Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ulubione opkowe motywy
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 18137
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 98 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:14, 18 Sie 2015    Temat postu:

Tak poniekąd w temacie ale trochę offtopowo, wspomnę jedną z moich ulubionych scenek u Agathy Christie, nie pamiętam, niestety, z której powieści. Otóż jest sobie małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, mąż starszy od żony o kilka (naście?) lat. Ona była córką zbiedniałego lorda-hazardzisty i całą niemal młodość spędziła na uciekaniu wraz z ojcem przed wierzycielami (na przemian z okresami prosperity, kiedy wiodło im się świetnie, a ojciec szastał pieniędzmi). On był jakimś spokojnym, ustabilizowanym urzędnikiem czy bankierem. Po tych dwudziestu latach okazuje się, że popadli w straszne tarapaty finansowe, mąż wyznaje to ze wstydem, mówiąc coś w stylu, że zawiódł ją, ma świadomość, że ona wyszła za niego właśnie dla tej finansowej stabilizacji, no bo cóż atrakcyjnego mogła w nim zobaczyć... Na co żona obrusza się i wyjaśnia, że ależ skąd, jak najbardziej zakochała się w nim i wyszła za mąż z miłości - ponieważ był pierwszą osobą, która traktowała ją poważnie, rozmawiała i słuchała tego, co ona mówi Smile
Przez dwadzieścia lat, tworząc bardzo zgodne i udane małżeństwo, sobie tego nie powiedzieli...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Pon 22:44, 31 Sie 2015    Temat postu:

Przypomniało mi się jeszcze, że lubię motyw a la Martin Eden - ubogi, inteligentny, ale zwykle niewykształcony chłopak dla lasi przepracowuje się/przezwycięża swoją ignorancję.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5917
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 23:49, 31 Sie 2015    Temat postu:

Kuro, czyżby to była Pora przypływu, ta z koszmarnym wątkiem dziewczyny zachwyconej faktem, że chłopak w przypływie zazdrości chciał ją zabić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 18137
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 98 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:26, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Bardzo możliwe... Tak, chyba tak.

Y, wątek tej dziewczyny sprawił, że szczęka mi opadła... Droga Agatho, co właściwie chciałaś powiedzieć i czy ja cię na pewno dobrze zrozumiałam?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5917
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 0:37, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Sporo się nawściekałam na najnowsze ekranizacje powieści Agathy, te z obowiązkową postacią homo dorzuconą od czapy w każdym odcinku, ale jedno muszę im policzyć na plus, że właśnie ten wątek zmienili - bohaterka nie wiąże się w końcu z żadnym z tych toksycznych facetów, tylko wyjeżdża w podróż po świecie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 18137
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 98 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:45, 01 Wrz 2015    Temat postu:

W Poirocie chyba nie dorzucali wszędzie postaci homo? W ekranizacjach panny Marple owszem, do tego stopnia, że nieraz zupełnie zmieniały się role postaci, np. zamiast morderczego małżeństwa była mordercza lesbijska para, a mąż niewinny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Wto 1:12, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Ekranizacje Agathy oglądałam mocno wybiórczo i raczej te starsze (Hastings i Japp <3 ), ale co do Poirota, to np. w Kartach na stół doktor Roberts był gejem i miał romans z pacjentem.

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 1:20, 01 Wrz 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 18137
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 98 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:19, 01 Wrz 2015    Temat postu:

A, tak. I tam też w związku z tym zginęła inna osoba niż w książce (a ja nie obejrzałam odcinka do końca i nie wiem, w jaki sposób, bo musiała się również zmienić metoda morderstwa...)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5917
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 1:23, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Tylko w Morderstwo odbędzie się... ten wątek homo im się udał, całkiem możliwe, że sama Christie świadomie lub nie opisała tam parę lesbijek. Za to w książce Wigilia wszystkich świętych wątek lesbijski podsuwają Poirotowi chłopcy wymyślający sensacyjne teorie, a w filmie potraktowano go poważnie i zrobiono z niego melodramat Rolling Eyes Tak samo po cholerę zmienili męża-mordercę na kryptolesbijki bezbłędnie rozszyfrowane przez cnotliwą staruszkę Marple. W Zatrutym piórze też było to dziwaczne - o samobójcy ktoś niedosłownie mówi, że był gejem, na co ojciec dwóch synów wpada w panikę i każe guwernantce natychmiast ich wyprowadzić z pokoju. Co mieli usłyszeć, już usłyszeli, raczej nie zrozumieliby dokładnie, co to oznaczało, za to wywołane przez ojca zamieszanie na pewno utkwi im w pamięci i da do myślenia Razz

Leleth, z nowszych polecam Pani McGinty nie żyje, jeśli nie oglądałaś. Jest na Kinomanie. Udało im się uchwycić sporo z tego, co w książce najlepsze (moja ulubiona scena z zakrwawionym groszkiem), a główny oskarżony jest grany przez jakże charyzmatycznego aktora Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Wto 1:23, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Hm... ale mówisz o Rhodzie i Amy? Czy o pacjentce doktora? Tego drugiego wątku w ekranizacji nie pamiętam.
(w ogóle w nowych ekranizacjach to przede wszystkim postacie wydawały mi się skrajnie niesympatyczne i zwulgaryzowane - już nie pamiętam za bardzo, bo oglądałam to wieki temu, ale pamiętam, że wtf zaliczyłam np. przy Mary w Zerwanych zaręczynach, Jerrym i Megan z Zatrutego pióra, Henrietcie w Niedzieli na wsi czy otwierającej Śmierć na Nilu scenie seksu Jackie i Simona)
Co do Morderstwo odbędzie się - ja absolutnie wszędzie czytałam, że to były lesbijki, tak samo jak pan Pye z Zatrutego Pióra to gej. Nie wiem, może jestem mało wrażliwa, ja w kobietach mieszkających razem widzę tylko kobiety mieszkające razem, a w zniewieściałym facecie zniewieściałego faceta. Razz
Melo, ja nie oglądam filmów online, ściągam. Akurat przeważającą część ekranizacji Agathy mam wbitą na własnego chomika.


Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 1:26, 01 Wrz 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5917
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 1:29, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Leleth napisał:
ale pamiętam, że wtf zaliczyłam np. przy Mary w Zerwanych zaręczynach, Jerrym i Megan z Zatrutego pióra, Henrietcie w Niedzieli na wsi czy otwierającej Śmierć na Nilu scenie seksu Jackie i Simona)

Jeszcze w Kieszeni pełnej żyta są dwie dosłowne sceny seksu, jedna od biedy pasująca do fabuły (kiedy młoda wdowa mówi, że przystojny facet uczy ją gry w golfa, a widz ogląda co innego), druga zupełnie idiotyczna (Lancelot z Patrycją podsłuchiwani przez pannę Dove). Przecież, do cholery, to zwyczajnie do Agathy Christie nie pasuje!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Wto 1:32, 01 Wrz 2015    Temat postu:

(wydzielinka? Wink )
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5917
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 1:33, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Można by to przerzucić do tematu o LGBT w filmach i serialach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 18137
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 98 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:39, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Panny Hinch i Murg z Morderstwo odbędzie się... to lesbijki wręcz stereotypowe, jedna szorstka i męska, druga przesadnie kobieca. No ale Christie chyba nigdzie nie napisała otwarcie o związku homoseksualnym, co najwyżej puszczała aluzje (podobnie jest w Nemezis). A jeśli chodzi o Karty na stół to mam na myśli pacjentkę doktora - w książce zginął jej mąż, bo doktorek zakaził jakimiś bakteriami jego przybory do golenia

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Wto 22:08, 01 Wrz 2015    Temat postu:

Haha, no, to też był przezabawny wątek, bo doktor zakaził jej szczepionkę - a ona szczepiła się u niego już PO tym, jak zrobiła mu awanturę, nazwała zboczeńcem i dosłownie w chwilę po tym, jak powiedziała "wiem, do czego jesteś zdolny"...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5609
Przeczytał: 190 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:50, 08 Gru 2015    Temat postu:

Przypomniał mi się jeden z ulubionych zabiegów w związku z czytaniem takiego opeńka: wrzucanie postaci do ogólniaka i sprowadzanie ich Wielkich Konfliktów czy też Wielkich Sympatii do relacji bardzo nastoletnich. 100% guilty pleasure.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Gość






PostWysłany: Czw 17:08, 21 Kwi 2016    Temat postu:

Boru, uświadomiłam sobie, że lubię motyw męskich bohaterów niechętnie uprawiających prostytucję. Tzn. nie przymuszanych do niej, bo to mega obrzydliwe, ale na zasadzie "no nie przepadam za tym, ale za coś żyć trzeba/uzbierać pieniądze na życiową pasję/młodszy braciszek chory". Wiem, że powód jest obrzydliwie prozaiczny, po prostu tak ładnie emują, tak można by ich pocieszać i mieć głębokie przemyślenia...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
RosyjskiKefirek
Ramuś XV



Dołączył: 02 Gru 2010
Posty: 99
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:49, 10 Cze 2018    Temat postu:

Wielką miłością, darzę motyw gdzie szef danej organizacji, jest kompetentny i troszczy się o swoich podwładnych. Może w trochę szorstki sposób, ale nadal czuć, że mu zależy.


(Przez to kocham Fukuzawe z BSD, ten człowiek zasługuje na tytuł Dad Figure.)



No i powód, dla którego mam zamiar obejrzeć Overlord- podwładni uwielbiają swojego przywódcę i on też się o nich troszczy. Niestety, czasem im to nie wychodzi, bo coś źle zrozumieją. Ale ja ogólnie mam słabość do postaci, które są lojalne i to okazują.



I jeszcze, lubię motyw gdzie może ta para, mogłaby mieć swoje szczęśliwe zakończenie, bo się rozumieją i uzupełniają, ale... Są po totalnie przeciwnych stronach barykady i żadne ze swojej pozycji/racji nie zrezygnuje, bo to jest w to, co wierzą/uważają za słuszne.



I uwielbiam, ale rzadko to widuje-postać zachowuje się trochę trzpiotowato i może nawet sprawiać wrażenie, że nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Otoczenie przez to albo otwarcie krytykuje, ale po cichu się śmieje. Ale koniec końców okazuje się, że ta postać jest kompetentna, ale jej charakter nie ulega zmianie. I potem reszta postaci zaczyna sobie uświadamiać, ze "poszlaki" na to pojawiały się już wcześniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aragonte
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 30 Cze 2014
Posty: 118
Przeczytał: 38 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 15:44, 25 Lut 2020    Temat postu:

maryboo napisał:
Mój ulubiony harlequinowy wątek: On i Ona bardzo się kochają, niestety On wpada pod pociąg/wysyłają go na wojnę, gdzie dostaje kulkę/połyka go czarna dziura; Ona, niczym Bella Swan, zyskuje Dziurę pod Cyckiem i zarzeka się, że już nigdy nikogo nie pokocha. Na scenę wkracza Ten Trzeci: przystojny, majętny, bogaty, wykształcony, kulturalny, który oczywiście zakochuje się w Niej bez pamięci. Ona, przyciskana przez rodziców, wychodzi za TT (jest jej już wszystko jedno) i z czasem zaczyna się nawet do niego przywiązywać, choć oczywiście TT niej jest w stanie zastąpić Jego. Mija rok/dwa/pięć, nasi bohaterowie wiodą spokojne, choć nudne i wyprane z namiętności życie, aż tu nagle - tak, zgadliście - wraca On. Okazuje się, że wcale nie zginął, tylko wpadł do niewoli/zapadł w śpiączkę/miał tymczasową amnezję, ale jak tylko doszedł do siebie, w te pędy poleciał do Niej. Konflikt, łzy, zgryzota itp.

Ej, to wygląda trochę na wątek z serialowego "Domu" Wink ten Andrzeja i Basi Wink minus bogactwo, przystojność i wielkie wykształcenie TT. Rozumiem, że to ratuje ten wątek przed opkowatością Cool


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Głowa w szafie



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2374
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 71 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:52, 06 Wrz 2020    Temat postu:

Proponuję, żeby rozszerzyć ten temat z opek na ogół, w ramach wstrzyknięcia w niego życia.

Okej, oto luźne motywy i klisze, które (chyba) nigdy mi się nie znudzą i ich twórcy muszą się trochę namęczyć, żeby mi je obrzydzić:

- romans zaczynający się od małżeństwa z rozsądku, nie potrzeby serca, gdzie dwoje kompletnie obcych sobie ludzi musi się jakoś odnaleźć w roli męża i żony. Ważne jest dla mnie przy tym, by zacząć z w miarę neutralnego punktu wyjścia, bo jakkolwiek mam słabość do "kto się czubi...", to jednak zdecydowanie nie w takiej sytuacji;
- dynamika (przyjacielska, romansowa, rodzeństwowa, whatever) Grafi-Gusto, czyli praktyczny gbur i emocjonalny artysta;
- motyw "rodzinę się wybiera", czyli te wszystkie grupki dziwaków, które mieszkają razem i czują ewidentnie silniejszą więź ze sobą niż ze swoimi krewnymi;
- od wroga do członka składu - tak, wiem, że łatwo to można tu o łatwiznowe "co było a nie jest...", ale i tak mam słabość. Co mogę powiedzieć, lubię, kiedy ludzie stają się lepsi. Bardzo lubię też epizody, w których stały antagonista staje się przynajmniej na jedną przygodę sojusznikiem bohaterów;
- tłumoków-mięśniaków o sercach ze złota na dłoni, te wszystkie Kronki, Knucklesy i inne Raphaely (RotTMNT);
- ciche, spokojne, łagodne postacie (trochę taki dobranockowa Mama Muminka vibe), które mają kodeks moralny ze stali i może złamią ich prośby, ale na pewno nie groźby;
- stereotypowa Barbie, o której wszyscy myślą że pustak, a która przy bliższym poznaniu okazuje się super babką z głową na karku;
- szkolny romans nerdki z królową pszczół;
- hobby, które pozornie nie pasuje do postaci: barbarzyńca wyszywający w wolnym czasie, babunia zdobywająca nagrody na targach ptaszników, Isabelle rozmiłowana w "Doom", Doom Guy rozmiłowany w "Animal Crossing";
- rozgderana postać, która będzie fukać i przekonywać samą siebie, że nie troszczy się o bohaterów ("tylko nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, smarku!", mówi, dając w prezencie superbroń, nad którą pracowała tygodniami), ale jak tylko pojawi się cień niebezpieczeństwa, to z nerwów o bliskie jej osoby mało palców sobie nie poobgryza + w tej kategorii oczywiście opiekunowie z przypadku, którzy od "łotever" szybko przechodzą do "dajcie mi papiery adopcyjne, muszę natychmiast podpisać";
- folklorowy horror to moje aesthetic (bonusowe punkty, gdy opuszczamy USA) i naprawdę potrafię wiele wybaczyć tak długo, jak klimat się zgadza;
- śmieszkowy, ale wciąż groźny antagonista z chaotyczną energią (bonusowe punkty, gdy okazuje się mieć tragiczne backstory - tutaj ideałem jest Ice King z "Adventure Time"), Discord z MLP, Double Trouble z "She-ry", Hades z disnejowego "Herkulesa", te klimaty;
- świat w fantasy, w którym istnienie bogów to potwierdzone, namacalne, mające liczne potwierdzenia info (pratchettowski kejs "przyjdą i powybijają ci okna"), a i tak wciąż nie brakuje ludzi, którzy balansują między upartym ateizmem a nie znoszeniem sił wyższych z całego serca;
- antagonista, który jest fantastycznym partnerem i cudowną matką/ojcem;
- ten moment, gdy przygodówkowa ekipa decyduje się na samobójczą misję, z tym całym "muszę zrobić to sam", "nie, będziemy z tobą do końca", "kto jest ze mną?" i grupowym kładzeniem rąk. Bonusowy punkt, gdy etatowy cynik-cwaniak-egoista stoi oparty o ścianę i mówi "to kompletne wariactwo i wszyscy zginiecie. ... ...to na co czekamy?";
- prawych bohaterów. Świat jest ciemnym i ponurym miejscem, więc bardziej niż mniej potrzebuję historii o szlachetnych postaciach, które chcą dobrze i robią dobrze;
- gdy dzieje się coś i bohater w tle mówi do drugiego "ha-ha!, wyskakuj z pięciu dolców";
- solidny rywal, który jest przeciwko bohaterowi, ale w żadnym razie nie jest zły - prawie sobie równi, dwie strony tej samej monety, ten sam cel, inne metody;
- grupa RPG w świecie fantasy, gdzie grupka gra w coś stylu "Korpo i podatki" i prowadzą bohaterów w rodzaju "Księgowy, lvl 12, ma dobre skille wymagające many uzupełnianej kawą".

Takie, co przychodzi mi naprędce. I tak długi post, ale trochę mi szkoda, że nie prowadzę jakiejś listy drobnych tropów, które lubię, ale po ich zobaczeniu od razu wylatują mi z pamięci.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Nie 22:59, 06 Wrz 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Realista Magiczny



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1678
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 23:38, 06 Wrz 2020    Temat postu:

Cytat:
Mija rok/dwa/pięć, nasi bohaterowie wiodą spokojne, choć nudne i wyprane z namiętności życie, aż tu nagle - tak, zgadliście - wraca On. Okazuje się, że wcale nie zginął, tylko wpadł do niewoli/zapadł w śpiączkę/miał tymczasową amnezję, ale jak tylko doszedł do siebie, w te pędy poleciał do Niej.

W Cast Away widzimy dokładnie ten motyw z punktu widzenia Tego Pierwszego.

Mój lubiany motyw to postaci w typie Hastingsa, Watsona czy Gabrielle - ten mniej utalentowany towarzysz bohatera posiadającego jakieś charakterystyczne, wysokie umiejętności, robiący za łącznik między nim a widzami, za element humorystyczny, ale nie będący po prostu głupkiem. Lustrzanym odbiciem tego układu jest częsty w komediach "ten zły i ten głupi" ale to rzadko dobrze wypada.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Książkoholiczka
Siostra Jakiegoś Anioła



Dołączył: 06 Wrz 2020
Posty: 4
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:56, 08 Wrz 2020    Temat postu:

Cytat:
- antagonista, który jest fantastycznym partnerem i cudowną matką/ojcem;


Też zawsze lubiłam ten motyw, nawet jeśli to ograna metoda pokazania niejednoznaczności.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Zakochany Horatio



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 179
Przeczytał: 148 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:26, 08 Wrz 2020    Temat postu:

Dołączam z ulubionymi motywami i kliszami z ogółu różnych fikcji. Część nazw prosto z TV Tropes, część zaimprowizowana, ale pewnie istnieją jako tropy.

- Karma wraca – nierealistyczne, ale nadal lubię, kiedy dupkowate postacie kończą swój czas ekranowy malowniczym zgonem.
- Turbo trening z podkładem muzycznym – krótki utwór wystarczy, aby z zera zrobić bohatera. Zawsze się na to łapię i entuzjazmuję.
- Małe, amerykańskie miasteczka z tajemnicą w tle + mieszkańcy z ich delikatnymi dziwactwami jako bohater zbiorowy.
- Ogólnie amerykański folklor i motywy, zarówno pozytywne i negatywne.
- Różne horrorowe motywy, ze szczególnym uwzględnieniem Abandoned Cokolwiek, Creepy Cave, Deadly Doctor, Electromagnetic Ghosts i Eerie Arctic Research Station.
- Przy tym ostatnim mam słabość do ciągu przyczynowo-skutkowego „jest baza badawcza → będzie awaria”.
- Bi depraved – prawdę mówiąc, kiedy trafiali się złole z implikowanym biseksualizmem, to od kiedy pamiętam, wydawało mi się to raczej... Fajną i ciekawą cechą?
- Henchmeni i przydupasi – często budzą moją irracjonalną sympatię.
- Wtedy wchodzi chudy zabójca cały na czarno – jak wyżej.
- Chciwiec/ktoś zapatrzony w artefakt ginie, bo nie ewakuuje się na czas – tutaj akurat nie chodzi o trop z karmą czy satysfakcję, po prostu lubię oglądać ten motyw na ekranie.
- Szlag trafia wszystko jednocześnie – najlepiej; mój entuzjazm przekracza skalę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3817
Przeczytał: 46 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nieśmiesznego korpoversum

PostWysłany: Śro 14:32, 09 Wrz 2020    Temat postu:

Kazik napisał:


- romans zaczynający się od małżeństwa z rozsądku, nie potrzeby serca, gdzie dwoje kompletnie obcych sobie ludzi musi się jakoś odnaleźć w roli męża i żony. Ważne jest dla mnie przy tym, by zacząć z w miarę neutralnego punktu wyjścia, bo jakkolwiek mam słabość do "kto się czubi...", to jednak zdecydowanie nie w takiej sytuacji;
- tłumoków-mięśniaków o sercach ze złota na dłoni, te wszystkie Kronki, Knucklesy i inne Raphaely (RotTMNT);
- ciche, spokojne, łagodne postacie (trochę taki dobranockowa Mama Muminka vibe), które mają kodeks moralny ze stali i może złamią ich prośby, ale na pewno nie groźby;
- rozgderana postać, która będzie fukać i przekonywać samą siebie, że nie troszczy się o bohaterów ("tylko nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, smarku!", mówi, dając w prezencie superbroń, nad którą pracowała tygodniami), ale jak tylko pojawi się cień niebezpieczeństwa, to z nerwów o bliskie jej osoby mało palców sobie nie poobgryza + w tej kategorii oczywiście opiekunowie z przypadku, którzy od "łotever" szybko przechodzą do "dajcie mi papiery adopcyjne, muszę natychmiast podpisać";
- śmieszkowy, ale wciąż groźny antagonista z chaotyczną energią (bonusowe punkty, gdy okazuje się mieć tragiczne backstory - tutaj ideałem jest Ice King z "Adventure Time"), Discord z MLP, Double Trouble z "She-ry", Hades z disnejowego "Herkulesa", te klimaty;


Miałam pisać swoje, ale okazało się, że Kazik już to napisała przy okazji swoich, więc sobie tylko zacytuję Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Big Bad Wolf
Seba Holmes



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 790
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z lasu

PostWysłany: Śro 17:56, 09 Wrz 2020    Temat postu:

Cytat:
- Bi depraved – prawdę mówiąc, kiedy trafiali się złole z implikowanym biseksualizmem, to od kiedy pamiętam, wydawało mi się to raczej... Fajną i ciekawą cechą?

Ja tego nie znoszę. Tzn. tej implikacji, puszczania oczka. Złoli otwarcie bi lubię, więcej tego.
Cytat:
- motyw "rodzinę się wybiera", czyli te wszystkie grupki dziwaków, które mieszkają razem i czują ewidentnie silniejszą więź ze sobą niż ze swoimi krewnymi;

Tak Heart Zawsze mi takie motywy robią ciepło na sercu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9303
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 8:56, 14 Wrz 2020    Temat postu:

Przyszlam, by dorzucic do listy milosc niemozliwa do spelnienia. Takie cos, gdzie obie strony w innych okolicznosciach moglyby tworzyc zgrana pare, i nawet na piec minut moga zyc iluzja, ze to mogloby dzialac w innym swiecie, w innym czasie, gdyby byli innymi ludzmi. Jak np:

Doktor/Rose - nie wychodzi bo sa rozdzieleni czasem, przestrzenia i sa z dwoch roznych gatunkow
Buffy/Spike - nie wychodzi, bo gdzie wampir i pogromca wampirow, w dodatku kierujacy sie kompletnie odmiennymi systemami wartosci
Jareth/ta dziewczynka z Labiryntu - Tu bylo wszystko nie tak, wiek, gatunki, wartosci, charaktery. Podoba mi sie podsumowujacy komec z YT:

"I personally think that he genuinely did love her. The only way he knew how to be was corrupt and controlling, and he wasn't going to give that up for the sake of love. "I move the stars for no-one".

And the life that she would have had to accept, and all she would have given up to be with him, was too much. But he couldn't offer her any more and still be goblin king, now could he? "I can't live within you". And he knew that, and thats why his songs are so painful to hear. He couldn't and wouldn't change, and she couldn't and wouldn't accept him.

He literally offers her everything he could give, but because that also involved her giving herself completely to his control with all his ills and evils and the life that came with it, she wouldn't accept it. "Fear me, love me, do as I ask, and I will be your slave."

Love isn't easy when you're a goblin king. It isn't about what you have, or what you believe you can offer, if you're flawed and cruel."

No i dlatego tak lubie fiki Hasz, ktora nie boi sie torturowac swoich pacynek, tu glownie tamten Jezycjadowy Laura/Nerwus i obecny Shani/Zygfryd.

Jak spiewa Lana del Ray: "Sometimes love in not enough and the road gets tough, i don't know why". Podoba mi sie to mordowanie konceptu, ze Milozdz pokona wszystko.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Pon 8:58, 14 Wrz 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin