Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Dziewczyna komendanta" czyli gwałty na historii

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zwerfkat
Willie E. Coyote



Dołączył: 02 Kwi 2016
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:52, 03 Kwi 2016    Temat postu: "Dziewczyna komendanta" czyli gwałty na historii

Dawałam już znać o swoim istnieniu w powitalni, niemniej witam wszystkich raz jeszcze. Smile

Zacznijmy od początku. Wymęczona zmaganiami z lokalną biurokracją postanowiłam się odmóżdżyć. Tak raz a porządnie, zapalić literackiego skręta i popić grafomańskim bimbrem, poczytać o ubermęskich macho płonących pożądaniem i anemicznych niewiastach omdlewających co drugi akapit. W tym celu sięgnęłam po wybitne dzieło pani Jenoff... "Dziewczynę komendanta" się znaczy. I nawet nie żałuję. Tylko uporczywie gryzie mnie kilka refleksji...

Książka jest zła, to wie chyba każdy. Napisana koszmarnym stylem (ktoś dopłaca do męczenia czytelnika nieudolnie prowadzoną narracją pierwszoosobową, w czasie teraźniejszym rzecz jasna?), pozbawiona szczątkowej logiki i sensu, za to pełna tekturowo-trocinowych bohaterów zawzięcie walczących o Złotą Motykę za najbardziej drętwy i pretensjonalny tekst. Wszyscy cierpią, muszą dla wyższej sprawy, cierpią, bo muszą i muszą, bo cierpią, niebo płacze nad ich smutnym losem a nad wszystkim czuwa złoty duch polskich królów na Wawelu... bardziej sztampowe metafory i no te, no te subtelniutkie aluzje może i dałoby się znaleźć... wróć, nie dałoby się. Sama główna bohaterka jest bardzo egzaltowaną intelektualną i emocjonalną gimnazjalistką, ma przemyślenia na poziomie niezbyt rozgarniętej ameby i schodzi na śniadanie. Opko bingo!

To, co sprawiło, że poczułam potrzebę założenia tego wątku to nieopisana ignorancja autorki odnośnie realiów historycznych i, co nawet gorsze, brak minimum refleksji i zwykłego wyczucia jeśli chodzi o wykorzystywanie prawdziwych tragedii dla pogłębiania bólu istnieniu paru literackich potworków z dykty. Czego tu nie ma! Anschluss Austrii pod koniec lipca 39', aneksja Sudetenlandu w sierpniu 39', wojna wybuchająca popołudniu, getto w Krakowie magicznie materializujące się w październiku 39' od razu z murem w kształcie macew, głód i śmierć w getcie po dwóch dniach istnienia tegoż (żeby Heroinie było smutno), który to głód objawia się żarciem chałki na kilogramy... i rosołu... i piciem czarnej kawy (ale filiżanki bez spodka, bieda jest!)... a sierociniec jest zatłoczony, bo znajduje się w nim aż 30 dzieci (w rzeczywistości - przynajmniej 300). A jak już człowiek myśli, że gorzej nie będzie, to dostanie po łbie trzylatkiem jedzącym lody, kupowaniem kilku bochnów chleba od ręki (bo zmanierowani Polacy na chleb, warzywa i mięso wybrzydzają), płatkami śniadaniowymi, czekoladkami, pomarańczami, konspiracją kawiarnianą (a gdzie indziej wymienić się kradzionymi dokumentami?), polską sekretarką/stenotypistką/kim ta dziewoja nie była organizującą wizytę oficjeli SS z Berlina na Wawelu. Do tego decyzje dotyczące likwidacji getta podejmuje się na Pomorskiej, godziny policyjnej nie ma, nie ma żadnych rozporządzeń w sumie, bo Polacy mają dość przyjemnie, a Żydzi to po miesiącu do getta (tylko z 1,5 roku za wcześnie, drobiazg) i zaraz hyc do obozu (którego też jeszcze nie ma...) i to tak oryginalnie, bo najpierw deportuje się młodych. Chyba już najmniej dziwi fakt, że młoda mężatka jest traktowana jak współczesna nastolatka - "baw się dużo z rówieśnikami i niczym nie przejmuj", taki klimat. Do kompletu wieczorne granie na gitarze, wychodzenie z getta ot tak przez dziurę w murze, lodówka w każdym domu... Umarłam. Podobnie jak rodzice Heroiny, ale to w sumie było spoko, przynajmniej można przeżywać ogniste romanse bez starych na karku, nie? No nie? Laughing

I tak mnie zastanawia i męczy i dręczy - dlaczego mało kto umie o wojnie pisać czy kręcić filmy tak po prostu, z zachowaniem realiów i myślą przewodnią, że to o prawdziwych ludziach jest? Dlaczego dostajemy z jednej strony takie smętno-gromkopierdne Syberiady i Katynie, gdzie tylko ojczyzna i Bóg, Bogu i ojczyźnie, i nikt nie odważy się pomyśleć o ładnej sukience ani ziemniakach na obiad, to nie wypada! Nie wypada marzyć o cieście jak przed wojną, martwić się dziurawymi podeszwami i niedogrzanym mieszkaniem, rumienić na widok przystojnego kolegi.. tylko różaniec i o przyszłość narodu, tylko marmur i kurz zapychający gardła statystów bredzących coś o Prawdzie, Zwycięstwie i Ideałach, w sposób tak patetyczny i okropnie sztuczny, że odbiorca może się śmiać albo pić do granic możliwości wątroby.

A z drugiej strony dostajemy Kamienie na Szaniec i Miasta 44 - wypchane gimnazjalnymi dramatami, gdzie wojna jest intrygującą dekoracją dla przeżyć stad pustogłowych dziewczątek i równie głupich co porywczych maczo, którym testosteron urwał od minimum racjonalnych zachowań. Za to są żądze i chucie, pozwalające nastolatkom z dość konserwatywnych przedwojennych środowisk zachowywać się jak współczesnym dyskotekowym libertynom. Bo tak.

Ktoś ma jakieś refleksje? Przemyślenia? Propozycje książkowe i filmowe dla odzyskania wewnętrznej równowagi?
Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zwerfkat dnia Nie 16:55, 03 Kwi 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17317
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:23, 04 Kwi 2016    Temat postu:

Akurat wczoraj oglądałam "Miasto 44" (tak, mam refleks) i z jednym nie mogę się zgodzić: bohaterki nie są pustogłowymi dziewczątkami. Natomiast główny bohater, Stefan nieszczęsny, owszem - dawno nie widziałam tak irytującej postaci, człowiek z całego serca życzy mu zbłąkanej kuli albo przynajmniej cegły spadającej na łeb.

O "Dziewczynie komendanta" wypowiadać się nie będę, bo znam ją tylko z opinii Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2130
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:41, 04 Kwi 2016    Temat postu:

Ach, niesławna "Dziewczyna komendanta". Kiedyś w końcu to przeczytam, bo czuję, jakbym miała braki w kanonie. Za każdym razem, gdy jest wspominana, dowiaduję się o nowych rarytasach w tej zgnębionej Warszawie. Może jak w końcu przeczytam, to natknę się i na heroinę odgrzewającą po ciężkim dniu ostatni kawałek pizzy.

IMO nie umiemy pisać powieści historycznych/wojennych z tego samego powodu, co nie umiemy pisać romansów, fantasy, SF, erotyków i innych. Każdy gatunek ma swoje pułapki.

A te namiętne romanse na tle trupów to dla mnie bardziej zaawansowany odpowiednik opkowych zabiegów typu "rodzice zginęli znienacka w wypadku samochodowym, tak mi smutno, przytul mnie!". Rozumiem, co jest pociągającego w kwitnącym uczuciu w trudnej sytuacji i że tragedie zbliżają ludzi, ale. Co ja będę pisać, sami doskonale wiecie, jak to działa.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1840
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:28, 04 Kwi 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
O "Dziewczynie komendanta" wypowiadać się nie będę, bo znam ją tylko z opinii Smile

Wiedziałem, że skądś tytuł kojarzę. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zwerfkat
Willie E. Coyote



Dołączył: 02 Kwi 2016
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:02, 04 Kwi 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
Ach, niesławna "Dziewczyna komendanta". Kiedyś w końcu to przeczytam, bo czuję, jakbym miała braki w kanonie. Za każdym razem, gdy jest wspominana, dowiaduję się o nowych rarytasach w tej zgnębionej Warszawie. Może jak w końcu przeczytam, to natknę się i na heroinę odgrzewającą po ciężkim dniu ostatni kawałek pizzy.


To Kraków był Wink I w sumie jedyne, co ałtorka zrobiła w ramach researchu, to ogarnęła jako tako mapę Krakowa - ulice i kierunki się w miarę zgadzają.

To nawet nie chodzi o znajomość faktów (ok, babole dotyczące anschlussu, wybuchu wojny czy powstania getta aż sprawiają fizyczny ból) bardziej o pewną impotencję wyobraźni? Ałtorka słyszy, że ludzie byli prześladowani, zmuszani do ciężkiej pracy i głodni i opisuje to według swojego rozumienia prześladowań, ciężkiej pracy i głodu - czyli Niemcy są niesympatyczni, spotkania towarzyskie "tajne", praca bardziej upierdliwa niż zwykle (30 dzieci w rzekomo przepełnionym sierocińcu, w którym pracuje heroina), chleb czerstwawy, mięso podejrzane, chałki zbyt mocno wypieczone, a kawa bez mleka (a w czekoladkach pewnie mało karmelu Very Happy ). A takie np. picie porannej kawy/herbaty wydawało jej się tak naturalne i oczywiste, że wrzuciła informację o tym do tekstu mimochodem. Ino rzeczywistość wyje alarmowo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 341
Przeczytał: 66 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:06, 04 Kwi 2016    Temat postu:

To nie była przypadkiem ta książka wspominana we wstępie do analizy Nazi Opka?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5793
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 18:17, 04 Kwi 2016    Temat postu:

Była.
Zaczęłam to czytać, ale nie wydoliłam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zwerfkat
Willie E. Coyote



Dołączył: 02 Kwi 2016
Posty: 21
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:19, 04 Kwi 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
Akurat wczoraj oglądałam "Miasto 44" (tak, mam refleks) i z jednym nie mogę się zgodzić: bohaterki nie są pustogłowymi dziewczątkami. Natomiast główny bohater, Stefan nieszczęsny, owszem - dawno nie widziałam tak irytującej postaci, człowiek z całego serca życzy mu zbłąkanej kuli albo przynajmniej cegły spadającej na łeb.


Wszystkie główne postaci w tym filmie są jak dla mnie mocno papierowe, także ten... Wink Kama zapowiada się ciekawie, ale po pierwszych 20? minutach filmu wypada na plan n-ty. Biedronka... ja po dwukrotnym obejrzeniu tego filmidła nie wiem, o co jej chodziło, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, a jej romans z zombie-maczo opiera się na trzech scenach patrzenia sobie w oczy i dziesięciu drewnianych kwestiach (jeden z najgorszych i najzbędniejszych filmowych romansów ever).

Ze Stefanem sprawa jest o tyle zabawna, że przedstawia nam się tego bohatera dość sensownie, są nakreślone motywacje, relacje ze światem zewnętrznym aż nagle bum, scenarzyście się odechciało? i chodzi taka kukła, co to smętnie patrzy, cośtam krzyknie, kogoś zbałamuci, ale dlaczego? bór wie, a ja nawet nie śmiem pytać. Za to po scenie z atakiem łopatą wyśmiałam jelita na zewnątrz (w ogóle dużo mi ten film dał radości).

A rasowe pustogłowe panienki to były w "Kamieniach na Szaniec", o!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17317
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:43, 04 Kwi 2016    Temat postu:

No właśnie Biedronka ma w sobie dużo twardości i determinacji, aby uratować tę swoją memeję. Bór jeden wie, czemu się w nim zakochała, widoczne był tak wstrząsająco urodziwy nago (kiedy spotkali się w tej saunie), ale jak już, to ratuje tego swojego paniczyka w opałach z wielkim poświęceniem.
Natomiast obrazki z życia przedpowstaniowego są dla mnie wtf-ne; ja wiem, że wtedy ludzie i spotykali się, i bawili, i chodzili nad wodę... ale tu prawie wcale nie widać tej wojny. Ot, beztroskie wakacje młodzieży.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin