Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Musicale
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Sob 20:12, 04 Lut 2017    Temat postu:

Alice Kenway napisał:
tak samo czysto japońskie "Rurouni Kenshin"


Co? OMG, ten mangosz był pierwszym, z którym się spotkałam i byłam wściekła, że polski wydawca przetłumaczył tylko 11 tomików, a teraz okazuje się, że powstał też musical? Gdzie to obejrzeć?

Byłam na La la land. I całkiem mi się podobał. Jego urok to głównie ładne zdjęcia, scenografia i muzyka. Emma Stone jest bardzo sympatyczna. Na pewno nie zasłużył na wszystkie te nominacje, ale myślę, że wielu ludziom podobało się jako taka kolorowa, oderwana od obecnej rzeczywistości historia. Zazwyczaj też nie przepadam za takimi łzawymi kliszami, ale cały film przypominał mi bardzo coś, co teraz przechodzę, więc jakoś do mnie przemówił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:19, 04 Lut 2017    Temat postu:

Na przykład [link widoczny dla zalogowanych].

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Sob 20:27, 04 Lut 2017    Temat postu:

Dziękuję, nie znałam tej strony Smile.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:58, 04 Lut 2017    Temat postu:

Bo to ruski fejsbuk jest. :3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 2:38, 07 Mar 2017    Temat postu:

Taaaak. No więc jakby kogoś przypiliło na oglądanie Mistrza i Małgorzaty w wersji z 2014 roku, to niech lepiej uważa.

Mam dziwne wrażenie, że rosyjska scena musicalowa zaczęła ostatnio stosować bardzo brzydką sztuczkę i stara się zasłaniać dobrymi solistami niedoróbki i/lub dziury scenariusza i nie tylko. Tylko to wychodzi na wierzch, ledwie się zobaczy wersję z inną obsadą. I wychodzi boleśnie, patrz: Graf Orłow i ultrabucyzm mejnhiroła, który wychodzi dopiero, jak się odsunie Bałałajewa, który przecież, duszka, tak ładnie cierpi.

Podobnież uznano, że każdą ilość potwornych kostiumów w drugim akcie Grafa Monte Christo da się zasłonić Bałałajewym, który będzie sobie stał zawsze gdzieś z boku i cierpiał bez słowa, samą mordką.

Ożogina nie starczyło na zasłonięcie Wyjątkowo Rakowego Wątku w Mistrzu i Małgorzacie. Ale próbował dzielnie, a i do zasłonięcia miał słonia. Który, jeśli Wolanda akurat gra Kołpakow, przybiera raczej postać mamuta.

Do rzeczy jednak. Oglądam sobie musical, oglądam, aż tu mnie nagle łapie flashback. Bezczelnie mnie łapie, bo patrzę i myślę, że gdzieś to już było. Białowłosa Mistyczna Szujnia zabujana w creepy sposób w mejnhirołinie? Wiecie doskonale, czym to pachnie, nieprawdaż? Jakby tego było mało, to Mistyczna Szujnia dostała swoją wersję Der Letzte Tanz, ale nie walc to był, a tango.

Jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił: ICHNI WOLAND ZAKOCHAŁ SIĘ W MAŁGORZACIE JEŻUJEŻU.

I nie pomaga fakt, że akurat muzycznie jest to chyba najlepszy wątek musicalu.

Ale tak ogólnie to polecam. Poza tym urzeka scena, w której Woland widzi Małgorzatę, zaczyna wyć, jakby go piorun instantloffu trafił i kiedy tak wyje i kręci się po scenie, do Małgorzaty podchodzi za jego plecami Mistrz. A reszta jest historią.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Sob 18:42, 20 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alice Kenway
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 11 Sty 2017
Posty: 124
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:09, 07 Mar 2017    Temat postu:

..."Na miłość boską, czy sądzi pani, że podałbym damie spirytus?!" nabrało dla mnie teraz nowego znaczenia. ;; Woland, jak możesz?!
Jadis - tak, można obejrzeć Kenshiego na tej stronie podanej przez Ore, mocno polecam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2108
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Sob 18:16, 20 Maj 2017    Temat postu:

Idę dzisiaj na "Cats", ciekawe jak będzie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2108
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Nie 17:22, 21 Maj 2017    Temat postu:

Zatem było bardzo fajnie Very Happy Historia średnio mnie wciągnęła, na pewno wolę drugi akt od pierwszego. Imo trochę za dużo tutaj prezentowania kolejnych postaci, a za mało jakiejś zorganizowanej akcji. No i nie lubię kotów, w sensie zwierząt Razz Ale wokalnie było bardzo przyzwoicie, a część taneczna była niesamowita <3 <3 <3 Mimo wszystko to najlepszy musical, jaki widziałam na żywo. Ach, no i nie spodziewałam się, że to takie... szipowe o.O

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2108
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Śro 9:20, 19 Lip 2017    Temat postu:

Ależ cisza tu zapadła, nikt nie znalazł ostatnio niczego fajnego? Razz

Ja rozmyślam ostatnio o Rencie, bo jakkolwiek warstwę muzyczną kocham i wielbię, tak do treściowej mam parę zastrzeżeń.
Nie pasuje mi percepcja śmierci Evity. Z jednej strony rozumem tę sąsiadkę, ujadające barachło potrafi napsuć krwi, trudno byłoby zarówno tu dalej mieszkać, jak i się wyprowadzić. Znowuż z drugiej, czy zabicie psa było jedyną opcją? Co gorsza, nie spotyka się to z ani jedną negatywną reakcją. Wszyscy się cieszą, że Angel zrobiła taki świetny interes, nawet Benny przyznaje, że nie trawił tego kundla. Może podchodziłabym do tego inaczej, gdyby społecznie oczywiste było, że znęcanie się nad zwierzętami to przestępstwo, przez które idzie się do pierdla i jest niemoralne.
Generalnie sugerowana przez musical interpretacja postaci Angel nie całkiem do mnie przemawia. Ma być dobrym duchem, wszystkim pomaga, jest miła, otwarta, troskliwa, zachęca do szukania szczęścia w życiu i miłości. To prawda. Tylko nie czuję, żeby robiła to w większym stopniu niż inni bohaterowie, tę funkcję fabularną przez większość czasu lepiej spełnia Mark.
Oprócz tego frapuje mnie, dlaczego wszyscy namawiają Rogera, żeby umówił się z Mimi i odwrotnie, czemu ona dąży do wejścia w ten związek. Są chorzy, ona w dodatku ćpa. Czy może ryzyko zarażenia hiv nie było w tamtych czasach znacząco wyższe niż teraz?
To teraz Benny. Mam wątpliwości co do przedstawiania go jako złola, szczególnie na początku. Zgoda, zdradzanie żony i łamanie danego słowa to straszne świństwo; spotykanie się z Mimi też można różnie oceniać. Ale - facet ma zajęcie, stara się zaprowadzić na ulicy ład i spokój, zbudować studio, żeby spełnić marzenia przyjaciół i dać im pracę (więc wierzy w ich umiejętności), płaci za pogrzeb Angel, nie chowa urazy i dba o Mimi. Nie wiem, czy mimo wszystko nie jest najbardziej ogarniętą osobą w tym całym burdelu, obok Joanne.
Moim zdaniem wątek bezdomnych pokazuje, że bohaterowie podchodzą do nich tak trochę… modnie. Nie zarzucam im złych intencji, ale mam wrażenie, że ich pomoc i zainteresowanie są dość powierzchowne. To tak jakby koleś pijący sojowe latte głosił wszem i wobec, jaki to on nie jest ekologiczny, odpowiedzialny społecznie, hurr durr, a takie zdecydowane słowa bardziej pasują do weganina kupującego tylko w sklepach fair trade, w wolnym czasie wyprowadzającego psy w schronisku i zajmującemu się dzieciakami z domów dziecka. Zaznaczę jeszcze, żeby nie było porozumień, że każdy robi tyle, ile może i ile uzna za stosowne, to jest w porządku. No, widać to moim zdaniem w momencie, kiedy ta bezdomna kobieta ochrzania Marka oraz trochę w La Vie Boheme. Teoretycznie to manifest wolności, równości, miłości i sztuki, ale ja to odbieram bardziej jak takie ciut gówniarskie “dajcie nam spokój, chcemy się bawić”.
Na koniec: która wersja Rentu jest Waszą ulubioną? Ja bardziej cenię fabułę wersji scenicznej, znowu filmowa ma lepszą obsadę. Traci Hoggs jest fajniejsza od Fredi Walker, a Rosario Dawson lepiej odgrywa młodziutką i frywolną Mimi od Daphne Rubin Vegi, z Renee Elise Goldsberry też wygrywa. Btw, guglając jej nazwisko, żeby upewnić się, czy dobrze je zapisałam, odkryłam, że ona ma 46 lat O.O Wygląda dużo młodziej.

In the Heights. Mogłabym tu napisać elaborat, jak cudowna to sztuka, jak bardzo do mnie trafia i jak strasznie uwielbiam LMM, ale chyba ograniczę się do tego, że ją polecam Razz

Ostatnio słuchałam też Dear Evan Hansen. Ogólnie jest spoko, Waving Through a Window jest świetne, aczkolwiek mam wrażenie, że większość postaci drugoplanowych to nie ludzie z krwi i kości, a papierowe konstrukty fabularne, takie archetypy. Matka Która Nie Rozumie, Ta Dziewczyna Ze Szkoły, itd. Co Wy o nich myślicie?

A wczoraj byłam na musicalu improwizowanym, świetna zabawa i bardzo Wam polecam. Nagłośnienie było średnie (spektakl był na dworze), wokalnie było po prostu w porządku, ale fabuła… Very Happy Najzabawniejsza, najbardziej absurdalna sztuka, jaką widziałam, poszłabym drugi raz. Może tym razem obyłoby się bez mordobicia chwilę przed Razz

Ciekawi mnie jeszcze musicalowa wersja Wiedźmina.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Harry Lobo Potter



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:59, 19 Lip 2017    Temat postu:

Nowości raczej nie kojarzę, ale mogę dorzucić kilka tytułów, które znam, a które jeszcze się nie pojawiły [chyba, że mi umknęły].

American astronaut – mój ulubiony, znaleziony na kanwie poszukiwania musicali sci-fi. Specyficzny wizualnie i tematycznie, kupił mnie jednak tym podejściem do scenografii i kostiumów, profesorem Hessem, a także różnymi niuansami i dialogami.

Little Shop of Horrors – remake starszej wersji. Do beztroskiego oglądania, „I am the dentist” do odświeżenia przed każdą wizytą u dentysty.

Alferd Packer: The Musicial [aka Cannibal the Musicial] – polecam dla lubiących dziwne i złe filmy.

Phantom of the Paradise – wariacja nt. Upiora z Opery. Oglądalne.

The Line, the Cross, the Curve – nie wiem, czy można właściwie traktować tę produkcję jako musical dorzucam. Dla lubiących Kate Bush.

Podejście do już wymienionych: Cabaret [lubię, podobało mi się, że postacie są w stanie rozejść się normalnie, każde w swoją stronę], Sweeney Todd Burtona [irytowały mnie wszystkie wątki i tragedie związkowo-miłosne. W pewnym momencie film zebrał z tego powodu sporo mojego psioczenia {chociaż wizualnie był całkiem urodny, a muzycznie nie działał na nerwy}... Dopóki nie okazało się, że Sweeney z 1982 miał te same wątki {może Burton zrobił remake albo wariację?} i nie bardzo mogę się czepiać o te nieszczęśliwe miłości], Chicago [było ok], Rocky Horror Picture Show i Repo: the Genetic Opera [oba całkiem w porządku, nadal podchodzę do nich z sympatią], Moulin Rouge [nie cierpię. Wiele dałoby się przyjąć, ale główny bohater mocno działał mi na nerwy].

Bonus: Love Story 2050 – również znalezione na kanwie poszukiwań musicali sci-fi. Straszne! Nigdy więcej! Uciekać!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2108
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Czw 21:58, 10 Sie 2017    Temat postu:

Wygrzebałam dzisiaj esej omawiający niektóre problemy w "Rencie", myślę, że jest dość ciekawy. Chociaż nie ze wszystkim się zgadzam i nie bardzo pasuje mi taka forma vloga.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2108
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Nie 15:34, 15 Paź 2017    Temat postu:

Wspominałam wczoraj na zlocie o musicalowym Wiedźminie, tu jest wideorecenzja:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 22:43, 15 Paź 2017    Temat postu:

Dzięki za linka.

Ja... ja... nie miałam tylu uczuć od czasów Szczerbialu.

W wideorecenzji pada słowo "kuriozalne" i to jest też pierwsze, co przyszło mi na myśl, kiedy w ogóle usłyszałam o tym musicalu - i o tym, jak on niby wypada. Ale, cholera, im dłużej oglądam dostępne fragmenty czy wywiady (których jest niestety bardzo niewiele), tym bardziej przekonuję się do samej idei musicalu, a może nawet i do wykonania.

Rzeczywiście, wygląda na to, że fabularnie to niezły mindfuck, scenografia umowna acz ładna, aktorzy deklamują, natomiast choreografia robi wrażenie. Podoba mi się głos Geralta. :3 Ale jak to - naprawdę brak duetów? Nie pojmuję.

Zainteresowałam się na tyle, że prawie-prawie mam ochotę kupić jeden z ostatnich biletów, choć byłaby to samotna przygoda z lunetą przy oku. Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:09, 21 Paź 2017    Temat postu:

Byłam wczoraj na "Les Misérables" w Teatrze Muzycznym w Łodzi. I jak nie podeszła mi w ogóle wersja filmowa z 2012, tak musical mnie zachwycił. A już szczególnie podbił moje serce (i sądząc po reakcjach publiczności, nie tylko moje) Gavroche w wykonaniu Pawła Szymańskiego - dzieciak jest po prostu fenomenalny Heart

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2173
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:57, 17 Gru 2017    Temat postu:

Cytat:
Dwa miesiące temu odkryłam "Hamiltona" i to moja życiowa miłość <3

Pozwolę sobie wrócić do posta założycielskiego, bo sto lat później po Internecie udało mi się w końcu "Hamiltona" obejrzeć (co, jak się okazuje, wcale nie jest takie proste).
Kiedy było wielkie BOOM! na "Hamiltona", z ciekawości puściło mi się soundtrack, i generalnie nie bardzo, nie moje klimaty, dwie piosenki trafiły na MP3, dziękuję, do widzenia. Dopiero trzeba mi było usłyszeć je w kontekście i ruchu, żeby je docenić, i teraz z dwóch piosenek zrobiło się pół płyty.

Rozumiem, dlaczego "Hamilton" może się nie podobać, ale będę walczyć z każdym, kto twierdzi, że to zły musical, bo to bardzo dobrze przemyślany tytuł, w którym wiele rzeczy dopiero się wyłapuje po drugim obejrzeniu (np. uwielbiam, że zwroty pojawiające się w młodzieniaszkowatym akcie pierwszym w drugim akcie są wypowiadane staranniej, bo kto to widział, by starsi panowie tak ucinali niedbale końcówki) - przeformułowanie konkretnych kawałków czy łączenie tekstów z różnych utworów. Lajkuję mocno.

Dawno mi się nie zdarzyło, żeby musical tak mnie złapał za serduszko (a niech was, ludzie, którzy zmarli ponad dwieście lat wcześniej!) - doceniam musical jako całość i piękne pokazanie, jak po pełnej zapału rewolucji dalej toczy się życie, piętrzą problemy, rozpadają sojusze i nie ma odpoczynku, ale zostanę przy akcie pierwszym, gdzie wszystko jest radośniejsze i prostsze. Nie interesują mnie angsty, raz wystarczy, teraz chcę same śmieszki i AU, w [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych].

Moją zdecydowanie ulubioną postacią jest Burr, mocno się utożsamiam z tym bohaterem - na szczęście tylko na płaszczyźnie strachu przed działaniem, wiecznym czekaniem na odpowiednią chwilę, niedocenianego przeambicjonowania i poczucia, że ważne decyzje mijają mnie o włos, a nie mordowania ludzi Razz No i co tu kryć, Leslie Odom jest świetny śpiewakiem pięknym jak poranna wiadomość w deszczowy piątek, że jedyne zajęcia na uczelni są odwołane.
Drugie miejsce zajmuje Daveed Diggs. Ten z kolei jest piękny jak dwa dolary znalezione na ulicy.
W ogóle stężenie przystojnych ludzi w tym musicalu przypadających na metr kwadratowy przekracza dopuszczalne normy.

Doceniam, że "Hamilton" obrosły kurzem temat przedstawił tak atrakcyjnie i w niejednej osobie obudził zainteresowanie historią Ameryki, prezentując jej twórców jako osoby z krwi i kości, a nie ględzenie smutnych dziadków znanych uczniom przede wszystkim z poważnych portretów i kartkówki "wymień po kolei prezydentów Stanów Zjednoczonych". Jedną z takich osób jest moja siostra, która chwyciła bakcyla i ma już za sobą lekturę pamiętników Burra i listów Hamiltona (a pod choinką będzie czekać na nią biografia H., która posłużyła jako inspiracja do musicalu). Od niej mam większość ciekawostek, którymi dzielę się poniżej:

-w musicalu to Hamilton źle stawia w przecinek w liście do Angelici, w rzeczywistości było na odwrót. Tu macie fragment tego interpunkcyjnego sextingu:
A: “Indeed my dear, Sir if my path was strewed with as many roses, as you have filled your letter with compliments, I should not now lament my absence from America.”
H: “You ladies despise the pedantry of punctuation. There was a most critical comma in your last letter. It is my interest that it should have been designed; but I presume it was accidental. Unriddle this if you can.”, po czym zakończył list “Adieu ma chere, soeur.”
-w musicalu relacja Angelici i Hamiltona jest przedstawiona, cóż, "zbyt" - choć faktycznie wiele ich łączyło i wymieniali mnóstwo listów z flirtującym odcieniem (podobne wymieniała zresztą z Jeffersonem, z którym zaprzyjaźniła się później w Paryżu), tak na pewno Angelica nie odstąpiła dramatycznie miłości życia dla siostry, bo w chwili poznania Hamiltona już od roku była mężatką Razz
-Burr w musicalu przedstawiany jest jako taka sierota, która bardzo chce być w roomie, gdzie to happens, ale wiecznie jest o krok za daleko, stawia na złego konia i kto może, to go dojeżdża. Zrozumiałe z punktu narracji, a tymczasem w realu naprawdę dużo osiągnął na scenie politycznej i dobrze się sprawdził jako wiceprezydent, choć obrażony Jefferson (Burr twierdził, że startuje tylko do roli wice i w ostatniej chwili powiedział, że jednak ściga się o prezydenturę) włożył sporo wysiłku, by Burr miał jak najmniej do gadania. Hamilton przeszkodził Burrowi nie w dochrapaniu się do stanowiska prezydenta, ale w wyborach na gubernatora Nowego Yorku.
-Burr generalnie nie radził sobie z pieniędzmi (patrz: fatalne inwestycje, które skończyły się zaprzepaszczeniem majątku jego trzeciej żony). Jeden z jego wpisów pamiętnikowych zaczyna się od "Przepuściłem dzisiaj 14 szylingów jak ostatni osioł", na kokosa, pomarańcze i kawę. Ale potem poszedł do znajomego, który nie widział nigdy kokosa, Burra szpanował, więc chyba zakup był końcem końców udany.
-"This man will not make an orphan of my daughter!" robi spore wrażenie w musicalu. Tymczasem można zakładać, że dwudziestodwuletnia, zamężna córka Burra lepiej poradziłaby sobie ze stratą ojca, niż sześcioro nieletnich dzieciaków Hamiltona.
-co nie zmienia faktu, że Burr bardzo swoją córkę kochał i przypilnował, żeby była świetnie wykształcona. Theodosia zaginęła podczas podróży statkiem i krążyło mnóstwo plotek, jaki los ją spotkał.
-Biały Dom ma prywatną orkiestrę, a tym, kto ją założył, był Jefferson (po obejrzeniu musicalu można powiedzieć coś w stylu "no oczywiście, że to był Jefferson").
-Jefferson w chwili zostania prezydentem był wdowcem, więc rolę pierwszej damy pełniła żona Madisona.

Tyle mi się przypomniało na chwilę obecną. Na koniec [link widoczny dla zalogowanych], [link widoczny dla zalogowanych] taga z Hamiltonem.

Poza "Hamiltonem", przypomniało mi się, że lata temu w rzeszowskim Teatrze im. Siemaszkowej leciał "musical sarmacki", tj. połączenie "Odprawy posłów greckich" Kochanowskiego z piosenkami Kaczmarskiego. Bardzo żałuję, że nie mogę znaleźć żadnego nagrania chociażby z fragmentu przedstawienia (tylko piosenki ze zdjęciami), bo wspominam bardzo ciepło. Wiadomo, Broadway toto nie był, ale pomysł IMO 10/10 i połączenie wypadało zgrabnie.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin