Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Musicale
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 0:02, 15 Sty 2017    Temat postu: Musicale

Zawsze chciałam założyć ten temat Very Happy

Zatem: lubicie? Słuchacie? Oglądacie?

Moim pierwszym objawieniem było "Notre Dame de Paris", bo większość piosenek jest naprawdę niezła. Za to z treścią nieco gorzej Razz Prześlizgnęłam się jeszcze po kilku tytułach, parę widziałam na żywo ("Lot nad kukułczym gniazdem" x.x), ale na dłużej zostałam tylko z "Wicked", choć nie wiem dlaczego. Określiłabym go jako musical o dużym potencjalne, ale brakowało mu takiego tąpnięcia - napięcie narasta, a potem zamiast mocnego refrenu prawie zawsze jest misiowaty spadek.

Lubię jeszcze "Rent". Warstwa muzyczna jest świetna, ale mam mieszane uczucia co do treści. Zaczęłam nawet pisać, co mnie nurtuje, a potem przyszła sesja.

Dwa miesiące temu odkryłam "Hamiltona" i to moja życiowa miłość <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 253
Przeczytał: 53 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:46, 15 Sty 2017    Temat postu:

Z lubianych przeze mnie musicali to:
-Repo! The Genetic Opera
-musicalowy odcinek Buffy The Vampire Slayer
-Rocky Horror Picture Show
- Taniec Wampirów (byłam w Romie,podobało mi się bardzo)

Mam stosunek neutralno-mieszany do:
-Jesus Christ Superstar (byłam w Łodzi, podobało mi się bardzo ale jako hmn przedstawienie, za muzyką nie szaleję)
-Upiór w Operze (mam sentyment do filmu, ale w Romie mi się nie podobał)

Nie przepadam za Nędznikami xD muzyka jest tam płaska jak Świat Dysku, plus uważam, że materiał źródłowy zostal tam zamordowany. Ogólnie mam wrażenie,że po prostu niespecjalnie podchodzi mi GATUNEK muzyki musicalowej (większość lubianych przeze mnie musicali dość spektakularnie wykracza poza ten gatunek), wolę słuchać płyt koncepcyjnych i wyobrażać sobie fabułę na ich podstawie. Natomiast w teatrze/na filmie bardzo dużo zależy też od oprawy i wykonania, i to może produkcję zarówno uratować, jak i pogrążyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:49, 15 Sty 2017    Temat postu:

Ja mam takie przekonanie, że zbyt wielu musicali po prostu nie znam, ale jak sobie myślę o przykładach, to się okazuje, że parę nawet lubię - potem może jakieś wymienię, ale z takich (chyba?) mniej znanych to uwielbiam Next to Normal <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:37, 15 Sty 2017    Temat postu:

Lubię, czemu nie. Moja rodzina miała kiedyś fizia na punkcie "Kotów" (rodzice byli na przedstawieniu w Warszawie i kupili też płyty z muzyką), które leciały w domu na okrągło i w nocy o północy mogę recytować zarówno angielską, jak i polską wersję. Sama byłam na "Tańcu Wampirów" w Romie wieki temu (Ankh, pozdrow!) - przedstawienie na naprawdę wysokim poziomie, choć tekst uważam za dość, cóż, kiczowate. "Upiora w Operze" nie lubię, z dwie piosenki mi się podobały, ale co z tego, skoro nie lubię ani tego romansu, ani postaci, ani fabuły. "Jesus Christus Superstar" nie widziałam, ale mam ochotę i kilka piosenek stale na MP3. Podobało mi się bardzo "Chicago" i długo płyta nie schodziła z tapety. "Dr. Horrible's Sing-Along Blog" mile mnie zaskoczyło, choć bardziej jako eksperyment, niż musical jako taki. No i "Legalna Blondynka"! Miała spore obawy, jak to wyjdzie, ale piosenki naprawdę są chwytliwe. "Król Lew" ma fantastyczne stroje i nastrojową muzykę. "Avenue Q" nie zawsze dociera do mnie humorem, ale lubię większość piosenek.

Chciałabym obejrzeć "Book of Mormons", widział ktoś i chciałby coś powiedzieć w tym temacie?

Cytat:

Prześlizgnęłam się jeszcze po kilku tytułach, parę widziałam na żywo ("Lot nad kukułczym gniazdem" x.x)

Co.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 19:00, 15 Sty 2017    Temat postu:

Kazik, widziałam to bodajże w Buffo, jakieś 6-8 lat temu. Bardzo słabe. Do tego stopnia, że przesiadłyśmy się z koleżanką do ostatniego rzędu i oddałyśmy cichemu plotkowaniu (nie mogłyśmy po prostu wyjść).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:56, 15 Sty 2017    Temat postu:

Musicale przez większość życia kojarzyły mi się z produkcjami starymi i/lub dla dzieci, dopóki nie obejrzałam "Chicago" Very Happy Oglądałam głównie w wersjach filmowych. I osobiście mam mieszane, ale raczej negatywne uczucia odnośnie tworzenia wersji językowych musicali odmiennych od oryginalnych. Mam niezwalczalne wewnętrzne poczucie, że można przetłumaczyć piosenkę aby wiadomo było, o czym opowiada, jednak to tłumaczenie będzie albo wierne, albo będzie pasować do muzyki. Coś jak "Who wants to live forever when love must die" a "Kto chce być nieśmiertelny gdy śmiertelny jest świat". I jak bym miała do wyboru wersję polską i oryginalną z napisami, wybiorę oryginalną. A jak by była tylko polska, poszukałabym oryginalnej Wink

To ja tak:

- "Chicago", oczywiście
- "Deszczowa piosenka" - stare, ale jare
- "Sweeney Todd", ten burtonowski oczywiście <3 Piękno i dobro, robiłyśmy sobie z siostrami z napisów do filmu i ściągniętych piosenek pierwsze karaoke w życiu ("It's priest, have a little priest... But there's NO place like London") Very Happy Nawet wymyślałam kiedyś ciąg dalszy z Johanną przejmującą morderczą schedę...
- A animowane też mogą być? Jeśli tak, to "Corpse Bride" <3
- "Rocky Horror Picture Show" ("Leet's do the tiiime warp again!")
- "Dr. Horrible's Sing-Along Blog", gdyż awww, jakie to słuszne i prawdziwe!

- "Upiór w operze" taki se, na jeden raz. O wiele bardziej podoba mi się "Maskarada" Pratchetta, jest też fajny niemy (!) horror Universala. A tak tylko wnerwiam Siostrę Najmłodszą, "phantombitcha" totalnego, że Gerard Butler przynajmniej wyglądał i brzmiał jak Upiór, nie jak ci chłopaczkowie z "Romy", którzy brzmią na mniej lat niż tamten ukrywał się w podziemiach... Bo to chyba chodzi o to, że głosy mają ładne i tylko mi wrednej coś nie pasuje Laughing Ale nie lubię opery i faktem jest, że ten musical przynajmniej podaje ją w strawnej dla mnie formie

- "Moulin Rouge" to niewypał totalny, który nie wie, czy jest komedią, czy tragedią i czy chce coś pokazać, czy tylko przebiec obok tego z kamerą. Jedyne dobre dwie rzeczy, jakie przyniósł, to kawałek "Roxane" i specjalna recenzja u Nostalgia Critica <3 <3 <3 ("GIL-ty pleasure, nana-nana-nanana...")

Nic więcej nie pamiętam? Hm...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Nie 19:58, 15 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:14, 15 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
Kazik, widziałam to bodajże w Buffo, jakieś 6-8 lat temu. Bardzo słabe. Do tego stopnia, że przesiadłyśmy się z koleżanką do ostatniego rzędu i oddałyśmy cichemu plotkowaniu (nie mogłyśmy po prostu wyjść).

Ale w sensie "Book of Mormons" czy "Lot na kukułczym gniazdem"? BTW, czy to drugie to był jakaś mniejsza inicjatywa, czy gdzieś można to zobaczyć w Internetach?

Cytat:
A animowane też mogą być? Jeśli tak, to "Corpse Bride" <3

A jak tak, to dorzucam "Miasteczko Halloween" i połowę Disneya Wink "Corpse Bride" też mi się bardzo podobała, choć mam tak, że w CB bardziej lubię fabułę niż piosenki, a w MH bardziej piosenki niż fabułę.

Cytat:
- "Moulin Rouge" to niewypał totalny, który nie wie, czy jest komedią, czy tragedią i czy chce coś pokazać, czy tylko przebiec obok tego z kamerą. Jedyne dobre dwie rzeczy, jakie przyniósł, to kawałek "Roxane" i specjalna recenzja u Nostalgia Critica <3 <3 <3

Tru dat. MR nie znoszę, nie mogę się nawet nim cieszyć w kategorii "kolorowy odmódżacz". Przeróbki znanych hitów są nieznośne, jedyne co dobre wyszło z tego filmu, to "Roxane" (BTW, Phelus w recenzji wypadł kapitalnie!) i przeróbki NC, które są świetne, ale momentami wydają mi się przydługie. Zdecydowanie wypada lepiej recenzja "Nędzników", gdzie proporcja piosenki-recenzja jest bardziej zbalansowana i same przeróbki bardziej trzymają się tematu. Jak oryginalne "I Dreamed a Dream" mnie rusza, ale jakoś na raz czy dwa, tak wykonania Linkary mogę słuchać na okrągło Very Happy

"Nędzników" nie widziałam, bo najpierw chcę przeczytać książkę, ale filmowi trzeba przyznać jedno - dał nam cud memów na temat Javerta Very Happy

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 21:09, 15 Sty 2017    Temat postu:

Kazik, "Lot". Niestety nie wiem, czy można to gdzieś znaleźć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:44, 15 Sty 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
A jak tak, to dorzucam "Miasteczko Halloween" i połowę Disneya Wink "Corpse Bride" też mi się bardzo podobała, choć mam tak, że w CB bardziej lubię fabułę niż piosenki, a w MH bardziej piosenki niż fabułę.


Ja mam właśnie odwrotnie... To znaczy nie, w "Miasteczku" pamiętam fabułę a w "Corpsie" i to, i to - trudno, żeby było inaczej, skoro ścieżkę dźwiękową od lat mam na playliście Very Happy

U NC recenzja "Nędzników" właśnie mniej do mnie przemówiła - najprawdopodobniej dlatego, że nie oglądałam materiału źródłowego i Bór wie, ile rzeczy mi umykało.

- Aha, oczywiście, jeszcze "Skrzypek na dachu"! Dawno i prawie nieprawda, ale naprawdę fangirluję jego przeróbkę dokonaną przez Howard Phillips Lovecraft's Historical Society zatytułowane "Shoggoth on the Roof" - ten Herbert West! <3 TAKI musical obejrzałabym chętnie, ale obawiam się, że nienazwaną grozę ciężko jest ekranizować w formie innej niż słuchowisko

- No i jeszcze "Halo, Szpicbródka" - również dawno, ale wrażenia pozytywne i pewnie chętnie bym sobie powtórzyła Smile

- "Akademia Pana Kleksa" też miała fajne kawałki - ten marsz wilków! (dobra, teraz to wygląda, jakbym szukała musicali na siłę Razz )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 253
Przeczytał: 53 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:17, 15 Sty 2017    Temat postu:

Jeśli chodzi o musicalowe animacje, to jestem wielką fanką Yellow Submarine z 1968 roku. Psychodela, Beatlesi, dużo angielskiego humoru i pokręcona animacja ^_^

Tutaj mały trailer: http://www.youtube.com/watch?v=vefJAtG-ZKI

Co do Rocky Horror Picture Show: najbardziej znana jest wersja z Timem Currym w roli doktora FrankNFurtera, ale ostatnio dowiedziałam się, że tę rolę odgrywal też ANTHONY HEAD STEWARD (który grał też w Buffy i Repo!... jest pewna tendencyjność w moich gustach, przyznaję). Lata 90, West End, Londyn:


Sweet Transvestite w wykonaniu Anthony'ego (Rocky Horror Picture Show Tribute, 2006): https://www.youtube.com/watch?v=IKgVln8XmuE

A tutaj wstęp do Repo! The Genetic Opera, który wprowadza w fabułę oraz w tematy muzyczne: https://www.youtube.com/watch?v=HqD5JnDTJ68
UWAGA, TRIGGER: krew, przemoc.
Dajcie mi znać czy wam się podoba! To jeden z moich ulubionych filmów w ogóle, więc ostro go lobbuję wszędzie, gdzie tylko mogę ^^[/img]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ankh dnia Nie 23:27, 15 Sty 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5244
Przeczytał: 106 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 8:25, 16 Sty 2017    Temat postu:

Nie jest to moja ukochana działka, ale parę tytułów się widziało. Z tych, które w tej chwili pamiętam:
- Grease - mój pierwszy, czy też pierwszy świadomie oglądany. Ale chyba nie czuję sentymentu.
- Sweeney Todd - wrażenia podczas seansu były raczej pozytywne, ale łapię się na tym, że jedyne, co pamiętam, to raniący uszy śpiew Deppa i Helena, której nie znoszę "bo tak".
- Rocky Horror Picture Show - spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, zakochałam się po uszy. Swego czasu obejrzałam na YouTube sporo fragmentów innych adaptacji, ale to nie to. Nowej wersji boję się przeokrutnie. Mimika Curry'ego jest nie do podrobienia, a wszelkie niedociągnięcia są dla mnie zaletą (niech no zostawię to sobie z wypolerowanym remake'iem, który imho stracił przez to na klimacie). Przyjrzę się Anthony'emu wieczorem. :3
Na pewno widziałam więcej, ale musiało być niewyróżniająco w żadną stronę, bo żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy (animowanych nie liczę).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:02, 16 Sty 2017    Temat postu:

Lubię bardzo, choć wciąż mam sporo klasyki do nadrobienia, ale ja z tym mam problem w każdej dziedzinie... Very Happy
Kojarzę zdecydowanie bardziej filmowe niż teatralne, a z tych co widziałam i teraz pamiętam:
- Blues Brothers - które jest moją całkowitą miłością, ze świetną muzyką, świetną obsadą, rozbrajającym humorem i totalną przesadą we wszystkim Very Happy
- Rent - bardzo lubię i fabularnie i muzycznie
- Skrzypek na dachu - jak wyżej (scena w karczmie! <3 ), do tej pory nie mogę przeżyć, że nie dotarłam jeszcze na wersję teatralną jak grają, ponoć jest świetna, muszę kiedyś nadrobić
- Hair - klasyka klasyk, choć strasznie dobijająca na dobrą sprawę, też bardzo żałuję niezobaczenia jej na żywo
- Grease - obejrzałam stosunkowo niedawno w ramach nadrabiania klasyki właśnie i mnie urzekło Very Happy
- Hairspray - jest prawdopodobnie jedynym tytułem z Efronem, który z przyjemnością oglądam (mimo przebranego za grubą kobietę Travolty O_o), jest strasznie durny, ale bardzo przyjemny muzycznie
- rosyjskie Stiliagi - które też nadrabiałam dość niedawno, wspaniały musical z super muzyką!
- Chicago jest dobre, Moulin Rouge podobało mi się raczej słabo. Za to dość mocno lubię Burlesque mimo popowego soundtracku, ale jakieś takie przyjemne to. No i do tej pory nie nadrobiłam Nine, choć cały czas mam taki plan...
- Upiora w operze widziałam raz w wersji telewizyjnej i jakoś mnie nie porwał. Nie mówię, że był zły, ale raz że niewiele z niego zapamiętałam, a dwa, wcale jakoś nie mam szczególnej ochoty go znowu oglądać...
- Nędznicy, którzy wypadają tutaj chyba dość kontrowersyjnie, dla mnie mają jedną główną wadę - sorry, ale jak próbuje się wyśpiewać każdą, nawet najkrótszą kwestię, to ja wysiadam. Całościowo mi się nawet podobali, chociaż też bez szału, ale na to ciągłe śpiewanie zaczynałam już zgrzytać zębami
- Sweeney Todda wiem że widziałam i że mi się nawet podobał, będę musiała kiedyś powtórzyć seans, bo guzik z niego pamiętam...-

Z teatralnych widziałam tylko:
- Metro - w wersji oryginalnej nagranej i na żywo w wersji mocno uwspółcześnionej, podobało mi się w sumie w obu, ta nowa co prawda jest pełna jakichś salt, fikołków i innych elementów "tańca współczesnego", ale całkiem miło zrobione i nawet trzyma się kupy
- Jesus Christ Superstar - w polskiej wersji jest jakimś koszmarem. Nie dość, że piosenki przetłumaczone (a ja przez moją mateczkę mam wgrany soundtrack już na amen) to jeszcze wykonanie... brrr *wzdryga się na wspomnienie Marii Magdaleny*
- Spamalot! Na który specjalnie pchałam się z Krakowa do Gdyni i był absolutnie cudownie Monty Pythonowy! <3
- oglądałam też z forumowego polecenia zresztą nagrania z Le roi Soleil, które mi przypadło do gustu oraz Mozart l'opera rock, które było już znacznie słabsze i spodobała mi się tam cała jedna piosenka...

Teraz w planach mam (w końcu) zabranie się za rosyjskie musicale (zwłaszcza że mam podzielić się opinią z Ore, a jakoś tak mi ostatnio z nimi nie po drodze...) no i muszę nareszcie obejrzeć "Taniec wampirów".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2738
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:19, 16 Sty 2017    Temat postu:

Upiór w Operze był moją gimnazjalną miłością, do tego stopnia, że przeczytałam Leroux, "Maskaradę" i obejrzałam niemy film. Do dziś mam sentyment, ale, niestety, nie aż taki, by móc słuchać polskiej wersji (Music of the night, "Chłoń jej dotyk, przeczuj jej rozmiary") bez zgrzytania zębów. Razz

Jekyll&Hyde był moją drugą, studencką miłością. Aż mi coś zaskoczyło światopoglądowo (ja to jednak jestem wrażliwa na fabułę) i oczywiście, że przeczytałam też książkę. I jak do dziś jedynym słusznym Jekyllem jest dla mnie Janusz Kruciński, tak lubię też oryginał, wersję rockową, Grzegorza Wilka i Adriana Wiśniewskiego. Zaświadczam też, że Alive się doskonale śpiewa na ulicy. Na trzeźwo. Tak po prostu, w momentach upojenia życiem. Very Happy

Trzecia głęboka sympatia: Chicago! I tu muszę wspomnieć o Studiu Accantus. Znacie? Mają kanał na YT, śpiewają musicale, covery i Disneye, często tłumaczą. Właśnie ich wersje Cell Block Tango obejrzałam Chicago, więęęc. Polecam.
W Chicago najbardziej czaruje mnie choreografia. Cell Block Tango, We Both Reached for a Gun, Mr Cellophane (zawsze łamie mi serce), a zwłaszcza When You're Good To Mama! Queen Latifa to najseksowniejsza kobieta, jaką widziałam na ekranie. Zawsze zbieram szczękę z podłogi. <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:15, 16 Sty 2017    Temat postu:

Odświeżyłem sobie piosenki NC z recenzji "Moulin Rouge" i nie pamiętałam, że jakość jest taka słaba - znaczy dobra, ale nie umywa się do pod względem technicznym do "Nędzników". Nostalgii Chick momentami w ogóle nie słychać.

Cytat:
- Aha, oczywiście, jeszcze "Skrzypek na dachu"! Dawno i prawie nieprawda, ale naprawdę fangirluję jego przeróbkę dokonaną przez Howard Phillips Lovecraft's Historical Society zatytułowane "Shoggoth on the Roof"

Co ja słucham Very Happy

"Skrzypek na dachu" to oczywisty klasyk, bardzo mnie wzrusza ten film, a u mojej przyjaciółki swego czasu leciał na okrągło, takich ich rodzinny film. Słuchanie "Anatevki" chyba do końca życia będzie mi wyciskało serduszko.
Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, że słuchałam właśnie "If I Were a Rich Man" na płycie w stylu "Największe musicalowe przeboje". Ani ja wtedy nie znałam filmu, z angielskiego to się wiedziało dwa słowa na krzyż, w tym "rich" i byłam święcie przekonana, że to piosenka jakiegoś czarnego, ale komicznego charakteru. Och, Tewje, jak mogłem Wink
BTW, pamiętam też, że po obejrzeniu musicalu chciałam przeczytać książkę, ale po kilku stronach odłożyłem, w ogóle mnie nie wciągnęło i nijak mi nie przypominało klimatu filmu. Ale może ktoś też sięgnął, i to całkiem niedawno i mógłby ewentualnie zachęcić/odradzić?

"Repo! The Genetic Opera"? Czy to ten musical, w którym Paris Hilton dostała Złotą Malinę za występ? Legendy krążą o tym filmie, ale jakoś nigdy nie było czasu go zobaczyć - idzie na listę, bo wstępówka ma fajny klimacik.

Z "Blue Brothers" nie ma o czym w ogóle mówić, rewelacyjny film. Choć uważam, że niektóre sceny są za długie (chociażby pościg samochodowy po hipermarkecie - choć widok policyjnych aut ułożonych w ogromną stertę wynagradza mi wszystko Very Happy), ale poza tym wszystko, co daszkass wymieniła.

"Hair" w ogóle mi się nie podobało (choć widziało się to lata temu, więc kto wie, może dzisiaj...) - postacie mnie irytowały, piosenki podobały mi się trzy ("Hair Song", "I'm Black" i "White Boys, Black Boys" - BTW, co do tego ostatniego, to film był puszczony na kółku w katolickiej szkole, te chrząknięcia i uciekanie wzrokiem Very Happy), reszta przeleciała bez śladu, fabuła w sumie znudziła, tylko widok rzucony znienacka paczki stojącej nad grobem w tym lesie krzyży zrobił na mnie wrażenie. To, co głównie mam piosenkom do zarzucenia, toto, że są wybitnie o niczym i guzik się przy nich dzieje. W moim odczuciu piosenki w musicalach powinny popychać choć trochę akcję do przodu - w większości, bo jak się tam ma z dwie piosenki na rozluźnienie w ramach przerywnika, to niczego to nie zaburza. "Hair Song" i White Boys, Black Boys" są naprawdę fajne, i nawiązują, ale do hippisów jako takich, a nie samej fabuły. "Good Morning Starshine" - tekst o niczym, przez całą scenę towarzystwo jedzie autem, no i co, no i nic. "Sodomy" - nie przypominam sobie, żeby do czegoś zmierzało. "Easy to be Hard" - o tym, że smutno, a widz przez cztery minuty patrz, jak aktorka stoi. Pamiętam moją wyjątkową irytację przy tym fragmencie.
Nie wiem, może powinnam powtórzyć seans, ale IMO "Hair" bardziej sprawdziłoby się jako sama płyta inspirowana subkulturą hippisowską, bo jako film wypada średnio.

"Przeczuj jej rozmiary", huh. Idź precz, Miazmacie. Wink
Wykonanie Studio Accantus jest super, miło się słuchało, podobało mi się zamienienie węgierskiego na rosyjski (znaczy domyślam się, że to raczej podyktowały okoliczności "kto dobrze umie mówić nie po polsku i nie po angielsku", ale fajnie wypada).
Przy "Mr Cellophane" też coś we mnie pęka za każdym razem - lubię sobie wyobrażać, że po wydarzeniach w filmie spotykają tego gościa same miłe rzeczy, no bo co w końcu, kurczę blade.
Ach, Queen Latifah <3 Please mama notice me <3

Wow, "Konfrontacja" w wykonaniu Krucińskiego jest intense. Słowa nie porywają, ale wykonanie jest wow.

Aha, dlaczego to "Book of Mormons" mnie zaciekawiło - przypadkiem trafiłam kiedyś na piosenkę "Hasa Diga Eebowai". Uwaga, NSFW, więc nie puszczajcie na cały regulator.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pon 19:19, 16 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Pon 19:25, 16 Sty 2017    Temat postu:

- Hair to mój pierwszy świadomi obejrzany musical z wyższej półki (bo filmów Disneya nie liczę Razz) i byłam nim naprawdę zachwycona, z resztą wciąż płaczę na ostatniej scenie, ile razy bym go nie oglądała Wink. Blues Brothers też uwielbiam. Do obu mam pełen soundtrack i często słucham gdy mam zły humor albo chcę potańczyć.
- Jesus Christ Superstar darzę sympatią, ale głównie za scenografię i choreografię, bo jakoś nie czuję większości utworów, ale i tak mają swój czar. A Heaven on their minds to mój absolutny numer jeden <3. I takie Gethsemane zrobiło na mnie wielkie wrażenie. I piosenka Piłata, Heroda, tytułowa... Właściwie wychodzi na to, że jednak dużo tych utworów mi się podoba. Żadny w całości, ale każdy ma taki element, który mnie porywa.
- Grease to zawsze fabularne WTF, ale muzykę szanuję.
- Hmmm, a wspominał już ktoś może o A Very Potter Musical? Moja ulubiona parodia HP, połowę piosenek znam na pamięć <3. Istnieje też Sequel Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:49, 16 Sty 2017    Temat postu:

AVPM! <3 Obie części. Uwielbiam, chociaż... piosenki są spoko (mnie generalnie soundtrack jako taki nie porywa, ale jest sporo fajnych kawałków), bardziej przemawia do mnie humor (jakkolwiek miejscami mocno głupawy). Tak napisany, że bawią się świetnie i fani cyklu, i ludzie spoza (choć oczywiście sporo tracą), zgrabnie połączone wątki z cyklu w połączeniu z fanonem (Tiara Przedziału i Szaliczek Preferencji Seksualnych Very Happy "What the hell is a Hufflepuff?") dają fabułę, którą śledzi się z zainteresowaniem. Paring Voldemort x Quirrell 4ever Very Happy A absolutną gwiazdą drugiej części jest Umbridge. No i w sumie fajnie, że próbowali wpleść coś ciut poważniejszego, jak rozkmina, że wszystko przemija, nawet tytuły, na punkcie których wszyscy mieli kiedyś świra i trzeba się z tym pogodzić - fajnie to wychodzi, nie jest przyciężkawo.
Za to minusem jest absolutnie żenująca scena retrospekcji Voldemorta dotycząca wizyty rodzinnej. Mogli sobie naprawdę to darować.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:56, 16 Sty 2017    Temat postu:

O! Wygląda na to, że "Hair" też oglądałam za szczeniaka i też mi się wydawało nierówne (są sobie hipisi, hipisi, hipisi, a tu nagle bum! Śmierć). "Grease" również, ale weszło, przeszło i wyszło i kojarzę jedną piosenkę.

"A Very Potter Musical"! <3 Widziałam tylko fragmenty, w dodatku mówione, ale muszę dorwać całość. Quirrel + Voldemort rulez!

Widać, że więcej musicali mam do obejrzenia niż świadomie obejrzanych, ale w jakiej dziedzinie tak nie mam? Very Happy

@Kazik, może recenzja "Les Mis" u NC wyszła technicznie lepiej od "Moulin Rouge", bo było to już drugie tego typu przedsięwzięcie i pouczyli się trochę na wcześniejszych błędach? I może bardziej lubię ich "MR" właśnie dlatego, że "Les Mis" jest pewnie co najmniej w porządku, a "MR" zasługuje na kopy z każdej (prawie) strony i oglądam to jako rekompensatę za moje niegdysiejsze cierpienie przy tym filmidle, i podzielam odczucia Critica, tak bardzo podzielam i tak rozumiem jego katusze Laughing

E.: Języki, języki, dwa takie trudne języki...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Pon 19:59, 16 Sty 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:05, 16 Sty 2017    Temat postu:

Jadis napisał:

- Hmmm, a wspominał już ktoś może o A Very Potter Musical? Moja ulubiona parodia HP, połowę piosenek znam na pamięć <3. Istnieje też Sequel Smile


Kłamiesz, istnieją dwa sequele, bo jest jeszcze A Very Potter Senior Year.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:31, 16 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
@Kazik, może recenzja "Les Mis" u NC wyszła technicznie lepiej od "Moulin Rouge", bo było to już drugie tego typu przedsięwzięcie i pouczyli się trochę na wcześniejszych błędach?

O, to z pewnością. Rozchodzi się tu nie tylko o jakość dźwięku (wiadomo, dużo zależy od samego sprzętu), ale też o to, ile osób udało im się zagonić do śpiewania, na ile im się udało wyważyć czyste śmieszkowanie z konkretnymi zarzutami.
Obie recenzje lubię prawie tak samo głównie właśnie przekazowi i ostatecznej konkluzji - w "Moulin Rouge" NC mógł się zatrzymać tylko na tym, jak beznadziejny to film, ale odniósł się zgrabnie do guilty pleasure i to wyszło recenzji zdecydowanie na dobre. "Nędznicy" z kolei umiejętnie oddali odczucia publiki, która ostatecznie nie mogła się dogadać, czy film jest cudowny, tragiczny, czy taki se - i znowu zakończenie podniosło jakość recenzji. Ale uważam, że pod względem muzycznym "Nędznicy" NC są lepsi - ma więcej bohaterów, lepsze przeróbki, jakość, no i jednak siłą rzeczy N mają lepsze utwory niż MR Wink

No właśnie, "Grease" ma tą przewagę nad "Hair", że od początku chciał być kiczem do odmóżdżania się, a "Hair" znienacka jednak próbowało mieć poważny przekaz antywojenny.

Wracając jeszcze do "Chicago", płytę miałem z jakiejś gazety, więc napisy polskie nie były niewiadomo jakiej jakości, ale dało się bezboleśnie oglądać, zwłaszcza, gdy było się nastolatkiem bez oszałamiającej znajomości angielskiego. Ale nawet wtedy nie mogłam przegapić, że przy "Cell Block Tango" wers "The dirty bum, bum, bum" przełożono na "Bum! Bum! Bum!", że niby onomatopeja Wink

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Pon 21:39, 16 Sty 2017    Temat postu:

Ore napisał:
Jadis napisał:

- Hmmm, a wspominał już ktoś może o A Very Potter Musical? Moja ulubiona parodia HP, połowę piosenek znam na pamięć <3. Istnieje też Sequel Smile


Kłamiesz, istnieją dwa sequele, bo jest jeszcze A Very Potter Senior Year.

Prędzej wprowadzam w błąd Razz, ale AVPSY nie uznaję za całkowity musical bo ten, który jest dostępny na youtube jest z jakiegoś Conu, gdzie aktorzy czytali swoje role ze scenariusza, a nie wiem o tym, żeby coś się od tego czasu ruszyło. Dlatego trudno mi uważać to za pełnoprawny spektakl. Niemniej, masz rację, drugi sequel istnieje.

E: odpowiedzi do postu Kazik

Kazik napisał:
Paring Voldemort x Quirrell 4ever Very Happy A absolutną gwiazdą drugiej części jest Umbridge.

O tak, zarówno ten duet jak potem sama Umbridge są idealni. Kiedy byłam młodsza miałam nawet crusha na punkcie Briana (Quirrell), to chyba za te jego smutne oczy xD.

Kazik napisał:

Za to minusem jest absolutnie żenująca scena retrospekcji Voldemorta dotycząca wizyty rodzinnej. Mogli sobie naprawdę to darować.

Możesz przypomnieć, o co dokładnie chodziło? Kompletnie nie kojarzę takiej sceny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jadis dnia Pon 21:46, 16 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:54, 17 Sty 2017    Temat postu:

Właśnie obejrzałam "A Very Potter Musical" (i chcę się wziąć za sequele teraz-zaraz, jeee!) i to było absolutnie AWSOME!!!(!!) I rozwiązało poważny problem natury fanonicznej, bo jak wcześniej nie było Voldiego z kim shipować*, to Quirrel był takim oczywistym wyborem, że aż ukrytym na widoku! Łiii! I był happy end! I wszystko... Aż usycham z ciekawości, co będzie dalej. Dziękuję za przypomnienie / polecenie, iiiiiiii! *sceniczny wrzask*

*bo wszystkie Harrymorty są zue i na jedno kopyto i nie ma się z czego śmiać, i cieszy się człowiek na analizę, a tu atakuje go taki Pupuś Crying or Very sad

Eit.: Jestem już po wszystkich częściach i mam do napisania jedno: SQEEEE!!!

Ale część z wizytą u rodzinki rzeczywiście straszna...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Śro 16:28, 18 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Duslawa
Kolonas Waazon



Dołączył: 23 Lis 2010
Posty: 608
Przeczytał: 113 tematy

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ze stawu rybnego

PostWysłany: Śro 12:20, 18 Sty 2017    Temat postu:

Teraz mi głupio, bo uwielbiam Moulin Rouge! Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 253
Przeczytał: 53 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:30, 18 Sty 2017    Temat postu:

Duslawa napisał:
Teraz mi głupio, bo uwielbiam Moulin Rouge! Embarassed
Ja też. Jest tak uroczo kiczowate, że aż piękne.
Plus Tango de Roxanne <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:31, 26 Sty 2017    Temat postu:

Właśnie wróciłam z „Notre-Dame the Paris” w muzycznym w Gdyni.

I zanim powiem cokolwiek, to od razu zaznaczę, że refleksje będą raczej krytyczne, a opierające się na głównym w sumie problemie, który zepsuł mi cały odbiór. Więc jeśli jest na sali jakiś ortodoksyjny wielbiciel, który głęboko i osobiście odczuwa każdą krytykę ukochanego dzieła, to bardzo proszę niech odwróci wzrok, posłucha sobie utworów i w ogóle – nie czyta dalej. Smile Nie nabijam się, poważnie mówię, nie chcę żeby się zrobiła jakaś burza w szklance wody albo żeby ktoś się czuł osobiście urażony, bo po co to komu. Za to jak ktoś chce się odnieść i powymieniać doświadczenia, to ja bardzo chętnie. Wink

Dobra, to do rzeczy:

Po pierwsze: poszłam do teatru jako widz musicale umiarkowanie lubiący, głównie stykający się z nimi w wersji nagrań z koncertu (rzadziej) bądź adaptacji filmowych (częściej). To było moje najpierwsiesze zetknięcie z musicalem na scenie, ale mimo to wiedziałam czego się spodziewać i że gatunek ma swoje eeee… przywary, więc nic z tej warstwy tak naprawdę mnie nie mierziło. Oraz poszłam tam bez znajomości całości musicalu. Znałam parę utworów już wcześniej, ale celowo nie przesłuchiwałam całości, żeby iść „na czysto”.

Po drugie: aktorsko cała obsada (z jednym małym wyjątkiem, ale to za chwilę) mi się podobała. Kunsztu wokalnego oceniać nie zamierzam, bo nie jestem ani fanem gatunku, ani znawcą – wszystkich słuchałam bez boleści, a niektóre postaci nawet zachwyciły (MÓJBORZE kto grał Gringoire’a ja to muszę sprawdzić, anioł nie mężczyzna! <3). Efekty wizualne – niektóre piękne (drugi plan podczas gdy Quasimodo przedstawiał dzwony, coś cudnego) niektóre „meh” (głównie nowoczesne tańce cyganów – chociaż układ do „Króla Błaznów” wyjątkowo nie). Kostiumy – marnie, no ale, jak mówiłam, zakładam pewną umowność, więc się nie czepiam. Wink

Jaki jest więc mój główny problem?

Fabuła.

A raczej jej brak. Bo dla mnie jest to musical o jednym – jak bardzo wszyscy muszą (bo się uduszą) puknąć Esmeraldę. Cała fabuła (a co za tym idzie – prawie wszystkie utwory.) skupiają się na tym, kto ją chce i dlaczego tak bardzo. Kiedy słyszałam entą z rzędu piosenkę o Pożądaniu (z Wielkiej Litery) to, zupełnie szczerze, MARZYŁAM, żeby zaczęli mówić o czymś innym. I zanim ktoś mi zarzuci, że przecież to ważna część książkowego oryginału – ja wiem. Ale nie jedyna i, śmiem twierdzić, nie najważniejsza.

Przyznam od razu, że nie czytałam całości powieści Hugo, jego twórczość jest dla mnie ogółem zbyt depresyjna (ale teraz to już muszę!). Niemniej jednak wiem o czym jest i wiem też, że jest wielowątkowa (plz, a jak inaczej – w końcu to Victor Hugo. Autor „Cegły”. Wink) i społeczeństwo Paryża odgrywa w niej dość ważną rolę. W musicalu nie odgrywało żadnej. O losie Cyganów i ich ogólnej charakterystyce dowiadujemy się tyle, ile wystarczy do wprowadzenia Esmeraldy, a potem robienia za tło do dramatu pt. „Wszyscy czyhają na jej cnotę.” (I od razu mówię, że najbardziej podobały mi się właśnie te momenty w których występował albo Gringoire, albo Cyganie bo to były zazwyczaj JEDYNE w których nie pojawiał się wątek hipotetycznego gzienia się z Esmeraldą i jej magnetycznego piękna.) Stosunek Frolla do Cyganów też sprowadza się do tego, że w jednej z pierwszych scen nasyła na nich Febusa z łucznikami, a potem okazyjnie ponawia rozkaz. (TAK PIĘKNIE pasowałaby gdzieś pełna odrazy piosenka o jego stosunku do nich, najlepiej, dla kontrastu, uderzająca w melodię psalmu. No ale – marzyć można.) Postać Phoebusa – nic, zero, null. Istnieje jako stojak na penisa którego MUSI użyć do rozdziewiczania Esmeraldy. Piosenka między Fleur i Phoebusem też sprowadza się do tego, że da mu się zmacać, jak każde powiesić Esmeraldę (ale powiem szczerze, że sama ta piosenka mi się podobała dość mocno). Nosz cholera, nawet Clopin w jednej z pierwszych kwestii z Esmeraldą mówi jej że, zaokrągliła się po wakacjach DOROSŁA i on by w związku z tym chciał może tenteges.

I mój problem leży w tym, że to zwyczajnie nudzi. Rozumiem istnienie wątku głównego i pobocznych. Ale ból polega na tym, że człowiek wychodzi z poczuciem, że 99% przedstawienia kręciło się wokół dupy Esmeraldy. (I żeby nie było, nie to że ja jestem Ciocia Prudencja i seks be i fuj i jak tak można. Gdyby było odwrotnie i każda kolejna piosenka mówiła np. o tym, jak Frollo nienawidzi Cyganów, to byłby ten sam problem.) Kompletny brak głębszej fabuły sprawił, że od początku drugiego aktu odliczałam sekundy do zakończenia. I było mi z tym źle, bo widziałam ogromny talent aktorów i tancerzy, ale niestety – nie mogłam poczuć klimatu i umierałam z nudów, a po głowie cały czas chodziło mi, że ktoś kiedyś powiedział, że dobry scenariusz udźwignie złych aktorów, ale nawet najlepsi aktorzy nie uratują fatalnego scenariusza.

(Dla wyjaśnienia: absolutnie nie winię za to Teatru Muzycznego, bo wiem że całośc była na licencji oryginału. To jest moja opinia o „Notre-Dame” ogółem, a nie tym konkretnym wykonie.)

Co do konkretnego wykonu – jak pisałam wyżej, miałam jeden zgrzyt aktorski i był to Frollo, który dla mnie był kompletnie bez charyzmy. Nie miałam poczucia, że oglądam człowieka który zniewolił Quasimoda, okrutnika wiedzionego zgubnym pożądaniem, itd. Ot, wyszedł, zaśpiewał, zszedł. Zawiodło mnie to nieco.

Okazjonalnie też we znaki dawały mi się dziwne tłumaczenia skutkujące rymami częstochowskimi albo kuriozalnymi akcentami w słowach. Nie wiem, czy to już inicjatywa Muzycznego, czy tłumaczenie jest jedno oficjalne. Ale ugh, człowiek jakimś cudem się wczuł, zainteresował nareszcie, a tu nagle go ŁUP! jakimś zgrzytliwym koszmarkiem. (Wybaczcie brak przykładów, pora późna, ale jak ktoś będzie bardzo chciał, to jutro mogę przesłuchać trochę i wypisać co mi się nie podobało. Smile)

Ufff, ale rant. Ale w sumie ciekawa jestem czy ktokolwiek ma (miał?) podobne odczucia.

W sumie, to czy to nie powinno być w „Jak zachwyca…”? Ale jak już mamy temat o musicalach…


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 23:33, 26 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 6:49, 27 Sty 2017    Temat postu:

Jesli jestes ciekawa, to pisalam o tym tutaj: www.sierzantundsaper.fora.pl/gadki-szmatki,23/gadki-szmatki,6270-650.html#569975 Pare stron dalej jest jeszcze post chyba Deidre.

Dla mnie to musical, ktory lubi sie pomimo, a nie za :p Bardzo go lubie, ale ma niestety wieele wad, mowie tu o oryginalnej wersji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:21, 27 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
a relacja Esmeralda-Clopin

Jaka relacja? Razz Jego wypowiedzi skierowane do niej można streścić do "maaaasz biuuuuust juuuuuż i wszyscy chcą cię bzyyyyyyknąąąąć, ale japowinienmiećpierszeństwooooooooo!" Laughing Nie no, przepraszam, wyzłośliwiam się, ale to, że Clopin jako pierwszy z Cyganów tak naprawdę nie ma roli (w sensie, że no, po prostu jest i czasem śpiewa. Rolling Eyes)boli mnie chyba najbardziej. Niewykorzystany potencjał dramatyczny.

No widzisz, jako fan masz na to zdecydowanie inne spojrzenie, jesteś nawet w stanie porównać czy polska wersja jest lepsza czy gorsza od oryginału (ale tak w ogóle, to to reżyserował chyba ten sam facet, bo mi się majaczą plakaty... <posz> yup. strona Muzycznego podaje Reżyseria: Gilles Maheu i nie ma odpowiednika polskiego). Dla mnie wersja francuska byłaby pewnie tak samo rozczarowująca, bo wiele mogę wybaczyć sztuce, ale nie to, że z utęsknieniem wypatruję końca. (A przy rozterkach bohateróa myślę "plz not again". Very Happy)

Deirdre pisze o niedograniu choreograficzno-technicznym, a mi się przypomniało, jak lolnęłam srogo kiedy na scenę wjechała ta leżanka na kółkach z intencją, że Phoebus i Esmeralda będą na niej uprawiać czyny nieskromne. No i ja natychmiast sobie wyobraziłam, jak oni na tym tak uh-uh-uh, a każdym ruchem posuwistym te kółeczka pchają tę leżankę do przodu, aż do całkowitego zjechania ze sceny. Laughing No kto to projektował, mogliby ich za tą zasłoną/przegrodą oświetlić, by było i intymnie i sugestywnie, a tak było komicznie.

Oraz też miałam error logiczny gdy w "Ave Maria" Esmeralda śpiewała że nie może klęczeć... klęcząc. Very Happy To tak miało być, czy się aktorce zapomniało że miała nie padać na kolana?
Cytat:
jeżeli nawet ja z moją znajomością francuskiego B1+ i praktyką poetycką zakopaną pod kamieniem przed laty mam na bieżąco pomysły na lepszy przekład, to wiedz, że coś się dzieje.

Ha! Wiedziałam że coś było tu nie tak. Smile Ciekawi mnie, czy wersja angielska też na to cierpi (pierwszy chyba raz w życiu żałuję, że nie znam francuskiego).

No i ciekawi mnie w takim razie na którą ja trafiłam obsadę (bo oczywiście nie sprawdziłam =.=), skoro wy miałyście w sumie bardzo różne doświadczenia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 9:33, 27 Sty 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 788
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:01, 27 Sty 2017    Temat postu:

Lizard, a ja muszę powiedzieć, że Ci zazdroszczę Wink Bo oryginalny musical bardzo lubię i chciałabym zobaczyć „Notre-Dame the Paris” na żywo, a do Gdyni mi nie po drodze...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:23, 27 Sty 2017    Temat postu:

No ja nie powiem, dostęp do kultury i sztuki w Trójmieście w ogóle jest genialny. Nie wiem czy wiesz, ale w Gdyni się normalnie zatrzymuje Pendolino, a zaraz obok Muzyczneg jest akademik Akademii Morskiej, więc może jednak dałabyś radę. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 930
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią 10:35, 27 Sty 2017    Temat postu:

To musi być świetne, oglądać takie przedstawienia na żywo Wink

Nie jestem muzykalna i nie przepadam za tym gatunkiem. Widziałam:
- Moulin Rouge - świetny! Spodziewałam się gniota (nie wiem dlaczego) no i nie lubię Kidman, tymczasem dostałam kolorowe, zwariowane widowisko, od którego może zakręcić się w głowie. Owszem, to kicz, ale jaki piękny! Nawet jeśli poziom chwilami był opkowy, ale nie oczekuję zbyt wiele po tym gatunku, nie oczekuję realizmu i powagi, tylko niecodziennej atmosfery i mnóstwa szaleństwa. I tu to dostałam Smile Nawet Kidman nie przeszkadzała, a całkiem ładnie śpiewała i była śliczna. Ewan McGregor (dla niego zaczęłam oglądać ^^) był przeuroczy jak zawsze i bardzo zaskoczył mnie pięknym głosem. I podobały mi się piosenki Smile

- Burleska - raczej denne. Na plus dwie piosenki Cher, Veronica Mars ładnie śpiewa, no i głos Christiny, choć jej piosenki zupełnie mi się nie podobały. Poza tym nic specjalnego, postać grana przez Aquilerę kompletnie bez wyrazu, dialogi rodem z Bravo, chwilami miałam wrażenie, że miłosna para nie rozmawia, tylko przerzuca się dowcipami. Całość nudnawa.

- La La Land - nie obejrzałam jeszcze całości, jestem w połowie. Na razie rozczarowujący, może się poprawi. Ale deszcz nagród to nieporozumienie.

Kiedyś oglądałam Grease i Lakier do włosów, ale pamiętam tylko tyle, że oglądało się bardzo miło.
Chyba mam co nadrabiać ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:37, 27 Sty 2017    Temat postu:

Gdyński Teatr Muzyczny to w ogóle jest coś, czego diabelnie zazdroszczę Trójmiastu (noale, na Spamalot pojechałam tam specjalnie, a przy okazji zawodów zamierzam pójść zobaczyć Wiedźmina Very Happy ), bo krakowskie Variette to ponoć jakieś dno jest, więc nawet kasy mi żal, żeby iść przetestować. Zresztą, repertuar też mają niezbyt porywający, więc nawet mnie nie ciągnie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:54, 27 Sty 2017    Temat postu:

Ja mam szaloną ochotę na "Chłopów", ale chwilowo nie bardzo mam piniądz żeby zarezerwować bilety, więc chyba mi przejdzie koło nosa. Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:13, 27 Sty 2017    Temat postu:

Ale "Chłopów" chyba grają już od dawna, nie? Też mi wszyscy gdyńscy znajomi polecali, może kiedyś mi się uda, przy następnych odwiedzinach w Trójmieście.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 12:20, 27 Sty 2017    Temat postu:

Co do Clopin/Esmeralda, hm, dla mnie to bardziej wlasnie relacja opiekuncza, ale wierze, ze mozesz miec inna interpretacje, bo a) widzialas inne przedstawienie, b) nie znasz oryginalu, c) mozesz miec inna interpretacje. Nie ma sensu udawac, ze to nie jest musical o seksie i palacej potrzebie uprawiania seksu :p Dlatego lubie sposob, w jaki przedstawiane jest w ksiazce malzenstwo Gringoire'a i Esmeraldy. Zaraz po jego zawarciu Piotr sie do niej kleil, ale ona jasno dala mu do zrozumienia, ze nie jest zainteresowana i tyle. A co myslisz o Quasimodo/Esmeralda? Musical idzie raczej po linii "Kwazio szczerze kochal Esme, to piekne", ale... no nie. To cos jak obsesja Snape'a na punkcie Lily. W ksiazce Quas ma cechy osobowosci psychopatycznej i jest morderca.

Btw, zanim nie zalozylam tego tematu, nie zdawalam sobie sprawy, jak wiele musicalow widzialam. Tzn. to nadal nie jest duzo, ale wiecej niz sie spodziewalam. Ktos wczesniej pisal o Skrzypku na dachu, widzialam go kilka lat temu na zywo, rzeczywiscie niezly. Chyba najlepszy musical, jaki ogladalam w realu.

Karmena, wykonczylas juz La La Land? Zastanawiam sie, czy isc na to do kina. Z jednej strony chcialabym zostac tru fanem gatunku, ktory wie co sie dzieje w srodowisku, z drugiej strony ta historia wydaje mi sie tak kliszowa...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:50, 27 Sty 2017    Temat postu:

No właśnie o tego Clopina mam żal straszny do autorów, bo ja bym bardzo chciała to tak widzieć jak ty (bo i tak to powinno być), ale no jako taki widz w sumie casualowy i niezaznajomiony szczegółowo z ksiażką, nie mogę.

Cytat:
A co myslisz o Quasimodo/Esmeralda?

Yyyy... znaczy no oryginalnie, w sensie w oparciu o materiał źródłowy, to myślę mniej-więcej to samo co Ty, znaczy "łooooo, dziewczyno, uciekaj!" Ale to od nich wszystkich w sumie, jedynie jej relacja z Clopinem wydaje mi się być w miarę sensowna. Oczywiście TEORETYCZNA relacja, nie to co widziałam na scenie. Wink (Chociaż... jak się nad tym zastanowić, to i tak w tym musicalu to jest chyba najrozsądniej radzący sobie z chucią osobnik męski. Gringoire'a nie liczę bo w takim wydaniu jakie widziałam, to zinterpretowałam go jako miłośnika raczej poezji, niż bab, a już jeśli, to na pewno nie takiego, co by przez brak poruchanki oszalał kompletnie.)

Ale musicalowo Quasimodo/Esmeralda owszem, też widziałam że bardzo chcą pokazać że się bidny brzydal zakochał łojezus jak smutno. I nawet bym to łyknęła, wszak takie wymogi gatunki, że ma być schematycznie, romantycznie i pięknie.

Tylko że znów, przeszkadzało mi, że chociaż ewidentnie twórcy chcieli nakreślić tą jego "miłość" jako najczystszą z tych wszystkich, to też w każdej piosence Quasimoda była wzmianka o "pożądaniu", "ogniu w trzewiach", "rękach pod sukienką" i w ogóle, pornopoetyzm. Dużo bardziej zgadzałoby się z moim wewnętrznym odczuciem i, imho, spójniej przedstawiało, gdyby już zostawić musicalowego Quasiego z tym uczuciem może trochę "prawiczkowatym" (Confused wybacz, nie mogę wpaść na lepsze odzwierciedlenie tego, o co mi chodzi), ale jednak szlachetnym. Bo to był jednak spory rozdźwięk na linii przedstawiania postaci, a jej zachowania.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 12:52, 27 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1172
Przeczytał: 117 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:29, 27 Sty 2017    Temat postu:

Może nie jestem wielkim fanem, ale jest parę, które bardzo lubię. Przede wszystkim wspomniany już "Blues Brothers" - bądź poważni, jak masz do dyspozycji Arethę Franklin, Caba Callowaya, Johna Lee Hookera, Raya Charlesa i Jamesa Browna to nie może się nie udać. Wink
"Rocky Horror Picture Show" to może być najbardziej perfekcyjny musical jaki widziałem (mówię o filmowej wersji) - w ogóle to świetny, wyjątkowy film na bardzo wielu poziomach. Lubię też "Skrzypka na dachu", a "Do you love me" to moim zdaniem najlepsza piosenka o miłości wszechczasów <3.
Oglądałem też "Mamma mię", ale to jednak nie ta liga. "Jesus Christ Superstar" oglądałem tak daaaawno, że nie pamiętam nawet jednej piosenki, chociaż jak wspominam, to odnoszę wrażenie, że mi się podobało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 930
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią 16:50, 27 Sty 2017    Temat postu:

O, "Mamma mia" też oglądałam. Fajne, wesołe, a piosenki Abby zawsze miłe do słuchania Smile

Hersychia napisał:
Karmena, wykonczylas juz La La Land? Zastanawiam sie, czy isc na to do kina. Z jednej strony chcialabym zostac tru fanem gatunku, ktory wie co sie dzieje w srodowisku, z drugiej strony ta historia wydaje mi sie tak kliszowa...

Tak, właśnie skończyłam. I tak, fabuła jest kliszowa i banalna.
Jak dla mnie, ten film się ciągnął, byłoby lepiej, gdyby go skrócić o jakieś 20 minut. Było sporo ujęć, jak bohaterowie spacerują, patrzą na coś albo na kogoś i naprawdę, tempo nie powala. Nie polubiłam też specjalnie bohaterów, może trochę Emmę Stone.
Najbardziej podobał mi się początek i koniec Cool Choć ostatnia scena też mogłaby być krótsza.
A poza tym podobało mi się też kilka scen ze środka, jest chemia między aktorami, no i piękne zdjęcia, te żywe, soczyste kolory Wink
Ogólnie, film przyjemny, ładnie zrobiony, naprawdę można obejrzeć, choć szałowego wrażenia nie robi. Nie wiem za co te złote globy i Oscary, może jury dawno nie widziało żadnego musicalu i stąd to podniecenie Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 18:29, 27 Sty 2017    Temat postu:

Heh, a ja "Mamma mię" w wersji filmowej zmogłam do jakiejś 30 minuty, bo nie podobała mi się fabuła. Żałuję, że w "Romie" od 2 lat można obejrzeć chyba tylko to.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:55, 27 Sty 2017    Temat postu:

Jeśli chodzi o filmowe "Mamma mia!" to ja serdecznie polecam recenzję Nostalgia Critica. Very Happy Przypuszczam że na scenie ta schematyczność i kiczowatość jest bardziej zaletą, niż wadą, ale w filmie... Brr.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nana
Super Ninja



Dołączył: 22 Lis 2013
Posty: 337
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raszyn

PostWysłany: Pią 22:03, 27 Sty 2017    Temat postu:

Karmena napisał:

- Moulin Rouge - świetny! Spodziewałam się gniota (nie wiem dlaczego) no i nie lubię Kidman, tymczasem dostałam kolorowe, zwariowane widowisko, od którego może zakręcić się w głowie. Owszem, to kicz, ale jaki piękny! Nawet jeśli poziom chwilami był opkowy, ale nie oczekuję zbyt wiele po tym gatunku, nie oczekuję realizmu i powagi, tylko niecodziennej atmosfery i mnóstwa szaleństwa. I tu to dostałam Smile Nawet Kidman nie przeszkadzała, a całkiem ładnie śpiewała i była śliczna. Ewan McGregor (dla niego zaczęłam oglądać ^^) był przeuroczy jak zawsze i bardzo zaskoczył mnie pięknym głosem. I podobały mi się piosenki Smile


MÓJ UKOCHANY!!! <3 <3 <3 Rzadko się wzruszam na filmach, zwłaszcza na romansach (tym bardziej, ze tych w ogóle nie oglądam), a przy tym normalnie ryczałam jak bóbr! No i zaskoczyła mnie końcówka, ale to dlatego, ze za pierwszym razem nie oglądałam od początku i nie mogłam wiedzieć, jak się skończy. Myślałam, że Satine będzie jakieś leki brać czy coś, a tu guzik :c Piosenki podobają mi się chyba wszystkie, a zwłaszcza "Nature Boy" i "El Tango de Roxanne", a Ewan - Boże, taki głos <3 Dałabym sobie głowę uciąć za to, żeby zaśpiewał "Forever Young" od Alphaville Very Happy
Polecam z czystym sumieniem!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lepus Istlich
Harry Lobo Potter



Dołączył: 17 Wrz 2015
Posty: 159
Przeczytał: 60 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:18, 28 Sty 2017    Temat postu:

"The Dolls of New Albion" - kreatywne i z fantazją, trzeba przyznać, jednak postaci wyobrażałam sobie zupełnie inaczej (najpierw natknęłam się na piosenki, a dopiero potem obejrzałam nagranie całego spektaklu, więc w kwestiach wizualnych polegałam na wyobraźni). Niektóre kawałki tłuką mi się po głowie do dziś.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:00, 31 Sty 2017    Temat postu:

Trochę offtop, ale słuchajcie, czy ktoś jest mi stanie wyjaśnić, dlaczego za każdym razie kiedy myślę o Phoebusie z "Notre-Dame" to przed oczami staje mi Michał Żebrowski? Ale nie że go po prostu "widzę" w tej roli, czy że tak sobie wyobrażam, tylko to jest normalnie na mur-beton wbite we mnie przekonanie, że "Phoebus=Żebrowski", że jakby mnie w teleturnieju zapytali to bym powiedziała przed dzwonkiem. Słodkijeżu skąd mi się to wzięło, przecież Żebrowski w musicalach nie gra, a nawet gdyby, to przecież w "Notre-Dame" go nie było... Shocked

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:17, 31 Sty 2017    Temat postu:

To chyba jedna z wielkich tajemnic ludzkiego mózgu... A widzisz go jako Żebrowskiego z przełomu tysiącleci, który wtedy grał wszystkie główne role w polskich filmach?* Może taki właśnie ci się wgrał skrypt: Żebrowski-amant, Żebrowski-badass, Żebrowski-bohater pozytywny. Ja nie śledzę sytuacji od dobrych kilkunastu lat i wciąż pamiętam ten okres, a w tych nowych gwiazdorach i bożyszczach się nie orientuję Very Happy
Nic mi nie wiadomo o jego umiejętnościach wokalnych, więc o tym tropie się nie wypowiem

*szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co on teraz robi i jak wygląda

Edik: O, właśnie! Ktoś mógłby przerobić "Pana Tadeusza" na musical, tekstów prawie nie trzeba by było pisać! I z tą samą obsadą Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Wto 16:19, 31 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 132 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:27, 31 Sty 2017    Temat postu:

Satoru napisał:
A widzisz go jako Żebrowskiego z przełomu tysiącleci, który wtedy grał wszystkie główne role w polskich filmach?* Może taki właśnie ci się wgrał skrypt: Żebrowski-amant, Żebrowski-badass, Żebrowski-bohater pozytywny.

A wiesz że coś w tym jest może...? Ale jeśli to przez to, to w sumie lol - "Żebrowski - bohater zastępczy pokolenia". Very Happy
Cytat:
Edik: O, właśnie! Ktoś mógłby przerobić "Pana Tadeusza" na musical, tekstów prawie nie trzeba by było pisać! I z tą samą obsadą Twisted Evil

MUSICAL(E) NA PODSTAWIE TRYLOGII! Od dawna mówię! To kto zakłada kickstartera?! Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:15, 31 Sty 2017    Temat postu:

Albo wręcz na podst. "Janka Muzykanta" Razz Z niewielką modyfikacją fabuły - Janko przeżywa i wyjeżdża do Stolicy (próbować) zrobić karierę. Może tam spotkać błyskotliwego robola Antka, w wolnych chwilach pracującego nad technologią wiatra(cz)kową mającą zrewolucjonizować świat i dać mu czystą energię. Oraz tajemniczego kataryniarza z uzdrawiającą, acz koszmarnie rozstrojoną katarynką, żądającego jednak czegoś w zamian... W tle mogą przewijać się Izabela i Wokulski namawiany do wspierania artystów, chociaż wolałby wynalazców... Tytuł: "Janko Muzikal" Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Wto 17:24, 31 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 18:19, 31 Sty 2017    Temat postu:

Lizard, kurczę, pasuje Żebrowski do tej roli Very Happy

Pomysł Satoru jest osom Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:11, 31 Sty 2017    Temat postu:

"Janko Muzikal" <3

Trylogię w wersji musicalowej - chętnie! Tylko błagam, niech ktoś przystojny i sensowny zagra Kmicica moja młodzieńcza miłość... a potem zobaczyłam ekranizację.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 21:55, 31 Sty 2017    Temat postu:

Ktoś na mirriel zaproponował kiedyś konfederację targowicką albo konstytucję 3 maja jako motyw przewodni. Też mogłoby być fajne, gdyby było rzetelnie, bez patosu i martyrologii. Niestety są to wymagania sprzeczne Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alice Kenway
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 11 Sty 2017
Posty: 124
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:06, 01 Lut 2017    Temat postu:

Ja też kocham musicale, aczkolwiek chyba nie te, które powinnam xD Zachodnie musicale, typu "La La Land", doprowadzają mnie do szału czasem swoją kliszowatością i banałem fabuły - aczkolwiek jeżeli trafi się coś wspaniałego, perełka gatunku, jak "The Dolls of New Albion", to mogę spokojnie oglądać.
TRYLOGIA W WERSJI MUSICALOWEJ?! TAK, TAK, TAK, TAK! Podbijam jednak błagania Mal - niech ktoś sensowny zagra Kmicica, a Wołodyjowski nie będzie wielkoludem :_:
Niemniej jednak moją miłością życia jest Takarazuka Revue - "Anna Karenina" w ich wydaniu była piękna, tak samo czysto japońskie "Rurouni Kenshin" i przecudowne "Sengoku Bassara" (MASAMUNE DATE, WYBIERAM CIĘ! <3 *rzuca pokeballem w stronę jego odtwórczyni* ). Warte polecenia, naprawdę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 11:25, 03 Lut 2017    Temat postu:

Niedługo w Rampie będą grać "Jesus Christ Superstar". Jak myślicie, warto iść?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:54, 03 Lut 2017    Temat postu:

O, sprawdziłam i to chyba ich spektakl, nie? To chyba można spróbować. Bo wersja Chorzowskiego Teatru Rozrywki, którą widziałam, była traumatyczna o.O

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin