Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co wolno Tarantino, nie tobie, dziewczyno?
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dhr
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:41, 18 Lip 2011    Temat postu:

Sineira napisał:
Uwielbiam "Od zmierzchu do świtu", jest tak przecudnie odmóżdżone... ale te hektolitry czerwonej farby chyba Gabrielle nie przypadną do gustu.
Jednakowoż może się skusi, jeśli wspomnę, że teledysk R+ do utworu "Engel" był inspirowany tym właśnie filmem?Wink

to jeszcze należy uwzględnić - znaczniej "luźniejszą" inspirację "Wściekłymi psami" w "Du hast". Trochę krwi tam się leje, nie jakoś przesadnie, a film zaiste zacny.

Tak na marginesie, to przecież dokładnie tak samo, jak przerysowanie Tarantino niektóre tu łykają przerysowanie zespołu estradowego Rammstein, i jeszcze piszczą o więcej. I?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 6:33, 19 Lip 2011    Temat postu:

I w jednym, i w drugim przypadku chodzi o świadomie wybraną konwencję, popartą doskonałym warsztatem. A aŁtoreczki ani nie robią tego świadomie świadomie, ani warsztatu nie mają. Ot i tyle.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:59, 19 Lip 2011    Temat postu:

W sumie filmem jeszcze bardziej opkoidalnym od produkcji Tarantino jest "Top Secret". Taką sceną koncertu idola można by obdzielić kilka blogasków!

"Bękarty Wojny" raczej mnie nudziły, choć przyznać muszę, że koncepcja Landy jako Złego jest jedną z lepszych, z jaką się w życiu spotkałem, myślę, że Landa dogadałby się z Moriartym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arebell
Chodzący Dred z Kosmosu



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:18, 19 Lip 2011    Temat postu:

Ale jeśli już Tarantino traktujemy jako prowokację, to co dopiero "Top Secret". Ten film ani przez chwilę nie udaje, że jest normalny, w dodatku w żaden sposób nie można go określić jako sztukę...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:32, 19 Lip 2011    Temat postu:

Top Secret prowokacją niewątpliwie jest. I to prowokacją wzniesioną na wyżyny prawdziwej sztuki! Sztuki demaskatorskiej w dodatku. Takie sceny jak: buty na stole, odjazd dworca, egzekucja, czy też ostrzał w chacie to prawdziwa klasyka.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Murazor dnia Wto 23:33, 19 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:14, 20 Lip 2011    Temat postu:

Tarantino zawsze mi się podobał właśnie dzięki temu, że za nic miał sobie sztywne ramy logiki, historii czy w ogóle realności. Krew się leje, nikt nie wie, o co chodzi, a jednocześnie wszystko jest całkowicie jasne. Moim zdaniem, nie należy tego traktować na równi z typowym opkiem, bo Tarantino jednak od początku zaznacza, że film świadomie może nie mieć sensu. Ałtoreczka tworzy literackie bagno i jeszcze ma pretensje, że ktoś jej 'dzieła' nie rozumie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maruda
Zakochany Horatio



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 176
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Londyn

PostWysłany: Śro 21:05, 20 Lip 2011    Temat postu:

Szkoda, że nikt nie wspomniał tu o "Jackie Brown". To najnormalniejszy i najbardziej skomplikowany pod względem fabuły film Tarantino - polecam gorąco.
Pigmejko, czy mogłabyś i mnie podesłać tekst na temat pana Tarantino? Chętnie skonfrontuję Twoje przemyślenia z tym co wymodziłam z ludźmi na studiach, w ramach zajęć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pigmejka
Bezo grudek



Dołączył: 17 Mar 2010
Posty: 3916
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 3:11, 21 Lip 2011    Temat postu:

Maruda napisał:
Szkoda, że nikt nie wspomniał tu o "Jackie Brown". To najnormalniejszy i najbardziej skomplikowany pod względem fabuły film Tarantino - polecam gorąco.
Pigmejko, czy mogłabyś i mnie podesłać tekst na temat pana Tarantino? Chętnie skonfrontuję Twoje przemyślenia z tym co wymodziłam z ludźmi na studiach, w ramach zajęć.


Podaj maila na PW, to Ci wyślę. Wink
Nie, żeby tam było coś szczególnie odkrywczego, ale skoro jesteś ciekawa... Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:42, 31 Lip 2011    Temat postu:

W ramach ciekawostki wrzucam tytuł filmu, którym swego czasu Tarantino się zachwycił, a i mi bardzo się podobał. "Oldboy" albo "Old Boy", różnie podają. W każdym razie koreański i z 2003. Jest to część trylogii, ale z pozostałymi dwiema chyba bez związku. W każdym razie polecam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:13, 31 Lip 2011    Temat postu:

Owszem, związek jest; to Trylogia Zemsty i wszystkie trzy części mówią o zemście - stare kligońskie przysłowie... Wink Pozostałe części trylogii to Pan Zemsta i Pani Zemsta.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:05, 31 Lip 2011    Temat postu:

Wiem, ale chodziło mi o związek z wydarzeniami albo bohaterami. A tego chyba nie ma. Oglądałam jeszcze "Panią Zemstę" - też b. dobra.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:19, 31 Lip 2011    Temat postu:

A nie, kontynuacji wątków rzeczywiście nie ma, bo chodziło o wydźwięk i wspólne przesłanie.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Nie 10:20, 31 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:13, 31 Lip 2011    Temat postu:

Dlatego to trylogia.
Barrrdzo lubię motyw zemsty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dzidka
Dowódca Gwiezdnej Floty



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1555
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 14:36, 05 Sie 2011    Temat postu:

Pigmeju, to i ja się uśmiechnę o licencjat Smile [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pigmejka
Bezo grudek



Dołączył: 17 Mar 2010
Posty: 3916
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:37, 05 Sie 2011    Temat postu:

Poszło. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 2:45, 20 Lip 2015    Temat postu:

Odkopuję temat Smile
Jak już padło wcześniej w tym wątku, kluczowe jest moim zdaniem to, że Tarantino posługuje się wszelkimi motywami jakich używa w sposób absolutnie świadomy.
Dlatego nawet jeśli zrobi film, który będzie wyglądał jak kino klasy B, to jednak kinem klasy B sam w sobie ten film nie będzie. Rożnica więc między aŁtoreczkami a Tarantino, jest mniej więcej taka jak między filmem "Zabójcze ryjówki" a "Pulp Fiction", jak między sztuką naiwną a sztuką konceptualną. I nie chodzi tu o to, że sztuka naiwna (jak prace Nikifora czy sztuka ludowa) nie ma wartości sama w sobie, ale właśnie o to, że jest tworzona bez świadomości narzędzia jakiego się używa i tego, jakie efekty nasza praca może potencjalnie odnieść (np. jak będzie wpływać na odbiorców, jaki jest jej cel etc.). Można to sobie w sumie porównać na zasadzie kontrastu między kimś kto zawodowo gra w pokera i "wie z czym to się je", a kimś, komu przypadkiem udało się raz wygrać.
Amerykańskie kino klasy B, głównie to z okresu lat 50 i 60, było w dużej mierze wypadkową panujących nastrojów społecznych dyktowanych zimną wojną. Stąd mutanty, apokalipsa i przewijający się w tle kosmici, jako wyraz lęku przed atakiem z nieznanego kierunku.
I patrząc z tej perspektywy, na tym poziomie właśnie stoją aŁtoreczki - ich opowiadania są przepełnione nieuświadomionymi lękami czy potrzebami, które te po prostu przenoszą, trochę na zasadzie strumienia świadomości, do swoich opowiadań.
W takim ujęciu Tarantino jest kims na kształt demiurga, który owszem, robi niby filmy klasy B, ale w tym jak to robi wychodzi z pozycji zupełnie tradycyjnego twórcy, zarządzającego podanym materiałem.
Ważne jest też coś, co tu jeszcze nie padło. Niewiele osób w naszym pięknym kraju zdaje sobie sprawę, ze Tarantino robi przede wszystkim starannie zaplanowane kino feministyczne i emancypacyjne, które tapla w sosie "męskiego kina", przy czym naprawdę jest kierowany chęcią zmiany percepcji widza w tym zakresie.
I tak np. w "Kill Billu" w roli tradycyjnego, męskiego mściciela ustanawia kobietę. W "Dead Proof" pozwala się zemścić kobiecym ofiarom seryjnego mordercy na oprawcy, w Django daje możliwość rewanżu czarnoskórym. I w ogóle ujmuje się, w pewien pokręcony sposób bo korzystając z kodów kulturowych i klisz i symboli, do jakich sie przyzwyczailiśmy, za wszelkimi freakami czy wyrzutkami społecznymi, choćby przez to, że robi z nich bohaterów kultowych.
"Bekarty wojny" są w ogóle moim zdaniem jednym z najlepiej przemyślanych pod tym kątem filmów QT.
Po pierwsze najpierw dał możliwość rewanżu Żydom, właściwie po to by oddać ją w ręce Żydówki, kobiety, która w tym filmie jako jedyna ma powód by się mścić. Ponieważ w Bekartach... wojna jest zabawą dużych chlopców, którzy chca się tylko naparzać dla samego naparzania (stąd groteskowa grupa "mścicieli"). To bohaterka ma faktyczną traumę i faktyczny powód do zemsty. Co więcej Tarantino wychodzi nagle z historycznego sztafażu, kiedy w tle zaczyna grać Bowie (symbol rewolucji seksualnej przecież) i totalnie przekształca narrację dotyczącą tego, o czymw filmie opowiada. W konsekwencji więc "wojnę" wygrywa kobieta, która zostaje tutaj utożsamiona z kinem. Symbolicznie nastepuje zmiana perspektywy - tak jak w kinie amerykańskim kobieta jest tradycyjnie "damą w opałach" u QT zyskuje nagle siłe sprawczą wychodząca poza ekran. A więc z "obiektu na który sie patrzy" staje się "obiektem projektującym swoją wolę na widzów". To jest bardzo feministyczne i bardzo ważne przesłanie. On własciwie przyrównuje sytuację kobiet do sytuacji prześladowanych Żydów. Z tym, że dzieki przemyslanej i zakamuflowanej formie nie ma tu prostego porównania z holocaustem (i co jest też wazne - w przeciwieństwie do aŁtoreczek Tarantino SZANUJE swoich bohaterów jak i również nacje/grupy społeczne, o których opowiada)

FF w ogóle, podobnie jak filmy TQ, bazują na rożnych popularnych kliszach filmowych czy literackich, ale bawią się nimi w zupełnie niezobowiązujący sposób i podobnie jak filmy Tarantino są w pewien sposób częścia pewnego procesu emancypacyjnego (skomplikowana sprawa). Róznica jednak własnie będzie na poziomie świadomości autorów ( również pomiędzy poszczególnymi autorami ff - są przecież ff gdzie autor czy autorka, z pełna świadomościa bawią się popularnymi konwencjami).
W ogóle na temat tego, czy świadomość w sztuce czy jednak nieświadomość jest bardziej wartościowa, odbywa się całkiem zażarta dyskusja od wielu lat.
W takim zupełnie tradycyjnym podziale "sztuka profesjonalna" zawsze stała wyżej od tej "naiwnej", jednakże z nastaniem ery masowego rozpowszechnienia się popkultury (lata 50 XX wieku) ta granica oczywiście uległa zatarciu.
Natomiast nie oznacza to, że ta tendencja nie ulega zmianie, przechylając się właśnie w stronę raczej "emocjonalnej przyjemności" płynącej z naiwności takich wytworów niż stawiania twórcy w roli demiurga operującego zastaną rzeczywistością (nawet klasy B). Dlatego Fuller może tworzyć serial, który z logiką nie ma nic wspólnego, za to skupia się na innych, dotychczas nie eksponowanych przez mainstream aspektach (niekoniecznie spinając je klamrą jakiegoś większego sensu). I obiektywnie patrząc, jest to wyraz jakiejś nowej estetyki. A czy słuszny, skuteczny i proroczy, to ciężko powiedzieć. Jak na razie wciąż raczej podchodzi pod eksperyment. Z drugiej strony już w latach 60 XX wieku cały cykl esejów Susan Sontag "Przeciw interpretacji" był poświęcony właśnie apelowi o uznanie "nieświadomej" sztuki jako równoprawnej "sztuce wyższej" czyli profesjonalnej. A więc w sumie był apelem o zmianę percepcji tego jak postrzegamy właśnie sztukę (w jej esejach głównie literaturę) klasy A i klasy B albo niżej. Oczywiście to jest bardzo feministyczne ujęcie, które miało za zadanie postawienie pierwiastka emocjonalnego (utożsamianego z kobiecością) ponad pierwiastkiem chodnym i logicznym (utożsamianym z męskim) i tym samym spowodowac zupełny przewrót w ramach tego co uważamy za "dobre" a co za "złe". A więc raczej zachwyt niż chłodna kalkulacja.
Także temat na dobrą sprawę nie jest wcale taki jednoznaczny, bo istnieje możliwość, że jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do pewnego prowadzenia narracji według logiki przyczynowo - skutkowej, a być może nie jest to jedyna możliwa forma. Podobnie jak malarze klasyczni nie mogli pojąć impresjonistów. W sumie zauważcie, że w Hannibalu, podobnie jak w ff, bardzo często konstrukcja bohaterów czy rozwój wydarzeń, schodzą właśnie na dalszy plan, ustępując czemuś, co można by określić eksploatacją "waszych (fanowskich)ulubionych motywów". I to w najróżniejszych konfiguracjach, na zasadzie eksponowania fetyszu. Np. zauważyłam że w pierwszym odcinku 3 sezonu Hannibala istnieje dość mocne nawiązanie w obrazie do "Wywiadu z wampirem"czy w ogóle tradycyjnej kinematografii związanej z wampiryzmem (sprzed epoki Zmierzchu). Wydaje się, ze to jest użyty świadomie motyw, ale zupełnie inaczej niż robi to Tarantino, bo też oprócz tego, ze Hannibal może nam się skojarzyć z wampirem (na którego wiadomo wciąż popyt w kulturze masowej), nie dodaje nam to właściwie nic więcej do fabuły samego serialu.
Oczywiście to, ze tak sobie nad tym rozmyslam nie zmienia tego, że zupełnie prywatnie bawi mnie zarówno serial Fullera jak potknięcia aŁtoreczek na gruncie logiki. Ale zastanawiam się teraz, czy to tez przypadkiem nie jest kwestia mojego własnego przyzwyczajenia w tym względzie.
Z drugiej strony chyba nie da sie zupełnie porzucic zasad logiki świata przedstawionego, podobnie jak nie da się wyobrazić sobie nowego koloru - ot, po prostu musimy, jako czytelnicy/widzowie, zawsze mieć punkt odniesienia do czegoś znanego. Stąd jesli bohaterowie zachowuja się głupio, idiotycznie czy dziwacznie, czytamy ich własnie jako głupich, idiotycznych i dziwacznych. Jesli z zachowują się nienaturalnie - jako nienaturalnych. Nie sądze by dało się to łatwo przeskoczyć.


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17370
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:55, 20 Lip 2015    Temat postu:

Hmmmm, hm, hm, obejrzałabym sobie "Bękarty wojny". Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> O blogaskach - ogólnie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin