Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Plaża dla nocarza

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:03, 09 Maj 2017    Temat postu: Plaża dla nocarza

W wątku o Dorze Wilk dwie osoby wyraziły zainteresowanie natrząsaniem się z nocarskiej serii Magdaleny Kozak. Natrząsam się zatem.

Podobno to są dobre książki, które w nowatorski sposób ujmują tematykę wampirów. Yhy, akurat. Moim zdaniem plasują się w trójkącie między zapychaczem czasu, facepalmem i beką, płynnie obijając się o tegoż trójkąta ścianki. Zapychaczem martwić się nie będziemy, każdy zna pojęcie czytadła. Do zabawy pozostanie nam facepalm i beka.

Na plus niechaj się policzy to, że wampiry istnieją tam w sposób zorganizowany i działają, bywa, że dla dobra ogółu, a nie tylko siedzą w trumnach, wyłażą po zmroku, gryzą i pilnują, żeby nikt ich nie znalazł.

SPOILER ALERT!!!

Sama nie wiem, od czego zacząć, ale chyba od rzeczy podstawowej, to jest koncepcji wampira i głównego konfliktu trylogii. I w ogóle kawałkami, bo mi wyjdzie potworny tasiemiec.

Dla nieznających rzeczy: otóż istnieją wampiry dobre, które żywią się sztuczną krwią, ludziom krzywdy nie czyniąc, a nawet na ich rzecz pracując. Pilnować jednak należy, żeby taki prawdziwej ludzkiej krwi się nie napił, bo od tego mu się we łbie przewraca i natychmiast przestaje tę sztuczną tolerować i zaczyna być niedobry. Te na sztucznej krwi dzielą się na rody, z których każdy robi co innego. O ile zrozumiałam z książki, predyspozycje dziedziczy się po tym, kto był dawcą wampirzego wirusa. Mamy zatem Wojowników, Bankierów, Naukowców, Żywieniowców, Winorośle i Renegatów. Tylko głowa rodu dysponuje symbiontem zdolnym zmienić człowieka w wampira. Nadrzędnym niejako dawcą jest lord lordów, wampir nad wampiry i tylko ten może utworzyć nowego lorda. Przemiana człowiek-wampir obejmuje o ile pamiętam wykrwawienie delikwenta i podanie mu krwi lorda. Przy tym ci, co trąbią prawdziwą krew z automatu zostają wyjęci spod prawa i wędrują do renegatów.

Rody:
1. Wojownicy - są głównymi postaciami w książce, obok renegatów. Są najbardziej cool, to superżołnierze, powstali do ochrony pozostałych rodów. Wuj wie przed czym. Z symbiontem dziedziczą predyspozycje do wojaczki i pranie mózgu.
2. Bankierzy, trzymają forsę i obracają nią. Z symbiontem dziedziczą pewnie dyplom ekonomii czy innej bankowości. Z Harvardu.
3. Naukowcy. Mądrzy bardzo. Z symbiontem dziedziczą plik dyplomów z MIT a także doktoraty z biochemii i medycyny.
4. Winorośle. Artyści. Z symbiontem dziedziczą skłonność do śpiewów, tańców, hulanek, swawoli i puszczania się. "Cześć, to mój kolega, zrób koledze pod stołem dobrze z połykiem". Tak, ubarwiłam. Nie, nie bardzo. Tak, połyk w książce był. Pod stołem.
5. Żywieniowcy. Z symbiontem dziedziczą dyplom z logistyki zapewne, albo może z wampirzej dietetyki.
6. Renegaci. Z symbiontem dziedziczą wujwico.
7. Inaici, świeżutko utworzony ród. Z symbiontem dziedziczą również wujwico.

Czaicie już na samym początku, co to jest za piramidalna bzdura? Cały ten symbiont po pierwsze. Na sali mamy tu chyba medyka, niech się wypowie, czy to pojęcie w ogóle ma sens, bo mnie się zdawało, że nie. Zmieniony w wampira osobnik otrzymuje szereg nowych cech, siłą rzeczy więc musi mieć zmienione DNA. Organizmy żyjące w symbiozie nie wpływają w ten sposób na siebie. Z wykopsaniem takowego z organizmu nie tak prosto (wykopywali), skoro DNA już zmienił, jak zdechnie, chyba w akcie pożegnania nie zmieni z powrotem. Z pojęciem symbionta zetknęłam się jeszcze w serii o śpiewakach kryształu McCaffrey, acz tam jasno stwierdzano, że symbiont był częścią ekosystemu planety, wpływał na DNA nosiciela, ale miał i niejaką autonomię. Ale niech, na potrzeby książki s-f niechże sobie symbiont-wirus-mutagen-whatever będzie i nazywa się jak chce. Nie w tym dzieło. Widzieliście kiedy symbionta, wirusa czy cokolwiek innego, który w akcie przekazywania uczy się, co ma robić, po zarażeniu nowego osobnika pamięta, że ma się osłabić, a po zarażeniu kolejnego traci zdolność zarażania? No, widział kto takie dziwowisko? A u Kozak widział!
Supersymbionta ma Lord Ukryty, tenże wampir nad wampirami. Przekazuje go Lordom, u nich symbiont jest już tylko silny. Lordowie przekazują zwykłej wampirzej tłuszczy, u nich symbiont jest już słaby i nie zaraża dalej. Książeczka gorączkowo tłucze się w kąciku między beką a facepalmem.

Po drugie, krew. Jedyne pożywienie wampirów i jeśli jest to prawdziwa krew, jednocześnie ich mózgotrzep. Ale jakiś taki wybiórczy, o czym później.
W pierwszej chwili rzecz wygląda całkiem znośnie. Dobre wampiry piją krew sztuczną, zue prawdziwą. Dobre są w stanie przebywać między ludźmi i nawet głodne ileś tam wytrzymają, zue wolą ich zagryźć i uważają to za rzecz naturalną. Niestety parę scenek obnaża głupotę tej koncepcji i książeczka tłucze się o bok trójkąta facepalmem nazwany.
1. Krew sztuczna robiona jest z prawdziwej.
2. Wampir, który zjadł prawdziwą, nie toleruje już sztucznej.
3. Ponieważ im wyższa zawartość hormonów w prawdziwej krwi, tym wyższa jej jakość i współczynnik mózgotrzepalności, najlepsza jest prawdziwa krew z człowieka potężnie zestresowanego (przerażonego, torturowanego albo zgoła podnieconego) przed pobraniem owej krwi.
4. Ale... sztuczną można uzdatnić, dodając do niej hormony - są takie sceny w książce. Wampir "prawdziwek", tj. renegat puszcza pawia po sztucznej, po dodaniu paru ampułek żre i jest całkiem zadowolony.

Wszystkie te rzeczy sprawiają, że główny konflikt książki, starcie gryzących i niegryzących, pijaków i trzeźwych, idzie sobie na grzybki, podśpiewując pod nosem i bijąc się po głowie badylkiem. Po cholerę robić za Wielkiego Drapieżnika, porywać ludzi, torturować ich i zabijać, i być za to ściganym i po ujęciu straconym? Skoro zbliżony efekt otrzymujemy spożywając sztuczną krew zmieszaną z hormonami? Hormony w ampułkach uzyskiwane są syntetycznie, bo wątpię, żeby kto odcedzał rodzącą babę w celu pozyskania oksytocyny?? I proszę przypomnieć sobie, czym się zajmują poszczególne rody - państwo wampirowie mają do dyspozycji i forsę, i naukowców, i dostęp do fabryczek. W charakterze zuych pijaków oglądamy renegatów, tylko że poza pierwszym kopem zachowują się oni całkiem normalnie, czyli nie takie straszne to ćpanie. To o co w sumie kaman? A pijże stworze do woli sztuczną z dodatkami, naucz się tylko przysysać do butelki, a nie ludzkiej szyi, bo dostaniesz w czapkę. Konflikt z głowy. No, ale lepiej oczywiście, żeby w książce bohaterowie sadzili farmazony o drapieżnictwie, wolności i innych dyrdymałach i mordowali się wzajemnie, zamiast użyć głowy.
Aliści powiedziano, że świeżo upieczony Lord Gówniarz rodu Inaitów może trąbić i sztuczną, i prawdziwą, i może tę wolność dawać innym. Czyli możliwe, że razem z wujwiczym będą oni dziedziczyć możność trąbienia podobną. Co po raz kolejny wykłada konstrukcję i konflikt straszny, a nawet jeszcze gorszy na oba półdupki, dzięki czemu książka znowu tarza się po boku opisanym jako facepalm.

Ponieważ rozpisałam się strasznie, resztą facepalma i beką zajmę się później. Wszelkie uwagi mile widziane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 19:33, 09 Maj 2017    Temat postu:

Właśnie przez tamte posty zaczęłam sobie odświeżać Nocarza, bo nie wspominam go źle, ale też czytałam wieki temu, więc jestem bardzo ciekawa, jak też mi dziś podejdzie Smile

Co do symbiontu to mnie on nie przeszkadza, kupuję to wytłumaczenie jako "typowe fantasy" - ostatecznie gdyby wszystko było logiczne i wytłumaczalne naukowo, to nie byłoby powodu dla którego prawdziwe wampiry miałyby NIE istnieć Razz Jeśli chodzi o zmiany cech i zachowania - czy to o DNA jest napisane otwartym tekstem? Taka toskoplazmoza, o ile dobrze pamiętam, wpływa na zachowanie myszy - przestają bać się kotów, same im się pchają do paszczy, bo toskoplazmozie zależy na tym, żeby móc dokończyć swój cykl rozrodczy. Tak samo pewien gatunek grzyba przejmuje kontrolę nad mózgiem jeszcze żywej mrówki i steruje jej zachowaniem. Tak samo pasożyty składające jaja w żywych osach, pewnie więcej przykładów by się znalazło. Za każdym razem wpływają na zachowanie ofiary, ale nie na jej DNA.

Symbiont, o ile mnie pamięć nie myli, w wampirzym kontekście, był też opisany w Necroscopie (dziiiiwna książka), tam były to cienkie wijące się witki, które jak wlazły w człowieka, to go zwampirzały.

A co do osłabienia efektu, to teraz nie mam wystarczająco dużo mózgu żeby to uzasadnić, ale tak na ucho i oko nie brzmi mi to źle Razz

"A pijże stworze do woli sztuczną z dodatkami, naucz się tylko przysysać do butelki, a nie ludzkiej szyi, bo dostaniesz w czapkę. Konflikt z głowy. No, ale lepiej oczywiście, żeby w książce bohaterowie sadzili farmazony o drapieżnictwie, wolności i innych dyrdymałach i mordowali się wzajemnie, zamiast użyć głowy. "

Bo świat i ludzie nie są logiczni. Czemu prowadzimy wojny, czemu się kłócimy, czemu zabijamy dla przyjemności, jeśli moglibyśmy po prostu użyć głowy i tego nie robić? No a jednak jakoś głupota, ksenofobia, krwiożerczość, przemoc itp wciąż nie zostały usunięte ze społeczeństwa Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3200
Przeczytał: 84 tematy

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:23, 09 Maj 2017    Temat postu:

Mam wrażenie, że te wampirze rody to takie grzeczne wampiry ze świata mroku. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:32, 09 Maj 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Bo świat i ludzie nie są logiczni. Czemu prowadzimy wojny, czemu się kłócimy, czemu zabijamy dla przyjemności, jeśli moglibyśmy po prostu użyć głowy i tego nie robić? No a jednak jakoś głupota, ksenofobia, krwiożerczość, przemoc itp wciąż nie zostały usunięte ze społeczeństwa Smile

I nigdy nie zostanie, bo okrucieństwo to ewolucyjnie druga twarz empatii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5783
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 20:34, 09 Maj 2017    Temat postu:

(Gal, proszę, rozwiń. W innym temacie albo na pm, ale rozwiń).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:49, 09 Maj 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Bo świat i ludzie nie są logiczni. Czemu prowadzimy wojny, czemu się kłócimy, czemu zabijamy dla przyjemności, jeśli moglibyśmy po prostu użyć głowy i tego nie robić? No a jednak jakoś głupota, ksenofobia, krwiożerczość, przemoc itp wciąż nie zostały usunięte ze społeczeństwa Smile

No, właśnie sobie odpowiedziałaś, dla przyjemności? To jest tylko twoja logika, że nie powinniśmy tego robić, inni kierują się własną chęcią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:09, 09 Maj 2017    Temat postu:

Uwagę należy dodać do krwi: otóż wielokrotnie w książce pojawiają się określenia "świeża" i "chłodna". Świeży i chłodny to może być sok dla człowieka, ale nie krew dla drapieżnika żywiącego się wyłącznie krwią. Świeża będzie ciepła, ponieważ przyrodzonym sposobem jej pozyskania jest wyssanie bezpośrednie. Dodajmy, że wampiry po natrąbieniu się prawdziwej krwi i psychicznej jatce po zmuszeniu do torturowania i mordowania ludzi... mają? miewają? jakby zalążek drugiej osobowości, zwanej wężem. To coś w podobie wewnętrznej bogini u Any Steele w "50 shades of shit". Wąż ów głównie robi ssss i mówi "krrreeew" czy jakoś tak, wyrażając straszliwe krwiopijcze tudzież mordercze żądze bohatera. Do tej pory nie wiem, po co był ten wąż i dlaczego akurat wąż, skoro wąż nie krwią się żywi. No, ale komar i pijawka są so uncool! (Tak mi się teraz wydaje, że przy facepalmie powinna być malutka wypustka z napisem mindfuck.)

Stuprocentową beką jest natomiast temat wampira i słońca. W odróżnieniu od meyerpirów, kozakpirom słońce szkodzi, powodując ciężkie oparzenia, wreszcie spalenie i śmierć. No, ale my przecież w XXI wieku żyjemy, co nam takie utrudnienia, wymalujem wampira Total Sun Blockiem, nałożym mu kontakty z filtrem UV i już, paszoł w dzień biegać. Proste? Proste! Tylko, że nie.
Nie istnieje coś takiego, jak total sun block. Żaden szanujący się producent czegoś takiego nie powie, takim efektem to może się pochwalić pan Władzio, mieszający swój ekstrakosmetyk w betoniarce w Pachwinowie Spoconym. Żeby uzyskać totalny filtr normalnym preparatem z apteki, należałoby delikwenta wysmarować tak, żeby przeobraził się w tłustego, białego bałwana, a prościej byłoby go chyba przemalować produktem nie z apteki, a z marketu budowlanego. Pani Kozak zapomniało się też, że żadnym filtrem nie da się wymalować błon śluzowych, a te są na przykład w oczach, nosie i ustach. Zapomniało się, że filtr od byle czego się ściera. I zapomniało się, że szkła kontaktowe to chronią owszem, ale obszar tęczówki i nieco dookoła, twardówki już nie. No owszem, wymyślono niedawno szkła prawie na całą przednią część gałki ocznej, piekielnie trudne w zakładaniu i piekielnie męczące oczy, ale z książki jasno wynika, że nie o takie chodziło. Kozakpir potraktowany środkami ochronnymi wedle wskazówek twórczyni rychło zacząłby przypominać smoka wawelskiego, przysmażonego wszędzie w okolicach styku z odzieżą i dymiącego z gęby, nosa i oczu. Z oczu w ogóle zostałyby słupki ze szkłem kontaktowym na czubku, gwoli rozrywki czytelnika. Chętnie też ujrzę proces smarowania owłosionej części głowy.

Oddzielny rozdział to imiona. Wampir po przemianie traci imię i nazwisko, a zyskuje Prawdziwe Wampirze Imię, będące najczęściej łacińskim rzeczownikiem pospolitym, rzadziej przymiotnikiem. Jest niewielka grupa imion akceptowalnych (np. Celer - szybki, bystry, błyskawiczny, Alacer - zwinny.) Trochę imion odzwierzęcych, Aranea - pająk, Strix - puchacz, Attagen - pustynnik (ptak) itp. Większość jest w grupie od pretensjonalnych do głupich.
Głównego bohatera nazwali Vesper. Czyli wieczór. Rany, mało było Zmierzchu?
Kumplowi jego dali Nidor. Różne słowniki różnie podają, mgła, dym, para, ale także, a nawet głównie - kuchenne zapachy przypalania, pieczenia i gotowania, a google translate uprzejmie jako automatyczne tłumaczenie podał smród.
Potem mamy serię Imion Groźnych i Złowieszczych. Wszystkich jak leci pretensjonalnych.
Nex. Rzeź, mord, śmierć. (Dali tak na miano grajkowi-Winorośli, beka lvl up)
Atroks, nie wiedzieć czemu nie przez x. Straszny, okrutny, ale też dokuczliwy. Nawiasem mówiąc, to nazwa handlowa leku.
Ultor, mściciel.
Itd.
...
Umens. Mokry. Bez komentarza. Przed Lordem Mścicielem pokłon złożyli Mokry i Smród.
Generałowi Rzezi wieści przynieśli Cegła i Ukłuta. Bogowie, co ja czytam.
Rubor... i tu mnie skręciło. Ze śmiechu. Można to tłumaczyć jako Czerwień czy tam Rumieniec, hyhy. Ale i mnie, i kilku zapytanym osobom nie z tym się Rubor kojarzy, tylko z łacińską nazwą jednego z objawów zapalenia. Ogłupiały idiotycznymi imionami mózg od razu dołożył mu kolegów i wyprodukował wizję straszliwych Czterech Jeźdźców Objawów Stanu Zapalnego: oto Rubor, Calor, Tumor i Dolor! Nadciągają Zaczerwienienie, Gorączka, Obrzęk i Ból.

Rozwinięcie i wzmocnienie wcześniej posiadanych talentów nie było niczym odkrywczym, u meyerpirów też było, żeby daleko nie szukać. Główny bohater miał "talent do powietrza", który w ludzkim życiu objawiał się w trenowanych skokach do wody, czym się niezmiernie podniecał Ultor. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby obejrzał sobie występy kadry, ludzka noga by chyba nie została. Mimochodem zastanowiłam się, jaki talent miał mieć chowaniec, czyli taki, który umiał ukrywać swoją wampirzą tożsamość i udawać człowieka oraz pani, która nie bała się słońca. Może on był konformistą, a ona uwielbiała smażyć się w solarium. Nawiasem mówiąc, miała ona oczy, przy których siadają wypociny ałtoreczek z blogasków. Otóż były one jako morze wzburzone, sztorm w nich miała. Jak jej długofalowy wkurw przeszedł, to jej się ten sztorm uspokoił. Do dziś nie wiem, jak to miało wyglądać. Oczyma duszy mojej widzę garnki z kotłującym się sinozielonym wrzątkiem. A potem ktoś wyłączył gaz.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Moreni
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 439
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:36, 09 Maj 2017    Temat postu:

Ananke, ten wąż to mi brzmi jak nieudolna zrzynka z Jima Butchera i jego wampirów Białego Dworu. One co prawda są takimi Edwardami tamtego świata (choć nie błyszczą w słońcu), a żerują na emocjach, co też, bywa, kończy się śmiercią ofiary. I one, proszę Ciebie, mają Głód. Takiego wewnętrznego demona, który symbolizuje ich drapieżną stronę osobowości i daje supermoce, ale jeśli nie będzie regularnie karmiony, to przejmuje kontrolę i robi jatkę.

Strix to puszczyk, nie puchacz.Wink

A tę wizję Czterech Jeźdźców Objawów Stanu Zapalnego to uważaj, bo CI jeszcze producenci reklam leków bez recepty ukradną XD (oglądałabym)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
eSqr
Ramuś XV



Dołączył: 04 Sie 2012
Posty: 93
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:22, 09 Maj 2017    Temat postu:

Total sunblock to pewnir przez pierwszy film o Bladzie, tam zue wampiry smarowały się zeby latać w dzień jak główny bohater,
a klany i wężowy głód brzmią jak z maskarady, tam była bestia i utrata człowieczeństwa jak się nie uważało,
Btw. Zmierzch w pl ukazał się rok po Nocarzu, więc ciężko wymagać żeby Kozak inaczej nazwała Vespera bo źle się kojarzy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:25, 09 Maj 2017    Temat postu:

Ale Biały Dwór to skubby i inkuby, żadne krwiopijce.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 22:40, 09 Maj 2017    Temat postu:

@ Gal, Leleth - o to właśnie mi chodzi, skoro ludzie nie żyją w logicznej utopii, pełnej przyjaźni, miłości i zen, to czemu wampiry miałyby? Zwłaszcza, że w książce to nie jest osobny gatunek, tylko zwampirzeni ludzie, a zatem wkroczyli w świat wampirów z ludzkim światopoglądem i podejściem. Dlatego nie oczekiwałabym po nich jakiejś wyższej etyki, motywacji czy logiki niż u ludzi.

"Świeża będzie ciepła, ponieważ przyrodzonym sposobem jej pozyskania jest wyssanie bezpośrednie." Hah Very Happy Jedynym wyjaśnieniem by tu było, gdyby wąpierze zamiast same być zimnymi trupami, miały temperaturę ciała na tyle wysoką, żeby 36,6 stopni ciepła świeżej krwi wydawało im się chłodne Very Happy

"No, ale my przecież w XXI wieku żyjemy, co nam takie utrudnienia, wymalujem wampira Total Sun Blockiem, nałożym mu kontakty z filtrem UV i już, paszoł w dzień biegać. " - to z kolei jest jak nic wzięte z Blade'a... którego oglądałam jeszcze dawniej, niż czytałam Kozak, więc może ktoś lepiej pamięta, co tam dokładnie było w filmie Very Happy

"Nie istnieje coś takiego, jak total sun block." - Aż sprawdziłam, przy okazji porządkując własne mylne wyobrażenia na temat olejków do opalania. Otóż na takich typowych opakowaniach są podawane wartości w skali SPF, która oznacza wielokrotność czasu, jaką można spędzić na słońcu w porównaniu do nie korzystania z olejku. Znaczy, gdyby słońce nas spalało w minutę, krem SPF30 dałby nam 30 minut przed spaleniem: "Assuming you use it correctly, if you’d burn after 20 minutes in the sun, an SPF 30 sunscreen protects for about 10 hours. But intensity and wavelength distribution of UVB rays vary throughout the day and by location. And that calculation does not apply to UVA rays."

"But it's important to note that no sunscreen blocks 100 percent of UVB rays, and ultrahigh SPFs are not much more protective than SPFs of 30 or 50. SPF 15 blocks 93 percent of UVB rays. SPF 30 blocks 97 percent. The increase in protection is even more gradual after that, 98 percent for SPF 50 and 99 percent for SPF 100. " - Możliwe, ze wampirom wystarczy tych 93 do 99% blokowanych promieni? Może ten jeden procent je trochę swędzi, trochę gilga, ale nie zabija na miejscu? Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Niestety, nie umiem znaleźć informacji, w ilu procentach blokowane są promienie UVA. Ciekawe, który rodzaj szkodzi wampirom, a może oba?

"Kumplowi jego dali Nidor. Różne słowniki różnie podają, mgła, dym, para, ale także, a nawet głównie - kuchenne zapachy przypalania, pieczenia i gotowania, a google translate uprzejmie jako automatyczne tłumaczenie podał smród. " - Kwi Very Happy Nie no, stawiałabym na mgłę, bo wg niektórych podań wampiry potrafiły się w nią zmieniać i w ten sposób przenikać przez szpary w oknach i dziurki do klucza.

"Umens. Mokry. Bez komentarza. Przed Lordem Mścicielem pokłon złożyli Mokry i Smród. " - No cóż, jeden z głównych bohaterów u Pratchetta nazywa się Moist von Lipwig Very Happy

"Generałowi Rzezi wieści przynieśli Cegła i Ukłuta. Bogowie, co ja czytam. " No tak, ale Potter to Garncarz, Smith to Kowal, Stein to kamień, Bjorn to niedżwiedź, Bjarne to misio, współczesne imiona też oznaczają różne rzeczy, więc czy przyniósł Kamień czy Cegła, albo Ukłuta czy Obolała (Dolores, popularne współczesne imię), to chyba trochę na jedno wychodzi Smile

Czytałabym opko o czterech jeźdźcach Very Happy

P.S. Vesper to też dziewczyna Bonda, więc moze to po prostu imię popularne w popkulturze?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Wto 22:50, 09 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Moreni
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 439
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:07, 09 Maj 2017    Temat postu:

Eire napisał:
Ale Biały Dwór to skubby i inkuby, żadne krwiopijce.


No napisałam, że żywią się emocjami (i że kiepska zrzynka). Ale tylko ród Raithów żywi się żądzą (więc spełnia definicje inkubów/sukkubów), inne rody wolą Białego Dworu wolą gniew czy cierpienie. Tak dla sprostowania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 10:21, 10 Maj 2017    Temat postu:

Zgodnie z obietnicą ruszyłam z czytaniem, ale powolnym, bo skupianie się na tekście wciąż jest dla mnie problemem.

Co do zadziwiającej zgodności cech przejawianych przez wampiry z danego domu, jest to wytłumaczone (póki co, może dalej jest inaczej) nie genetyką i nie symbiontem, a tym, że Lord domu wybiera sobie takich członków, jacy mu pasują. Ultor wybrał Jurka ze względu na to, że mu pasował na wojownika, więc pewnie i laska od Winorośli wybiera sobie obiecujących artystów itp. Stąd zgodność cech.

To, czego ja nie kupuję w tych pierwszych rozdziałach, to sposób w jaki Jurek został zrekrutowany. Moim zdaniem to jest mocno dyskusyjne psychologicznie i jest jakiś milion rzeczy, które mogły pójść nie tak. Ciekawa też jestem, jak sobie jednostka ABW radzi ze zmianami poltycznymi co cztery lata Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:26, 10 Maj 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Zgodnie z obietnicą ruszyłam z czytaniem, ale powolnym, bo skupianie się na tekście wciąż jest dla mnie problemem.

A ja tak się zastanawiam, czy tego samego przypadkiem nie uczynić, bo rzeczone kniżki posiadam, ale pamiętam je w kratkę i właściwie jedyne, co mi pozostało, to przeświadczenie, że miejscami to nawet niezłe czytadło było, a miejscami zdecydowanie nie. No i wiem, że winoroślowaty generał Rzeź w całkiem tró scenie wył Dawaj za, propsy dla Rzezi, co to był plażą dla Pani Pająk i wielkie emo z tego powodu miał.

...przypomniał mi się wątek Wielkiej Miłości Pani Pająk i Lorda Mściciela. I trochę zwątpiłam.

Tak czy inaczej, pamiętam tyle, że mnie bardziej od kwestii naukowej (chociaż też zastanawiałam się była, jak to jest z tym sunblockiem), nurtowały problemy, eee, polityczno-administracyjne. Oraz pytanie, jakim cudem Renegaty tak długo cierpiały Panią Pająk, bo chyba nie z powodu dziwnych oczków. Chyba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:50, 10 Maj 2017    Temat postu:

Aż chyba też się za to zabiorę, bo mnie zainteresowało, zwłaszcza te "problemy polityczno-administracyjne".

Cytat:
1. Krew sztuczna robiona jest z prawdziwej.
2. Wampir, który zjadł prawdziwą, nie toleruje już sztucznej.
3. Ponieważ im wyższa zawartość hormonów w prawdziwej krwi, tym wyższa
jej jakość i współczynnik mózgotrzepalności, najlepsza jest prawdziwa krew z człowieka potężnie zestresowanego (przerażonego, torturowanego albo zgoła podnieconego) przed pobraniem owej krwi.
4. Ale... sztuczną można uzdatnić, dodając do niej hormony - są takie sceny w książce. Wampir "prawdziwek", tj. renegat puszcza pawia po sztucznej, po dodaniu paru ampułek żre i jest całkiem zadowolony.

A nie jest tak, że głównym problemem jest "zastępowalność"? Bo faktycznie - z jednej strony wydaje się, że łatwo ten konflikt zażegnać, a z drugiej - obecność wampirów poszukujących większego, bardziej odjazdowego kopa nie dziwi. No ale jeżeli zastąpienie krwi jest tak banalne, to jednak jest to naciągane (zwłaszcza że, jak z tego wynika, pijąc krew sztuczną, wampir pije krew prawdziwą, tyle że przetworzoną, więc pytanie czy z punktów 1 i 2 nie da się wyprowadzić logicznego wniosku, że "wampir, który raz wypił krew sztuczną, nie będzie już chciał pić więcej krwi sztucznej, ale prawdziwą").


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:19, 10 Maj 2017    Temat postu:

Ponieważ trylogię nocarską kocham miłością wielką, wtrącę swoje trzy grosze Very Happy A w ogóle to jestem #teamNocarze i #teamUltor! *chowa się za murkiem przed Prawdziwymi Wampirami w nadziei, że się z nim zderzą*

Medycznych i anatomicznych nieścisłości byłam radośnie nieświadoma i w niczym nie przeszkadzały mi w lekturze, nawet się dałam ładnie oszukać "mądrej" treści. Łacinnik również ze mnie żaden, odniosłam jedynie wrażenie, że przy odrobinie pecha można zostać usadzonym na wieczność z mocno niefajnym imieniem (Robur nie znaczył czasem kowala albo innego robotnika? Czy coś mi się pomyliło?). Nexa i tak nazywałam Nextem (bo po Ultorze, uhuhu, suchar), z Nidorem miałam raczej problem, choć bardzo go lubiłam, bo był ukrytą opcją niemiecką...

Z symbiontem też miałam problem - problem w rodzaju "Jak odrzeć coś z magii? - Wyjaśnić to!" Midichloriany chociażby. Kiedy Anne Rice w "Królowej Potępionych" też zdobyła się na origin story, było to tak baardzo... Nieepickie. Serio, ciężko chyba znaleźć wampiry z jakimś nielamerskim origin story [może ewentualnie poza Draculą Coppoli]. Dziękujmy bogom Dysku, że Pratchett tego u siebie nie zrobił...

Od początku miałam takie samo wrażenie jak gaya - do odpowiednich domów wybiera się odpowiednich kandydatów (sprawdzić, czy nie Renegaci). Niezbyt mnie bawiła myśl, że najprędzej zostałabym wyjątkowo nieatrakcyjną Winoroślą Razz

Krew, krew... No różne rzeczy w krwi są, może sztuczną produkowali akurat z tych składowych nieuzależniających? GUpia metafora mi się wymyśliła, uwaga: Wyobraźcie sobie, że przez całe życie piliście colę zero. Po czym raz, przypadkiem, spróbowaliście prawdziwej. Po tym cola zero była już nie do przełknięcia. A przecież to coca-cola i to Smile

Ananke napisał:
A pijże stworze do woli sztuczną z dodatkami, naucz się tylko przysysać do butelki, a nie ludzkiej szyi, bo dostaniesz w czapkę.


Noo właśnie... A jak się nie nauczy? Nałóg jest nałóg. "Pij sobie, alkoholiku, piwo bezalkoholowe na tej suto zakrapianej imprezie, ale sięgać po prawdziwe alko ci wara, bo cała terapia na nic!" Ja bym jednak nie ryzykowała powstania takiego nałogu. #teamNocarze!

Kwestia też taka, czy traktować trylogię od początku do końca jako SF; dla mnie ostatni tom był już niemalże baśniowy... Bo jak wyjaśnić Ukrytka co chwilę zmieniającego postać? Wąpierze wyewoluowały z Copperfielda? A ci jego przełożeni, kimkolwiek oni są? (Dlaczego nie ma kontynuacji, dlaczego, dlaczego!)

Cytat:
Uwagę należy dodać do krwi: otóż wielokrotnie w książce pojawiają się określenia "świeża" i "chłodna".


Świeża i chłodna krew z lodówki w woreczkach jak ze stacji krwiodawstwa, gdyż inaczej byłaby raczej śmierdząca i/lub zastygła w skrzepach [ciekawe, czy krew może spleśnieć]. Scen picia z ludzików jako takiego było niezbyt wiele (tak, tak, proszę państwa, oto wasza historia o wampirach Very Happy) i w takowych krew ta raczej ciepła była, jak sądzę.

Cytat:
Do tej pory nie wiem, po co był ten wąż i dlaczego akurat wąż, skoro wąż nie krwią się żywi.


Wąż, bo Cichowąż - inna kwestia, która z tych rzeczy była tam pierwsza, nazwa czy schizy. Siedliszcze Strixa jest przesiąknięte specyficzną atmosferą i ja tego węża zawsze odczytywałam tak, że po dłuższym pobycie po prostu nie-mieszkańcom zaczynało tam odbijać [może bagienne opary? Rzadki gatunek pleśni pleniący się w sosnowych deskach? Coś więcej?] i chcieli stamtąd jak najprędzej uciec. A że czasem miewali nawroty... Może to tylko metafora taka była ukuta na podstawie tego, co znali, bo w końcu każdy musiał przejść Cichowąż żeby zostać Renegatem.

[W moim headcanonie Strix istotnie miał węża imieniem Cichopek - rozmiar buta 36 - który jęczał w rurach, a często-gęsto kogoś zjadł. Echis dla równowagi miał pójdźkę Klementynkę, która jadła jeszcze więcej. A ile (głupich) żartów wymyśliłam na podstawie jednego "Zapal sobie światło, głupku!", ach, te wszystkie "Przychodzi Echis do Strixa, a tam...", aż się łezka w oku kręci, muaa, nie czytajcie tego, FstyT!]

Aranei nie cierpię pasjami i zawsze uparcie zapominałam o jej czarnych włosach, zamiast tego wyobrażając ją sobie jako Małgorzatę Foremniak - nie wiem, czy ta miałaby sztorm w oczach, chyba raczej taki zamarznięty... Wiem, nie pomogłam Wink Jestem w końcu człowiekiem, któremu wciąż się wydaje, że Yennefer jest ruda (mUSKu, whyyy?), tak, że tego...

Cytat:
"Nie istnieje coś takiego, jak total sun block."


Kto wie, kto wie, jak ma się cały Ród Naukowców... Może ogólnie było to mało podkreślane, ale mam wrażenie, że w porównaniu z ludzkością wampiry są dosyć do przodu (Może te transformacje Ukrytka to jednak nie była magia? Teraz to już nie wiem. Kontynuacjooo!).

Ogólnie najbardziej zwracałam tam uwagę na postacie. Postacie mnie kupiły. Tylko z Vespiego był za wielki Marian Słój, dziwne, że jeszcze o tym nie wspomniałaś, Ananke Wink Wizja wampirów u Kozak ogólnie wydała mi się tak różna od tej klasycznej, a jednocześnie tak dobra, że przyjęłam ją bez zastrzeżeń jako "coś innego, nawet nie ma co odnosić do Draculi i ferajny". I w moim odczuciu autorka dokonała rzeczy niemożliwej: udało jej się w jednym dziele połączyć wampiry, Polskę i współczesność i taki czytelnik jak ja kupił ten świat bez poczucia zgrzytów*.

[Kiedy było mi szczególnie ciężko tego jednego roku, gdy porwałam się na studiowanie dwóch kierunków, czasem lubiłam sobie wyobrażać, że zza rogu zaraz wyjedzie czarne BMW z ABW i zabierze mnie do Emowa... Khi, khi, nie wiem, czy są jakiś ficzki o nocarkach-merysujkach, ale wyczuwam potencjał! Nawet prawie wymyśliłam taką jedną]

*Kiedyś słyszałam o tym, że chcieli kręcić uwspółcześnioną wersję "Draculi" dziejącą się w Polsce. No i właśnie... Słyszałam o tym raz, a nie widziałam u Masochisty, więc pewnie pomysł słusznie utonął w rynsztoku poronionych pomysłów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:59, 10 Maj 2017    Temat postu:

Czy ktoś może mi streścić zarys fabuły tej trylogii? Kojarzę, że czytałam to w liceum i całkiem mi się podobało, no ale zupełnie nic z treści nie zostało mi w głowie Razz

Z całej trylogii pamiętam tylko, że bardzo mi się spodobała ruska piosenka, więc w tym miejscu chciałabym podziękować Ore za to, że przypomniała mi tytuł. <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:28, 10 Maj 2017    Temat postu:

Mal napisał:
Z całej trylogii pamiętam tylko, że bardzo mi się spodobała ruska piosenka, więc w tym miejscu chciałabym podziękować Ore za to, że przypomniała mi tytuł. <3

Czyżby "Davai za"? Very Happy Przez "Nocarza" zaczęłam słuchać Lube Very Happy Ależ to było dawno...

Z trylogii też niewiele pamiętam. Pamiętam, że mi się dość podobała i nawet mnie wciągnęła, aczkolwiek ostatni tom wydał mi się nawet wtedy absurdalny i mnie zdenerwował. Noale, "Nocarz" jest jedną z tych książek, które darzę jako-takim sentymentem i dokładnie z tego powodu ich teraz nie tykam, coby się nie zrazić Very Happy Jak i większości fabrykowych książek zresztą...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:44, 10 Maj 2017    Temat postu:

(Ja też czytałam przed laty i mogę się wyłożyć na szczegółach, ale prosz, zarys:)

I. Nocarz - Jurek, the travelling medicine seller, zostaje "zrekrutowany" na wampira do tajnej jednostki ABW zwanej Nocarzami, z imieniem zmienionym na Vesper. Zawiązuje przyjaźnie, antypatie, pokazuje pewne cechy Mariana Słoja, szanuje zasady niepijących prawdziwej krwi "dobrych" wampirów, dowiaduje się o "złych" Renegatach owych zasad nierespektujących, ściera się z nimi, na końcu coś mu odwala, Renegaci go zabierają, Nocarze przekonani są, że zdradził, Vespi jest przekonany, że zabił swojego władcę Lorda Ultora.

II. Renegat - Vesper trzeźwieje i żałuje tego, co odwalił, nie chce być Renegatem, ale nie ma wyjścia, zwłaszcza, że wódz Renegatów, Lord Aranea (była Ultora) traktuje go jak swój propagandowy sukces. Zawiązuje sympatie, antypatie, cechy Mariana Słoja cały czas zwyżkują, uczy się szanować zasady "prawdziwych" wampirów pijących prawdziwą krew i sarka na hipokryzję "nieprawdziwych" wampirów pijących sztuczną krew, ściera się z dawnymi kolegami, ale woli nowych. Jest git, tylko Aranea ma nierówno pod deklem, więc na końcu coś mu odwala i idzie do Nocarzy zdradzić jej szaleńcze plany, Nocarze go zabierają, Renegaci są przekonani, że zdradził, Vespi jest przekonany, że raczej żywy z tego nie wyjdzie.

III. Nikt - Renegat-Vespi dostaje od Nocarzy manto, póki nie zjawia się spóźniony Ultor z wyjaśnieniem, że sam wmanipulował Vespera w zostanie Renegatem because reasons, nieważne, trzeba działać. Odnawia sympatie i antypatie, status Mariana Słoja już przyznany, uczy się, że stare zasady już nie obowiązują i "prawdziwym" i "nieprawdziwym" wampirom przyjdzie współpracować pod jego rozkazami, gdyż pojawiła się banda niebezpiecznych ludzkich fanatycznych zabójców wampirów pod wodzą niejakiego Siewcy, ściera się z nimi, są wątpliwości i jest drama. Na końcu Ultorowi coś odwala i idzie budzić zawsze śpiącego Ukrytego, cappo di tutti cappi wampirów i prosić go o przebaczenie dla Aranei, Vesper i jego kumple Renegaci próbują go powstrzymać, ale jest za późno, wszyscy są przekonani, że Ukryty się wnerwi i polecą łby, a Ukryty znajduje remedia na trapiące ich problemy i trawiące ich konflikty i idzie spać dalej, a wampirki udają się w kierunku zachodzącego słońca, ale tak bardziej każdy w swoją stronę, the end Very Happy


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 21:47, 10 Maj 2017    Temat postu:

Słodki lolu, wasze posty uświadomiły mi jak mało pamiętam z tej trylogii Very Happy Cóż, czytałam ją dawno (jak sprawdziłam w wiki, to okazało się, że wcale nie tak dawno, bo w liceum Shocked Jak ten czas leci) i wiem, że bzdury naukowe i fabularne pozwalałam sobie ignorować, ale najbardziej zirytowało mnie zakończenie i w ogóle trzeci tom - to było tak oczywiste, że autorka swoim szczeniaczkom nie da zrobić krzywdy i wszystko ułożyło się słodkopierdząco szczęśliwie... Meh.
Cytat:
Mam wrażenie, że te wampirze rody to takie grzeczne wampiry ze świata mroku.

No, dużo osób zarzucało (i nadal zarzuca) Kozak ordynarne zerżnięcie systemu klas wampirów, a przynajmniej pojechanie schematem, który już wielu czytelnikom się przejadł. Kozak (przynajmniej za czasów, gdy czytałam wywiady) broniła się, że o istnieniu czegoś takiego jak np. Wampir: Maskarada nie miała pojęcia, a z drugiej strony chwaliła się, że zrobiła spory research w temacie wampirów, więc wypominano jej, że motyw wampirzych klanów jest popularny i powinna była się na niego natknąć. Jak było naprawdę? Kto wie.

Magdę Kozak jako człowieka szanuję w opór, ale jako pisarkę... Chyba że jej się warsztat poprawił w tych nowszych powieściach, nie wiem, nie czytałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 22:12, 10 Maj 2017    Temat postu:

Co do najnowszych powieści to mam na półce grube tomiszcze, ale nie wyszłam poza pierwszy rozdział.

Co do kontynuacji, to ostatnio widziałam ploty, że się pisze i kto wie, może w tym roku wyjdzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:01, 10 Maj 2017    Temat postu:

Kobalamina napisał:
to było tak oczywiste, że autorka swoim szczeniaczkom nie da zrobić krzywdy i wszystko ułożyło się słodkopierdząco szczęśliwie... Meh.


Taak... Zwłaszcza dla Icty i Echisa*. A Ultor i Aranea wg mnie powinni byli udać się prosto na jakąś terapię, może i nawet na oddziale zamkniętym. Ciekawa byłam bardzo, jak autorka to rozwiąże i rozwiązanie mi się podobało, ale ja jestem z tych, co nie lubią, jak im bohaterowie giną, no i nie biorą wszystkiego na 100% serio... To było cudownie odczapno-baśniowe i w sumie zaskakujące, no, po prostu piękne Very Happy

Vesper: Lord żartował!
Nex: Tak, nie słuchaj go, Panie, on żartował!
Ultor: Zostawcie mnie, wcale nie żartowałem! <3 <3 <3

*Wielki niepokój odczuwam żeby ktoś tam czasem nie zginął.

I pomimo wszystkiego, ten cykl pokazał mi, że łacina potrafi być cool. "Salve, domine!" - "Salvete, fratres", ach, jest moc...

Zasadniczo jeszcze, czy to czasem nie był powieściowy debiut Magdaleny Kozak? Bo jeśli tak, to... Nadal bym tego w żaaadnym wypadku obok Dory Wilk nie stawiała, albo jakiejś Achai czy Bór wie czego.

[Zgadzamy się, że Kejt Em i rzeczy w rodzaju "Dziewczyny wilkołaka" to już jest inna liga, prawda? Liga blogasków w sumie]

gaya napisał:
Co do kontynuacji, to ostatnio widziałam ploty, że się pisze i kto wie, może w tym roku wyjdzie.


*Manliest SQUEEEE!!!*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 9:47, 11 Maj 2017    Temat postu:

Satoru, genialne streszczenie Smile Smile
Dla mnie te książki przydarzyły się za późno - gdybym przeczytała w wieku licealno-studenckim*, pewnie zostałabym fanką, bo: przyjaźń, wybory, zdrady, angsty, ach, żarłabym jak pies szynkę. Niestety, przeczytałam jakieś 10 lat za późno, kiedy już za bardzo zwracam uwagę na różne niekonsekwencje świata i bohaterów (część wyłożyłam w drugiej połowie [link widoczny dla zalogowanych]).

Nawiasem mówiąc, przeczytałam dlatego, że kilka bliskich mi osób mocno się zaangażowało w fandom nocarski i chciałam wiedzieć, o co w tym chodzi. Ten ruch fanowski to w ogóle ewenement na polską skalę i chyba ciekawy temat na pracę naukową z socjologii.

EDIT: gdyby ta książka wtedy istniała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Czw 11:46, 11 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:30, 11 Maj 2017    Temat postu:

Satoru, dzięki! Streszczenie przepiękne <3 Jeszcze bym chciała zapytać - o co chodzi z tytułem ostatniego tomu? Mętnie kojarzę, że ten Nikt miał jakieś Bardzo Ważne Znaczenie, ale za Chiny nie pamiętam, jakie...

Achika napisał:
Nawiasem mówiąc, przeczytałam dlatego, że kilka bliskich mi osób mocno się zaangażowało w fandom nocarski i chciałam wiedzieć, o co w tym chodzi. Ten ruch fanowski to w ogóle ewenement na polską skalę i chyba ciekawy temat na pracę naukową z socjologii.

O? A o co chodzi z nocarskim fandomem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 17:44, 11 Maj 2017    Temat postu:

Chyba chodziło o to, że Vesper nie był już ani Nocarzem, ani Renegatem, i o ile dobrze pamiętam, dostał tytuł Lord Nikt (odmieniany jako Lorda Nikta, Lordzie Niktowi - słodki jeżu w morelach).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3200
Przeczytał: 84 tematy

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:07, 11 Maj 2017    Temat postu:

Achika mi przypomniała mój pierwszy Pyrkon. Wchodzę do szkoły (tak, to było dawno temu) a tam kolesie w czarnych mundurach z białym napisem "NOCARZ" na plecach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:15, 11 Maj 2017    Temat postu:

Embarassed A dziękuję, dziękuję, tak jakoś wyszło... To znaczy, ukhm, wąż do mnie syczał "Piszszszsz, bo cie sssssjemmm", a z drugiej strony dziobała mnie pójdźka no i trzeba było się postarać, bo bym w jednym kawałku z tego nie wyszła. Ech, można wyciągnąć człowieka z Cichowęża, ale Cichowęża z człowieka już nie Wink

(Wiem, strzegóły, strzegóły, człowieka z Cichowęża najczęściej wyciągają w butelkach z gwiazdkami, a Cichowęża z zawartości tych butelek to już nic nie wyciągnie)

Koba, dokładnie! A jako motto do jednego z rozdziałów występował "Nemo" Nightwisha, a za Lordem Niktem powstał jeszcze ród Inanitów, do którego wstąpili jego kumple, którzy też już mieli dość i Renegatów, i Nocarzy i wybrali trzecią drogę. Ale wolałabym, żeby kontynuacja była już o czymś innym, żeby więcej było o pozostałych rodach, ale też mitologia, przełożeni Ukrytka, ja chcę wiedzieć więcej, ooooo!!!...ochjoj.

Mal, kiedyś czytałam, że są osoby na stałe(?) przypisane do różnych rodów i na terenie posiadłości Magdaleny Kozak co roku odbywają się jakieś manewry i ćwiczenia militarystyczne, ich forum też wydało mi się bardzo pozytywnym miejscem.

I jeszcze: Czytałam, Achiko, piękna analiza, a teraz przeczytałam znowu i znów uderzyło mnie: "Strix i Pyza w jednym tekście... Szkoda, że nie w jednym uniwersum!" Twisted Evil

[już chyba wiem, dlaczego za dzieciaka nie czytałam Musierowicz, tylko Niziurskiego i Trzech Detektywów Hitchcocka...]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Czw 18:19, 11 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 46 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:22, 11 Maj 2017    Temat postu:

Jako że wampirów nie cierpię pasjami, książek nie czytałam, więc się na ich temat nie wypowiem. Natomiast wypowiem się na temat symbionta i całkowitego przerabiania metabolizmu.
Tak, to akurat teoretycznie możliwe. Niektóre girusy (NCLDV wirusy) po wniknięciu do komórki żywiciela całkowicie wyłączają jądro komórkowe, przejmują wszystkie szlaki metaboliczne i same zaczynają pełnić funkcję jądra komórkowego (tak, niektóre girusy mają DNA kodujące białka szlaków metabolicznych, np. glukozy - i całe mnóstwo innych zakodowanych białek, które nie przypominają niczego występującego u innych organizmów, więc w sumie nie wiadomo, do czego służą). Aktualnie istnieje teoria, oparta własnie na obserwacjach zachowania się girusów w zakażonych komórkach, że jądro komórkowe wyewoluowało własnie w ten sposób, że girus wlazł w archeona i zamiast go zużyć i zabić, połączył się z nim w symbiotyczną całość (coś jak mitochondria, tylko bardziej).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:51, 11 Maj 2017    Temat postu:

Zanim zacznę Wam odpowiadać, na szybko wepchnę jeszcze parę drzazg, bo dopadłam kompa w przelocie.

Vesper uczestniczy w wypadku, samochód się przewraca, ręka noga mózg na ścianie. Chce się wydostać, patrzy na przednią szybę, pokrytą siatką pęknięć, ale na swoim miejscu. Na ten widok przypomina sobie, że jest kuloodporna i tędy nie wyjdzie. Ups. Szyba wyglądałaby tak samo, gdyby jechał kaszlakiem. Przednie szyby we wszystkich samochodach są klejone, składają się z warstw szkła i folii. Pękają, ale się nie rozlatują. Niby niewiele, a jakoś głupawo, bo z opisu wynika, że dopiero to, że się nie rozwaliła dowodzi jej kuloodporności...
(Zresztą temat szyb kuloodpornych i pistoletu w środku wcale nie jest taki oczywisty, o ile nie jechali bankowozem. A nie jechali.)

Elevator to po polsku nie jest elewator. False friends fail.

Repiarnia. Google wyrzuca 3 wyniki, wszystkie odnoszą się do książki. Co to miało być i dlaczego stare? Wiemy, co to rep, ale po zestawieniu z wiekiem i zawodem Jurka nie ma to sensu. No i nie można po polsku?

Jurek jest z wykształcenia lekarzem. To pewnie dlatego przy rozmowie na temat nerek i systemu immunologicznego rzecze "nie wiem, nie znam się". Nie dziwię się, że sprzedawał leki. Noż nie można było z niego farmaceuty zrobić?

Wampirom natężenie światła czasem przeszkadza, a czasem nie. Jak trzeba podkreślić bardzowampirowatość to ojej, jak im jasno. Jak jest po prostu dzień i trzeba coś załatwić, to... się zapomniało, że miało przeszkadzać.

Wpadli na nieistniejący total sun block (a mówią o tym ludzie, zanim Jurek dowiedział się o wampirach) i te nieszczęsne kontakty, ale na szyby z filtrem UV już nie. A takie są i filtry mają bardzo skuteczne, bardzo bliskie faktycznie "totalowi". I tu już podparcie superduperwampirzymi naukowcami mogłoby sprokurować total nad totale, bez wygłupów z żaluzjami. A preparatu na śluzówkę nie sprokuruje, choćby się z wysiłku sfajdało.

Po trening kondycyjny stworzeniu, które potrafi bez wielkiego trudu zrobić pięćset pompek? Mieli robić rajd Dakar na piechotę i przez płotki, czy co? Ale rozwijanie zdolności psychicznych i osobistych talentów to już w nosie mają, tylko latanie ćwiczą (bardzo zgrabnie zresztą opisane to latanie, jedna z zalet książki.)

Skoro wampir zyskuje tak szatańską kondycję, to dlaczego prawie nie werbują kobiet?
A nie, werbują, przepraszam. Do Winorośli. Żeby ciągnęły dzielnym wojakom druta.

Wpadł mi tu w oko związek Węża z Cichowężem. Hm.
1. Jeśli Cichowąż nazywa się tak, bo ucisza Węża, to wracamy do punktu wyjścia. Dlaczego wąż, skoro to bydlę krwi nie pije? Cichokleszcz jednak jest so uncool, och!
2. Jeśli Wąż powstał od Cichowęża, to strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Strix miał bazę w podwarszawskim Truskawiu albo w Drożdżówce. Zamiast robić "ssssss" i "krrrreeew" wewnętrzny potwór morderczo machałby szypułkami albo złowieszczo mrygał kruszonką.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 46 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:57, 11 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
To pewnie dlatego przy rozmowie na temat nerek i systemu immunologicznego rzecze "nie wiem, nie znam się". Nie dziwię się, że sprzedawał leki. Noż nie można było z niego farmaceuty zrobić?
Jako przedstawiciel zawodu farmaceuty poczułam się urażona w zawodowej dumie - zapewniam, że "z buta" byłabym w stanie wygłosić kilkunastominutowy wykład na temat nerek i układu immunologicznego. Potrafiłby to nawet technik.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 23:38, 11 Maj 2017    Temat postu:

Mal napisał:

O? A o co chodzi z nocarskim fandomem?


Ewenement, żeby wokół jednej powieści (bez rozbudowanego uniwersum - wszystko dzieje się nie tylko na Ziemi, ale w 90% w Polsce) wytworzyła się tak zaangażowana grupa, która nie tylko przebiera się na konwentach, ale ćwiczy strzelanie i taktykę, a mój najlepszy kumpel ukończył nawet kurs spadochroniarski.

Pozostając w temacie. Nie za wiele z książki pamiętam, ale za nielogiczne uważałam m.in.:
1) podkreślanie głębokiej wampirzej pogardy dla wszystkiego, co ludzkie, przy jednoczesnym składaniu przez Nocarzy przysięgi bronienia tychże ludzi i nie wiem nawet, czy nie na wierność RP przy okazji - w sumie co "nadludzi" obchodzą jakieś tam państwa i ich struktury?

2) Nocarze dostają pensję, chyba nawet dość wysoką. Na co ją wydają, skoro jedzenie, ciuchy i zamieszkanie mają służbowo? Na bywanie w wampirzych knajpach (ileż tych knajp może być w Warszawie czy nawet w Polsce) to chyba ciut za dużo. Luksusowe limuzyny? Ależ przecież to ludzkie, bueee! Może egzotyczny urlopik? W Laponii w noc polarną, bo nic innego raczej nie wchodzi w grę...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:19, 12 Maj 2017    Temat postu:

Ananke napisał:
Jurek jest z wykształcenia lekarzem. To pewnie dlatego przy rozmowie na temat nerek i systemu immunologicznego rzecze "nie wiem, nie znam się". Nie dziwię się, że sprzedawał leki. Noż nie można było z niego farmaceuty zrobić?


Ja też się nie dziwię Wink Może to jego wykształcenie tyle miało wspólnego z medycznym, co kolegium nauczycielskie z filologią?*

*jeśli ktoś kończył i czuje się obrażony, niech mi, proszę, wybaczy to krzywdzące uogólnienie. Jednak miałam okazję poznać poziom niektórych... absolwentów, a biedni analizatorzy poznali i podzielili się z nami kunsztem językowym autorki "Dziewczyny wilkołaka", więc ten...

Szyby z filtrem są osom, chciałabym. Podobno można sobie na własne nakleić specjalną folię, tylko, ech, piniondz.

Z kobietami wygląda tam trochę jak z mniejszościami w Avengersach. Jest jeden arcyważny Nick Fury, więc cała reszta S.H.I.E.L.D.-u może sobie być biała. Albo syndrom Hogwartu - skupiamy się tylko na dwóch domach/rodach (Wojownicy/Gryffindor oraz Renegaci/Slytherin) i reszta, która może i rekrutowałaby kobiety, prawdopodobnie gdzieś sobie istnieje, ale nikogo nie obchodzi [i trzeba to naprawić!].

Cytat:
Wpadł mi tu w oko związek Węża z Cichowężem.


Właśnie... Dlaczego Cichowąż? Myślę, że "-wąż" dlatego, że w tym miejscu wszyscy z jakiegoś powodu mieli schizy związane z wężami, a "Cicho-" z racji tego, że była to tajna miejscówka położona na uboczu, pośród bagien, że "nocarskie psy" nie wyniuchały. A dlaczego wąż, jeśli nie z powodu dziwnie zunifikowanych halunów spowodowanych przez miejscową pleśń lub bagienny gaz lub zbiorowe halucynacje z niedoży..., um, z przeżarcia? Może Bóg jest odpowiedzią na wszystko. A konkretnie Biblia - wąż to symbol zła, występku, sprzeniewierzenia się zasadom i buntu przeciw ustalonemu prawu, wreszcie szatan, a w nim potępienie i wieczna śmierć. Wielu tam się zaczytywało w Piśmie, może Strix jako były krzyżowiec również się interesował i kiedy wprowadził się do Cichowęża / nazwał swoją nową bazę Cichowężem, zaczął sprzedawać wszystkim nowym sugestie o wężu i tak im się wkręcało na głodzie i następnie na haju, że oto ich ukryta mroczna natura posykuje na nich z wnętrza boazerii i namawia do złego. A potem zinternalizowali to sobie jako symbol czegoś, co czasem się w nich odzywa, związane z Cichowężem i strasznymi rzeczami, jakich się tam dopuścili i które uczyniły ich tym renegackim kimś, kim są teraz.

No, albo to na serio był tylko Vesper. Usłyszał, że jest w Cichowężu i na hemoglobinowym głodzie oraz haju wymyślił sobie, że siedzi tam niewidzialny wąż, który mówi do niego przez szczeliny w deskach i dziury po sękach. Może w ogóle u wampirów zamiast białych myszek są węże, które wszystkie te myszki pozjadały i teraz muszą je zastąpić w przedstawieniu. Tyle pytań, tak mało pewników...

Do wampira bardziej niż kleszcz albo komar pasuje mi nietoperz, ale to już mniejsza. Dobrze, że stary Strix nie rezydował w Maćkowie. Wtedy zamiast węża byłby Maćko, a to aż strach co taki mógłby zrobić...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 9:50, 12 Maj 2017    Temat postu:

A, jeszcze jedno: Nocarze dobrze wiedzą, że do przemiany w Renegata wystarczy jednorazowe spożycie prawdziwej krwi, choćby i wlanej siłą do gardła. Mimo tego traktują Vespera per "ty podły zdrajco" nie zważając w ogóle, czy facet miał coś do powiedzenia w tej sprawie.

EDIT: Skoro siedziba wśród bagien, to na patrona idealnie nadawałaby się pijawka. Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Pią 9:52, 12 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:20, 12 Maj 2017    Temat postu:

Achika napisał:
2) Nocarze dostają pensję, chyba nawet dość wysoką. Na co ją wydają, skoro jedzenie, ciuchy i zamieszkanie mają służbowo? Na bywanie w wampirzych knajpach (ileż tych knajp może być w Warszawie czy nawet w Polsce) to chyba ciut za dużo. Luksusowe limuzyny? Ależ przecież to ludzkie, bueee! Może egzotyczny urlopik? W Laponii w noc polarną, bo nic innego raczej nie wchodzi w grę...

Tego bym się tak nie czepiała, zawsze się znajdzie coś, na co można wydawać pieniądze. Książki, kolekcjonerskie gadżety, komiksy stare i nowe, filmy na DVD, wyjścia do kina/teatru/na koncerty (chociaż nie pamiętam, jak tam u nich było z przepustkami), ciuchy lepiej pasujące do gustu niż te służbowe Wink, prezenty dla kochanek/kochanków, elektronika, płatne itemy w grach komputerowych, dowolne hobby - WŁÓCZKI!, sklejanie modeli statków, no nie wiem, co jeszcze... ale nie mów, że gdybyś sama nie musiała się martwić o wyżywienie, mieszkanie i ubrania, to nagle nie miałabyś zielonego pojęcia, co zrobić z pieniędzmi Wink Ewentualnie, ponieważ Nocarze kiedyś jednak byli ludźmi i, jak zostało już ustalone w wątku, mimo zwampirzenia pozostały im pewne ludzkie cechy, mogli te pieniądze trzymać w skarpetach i spać na nich jak Smaug na swojej górze złota i kosztowności.
To znaczy, ja rozumiem, że oni byli, a raczej Już Nie Byli ludźmi, jako wąpierze są ponad... no, po prostu ponad, w każdej sekundzie nie-życia zaglądają w mroczną głębię wieczności, ludzki materializm to dla nich śmiechu warte, ale... dobra, naprawdę nie pamiętam tych książek, ale oni musieli mieć jakieś hobby, zainteresowania, rozrywki!, na które mogliby przepieprzać kasę Razz

Najdurniejsze w całym uniwersum wydaje mi się, po przeczytaniu wątku, to:
Cytat:
do przemiany w Renegata wystarczy jednorazowe spożycie prawdziwej krwi, choćby i wlanej siłą do gardła

Jakim cudem tam się choć jeden nie-Renegat uchował, to ja nie wiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:26, 12 Maj 2017    Temat postu:

Mam jedzenie i mieszkanie, dostaję oprócz tego ok. 500 funtów miesięcznie, plus miałam też dopływ dodatkowych 1500 funtów. Od sierpnia nie oszczędziłam nic.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 12:34, 12 Maj 2017    Temat postu:

No i to byłby całkiem fajny pomysł na wampirze ABW, które na przepustkach bawi się szaleńczo, albo po godzinach klei modele Sokoła Millenium, gdyby nie wciskanie, jak to okropecznie się brzydzą wszystkim, co ludzkie (oczywiście pomijając fakt, że np. przepadają za ludzkimi piosenkami rockowymi, wyposażenie też mają produkowane raczej nie przez Klan Krawców i Rusznikarzy).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:27, 16 Maj 2017    Temat postu:

Po kolei i kawałkami, bo przy kompie nie bardzo siedzę.

Żeby nie było niejasności - cykl obśmiałam, ale nie bez przyczyny zaliczam go do zapychaczy czasu i czytadeł. Czytadła się czyta, poświęca się im czas, sięga się po nie, często więcej niż raz. I dlatego np. czytadłem może być nawet i Zmierzch (no owszem, po angielsku, po polsku to ja przez to przebrnąć nie umiem, ale przy oryginale bawię się jak król), ale już nie te Ferriny i czy inne bezdomne poczekajki. Ferrinu przebrnęłam w bólach ze 30 stron i odpuściłam. A nocarską serię przeczytałam pastwiąc się nad nią, ale trzy tomy ciurkiem i nie skasowałam.

O możliwych zrzynkach z innej twórczości - wierzę Wam na słowo, książek wspomnianych nie czytałam i sądząc z Waszego opisu, jakoś nie żałuję Smile

Co do kremów z filtrami, to blokować mogą, owszem, bardzo wysoko, pod warunkiem, że wysmaruje się nimi naprawdę grubo. I nie, że trochę bieli, tylko grubo. Filtry trwałe nie są i ścierają się od byle czego, zresztą każdy wie, że opalić się można w pewnym stopniu stosując nawet bardzo wysoką ochronę. Bo to niestety, tylko kosmetyk, utlenia się, ściera itp. I żaden, ale to absolutnie żaden nie da się nałożyć na śluzówki. Żeby nie wiem jakie szkła wampir nałożył i jak grubo się wysmarował, to z kącików oka, linii wodnej, z nosa, z ust będzie rychło dymił.

Gdyby zgodność wampirzych cech była li i jedynie cechą doboru przed zwampirzeniem, nie byłoby wielokrotnie podkreślanej wagi przynależności do konkretnego rodu, a wzmianek o tym tam legion, z pierdoletami o dumnych Wojownikach, co się z byle kim nie zadają włącznie (beka). Jeśli się je się zbierze do kupy, rzecz wygląda jako półdupek w lufciku i mogłabym zrobić takie zestawienie, tylko musiałabym czytać całość robiąc notatki - trochę to mrówcza robota - no nie chce mi się, ale że były i to dużo, to jestem granitowo pewna, bo mnie przy czytaniu uderzyły.

I litości, w ogóle cała koncepcja tego super cool rodu wojowników, co się ich wzywało, jak się z ludźmi i kołkami ich miało problemy. Przy opisanym arsenale mocy wampira to trochę tak, jakby człowiek ściągał antyterrorkę, bo go zaatakowały kaczuszki.

Co do tej krwi i zastępowalności, i kopa, którą prawdziwa niosła, ćpaniem strasznym będąc. Otóż wychodzi na to, że nie, kop wcale taki dziki nie był i nie różnił się wiele od tego sztucznego, tj. od krwi sztucznej, uzupełnionej sztucznymi hormonami. No i tom drugi ścina tezę o ćpaniu, oprócz opisu renegacenia Jurka gdzie owszem, był, renegaci generalnie zachowują się normalnie. Nie chodzą zaćpani. Kłócą się, ćwiczą, rozmawiają, dyskutują, planują itd. Nie wyrywają się na pijackie wycieczki i nie polują na ludzi w niekontrolowany sposób. A kopy od tej krwi sztucznej są opisane dwa, przynajmniej tyle na pewno pamiętam. Karmienie złapanego renegata w bunkrze w tomie pierwszym i Vespera w trzecim. I jak byk wychodzi z tego, że efekt ćpania dają hormony z ludzkiej krwi, a nie sama krew. Wniosek z tego taki, że syntetycznie można było sobie tego kopa podkręcać dowolnie, bo co za problem przyprawić krew hormonami wielokrotnie powyżej normy, albo i zeżreć je w postaci czystej (tu należy oddalić natrętną wizję wampira pożerającego w upojeniu tabletki antykoncepcyjne, to nie te hormony).

Wyjaśnienia biologiczne wampira może bym i kupiła, gdyby nie były tak rozpaczliwie kulawe. Ostatecznie kupiłam i Gwiezdne Wojny i śpiewaków z Ballybranu bez problemu i przecież tu nawet wpisałam, że na potrzeby książki niech ten symbiont będzie czym chce i nazywa się jak chce. Ale nikt mi nie wmówi, że jeśli coś zmienia DNA i sobie z organizmu pójdzie, to na do widzenia uprzejmie zmieni to DNA z powrotem. I że umie liczyć kolejnych zarażonych, przy trzecim grzecznie odmawiając współpracy. Naprawdę, czasem lepiej nie tłumaczyć wcale niż tłumaczyć źle.

Edit: wycięłam niewłaściwy przykład endorfinowy w pannie, co przeleciana być miała i wyssana. Przykład miał dotyczyć czego innego, późno było i pochrzaniwszy się.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ananke dnia Wto 17:31, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:09, 16 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
tu należy oddalić natrętną wizję wampira pożerającego w upojeniu tabletki antykoncepcyjne, to nie te hormony


*leSZy, Ómarła i nie SZyje*

W sumie aż strach wyobrażać sobie naćpanych estrogenem Renegatów zaczynających zachowywać się jak Stereotypowe Baby Laughing

DPV*: Weź się ogarnij! Co ty, PMSa masz?
Podwładny: Nie no, na babskich hormonach jestem, bo innych w aptece nie mieli...
DPV: Co, ku#$a? Co ty znowu od#%&&%$%asz? Miałem się tego domyślić czy jaki #u&?
Podwładny: Nieważne... *foch z przytupem*

*Dowcipny Przywódca Vesper

Czytałam kiedyś o jakiejś starszej powieści, "A Little of Your Blood" jej bodajże było, gdzie wampir żywił się krwią, um, miesięcznicową. Niby jako manifest autora, że horror może również poruszać tematy poważne i tabu, takie jak seks (bo krew miesięczna przecież wiąże się z seksem, jasne, że tak... Chyba prędzej z jego brakiem.). Ale kto wie, może w samej książce było powiedziane, że ta właśnie krew z jakichś przyczyn najbardziej mu odpowiadała, I'm not here to judge.

Cytat:
Naprawdę, czasem lepiej nie tłumaczyć wcale niż tłumaczyć źle.


Święte słowa. Im więcej się o czymś powie, tym na większej ilości głupot można zostać złapanym, a żaden człowiek - pisarz również - nie jest ekspertem we wszystkich dziedzinach. Tylko szkoda, że tak mniej więcej całe Hollywood ignoruje tę złotą zasadę. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:43, 16 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
bo krew miesięczna przecież wiąże się z seksem, jasne, że tak... Chyba prędzej z jego brakiem.

E, czemu? Są tacy, którym miesiączka jakoś mocno nie przeszkadza w seksach Wink No chyba że chodziło Ci o brak ciąży.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 19:27, 16 Maj 2017    Temat postu:

Dawno czytałam i głowy nie dam, ale czy te wszystkie pierdoły o różnicach między efektami picia krwi naturalnej i sztucznej nie były aby propagandą i łgarstwem, służącym do trzymania w ryzach "oswojonych" wampirów? Bo mam niejasne wrażenie, że prawie wszystkie informacje, które dostaje czytelnik, to kity wciskane Vesperowi przez szefostwo. Czy tam przypadkiem w ostatnim tomie się nie okazało, że wszyscy są po jednych pieniądzach?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:16, 16 Maj 2017    Temat postu:

@Mal
Mnie o nic nie chodzi (musiałabym przeczytać, a ze starych wampirkowych czytadeł już wolę "I Am Legend") Wink , po prostu wymowa fragmentu opowiadającego o tejże kniżce była następująca: "Horrory to rozrywka, horrory mają być grzeczne, nie wolno pisać o krwi miesięcznicowej w kontekście wampirzej diety, bo to znaczy, że pisze się o seksie, a o seksie w horrorach nie wolno pisać, bo horrory to rozrywka, horrory mają być grzeczne, nie wolno pisać [...] i to przecież jakieś niewinne dzieci 17-letnie mogłyby przeczytać i dowiedzieć się o istnieniu czegoś takiego jak krew miesięcznicowa, autorze-potworze, masz ty rozum i godność człowieka?!" Pierwsze skojarzenie z miesiączką to przecież seks, no wiadomo, że tak.

A wszystko miało zamykać się w ostatnim zdaniu książki, gdzie wampir pisze do narzeczonej: "Księżyc jest w pełni, a ja tęsknię za odrobiną twojej krwi*", czyli w dalszym ciągu subtelne jak diabli. Aaale... Jeśli sobie przypomnimy, że według starej szkoły bycie wampirem oznaczało martwicę genitaliów, a rzeczona narzeczona wampira nie zamierzała żyć w celibacie, to różne-takie praktyki mogły u nich odchodzić częściej nawet niż tych kilka dni w miesiącu... Kurczę, czy z jego strony byłaby to już prostytucja? Wynalezienie tamponów przywróciłoby mu godność Very Happy

*jak łotewscy chłopi za zimniokiem, ani chybi. W sumie kojarzę jedynie wiedźmińskiego Regisa jako wampira, który w ogóle nie potrzebował krwi, bo tak sobie czerpał energię ze słońc... Z ludzkiej wdzięczności. Perpetuum mobile, jak pragnę zakwitnąć! I chociaż to "Wiedźmin", to nadal głupie jak but.

Odnośnie efektów prawdziwej i sztucznej krwi, ja tylko pamiętam, że w którymś momencie ktoś doprawił Nocarzom barek i część wyrwała się na wagary (nie pamiętam, czy po schwytaniu odwyk, czy od razu czapa... Brak drogi powrotnej po spróbowaniu prawdziwej lub "prawdziwej" krwi wydaje mi się tutaj bardzo dużym minusem, no ale okazało się, że cały ten konflikt miał jakieś kilkadziesiąt czy kilkanaście lat, mogli jeszcze wszystkiego - łącznie chociażby z położeniem Cichowęża - nie ogarnąć). A taki Umens zdurniał i próbował dokonać przemiany Marii, nieudanej, niestety, bo był u Magdaleny Kozak, a nie u Anne Rice Smile

Druga rzecz: Renegaci, których najczęściej obserwujemy, to podwładni Vespera. Karni, zdyscyplinowani, można ich wypuścić w teren, no normalni po prostu... Szczegół, że wybrał ich spośród tych, którzy dali radę wytrzymać dobę w jednym pomieszczeniu z ludźmi bez rzucania się na nich. W zasadzie zostało ich chyba kilkunastu z kilkudziesięciu. Co z "normalnymi" Renegatami? Może nigdzie się za bardzo nie wychylali ani nie wyprawiali nie tylko dlatego, że źli Nocarze mogli ich bardzo nieładnie sprzątnąć. Choćby ta impreza, gdzie butelek z krwią stało na stołach pełno, a ci i tak rzucili się na udającego policjanta człowieczka-pułapkę, no bo jakże to tak, powstrzymywać się mieli od zapełniania sąsiedztwa trupami, które na pewno nie wzbudzą podejrzeń? I to ich zgubiło. W świetle tego ciekawa jestem, jak później Echis tam funkcjonował. Pewnie cały czas trzymał się blisko Strixa Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Wto 21:19, 16 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:50, 23 Maj 2017    Temat postu:

Cóż za zbieg okoliczności, Siostra Najmłodsza na Fujzbuku wysłała mi to urocze [link widoczny dla zalogowanych] Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:55, 24 Maj 2017    Temat postu:

Podwładni Vespera, karni i zdyscyplinowani? A skąd. Najlepiej wśród renegatów widać Strixa, Nexa i Echisa. Later gotowy był odstrzelić dowódcy łeb. Reszta owszem, chętnie łapała szkolenie, ale do posłuszeństwa nocarzy było im cholernie daleko. Poza tym szkolenie to tylko szkolenie, nauka, a nie niemal warunkowanie, jak to widać w amerykańskich filmach. Nikt nie chodzi zaćpany, no, z raz sam Vesper jest na sylwestrowym haju, a potem... haj się gdzieś podział. No nie ma. Co gorsza, zdaje się, że Vesper nie był zaćpany na tzw. pozagwiazdkówce, co to można po niej biegać na połamanych nogach. (Taaaak, ale nikomu nie zaświtała myśl, że może jednakowoż nie było trzeba kogoś zakatować na śmierć, żeby ją uzyskać, a dołożyć parę ampułek i na to samo by wyszło. Co prawda gdzieś tam bredzą, że to niby nie to samo, niemniej i akcja książki i biologia twierdzą inaczej. Tym gorzej dla nich, oczywiście.)

Przejrzałam Nikta i tak sobie myślę, że z tymi darami wampirów to jest kołomyja niewiele gorsza, niż z krwią. Lord podobnież potrafi wejść do czyjegoś łba i zobaczyć cudze wspomnienia, ale jak przyjdzie co do czego, to twierdzi, że on daru prawdopoznania nie posiada. I w ogóle z tych paru scen wynika, że jeden albo drugi dar wydaje się silniejszy jak akurat fabuła dyktuje, ale żeby konsekwentnie, to niekoniecznie.
Telepatia - niby ludzie jej nie mają. To dlaczego Jurek słyszał dwa czy trzy razy nocarzy? I nawet odpada koncepcja, że jak się do kupy zebrali to i do Jurka coś dotarło. Co i tak byłoby bzdurne, coś w podobie, że jak bardzo jasno, to i ślepczykowi jaskiniowemu na tę okoliczność na chwilę wyrośnie oko. Ale nie, pojedynczo też usłyszał. To jeśli słyszał coś jako człowiek, jaki dar musiałby mieć po zwampirzeniu? Yyy... standardowy. Oczywiście.
Wampiry mają możliwość użyczania komuś mocy, czy raczej energii życiowej. Wspaniała pierwsza pomoc dla rannego, wymęczonego czy co tam jeszcze. Ale większość tego nie umie. Nie uczą ich, bo... tego. No. Właśnie.
A propos rannego. Wiadomo, że w potyczkach można kulkę zarobić. To ciekawe czemu tych Vesperowych nie ruszali, tylko jego lordowska mość swą czcigodną ręką wyciągał. Bo? Nie umieli? Nie mieli swoich lekarzy? A dlaczego? Bo... tego. No. Właśnie.
W akcji czasami dupę ratował dar własny albo kolegi. Zainteresował się kto, jaki dar przypadł wampirowi w udziale i czy w ogóle przypadł? Jak go rozpoznać, rozwijać, wykorzystać? Nieee... A dlaczego? Bo... tego. No. Właśnie.

I te baby. Stadko puszczalskich panienek gdzieś w tle. Jedna famfatalska sucz z odpałami. Jedna interesująca mysz. Po prostu tłum ciekawych postaci kobiecych. W dodatku przy każdej z nich ałtoreczkizm strikes back, jak nie sztorm w oczach, to ogrody chmur. A jak się jednej ten sztorm uspokoił, to parę minut śmiałam się jak hiena, bo Vesper doznał przy tym wizji wiosennych woni i ptaszków śpiewających na nieboskłonie, rozumiecie, ona taka piękna i szczęściem promieniuje, kwiecie pachnie, obłoczki, ptaszki w listowiu, tiurlalala, a potem dama może z tej radości przegryzie jakąś szyję.
Miłosne szały wokół myszy też nie lepsze, otóż bardzo wielbił ją etatowy łowca ludzi na żarcie. Ona taka delikatna, wrażliwa, zapewne dlatego ją ze sobą na akcje ciągał, dogadzając jej tym psychicznie. Tak z miłości. I to napisała baba.

Gayaruthiel, w całkowite blokery słońca nie wierzę. Ich zdolność do ochrony przed promieniowaniem zresztą nie jest testowana tak, jak używa tego przeciętny człowiek, o ile pamiętam, robi się to w o wiele większych ilościach. Poza tym używając takowych udało mi się opalić, a z racji niechęci do opalenizny używam mocnych filtrów. Zresztą odnoszę wrażenie, że w książce temat jest ruszany niekonsekwentnie i to nie licząc okropnych śluzówkowych dziur, ale nie chce mi się już przegrzebywać. Ma ktoś jakieś pojęcie nt opisanych laserów ultrafioletowych? bo też mi coś nie pasowało, ale już nie pamiętam, co.

Co do imion, to żadne rzucanie Pratchettem nie zbije mnie z poglądu, że część imion jest po prostu głupia. Jakby kto otworzył słownik i na ślepo dźgnął palcem w byle co, byle było rzeczownikiem albo przymiotnikiem. Nie czepiałabym się, gdyby za nazywaniem wampirów stała jakaś reguła, jednak tu chyba nie ma żadnej. Bo naprawdę nie mogę pojąć takiej, która wskazywałaby na nazwanie kogoś Mokry, Rzecz, Rzeź albo inny Ból. Łączy je tylko łacińskie pochodzenie. Żeby chociaż były nadawane jak przydomki, od czegokolwiek, co się łączy z właścicielem, ale też nie... Dziwaczność całej akcji potęguje fakt, że łaciną posługiwał się aktualny Ukryty, który wyraził pogląd, jakoby łacina przypominała mu dom. Rzymianie nie używali takich imion. Psa mogli tak nazwać, nie człowieka...

Edit: literówki. Pewnie gdzieś coś jeszcze się znajdzie, późno jest...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ananke dnia Śro 1:00, 24 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 9:07, 29 Maj 2017    Temat postu:

Ananke napisał:
Uwagę należy dodać do krwi: otóż wielokrotnie w książce pojawiają się określenia "świeża" i "chłodna". Świeży i chłodny to może być sok dla człowieka, ale nie krew dla drapieżnika żywiącego się wyłącznie krwią.


Zważywszy, że podstawowym - poza ssaniem - sposobem spożywania krwi jest "sączenie rubinowego płynu z wysokich szklanek" (gdzieś tak przy trzecim pojawieniu się tej frazy parsknęłam śmiechem), to pewnie miało być romantycznie i przypominać wino.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin