Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wersal
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 2:07, 14 Maj 2017    Temat postu:

Po obejrzeniu drugiego odcinka stwierdzam, że chyba naprawdę muszę sobie odświeżyć pierwszy sezon, bo naprawdę nie pamiętam, żeby Chevalier był aż tak przegięto-fabulous w zachowaniu. o_o

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:36, 14 Maj 2017    Temat postu:

Łeee, a na mojej fav stronie streamingowej nie ma jeszcze drugiego. Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:40, 14 Maj 2017    Temat postu:

Ja mam inne pytanie: czy rozpoczynanie odcinka Ludwisiem szlajającym się po nocy to jakaś nowa świecka tradycja? Also, tym razem straż chodzi za nim krok w krok. Chyba Fabien natarł im uszu za akcję ze stawem.

Edit:
Dżizas, tego to się już softpornem nie da nazwać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Nie 14:45, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:53, 14 Maj 2017    Temat postu:

Ore napisał:

Edit:
Dżizas, tego to się już softpornem nie da nazwać.

CO TAM SIĘ DZIEJE PROSZĘ MÓWIĆ


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:55, 14 Maj 2017    Temat postu:

Dooglądam trzeci odcinek, bo Liselotta (<3) i zaraz zdam relację.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:57, 14 Maj 2017    Temat postu:

Szczegółową i z drugiego też poproszę! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:47, 14 Maj 2017    Temat postu:

W drugim odcinku jako żywo najbardziej podobały mi się sceny z Filipkiem i Kawalerem, głównie ze względu na Kawalera (!!!!!), bitchface Filipka i, last but definitely not least, kontrast z całą resztą. Może to kwestia oglądania tego o trzeciej w nocy, ale naprawdę jak dla mnie mogliby w ogóle wyciąć Ludwiczka z tego serialu i zrobić spin off o Filipku.

Drugi odcinek podobał mi się też znacznie bardziej niż pierwszy, z wymienionych wyżej powodów, no bo w pierwszym to ja przepraszam bardzo, było zdecydowanie za mało Filipka.

A spotkanie Filipka z Liselottą było przepiękne, w ogóle Liselotta jest wspaniała, potencjalny spin off o Filipku powinien ją zdecydowanie zawierać w dużych ilościach.

E: Lizard, cały sezon można zassać na Pirate Bay. Chyba że wolisz streamingować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Nie 16:47, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:07, 14 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek drugi, [link widoczny dla zalogowanych].
Cytat:

Zaprawdę powiadam wam, mamy do czynienia z nową świecką tradycją. Odcinek pierwszy zaczął się ludwisiowym nocnym szlajaniem się z głosami w głowie do towarzystwa, odcinek trzeci zacznie się perfidnym halunem, a odcinek drugi, cóż, odcinek drugi zaczyna się Ludwisiem, przemierzającym wte i wewte swój kawałek podłogi. Co wesołe jest wielce, bo strażnicy w tle łażą razem z Ludwisiem. Jak nic Fabien wychłostał ich porami po tym, jak król wylazł z pałacu w koszuli nocnej, żeby wykąpać się w stawie. Ludwisiowemu szlajaniu się złowieszczo przypatruje się żyrandol.
Który wreszcie ma dość tego wszystkiego i zwala się Ludwisiowi prawie że na łeb.
Biskup, który pojawia się na miejscu, zwala wypadek na wolę boską i przygraża Ludwisiowi palcem. Ludwiś nie jest szczęśliwy, oj nie. I przygraża biskupowi. Dowiadujemy się przy tym, że wojna z Holandią, blabla.
Ludwiś od tego przygrażania biskupowi chyba się podniecił, bo pognał wprost do komnaty Montespan, zrzucił szlafroczek i... wiecie co, może sobie redtube'a włączcie, wyjdzie na to samo. Warto nadmienić, że Montespan ciężarna jest wielce, a jęki parki i biednego łóżka nie dają królowej spać. Biedna królowa. Za to nadal b. ładna.
Królowa chyba ma dość zakłócania ciszy nocnej i rankiem próbuje porozmawiać z Ludwisiem. Wszyscy wiemy jednak, że równie dobrze jak do Ludwisia można gadać do ściany, wyjdzie na jedno. Ludwiś jest bucem. Ziew.
Napisy.
Tymczasem w St Cloud...
RYB IS BACK. Propsy za męską goliznę, ale czy to musi być golizna Ryba? Golizna Filipka za to bardzo zacna. Jestem płytka jako stawik Ludwisia, co począć. W tym momencie po raz pierwszy obserwujemy wtf na licu Filipka, bo Ryb zachowuje się, jakby się czegoś naćpał. Nagle zrobił się potwornie Camp Gay. Jak się okaże w następnym odcinku, faktycznie ćpa jakieś tajemnicze mikstury. Filipku, weź zamień Ryba na lepszy model, co? Na przykład na tego bidnego ładnego służącego, który musi stać twarzą do ściany, kiedy Ryb klepie cię po tyłku, co?
Konwersacja pomiędzy panami na temat Wersalu jest dość długa i nie zawiera ani odrobiny odzienia. Bo po co.
W Wersalu tymczasem szlachta pada jak muchy. Cóż. Fabien wciela się w ogara gończego i próbuje wywęszyć źródło trucizny.
Ach, Rybie, znowu ty. SPADAJ. Przez sekundę miga nam jakiś mignonek, może to jest Rudy Biszyk? Ciężko stwierdzić. Niestety szybko znika, a my dostajemy Filipka i Ryba w szlafroczkach uwalonych w fotelach na patio i trzymających się za łapki. Filipek pizga irytacją. Też bym pizgała irytacją, jakby dokoła biegał taki Camp Ryb.
Montespan też pizga irytacją. Też bym pizgała irytacją, musząc latać w takich kiecach w zaawansowanej ciąży.
Ploty, ploty, ploty. Intrygi, intrygi.
Fabien na swoim Wspaniałym Koniu popatatajał do Pani Doktor po konsultacje w sprawie trucizny. Mam dziwne wrażenie, że on na nią leci, ale w taki wyjątkowo fabienowy sposób.
Ludwiś też ma Pięknego Konia! Bułanka. <3 Generalnie mogliby pokazywać więcej bułanka, a mniej Ludwisia.
Filipek zapoznaje się z instrukcją co do pierwszego spotkania z Liselottą. Ryb zachowuje się jak zazdrosna żona. Ludwiś zaś przemycił w instrukcji polecenie stawienia się z Liselottą w Wersalu.
Słuchaj, Ludwiś, jak i tak biegasz się co rusz konsultować z ogrodnikiem, to może po prostu zrób go ministrem i wywal Cassela, skoro i tak mu nie ufasz.
Królowa ma Piękną Mufkę i Chytry Plan. Zaprosiła mianowicie na dwór Płomiennego Kaznodzieję.
Płomienny Kaznodzieja wygłasza płomienne kazanie potępienia pełne. Ludwiś nie jest happy.
Montespanowej odbija, głównie z powodu ciąży, zazdrości o wszystko, co oddycha i kompleksów. No i wkurwiającego biskupa. Czy ktoś mógłby jej wyjaśnić, na czym polega sikret kink Ludwisia i że ciąża tu w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie?
Ludwiś wbija do pokojów królowej i każe jej się pozbyć "nowego mebla". "Nowy mebel" stoi o krok od nich. Najs, Ludwisiu, najs. Królowa nadal b. piękna.
KTULU MÓJ I PANIE. Ryb wwala się do ubieralni Filipka... Ubrany w coś potwornego, co sam zaprojektował. Brak mi słów, aby to opisać, ale szkaradne jest to wielce. Filipek również tak uważa. Ryb ma Plan. Który polega na rządzeniu Wersalem za pomocą mody i kolorów sezonu. Filipek podchwytuje pomysł, ale mam wrażenie, że głównie dlatego, żeby uratować świat przed modą by Ryb.
Oooo, po raz pierwszy w rozmowie wspomniana jest pani Scarron.
Weird, La Voisin rezyduje w jakiejś obskurnej izbie. Nie wiem, nie powinno jej się lepiej powodzić?
A teraz coś, na co czekaliśmy od zeszłego sezonu!
Filipek na białym hors stawia się na moście, gdzie ma powitać Liselottę. Liselotta jest, eee, bardzo bezpośrednia. I kochana. I bezpośrednia. I totalnie osą. I nosi cudny kapelusik. Filipek ma wtfa pomieszanego z lolem, ale bardziej wtfa. Zwłaszcza, kiedy Liselotta klepie go po ramieniu.
Ryb odwiedza Panią Doktor. Ma problem z oddawaniem moczu, ale zdaje się, że nie to jest jego najpoważniejszym problemem, tylko biegunka słowna.
Fabienek trafia na trop eliksirów miłosnych i ma trupka w celi. Fabienek nie jest zadowolony.
Ludwiś urządza biskupowi jesień średniowiecza, wrzeszcząc na niego w kaplicy. Bidny biskup.
Montespan upiera się przy ciasnym gorsecie. No to się na pewno źle nie skończy, FCALE.
Przedstawienie Liselotty u dworu, blabla, szczera rozmowa braci przy nocnikach, blabla. Ludwiś chyba jest lekko tępy, bo nie kuma głębi irytacji Filipka. Liselotta, o zgrozo, je jak głodny człowiek podczas przyjęcia. Ryb jest dla niej paskudny, niech ktoś zamorduje Ryba, co? Ona mu się co prawda całkiem trafnie odcina, co więcej, wie doskonale, kim on jest. Punkt dla Liselotty.
ZAMORDOWALI OGRODNIKA. Jak Ludwiś teraz będzie rządził państwem? Francja jest zgubiona. Zgubiona, powiadam wam.
Montespanowa na przyjęciu zaczęła rodzić.
Mistyczny Wiatr gasi pochodnie. To chyba oznacza koniec.




Odcinek trzeci roboczo nazywam Powrotem Kiecy, że tak sobie spoilernę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Nie 17:10, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:07, 14 Maj 2017    Temat postu:

Wolę streamingować, ale don't worry, zachęciłyście mnie i znalazłam inną stronę (z tych niewielu które nie zawierają trzech milionów reklam typu "wygrałeś ipada!1!!1") Very Happy

OBEJRZAŁAM DRUGI.

raz - jak to jest, że Ludwiczek dostaje ewidentnego blowjoba (łącznie z, khem, odgłosami...) a Filipek dostaje sam afterglow i to w dodatku mocno średnio uczuciowy?
znaczy no ja wiem, dlaczego to jest, ale wkurza/bawi mnie to niewymownie zawsze. Telewizja europejska, taka wyzwolona, honhon, ale GEJSEKSY TO BROŃBOŻE TFU SODOMIA GOMORIA. Rolling Eyes

dwa - Kawalerze, nie schlebiaj sobie, Filipek nie stał się marudną bułą na okoliczność twojego wygania. On BYŁ NIĄ ZAWSZE. (Znaczy - w sumie to nie był. Ale, już ustaliliśmy w poprzednim sezonie, to nie jest Philippe duc d'Orleans tylko jakiś alternatywny klon. Rolling Eyes )

trzy - "What are you wearing?" "What am I wearing?!" - Very Happy Ale wreszcie ktoś zauważył niekanoniczność garderoby Filipka! Szkoda tylko, że musiał to być przegięty, oślizły Kawaler. =.=
(Btw, Mal, nie wydaje ci się - nie był tak przegięty, w pierwszym sezonie bardziej skłaniał się w stronę podpitego erotomana imho.)

cztery - LI-SE-LOT-TA! LI-SE-LOT-TA! <3 Kocham ją i ty też ją lepiej pokochaj Filipku!

pięć - noszcholerajasnajegomać! Filipek kanonicznie bardzo lubił swoje dzieci i spędzał z nimi czas, ffs! Czy oni mogą JEDNĄ, chociaż jedną rzecz dotyczącą Filipka zrobić tak, jak powinna być? Czy ja może za dużo wymagam?

sześć - czy ten odcinek robił jakiś fetyszysta? Bo miałam wrażenie że całość kręci się wokół, pardon my french, szczania. Serio, pokazanie w ciągu 55 minut CZTERY RAZY (a nawet pięć, jeśli liczyć Filipka i Ludwiczka we wspólnej scenie oddzielnie...) ludzi oddających mocz, to już jest nieco, moim zdaniem, za dużo. Rolling Eyes

Ogólnie propsy za więcej Filipka, antypropsy za jego kompletną niekanoniczność oraz order-cukierek za Liselottę. 7/10.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:18, 14 Maj 2017    Temat postu:

To dla kogo ja tu relację napisałam? XDDDD

Podpisuję się wszystkimi mackami pod punktem piątym, Lizard! No właśnie, gdzie są Córeczki Tatusia? Mam wrażenie, że Filipkoklonik nie za bardzo pamięta, że się w ogóle rozmnożył...

Co do punktu szóstego... Też mnie to zastanawiało.

Edit:
Pardon, zapomniałabym.
LI-SE-LOT-TA! LI-SE-LOT-TA! <3


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Nie 17:20, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:34, 14 Maj 2017    Temat postu:

Ore napisał:
To dla kogo ja tu relację napisałam? XDDDD

Doceniamy i tak! Very Happy

Ore napisał:
Podpisuję się wszystkimi mackami pod punktem piątym, Lizard! No właśnie, gdzie są Córeczki Tatusia? Mam wrażenie, że Filipkoklonik nie za bardzo pamięta, że się w ogóle rozmnożył...

Filipek jak Filipek, gorzej, że nawet ja o tym zapomniałam i bardzo się z Filipkiem utożsamiałam, kiedy przez chwilę miał tę minę pod tytułem "o czym ty do mnie mówisz, kobieto?".

Zgadzam się z wami jeżeli chodzi o bycie #teamLiselotta, chcę jak najwięcej scen z nią i Filipkiem.

A, zgadzam się też co do golizny Filipka #kałużyzm Aczkolwiek nadal ubolewam, że nie pokazano Końcówek (I mean, mamy regularne pornosy i wzgórek łonowy Montespan co najmniej dwa razy, czy jedna Vlahosowa końcówka to naprawdę zbyt wiele?)

Poza tym czuję się wyobcowana, czy mi jako jedynej Ryb nie przeszkadzał aż tak? Może to po prostu kontrast z poprzednią częścią, może z Ludwisiem, może coś innego, ale przy większości scen mnie nie irytował, a przy kilku nawet miałam takie małe aww (no dobra, bardziej ze względu na Filipka, noale)... Embarassed

W ogóle drugi odcinek to dla mnie był taki trochę odcinek spod znaku Filipkowego wtf, no bo najpierw naćpany Ryb, potem Liselotta... nie żebym narzekała ofc Very Happy

Ore, czekam na Twoją recenzję dalszych odcinków Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Nie 17:34, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:19, 14 Maj 2017    Temat postu:

Dla mnie napisałaś! Very Happy Uchachałam się jak norka, <3, masz u mnie za te opisy Mnóstwo Miłości.
Cytat:
Filipek pizga irytacją. Też bym pizgała irytacją, jakby dokoła biegał taki Camp Ryb.

Każdy by pizgał, śmiem twierdzić. Plz niech oni się go pozbędą.
Cytat:
KTULU MÓJ I PANIE. Ryb wwala się do ubieralni Filipka... Ubrany w coś potwornego, co sam zaprojektował. Brak mi słów, aby to opisać, ale szkaradne jest to wielce. Filipek również tak uważa.

Filipek has no place to say anything, że tak powiem. Też ma szkaradne ciuchy, tyle że w drugą stronę. Rolling Eyes
Cytat:
Weird, La Voisin rezyduje w jakiejś obskurnej izbie. Nie wiem, nie powinno jej się lepiej powodzić?

No już teraz to chyba właściwie tak, bo w sumie wielkimi krokami się zbliża Moment Niełaski... Hmmm.
Cytat:
Ryb odwiedza Panią Doktor. Ma problem z oddawaniem moczu, ale zdaje się, że nie to jest jego najpoważniejszym problemem, tylko biegunka słowna

Umarłam, Laughing
Cytat:
Liselotta, o zgrozo, je jak głodny człowiek podczas przyjęcia. Ryb jest dla niej paskudny, niech ktoś zamorduje Ryba, co? Ona mu się co prawda całkiem trafnie odcina, co więcej, wie doskonale, kim on jest. Punkt dla Liselotty.

*wyciąga wuwuzelę i chorągiewki*

Odcinek trzeci nadrobiłam w międzyczasie i powiem:
raz - powrót kiecy! Very Happy I nawet się ogarneli z mejkapem! (Oraz jak tak już robimy #kałużyzm, to jak bora kocham, gdyby mi taki Filipek w takich dekoracjach wyskoczył, to możecie być pewni, że by ta cała ceremonia lepiej wyszła. Twisted Evil )

dwa - matko kochana, Fabien! Shocked I co teraz będzie...?

trzy - królowa jest debeściak za pokazanie Montespan, że te tirlitirli z Ludwiczkiem to nie jest wcale takie gwarantowane. Więcej takiej królowej chcemy!

EDIT: Oraz mam jeszcze taką obserwację w sumie, że oni chyba chcą wszystkich 42 minionków załatwić jednym Rybem, i w każdym kolejnym sezonie będzie on w związku z tym przybierał coraz to nową osobowość.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Nie 18:24, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:15, 14 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek trzeci, Powrót Kiecy.

Cytat:

Zaprawdę powiadam wam, nowa świecka tradycja ma się znakomicie, bo odcinek zaczynamy od ludwisiowego haluna. Ludwiś w stroju Słoneczka i wyjątkowo kiepskim makijażu występuje w owym halunku na scenie i zwraca się do dworzan, bo, drodzy dworzanie, zdrajca jest wśród nas. Kiepski jest z niego aktor, bo publiczność nie może powstrzymać się od śmiechu. Okazuje się, że Ludwiś-w-halunie nie jest królem, tylko służącym, a królem jest... Uwagauwaga, królem jest Montespan. W ciuchach Ludwisia. Dziadek Freud by się ucieszył, zwłaszcza, że sam Ludwiś wymachuje nieporadnie złotym mieczykiem. Ekhem, ale do rzeczy.
Ludwiś budzi się z tego koszmaru i dostajemy gołego Ludwisia - za wyjątkiem koncówki, która skrywa się za krzesłem. Może to i lepiej. Rozczochrana Montespanowa nie jest zbyt zadowolona z życia, tak swoją drogą. Dowiadujemy się, że Montespanowa urodziła córkę, a królowa jest "queen only in name". Chętnie popatrzyłabym, jak ktoś jej to mówi, ale tylko z bezpiecznej odległości.
Królowa tymczasem Knuje z Płomiennym Kaznodzieją, coby się pozbyć Montespanowej. Kaznodzieja jest creepy, niech go ktoś zabierze.
Ludwiś i Fabien dokonują inspekcji wejścia dla dostawców, bo truciciela nadal nie złapano. Mam wrażenie, że oni go tak będą łapać do końca sezonu. Nie do końca tylko rozumiem, dlaczego Ludwiś osobiście biega po zapleczu, noale niech mu będzie.
Napisy.
Fabien w ramach wykonywania obowiązków służbowych trafił do burdelu i wpadł na ślad dostawcy miłosnych specyfików.
W ogrodzie tymczasem trwają testy nowego moździerza. Dziadek Freud ucieszyłby się jeszcze bardziej niż z halunków Ludwisia, zwłaszcza, że rzeczony moździerz kiepsko strzela. Ludwiś jest bucem i nakazuje konfiskatę ziarna hrabiego Epernay, bo tak. Bo ten nie chce siedzieć w Wersalu.
Tak, wiemy, Ludwiś nie ufa Casselowi. I sypie metaforami o koniach, które nie do końca rozumiem. Ludwiczku, EXPLAIN.
Tymczasem w sypialni Filipka i Ryba ma miejsce kłótnia o pieniądze. Panowie zaczynają się godzić, z Rybem na klęczkach, aż tu nagle wpada Bontemps i przypomina o ceremonii, eee, skonsumowania związku Filipka i Liselotty, pokładzinach znaczy. Ryb jest bucem i megalomanem, ziew. Naprawdę, Rybie, nie sądzę, żebyś to ty właśnie stanowił sens życia Filipka. "Who knows, I might even fall in love with her", rzecze w odpowiedzi pasywno-agresywny Filipek. PROSZĘ, ZRÓB TAK.
Filipek łapie Małą Żmijkę, wiecie, oczy i uszy Fabiena, kuzyneczkę Ryba. Ma ona zostać damą Liselotty i nauczyć ją miejscowych obyczajów. Przewiduję sporo awwwywania z tego tytułu.
LI-SE-LOT-TA! <3 Mam wrażenie, że jest ona jedyną osobą w okolicy, która coś je. Wpada Ryb i krytykuje kapelusik Liselotty. Odwal się, Rybie, to jest bardzo kjutny kapelusik. Ryb zachowuje się na tyle dziwnie, że nawet Mała Żmijka ma na twarzy głęboki WTF. Co prawda nawet ślepej kurze trafia się ziarno, a wkurzającemu Rybowi trafny komentarz: Liselotta totalnie powinna włożyć na pokładziny wysokie buty i strój myśliwski. :3 Wcale sobie tego nie wizualizuję. FCALE.
Najazd na cycki Montespan. Całkiem zacne. Jubiler prezentuje jej biżuterię, Ludwiś zaś korzysta z okazji i rzuca bucowato-megalomaniackim komentarzem. Ziew. W lustrze Montespan widzi, jak Ludwiś uśmiecha się do randomowej frejliny i w duchu zapewne kroi na kawałeczki i zjada serce biednej dziewczyny z karczochami. Nihil novi sub sole.
Liselotta stwierdza, że spotkanie twarzą w twarz z niedźwiedziem to nic w porównaniu z tym wszystkim. Skąd wie? Ano zdarzyło jej się spotkać z niedźwiedziem. LI-SE-LOT-TA! <3
Coś mi się nie wydaje, żeby w salonie ignorowano totalnie obecność Liselotty, podczas gdy Montespan otacza cała zgraja lizodupców. Ona jest księżniczką, do jasnej ciasnej! Enyłej, czy ktoś oprócz mnie zauważył, że Liselotta chyba doświadczyła gejmomentu na widok Montespan? "She's like a Greek goddess". Indeed.
Ludwiś, buc extraordinaire, zdecydował wydać Małą Żmijkę za Cassela. Żmijka jest przerażona, całkiem słusznie. Pamiętamy doskonale z ostatniego sezonu, do czego zdolny jest Cassel. Fabien też pamięta; pomimo to zaczyna pleść dyrdymały o ojczyźnie i służbie tejże. Fabien, shut up. Chciałabym zobaczyć, jak sam się podkładasz pod Cassela.
Ludwiś wykrywa zniknięcie swojego przyjaciela (zapewne jedynego...). Chodzi o ogrodnika. Czyżby nie znaleziono ciała? Cóż. Już po Francji.
Chcę zauważyć, że w tym odcinku Montespan ma wyjątkowo ładną kiecę, brązową taką. Propsy dla kiecy i dla pani Scarron, która wydaje się być, w przeciwieństwie do większości mieszkańców Wersalu, istotą myślącą. Ludwiś bucuje, dzień jak co dzień.
Tragedia, tragedia, burdel zamknęli. Jak tak można, no jak. Ryb wspomina o tym, że niektórzy jego przyjaciele zapłaciliby za to, by ktoś ich chłostał... Filipku, czy my o czymś nie wiemy? :3
Przygotowania do ceremonii pokładzin trwają. Królowa wkracza na ścieżkę wojenną w cudownej czerwonej kiecy. Montespan w nie mniej cudnej kiecy zwierza się Scarron, że boi się stracić Ludwiczka - to się nazywa Duptelna Ironia. Filipek gani Ryba za zażywanie podejrzanego szujstwa i nie jest pewien, czy dobrze wybrał ciuch. Bo właściwie podobają mu się wszystkie. No ja się nie dziwię, bo wszystkie ciuchy Filipka wyglądają tak samo! Tak samo mehnie. Ryb po raz drugi w tym odcinku ma przebłysk geniuszu i radzi mu włożyć coś zupełnie innego...
...więc Filipek wkłada kiecę i, uwagauwaga, wygląda na szczęśliwego! Biorąc pod uwagę, że spędza on 90% tego serialu fochając się i emiąc, jest to warte odnotowania.
POWERWALK! Liselotta i Filipek-w-kiecy sunący amfiladą ramię w ramię RZĄDZĄ. Mam tylko jeden problem. No nie wierzę, totalnie nie wierzę, że Filipek zniósłby sytuację, w której jego żona ma ładniejszą kiecę niż on sam! A ma! Skandal. To po raz kolejny potwierdza, że mamy do czynienia z podróbą. "Monsieur is more Madame than Madame". No właśnie nie, Rybie, i w tym cały problem. Skoro kolorem sezonu ma być czerwień, to może Filipek pożyczyłby którąś z cudnych kiec szwagierki, co?
Ach, teraz im się zebrało na braterskie pogaduszki. W środku ceremonii, przed połową dworu. Na pewno nikt ich nie słucha, prawdaż.
Tańce! Jestem zawiedziona. Liselotta tańczy z Filipkiem, dobrze, ale dlaczego to on nie tańczy jako kobieta? ;___; Also, piękne kiece wszędzie! Zwłaszcza ta Montespanowej mi się podoba, piękny kolor. Montespanowa powinna uważać i nie wkurzać królowej, której hiszpańska krew właśnie zaczyna się gotować.
Wszyscy się bawią, Fabien też. W izbie tortur.
Okej, oficjalnie IQ Ryba [link widoczny dla zalogowanych]. Publicznie złapał Filipka za końcówkę, która ponoć do niego należy. Lolwhut.
Filipek z rozpuszczonymi włosami, w koszuli nocnej i makijażu wygląda cudnie. Niestety jest idiotą i mając w łóżku taką fajną Liselottę, która dość bezpośrednio próbuje go skłonić do podjęcia odpowiednich czynności, odwraca się na bok i idzie spać. Boru, co za tępak. I buc, bo naprawdę, nie musiał być dla niej taki niemiły.
Ryb emuje w jakiejś melinie. Dobrze mu tak.
Fabienek wpada wieczorem do Pani Doktor na pogaduszki. Mam wrażenie, że to nie jest taka znów rzadka sytuacja. Szipię ich, są razem słodcy. Niestety z kissa nici, bo na milisekundę, zanim ich wargi się zetkną, Fabienek doznaje oświecenia i leci łapać mordereca. Niestety morderec łapie jego i dziabie go nożem. Miejmy nadzieję, że nie śmiertelnie i w przyszłym odcinku Pani Doktor uratuje bidoka.
Koniec.




Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Nie 23:20, 14 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:48, 14 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
Liselotta totalnie powinna włożyć na pokładziny wysokie buty i strój myśliwski.

Yhy... Totalnie... *wzrok nieprzytomny, lico czerwone*
Cytat:
czy ktoś oprócz mnie zauważył, że Liselotta chyba doświadczyła gejmomentu na widok Montespan? "She's like a Greek goddess". Indeed.

No zauważyliśmy, my, Lizard. Ale nie bardzo rozumiemy ten zachwyt, bo wcale nie indeed, kiedy obok dama dworu taka taka śliczna, srlsy Liselotta - weź ogarnij. Very Happy
Cytat:
Chciałabym zobaczyć, jak sam się podkładasz pod Cassela.

Eeeeeee... A ja chyba podziękuję. XD
Cytat:
Ryb wspomina o tym, że niektórzy jego przyjaciele zapłaciliby za to, by ktoś ich chłostał... Filipku, czy my o czymś nie wiemy? :3

Ja nie chcę nic sugerować, ale może ten komentarz Ryba o stroju łowieckim to nie był taki od czapy całkiem...
Cytat:
Liselotta tańczy z Filipkiem, dobrze, ale dlaczego to on nie tańczy jako kobieta? ;___;


Cytat:
Niestety jest idiotą i mając w łóżku taką fajną Liselottę, która dość bezpośrednio próbuje go skłonić do podjęcia odpowiednich czynności, odwraca się na bok i idzie spać. Boru, co za tępak. I buc, bo naprawdę, nie musiał być dla niej taki niemiły.

Ja bym nie była taka surowa, w porównaniu z Ludwiczkiem to do buca mu daleko, a że nie może chłop, to nic nie poradzi przecież...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:09, 14 Maj 2017    Temat postu:

Oj tam, zaraz - nie może, w końcu dzieci jako spłodził Very Happy

Pasywno-agresywny Filipek to mój ulubiony, lecę oglądać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:33, 14 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek czwarty, Zarrrraza.
Cytat:

W tym odcinku odchodzimy od nowej świeckiej tradycji, ale co tam tradycje, gdy Fabien nie dość, że żyje, to pozostaje badassem! Tylko jak zwykle musi wszystko zrobić sam - sam wyleźć na korytarz, sam wołać straże, mujktulu, nawet niesiony przez gwardzistów nie może sobie odpocząć, bo musi wydawać rozkazy. Jemu się należy porządny urlop, najlepiej gdzieś nad morzem, na leżaczku i z Panią Doktor, coby go do tego leżaczka przywiązywała prewencyjnie.
Gwardziści ładują swojego przełożonego na wózeczek i dostarczają prosto w łapki Pani Doktor, brawa dla gwardzistów. Fabienek generalnie ma szczęście, bo morderczyni dziabnęła go teoretycznie prosto w serce, tylko z niego jest albo mutant, albo Pyziak - serce ma nie tam, gdzie być powinno albo nie ma go wcale. Tak coś patrzę, że z tym przywiązywaniem to trzeba pomyśleć na poważnie, bo Fabienek już chce lecieć i łapać morderczynię.
Na szczęście Fabienek dobrze wyszkolił swoich ludzi, bo łapią ją sami. To ambitna matka spłukanego derpa, która chciała, coby synek został ministrem. Ups. Ludwiś osobiście idzie z nią porozmawiać, ale dowiaduje się tyle, że Wersal to paskudne miejsce i sam osobiście otworzył drzwi Szatanowi. Ohwell.
Napisy.
Ślub Cassela i Żmijki. Mam złe, złe przeczucie.
Filipek ubiera się w coś nudnego i czarnego. Wchodzi Ryb i nie ukrywa satysfakcji z tego, że małżeństwo nie zostało skonsumowane. Ryb powinien się przestać martwić dziewictwem Liselotty, a zastanowić nad sobą, bo Filipek jest wkurzony wygórowanym rachunkiem za ciuchy Ryba i udziela mu nagany ustnej.
Liselotta i Żmijka są w na tyle dobrej komitywie, że Liselotta nie ukrywa szczegółów nocy poślubnej. Ups, Filipku, wszystkie twoje sekrety wyszły na jaw. Na przykład to, że chrapiesz jak sznaucer.
Montespanowa jak zwykle siedzi w kąciku szyderców, otoczona dużo ładniejszymi od siebie pannami dworu. Nagle pojawia się Scarron z wiadomością, że córka Montespan jest chora. Okej, coś mi tu nie gra z datami. Jest rok 1672, sądząc po wojnie, więc Montespanowa powinna była urodzić jeszcze dwóch synów, a rzeczony chory dzieciak miałby tak ze trzy lata. Tymczasem mamy do czynienia z niemowlęciem. Enyłej, Montespan ma instynkt macierzyński kamienia. Wsio pięknie, ale mogłaby udawać, że się przejmuje, chociażby na użytek Ludwisia.
FABIEN, LEŻEĆ. Pani Doktor nie przywiązała go wystarczająco mocno i Fabienek zwiał do pracy. Co za palant, że tak rzeknę.
Ludwiś nieoczekiwanie dla Montespan przejął się chorobą córki i za radą Pani Doktor zarządził generalne zadymienie pałacu. Żeby nie siedzieć w tym dymie, Ludwiś postanawia wybrać się na polowanie, na które zaprasza braciszka.
Poetoaktorzyna, z powodu którego Filipek rzucał był krzesłami, wie zdecydowanie więcej niż powinien. Szpieg Wilhelma, jak nic. Tylko na jego miejscu jednak bałabym się szantażować Cassela, to zły człowiek jest.
Filipek meha na zadymienie i nie zamierza jechać na żadne polowanie. Za to Liselotta i owszem. Awywy, jak nic okaże się, że poluje lepiej niż wszyscy faceci na dworze razem wzięci. Może ustrzeli Ludwisia? Pewnie nie, ale zawsze można mieć nadzieję... Filipek został w domu, ma albowiem randkę z poetoaktorzyną.
Awwwyisss, wiedziałam! Liselotta zna się na polowaniu lepiej niż Ludwiś i do tego kjutnie wygląda w swoim wdzianku myśliwskim. Mam wrażenie, że na koniu też jeździ lepiej. LI-SE-LOT-TA!
Fabienku, kiciu, ja wiem, że torturowanie ludzi to dla ciebie chleb powszedni, ale może byś poprosił o pomoc jakiegoś, nie wiem, zastępcę, którego chyba nie masz, skoro się ewidetnie słaniasz.
Montespanowa nadal wykazuje instynkt macierzyński i wyczucie kamienia. Tja, dzieć ma ospę, więc jeśli przeżyje, to się ją zamknie w klasztorze, skoro nie będzie miała ładnej buzi.
Randka Filipka z poeotoaktorzyną idzie nieźle, może nowy amant nie jest najładniejszy ani najlojalniejszy, ale na bezminioniu i szpieg minionkiem. Oczywiście w środku randki pojawia się Ryb, który musi niszczyć wszystko, co dobre i piękne, wiadomo.
Trzymając się tej maksymy, Ryb dosiada się do stolika karcianego z trzema panami, nad którymi praktycznie wisi transparent "CARD SHARKS" i przegrywa. Mocno przegrywa i każe zapisać przegraną na konto Filipka. Ojojojojoj.
Wracając z polowania, Ludwiś i Liselotta znajdują trupka ogrodnika, co powoduje, że Ludwiś doznaje totalnego emo. Jego emo jest tak wielkie, że każe swojemu muzykowi grać w kółko emopodkład na violi da gambie. Każdemu jego emo, oto moje motto.
Filipka czeka ciężki poranek. Nie wydaje mi się też, żeby przeleciał poetoaktorzynę, cóż. Okazuje się, że Ryb przegrał. Mocno przegrał. Tak mocno, że Filipek otwiera nim drzwi, no i od tego momentu mamy do czynienia z przemocą domową. Still, jakby ktoś przegrał w karty jedną trzecią mojego rocznego dochodu, to też by dostał po licu. Ryb udowadnia, że ma IQ rozwielitki i instynkt samozachowawczy leminga, bo oddaje. Po czym zaczynają się brzydkie zabawy z duszeniem. W ruch idą zęby, świecznik i szpada. Generalnie wygląda to jak szarpanina wyjątkowo dramatycznych przedszkolaków...
...i w tym momencie wpada Majestatyczna Liselotta. Z miną przedszkolanki z czterdziestoletnim stażem każe się panom zamknąć i trafnie podsumowuje ich intelekt: porównanie do indyków wypada na korzyść indyków. Ryb oczywiście musi mieć ostatnie słowo ["Just when I was winning!"], po czym oddaje świecznik Liselotcie i wychodzi. Na jej miejscu walnęłabym go po łbie tym świecznikiem i to tłumaczy, dlaczego nie mogłabym pracować z przedszkolakami.
Mam zarąbiste pytanie: dlaczego, u licha, grób dla ogrodnika wykopano pośrodku pałacowego trawnika, a nie na cmentarzu? Rozumiem, dlaczego Reinhard pogrzebał Kircheisa w ogródku, ale Francja to katolicki kraj był wtedy, więc po Ludwiczku się tego nie spodziewałam.
Ludwiś ma haluny przy goleniu, wyrzuca wszystkich i odwołuje spotkania. Tymczasem królowa nadal jest b. piękna i Knuje z Kaznodzieją. Zamierzają oczyścić Wersal z grzechu. Powodzenia.
Kaznodzieja i biskup łamią tajemnicę spowiedzi. Szlachcianki ostatnimi czasy chętnie spowiadają się z trucicielstwa i takich tam. Wszystko pięknie i ładnie, ale grożenie Ludwisiowi karą boską i szantażowanie odmową komunii jest wybitnie głupie.
Ach, Rybie, dlaczego jesteś taką głupią złotą rybką? Nasz dyżurny amant opracował plan przemycenia do pałacu różnych podejrzanych środków. Za pieniądze oczywiście. To się wcale nie skończy źle, wcale.
Wojna u bram - Filipek ćwiczy z wyposażonymi w bagnety żołnierzami niedaleko Wersalu. Niestety tę sielankową scenę przerywa Ludwiś, który musi, po prostu musi zniszczyć ten cudny męski moment pytaniem o noc poślubną. Ludwisiu, gdzie twoje wyczucie.
Dzieciak Montespan czuje się coraz gorzej. Podejrzewam, że się dednie, skoro to ich pierwsze dziecko. Ludwiś nie ma chwili spokoju, bo ledwie wyszedł z pokojów faworyty, na korytarzu napadła go królowa. W takich momentach bidok sprawia wrażenie, jakby zastanawiał się nad wzięciem przykładu z brata.
Wilhelm Orański nadal beznosy. De Witt nadal żyje. Już niedługo, oj, bardzo niedługo...
Ludwiś pozuje do obrazu i łopatologicznie tłumaczy poetoaktorzynie i widzowi sytuację pomiędzy Wilhelmem i De Wittem. Nieco niepotrzebnie, noale.
Dzieciak umarł, a Pani Doktor straciła stanowisko. Meh. Ludwiś w żalu nieutulon idzie do królowej i zaczyna rozmowę o karze boskiej. Ajajaj. Następnie zbiera dwór i wali im umoralniającą mówkę z aprobatą królowej. Niestety cały efekt pedagogiczny diabli biorą, bo w ostatniej chwili wpada Montespan.
Fabienek jak to ma w zwyczaju biegnie wieczorem do Pani Doktor. Znajduje się totalnie wyczerpaną przy kominku i jest absolutnie cudownym misiem, ciiii, shipping in progress.
Żeby nie było za miło, Cassel postanowił wreszcie skonsumować małżeństwo. Cassel to zwyrodnialec, sadysta i gwałciciel, the end. Sponiewierana Żmijka biegnie do Liselotty, która, jako że jest jedyną normalną osobą w okolicy, przytula ją i prawdopodobnie ładuje w myślach muszkiet.
Ludwiś emi przy kominku, aż przychodzi Filipek i każe mu się zebrać do kupy. Mam deja vu.
Creepy Kaznodzieja jest creepy, ale Montespan też, więc zasługują na siebie nawzajem.
Synek morderczyni poszedł do La Voisin. Z tego nie będzie nic dobrego, baczcie na moje słowa.
Koniec.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 22:57, 14 Maj 2017    Temat postu:

Ej, gdzie to można obejrzeć, jak się nie chce zasysać z torrentów? Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:12, 14 Maj 2017    Temat postu:

Da się streamować, teraz to już leży właściwie wszędzie. Jakbyś nie mogła znaleźć, to krzycz na fejsie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:02, 15 Maj 2017    Temat postu:

Stwierdzam, że Liselotta jest w każdym calu tak wspaniała, jak powinna być i ogólnie jeśli kogoś da się w tym serialu shipować z Filipkiem to tylko ją. <3 Oraz TAK BARDZO CHCĘ ŻEBY POZBYLI SIĘ RYBA, ŁOJEZU.

W ogóle ten cały, pożal się boru, związek z Rybem, to jest jakieś pomieszanie z poplątaniem. Kanoniczny Filipek może i faktycznie urządziłby rękoczyny o pieniądze, ale tylko dlatego, że wydanie 1/3 jego fortuny przez Ryba oznaczałoby, że nie mógłby jej wydać sam Filipek. Scena z czwartego odcinka, ta z nagłym wejściem Bontempsa (swoją drogą, zauważyłyście jak ZAWSZE Filipkowi i Rybowi ktoś przerywa...? Rolling Eyes) to już jest w ogóle jakiś koszmar fabularny, ffs - rachunek samego Filipka na pewno opiewał na wyższe sumy, a fafnaście par pantalonów to on zużywał w ciągu casualowego tygodnia. Mad

Kompletnie nie kupuję też w tym wydaniu tej wielkiej miłości Filipka do Ryba. Gdyby było tak, jak być powinno, to znaczy Filipek był biednym człowiekiem zapijającym wdrukowany od małego brak wiary w siebie winem, mężczyznami, i śpiewem - to jeszcze. Wtedy jakieś takie "przyssanie" się do każdego dostępnego cieplejszego uczucia byłoby całkiem na miejscu. Ale Kamiennojedwabny Filipek, Perfekcyjnie Pewny Siebie Princ - no nie.

A najgorsze jest to, że bardzo widać, że scenariusz był dobry. Są przebłyski "kanonicznego" Filipka. Ale niestety, muszę podtrzymać swoje zdanie z pierwszego sezonu. Ktoś przylazł, stwierdził "too gay" i poharatali najciekawszą i najbardziej fabolous postać w Wersalu. Koszmar.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:58, 15 Maj 2017    Temat postu:

Chyba wiem, gdzie jest minionek pogrzebany. Tak borem a prawdą, to główne minionki Filipka się nawet lubiły, zwłaszcza Kawaler i d'Effiat, co więcej, d'Effiat starał się swego czasu szczerze o powrót Kawalera na dwór, bo uznał, że wespół w zespół jest łatwiej utrzymać Filipka na stałe. No i jak to pokazać w telewizji? Przecież to jakaś, tfutfu, gejowska poliamoria wychodzi. Istny haremik! A jak wiemy, heteroharemik - good, homoharemik - bad.
Ale jaka im się okazja marnuje! Tam właśnie teraz w obozie Ludwiczka się powinien pojawiać minionek de Gramont i dokonywać cudów odwagi, by potem wrócić na dwór w blasku chwały, jakby tego wieloletniego wygnania wcale nie było...

P.S. Kanoniczny Filipek to urządził kiedyś rękoczyny z pewną księżną o bezoar. Księżna wygrała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Pon 12:31, 15 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:03, 15 Maj 2017    Temat postu:

Ore napisał:

P.S. Kanoniczny Filipek to urządził kiedyś rękoczyny z pewną księżną o bezoar. Księżna wygrała.

Żądamy szczegółów. Kto? Po co? Dlaczego o bezoar? Czy był catfight? Czy ktoś komuś kudły powyrywał? I najważniejsze - KTO POCIESZAŁ PRZEGRANEGO FILIPKA?

Oraz, nie wiem, czy widziałaś już odcinek 7 (tak, binge-watching to mój ulubiony sposób oglądania czegokolwiek, co ja zrobię...) ale
Cytat:
małżeńska scena łóżkowa Filipka była oczywiście genialna. LI-SE-LOT-TA 4 EVA, kocham tę kobietę - ALE. Erotyczne gry wyobraźni może i zadziałały, tyle że ja naprawdę nie wiem skąd u Filipka taki animusz na hasło "soldiers covered in mud". (no chyba jeszcze, że ta erekcja to była na okoliczność wojny, a nie męskich bicków, ale to wtedy mamy inny problem chyba...) Bo jak na razie to wygląda na to, że zmysły jego pobudzają bynajmniej nie ubermęscy, nieumyci żołdacy, a w gwizdek przegięty Kawaler oraz jakieś tam inne dziubki-glonojadki z miękkim nadgarstkiem. Taki jakby, tego... dysonans się stworzył, no nie?


Ale imho - tu wyjątkowo pięknie widać, że ktoś tam w scenariuszu wiedział, o czym mówi, kiedy mówił o Filipku, ale przyszedł żandarm i zabronił gejostwa. Kawaler przegięty i zdegenerowany jest okej, queer coding pełną parą, "widzicie dzieci, gejostwo prowadzi do alkoholizmu, narkomanii, zachowań niepoczytalnych!". A Filipek, biedaczyna, to wiecie, tak naprawdę jest OCZYWIŚCIE Mega Maskulinistyczny, (czego dowodem jest zamiłowanie do wojny! wojna jest męska! żadnych piór! żadnych kolorowych pończoszek!), ale zły Kawaler ściąga go na drogę upadku moralnego zachowując się przy tym, OCZYWIŚCIE, na zmianę jak upadła gwiazda Broadwayu i histeryzująca dziewiętnastowieczna arystokratka. TFU SODOMIA GOMORIA.

Tylko że szkoda, że to się nijak ma do a) rzeczywistości historycznej oraz b) tych ocalałych fragmentów, gdzie Filipek jest prawidłowo napisany.

ALE NIC TO, NIE WPUŚCIM GEJOSTWA TFU! POD STRZECHY!

Ja przepraszam, ulało mi się, ale chyba z racji zboczenia zawodowego mam alergię milion na "uheterowianie" postaci historycznych. Idźcie mnie z tym w cholerę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:31, 15 Maj 2017    Temat postu:

Do siódmego jeszcze nie doszłam. A historię z bezoarami znamy od samej Liselotty, która umieściła ją w swoich memuarach:
"Jezuici robią je [bezoary) w Goa. Mój syn ma ich pełne szkatuły, jako że święci ojcowie przysyłali je Monsieur, kiedy ten jeszcze żył. Pewnego dnia miałam wielki ubaw, gdy Monsieur otrzymał przesyłkę w obecności księżnej de Bouillon [Maria Anna Mancini]. Ukradła ona kilka kamyczków i uciekła. Monsieur pobiegł za nią, by je odebrać. Pobili się nie na żarty. Madame de Bouillon zwyciężyła. To było bardzo zabawne..."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:37, 15 Maj 2017    Temat postu:

Gdzie można czytać memuary Liselotty? Oraz tak bardzo lol połączenie "pobili się nie na żarty" i "to było bardzo zabawne" Widzę że w serialowej Liselottcie dużo jest kanonicznej Madame. Laughing

A jeszcze co do twojej wcześniejszej obserwacji nietypowego miejsca pochówku ogrodnika to też mnie to zwutefowało i się zastanawiam, czy to miało pokazać ekscentryczność Ludwiczka, czy co...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pon 21:38, 15 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:04, 15 Maj 2017    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych] chociażby.

Edit:
Zjem coś, bo padam z macków i zabieram się za recap odcinka piątego...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Pon 23:05, 15 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:51, 16 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek piąty, Wojna i Pokój (tym razem tytuł całkowicie kanoniczny, bo ładniejszego chyba się nie da wymyślić).

Cytat:

W zeszłym odcinku dźgnięty w nieistniejące serducho Fabienek zakłócił naszą nową świecką tradycję, która teraz powraca ze zdwojoną mocą w osobie Ludwisia-Który-Pierdzieli. Czyni to w sposób arcymistrzowski, z okiem halunem zamglonym i licem bladym, przy okazji budząc w sobie małego piromana. Jestem całkowicie pewna, że podpalił trzymany przez siebie dokument tylko i wyłącznie po to, by wzrokiem podpalacza-hobbysty gapić się na płomień. Ale ad rem: Ludwiś pierdzieli poetycko, zdradza, że nie spał od tygodnia i odkrywa w sobie nieznane wcześniej Guembie, po czym zwalnia Fabienka. Ponoć za brak wyników. Lokalny wytwórca trumien zapewne w tym właśnie momencie zaciera łapki, bo bez Fabienka szanse przeżycia średniostatystycznego mieszkańca Wersalu spadły poniżej temperatury pokojowej.
Napisy.
Serio, czy ktoś mógłby wyrzucić z Wersalu syna morderczyni? Ale nie, trzeba mu wybaczyć. Ludwisiu, Ludwisiu. Ale o czym ja mówię, przecież Ludwiś trzyma przy sobie Szpiega-Poetoaktorzynę, którego subtelnym raczej nie nazwiesz.
Awww, Bontemps żegna Fabienka i nazywa go swoim przyjacielem. Wzruszyłam się, oni się naprawdę lubią i szanują.
Synek morderczyni ledwie wstał z klęczek, od razu poleciał do La Voisin, która szybciutko zgarnia go do stronnictwa swojej psiapsióły Montespan.
Ja przepraszam, bo w tym odcinku będzie dużo awwwywania. Dokąd udał się bezrobotny Fabienek? A jakże, do Pani Doktor. Która nadal próbuje rozwiązać zagadkę trucizny, pomimo tego, że też straciła państwową posadę. Dobrze by było, żeby wszyscy inni pracowali z taką sumiennością jak ta dwójka bezrobotnych.
Trucizna ma tajemniczy składnik, Pani Doktor ma ładną niebieską kiecę, a Fabienek - uwodzicielski głos. Not kidding, tylko go posłuchajcie w tej scenie.
Ludwiś, jak to powiedzielibyśmy po rosyjsku, pudruje Filipkowi mózg, przekonując go, że chwały wojennej starczy dla obu braci. A...ha. Ha. Ha. Ja nie powiem, kto w zeszłym sezonie dostawał piany na ustach z zazdrości. Filipek też pamięta, bo patrzy się na Ludwisia z powątpiewaniem, a potem wprost pyta, czy Ludwiś spał ostatnio. Na to pytanie znamy odpowiedź... Macki w górę, jeśli ktoś sądzi, że Ludwiś wykręci jakiś numer i Filipek nie pojedzie na wojnę. Tak jak myślałam, widzę las macek.
Synek morderczyni bryluje na salonach i sugeruje Żmijce udanie się do poradni małżeńskiej swojej znajomej. Nietrudno domyślić się o kogo chodzi i w jaki sposób La Voisin doradza nieszczęśliwym mężatkom...
Poetoaktorzynoszpieg szpieguje przy stole bilardowym, wyciągając cenne informacje prosto z ust Ludwisia, który, jak wszyscy wiemy, nie jest najbystrzejszy. Nawet Montespan wyczuwa coś podejrzanego i ma wyraźnie dość Poetoaktorzyny, Ludwiś zaś tańczy, jak mu Szpieg zagra i już wiemy, że Filipek na wojnę nie pojedzie.
Płomienny Kaznodzieja skarży się królowej na napastującą go Montespan. Królowa zamierza donieść o zajściu Ludwisiowi. Powodzenia.
Żmijko, idź ty jak najszybciej do La Voisin i otruj w końcu Cassela.
Ryb dorabia na boku jako sprzedawca jedwabiu, a mój żenuometr tyka coraz głośniej. A tak serio, przywieziono transport materii, w którym ukryte są narkotyki Ryba, a ten nie może się powstrzymać przed robieniem z siebie idioty. Niestety jego wątpliwy urok wydaje się działać na młode panny. Na szczęście na Liselottę i Montespan nie. Ta pierwsza zawsze ma doskonałą replikę na głupie teksty Ryba. LI-SE-LOT-TA! <3 Montespan jest wspólniczką Ryba w handlu narkotykami czy co? Bo podejrzanie reaguje na zainteresowanie Liselotty flakonikami.
Tak jak przewidywałam, Ludwiś nie jest zachwycony donosem królowej i Kaznodziei.
Awwww, Fabienek, ty uwodzicielu! Pani Doktor wraca do domu i zastaje Fabienka śpiącego w fotelu. Niestety ten nie daje się zmacać i nagle wybudzony wali Panią Doktor na stół, co ta odczytuje jako element gry wstępnej. NO WRESZCIE.
Ludwiś idzie wyjaśnić sprawę z Montespan. Ta klęczy na łóżku i kłamie mu w żywe oczy. Serio, nawet się nie stara brzmieć szczerze, ale Ludwiś, jak wszyscy wiemy, nie jest najbystrzejszy i bierze jej wyznania za dobrą monetę, także te na temat rzekomego zainteresowania Kaznodziei królową...
...po czym leci do królowej i na nią krzyczy. Ona krzyczy na niego, on na nią, po czym Ludwiś wybiega, cały sfochany.
Żmijka w końcu dotarła do La Voisin. Bierz truciznę, kochanie! Taką, coby się dłużej męczył!
Filipek przymierza napierśnik. Napierśnik jest czarny i nie ma bling-blingu, zgłaszam reklamację. Żądam wymiany Filipka na Prawdziwego Filipka! Ryb rybi i najpierw zabrania Filipkowi jechać na wojnę, a potem stwierdza, że wybierze się razem z nim. Filipek może by i pozwolił, ale bez narkotyków, potem Ryb znowu zmienia zdanie i już-już mamy prawie scenę łóżkową, już witamy się z gąską...
...gdyby nie Bontemps, który tradycyjnie już wpada panom do sypialni. Biedak płacze i nie wie, co zrobić ze Złą Biczą Montespanową, która opętała Ludwisia, więc przyszedł do Filipka. Serio, Bontemps, naprawdę sądzisz, że Ludwiczek posłucha Filipka? Bo ja na przykład nie.
Ludwiczek nie słucha Filipka, cóż za niespodzianka.
Ludwiś podgląda swoich ministrów przed specjalne dziurki w drzwiach i słyszy coś, co mu się bardzo nie podoba. Ministrowie sądzą mianowicie, że jest gorszym dowódcą od Filipka. Filipku, na twoim miejscu jednak bym się nie pakowała.
Filipek w szarym - cóż za niespodzianka - wdzianku ćwiczy szermierkę. Jest to bardzo ładna scena, a że Ludwiś ma imperatyw niszczenia wszystkiego co dobre i piękne, to wwala im się dokładnie w tym momencie, kiedy panowie lądują na ziemi...
Jak myślicie, co Ludwiś powiedział Filipkowi? No właśnie. Filipku. ;_______;
Montespanowa nie jest najładniejszą panią na dworze, ale ta zielono-złota kieca jest warta grzechu. Synek przybiega do Montespanowej, która zleca mu zajęcie się Kaznodzieją.
Złowrogie zbliżenie na białe lilie! Złowroga lilia w łapkach La Voisin i podejrzany czerwony proszek!
Synek odwiedza Kaznodzieję i prosi o napisanie listu miłosnego, bo ponoć sam pisać nie umie, po czym wyciąga złowrogą lilię. Wystarczył jeden niuch.
Czyżby Ludwiś już teraz miał się ku Scarron? Jest znacznie za wcześnie.
Filipek emi z nogami na stole i emiłby tak jeszcze długo, gdyby nie Liselotta. Ona generalnie nie popiera emowania ani zachowywania się jak obrażony dzieciak. Emmm, Filipku, ja wiem, że ty nie wiesz, co się robi z kobietami w sypialni, ale aż tak? Liselotta go komplementuje, on celuje w nią szpadą, po czym rzuca szpadę, wali ją na łóżko, zadziera spódnicę i błyskawicznie rozdziewicza. Brawo, Filipku, brawo.
Już rozebraną parkę jakiś czas później nakrywa Ryb i wypowiada wojnę. Jeżu, Rybie.
Ludwiś wyznacza królową na regentką na czas swojej nieobecności. Królowa nadal b. piękna.
Ryb bierze na celownik niejaką Isabelle i od razu używa biednego dzieciaka do wzbudzenia zazdrości w Filipku. Czy ten z kolei nie mógłby wzbudzić zazdrości w Rybie za pomocą inszego minionka? Albo pięciu? Ale czego ja wymagam...
Pani Doktor wpada na trop trucizny i odwiedza jakiś podejrzany lokal, skąd ledwie uchodzi z życiem; ratuje ją poznany wcześniej ksiądz. Udaje jej się wykraść różaniec - w takiej formie do Francji przywożony jest kluczowy składnik trucizny.
Ach. Synek powiesił Kaznodzieję w kaplicy, pozorując samobójstwo, ponoć z powodu nieszczęśliwej miłości do królowej. Ludwiś, o dziwo, wcale się nie gniewa, przeciwnie, składa kondolencje. Wyspał się, czy co?
Montespan, czy naprawdę sądzisz, że dawanie narkotyków Ludwisiowi to jest dobry pomysł? On i tak się zachowuje jak przyćpany.
Żmijka sypia z Poetoaktorzyną. Mam nadzieję, że na koniec ona poleci do Ludwisia/Fabienka i okaże się, że latała do La Voisin i spała ze Szpiegiem w ramach wypełniania obowiązków służbowych.
Przyćpany Ludwiś odlatuje. Udaje się do gabinetu, rozcina sobie palce i smaruje wzorki krwią na mapie Wersalu. Brawo, Montespan, brawo.
Koniec.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 14:00, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:42, 16 Maj 2017    Temat postu:

Z przykrością i kompletnym brakiem zaskoczenia muszę przyznać, że moja nagła sympatia do Ryba nie przetrwała próby czasu (i kolejnych odcinków; na razie obejrzałam cztery). Ale Liselotta <3 A anegdotka o bezoarze jest przepiękna.

Cytat:
Synek morderczyni bryluje na salonach i sugeruje Żmijce udanie się do poradni małżeńskiej swojej znajomej. Nietrudno domyślić się o kogo chodzi i w jaki sposób La Voisin doradza nieszczęśliwym mężatkom...

Akurat w tym przypadku w pełni popieram jej metody. Cassel zasługuje na najgorsze męki :f


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:09, 16 Maj 2017    Temat postu:

Co do zachowania Filipka w odcinku piątym... Co oni, do cholery, mają z tą erekcją z zazdrości?! W pierwszym sezonie poszedł zapładniać Mariolę na wieść o tym, że Ludwiczek zapłodnił z sukcesem jakąś panią, w tym dobiera się do Liselotty tylko wtedy, jak ta mu mówi, że przecież może mieć własną (i lepsiejszą od braciszka) dynastię. Filipek nie był otwarcie zazdrosny o Ludwiczka, do jasnej anielki! Raczej wiernopoddańczy, być może z warstwą głęboko schowanej goryczy. BYĆ MOŻE. W żadnym wypadku nie kupuję wersji, że mu krew szybciej krąży od samej chęci bycia lepszym niż Ludwiczek. Arrgh.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:49, 16 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek szósty, Batman.
Cytat:

Tradycyjnie na początku odcinka Ludwiś widzi rzeczy. Tym razem, tak dla odmiany, widzi je naprawdę, tyle że przez lunetę. I nawet wydaje się kontaktować z rzeczywistością, dziw nad dziwy.
Coś mi tu nie pasuje. Ludwiś, skończywszy z lunetą, łapie za broń i trafia dobosza w głowę. Wiemy, że celował w niego specjalnie, bo przeszkadzają mu werble. Wiemy, że miał czystą linię strzału i że trafił bardzo precyzyjnie, co, zważywszy na broń, oznacza, że nie operował na granicy zasięgu. Dlaczego, do jasnej ciasnej, skoro podobnie czystą linię strzału mają Holendrzy, ichni oficer nie kazał dać salwy po sztabie przeciwnika? Nie rozumiem, jak Ktula kocham.
Napisy.
Królowa wprowadziła swoje porządki. Filipek niezbyt przychylnie zapatruje się na ustawiczne modły. Na szczęście coś się dzieje: jakiś randomek po przyjęciu komunii wali się na ziemię i umiera. Co ciekawe, zebrani przyjmują to dość stoicko. Pewnie od kiedy zwolniono Fabienka trup pada często-gęsto i zdążyli się przyzwyczaić.
Synek odwiedza Montespanową, aby pochwalić się "samobójstwem" Kaznodziei. Na miejscu Montespanowej, pozbyłabym się Synka, bo on nie dość, że nieobliczalny, to jest wyjątkowo mało dyskretny.
Królowa nadal b. piękna. W cudnej zielonej kiecy wydaje dyspozycje co do ograniczenia wydawania wina i takich tam. Dobrze, że ktoś coś robi w sprawie pełzającego po Wersalu trucicielstwa, ale lepiej byłoby wezwać Fabienka. Co zresztą trafnie zauważa Bontemps.
Fabienek, napadnięty przez Bontempsa, niezbyt ma ochotę wracać do Wersalu. Ma dość wszystkiego i planuje wyjechać w Bieszczady z Panią Doktor. To jest zły znak, prawie jak pokazanie fotografii żony w filmie wojennym.
Scarron, która jest osobą pobożną i szczerą (tak, średnio pasuje do Wersalu, wiem) chce być przyjaciółką wszystkich i nie wiem, czy zgodziwszy się na bycie przyjaciółką królowej, nie znalazła się przypadkiem na czarnej liście Montespan...
Ludwiczek, który, jak wszyscy wiemy, nie jest najbystrzejszy, pojechał na wojnę z sekretarzem. Samo w sobie jest to całkowicie normalne i uzasadnione, gdyby nie był to... Szpieg Poetoaktorzyna. Cudownie. Orańczyk zapewne cieszy się jak dziecko.
Na rozkaz królowej zamknięto salony gry i piwniczki z winem. Ojojojoj.
Synek spiskuje z La Voisin. Ta jest bystrzejsza niż Montespan i już ma go dość.
A chłopak się narywa, oj, narywa.
Pani Doktor rozwiązała zagadkę czerwonego proszku i w tym właśnie momencie napadła ją zakapturzona postać. To się nazywa wyczucie czasu.
Poetoaktorzyna jest biedny, bo musi wysłuchiwać Ludwiczka, który znowu miał haluny. Haluny powiedziały mu, że musi zostać na froncie, chociaż miał negocjować z sułtanem Bijapuru w Wersalu. Reszta sztabu fejspalmi, bo Ludwiś, lekko mówiąc, nie koleguje się z logiką i chętnie by się go pozbyli.
Fabienek wraca do domu Pani Doktor i znajduje ją sponiewieraną na podłodze. Doktorka ściska w dłoni różaniec i próbuje mu coś powiedzieć, ale nie daje rady i umiera mu w ramionach. SCENARZYŚCIIIIIII....
Ryb nadal prowadza się z Isabelle pod nosem Filipka. Gorzej, że Montespan chyba ma coś do małej, dobrze to nie wróży.
Ludwiś odniósł zwycięstwo. Yay. I guess.
Synek zabawia się szantażem. Subtelny to on nie jest.
Do Wersalu przybywa sułtan Bajipuru. Imho, jego ciuchom brakuje bling-blingu. Negocjacje ma prowadzić królowa i tu następuje zgrzyt, bo sułtan nie zamierza negocjować z kobietą, żądając obecności króla. A że panowie rada obiecali Ludwisiowi, że wynegocjują dla niego dostęp do kontrolowanego przez sułtana portu, to mają teraz problem. Na szczęście mają genialny pomysł...
...przedstawienia Filipka jako Ludwiczka. Fejspalmię. A nie dałoby się przedstawić Filipka jako Filipka, królewskiego brata z pełnomocnictwami, skoro Ludwiś jest na wojnie? Trzeba bawić się w cyrk z przebierankami? Nawet Filipek ma wątpliwości, zwłaszcza, że nie bardzo widzi w tym wszystkim korzyść dla siebie. Na szczęście nonszalancko oparta o jego fotel Liselotta z miną doświadczonej przez życie przedszkolanki przytomnie stwierdza, że Filipek będzie miał z tego fun. W rzeczywistości chodzi jej o nieco bardziej wymierne korzyści i aby je uzyskać, bardzo zręcznie ustawia Filipka. LI-SE-LOT-TA! <3
To smutne, ale Filipek przebrany za Ludwisia nosi się bardziej jak Filipek niż Filipek w ciuchach Filipka. Co więcej, w czasie negocjacji, otrzymawszy indyjskie materiały, nagle zaczął się zachowywać jak Tró Filipek. ;____; Wyczuwam rodzącą się nić porozumienia pomiędzy Liselottą i królową - obie mają mężów debili. Przy okazji Filipek korzysta w okazji i podczas przechadzki w ogrodzie bezczelnie trolluje braciszka.
Filipek w ostatniej chwili nie podpisuje traktatu, chcąc wycisnąć z sułtana więcej. Całkiem niezła strategia negocjacyjna, jeśli zadziała. I nawet wiem, kto ją wymyślił.
De Witt proponuje rozejm, ale Ludwiś będzie rozmawiał tylko z Wilhelmem, jedynym godnym przeciwnikiem w Europie i kij z tym, że na razie Wilhelm nie ma nic do gadania. Ludwiś albo w halunku ujrzał przyszłość, albo jest o wiele lepszym politykiem, niż do tej pory nam się wydawało.
Sułtan zgodził się na warunki Filipka. Ha.
Fabienek cierpi nad ciałem ukochanej. Już teraz widać, że będzie się mścił, a jego zemsta będzie straszna.
Filipek, uradowany sukcesem, przymila się do Ryba, który nadal się dąsa. Ożywia się dopiero, gdy Filipek proponuje wspólne zorganizowania przyjęcia vel orgietki.
Żmijka czyta list od Poetoaktorzyny i kiedy wchodzi Cassel, natychmiast go pali. Wiesz, Żmijko, lekko kijowa z ciebie agentka, bo to wygląda diablo podejrzanie, a nie trzeba dużo, żeby sprowokować tego buca. Buc wychodzi, a Żmijka maże trucizną cybuch jego fajki.
Fabien rozpoczął śledztwo. Z nożem w dłoni. Nie certoli się, tylko przybija rozmówcom łapki do stołu.
Montespanowa założyła, ani chybi z kart, że Isabelle zamierza zająć jej miejsce. Rozumiem zazdrość, ale akurat obiekt tejże wybrała sobie kiepsko, zwłaszcza, że dziewczyna nie jest największą pięknością w okolicy. Mała, uciekaj, zanim cię otrują/upozorują samobójstwo.
Ludwiś ma halunki, ziew.
Wilhelm Orański jest totalnym badassem i tak dalej, ale serio, nie mogę powstrzymać się od śmiechu na widok jego mordki. Taki szczeniaczek z niego. Naprawdę nie było aktorów z NOSem?
Filipek i Ryb wyprawiają swoje przyjątko. Niestety już pogodzeni. Wśród gości jest Montespanowa i Isabelle. Ludzie coś mocno szybko zaczynają się rozbierać, chyba dawno nie było żadnej orgietki.
Ach, teraz Ryb jest niezadowolony z tego, że nagle Filipek zaczyna mieć ambicje. Bo powinien żyć tylko dla przyjemności, tu i teraz. Zaraz, czy w zeszłym sezonie to nie Ryb nakręcał ambicje kochanka? Enyłej, przynajmniej Filipek reaguje, kiedy Ryb zaczyna obrażać Liselottę. Prawilnie.
Tak w ogóle to bardzo fajna orgietka jest, ładna taka. Tymczasem trzy panie: królowa, Liselotta i Scarron modlą się w kaplicy i słyszą odgłosy balangi...
Montespanowa mało subtelnie próbuje podłożyć Isabelle pod kogokolwiek, ewidetnie zamierzała też otruć dzieciaka, ale w ostatniej chwili zmieniła zdanie i postanowiła go jedynie przyćpać.
Żmijka nadal podtruwa Cassela. Chwali się, chwali.
Uwaga! Parka panów zgrabnie rzucających się na stół i potem ze stołu to Filipek i jakiś randomek. Może zaginiony minionek? ;____; Poduszczony przez Montespan Ryb idzie rozdziewiczać Isabelle. Filipek szczerze mówiąc nie wydaje się zazdrosny, raczej rozbawiony. Noale siedzi na nim zgrabny pan, więc całkowicie go rozumiem.
Nanananana, BATMAN! A raczej Fabien, który w tró płaszczu sunie do podejrzanego lokalu odwiedzonego niegdyś przez Doktorkę. Fabienek się nie certoli, przydusza dziwkę, rzuca księdzem, no i głos mu się zmienił na iście batmański.
Na orgietkę bez zaproszenia wpada królowa. Nadal b. piękna. Oczom jej ukazuje się [link widoczny dla zalogowanych] i już wiecie, dlaczego krew ją zalała. Filipek jej pyszczy, podobnież Montespan. Imprezka przenosi się do fontanny.
Kierowany halunkami Ludwiś zamierza osobiście walczyć. No powodzenia.
Holendrzy rozbijają tamę i zalewają dolinę podczas szarży Francuzów. Halunek Ludwisia o walce w błocie był wizją przyszłości, ziew.
Ranek, już po imprezce, a w fontannie pływa ciało Isabelle.
Fabienek własnoręcznie pogrzebał Panią Doktor. Kij wie gdzie, ale na pewno nie na poświęconej ziemi. Kolejny dobry.
LUDWIŚ SMASH! Błoto nie wpłynęło na niego relaksująco, bo grozi bronią doradcom i wrzeszczy na przeoryszę, że BÓG DO NIEGO MÓWI. Jakby tego było mało, Ludwiś ma gościa. Jest nim sam Orańczyk, któremu należą się brawa za badaśną pozę i mistrzowskie spojrzenie spode łba. Tylko niestety nieodmiennie bruździ mu mordka szczeniaczka.
Koniec.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 17:52, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:07, 16 Maj 2017    Temat postu:

"Erekcja z zazdrości" to wyjątkowo trafne stwierdzenie w tym wypadku.

Znalazłam piękny fragment listu Marioli do przyjaciółki:
...widzę jednak, jak z popiołów jego miłości do Kawalera, niczym z zębów smoka, wyrasta, aby mnie irytować, korowód świeżych faworytów. Monsieur obecnie powierza swoją młodemu Marsanowi i kawalerowi de Beuvron, nie mówiąc już o kłamliwym markizie de Villerois, który pyszni się tym, że jest jego przyjacielem, podczas gdy troszczy się wyłącznie o własne interesy, a nie o interesy Monsieur i Kawalera. Wszystko, co mi pozostaje, to spędzić resztę życia na naprawianiu zła, jakie wyrządzą mi owi panowie, nie mając nadziei na to, że uda mi się zwyciężyć to zło, które jest źródłem problemu.

No i gdzie te zęby smoka, ja się pytam?!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 19:10, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:18, 16 Maj 2017    Temat postu:

Ore napisał:

Dlaczego, do jasnej ciasnej, skoro podobnie czystą linię strzału mają Holendrzy, ichni oficer nie kazał dać salwy po sztabie przeciwnika?

Z grzeczności...? Bo inaczej tego wyjaśnić się nie da.
Cytat:
Fabienek, napadnięty przez Bontempsa, niezbyt ma ochotę wracać do Wersalu. Ma dość wszystkiego i planuje wyjechać w Bieszczady z Panią Doktor. To jest zły znak, prawie jak pokazanie fotografii żony w filmie wojennym.

My thoughts exactly...
Cytat:
[color=white]Ludwiś, lekko mówiąc, nie koleguje się z logiką

Pierwsze miejsce w konkursie na eufemizm roku. Very Happy
Cytat:
...przedstawienia Filipka jako Ludwiczka. Fejspalmię. A nie dałoby się przedstawić Filipka jako Filipka, królewskiego brata z pełnomocnictwami, skoro Ludwiś jest na wojnie? Trzeba bawić się w cyrk z przebierankami?

My thoughts exactly #2. byłam przekonana, że właśnie tak to rozwiążą i miałam lekki WTF, ale dzięki temu dostaliśmy Filipka Prawie Kanonicznego w Niebieskich Pończoszkach (na podobieństwo [link widoczny dla zalogowanych] więc nie narzekam w sumie. Very Happy
Cytat:
Wyczuwam rodzącą się nić porozumienia pomiędzy Liselottą i królową - obie mają mężów debili.

Aj low ju, Ore. <3
Cytat:
Przy okazji Filipek korzysta w okazji i podczas przechadzki w ogrodzie bezczelnie trolluje braciszka.

No ja właśnie chyba czegoś nie zrozumiałam, specjalnie nawet obejrzałam tę scenę dwa razy... O co mu tam chodzi z tymi drzewami? Co jest takiego dziwnego w drzewach?
Cytat:
De Witt proponuje rozejm, ale Ludwiś będzie rozmawiał tylko z Wilhelmem, jedynym godnym przeciwnikiem w Europie i kij z tym, że na razie Wilhelm nie ma nic do gadania.

"Droga wycieczko, witamy w Serves, po prawej widzą państwo wzór metra, po lewej mijamy wzorzec błędu prezentyzmu historycznego autorstwa scenarzystów..." Rolling Eyes
Cytat:
Filipek, uradowany sukcesem, przymila się do Ryba

To było tak pięknie kanoniczne, że aż mi w sercu zagrało, ewidentnie w tym odcinku żandarm pociął najmniej i widać efekty!
Cytat:
Ach, teraz Ryb jest niezadowolony z tego, że nagle Filipek zaczyna mieć ambicje. Bo powinien żyć tylko dla przyjemności, tu i teraz. Zaraz, czy w zeszłym sezonie to nie Ryb nakręcał ambicje kochanka?

Owszem. Ale kto by tam pamiętał, co robił Ryb w pierwszym sezonie, z resztą - TE GEJE TO ZAWSZE KNUJO COŚ! Rolling Eyes
Cytat:
Uwaga! Parka panów zgrabnie rzucających się na stół i potem ze stołu to Filipek i jakiś randomek.

Oh sweet lord, aż musiałam to dwa razy obejrzeć, bo uwierzyć nie mogłam, że Filipkiem ktoś miota erotycznie o marmury, i nie jest to Kawaler Przegięty Gwizdek. No ale radość tak nie trwała długo...
Cytat:
Kij wie gdzie, ale na pewno nie na poświęconej ziemi.

Wyjaśni się później, dlaczego akurat tam. Wink A Fabien myślę akurat w odwłoku ma czy ona święcona, czy nie...

Zapowiadam od razu że kolejny odcinek skupia się w jakich 2/3 na pierdzieleniu wzajemnym Orańskiego i Ludwiczka (W SENSIE ŻE ROZMOWACH.), ale warto bo przerywnikami są m.in. Filipek i Liselotta i jestem bardzo ciekawa, jak się będziesz zapatrywać na ich interakcje. Very Happy

EDIT: ffs, formatowanie oszalało, za brak wybielenia przepraszam, ale nie chce działać w niektórych miejscach, nie wiem czemu.

EDIT 2: nie ma zębów smoka, ani niczyich innych zębów nie ma, cięcia budżetowe, jeden Kawaler zastępuje wszystkich 44 minionków wyrabiając przy tym 300% normy. A my cierpimy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Wto 19:28, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:06, 16 Maj 2017    Temat postu:

Odcinek siódmy, Pierdzielenie słowne, a nawet szkoda.

Cytat:

Wiecie co, ja bym naprawdę wolała, żeby ludwiczko-wilhelmowe pierdzielenie było bardziej dosłowne i Orańczyk pewnie też by wolał. Mniej by bolało. "Meet my one true enemy face to face after all these years", whut. Pal licho, pierwszą część tego stwierdzenia da się wybronić, ale drugą? Czyżbym przegapiła jakiś timeskip? Boru, ja tu szukam sensu.
Odnoszę wrażenie, że Orańczyk uważa Ludwisia za nawiedzonego bubka. Szczeniaczek twardo stąpa po ziemi, brawa dla szczeniaczka. Jeśli oni tak będą pierdzielić przez większość odcinka, to niniejszy recap będzie krótki, oj, krótki.
Napisy.
Ciało Isabelle wystawiono w kaplicy. Królowa i wuj zmarłej, jeden z doradców króla, czuwają, kiedy pojawia się Montespan, żałując, że nie zrobiła więcej, by pomóc dziewczynie. Wujek przytomnie stwierdza, że w ogóle jej nie pomogła. Nie da się zaprzeczyć.
Ah-ha, królowa planuje wyrzucenie Montespan z Wersalu i nakazuje zamknięcie arystokratów w ich kwaterach. Bontemps jest mocno sceptyczny. Też bym była, Ludwiczek w końcu wróci i raczej nie będzie zadowolony.
Synek próbuje przyszantażować Żmijkę i jak zwykle jest wielce dyskretny, dwa razy powtarzając w salonie pełnym ludzi, że ta truje męża. Synek jest jeszcze gorszym spiskowcem niż Poetoaktorzynoszpieg.
Pierdzielenia ciąg dalszy. Ludwisiowi zebrało się na grę w zagadki i to dosłownie. W pewnym momencie miałam wątpliwości, czy oni naprawdę rozmawiają, czy to tylko halun Ludwisia. Z nim nigdy nie można być niczego pewnym. W ogóle nie chce mi się opisywać tego pierdzielenia, bo niewiele tu się dzieje.
Wujek Isabelle wini Ryba, bo przecież miał się nią zaopiekować. Ryb otwarcie stwierdza, że "everyone knows I'm not a safe pair of hands". No co ty nie powiesz, Rybciu. Królowa próbuje przypisać śmierć dziewczyny Montespan i próbuje przekupić (!) Ryba. Ten się o dziwo nie daje, więc na odchodnym królowa daje mu do zrozumienia, że ma skończyć z handlem jedwabiem. Wie czy się domyśla, oto jest pytanie. Enyłej, propsy dla królowej za poważne podejście do sprawy i wysłanie Bontempsa po Fabienka.
Tak w ogóle, to królowa nadal b. piękna.
Dostajemy Montespanową w pełnej krasie od frontu. Domagam się równouprawnienia. Zwłaszcza, że ona mi naprawdę nie robi. Królową by pokazali czy cu. #kałużyzm Montespanowa ani chybi ćpie to samo co Ludwiś, bo jeśli nie ma wizji przyszłości, to nie do końca kumam, dlaczego niby miałaby być w tej chwili zazdrosna o Scarron. Tak nawiasem mówiąc, totalnie nie wiem, dlaczego Scarron cały czas kręci się przy Montespan, skoro była wychowawczynią (i to dobrą!) jej dzieci. Zaraz, pewnie dlatego, że Montespan w serialu miała jedno dziecko, a i to umarło, więc nie bardzo jest kogo wychowywać.
Ach, to na to żeśmy czekali. Więc tak, jeśli chodzi o łóżkową scenę Filipka i Liselotty, to propsy dla Liselotty za bycie jedyną osobą w Wersalu, która wie, czego chce oraz potrafi jasno i przejrzyście zakomunikować swoje poglądy, no, pomijając kwestię językową. Wink LI-SE-LOT-TA! <3 Emm, podobnie jak Lizard nie rozumiem, w jaki sposób żołnierze w błocie mieliby wywołać instant erekcję Filipka, bo do tej pory Kamiennojedwabny nie wykazywał podobnych ciągot.
Still, propsy za szczerą rozmowę pomiędzy lubiącymi się i szanującymi nawzajem ludźmi. Ale... Filipku, naprawdę, figurki Maryi w łóżku? I to dwie? Na co to niby miałoby pomóc, wywołać niepokalane poczęcie?
Ryb podsłuchuje i emi. Dobrze mu tak.
Ludwiś pierdzieli i uprawia agresywne negocjacje. Na miejscu Williama of Orange bym nie zdzierżyła, zwłaszcza suchych żartów o kolorze pomarańczowym.
Ludwiczka napada zakonnica, której ten uparcie nie poznaje. Ani po twarzy, ani po kolorze włosów, ani nawet po cyckach. Nawet sztylet przy szyi nie leczy jego problemów z pamięcią. Imho, panna powinna była mu pomóc jeszcze bardziej, może przypomniałby sobie, jakby go dźgnęła. Zakonnica jest szlachcianką, którą król uwiódł, a potem nie uznał jej dziecka. Się nie dziwię, że ma pretensje.
Fabienek stawia się przed królową w bardzo ładnej kiecy. Znaczy kiecę nosi królowa, nie Fabienek, chociaż szkoda. Królowa zleca mu przyjrzenie się pladze morderstw, rozpoczynając od Płomiennego Kaznodziei.
Leitmotivem dzisiejszego odcinka są chyba posążki Maryi, bo Ludwiś i Orańczyk wspólnie podziwiają kolejny. Szczeniaczek rewanżuje się za wcześniejszy atak psychologiczny (Ludwiś perfidnie walił po nim sprawą De Witta), ale Ludwiś jest mało odporny i pęka. Orańczyk dobija go odpowiedzią na zadaną ze dwie sesje pierdzielenia temu zagadkę. Brawo! Chyba przebaczę mu brak NOSa. Ale czy oni kiedykolwiek skończą te negocjacje?
Liselotta nie może spać i idzie pogadać z Rybem. Ryb jest smutny, gra sam ze sobą w karty i ćpa. Liselotta proponuje mu rozejm. Rybcia jest, szczerze mówiąc, lekko żałosny i w końcu się rozkleja.
Awww, Orańczyk ma prezent dla Ludwisia. Który jest markotny i nie ma ochoty na prezenty, no co za buc, gdzie jego skille dyplomatyczne. Prezentem jest maska bogini z Jawy, całkiem fajna rzecz, chociaż nieco kripna. Ludwiś nadal nie wykazuje entuzjazmu, więc Wilhelm zaczyna rozprawiać się z ludwisiowym przekonaniem o byciu wybrańcem Boga. Ludwiś zarzuca mu kłamstwo. Następnie Orańczyk zmienia temat na Montespan. Jedno trzeba dzieciakowi przyznać. Dał się raz wyprowadzić Ludwisiowi z równowagi i dobrze przyswoił sobie lekcję, czego przy negocjacjach czynić nie należy, bo raz za razem próbuje sprowokować Ludwisia. LUDWIŚ SMASH!
Okej, coś jest nie tak: Ludwiś ledwie idzie po schodach i chyba ma gorączkę. Otruli go czy co?
Emm, Poetoaktorzyna spotyka się z holenderskim ministrem w środku nocy. Porozumiewają się wyjątkowo subtelnymi metaforami. Tyle że nie. I nawet nie próbują szeptać. Na koniec sezonu chyba trzeba będzie przyznać nagrodę dla najbardziej niewydarzonego spiskowca ever.
Ludwiś ma halunki. Słyszy głosy i zwiduje mu się Montespanowa, która przemienia się w mistyczną szujnię oraz Mariola w wianku. Ludwiś jest takim miszczem halunków, że ma halunki w halunku. Very Happy Sam Roberek by się nie powstydził!
To chyba jednak nie była trucizna, tylko pjur ludwisizm, bo rankiem król jest świeży jak ogóreczek i postanawia wrócić do Wersalu.
Ludwiś dziękuje Orańczykowi za zmuszenie go do refleksji i stwierdza, że łączy ich samotność. Ten patrzy na niego jak na kogoś, kto dawno już pomachał rozumowi białą chusteczką na pożegnanie i pyta o konkrety. Ludwiś oznajmia, że dzięki pierdzieleniu przez pół odcinka nabrał ochoty na wojnę i zwycięstwo. Orańczyk ma dość niewyraźną minę. Nie dziwię się, trudno przewidzieć kroki szaleńca, a Ludwiś normalny nie jest.
Na osłodę dostajemy ładnego konia Ludwisia. Takiego kopytnego, gdyby ktoś miał wątpliwości.
Koniec.



Cytat:
jeden Kawaler zastępuje wszystkich 44 minionków wyrabiając przy tym 300% normy. A my cierpimy.

Krew jego dawne bohatery, a imię jego będzie czterdzieści i cztery! MUSIAŁAM.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 21:39, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:19, 17 Maj 2017    Temat postu:

Mam pytanie: czy tylko mnie odcinek ósmy wydaje się straszliwie mehmehny?
Dostałam alergii na twarz Montespan, a cała sprawa z Maintenon boli mnie w mózg.
Reasumując, muszę to szujstwo obejrzeć raz jeszcze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:36, 17 Maj 2017    Temat postu:

Chyba faktycznie jest nieszczególny, skoro musiałam sobie przypomnieć via google co się w nim działo, a oglądałam raptem wczoraj. A alergię na Montespan to ja mam już gdzieś od czwartego odcinka, więc nic nowego w sumie, ona jest dla mnie cała jakaś taka mehna i bez ikry, nie widzę w niej jakoś tej famfatal, co to sobie Ludwiczka owinęła wokół palca.

W tym odcinku to mnie zwuteefiło to że na wieść o dolegliwościach Liselotty zaczęli jej robić jakieś bardzo ryzykowne jak na tamte czasy i poziom wiedzy medycznej zabiegi (co do których w ogóle to mam podejrzenie, że ówczesnie jeszcze nie istniały... ale to do sprawdzenia. Ale nawet jeśli to na pewno nie były tak powszechnie stosowane, żeby wykonywano je lekką rączką drugiej najważniejszej żonie w państwie na objaw byle mdłości.) JEDNOCZEŚNIE nie biorąc pod uwagę rzeczy najbardziej pasującej i najbardziej prawdopodobnej.

ONA JEST W CIĄŻY, GENIUSZE. W stanie błogosławionym. Przy nadziei. Ma bułeczkę w piecyku. Jest w dwupaku. Udaje matrioszkę. ZOSTAŁA CIĘŻARÓWKĄ, DO CHOLERY.

Srly, co jest z nimi nie tak...? Pani doktór zabrakło i nagle jak te dzieci we mgle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:44, 17 Maj 2017    Temat postu:

Jaźnie. Ludzie, macie tu MŁODĄ MĘŻATKĘ, której powinniście patrzeć na brzuch także z powodów politycznych, dlaczego do jasnej ciasnej od razu zabieracie się do robienia transfuzji z krwi owcy?! Barany, po prostu barany. Może od razu zrobili sobie przeszczep owczego mózgu.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Śro 21:45, 17 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2435
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:08, 17 Maj 2017    Temat postu:

Może myśleli że Filipek koniec końców nie dał rady...? Ale nie wierzę, że zaraz jakaś pokojowa nie wypeplała po całym pałacu, co tam się u państwa działo, łohohoho!

Nie no, nic tego zaćmienia umysłów zebranych nie wyjaśnia. Szczególnie Filipka który miał już żonę i z tą żoną dzieci, i powinien wiedzieć, skoro Liselottcie to nie wpadłodo głowy.

Edit: Ale w ogóle mina Filipka na wieść, idealnie wyraz pełnej radości ulgi ŻE JUŻ NIE MUSI WIĘCEJ. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 22:11, 17 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin