Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Trędowata

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:38, 19 Wrz 2015    Temat postu: Trędowata

Klasyk klasyków, nazwisko autorki weszło nam już do forumowego słownika, a ja się właśnie upajam. Bo oto przodkowie ordynata noszą peruki z koronkowymi żabotami, samemu Michorowskiemu zmysły wypełzły na usta, bohater entego planu umiejętnie faluje swoją postacią (widzę to), poza tym:


Cytat:
Nie można już śpiewać nad ściętymi snopkami, bo ostry zgrzyt sierpów kładzie koniec marzeniom. Jeszcze większe przerażenie wzbudzają groźne machiny, sunące na nieszczęsne łany. Z daleka je słychać. Okropne skrzydła, spiętrzone na grzbietach, hurkot i trzask oznajmiają zbliżanie się tych potworów, ciągnionych przez konie. Machiny wchodzą na łany i rozpoczynają dzieło śmierci. Trzask nie ustaje, żelazne zębiska bez miłosierdzia mordują smukłą pszenicę i dziarskie żyto. Wielkie skrzydła nabierają rozmachu, ściętych nieboraków odsuwając masami na bok. Ostre zęby niosą śmierć, one zaś odgarniają trupy i tak bez przerwy.
Drugie potwory, ścinając, wiążą nieszczęsne łodygi w duże snopki i wyrzucają je w górę jak piłki. Wystraszone ptaszęta, nie chcąc patrzeć na rzeź, frunęły do lasu; przepiórki piechotą uciekały jak najdalej, a nad polem zniszczenia i grozy świeci słońce jasne, złociste, obojętne na to, co się dzieje. Zostają tylko ludzie, pracujący wesoło, ze śpiewami. Nie czują, że taką czynią klęskę.


Cytat:
Jeden kąt pawilonu zajmowały zdobycze jego z podróży do pustyń Afryki. Były tam skóry lwie, tygrysie i lamparcie, jeden tygrys bengalski, całkowicie wypchany.


Cytat:
Wyróżniała się hrabina Wizembergowa w symbolicznym ubiorze burzy. Fantastyczną, perłowo-szafirową materię ciężkiej, powłóczystej sukni ozdabiały pęki z gazy w odcieniach kłębiących się chmur, więc: brudnozłote, ciemnofioletowe, niebieskawe i szarobiałe - wszystkie łączyły się z sobą bardzo harmonijnie. Na gazowych chmurach złociły się ogniste gzygzaki piorunów ze złotych blaszek. Błyskawice udawały wszywane w gazę kawałki materii, usiane drobniutkimi brylantami. Taki sam sznur roziskrzony, ale z wielkich brylantów, otaczał szyję. Ramiona owijały złote węże z kamieniami. Od krótkich rękawów spływał bujny, roztargany pęk traw, tak lekkich, że od ruchu ramion wiewał nieustannie, jakby szarpany wichrem. Czarne ciężkie włosy hrabina miała rozpuszczone; na głowie piętrzył się ciemny obłok fioletowej gazy, przeszyty złotym piorunem z wielkim brylantem na końcu. Spod obłoku spływały wiotkie, długie, rozwiane trawy. W ręku hrabina miała wachlarz ze złotych blaszek i brylantów oraz złotą laseczkę, zakończoną piorunowym gzygzakiem z brylantów. Laseczka posiadała w osadzie małą pękawkę, która za przyciśnięciem wydawała suchy trzask. Kostium był artystyczny i niezwykły, zastosowany do klasycznej, lecz groźnej piękności hrabiny. Rozwiane trawy, udające do złudzenia miotanie wiatrów, i nagłe błyski brylantów czyniły kostium niesłychanie efektownym.


Lapsusów językowych od groma, przy bardziej egzaltowanych kawałkach da się spłakać ze śmiechu (już nie chciało mi się przepisywać sceny, w której chłopstwo rzuca się z hołdami na ordynata albo opisu gigantycznej ochronki, też lecącej do stóp), przesadyzmy wielkiej urody - ale poza tym wszystkim to mi się, kurczę, bardzo dobrze czyta. Czego o Mniszkównie nie mówić, język miała bogaty. "Sobolowozłoty" i "ogień w kielichu białej lilii" to moje językowe guilty pleasures.
Plus: całkiem udany drugi bądź enty plan vel Trestka, Rita czy kelnerzy ukradkiem pokazujący język arystokratom. No, zabawne to. Very Happy

E: hihi, wpisałam frazę o lilii do wyszukiwarki i wyrzuciło mi potterowego blogaska z Mniszkówną jako mottem:
[link widoczny dla zalogowanych]

Mają dziewczyny dobre wzorce.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Sob 15:42, 19 Wrz 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1052
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 16:40, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Książkę przeczytałam z dużą przyjemnością Smile Ogólnie, lubię książki staroświeckie, właśnie z początku XX wieku. Bardzo przyjemnie się też czytało o przyjęciach i zabawach "wyższych sfer" Razz
Stefcia to klasyczna merysójka, ale ordynat... no, miał w sobie sporo ognistego uroku Smile
Bardzo polubiłam Ritę, wspaniała dziewczyna : )

Ogólnie, Autorka często popadała w przesadę i robiło się bardzo blogaskowo, ale całościowo - było dobrze : )


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Sob 16:41, 19 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:34, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Z rozkosznych przesadyzmów:

Cytat:
Baseny wodotrysków z alabastru lub konchy perłowej

Cytat:

ławeczki z lapis lazuli lub z różowego marmuru


Cytat:
bacik, cały z różowych muszli, w kształcie łabędzia, z bladoniebieskim jedwabnym żaglem, mogący pomieścić dwie osoby


Cytat:
Wewnątrz stajnie miały pozór salonów: każdy koń, okryty bogatymi derami, przy porcelanowym żłobie stał jak we własnym pokoju. Wszędzie przepych, wszędzie widoczne zamiłowanie właściciela. Lampy elektryczne, strojne posadzki dodawały świetności.


Tak coś czuję, że będę jeszcze kilka razy wrzucać cytaty. A najzabawniejsze, że mnie ani ta estetyka rodem z pałacu Barbie (no kurczę, ten różowy łabędź), ani marysuizm Stefci nie denerwują. Może dlatego, że Trędowatej nie da się czytać inaczej niż z przymrużeniem oka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1052
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 17:49, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Wrzucaj, wrzucaj Smile

Też się dziwię, że mimo tej całej blogaskowości, całość jest tak przyjemna w odbiorze. No, taka słodka lektura Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17305
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:52, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Rany, chyba to przeczytam. Przywiozłam sobie kiedyś od babci i stoi na półce...

Dlaczego hrabina przebrała się za burzę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:07, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Bo Michorowski zorganizował bal maskowy. Inne panie, nawet Stefcia, nie były już tak widowiskowe, więc sobie darowałam cytat (zła hrabianka wystąpiła jako bogata Żydówka, Stefa jako dama z czasów dyrektoriatu, Rita jako Katarzyna Howard).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1099
Przeczytał: 126 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:17, 19 Wrz 2015    Temat postu:

O, przeczytałam pierwszy tom w okolicach gimbazy, ale drugi gdzieś przepadł i nie skończyłam lektury. Notabene do dzisiaj najlepiej własnie zapamiętałam opis przebrania hrabiny, bo to IMO całkiem fajny pomysł.

Różowy łabędź <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:33, 21 Wrz 2015    Temat postu:

Zaczęła się drama. Na całego. Otóż - dziadek Michorowskiego kochał się kiedyś w babce Stefci (też Stefanii*), tajemnica właśnie się wydała, babuszka pada na zawał, dziadek prawie też, a w ręce naszej bohaterki wpada wspólny pamiętnik tej parki (który babuszka poleciła jej przekazać). I znowu rżę, bo poziom egzaltacji przy tych scenach jest... jest... Po prostu to rozpiszę:

- Stefa otwiera pakiecik i dostaje rumieńców et gorączki (cytuję)
- znajduje portrecik Michorowskiego seniora i "z jej piersi wydziera się krzyk"
- czyta wstęp, czyta, trafia nazwisko - TOŻ TO SZOK. Babcia i senior!?

Cytat:
- Jezus Maria! - jęknęła Stefcia, padając ciężko na kolana.
Była jak martwa. Serce biło słabo z przerażenia i grozy. Klęczała z twarzą ukrytą w dłoniach. Głuche łkania wydzierały się z jej piersi przemocą, ale więzły w ściśniętej kurczowo krtani.


- Stefcia zrywa się z podłogi i "rozpaloną twarz przyciskając rękoma, przebiega kilka razy pokój"
- czyta dalej, płacze, parka się rozeszła mimo płomiennych deklaracji, Stefcia boi się powtórki i odsądza od czci i wiary obu Michorowskich

Dużo łkań, jęków, gorączek i strzaskanych serc. Wchodzi matka, Stefa pada przed nią na kolana, świt "uwypukla zbolałą grupę, nad którą zawisłą groza". Kurtyna.


*imię Stefci nosi już pierwsza miłość seniora, łódź i sierotki z ochronki. Czekam, aż Waldy nazwie tak którąś ze swoich arabskich klaczy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Pon 20:33, 21 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:52, 26 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
Gorące pulsa rozsadzają mu żyły, kołaczą w mózgu i wola - tytaniczna wola!

Wbrew pierwszemu wrażeniu, Waldemarowi nie grozi tytaniczna [link widoczny dla zalogowanych], w której kołaczą pulsa. Nasz ordynat postanowił się oświadczyć. A oto reakcja wybranki:

Cytat:
Chwyciła się za skronie i łapiąc szybko powietrze w rozchylone wargi, wyrzuciła z piersi wielki, potężny krzyk serca, niby hejnał dziękczynny:
- Boże! Boże! Boże!...


Szał uniesień przerywa wizja: Stefa widzi najpierw błyskawicę, potem babkę w kwiecie wieku. Wizja działa na tyle wstrząsająco, że Waldy zostaje odprawiony (ale przyjmuje to po męsku, jak widać na załączonym obrazku)

Cytat:
- Nie kocham pana!... nie chcę!
- To kłamstwo! - wybuchnął Waldemar. - Kochasz mnie i będziesz moją!
- Nigdy! nigdy!...


A potem następuje drama. Morze dramy i to dosłownie, bo wszyscy ryczą, Stefcia najbardziej.

Cytat:
Oczy Stefci pomimo łzawej mętni gorzały. Buchała z nich szalona miłością dusza, obudzony a palący żar młodej natury. Na ustach jej zakrzepły ból zmalał; rozchylał je teraz dziki krzyk wewnętrznej nawałnicy. Wrzała w niej męka i krew rozkipiała, bijąca ogniem na twarz. Dłonie łamały się w żywiołowej walce. Wszystkie siły duchowe Stefcia wezwała na pomoc. Za słabe były, nie mogły zwyciężyć. Miłość jej tragiczna, głęboka a poważna przez swą ciszę, gwałtownie, jak pożar od iskry piorunu, targnęła jej sercem, porywając w bezkresny wir zmysły i duszę. Pożoga olbrzymich uczuć zatrzęsła istotą Stefci, waląc w mózg niezmierną potęgą, płomieniem, niosąc z rozpędem huraganu gorące zarzewia do jej żył.
(...)
- Kocham go do szaleństwa, bez pamięci! Jego być chcę, jego niewolnicą!
(...)
- Kocham go! Waldy! Waldy! mój panie!


Cytat:
Potworne macki nieszczęścia wypełzały do Stefci groźne i nieubłagane, zabijając w niej życie.


Cytat:
Oczy Waldemara, uporczywe, silne wolą, niemiłosierne w wyrazie, stały wciąż prze dnią


Tymczasem Waldy:

Cytat:
gromy miał w oczach, sztylety na ustach


I ogółem nie traci nadziei. Słusznie, bo zaręczyny wreszcie dochodzą do skutku, następuje cały rozdział poświęcony opisowi kwiatów i wiecie co? To ładny kawałek jest, taki rodem z bajek czy powiastek w stylu L.M. Montgomery. Nad nim pastwić się nie będę.

Rzut oka na nastroje w towarzystwie:

Cytat:
Duma i ambicja grały na nerwach księżnej treny żałobne po umarłych nadziejach.


I na Stefę wobec towarzystwa:
Cytat:

Usta jej zadrgały, fala krwi przepłynęła przez perłową karnację jej twarzy. Delikatna łzawa powłoka rozbłysłą w jej źrenicach. Zalśniły jak pióra jaskółek, gdy w locie dotknąwszy wody, wzlatują do słońca.


Sama perłowa karnacja to za mało, więc bohaterka zostaje podrasowana "cerą o tonach delikatnych, niby muszli perłowej przy wschodzie słońca".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:11, 28 Wrz 2015    Temat postu:

Zwiedzamy pałac Michorowskich:

Cytat:
Czasem Stefcia grywała w swym lustrzanym buduarku na pianinie z lapis-lazuli ze srebrnymi okuciami i klawiszami z konchy perłowej

Cytat:

Ciężkie zasłony w oknach z karmazynowego aksamitu

Cytat:

Natchnienie duszy Stefci, wylane na klawisze, rzeźbiło w powietrzu przepiękny posąg jej szczęścia


Zdziwniej i zdziwniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:19, 28 Wrz 2015    Temat postu:

Nie zazdroszczę im pianina z lapis-lazuli, moje z Calisii jest cholernie ciężkie a remont kiedyś trzeba robić Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3554
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pon 21:37, 28 Wrz 2015    Temat postu:

Gdyby pianino było nefrytowe, brzmiałoby jak coś, na czym gra się ku rozrywce Terakotowej Armii.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:53, 29 Wrz 2015    Temat postu:

Jedziem dalej z tym szczęściem.

Cytat:
Waldemar chciał ją ucałować, ale wyrwała się i szła do drzwi, mówiąc trochę zdyszanym głosem:
- Chodźmy na dół. Już wielki czas.
Waldemar wzburzony poszedł za nią. Blisko wyjścia nagle przekręcił drugą korbkę elektryczną w ścianie.
Światło zgasło.
Stefcia krzyknęła. On gwałtownym ruchem chwycił ją w ramiona, przegiął jej głowę w tył i stłumionym szeptem mówił, pochylony nad nią:
- Nie wyrywaj mi się nigdy! Słyszysz? Tyś moja! moja!...
Głos mu zadrgał chrapliwie, ramiona cisnęły ją z konwulsyjną mocą.
Stefcia zadygotała. Jego szał przeraził ją. Czuła, że omdlewa w jego uścisku i w tej czarności pokoju.
- Waldy... mój... tyś dobry - szepnęła z błaganiem, to jedno znajdując na swą obronę.
Uderzony dźwiękiem jej słów, Waldemar puścił ją natychmiast i rozjaśnił pokój. (...)
- Rozbroiłaś mnie! mój ty cudzie jedyny!... Daj mi usta na dowód, że mi wierzysz...

Bo czym były tró loff bez napadów zaborczości.

Cytat:
Uważano ją za fetyszkę, gdyż wybredny gust Waldemara znany był powszechnie

Aha.

Cytat:
Namiętna potęga pochłania świat. Miłość bucha z pękających drzew, wre, kipi, wrzątkiem oblewa wszystko, co żyje.


Tymczasem wzbierają czarne chmury i arystokracja się burzy:

Cytat:
Twarz hrabiego pęczniała coraz bardziej.


Ci Źli uprawiają hejterstwo i wysyłają Stefci obraźliwe liściki. Jej ojciec miał kontrolować pocztę, ale nie sprawdza się w roli cenzora, anonimów nie przechwytuje, ba - przynosi córce jeden z nich, a potem nijak nie może połączyć tego wątku z faktem, że Stefa tego samego wieczora dostaje zapalenia mózgu.
Hej Ostateczny można streścić jako: nie lubimy cię i nie polubimy, Waldy po pierwszym zakochaniu poczuje się nieszczęśliwy, pomimo piękności jesteś dla nas trędowata. To powieść dla panienek, więc kurew jebanych nie uświadczysz i w ogóle można zastanowić się, o co ten raban.

Aha, mały opkoizm: uroda bohaterki zawsze na pierwszym miejscu. Pogrzeb babci? Nic to, najpierw opiszmy, jak wszystkich zdumiała uroda Stefy! Ubijamy bohaterkę przed ślubem? Ale najpierw każmy jej przymierzyć suknię ślubną, by opisać, jak ślicznie w niej wyglądała.

Stefa dostaje zapalenia mózgu i umiera w dniu ślubu. Jak wszyscy wiemy, śmierci świętych towarzyszą cuda: tutaj mamy słowika śpiewającego o świcie. I w ogóle daję całość, bo to pikne jest:

Cytat:
Cisza wielka, cisza jakaś mistyczna spłynęła na jasny, wonny pokój.
Nagle w tę ciszę uroczystą posypały się delikatne rytmy, jak trele na flecie ze złota i pereł.
W brzozie pod oknem, w otoczeniu gęstych krzaków białego jaśminu, zaśpiewał słowik.
I muzykę swą posyłał wysoko aż do różowych zórz na niebie, aż do roztoczy słońca. Król dnia wyjrzał już spoza seledynowej wstążki, ostatniej z bogactw jutrzenki. Ptaszek flecikiem swym wzywał blaski, harmonijnym świstem tonów przywabiał jasne duchy z błękitów aż do stóp Wszechmocnego, aby spłynęły na tę brzozę, w to okno otwarte a ciche jak w kaplicy.
I tyle uczuć płynęło wysnutych z piersi słowika, i tyle prośby, i tyle modlitwy, że pierwsze różane zorze zaczęły dążyć w tę stronę, zabierając z sobą wszystkie barwy niebieskie.
Szło słońce młode, pyszne i niosło z sobą ciepło i blask... Szły zapachy kwiatów... Szły upajające wonie łąk... Szły wiewy ptasich lotów... Szły ciche szmery powietrzne.
I od stóp Boga zerwały się jasne duchy piękne, natchnione, wysnute z mgieł srebrnych bieli obłoków.
Cały hufiec niebieski z szelestem sfrunął w powodzi jaskrawych pasm na bujną brzozę, gdzie sygnalizował ptaszek.
I razem ze światłością poranku, razem z zapachami kwiatów i cudną melodią wiośnianą jasne duchy dotarły do Stefci, otaczając śliczną głowę dziewczyny cichym, dobrym tchnieniem.
Słowik trylował, cieniując pojedyncze nuty, jakby przygrywkę jakąś tęskną do rapsodu Aniołów.
Gdy łóżko Stefci zapłonęło ogniem słońca w całej świetni jego potęgi, hufiec niebieski zaszumiał skrzydłami, uniósł się i na złotym szlaku wyfrunął z pokoju, powiększony o jedną przeczystą duszyczkę - Stefci.


Migawki z żałoby.
Cytat:

- Jasna panienka umarła!

Rzecze służba. Coś faktycznie musiało być z tą fetyszką.

Cytat:
- Nie chcieliście jej!... nie chcieliście Stefci i umarła!... zabiliście ją... Stefa!... moja Stefa!...
Dziewczynka zaniosła się nowym wybuchem płaczu.
Na znak przestraszonej matki Klecz wziął dziewczynkę na ręce i wyniósł z sali.

Ta dziewczynka ma 17 lat, tak dla przypomnienia. Ale Lucia przez całą książkę zachowuje się i jest traktowana jak poważnie upośledzona.

Nad winnymi już wisi miecz Damoklesa:

Cytat:
- Ale można by nie podać mu ręki - rzekła surowo księżna.
Lekki dreszcz przeniknął obecnych. Wyrok dumnej pani, magnatki rodowej, wydany na magnata, zrobił wrażenie. Spojrzeli po sobie, jakiś strach przeleciał po twarzach.


I jeszcze pomniczek. Z racji późnej pory nie chce mi się przepisywać tego kawałka - nie był zresztą zły - więc tylko rzucę dla porządku, że na mogiłce stoi podobizna Stefci w towarzystwie anioła. Biała. Marmurowa. Z epitafium:

Cytat:
W pierwszej wiośnie życia zgasła jak jutrzenka...
Jak biały motyl, wplątany w ciernie.
Pozostawiła po sobie łzy.
I w sercu narzeczonego niezgłębioną chmurę.
Bo była jego szczęściem...
Wieńczcie ją, anieli.


A odsłonięty jest w takich oto okolicznościach przyrody:
Cytat:
Zapaliło się niebo, zbałwanione fale czerwieni szły dalej i dalej, niosąc blachy rubinowego złota, dziergając przepyszną frędzlą pąsowa-złocistą brzegi ciemnych obłoczków. Drobne chmurki szaroperłowe nasiąkły czerwonym proszkiem, zwisając ciężko, niby gąbki nabrane krwią. Różowe pyły sypały się obficie na ziemię. Skłon nieba nurzał się we krwi, poprzerzynany brzemiennymi obłokami. Im więcej w górę, tym silniej panoszyło się złoto, spychając rubiny do wspaniałego tronu króla, na ukraszenie jego majestatu.

Cytat:

Pomnik zawisł, zda się, w powietrzu, płynął w górę na drogocennych gobelinach zachodu.


Parę postów temu naśmiewałam się z wszechobecnego chrzczenia po Stefci. Finalny chrzest:
Cytat:

Po powrocie do Głębowicz odbyła się uroczystość założenia fundamentów pod szpital i ochronę imienia Stefanii


Koniec.

A teraz facecje na bok: to się naprawdę dobrze czytało. Jest paru bohaterów do lubienia, parę sensownych myśli (chociażby o klasach czy słabych rokowaniach miłości platonicznej), parę ładnych zdań/scenek (nawet w zalewie angstu po śmierci bohaterki! Ot, portret Stefy w galerii Michorowskich jako trollowanie wyższych sfer) i kupa fajnych pomysłów. Trędowata staje się moją oficjalną guilty pleasure, ot co.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 23:22, 29 Wrz 2015    Temat postu:

Chwila, moment... Czy dobrze zrozumiałam, że Stefa umiera właśnie z powodu przeczytania jednego hejterskiego liściku? Łał. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Żółwik na parapeciku



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2806
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:29, 29 Wrz 2015    Temat postu:

Teoretycznie odbiera ich masę, ale finalnie dobija ją ten, który streściłam. Więc yup. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:29, 29 Wrz 2015    Temat postu:

Hasz, wiesz, do tego są sequele Wink. Osobiście polecam te nie-autorskie: Brochwicz zaręczony z nawróconą pustelnikiem Melanią, ukryta zła siostra bliźniaczka Stefy i zakonnice wierzące w diabła porywającego postulantkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1099
Przeczytał: 126 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:04, 30 Wrz 2015    Temat postu:

Haszyszymora napisał:
I jeszcze pomniczek. Z racji późnej pory nie chce mi się przepisywać tego kawałka - nie był zresztą zły - więc tylko rzucę dla porządku, że na mogiłce stoi podobizna Stefci w towarzystwie anioła. Biała. Marmurowa. Z epitafium:
Cytat:
W pierwszej wiośnie życia zgasła jak jutrzenka...
Jak biały motyl, wplątany w ciernie.
Pozostawiła po sobie łzy.
I w sercu narzeczonego niezgłębioną chmurę.
Bo była jego szczęściem...
Wieńczcie ją, anieli.

Nie było tam jeszcze płaczących Paszczaków z marmuru?

Leleth napisał:
Hasz, wiesz, do tego są sequele Wink. Osobiście polecam te nie-autorskie: Brochwicz zaręczony z nawróconą pustelnikiem Melanią, ukryta zła siostra bliźniaczka Stefy i zakonnice wierzące w diabła porywającego postulantkę.

Wow, serio? Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:22, 30 Wrz 2015    Temat postu:

Sunawani napisał:
Wow, serio? Laughing

Jak najbardziej.

E. A w ogóle, to polecam "Na ustach grzechu", jest cudne, co by o Samozwaniec nie mówić, pięknie po takich tworach przejechała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 0:58, 30 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:05, 30 Wrz 2015    Temat postu:

Lenn napisał:
Chwila, moment... Czy dobrze zrozumiałam, że Stefa umiera właśnie z powodu przeczytania jednego hejterskiego liściku? Łał. Very Happy


Sumienie mnie zaswędziało. Ja się tak z opowiastki K. Michalak o hejterach śmiałam, a ona do Australii wyjechała...i jak ja się teraz mam czuć, a? Parszywie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:32, 30 Wrz 2015    Temat postu:

Bez zarzutu, przynajmniej nie masz jej na sumieniu Wink Swoją drogą, wow, faktycznie już wyjechała? Na blogasku ani słowa, to myślałam, że pomysł upadł :d

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 8:11, 01 Paź 2015    Temat postu:

Cytat:
Ptaszek flecikiem swym wzywał blaski

Miazmacie, odstąp!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1999
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:10, 21 Lis 2017    Temat postu:

Odświeżam! Very Happy Swój związek z „Trędowatą” zaczęłam po przeczytaniu polecanki kumpeli, pozazdrościłam jej fantastycznych wspomnień z sam na sam ze Stefcią i Waldym. I cóż, Tredzia wzięła mnie tak mocno, że poznałam ją od razu z połową znajomych i nawet przyszłyśmy razem na imprezę! Nasz gorący romans trwał zaledwie dziesięć dni, ale jestem pewna, że nigdy o nim nie zapomnę <3 A teraz i Wy musicie ją pokochać, o! Very Happy

Jak to młoda, niezamężna panna, poleciałam na atmosferę tej książki, jest szalenie erotyczna! To po prostu porno Very Happy Spójrzcie, scena z samego początku:

Dziewczyna przychylała do ust białe czarki [kwiatów] i piła te łzy ze swawolnym uśmiechem.
Pierwsza młodość jej życia i pierwsze poranne blaski słońca złożyły się w potężny hejnał szczęścia, spłynęły do duszy stubarwną tęczą.


Albo o, na pewno w Waszym życiu brakowało seksu...
...
...
... wiosna/księżyc!

Słońce, uśmiechnięte, rozparzone, spuściło się niżej, cisnęło na ziemię zdroje gorących zarzewi, namiętnych uścisków. Grzało ją, piekło lubieżnym płomieniem.
Rozdyszał się cały świat! [...] Zwyciężyły nabrzmiałe fale. Jak wrzątek wewnętrzny rozrywa wulkan, tak spienione wody przedarły twardy pancerz, rozlały się na nim i biorąc pod siebie miażdżyły ciężarek swych mas. [...] I namiętność buchnęła z ziemi, dreszcze ją przeniknęły. Z potężnych płuc ziały rozkosznie białe opary. [...] Wrzask radości zabrzmiał w przestworzach świata. […] Namiętna potęga pochłania świat. Miłość bucha z pękających drzew, wre, kipi, wrzątkiem oblewa wszystko, co żyje. Idą szepty zmysłowe, duszne uściski… I całusy, i dreszcze rozkoszne. Wielki spazm rozprężonej natury pali ogniem, kołaczą podniecone tętna w ziemi, żarne pulsa. Rozszalały się pożądania! Pożoga pragnień!
Wiosna rozkwitła, rozśpiewała się. Sama zaczęła kochać. […] Z piersi młodzieńczych, słodkich jak jagody, wydycha płomienne westchnienia. Jej śpiew dźwiękliwy zagrzmiał nieskończoną gamą upoistych nut. Drzewa niosą echa w dal bezkresną, przyroda słucha uroczej pieśni swej pani. Roztęskniona wiosna szarpie naprzód ukwiecone ramiona; z gorących ust śle żałosne skargi:
– Miłości, miłości!
I strojna, rozrosła bogini czarów, z szałem w kipiącej krwi, o wieczornych zmrokach woła do księżyca:
– Pójdź!…
Spływa wielki, bladolicy, w tajemniczych cieniach baldachimów nocnych, i tuli rozkochaną. Lśniące metalowe źrenice wpija w jej postać, przesuwa po jej cennych sukniach. Bierze ją w ramiona i poi miłością. I wargi jej spieczone gorączką żądzy ochładza pocałunkiem swych zimnych ust. Szepcą razem porwani ogromną mocą kochania.
– Wiosna pragnie! – woła przyroda.


Och, a skoro jeszcze tu jesteście, weźmiecie udział w nieanonimowej ankiecie na temat preferencji seksualnych. Kto jest lepszy w sprawianiu głównej bohaterce przyjemności: sama Stefcia (łamane przez przyroda) czy też Waldy?
Oceńmy najpierw umiejętności monsieur ordynata:

Cisnął ją do siebie, jej usta, oczy, włosy, okrywał bezpamiętnymi pocałunkami.
Długa, rozkoszna chwila czaru, nieziemskiego upojenia zawisła nad nimi. Wszystko, co świat posiada najpiękniejszego, mieści się w takich momentach. Taka uroczystość duchowa, w połączeniu z namiętnością, przewyższa wszelkie uroczystości ziemskie.
Takie chwile stworzone muszą być przez aniołów: są zbyt czarowne.

W parę godzin potem Waldemar i Stefcia w białym salonie, wśród kwiatów, zamienili ze sobą pierścionki. Gdy na palcu Stefci błysnął olbrzymi brylant, klejnot rodowy Michorowskich, a ona włożyła narzeczonemu na mały palec swój pierścionek z perłą uriańską, spragnione usta Waldemara spoczęły na ustach dziewczyny i trwali tak długo upojeni aż do ekstazy.
Tylko Stefcią wstrząsnął dreszcz jakiś rozkoszny, ale dziwnie trwożny.
Może spłynęły wówczas do salonu nad młodą parą duchy zmarłej Stefanii Rembowskiej i Gabrieli de Bourbon, jak nieme a ponure memento najszczęśliwszych jaśni życia.


A teraz popodglądajmy Stefcię, kiedy jest pozostawiona sama ze swoimi fantazjami:

Krótka chwila uścisku Waldemara pozostała w nerwach, Stefcia czuła się opasaną żelaznymi okowami jego namiętnych ramion, czuła rozpalony oddech jego ust obok swej skroni przez jeden błysk oka.
Skąd przyszła ta siła, ta moc nieludzka, co ją wyrwała z tytanicznej władzy ukochanego? To rozpacz, to wizja przeszłości.
Stefcia wyjęczała rozdzierającą serce skargę:
– Kocham go do szaleństwa, bez pamieci! Jego być chcę, jego niewolnicą!
Wpychała chusteczkę w usta, aby nie skowyczeć z bólu, z pragnień słodkich, niosących ją w zawrotną przepaść tęsknoty.
– Kocham go! Waldy, Waldy! mój panie!

Chwilami słabła. Wówczas ciche pasemka nadziei wsuwały się w jej dramat, słodko szemrząc. Jakby we śnie, doznawała złudzenia nad wyraz błogiego, że on jest obok niej, że kładzie dłoń na jej skroni i przemawia łagodnie. Ona opiera głowę na jego piersiach z ufnością, z nieziemskim uczuciem szczęścia; uczuwa na ustach pocałunek; palące dotknięcie jego pożądliwych warg niby słodka trucizna odurza ją… W upojeniu bez granic mdleje, pada w promienisty krąg niewysłowionej błogości.
Czy to już śmierć?… Stefcia drży, nie śmie podnieść głowy, otworzyć oczu, trwa w niepamięci, owiana wonią zaczarowanych kwiatów marzeń.

[chwilę później]

Postać Waldemara olbrzymiała w jej podnieconej wyobraźni, głos jego grzmiał niby wzburzone wody oceanu. Ramiona potężne, ramiona mogące skruszyć wulkan otwierały się do niej, aby unieść ją z ziemi, do wyżyn rozsłonecznionych, do apoteozy boskiej szczęśliwości
Stefcia majaczyła z jego ideałem w całej swej istocie.


No dobrze, motto tej książki to po prostu:

Stefcia żyła teraz gorączkowo, w ciągłym podnieceniu.

Myślicie teraz, że wybieram specyficzne fragmenty, by uwieść Was tekstem? To chodźcie ze mną na bal i spójrzcie, co bohaterowie mówią wprost:

– To esencjonalna dziewczyna, tylko nie bardzo pozwala badać temperaturę swych gorejących oczu.
– Ale może pozwoliłaby ją podnieść.
– W każdym razie nie panu.
– No!... i nie panu także.
– Do tej chemii ma najwięcej zdolności ordynat.
– I szans, proszę dodać.
– Moi panowie, uwagi o pannie Stefanii radzę zakończyć przed wejściem Michorowskiego, inaczej bowiem w tym gabinecie temperatura może się podnieść do takiej skali, że zostaniemy zwęgleni.
– Czyż ordynat aż tak jest podniecony?


Ahaha, to ogólnie było całkiem niezłe przyjęcie, skoro:

Za nimi majestatycznym krokiem wtoczył się hrabia Barski.

Chyba na tej samej inbie pojawiła się wzmiankowana, gumowana margrabina Werrrra & podofilia:

Pochylił się i z łobuzerskim uśmiechem popatrzył w oczy margrabiny. Ona przymknęła powieki oddychając szybko. Stopy jej drżały.

Wera upadła na otomanę obok lampy, ręce podłożyła pod głowę i zaczęła się cicho śmiać. Ciężka materia sukni spłynęła na dywan, odsłaniając wytwornie przybrane stopy, złożone z wdziękiem. Pierś margrabiny falowała gorączkowo, po ciele jej przelatywały płomienie. Gibkim ruchem odwróciła do ordynata głowę i biust, i świecąc zębami, śmiała się ciągle. Oczy jej ciskały kolące ognie.

Widziała eleganckie jego buty z ostrogami, opinające prawdziwie arystokratyczne stopy, i drażniły ją w dziwny sposób.


Zadziwia mnie jeszcze upodobanie autorki do chodzących nozdrzy, ale wiecie, każdemu jego porno… Ojj tak.
Kochani, załóżmy teraz Waldemarowi profil na Tinderze, opisując go tymi słowy:

Michorowskiemu zmysły wypełzły na usta. Oczy mrużyły się satyrycznie, ale nozdrza zaczęły wachlować prędkim tempem.

Michorowski jest jak ogniotrwała kasa sztucznie zamknięta.

Odznaczała go przy tym znamienna wypukłość charakteru, co czyniło go odrębnym.

Jego taniec, pomimo zręczności i zuchwałej brawury, układał się jednak trochę posągowo, co nadawało mu wyłączny wyraz.

Ordynat jest zastosowany do swojego otoczenia.

Gromy miał w oczach, sztylety na ustach.

Nosi w sobie lwa i pęta na niego.

Waldemarowi zapaliły się ognie w oczach. Radosny uśmiech mignął na jego pysznych ustach, z jego rysów znikła groza, zalśnił w nich rój promiennych świetlików, rozżarzył stalowe źrenice, rozjaśnił pąsowe wargi pod ładnym wąsem. Cała twarz wyglądała tak, jakby padła na nią łuna wschodu.


Zanim zapragniecie się z nim umówić, ostrzegę Was, że Waldy wcześniej puszczał się na prawo i lewo, więc ma bardzo… intensywne… życie wewnętrzne. Koleżanka mi tak mówiła…
Jakbyście jednak chcieli się z nim spotkać, to sprawdźcie jeszcze, czy Wasze poglądy na związek się zgadzają:

Stefcia przypomniała sobie jedną rozmowę z Waldemarem. Mówił, że powstające uczucie jest podobne do gmachu nowo wznoszonych murów. I dobrze jest, gdy cegłą jest sama miłość, oparta na cemencie szacunku. Tylko na cemencie – glina wyłączona.
Żelazne wiązania – to stałość.
Kielnia – to zaufanie, łączące miłość z szacunkiem
Krokwie i sklepienie – to warunki i okoliczności. Mogą być one bardzo wyniosłe lub też dość niskie.
Tynkiem jest wiara. Powinna posiadać wielką siłę, chcąc uchronić mur od ruiny.
Wapno – to opinia świata. Szczęśliwie, jeśli pokrywa mur już zlasowane – nieszczęśliwie, jeśli przed zlasowaniem, czyli przed ustaloną reputacją, bo wówczas byle zły powiew łamie wapno i kruszy.
Fundamentem Waldemar nazwał dość cynicznie – pociąg zmysłowy.
I dowodził, że powstałe na nim gmachy uczuć bywają najwspanialsze, jeśli zaś istnieje bez przerwy, wówczas są najtrwalsze. Ale przyznawał, że fundamentem może być również jedność duchowa, wspólność myśli i zapatrywań
Stefcia, przypominając sobie jego zdania, wplatała je teraz we własne uczucia.
A może istotnie bez pociągu zmysłowego nie ma szału w miłości i sama miłość za blado by wyszła, jak obraz cenny artyzmem, bogaty w technikę i koloryt, lecz pozbawiony odpowiedniego światła.


Ostrzeżenie ostatnie: Waldy potrafi być bardzo zdecydowany i lubi przejmować inicjatywę:

Cały ferment wahań, zagadnień, przez który przeszedł w ostatnich czasach, skrystalizował się jasno, z wypukłą wyrazistością. Wiedział już, do czego dąży, czuł, że jest już na pewnym gruncie. Teraz nie zachwieje się, pójdzie naprzód z podniesioną głową. Doda mu tężyzny krew rozkipiała, która w swym warze już ma bunt, opór przeciw spodziewanemu oporowi. Doda mu energii niezmierne pragnienie osiągnięcia celu. Gorące pulsa rozsadzają mu żyły, kołaczą w mózgu i wola – tytaniczna wola!

Olbrzymia siła namiętności, jakiej dawno nie doznawał, pchała go do niej. Uczuł, że pożąda tej dziewczyny, że ona przepala mu krew, szarpie nerwy.


Co bywa bardzo przydatne, jeśli biegnie na Was ogromny, wkurzony jak jasna cholera dzik. Waldy rzuci się na niego z nożem i go zabije jednym ciosem <3
Dobrze, zatem miłego romansu. Dostaniecie od Waldiego kilka ładnych komplementów i drogich prezentów.

Drażni mię, działa jak haszysz. Chcę się nią upić.

To ogień w kielichu białej lilii.

Czasem Stefcia grywała w swym lustrzanym buduarku na pianinie z lapis–lazuli ze srebrnymi okuciami i klawiszami z konchy perłowej.


Aha, i pamiętajcie, nie ma nic niewłaściwego w portrecie matki wiszącym naprzeciwko łóżka. Ładna laska to była.
Okej, życzę Wam wszystkiego najlepszego (tylko nie zaglądajcie do skrzynki ze spamem). Dołączę się do innej byłej Michorowskiego:

– Porzuca pan małe stawki, a rozpoczyna... wielką grę. Wygrasz na pewno! Ale co do mnie, chciałabym należeć do tych natur... najszczęśliwszych, na których przejście z tęczy do mgły nie robi wrażenia.
Ordynat pocałował ją w rękę.
– Niech pani nie zazdrości glinie, że robią z niej lalki.


Okej, okej, ale mamy na forumu kilku mężczyzn (trzech nawet widziałam na żywo!), i parę osób niehetero. Najlepszą możliwą reklamę Stefci już zrobiłam, to dorzucę tylko dwa niezłe cytaty:

Oddychała kryształem i stała się nim.

Po niej każda intryga może się ześlizgnąć jak ślina po krysztale.


Oraz zwierzę się, że jednym z moich ulubionych szipów byłoby Stefcia/Lucia, bo widać pewien potencjał. Gdyby Lucia nie była beznadziejnie głupia.

– Ja nie wyjdę wcale.
Lucia otworzyła szeroko oczy.
– Czemu?! Jak to! Pani nie wyjdzie! Ja już chwaliłam się panią przed wszystkimi…
– Ach, moja Luciu!
– A bo ja panią bardzo kocham.
Stefcia ucałowała dziewczynkę. […] Jak rozdokazywane dziecko porwała Lucię wpół i zaczęła walcować po pokoju, śpiewając.
Lucia tańczyła zapamiętale. Obie były prawie jednego wzrostu, fruwały, kręcąc się w wirze walca i śpiewając jedna przez drugą. Latał za nimi jasny warkocz Luci i trzepotała batystowa suknia Stefci. Na twarzy jej wykwitły rumieńce, fiołkowe oczy spod ciemnozłotych obsłon błyskały ognikami, rozchylone różowe usta chwytały szybko powietrze, skutkiem czego śpiewany głośno walc wychodził urywanie. To jednak nie przeszkadzało tancerkom.

Lucia to miła dziewczyna, kochamy się z sobą.

Lucia nazywała już Stefcię po imieniu. Węzły przyjaźni między nauczycielką i uczennicą w ostatnich czasach mocno się zacieśniły.


Niestety młoda nie miała po kim odziedziczyć intelektu:

– Ciocia widzi jego zabiegi około Luci? Tak czy nie?
– Odbiegasz od przedmiotu.
– Właśnie do niego dążę. Niech mi ciocia odpowie.
– Asystuje Luci. Wiec cóż z tego?
– Ale ciocia to widzi i pozwala na to.
Pani Idalia zerwała się z krzesła.
– Ach! mój drogi nie widzę w tym nic złego, ze z sobą flirtują. Cóż to szkodzi?
– Sadze, ze dla Luci jeszcze taki flirt zbyteczny – rzekł Waldemar chłodno.
– Przeciwnie. Lucia ma szesnaście lat, niech się wprawia. Dla dziewczyny w tym wieku to nawet konieczne.
– Czy i to byłoby koniecznym, gdyby się zakochała?...
– Chociażby! W Prątnickim może się nawet kochać.
Waldemar spojrzał na nią, nie wierząc własnym uszom.
– Za pozwoleniem. Co znaczy ten dodatek "nawet" i w ogóle to w "Prątnickim"?
– Sadze, ze rozumiesz.
– Niestety, nie.
Pani Idalia wybuchnęła.
– Gdyby Prątnicki był z naszej sfery, lecz niestosowny jako partia, wówczas inaczej bym się na to zapatrywała, ale tak...
– A tak wolno im się kochać? No to może wolno im będzie pobrać się? – spytał z ironia.
– Drażnisz mnie, mój drogi!
– Ja tylko pytam. Wiec jemu wolno z nią flirtować, jej wolno kochać się. Ciocia na to pozwala, on to widzi. No i nie bądźże tu w dobrym humorze! To jest kwintesencja jego dzisiejszej przejażdżki. Pełen dobrych myśli pojechał karymi końmi, a cioci zadysponował gniade, uważając, ze przyszła teściowa może ustąpić w takiej drobnostce.
– Waldy, co ty mówisz?
– Nic więcej, tylko prawdę.
– Ależ... Czyżby? – zastanowiła się.
– Tak, tak... To właśnie! – zawołał Waldemar podchwytując myśl ciotki, która nagle zbladła.
– On śmie marzyc o Luci?
– O! Dlaczegóż by nie? On jest bardzo odważny.
– To niemożliwe!... Nie, nie! To by było szczytem zuchwalstwa! – mówiła pani Idalia wzburzonym głosem.


Więc ludzie, jak coś, to bierzcie Ritę. Rita jest najlepsza! <3 To młoda, niezbyt bogata szlachcianka, przyjaciółka i Stefy i Waldiego, no po prostu członkini ich ekipy. Jest świetna inteligentna, zabawna, miła, dobra, empatyczna, ma cięty język, cudowną relację z Trestką (na początku, kiedy jego zaloty to raczej żarty niż poważna sprawa, potem ten wątek się psuje) i pasję – konie. Niestety jak każda kobieta w tym uniwersum jest zakochana w Waldym, bez wzajemności, ale podchodzi do tego z dużą dozą dojrzałości. Trochę ją to boli (bardzo, kiedy Waldy wiąże się ze Stefą na poważnie), ale wie, że Waldy od początku stawiał sprawę jasno: między nami nic nigdy nie będzie, i że shit happens, miłość nie zawsze jest odwzajemniona. Nawet wspiera Waldiego w konflikcie z pozostałą częścią rodziny.

Na zakończenie zarzucę jednym z bardziej wtfnych cytatów:

Gdyby konwenanse nie grały w gronie tych ludzi pierwszorzędnej roli, niejedno ciche westchnienie spłynęłoby w łyskliwą toń. Ale byli to wszystko ludzie z jedwabnego świata, może nie zawsze czysto jedwabni, lecz wypolerowani tak, że ani supełek wewnętrznej natury, ani włókienko istotnej prawdy nie uwydatniło się szczerze spoza atłasowej powierzchni. Każdy udawał zasłuchanego w muzyce lub patrzał w obłoki, jakby licząc plamiące je mewy. Nikt nie wyjawiłby swych rojeń, nawet panna Rita, zwykle uważana za mało jedwabną.

I pamiętajcie, jeśli Wasz romans z Tredzią też będzie tak ekscytujący, jeśli traficie na różne niesamowite przygody, to oczekuję zaproszenia na Wasze wesele. Ostatecznie sznurka do posta w tym temacie. Au revoir, mes chers.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hersychia dnia Wto 20:57, 21 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:49, 21 Lis 2017    Temat postu:

O rany, już zapomniałam, że to taka upojna książka. <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1052
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 11:06, 22 Lis 2017    Temat postu:

Ach, cudowne cytaty! Smile
Przyznam, że po niektórych takich dłuższych opisach przelatywałam wzrokiem, kurde, chyba sporo straciłam xD

A Rita to wspaniała dziewczyna, jedna z najfajniejszych bohaterek takich dawniejszych książek <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1999
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 18:37, 24 Lis 2017    Temat postu:

Zapomniałam całkiem. Czytałam książki wypożyczone z biblioteki, zobaczcie, co znalazłam w drugim tomie Razz
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin