Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ulubione opkowe motywy
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 5:05, 30 Lip 2015    Temat postu: Ulubione opkowe motywy

Właściwie to chciałam tylko o coś zapytać, ale pomyślałam, że mogę zrobić ogólny temat na wszelki wypadek. Nie pamiętam, czy gdzieś już taki jest, jeśli tak, proszę o przeniesienie.

W każdym razie pytanie jest takie: chciałabym napisać opko, taką niewspółczesną romanso-obyczajówkę (lata 20 albo 30 XX wieku pewnie). I ja serio tak lubię tanie motywy, i tak bym chciała, żeby tam były takie dramaty Very Happy. Więc, macie może jakieś opkowe (ale bez strasznego przegięcia, takie, które da się napisać bez dojmującej żenui) motywy, które lubicie? Wiecie, jakaś wielka miłość odkryta po latach, bo wcześniej się myślało, że się kocha innego, ale nie, tamten nic nie znaczył i w ogóle (bonus, jeśli na skutek zagrożenia życia tró lofa), rzucenie się w romans z kimś innym, bo przypomina tró lofa, ślub z rozpaczy, takie rzeczy Very Happy. Nie tylko romansowe, obyczajowe też.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 799
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:05, 30 Lip 2015    Temat postu:

Mój ulubiony harlequinowy wątek: On i Ona bardzo się kochają, niestety On wpada pod pociąg/wysyłają go na wojnę, gdzie dostaje kulkę/połyka go czarna dziura; Ona, niczym Bella Swan, zyskuje Dziurę pod Cyckiem i zarzeka się, że już nigdy nikogo nie pokocha. Na scenę wkracza Ten Trzeci: przystojny, majętny, bogaty, wykształcony, kulturalny, który oczywiście zakochuje się w Niej bez pamięci. Ona, przyciskana przez rodziców, wychodzi za TT (jest jej już wszystko jedno) i z czasem zaczyna się nawet do niego przywiązywać, choć oczywiście TT niej jest w stanie zastąpić Jego. Mija rok/dwa/pięć, nasi bohaterowie wiodą spokojne, choć nudne i wyprane z namiętności życie, aż tu nagle - tak, zgadliście - wraca On. Okazuje się, że wcale nie zginął, tylko wpadł do niewoli/zapadł w śpiączkę/miał tymczasową amnezję, ale jak tylko doszedł do siebie, w te pędy poleciał do Niej. Konflikt, łzy, zgryzota itp.

Leleth, wystarczająco opkowe? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Saint Peter S. Rock



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2348
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:58, 30 Lip 2015    Temat postu:

Świetny temat! Zasadniczo więcej jest motywów opkowych które lubię, niż tych na czarnej liście, ale taki absolutne podium, to:

- bogacze wrzuceni nagle w sytuację, w której muszę sobie radzić jak zwykli zjadacze chleba. Najlepiej w romansach historycznych albo historical!AU - brak służącego od lewej sznurówki, te sprawy. Smile Ale współcześnie też da się to ładnie poprowadzić... Ważne tylko, żeby było ciekawie i nieirytująco opisane - nie trudno zrobić z postaci marudną mimozę którą czytelnik ma ochotę trzepnąć przez łeb. Sztuką jest napisanie tego tak, żeby nad takim delikwentem trochę się rozczulić, a trochę myśleć, że należy mu się. Czytałam kiedyś opko, nie pamiętam fandomu, w którym bohater po raz pierwszy w życiu zobaczył krowę na pastwisku i uśmiałam się jak dzika z opisu jego reakcji i reakcji otoczenia na jego reakcję. Dobry też w wersji obyczajowej, gdzie pomaga to Głównemu Bohaterowi zrozumieć Główną Bohaterkę i jej dawne życie - a potem jest ślub. Very Happy

- jak już jesteśmy przy rozpuszczonych bogaczach, to chyba najsłabszym moim punktem, który gwarantuje że dzieUo przeczytam choćby niewiadomo jakim było chłamem jest motyw: Ładna Buzia (płci dowolnej) drygująca Wielkim Złym Misiem (albo całą ich drużyną) jak lalkarz Pinokiem. I opiekuńcze ramię Złego Misia chroniące cześć i honor tejże postaci, bo po co ona/on ma sobie rączki brudzić, od tego ma ludzi, no nie? Motyw kocham i cierpię, że jest go tak mało w ff, a w harlequinkach to już w ogóle wcale chyba. (W filmach też chała-monstre, zaczątki widziałam chyba tylko w "Jupiter: Ascending".) Publiczność wydaje się preferować odwrotną dynamikę, nie wiedzieć czemu...
UWAGA: nie mylić z Twardziel Który Jest Misiem Tylko Dla Mnie, to inny motyw. Zły Miś musi być na zawsze gotów na rozkaz i skinienie palca, Twardziel działa niezależnie. Very Happy

- niepozorni, z którymi trzeba się liczyć. Tutaj głównie celuję w płeć męską, bo wśród kobiecych bohaterek sporo jest tego motywu. Wliczają się w to ludzie na stanowiskach, magowie, posiadacze zabójczych/niebezpiecznych umiejętności itd., no słowem każdy, kto może zaszkodzić jakoś głównemu bohaterowi. A jeszcze, jeśli do tej pory nikt mu nie był w stanie zaszkodzić i mamy element szoku poznawczego, no bo jak to, niski pucołowaty blondynek/ka może mnie zabić na śmierć? Very Happy A potem mamy romans, w którym aż wrze i iskry lecą! Ah!

Na razie tyle, chyba że mi się przypomni coś (a na pewno się przypomni).

E: literóóówikiii.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 12:02, 30 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:06, 30 Lip 2015    Temat postu:

O, jak tak Lizard wypisywała te motywy, to mi się przypomniał jeden z moich ulubionych, czyli wielki, groźny typ, którego wszyscy się boją, ale który dla swojego dziecka jest w stanie zrobić wszystko. Przy czym bardziej to w kategorii małych dzieci, bo jeśli chodzi o nastolatków (szczególnie nastolatki), to można niefajnie wpaść, o czym kiedyś pisała Kiciputek na swoim blogasku. Bardziej mi chodzi o bardzo-bardzo groźnego bossa mafii albo pana admirała, który niszczy wrogie floty pijąc poranną kawę, a którzy przed urodzinami dziecka miotają się po sklepach i zastanawiają, czy córeczka woli pluszowego fioletowego misia czy zielonego dinozaura.

A jeszcze z takich motywów romansowych, to zawsze miałam słabość do czegoś w stylu coffe shop AU, również w wersji bez AU. Tzn. że bohaterowie spotykają się najpierw w relacji sprzedawca-klient, nawet niekoniecznie w kawiarni, ale nawet i sklepie wędkarskim. Może i to bardzo popularne, ale imo to wciąż lepszy motyw na zaczęcie wątku niż zmuszenie bohaterów, żeby na siebie wpadli i jedno przewróciło drugie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:47, 30 Lip 2015    Temat postu:

Moja absolutna słabość: odklejeni od rzeczywistości, zaczytani w romansach Don Kichotowie, którzy gotowi są adorować, wielbić, walczyć o honor damy - i wykładają się co chwilę na tych romantycznościach. Ew. bywają niezrozumiani przez swoje damy, które okazują się twardymi, trzeźwymi babkami. (pamięta ktoś Gila z O północy w Paryżu? Rozczulał mnie na potęgę)

Poza tym, bo ja na detal wrażliwa: kwiaty i liściki zostawiane po kryjomu na progu! Wyskakiwanie do lubego przez okno! Wszelkie księżyce, łódki, wiersze i patrzenia w gwiazdy też mnie biorą. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:14, 30 Lip 2015    Temat postu:

maryboo napisał:
Mój ulubiony harlequinowy wątek: On i Ona bardzo się kochają, niestety On wpada pod pociąg/wysyłają go na wojnę, gdzie dostaje kulkę/połyka go czarna dziura; Ona, niczym Bella Swan, zyskuje Dziurę pod Cyckiem i zarzeka się, że już nigdy nikogo nie pokocha. Na scenę wkracza Ten Trzeci: przystojny, majętny, bogaty, wykształcony, kulturalny, który oczywiście zakochuje się w Niej bez pamięci. Ona, przyciskana przez rodziców, wychodzi za TT (jest jej już wszystko jedno) i z czasem zaczyna się nawet do niego przywiązywać, choć oczywiście TT niej jest w stanie zastąpić Jego. Mija rok/dwa/pięć, nasi bohaterowie wiodą spokojne, choć nudne i wyprane z namiętności życie, aż tu nagle - tak, zgadliście - wraca On. Okazuje się, że wcale nie zginął, tylko wpadł do niewoli/zapadł w śpiączkę/miał tymczasową amnezję, ale jak tylko doszedł do siebie, w te pędy poleciał do Niej. Konflikt, łzy, zgryzota itp.

Leleth, wystarczająco opkowe? Very Happy

Wiesz, w zasadzie to planowałam to napisać Rolling Eyes tylko z modyfikacją od połowy (no i ona wychodzi za TT z rozsądku i bo jest jej wszystko jedno, nikt jej nie przyciska). Bohaterowie wiodą pozornie spokojne życie, jednak TT miota ukryta namiętność, myślał, że mu wystarczy, jeśli z nią będzie, ona nie musi go kochać, a jednak nie. Narastają konflikty i drobne nieporozumienia. TT jest za dumny, żeby powiedzieć żonie, że ją kocha czy z nią wyczerpująco porozmawiać. Pewnego dnia ma jednak jakiś wypadek. Ona we wczonsie, uświadamia sobie, ile on dla niej znaczy. Zaczyna im się układać o wiele lepiej, ale nagle wraca On. TT załamany, myśli, że ona odejdzie, nigdy go tak nie kochała. Ona spotyka się z Nim. Jego widok budzi w niej zero emocji, uświadamia sobie, że to było tylko dziecinne zadurzenie, a tak naprawdę kocha TT. Mówi TT, że jest głuptasem, uwielbia go i nigdy nie zostawi, luvvvv forevah.

Poza tym świetne, 10/10, więcej takich poproszę.

E. doprecyzowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Czw 18:23, 30 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2137
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:39, 30 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
- jak już jesteśmy przy rozpuszczonych bogaczach, to chyba najsłabszym moim punktem, który gwarantuje że dzieUo przeczytam choćby niewiadomo jakim było chłamem jest motyw: Ładna Buzia (płci dowolnej) drygująca Wielkim Złym Misiem (albo całą ich drużyną) jak lalkarz Pinokiem. I opiekuńcze ramię Złego Misia chroniące cześć i honor tejże postaci, bo po co ona/on ma sobie rączki brudzić, od tego ma ludzi, no nie? Motyw kocham i cierpię, że jest go tak mało w ff, a w harlequinkach to już w ogóle wcale chyba. (W filmach też chała-monstre, zaczątki widziałam chyba tylko w "Jupiter: Ascending".) Publiczność wydaje się preferować odwrotną dynamikę, nie wiedzieć czemu...

Lubię coś podobnego. Dominująca, bystra kobieta dyskretnie owija sobie wokół palca mężczyznę, a kiedy ten się zorientuje, tkwi już po uszy w jej sidłach. Takie "I want to love you but I better not touch (don't touch)/I want to hold you, but my senses tell me to stop/I want to kiss you but I want it too much (too much)/I want to taste you but your lips are venomous poison", że zacytuję jedną z moich ulubionych piosenek. Do tego mamy stracie mocnych charakterów od którego lecą iskry, ogień, dramę i intrygę. Szukam takich opek, nie mogę znaleźć, więc piszę sobie swoje, o!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Saint Peter S. Rock



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2348
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:44, 30 Lip 2015    Temat postu:

Galnea napisał:
Szukam takich opek, nie mogę znaleźć, więc piszę sobie swoje, o!


Daj znać jak napiszesz, to przeczytam. Wink Mnie też cały czas kusi, żeby coś zacząć, jako że prawie wszystkie moje kłębiące się pomysły zawierają ten motyw (tylko że ja głównie slashe jednak, obawiam się, że przy próbie wsadzenie kobity na piedestał wyszło by mi alter-ego autorki i bym została ałtorKasią icowtedy?! :O).

I jeszcze przypomniało mi się, że lubię motyw starszego rodzeństwa za wszelką cenę chroniącego młodsze, już w dorosłym życiu. Tyle że znów, nie na zasadzie "ja wiem co dla niej/niego najlepsze", tylko raczej "jak śmiałeś skrzywdzić tę [link widoczny dla zalogowanych] walcz lub gin!"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 19:44, 30 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2137
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:58, 30 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
Galnea napisał:
Szukam takich opek, nie mogę znaleźć, więc piszę sobie swoje, o!

Daj znać jak napiszesz, to przeczytam. Wink Mnie też cały czas kusi, żeby coś zacząć, jako że prawie wszystkie moje kłębiące się pomysły zawierają ten motyw (tylko że ja głównie slashe jednak, obawiam się, że przy próbie wsadzenie kobity na piedestał wyszło by mi alter-ego autorki i bym została ałtorKasią icowtedy?! :O).

Spoko, ale jest jeden problem - to jest crossover i o ile jednego fandomu specjalnie nie trzeba znać, to Odblaski Eterny już tak (przynajmniej pierwsze dwa tomy, żeby kojarzyć realia). Ale jeśli i tak będziesz chciała, to nie ma sprawy.

Ja za to slaszów nie tykam (natomiast fem-slasze owszem).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5717
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 20:59, 30 Lip 2015    Temat postu:

A ja właśnie lubię motyw starszego rodzeństwa, które Wie Lepiej, co jest dobre dla młodszego, zwłaszcza w relacji brat-brat. Noale ja ogólnie lubię niezbyt zdrowe motywy rodzinne i, hm, "słabą męskość".
Z drugiej strony - rodzic, który zrobiłby obłędnie dużo dla nastoletniego albo wręcz dziecka, to rzecz, którą jak najbardziej da radę napisać nietoksycznie. Zwłaszcza w niebezpiecznych, "brudnych" realiach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Anioł w toalecie



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 840
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:17, 30 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
- bogacze wrzuceni nagle w sytuację, w której muszę sobie radzić jak zwykli zjadacze chleba. Najlepiej w romansach historycznych albo historical!AU - brak służącego od lewej sznurówki, te sprawy. :) Ale współcześnie też da się to ładnie poprowadzić...

Da się. Dokładnie w tych klimatach, z akcją dziejącą się współcześnie, jest powieść "Królowa i ja" Sue Townsend (tej od dzienników Adriana Mole'a). Generalnie rzecz o tym, jak po zmianie ustroju na republikański królowa angielska wraz z rodziną musi przeprowadzić się do mieszkania socjalnego, nauczyć się liczyć wydatki, robić zakupy, sama zapinać guziki, itd.

(od razu dodam, że drugą część należy omijać, bo nie daje rady. O ile pierwsza była całkiem zabawna, o tyle przy drugiej można tylko przewrócić oczami, czytając, jak totalitarna dyktatura republikańskiej partii ludowej wprowadza w Wielkiej Brytanii takie elementy terroru jak, shock & horror, DOWODY OSOBISTE)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Czw 21:29, 30 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:13, 30 Lip 2015    Temat postu:

Może jestem dziwna, ale większość motywów, które podajecie, wcale mi nie brzmi jakoś specjalnie opkowo Razz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:35, 30 Lip 2015    Temat postu:

Wszystko da się zrobić opkowo. Wszystko-wszystko.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:38, 30 Lip 2015    Temat postu:

Owszem, ale jest różnica między motywami, które są opkowe, a takimi, które da się takimi zrobić Wink.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kanciarski Nie Kant Stołu
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:29, 30 Lip 2015    Temat postu:

Trudne dzieciństwo, trauma, źli rodzice?
E: Boże, cytat z twojej sygnatury, Leleth... :D


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kanciarski Nie Kant Stołu dnia Czw 23:32, 30 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:30, 02 Sie 2015    Temat postu:

Jeżeli chodzi o takie typowo opkowe motywy, to jednym z moich ulubionych jest ten ze szpitalem/zagrożeniem życia i/lub zdrowia Very Happy W sensie, najlepiej, jeżeli myślą, że się nie lubią albo jedno jest zakochane, a drugie myśli, że nie bardzo, aż tu wtem! jedno z nich trafia do szpitala (z czymś poważnym albo z czymś, co okazuje się zupełnie niezagrażające niczemu)/ociera się o śmierć/cokolwiek i nagle oboje orientują się, jak bardzo im na sobie zależy (albo to, któremu wcześniej nie zależało, nagle się orientuje, że jednak mu zależy!). Takie guilty pleasure Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:45, 02 Sie 2015    Temat postu:

Tak, ja też uwielbiam ten motyw Very Happy od kiedy przeczytałam "Anię na Uniwersytecie" Very Happy (ale już raz go użyłam, smutek Sad inna sprawa, że dość bez sensu i mogłabym wywalić, żeby użyć w obecnym, ale na myśl o kolejnym poprawianiu tego (znaczy poprzedniego) opka robi mi się słabo). W ogóle mam straszną słabość do takich tanich, harlekinowych chwytów, są cudowne Very Happy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Dawidek w kozakach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2034
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:12, 02 Sie 2015    Temat postu:

O, Mal, też mam słabość, z tą różnicą, że obojgu bardzo na sobie zależy, tylko jedna strona nie okazuje tego otwarcie, druga smuta że nie jest aż tak ważna dla tej pierwszej, gdy WTEM!, druga trafia do szpitala (najlepiej zostawszy spraną w słusznej sprawie, ale już nie wybrzydzajmy), a pierwsza cały czas waruje przy łóżku i odchodzi od zmysłów, co to będzie, co to będzie!

Z moich guilty pleasure jest karanie mendowatych charakterów, tych takich lżejszego kalibru, co to donoszą, puszczają paskudne plotki, upokarzają pozytywne postacie, lokalni rasiści, seksiści i temu podobni. Tylko żadnego tarzania ich w gnoju (tak, dodatku do "Frozen", na ciebie patrzę), tylko zasłużone napiętnowanie społeczne - pozbawienie wysokiego stanowiska w atmosferze hańby, ukochany/a przegląda na oczy i zrywa zaręczyny, odebranie nagrody, takie tam. Potrzebuję zaspokojenia mojego poczucia sprawiedliwości.
(W sumie kojarzy mi się to bardziej z filmami klasy B, ale jest to jakiś krewny "podmieńmy Złej Barbie różowy lakier na czarny, niech ma za swoje!")

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:40, 02 Sie 2015    Temat postu:

Kazik napisał:
Z moich guilty pleasure jest karanie mendowatych charakterów, tych takich lżejszego kalibru, co to donoszą, puszczają paskudne plotki, upokarzają pozytywne postacie, lokalni rasiści, seksiści i temu podobni. Tylko żadnego tarzania ich w gnoju (tak, dodatku do "Frozen", na ciebie patrzę), tylko zasłużone napiętnowanie społeczne - pozbawienie wysokiego stanowiska w atmosferze hańby, ukochany/a przegląda na oczy i zrywa zaręczyny, odebranie nagrody, takie tam. Potrzebuję zaspokojenia mojego poczucia sprawiedliwości.
(W sumie kojarzy mi się to bardziej z filmami klasy B, ale jest to jakiś krewny "podmieńmy Złej Barbie różowy lakier na czarny, niech ma za swoje!")

Toż to "Niebezpieczne związki" Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Japoński Mafiozo



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1260
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Sob 0:07, 15 Sie 2015    Temat postu:

Ktoś zamordował moją matkę? Muszę poszukać ładnej sukienki na pogrzeb...

Zupełny brak emocjonalnych reakcji u bohaterów opek to coś uroczego. Mamy tu taką sytuację: matka bohaterki zostaje zabita, bo "trafiono ją w serce". I zaraz od razu umiera. Następnego dnia bohaterka idzie do babci powiedzieć, że jej córka umarła. Gdy jej nie zastaje, idzie do sklepu. I tam, po raz pierwszy od dwóch dni, pojawia się u niej jakaś emocja - radość że znalazła idealną sukienkę.

Cytat:
Na drugi dzień tata poszedł do kościoła ustalić datę pogrzebu, postanowił jeszcze pójść na policję aby dowiedzieć się jak zmarła. Zdziwiłam się, bo długo nie wracał, a ja musiałam być parę minut wcześniej w szkole. Poszłam więc sama, w pewnym momencie zawróciłam i po chwili byłam przy przystanku autobusowym. Postanowiłam pojechać do babci aby poinformować ją o tragicznej śmierci jej córki. (...)
Po nieudanej próbie odwiedzenia babci podjęłam decyzję udania się do pobliskiego centrum handlowego w celu zakupienia sukienki na pogrzeb. Chciałam aby była na właśnie takie uroczystości. Gdy dotarłam do celu, postanowiłam zobaczyć plan sklepu. Najbliższym sklepem z eleganckimi sukienkami-który znałam z innych centrum handlowych- był...
[tu następuje wyliczanka markowych sklepów i obszerny opis strojów]
...nieopodal był sklep-Czarna Róża- zorientowałam się, że to sklep związany z pogrzebem i postanowiłam tam pójść. Szukałam, szukałam, aż znalazłam piękną, czarną sukienkę i to w moim rozmiarze! Uradowana pobiegłam jak szalona do przymierzalni i z każdej strony się obejrzałam, leżała na mnie jak ulał!

[link widoczny dla zalogowanych]

W następnym rozdziale idzie do babci i wyjawia jej co się stało. Babcia przyjmuje to ze spokojem. Następnie gadają sobie co tam się działo ostatnio w szkole i śmieją się z lokaja babci.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zaciekawiony dnia Sob 0:08, 15 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17218
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:23, 15 Sie 2015    Temat postu:

O ile to nie jest świadoma kreacja bohaterki jako istoty upośledzonej empatycznie, to z tego wypływa jeden optymistyczny wniosek: aŁtorka nigdy jeszcze nie miała do czynienia ze śmiercią bliskiej osoby i nie ma pojęcia, jak to się przeżywa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:08, 15 Sie 2015    Temat postu:

Szczerze? Ja po przeżyciu śmierci bliskiej osoby wręcz przeciwnie, zaczęłam dużo łagodniej traktować ałtoreczki.
Wcześniej wydawało mi się, że żałoba to taka czarna dziura, stan permanentnej depresji, jak jesteś w stanie zrobić cokolwiek bardziej konstruktywnego, to jesteś bezuczuciowym bucem.
Potem zmarła moja babcia.
Babcia była osobą, którą kochałam najbardziej na świecie. Nikt inny nie był dla mnie - i w ogóle - taki dobry, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek choćby podniosła na mnie głos. Ciągle zdarza mi się płakać na samo jej wspomnienie, bardzo za nią tęsknię, czasem miewam sny, że wciąż żyje.
Kiedy ojciec mnie obudził, żeby poinformować o jej śmierci, oprócz chęci płaczu czułam też irytację, że wszedł do mojego pokoju, kiedy mam bałagan. Po krótkich odwiedzinach w jej domu poszłam spać, bo głównie to czułam się niewyspana, i zasnęłam bez najmniejszych problemów. Na drugi dzień jednym z moich większych problemów było to, że kurczę, teraz pogrzeb będzie, a ja powinnam wracać na uczelnię, bo akurat w ten dzień miałam referat do wygłoszenia i będę musiała się tłumaczyć wykładowczyni, a i tak mam już jedną nieobecność z tego przedmiotu.
Fakt faktem, że wiedziałam i byłam trochę przygotowana na to, że babcia niedługo odejdzie - bardzo cierpiała i myślałam nawet, że może tak byłoby lepiej, lżej. Niemniej problemów z normalnym funkcjonowaniem, z cieszeniem się życiem, drobiazgami, głupotami, nie miałam najmniejszych. Czułam smutek, podczas wizyty u psychologa przepłakałam dosłownie całą sesję, ale on nie przesłaniał mi absolutnie niczego.
Kiedy byłam w gimnazjum, mojemu koledze z klasy - popularnemu, wesołemu - zmarł na raka ojciec. To było gdzieś na początku tygodnia, na końcu ten kolega wrócił do szkoły i zachowywał się najnormalniej pod słońcem, jak zawsze śmiał się i wygłupiał. Pamiętam, że czułam się wtedy zszokowana, ale teraz widzę, że byłam mocno niesprawiedliwa. Ludzie różnie przeżywają żałobę. To nie jest koniec świata.
Oczywiście, takie opisy jak powyższy są przerysowane i przez to niesmaczne, najpewniej też wynikają z niewiedzy. Ale nie lubię mówienia, że każdy musi odczuwać traumę czy z wolna przechodzić przez wszystkie stadia żałoby, bo inaczej jest niewrażliwy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:18, 15 Sie 2015    Temat postu:

Yup, potwierdzam. W ciągu pół roku zmarli mi obaj dziadkowie - w dwa dni po śmierci pierwszego kończyłam wesołego fika do Wiedźmina. Wtedy przypisywałam to wyparciu i odreagowaniu, a może po trochu temu, że nie byliśmy z dziadkiem bardzo blisko.
Niedawno zmarł drugi, z tej okazji rodzina przez trzy dni zbierała się na różaniec i wiecie co? To były strasznie wesołe trzy dni, dowcipkowaliśmy, oglądaliśmy stare zdjęcia, pojadaliśmy ciasta. Było, kurczę... fajnie. A wątpię, by wszyscy jak jeden mąż (jest nas dwudziestka wnuków) mieli te same sposoby odreagowania lub czuli się równie oddaleni co ja. Dlatego też, kiedy widzę bohaterkę na lajcie przechodzącą nad śmiercią bliskich, wyciągam tylko jedne wniosek: bohaterka na lajcie przechodzi nad śmiercią bliskich (i najczęściej jest słabo napisana). O doświadczeniach autorki to nie mówi literalnie nic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 20:21, 15 Sie 2015    Temat postu:

Ja pamiętam, że gdy umarł mój ojciec, poczułam podekscytowanie faktem, że polecę na pogrzeb samolotem (to byłby mój pierwszy lot) i było mi z tego powodu bardzo głupio.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17218
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:22, 15 Sie 2015    Temat postu:

No tak, ale gdzieś jednak było miejsce na ten smutek, a z tego opisu wynika, że bohaterka w ogóle nie odczuwała nic, dopóki nie uradowała się z powodu nowej sukienki. Tak jakby obejrzała w telewizji informację o śmierci obcej osoby i szła na jej pogrzeb, bo ja wiem, z ciekawości.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:24, 15 Sie 2015    Temat postu:

I stąd wniosek, że sami wpędzamy się w poczucie winy tym wymogiem, by postacie fikcyjne dołowały przez miesiące. Razz Ja też za pierwszym razem szukałam sobie usprawiedliwień dla faktu, że w czasie żałoby mam zaskok weny na pisanie gagów.

E: Z doświadczeń moich, Leleth i Ireny, znaczy. Post Kury wskoczył w międzyczasie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Sob 20:25, 15 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:25, 15 Sie 2015    Temat postu:

No, gdyby zmarli rodzice mojego ojca, to pewnie nie poczułabym absolutnie nic (może poza lekkim współczuciem dla ojca), widujemy się średnio raz na rok-dwa, mimo że mieszkają o kilka kilometrów.
Bardzo irytuje mnie ten społeczny shaming. Ja się mam za osobę wrażliwą. Mogę się mylić - ale nie sądzę, żeby to, jak przeżywam żałobę, miało na to akurat wpływ. (A jeśli nawet ktoś jest mało wrażliwy, to co właściwie z tego?) Ale musisz cierpieć, przeżywać, mieć traumę, bo inaczej czeka cię niechybne podejrzenie socjopatii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:35, 15 Sie 2015    Temat postu:

Generalnie wszyscy mamy skłonności do upraszczania- albo supergłęboka żałoba albo zupełny lajt. A najczęściej jest miks emocji bardzo trudny do oddania i różniący się między wypadkami nawet u tej samej osoby. Ale jest różnica między nierezygnowaniem z życia, martwieniem się o codzienne sprawy a przeskakiwaniu od śmierci najbliższej osoby do radości z sukienki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17218
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:37, 15 Sie 2015    Temat postu:

Nieno, nie wymagam dołowania się przez miesiące. Ja też po śmierci taty żyłam normalnie, chodziłam na piwo itd. Nie żądam, żeby każdy koniecznie przeżywał żałobę dramatycznie i ze straszną traumą, wiem, że ludzie mają różnie.
Ale po pierwsze, tu zmarła matka, a do własnej matki rzadko człowiek ma stosunek totalnie obojętny. Po drugie, nagle i w bardzo dramatycznych okolicznościach. Samo to powinno wywołać u bohaterki pewien szok, a tutaj - no właśnie jakby to wszystko oglądała w telewizji. Zero czegokolwiek. Choćby zainteresowania tym, co właściwie się stało, czy ktoś ją napadł, czy co.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:40, 15 Sie 2015    Temat postu:

No fakt. Bohaterka jest napisana fatalnie. Ale, mam wrażenie, clou dyskusji leży w tym, że tekst informuje nas tylko o warsztacie autorki, nie jej doświadczeniach. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:46, 15 Sie 2015    Temat postu:

Eire napisał:
Ale jest różnica między nierezygnowaniem z życia, martwieniem się o codzienne sprawy a przeskakiwaniu od śmierci najbliższej osoby do radości z sukienki.

Jestem niemal zupełnie pewna, że potrafiłabym się ucieszyć z sukienki dzień po śmierci babci. Nie czuję się z tego powodu jakoś źle.
Co nie zmienia faktu, że powyższy fragment jest fatalny i tu akurat podejrzenia socjopatii byłby uzasadnione.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17218
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:58, 15 Sie 2015    Temat postu:

No, generalnie dziewczyna pisze nieszczególnie i prawdopodobnie jest jeszcze bardzo młoda. Czytam dalsze rozdziały, z których wynika, że ze śmiercią matki związana jest Straszna Tajemnica, przekazywana z pokolenia na pokolenie w Tajemniczej Książce, ale bohaterkę i tak o wiele bardziej interesuje nowy, przystojny chłopak w klasie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5717
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Sob 23:27, 15 Sie 2015    Temat postu:

Ej, ale ten motyw z sukienką dałoby radę dobrze napisać. Może bohaterka była bardzo zakompleksiona i nigdy nie nosiła sukienek, a w tej konkretnej na pewno spodobałaby się nieżyjącej mamie? A wcześniej była po prostu bardzo otępiała i zobojętniała przez szok.
(Wink)

Skoro już się wywnętrzamy - po śmierci dziadka czułam się naprawdę dobrze. Nie żebym cieszyła się z jego śmierci czy coś, absolutnie, dziadek był fantastyczny, ale odszedł w spokoju po ciężkiej chorobie i było nam tak cudownie lekko i spokojnie. Po raz pierwszy rozpłakałam się na pogrzebie, bo wkurwiła mnie cała ta szopka z mszą (żonę, córki i wnuki, czyli nas, usadzili na krzesełkach na środku przejścia, jakbyśmy byli jakimiś pieprzonymi gwiazdami dnia), kwiatami od ludzi, którzy prawie go nie znali, i, co najgorsze, robieniem zdjęć! Dzięki Bogu, że byłam osłabiona łażeniem w czarnej kiecy po upale (dziadek leży na Bródnowskim, który jest wielki i daleko), bo pewnie ktoś straciłby zęby za to pstrykanie fotek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Anioł w toalecie



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 840
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:58, 16 Sie 2015    Temat postu:

Eire napisał:
Ale jest różnica między nierezygnowaniem z życia, martwieniem się o codzienne sprawy a przeskakiwaniu od śmierci najbliższej osoby do radości z sukienki.

Gdyby nawet przyszło mi do głowy, żeby dzień po śmierci mamy iść kupować sukienkę, to zwyczajnie nie byłabym w stanie wybrać jednej. Nawet nie dlatego, że żałoba i rozpacz i nie wypada, po prostu wszystkie wyglądałyby tak samo.

Pozwolę sobie na lekki offtop - właśnie dlatego irytuje mnie to naśmiewanie się z kobiet, którą stoją przed szafą pełną ubrań i mówią: "nie mam co na siebie włożyć". (i jakie te baby dziwne, kobieca logika, ha, ha, ha). A przecież to jest takie proste. Jeśli ktoś mówi, że nie ma co włożyć - chociaż ma całą szafę ciuchów - to po prostu znaczy, że nie czuje się w żadnym ubraniu dobrze. Więc warto się zainteresować, skąd to się bierze, spróbować go jakoś podnieść na duchu, przypomnieć, że w tym czymś zawsze wyglądał świetnie, a nie tylko mówić oczywistości typu: "nieprawda, masz całą szafę" i wracać do telewizora/konsoli/gazety.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1088
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:56, 16 Sie 2015    Temat postu:

Nefariel napisał:
Po raz pierwszy rozpłakałam się na pogrzebie, bo wkurwiła mnie cała ta szopka z mszą (żonę, córki i wnuki, czyli nas, usadzili na krzesełkach na środku przejścia, jakbyśmy byli jakimiś pieprzonymi gwiazdami dnia), kwiatami od ludzi, którzy prawie go nie znali, i, co najgorsze, robieniem zdjęć! Dzięki Bogu, że byłam osłabiona łażeniem w czarnej kiecy po upale (dziadek leży na Bródnowskim, który jest wielki i daleko), bo pewnie ktoś straciłby zęby za to pstrykanie fotek.

Jakieś dwa lata temu wylądowałam na pogrzebie znajomego rodziny i tym, co mnie najbardziej zaszokowało, był jakiś krążący z aparatem osobnik, w kółko pstrykający fotki. Czy ludzie mają zwyczaj siadania wieczorami do albumów z hasłem: "Chodźcie, pooglądamy zdjęcia z pogrzebu wujka Stefana"? WTF?

W dzieciństwie uważałam stypy za całkiem wesołe imprezy: dorośli wspominali anegdotki, dowcipkowali, wypływały różne interesujące historie rodzinne albo pojawiali się dawno nie widziani krewni, którzy okazywali się całkiem interesujący. Co do żałoby, to ja akurat przeżyłam śmierć najbliższej osoby bardzo ciężko, ale nastąpiło to w takim momencie mojego życia, że po prostu nie było mowy o wycofaniu i ignorowaniu codziennych spraw, i z perspektywy czasu cieszę się, że tak to poszło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Japoński Mafiozo



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1260
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 17:07, 16 Sie 2015    Temat postu:

Kwestia jak kto przeżywa żałobę to bardzo indywidualna sprawa, reakcje mogą być bardzo nietypowe. I w sumie na tym można by nawet oprzeć niezły wątek opowiadania, że inni oczekują od kogoś smutku bardziej widocznego, gdy ten nic tak głębokiego nie czuje. U Żeromskiego było przecież coś takiego, że bohater po śmierci matki udawał żal którego nie czuł, bo wyczuwał, że czegoś takiego oczekiwano, a emocje pojawiły się dopiero po długim czasie.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zaciekawiony dnia Nie 17:09, 16 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 3:00, 17 Sie 2015    Temat postu:

Przypomniało mi się - może to nie opkowy stricte motyw, ale w opkach występuje. Lubię, kiedy w małżeństwie zawartym z przymusu/rozsądku/etc. rodzi się prawdziwa miłość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5717
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 12:01, 17 Sie 2015    Temat postu:

Ja w pełni rozumiem bunt przed aranżowanym małżeństwem (chociaż może nie w kulturze, gdzie to całkowita norma), ale lubię, jeśli mąż młodszej, trochę przestraszonej dziewczyny okazuje się porządny i pełen zrozumienia, bo on w sumie też średnio tego chciał. Oczywiście w przypadku starszej kobiety i młodszego, niepewnego chłopca też by to działało, ale to jednak rzadszy motyw.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Kowal Armani



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2782
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:10, 17 Sie 2015    Temat postu:

Albo jeszcze lepiej - kiedy para składa się z dwojga przestraszonych, niedoświadczonych szczeniaków, popełniających milion niezręczności, ale pod tym wszystkim nieźle się rozumiejących i dogadujących. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Pon 13:10, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:20, 17 Sie 2015    Temat postu:

A mnie ten bunt przeciwko zaaranżowanym małżeństwom BARDZO denerwuje, bo wciska się go wszędzie, nawet tam, gdzie jest to tradycja od iluś pokoleń i bohaterka tylko takie obserwuje w otoczeniu. Tymczasem panna buntuje się dla zasady przeciwko instytucji per se. Wiarygodnie rozegrano to w "Skrzypku na Dachu"- dziewczyna interesuje się życiem poza wspólnotą, czasy bardziej współczesne i wymarzone małżeństwo jest okupione zerwaniem z rodziną. Ale to wyjątek.


Dlatego o wiele bardziej wolę sytuację, kiedy panna ma bardziej realistyczne wątpliwości- jak w "Opowieści Sieroty", gdzie bohaterka martwi się, że facet dużo starszy, że ma już dwie żony, że stanie się obca dla rodziny i desperacko chce usłyszeć, że będzie dobrze i będzie szczęśliwa- ale nie kwestionuje samego zamążpójścia. Czy w "Dzikich Łabędziach", gdzie babci autorki była pewna, że elegancki generał ją pokocha i będzie im razem miło.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Pon 14:25, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 429
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:55, 17 Sie 2015    Temat postu:

Mój ulubiony motyw jest z innej bajki, i tak trochę poza tematem, ale nie mniej opkoidalny. Uwielbiam postacie, które są owerpowered. Zdaję sobie sprawę, że taką postać ciężko prowadzić tak, by zainteresować czytelnika jej losami, ale co poradzę, lubię i już...

Za to serdecznie nie cierpię schematu od zera do przekoksa. Może dlatego, że shouneny (i nie tylko) międolą ten motyw bez końca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Pon 19:14, 17 Sie 2015    Temat postu:

Feroluce, też lubię takie postacie! Ale warunek konieczny: nie mogą być wychuchanymi Mary Sue i obiektem westchnień narratora (autora).
Lubię motyw ze zbieraniem drużyny. Ma być konkretnie zbieranie nieoczekiwanych towarzyszy, przyjaźń, łażenie drużyną, nieuzasadnione niczym poczucie więzi i/lub wspólnego celu. Co ta drużyna ma zrobić, to mi wszystko jedno. /E: nie mylić drużyny z paczką przyjaciół! Drużyna gdzieś wędruje!/
Mój ulubiony opkowy motyw jest zresztą pokrewny zbieraniu drużyny, jednak o ile drużynę można trochę odopkowić, to już tego ni cholery. Loffam, jak randomowych, obcych sobie ludzi ciepnęło do innego świata i dostali tam różne bajery od Przeznaczenia i próbują wrócić do domu. Kluczowe jest, że grupie wydaje się, że po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie, ale odpowiedź na pytanie "dlaczego ja?" oczywiście brzmi, że zostali przez kogoś wybrani i stworzeni do czynienia rzeczy wielkich. Dlatego mają supermoce i bajery. Ale zanim wybrańcy uświadomią sobie swoją misję dziejową, będą zagubieni, słabi i zdesperowani wrócić do domu. (Ideałem jest pierwsza seria Digimonów.)

Z nieco mniej opkowych (well, po powyższym wszystko jest mniej opkowe) lubię wygraną Dawida z Goliatem, niewiarygodne zwycięstwa, które przed rozegraniem się wydarzeń nie miejściłyby się w wyobraźni. Ale nie Mary Sue ratuje dzień, lecz coś jak wojna sześciodniowa. (+500 do zajebistości rozegrania motywu, jeżeli zwycięscy są w ciężkim szoku, mają problem z odnalezieniem się w nowej sytuacji i nie do końca umieją wykorzystać zwycięstwo przechodzące wszelkie oczekiwania.)


Ostatnio zmieniony przez die_Kreatur dnia Pon 19:55, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2137
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:25, 17 Sie 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
Loffam, jak randomowych, obcych sobie ludzi ciepnęło do innego świata i dostali tam różne bajery od Przeznaczenia i próbują wrócić do domu. Kluczowe jest, że grupie wydaje się, że po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie, ale odpowiedź na pytanie "dlaczego ja?" oczywiście brzmi, że zostali przez kogoś wybrani i stworzeni do czynienia rzeczy wielkich. Dlatego mają supermoce i bajery. Ale zanim wybrańcy uświadomią sobie swoją misję dziejową, będą zagubieni, słabi i zdesperowani wrócić do domu.

Czytałaś Everworld? Tyle że tam dzieciaki nie dostają supermocy i w zasadzie ich głównym zajęciem jest nie danie się zabić.

A motyw z małżeństwem z przymusu, w którym rodzi się miłość też lubię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2404
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:40, 17 Sie 2015    Temat postu:

W "Klubie Winx" (sama opkowatość w formie serialu dla dziewczynek) był wątek jednej z bohaterek, której odgórnie wybrano partnera, co jej się na początku nie spodobało, ale w końcu zakochali się w sobie i byli szczęśliwą parą. Niestety, nie wiem czy przez zmiany kierownictwa, chłopaka "zabito" (w sensie, że zapadł w wieczny sen czy coś to show dla dzieci przecie) a dziewczyna przez kilka odcinków była przygnębiona, lecz w następnym sezonie znalazła sobie nowego a potem jeszcze następnego.

Moim natomiast ulubionym opkowatym motywem jest słabeusz/nieśmiałek/bułeczka cynamonowa okazujący się w krytycznym momencie badassem działającym tam, gdzie herosi polegli, na dodatek ku ich wielkiemu zaskoczeniu. Najlepiej jest jeszcze, kiedy potem fakt ten nie jest zamieciony pod dywan, a postać nie jest traktowana nadal jak piąte koło u wozu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:10, 17 Sie 2015    Temat postu:

Ajzan napisał:
W "Klubie Winx" (sama opkowatość w formie serialu dla dziewczynek) był wątek jednej z bohaterek, której odgórnie wybrano partnera, co jej się na początku nie spodobało, ale w końcu zakochali się w sobie i byli szczęśliwą parą. Niestety, nie wiem czy przez zmiany kierownictwa, chłopaka "zabito" (w sensie, że zapadł w wieczny sen czy coś to show dla dzieci przecie) a dziewczyna przez kilka odcinków była przygnębiona, lecz w następnym sezonie znalazła sobie nowego a potem jeszcze następnego.

W tej kreskówce mieliśmy faceta, który będąc w zaaranżowanym narzeczeństwie grał na dwa fronty, a kiedy sprawa się rypła to zrypano oficjalną narzeczoną, bo on misiu niewinny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2404
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:32, 17 Sie 2015    Temat postu:

Eire napisał:
Ajzan napisał:
W "Klubie Winx" (sama opkowatość w formie serialu dla dziewczynek) był wątek jednej z bohaterek, której odgórnie wybrano partnera, co jej się na początku nie spodobało, ale w końcu zakochali się w sobie i byli szczęśliwą parą. Niestety, nie wiem czy przez zmiany kierownictwa, chłopaka "zabito" (w sensie, że zapadł w wieczny sen czy coś to show dla dzieci przecie) a dziewczyna przez kilka odcinków była przygnębiona, lecz w następnym sezonie znalazła sobie nowego a potem jeszcze następnego.

W tej kreskówce mieliśmy faceta, który będąc w zaaranżowanym narzeczeństwie grał na dwa fronty, a kiedy sprawa się rypła to zrypano oficjalną narzeczoną, bo on misiu niewinny.


Czytałam opis tego niesławnego odcinka i należy dać twórcom chociaż ten mały plusik za to, że dwie bohaterki, których faceci postanowili zabawić się w "Księcia i żebraka" przez jakiś czas były na nich obrażone, ale oczywiście wszystko wróciło do normy w tym samym sezonie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Saint Peter S. Rock



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2348
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:40, 17 Sie 2015    Temat postu:

Ajzan napisał:

Moim natomiast ulubionym opkowatym motywem jest słabeusz/nieśmiałek/bułeczka cynamonowa okazujący się w krytycznym momencie badassem działającym tam, gdzie herosi polegli, na dodatek ku ich wielkiemu zaskoczeniu. Najlepiej jest jeszcze, kiedy potem fakt ten nie jest zamieciony pod dywan, a postać nie jest traktowana nadal jak piąte koło u wozu.


Kocham i loffciam! <3 Pamiętam, czytałam kiedyś jakąś książkę, polskie fantasy, autorką była bodajże Ewa Białołęcka ("Tkacz Iluzji", ale wiem że później to wydali jako serię i podzielili inaczej, z innymi tytułami). Przebrnęłam przez dwa tomy tylko, bo natężenie Typowych Motywów stało się dla mnie zbyt mocne, no i w gruncie rzeczy nie lubię czytać o dorastających dzieciakach, ale była tam postać Myszki Jodłowego który potężną moc magiczną okupił zatrzymaniem dojrzewania gdzieś w 13 roku życia i parę razy pięknie udowodnił kolegom, że mogą mu nakichać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pon 20:41, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 16:01, 18 Sie 2015    Temat postu:

Z motywów stricte opkowych lubię "kto się czubi, ten się lubi". I w miłości, i w przyjaźni. Oczywiście najlepiej bez nawału gimbusiarskich odzywek i prawdziwej bucery, ale wzajemne złośliwości na początek (i później też) są dla mnie o wiele ciekawsze od czytania, jak to dana para radośnie spija sobie nektar z dzióbków.

UWIELBIAM motyw niepozornej, niczym się nie wyróżniającej, a czasem wręcz na pierwszy rzut oka słabej postaci, która nagle, w trudnych okolicznościach, okazuje się takim przyczajonym badassem, że wszystkim obecnym opadają szczęki. Uwielbiam też czytać właśnie o tych reakcjach otoczenia, choć muszą one być opisane z wyczuciem, łatwo tu o przegięcia, kiedy narrator zaczyna niezdrowo fapać do tego, co opisuje.
Punkty bonusowe, jeśli postać od początku zdawała sobie sprawę ze swojej siły, ale jej nie używała, bo po co się popisywać bez okazji.

Co się łączy z powyższym: postacie, które są miłe, uprzejme i bezkonfliktowe, ale kiedy nadepniesz im - albo ich bliskim - na odcisk, nagle okazuje się, że mogą cię zniszczyć (niekoniecznie zabić) bez mrugnięcia okiem.

Oraz motyw łagodnego, uśmiechniętego złoczyńcy, który generalnie jest całkiem przyzwoitym człowiekiem, ale mimo wszystko czyni zło - bo "nie ma wyboru" albo w imię jakiś wyższych celów, niekoniecznie podzielanych przez resztę postaci. Bonusowe punkty, oczywiście, za wyrzuty sumienia, mimo upartego obstawania przy swoich wyborach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:28, 18 Sie 2015    Temat postu:

Ajzan napisał:
Eire napisał:
Ajzan napisał:
W "Klubie Winx" (sama opkowatość w formie serialu dla dziewczynek) był wątek jednej z bohaterek, której odgórnie wybrano partnera, co jej się na początku nie spodobało, ale w końcu zakochali się w sobie i byli szczęśliwą parą. Niestety, nie wiem czy przez zmiany kierownictwa, chłopaka "zabito" (w sensie, że zapadł w wieczny sen czy coś to show dla dzieci przecie) a dziewczyna przez kilka odcinków była przygnębiona, lecz w następnym sezonie znalazła sobie nowego a potem jeszcze następnego.

W tej kreskówce mieliśmy faceta, który będąc w zaaranżowanym narzeczeństwie grał na dwa fronty, a kiedy sprawa się rypła to zrypano oficjalną narzeczoną, bo on misiu niewinny.


Czytałam opis tego niesławnego odcinka i należy dać twórcom chociaż ten mały plusik za to, że dwie bohaterki, których faceci postanowili zabawić się w "Księcia i żebraka" przez jakiś czas były na nich obrażone, ale oczywiście wszystko wróciło do normy w tym samym sezonie.

To nie odcinek, tylko sześć sezonów.
W skrócie- Sky kręcąc z Bloom był od lat zaręczony z Diaspro i wcale nie chciał jej o niczym informować. Sprawa się rypła, kiedy dziewczyna wpadła z wizytą. I to ona została tą złą, bo rozbija jedyny tró paring, a on biedny misio, niewinowaty jak Jagna Paczesiówna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4549
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:56, 18 Sie 2015    Temat postu:

Lubię taki motyw, że w związku jedna osoba jest bardziej zaangażowana uczuciowo, a druga tkwi w tym z powodu rozsądku/kultury/czegokolwiek innego, ale pod wpływem jakichś wydarzeń zaczyna nagle rozumieć, ile jej partner tak naprawdę dla niej znaczy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin