Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Fangirl Japanese

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 9:57, 01 Paź 2013    Temat postu: Fangirl Japanese

Mamy już temat o "ponglishu" w opkach, dlatego zapamuję Forumu jego alternatywną wersją.

Nie od dziś wiadomo, że pisząc opko osadzone w realiach m&a czy innej "TV drama" z Kraju Kwitnącej Wiśni, należy przy okazji przyszpanować znajomością swojego ulubionego języka obcego. Smile

To, że znamy tylko kilka podstawowych słów po japońsku, takich jak: "tak", "nie", "proszę", "dziękuję", "do widzenia", nie jest problemem. Wrzucając je do opka wystarczająco często, najlepiej w co drugim zdaniu, na pewno zbudujemy niepowtarzalny, orientalny klimat.
Nie przejmujemy się pisownią. "Arigato" czy "arigatou" - a to jest jakaś różnica?!
Pamiętajmy też o "specjalistycznym" słownictwie z naszego fandomu (typu długie nazwy poszczególnych technik walki w shounenach), którego absolutnie nie tłumaczymy, tylko zapisujemy w oryginalnej formie. Ale, ale! Dbamy o czytelnika, więc na końcu dorzucamy słowniczek - bonusowe punkty, jeśli słowniczek dorównuje długością właściwej treści rozdziału. Oraz jeśli skopiowaliśmy go z opka sąsiada, który z kolei skopiował go z opka przed nim, i tak dalej, i tak dalej.

Jeśli jesteśmy hardkorami, kopiujemy całe kanji! (Trzymajmy kciuki - może kodowanie u czytelników zadziała i kanji wyświetli im się poprawnie, nie w formie jakichś dziwnych kwadratów... jakby to wiele zmieniało.)
Jeśli jesteśmy jeszcze większymi hardkorami, wplatamy do opka całe przypadkowe zdania! Możliwości tu są trzy: albo korzystamy z translatora, albo łączymy pojedyńcze słowa na chybił-trafił, albo wrzucamy gotowe powiedzonka naszego ulubionego bohatera, które wyhaczyliśmy na jakiejś stronie z cytatami.
A propos powiedzonek! Nie zapominajmy również o tym, żeby bohaterowie, którzy w naszym opku posługują się najczystszą (czy też jakąś tam, ale zawsze) polszczyzną, zachowali swój charakterystyczny styl mówienia, na końcu każdego zdania dodając zawsze "dattebayo", "ne?" czy też "de gozaru". ZAWSZE. Niezależnie od kontekstu.

Bohaterowie, nawet wrzuceni do polskiego czy amerykańskiego gimnazjum, obowiązkowo muszą się do siebie zwracać per Staszek-kun, Stasiu-chan, Stanisław-sama itp.
Rodzeństwo MUSI się zwracać do siebie per "nii-san", "nee-san", jak to w każdej polskojęzycznej rodzinie bywa.

...Na koniec przyznam się Wam, że sama mam na sumieniu większość, jeśli nie wszystkie z tych grzechów. Very Happy Używałam Fangirl Japanese zanim jeszcze zaczęłam uczyć się japońskiego, później zresztą też, przez jakiś czas. Dlaczego? Ponieważ dopiero zaczynałam z opkami/konkretnymi fandomami, a że FJ stosowali absolutnie wszyscy dookoła, żyłam w przeświadczeniu, że TAK TRZEBA, bo inaczej opko nie będzie wystarczająco truu. Very Happy Dowód numer 7628 na to, że aŁtoreczki uczą się głównie od siebie nawzajem.

Jeśli ktoś ma jakieś spostrzeżenia dotyczące innych języków w jakichś fandomach, to proszę się dzielić. ^^


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Wto 10:00, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17223
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:16, 01 Paź 2013    Temat postu:

Tak, jeśli człowiek czyta same opka zbudowane według konkretnego schematu - albo i nie tylko opka - to faktycznie nabiera przekonania, że tak trzeba. Że jest to jakiś kanon, wymóg gatunkowy, czy coś. Miałam tak swego czasu przy czytaniu fantasy - wiele rzeczy mnie drażniło (opisy bohaterów, sposób prowadzenia fabuły), no ale właśnie myślałam, że TAK TRZEBA.
Doświadczeń z Fangirl Japanese nie mam żadnych, ale chyba nikt się nie zdziwi, jeśli wspomnę, że w (anglojęzycznych) opkach o Rammsteinie czy DA występuje Fangirl German? Wink Bohaterowie nigdy nie powiedzą "Yes" czy "No", zawsze "Ja" i "Nein". Oraz niejaki Richard Kruspe występuje tam zwykle jako "Reeshart", "Reesh", czyli jak anglojęzyczne fanki usiłują sobie poradzić z obcą wymową imienia Wink

E: literówka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 10:27, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1880
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:48, 01 Paź 2013    Temat postu: Re: Fangirl Japanese

Lenn napisał:

Nie przejmujemy się pisownią. "Arigato" czy "arigatou" - a to jest jakaś różnica?!

To akurat kwestia różnej romanizacji. Obie formy są poprawne. Ja prędzej użyłabym "arigato" niż "arigatou", bo jak ktoś nie zna japońskiego to i tak nie wie że to u to przedłużenie o, a jak zobaczy 'arigato" to przynajmniej mniej więcej dobrze to przeczyta Wink

Cytat:
Bohaterowie, nawet wrzuceni do polskiego czy amerykańskiego gimnazjum, obowiązkowo muszą się do siebie zwracać per Staszek-kun, Stasiu-chan, Stanisław-sama itp.
Rodzeństwo MUSI się zwracać do siebie per "nii-san", "nee-san", jak to w każdej polskojęzycznej rodzinie bywa.

O Jezus, jak ja tego nienawidzę. Ludzie którzy robią napisy do anime też to często zostawiają i tłumaczą "to jest nieprzetłumaczalne". A tam nieprzetłumaczalne. Dosłownie się przetłumaczyć nie da, jasne, ale myślę że dość dobrze odda znaczenie to, że koledzy będą mu mówić Staszek, mama Stasiu, a szef panie Stanisławie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:58, 01 Paź 2013    Temat postu:

W "Pięćdziesięciu twarzach Greya" "przyjaciel" Any, Jose, co chwilę wrzucał hiszpańskie wstawki, które pozostały nieprzetłumaczone. Strasznie mnie coś takiego denerwuje, nie dość, że kretyńsko brzmi np. "Dios mio, ależ oni sobie żyją." (autentyk), to jeszcze wybija z rytmu. I trzeba się domyślać o co chodzi. Rolling Eyes

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17223
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:04, 01 Paź 2013    Temat postu:

No ale w tym wypadku chyba tak było w oryginale? Francuskie wstawki Poirota też nie były tłumaczone, taki był po prostu jego styl mówienia. Chyba że masz na myśli tłumaczenie w przypisach, to co innego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:21, 01 Paź 2013    Temat postu:

Dokładnie, chodziło mi o tłumaczenie w przypisach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Promienisty Tyler



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1383
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:03, 01 Paź 2013    Temat postu: Re: Fangirl Japanese

Lenn napisał:

Bohaterowie, nawet wrzuceni do polskiego czy amerykańskiego gimnazjum, obowiązkowo muszą się do siebie zwracać per Staszek-kun, Stasiu-chan, Stanisław-sama itp.

I choćby się paliło i waliło, uczniowie do nauczyciela ZAWSZE będą się zwracali „sensei”. W 2/3 przypadków będą przy tym darli paszcze tak, jakby rzeczony sensei stał po drugiej stronie dość dużej sali gimnastycznej.

Cytat:
Rodzeństwo MUSI się zwracać do siebie per "nii-san", "nee-san", jak to w każdej polskojęzycznej rodzinie bywa.

Czasem ałtoreczki (i nie tylko...) tłumaczą to na „bracie”, „siostro”, i za nic nie przyjmą do wiadomości, że w wielu przypadkach dużo sensowniej i naturalniej by wyszło, gdyby po prostu wstawiły w to miejsce imię tego brata/siostry.

Moim „hitem ostatniego kwartału” jest tłumaczenie Złodziejki książek Markusa Zusaka. Oczywiście nie mogło zabraknąć obowiązkowych niemieckojęzycznych wstawek:

Cytat:
Frau Holtzapfel nie była zachwycona.
Schwein! Pomyliłeś domy – wypychała słowa przez dziurkę od klucza. – Mieszkasz obok, durny Saukerl.

– Wstawaj – powiedział.
Bitte? – spytał Hans. Zucker garbił się pod plandeką.

ale nie to było najgorsze. Wink Tłumaczka postanowiła bowiem, że od czasu do czasu wrzuci do dialogu jakąś kwestię po niemiecku, a następnie po kropce dorzuci tłumaczenie na polski. Kilka przykładów:

Cytat:
Alles gut, Liesel? Wszystko gra?

Und die Unterhosen – rozkazała pielęgniarka. – Bieliznę też.

Frohe Weihnachten – odparła Liesel. Pomogła mu wstać, otrzepała garnitur. – Wesołych świąt.

– Co? – zapytał Rudy. – Was hast du gesagt? Co powiedziałeś?

Nie pamiętam, żebym gdziekolwiek spotkała się z czymś takim. Po jakimś czasie takie powtórki zaczynają naprawdę irytować. Jakby nie można było dać tłumaczenia w przypisach. Rolling Eyes
Edit: albo najzwyczajniej w świecie zrezygnować z tych niemieckich wstawek. Ale to by było za proste. I jeszcze ktoś by zapomniał, że akcja powieści rozgrywa się w Niemczech!

I jeszcze w temacie niemieckiego: jak to się dzieje, że w ogromnej ilości wojennych seriali i filmów, zasób słownictwa niemieckich żołnierzy ogranicza się najczęściej do "schneller!" (czasami ktoś jeszcze dorzuci "halt!")?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Wto 21:18, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17223
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:14, 01 Paź 2013    Temat postu:

Każdy Polak zaczyna naukę niemieckiego od "sznela", "halt" i "hendehoch". A, i jeszcze "raus". Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Wto 21:18, 01 Paź 2013    Temat postu:

Żeby było wiadomo, że to Niemcy. Wink
Czasami jeszcze mówią po angielsku z niemieckim akcentem (z czego robili bekę w 'Allo,'Allo -nawet w jednym odcinku Michelle powiedziała dokładnie to samo raz z angielskim akcentem dla lotników, drugi raz z francuskim dla Rene i spółki...).
EDIT: bodajże w Z dalekiego kraju w jednej z początkowych scen "Niemcy" krzyczą Raus, schnell, a "Polacy" ... I Tedeschi, i Tedeschi, aiuto!. Laughing


Ostatnio zmieniony przez Bumburus dnia Wto 21:21, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Promienisty Tyler



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1383
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:29, 01 Paź 2013    Temat postu:

Bumburus napisał:
Żeby było wiadomo, że to Niemcy. Wink

Ja jednak wierzę, że Niemcy potrafią powiedzieć w swoim języku więcej niż kilka słów. A tymczasem... żadnego "szwargotania" w tle, żadnego urozmaicenia. Właściwie słownictwo przeciętnego niemieckiego żołnierza obejmuje wyrazy wymienione przez Kurę. I nic poza tym.

Ed: A nie, przepraszam, jest jeszcze "heil Hitler!". No, teraz to już naprawdę wszystko.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Wto 21:33, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3510
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Wto 21:40, 01 Paź 2013    Temat postu:

U co bardziej wygadanych trafia się jeszcze "Verfluchte Banditen!" albo coś w tym rodzaju.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Wto 21:41, 01 Paź 2013    Temat postu:

A kto mówi, że nie? Wink
Taka konwencja, jak Hiszpan mówiący co drugie słowo Carramba.
BTW, problem nienowy:
Julian Tuwim napisał:
Do wszystkich współtwórców widowiska Zielony Gil: do reżysera, aktorów, kompozytora, kapelmistrza, dekoratora, projektodawcy kostiumów itd.
Proszę unikać dętej "hiszpańskości" i zapomnieć o istnieniu opery Carmen, wystrzegać się lipnych "temperamentów", "namiętności", klimatu rozmaitych "ole", "caramba" itp. szmiryzmów. (...) Sztuka jest k o m e d i ą muzyczną, nie farsą.
.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5291
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:48, 01 Paź 2013    Temat postu:

kura z biura napisał:
Doświadczeń z Fangirl Japanese nie mam żadnych, ale chyba nikt się nie zdziwi, jeśli wspomnę, że w (anglojęzycznych) opkach o Rammsteinie czy DA występuje Fangirl German? Wink Bohaterowie nigdy nie powiedzą "Yes" czy "No", zawsze "Ja" i "Nein". Oraz niejaki Richard Kruspe występuje tam zwykle jako "Reeshart", "Reesh", czyli jak anglojęzyczne fanki usiłują sobie poradzić z obcą wymową imienia Wink

*mdleje*
Dodam tylko, że reesh to angielskie słówko na osobniki wciągające kokainę... co daje dość nieciekawy rezultat, jeśli chodzi o, khe khe, imię. Srsly, jak dla mnie strasznie chamskie nawiązanie do przeszłości (i ci autorzy używają tego świadomie). Jakby nic innego nie miało znaczenia...

E: doprecyzowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Wto 21:49, 01 Paź 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Wto 21:52, 01 Paź 2013    Temat postu:

Co do Niemców: jeszcze "Herr" i stopnie wojskowe też koniecznie po niemiecku. Ja wiem, że do niektórych można nie znaleźć odpowiednika, no ale w 99% przypadków można.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17223
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:36, 01 Paź 2013    Temat postu:

O, nie wiedziałam o tym "reesh", myślałam, że to po prostu niewinna próba fonetycznego oddania imienia.

Przedni dowcip, zaiste Sad

A propos jeszcze standardowego niemieckiego w filmach...

poliszmuwi napisał:


Tajemnica Westerplatte [2013] odcinek I

AKT I

Ewoki: /wkraczają/
Major: Kuuurde, wkroczyli.
Plutonowy: Niemcy!
Ewoki: /orientują się, że nie są Ewokami, tylko Niemcami i powinni mówić "Sznela!"/
Niemcy: Sznela!

- See more at: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 17:07, 02 Paź 2013    Temat postu:

W bardzo popularnym i szanowanym na Forumu "Czasie Honoru" ( Laughing ) pierwszo- i drugoplanowi Niemcy rozmawiają naturalnie po polsku, tylko czasem scenarzyści wrzucą im jakieś szwabskie słowo, coby przypomnieć widzowi, z kim ma do czynienia. Im niżej dany Niemiec stoi w hierarchii, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie mówił po niemiecku - w końcu szeregowi żołnierze nie używają innych słów niż "sznela!" i "raus, raus, raus!" (a grający ich polscy aktorzy mają pewnie większą szansę na poprawne wymówienie kilku słów niż całego dialogu). Smile
Jak zauważyła Dora, problem tkwi właśnie w proporcjach - niemal zawsze chodzi o ten sam, bardzo podstawowy zakres słownictwa. W wielu produkcjach brakuje statystów, którzy nawijaliby w tle we właściwym języku.

Dla odmiany, w [link widoczny dla zalogowanych], amerykańsko-japońskim miniserialu, którego akcja rozgrywa się w Japonii, zdecydowana większość Japończyków mówi tylko i wyłącznie w swoim języku, i NIE jest to nigdzie tłumaczone, dzięki czemu widz może lepiej wczuć się w sytuację głównego bohatera, rozbitka w całkiem obcym kraju. Blackthorne może sobie pogadać tylko z ludźmi, którzy znają angielski: z resztą członków załogi, portugalskim misjonarzem czy japońską tłumaczką. Bohater z czasem uczy się języka tubylców na tyle, by swobodnie się z nimi porozumiewać. Ponieważ jednak grający go aktor japońskiego nie zna, a amerykański widz nie będzie przecież śledził minimum połowy konwersacji w obcym języku - i to jeszcze całkiem bez napisów! - "znajomość języka" została ukazana dzięki powtarzaniu przez Blackthorne'a w kółko tych samych pięciu (PIĘCIU) zwrotów, np. "Ikimasuka?" (Idziemy?) albo "Hai, wakarimashita" (Tak, zrozumiałem). Sam pomysł fajny, tyle że robi się nieco kuriozalnie, kiedy KAŻDY dialog bohatera z tubylcami brzmi identycznie. Very Happy
- Idziemy?
- Zrozumiałem, idziemy!
- No to chodźmy!
Do pełni szczęścia brakuje jeszcze, żeby wszyscy "Portugalczycy" w serialu nie gadali z amerykańskim akcentem. Wink

Przypomniało mi się przy okazji, że przecież mam fisia na punkcie dwu- i wielojęzyczności. Bohaterowie moich opek często w którymś momencie przechodzą na inny język. Zazwyczaj odnotowuję ten fakt w narracji, a dialogi lecą w tym samym języku co reszta opka, tyle że kursywą. Nie wiem, czy dobrze (pewnie i tę kursywę powinnam sobie darować), ale na pewno lepiej niż:
Cytat:
- Co? - zapytał Rudy. - Was hast du gesagt? Co powiedziałeś?

I cały dialog w ten deseń? Koszmar. Shocked

Dora napisał:
Czasem ałtoreczki (i nie tylko...) tłumaczą to na "bracie"; "siostro", i za nic nie przyjmą do wiadomości, że w wielu przypadkach dużo sensowniej i naturalniej by wyszło, gdyby po prostu wstawiły w to miejsce imię tego brata/siostry.

A jak już tłumaczą, niech tłumaczą poprawnie! Razz Jak wiadomo, "nii-san" oznacza tylko i wyłącznie "mojego starszego brata", nie cudzego i nie młodszego, na to są wszak osobne słowa. "Rzetelnie przetłumaczony" dialog mógłby na przykład wyglądać następująco:
"Co jest, Sasuke?"
"Podasz mi sól, mój starszy bracie Itachi?"
Naturalne jak cholera. Very Happy

Ale kiedy jeszcze w zeszłym roku (czyli długo po wyrośnięciu z Fangirl Japanese) pisałam fanfika, ciężko odchorowywałam fakt, że nie mogę użyć formy "senpai", która jest "przetłumaczalna" głównie w tym stopniu, że należy całkowicie wywalić ją z dialogów. T___T

Na koniec trochę offtopu:
Ktosza napisał:
To akurat kwestia różnej romanizacji. Obie formy są poprawne. Ja prędzej użyłabym "arigato" niż "arigatou", bo jak ktoś nie zna japońskiego to i tak nie wie że to u to przedłużenie o, a jak zobaczy 'arigato" to przynajmniej mniej więcej dobrze to przeczyta

Jak z pewnością wiesz, przedłużenia lub ich brak są ważne dlatego, że często zmieniają znaczenie poszczególnych słów. A co do zapisu - rzadko używam romanizacji, dlatego pozwoliłam sobie [link widoczny dla zalogowanych].
[link widoczny dla zalogowanych]: Long vowels are indicated by a circumflex, for example long o is written ô, unlike Hepburn, which uses a macron.
[link widoczny dla zalogowanych]: The combination o + u is written ou if a word-border exists between them or it is the end part of terminal form of a verb, ex: "mayou". The long vowel o is indicated by a macron otherwise, ex. "gakkō".
Z kolei w [link widoczny dla zalogowanych] czytamy:
Tradycyjna i poprawiona latynizacja Hepburna: długie samogłoski o i u oznaczane są makronami, tzn. długie o zapisuje się ō. Zmodyfikowana latynizacja Hepburna: wszystkie długie samogłoski oznaczane są poprzez podwojenie samogłoski, tzn. długie o zapisywane jest oo.
[link widoczny dla zalogowanych]: Długie samogłoski zapisywane są za pomocą akcentu przeciągłego, na przykład długie o zapisuje się jako ô.

Tak czy inaczej - przedłużenie zaznaczyć trzeba. No chyba, że chodzi o słowo, które na stałe weszło do obcego języka, takie jak na przykład "Osaka" czy "Tokio" (Tokyo) - tam też występują przedłużenia, ale w polskim (angielskim) utarło się, żeby ich nie wymawiać i nie zapisywać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3510
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Śro 17:21, 02 Paź 2013    Temat postu: Re: Fangirl Japanese

Dora napisał:


Cytat:
Alles gut, Liesel? Wszystko gra?

Und die Unterhosen – rozkazała pielęgniarka. – Bieliznę też.

Frohe Weihnachten – odparła Liesel. Pomogła mu wstać, otrzepała garnitur. – Wesołych świąt.

– Co? – zapytał Rudy. – Was hast du gesagt? Co powiedziałeś?

Nie pamiętam, żebym gdziekolwiek spotkała się z czymś takim. Po jakimś czasie takie powtórki zaczynają naprawdę irytować. Jakby nie można było dać tłumaczenia w przypisach. Rolling Eyes

Przymanowski w "Czterech pancernych" (książce) przyjął taką konwencję, np. w dialogach Niemców, którzy pojmali Lidkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1880
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:52, 02 Paź 2013    Temat postu:

Lenn napisał:


Jak z pewnością wiesz, przedłużenia lub ich brak są ważne dlatego, że często zmieniają znaczenie poszczególnych słów.

Nie wszystkie słowa zmieniają znaczenie gdy się im przedłuży samogłoskę.
Poza tym, akurat tutaj ałtoreczka nie zrobiła żadnego błędu - można zapisać ありがとう jako "arigato", choćby dlatego że sami Japończycy tego używają - w języku potocznym/młodych ludzi (z tym że piszą to hiraganą, oczywiście).

Niezależnie od tego, zdarza się romanizować pojedyncze słowa (nie całe teksty) bez zaznaczania przedłużeń (szczególnie w książkach japońskich i niektórych o Japonii) w angielskich tłumaczeniach, w polskich też to widywałam. Myślę że w japońskim ałtoreczek kwestia stosowania przedłużeń jest najmniejszym problemem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ktosza dnia Śro 19:53, 02 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Promienisty Tyler



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1383
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:18, 02 Paź 2013    Temat postu:

Cytat:
Cytat:
- Co? - zapytał Rudy. - Was hast du gesagt? Co powiedziałeś?

I cały dialog w ten deseń? Koszmar.

Nie, na szczęście nie cały (btw, ciekawe, ile by to zajęło miejsca? Very Happy ). W niektórych dialogach tych wstawek jest więcej, w innych tylko jakieś niemieckie słówko od czasu do czasu.

Babatunde, dzięki za informację! Koniecznie muszę na to rzucić okiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Śro 21:18, 02 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 12:00, 03 Paź 2013    Temat postu:

Włosi, bohaterowie "Primavery", takiego powieścidła dla nastolatków, ciągle wplatają do wypowiedzi bezsensowne włoskie słówka. Żeby to chociaż były nazwy własne, ale nie, to są wyrazy w stylu "fratello", "mamma" "ragazzo". Wygląda to wybitnie głupio, a słowniczek zajmuje trzy ostatnie strony książki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 13:18, 04 Paź 2013    Temat postu:

Ktosza: tak, wiem, że niektóre słowa mają alternatywną wymowę, w zależności od dialektu, stopnia formalności rozmowy, akcentu czy nawet lenistwa rozmówcy. Niemniej jednak, jestem przekonana, że większość aŁtorek niezupełnie o tym wie i nie stylizuje świadomie dialogów swoich postaci, a tylko niechlujnie przepisuje słowo, którego "podstawowa" wersja póki co obejmuje przedłużenie.
I zgadzam się z tym, że akurat w przypadku aŁtorek, wystąpienie tej jednej literki lub nie to problem ginący w morzu innych. Smile

A propos Włochów, to przecież Ezio z Assassin's Creed co i rusz wtrąca włoskie słowa do swoich wypowiedzi, a jego akcent stylizowany jest na włoski. W grze jakoś mi to nie przeszkadza, chociaż zmusza do używania napisów, żeby lepiej rozumieć, o czym bohater gada.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin