Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Carlos Ruiz Zafon

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 6:34, 02 Lis 2014    Temat postu: Carlos Ruiz Zafon

Czytam właśnie "Cień wiatru" i utwierdza mnie to betonowo w przekonaniu, że nie rozumiem mechanizmu sukcesu bestsellerów. Taki Larsson to chociaż pisał kryminały, Stefa i E.L. James romanse, chwytliwe gatunki, a to?

Nie zrozumcie mnie źle - to jest przyzwoita lektura tramwajowa. Takie czytadło do pociągu, jak się nie ma nic lepszego do roboty (acz można wybrać inną książkę Razz ). Na pewno sporo poziomów wyżej niż Coelho. Ale, litości, co ja mam zrobić, jak nie unieść mą dłoń białą do czoła, jak widzę takie cytaty jak:
Cytat:
- Rób ze mną, co chcesz - szepnęła.
Miała siedemnaście lat, a jej usta były pełne życia.

No chyba, kurde, żywych kultur bakterii.
Cytat:
Deszcz wycisnął mi łzy. Odszedłem w deszczu i łzach

Cytat:
Odpowiedziała mi pękniętym uśmiechem strachu i samotności

Cytat:
- Idziemy. Czekają na nas, Danielu. Czeka na nas życie.
Ubrana była w suknię koloru kości słoniowej, a w oczach miała zapowiedź świata

Cytat:
- I nie rezygnuj z marzeń – dodał Miquel. – Nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne.
- Zawsze są – szepnął Julian, ale ryk pociągu już porwał słowa

To ostatnie chyba inspirowane Coelho.

Główny bohater jest, pardon, ale debilem. Co prawda można mu to wybaczyć, jako że jest jeszcze nastolatkiem, ale jeżu chryste na bananie, nie mogę, jak wszyscy patetycznie zwracają się do niego "Danielu". Kto, na miłość boską, co chwila używa w rozmowie z kimś wołacza. Cytując,
Cytat:
Wkurza mnie zawsze bardzo, jak autor chucha i dmucha na swojego bohatera, jakby się z nim nie wiem jak utożsamiał. Zawsze spod takiego pióra wychodzą tylko kretyni z popędem, którzy widząc kobietę nagą myślą o jej fakturze i różanym blasku ciała, a widząc ją w niebezpieczeństwie, komentują to tylko drżącym głosem „chciałem jej pomóc, ale nie mogłem, stałem jak sparaliżowany”


Na szczęście autor (ałtor nie piszę, bo jednak to dla mnie klasa średnia, a nie denna) sprytnie zamknął usta wszystkim, którzy mogliby krytykować jego książkę! Otóż oznajmia on, że:
Cytat:
Książki są zwierciadłem. Znajdziesz w nich tylko to, co nosisz w sobie.

No cóż, najwyraźniej mam płytką duszę, nie potrafię pić mleka o północy i się tym zachwycać, a na dodatek smętnie przewiduję, że ta ciągnąca się przez n stron historia o wczonsajoncych zdarzeniach, mężczyznach bez twarzy, kumplach rubasznych, dziewkach chętnych o różanej skórze i wyelkich miłościach jedenastolatka w postaci o dziesięć lat starszej niewidomej nie będzie miała puenty i pardon, ale oniryczna masturbacja autora nad uj wie czym nie jest takiej klasy, żeby mi to wynagrodzić.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 17:15, 02 Lis 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 10:34, 02 Lis 2014    Temat postu:

Cytat:
- Rób ze mną, co chcesz - szepnęła.
Miała siedemnaście lat, a jej usta były pełne życia.

Jako siedemnastolatka zakończyła już etap schodzenia na śniadanie i weszła w etap posiadania ust pełnych życia. A może po prostu jadła żywe ośmiorniczki?
BTW, takie wyznanie u dojrzałej kobiety odebrałabym jako element gry, ale w ustach siedemnastolatki wydaje mi się jakieś smutne i albo nieszczere, albo aż zbyt szczere.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 11:24, 02 Lis 2014    Temat postu:

Wypowiem się jako była wielbicielka Zafona. Gdy przeczytałam pierwszy raz miałam 15 lat, byłam młoda, wrażliwa i romantyczna. Uwielbiałam czytać książki, moje koleżanki nie. Uważałam się więc za zarazem lepszą i gorszą od nich. No i pojawia się książka o książkach i o miłości do nich. Jest w niej romans, mroczny mężczyzna i tajemnica. Czego chcieć więcej? Pierwszy raz poczułam się dobrze z tym, że jestem takim molem książkowym i zauważyłam, że wielu jest takich ludzi na świecie. Wiem, że późno ale na swoje zrozumienie podaje, że miałam beznadziejny internet i patologiczną klasę. Myślę więc, że takie młode, nierozumiane przez świat (ykhhm) mole książkowe mogą się Cieniem Wiatru zachwycać. Całkiem niedawno przeczytałam to raz jeszcze i o ile było ok to nie mogłam zrozumieć dlaczego zachwycałam się niektórymi fragmentami- no ale takie prawa młodości Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anneke
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ŚKF

PostWysłany: Nie 11:40, 02 Lis 2014    Temat postu: Re: Carlos Luis Zafon

Leleth napisał:
Czytam właśnie "Cień wiatru" i utwierdza mnie to betonowo w przekonaniu, że nie rozumiem mechanizmu sukcesu bestsellerów. Taki Larsson to chociaż pisał kryminały, Stefa i E.L. James romanse, chwytliwe gatunki, a to?


No, to jest przecież tak jakby połączenie kryminału (jest zagadka, w każdym razie) z romansem, więc gatunek chwytliwy podwójnie. Wink

A tak bardziej na poważnie, "Cień wiatru" imho wyrasta z tradycji modnych przed wojną groszowych powieści dla mniej wyrobionych czytelników, wiecie, tam gdzie były mroczne tajemnice, niewinne dziewice i mnóstwo nie zawsze sensownej akcji Wink. Zafon to wszytko wziął i przerobił tak, żeby mógł to czytać współczesny człowiek - i taki staroświecki, lekko grafomański styl doskonale mi do takiej konwencji pasuje, podobnie jak młodociany bohater-idiota itp.
Mnie się ogólnie podobało, a czytałam zdecydowanie w wieku lat nie nastu, tylko później, książka ma fajny klimat, intryga wciąga, a ewentualnie nieprawdopodobieństwa (jest ich trochę) da się wyjaśnić konwencją właśnie.
Szkoda, że to jedna z dwóch sensownych powieści tego autora, drugą jest "Gra anioła", poza tym facet napisał jeszcze mnóstwo młodzieżówek, ale wszystkie są mniej lub bardziej kiepskie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:08, 02 Lis 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
Wypowiem się jako była wielbicielka Zafona. Gdy przeczytałam pierwszy raz miałam 15 lat, byłam młoda, wrażliwa i romantyczna. Uwielbiałam czytać książki, moje koleżanki nie. Uważałam się więc za zarazem lepszą i gorszą od nich. No i pojawia się książka o książkach i o miłości do nich. Jest w niej romans, mroczny mężczyzna i tajemnica. Czego chcieć więcej? Pierwszy raz poczułam się dobrze z tym, że jestem takim molem książkowym i zauważyłam, że wielu jest takich ludzi na świecie. Wiem, że późno ale na swoje zrozumienie podaje, że miałam beznadziejny internet i patologiczną klasę. Myślę więc, że takie młode, nierozumiane przez świat (ykhhm) mole książkowe mogą się Cieniem Wiatru zachwycać. Całkiem niedawno przeczytałam to raz jeszcze i o ile było ok to nie mogłam zrozumieć dlaczego zachwycałam się niektórymi fragmentami- no ale takie prawa młodości Wink

+1


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 12:52, 02 Lis 2014    Temat postu:

+1 to ocena za moją epistołę? Wink (pytam bo wczoraj moja mama dała taką ocenę swojemu uczniowi i uznałam, że marne to pocieszenie)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:07, 02 Lis 2014    Temat postu:

Powiem tak. Za czasów drugiej gimnazjum ja i parę moich koleżanek uznawałyśmy, że jesteśmy ponadprzeciętne, bo czytamy książki i piszemy opka. W tamtych czasach panowała w takich kręgach moda na Zafona i Coelho, bo "to takie odkrywcze i światłe jest". Podejrzewam więc, że niektórzy ludzie to czytają, bo mogą się czuć jeszcze bardziej zajebiści Very Happy . BTW, nasza ałtorKasia z tego, co zauważyłam nawiązuje w swojej tFurczości do Zafona chętnie i nader często. Ale nie będę też ukrywać, że "Cień wiatru" jako literaturę pociągowo-poduszkową cenię sobie do dziś, przynajmniej czoło nie boli od headdesków i facepalmów podczas czytania.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anka aka Eowyn dnia Nie 13:08, 02 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:24, 02 Lis 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
+1 to ocena za moją epistołę? Wink (pytam bo wczoraj moja mama dała taką ocenę swojemu uczniowi i uznałam, że marne to pocieszenie)

[link widoczny dla zalogowanych] Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Nie 13:26, 02 Lis 2014    Temat postu:

To mi przypomina, jak w dyskusji na blogu Wojciecha Orlińskiego ktoś użył orwellowskiego określenia "[link widoczny dla zalogowanych]", a inny dyskutant zrozumiał to jako "na dwójkę z plusem".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 13:47, 02 Lis 2014    Temat postu:

ja akurat domyśliłam się o co chodzi ale wolałam się upewnić Wink
wracając do tematu to absolutnie nie porównywałabym AłtorKasi z Zafonem bo ja w jej powieściach inspiracji nie widzę. Ale, że Kejt uważa się za super natchnioną romantyczkę kochającą książki to już uwierzę. Dlatego pewnie lubi Zafona, którego ja też lubię czytać do dzisiaj ale uznaję go raczej za coś z gatunku guilty pleasure.

edit. inspirację Zafonem zauważyłam raczej u innego grafomana czyli u Janusza Wiśniewskiego (choć nie wiem czy to inspiracja bo chyba ten drugi zaczął wcześniej pisać). Też dużo nieszczęść, wzniosłe stwierdzenia i dziwne zwroty akcji. Gdy czytałam pierwszy raz SwS to zachwycałam się jakie to podobne do Zafona <b>


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez dekadencja dnia Nie 13:50, 02 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:09, 02 Lis 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
ja akurat domyśliłam się o co chodzi ale wolałam się upewnić Wink
wracając do tematu to absolutnie nie porównywałabym AłtorKasi z Zafonem bo ja w jej powieściach inspiracji nie widzę. Ale, że Kejt uważa się za super natchnioną romantyczkę kochającą książki to już uwierzę. Dlatego pewnie lubi Zafona, którego ja też lubię czytać do dzisiaj ale uznaję go raczej za coś z gatunku guilty pleasure.


Miałam tutaj na myśli, że boChaterki ałtorKasi (i sama ałtorKasia) czytają Zafona i uważają, że to literatura wysoka i wgl. Kejt inspiruje się chyba bardziej Coelho.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:59, 02 Lis 2014    Temat postu: Re: Carlos Luis Zafon

OMG i o ja pitolę. Ciśnienie mi skoczyło.
Będzie przydługo, bo swego czasu zęby zjadłam na Zafonie, czytałam 2 pierwsze części po kilka razy, przegadałam kilka godzin z jednym z tłumaczy, a potem całkiem sporo o Zafonie pisałam.

Anneke napisał:
"Cień wiatru" imho wyrasta z tradycji modnych przed wojną groszowych powieści dla mniej wyrobionych czytelników, wiecie, tam gdzie były mroczne tajemnice, niewinne dziewice i mnóstwo nie zawsze sensownej akcji Wink. Zafon to wszytko wziął i przerobił tak, żeby mógł to czytać współczesny człowiek - i taki staroświecki, lekko grafomański styl doskonale mi do takiej konwencji pasuje, podobnie jak młodociany bohater-idiota itp.

This!
Ale nie tylko to.
Jeśli się weźmie "Cień..."... jakby to powiedzieć? Wprost? Serio? Z pełnym zaufaniem do autora? ...to oczywiście, że nie znajdzie się tam wiele poza awanturniczą przygodówką podlaną sosem absurdalnie mhrocznych tajemnic (no i poza Barceloną). Jak ktoś będzie czytał bardzo wolno i bardzo uważnie, to pod sztafażem teatralnych okropieństw w stylu spalone twarze i upiorne katakumby, znajdzie okropieństwa dużo bardziej realne, takie, od których chce się rzygać i płakać (Fermin i to, co mu zrobiono). Ale można to przegapić, zwłaszcza gdy ktoś się nie orientuje w najnowszej historii Hiszpanii.
To jest powieść kilkupiętrowa, w dodatku z zakamarkami. Fantastyczna gra z konwencją - i to niejedną (głównie z powieścią gotycką i paperbackowym czytadłem właśnie). To jest książka o książkach, o grach literackich. I o wojnie, opisanej oszczędnie, między wierszami.
Ale przede wszystkim - "Cień..." nie jest pojedynczą powieścią, tylko początkiem serii - od początku przemyślanej i starannie zaplanowanej. I kolejne części mocno zmieniają jego wymowę. Zwłaszcza "Gra anioła" - dużo mniej przyjemna w odbiorze. Nawet trochę obraźliwa dla czytelników, bo obnaża wcześniejsze manipulacje, na które daliśmy się nabrać - czy to kupując mroczną głębię "Cienia", czy przeciwnie - odkrywając Amerykę twierdzeniem, że jest kiczowaty. No oczywiście, do cholery, że jest - miał być! "Gra", psychodela w stylu "Harry'ego Angela", mówi o tym wyraźnie. Główny bohater to facet piszący pod pseudonimem - i z pełną świadomością - fatalne, ale bardzo popularne czytadła (w klimacie "Cienia wiatru" właśnie), wielbiony przez masy i miażdżony przez krytykę. So...
Anneke napisał:
Szkoda, że to jedna z dwóch sensownych powieści tego autora, drugą jest "Gra anioła", poza tym facet napisał jeszcze mnóstwo młodzieżówek, ale wszystkie są mniej lub bardziej kiepskie

Co do młodzieżówek się zgadzam, to kompletne durnotki (chociaż pewnie bez tego doświadczenia nie powstałby "Cień"). Ale "Więzień nieba"? Trzecia część serii? IMO bardzo dobra rzecz, tylko mało medialna. Bo milej się czyta o mrocznych tajemnicach i magii książek, niż o frankistowskim więzieniu, gdzie robią z ludzi siekane kotlety.

Eee... to chyba tyle, musiałam, przepraszam. Dla mnie Zafón jest miszcz. To, że masa grafomanów się na nim wzoruje, to tylko dowód, jak mocno zrobił czytelników w jajo.
A, jeszcze jedno. Parę osób zarzuciło cytatami, to i ja zarzucę:

"Danielu, jest pan blady jak pośladek zakonnicy."
"Miłość jest jak wędlina: jest salami i jest mortadela."

Cueliu, seriu? Very Happy


EDIT - Dopiero teraz zauważyłam - w tytule tematu jest błąd. Carlos RUIZ Zafón, nie Luis.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Nie 16:14, 02 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:48, 02 Lis 2014    Temat postu:

Cytat:
Jak ktoś będzie czytał bardzo wolno i bardzo uważnie, to pod sztafażem teatralnych okropieństw w stylu spalone twarze i upiorne katakumby, znajdzie okropieństwa dużo bardziej realne, takie, od których chce się rzygać i płakać (Fermin i to, co mu zrobiono). Ale można to przegapić, zwłaszcza gdy ktoś się nie orientuje w najnowszej historii Hiszpanii.

Em... naprawdę nie sądzę, żeby trzeba było do tego czytać bardzo uważnie czy znać perfekcyjnie historię Hiszpanii. Ja znam powierzchownie i widzę te wszystkie (no, wszystkie pewnie nie, ale większość) rzeczy. A jak nie do końca wiem, o co chodzi, to sprawdzam. I mnie nie ruszają. Nie dlatego, że jestem niewrażliwa, bo ja potrafię ryczeć nawet na reklamach. Ja nawet w trakcie czytania miałam zdumioną myśl "dlaczego w ogóle mnie nie rusza, że faceta przez całą noc bito, gwałcono i rozerwano mu odbytnicę?" Przy Ferminie też miałam co najwyżej meh. Nie ruszają mnie z powodu oprawy, po prostu Zafon ma dla mnie taki styl i sposób konstruowania fabuły, że z równym zaangażowaniem czytałabym skład płynu do mycia naczyń. I tak, jestem świadoma tego, że taka a nie inna forma miała być może nawiązaniem do konwencji. Co nie znaczy, że musiało wyjść dobrze.
Literówkę poprawiłam.
No właśnie, wiedziałam, że o czymś zapomniałam - że po popularności niewątpliwie przyczyniła się możliwość masturbacji tym, że umie się czytać i jest się z tego powodu tak nad poziomy Wink.

E. Nie no, Wiśniewski to jednak też nie ta klasa. Niżej, przy Coelho Wink.
E2. [link widoczny dla zalogowanych] Można się ze wszystkim nie zgadzać, ale recenzja imo bardzo zabawna Wink.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 16:49, 02 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:10, 02 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
I tak, jestem świadoma tego, że taka a nie inna forma miała być może nawiązaniem do konwencji.

A, widzisz, z Twojej pierwszej wypowiedzi zupełnie nie wynikało, że jesteś tego świadoma. Co innego mówić "lektura tramwajowa" i "czytadło do pociągu", co innego "nie kupuję tego stylu i tej konwencji".

Leleth napisał:
Literówkę poprawiłam.

Wciąż nie do końca Wink

Leleth napisał:

No właśnie, wiedziałam, że o czymś zapomniałam - że po popularności niewątpliwie przyczyniła się możliwość masturbacji tym, że umie się czytać i jest się z tego powodu tak nad poziomy Wink.

Czy ja wiem, czy aż nad poziomy? No racja, jedna z warstw tej powieści mówi o tym, że książki są fajne. Zwłaszcza te, które się poznaje jako pierwsze, w dzieciństwie i wczesnej młodości. I chyba tyle. Nie chodzi o jakieś super arcydzieła literatury (że "łochocho, czegóż to ja nie czytam!"), tylko o książki, które wciągają, działają na wyobraźnie i sprawiają frajdę. Choćby to były te najtańsze powiastki awanturnicze. Masturbacją bym tego nie nazwała, prędzej nostalgią (bo po osiągnięciu pewnego wieku już się aż tak żywiołowo na książki nie reaguje).
A jeśli ktoś się jednak masturbował, to po lekturze "Gry anioła" musiał mieć bardzo głupią minę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:21, 02 Lis 2014    Temat postu:

Bo nie chodzi o to, że ja nie kupuję konwencji. Ja jestem otwarta na niemal wszystkie gatunki i eksperymenty. Ja nie kupuję jej wykonania. I dlatego nie jest to dla mnie nic ponad literaturę tramwajową. Że się odwołam do zalinkowanej wyżej recenzji - może to miał być Marquez, mnie się czytało jak Disneya i jelonki Wink.
Jeżu, przepraszam, naprawdę nie wiem, jak mogłam zrobić błąd, spisując z okładki, mało przytomna jestem ostatnio widać.
Natomiast w ostatnim przypadku już mi chodzi nie tyle o zamiar autora (bo faktycznie o niesamowitości książek jest głównie początek), co widziany przeze mnie jeszcze przed przeczytaniem odbiór sporej części czytelników (dlatego myślałam, że ta książka będzie o czymś... innym).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anneke
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ŚKF

PostWysłany: Nie 17:24, 02 Lis 2014    Temat postu:

Cytat:
Co do młodzieżówek się zgadzam, to kompletne durnotki (chociaż pewnie bez tego doświadczenia nie powstałby "Cień"). Ale "Więzień nieba"? Trzecia część serii?


O tej książce to nawet zdążyłam zapomnieć, że w ogóle ją czytałam. Wink Imho jest raczej słaba, sporo wątków obyczajowych, a mało tajemnic (zaś te, które są, też jakieś takie średnio interesujące), z napięciem też krucho... Wątek "wiezienny" najlepszy, fakt, ale i on jak dla mnie nie ratuje powieści.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:43, 02 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Ja nie kupuję jej wykonania. I dlatego nie jest to dla mnie nic ponad literaturę tramwajową. Że się odwołam do zalinkowanej wyżej recenzji - może to miał być Marquez, mnie się czytało jak Disneya i jelonki Wink.

No oki, kumam. Ja wykonanie kupuję, bo raz - mam trochę tandetny gust, dwa - widzę w serii Zafona bardzo konkretne zamierzenie, które mnie strasznie jara. Ale z Marquezem to akurat kulą w płot, IMO. Trafnie o tym mówi wspomniany już tłumacz serii:

Carlos Marrodan Casas napisał:

i w „Cieniu wiatru”, i w „Grze anioła” dostrzegam odwołania do tradycji, którą autor uważa za niezwykle dla literatury istotną. Chodzi o zapoczątkowaną przez Aleksandra Dumasa, a kontynuowaną następnie przez Dickensa i Stevensona tradycję wspaniałych rzemieślników pisarskich – autorów, którzy pisali dużo, z odcinka na odcinek, trafiając do masowego czytelnika i dając mu rozrywkę. Wiek XX starał się tę literaturę – jako brukową – zepchnąć na margines, przeciwstawiając jej dzieła Prousta i Joyce’a. Zafon świadomie nawiązuje do tamtej wzgardzonej prozy. ( [link widoczny dla zalogowanych] )


@Anneke - "Więźnia..." czytałam tylko raz i faktycznie najmniej z niego pamiętam. Ale wrażenie na mnie zrobił, chyba właśnie dlatego, że mniej tu było fajerwerków, a więcej bardzo przykrego realizmu. Z drugiej strony - przy "Grze", która przeorała mi mózg, wszystko wypada dość blado.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:49, 02 Lis 2014    Temat postu:

Marquez to tylko przykład, do którego odwołałam się za kim innym, dla mnie jedynie symbol pokazujący rozbieżność między zamiarem a efektem. Jasne, że jakieś tam podobieństwa do niego się znajdą, zgodzę się jednak, że wiodące raczej nie są i może byłoby to szukanie ich na siłę Wink.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:57, 02 Lis 2014    Temat postu:

Si, si, chodzi o to, że Marquez to jednak literatura wysoka, a Zafón świadomie celuje w niską.
Co do podobieństw - Carlos Marrodan tłumaczył obu Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:40, 02 Lis 2014    Temat postu:

Ech, ja też mam (albo przynajmniej miewam) słabość do tanich motywów. Smile Niestety te wydają mi się kompletnie niewciągające, nieniosące nic nowego ani nieprzedstawione w oryginalny sposób. Ta książka nie dość, że jest potwornie przewidywalna (incestu czy kim jest mężczyzna bez twarzy domyśliłam się długo wcześniej), to kompletnie nieangażująca mnie emocjonalnie. Zupełnie nie ma puenty - i jak nie uważam, że książka zawsze musi ją mieć, to tu nie widzę atutów, które by to przesłoniły.
Dodam jeszcze, że zupełnie nie rozumiem, po co w powieści był wątek Klary, niemający żadnego wpływu na fabułę ani nieszczególnie na rozwój postaci. Żeby pokazać, jakie kobiety są złe i puszczalskie? Poważnie, nie rozumiem, jestem otwarta na posłuchanie interpretacji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 20:55, 02 Lis 2014    Temat postu:

Wątek Klary to chyba taki motyw pierwszej miłości młodzieńca. (Prawie)dojrzała kobieta i nastolatek- te sprawy

[quote]E. Nie no, Wiśniewski to jednak też nie ta klasa. Niżej, przy Coelho Wink. [quote]
nie porównuję oczywiście. Zachwycania się Zafonem się nie wstydzę, Wiśniewskim owszem. Tylko wtedy traktowałam oba dzieła podobnie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:12, 03 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
incestu czy kim jest mężczyzna bez twarzy domyśliłam się długo wcześniej

C'mon, każdy się domyślił, przecież to jest podane na tacy. Trzeba być czytelnikiem naiwnym i niewinnym jak nieobesrana łąka, żeby dać się zaskoczyć finałem. Chociaż pewnie i tacy są.

Leleth napisał:
Zupełnie nie ma puenty - i jak nie uważam, że książka zawsze musi ją mieć, to tu nie widzę atutów, które by to przesłoniły.

Eee... Jest oficjalne rozwiązanie zagadki, z dhramatycznym napięciem, nożami, pistoletami i śmiercią kliniczną, jest domknięcie (pozorne, ale...) wszystkich wątków przeszłych i teraźniejszych, i jeszcze klamra w postaci historii zataczającej koło. Toż to klasyk klasyków. Jakiego rodzaju puenty jeszcze byś chciała, co więcej można tu upchnąć? Morał?

dekadencja napisał:
Wątek Klary to chyba taki motyw pierwszej miłości młodzieńca. (Prawie)dojrzała kobieta i nastolatek- te sprawy

Tak, bo to jest - między innymi - powieść o dojrzewaniu. Dla mnie ten wątek jest też w fajny sposób realistyczny. Podoba mi się zderzenie durnych wizji Daniela z rzeczywistością. Bo, och, ach, niewidoma Klara, wzniosły anioł. Tak, jest niewidoma, ale jest też znudzoną, rozpuszczoną bogatą dziewczyną, która - ojej! - lubi seks. Tyle że nie z Danielem - bo z zauroczonym nią małolatem może się przyjaźnić, ale nie ma bata, mężczyzny w nim nie zobaczy. (Chociaż do głowy by mi nie przyszło wnioskować z tego, że jest "zła i puszczalska".) Scena przyłapania jej z nauczycielem muzyki jest troszkę obrzydliwa, mocno żenująca i jednak dosyć śmieszna. To bardzo zgrabnie i bez patosu opisany moment utraty pierwszych młodzieńczych złudzeń. I właśnie do tego, żeby Daniel stracił (duchową) niewinność, Klara była potrzebna, tak myślę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:39, 03 Lis 2014    Temat postu:

Rozwiązanie wątków to nie jest puenta. Nie, nie o chodzi mi o morał (walenia odbiorcy po głowie "pokażę ci, jak masz to interpretować" też nie lubię, wolę równowagę), ale o poczucie jakiejkolwiek celowości tej historii - nawet jeśli miała być tylko rozrywkową pulpą. Znowu posłużę tą recenzją, z którą się nawet nie do końca zgadzam, ale czułam się właśnie dokładnie tak:
Cytat:
Człowiek czeka w nieskończoność na puentę, potem okazuje się, ze puenta już była – chociaż nie, poczekaj, to nie było tak, niech sobie przypomnę – i wracamy w sam środek wydarzeń z oczami szklistymi i wlepionymi w bilboard nad głową opowiadacza dowcipów.

No nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w jakąś książkę tak zupełnie niezaangażowana emocjonalnie, a ja naprawdę lubię wstrząsające romanse (acz zdecydowanie wolę z happy endem Wink ), tanie motywy i mrok. Ale to jest oklepane i... dobra, nie będę się powtarzać po raz enty na temat moich odczuć. Wink Dla mnie tam jest zero napięcia w każdym razie.

Co do Daniela i Klary - jakby to... obiektywnie, powiedzmy, jestem w stanie jakoś zrozumieć zamysł. Subiektywnie nie uważam, żeby było to potrzebne. Gdyby to miało jakiś bardziej widoczny wpływ na losy czy osobowość Daniela... Nie mam problemu z wątkiem, mam problem z jego umiejscowieniem w fabule.

Mnie też by nie przyszło - póki nie przeczytałam zakończenia, w którym Daniel mówi, że och och, jakie to Klara ma stada kochanków, jak się boi zestarzeć, jak histerycznie szuka zmarszczek na twarzy, jak się jej małżeństwo oczywiście zaraz rozpadło. Wiem, że ta opinia jest przefiltrowana przez bohatera, ale w każdym razie zabrzmiała bardzo mało miło.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Pon 16:41, 03 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:18, 03 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Rozwiązanie wątków to nie jest puenta. Nie, nie o chodzi mi o morał (walenia odbiorcy po głowie "pokażę ci, jak masz to interpretować" też nie lubię, wolę równowagę), ale o poczucie jakiejkolwiek celowości tej historii - nawet jeśli miała być tylko rozrywkową pulpą. (...) No nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w jakąś książkę tak zupełnie niezaangażowana emocjonalnie, a ja naprawdę lubię wstrząsające romanse


Myślę, że tu faktycznie trudno się dogadać - albo ma się z książką chemię, albo się nie ma. Ja mam - i konkretnie z tą powieścią, i z całością twórczości Zafona. Bo lubię świadomych pisarzy - nawet jeśli się trochę popisują. Lubię literackie gry, a z Zafonem gra się naprawdę fajnie.
Chyba wciąż rozmijamy się w rozumieniu, czym ta książka "miała być". Bo, moim zdaniem:
Nie, nie miała być serio napisanym monumentalnym dziełem na miarę Marqueza czy kogo tam. Chociaż, owszem, jest spójną wielowątkową powieścią. Ale też i nie miała być "rozrywkową pulpą", na zasadzie "celowo piszemy szmirę w starym stylu, popisując się znajomością konwencji" - chociaż rozrywkowa, owszem, jest, a konwencja została zachowana. Nie miała być nawet parodią gatunku - chociaż chwilami z dużym wdziękiem się o nią ociera. (Kiedy czytam recenzje w stylu tej zalinkowanej przez Ciebie, ogarnia mnie chichot - bo to prawie jak czytać komentarze pod "HP i Płomień Miłości": "Droga Trinity, ręce opadły mi do kolan. Twoje opowiadanie jest wtórne, ma sporo niedociągnięć i błędów ortograficznych. Nie zniechęcaj się, lecz popracuj nad warsztatem i zatrudnij betę". Ojej, negatywny komć, i co ja teraz... Oh, wait. Cool )

W moim poczuciu Zafón wirtuozersko skorzystał z pewnej formy - w obrębie której potrafi się bardzo sprawnie poruszać, którą wyraźnie lubi i którą się bawi - żeby pokazać parę sztuczek, powiedzieć kilka istotnych rzeczy i wejść w dialog z co najmniej dwoma typami czytelnika (co najmniej, bo ta powieść zakłada nie tylko - jak w wyróżnieniu Eco - "czytelnika naiwnego" i "czytelnika krytycznego").
Tematem "Cienia" nie jest opowieść o Caraksie - to tylko sztafaż, wierzchnia warstwa. Mnie dużo bardziej interesuje to, dla czego ta opowieść jest pretekstem (i to też nie jest jedna rzecz). Chociaż zgrabnie uszytą i brawurowo zagraną warstwę wierzchnią też kupuję bez oporów - guilty pleasure, a jeśli autor bawił się równie dobrze, jak ja, to tym lepiej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:45, 03 Lis 2014    Temat postu:

No dobra, źle się wyraziłam. Miała być ubrana w formę rozrywkowej pulpy. Rozumiem, o co ci chodzi, poważnie Wink.
Zrównywanie tej recenzji z takim komciem jest dla mnie bezzasadne. (Recenzja jest dla mnie uroczo zabawna - czytałam jeszcze parę autorki i niezależnie od treści uwielbiam jej styl. No, ale to mało istotne). HP i płomień miłości jest oczywistą prowokacją, nastawioną na negatywne komcie. Więc nie rozumiem zrównywania prowokacji z grą i konwencją. Przedstawione w takiej formie to jest ałtoreczkowe - każdy, kto pisze negatywne komcie, ani chybi mnie nie zrozumiał! A może problem leży też po stronie autora? Nie wszystko da się wytłumaczyć "och, negatywny komć, to wspaniale, ktoś nie zrozumiał mojej gry z czytelnikiem, ależ ona sprytna". Negatywne opinie mają uzasadnienie, która warto poznać, a nie podniecać się "ojaaaa, mam hejterów, wspaniale, jestem taki sławny" (oczywiście nie mówię w tym momencie konkretnie o reakcji Zafona Very Happy ).
No i - wierzę, ze przeanalizowałaś dogłębnie Zafona i może znasz się na nim lepiej niż większość, ale wciąż jest dla mnie niezrozumiałe, że możesz twierdzić z przekonaniem, po co i dlaczego pisał, odnośnie tych negatywnych komciów. Ja bym nie mogła o jakichkolwiek zamiarach jakiegokolwiek autora mówić z pełnym przekonaniem Wink. Chyba że to o jego fanów chodzi. Bardzo możliwe, że nadinterpretuję w tym momencie twoją wypowiedź, bo nie jest ona dla mnie do końca jasna, więc w razie czego - daj znać Wink.

Ponadto potwornie nie lubię ludzi mówiących - to nie do Ciebie, nie odbieraj tego tak, po prostu moja ogólna zrodzona refleksja, w ogóle abstrahując od Zafona, ale drażni mnie to niemiłosiernie i w końcu mam okazję do wylania z siebie - "nie zrozumiałaś tej powieści, jej konwencji, nie dorosłaś do niej, nie zauważasz jej wdzięku, nie wiesz, co autor miał na myśli itd.". Ja wiem, co autor miał na myśli, w jednym wypadku - jeśli sam jasno to powie. Tekstem pozaksiążkowym, bo ten książkowy to zawsze jest treść do interpretacji, żeby nie wiem, jak była jasna. I nawet jeśli powie, ja się z nim nie muszę zgadzać. Mogę mieć inną interpretację, ale nie będę się zgadzać, że jedna jest lepsza od drugiej, bo nie ktoś nie pojął światłych zamiarów i geniuszu pisarza - niezależnie od tego, z którą interpretacją się zgadzam, a może z obiema nie zgadzam się w ogóle. Może nie pojął, ale może książka wcale nie jest dobra, a może autor najwyraźniej nie umiał przekazać swoich zamiarów tak, żeby czytelnik go zrozumiał (jasne, że zawsze ktoś nie zrozumie, ale często jest też tendencja do masturbacji się "moją twórczość w pełni pojmują tylko nieliczni, a jak się nie podoba, to nie moja wina, tylko oni nie rozumiejo"), a może to ten czytelnik doceniający geniusz autora nadinterpretuje? Trudno zresztą rozstrzygnąć to obiektywnie.

Cóż mogę powiedzieć, wracając do Zafona i końca wypowiedzi - no nic nowego. Nie widzę wirtuozerii, nie widzę wdzięku, nie widzę dobrego przekazania istotnych rzeczy, mroczny romans i kryminał mnie nie angażuje, całość zupełnie nie wciąga. Widzę tylko średniego pisarza. No bywa i nie ma to żadnego związku z pojmowaniem geniuszu Wink. Ale oczywiście o indywidualny odbiór się nie będę spierać, bo po pierwsze po co, a po drugie jak.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Pon 18:59, 03 Lis 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:37, 03 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

HP i płomień miłości jest oczywistą prowokacją, nastawioną na negatywne komcie. Więc nie rozumiem zrównywania prowokacji z grą i konwencją. W ogóle jest dla mnie trochę niezrozumiały koniec tej wypowiedzi - znaczy co, Zafon pisał dla nabijania się z negatywnych komci i biednych nierozumiejących maluczkich?


Nie no, nie przypuszczam, żeby pisał dla nabijania się. Ale i nie pisał całkiem poważnie, nie ukrywał, że porusza się w obrębie pewnej konwencji. Zarzucanie mu czegoś, co zrobił celowo, jest jak pouczanie prowokatora - stąd moje skojarzenie. Też nie lubię, kiedy ktoś mówi "nie rozumiesz głębi tej powieści", bo to zwykle metoda obrońców grafomanów Wink. Ale tu nie o głębię chodzi. Jeśli ktoś ewidentnie nie widzi, że autor puszcza do niego oko... i pulta się, i wyższościowo udowadnia, jakaż to szmira... no, pardon, mnie to bawi. Czym innym są robione na żywca refleksje czytelnicze, czym innym recenzja. Ktoś, kto bierze się za pisanie recenzji, powinien jednak być w miarę w temacie (chociażby rozpoznawać stylizację). Inaczej naraża się na śmieszność, szczególnie kiedy próbuje pisać prześmiewczo.

Leleth napisał:

wciąż jest dla mnie niezrozumiałe, że możesz twierdzić z przekonaniem, po co i dlaczego pisał. Ja bym nie mogła o jakichkolwiek zamiarach jakiegokolwiek autora mówić z pełnym przekonaniem Wink (...) Ja wiem, co autor miał na myśli, w jednym wypadku - jeśli sam jasno to powie. Tekstem pozaksiążkowym, bo ten książkowy to zawsze jest treść do interpretacji, żeby nie wiem, jak była jasna.


Bez przesady z tym pełnym przekonaniem. Wszędzie zastrzegam, że "według mnie" i "mam poczucie" - interpretuję, mówię, czym jest ta powieść dla mnie, o co autora podejrzewam, a o co nie. To raz.
Dwa - faktycznie przeczytałam sporo wywiadów. I owszem, Zafón dużo w nich powiedział. O fascynacji XIX-wieczną szmirą, powieścią ocinkową i policyjną, o pracy ghost writera przy amerykańskich filmach kryminalnych klasy D (chociaż to akurat bardziej wyszło przy "Grze"), o tym, czym jest dla niego literatura... I to, co mówi "tekstem pozaksiążkowym" jest dla mnie w pełni spójne z tym, co odnajduję w jego pisaniu.
Trzy - wiem, że pojedyncza powieść powinna tłumaczyć się sama, ale "Gra anioła" naprawdę wpływa na postrzeganie "Cienia", a ponieważ ją czytałam, już nie umiem się tej nowej perspektywy pozbyć. "Gra" jest tak ewidentną metapowieścią, że automatycznie człowiek zaczyna szukać podobnych zabiegów w "Cieniu".

Leleth napisał:

Cóż mogę powiedzieć, wracając do Zafona i końca wypowiedzi - no nic nowego. Nie widzę wirtouzerii, nie widzę wdzięku, nie widzę dobrego przekazania istotnych rzeczy, mroczny romans i kryminał mnie nie angażuje, całość zupełnie nie wciąga. Widzę tylko średniego pisarza. No bywa i nie ma to żadnego związku z pojmowaniem geniuszu Wink.


No bywa, de gustibus etc., ale to już chyba dawno ustaliłyśmy Smile. Bajdełejem, to, co mnie w "Cieniu" tak naprawdę, naprawdę i najbardziej urzeka, to nie jakieś głębokie głębie i nawet nie gry. Tylko opis Barcelony. I ludzi z Barcelony, usiłujących poradzić sobie z paskudną rzeczywistością w bardzo konkretnym momencie historycznym.

Ed. Zła literka.
Ed 2. A nawet całe słowo.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Pon 20:09, 03 Lis 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11716
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:54, 03 Lis 2014    Temat postu:

No mnie jedna rzecz pewnie ucieka - choć przypuszczam, że dla oceny książki to by nie miało żadnego znaczenie - bo ja kompletnie nie mam wyobraźni i widzenia przestrzennego (3 klasę w liceum na matmie położyłam też przez to, że braliśmy mnóstwo stereometrii - każde zadanie zaczynało się od "wyznacz kąt/przekątna w bryle" i już po tych czterech słowach wiedziałam, że nie ma sensu zaczynać go robić) - i opisy przeskakuję zazwyczaj zupełnie automatycznie i bezwiednie. Dlatego zawsze mnie dziwili ludzie narzekający na opisy w Nad Niemnem czy W pustyni i puszczy, bo ja ich zwyczajnie nie widziałam Wink. Z pisaniem ich u siebie też mam ogromny problem. Ale myślę, że klimat da się poczuć i bez tego.

Resztę przyjmuję jak najbardziej do wiadomości i dziękuję za rozjaśnienie punktu widzenia Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:07, 03 Lis 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
No mnie jedna rzecz pewnie ucieka - choć przypuszczam, że dla oceny książki to by nie miało żadnego znaczenie - bo ja kompletnie nie mam wyobraźni i widzenia przestrzennego


Ja też nie bardzo. Po prostu mieszkałam w Barcelonie prawie pół roku, niewiele tam miałam do roboty i w zasadzie całymi dniami (i nocami) łaziłam po mieście. Do dziś potrafię z pamięci odtworzyć większość tras. No i jak po tych paru miesiącach znów przeczytałam "Cień wiatru", to te opisy walnęły mnie jak obuchem - wszystko mi się wyświetlało, każdy zaułek i uliczka, a Zafón dostał +50 do zajebistości Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Polecanki filmowo-książkowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin