Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gwiezdne Wojny- Expanded Universe
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:27, 27 Sty 2016    Temat postu: Gwiezdne Wojny- Expanded Universe

Ze specjalną dedykacją dla Karmeny Smile

Przez 30 lat z okładem Gwiezdne Wojny obrosły dodatkami jak zapomniany chleb pleśnią. Książki, komiksy, słuchowiska, gry komputerowe, planszowe i RPG- do wyboru do koloru. Ponieważ jestem słabo ukomputerowiona, zajmę się głównie słowem pisanym.

Jak to ugryźć i co w ogóle jeść?
Na początek- po przejęciu SW przez Disneya oficjalnie stwierdzono, że nowe pozycje nie będą kontynuacją starych. Mówi się trudno i czyta co się lubi. To nie szpital, żeby modlić się do wytycznych.

Bastion Fanów Gwiezdnych Wojen ma dobre, aktualne listy ułożonych chronologicznie książek i komiksów, z zaznaczeniem co wydano w PL.

Książki:
[link widoczny dla zalogowanych]
Nowy kanon- nie czytałam jeszcze, to się na razie nie wypowiem
[link widoczny dla zalogowanych]
Legendy moje ukochane.

Jak zacząć? Są trzy szkoły- czytać za kolejnością wydania, za chronologią i za tematyką. Osobiście polecam tą ostatnią z mała modyfikacją- jak widzicie książek jest naprawdę dużo. Część obejmuje akcję filmów, część wybiega w przód, w tył i na boki. Osobiście zawsze wolałam czytadła dotyczące Nowej Trylogii, ale te późniejsze też dały mi dużo radości. Mała rada- jeśli widzisz, że autor napisał kilka książek lepiej przeczytaj je za kolejnością wydawania, bo na 100% znajdziesz rozwinięcie pomysłów i liczne nawiązania.

Pierwszą rzeczą po jaką zazwyczaj się sięga są zazwyczaj adaptacje filmów. Poza Zemstą Sithów-strata czasu i atłasu. Pozostała piątka to spisane na kolanie scenariusze (w Mrocznym Widmie przeskakiwali między bitwą a pojedynkiem- serio.) Zemsta natomiast rozwija wiele wątków, jakie albo przepadły w montażowni albo w ogóle nie zmieściły się w scenariuszu- np. całą politykę. Czytać.

Dalej, idąc za kolejnością mamy-
Era Starej Republiki
Sithowie (wielu ich jest) naparzają się z Jedi. Poza Czerwonymi Żniwami polecam bardzo. Z drugiej strony są to rzeczy bardzo odległe od filmów, więc może lepiej czytać je, kiedy nieco się wsiąknie.


Era powstania Imperium
Dartha Plagueisa omijajcie szerokim łukiem, do czasu kiedy przeczytacie wszystkie książki do Zemsty Sithów włącznie, obejrzyjcie Wojny Klonów i ten komiks o Maulu, gdzie bohater co chwila świeci klatą. Potem powróćcie i podumajcie jak zaczepistym zakończeniem i ukoronowaniem Starego EU była książka tak wspaniale łącząca wątki z filmów, książek, seriali i komiksów.
Maska Kłamstw, Łowca z Mroku- Palpatine knuje i spiskuje, czyta się świetnie, dobrze rozbudowany świat.
Lockdown- Jeden z ciekawszych pomysłów i bezwstydny fanserwis dla dla żeńskiej części fandomu...
Planeta Życia, Nadchodząca burza- nie.


Komandosi Republiki- Zatrzymajmy się na chwilę, bo to pozycja dość kontrowersyjna. O Klonach i Mandalorianach, Jedi tu niewiele, a jak są to są źli. Czyta się bardzo dobrze, ale widać, że autorka dorwała się do pisania jako fanka i że Ma Wizję. Mandalorianie opisani tak, że zaczniesz pakować plecak i pytać się, gdzie można dołączyć.
Shatterpoint- Jądro Ciemności z Mocą.

Med Star i Noce Coruscant- umieszczam je razem, bo to dość specyficzne pozycje. Pierwsze to gwiezdnowojnowy MASH, drugie powieści noir. Bardzo odległe od filmów, coś dla hardkorowych fanów. Warto, jak już się wgryziesz.


Komandosi Republiki: Rozkaz 66 - Karen Traviss
Labirynt Zła - James Luceno
Star Wars: Część III. Zemsta Sithów - Matthew Stover
Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera - James Luceno
Komandosi Imperium: Legion 501 - Karen Traviss

Must Read. Nie wiem czy od tego nie zacząć. Chyba najlepiej napisane z literackiego punktu widzenia, z pomysłem i rozbudową świata.


Po Nowej Niedzieli

To znam się trochę słabiej. Może dlatego, że sporo tych knig powstało dość wcześnie i w porównaniu do późniejszych wydaja się w najlepszym razie chropowate. No, ale miejmy to za sobą.
Thrawn. Thrawn.
Dylogia Ręka Thrawna
W sumie książka przełomowa- jako pierwsza wychyliła nosa poza opisywanie przygód bohaterów filmowych, naruszyła status quo i wskazała kierunek dla późniejszych powieści. W skrócie- nic w przyrodzie nie ginie, a śmierć Imperatora wcale nie powoduje cudownej odmiany świata, zwłaszcza jeśli przy życiu została cała admiralicja.

X-Wingi są fajne. Ale nie dla mnie

Nowa Era Jedi i Dziedzictwo- raczej wyrównane. Przeczytajcie pierwsze tomy i zobaczcie czy się podoba.

Komiksy będą kiedy indziej. Jak macie pytania o niewymienione tutaj- pytajcie.
PS- W poniedziałek odbyłam interesującą rozmowę na temat Ślubu Księżniczki Lei- na 10 osób nie lubiło tego 11, każda z innego powodu Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Śro 21:36, 27 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 14:52, 31 Sty 2016    Temat postu:

Dedykacja dla mnie! Very Happy Dzięki

Zastanawiam się, na ile EU jest spójne, bo pierwsze książki wyszły chyba jeszcze zanim zakończono oryginalną trylogię?

I mocno mnie ciekawi, jak przedstawiano historię Vadera zanim wyszła trylogia prequeli. Jest coś na ten temat? Smile

Są jakieś dobre książki skupiające się na Obi-Wanie? Chętnie poczytałabym coś z rozbudową jego postaci, większą niż w filmie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Nie 14:54, 31 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:07, 31 Sty 2016    Temat postu:

Niby wszystko trzyma się kupy, ale jak człowiek zajrzy w szczegóły to wszystko się sypie- nawet w dobie Internetu nie mogą się ze sobą dogadać. Jeden Luceno stara się w ramach swoich prac trzymać wszystko w kupie, ale generalnie panuje wolna amerykanka.

Kończę właśnie Lockdown i sam Maul zdążył się dorobić dwóch planet pochodzenia, a w ramach jednej z nich dwóch matek, dwóch kompletnie odmiennych historii i dwóch braci których kolejność i wiek jest w każdym miejscu określony inaczej. A nie mówimy tu o takich drobiazgach jak charakterystyka postaci.

Co do Vadera- informacje są rozsiane w Spotkaniu na Mimbian i paru innych książkach, ale raczej trzymano się od tematu z daleka.

O Obi-Wanie jest niby "Kenobi", ale to średnia książka. Więcej będzie w "Czarnym Lordzie" i "Komandosach Republiki". A najwięcej to chyba w Wojnach Klonów Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1269
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Nie 15:21, 31 Sty 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Są jakieś dobre książki skupiające się na Obi-Wanie? Chętnie poczytałabym coś z rozbudową jego postaci, większą niż w filmie.


Książki jak książki, ale [link widoczny dla zalogowanych] kiedyś mi się szalenie podobało. Nieźle pokazane relacje między mistrzem a uczniem (z tym, że to Obi-Wan jest uczniem) i dużo angstu. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:29, 31 Sty 2016    Temat postu:

Karmena napisał:

Są jakieś dobre książki skupiające się na Obi-Wanie? Chętnie poczytałabym coś z rozbudową jego postaci, większą niż w filmie.


Jak masz dużą ochotę to jest seria Uczeń Jedi o Obi-Wanie jako trzynastolatku Razz Za dzieciaka podobały mi się bardzo, ostatnio sobie odświeżyłam i te tomy, które mam to w gruncie rzeczy ta sama fabuła opowiedziana sześć razy na różnych planetach i z różnymi postaciami. Książki są dla dzieci i to widać, ale nie powiem, że czytało się nieprzyjemnie.


Serię X-Wingi polecam, może nawet bardziej późniejszą Eskadrę Widm niż Łotry; Łotry mają więcej polityki i wewnętrznych konfliktów w Republice, w Widmach jest bardziej partyzantka i trochę więcej humoru. No i w Widmach nie ma Corrana, którego nie trawię, za to jest Face, którego uwielbiam Smile

"Opowieści" to w gruncie rzeczy wydane fanfiki, więc różnie bywa z jakością, ale mnie bardzo podchodzą, bo lubię takie jednorazowe spojrzenia w różne zakątki świata, czasami bardzo oddalone od głównych wydarzeń i bohaterów, których wszyscy znają. "Opowieści z Imperium" czytałam w sumie dawno, ale pamiętam, że urzekły mnie opowiadania o normalnych cywilach próbujących jakoś sobie ułożyć życie pod rządami Imperium i wokół powoli rodzącej się Rebelii.

Z nowych, kanonicznych książek zaczęłam właśnie Before the Awakening, bardzo fajny dodatek do filmu, rozwija trochę historię głównej trójki, no i zawiera Rapier Squadron <3 Samą nowelizację też posiadam, ale jeszcze się nie zabrałam. Napisał ją Alan Dean Foster, który jest również odpowiedzialny za Spotkanie na Mimban i wspomnianą przez Eire Nadchodzącą Burzę, więc chociaż przejrzałam przedtem ebooka i jakoś nic mnie strasznie nie odrzuciło, to troszeczkę się boję Razz Warto też wspomnieć, że nowelizacja Nowej Nadziei również wyszła od Fostera, choć wydano ją pod nazwiskiem Lucasa - książka jest oparta na wcześniejszych wersjach scenariusza i choćby dlatego powiedziałabym, że ją też warto, jeśli ktoś jest fanem. Ot, żeby zobaczyć, jak się cała historia zmieniała.

O grach też wiem niewiele, Knights of the Old Republic jest dobra, ale nie skończyłam, bo zupełnie mnie nie ciągnie do RPGów. Skończyłam za to wielokrotnie Jedi Outcast i Jedi Academy, które też polecam, choć nie ręczę za to, jak się zestarzały, płytki mi gdzieś zginęły przy przeprowadzce i nie mam jak zainstalować.

Bardzo chętnie się rozejrzę za Med Starem i Nocami Coruscant, bo brzmi jak coś, co akurat mi podpasuje, Gwiezdne Wojny i noir to dwie rzeczy, które lubię najbardziej Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 17:55, 28 Lut 2016    Temat postu:

Chyba głupie pytanie, ale muszę: jak czyta się imiona Jacen i Jaina? Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:57, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Próbowałam czytać te X-wingi, konkretnie to Eskadrę Łotrów, ale wymiękłam przy pierwszym rozdziale. Naprawdę uwielbiam lotnictwo i pilotów i uważam za fascynujące, ale mam wrażenie, że dostałam po twarzy koszmarnym infodumpem. Znaczy - naprawdę, podziwiam to, jak autor się na tym zna i jakby mi był potrzebny dokładny opis każdej czynności wykonywanej przez pilota w czasie akcji i tych akcji w ogóle, to bym tam na pewno zajrzała. Ale nie jestem w stanie przez to przebrnąć w książce fabularnej, czytanej dla rozrywki. I z tego co widzę po przejrzeniu dalszych rozdziałów, problem nadmiaru informacji nie dotyczy tylko lotnictwa. Żeby nie było, naprawdę uważam, że nawet opis zmiany biegów da się napisać literacko i fascynująco, ale to w ogóle nie było dla mnie fascynujące. Mam wrażenie, że oprócz infodumpu to też kwestia tego, że styl autora do mnie nie przemawia, hm, miałam pisać, że wolę mniej odobiektywizowaną, bardziej personalną narrację, ale to też nie to, są książki z narratorem obiektywnym, które przeczytałam z wielką przyjemnością, to chyba kwestia połączenia tego, eee, odległego narratora z przesytem informacyjnym. Oprócz tego za dużo bohaterów wrzuconych na samym początku.
Przejrzałam też Before the Awakening i wygląda póki co bez szału, ale przyzwoicie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:27, 28 Lip 2016    Temat postu:

Nie mogę dokończyć X-wingów Sad (zrobiłam drugie podejście, drugi autor mi bardziej przypadł do gustu) - tzn. mogę, ale ebooki są tylko w wersji na komputer, konwertują się nieczytalnie, a na komputerze to jednak nie bardzo - ale zaczęłam czytać trylogię Thrawna, żeby zobaczyć, czym się ludzie tak jarają. Idzie mi to dość opornie, no bo wiadomo, walory literackie czy nawet jakiekolwiek książek z SW nie są jakieś specjalne. No ale jestem w 1/4 1 części i mam pytanie - czy Thrawn będzie robił coś jeszcze poza byciem kosmicznym Garym Stu? Bo rany, na razie wybitnie nie ogarniam fenomenu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Czw 19:00, 28 Lip 2016    Temat postu:

Cytat:
czy Thrawn będzie robił coś jeszcze poza byciem kosmicznym Garym Stu?


Raczej nie, jego rola polega na byciu kosmicznym, niebieskim Garym Stu, którego całe Imperium lovvcia pomimo niechęci do nieludzi. Lubię Thrawna (taaa), ale mam szczerą nadzieję, że w nowej odsłonie dostanie mózg zamiast zdolności jasnowidzenia i że imperialna miłość do niego trochę osłabnie - zawsze go widziałam raczej jako ulubionego Murzyna, dla którego jest się miłym, dopóki zbiera rekordową ilość bawełny, a z boku resztka Imperium już kombinuje, kiedy dałoby radę tych Chissów podbić i sprowadzić do parteru.


Ostatnio zmieniony przez Irena Adlerowa dnia Czw 19:01, 28 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 19:54, 28 Lip 2016    Temat postu:

O, też właśnie zaczęłam trylogię Thrawna, konkretnie wczoraj. I też uważam, że straszna z niego Mary Sue, najlepszy we wszystkim, zachowuje spokój w każdej sytuacji, budzi we wszystkich lęk, zawsze wszystko wie i o kilka kroków jest przed wszystkimi...
Ale nawet czuję do niego sympatię, miło widzieć kogoś rozsądnego w tej serii, nawet jeśli jest to koszmarnie przeszarżowane...
Leia i bliźniaki Smile Porozumiewanie się z Lukiem poprzez Moc Smile
Jeśli chodzi o styl, to nie jest źle, dużo lepiej niż się obawiałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Czw 22:19, 28 Lip 2016    Temat postu:

Kurczę, aż napisałabym fanficzka, w którym Thrawn mimo swojego genjuszu odbija się od szklanego sufitu z mocnym brzękiem, a zamiast lęku wzbudza u prawilnych imperialistów reakcję "święty Imperatorze, niebieski cudak chce nam zabrać pracę i pewnie jeszcze nasze kobiety!!!!1111oneoneone" i ogólny oburz jak u Seby na widok Erasmusa z Kenii.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:33, 28 Lip 2016    Temat postu:

Mnie się udało znielubić Thrawna już w pierwszej scenie. Nie znoszę takich idiotyzmów, chyba najgorszy gatunek Gary'ego Stu, ten "nie powiem ci wprost, o ile jestem od ciebie lepszy, ale dam subtelnie odczuć moją wyższość, w końcu jak mogłeś nie zauważyć, jak sposób budowania grobów lotosowych przez Mykeńczyków ma wpływ na zwyczaje godowe chrząszczy stygobiontycznych". Choć teraz czuję odnośnie niego głównie lekkie politowanie/zażenowanie albo w ogóle obojętne meh.
Właśnie co do Hana i Lei to meh. Han jeszcze czasem powie coś trochę bardziej zadziornego, ale Leia jest kompletnie nijaka, w sumie nie przypomina ani siebie, ani kogokolwiek, jej kwestie mógłby wypowiadać ktokolwiek. I dziwnie się czuję, jak sobie kochaniują Rolling Eyes. Tylko podoba mi się, że nie robią żadnej afery z jej ciąży i wciąż tak samo się wszystkim zajmuje, no ale już za inne rozwiązanie i zepsucie Lei bym się obraziła.
A co do gatunkizmu - no niestety dzięki FO zdaję sobie sprawę, że w odległej Galaktyce też istnieje, ale generalnie lubię sobie wyobrażać, że w tym uniwersum większość ras nie ma problemów np. z homoseksualizmem - bo niby czemu zakładać, że mieliby wykształcić takie normy kulturowe jak my i tam też musi być np. homofobia (dlatego u mnie w ficzku wszyscy mają kompletnie wywalone na biseksualizm Poego).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Czw 22:56, 28 Lip 2016    Temat postu:

Znaczy, ja swoim ficzku wychodzę z założenia, że gatunkizm średnio współgra z rasizmem/homofobią - jak to pisał Pratchett, czarni i biali żyją w doskonałej zgodzie i razem dręczą zielonych. Ot, wszystko co ludzkie jest cacy, włącznie z byciem czarnym gejem, przez sam fakt, że jest ludzkie, a więc lepsze od nieludzkiego z automatu.
(W ogóle w ficzku mam kilka obszernych fragmentów na temat stosunków miedzyrasowych, tylko nie mogę tego posklejać do kupy. Leleth, jeśli nie lubisz nadęcia Thrawna, może cię pocieszy, że w mojej wersji młodziutki Najwyższy Porządek też za bardzo nie lubił i dał temu oznakę, wypróbowując na Csilli Kolejną Jeszcze Więksiejszą Gwiazdę Śmierci z Turbolaserem.)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:58, 28 Lip 2016    Temat postu:

Nie no, rozumiem, w TFA też to widać, chodzi mi raczej o sam fakt tworzenia się pewnych mechanizmów.
Nie wierzę, że ty ten ficzek kiedyś napiszesz Razz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Czw 23:00, 28 Lip 2016    Temat postu:

Przecież piszę. Tylko nie publikuję, bo mam nie po kolei XD
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią 9:51, 29 Lip 2016    Temat postu:

Irena napisał:
wzbudza u prawilnych imperialistów reakcję "święty Imperatorze, niebieski cudak chce nam zabrać pracę i pewnie jeszcze nasze kobiety!!!!1111oneoneone

W sumie Thrawn i tak przypomina człowieka, gdyby wyglądał np. jak ten handlarz, co był właścicielem Anakina i jego matki, to pewnie traktowanoby go jeszcze gorzej.
Ciekawe, czy w First Order też są tacy gatunkiści, jak za czasów Imperatora, bo przecież Snoke nie jest człowiekiem. Może wyróżnia człowiekokształtnych, a reszty nie lubi Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pią 12:51, 29 Lip 2016    Temat postu:

Akurat z tym rasizmem Imperium to zależało od widzimisię poszczególnych twórców. A Snoke równie dobrze może być człowiekiem, przecież w kanonie mamy długą historię ludzkich zniekształceń, taki Vader bez maski pewnie też średnio by na hologramie przypominał człowieka...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:07, 29 Lip 2016    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Generalnie było to dość spójnie poprowadzone- zauważcie, że w Senacie mało mamy nieludzi, Separatyści to w większości nieludzkie światy. Palpatine nie lubił nieludzi w czym nie był wyjątkiem- ale nie przezzkadzało mu to ich wykorzystywać. Thrawn był gieniusiem militarnym a Chissowie niezależną, liczną, izolacjonistyczną rasą kontrolującą kawał Galaktyki, nie plemieniem na jednej planetce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią 17:24, 29 Lip 2016    Temat postu:

Wydaje mi się, że zrobiono to specjalnie po to, żeby na ekranie było jak najwięcej ludzkich postaci. Nie czarujmy się, niektórzy przedstawiciele tych innych ras wyglądają po prostu zabawnie. A widzom na ogół najłatwiej się utożsamiać z ludźmi właśnie: )

Skończyłam właśnie "Dziedzica Imperium". Rzeczywiście, suchy i dość drewniany styl pod koniec zaczynał mi przeszkadzać.
Ech, ten zaczepisty Thrawn Wink O dziwo, okazuje się, że wszedł do nowego kanonu, tylko ma być nieco zmieniony. Mam nadzieję, że wyjdzie mu to na dobre. Isalamirów też nie ma być, nie przeszkadzały mi w książce, ale myślę, że lepiej jednak, żeby ich nie było, żeby Moc była ponad wszystkim Wink

Mara Jade... Pomysł na postać jest spoko, ale Zahn znów przeszarżował, tak jak z tym Thrawnem. Czy Mara Jade musi być aż tak super? Jest młodą osobą, a od pokonania Imperatora już minęło kilka lat, stąd wniosek, że swoją karierę "Ręki Imperatora" musiała zacząć bardzo wcześnie. Pewnie już jako dziecko rozbijała się po całej Galaktyce i zabijała wrogów Imperatora Wink
Ale ciekawe, czy w nowym kanonie pojawi się wzmianka o jakimś odpowiedniku Mary Jade dla Luke'a.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Pią 17:24, 29 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:50, 31 Lip 2016    Temat postu:

Oczywiście nie mogę się powstrzymać od pokazania opinii Sellera na ten temat Razz. [link widoczny dla zalogowanych]

Thrawn i Mara nie popadają w marysuizm. Tak. Wcale. W ogóle. Ani trochę.

Thrawn jest koszmarny. Serio, no kompletnie nie ogarniam, dlaczego ludzie go tak lubią. Pod względem garystuizmu jest niemal na poziomie Anakina.
Mara też przeszarżowana, ale na razie jest jej mniej, to mnie mniej wkurza.
I tak, Palpatine trenował ją już od dzieciństwa - oczywiście jest czymś na kształt Opkowej Sierotki, bo nie pamięta rodziców, została im zabrana niemal od razu.
Luke też jest Garym Stu, ale to w sumie nic nowego, i tak jest z nich najmniej wkurzający.
(A co do Lei wrażenie mi się pogłębia, kompletnie zabrano jej pazur Sad).

Ja właśnie bym się bardzo ucieszyła, gdyby coś ograniczało Moc - po pierwsze, nie lubię rzeczy, które są ponad wszystkim, których nie można pokonać, a po drugie nie trawię Jedi i rzeczy z nimi związanych jak zarazy, ale isalamiry... Prawie jak midichloriany, tylko trochę mniej żalowe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 12:50, 31 Lip 2016    Temat postu:

Mistrz Seller - wielki specyalista od SW... Rolling Eyes

Cytat:
Świetne ikoniczne postaci (Thrawn, Mara Jade), które są dobrze napisane i nie popadają w marysuizm, ani nie są słabowitymi wariatami, których pokona amatorka.

Laughing Laughing Laughing
Nie mogę.
Widzę, że Mistrz Seller nie jest fanem 7 części XD Ale chyba niezbyt zrozumiał finałową walkę Kylo z Rey. Rey jest trochę przesadzona, ale to nic w porównaniu szczególnie do Thrawna i do Mary.
Kurczę, Mara byłaby fajna, gdyby była po prostu jedną z uczniów Imperatora, a nie jakąś tajemniczą "Ręką" wykonującą najtajniejsze rozkazy i tak tajemniczą, że nawet nikt o jej istnieniu nie wiedział.
Właśnie pomyślałam sobie, że skoro nikt nie może słów Mary potwierdzić, to może ona sobie wymyśliła tą swoją wyjątkową pozycję, a w rzeczywistości nikim ważnym nie była XD

Ale zgodzę się, że Zahn mimo wszystko miał wyobraźnię i mocno rozszerzył uniwersum.

A, polubiłam Talona Karrde. Luke mnie nie wkurza, zgadzam się, że Leia jest jakaś bezbarwna.

Leleth napisał:
Ja właśnie bym się bardzo ucieszyła, gdyby coś ograniczało Moc - po pierwsze, nie lubię rzeczy, które są ponad wszystkim, których nie można pokonać, a po drugie nie trawię Jedi i rzeczy z nimi związanych jak zarazy, ale isalamiry... Prawie jak midichloriany, tylko trochę mniej żalowe.

Znaczy, dla mnie Moc jest czymś neutralnym, a poza tym przenika wszystko i jest najpotężniejszą siłą w świecie, dlatego nie podoba mi się pomysł, że coś może ją ograniczać.
A Jedi też nie lubię, biurokratyczni, zakłamani świątobliwcy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:49, 31 Lip 2016    Temat postu:

To Wy nie wiecie, że jak przeczytacie coś z Legend to wpada ekipa Disneya, wkleja 10 batów na goły tyłek, zaszywa w worek razem z filmem o Ewokach i przykuwają do kaloryfera.

Bo EU to parę perełek i kupa syfu. Nawet jedna seria jak Republic miała komiksy fajne i do duszy. Ale jak zlikwidowali zaraz podniósł się płacz i gloryfikacja.

Nie zgadzam się, że Luke i Anakin to Gary Stu- ma to równie wiele.sensu co nazywanie tak postaci Sienkieiwcza. Anakin (zwłaszcza po TCW) to owszem geniusz- ale wystawiany do wiatru przez własną radę, ale wcale nie mający monopolu na rację i na koniec zmanipulowany przez starego dziada. Luke- raz wysadził z pomocą przyjaciół, przegrał, na koniec wygrał cudzymi rękami, potem wszystko stracił. Na pewno o nich chodzi?

Tymczasem Mara i Thrawn są superzajebiści do tego stopnia, że pokonuje ich tylko imperatyw narracyjny.

A sierotek bym się nie czepiała- dzieciaki łatwiej sobie urobić.niż takiego Vadera co szlocha po kątach czy Dooku co roztkliwia się nad muszelkami.

Moc wcale nie pozwala na wygraną- przewidzisz trochę ruchy przeciwnika, wyczuwasz nastroje, trochę podleczysz- ale to tyle. W dodatku dostęp wcale nie był równy i nie raz widziano miernoty grenujące do zakichania i takich co wskakiwali na wysoki poziom z palcem w nosie.

I Jedi też nie są idealni- Zakon jest bezwładny, w Legendach lokalni watażkowie wrabiali ich jak chcieli, pobór dzieciaków gryzł w tyłek ( rodzice procesujący się o porwania- z drugiej strony w Czarnym Słońcu co drugi to "za stary na padawana"). A Sithowie to wcale nie lepsza opcja- zauważcie, że odwołują się do złych emocji a władzę przekładają na wszystko. Jako zakon zagryzali się na wzajem, jako duet słabli z wiadomych powodów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:09, 31 Lip 2016    Temat postu:

Cytat:
Widzę, że Mistrz Seller nie jest fanem 7 części XD
Jak mogłaś o tym nie wiedzieć! VII część to abominacja dla każuali, na dodatek zrobiona przez Disneya, który bezustannie niszczy ludziom dzieciństwo na rozmaite sposoby. (Proszę, [link widoczny dla zalogowanych], oczywiście nie jedyny).

Co do Rey, to nie uważam jej jeszcze za Mary Sue, jak sporo ludzi, ale myślę, że ma na nią spore zadatki. W sumie im więcej o niej myślę, tym mniej ją lubię. Rolling Eyes

Cytat:
Luke mnie nie wkurza
Szczerze mówiąc, to Luke irytuje mnie znacznie mniej niż w filmach (z oryginalnej trylogii, jego nowa stylówa mi się podoba, zobaczymy, co dalej).

Cytat:
Znaczy, dla mnie Moc jest czymś neutralnym, a poza tym przenika wszystko i jest najpotężniejszą siłą w świecie, dlatego nie podoba mi się pomysł, że coś może ją ograniczać.
A, jako neutralna życiodajna siła mnie raczej nie irytuje, tylko jako dowód wybrańcowatości Jedi (no i Sithów).

A co do pomysłów to w sumie zgoda. Ja jeszcze zawsze z takim podziwem czytam te opisy walk lotniczych, technologii statków itd., nic z tego nie rozumiem, mam takie "okej, wierzę na słowo" Razz.

Eire, Luke jeszcze ujdzie, ale tak, na pewno mi chodzi o Anakina, wybrańca poczętego przez Moc, człowieka, który w wieku lat 9 buduje własnego robota z części ze złomowiska i wygrywa wyścigi śmigaczy ze starymi wyjadaczami. (A do tego jest zadufanym w sobie bucem, no zupełnie jak z opka). Przecież cechą Gary'ego Stu wcale nie musi być monopol na rację czy nawet 100% skuteczności.
A co Jedi, to oni ogólnie i w stosunku do Anakina biją rekordy debilizmu, więc nic niezwykłego.

Co do sierotek, to po prostu kolejny opkowy motyw, który śmieszy raczej przez ogranie... no i przez to, że jest dorzucony do Maryśki. Sam w sobie by uszedł.

Cytat:
Moc wcale nie pozwala na wygraną
No, nieprecyzyjnie/niejasno się wyraziłam, chodzi mi o tę wybrańcowatość. To chyba uderza tak dlatego, że właśnie większość najpopularniejszych bohaterów, którzy się nią posługują, mają silne zadatki na maryśki.

A ktoś mówi, że Jedi są idealni? Razz Bynajmniej tak nie uważam i nie dlatego ich nie trawię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Nie 14:11, 31 Lip 2016    Temat postu:

Ja isalamirki lubiłam, bo koncepcja pokonywania Jedi/Sithów za pomocą miziastych jaszczurek do mnie trafia.

(no i miałam nadzieję, że któraś narobi Thrawnowi na mundur)

Mary nigdy nie lubiłam, sposób przeszarżowania Thrawna był dla mnie strawniejszy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:41, 31 Lip 2016    Temat postu:

Leleth, widzę, że różnimy się w definicjach. Bo idąc Twoim tokiem rozumowania to każdy bohater "ma zadatki" na Mary Sue jeśli ma jakieś zdolności plus wadę.

Moc nie jest wcale oznaką bycia wybrańcem, skoro mamy wiele ras dumnych ze swojego braku wrażliwości jak i takie wrażliwe w 100%. Reszta to pełen wachlarz. Sporo osób nie podjęło szkolenia, sporo szkolnych na nic. Jak z każdą zdolnością.

Anakin poskładał robota jak ja w jego wieku składałam komputery. Wygrał (doleciał do mety) cały jeden raz. A jeśli wierzyć Legendom powstał jako reakcja na babranie się w mocy Plagueisa.
Jego pycha pokazana jest jako coś co go ogranicza i powoduje jego upadek.

Sporo czasu temu dyskutowaliśmy o definicji Mary Sue i wyszło nam, że to nie zbiór cech, ale podejście autora- gdyby Anakin był GS, autor byłby po jego stronie, a tak nie jest. Miłość Palpatina do porzuconych sierotek jest całkiem logiczna, skoro jedną udało mu się tak wykształcić, że nie wbiła mu noża w plecy nawet jak mu kazał. W wypadku Thrawna, Mary i Boby Fetta widać, że autorzy są w nich niemal zakochani.

Chcesz wybrańców w SW? Poczytaj o Mandalorianach w wykonaniu Karen Traviss. Sam pomysł narodu, który się wybiera i który przyjmie każdego kto przestrzega jego praw był super- One Big Happy Warmorgering Family. Tymczasem w połowie pierwszej książki wychodzi, że to - skrzyżowanie Hunów z D'Angelinami, a galaktyka dzieli się na fanatycznych Mando i resztę za głupią, żeby do nich dołączyć, w rezultacie zarzynając jeden z lepszych pomysłów.

I nie rozumiem, czemu Jedi mieliby być idealni. Oni na każdym etapie są po prostu mniejszym złem niż nadąsane bachory z bombą atomową. Yoda, który mimo całej swojej mondrości musi patrzeć jak jego genialny, wychuchany uczeń robi się jego wrogiem to, inni którzy stracili kontakt z własnymi ziomkami to poruszające i ciekawe portrety.

I co mi się przypomniało- lubię SW za to, że pokazując- nie usprawiedliwia. Ojciec Bane'a znęcał się nad nim makabrycznie, Zannah Jedi wywlekli za uszy z domu i kazali walczyć w wojnie, Plagueisa urabiano od poczęcia, Dooku mimo woli został zbrodniarzem wojennym, Ventress przerzucano jak gorący ziemniak, Maul miał od kołyski piekło takie, że serce się kraje- ale wszyscy twórcy przyznają, że utopiliby każdego w łyżce wody i jak któreś z nich szarżuje na ciebie z mieczem to nie zastanawiasz, że nikt go nie przytulał.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Nie 14:50, 31 Lip 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:02, 31 Lip 2016    Temat postu:

Cytat:
Bo idąc Twoim tokiem rozumowania to każdy bohater "ma zadatki" na Mary Sue jeśli ma jakieś zdolności plus wadę.
Nie. Jeśli te zdolności są przeszarżowane - zarówno pod względem podkokszenia, jak i ilości (i tak, wciąż uważam, że Anakina są - bo każda z osobna by uszła, natomiast w Mrocznym Widmie obrywa się po oczach jego genialnością i wybrańcowatością w jednej dziedzinie po drugiej - tak, to się dla mnie składa na Gary'ego Stu)/nieadekwatne do tła/jeśli dostaje je za nic (oczywiście nie mówię tu o normalnych wrodzonych predyspozycjach, tylko podkokszonym poziomie). U Rey akurat to wszystko zdaje się mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę jej wychowanie. Nie miałabym nawet problemu z tym, że ma ich dużo, że jest dobrym pilotem, mechanikiem, walczy, od razu uczy się Mocy - tylko że ona powinna to robić w zupełnie innym stylu.
Nie wiem, z kim rozmawiałaś nt garystuizmu, ale te wnioski nie są dla mnie w żaden sposób autorytatywne. Owszem, podejście autora do postaci jest dla mnie jednym z głównych wyznaczników, ale na pewno nie jedynym. Marysuizm często wynika też choćby z nieumiejętności poprowadzenia postaci.

Cytat:
Moc nie jest wcale oznaką bycia wybrańcem
Pisałam, że chodzi mi o to, że najpopularniejsi bohaterowie, którzy się nią posługują, nieraz idą w stronę garystuizmu, co tworzy właśnie wrażenie takiej wybrańcowatości. Na mnie, osobiście, nie każę nikomu podzielać tego wrażenia Wink.

Ja w ogóle nie rozumiem, czemu ty mówisz o idealnych Jedi, skoro nikt ich takimi nie określił.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 15:13, 31 Lip 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 20:50, 31 Lip 2016    Temat postu:

"Abominacja dla każuali" nadaje się na rangę XD Padłam na określenie: "sezonowy fan" Laughing

Leleth napisał:
Co do Rey, to nie uważam jej jeszcze za Mary Sue, jak sporo ludzi, ale myślę, że ma na nią spore zadatki. W sumie im więcej o niej myślę, tym mniej ją lubię.

Ja ją lubię, choć uważam, że jako postać w filmie jest średnio ciekawa. Przeglądałam ostatnio trochę ficzków Reylo i to w sumie ciekawe, jak bardzo różni się w nich sposób przedstawiania Rey. Czasem jest ona mroczną lady, czasem jest radosna i pełna życia, innym razem to bezradna "dama w opałach" albo ktoś w rodzaju dziewczyny z sąsiedztwa.
Może to trochę dlatego, że w filmie ma raczej słabo zarysowany charakter, więc fanfikcjonistki kształtują ją po swojemu.
Chciałam napisać ficzek Reylo, ale odpadłam, na razie nie mam swojego pomysłu na nią. Może później coś się wymyśli : )

Cytat:
Ja jeszcze zawsze z takim podziwem czytam te opisy walk lotniczych, technologii statków itd., nic z tego nie rozumiem, mam takie "okej, wierzę na słowo"

Hah, ja tak samo, w ogóle czytam s-f z taką fascynacją: o, ile tu szczegółów technicznych/informatycznych/inżynieryjnych! Nic nie rozumiem, ale jak fajnie to brzmi Razz

Cytat:
człowieka, który w wieku lat 9 buduje własnego robota z części ze złomowiska

W sumie ten robot tak średnio mu wyszedł, zbudował robota - tłumacza, a chciał go zrobić tylko po to, żeby pomagał w domu jego mamie XD

Irena napisał:
(no i miałam nadzieję, że któraś narobi Thrawnowi na mundur)

Dobre! Smile

Eire napisał:
Anakin poskładał robota jak ja w jego wieku składałam komputery.

Ooo, wow Shocked Jak dla mnie jesteś geniuszem Smile

Cytat:
A jeśli wierzyć Legendom powstał jako reakcja na babranie się w mocy Plagueisa.

A wyjaśniono, po co Plagueis go właściwie stworzył?

Leleth, a czemu nie lubisz filmowego Luke'a? Mi się wydaje, że on właśnie wypada całkiem normalnie na tle swojej świetnej rodzinki Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karmena dnia Nie 20:53, 31 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Nie 20:55, 31 Lip 2016    Temat postu:

Cytat:
A wyjaśniono, po co Plagueis go właściwie stworzył?


Nikt mu nie wytłumaczył, że do robienia dzieci nie trzeba Mocy, wystarczą sprawne gonady?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:07, 31 Lip 2016    Temat postu:

On był ze zwolenników próbówek.
A na serio- nie stworzył, nawet nic o nim nie wiedział. Plagueis miał fioła na punkcie nieśmiertelności i metodą prób i błędów nauczył się uzdrawiać i wskrzeszać. Tyle, że w świecie SW takie użycie mocy to czarna magia w najgorszym wydaniu. Dlatego jest zasugerowane, że jego zabawy z naginaniem Mocy do granic ( uzdrawianie, zabijanie, wskrzeszanie) spowodowały gdzieś daleko reakcję w postaci pojawienia się dzikiej karty


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Nie 21:27, 31 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 2954
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:50, 01 Sie 2016    Temat postu:

A ja lubię Thrawna, mam słabość do takich super mundrych dowódców Smile

Każdy główny bohater SW jest ekstremalnie utalentowany, nawet Luke - chłopak pierwszy raz lata myśliwcem, po czym jednym strzałem załatwia gigantyczną stacje bojową, przy czym nawet nie korzysta z komputera pokładowego. No i gnojek nie ma serca - tak rozpacza nad śmiercią Obi-wana, że zapomniał o śmierci wujostwa, które go wychowało. Jakoś się tak nauczyłem, żeby nie przejmować się przepakowanie głównych bohaterów, bo ci źli też są mocno przepakowani.

Eire, bardzo fajny post Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 1:12, 01 Sie 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Ja ją lubię, choć uważam, że jako postać w filmie jest średnio ciekawa.

Ja jeszcze też, po prostu coraz mniej.
Cytat:
Może to trochę dlatego, że w filmie ma raczej słabo zarysowany charakter

To jest właśnie jeden z powodów.
Cytat:
Leleth, a czemu nie lubisz filmowego Luke'a? Mi się wydaje, że on właśnie wypada całkiem normalnie na tle swojej świetnej rodzinki Wink
A, nie, nie chodzi mi o jego zdolności - fakt, są one na znośnym poziomie, zresztą u tego typu bohatera nie dziwi/drażni mnie to szczególnie. Nie lubię Skywalkerów (poza Leią oczywiście, no ale ona ma inne nazwisko Razz), ale tylko Anakin mnie mocniej żenuje wachlarzem zdolności. Co do Luke'a, to po prostu nie lubię tej kreacji prostego wieśniaka, irytuje mnie patrzenie na jego twarz prostą, szczerą, a durnowatą. Naprawdę obecny imidż mi się znacznie bardziej podoba.
Vaherem napisał:
No i gnojek nie ma serca - tak rozpacza nad śmiercią Obi-wana, że zapomniał o śmierci wujostwa, które go wychowało.
Też mnie to fejspalmuje, ale w zasadzie nie zmienia mojego stosunku do Luke'a jakoś, psychologia postaci w filmach SW z reguły jest na poziomie kałuży, po prostu to przyjmuję z westchnieniem.
Cytat:
Jakoś się tak nauczyłem, żeby nie przejmować się przepakowanie głównych bohaterów, bo ci źli też są mocno przepakowani.
A przy tym wszystkim obie strony często są tak durne, że wygrywają dlatego, że ci drudzy jeszcze bardziej.
E. kodowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Pon 1:12, 01 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pon 19:35, 01 Sie 2016    Temat postu:

Eire napisał:
Dlatego jest zasugerowane, że jego zabawy z naginaniem Mocy do granic ( uzdrawianie, zabijanie, wskrzeszanie) spowodowały gdzieś daleko reakcję w postaci pojawienia się dzikiej karty

Całkiem niezłe, że Anakin powstał w sumie przypadkiem, żaden tam Wybraniec, ot, tak wyszło. A przepowiednię pewnie też sobie Jedi tylko wymyślili Razz

Vah napisał:
A ja lubię Thrawna, mam słabość do takich super mundrych dowódców Smile

No, admirał ma sporo fanów...

Leleth napisał:
Co do Luke'a, to po prostu nie lubię tej kreacji prostego wieśniaka, irytuje mnie patrzenie na jego twarz prostą, szczerą, a durnowatą. Naprawdę obecny imidż mi się znacznie bardziej podoba.

A, o to chodzi, rozumiem Smile
Obecny imidż jest fajny, pokazano Luke'a na ekranie przez parę sekund, ale jednak mocno zapadł w pamięć (może to przez porównanie z Lukiem z przeszłości...), wyraźnie było widać, że to jest gość, który wiele przeszedł. I wygląda na mędrca, jak kiedyś Obi-Wan.

A nasz ulubiony smerfowy admirał pojawi się w kolejnym sezonie Rebels i będzie o nim książka. Ciekawe, czy trochę go poprawią, ale wątpię, pewnie będą chcieli zmieniać jak najmniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pon 19:53, 01 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
A nasz ulubiony smerfowy admirał pojawi się w kolejnym sezonie Rebels i będzie o nim książka. Ciekawe, czy trochę go poprawią, ale wątpię, pewnie będą chcieli zmieniać jak najmniej.


Mam nadzieję na epsa z Tatooine Ghost, gdzie naczelnym celem Thrawna było, pardon my French, podpierdolenie Lei jakiegoś malowidła z Alderaan, coby najświetniejszy z admirałów mógł kontemplować Sztukę (i się wymądrzać).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:50, 01 Sie 2016    Temat postu:

Akurat w malowidle zategowano rebelianckie plany, więc Imperium nie o obrazek chodziło. Leia dodatkowo chciała ocalić mszysty obrazek, bo to ostatnie co zostało z jej domu.

A co do przepowiedni- były i dla Sithów i dla Jedi. Papa Lucas twierdzi, że dżedajowym jest Anakin i kropka, więc myślę, że raczej to uszanują i nie wcisną kolejnego.

A co do Smerfa- niech mu Sabine psiknie w oczka sprejem. Wchodzę rano na tumblr i co widzę? Thrawn i Maul? Niedoczekanie, wszyscy wiedzą, że Maul i Obi są sobie przeznaczeni!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pon 21:29, 01 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
Akurat w malowidle zategowano rebelianckie plany, więc Imperium nie o obrazek chodziło.


Imperium może nie, ale Imperium Imperium, a Thrawn Thrawnem.

Cytat:
A co do Smerfa- niech mu Sabine psiknie w oczka sprejem. Wchodzę rano na tumblr i co widzę? Thrawn i Maul? Niedoczekanie, wszyscy wiedzą, że Maul i Obi są sobie przeznaczeni!


A widziałaś Thrawna i Huxa? To tak bardzo nie ma sensu, że aż shipuję.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pon 17:02, 06 Lut 2017    Temat postu:

Jakiś czas temu skończyłam trylogię Thrawna T. Zahna i myślę o niej nieco cieplej niż podczas czytania. Książki, cóż, nie są wymagające, ale jako lekkie przygodówki napakowane akcją po brzegi wypadają bardzo miło. Podobały mi się i opisy bitew i techniczne szczegóły, pewnie dlatego, że sama w nie nie umiem Razz
Pomysł na Thrawna jest fajny - utalentowany admirał, jedyny nie-człowiek na tak wysokim stanowisku. Ale wykonanie wyszło słabo, zrobiono z niego Gary'ego Stu. Mara Jade o ciętym języku mi tak nie przeszkadza, choć wydaje mi się, że tutaj słaby jest pomysł wyjściowy, na robienie z niej jakiejś Ręki Imperatora (wciąż mnie bawi ten tytuł Razz) Z drugiej strony, w tych książkach każdy z bohaterów musi być wybitny, nietypowy i przerastający przeciętnych ludzi o kilka wysokości...
Leia faktycznie wyblakła, za to Luke, Han i C3PO są fajnie oddani.

A teraz kończę trylogię Akademii Jedi Kevina J. Andersona. (tylko że zaczęłam od środka, bo pomyliły mi się tytuły xD)
Na minus: znów ten drewniany styl! Jak przeczytałam zdanie: "było tak zimno, że skręciły się włoski w nosie Hana" to mnie też coś skręciło Laughing I ciągłe powtórzenia, np. Qwi Xux co chwilę jest określana jako "powabna". Akcja jest wielowątkowa, więc kiedy wracamy do danego bohatera, dostajemy przypomnienie jego cech charakterystycznych - jak pojawia się admirał Daala, przypomina się nam obowiązkowo, że to jedyna kobieta na takim stanowisku w imperialnym wojsku, jak powraca Kyp Durron, dostajemy po raz kolejny opis jego życia w kopalni przyprawy.
Leia znów jest wyblakła i pozbawiona energii, rozumiem, że jest zajęta rządzeniem, ale brakuje mi w niej tej ikry, jaka miała Leia filmowa.
Ale całość czyta się przyjemnie. Podziwiam autora, że wymyślił taką ilość różnych wątków Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:01, 21 Sty 2018    Temat postu:

Sięgnęłam kiedyś, jak dopiero zaczęły wychodzić, po komiksy o Poesiu, ale odbiłam się od nich z wizgiem z powodu niewyobrażalnie ohydnej dla mnie kreski i idiotycznej fabuły o kosmicznych jajach. Teraz postanowiłam spróbować znowu, bo na tumblerku reklamowano jeden jako z niesamowitą guembią ukazujący, co doprowadziło Poesia do jego idiotycznego zachowania w Ostatnim Jedi. Brzmiało to strasznie bekowo, a ja się nudziłam, więc stwierdziłam, że przeżyję wypalenie oczu.
Na wstępie zorientowałam się, że ściągnęłam nie ten, co chciałam, ale jak już zaczęłam, to stwierdziłam, że dokończę. I dobrze, bo bekę miałam taką samą.
Była sobie lasia dziennikarka, kiedyś się kolegowali z Poesiem, ona postanowiła, że napisze artykuł, gdzie jest baza Ruchu Oporu - wtedy nawet nie bardzo wierzono w ich istnienie. Spotkali się gdzieś, ofc zaczęli do nich strzelać, Poeś jęczał, że on myślał, że to spokojne spotkanie na cywilizowanej planecie, więc nie wziął blastera (._.). Ona mu powiedziała, że ma jakieś wiadomości nt Najwyższego Porządku, Leia będzie chciała wiedzieć, on udawał, że Ruch Oporu nie istnieje. Potem ich tam pojmali, uciekali, polecieli na D'Qar, Poeś niby mówi, że by jej tam nie zabrał, ale nie ma innego bezpiecznego miejsca. Poszedł do Lei, lasia ofc w dwie sekundy zhakowała mu statek i dowiedziała się koordynatów. Poeś wrócił z Leią, a lasia, że no hehe ona nie ma nic do powiedzenia, tylko chciała napisać historię, a Poeś stał z taką miną "oh boy" xDDDDD. Ale wszystko skończyło się dobrze, bo lasia na widok bazy Ruchu Oporu poczuła, że chce zmienić swoje RZYCIE i się do nich przyłączyć. Borze.
Następny, ten właściwy, zaczyna się wzruszajoncom mową pogrzebową Poesia, w której bredzi jakieś głupoty o Mocy i że w jednej chwili istniejemy, a w następnej jesteśmy dryfującymi atomami, ale to nie znaczy, że odeszliśmy, bo jesteśmy, lśniąc, w czyichś SERCACH. Wszyscy płaczą.
Poeś jest smutny i nie chce iść na stypę, tylko naprawia swojego X-winga (jak w ficzkach). Przychodzi
[link widoczny dla zalogowanych], wyglądająca jak o 40 lat młodsza Zua Bicz i go uziemia za bór wie co.
MAMO NIE MOŻESZ MNIE UZIEMIĆ MAM JUŻ 16 LAT JESTEM DOROSŁY
Leia jeszcze ciska, że piloci są pospolici, i może potrzebni, ale nie wygrywają wojen. Hm, no nie wiem, filmy trochę inaczej to pokazywały Razz.
[link widoczny dla zalogowanych], że tyle jest do zrobienia, że on nie rozumie, czemu jest uziemiony, do czego Leia zmierza.
NO WIEM ŻE NIE ROZUMIESZ
DLATEGO MASZ SZLABAN
JAK SIĘ DOMYŚLISZ TO PRZYJDŹ POGADAĆ
Dżizaz, chyba zaczynam trochę rozumieć ból dupy Kylusia, Leia to klasyczny przykład bad parentingu, protekcjonalności i pasywnej agresji.
Później Poeś przychodzi do Lei.
NO I JAK DOMYŚLIŁEŚ SIĘ
On że no chyba chodzi o to, że to nie jest jego walka, w sensie jednego człowieka.
BARDZO DOBRZE WIEDZIAŁAM ŻE SIĘ JAKOŚ DOMYŚLISZ
Borze, chyba i tak zacznę od teraz uważać Poego za niesamowicie opanowanego, że nie dał jej w ryj.
Potem Leia bredzi jakieś smuty, że tam nie chodzi o jednostki i takie tam.
Nie spodziewałam się, ale ten komiks rzeczywiście dał mi dużo Guembi w kontekście Ostatniego Jedi. Nie dziwię się, że Poe ma takie wymalowane na twarzy "kurwa co", po tym, jak Leia mu daje z plaskacza. Ostatnio się na niego obraziła, że mu smutno po stracie kogoś i ma nie myśleć jednostkowo, a teraz, że zrobił dokładnie odwrotnie. I te jej koszmarne metody, bad parenting na 100%. Na litość, co to w ogóle było.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 21:14, 21 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Wto 10:46, 30 Sty 2018    Temat postu:

O kurde Shocked Czytam Twój post, Leleth po raz któryś z kolei i ledwo mogę uwierzyć w takie głupoty. To już wiem, że po komiksy nie sięgnę XD
Nawiasem, przypomniało mi się to opko o szturmówce, tam z kolei Kylo dostał od Lei szlaban, za bycie masowym mordercą ^^
Jakbyś jeszcze czytała jakieś komiksy, to bardzo proszę o opinie, bo fajnie się czytało, mimo wszystko Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:06, 30 Sty 2018    Temat postu:

Teraz jeszcze zobaczyłam, że on jej najpierw mówi, że potrzebuje trochę czasu (po śmierci tego faceta), a ona że no nie wiem, czy go masz, jest wojna, no to on że spoko, co trzeba zrobić. A później Leia nagle zaczyna mu wrzucać TAK WSZYSTKO JEST DLA CIEBIE TAKIE ŁATWE TYLKO BYŚ SIĘ ROZBIJAŁ NA MISJACH ŻEBY ODREAGOWAĆ ALE CZASEM MUSISZ MIEĆ CHWILĘ PRZERWY MASZ SZLABAN. Like... srsly. Ręce opadają. Lei chyba mózg wyżarło.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 21:07, 30 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:05, 05 Cze 2018    Temat postu:

Karmena napisał:
Jakbyś jeszcze czytała jakieś komiksy, to bardzo proszę o opinie, bo fajnie się czytało, mimo wszystko Smile

No więc po kilku miesiącach przeczytałam wszystkie Smile. I w sumie, hm, jestem całkiem pozytywnie zaskoczona. Czytałam wcześniej kilka i były głupie i brzydkie (rysunki wciąż mi się nie podobają, ale zdaję sobie sprawę, że to kwestia gustu). A po całości wrażenia mam ogólnie na plus. Jest kilka fajnych dialogów czy onelinerów (i to nie takich w stylu „jaki jestem śmieszny na poziomie gimbazy, hohoho”, tylko odnoszących się do, eee, uniwersalnych problemów, np. moralnych) różnych postaci. Spoko rozbudowane postacie epizodyczne przez różne szczególiki (np. że droidy boją się Jess, bo je traci na potęgę; w ogóle oczywiście Jess też ma tragiczną historię), nowe też całkiem ok (lubię [link widoczny dla zalogowanych] i [link widoczny dla zalogowanych], sto serc, dziewczyny (Kare potem jeszcze rzuca swojego faceta, Snapa, bo musi się skupić na wojnie; ale ostatecznie się hajtają)) – wiadomo, to po pierwsze Gwiezdne Wojny, po drugie forma komiksu, więc nic jakiegoś głębokiego, ale nie boli, na plus. Postaci z FO są nieraz przerysowane, ale już nawet nie chce mi się na to zwracać uwagi. No ale nad komandor Malarus i jej Zuem to już przez większość czasu (w tych momentach, kiedy nie umierałam z żenady) śmiałam się szczerze, jej wieczny biczfejs i walnięty uśmiech i zez są cudowne. Zrozumiałam też te gejficzki z Terexem i Poesiem – zafiksowanie zwłaszcza tego pierwszego na Dameronie jest… dziwne.
Strasznie rozczula mnie, jak ta seria jest familijna. Np. jak lecisz cały zlany potem przez pas asteroid i prawie przywalasz w jedną, to mówisz „OH YOU UGLY THING”. Borze xD. Nie mogli mu już jakiegoś przekleństwa wymyślić, nawet już nie tego dość znanego kriff, ale czegoś nowego, co miałoby jednoznaczny wydźwięk, ale chroniło niewinne umysły dzieciaczków?
BB-8 MIAŁ DZIEWCZYNĘ! Muj borze, co za historia, wzruszonam jak stóg siana, przepiękna stereotypowość i w ogóle, już wam opowiadam.
No więc, jak wspomniałam, Jess nie miała szczęścia do droidów, i nikt nie chciał brać tej fuchy, ale BB-8 przyprowadził swoją znajomą i ona się zgodziła. Oczywiście things went bad, droidka się sama poświęciła dla Jess, na odchodnym bipiąc, że to nie jej (Jess) wina i BB-8 też nie. A później Jess znalazła jedną jej część i dała BB-8, mówiąc, że w taki sposób zawsze będzie z nim. Serce pęknięte.
Ruch Oporu to jest burdel na kółkach. Słodki jeżu – dopiero jak trafia do nich Suralinda, dziennikarka (jej cudowne oświecenie tym, że Ruch Oporu jest fantastyczny, też mnie załamało swoją drogą) i po n czasu myciu kibli udaje jej się porozmawiać z Leią, to się okazuje, że oni mają absolutne zero pijaru. Że ona im musi tłumaczyć jak krowie na rowie, że należy do siebie przekonywać ludzi, mówić o tym, co się robi, sprawiać, żeby się identyfikowali ze sprawą, i odwrotnie, pokazywać, że przeciwnik jest zły. A Leia na to, że no dobra, jak trzeba, ale jej się to nie podoba [link widoczny dla zalogowanych].
Jeżu, nowy kanon usilnie stara się odebrać mi te nieszczęsne resztki sympatii do Lei. Jest absolutnie nieudolną przywódczynią (i nawet nie wiem, jak to możliwe, po tych wszystkich latach w Rebelii i Nowej Republice), zamiast na sensownym działaniu skupia się na opowiadaniu jakichś bajek, a jej stosunek tak do Kylo, jak i Poego jest żenujący.
Już o tym komiksie ze szlabanem pisałam, nie będę się powtarzać, ale bad parenting atakuje i w innych.
[link widoczny dla zalogowanych]
Przez chwilę aż mi się autentycznie smutno zrobiło od tej [link widoczny dla zalogowanych]. Zamiast powiedzieć mu to na wstępie, Leia mu pozwala topić się w poczuciu winy i upokarzać, a on jeszcze się zachwyca, jaka jest wspaniała. Ech.
Poza tym rozmawiałam ostatnio z Gayą i powiedziała mi, że w oryginalnej trylogii miała wrażenie, że może Imperium to potęga, ale Rebelia też potrafi kąsać, a tutaj Najwyższy Porządek jest w stanie zniszczyć całą galaktykę, a Ruch Oporu ma trzy statki na krzyż. No i dokładnie tak jest. Leia mówi, że nie mają, cytuję, zasobów, pilotów, reszty ekipy, statków, podstawowych rzeczy, wszystkiego. Że były jakieś pieniądze od sojuszników, ale się zmyły. A Kare potem wspomina, że Ruch Oporu jest zupełnie inny niż rebelia, że oni mieli tysiące statków, a Ruch Oporu może z dwunastu pilotów. WTF.
Jakim cudem to jeszcze funkcjonuje?
W ogóle zawsze zastanawiałam się, czy im tam płacą jakoś, i moje wątpliwości zostały rozwiane, bo Poe mówi, że nie. Zastanawiam się, jak rozwiązują kwestię hajsu na prywatne potrzeby (bo nie będę zakładać, że jak zazwyczaj w wojsku, wojsko jest zwykle jakoś sensownie zorganizowane). Jeszcze co do takich rzeczy, kura mi kiedyś pisała o przepustkach – z kolei od Claudii Gray (o niej później) dowiedziałam się, że z armii Rebelii można było sobie w każdej chwili odejść i wrócić, jak się komu żywnie podoba, bo była ochotnicza, zakładam, że w Ruchu Oporu jest podobnie.
Poe jest w tych komiksach chyba najmniej ciekawą postacią. I nie chodzi o to, że go nie lubię czy coś, tylko naprawdę chyba jedynym zeszytem, który go w jakikolwiek sposób rozwija, jest ten, w którym Leia mu daje szlaban, no i może jeszcze, jak zaczyna podejrzewać swoją eskadrę, bo nie wie, skąd Terex bierze informacje – ale z tego nic nie wynika tak właściwie. Poza tym mam wrażenie, że twórcy dali mu parę cech charakteru na krzyż i cześć, będą go tak pisać do usranej śmierci, ma być świetnym pilotem i być o tym przekonanym, robić brawurowe, niekonieczne przemyślane rzeczy, być lubianym, no i jeszcze od czasu do czasu rzucać hehe żarcikami. A, no i jak zwykle papla wszystko pierwszej spotkanej osobie. (Dziękuję borowi, że to seria familijna i przynajmniej oszczędzono mi tego fanonicznego rżnięcia się z połową galaktyki). Boru, ten facet ma poza tym jakieś życie, jakiekolwiek inne cechy charakteru, zainteresowania, cokolwiek?
Co mnie wkurza, to tysiąc razy powtarzanie już nawet nie motywów, ale tych samych fraz. Jakbym piła za każdym razem, kiedy widziałam np. „I can fly anything” czy ogólnie masturbowanie się werbalne Poesia, jakim to jest świetnym pilotem, to leżałabym teraz z zatruciem alkoholowym, a to nie jest jedyny taki przykład. Serio, kwestia powtórzona milion razy nie staje się bardziej śmieszna ani ikoniczna.
Może mam paranoję, ale jak dla mnie te komiksy usilnie starają się przepchnąć damerey. Mamy nawet scenę, kiedy Poe i Rey zostają sami, on się nachyla w jej kierunku i nagle wyskakuje pomiędzy nich wściekle machający skrzydłami porg. Ha. Hahaha. Niby też można traktować to wszystko jak normalną rozmowę, ale jak się złoży razem te wszystkie teksty i gesty, to mam wrażenie, że on ją rwie z subtelnością wiertarki udarowej. Jestem teraz przekonana, że w IX będzie ten wątek (mimo że Rey jak na razie [link widoczny dla zalogowanych]).
Mamy też „[link widoczny dla zalogowanych]”.
POE NIE LUBI PORGÓW!!! Można wybaczyć stracenie połowy floty, bunt przeciw dowództwu i ogólne postrzelenie, ale rany, są chyba jakieś granice zepsucia moralnego? Sad

Przeczytałam też Więzy krwi Claudii Gray, bo na dżedajce chwalili tak, że aż mnie zachęcili, i wow, zgadzam się (w kwestii Solo mamy odmienne zdanie, TLJ też tak nie hej tuję Razz). Kilka lat przed TFA, Leia i polityka, piloci, żadnej bzdurnej śmocy, me gusta. Jestem szczerze zdumiona, bo wiadomo, nie jest to żadna wybitna literatura, ale mnie się ta książka naprawdę podobała.
Przekonałam się, że autorka ma mnóstwo rigczu, już kiedy poszłam na wiki (na wstępie, większość rzeczy sobie spoileruję) i przeczytałam, jakich aktorów wyobrażała sobie podczas pisania, i dowiedziałam się, że w roli pewnej pilotki i dyplomatki obsadziła Priyankę Choprę <3 <3 <3. Mam taki test na orientację, jak lasia da radę obejrzeć Bajirao Mastani i się w niej nie zakochać, to znaczy, że jest tak hetero, że to aż niepokojące.
Ransolm Casterfo <3. Bardzo dobrze napisana niejednoznaczna postać – i to taka, którą można rozumieć, a nawet jej kibicować (ja akurat tego drugiego nie robię, ale rozumiem) – nie będę za bardzo spoilerować, zresztą trudno byłoby opisać wszystkie niuanse, więc daruję sobie jego opisywanie. Wspomnę tylko, że bardzo lubię jego relację z Leią – to, jak mają inne poglądy, ale uczą się sobie ufać i się szanować, mimo że mają wiele momentów załamania.
Autorka podstawiła pod niego Hiddlestona i OMG TAK, chcę to zobaczyć, nie macie pojęcia, jak bardzo. Cudowna rola dla niego, już sobie wyobrażam te pełne cierpienia spojrzenia, wątpliwości moralne, łzy drżące w oczach, urok osobisty, ból i traumę, ech, otwórzcie okna. Mój ból dupy pewnie roku, że jej nie zrobią Razz.
I chcę zobaczyć Priyankę. Nawet brak Carrie przeboleję.
Leia jest napisana całkiem nieźle, nic nie zgrzyta, no i alleluja, tutaj nie ma dysmózgii. Han się pojawia epizodycznie, nie mogę go poczuć, ale też nie wypada z roli.
Carise też jest ok. Podoba mi się, że autorka nadała jej inne cechy poza byciem zepsutą dziewczynką (a przecież i tacy ludzie istnieją, niby można było poprzestać na tym i ok), że od początku konsekwentnie pokazuje też jej spryt i daje jej jakieś motywacje i pragnienia, może mogące wydawać się głupie czy płytkie niektórym, ale prawdziwe i widać, że dla niej ważne.
Reszta postaci raczej słabo zarysowana. Zwłaszcza ten wątek Greer i Jopha… Miałam wrażenie, że autorka się zastanawiała, czy nie pisać romansu, ale jednak rozmyśliła.
Styl bez szału, ale raczej na plus, klimat uniwersum zachowany, dużo szczegółów, które je rozbudowuje i dodaje kolorytu, intryga… no też bez szału, ale trzymająca się kupy, znacznie bardziej interesowały mnie relacje, zachowania i przemyślenia postaci na jej tle. Fajny humor kilka razy, ładne wspomnienia o Alderaanie (fragment z kołysanką o księżycu i myśl Lei, że dzieci z Alderaanu widziały go tylko przez jeden dzień, kiedy zawisła nad nim Gwiazda Śmierci Sad). W końcu można się dowiedzieć, jak funkcjonował senat i co doprowadziło do takiego a nie innego postrzegania Najwyższego Porządku.
Zaraz potem wzięłam się za Utracone gwiazdy tej samej autorki – niby powieść YA, ale szczerze, nie bardzo widzę różnicę. Tutaj akcja kilka lat przed i po bitwą o Yavin, z opisów można wnioskować, że to romans, ale główny wątek to raczej pokazanie, jak propaganda pierze młodym (i nie tylko) mózgi.
Też najsilniejsze postacie i wątek psychologiczno-obyczajowy, nacisk jest niemal zupełnie na rozwój osobowości i przemyślenia, choć inne też dają radę (lubię rysowanie tła – bez nacisku, ale wyraźnie).
I wiecie co, to jest chyba pierwszy raz, kiedy to wieczne labidzenie Gwiezdnych Wojen, jaki to świat jest zły, a planety biedne, mnie nie wkurzało – bo miało solidną podbudowę i uzasadnienie i było naprawdę istotne dla fabuły i rozwoju postaci. No i nie było tak przerysowane, a postacie jednowymiarowe i płaskie jak naleśnik jak zazwyczaj.
Następne książki autorki biorę w ciemno. Czekam teraz na Leię, księżniczkę Alderaanu po polsku, choć może i poszukam po angielsku, jak mi się będzie chciało.

Przejrzałam też nowelizację Ostatniego Jedi. Pobieżnie, ale i tak zdołałam dostrzec pszepienkne fragmenty.
Cytat:
“Hugs—with an H?” Dameron asked. “Skinny guy, kind of pasty?”
“I can hear you, can you hear me?” Hux replied.
“Look, I can’t hold forever,” Dameron said, sounding exasperated. “If you reach him, tell him Leia has an urgent message for him. About his mother.”

Rany, Poe, może Leia jednak słusznie dała ci ten szlaban, boś chyba z gimnazjum jeszcze nie wyrósł, żarty z nazwiska i twojej starej to ten poziom.
Cytat:
“Poe, this will save the fleet and save Rey,” Finn said. “We have to do it.”
Rey Rey Rey.
Rose really wanted to stun him again.

Cytat:
Rey Rey Rey, as always. Rose took a step toward Finn, determined to actually throttle him this time. What Gould they do if she did? Send her to jail?

Chciałam napisać, co jest nie tak z tymi fragmentami (wszystko), ale nie będę sobie strzępić ryja po próżnicy, przecież sami widzicie.
Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie tak nie cierpią Rose (poza tym, że nie jest klasyczną białą pięknością), ale jak czytam takie rzeczy czy wycięte ze scenariusza, to zaczynam.

Uch, dobra, chyba jestem done z tą twórczością na długi czas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17241
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:24, 05 Cze 2018    Temat postu:

Mówiłam coś o jakichś przepustkach? Nic nie pamiętam.

Tak, ten wątek z kurtką, który ostatecznie został ukazany jako "weź ode mnie tę szmatę, nie chcę jej, prawie przez nią zginąłem" to jest RZAL I BUL i złamane serce fana. Tak się nie robi. Odpierdulta się od Poego i nie psujcie już bardziej jego charakteru (i tak, też mam na myśli te ciągłe przechwałki, jakim to nie jest świetnym pilotem). Ja rozumiem, że chcieli naprawić plothole (dlaczego kurtka została w myśliwcu, zamiast znajdować się na swoim miejscu tj. na grzbiecie Poego), ale kurnać, nie w ten sposób. Nawet jeśli faktycznie ta kurtka mu się zaczepiła o coś, to można by pokazać, że i tak ucieszył się z jej odzyskania, ale postanowił oddać Finnowi w geście sympatii.

Też zauważyłam ciśnienie na Damerey (scena z porgiem bardzo wymowna). W sumie jedno i drugie (tj. wątek kurtki i scenę z porgiem) można uznać za zamiatanie ogonem śladów po stormpilocie. Echhh...

W ogóle mam wrażenie, że twórcy komiksów zapędzili się trochę w ślepy zaułek, umieszczając akcję najnowszej serii już po TLJ. No bo o czym teraz mogą opowiadać? Nowej linii fabularnej nie zaczną, bo to rola filmu. Ważnych wydarzeń fabularnych nie wprowadzą, bo jak wyżej (no chyba żeby zdecydowali się uśmiercić Leię). Jedyne co mogą, to faktycznie pokazywać bohaterów, jak siedzą w mesie, gadają i opowiadają sobie nawzajem, co się z nimi działo w tych momentach, których TFA nie pokazywał, ewentualnie pomiędzy akcją TFA a TLJ.

Poza tym, ostatni odcinek jest taki jakiś... Połowę czasu zajmują właśnie ich gadki szmatki w mesie i wspominanie Hana przez Leię, a akcja właściwa, czyli misja szpiegowska, w której Snap i Kare Kun ryzykowali życie, pokazana tak po łebkach, byle szybciej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:27, 05 Cze 2018    Temat postu:

Mnie tam naprawdę absolutnie zwisa jego orientacja i romanse (bylebym właśnie nie musiała oglądać właśnie tego fanonu w najbardziej żenującym wydaniu) i bynajmniej nie uważam, żeby stormpilot miał jakąś wyższość nad damerey, też jest mi totalnie obojętny (no, rozumiem potrzebę reprezentacji, ale fani tym swoim TO JEST KANON NIE WIDZISZ czy ogólnym spuszczaniem się mnie nieraz żenowali; ale serio, whatever). Po prostu to nie jest pierwszy raz, kiedy Gwiezdne Wojny wyśmiewają fanów w paskudny sposób. W Ostatnim Jedim na każdym kroku niemal, no poza reylo, bo reylo akurat twórca kochał. Rozumiem, jak chodzi o jakieś idiotyczne teorie spiskowe/toksyczne paringi, ale w innych wypadkach to jednak dość niesmaczne. No i właśnie ta subtelność kafara. No ale to norma w SW.
W ogóle litości, kto tak mówi, "dałem ci coś, bo tego nie lubię", zwyczajne chamstwo. Przecież do tej pory był raczej miły, przynajmniej dla Finna.
Z linią fabularną się zgadzam. Już dla The awakening nie bardzo widzę fabułę na następne zeszyty, a jakoś w sierpniu się kończą, może będą chcieli ciągnąć dalej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1020
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Wto 15:48, 05 Cze 2018    Temat postu:

Kurczę, Leia... a taka była świetna w młodości, no. Jaka dorosła postać rozczarowuje. No i jakim cudem nie znała wagi dobrego pr, skoro jest księżniczką i politykiem niemal od urodzenia? Jakoś to mi się gryzie.

Cytat:
W ogóle litości, kto tak mówi, "dałem ci coś, bo tego nie lubię", zwyczajne chamstwo. Przecież do tej pory był raczej miły, przynajmniej dla Finna.

A nie było tak, że Finn go czymś wkurzył chwilę wcześniej? Mogę się mylić, bo tylko zerknęłam na kilka stron komiksu.

Cytat:
Też zauważyłam ciśnienie na Damerey (scena z porgiem bardzo wymowna). W sumie jedno i drugie (tj. wątek kurtki i scenę z porgiem) można uznać za zamiatanie ogonem śladów po stormpilocie. Echhh...

Znaczy, nie czytam, więc nie wiem, ale czytałam opinie, że w komiksach Poe traktuje Rey jak kumpla i że można być pewnym, że damerey nie będzie.

Cytat:
W ogóle mam wrażenie, że twórcy komiksów zapędzili się trochę w ślepy zaułek, umieszczając akcję najnowszej serii już po TLJ. No bo o czym teraz mogą opowiadać? Nowej linii fabularnej nie zaczną, bo to rola filmu. Ważnych wydarzeń fabularnych nie wprowadzą, bo jak wyżej (no chyba żeby zdecydowali się uśmiercić Leię). Jedyne co mogą, to faktycznie pokazywać bohaterów, jak siedzą w mesie, gadają i opowiadają sobie nawzajem, co się z nimi działo w tych momentach, których TFA nie pokazywał, ewentualnie pomiędzy akcją TFA a TLJ.

Bardzo kiepski pomysł, niestety duża szansa, że niechcący napiszą coś, czemu E IX zaprzeczy :/
Tak jak to było z pierwszym spotkaniem Rey i Poe, poznają się w książkowej adaptacji TFA, a w TLJ wygląda, jakby widzieli się po raz pierwszy xD
BB8 z dziewczyną, szok! Te droidy robią się coraz ciekawsze. Może któraś z część będzie opowiadać tylko o robotach.

Miło przeczytać kolejną pozytywną opinię o Claudii Gray. Jak będę mieć okazję (czytaj: znajdę w bibliotece), to chętnie zajrzę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:56, 05 Cze 2018    Temat postu:

Niczym go nie wkurzył, a nawet jakby, to wciąż głupi tekst na dosranie.
Jak dla mnie on ją podrywa w yyy właściwy sobie bezpośredni sposób. A że traktuje jak kumpla - no wątpię, żeby miał jej przynosić kwiaty i śpiewać serenady. Ale dobra, nie będę z tych ludzi, którzy wszędzie widzą dziesiąte dno, zobaczymy Razz.
Ta scena z poznaniem była w scenariuszu TFA (albo może nawet nakręcona? nie pamiętam), ale wyleciała. W książce została, fakt, dlatego w nowelizacji TLJ już tej z filmu nie ma.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17241
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:19, 05 Cze 2018    Temat postu:

Znaczy, mój żal po stormpilocie to taki prywatny smuteczeg, nie żebym uważała to za kanon, czy cuś. Zdaję sobie sprawę, że cały ten pairing zaistniał bardziej w wywiadach Isaaca i Boyegi niż w filmie (no i w wyobraźni fanów ofkors). Mam wrażenie, że twórcy filmów, jak już zaangażowali do głównych ról kobietę, czarnego, Latynosa, a potem jeszcze Azjatkę (w dodatku niską, okrągłą i dość przeciętnej urody), to tak się przerazili własnej szaleńczej odwagi, że stwierdzili: ani kroku dalej Wink

No właśnie dla mnie The awakening w ogóle nie ma żadnej fabuły, tylko takie "a czy opowiadałem wam o...?" i dopowiadanie tego, czego filmy nie pokazały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:38, 05 Cze 2018    Temat postu:

A może po prostu nie planowali robić tego paringu (bo i serio nie było żadnych podstaw), to niekoniecznie musi być spisek Razz.
Also: Disney był zawsze dość konserwatywny w kwestii par nieheteronormatywnych. Mam wrażenie, że za bardzo się boją stracić markę kina familijnego. A że z drugiej strony jest żenujący queerbaiting, to też inna sprawa.
A scenę z komiksu staram się wyprzeć, już nawet pomijając, jak jest chamska, bo ta w filmie była całkiem urocza - nie w kategoriach romansu, ale tak po prostu, ciepło się robiło od czegoś miłego.
W zasadzie kusi mnie przeczytanie Aftermatch dla wątku gejowskiego, podobno jest strasznie żenujący, jak z fika, choć postacie niezłe, ale książki poza tym nie mają za dobrych opinii, więc jednak nie mam ochoty brnąć po to przez trzy tomy.
Kelly jest ładniejsza prywatnie, nie wiem, czemu w filmie ją tak niekorzystnie zrobili. E. No i nie wiem, gdzie jest okrągła, może ma taki kształt twarzy, ale wagę przecież najzupełniej w normie, no chyba że przez kontrast do wychudzonych zwykle aktorek. W ogóle widzieliście, że usunęła całego instagrama przez hejty i życzenia śmierci, jakie dostawała? Ten fandom dzielnie walczy o miano najbardziej spierdolonego w historii.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 20:08, 05 Cze 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17241
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:55, 05 Cze 2018    Temat postu:

Ta nieszczęsna kurtka to chyba stała się jakimś obiektem nienawiści scenarzystów, bo najpierw była z nią ta dość paskudna usunięta scenka, a teraz to. O ile usuniętą scenkę można spokojnie zignorować, nie ma jej w filmie - nie ma jej w kanonie, to komiksy niestety do kanonu należą Sad
A scena w filmie faktycznie była urocza, niezależnie czy ktoś widzi w niej kiełkujący romans, czy po prostu gest życzliwości. Ładnie świadczyła o Poem, który potrafił bez wahania oddać komuś jakąś swoją rzecz. A teraz co Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 275
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:45, 05 Cze 2018    Temat postu:

Jeśli chodzi o Legendy: mój mózg odmówił uznawania tamtego kanonu w okolicy hecy z Yuuzhan Vongami. Too much and too dark.

Edit: a żart z "twoją starą" Poe Damerona był też w filmie...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ankh dnia Wto 21:49, 05 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:28, 08 Cze 2018    Temat postu:

Fakt, był. Wyparłam, pamiętałam, że też gimbaza, ale zapomniałam, że aż taka.

Zguglałam opisy następnych zeszytów i wygląda na to, że będą się skupiać na Black Squadron w czasie TLJ, całkiem spoko.

E. Btw dostałam duble 2 pierwszych tomów komiksów (zeszyty 1-13) *sigh* #fwp Chce ktoś? Oddam za darmo. (Po angielsku oczywiście).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17241
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:31, 08 Cze 2018    Temat postu:

Kcem. Chociaż to akurat są te brzydko rysowane... I nie za darmo, przecież coś za nie zapłaciłaś.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin