty 2019    Temat postu:

Ostatni sezon Serii Niefortunnych Zdarzeń.
Książek nie czytałam i zaczęłam oglądać serial, nie mając zielonego pojęcia o czym to w ogóle jest, zachęcona cudowną stylistyką. Po pierwszym sezonie byłam absolutnie zachwycona, drugi zaczął mnie już trochę męczyć powtarzalnością, a trzeci to niestety kontynuował. Przez to zaczęłam patrzeć na akcję z większego dystansu i im lepiej poznawałam przyjęty schemat i konwencję, tym trudniej było mi się zaangażować emocjonalnie czy przejmować losem bohaterów. Rozwiązania zagadek nie były zbyt satysfakcjonujące (szczególnie zawartość cukiernicy mnie rozczarowała). Zakończenie było... trochę nijakie. Bez zachwytu i bez oburzenia, takie meh.
Może i serial miał coś do powiedzenia, ale powtarzał w kółko to samo, do znudzenia i bez puenty. Ostatecznie była to dla mnie taka ładna wydmuszka. W środku kołacze się jedna mała ciekawa myśl, ale obudowana jest nieproporcjonalnie dużą ilością kolorowej, ale monotonnej fabuły, oblana kupą lukru i posypana brokatem. Konsumuje się niby dobrze, ale człowiek się spodziewał, że tam w środku jest jednak coś więcej. I wiesz, że drugi raz już tego nie kupisz.

I wiem, ludzie powiedzą, że o to właśnie chodziło, że tak miało być, że taka konwencja, że w oryginale też tak było (albo gorzej). Ale jak mówiłam, to jest spojrzenie osoby, która zaczęła oglądać serial nic o nim nie wiedząc i nie spełnił on oczekiwań wytworzonych przez pierwszy sezon. I wiem, że to opinia bardzo daleka od obiektywności. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Czw 23:25, 10 Sty 2019    Temat postu:

Indyjski film superbohaterski, jeśli można to tak nazwać: "Krrish". To tak bardzo nie moja konwencja, że naprawdę nie umiem określić, czy to dobry film. Jest... inny. Ale muzyka ładna Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:58, 13 Sty 2019    Temat postu:

"Titans". Nastawiałam się na ciężki syf i generalnie coś tak złego, że aż dobrego.
I wiecie co?
To jest naprawdę dobry serial! Dobre tempo, bohaterowie, których łatwo polubić i im kibicować, udani antagoniści, szczególnie w początkowych odcinkach (rodzinka rządzi!). Byłby bardzo dobry, gdyby nie odcinek 9, który jest nudny i tak kompletnie wyrwany z kontekstu, że całkowite pominięcie go nie powoduje utraty ANI JEDNEJ informacji! Nic, ale to absolutnie nic nie wnosi do fabuły! Można swobodnie oglądać bez, nic się nie straci.

Uwaga nr 1 - na internetach ludzie narzekają na casting, szczególnie Starfire - mnie on nie przeszkadzał, bardziej natomiast jej stylizacja (pod koniec serialu pokazano ją w innym wydaniu, i tamto jest o wieeele lepsze - w końcu widać, że aktorka jest ładna!).

Uwaga nr 2 - to jest horror. Rasowy.

Uwaga nr 3 - brakuje drugiej połowy. Kończy się nawet nie cliffhangerem, a urwaniem. Po prostu. Nie mam pojęcia, czemu nazwano go pierwszym 11-odcinkowym sezonem, gdy nim ewidentnie nie jest - jest pierwszą połową serialu 22/23-odcinkowego. Ja chcę resztę!!!

Tak w ogóle to polecam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Nie 20:22, 13 Sty 2019    Temat postu:

feroluce napisał:


Uwaga nr 2 - to jest horror. Rasowy.


Dzięki za ostrzeżenie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Alla dnia Pon 9:51, 14 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:33, 14 Sty 2019    Temat postu:

Obejrzałam wczoraj "Nie jestem łatwy", francuską komedię z zeszłego roku. Fabuła jest taka, że pewien bardzo zadowolony z siebie facet, podrywacz itd. trafia nagle do świata, w którym role są odwrócone: to kobiety są płcią dominującą, a mężczyźni tą "słabą" i "piękną". Wrażenie jest trochę takie, jakby się oglądało ekranizację "Mężczyzny spełnionego", bo to jest dosłownie lustrzane odbicie naszego świata: kobiety zajmują większość wysokich stanowisk, domyślną formą nazw każdego zawodu jest nazwa żeńska, a mężczyźni mogą być co najwyżej sekretarzami i asystentami, kelnerami w barach (gdzie znoszą seksistowskie uwagi i poklepywanie po tyłkach) itd, itp. Owszem, kobiety nadal rodzą dzieci, ale już ich wychowaniem zajmują się ojcowie i to oni się martwią, w jaki sposób pogodzić życie zawodowe z rodzinnym. Bohater początkowo nie rozumie o co chodzi (a domagając się szacunku dla siebie zostaje z miejsca uznany za radykalnego maskulinistę), ale szybko podłapuje reguły tego świata, zaczyna się depilować, chodzić w krótkich spodenkach... Oraz spotyka na swojej drodze kobietę, która jest dokładnym odbiciem tego, jaki był on w naszym świecie i zachowuje się wobec mężczyzn tak jak swego czasu on wobec kobiet.

W sumie tak trochę nie wiem, co myśleć o tym filmie. Oglądanie tych wszystkich stereotypów "odwróconych o 180 stopni" jest owszem zabawne (i trochę uświadamia, jak wiele rzeczy jest dla nas zupełnie przezroczystych i zauważamy je dopiero w takim ujęciu). Film nie dłuży się, wszystko jest podane dość lekko, ale brakuje mu jednak jakiejś wyraźnej puenty (choć końcowa scena zdaje się sugerować, że bohater zrozumiał swoje błędy i zmienił sposób myślenia).
No i moje najpoważniejsze zastrzeżenie do tego filmu: co prawda kobiety tu rządzą, ale nadal cechy uznawane za typowo kobiece, takie jak łagodność, wrażliwość, czy też kobiece zajęcia jak opieka nad dziećmi czy prowadzenie domu, uznawane są za gorsze i wykonuje je ta gorsza płeć. Kobiety są twarde, agresywne, ćwiczą boks, znają się na samochodach i chodzą w garniturach, natomiast mężczyźni są wrażliwi, płaczą na serialach, chodzą na pilates i noszą kolorowe fatałaszki. Jakoś tak mi to jednak zgrzyta. Wychodzi na to, że osoba, która płacze na serialach, ma przesrane i w naszej rzeczywistości, i w alternatywnej Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 21:19, 17 Sty 2019    Temat postu:

Skończyłam trzeci odcinek "Sex Education". Oesssu, jakie to dobre!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayris
Opadające Ucho



Dołączył: 10 Lis 2018
Posty: 85
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:31, 18 Sty 2019    Temat postu:

Obejrzałam "Niezniszczalnego". Nie porwał mnie ten film, szczerze mówiąc to dłużył mi się niemiłosiernie, ale muszę jednak dać duży plus za oryginalny pomysł wyjściowy i zakończenie. Bardzo podoba mi się to, że na końcu nie dochodzi do żadnej konfrontacji. Gdy David poznaje prawdę, po prostu odchodzi bez słowa, a Elijah po prostu pozwala mu odejść. Podoba mi się to, że David idzie na policję a Elijah zostaje zamknięty i ich drogi się rozchodzą, ale żaden z nich nie umiera. Więc początek i koniec naprawdę spoko, co nie zmienia faktu, że środek mnie konkretnie wynudził. Trochę szkoda, bo był w tym jakiś potencjał.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:41, 19 Sty 2019    Temat postu:

Cytat:
Obejrzałam sobie "Lincz".

Po opisie było we mnie 90% pewności, że chodzi o film o [link widoczny dla zalogowanych], a tu niespodzianka. Chętnie obczaję przy lepszym samopoczuciu, zwłaszcza ciekawi mnie, co ciekawego ma proukurator do powiedzenia w takiej sytuacji.

Cytat:
"Titans". Nastawiałam się na ciężki syf i generalnie coś tak złego, że aż dobrego.
I wiecie co?
To jest naprawdę dobry serial!

:O
Thx za polecajkę. Rasowy horror? Bierę. Kto by pomyślał.

Cytat:
No i moje najpoważniejsze zastrzeżenie do tego filmu: co prawda kobiety tu rządzą, ale nadal cechy uznawane za typowo kobiece, takie jak łagodność, wrażliwość, czy też kobiece zajęcia jak opieka nad dziećmi czy prowadzenie domu, uznawane są za gorsze i wykonuje je ta gorsza płeć.

Mocna szkoda. Czekam na film, który będzie się właśnie skupiał na przedstawianiu świata "stereotypowe cechy męskie są gorsze, noszenie sukienki przez faceta jest okej, ale spodni przez kobietę już nie, bo to nie baba, tylko jakiś hujek, rzygać się chce od tych pedałek w spodenkach".
Chociaż dobre i tyle, że mamy i film ze 180 stopniami. Lepiej robić małe kroki, niż stać w miejscu.

FYRE: Najlepsza impreza, która nigdy się nie zdarzyła (Netflix)
"Well, Billy called me. I'm gonna speak completely, you know... This won't go that far, I'm sure, but... Billy called and said, <Andy, we need you to take one big thing for the team>. And I said, <My gosh, I've been taking something for the team every day>. He said, <Well, you're our wonderful gay leader, and we need you to go down. Will you... suck... dick... to fix this water problem?>"
Fyre Festival to była moja mentalna butelka wina na koniec ciężkiego tygodnia. Banda bogatych dzieciaków zapłaciła krocie za oazową kolonię, po czym po kilku godzinach niedogodności postanowiła urządzić współczesną interpretację "Władcy Much" z podpalaniem, okradaniem i dewastowaniem namiotów sąsiadów? Niech ktoś wyda album z tymi wszystkimi memami (obowiązkowo zdjęcie kanapki z serem na okładce), będę sobie na stare lata przeglądać w bujanym fotelu. Kiedy okazało się, że wyjdą aż dwa filmy dokumentalne na ten temat w tym samym tygodniu - ludzie, elfy odesłały mi zabłąkny w worku świąteczny prezent, o którym mi się nawet nie śniło.
Netfliksowy dokument jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Temat jest przedstawiony jasno i szeroko, przede wszystkim oddając głos pracownikom. Nie spodziewało mi się, że dokument wywoła u mnie taki dyskomfort, jest dobry w prowadzeniu narracji, w której widz sam zaczyna się stresować, jak mało jest czasu i pod jaką presją trzeba pracować z nieprzyjemną pewnością, do czego to zmierza. Najbardziej przejmujące są relacje o mieszkańcach wyspy, o ludziach, którzy po miesiącu ciężkiej pracy zostali bez wypłaty, o właścicielce restauracji, która musiała z życiowych oszczędności zapłacić podległym jej osobom, o gościu, który pracował dla organizatorów od samego początku i teraz on został ze wściekłymi sąsiadami, gdy amerykańscy współpracownicy dali nogę.
Dokument jest przyjemny dla oka - twórcy wybrali ładny, jasny i wyróżniający się styl do ujęć z rozmówcami i tego się trzymają.
Co ciekawe, w tym tytule zdecydowanie mniej jest o samym festiwalu i tym, co spotkało jego uczestników - to bardziej zakulisowe studium przypadku, jak NIE zabierać się do organizowania eventu, jak grupa inteligentnych fachowców może dać się zmanipulować przez charyzmatycznego szefa, jak trudno się wyplątać emocjonalnie z czegoś, gdy tak dużo się od siebie dało, choć widzisz już przepaść. Ku przestrodze.

Fyre Fraud (Hulu)
Ta sama tematyka, inne podejście, Hulu wyprzedziło Netflix z wypuszczeniem dokumentu o kilka dni. Różni się przede wszystkim tym, że przepytuje też Billy'ego Farlanda, festiwalowego masterminda oraz próbą dojścia, jak w ogóle udało się zwabić tylu chętnych na tę imprezę.

NO TO KTÓRE LEPSZE?
Wersja Netflixowa zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu: jaśniej przedstawia historię, jest zwięźlejsza, ma ciekawsze wybory estetyczne, mocno skupia się na odczuciach pracowników, dzięki czemu udaje się uformować ogólniejszy morał. Dokument Hulu jest okej, ale bardziej się rozjeżdża, trafiają mu się niedociągnięcia (np. niepotrzebne pokazanie jeszcze raz tego samego klipu, podpisanie jeszcze raz dziewczyny McFarlanda, gdy widz bardziej się gubi w rolach pozostałych rozmówców, gdy jeden z pracowników czyta zbanowane słowa, wyświetlają się na ekranie, ale jedno z nich ucieka, takie rzeczy), a McFarland okazuje się nudną postacią, która nie ma nic nowego do powiedzenia. Denerwują próby rozgryzienia, jacy są millenialsi, jak mogli się na to złapać, i zaczyna się mdłe medytowanie, że millenialsi tacy, śmacy, influencersi, wiecznie z telefonami, ucieczka przed rzeczywistością, bla bla bla - choć ewidentnie w Fyre Festival nie chodzi o generację, tylko uprzywilejowanie dla bogaczy. Hulu idzie w tę stronę, poświęca więcej miejsca uczestnikom, ich nagraniom z campingu, ale nie potrafi pociągnąć tej myśli dalej. No i mnie denerwują w dokumentach takie numery jak kolaże dziwnych, niepowiązanych scen czy duże zbliżenia na twarz z niestabilnej kamery.
Nie żałuję obejrzenia obu, dobrze było zobaczyć to z różnych perspektyw, ale jakby ktoś przyszedł i zapytał "ej, mam chęć obejrzeć tylko jeden, który polecasz?", to bez wahania powiem, że Netflixa. Szczęśliwie jest lepszy jakościowo i ławiej dostępny Razz

Carmen Sandiego (3 odcinki)
Kto by pomyślał, że akurat ta kreskówkowa postać dostanie swoją drugą szansę po tylu latach. I jak na razie stwierdzam, że było warto, choćby dla samej grafiki - ten serial jest absolutnie piękny, z dużym przywiązaniem do detali (chociażby "bujnięcie" postaciami, gdy pociąg rusza ze stacji), no i te KOLORY. Sympatyczne jest nazwiązywanie do kultury krajów, do jakiego udaje się Carmen i wtręty geograficzne, u mnie zakusy edukacyjne są zawsze na propsie. Carmen to sympatyczna dziewczyna, agent Devineaux to komediowy kryształek, podoba mi się klimat "it belongs to the museum!". Dobrze jest.
I, o rany, ajm so gej. Mam nadzieję, że popkultura lesbijska szybko zagarnie ten serial.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2708
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:42, 19 Sty 2019    Temat postu:

Jeszcze przed premiera serialu włączyłam nową Carmen do nieoficjalnej linii Lesbijek Netflixa, gdzie jest już Korra, Asami, She-ra i reszta jej tęczowej bandy. Very Happy
Sama myślę zabrać się za Carmen (i She-rę może przy okazji). Styl piękny, ale trochę odstręczył mnie sposób, w jaki przedstawiono jej zmianę stron w trailerze. Może w samym serialu będzie to jakoś ciekawej pokazane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Big Bad Wolf
Zakochany Kundel ze Switzerland Team



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 730
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z lasu

PostWysłany: Nie 0:43, 20 Sty 2019    Temat postu:

O, czyli Netflixowy Fyre jest lepszy niż ten Hulu? Bo ja słyszałam coś dokładnie odwrotnego.
I tak obejrzę ten Netflixa, nie mam Hulu. Ale ciekawi mnie ta rozbieżność opinii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:08, 20 Sty 2019    Temat postu:

Cytat:
Styl piękny, ale trochę odstręczył mnie sposób, w jaki przedstawiono jej zmianę stron w trailerze. Może w samym serialu będzie to jakoś ciekawej pokazane.

Orgin story Carmen zabiera dwa odcinki i motywacje za jej odejściem są zdecydowanie bardziej skomplikowane, niż trailer pozwala sądzić. Jestem w połowie szóstego odcinka, bawię się dobrze. Mamy schemat, ale twórcy zawsze starają się, by było jak najoryginalniej bez poczucia "kopiuj-wklej", duuuużo postaci kobiecych o różnorodnym wyglądzie (nos doktor Bellum, zastrzelcie mnie <3), aspekty edukacyjne ładnie wplatają się w fabułę (no, może poza momentami, gdy Carmen i Player przerzucają się ciekawostkami, ale tam).

Cytat:
O, czyli Netflixowy Fyre jest lepszy niż ten Hulu? Bo ja słyszałam coś dokładnie odwrotnego.
I tak obejrzę ten Netflixa, nie mam Hulu. Ale ciekawi mnie ta rozbieżność opinii.

Mnie też! Czy osoba polecająca bardziej wersję z Hulu podała więcej konkretów? Wyobrażam sobie, że tę wersję można bardziej lubić, gdy jest się bardziej zainteresowanym McFarlandem, no ale...

Trzeba jeszcze wspomnień o kontrowersjach dotyczących obu produkcji. Za Netflixową wersją stoi Fuck Jerry, czyli... ekipa odpowiedzialna za medialne wypromowanie Fyre Festival. To daje podejrzenie, czy zachowano bezstronność, ale z drugiej strony serwuje masę zakulisowych nagrań. Reporterowi "Huffington Post" niejaki Aks, były pracownik FJ, zapytany o dokument Netflixa stwierdza, że "the scammers are scamming again" (choć trudno powiedzieć, co scammingują, skoro byli agencją ze zleceniem, a nie twórcami festiwalu). Aks krytykuje też dziennikarkę Bluestone (która jako pierwsza doniosła szerszej publiczności o przekręcie Fyre) za nieprofesjonalne wystąpienie z ludźmi, którzy sami ten festiwal promowali. Możecie po moim tonie wywnioskować, że niezbyt opinię Aksa biorę pod uwagę, jako że... sam wystąpił w dokumencie, ale u Hulu. Do Hulu można mieć jeszcze pretensję, że kupiło wywiad na wyłączność z McFarlandem i dało głos oszustowi-przestępcy (a we mnie nie ma pewności, czy zapłata za udział trafi do ofiar, czy do jego kieszeni). Ja mam dodatkową pretensję, że to pieniądze rzucone w błoto, bo gość głównie długo patrzy w milczeniu w ekran, nie ma mowy o żadnym przedstawieniu "swojej wersji".

Są zdecydowanie zakulisowe spięcia wśród producentów, ale nie czuć tego w dokumentach. W obu cała wina zostaje zrzucona na McFarlanda Razz "Fyre" wypada w tym jednak bardziej profesjonalnie, nie uciekając w przeciwieństwie do "Fyre Fraud" w dziwne memy, filozofowanie o millenialsach i niegrzeczne triki typu "przyśmiewcze kręcenie głową klauna Granta" czy "maksymalne zbliżenie na usta McFarlanda".
Była we mnie stuprocentowa chęć założenia Hulu dla obejrzenia tego dokumentu, i dopiero po wklepaniu wszystkich danych przypomniało mi się, że przecież streamingują tylko i li jedynie w USA. Udało mi się obejrzeć na YouTube, może jeszcze wisi.

Z wyrazami szaunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następny
Strona 25 z 28

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin