Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Supernatural
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 27, 28, 29  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:47, 24 Paź 2015    Temat postu:

A oto i stworzony naprędce wyraz mojej frustracji. (Oczywista, spoiler alert).


Atmosfera w pokoju była specyficzną mieszaniną rezygnacji, napięcia i rutyny. Jeremy Carver, producent SPN, przygotowywał sobie ósmy z rzędu kubek kawy, melancholijnie przesypując ziarenka z opakowania do porcelanowej filiżanki. Scenarzysta X – chudziutki, odziany w zapięty pod samą szyję sweter młodzieniec skrywający oczy za olbrzymimi szkłami okularów, nieśmiało odchrząknął.
- Przepraszam, ale czy nie powinniśmy wreszcie zacząć?
- O, właśnie, właśnie! - poparł go gorączkowo jak zwykle nadpobudliwy scenarzysta Y, lekko podskakując na krześle.
Scenarzysta Z zwyczajowo milczał. Był człowiekiem-legendą - zawsze chodził w tej samej, pomiętej koszuli i mimo że rzucił palenie dwadzieścia lat temu, nadal czuć było od niego tytoniem; fama głosiła, że napisał scenariusz któregoś z pierwszych dziesięciu odcinków „Szpitala miejskiego”. Jako jedyny członek zespołu posiadał przywilej zajmowania na czas obrad miękkiego fotela, gdzie też obecnie się znajdował, pogrążony w lekturze jakieś grubej francuskiej powieści.
- Co? - Carver potoczył po sali lekko nieprzytomnym spojrzeniem; po chwili na jego obliczu pojawił się wyraz zrozumienia, który niemal natychmiast przeistoczył się w grymas zniechęcenia. - A tak. Jasne. Zbliża się jedenasty sezon. Jakieś pomysły?
X nieśmiało podniósł w górę dwa palce. Był tu nowy; do zespołu dołączył zaledwie dwa miesiące wcześniej. Brak doświadczenia nadrabiał jednak miłością do serialu, sumiennością i nieustanną gotowością do pracy.
Nim jednak najmłodszy ze scenarzystów zdołał wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, do pokoju wpadł bez pukania grafik Janusz – wąsaty typ słusznej postury, ubrany w rozciągnięty T-shirt z napisem „Piwo moje paliwo”.
- Szefie, mam plakaty na nowy sezon.
Janusz z dumą położył przed Jeremym próbkę swojej twórczości. Carver nawet nie próbował udawać, iż interesuje go dzieło grafika; skończył właśnie przesypywać kawę i leniwie sięgnął po stojący nieopodal jego miejsca pracy czajnik.
- Może być – rzucił, nie zaszczycając materiałów promocyjnych choćby jednym spojrzeniem.
Y natomiast wpatrywał się w zdjęcie z marsem na czole.
- Ty, ja skądś znam tę fotkę.
- No pewnie, że znasz – wzruszył ramionami Janusz. - To ta z zeszłego roku.
- Jak to? - obruszył się X. - Używa pan tych samych materiałów?
- A pewnie, że używam, co się mają marnować. Szef się nie martwi – mrugnął konfidencjonalnie do Carvera, który zalewał właśnie kawę wrzątkiem, kompletnie ignorując swego gościa. - Da się na to jakiś bajerancki filtr, będzie cycuś-glancuś.
- A jak ktoś się zorientuje? - X z nerwów przegryzł na pół trzymany w ręku ołówek.
- Spokojna twoja rozczochrana, nikt się nie kapnie. O, proszę, temu kudłatemu dolepiłem nawet kurtkę! - Janusz aż pokraśniał z dumy.
- A filtr to daj jakiś mroczny. Taki, rozumiesz, Silent Hill – Y najwyraźniej przekonywał się do koncepcji kolegi.
Z sięgnął do stojącego na stoliku obok fotela pudełka z ciastkami owsianymi, wybrał jedno i schrupał ze smakiem.
- Może być i Sajlent Hil, jak tam sobie chcecie. Szefie, to ja się zmywam, bo szwagier ma dzisiaj imieniny. Dokończę jutro.
Jeremy przytaknął bez zainteresowania i dodał do zawartości kubka dwie łyżeczki cukru.
Ledwie za Januszem zamknęły się drzwi, zabrzęczał interkom.
- Carver? - głos Pedowitza z podekscytowania poszybował w rejony górnego C. - W ciągu ostatniego miesiąca oglądalność wzrosła nam o 0,004%. Tak trzymać, chłopie, tak trzymać! Zaklepuję wam miejsce na przyszły rok, prime time. Znaj moją hojność. Do roboty! - połączenie zostało zakończone.
Carver schował twarz w dłoniach, uprzednio zapobiegliwie odstawiając kubek na przyniesiony przez Janusza projekt plakatu.
Przez kilka chwil jedynym słyszalnym dźwiękiem było miarowe przewracanie stronic książki przez Z.
- Idę do toalety – oznajmił Jeremy scenarzystom, po czym pośpiesznie wyszedł.
Z kawą.

***

- No to co, zaczynamy? - po piętnastu minutach Y zdecydował się przerwać niezręczne milczenie.
- A-ale przecież Jeremy jeszcze nie wrócił – wyjąkał zaskoczony X.
- I nie wróci. To jego stały numer; udaje, że idzie do kibla, a tak naprawdę ucieka tylnymi drzwiami z budynku. Robi tak zawsze, kiedy ma kryzys twórczy.
- Czyli...?
- Mniej więcej co dwa tygodnie. Nie martw się, przyzwyczaisz się.
X nerwowo przełknął ślinę.
- A zatem pracujemy sami?
- Na to wygląda. No dobrze, co my tu mamy? Zakończenie sezonu dziesiątego... O! Śmierć Śmierci! - Y wyszczerzył w uśmiechu garnitur śnieżnobiałych zębów. - To był mój pomysł. Wpadłem na to podczas wieczoru kawalerskiego kumpla. Kompletnie się wtedy zjara... To jest, świetnie się bawiliśmy.
- Muszę przyznać, że nie byłem przekonany do tej idei – wyszeptał X, ewidentnie zawstydzony swym brakiem solidarności z kolegą po piórze. - Zdziwiło mnie nawet, że Jeremy na to przystał.
- Taaa... W sumie, może nie powinienem był dzwonić do niego w tej sprawie o trzeciej nad ranem – zachichotał Y. - Carver chyba nie do końca wiedział, co się dzieje. No, ale zaakceptował moją koncepcję, a tylko to się liczy.
- No dobrze, ale co z sezonem jedenastym? Pan Pedowitz mówił...
- Hmmm... Pomyślmy. Co jeszcze wydarzyło się w tym odcinku?
- Pojawiła się Ciemność...
- Nuda.
- Bracia się pogodzili...
- Nuda.
- Rowena rzuciła klątwę na Castiela...
- O, i z tym mogę pracować. Mocna była ta klątwa?
- Bardzo! - X z przejęcia aż wyprostował się lekko na krześle.
- I ma na niego wpływ?
- Ogromny!
- I ciężko ją usunąć?
- O, tak!
- Z, co myślisz? - Y odwrócił się w stronę kolegi. - Dwa odcinki?
- Trzy – odpowiedział Z tonem niemal znudzonym, lecz przy tym autorytarnym i nie pozostawiającym żadnego miejsca na dyskusję.
- Ale...ale jak to? - X zerwał sobie z nosa okulary i zaczął nerwowo polerować je rąbkiem swetra, co było u niego oznaką najwyższego wzburzenia. - Tak obiecujący wątek? W trzy odcinki? Przecież to zaklęcie miało być nie do obejścia!
- Synku – Z powoli podniósł wzrok znad książki i obdarzył młodego kompana spojrzeniem na pół zmęczonym, na pół pobłażliwym. - Czy wiesz, co zrobiłem, gdy w 1994 producent kazał mi uśmiercić jedną z bohaterek „Mody na sukces”?
- Uśmiercił ją pan? - odpowiedział niepewnie X.
- Dokładnie. A czy wiesz, co zrobiłem, gdy jakiś czas później kazał mi ją przywrócić do życia?
- ...Odpowiedział mu pan, że nie da się tego zrobić?
- Napisałem, że wcale nie zginęła w katastrofie samolotu, tylko doznała obrażeń, w wyniku których straciła pamięć i została uratowana przez marokańskiego księcia.
Na sali zapadła głucha cisza.
- Czy rozumiesz już, co próbuję ci powiedzieć?
- Nie... nie bardzo.
- My tu nie tworzymy „Wojny i pokoju”. My dbamy o to, żeby tym na górze zgadzała się forsa.
- Ale widzowie...
- Synku – rzucił ponowie Z, tym razem z wyraźnym zniecierpliwieniem – Kto wypłaca ci pensję – widzowie czy zarząd?
Odpowiedziało mu wymowne milczenie X.
- A zatem sam widzisz – westchnął Z, na powrót pogrążając się w lekturze. - Nie myśl za dużo, to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. I zapamiętaj: nie ma takiego fabularnego twistu, którego zdolny scenarzysta nie zdołałby rozwiązać kilkoma zgrabnymi zdaniami.
X wpatrywał się zafrasowany w Z, analizując w myślach jego słowa; jeśli chodzi o Y, już dawno przestał przysłuchiwać się dyskusji, miast tego pieczołowicie ścierając plamy kawy z januszowego projektu.
Interkom odezwał się po raz drugi.
- Carver? Mam dobre wieści. Nastąpiła pomyłka; nie 0,004%, a 0,04%. Zaklepuję wam kolejne cztery lata. Wolisz środy czy czwartki?

KONIEC


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez maryboo dnia Sob 17:48, 24 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pyrite
Harry Forrester



Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 136
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:36, 24 Paź 2015    Temat postu:

To jest ten moment w którym nie wiem czy śmiać się czy płakać. Cóż, chyba da się to pogodzić.
Maryboo stworzyła kolejną perełkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cathia
Kolonas Waazon



Dołączył: 27 Lis 2012
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:50, 27 Paź 2015    Temat postu:

Maryboo, jakkolwiek to straszne, uważam, że to lepsze niż aktualny scenariusz.

Btw, nie zarzuciłam oglądania SPNa, co widać po blogu, ale jestem dokładnie w czarnym odwłoku, jeśli chodzi o czas i Internet... Jeszcze tu wrócę Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 15:11, 28 Paź 2015    Temat postu:

Fanfik jest boski! <3
Scenarzysta, któremu nie dadzą dojść do słowa, zdychający z nudów Carver i serial przedłużony na kolejne lata Smile

A teraz przed nami dwa odcinki nie dotyczące głównego wątku, może będą lepsze w oglądaniu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 12:03, 29 Paź 2015    Temat postu:

No, i ten odcinek był zdecydowanie lepszy Very Happy

Przeżyłam szok, bo Shocked Sam uprawiał seks z kelnerką w Impali.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Czw 12:04, 29 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:23, 29 Paź 2015    Temat postu:

Karmeno - toć przecież nie jest impotentem ani nie składał ślubów czystości Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez maryboo dnia Czw 12:24, 29 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 12:29, 29 Paź 2015    Temat postu:

Wiem, ale to pierwszy raz, gdy pokazano go w takiej scence Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 11:06, 07 Lis 2015    Temat postu:

Dwa dobre odcinki pod rząd, co się dzieje Very Happy
Żeby nie było za pięknie, w zapowiedzi kolejnego odcinka widzimy jak Castiel wali w pysk Metatrona, co nie nastawia optymistycznie do poziomu tego odcinka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Popo
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 22 Cze 2015
Posty: 102
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:03, 07 Lis 2015    Temat postu:

Trochę spóźniona, ale ficzek przepiękny, Maryboo :3 Szkoda jedynie, że nie ma żadnych w waszych analizach do Rywalek...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Popo dnia Sob 19:04, 07 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 16:19, 14 Lis 2015    Temat postu:

Odświeżę wątek Smile Przekopiuję post z bloga Cathii.

Najnowszy odcinek podobał mi się dużo bardziej niż promo. Ale mniej niż poprzednie dwa.
Podoba mi się sięgnięcie do mitologii serialowej, ogromna szansa na zobaczenie Michała i Lucyfera i Pomysł, że stworzenie świata zapoczątkowano wielką ofiarą.
Sceny Casa i Metatrona były okej. O dziwo, Castiel prawie mnie nie denerwował w tym odcinku. Zachowywał się sensownie.
Nie wiem, co myśleć o Amarze jako boskiej siostrze. Trochę to dziwne, ale co tam. Lepiej, że Bóg miał siostrę niż brata, braci już w tym serialu mieliśmy.
Za to strasznie drażni mnie sugerowany romans Deana z Amarą. Bleh... była niemowlakiem, trzymał ją na rękach, a potem była kilkulatką. No po prostu nie, niech już zrobi się dorosła. Ale nawet wtedy obawiam się, że będzie bardziej zainteresowana uwodzeniem Deana niż przejmowaniem władzy nad światem. Tak żeby ułatwić życie scenarzystom ^^ Nie wiem, czy to dobry pomysł na wątek.
Wspaniale, że Sam myśli o ratowaniu ludzi. Tylko skąd nagle aż taka zmiana? Wcześniej przez kilka seoznów nie myśleli o naczyniach ludzkich, a teraz Sam rzuca się z gołymi rękami na trzy demony i uważa, żeby nie zabić żadnego? O_O I jeszcze ten montaż: Sam nie zabija demonów! Cas nie zabija Metatrona! I jeszcze raz Sam! I jeszcze raz Cas! Żaden z nich nie jest mordercą, w razie gdyby widzowie nie załapali! O rany.
Crowley mógłby już dać sobie siana.
Ciekawe, czy w finale zabiją Boga XD A może nie, będziemy mieli wielką zgodę między rodzeństwami: Bogiem i Ciemnością oraz Luckiem i Michałkiem. Tylko Sam i Dean będą pokłóceni, bo zawsze są XD

Podsumowując: zaskakująco lepiej niż się spodziewałam, ale nie zachwycam się, zwłaszcza niepokoi mnie przyszłość wątku Amary. Niecierpliwie jednak czekam na więcej Klatki! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:28, 24 Lis 2015    Temat postu:

Najnowszy odcinek nawet mi się podobał. Miła przerwa od ciemności. Mam tylko, że w następnym odcinku będzie więcej o Klatce <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 10:13, 25 Lis 2015    Temat postu:

Ano, nie był zły, nie jakiś super, ale oglądało się miło i na widok tych masek naprawdę przeszły mnie ciarki XD
Więcej Klatki, tak! Szczerze mówiąc mało mnie interesuje wątek Amary i jej więź z Deanem, nawet mnie ten wątek lekko drażni...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 10:45, 03 Gru 2015    Temat postu:

Odcinek jak odcinek, bywały gorsze, ten przynajmniej mnie nie zdenerwował.

Za to w przyszłym tygodniu pojawi się Lucyfer!!!!!!!!!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:01, 10 Gru 2015    Temat postu:

Obejrzałam i kocham <3

Trochę mi było żal Ciemności ;-;


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 20:22, 10 Gru 2015    Temat postu:

Serio? Mnie wkurzyła, nie lubię, jak ktoś się tak nachalnie narzuca, jak ona Deanowi :/

Dzisiejszy odcinek był dla mnie mega słaby. Jedyne co dobre, to Lucyfer, który jest absolutnie przecudowny. Mam nadzieję, że wyjdzie z Klatki, zabije Amarę i zrobi rozpierduchę, bo na razie nic ciekawego się nie dzieje Mad

Zastanawiam się, czy twórcy serio wiedzą, co zrobić z Ciemnością i Lucyferem, bo po tym odcinku mocno w to wątpię : /


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Czw 20:24, 10 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:27, 10 Gru 2015    Temat postu:

W kościele było mi żal ;-; Ale potem to z Deanem? Masakra!
Ale masz rację. Lucyfer to najcudowniejsza część tego odcinka <3 "Hug it out?" <3
I płaczący Sam. To też było piękne ;-;


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:36, 12 Sty 2016    Temat postu:

Cytat:
Chociaż The CW nie ogłosiło jeszcze oficjalnie listy swoich seriali, które dostają zielone światło na kolejny sezon, na odbywającej się dzisiaj konferencji prasowej TCA, prezes stacji, Mark Pedowitz, w następujący sposób wypowiedział się na temat przyszłości Supernatural:

"Supernatural radzi sobie lepiej niż w zeszłym roku. Tak długo, jak Jared i Jensen chcą go kontynuować, jesteśmy na tak. Mamy nadzieje, że będzie sezon 12."


To ja może usunę filtr i przekażę, co naprawdę powiedział Pedowitz:

"Piniondze! Piniondze! Dawajcie więcej piniondzów! Carver, a ty dokąd?! Wracaj do swojej celi i twórz, czy nie wiesz, że każdy kolejny scenariusz to PINIONDZE?!"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:06, 12 Sty 2016    Temat postu:

maryboo napisał:


To ja może usunę filtr i przekażę, co naprawdę powiedział Pedowitz:

"Piniondze! Piniondze! Dawajcie więcej piniondzów! Carver, a ty dokąd?! Wracaj do swojej celi i twórz, czy nie wiesz, że każdy kolejny scenariusz to PINIONDZE?!"


Wygrałaś xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Wto 20:48, 12 Sty 2016    Temat postu:

Ha, no tak...

Proszę, niech 12 sezon będzie już ostatni, proszę.

Ładny gif, księżniczko Zombie Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:24, 12 Sty 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Ha, no tak...

Ładny gif, księżniczko Zombie Very Happy


Dziękuję Very Happy Dean jako demon musi być śliczny xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 15:12, 18 Lut 2016    Temat postu:

Oglądam już bez większego przekonania, ale muszę powiedzieć, że najnowszy odcinek mi się podobał Smile

Weronika Rosati <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:28, 18 Lut 2016    Temat postu:

Najnowszy odcinek mega! Uwielbiam Mishę <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 864
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Sob 18:37, 12 Mar 2016    Temat postu:

Oto, co Misha niedawno napisal:
"If Supernatural was a human being, it would be starting puberty now! We've been picked up for Season 12!
I hope you stick with the show through it's awkward teenage years. We wouldn’t be here without you!"
Szczerze? Sama nie wiem, czy sie ciesze, zwazywszy, ze nawet 11 sezon nie zaczety... Kocham ten serial, ale chcialabym, zeby sie wreszcie... Skonczyl? Chyba nie bardzo brzmie jak prawdziwa fanka Sad Po prostu czekam na jakies ladne zakonczenie, ktore by wszystkie watki rozwiazalo itp.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 12:27, 13 Mar 2016    Temat postu:

Popieram całkowicie, Rzabciu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KsiężniczkaZombie
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 26 Paź 2015
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:38, 13 Mar 2016    Temat postu:

Jeśli będzie jak 11 sezon to ja jestem za! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 11:39, 24 Mar 2016    Temat postu:

Muszę pochwalić twórców: zrobili fajny odcinek Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Pią 21:52, 08 Lip 2016    Temat postu:

Obejrzałam 2 dni temu pierwszy odcinek. Taki średni był. Jestem ciekawa jak wypadną następne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:24, 09 Lip 2016    Temat postu:

O ile dobrze pamiętam, pierwszy sezon to w większości takie typowe "potwór odcinka" (z lekko zarysowanym motywem przewodnim "szukamy papy Winchestera"), więc nie wiem, na ile Ci coś takiego odpowiada.

Aż mam ochotę powtórzyć SPN, ale tylko pierwszych pięć sezonów...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 10:42, 09 Lip 2016    Temat postu:

Powtórzyłam jakiś czas temu część I sezonu i nadal mi się podoba. Choć to rzecz jasna kwestia gustu Smile
Jakbym miała więcej czasu, to też powtórzyłabym sobie 5 pierwszych sezonów.
Z SPN chyba już się pożegnałam, jeśli idzie o kolejne sezony. Choć pewnie jeszcze nieraz skrobnę fanfika o dalszoplanowych postaciach Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Sob 20:13, 09 Lip 2016    Temat postu:

To chyba sobie odpuszczę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Nie 22:51, 25 Wrz 2016    Temat postu:

Ha, wystarczyło zagadać do siostry, że z spn mi nie wyszło, żeby dowiedzieć się, że ona często znajduje nawiązania do tego serialu i nie wie o co chodzi. Postanowiłyśmy spróbować oglądać to razem, strzał w dziesiątkę Very Happy Jesteśmy już na 5x07, ale zastanawiamy się, czy warto oglądać to do końca. Słyszałam, że od pewnego momentu jakość serialu mocno spada. Jakie macie zdanie na ten temat? Oglądałybyście do końca, czy rzuciły to kiedyś (kiedy?), żeby zachować najlepsze wspomnienia? Tylko błagaaaam, bez spojlerów Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 864
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Nie 23:30, 25 Wrz 2016    Temat postu:

Hersychia napisał:
Ha, wystarczyło zagadać do siostry, że z spn mi nie wyszło, żeby dowiedzieć się, że ona często znajduje nawiązania do tego serialu i nie wie o co chodzi. Postanowiłyśmy spróbować oglądać to razem, strzał w dziesiątkę Very Happy Jesteśmy już na 5x07, ale zastanawiamy się, czy warto oglądać to do końca. Słyszałam, że od pewnego momentu jakość serialu mocno spada. Jakie macie zdanie na ten temat? Oglądałybyście do końca, czy rzuciły to kiedyś (kiedy?), żeby zachować najlepsze wspomnienia? Tylko błagaaaam, bez spojlerów Smile


Tak, jakosc spada, niestety. Na chwile obecna ogladam z sentymentu, chociaz nadal zdarzaja sie lepsze sezony (moje ulubione to sezon czwarty i piaty, bardzo mi sie ten caly motyw z apokalipsa podobal). W sumie najnowszy sezon, jedenasty, byl calkiem niezly, ale musisz przebrnac przez reszte... Raz jest gorzej, raz lepiej, ale widac, ze jakosc ogolnie spadla :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:37, 26 Wrz 2016    Temat postu:

Ja nie dałam rady oglądać dalej niż... siódmy? Ósmy? sezon, a i to ciągnęłam już raczej dlatego że oglądałyśmy to razem z koleżanką, samej pewnie nie chciałoby mi się siadać i oglądać.

Ale tak w ogóle SPN to jest dla mnie niesamowicie interesujący fenomen, zwłaszcza w kontekście trafiających do mnie co jakiś czas informacji, że planują to ciągnąć "dopóki aktorzy będą chcieli w tym grać" Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pon 13:17, 26 Wrz 2016    Temat postu:

Hersychia napisał:
Postanowiłyśmy spróbować oglądać to razem, strzał w dziesiątkę Jesteśmy już na 5x07, ale zastanawiamy się, czy warto oglądać to do końca. Słyszałam, że od pewnego momentu jakość serialu mocno spada. Jakie macie zdanie na ten temat? Oglądałybyście do końca, czy rzuciły to kiedyś (kiedy?), żeby zachować najlepsze wspomnienia? Tylko błagaaaam, bez spojlerów

Powiem tak: nie żałuję, że oglądałam 11 sezonów, bo jednak serial wciąż mi się mniej lub bardziej podobał, dopiero pod koniec doszło do mnie, że od jakiegoś czasu znacznie bardziej krytykuje niż chwalę i mam już tego dość Wink

Tak, po 5 sezonie jakość spada, choć 6 sezon też mi się podobał, z tą uwagą, że jest chaotyczny i wpakowali tam dużo rzeczy. A potem... no cóż... przygody braci są coraz bardziej odjechane, coraz więcej dziur fabularnych i mi brakuje też ciekawych postaci na drugim planie.
Ale jeśli mocno przywiążecie się do braci i nie znudzi Was ich toksyczna relacja, to może Wam się podobać, w końcu serial wciąż ma licznych fanów, wystarczająco licznych, że opłaca się go ciągnąć.
Główne wątki są później niestety rozczarowujące, ale odcinki skupione na polowaniach często się udają, nawet jeszcze w 11 sezonie.
Moja rada jest taka, żeby oglądać, dopóki się podoba, przestać zawsze można (dobra wiem, że to wcale nie jest takie łatwe, jak się człowiek wciągnie, to nawet jak serial przestaje się podobać, to niełatwo się z niego wyplątać ^^)

Mal napisał:
Ale tak w ogóle SPN to jest dla mnie niesamowicie interesujący fenomen, zwłaszcza w kontekście trafiających do mnie co jakiś czas informacji, że planują to ciągnąć "dopóki aktorzy będą chcieli w tym grać"

Prawda? To niesamowite, że SPN ma wciąż tylu fanów, to dla mnie prawie tak dziwne jak popularność Castiela XD
Wkrótce 12 sezon, 13 sezon tez jest ponoć pewniakiem. Aktorzy pytani o ewentualne zakończenie serialu powiedzieli, że chcieliby dociągnąć do 300 odcinka (wypadłby jakoś w połowie 14 sezonu), a potem się zobaczy xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:58, 08 Paź 2016    Temat postu:

Mnie popularność Castiela wcale nie dziwi, raczej dziwi mnie, jak można nie lubić tej postaci. Very Happy
Ale wiadomo - kwestia indywidualna.
Aczkowliek wydaje mi się, że gdyby nie tacy bohaterowie jak Cas, Crowley czy Charlie, to ten serial byłby nie do oglądania, ponieważ relacja braci w pewnym momencie staje się tak bardzo toksyczna i repetytywna (przez co nudna), że można tylko wywracać oczami.
Niestety ze względu na dośc specyficzną politykę duetu Carver&Singer obaj ci bohaterowie w pewnym momencie zostali potraktowani trochę jako tło dla skrajnie klaustrofobicznej relacji braci. Mi np. zaczęło brakować takich bohaterów jak Bobby, Ellen, Jo, Ash. W pierwszych sezonach było widać, że Winchesterom zależało na (przyszywanej) rodzinie, na przyjaciołach, na ludziach, których spotykali, na tym, żeby uratować świat. Potem (po 8 sezonie dokładnie, który moim zdaniem był dobry, chociaż nierówny) odnosi się wrażenie, że bracia zaczynają być skupieni tylko i wyłącznie na sobie, na zasadzie skrajnie toksycznego współuzaleznienia, a wszystkich dookoła traktują nieco jak takich pomagierów "przyjdź, pozamiataj, wyjdź i w ogóle kim jesteś". To jest bardzo OOC i ogląda się to zwyczajnie źle. Serio, kto chce oglądać serial o egoistach, którzy jedynie mechanicznie, z przyzwyczajenia, wykonują swoją pracę, bo tak. Tzn. może byłoby to fajne założenie, gdyby było świadome, ale nie jest - ta zmiana wynikła jedynie z chęci zaspokojenia oczekiwań grupy hardcorowych fanów, którzy potrafią pisać listy protestacyjnie do CW nawet w momencie, gdy dwójka głównych aktorów pojawi się publicznie w innym towarzystwie niż swoje własne (!).
A ponieważ są to ludzie którzy wydają ogromne pieniądze na cony i gadżety ( a z tego głównie utrzymuje się obecnie SPN) to Carver się zwyczajnie ugiął pod presją.
W każdym razi ebrakuje mi głębi emocjonalnej i psychologicznej bohaterów z pierwszych seoznów - tam mieli dylemat moralny, co jest wazniejsze: pomoc sobie czy ratowanie świata, albo jak to połączyć. W późniejszych sezonach juz tego nie ma, bo z (egoizmu) wybierają siebie nawzajem. Przy czym jest szansa, że może coś się zmieni, skoro Dabb objął prowadzenie od tego roku ( a to jest akurat scenarzysta, który potrafi pisać świetne, mroczne i skomplikowane portrety psychologiczne, nawet w sytuacjach, gdy nie ma wielkiego pola do manewru).

Co do kwestii fandomu, to nie jest to jakiś niewytłumaczalny fenomen - z racji faktu, że serial trwa długo to i ludzie zdażyli się do siebie przyzwyczaić i ze sobą zaprzyjaźnić. Przy czym spora cześc osób już nawet nie ogląda serialu, raczej skupia się na ficzkach, conach, fanowaniu aktorom i siedzieniu we własnym towarzystwie.

Moją największą bolączką związaną z tym serialem jest w sumie niewykorzystany potencjał. Mając tak bogate uniwersum, intrygujących bohaterów, niektórych wybitnych wręcz scenarzystów (przecież, kurde, tam odcinki pisał Edlund - gośc, który wykreował Kleszcza, jak można w ogóle było pozwolić mu odejść?), całkiem niezłych aktorów, twórcy zwyczajnie zmaścili. Serial z sezonu na sezon zamiast się rozwijać, to skupił się na powtarzaniu sprawdzonych patentów, bo przecież pinionżki. Tymczasem tam można było wykrzesać jeszcze sporo rzeczy z tego całego koktajlu, tylko musiałby się zmienić sposób prowadzenia fabuły ( a tu niestety musiałby się zmienić również sposób finansowania serialu i w ogóle całej pracy nad sezonami, które powinny być pisane całościowo). Stąd czekam na jakiś dupny reboot w przyszłości, bo jest z czego czerpać.

A odpowiadając na pytanie Hersychii to myślę, że warto oglądać do momentu, gdy się nie znudzicie/nie zacznie wam działać na nerwy. Very Happy

PS. Niski poziom serialu w ostatnich latach można tłumaczyć też mocno prozaicznie- jak spojrzycie na listę płac SPN to tam odbywa się ciekawa rotacja tych samych pracowników i członków ich rodzin (! którzy wygladają, jakby figurowali tylko na papierze, bo już nie wypadało zatrudnić pana/pani X po raz 10) między różnymi stanowiskami - czyli od kulis to taki faktycznie "Family business". Jak ma więc być kreatywnie skoro brak jest świeżej krwi na stanowiskach producentów, ludzi od efektów specjalnych, operatorów etc.? Widać po prostu, że niektórzy złapali sobie ciepłe posadki i nikt nie będzie ryzykował zmianami w serialu, jeśli moze przez to stracić stałą pensję. Chociaż teraz kiedy pojawiła się informacja, że serial prawdopodobnie dobije do 300 odcinków i koniec, to może postarają się bardziej zaryzykować pod względem artystycznym (bo chyba oglądalność w tym momencie już nie ma wpływu na to ile będzie trwał serial).


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Sob 20:03, 08 Paź 2016    Temat postu:

A dlaczego fani akurat tej produkcji są tak zacietrzewieni? Czy tego typu fanatyzm to ogólny trend we wszystkich fandomach?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:20, 08 Paź 2016    Temat postu:

To chyba zależy od fandomu, chociaż z reguły fanatycy wszelkiej maści są traktowani marginalnie, albo przynajmniej niezbyt poważnie. W SPN jednak wystapiła specyficzna sytuacja, właśnie z racji tego, że serial trwa tak długo, organizuje milion conów (co daje dostep do produkcji, zwłaszcza jeśli masz górę kasy i jesteś prawie na każdym) i jest serialem niskobudżetowym, żyjącym głównie własnie z pieniędzy hardcorowych fanów. Jeśli serial jest niskobudżetowy, to z reguły promuje się rękami tych fanów. A jesli promuje się rękami fanów, to ci fani w naturalny sposób chcą czegoś w zamian, w tym wypadku przepchnięcia swojej własnej wizji.
Stąd wszystkie sezony Carvera zaprojektowane były pod kątem uwieńczenia ich sceną, w której jeden z braci poświęca całą ludzkość, żeby uratować drugiego - i tak w kółko. Nie ma znaczenia, że po drodze gubiło się milion wątków, rozwój postaci drugoplanowych właściwie przestał istnieć (spoiler:do dziś nie moge odżałować jak porzucono wątek z Crowleyem, odkrywającym swoje człowieczeństwo, co zrobiono z Kevinem, z Charlie), a elementy narracji stawały się do bólu powtarzalne. Nie, bo fabułę trzeba było tak ociosac, żeby w konsekwencji udowodnić, że Sam żyje tylko dla Deana, a Dean tylko dla Sama i nic więcej się nie liczy - ku uciesze oczywiście konkretnej grupy fanów (którzy widzą w tym poświęceniu erotyczny podtekst). Nijak się taka charakteryzacja ma do pierwszych sezonów, gdzie owszem bracia byli w pewien sposób zależni od siebie, ale jednak bez przesady - posiadali też inne wartości, mieli własne, niezależne od siebie poglądy i oczekiwania i czuć było, że są emocjonalnie związani z innymi bohaterami. Potem to się to rozmyło, na rzecz dominującej retoryki "only Sam&Dean".
Poza tym hardcorowi fani w SPN to głownie shipperzy ( są dwa wielkie shipy w SPN - kazirodczy Wincest - Sam/Dean, oraz Destie-l Dean/Cas) i serial próbując grać na emocjach fanów i lawirować pomiędzy tymi dwoma paringami, w pewnym momencie skupił się chyba tylko i wyłącznie na tym (jednoczesnie przechodząc w niechlubny sposób do historii jako źródło terminu "queerbaiting"). A jeśli rozbudzasz oczekiwania fanów, niezaleznie jakich, to nie ma się co dziwić, że zaczynają oni wymagać jakiegoś postawienia kropki nad "i", bronić swojego terytorium, a w konsekwencji zaczyna się robić agresywnie (no bo nikt nie lubi być wodzony za nos).

W każdym razie ten fandom to dośc skomplikowana socjologicznie kwestia, nie chce mi się tutaj wyciągać wszystkich brudów, z których pewnie większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy i które niekoniecznie są komuś do czegokolwiek potrzebne. Przy czym oczywiście ja mówię o fandomie międzynarodowym. Polski jest z reguły dośc przyjemnym miejscem.

Wracając jeszcze na chwilę do poziomu SPN - ostatnie trzy odcinki 11 sezonu pisał już Dabb i nie są one najlepsze (bo też ta zmiana showrunnera nastapiła w ostatniej chwili), ale totalnie zmienił typowo Carverowskie zakończenie, co jest mega na plus i dobrze wróży. No i nowy sezon jest promowany już jako "four leads" (a więc Sam, Dean, Cas i Crowley), gdzie mam nadzieję w końcu ten drugi plan trochę się rozwinie i w końcu liczyć się będzie tez fabuła, a nie tylko granie pod poszczególne, fanowskie obozy.
Dabb zmienił też niemal wszystkich scenarzystów, asystentów, część operatorów i reżyserów. Do tego, co jest zaskakujace po tylu latach, mówi z ogromną pasją o serialu, a to już coś.
^Także ekhm, widzisz, w ten sposób właśnie Supernatural robi nadzieję fanom. Bo: "A może kolejny sezon będzie lepszy, tak dobrze się zapowiada!", a potem następuje klops. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 15:04, 09 Paź 2016    Temat postu:

Hersychia, też nad tym myślałam. Jestem mało fandomowa, ale to chyba faktycznie zależy od fandomu. To na forum dziewczyny często piszą o wojenkach wśród mangowców, sama też widziałam ostre starcia w fandomie Star Wars. Niektóre fandomy mają coś takiego kontrowersyjnego, co ostro dzieli fanów. I pewnie zdarza się to dość często, ot urok powszechności internetu Wink
Heh, gdyby nie internety... Drażni mnie, że np. wciąż trzymają Castiela (koniecznie pierdołowatego, bo taki jest najpopularniejszy) i Crowleya, dla których nie ma już od dawna żadnych wątków. Ale najgłośniejszych fanów z tumblerka trzeba słuchać -.-

lookatyouboy napisał:
Także ekhm, widzisz, w ten sposób właśnie Supernatural robi nadzieję fanom. Bo: "A może kolejny sezon będzie lepszy, tak dobrze się zapowiada!", a potem następuje klops

No tak, ale teraz, ten 12 sezon jak dla mnie zapowiada się okropnie Rolling Eyes

Cytat:
Dabb zmienił też niemal wszystkich scenarzystów, asystentów, część operatorów i reżyserów

W tej świeżej krwi jedyna nadzieja... Bo co do Dabba, to on chyba od dawna był jednym z szefów, więc nie spodziewam się, żeby serial pod jego kierunkiem mocno się zmienił. Chyba że na gorsze, jeśli zechce pociągnąć dłużej ten wątek, który wymyślił w finale Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:01, 09 Paź 2016    Temat postu:

Well, ja akurat kocham Casa i uwielbiam Crowleya i Rowenę. W ogóle akurat lubię większośc drugoplanowych boaherów w SPN (Gabe, Jodie, Donna itd.) i moim zdaniem serial wiele by zyskał, dając im nieco więcej miejsca w fabule. Nie uważam też, że nie ma dla nich żadnych wątków, ani że postaci nie mają potencjału na rozwój. Za to przede wszystkim Carver popsuł, traktując tych wszystkich bohaterów drugoplanowych jako elementy tła, lub narzędzia, które pojawiały się na występach gościnnych bez ładu i składu, albo tylko po to, żeby służyć braciom (co jest niezrozumiałe, bo od końca 8 sezonu Winchesterowie postanowili wybierać dobro własne, ponad dobra świata, więc kto by chciał pomagac takim bohaterom?). Kiedy zaś próbował dawać im osobne wątki, to okazywało się, że to się nie mieści w całości fabuły i trzeba było te wątki systematycznie wyrzucać SPOILER(ja do dziś nie wiem jak potoczyła się historia nieba i motyw z uwięzionymi duszami, a o tym, że zabito śmierć, bez żadnych konsekwencji dla fabuły, nawet nie wspomnę - a zrobiono to chyba tylko dla dramatycznej sceny ratowania Sama przez Deana Very Happy )..
W każdym razie ogólnie jest tak, że jesli bohaterowie drugoplanowi są dobrze prowadzeni, to fabuła mocno zyskuje. I to nawet przy takich formatach, jak ma SPN - w X Files (formatowanym przecież identycznie, bo też ci sami ludzie pracowali nad obiema seriami), w pewnym momencie jednym z najważniejszych bohaterów przecież staje się Skinner i to on w dużej mierze zlepia serię, aż do samego końca, pomimo, że nie pojawia się w każdym odcinku.
Jesli chodzi o Dabba, to on przez pewien czas był producentem wykonawczym (co znaczy, że niekoniecznie miał wpływ na fabułę, ewentualnie mógł robić jakieś drobne korekty), ale ogólnie był tylko szeregowym scenarzystą. Także to jest jego debiut jako showrunnera.
Dabb ma dość sprecyzowaną wizję tego, w którą stronę chce poprowadzić serial.

SPOILERY DO 12 SEZONU
Przede wszystkim chce zgłębic historię i mitlologię związaną z Ludźmi Pisma i Łowcami. Niekoniecznie komuś musi się podobać taki kierunek, ale to jest coś, co w poprzednich sezonach dostaliśmy jedynie zdawkowo, więc akurat moim zdaniem fajnie, jeśli pociągną ten wątek.
Po drugie, serial jest promowany jako "four leads" i z wywiadów oraz z przecieków z planu wynika, że dostaniemy coś na kształt dwóch teamów - Sam&Dean i Cas&Crowley (prawdopodobnie z Roweną). Przy czym Crowley chce zemsty na Lucyferze i nie będzie pomagał braciom z dobroci serduszka ( w końcu przypomnieli sobie, że on jest jednak czarnym charakterem).
Sezon ma mieć dwa główne wątki - MOL/Hunters i poszukiwanie Lucyfera i oba teamy będą mniej lub więcej ze sobą współpracować nad obiema kwestiami (czyli koniec z robieniem za tło i z pobocznymi wątkami, mam taką nadzieję przynajmniej).
Cas ma do tego odzyskać moce i byc w tym sezonie badassem, jak z początków swojej bytności w serialu. Do tego ma dostać swój własny odcinek, gdzie najprawdopodobniej poznamy jego historię (czego też nie było, więc osobiście czekam).Swoją drogą nie wiem skąd przekonanie, że fani lubią Casa jako mamałygę. W fanifkach, może, ale w serialu to był jeden z głównych zarzutów wobec Carvera, jesli chodzi o psucie tej postaci - to i fakt, że Singer&Carver uwielbiali go torturować (w czym wyczuwam jakis dziwny fetysz, serio). Jako fanka Casa mogę zapewnić, że odetchnęliśmy z ulgą, że wraca stary Cas - żołnierz.
Winchesterowie pewnie skupią się też na redefiniowaniu pojęcia rodziny i własnych korzeni (wątek z Mary i MOL), co jeśli zostanie poprowadzone dobrze, może wnieśc bardzo dużo do rozwoju postaci - a tego nie uświadczyliśmy w SPN od sezonu 7 albo nawet 6 (!!!) więc dzięki Ci, Panie.
Przy czym Dabb faktycznie potrafi pisać takie rzeczy - jego scena z pólfinału sezonu 10, ( The Things We Left Behind), gdzie Dean próbuje znaleźć jakąś pozytywną historię na temat Johna, jest jednoczesnie bardzo minimalistyczna, a zarazem wstrząsająca. To jest w ogóle scena, która spokojnie mogłaby znaleźć się w jakimś serialu klasy A, bo jest tak dobrze napisana i wielowątkowa, mimo, że cala opowiedziana historia zawiera się właściwie w kilku zdaniach. Jesli Dabb będzie trzymał taki poziom, przy planowaniu rozwoju postaci przez cały sezon, to jestem gotowa na ten psychologiczny ból.
Wrócą też podróże w czasie, a do tego formatowanie sezonu się podobno nieco zmieniło (jeśli wierzyć opiniom ludzi, którzy śledzą to, co się dzieje na planie i jak w kolejności kręcone są odcinki).
Dabb trochę rozlicza się też z Carverowską erą, co było widac już po zakonczeniu s11 - koniec więc poświęcania całego świata dla własnych korzyści (serio, nic mnie tak nie denerwowało jak skrajny egoizm braci w ostatnich sezonach), a Sam i Dean będą musieli ponieść konsekwencje swoich wyborów (wątek MOL). Dabb zaznaczył też, że nie zamierza powtarzać starych motywów (zdecydowanie pijąc tutaj do Carverowskiego sposobu repetytowania wątków).


Oczywiście zobaczymy jak Dabbowi to wyjdzie. Ma ciężkie zadanie, bo pracuje pierwszy raz jako showrunner a do tego musi zgrać nowy zespół scenarzystów, z których nie wszyscy nawet pracowali kiedykolwiek nad serialem telewizyjnym (rly, dostaliśmy w tym sezonie scenarzystę, który pisał tyko eksperymentalne sztuki teatralne, więc ambitnie Very Happy).

W każdym razie ja się cieszę, bo odnosze wrażenie, że Dabb idzie dokładnie w kierunku poprawienia tych elementów, które ja bym poprawiła w pierwszej kolejności, gdyby ktoś dał mi serial do łapek. Czyli, podsumowując:
- wprowadzenie nowej mitologii/zagadaki
- zgranie wątków i bohaterów pierwszo i drugoplanowych
- postawienie na psychologiczny rozwój postaci
- porzucenie utartych wzorców i powtórzeń
- nawiązanie do wątków z przeszłości
- brak OOC w postaci egoistycznych Winchesterów, Casa jako mamałygi i Crowleya, jako dobrego wujaszka Winchesterów, który tylko gdzieś przy okazji jest królem piekieł

E: Ach i zapomniałam dodać. Dabb uwielbia pisać mroczne, takie raczej dorosłe motywy (np. w tej historii, którą opowiada Dean w 10 sezonie, jest zasugerowane, że ktoś podał mu tabletkę gwałtu, podobnie w tym samym odcinku Claire zostaje przecież uratowana przez Casa, przed gwałtem właśnie ), które nie do końca mieszczą się w kategorii 13+, ale moim zdaniem serial tego zwrotu ku mrocznej, psychologicznej głębi, trochę potrzebuje. Lubi też umieszczać bohaterów w sytuacji skrajnego dyskomfortu psychicznego, albo depresji ( w 11 sezonie Cas zostaje przekonany, że jego decyzje i próby ratowania świata nic nie znaczą i że nie jest istotny, stąd z łatwością zgadza się na propozycję Lucyfera)..


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Nie 17:11, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1084
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 19:42, 09 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
Well, ja akurat kocham Casa i uwielbiam Crowleya i Rowenę. W ogóle akurat lubię większośc drugoplanowych boaherów w SPN (Gabe, Jodie, Donna itd.) i moim zdaniem serial wiele by zyskał, dając im nieco więcej miejsca w fabule. Nie uważam też, że nie ma dla nich żadnych wątków, ani że postaci nie mają potencjału na rozwój.

No to się nie zgadzamy zupełnie Razz Dodam, że Claire też nie cierpię Twisted Evil
Jak najbardziej jestem za rozbudową tła, za ciekawymi postaciami przewijającymi się na drugim planie, ale niech to będą nowe postaci.

Dabba kojarzę jako jednego z lepszych scenarzystów, ale jednocześnie to on napisał idiotyczne "Bloodlines". I jak oglądałam wątek w finale 11 sezonu, ten związany z Man of Letters, to trochę zaśmierdziało mi "Bloodlines" właśnie -.- Ale może szybko zakończy ten wątek.
Cóż, nie podobają mi się pomysły na 12 sezon, po prostu.
A już na pewno British MoL, wzięci z odwłoka. Nie wiem, czy powrót Mary to dobry pomysł, zależy jeszcze, jak to przedstawią, ale zbyt często serial mnie rozczarowywał, żeby liczyć na coś dobrego. Podobne uczucia mam co do Lucyfera, jak go kiedyś lubiłam, to po tym sezonie mam już go trochę dość. Wszelkie wątki związane z Casem i Crowleyem mnie nie interesują, co najwyżej mogę świętować, jak któryś z nich w końcu wyleci z serialu.
Reszta brzmi fajnie, nowe zagadki, głębia, mrok, ale jak to wyjdzie w praniu, to się okaże, przed każdym nowym sezonem są szumne zapowiedzi, że teraz to dopiero będzie fajnie.


Co do Casa to po prostu nieraz czytałam zachwyty nad Castielem "słodką bułeczką", i jaki to on jest uroczy, gdy tak patrzy słodko a bezrozumnie, jaki to on jest wierny, biedny, milusi i chciałoby się go przytulać. Stąd wywnioskowałam, że Castiel pierdołowaty jest mile widziany przez fanów, miło wiedzieć, że nie przez wszystkich.

12 sezon może obejrzę później, kilka odcinków od razu, pewnie będzie kilka fajnych odcinków MOTW.
Prawda jest taka, że SPN już mnie nie jara. A jednym z moich planów było wybrać się w tym roku na konwent xD A tymczasem zaraz po nowym roku miłość do serialu zniknęła ^^ Mam już dość, tych postaci, żucia wciąż tych samych problemów i wiecznego ratowania świata akurat przez tę dwójkę. Naprawdę chętnie obejrzałabym spinoff, ale z zupełnie nowymi postaciami.

Cytat:
I to nawet przy takich formatach, jak ma SPN - w X Files (formatowanym przecież identycznie, bo też ci sami ludzie pracowali nad obiema seriami), w pewnym momencie jednym z najważniejszych bohaterów przecież staje się Skinner i to on w dużej mierze zlepia serię, aż do samego końca, pomimo, że nie pojawia się w każdym odcinku.

Tak, cieszyłam się, kiedy w ostatnich seriach Skinner był w czołówce Smile Ale X Files miał taki sam problem jak SPN - przeciągnęli go niepotrzebnie i trwał za długo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:08, 11 Paź 2016    Temat postu:

Nie oglądałam Bloodlines w ogóle, ale z tego co mówią internety, to on był producentem serii. Producent to jednak nie showrunner, ani nie scenarzysta, więc jest nadzieja. Smile

Co do Claire, to ona została napisana dokładnie tak samo jak Dean. Nawet ktoś z ekipy potwierdził, że to po prostu kobieca, nastoletnia wersja Deana. Stąd nigdy nie rozumiem czemu sporo osób uwielbia Deana, a nie lubi Claire, szczególnie, że aktorka dobrze odgrywa rolę zbuntowanej nastolatki z marginesu społecznego.

Cytat:
Co do Casa to po prostu nieraz czytałam zachwyty nad Castielem "słodką bułeczką", i jaki to on jest uroczy, gdy tak patrzy słodko a bezrozumnie, jaki to on jest wierny, biedny, milusi i chciałoby się go przytulać.


Większośc fanów, niezaleznie od fandomu, pisze o swoich ulubieńcach (aktorach, piosenkarzach, postaciach fikcyjnych) np. "cute bean", albo "my smol son". To nie ma nic wspólnego akurat z Casem, jako takim. Very Happy
Natomiast co do motywu, że ludzie chcieli go przytulać - to wynikało właśnie z polityki Carvera wobec tej postaci. Tzn. on miał taki przepis na tego bohatera, że poddawał go torturom (po to chyba tylko byśmy mogli zobaczyć zakrwawioną klatę aktora - i tak, po tym jak Carver wyjawił w wywiadzie, jak bardzo podobała mu się scena,w której Cas rozbiera się w pralni, bo odkrył jak fantastyczne ciało ma Misha, nikt nie powie mi, że tu nie chodziło o jego prywatnego kinka), potem wymyślał coś, żeby Winchesterowie mogli się Casa pozbyć, a w konsekwencji samotny i odrzucony Cas chodził z wielkimi, na wpół zapłakanymi oczami i smutną miną. Więc w naturalny sposób fani chceli, żeby ktoś go w końcu przytulił i okazał mu nieco ciepła i dobroci. Ale ja chyba nie znam nikogo, komu by te motywy przypadłyby do gustu, raczej pokutowało przekonanie, że Carver robi na złość fanom, torturując (psychicznie i fizycznie) ich ulubionego bohatera, co nic przecież nie wnosiło do fabuły (poza nagą klatą Mishy, ale nie wiem, czy kogoś to w sumie pocieszało, prócz samego Carvera, rzecz jasna).
Padło nawet pytanie na conie, czemu nie może wrócić stary Cas, na co Misha odpowiedział, że scenarzyści nie chcą tego zrobić, bo gdyby Cas odzyskał mojo, to stawiałoby go to w pozycji "Deus ex machina" w fabule. Innymi słowy, automatycznie rozwiązywałby wszystkie problemy Winchesterów. Jest to jakieś uzasadnienie, nie rozumiem tylko, czemu jednocześnie scenarzyści postanowili go wykastrować nie tylko z mojo, ale też z części osobowości.
Co do Casa mamałygi, to takie przełożenie chyba wystepuje w ficzkach typu HS. Tzn. Cas ze względu na swoje niedostosowanie społeczne, jest automatycznie przekładany na postać szkolnego wyrzutka - niedorajdy, najlepiej jeszcze skrajnie chudego i bladego (tutaj polecam autorom jednak wrócić do tych scen z naga klatą i przyjrzeć się dokładnie ;D). Z tym, że ani nie jest to jakiś popularny motyw i raczej jest traktowany jako intepretacja fanowska, nie zaś coś, czego ktokolwiek oczekiwałby od canonu.
Przy czym owszem, Cas jest niedostosowany społecznie, co czyni go urokliwym, zwłaszcza w pierwszych sezonach, ale bez przesady. W sumie canon dość wyraźnie przedstawia go też jako żołnierza, który dodatkowo dowodził armią i potrafił za sobą pociagnąć tłumy ( i który dodatkowo wybił pół swojego gatunku). Do tego jako osobnika z ogromną wiedzą, więc traktowanie go przez niektórych fanów jako fajtłapy, tylko dlatego, że powiedzmy " pochodzi z innej kultury", osobiście uważam wręcz za nieco obraźliwe.
W każdym razie czekam na powrót BAMF!Casa od lat, więc ciesze się, że Dabb miał podobne zapatrywania.

Abstrahując od postaci drugoplanowych, to co pisałam o egoizmie braci - Carver po części kierował się tego typu komentarzami [link widoczny dla zalogowanych] (dodam tylko, że chyba na tegorocznym comic conie, kiedy Jensen dostał pytanie ""Czy Dean znów poświęci się dla Sama?", to jedynie wywrócił oczami- co oznacza, że wszyscy są tym zmęczeni, nie tylko widzowie)
Widzicie w pierwszych sezonach wzajemne poświęcenie braci było ważne, ale było na równi ważne, co ich poświęcenie się dla przyjaciół (lub przyjaciół dla nich), a przede wszystkim tak samo istotne, jak poświęcenie dla ratowania świata i ludzkości. W momencie postawienia braci w sytuacji wyboru, to zachowanie proporcji tworzyło konflikt emocjonalny, który trzymał widzów w napięciu, dlatego że z jednej strony nie chcieliśmy przecież, żeby bohaterowie zginęli, a z drugiej jednak byłoby dobrze, żeby ten świat uratowali. Na samym początku motyw ze zdradą własnych wartości w celu ratowania brata, był również obiecujący, bo jakby oczekiwaliśmy, że pojawią się jakieś konsekwencje (zarówno w fabule jak i w rozwoju postaci). Tymczasem Carver zamroził właściwie Winchesterów w jednej sytuacji (powtarzanie motywu poświęcenia się dla siebie, zamiast dla świata), jednocześnie odmawiając postaciom naturalnego rozwoju, co doprowadziło do stworzenia takiej klaustrofobicznej klatki dla Winchesterów i zupełnie rozmyło dylemat, który pojawiał się na przestrzeni pierwszych sezonów. No bo co to za budowanie emocjonalnego napięcia, jeśli widz i tak wie, że bracia poświęcą dla siebie wszystko, nawet ludzkośc, jednocześnie nie ponosząc z tego tytułu żadnej konsekwencji. A nawet jeśli doświadczą tymczasowych niedogodności (MoC, Ciemność), to przecież i tak fabuła zatrzyma się na tym, że znów jeden z braci poświęci świat dla drugiego etc. W takim ujęciu wszystko inne - przyjaciele, ludzkosc, świat, zasady, przestawało mieć znaczenie, a na pierwszym planie był tylko Sam ratujący Deana, lub Dean ratujacy Sama. To zresztą wyśrubowane zostało do tego stopnia, że stworzyło toksyczną relacje wzajemnego współuzależnienia (co gorsza zupełnie jakby nieświadomie forsowaną przez scenarzystów). Jak długo serial może pociągnąć z jednym wątkiem, dla którego nie ma właściwie żadnego balansu? Moim zdaniem niezbyt długo.
Tymczasem, według mnie przynajmniej, rozwój tych bohaterów powinien iść w kierunku samostanowienia. A więc, zwyczajnie Sam i Dean powinni próbować dorosnąć, Dean powinien nauczyć się, że nie ma już nad nim tatusia, każącego mu opiekować się bratem, a Sam, że próbując ułożyć własne życie, niekoniecznie musi pozbywać się z niego brata. Powinni się nauczyć, że mogą współpracować razem, jednocześnie mając osobne potrzeby i zwyczajnie osobne życia, co niekoniecznie musi powodować sytuację, w której nie będa mogli wspólpracować razem, czy być dla siebie podporą. To jest naturalna droga tych postaci moim zdaniem, która wynika z pierwszych sezonów. Tymczasem Carver zrobił coś zupełnie odwrotnego, właśnie zamrażając ich w takiej toksycznej sytuacji nieustannego wzajemnego poświęcenia, co jest raczej elementem fetyszyzującym niż ciągnącym fabułę.
Moim zdaniem Dabb widzi ten problem i jakkolwiek 3 ostatnie odcinki 11 sezonu ni ebyły zbyt dobre, bo też nie było czasu, żeby to dobrze zakończyć, to fakt, że Dean wybrał ratowanie świata zamiast ratowania siebie, a Sam nie próbował go od tego dowieźc, dobrze wróży.

Co do X-Files to tam był trochę inny problem - główni aktorzy się ponoc mocno pokłócili i właściwie nie byli w stanie ze sobą współpracować. Stąd Mulder zniknął w ostatnich sezonach, a nowi główni bohaterowie, nie mieli takiej siły przebicia (tzn. w sumie nowa główna bohaterka nie miała i jest np. powodem dla którego zakończyłam re-watch, kiedy tylko dostała więcej czasu antenowego). Bo powiem ci, że gówna fabuła i MOTWy tych ostatnich sezonów X-Files były naprawdę bardzo dobre. Gdyby nie bohaterka, która miała być bardziej crazy wersją Muldera ( a wyszła im tak Beata Pawlikowska z FBI, nie żartuję), to ten serial spokojnie utrzymałby oglądalnośc nawet z Duchovnym i ANderson tylko na występach gościnnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:16, 12 Paź 2016    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Ale ja chyba nie znam nikogo, komu by te motywy przypadłyby do gustu, raczej pokutowało przekonanie, że Carver robi na złość fanom, torturując (psychicznie i fizycznie) ich ulubionego bohatera, co nic przecież nie wnosiło do fabuły (poza nagą klatą Mishy, ale nie wiem, czy kogoś to w sumie pocieszało, prócz samego Carvera, rzecz jasna).


Mnie.

(Wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać, ale na swoją obronę - nigdy nie twierdziłam, że oglądam SPN ze wzlędu na jego walory edukacyjne).

Ale ja też kibcuję bamf!Casowi, żeby nie było. Wprawdzie serialu już nie oglądam, ale miło widzieć, że wreszcie wszystko idzie (przynajmniej w teorii) ku lepszemu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Czw 21:11, 13 Paź 2016    Temat postu:

A czy wincest ma w ogóle jakieś podstawy fabularne? Do mojej połowy sezonu 5 widać, że Sam i Dean mają bardzo silną i z lekka toksyczną relację, ale podtekstów seksualnych nie dostrzegam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:23, 13 Paź 2016    Temat postu:

maryboo Chyba trochę źle zabrzmiałam, jako, że ja nic nie mam przeciwko półnagiemu Mishy na ekranie (wręcz przeciwnie). ;D Chodziło mi raczej o to, że ten motyw średnio wynagradzał mi fakt, że przez 99% czasu dostawaliśmy upodlonego psychicznie bohatera, częściowo wykastrowanego z pierwotnej osobowości. Stad wnioskuję, że chyba tylko Carvera cieszyły te motywy nagości, po tym jak już wystarczająco wyżył się na Casie.
I tak, przynajmniej w teorii wygląda na to, że fabułą zmierza w dobrym kierunku. Very Happy

Hersychia Jeśli pytasz mnie o zdanie, to i Wincest i Destiel i bi-Dean mają dość silne podstawy w strukturze fabularnej. To wynika z prostego faktu, że SPN zostało po części oparte na książce "On the road" Kerouaca, gdzie główna relacja Sala Paradise (pierwowzór Sama Winchestera) i Deana Moriarty (pierwowzór Deana z SPN) miała silny podtekst homoseksualny (przy czym nie byli oni braćmi). Dean Moriarty jest w ogóle postacią ukrywająca swój biseksualizm i w pewnym momencie ląduje w związku z ich wspólnym (swoim i Sala) przyjacielem Carlosem (co w książce znajduje się mocno w podtekście, ale w oficjalnej ekranizacji sprzed kilku lat, jest już kanoniczne).
Przyznam, że oglądałam tylko ekranizację (lenistwo), ale ona będąc zupełnie przecież niezależna od SPN, momentami autentycznie nasuwa skojarzenia z serialem. To są główni bohaterowie:
[link widoczny dla zalogowanych]
Od lewej Carlos (który wygląda jak ficzkowa wersja Casa), Sal ( w koszuli w kratę) i Dean. Nawet lokalizacje przypominały te z serialu. Pamietacie motyw Deana chodzącego poboczem, z plecakiem? To też Dean.
[link widoczny dla zalogowanych]
A tu Sal:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Nie chcę nawet wspominac, że Dean Moriarity również żywił zamiłowanie do starych samochodów, a do tego zarabiał kasę, o ile dobrze pamiętam, na hazardzie i billardzie (co również pada chyba w pierwszym sezonie SPN, kiedy poruszony jest temat skąd Dean Winchester ma pieniądze), po czym w OTR okazało się, że tak naprawdę zarabiał na męskiej prostytucji (w Supernatural jest w pewien sposób zasugerowane, że Dean nie do końca mówi prawdę o tym, skąd bierze fundusze, ale jesli ktoś zna fabułę książki, to trochę ciężko uniknąć konkretnego skojarzenia).

To, na ile te założenia sa czytelne w serialu zależy po części od tego, kto akurat ten serial ogląda, a po części od tego na ile scenarzyści podkręcają śrubę, czy też na ile są świadomi tego, co akurat robią.
Oczywiście fakt, że fabułę oparto na książce, która jest do bólu naszpikowana homoseksualnymi podtekstami i nomen omen poszukiwanie własnej seksualności i akceptacji, jest tam jednym z motywów przewodnich, to tylko zalążek tego, co dalej na taki fundament nałozyli scenarzyści. I jesli jesteś osobą nieheteronormatywną to znacznie łatwiej rozpoznajesz kalki, niż np. męska, heteroseksualna część publiczności.
Nie chce mi się tutaj robić jakiejś pogłębionej analizy całego serialu pod kątem uzasadnienia shipów (i queerowego odczytu), ale podrzucam artykuł usprawiedliwiający Wincestową interpretację, z poziomu samego serialu i incestu jako takiego
[link widoczny dla zalogowanych]
Do Destiela chyba nie powstała profesjonalna analiza (co jest dość zaskakujące), za wyjatkiem tekstów o queerbaitingu, ale w dużym skrócie powiem, że ta relacja jest oparta chyba o wszystkie możliwe kalki romantyczne i melodramatyczne, jakie kiedykolwiek pojawiły się w historii.

Wracając do Twojego pytania - w pierwszych sezonach ten Wincestowy podtekst faktycznie nie jest taki mocny i jest raczej wynikiem inspiracji wziętych z On The Road (chociaż pojawia się często żarcik, że bracia sa brani za parę). Natomiast od końca 8 sezonu dostajemy braci, którzy razem mieszkają, jedzą, pracują, akceptują tylko siebie i w ogóle chyba nie są w stanie bez siebie nawzajem oddychać. Świat też nie bardzo ma dla nich znaczenie, biorąc pod uwagę ile razy SPOILER wybrali siebie nawzajem, zamiast ratowania ludzkości. Cas jest tam tylko po to, aby pomagał ratować Deanowi Sama, albo Samowi Deana z opresji. End of story. W fabule niewiele więcej sie dzieje, rozwój postaci przestał istnieć, drugi plan też, a najważniejsze staje się, w jaki sposób Dean poświęci się dla Sama, albo Sam dla Deana.
Także Carver wyśrubował podtekst Wincestowy niesamowicie mocno, a toskyczną relację zmienił w jeszcze bardziej toksyczne współuzaleznienia braci od siebie, co nie miało żadnego celu fabularnego moim zdaniem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Pią 10:25, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Sob 8:12, 15 Paź 2016    Temat postu:

Dzięki za podsunięcie tego artykułu. Zwróciłam uwagę na większość tych rzeczy wcześniej, ale inaczej je odbieram. Na przykład branie chłopaków za gej-parę przez oc jest moim zdaniem normalne, niewskazujące na romantyczny charakter ich relacji samo w sobie. Gdyby pokój w moim motelu na kilka dni wynajęło dwóch młodych, przystojnych facetów, też założyłabym, że są razem. Albo to nieodstępowanie się na krok (do 'moich' czasów apokalipsy), to wg mnie ostrożność plus jakieś problemy psychiczne.

Tym niemniej strasznie ciekawie obserwuje się spn z perspektywy socjo-kulturowej. Gdyby serial był lepiej zrealizowany pod względem psychologii bohaterów (i nie miał tylu... ymm, hardkorowych fanek) oraz intencjonalnie skupiony na toksyczności różnych relacji (tj. "opowiadamy o szkodliwych związkach i zaburzeniach psychicznych, wykorzystując postaci dwóch braci, którzy..." zamiast "chłopcy walczą o przeżycie, a my o wysoką oglądalność"), to chętnie zobaczyłabym kanoniczny wincest. Niestety w realu wyszłaby zapewne "teh drama i happincest end", fuj.

Lookatyouboy, bardzo przyjemnie się z Tobą rozmawia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:23, 15 Paź 2016    Temat postu:

Hersychia napisał:
Na przykład branie chłopaków za gej-parę przez oc jest moim zdaniem normalne, niewskazujące na romantyczny charakter ich relacji samo w sobie.

To jest właśnie ta cudowna zdolność scenarzystów SPN, która pzowala im na umieszczanie w serialu wątków, o których wiedzą jak te będą odczytywane przez fanów, a jednocześnie często te wątki wydają się tak zupełnie niepozorne dla postronnego widza. Czyli używają takich motywów, które spokojnie można odczytać na innej płaszczyźnie i dopiero analiza "pod kątem" rozjaśnia temat. Dlatego są mistrzami queerbaitingu

Hersychia napisał:
Niestety w realu wyszłaby zapewne "teh drama i happincest end"

Jak w Wincestowych ficzkach. XD Typowy motyw to Dean molestujący Sama, ale potem Sam odkrywa, że jednak go kocha i żyją razem długo i szczęśliwie.
I tak, bo SPN sprzedaje mocno toksyczną relację w opakowaniu czegoś pozytywnego, więc kanoniczny Wincest w SPN byłby mnie więcej tym samym co "romatyczna" i "wspaniała relacja" gównych bohaterów 50SoG, tylko gorzej. I jakkolwiek właśnie w tych pierwszych sezonach, pisanych przez Kripke, było w sumie pokazane, że ta relacja niekoniecznie jest pozytywna, a podtekst był faktycznie ukryty dośc głęboko i tak jak piszesz -było to ze wskazaniem na psychologię postaci ( w rozumeiniu problemów psychicznych właśnie), to w momencie kiedy Carver zaczął ten toksyczny aspekt fetyszyzować, wszelkie dylematy moralne w tym względzie się ulotniły.

Hersychia napisał:
Gdyby serial był lepiej zrealizowany pod względem psychologii bohaterów (i nie miał tylu... ymm, hardkorowych fanek) oraz intencjonalnie skupiony na toksyczności różnych relacji (tj. "opowiadamy o szkodliwych związkach i zaburzeniach psychicznych, wykorzystując postaci dwóch braci, którzy..." zamiast "chłopcy walczą o przeżycie, a my o wysoką oglądalność")

Tak, dokładnie, też w idzę w nim taki potencjał. Myślę, że również, gdyby serial był w innej kategorii wiekowej, a nie 13+ i nie był formatowany pod gatunek rozrywkowy, to można byłoby z niego wyciągnąć nieźle pokręconą psychologiczną dramę z elementami horroru. Tymczasem SPN pewne motywy zamiata pod dywan, bo jednak to serial dla nastolatków. I nie mówię tu akurat o Wincestcie, ale choćby wątek z alkoholizmem Deana został w pewnym momencie zupełnie porzucony.
Jesli jednak chodzi o kanonicznośc Wincestu w poważniejszej wersji, to nie do końca jestem, aż tak przekonana. Tzn. biorąc pod uwagę, że Dean zastępował Samowi rodziców, uważam, że ta relacja byłaby bardzo przemocowa (nawet jak na historię opowiadającą o przemocowych relacjach) i jeśli miałoby dojśc do ekhm konsumpcji, to automatycznie narzuca się, że to jest non-con (Sam ufa Deanowi, który ma nad nim rodzicielską władzę). Nie wydaje mi się po prostu, żeby Dean, charakterologicznie, pasował do typu predatora seksualnego, stąd taka postac byłaby bardzo OOC. Tzn. historia miałaby sens, ale nie z tym Deanem, którego znamy z SPN. Natomiast jestem w stanie sobie wyobrazić, że Dean może bić się z myślami w tym względzie. W każdym razie poważne potraktowanie tematu relacji opartej na współuzależnieniu byłoby moim zdaniem dośc inspirujące, ciekawe i wartościowe (ale po prostu nie może sprawdzać się w sytuacji, kiedy sprzedajemy ją jako coś pozytywnego i wartego naśladowania).
W artykule, który linkowałam jest wspomniane, że teoretycznie Dean nie byłby w stanie utworzyć z nikim pogłębionej więzi emocjonalnej, ponieważ z jego perspektywy jedynym wzorcem pozytywnego, emocjonalnego afektu jest jego relacja z Samem (traktowana jako punkt odniesienia dla wszystkich innych relacji w jego życiu). Co przecież nie oznacza, że by nie próbował.
Trochę podobnie jest pod względem psychologii Deana w On the road, tylko tam wzorcową relacją jest motyw odrzucenia bohatera przez ojca. Tym samym Dean żywi dziwny afekt do heteroseksualnego Sala, który w naturalny sposób nie może się z nim związać, czy do Mary ( w OTR jedna z żon Deana, nie matka Razz), która dość luźno traktuje ich relację. Dean za to sam odrzuca Carlosa (który jest w nim zakochany i zwyczajnie traktuje go dobrze) bo Carlos nie pasuje do wzorca emocjonalnego, który jest zakodowany w psychice Deana. Przy czym ta relacja oparta jest na dwóch biegunach - z jednej strony Dean M. ma wgrany wzór, którzy nakazuje mu żywic afekt do osób, które go odrzucają, z drugiej ma olbrzymią potrzebę bliskości. Z racji jednak tego, że nie jest w stanie zaakceptować swoich uczuć do Carlosa (ze względu na wyparcie własnego biseksualizmu i potraktowanie go w kategoriach też rozrywki seksualnej lub zarobku), wytwarza sobie obraz perfekcyjnej rodziny. Stąd w pewnym momencie żeni się z dziewczyną z przedmieścia. Oczywiście związek nie ma żadnych szans na przetrwanie, idea budowana całe życie przez Deana się roztrzaskuje i ten znów ucieka do Sala, aby być z nim w ciągłej drodze (akceptując tym samym swój brak przynależności do społeczeńśtwa).
Taki obraz "idealnego życia na przedmieściach" ma w głowie przecież też Dean Winchester ( i nie chcę spoilerować, ale dość podobnie się ta historia kończy).
Swoją drogą jestem ciekawa na ile Kripke był świadomy użycia pewnych motywów, gdy przepisywał książkę Kerouaca, który przecież bardzo świadomie operował w niej konkretnym podtekstem. Stąd przy wykorzystaniu pewnych elementów w postaci 1 do 1 w serialu, efekt staje się dość jednoznaczny
Idąc wiec tropami podrzuconymi przez oryginał, powiedziałabym, że Dean mógłby żywić jakiś rodzaj seksualnego afektu do Sama, który wynikałby ze współuzależnienia braci, a o który Dean obwiniałby (niesłusznie) swoją seksualność, nienawidząc siebie jeszcze bardziej i tym bardziej pogrążajac się w uzależnieniu od alkoholu, prostytucji czy przypadkowego seksu (swoją drogą to rewelacyjne, że serial 13+ zawiera tego typu silne podteksty i w ogóle jest w stanie skłonić do tego typu interpretacji Very Happy XD). Jednocześnie próbowałby zbudować sobie normalne życie, które oczywiście nie miałoby szansy na przetrwanie,a gdzieś w międzyczasie wdałby się w romans z mężczyzną (przy czym tu można iść tropem relacji Dean/Carlos z OTR, albo tropem z SPN, gdzie Dean w pewnym momencie uznaje Casa jako brata i rodzinę. W tym drugim przypadku byłoby to psychologicznie zgodne z tym co opisuje linkowany przeze mnie artykuł, bo byłaby to relacja naśladująca relację Deana z bratem, ale bez elementu non-conu i incestu)
Przy czym nie wiem jakby ten ewentualny, potencjalny Wincest można było pociągnąć fabularnie, tak żeby jednocześnie nie zrównywać incestowego non-conu z czystą relacją homoseksualną, bo wiem, że środowiska LGBTQ+ są na ten aspekt mocno wyczulone ( zresztą słusznie). Albo jak to rozwiązać tak,żeby Dean nie wyszedł jednak w którymś momencie na jakiegoś predatora-pedofila, podglądającego np. swojego nieletniego brata podczas kąpieli w łazience @_@.

A jeszcze, offtopem, co do motywu non-con incestu z elementami pedofili - właśnie to jest taki aspekt interpretacyjny, który akurat mocno odrzuca mnie od Wincestowej części fandomu. Prawda, że Wincest to nie jest moja bajka (co nie znaczy, że nie widze podtekstu w serialu i nie uważam,że rozwiniecie tego podtekstu w poważniejszej wersji nie byłoby trafne i tekstualnie uzasadnione, wręcz przeciwnie), ale przede wszystkim trochę razi mnie grupa fanów, miłująca się w skrajnych dewiacjach. Tzn. jest sporo osób, które shippują Wincest dla incestowego kinka, niekoniecznie patrząc na bohaterów jako takich i ich kanoniczną relację. W momencie kiedy sam incest im już nie wystarcza, bo nie jest wystarczająco dewiacyjny, cały kink eskaluje i uciekją się oni do innych rewelacji, jak zoofilia, czy wręcz nagminne używane motywy skrajnie pedofilskie (pisane pod kink, a nie dlatego, że aŁtoreczce tak wyszło bo ma 12 lat i nie wie co robi). Może aż tak bardzo by mnie to nie ruszało, gdyby nie fakt, że no właśnie... Ten serial jest w kategorii 13+ i kupa dzieciaków ma dostęp do tych materiałów. Był nawet w fandomie przykład jak bardzo coś takiego może zniszczyć psychikę nastolatki. Tymczasem 50 letnie baby nie widzą w udostępnainiu takich ficzków i artów zupełnie nic złego (podobnie jak w przekładaniu Wincestowych ficzków na RPF - powodzenia, kiedy w przyszłości któreś z dzieci aktorów zgoogluje sobie nazwisko tatusia i mu wyskoczy opis gwałtu przez psa). I jasne takie elementy znajdą się w każdym fandomie i zapewne w każdym shipie, ale z reguły to jest to jedynie jakiś tam % ficzków i artów. W fandomie Wincestowym jest to większość. To tak tylko offtopem wyjaśniam, dlaczego jestem ostrożna w tym przypadku, kiedy słysze o kanonicznym Wincestcie - bo właśnie kojarzymi się z takim skrajnie dewiacyjnym elementem, traktowanym jako czysta rozrywka. Przy czym ofc nie wszyscy to shippują w ten sposób.

Hersychia napisał:
Tym niemniej strasznie ciekawie obserwuje się spn z perspektywy socjo-kulturowej.

Bardzo ciekawie też czyta się ten serial z perspektywy queerowej właśnie. W ogóle sam gatunek horroru (zwłaszcza horroru klasy B) jest odczytywany jako taki, który opowiada w podtekście o homofobii czy ksenofobii (gdzie strach przed potworem =strach przed innością). A z horroru przecież przede wszystkim SPN czerpie.
Ale prawda, że ten serial ma bardzo dużo warstw i potencjał na bardzo ambitną historię, którego nie wykorzystuje.

Cytat:
bardzo przyjemnie się z Tobą rozmawia

Dziękuję, wzajemnie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 864
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Sob 19:13, 15 Paź 2016    Temat postu:

Zabieram sie za czytanie tego artykulu Smile Jakos nigdy nie widzialam w Deanie i Samie czegos wiecej, ale z checia zobacze, czy inna widza.
Poza tym nie lubie incestu, wiec moze wypieralam ze swiadomosci wszelkie podteksty?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Nie 22:26, 16 Paź 2016    Temat postu:

lookatyouboy napisał:

To jest właśnie ta cudowna zdolność scenarzystów SPN, która pzowala im na umieszczanie w serialu wątków, o których wiedzą jak te będą odczytywane przez fanów, a jednocześnie często te wątki wydają się tak zupełnie niepozorne dla postronnego widza. Czyli używają takich motywów, które spokojnie można odczytać na innej płaszczyźnie i dopiero analiza "pod kątem" rozjaśnia temat. Dlatego są mistrzami queerbaitingu

Dla każdego coś miłego Razz

lookatyouboy napisał:
Jak w Wincestowych ficzkach. XD Typowy motyw to Dean molestujący Sama, ale potem Sam odkrywa, że jednak go kocha i żyją razem długo i szczęśliwie.
I tak, bo SPN sprzedaje mocno toksyczną relację w opakowaniu czegoś pozytywnego, więc kanoniczny Wincest w SPN byłby mnie więcej tym samym co "romatyczna" i "wspaniała relacja" gównych bohaterów 50SoG, tylko gorzej. I jakkolwiek właśnie w tych pierwszych sezonach, pisanych przez Kripke, było w sumie pokazane, że ta relacja niekoniecznie jest pozytywna, a podtekst był faktycznie ukryty dośc głęboko i tak jak piszesz -było to ze wskazaniem na psychologię postaci ( w rozumeiniu problemów psychicznych właśnie), to w momencie kiedy Carver zaczął ten toksyczny aspekt fetyszyzować, wszelkie dylematy moralne w tym względzie się ulotniły.

Szkoda. Do piątego sezonu rzeczywiście widać, dość wyraźnie, że obecny układ średnio im służy, ale nie potrafią i nie chcą się rozstać. Z jednej strony jako fanka motywu "przyjaźń jest wieczna" chciałabym, żeby razem polowali, z drugiej przeszkadza mi, jak znowu się kłócą, znowu kłamią, znowu nie umieją rozmawiać, znowu się wzajemnie wkurzają. Ciekawe, że autorki dostrzegające ten problem nie szukają jego przyczyn w tym, że: 1) przebywanie z kimś tak często jest zwyczajnie niezdrowe, 2) sam i dean są dość różni, 3) prowadzą niesamowicie stresujące życie, 4) mają popapraną psychikę. Tylko tłumaczą to nieuprawianiem ze sobą seksu. Co by to niby zmieniło?

lookatyouboy napisał:
Tak, dokładnie, też w idzę w nim taki potencjał. Myślę, że również, gdyby serial był w innej kategorii wiekowej, a nie 13+ i nie był formatowany pod gatunek rozrywkowy, to można byłoby z niego wyciągnąć nieźle pokręconą psychologiczną dramę z elementami horroru. Tymczasem SPN pewne motywy zamiata pod dywan, bo jednak to serial dla nastolatków.

Zauważyłam to, kiedy zdałam sobie sprawę, że pierwszy odcinek (i kilka następnych) miał straszne momenty. Okej, dla kogoś, kto ogląda sam w nocy i nie lubuje się w horrorach, ale jednak. Potem już tak nie ma. Jest kilka takich wątków, które strasznie chciałabym zobaczyć poprowadzone realistycznie, a tu kit. Kurczę, nie ma nawet takiej sytuacji, że Sam i Dean są kompletnie spłukani, nie stać ich ani na motel ani nawet na jedzenie, więc coś tam podkradają z komuś z ogródka.

lookatyouboy napisał:
Tzn. biorąc pod uwagę, że Dean zastępował Samowi rodziców, uważam, że ta relacja byłaby bardzo przemocowa (nawet jak na historię opowiadającą o przemocowych relacjach) i jeśli miałoby dojśc do ekhm konsumpcji, to automatycznie narzuca się, że to jest non-con (Sam ufa Deanowi, który ma nad nim rodzicielską władzę). Nie wydaje mi się po prostu, żeby Dean, charakterologicznie, pasował do typu predatora seksualnego, stąd taka postac byłaby bardzo OOC.

Początkowo zamierzałam Ci napisać, że przeceniasz znaczenie Deana jako rodzica, bo oni są już dorośli, a Sam postrzega Deana raczej jako starszego brata. Ale z drugiej strony to jednak Dean rządzi. Zatem otwiera to furtkę "Sam uświadamia sobie, że czuje coś więcej do brata, którego od zawsze podziwiał". Na podstawie tego co piszesz, odnoszę wrażenie, że Sam jest na ogół przedstawiany jako ofiara przemocy, a rzadko jako osoba świadoma swoich uczuć i celowo dążąca do pogłębienia relacji bądź też wikłana w to tak samo "bezwiednie" jak Dean. Przydałaby się jakaś analiza nurtów w shipie, ale chyba nie chcę jej przeprowadzać Razz

lookatyouboy napisał:
Natomiast jestem w stanie sobie wyobrazić, że Dean może bić się z myślami w tym względzie.

Pokazanie tego byłoby świetne, szczególnie gdyby sytuacja była jakoś pozytywnie rozwiązana. Podobny wątek pojawił się w Dexterze, kiedy to Debra podczas psychoterapii odkrywa, że nie układa jej się z facetami, bo jest zakochana w swoim (adoptowanym) bracie, Dexterze. Kiedy idzie z nim o tym porozmawiać, ale nie w kontekście "chodź do łóżka", nakrywa go na ćwiartowaniu zwłok i w ten sposób dowiaduje się, że koleś jest seryjnym mordercą. Problem rozwiązany.

lookatyouboy napisał:
teoretycznie Dean nie byłby w stanie utworzyć z nikim pogłębionej więzi emocjonalnej, ponieważ z jego perspektywy jedynym wzorcem pozytywnego, emocjonalnego afektu jest jego relacja z Samem (traktowana jako punkt odniesienia dla wszystkich innych relacji w jego życiu). Co przecież nie oznacza, że by nie próbował.

A czy relacja z bratem nie była też jedynym stałym, pozytywnym związkiem emocjonalnym dla Sama? Wiemy, że zawsze łatwiej przychodziło mu nawiązywanie kontaktów, miał w Stanford przyjaciół i dziewczynę, ale z czego to wynika? Z tego, że mógł być po prostu dzieckiem, nie rodzicem B?

Muszę koniecznie przeczytać "On the road".

lookatyouboy napisał:
Przy czym nie wiem jakby ten ewentualny, potencjalny Wincest można było pociągnąć fabularnie, tak żeby jednocześnie nie zrównywać incestowego non-conu z czystą relacją homoseksualną, bo wiem, że środowiska LGBTQ+ są na ten aspekt mocno wyczulone ( zresztą słusznie). Albo jak to rozwiązać tak,żeby Dean nie wyszedł jednak w którymś momencie na jakiegoś predatora-pedofila, podglądającego np. swojego nieletniego brata podczas kąpieli w łazience @_@.

Zrobić trójkąt z Castielem, z którego nikt nie chce zrezygnować Razz Nie mam mocno sprecyzowanej wizji wincestu, ale byłby z pewnością wyniszczający i oparty na pogłębiającym się współuzależnieniu z dalszych sezonów. Nie potrafię za to wyobrazić sobie samego początku.

lookatyouboy napisał:
A jeszcze, offtopem...

Heh, że też sam incest nie jest wystarczająco ohydny. Jakby dobrze napisany i uzasadniony nie był, to jednak porusza się na obszarze jednego z najsilniejszych i najbardziej negatywnie ocenianych tabu. Przeczytałam ze 3 czy 4 opka wincestowe, akurat trafiłam na te dorosłe, miłe i ciepłe. Dziwnie mi ze świadomością, że ludzie masowo opisują kazirodczy związek nie po to, żeby pokazać, jaki jest toksyczny (albo ostatecznie rzeczowo uzasadnić, dlaczego nie jest taki) , tylko w celu popodniecania się. Jaki przypadek nastolatki ze zrytą psychiką masz na myśli?

lookatyouboy napisał:
Bardzo ciekawie też czyta się ten serial z perspektywy queerowej właśnie. W ogóle sam gatunek horroru (zwłaszcza horroru klasy B) jest odczytywany jako taki, który opowiada w podtekście o homofobii czy ksenofobii (gdzie strach przed potworem =strach przed innością). A z horroru przecież przede wszystkim SPN czerpie.

I to jest naprawdę straszne, te -fobie.. Ja do środowiska "krzywdzonych" należę jedynie marginalnie (dieta), ale już to pozwala mi zobaczyć, jak nietolerancyjni jesteśmy i jak bardzo jeden aspekt osobowości rzutuje na całą resztę w odbiorze przez innych.

Dzięki Winchesterom zainteresowałam się motywem incestu w popkulturze. Po porównaniu Sam/Dean z wszyscy/wszyscy z takich "Kwiatów na poddaszu" okazuje się, że to naprawdę sensowny, dobrze umotywowany i poprowadzony pairing Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:33, 17 Paź 2016    Temat postu:

Tylko tak szybko chciałam odpisać:
Cytat:
oni są już dorośli, a Sam postrzega Deana raczej jako starszego brata.

Tylko to, że dorastasz, nie oznacza przecież, że twoi rodzice przestają być dla ciebie rodzicami. Podobnie jest w tym przypadku. Zresztą nawet początkowy bunt Sama, jest takim bardziej buntem nastolatka przeciwko rodzicom, niż buntembrata przeciwko bratu.
Swoją drogą ciekawostka -w PL incest jest nielegalny, nawet pomiędzy przysposobionym rodzeństwem (np. adopcyjnym), właśnie dlatego, że każdorazowo zachodzi prawdopodobieństwo, że to non-con.

Cytat:
A czy relacja z bratem nie była też jedynym stałym, pozytywnym związkiem emocjonalnym dla Sama?

Sam nigdy nie miał problemów z budowaniem relacji z innymi ludźmi. Co więcej Sam nie ma żadnego problemu z rozpoczęciem swojego prywatnego życia, bez obecności Deana w nim, za to dla Deana życie bez Sama właściwie nie istnieje.
Wynika to też po części z tego, że John, będąc "ojcem roku", zaprogramował Deana do opieki nad bratem i Dean właściwie nie ma żadnego innego celu życiowego. Stąd jest w swoich działaniach obsesyjny i wręcz opresyjny.
Natomiast Sam (co jest pokazane w późniejszych sezonach, wiec dla Ciebie to będzie spoiler) kiedy Dean trafia do Czyśca, zupełnie bez problemu układa sobie życie z przypadkowo poznaną dziewczyną, właściwie nie szukając brata. Podobnie, kiedy bracia trafiają do nieba. Niebo Deana to on i mały Sam, puszczający sztuczne ognie w Święto Niepodległości (chyba?), za to niebo Sama to żona, dzieci, on jako prawnik, ogólnie szczęśliwa rodzina i to rodzina bez Deana.
Jest to po cześci również bardzo składne z fabułą OTR. Dean był dziwnie przywiązany do Sala, dla Sala to była tylko przygoda, więc odrzuca Deana i zajmuje się własnym życiem.

Dlatego napisałam, że moim zdaniem fabuła SPN powinna iśc w tym momencie w takim kierunku, żeby twórcy pozwolil braciom dorosnąć i ułozyć sobie osobne życie, ale jednocześnie takie, gdzie bracia będą mogli ze sobą wciąż pracować. Przecież jeśli się kogoś faktycznie kocha, to też należy mu dać przestrzeń do samostanowienia, nie zaś uzalezniać od siebie. Toksyczna relacja, pełna współuzależnienia, jest jednak relacją skrajnie niedojrzałą emocjonalnie i moim zdaniem nie można jej sprzedawać jako ideału miłości (braterskiej, romantycznej, jakiejkolwiek), co SPN niestety robi. Więc tak, gdyby to był inny serial, bardziej dojrzały, który rozpatrywałby ten wątek świadomie - jak najbardziej byłoby to ciekawe. W sytuacji jednak SPN, myślę, że twórcy powinni się poważnie zastanowić, co właściwie robią.

Cytat:
Zrobić trójkąt z Castielem, z którego nikt nie chce zrezygnować

Czyli Wincestiel Very Happy

Cytat:
Jaki przypadek nastolatki ze zrytą psychiką masz na myśli?

Nie chcę się tutaj przytaczać tego tematu, bo wątek o SPN na forum nie jest 18+, a naprawdę ostatnią rzeczą, której bym chciała, to to, aby ktoś zgooglował sobie informacje, jakie musiałabym podać.

Cytat:
Dziwnie mi ze świadomością, że ludzie masowo opisują kazirodczy związek nie po to, żeby pokazać, jaki jest toksyczny (albo ostatecznie rzeczowo uzasadnić, dlaczego nie jest taki) , tylko w celu popodniecania się.

Ja mam traumę, po tym co zobaczyłam w necie. Pozwolisz, że zaoszczędzę wszystkim szczegółów.

Rzabcia Jest jeszcze jeden artykuł, który mam gdzieś w zakładkach, ale nie mogłam go znaleźć. Ogólnie był wydany cały periodyk tekstów akademickich online dotyczących właśnie SPN. Jak komputer mi wróci z serwisu, to postaram się poszukać i tu udostępnię. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Pon 14:35, 17 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2063
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Pon 20:12, 17 Paź 2016    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Dlatego napisałam, że moim zdaniem fabuła SPN powinna iśc w tym momencie w takim kierunku, żeby twórcy pozwolil braciom dorosnąć i ułozyć sobie osobne życie, ale jednocześnie takie, gdzie bracia będą mogli ze sobą wciąż pracować. Przecież jeśli się kogoś faktycznie kocha, to też należy mu dać przestrzeń do samostanowienia, nie zaś uzalezniać od siebie.


Przede wszystkim pojawiłoby się coś nowego, a nie together 4ever w kółko, co męczy najpóźniej po trzecim sezonie.

Też będę czekać na link.


Jak się zapatrujecie na spn w kwestii wykorzystywania folkloru? Nawiązania do różnych wierzeń są według Was trafne, interesujące, dobrze rozegrane? Coś Wam się szczególnie spodobało?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 27, 28, 29  Następny
Strona 28 z 29

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin