Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Stężenie Mary Sue w Mary Sue
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 23:10, 24 Sie 2013    Temat postu: Stężenie Mary Sue w Mary Sue

Przeglądam sobie opka i taka mnie naszła refleksja - wiadomo, w dużej ilości opek jest sobie Mary Sue... tylko czemu mi się wydaje, że te wszystkie marysie są jakieś takie... mało wypasione? Ja, jak miałam te 12-13 lat, to tworzyłam bohaterki-Robocopy, co ruchem brwi zabijały Godzille i robiły potrójne salta w powietrzu. W końcu jak się już tworzy swoje lepsze alter-ego, to wypadałoby, aby lśniło aurą fajności i szacunem na wszystkich dzielniach. A w opkach Maryśków jak muchomorków... a nie przypominam sobie żadnej, która robiła cokolwiek naprawdę spektakularnego: żadnego rozmachu, ratowania świata na rekinie prawie tak wielkim jak Szczęki... I zastanawiam się: czemu? Skoro już się tworzy postać ustawioną pod bycie fajną i najlepszą, to czemu niemalże żadna ałtorka nie robi z nią widowiska? Nie rozumiem...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:16, 24 Sie 2013    Temat postu:

Bo ich wzorami są bohaterki amerykańskich seriali o licealistach, a nie postaci z komiksów Marvela?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:22, 24 Sie 2013    Temat postu:

Też mi się wydaje, że to po prostu kopia tego popularnego trendu na tworzenie bohaterek do bólu przezroczystych i zwyczajnych, żeby łatwo się było z nimi identyfikować. Zresztą, po co komu ratowanie świata i ujeżdżanie rekinów, skoro najwyższą aspiracją każdej opkowej bohaterki (a zatem i przeciętnej polskiej nastolatki) jest dorwanie naprawdę fajnego tru loffa? W tym są absolutnie najlepsze.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kiciputek dnia Sob 23:22, 24 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 23:23, 24 Sie 2013    Temat postu:

Bo nie o tym marzą aŁtoreczki?

Jako była aŁtoreczka przyznam się, że szczytem marysuizmu Mary Sue w moim wykonaniu było bycie niepokonanym szermierzem i przykopanie (niedoszłemu) gwałcicielowi w tzw.cojones. Oraz doskonałe maskowanie się jako płeć przeciwna.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5800
Przeczytał: 63 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Sob 23:25, 24 Sie 2013    Temat postu:

Hmmm. Może dlatego, że są mało kreatywne? Albo po prostu dopasowują maryśkę do otoczenia? Kiedy miałam 12 lat, pisałam ostro poryte dark fantasy, jedna z moich marysiek w wieku pięciu lat pokonała swojego ojca w uczciwej walce. Jeśli aŁtoreczka nie ma aspiracji do pisania fantastyki czy chociażby akcji, to pewnie takie rzeczy jej nie rajcują.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 23:31, 24 Sie 2013    Temat postu:

kura z biura napisał:
Bo ich wzorami są bohaterki amerykańskich seriali o licealistach, a nie postaci z komiksów Marvela?


Czytałam opka do Marvela z marysujkami. Też mają dość niski level wszechmocy...

Znaczy, z tym ratowaniem swiata to taka przenośnia była. W opkach obyczajowych też by się znalazły okazje do błyszczenia...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:31, 24 Sie 2013    Temat postu:

Ale czy w takim razie patrząc po stężeniu opków możemy wysnuć smutny wniosek, że fantastyka nie jest już tym, co rajcuje wyobraźnię nastolatków? Kiedyś chyba faktycznie więcej tego było w internetach. Sama pamiętam, kiedy byłam mała uwielbiałam animacje Disneya, baśnie, wszystko co fantastyczne - a teraz już dwu-cztero latki chętniej jednak oglądają perypetie słabo ogarniętych nastolatek na Disney Channel.

Nie snobuję się tutaj, nie twierdzę, że moje zainteresowania były lepsze czy bardziej ambitne bo były w istocie tak samo infantylne jak te nastoletnie perypetie, tyle że bardziej pompatyczne, bo z elfami, smokami i bitwami w tle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 23:34, 24 Sie 2013    Temat postu:

Moje z siedemnastowieczną Hiszpanią, a raczej z tym, jak mała Ania wyobrażała sobie siedemnastowieczną Hiszpanię, czyli dziwnym zlepkiem operowo-muszkietersko-zorroidalnym... Wink
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Sob 23:50, 24 Sie 2013    Temat postu:

Też nie rozumiem mało wypaśnych marysójek. Przecież w wyobraźni wszystko się mieści, moje stare postacie [link widoczny dla zalogowanych] zgarniają powyżej dwustu punktów. Rolling Eyes

Przede wszystkim mam wrażenie, że współczesny marysuizm to przede wszystkim pozwolenie na chamstwo i bezkarne pyskowanie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 23:52, 24 Sie 2013    Temat postu:

Zwykle moje produkty były raczej łzawe, głembokie i ahrtystyczne niż marysuistyczne, ale jak już spłodziłam jedno alter ego z zadatkami na Marysię Zuzię, to było nadzorczynią czasu, więc chyba całkiem niezła fucha. ;D

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:53, 24 Sie 2013    Temat postu:

O, to możliwe. Świat niech ratują inni, a boCHaterka wystarczy, że rzuci parę Ciętych Ripost.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 23:56, 24 Sie 2013    Temat postu:

No, u mnie jeszcze Mary Sue nie mogła przesłaniać tatusia, którym się pewnie domyślacie, kto był...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:19, 25 Sie 2013    Temat postu:

Tak jak sobie przypominam... Moje marysujki nie miały super wypaśnych mocy, ale stanowiły takie trochę skrzyżowanie Hermiony z MacGyverem, wszystko wiedziały, wszystko potrafiły zrobić, udzielały najmądrzejszych rad itd. Drugi typ marysujki z kolei poświęcał się za innych, np. idąc na śmierć w zamian za uwolnienie zakładników... *wzrusza się na samo wspomnienie*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 0:23, 25 Sie 2013    Temat postu:

kura z biura napisał:
Drugi typ marysujki z kolei poświęcał się za innych, np. idąc na śmierć w zamian za uwolnienie zakładników... *wzrusza się na samo wspomnienie*

Cóż, moje alter ego oddawało się (czy raczej:miało się oddać) Temu Złemu w zamian za życie Trzech Tenorów, a zwłaszcza trzeciego alfabetycznie...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:34, 25 Sie 2013    Temat postu:

Bumburus napisał:
No, u mnie jeszcze Mary Sue nie mogła przesłaniać tatusia, którym się pewnie domyślacie, kto był...


Fcale a fcale...

Moja pierwsza Merysujka była najlepsiejszym szermierzem Francji... i kapitanem gwardii kardynała. Do jej osiągnięć zaliczało się przetarcie podłogi d'Artagnanem i resztą tego boysbandu po kolei. I nie zgadniecie, kto był jej trólawerem...
Merysujkę do Winnetou, która wiedziała wszystko lepiej niż wszyscy, też przerobiłam.
Jak już tworzyć Merysujki, to z rozmachem! Inaczej to nie ma sensu! Miałam dużo Merysujek fantastycznych, których zajebistość polegała na tym, że stały na czubku hierarchii magicznej na danym biegunie mocy (czasem Białym a Niewinnym, czasem Mhrocznym). I bliżej im było do Galadrieli niż do nastolatki.

Oj, tyż się wzruszyłam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 0:40, 25 Sie 2013    Temat postu:

Orszula napisał:

Moja pierwsza Merysujka była najlepsiejszym szermierzem Francji... i kapitanem gwardii kardynała. Do jej osiągnięć zaliczało się przetarcie podłogi d'Artagnanem i resztą tego boysbandu po kolei. I nie zgadniecie, kto był jej trólawerem...

No jasne, że nie!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Terrwyn
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 27 Lut 2013
Posty: 703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: http://el-pop.tk/

PostWysłany: Nie 4:13, 25 Sie 2013    Temat postu:

A w moim pierwszym poważnym opku występował Gary Stu Very Happy Nazywał się sir Meaglos, był elfem-wilkołakiem, miał brata lisołaka, był wielkim magiem i szermierzem, a do tego król mówił do niego "wujku" i zeskakiwał z tronu na jego widok, co pozwalało mu wyrażać niesmak z powodu upadku obyczajów. Zeszyciki z opkiem mam do dzisiaj, bardzo się cieszę, że powstało zanim uzyskałam dostęp do internetu Very Happy

Ale planowałam je wydać - miało mi przynięść nieśmiertelną sławę. Dociągnęło do dwudziestu dziewięciu rozdziałów Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:38, 25 Sie 2013    Temat postu:

Niestety moje Merysujki nie walczyły ze złem (z wyjątkiem jednej, której lowerem był upadły anioł), bo były zbyt zajęte schodzeniem na śniadanie i ubieraniem ładnych sukienek. To smutne Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Duslawa
Szantażowany Przeżuciem Kał-lic



Dołączył: 23 Lis 2010
Posty: 663
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ze stawu rybnego

PostWysłany: Nie 11:05, 25 Sie 2013    Temat postu:

A może z taką zwyczajną siusiumajtką łatwiej identyfikować się nie tylko czytelnikom, ale i ałtoreczce? Coś jak niejaka Belcia - nie jest w niczym najlepsza, ładna, ale bez przesady, potyka sie o własne kończyny - ale i tak trulover pada jej do stóp (a z nim reszta męskiej populacji), wszyscy chcą być jej przyjaciółmi, etcetera. Od czasu do czasu rzuci cientom ripoztem i już. Coś w deseń "jak taka szara mysz może, to ja też".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Nie 12:12, 25 Sie 2013    Temat postu:

No, moja Merysójka z romansu zdobyła tróloffa swoim intelektem i obyciem w świecie. I przez 3/4 opka zajmowała się wymyślaniem ciętych ripost Very Happy W innej Merysójce jej tórloff kochał się niemal od urodzenia i w sumie zdobyła go nie wiadomo czym, siłą Imperatywu Blogaskowego głównie. Trzecia Merysójka - tym razem w fantasy - była tak merysójska, że jej tatuś-król łamał dla niej wszelkie zasady. Aż dziś się zastanawiam, dlaczego utrzymał tron, hue.
No, to wszystkie moje merysójki chyba. I też się wzruszyłam, jak o nich pomyślałam. I w sumie tylko jedna Merysójka była wypaśna, była dzieckiem przepowiedni, córeczką tatusia i wszystko umiała najlepiej, a dwie były z typu tych schodzących na śniadanie i czekających na księcia z bajki. To chyba dlatego, że z takimi pozornie zwyczajnymi łatwiej się identyfikować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Erka
Samson w stepie



Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1880
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:40, 25 Sie 2013    Temat postu:

Ahh. Ja miałam męską merysujke (well, dalej mam, ale odsujkowałam ją trochę): jeden z ostatnich przedstawicieli długowiecznej rasy, wypasiony pod wzgędem fizycznym (zarówno wygląd, jak i zdolności), znał się na magii (na tyle, żeby jej sprawnie używać), świetnie władał bronią palną, był najemnikiem/płatnym zabójcą, i w ogóle ociekał zajebistością, wszyscy przed nim trzęśli portkami, a do tego urodził się z megamorderczym zaklęciem zalęgniętym w łebku, które co jakiś czas robiło mu burdel w głowie (= powód do angstowania). Jego matka zginęła, kiedy był mały, a jego prawdziwym ojcem jest jego wuj (= brat rzeczonej matki), który zajmował zaje ważne stanowisko w czymś w rodzaju rządu ras humanoidalnych... A, no i wszyscy na niego lecieli, w sumie to ze dwie laski i trzech gości. Very Happy A i to w sumie pół biedy, we wcześniejszej, bardziej fantastycznej odsłonie, ten koleś miał wielgachny miecz (co się zwał "Kardiator") i jeździł na gryfie Marvinie... xD

(Poza tym, jeszcze przed gimbazą dorabiałam moje własne postacie do różnych serii: Power Rangers, Czarodziejek, Pokemonów, Dragon Balla, no wszystkiego co się dało. I tutaj oczywiście zawsze miały one mega moce, zawsze ratowały sytuację... jak to merysujka powinna Very Happy Gdzieś jeszcze mam kilka komiksów takich, aż mnie naszło je odkopać. Więc faktycznie, może wynikać to wszystko z tego, że ałtoreczki piszące blogaski wzorują się na hajskulowych serialikach, a nie na czymkolwiek zawierającym ratowanie świata (czy chociażby najbliższej okolicy).)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 12:50, 25 Sie 2013    Temat postu:

Ja się wzorowałam na operach oraz różnych płaszczach i szpadach. Poza tym, jako aŁtoreczka nietypowa, zdawałam sobie sprawę z tego, że "nie można mieć wszystkiego", więc np. w przypadku Donny Anny de Ulloa "młodość była jej największą i jedyną ozdobą". Zwłaszcza, że Donna Anna była podobna do ojca, który też bynajmniej przystojnym nazwany być nie mógł (chociaż, na całe szczęście, blizna - na twarzy przez cały policzek, od skroni do podbródka - dziedziczna nie była. Jakkolwiek później Don Juan Tenorio złośliwie załatwił jej i to).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:11, 25 Sie 2013    Temat postu:

Przypomniało mi się, że miałam kiedyś merysujkę z Dylematem Moralnym. Nie napisałam o niej opka, ale myślałam dość dużo. Otóż kiedyś tam, dawno temu, oglądałam film albo miniserial o grupie młodzieży, która leciała gdzieś razem samolotem i rozbiła się na bezludnej wyspie. Tam, dokąd lecieli, mieli brać udział w jakimś eksperymencie socjologicznym z budowaniem społeczności (?). Pilot samolotu okazał się Wilkiem Bardzo Złym, przemycał narkotyki, miał broń, usiłował podporządkować sobie całą grupę, a gdy to się nie udało, porwał którąś z dziewczyn i ją zgwałcił. W końcu bohaterowie złapali go i uwięzili w jakiejś jaskini, po czym padła puenta - "To zabawne, że pierwszym budynkiem, jaki zbudowaliśmy w naszym eksperymencie socjologicznym, było więzienie".
Otóż moja merysujka (która oczywiście wiedziała wszystko o życiu na bezludnej wyspie, znajdowaniu pożywienia, pleceniu mat z liści, lepieniu garnków z gliny itd., zorganizowała wszystkim życie i stała się przywódczynią grupy) doszła do wniosku, że uwięzienie faceta nie wystarczy, on wciąż jest niebezpieczny, więc należy wyeliminować zagrożenie w sposób ostateczny, tj. zabić go (z jego własnego pistoletu, który został mu odebrany). Wiedziała, że musi zrobić to sama, w tajemnicy, bo reszta się nie zgodzi, że zostanie za to prawdopodobnie odrzucona przez wszystkich, więc też - w pewnym sensie - poświęciła się dla innych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 14:17, 25 Sie 2013    Temat postu:

Ach, cudne.
Rozumiem, że potem bidula musiała(by) go też sama zakopać...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1108
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:19, 25 Sie 2013    Temat postu:

Jak teraz to tym myślę, to uświadamiam sobie, że obie moje Merysujki były już dobrze po dwudziestce kiedy przytrafiały im się najlepsze przygody. Jedna z nich była uberczarownicą, która okazała się na koniec boginią, a druga uberwampirzycą, która została na koniec Wielką Kapłanką i de facto władczynią imperium. Obie bardziej zajmowały się jaraniem własną uberzajebistością i wypaśnymi mocami, niż romansowaniem (chociaż to nie znaczy, że nie romansowały - po prostu nie miały żadnych miłosnych rozterek, bo uwodziły każdego z palcem w nosie albo wręcz każdy rzucał im się do stóp).

Byłam wtedy przekonana, że najciekawsze rzeczy przytrafiają się dorosłym, nie nastolatkom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:00, 25 Sie 2013    Temat postu:

Ooo, to wychodzi na to, że ja miałam naprawdę wypaśne Merysójki. Jedna była trzynastolatką, która została królową fantasy-świata (bo rodzice w bitwie zginęli) i nauczyła się w rok (!) całej magii tego świata. Dodam, że w skład tej magii wchodziło latanie, latanie na pegazie, zmienianie struktur terenu (serio, pewnego razu moja Marysia stworzyła przełęcz przez niezdobyte góry, którą przeszła ogromna armia) i przywoływanie czarodziejskiego miecza. Oczywiście była doskonałym szermierzem, jeszcze zanim przeniosła się do fantasy-świata. Natomiast druga była cesarzową najpotężniejszego państwa w innym fantasy-świecie, miała hebanowe włosy i osiągnęła "to, czego niejeden mężczyzna jej zazdrościł". Mało tego, była też jednym z najlepszych lekarzy. Oraz mistrzynią miecza. TrÓ laverzy również się przewijali, ale jakoś zawsze poświęcałam takim wątkom mniej uwagi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5800
Przeczytał: 63 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 15:51, 25 Sie 2013    Temat postu:

Bumburus napisał:

Rozumiem, że potem bidula musiała(by) go też sama zakopać...

Przecież to na wyspie było, mogła wrzucić do morza. Smile

Moje marychny (w tym dark fantasy) ogólnie zajmowały się robieniem w dzieciństwie rzeczy, które u dorosłych byłyby całkiem zajebiste, ale u nich wypadały nienaturalnie. Głównie przeraźliwie szybkim rozwijaniem zdolności bojowo-magicznych.
(Chociaż, jak tak teraz pomyślę... gdyby to lepiej uchwycić.. magia mogłaby być jak czytanie i pisanie, najlepiej przyswajalna w najwcześniejszych latach...)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:11, 25 Sie 2013    Temat postu:

Zdaje się, w ogóle nie zastanawiała się nad kwestą uprzątnięcia trupa, do niej należało czynienie sprawiedliwości, a brudną robotą niech się zajmie kto inny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 16:53, 25 Sie 2013    Temat postu:

Nefariel napisał:
Bumburus napisał:

Rozumiem, że potem bidula musiała(by) go też sama zakopać...

Przecież to na wyspie było, mogła wrzucić do morza. Smile

I tak pozostałaby kwestia transportu, chyba że ta jaskinia nad samym brzegiem morza była. Poza tym fale mogłyby go wyrzucić ... Wink
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Nie 18:26, 25 Sie 2013    Temat postu:

Anka aka Eowyn napisał:
Ooo, to wychodzi na to, że ja miałam naprawdę wypaśne Merysójki. Jedna była trzynastolatką, która została królową fantasy-świata (bo rodzice w bitwie zginęli) i nauczyła się w rok (!) całej magii tego świata.

A pffff! AłtoraKasia zawstydziła twoją Merysójkę, bo w Ferrinie miała na to tylko tydzień. XD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:56, 25 Sie 2013    Temat postu:

Ja maiłam całe morze marysujek, w swoim wielkim ogromnym świecie, przynajmniej jedną na pokolenie.
Pierwszy był mag, który był wrednym draniem, bo nikt go nie kochał. A nikt go nie kochał, bo byl mieszańcem dwóch ras, a u niego nikt nie lubił mieszańców. Mimo to stał się potężnym magiem-samoukiem i zyskał szacun na dzielni, oraz prawo do własnych skrzydeł, bo w pojedynku zabił innego maga.
A potem to już wszyscy się go bali. Gość koksał się coraz bardziej, stworzył dwie inteligentne rasy (w ramach magicznego eksperymentu) co uczyniło go nieśmiertelnym.
Równy mu był tylko jego syn, który został wychowany przez innych magów tylko po to, by zabił swojego ojca. Walka między nimi była tak zajebista, że z tej zajebistości otworzyły się wrota do innego świata i ich obu wciągnęło i wypluło w dwóch różnych. Tam jego synek założył (jak ojciec) kolejną rasę i również stał się nieśmiertelny.
Koniec końców rządzili razem trzema rasami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gally
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Lis 2010
Posty: 453
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:17, 25 Sie 2013    Temat postu:

Huh. Mój pierwszy MerySu teoretycznie najpierw został zombie, a potem bogiem (do zostania bogiem potrzebował znaleźć takie superwypaśne mieczyki, żeby magicznie zmontowało mu to uberbroń do przerobienia na mielone poprzedniego boga). Miał też tyle dużo traumy, bo za młodu lubiłam bardzo angstowe i łzawe yaoi.
Potem uniwersum zmutowało mi w masowy crossover, gdzie wszyscy moi ulubieni bohaterowie z różnych serii dostawali po wypaśnej broni i siali chaos, bo im więcej fajerwerków, tym lepiej. Angsty i łzy poszły do diabła, bo fajerwerki i nawalanka na skalę multiwersum okazały się znacznie fajniejsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:21, 25 Sie 2013    Temat postu:

Moja Marysujka była nieślubną córką willi i Tomka Wilmowskiego- najbardziej lubiła tłumaczyć innym postaciom, co ich za chwile spotka. Poza tym wymiatała we wszystkim poza śpiewem w którym była okropna, ale da się wyłapać moment, kiedy pokochała robótki ręczne i szycie Smile

W sumie z tymi Mary-Sue to jak z gotowaniem- w pewnym wieku wydaje się, że im więcej tym lepiej, a że niektóre przyprawy giną albo psują resztę- tym gorzej dla nich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 20:25, 25 Sie 2013    Temat postu:

Albo, że jedno nie pasuje do drugiego kompletnie...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 20:51, 25 Sie 2013    Temat postu:

Moje marysujki były w większości wszechpotężnymi władczyniami i czarodziejkami, rządzącymi wielkim imperium, prowadzącymi zwycięskie wojny, bohaterkami starożytnych legend, potomkiniami bogiń i wszystko, co da się jeszcze wcisnąć. Tró lowerami jakoś się w tych wypadkach nie przejmowałam, bo wszyscy i tak padali im do stóp, a jak nie padali, to kończyli źle, bo przecież ultrazajebista i despotyczna (jakoś moje maryśki z tej kategorii nigdy nie były milusie i zdawałam sobie z tego sprawę) królowa nie może pozwolić, żeby tak bezkarnie odrzucać jej zaloty Laughing
Miałam też marysujki operopodobne, żyjące gdzieś we Włoszech czy Francji w XVIII wieku, które były zbuntowanymi księżniczkami/hrabiankami/markizami, które w męskim przebraniu biegały ze szpadami i wymierzały sprawiedliwość, na przykład zabijając narzeczonego-gwałciciela, czy też intrygowały w operowym stylu. Te były przynajmniej trochę sympatyczniejsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 21:07, 25 Sie 2013    Temat postu:

Lawina alpejska napisał:

Miałam też marysujki operopodobne, żyjące gdzieś we Włoszech czy Francji w XVIII wieku, które były zbuntowanymi księżniczkami/hrabiankami/markizami, które w męskim przebraniu biegały ze szpadami i wymierzały sprawiedliwość, na przykład zabijając narzeczonego-gwałciciela, czy też intrygowały w operowym stylu. Te były przynajmniej trochę sympatyczniejsze.

I oczywiście wszystkie klątwy się spełniały?
Ja przypominam sobie "przerabianie kwartetu Non ti fidar, o misera na kwintet Non vi fidar, o misero" oraz pairing Donna Elvira-Komandor, który polegał na tym, że Komandor na łożu śmierci żenił się z Donną Elvirą, żeby przywrócić jej (oczywiście nie przez siebie odebraną Wink ) cześć. Aha, i umierał POD KONIEC I aktu, zasłaniając Don Ottavia własną piersią...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Usagi
Obrońca Honoru Beli



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1631
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:12, 25 Sie 2013    Temat postu:

Oj, jedna z moich "merysujek" uratowała świat przez zagładą poprzez rozbicie o siebie meteorytu tunguskiego, taka "supermenka".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:17, 25 Sie 2013    Temat postu:

Wzięła go na klatę!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Usagi
Obrońca Honoru Beli



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1631
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:21, 25 Sie 2013    Temat postu:

kura z biura napisał:
Wzięła go na klatę!


Tak właśnie było. Piersi ze stali.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gwathgor
Ramuś XV



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:50, 25 Sie 2013    Temat postu:

Moje Marysie raczej miały skłonności do bycia absolutnie przezajebistymi - w dawniejszych czasach, kiedy jeszcze nie interesowałam się fantastyką, przerobiłam dwunastolatkę - to taki poważny i dojrzały wiek! - na Dzikim Zachodzie (pamiętam, że poważnie zastanawiałam się, czy aby przeskakiwanie konno przez szeroką rzekę aby nie jest niemożliwe, ale w końcu stwierdziłam, że koń mojej bohaterki jest przecież taki mega, że spokojnie da radę), muszkieterkę-siostrę d'Artagnana, wspaniałą podróżniczkę i pewnie parę innych, o których już nie pamiętam. Przy czym każda była tworzona od razu dla konkretnego Tró Loffa - Winnetou, Atosa czy Smugi.
Potem przyszła fantastyka i problem w postaci kilku interesujących męskich postaci w jednym fandomie - zaczęłam więc tworzyć stadka przyjaciółek, zazwyczaj czteroosobowe i pod szablonik - jedna najpiękniejsza na świecie, ale ze straszną traumą (Sauron/Voldemort/inny zUy wybił rodzinę i ukochanego) i przemądrzała; druga chłopakowata, najlepsza w szermierce, jeździe konnej i wiecznie dowcipkująca, a tak naprawdę skrywająca straszliwą przeszłość i szpiegująca dla Tych ZUych - rzecz jasna potem nawraca się i żyje długo i szczęśliwie z Syriuszem/Boromirem/Sauronem (tak, tak); trzecia piękna, rzucająca co krok Ciętą Ripostą, lubiana przez wszystkich i ogólnie przezajebista, ale w końcu i tak okazuje się, że jest słaba i niegodna nóg lizać tej czwartej, niedocenianej szarej myszce, całkiem przypadkiem mającej moją powierzchowność, która staje się tą najwspanialszą, najdoskonalszą i tak dalej, przy okazji ratując świat i zdobywając tego trólowera, który akurat najbardziej mi się podobał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:46, 26 Sie 2013    Temat postu:

Mam tylko jedną maryśkę, która "żyje" już od przynajmniej dziesięciu lat, a reszta zginęła w mrokach mego umysłu i pojęcia nawet nie mam ile ich było i jakie w ogóle były (poza tym, że wypaśne do niemożliwości), a cała reszta marysiek i garyśków jest względnie nowa... co chyba nie świadczy o mnie za dobrze, że taka stara baba ze mnie, a wciąż mi takie nadludzie wychodzą, ech.
Te zapomniane panienki to były takie ratujące świat hirołiny mające całą wiedzę w jednym małym palcu, a wszelkie sztuki walki w drugim, i radziły sobie ze wszystkim i wszystkimi. Ze mnie w ogóle mało oryginalne dziecko było, więc przygody jakie moje hirołki przeżywały były modyfikacjami tego co zobaczyłam w tv, a że dzieciństwo przypadło mi na wspaniałe lata 90-te, więc bezkrytycznie oglądałam epickie seriale i kreskówki z lat 80-tych i początku 90-tych właśnie, nie wspominając o anime z Polonii 1, "Dragon Balla" i Sailorki, to nudno nie było. Tylko że szybko przeszłam z tworzenia oryginalnych postaci, to robienia z bohaterów filmów i kreskówek totalnych OOC, jak dzisiejsze ałtoreczki. I nie wiem czy to dobrze czy źle, że w zasadzie chyba wszystkie moje postacie wywodzą się od jakichś oryginalnych. Co prawda niemal wszystkie są już tych korzeni pozbawione i nawet w wyglądzie nie da się już żadnych podobieństw doszukać (a co dopiero mówić o ich historii), no ale...
Myślę, że gdyby dzisiejsze ałtoreczki oglądały odpowiednie (; produkcje, jak "He-man" czy "Drużynę A", to ich merysujki byłyby epickie i robiły epickie rzeczy.

Mirveka napisał:
J(...) mag, który był wrednym draniem, bo nikt go nie kochał. A nikt go nie kochał, bo byl mieszańcem dwóch ras, a u niego nikt nie lubił mieszańców. Mimo to stał się potężnym magiem-samoukiem i zyskał szacun na dzielni, oraz prawo do własnych skrzydeł, bo w pojedynku zabił innego maga.
A potem to już wszyscy się go bali. Gość koksał się coraz bardziej, stworzył dwie inteligentne rasy (w ramach magicznego eksperymentu) co uczyniło go nieśmiertelnym.
Równy mu był tylko jego syn, który został wychowany przez innych magów tylko po to, by zabił swojego ojca. Walka między nimi była tak zajebista, że z tej zajebistości otworzyły się wrota do innego świata i ich obu wciągnęło i wypluło w dwóch różnych. Tam jego synek założył (jak ojciec) kolejną rasę i również stał się nieśmiertelny.
Koniec końców rządzili razem trzema rasami.

Jak dla mnie brzmi niesamowicie i gdyby umiejętnie takie streszczenie przerobić na porządną historię, to chętnie bym toto przeczytała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 18:13, 26 Sie 2013    Temat postu:

Jako, że nigdy nie interesowałam się fantastyką to moje Marychy były po po prostu dzielnymi dziesięciolatkami z dziewiątką rodzeństwa, które to samotnie wychowywały. Były ładne, świetnie się uczyły i ogólnie miały same zalety. W drugiej wersji były niezwykle uzdolnionymi tancerkami- zainspirowana książką "Zaczarowane baletki" stworzyłam (czy raczej skopiowałam) scenę w której słynna baletnica ogląda stopy sześcioletniej Zuzanny i mówi, że to stopy prawdziwej baletnicy (zresztą często odgrywałyśmy tę scenę z siostrą).
Gdy dorosłam do wieku nastoletniego Marysie przerodziły się w idealnych narzeczonych moich boChaterek. Garusie wszyscy byli niezwykle przystojni i uzdolnieni- większość była chirurgami, którzy w wolnym czasie wynajdowali lekarstwo na raka (niestety już po tym jak ich ukochane umęczone chorobą umierały)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:17, 26 Sie 2013    Temat postu:

Krakatoa napisał:

Jak dla mnie brzmi niesamowicie i gdyby umiejętnie takie streszczenie przerobić na porządną historię, to chętnie bym toto przeczytała.


Miło, że tak sądzisz. Zawsze połechtało to nieco moją dumę.
Ale wcale nie było takie fajne. Oboje byli totalnymi przekoksami, nie było niczego, co było od nich mocniejsze. Największe demony (które mieszkały w przestrzeni między światami) bały się ich. Dwa z nich uwięzili i zmusili do służby sobie.
Przez miejsce totalnego chaosu, który zmieniał i mutował wszystko, przechodzili jak przez park. Byli wyznawani jako bogowie i koniec końców mieli tak dość własnej zajebistości, że zasnęli i wydali swoim poddanym instrukcje "obudźcie nas jak się będzie coś działo"

Ale zanim poszli spać, spłodzili dzieci, które były równie zajebiste. Wnuk jednego z nich osiągnął szczyt marysuizmu i na wszystkich testach zbiera najwyższą punktacje.

Jest wnukiem legendarnego maga, zna zaklecia obu nieśmiertelnych, potrafi przywoływać ich moc, demony które nieśmiertelnym służyły, muszą służyć jemu. Ma konia-golema, miecz, który jest w stanie zabić wszystko (magowie gdy ze sobą walczyli stworzyli ten miecz jako broń w swojej wojnie) i tylko on może go używać (z grubsza), ma aż dwa chowańce (konia i mini-t-rexa, tak w wielkości kota), seksowną bliznę przez oko, zimne spojrzenie, powalającą urodę, tragiczną, niespełnioną miłość, jest królem w jednym świecie i najwyższym magiem gildi w drugim, zginął, popełniając samobójstwo, by zdjąć straszliwą klątwę ze swego rodu.

Ale zanim umarł, spłodził syna, który przejął sztandar mary-su


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mirveka dnia Pon 20:31, 26 Sie 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 23:38, 26 Sie 2013    Temat postu:

Mirveka napisał:
Krakatoa napisał:

Jak dla mnie brzmi niesamowicie i gdyby umiejętnie takie streszczenie przerobić na porządną historię, to chętnie bym toto przeczytała.


Miło, że tak sądzisz. Zawsze połechtało to nieco moją dumę.
Ale wcale nie było takie fajne. Oboje byli totalnymi przekoksami, nie było niczego, co było od nich mocniejsze. Największe demony (które mieszkały w przestrzeni między światami) bały się ich. Dwa z nich uwięzili i zmusili do służby sobie.
Przez miejsce totalnego chaosu, który zmieniał i mutował wszystko, przechodzili jak przez park. Byli wyznawani jako bogowie i koniec końców mieli tak dość własnej zajebistości, że zasnęli i wydali swoim poddanym instrukcje "obudźcie nas jak się będzie coś działo"


Napisz!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 443
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:47, 27 Sie 2013    Temat postu:

To ja też się pochwalę. Do dziś mam tendencje do tworzenia Marysiek, ale zupełny rekord bije postać z dawnych czasów, kiedy jeszcze (na szczęście) nie miałam dostępu do komputera i pisałam tylko na papierze.
Ja tam się nie rozdrabniałam. Moja Maryśka miała moc ultymatywną. Mogła kompletnie WSZYSTKO. Co tam przełęcze, czy rasy, ona kreowała całe planety. Miała dość mocy, by wyhodować sobie kompletny nowy wszechświat (nie dawajcie wczesnej nastolatce do czytania podręczników do astronomii!). Oczywiście, była władczynią kosmicznego imperium, obejmującego tak z połowę galaktyki, o takich oczywistościach, jak nieśmiertelność czy uznanie za boginię i regularny kult będący obowiązującą religią dla kilkudziesięciu gatunków myślących nawet nie wspominam.
Z ciekawostek, moja merysójka zaliczyła zmartwychwstanie. Tak, dokładnie na tej samej zasadzie, co Jezus. Tylko przebieg był bardziej wystawny.
Tróloff też był, a jakże. Z tym to miałam trochę problemów, no bo z czym można sparować takie coś? Nic nie wydawało się wystarczająco wypaśne. Problem rozwiązałam w ten sposób, że ukochanym maryśki została Śmierć.

Tak, wiem, pojechałam po bandzie...

E: literówka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Wto 20:49, 27 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:18, 27 Sie 2013    Temat postu:

Mirveka, jak już weszłaś teraz w te szczegóły, no to rzeczywiście aż tak fajnie już nie jest (;. Chociaż i tak pewnie dałoby się z tego zrobić z tego poważniejszą historię. Albo trollfika, coby sobie czytelnik mógł zdrowo lolnąć.

Zmartwychwstania, o. Moje słoneczka non-stop to zaliczają. A jak sprzętu się już nie da naprawić, to oprogramowanie zostaje przeniesione do nowego przez Wielkiego Informatyka (robię sobie techniczną analogię coby to wszystko jakoś uspokoić i wyjaśnić).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ely
Chodzący Dred z Kosmosu



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:27, 28 Sie 2013    Temat postu:

Pamiętam tylko dwie moje Marysujki, obie nie były aż tak wykoksane jak niektóre wasze. Choć trzeba przyznać, że przegięte były odpowiednio, jak to Mary Sue przystało Wink
Jedna była mistrzynią miecza (faza na wiedźmina), pomagała biednym ludziom, poświęcała się za nich i generalnie była szlachetna do skichania, aż się sama wzruszałam jej przygodami.
Druga była potomkiem Abula al Hazreda (tak, za dużo dziwnych lektur szkodzi dzieciom...), magiem rzucającym fireballe i uciekającym przed egzorcystami, w międzyczasie ratowała świat. Za dużo dziwnych lektur szkodzi dzieciom...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Śro 10:31, 28 Sie 2013    Temat postu:

Zaraz tam szkodzi, rozwijanie wyobraźni to nie szkodzenie, wręcz przeciwnie...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ely
Chodzący Dred z Kosmosu



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:50, 28 Sie 2013    Temat postu:

Wiem, wiem Smile tak tylko napisałam, bo mi się przy czytaniu tego tematu przypomniało, jakie głupoty kiedyś wymyślałam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:58, 28 Sie 2013    Temat postu:

Niektórzy to wciąż wymyślają głupoty, a jedna lepsza od drugiej (;.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin