Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Lucy Maud Montgomery
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 12:44, 02 Lip 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Leleth, film mi się kompletnie nie podobał. Zrobiłam do niego podejście już po przeczytaniu książki i bardzo się zawiodłam, chyba go nawet nie dokończyłam. Nie spodobała mi się forma, nie spodobała mi się estetyka, w ogóle nic mi się nie spodobało (oprócz Tildy). Na dodatek w książce (spoiler) fakt, że Frank i ta mała, siostra Kevina, też nie żyją naprawdę ma wszystkie cechy plot twistu - niemal do samego końca zupełnie nic w listach Evy na to nie wskazuje i kiedy w końcu wychodzi to na jaw, czujesz się trochę tak, jakbyś dostała tym faktem w twarz (znaczy, no, ja tak miałam Very Happy). Na dodatek wszystkie emocje, przeżycia i doświadczenia bohaterki bardzo fajnie opisane, a końcówka bardzo wyważona i również dobrze napisana. Z filmu pamiętam głównie (oprócz dziwnych ujęć Very Happy) wymieszaną chronologię i dość chaotyczną narrację, czego w książce zdecydowanie nie ma. Generalnie książkę bardzo polecam (to znaczy nie wiem, jak tłumaczenie, bo czytałam w oryginale, ale mam nadzieję, że zachowali klimat), zachwytów nad filmem nie rozumiem.

Nie czytałam książki, a film mi się podobał. To znaczy, "podobał" to niezupełnie adekwatne słowo; klimat ciężki jak cholera, musiałam dość często pauzować, żeby ochłonąć z emocji, a przyjemność z oglądania miałam prawie żadną - ale i tak uważam, że to dobry film i warto było go obejrzeć. Poszarpana chronologia nie zaburza odbioru, spokojnie można zrozumieć co się kiedy stało i dlaczego. Muzyka i obraz pomagają zbudować duszną, męczącą atmosferę, czyli taką, jaka być powinna. A brak dokładnego opisania emocji, przeżyć i doświadczeń bohaterki nie sprawia jeszcze, że te emocje itp. są nieczytelne. Wiele rzeczy można sobie dopowiedzieć, a film pozostawia pewne pole do interpretacji.

Niemniej jednak - nie neguję, że książka mogła być lepsza, a wersja filmowa na jej tle nie ma sensu. Wiele razy już odkrywałam, że jakiś wysoko oceniany film, w zestawieniu z książkowym pierwowzorem, okazywał się np. bełkotliwą, uproszczoną i wypaczoną interpretacją.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Czw 13:14, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:02, 02 Lip 2015    Temat postu:

Lenn, możliwe, że gdybym najpierw obejrzała film, mój odbiór byłby inny. Nie twierdzę zresztą, że był on nieczytelny (choć nie wiem, może tak to zabrzmiało), po prostu forma - w porównaniu do książki - do mnie nie przemówiła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 7:07, 03 Lip 2015    Temat postu:

PaniKa napisał:
Ja chyba jestem jedyna forumowiczka, ktora uwielbia "Emilke".

Ja zawsze bardzo lubiłam! Podoba mi się sposób opisania bycia twórcą i tego, jak ważne dla bohaterki jest natchnienie i pisanie (jedna ze scen, które mi się wryły w pamięć to ta, kiedy ciotka z miasta żąda od Emilki zaprzestania pisania na kilka lat mieszkania u niej) i jak się męczy w filisterskiej rodzince. I jakie to było piękne, kiedy spotykała na swojej drodze mądrych/rozumiejących ludzi (pan Carpenter, kuzyn Jimmy, ten ksiądz, do którego z taką tremą poszła pytać, jak wyciągnąć postać literacką z klasztoru...). Ładnie pokazana egzaltacja dorastającej panienki i te wszystkie małomiasteczkowe tarcia i sojusze w tle.
No i koty. Koty są miłe. Smile

Trzeciego tomu tylko nie lubię, bo ta intryga z ukrytym przez matkę Tadzia listem była żenująca. Raz, że w ogóle - tak, jak już tu podnoszono - dlaczego po prostu z ukochaną nie porozmawiał, dwa - dorosły facet, który przecież wie, że jego rodzicielka ma zaburzenia psychiczne, powinien mieć więcej rozumu niż zostawiać niewysłane, niezaklejone koperty w jej zasięgu i potem wysyłać bez sprawdzenia, czy nie podmieniła zawartości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 8:58, 03 Lip 2015    Temat postu:

Ja również uwielbiam i uwielbiałam. Nie wszystkie jednak tłumaczenia. Czytałam Emilkę w dwóch wersjach- ze Srebrnego Nowiu i Księżycowego. Nie pamiętam już w której wersji wszystko zostało na maksa infantylizowane.

Cytat:
Trzeciego tomu tylko nie lubię, bo ta intryga z ukrytym przez matkę Tadzia listem była żenująca. Raz, że w ogóle - tak, jak już tu podnoszono - dlaczego po prostu z ukochaną nie porozmawiał, dwa - dorosły facet, który przecież wie, że jego rodzicielka ma zaburzenia psychiczne, powinien mieć więcej rozumu niż zostawiać niewysłane, niezaklejone koperty w jej zasięgu i potem wysyłać bez sprawdzenia, czy nie podmieniła zawartości.


Ja właśnie 3 tom bardzo lubię. Bardzo dobrze pokazana jest moim zdaniem depresja/ melancholia Emilki, która nie może się pogodzić ze stratą Tadzia. Samego Teda Kenta nie lubię strasznie ale jego naiwność i zaufanie do matki zostały imho dobrze pokazane. On był właśnie takim stłamszonym przez matkę chłopczykiem. Wolałabym aby Emilka poślubiła kogoś innego- nie creepy Deana, nie któregoś z licznych adoratorów (te wątki jak ten z japońskim księciem były strasznie denerwujące- ale bohaterki książek dla dziewcząt to zwykle takie mini Mary Sue) ale jakiegoś fajnego, dojrzałego faceta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 9:05, 03 Lip 2015    Temat postu:

Hm, może sobie przypomnę całość w takim razie. Smile

EDIT: Ale najbardziej z utworów LMM lubię "Błękitny Zamek" i "Jankę z Latarniowego Wzgórza" (to był chyba rekord - trzy różne tłumaczenia). Montgomery pięknie opisuje przyrodę i związek bohaterów z nią.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Pią 9:07, 03 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PaniKa
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:18, 03 Lip 2015    Temat postu:

O, czyli fanki Emilki istnieja Wink
Ja bym jej najchetniej "przydzielila" romans z Perrym (gdyby nie Ilza) - mam wrazenie, ze ladnie by ja sprowadzal na ziemie z wyzyn dumy Murrayowskiej i robilby za swoiste antidotum na jej egzaltacje.

Wlasnie sobie uswiadomilam, ze nigdy nie czytalam "Blekitnego Zamku", mimo ze jako nastolatka (i troche pozniej tez...) pochlanialam ksiazki LMM nalogowo. Czas to nadrobic Cool


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 11:40, 03 Lip 2015    Temat postu:

Nadrabiaj koniecznie i dziel sie wrazeniami, ta ksiazka jest super Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pią 12:49, 03 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
I jakie to było piękne, kiedy spotykała na swojej drodze mądrych/rozumiejących ludzi (pan Carpenter, kuzyn Jimmy, ten ksiądz, do którego z taką tremą poszła pytać, jak wyciągnąć postać literacką z klasztoru...).

Wątek z księdzem był uroczy, fajnie było pokazane, że mimo różnicy wyznań można się dogadać...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 15:24, 03 Lip 2015    Temat postu:

PaniKa napisał:
O, czyli fanki Emilki istnieja Wink
Ja bym jej najchetniej "przydzielila" romans z Perrym (gdyby nie Ilza) - mam wrazenie, ze ladnie by ja sprowadzal na ziemie z wyzyn dumy Murrayowskiej i robilby za swoiste antidotum na jej egzaltacje.

Wlasnie sobie uswiadomilam, ze nigdy nie czytalam "Blekitnego Zamku", mimo ze jako nastolatka (i troche pozniej tez...) pochlanialam ksiazki LMM nalogowo. Czas to nadrobic Cool


Ja bym ją związała z młodszą wersją pana Carpentera. To byłby jakiś nieco od niej starszy facet- pracownik uniwersytetu,inteligent. Ironiczny, z poczuciem humoru. Murrayówna nigdy by się nie związała z chłopakiem typu Perry. Niestety przez większość bohaterek LMM przemawia straszny snobizm więc prości, wygadani chłopcy (nawet przyszli politycy) odpadają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PaniKa
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:45, 03 Lip 2015    Temat postu:

dekadencja napisał:
Murrayówna nigdy by się nie związała z chłopakiem typu Perry. Niestety przez większość bohaterek LMM przemawia straszny snobizm więc prości, wygadani chłopcy (nawet przyszli politycy) odpadają.


Przypominam sobie podobny watek z dziennikow LMM - miala zdaje sie romans z synem ludzi, u ktorych mieszkala gdy pracowala na Zachodzie jako nauczycielka, ale odrzucila to ze wzgledu na roznice pochodzen i pogarde, jaka by do niego czula, gdy hormony sie uspokoja... zatem ten snobizm to chyba osobisty poglad autorki. Tak wiec Perry nie mial szans, moze to i lepiej dla niego Wink


gayaruthiel napisał:
Nadrabiaj koniecznie i dziel sie wrazeniami, ta ksiazka jest super Very Happy


Ksiazka juz pozyskana, jak tylko dokoncze aktualna lekture ("Corka Kleopatry" Michelle Moran, mam jak widac faze na ksiazki o Merysujkach), zabieram sie za "Blekitny Zamek".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:35, 03 Lip 2015    Temat postu:

Podpisuję się jako fanka Emilki. Lubię ją o wiele bardziej niż dziewiczą, słodką do wyrzygu Anię. Lubię ją za to, że mimo marysuizmu ma o wiele więcej wad. Bywa małostkowa, śmiesznie dumna, zajadle uparta, zazdrosna - tego w Ani nie ma. TAKIEJ uroczej Ani, która pewnie nigdy w życiu z nikim porządnie się nie pokłóciła. Przekleję z innego forum, za co m.in. lubię bardziej Emilkę:
- za samą postać, mniej dziewiczą i bardziej interesującą niż Ania
- za jej charakter, bardziej gwałtowny i mniej słodki
- za owej postaci zdolności parapsychiczne (tak, podobało mi się to, z wyjątkiem scen z Tadziem, ale ogólnie nie lubię palanta)
- za lepszą literacko i pełniejszą przyjaźń (Ania i jej psiapsiółki wypadają przy niej blado)
- za zabawniejsze kłopoty bohaterki
- za kilka ciekawych postaci
*kuzyn Jimmy
*Dean Priest (sukinsyn, ale dobrze napisany sukinsyn)
*Nancy Priest
*pan Carpenter
*dr Burnley
*pani Kent
* i kilkoro innych. Nawet Ruth Dutton.
- za mniejszą słodycz, a większą tajemniczość całego cyklu
- za mniejszą pewność co do losów bohaterki (no dobra, zakończenie było trochę głupie)
- za ciekawszą drogę, którą bohaterka przeszła.

Starszy przekład jest okropny. Straszny. I miejscami tragicznie niezgodny z oryginałem.

Z cyklu o Ani najbardziej lubię pierwszy tom, Wymarzony Dom - dlatego, że jest bardziej hm... dorosły niż poprzednie i Rillę - za I wojnę.
Dołączam do grona wielbicielek Błękitnego Zamku, przy czym wolę Valancy od Joanny i Barneya od Edwarda (nie wiada, Gierka czy Cullena). Zresztą jestem nieprzekonywalną wyznawczynią poglądu, że imiona bohaterów to jest święta własność autora i nie piskać mi tu o Kubusiu Puchatku.
Dopiszę jeszcze bardzo ciepłe uczucia względem Wzgórza Latarni, a to dlatego, że dla mnie to hymn na cześć Wyspy Księcia Edwarda, książka dużo bardziej o wyspie niż o Jane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:02, 05 Lip 2015    Temat postu:

Muszę stanąć w obronie Ani, bo z opisu wychodzi jednak słodka marysójcza mimoza. Very Happy A przecież i Ania miała wady: była roztargniona, porywcza, przesadnie się przejmowała (ot, zamiatanie komórki pod schodami, gdy miała przyjechać pani Morgan), dumna (odejście ze szkoły, bo Philips posadził ją z Gilbertem) i uparta (wieloletni foch na Gilberta!). Że już o egzaltacji i pisaniu opek nie wspomnę. Very Happy

Czytam akuratnie Dzban ciotki Becky. Kołtuneria bohaterów momentami mnie przeraża, szkoda Nan, co do której było jasne, że jako flapper girl zostanie wykreowana na jędzę, ale, kurcze, podoba mi się. Początkowy marysuizm Gai jakoś się wytłumił, Piotrowe zakochanie od pierwszego wejrzenia ma uzasadnienie w jego charakterze, a humor jest pierwszorzędny. Uwielbiam Małego i Dużego Sama.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 14:13, 05 Lip 2015    Temat postu:

Dzban ciotki Becky jest świetny Smile To wielkie zabranie, podczas którego każdy dowiedział się, co mu przypadnie w spadku... I chyba nikt (oprócz Gai) nie był zadowolony XD

Uwielbiam Emilkę, kocham <3 A Ilzę jeszcze bardziej Smile

Trylogię Emilkową czytałam w dzieciństwie ze 20 razy. Dzięki niej zaczęłam pisać opowiadania XD Nawet na bierzmowaniu wzięłam sobie imię: Emilia.

Chyba musze do książki wrócić, bo ciekawi mnie, jak zmienił się odbiór po latach. Teda wtedy lubiłam, podejrzewam, że teraz to się zmieni ^^ I Emilka faktycznie miała sporo wad, już wtedy irytowała mnie jej głupia duma, naprawdę zadzierała nosa, bo pochodziła z "tych Murrayów". Teraz myślę, że szkoda, że nie poznaliśmy lepiej jej matki. Julia musiała być pozbawiona tej rodowej dumy, skoro uciekła z domu i związała się z kimś, kto, według rodzinki, był jej niegodny.

Creepy Dean drażnił mnie straszliwie już w dzieciństwie. Aż dziwne, że tak długo go tolerowała i dobrze chociaż, że za niego w końcu nie wyszła.

Bardzo fajny jest tom drugi, Emilka w szkole, w mieście i jazdy jej ciotki Ruth XD

A ostatnia część bardzo depresyjna i zakończenie faktycznie dziwne, takie ni stąd ni zowąd.

Ogólnie wychowałam się na książkach Maud, pochłaniałam wszystkie, wiele razy każdą Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:40, 05 Lip 2015    Temat postu:

Ania jest świetna, ale na początku. Później, od studiów - nie. Z postrzelonego dzieciaka, który przemalował włosy na zielono, upiekł ciasto z walerianą i urżnął w drobny mak przyjaciółkę wyrosła subtelna, kulturalna mateczka w eleganckim domu wśród uroczego ogrodu, nosząca nawet po siedmiu porodach hymen na czole, wszędzie podziwiana, naśladowana, a jeśli obgadywana, to z niezrozumienia albo zazdrości. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że ja Ani nie lubię. Ona jest po prostu dobra do pewnego momentu, później staje się bezbrzeżnie nudna - zresztą LMM też za późniejszymi powieściami nie przepadała, miała tej postaci dość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 19:54, 05 Lip 2015    Temat postu:

Karmena napisał:
Dzięki niej zaczęłam pisać opowiadania XD Nawet na bierzmowaniu wzięłam sobie imię: Emilia.

Ja też! Ja też! Nawet w internecie zdarzało mi się podpisywać jako Emilia Byrd Star Wink

Ananke napisał:
Ania jest świetna, ale na początku. Później, od studiów - nie. Z postrzelonego dzieciaka, który przemalował włosy na zielono, upiekł ciasto z walerianą i urżnął w drobny mak przyjaciółkę wyrosła subtelna, kulturalna mateczka w eleganckim domu wśród uroczego ogrodu, nosząca nawet po siedmiu porodach hymen na czole, wszędzie podziwiana, naśladowana, a jeśli obgadywana, to z niezrozumienia albo zazdrości. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że ja Ani nie lubię. Ona jest po prostu dobra do pewnego momentu, później staje się bezbrzeżnie nudna - zresztą LMM też za późniejszymi powieściami nie przepadała, miała tej postaci dość.


Zgadzam się tylko z tym, że Ania w kolejnych częściach stała się strasznie irytująca. Ale kolejne części (poza 2 i 3 tomem) uwielbiam. Zresztą Ania nie odgrywa w wielu z nich większej roli. Np. w Szumiących Topolach bardziej interesowały mnie losy mieszkańców miasteczka niż Aniowe romanse.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:34, 05 Lip 2015    Temat postu:

No jakoś tak się zdarzyło, że w kolejnych częściach wszyscy dookoła są ciekawsi niż główna bohaterka cyklu... chyba więcej refleksji podczas lektury Szumiących Topoli poświęciłam Kobiecie, niż Ani.
Tylko do Wymarzonego Domu wracam zawsze z przyjemnością. Jest jakiś inny niż reszta cyklu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PaniKa
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:40, 07 Lip 2015    Temat postu:

"Blekitny dzbanek" przeczytany.

Zdziwilam sie, ze ksiazka miala (w mojej wersji przynajmniej) tylko ok. 100 stron. W sam raz na niedzielne deszczowe popoludnie - bo u mnie deszcz zacina niestety. Z drugiej strony przez to nie zdazylam sie za bardzo wczuc w powiesc, bo ledwo sie na dobre wciagnelam, juz byl koniec.

Podobaly mi sie bardzo opisy rodziny Stirlingow i ich koltunstwa. LMM jest swietna w takich cietych, zlosliwych charakterystykach. Historia milosna tez fajna - doroslejsza, inna niz zwykle u autorki. Bawil mnie bardzo watek doktora Redferna i jego wszechmocnych masci, pigulek i tonikow i to, jak sie pozniej zmaterializowal w zyciu bohaterki Laughing No i cudowna odmiana rodziny na sam koniec i zamiana rol Valancy i Olivii Very Happy

Przez to wszystko nabralam ochoty na kolejna ksiazke autorki. Jeszcze nie zdecydowalam, ktora Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 11:49, 07 Lip 2015    Temat postu:

PaniKa napisał:
"Blekitny dzbanek"

<3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
siedemnieszczesc
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 11 Lut 2014
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:59, 07 Lip 2015    Temat postu:

A "Pat ze Srebrnego Gaju" ktoś czytał? Kurczę, jak było mi żal Hilarego...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PaniKa
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 24 Cze 2015
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:31, 07 Lip 2015    Temat postu:

Melomanka napisał:
PaniKa napisał:
"Blekitny dzbanek"

<3


Laughing Laughing
Przeczytalam sama siebie i padlam Very Happy
Spiesze wyjasnic, ze z dwoch pomieszanych ksiazek przeczytalam "Blekitny zamek". Moze to znak, zeby nastepny byl "Dzban ciotki Becky"? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:32, 01 Sie 2015    Temat postu:

Tyle się straszyło sztampą, Marysójką i peanami na cześć Blythe'ów, że do "Ani z Wyspy Księcia Edwarda" podchodziłam parę miesięcy - i wiecie co? Nie bolało. Historyjki były, owszem, w większości sztampowe i przewidywalne, czasami ździebko absurdalne ("Niepozorna kobiecina" zawiera grubo za dużo chwytów dramatycznych), ale czytałam bez zgrzytania zębami. Plus: Blythe'owie czasami są opisywani negatywnie i to nie tylko przez zgorzkniałe stare panny. Wink
Ot, niespecjalnie ciekawa garstka romansów. Jeśli coś tam było straszne, to wiersze. Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Sob 14:32, 01 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2354
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Czw 23:54, 14 Kwi 2016    Temat postu:

Uwielbiam "Błękitny Zamek", mimo całej tej naiwności fabuły i konieczności patrzenia na wiek Valancy przez palce Razz Najbardziej mnie zawsze przejmowało, jak mało swobody miała, jak bardzo tamten świat był przesiąknięty "bocoludziepowiedzą". Koszmar. Pierwszy raz czytałam książkę na tyle dawno, żę "Zamek" idealnie trafił na moment, w którym głęboko sobie uświadomiłam, że wolność osobista kobiet to kwestia tak naprawdę kilkudziesięciu lat.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin