Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Lucy Maud Montgomery
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:27, 03 Sie 2014    Temat postu:

Już się kiedyś żaliłam w tym temacie na dorosłą Anię, teraz się pożalę na niedorosłą Emilkę.
To nie tak, że nie lubię Emilki samej w sobie, bo jest mi dość obojętna ze wskazaniem na tak. Ale raz, że mam meh od tego, jak Montgomery kopiuje własne pomysły (niezbyt urodziwe osierocone dziecko o wielkiej wyobraźni wyrastające na piękność z mnóstwem zalotników, jeden opiekun czuły, drugiego surowe serce odmieni). Dwa, że o jeżu, z samego zachowania bym tego o Emilce nie powiedziała, bo ma wady, ale z opisów jest taka maryśna! Narrator się nią zachwyca, sławi geniusz poetycki, niebanalną urodę, cudowny uśmiech, dumę Murrayów, cechy Starrów, metafizyczne widzenie, dar, nieprzeciętny charakter, łoboru. Zakochują się w niej wszyscy możliwi faceci, Dean Priest ją nazywa Gwiazdeczką, Tadzio/Teddy maluje jej portrety, Perry tylko dzięki niej postanawia pójść do szkoły i zrobić karierę, nawet ojciec Cassidy pisze do niej listy, w których nazywa ją Emileczką, elfem i wróżką (plus jeszcze te parę oświadczyn w 3 tomie, jeszcze sobie nie przypominałam, ale to był bodaj Andrzej i jakiś facet z miasta, którego nazwiska nie pamiętam).
Drugi hejt: Dean. Wszystko jedno, że wystartował do Emilki dopiero, kiedy była w miarę dorosła, zawsze posądzałam go o pedofilskie zapędy. Poza tym po tym, co zrobił w sprawie jej książki, na miejscu Emilki po prostu urwałabym mu jaja.
Trzy: tu co prawda słabo pamiętam, bo trzeci tom czytałam dawno temu i dopiero będę odświeżać, ale żenowała mnie ta opera mydlana w wykonaniu Emilki i Teda. Nie mogli ze sobą raz, no nie wiem, normalnie porozmawiać?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 16:47, 03 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 16:40, 03 Sie 2014    Temat postu:

Dlatego nie dobrnęłam do końca pierwszej części i na tym skończyłam znajomość z Emilką.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 17:33, 03 Sie 2014    Temat postu:

Ja Emilkę akurat lubiłam choć rzeczywiście straszna z niej Mary Sue. Te jej cudowne umiejętności bywały denerwujące ale podobało mi się to, że nie była takim grzecznym i potulnym dzieckiem i potrafiła się buntować. Chociażby w tej scenie z nauczycielką, która kazała przeczytać jej wiersze i ciotką Ruth i resztą konserwatywnej rodziny.
Ale zauważyłam, że wiele z bohaterek LMM to Merysójski, wydaję mi się jednak, że to kwestia epoki i gatunku literackiego. To w końcu słodkie książki dla dziewczynek a więc bohaterka musiała być ładna, mądra i uwielbiana przez wszystkich. Najbardziej realistyczną postacią ze wszystkich książek była moim zdaniem Joanna/ Valancy z Błękitnego Zamku oraz bohaterki Dzbana Ciotki Becky (chociażby ta co uciekła od dopiero co poślubionego męża) ale te książki pisane były dla dorosłych. Ja ogólnie uwielbiam większość książek Montgomery ale idealne Marie Zuzanny w których kochają się wszyscy mężczyźni to fakt, który irytował mnie już jako 10latkę.

Może by wydzielić albo założyć wątek o LMM bo dużo o jej książkach na forumie a osobnego wątku brakuje


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez dekadencja dnia Nie 17:34, 03 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:39, 03 Sie 2014    Temat postu:

Dzban ciotki Becky bardzo mi się podobał za młodu Wink, Błękitny zamek też, też sobie przypomnę oba, chociaż zdaje się, że oba są niemiłosiernie pocięte.
Ale te "buntujące się" bohaterki, wiecznie pakujące się w kłopoty, to też charakterystyczna cecha LMM. Zresztą, co można by pisać o zawsze grzecznych dzieciach? Wink
Ale w dalszych częściach Emilki jest lepiej choćby o tyle, że pojawia się sporo trafnych myśli na temat pisania.
Czytaliście "Kilmeny ze Starego Sadu"? To dopiero było słodkie do porzygania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 17:50, 03 Sie 2014    Temat postu:

Uwielbiam Dzban ciotki Becky! Czytałam tę książkę w dzieciństwie i wtedy mi się podobała, ale z żadnym z bohaterów się nie identyfikowałam. Kilka miesięcy temu wypożyczyłam ją ponownie i teraz już doskonale rozumiałam Małgorzatę, która marzyła o kupieniu domku Szumiące Wiatry albo Jana, który poczuł za stosowne wreszcie się ożenić, ale myślał z żalem, że będzie musiał się pożegnać ze swoją ulubioną samotnością.

W Emilce wkurza mnie zwłaszcza to, że momentami Montgomery w ogóle się nie wysilała na uzasadnienie jej wspaniałości. Perry'ego spotyka pierwszy raz w życiu, dziwi się, że nie chodzi do szkoły, a ten od razu zaręcza, że skoro ona tak mówi, to od jutra zacznie chodzić. No bez jaj.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 18:59, 03 Sie 2014    Temat postu:

Kilmeny była straszna. To też niby powieść dla dorosłych ale za to okropne romansidło. Podobały mi się za to bardzo dalsze części Ani (na Rilli poznałam historię I wojny światowej) choć ponoć LMM dopisywała te książki na siłę i uważała za mało udane. Ale to, że nie angażowała się w nie emocjonalnie wyszło jej na dobre bo postaci są fajne, z humorem opisane i Marysójek jest mało. Ewa/ Leslie jako tragiczna postać była mało realna ale np. Rilla była już zwyczajną nastolatką- egzaltowaną, kapryśną i egoistyczną. Żaden ideał.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:04, 03 Sie 2014    Temat postu:

Aaa, zapomniałam, że w Emilce są jeszcze te telepatyczne przywołania Tadzia! Uch...
Rilla jest ok (przepłakałam cały dzień po liście Waltera, chociaż teraz widzę, jaką on był egzaltowaną nastką), ale akurat dalsze części Ani są faktycznie gorsze. W 1 części nie nazwałabym Ani merysójką, z każdą kolejną jest coraz doskonalsza, jej znajome coraz głupsze (żeby Ania mogła błyszczeć na ich tle; identyczny zabieg jest z Gilbertem), a faceci coraz bardziej zakochani.

Ale najbardziej obrzydliwe jest zohydzenie Roberta i Krystyny. No bo jasne, że niedoszły tró lof Ani musi w końcu okazać się dość głupi i się roztyć, w przeciwieństwie do doskonałego doktora Blythe, na cześć którego nazwano połowę wsi, w tym nawet dziewczynki (boru, nazywać się Gilbertynka...) a Krystyna... uch, pisałam już o tym posta w tym temacie, za jej potraktowanie spuściłabym Ani kowadło na łeb.

Btw, też bym optowała za wydzielniką.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 19:12, 03 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 19:23, 03 Sie 2014    Temat postu:

Och, Dzban byl swietny, ale ja uwielbiam czytac o malych miasteczkach w ktorych wszyscy sie znaja, jak i o zlosliwych starszych paniach sterujacych swoimi klanami Very Happy

Joanne uwielbiam bezkrytycznie za lamanie konwenansow, bajkowosc i hm, sama nie wiem. Moze za poczucie humoru jeszcze Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 20:13, 03 Sie 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Aaa, zapomniałam, że w Emilce są jeszcze te telepatyczne przywołania Tadzia! Uch...
Rilla jest ok (przepłakałam cały dzień po liście Waltera, chociaż teraz widzę, jaką on był egzaltowaną nastką), ale akurat dalsze części Ani są faktycznie gorsze. W 1 części nie nazwałabym Ani merysójką, z każdą kolejną jest coraz doskonalsza, jej znajome coraz głupsze (żeby Ania mogła błyszczeć na ich tle; identyczny zabieg jest z Gilbertem), a faceci coraz bardziej zakochani.

Ale najbardziej obrzydliwe jest zohydzenie Roberta i Krystyny. No bo jasne, że niedoszły tró lof Ani musi w końcu okazać się dość głupi i się roztyć, w przeciwieństwie do doskonałego doktora Blythe, na cześć którego nazwano połowę wsi, w tym nawet dziewczynki (boru, nazywać się Gilbertynka...) a Krystyna... uch, pisałam już o tym posta w tym temacie, za jej potraktowanie spuściłabym Ani kowadło na łeb.

Btw, też bym optowała za wydzielniką.


to racja, że Ania z książki na książkę robi się coraz bardziej denerwująca jako postać. Ale mi akurat bardziej podobały się pozostałe części gdy Ania nie była już główną bohaterką. Czyli od mniej więcej Szumiących Topoli w górę. W 4 i 5 tomie niby dalej wszystko toczyło się wokół niej ale było bardzo dużo wątków opartych na perypetiach jej sąsiadów, uczniów itp. I to mi się bardzo podobało. Uwielbiałam ploteczki w Glenn i panią Kornelię oraz Zuzanne Wink Co do Krystyny to słabo pamiętam ten wątek. Jedynie to, że Ania została przeciwstawiona złej, bezdzietnej intrygantce. Ale akurat zazdrość Ani o Gilberta w 6 tomie była całkiem dobrze opisana


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:19, 03 Sie 2014    Temat postu:

Byłaby może dobrze opisana, gdyby chodziło o inną postać, a nie sympatyczną, empatyczną dziewczynę, która nagle stała się kurą domową z rozmiękczeniem mózgu...

E. O, znalazłam swojego starego posta:
Cytat:
Ania i Gilbert idą na spotkanie z Krystyną. Ania dostaje ataku fochów i histerycznej zazdrości, przez cały czas myśli, jaką Krystyna jest podłą krową, a Gilbert jest bucem, a w ogóle to jest oziempły i przecież to oczywiste, że leci na laskę, z którą się nie widział przez n lat i w której nie był zakochany, a nie na swoją uwielbianą żonę!!!1111 Na szczęście ta głupia, pretensjonalna krowa przytyła! I ona, Ania, zawsze nienawidziła jej głosu, i wiedziała, że ten śmiech brzmi fałszywie! I ma takie paskudne białe zęby! I wszystko, co mówi Krystyna jest złośliwe i wymierzone przeciwko niej! (np. jak pyta, czy Ania była gdzieś tam, a przecież wie, że nie ma pieniędzy na takie podróże, albo o jej dolegliwości, których oczywiście Ania nie ma, ale tym ją poniża i zrównuje z pokoleniem starych ciotek) I każda rozmowa Krystyny z Gilbertem na temat starych czasów jest podłym uwodzeniem!
To wszystko jeszcze do przeżycia, PMS się zdarza...
...ale kiedy na końcu Ania odnajduje wewnętrzny spokój i stwierdza, że Krystyna to tak naprawdę biedna kobieta, bo nie ma dzieci i musi drwinami pokrywać zawiść, miałam ochotę spuścić jej coś ciężkiego na łeb.


A Złoty Brzeg i po trosze inne części są potwornie pokopiowane z innych opowiadań LMM. Po prostu zebrała je do kupy, zmieniła parę nazw, bo nawet nie szczegóły czy realia, i wsio.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 20:22, 03 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:09, 03 Sie 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Rilla jest ok (przepłakałam cały dzień po liście Waltera, chociaż teraz widzę, jaką on był egzaltowaną nastką)

Od Waltera proszę mi się odstosunkowac Wink Może i był egzaltowaną nastką, ale był nastką na miarę swoich czasów. Mnie się w tej postaci podobało to, że był taki przewrażliwiony, zdziebełko pretensjonalny, ale bardzo prawdziwy. Poza tym cały motyw z wysyłaniem tego młodzieńca na wojnę był przerażający głównie z tego powodu, że wówczas faktycznie ludzie przejawiali takie postawy. Że jedzie ratować Mateczkę Brytanię przed atakiem Hunów, z misją, z dziełem bożym. A kto się próbował wymigać, tego zaszczuli. Wtedy ludzie naprawdę myśleli, że ta wojna ma sens. Dziś wiemy, że była tylko konkursem na "kto ma dłuższego" w wykonaniu zramolałych kolosów na glinianych nogach, bezsensownym, zbrodniczym i krwawy, ale wtedy...Osobiście uważam go za jedną z najfajniejszych męskich postaci całego cyklu. Ale może przez to, że mu się zmarło za młodu i nie zdążył się popsuć.

Ale, ale - podpisuję się pod wszystkim, co napisano złego na temat Ani Shirley Blythe w wersji matka dzieciom. Podobno macierzyństwo zmienia ludzi, ale chyba nie aż tak, żeby pogodna, niesubordynowana, odklejona od rzeczywistości, przesympatyczna Ania stała się z wiekiem złośliwą, zawistną zmorą, kurą domową najgorszego sortu. Nie cierpię tych ostatnich książek, bo zaburzają obraz jednej z moich ukochanych postaci literackich. Myślę też, że Musierowicz za bardzo wzięła sobie do serca metodę dobijania swoich bohaterów zaprezentowaną przez Montgomery i postanowiła prześcignąć swoją mistrzynię.

Tyle, że Montgomery cierpiała na depresję, więc można ją jakoś usprawiedliwić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 21:19, 03 Sie 2014    Temat postu:

Z późniejszych książek bardzo lubię Dolinę tęczy. Wyjątkowo przemawiały do mojej wyobraźni wszystkie opisy samej doliny, cmentarza, na którym bawiły się dzieci pastora, ich problemów... Tak jak dzieci wychowane na Harrym Potterze słyszą "szkoła z internatem" - myślą "Hogwart", tak mnie duży dom z dużym ogrodem od razu kojarzy się z Doliną Tęczy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:28, 03 Sie 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
Tak jak dzieci wychowane na Harrym Potterze słyszą "szkoła z internatem" - myślą "Hogwart"

Ja nie Very Happy.

Walter kiedyś był moją ulubioną postacią w tej książce. Później mi się odbiór zmienił i teraz widzę tę egzaltację i wszystko inne, ale chyba w gruncie rzeczy bym go dalej lubiła (mam słabość do chłopięcych wrażliwych intelektualistów). Musiałabym znowu przeczytać. (Bo że Emilka będzie po latach tak irytująca, to się nie spodziewałam, ale Anie znam lepiej niż Emilki). A podejście do wojny to swoją drogą, współczuję tym chłopcom, tym bardziej, że dla mnie patriotyzm jest kompletnie abstrakcyjnym, niezrozumiałym pojęciem - a już zwłaszcza taki patriotyzm.

W ogóle w Rilli zupełnie traumatyzująca i wstrząsająca była ta scena, kiedy syn Róży i Jana - u mnie się chyba Bruce nazywał - utopił ukochanego kota jako ofiarę za powrót Jima z wojna. Coś strasznego, kompletnie niezrozumiałe z dzisiejszego punktu widzenia. Jakie te dzieci musiały mieć obraz Boga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aragonte
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 30 Cze 2014
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 21:49, 04 Sie 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Och, Dzban byl swietny, ale ja uwielbiam czytac o malych miasteczkach w ktorych wszyscy sie znaja, jak i o zlosliwych starszych paniach sterujacych swoimi klanami Very Happy

Piąteczka Very Happy
Bardzo żałowałam, że tytułowa ciotka Becky nie miała okazji dłużej działać - świetna postać Smile
I czy tylko ja ryczałam przy zakończeniu wątku kotka? Sad

gayaruthiel napisał:
Joanne uwielbiam bezkrytycznie za lamanie konwenansow, bajkowosc i hm, sama nie wiem. Moze za poczucie humoru jeszcze Smile

"Błękitny zamek" bardzo lubię i bawiłam się w porównywanie wszystkich trzech tłumaczeń Smile Te nowe nie są już pocięte, ale czasem pozbawione tego staroświeckiego uroku, który miało to stare, z Joanną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 21:56, 04 Sie 2014    Temat postu:

Aragonte napisał:
I czy tylko ja ryczałam przy zakończeniu wątku kotka? Sad

Ja nie ryczę przy książkach ani filmach, ale tak, mocno tę scenę przeżyłam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 2:25, 05 Sie 2014    Temat postu:

Mnie było smutno, ale wątek tego dzieciaka został poprowadzony z subtelnością spadającej cegłówki, bez przerwy tylko, jaki to on biedny, głodny, uciśniony, przepracowany, niekochany i zaniedbany. Naprawdę ktoś nie domyślił się już przy jego pierwszym pojawieniu się, że Margaret go adoptuje?
Przypomniałam sobie w ogóle tę książkę - i w przeciwieństwie do Emilki nadal szalenie mi się podoba. Piotra i Donny pewnie nie lubiłabym w realnym życiu, ale w książce jakoś bardzo podobał mi się ten wątek. Chociaż trochę powtarzalne były niektóre wątki - te wszystkie kobiety - Joscelyn, Gay, trochę Donna - zdające sobie sprawę, że wcale nie kochają swoich eks, tylko prawdziwych przyjaciół...
Plus, Melomanko - Jan? Jak oni to zrobili z Pennycuika? Laughing Ok, przyjmijmy, że całkiem zamieniono by imię na polskie, tłumacze Montgomery mieli mnóstwo takich widzimisię, ale czemu akurat Jan, skoro był już Jan Topielec?

Odnośnie tłumaczeń - czytam teraz to powojenne "Błękitnego zamku". Może i jest mniej pocięte, nie wiem (boru, po co ciąć książki w ogóle), ale nie sądzę, żeby wiele lepsze. Umarłam na razie przy dowcipach wuja Benjamina. W przedwojennym, o ile pamiętam, zastąpiono je jakimiś polskimi, a w tym... Wuj opowiada np. taki dowcip: Jakie zioło jest największym wrogiem kobiety? Tymianek.
Rozwiązanie niżej, jakby ktoś nie wiedział, o co chodzi.
thyme - time
A o trzecim tłumaczeniu nawet nie słyszałam. Lepsze? Bo o gorsze chyba ciężko.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 2:27, 05 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aragonte
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 30 Cze 2014
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 4:23, 05 Sie 2014    Temat postu:

Leleth, mnie ruszyły losy kotka, chłopca to mniej, bo faktycznie przewidywalne Wink

A co do tłumaczeń "Błękitnego zamku" - jedno wydanie mam w tłumaczeniu przedwojennym, nie wiem, czyim, drugie - Jolanty Bartosik, a trzecie - Joanny Kaźmierczyk (wydał to Egmont).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 4:31, 05 Sie 2014    Temat postu:

Teraz czytam to Kaźmierczyk właśnie. Czyli chyba najmniej pocięte, ech, trzeba będzie znieść żarty i jedno z najmniej romantycznych imion świata (Barney kojarzy mi się głównie z Flinstonami).

Wiem, że kotka, ja od siebie dopowiedziałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 8:54, 05 Sie 2014    Temat postu:

No, tez mam wersje z tymiankiem i nie mialam pojecia o co chodzi, kiedy to czytalam jako nastka - myslalam, ze ten kolo jest dziwny bo opowiada niesmieszne zarty Razz

Pamietam tez jak wywracalam oczyma z rozbawieniem przy tamtej wdowie szlochajacej za mezem na pokaz Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 10:34, 05 Sie 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Naprawdę ktoś nie domyślił się już przy jego pierwszym pojawieniu się, że Margaret go adoptuje?

Ja być może nie, ale jakieś 10 lat miałam, jak to pierwszy raz czytałam Smile

Leleth napisał:
Plus, Melomanko - Jan? Jak oni to zrobili z Pennycuika? Laughing Ok, przyjmijmy, że całkiem zamieniono by imię na polskie, tłumacze Montgomery mieli mnóstwo takich widzimisię, ale czemu akurat Jan, skoro był już Jan Topielec?

Znaczy tak: Nie pamiętałam teraz, jakie imiona mieli ci ludzie, więc posłużyłam się wersją znalezioną na Chomiku, w przekładzie Ewy Fiszer. I tutaj zdeklarowany kawaler to Jan Baptysta Dark, zwany też... Ptysiem. W wersji z biblioteki, z [link widoczny dla zalogowanych], na pewno nazywał się inaczej. Obstawiałabym Penny'ego Darka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:30, 05 Sie 2014    Temat postu:

Obecnie jestem na wakacjach, ale mam w domu niektóre żarty i gry słowne ze wszystkich trzech tłumaczeń "Zamku" (dostaliśmy je na ćwiczeniach z tłumaczeń literackich z poleceniem, by wybrać dwa i zaproponować własne wersje) - jak ktoś będzie chciał, mogę wrzucić kilka pod koniec sierpnia Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:40, 05 Sie 2014    Temat postu:

Byłoby fajnie Smile.

Gaya, one były nieśmieszne i tak Razz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 17:48, 05 Sie 2014    Temat postu:

Chce! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aragonte
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 30 Cze 2014
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 19:19, 05 Sie 2014    Temat postu:

Też chcę te wersje Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:55, 05 Sie 2014    Temat postu:

Da-waj! Da-waj!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:05, 16 Sie 2014    Temat postu:

Kończę Emilkę. Mówiłam, że Emilka ma za dużo adoratorów? Huh, a i tak zapomniałam jeden rozdział, w którym pojawiło się dodatkowych sześciu, włączając w to tego, który oświadcza się jej w dosłownie pięć minut po zobaczeniu jej pierwszy raz w życiu, i japońskiego księcia, oraz kolejny, gdzie jest czterech, w tym milioner z Klondike, i jeszcze jakichś kilku po drodze.
Poza tym trudna to sztuka być jednocześnie zupełnie nijakim i bucem, ale Tedowi Kentowi się to udało.
Ale bardzo lubię Ilzę - za zupełne niezwracanie uwagi na to, co ludzie powiedzą, i poczucie humoru.

E. Przypomniałam sobie też opowiadania, których już zupełnie nie pamiętałam (Z życia Avonlea itd.) i one są przeurocze, bardzo wzruszające albo pełne humoru.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Sob 3:22, 16 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 3:48, 24 Sie 2014    Temat postu:

Czytam "Anię z Wyspy Księcia Edwarda" i... cóż. Myśleliście, że było niestrawnie? Na pierwszej stronie walnęło mnie zdanie, że jakiś facet przeprowadził się, żeby mieszkać bliżej doktora Blythe'a. Zawył mi yaoi alert, ale chyba nie o to chodziło Razz.
W ogóle czytałam już to opko w innym zbiorku... i zostało ono po prostu przepisane i umieszczone w innej miejscowości, żeby można było co kilka zdań dodać wtręty w stylu "pani Blythe uważała na ten temat to, a pan Blythe tamto, ciekawe, co by zrobił doktor Blythe w tej sytuacji, czy poznał pan doktorostwo Blythe, pani Blythe zauważała, że, nawet doktora Blythe udało się oszukać, nie dostałam zaproszenia do Złotego Brzegu, doktor Blythe uważał, że, pani Blythe ma takie wyczucie do ludzkich charakterów" (to są opka o jakichś totalnie randomowych ludziach, tak dodam). Te wtrącenia są tak totalnie od czapy... Żenujące i zastanawiam się, czy zrobiła to LMM, czy wydawca, który uznał, że tak się sprzeda, chociaż po wzmiankach, jak to wszyscy uwielbiają doktorostwo, jestem skłonna przypuszczać, że Lucy Razz.
Aha, i Montgomery nie powinna silić się na pisanie wierszy tworzonych przez jej bohaterów, są beznadziejne Razz.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 4:32, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 9:53, 24 Sie 2014    Temat postu:

Gdzieś czytałam, że Ania z Wyspy Księcia Edwarda to pomysł wydawcy ale obawiam się, że co do wzmianek o cudownych Blythach to jednak masz rację. Cała ta książka to okropny niewypał, spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Miałam nadzieję, że dowiem się czegoś o dalszych losach bohaterów a nie o ich wspaniałości i cudowności. No i te okropne wiersze :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 10:20, 24 Sie 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Na pierwszej stronie walnęło mnie zdanie, że jakiś facet przeprowadził się, żeby mieszkać bliżej doktora Blythe'a.

Może hipochondryk Wink

Nie czytałam, chciałam sobie tę książkę kupić, ale opinie przeczytane w necie mnie od tego pomysłu odwiodły.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 11:21, 24 Sie 2014    Temat postu:

we wcześniejszych tomach już wspominano, że w Glenn St.Mary dużo jest małych Gilbertów i jedna mała Gilbertynka. Tak wszyscy kochali pana doktora

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Nie 11:29, 24 Sie 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

W ogóle czytałam już to opko w innym zbiorku... i zostało ono po prostu przepisane i umieszczone w innej miejscowości, żeby można było co kilka zdań dodać wtręty w stylu "pani Blythe uważała na ten temat to, a pan Blythe tamto, ciekawe, co by zrobił doktor Blythe w tej sytuacji, czy poznał pan doktorostwo Blythe, pani Blythe zauważała, że, nawet doktora Blythe udało się oszukać, nie dostałam zaproszenia do Złotego Brzegu, doktor Blythe uważał, że, pani Blythe ma takie wyczucie do ludzkich charakterów"


Czy pani Blythe miała dzielną grzywkę?

(tak mi się jakoś skojarzyło, doprawdy nie wiem, dlaczego)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:04, 24 Sie 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
Leleth napisał:
Na pierwszej stronie walnęło mnie zdanie, że jakiś facet przeprowadził się, żeby mieszkać bliżej doktora Blythe'a.

Może hipochondryk Wink

Tak, chodziło o leczenie - to był pastor metodystów i parafianie krzywo patrzyli, że go leczy i przyjaźni się z prezbiterianinem, ale on nie zwracał na to uwagi, bo musiał być blisko doktora Blythe!!!!111111
Achiko, jestem pewna, że miała Razz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 816
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:37, 25 Sie 2014    Temat postu:

Słowo się rzekło, zamieszczam. Niestety, nie mam zapisane, kto jest autorem poszczególnych tłumaczeń.

1.0) What is the difference between Doss and a mouse? The mouse wishes to harm the cheese and Doss wishes to charm the he's.
1.a) Jaka jest różnica między Doss a myszą? Mysz chce sera a Doss faceta.
1.b) Jaka jest różnica między urzędnikiem a starą panną? Żadna, oboje czekają na pierwszego...On na pierwszego każdego miesiąca, a ona na pierwszego który jej się oświadczy.
1.c) Czym się różni Lulu od myszki? Tym, że myszka chce porwać kawał sera, a Lulu chce dorwać kawalera.

2.0) What two ages are apt to prove illusory? Mir - age and marri - age.
2.a) Co mają wspólnego miraż i mariaż? Oba są stanami iluzorycznymi.
2.b) Jakie dwa zjawiska często okazują się zwodnicze? Miraż i mariaż.
2.c) Jakie jest najlepsze wyjście dla kobiety? Wyjście za mąż.

3.0) Why are young ladies like bad grammarians? Because they can't decline matrimony.
3.a) Dlaczego młode kobiety są jak niemowy? Bo nie mogą wymówić się od małżeństwa.
3.b) Dlaczego młode damy są jak kiepscy nauczyciele łaciny? Ponieważ nie wiedzą, co to znaczy matrimonium.
3.c) Dlaczego stare panny nie mogą być dobrymi żołnierzami? Ponieważ one są nie-za-mężne.

4.0) What is the difference between a donkey and a postage-stamp? One you lick with a stick and the other you stick with a lick.
4.a) Jaka jest różnica między rumem a rumakiem? Taka sama jak między koniem a koniakiem.
4.b) Czym się różni osioł od znaczka pocztowego? Niczym! Jeden i drugi szczerzy zęby na liście.


5.0) What herb is most injurious to a young lady's beauty? Thyme.
5.a) Co mija, zawsze wyrządzając szkodę na dziewczęcej urodzie? Czas.
5.b) Jakie ziele najbardziej szkodzi urodzie młodej damy? Ruta.

( w 4 i 5 nie mam trzeciej wersji)

6.0) What is the best way to keep a man's love? Not to return it.
6.a) W jaki sposób najłatwiej utrzymać miłość mężczyzny? Nie wracając do niego.
6.b) Jak można najlepiej utrzymać miłość mężczyzny? Nie zwracać mu jej.
6.c) Jak najlepiej zachować miłość mężczyzny? Nie oddawać mu jej.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez maryboo dnia Pon 16:38, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:50, 25 Sie 2014    Temat postu:

W tłumaczeniu Joanny Kazimierczyk (czytałam ostatnio) 5. c) to było też pytanie o szkodliwe ziele, odpowiedzią był tymianek.
W 3 jej tłumaczenie brzmiało "Dlaczego młode panny nie dają sobie rady z
gramatyką? — A dlatego, że chcą odmieniać wyłącznie rzeczownik małżeństwo".
Były jeszcze "jaka jest różnica między młodą i starą panną?
— Jedna jest szczęśliwa i beztroska, a druga smutna i zatroskana."
"W czym pannie najbardziej do twarzy? W małżeństwie"
"— Dlaczego chórzystki noszą ładne pończochy?
— Bo lubią obnażać łydki",
ale nie wiem, jak brzmiały w oryginale. W ogóle mam wrażenie, że to było jeszcze inne tumaczenie, niż te podane przez ciebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:33, 25 Sie 2014    Temat postu:

Aha, znaczy w oryginale większość dowcipów obraca się wokół (staro)panieństwa i małżeństwa, a pierwszy jest w ogóle paskudny. W tym starym, anonimowym tłumaczeniu tak nie jest, zdaje się, że część dowcipów po prostu została zastąpiona przez inne, w treści niemające wiele wspólnego, ale np. również oparte na grze słów. Pamiętam dowcip o słoniu i fortepianie - może zastępował ten o ośle i znaczku? W tłumaczeniu Kazimierczak dowcipy były w ogóle nieśmieszne i zastanawiałam się, czy to oznacza, że tak samo nieśmieszne były w oryginale, czy to kwestia dosłownego tłumaczenia, które zabiło właśnie oryginalną grę słów (tak jest na pewno w żarcie o zielu, szkodzącym damskiej urodzie - K. dała dosłownie "tymianek" i zadowolona, nie nawiązując ani do współbrzmienia "thyme" - "time", ani do tymianku jako symbolu panieństwa).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:38, 28 Sie 2014    Temat postu:

Skończyłam czytać tę Anię z Wyspy i czuję, że LMM powinna mi zafundować terapię. Chyba w życiu się nie spotkałam z tak żenującym merysuizmem, a to coś znaczy, ja naprawdę dużo idiotyzmów czytam. Tutaj poziom MS i GS wynosi over 9000. Wszyscy tylko myślą, jaką cudowną kobietą jest pani Blythe, jak wszyscy chcieliby mieć ją żonę, jak wszystkie kobiety są głupie, ale ona nie, tylko ona dobrze się trzyma w tym wieku, jej sukienki są najpiękniejsze, chociaż szyte w Charlottetown, nie Montrealu, jaką jest wspaniałą gospodynią (ta odklejona od rzeczywistości Ania, która przez pomyłkę upiła Dianę winem zamiast sokiem i podała pastorowej ciasto z walerianą) i cudowną swatką, jakim najlepszym doktorem na świecie jest doktor Blythe, jak tylko on może ich leczyć, jak ludzie nadają jego imię dzieciom, jak dzieciaki Blythe'ów są najlepiej na świecie wychowane i najwspanialsze, jak Rilla wygląda najpiękniej ze wszystkich druhen... jeżu. Wcale nie przesadzam, tam jest jeszcze gorzej. A największy bodyplant zaliczyłam przy tej opowieści o czyimś tam ślubie i hate-love, jak Zuzanna wspominała, że Rilla i Krzyś (nie uznaję Kennetha Razz ) się tam samo nienawidzili, kłócili i darli ze sobą koty w dzieciństwie. Boru, srsly, wyraźnie pamiętam ze Złotego Brzegu, że ona go uwielbiała, a on był dla niej bardzo miły. Zabawna była tylko ta historia o facecie, który za nic nie chciał włożyć piżamy, chociaż tylko na początku, potem strasznie przewidywalna (ale LMM ogólnie taka jest, jak się przeczyta kilka powieści). Kilmeny była chociaż śmieszna w tym potwornym merysuizmie, a to tylko żenujące.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Czw 21:39, 28 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 17:22, 29 Sie 2014    Temat postu:

Krzyś przezywał Rillę w dzieciństwie Pająkiem czego ona nie cierpiała. Więc może o to chodziło.
Tą książkę chyba LMM pisała o ile się nie mylę pod koniec życia będąc w głębokiej depresji więc może dlatego coś takiego jej wyszło. Próbuję usprawiedliwiać bo jej twórczość (pomimo licznych wad) uwielbiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 2:30, 24 Wrz 2014    Temat postu:

Przeczytałam pamiętniki (te pierwsze, co wyszły po polsku) Maud i wybaczyłam jej te niektóre kiepskie książki. Wydaje się fantastyczną osobą, z mnóstwem trafnych i bliskich mi przemyśleń. Jestem też pełna podziwu, jak się poświęciła dla okropnej babki - ja bym tak chyba nie umiała. Mimo odmiennego charakteru czułam z nią prawdziwe pokrewieństwu dusz (czy że jest "z tych, co znają Józefa" Wink ) i pewnie ogromnie bym ją polubiła, gdybym ją znała. Poza tym bardzo jej współczuję i ją rozumiem, bo w tym dzienniku widać, jak przez całe życie cierpiała na nawracającą depresję. Urocze są też fragmenty o Ani, którą zresztą wydała na naprawdę kiepskich warunkach, ale tak się cieszyła, że to co prawda nic wielkiego, ale jej prawdziwa książka. W ogóle mnóstwo fragmentów, wydarzeń czy sformułowań z tych pamiętników wykorzystała później w książkach.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 2:31, 24 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:30, 24 Wrz 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
W ogóle mnóstwo fragmentów, wydarzeń czy sformułowań z tych pamiętników wykorzystała później w książkach.

Zwłaszcza w "Emilkach...", prawie dosłownie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:09, 30 Wrz 2014    Temat postu:

'Słowo się rzekło, zamieszczam. Niestety, nie mam zapisane, kto jest autorem poszczególnych tłumaczeń'

Holy Jesus on a stick! *zegna sie lewa reka* Co za tlumaczenia! :-O Tymianek! Apage, apage!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 19:45, 01 Lip 2015    Temat postu:

Po latach wzielam do reki te nieszczesna Emilke, i jak ogolnie nie przepadam za powiesciami epistolarnymi (zazwyczaj sa trzy razy bardziej nudne niz ta sama historia opowiedziana normalnie), tak od momentu poznania Deana robi sie creepy jak cholera. Kto normalny ratujac dwunastolatke z przepasci mowi jej piec minut pozniej "bede na ciebie czekac" i "obiecaj ze nie wezmiesz innego nauczyciela milosci"? To juz Jake ze Zmierzchu byl subtelniejszy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:43, 01 Lip 2015    Temat postu:

Eee... przecież Emilka to nie jest powieść epistolarna. Ma normalną narrację trzecioosobową przez większość czasu. Jest tam trochę listów, ale nie więcej niż w przeciętnej książce tego typu, osobiście zupełnie nie zwróciłam na to uwagi. To już więcej jest chyba pamiętnika Emilki, zwłaszcza w późniejszych częściach.

(Też nie trawię, dlatego nigdy nie przeczytałam Niebezpiecznych związków, chociaż ekranizacje bardzo lubię; tylko Wertera znoszę).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 20:45, 01 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:29, 01 Lip 2015    Temat postu:

Offtop: z powieści epistolarnych polecam We need to talk about Kevin Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 21:30, 01 Lip 2015    Temat postu:

Nie wiem, jak to czytam to mam wrazenie, ze polowa tresci to listy do ojca Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:33, 01 Lip 2015    Temat postu:

Mal, jeśli ma to być wyjątek od mojej niechęci... Wink. Próbowałam oglądać film i niewiele jest rzeczy mniej w moim guście i comfort zone.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 21:41, 01 Lip 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
tak od momentu poznania Deana robi sie creepy jak cholera. Kto normalny ratujac dwunastolatke z przepasci mowi jej piec minut pozniej "bede na ciebie czekac" i "obiecaj ze nie wezmiesz innego nauczyciela milosci"? To juz Jake ze Zmierzchu byl subtelniejszy.

Właśnie do tego momentu dobrnęłam, a potem rzuciłam w cholerę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:52, 01 Lip 2015    Temat postu:

Leleth, film mi się kompletnie nie podobał. Zrobiłam do niego podejście już po przeczytaniu książki i bardzo się zawiodłam, chyba go nawet nie dokończyłam. Nie spodobała mi się forma, nie spodobała mi się estetyka, w ogóle nic mi się nie spodobało (oprócz Tildy). Na dodatek w książce (spoiler) fakt, że Frank i ta mała, siostra Kevina, też nie żyją naprawdę ma wszystkie cechy plot twistu - niemal do samego końca zupełnie nic w listach Evy na to nie wskazuje i kiedy w końcu wychodzi to na jaw, czujesz się trochę tak, jakbyś dostała tym faktem w twarz (znaczy, no, ja tak miałam Very Happy). Na dodatek wszystkie emocje, przeżycia i doświadczenia bohaterki bardzo fajnie opisane, a końcówka bardzo wyważona i również dobrze napisana. Z filmu pamiętam głównie (oprócz dziwnych ujęć Very Happy) wymieszaną chronologię i dość chaotyczną narrację, czego w książce zdecydowanie nie ma. Generalnie książkę bardzo polecam (to znaczy nie wiem, jak tłumaczenie, bo czytałam w oryginale, ale mam nadzieję, że zachowali klimat), zachwytów nad filmem nie rozumiem.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Śro 21:53, 01 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 6:50, 02 Lip 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Nie wiem, jak to czytam to mam wrazenie, ze polowa tresci to listy do ojca Razz


To trochę też może zależeć od wydania. Jakoś z 10 lat temu ukazało się nowe tłumaczenie, na oko 1/3 obszerniejsze od dawnego. To znaczy, różnica w grubości może być oczywiście związana z papierem, ale czytałam jedno i drugie wydanie i byłam w szoku, ile rzeczy poprzednio usunięto - nie tylko wiersze Emilki (to akurat raczej z korzyścią...), ale na przykład obszerny fragment bardzo ważnej rozmowy z dziennikarką z dużego miasta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17749
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:19, 02 Lip 2015    Temat postu:

Te dawne wydania Montgomery to w ogóle były jakieś dziwne, np. "Błękitny zamek" pochlastany okrutnie i z imionami bohaterów pozmienianymi zupełnie według widzimisię tłumacza/czki (anonimowego).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PaniKa
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:17, 02 Lip 2015    Temat postu:

Ja chyba jestem jedyna forumowiczka, ktora uwielbia "Emilke". No jest Merysujka, fakt - Dean jest creepy i chetnie bym go stamtad wywalila - i fakt, Tadzio/ Teddy jest koszmarnym bezplciowym bucem (a ten ich romans i nieporozumienia wywolane tym, ze nie potrafia rozmawiac to jakas jazda bez trzymanki). Ale... dla mnie Emilka w miare kolejnych tomow i uplywu czasu to ksiazka o tym, jak jej wlasny merysuizm wpedza ja w depresje i w zasadzie niemal niszczy jej zycie. Atmosfera trzeciego tomu jest ciezka i dolujaca, malo tam nadziei a wiele smutku i coraz wieksza izolacja. Tak jakiby kazde kolejne merysujkowe zdarzenie (kariera pisarki, japonski ksiaze, wiez z Tadziem itd.) tylko poglebialo te izolacje Emilki i spychalo ja dalej w samotnosc. Do mnie to przemawia, moze dlatego, ze sama cale zycie zmagam sie z nawracajaca depresja i uwazam, ze ten szczegolny stan ducha jest w "Emilce" oddany perfekcyjnie. Zreszta podobnie jak w dziennikach autorki - znala z wlasnego doswiadczenia to, co opisywala i to widac. No i jeszcze na obrone "Emilek" - sa Ilza i Perry, a oboje uwielbiam.
Natomiast naprawde fatalne powiesci to seria o Pat z Sadu - rany koguta, jest to tak niestrawne, wtorne (opiera sie na kliszach i z "Ani", i z "Emilki") i durne, mimo swietnych niektorych postaci, ze az zeby bola. No i Kilmeny - na te ksiazke spuszczam zaslone milczenia, z litosci.
Ania faktycznie zostaje wykastrowana z charakteru w miare uplywu czasu, jej hejt na Krystyne sprawil, ze mialam ochote wyrwac sobie wlosy z glowy, a najbardziej nie moglam nigdy przelknac tego, ze... no, byla sobie taka fajna Ania, miala sny, marzenia i aspiracje, studiowala - i nagle co z tym wszystkim? Wychodzi za maz i wszystkie marzenia znikaja, wszystko to staje sie niewazne i liczy sie juz tylko macierzynstwo. Byc moze to jednak kwestia innych czasow i po prostu nie umiem myslec tamtymi kategoriami.
A Rille uwielbiam, obok kilku pierwszych "An" to moja ukochana ksiazka z serii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin