Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wyciskacze łez
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 22:12, 24 Lut 2014    Temat postu:

Felidae oglądałam i wcale nie jest tak masakrujący, jak Grobowiec Świetlików. Jest makabra, faktycznie, ale mniej niż w książce. Bardzo lubię ten film i oglądałam go kilkakrotnie, głównie przez świetną, psychodeliczną animację, podobną do tej ze Ściany.

O Watership Down dużo słyszałam i bardzo chętnie obejrzę.

A, przypomniał mi się jeszcze jeden zbiór traum - Zwierzęta z Zielonego Lasu. Dawno temu to normalnie puszczali w telewizji, teraz chyba uznają za zbyt makabryczne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 22:33, 24 Lut 2014    Temat postu:

mangusta napisał:


A, przypomniał mi się jeszcze jeden zbiór traum - Zwierzęta z Zielonego Lasu. Dawno temu to normalnie puszczali w telewizji, teraz chyba uznają za zbyt makabryczne.


a to nie było czasem takie czasopismo dla dzieci? Pamiętam, że zaczęto je wydawać w marcu 1999 bo akurat wtedy zachorowałam na ospę Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:43, 24 Lut 2014    Temat postu:

Było i jedno i drugie. Ja czytałam pismo i miałam traumę po śmierci każdego zwierzątka. Do dzisiaj mam w pamięci biedne jeże (jeden zginął, bo nie chciał zostawić partnera), pana bażanta i masakrę urządzoną przez dzierzbę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pon 23:27, 24 Lut 2014    Temat postu:

Ja Zwierzęta z Zielonego Lasu pamiętam piąte przez dziesiąte, ale rzeczywiście, była taka gazetka, do której dołączano naklejki. Bajka też była, o: kliku klik.
EDIT: Zapuściłam sobie odcinek "Autostrada" i lektor naśladujący głos lisicy niezmiernie mnie bawi Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mirza dnia Pon 23:30, 24 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 23:27, 24 Lut 2014    Temat postu:

O kurna masakrę dzierzby i ja pamiętam Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:30, 24 Lut 2014    Temat postu:

Naklejki były (do wielokrotnego wykorzystania) przez tylko bodajże pierwsze 6 numerów, później dawali różne inne rzeczy. W ogóle bardzo ciekawe to było, wciąż jestem obrażona na ojca, że przestał mi to kupować po 40 numerze (było bodajże 105).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 23:39, 24 Lut 2014    Temat postu:

Pamiętam, że numery ukazywały się co tydzień i przez to dobrze wiedziałam ile tygodni minęło od mojej ospy. Ja chyba też nie miałam wszystkich numerów bo zdaje się, że te dodatki były dość kosztowne i mama nie chciała mi dawać pieniędzy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pon 23:42, 24 Lut 2014    Temat postu:

Pamiętam, że potem dołączyli do tego taką planszę, do której można było te naklejki przyklejać Very Happy Miałam tylko kilka numerów, niestety. Fajne były te gazetki, w niektórych (jeśli nie wszystkich, nie pamiętam) numerach zamieszczano krótkie kursy rysowania poszczególnych postaci Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:48, 24 Lut 2014    Temat postu:

We wszystkich raczej, fajne to było.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 23:54, 24 Lut 2014    Temat postu:

Mirza napisał:
Pamiętam, że potem dołączyli do tego taką planszę, do której można było te naklejki przyklejać Very Happy Miałam tylko kilka numerów, niestety. Fajne były te gazetki, w niektórych (jeśli nie wszystkich, nie pamiętam) numerach zamieszczano krótkie kursy rysowania poszczególnych postaci Very Happy


chyba kursy rysowania zaczęły się pojawiać dopiero w późniejszych numerach. Ale do dziś dzięki PzZL pamiętam jak rysować sowę Wink
Offtop: a pamiętacie takie czasopismo jak DedeReporter? strasznie mnie ten Dede denerwował


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 0:00, 25 Lut 2014    Temat postu:

Wiecie co... Zabiłyście właśnie mit mojego dzieciństwa. Przez ostatnie dwadzieścia lat (sic!) gdzieś z tyłu głowy kołatało mi się pytanie, jak nazywał się taki jeden serial animowany o zwierzątkach, który kiedyś strasznie lubiłam. Tak, to był ten serial, "Zwierzęta z Zielonego Lasu". Teraz obejrzałam kawałek, posłuchałam lektora i... khem, magia prysła. Very Happy

Z innych wyciskaczy łez - ktoś pamięta Amicisa i jego "Serce", zbiór ckliwych historii o dobrych, ale pokrzywdzonych przez los ludziach, z którego patos wylewał się hektolitrami? We wczesnej podstawówce zalewałam się nad tą książką rzewnymi łzami, teraz boję się sięgać, żeby przypadkiem nie ryknąć śmiechem. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:04, 25 Lut 2014    Temat postu:

Ja pamiętam! Tam było o szkole dla niewidomych, o dzielnych chłopczykach ginących na wojnie, o chłopcu który rzucił się pod powóz żeby uratować jakieś dziecko, pamiętam doskonale <3 Tyle ryczenia! Też się boję zajrzeć do tego po latach...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IHime
Super Ninja



Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z piwnicy

PostWysłany: Wto 0:04, 25 Lut 2014    Temat postu:

"Watership Down" tylko czytałam, łez nie lałam, ale momentami było mocne i nieźle napisane. Jeśli animacja jest podobnej klasy, to może być warto zobaczyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:04, 25 Lut 2014    Temat postu:

A mnie ta książka (Serce) nigdy nie ruszała. Znaczy, całkiem przyjemnie mi się ją w podstawówce czytało, ale żebym się miała wzruszyć, to nie.

Wodnikowe wzgórze czytałam, fajna książka, ale też niespecjalnie widziałam dobre powody do płaczu. No, jakieś króliki tam giną, ale nie przywiązałam się na tyle.

Bracia Lwie Serce. To była trauma.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 0:06, 25 Lut 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 0:05, 25 Lut 2014    Temat postu:

Opowiadania miesięczne!
"Serce" było strasznie dostojne i patetyczne. Wszyscy się do siebie tak ładnie zwracali i wszyscy byli tacy idealni i szlachetni. Pamiętam, że w przekładzie polskim przetłumaczono również imiona i z tego powodu byłam długo przekonana, że Włosi mają takie same imiona jak Polacy Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:10, 25 Lut 2014    Temat postu:

Marcina napisał:

- staruszek z jedenastego Dystryktu w drugiej części Igrzysk Śmierci

Staruszek mnie nie ruszył, za to Mags naprawdę, przy pogrzebie Rue też trochę łez uroniłam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Wto 8:14, 25 Lut 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

Bracia Lwie Serce. To była trauma.

Do dzisiaj nie potrafię tego przeczytać bez popłakania się.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:30, 25 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
Jak już jesteśmy przy Grobowcu świetlików, znalazłam ostatnio taką listę. Ktoś oglądał coś z tego?

Widziałam Felidae, czytałam Wodnikowe Wzgórze i dwa pierwsze tomy "Bosonogiego Gena". Felidae jest świetne, ale to bardziej film noir z kotami niż wyciskacz łez, Wodnikowe Wzgórze mnie znudziło, a "Gen" ma dosyć specyficzną kreskę i fabularną subtelność ciosu młotem w skroń. Może to też wina tego, że wszystkie powyższe widziałam w wieku późnonastoletnim.

Za to "Zwierzęta z Zielonego Lasu" zrobiły mi straszną traumę jako dziecku. "Pies, który jeździł koleją" chyba też, pamiętam, że mieliśmy to jako lekturę w podstawówce. No i także ryczałam przy scenie ze staruszkami w Titanicu.

A czy są filmy/książki, które, zamiast was wzruszyć w odpowiednim momencie, wywołały irytację albo niesmak? Przyznam, że cała "Zielona Mila" wywołała u mnie reakcję alergiczną. Do dzisiaj nie znoszę tego fimu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:02, 25 Lut 2014    Temat postu:

Sunawani napisał:
A czy są filmy/książki, które, zamiast was wzruszyć w odpowiednim momencie, wywołały irytację albo niesmak?


Jodi Picoult - "Bez mojej zgody". Zakończenie nie wzruszyło, tylko wkurzyło tak, że miałam ochotę rzucić książką. Tak samo "Krucha jak lód" tej samej autorki. Po inne książki nie mam już zamiaru sięgać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Wto 14:30, 25 Lut 2014    Temat postu:

To jak z wkurzających, to "Nostalgia anioła" - tak książka jak i film rozminęły się zupełnie z tym, co mnie wzrusza.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 15:45, 25 Lut 2014    Temat postu:

Sunawani napisał:
A czy są filmy/książki, które, zamiast was wzruszyć w odpowiednim momencie, wywołały irytację albo niesmak?

W pierwszej kolejności przypomniała mi się "Bitwa Warszawska". Rechotałam gromko na wszystkich scenach stężonego patosu, które chyba miały mnie poruszyć, aż mi matka zwróciła uwagę*, że tak się nie godzi, że tu na ekranie śmierć masy ludzi, narodowe symbole itp. - no sorry, ale jeśli ktoś zrobił z tych symboli i śmierci przekomiczną farsę, bo jak mam zachować powagę?

*Żeby nie było, że ze mnie skrajny buc w miejscach publicznych: oglądałyśmy to w domu, nie w kinie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Wto 15:45, 25 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:10, 25 Lut 2014    Temat postu:

Wspomniany tutaj "Grobowiec Świetlików" z bohaterem-idiotą, którego ponoć mam żałować. No zbyt dumny był, żeby wrócić i przeprosić, choć siostra z głodu jadła ziemię. Żeby było śmieszniej nie ma to NIC wspólnego z "japońskim honorem" czy poglądami autora pierwowzoru, który w bohaterze widział upartego gnojka ze schrzanionymi priorytetami i głównego winowajcę śmierci siostry.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 16:42, 25 Lut 2014    Temat postu:

Nikt nie mówi, że Grobowiec Świetlików to dobry film - ma spore wady, ale miał wywoływać szok, traumę oraz w latach 80tych poczucie winy u młodych Japończyków.

Pierwsze dwa punkty udały się jak znalazł, z trzecim bywało różnie.

Edyta: a co do takich, co miały odwrotny skutek od zamierzonego, to śmiałam sie na Pasji Mela Gibsona. A i koszmarnie wkurzają mnie te wszystkie przepełnione pretensjonalnością i patosem polskie filmiszcza typu Katyń.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Wto 16:44, 25 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:19, 25 Lut 2014    Temat postu:

Poczucie winy? Za co? Przecież to ci źli Amerykanie z czystego sadyzmu napadli biednych Japończyków, których biedne wnuki do tej pory nie mają pojęcia o masakrze w Nankinie ani o tym, czemu Korea piekli się o jakieś przeprosiny.

Abstrahując od konkretnego filmu- w popkulturze Japończycy to zawsze ofiary IIWŚ niewinne jako te lelije. Co prawda na Pearl Harbor napadli, ale to zły cysorz im kazał. Który to cysorz był spoko gościem i nie wiedział, co się dzieje, a cesarstwo w tą wojnę wplątali ani chybi kosmici.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 18:14, 25 Lut 2014    Temat postu:

Eire, no to mała lekcja historii...

W latach 80tych, przez pogłębiający się kryzys coraz większą popularnością cieszyły się wyjątkowo brutalne gangi motocyklowe, a wkręcanie się młodzieży w yakuzę było często na porządku dziennym. Jak wiecie (bądź nie), co jak co ale Japońcy się nie pierdolą, co np. pięknie widać w Akirze, i gangi te uchodziły za jedne z najbardziej okrutnych w historii.

Grobowiec Świetlików był z zamysłu reżysera takim silnym moralniakiem na młodzież. Mieli się utożsamić z głównym bohaterem i zastanowić nad tym, jak jego samolubne decyzje wpłynęły na zakończenie tej historii. To wbrew pozorom wcale nie jest film wojenny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Wto 18:33, 25 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcina
Ramuś XV



Dołączył: 11 Lut 2014
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:11, 25 Lut 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

Staruszek mnie nie ruszył, za to Mags naprawdę, przy pogrzebie Rue też trochę łez uroniłam.


O, to też, w szczególności Rue. Mags bardziej mnie ruszyła w książce, w filmie praktycznie nie zauważyłam tej sceny.
Igrzyska w ogóle są dla mnie płaczogenne, mimo że podobają mi się średnio.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:26, 01 Mar 2014    Temat postu:

Mnie generalnie dość łatwo wzruszyć. Nie będę jakoś określać scen, podam konkretne przykłady, które akurat teraz sobie przypominam.

- końcowe sceny Frozen, i ukazana w nich siostrzana miłość
- większość Kung Fu Pandy 2. Kto to w ogóle dał jako "komedię", toż to melodramat jest.
- śmierć Rue w Igrzyskach Śmierci, w książce również chleb dla Katniss od Jedenastki. I śmierć Mags.
- wyśmiejcie, ale skok Sherlocka w Reichenbach Fall. Konkretnie to mi strasznie szkoda Johna, ta scena jest dla mnie okrutnie płaczogenna.
- Most do Terabithii, pierwszy film, na którym poryczałam się w kinie.
- Hindusi w "2012" czekający na falę
- podobnie jak większość, śmierć Mufasy
- scena odnalezienia opuszczonej wioski w Mulan
- śmierć pani doktor z "Avatara"

Jak jeszcze sobie coś przypomnę, to dam znać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Sob 15:15, 01 Mar 2014    Temat postu:

Mam, mam, co mnie jeszcze wzrusza! "What a wonderful world" Armstronga. Nie tak, że wyję jak syrena alarmowa, ale jakoś tak mi się robi... Lirycznie. Chociaż to miłe uczucie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Sob 17:50, 01 Mar 2014    Temat postu:

Anka aka Eowyn napisał:

- scena odnalezienia opuszczonej wioski w Mulan

O ludzie... przypomniałaś mi o tej scenie. Jak dla mnie cały czas jedna z bardziej poruszających u Disneya. Jak byłam mała, to strasznie przeżywałam tę porzuconą lalkę, ale dopiero po latach dotarł do mnie całokształt całej sytuacji... W dodatku ten fragment następuje zaraz po wesołej piosence, co tylko potęguje ponure wrażenie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Nie 19:28, 02 Mar 2014    Temat postu:

Zawsze intrygowało mnie, że wszyscy płaczą przy śmierci Mufasy, bo w moim wypadku "Król Lew" wyciska łezki na samym końcu - kiedy Simba wspina się po Lwiej Skale w strugach deszczu, aby wydać z gardzieli triumfalny ryk... Ech, te momenty, kiedy postać odnosi sukces po trudach i znojach Smile
W "Mulan" z kolei sceną, która mnie rozwala, jest podjęcie decyzji o wyruszeniu na wojnę w zastępstwie za chorego ojca, ścięcie włosów i galop w burzę. Plus epicka muzyka w tle. Poświęcenie za krewnych stoi gdzieś na samym szczycie mojego rankingu.

Poza tym, może trochę przez sentyment z dzieciństwa, końcówka "Tajemniczego ogrodu" - Mary wreszcie nie jest samotna, no i dostaje swój ogród.

Ale totalnym wyciskaczem łez jest "Człowiek słoń" Lyncha. Nie wiem, czy kiedykolwiek to drugi raz włączę, bo ryczeć mi się chciało jeszcze kilka dni po obejrzeniu, a twarda ze mnie bestia...

Co do momentu, który wywołał efekt całkiem odwrotny od zamierzonego, przypomina mi się 3 sezon GoT i Krwawe Gody. Dostałam na nich głupawki z zażenowania, jak bardzo można schrzanić dobrze napisaną scenę (i dorobić beznadziejny wątek miłosny, dodatkowo). Ucieszyłam się bardzo, że nie tylko ja jestem taka okropna, gdy odkryłam w Internetach tę scenę z podłożonym Bennym Hillem Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Nie 19:41, 02 Mar 2014    Temat postu:

Bestia napisał:
Co do momentu, który wywołał efekt całkiem odwrotny od zamierzonego, przypomina mi się 3 sezon GoT i Krwawe Gody. Dostałam na nich głupawki z zażenowania, jak bardzo można schrzanić dobrze napisaną scenę (i dorobić beznadziejny wątek miłosny, dodatkowo).

O, tu się zgadzam. Scena śmierci Cat dramatyczna tak bardzo ._.

Jeśli chodzi o Disneya, płakałam chyba tylko na śmierci Mufasy, i tylko kiedy byłam bardzo mała, później już nie robiła żadnego wrażenia.

I takie niedawne wzruszenie: "An Adventure in Time and Space". Boru, nigdy na niczym tak nie ryczałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:09, 02 Mar 2014    Temat postu:

A ja się ciężko wzruszam. Owszem, jak pierwszy raz oglądałam "Króla lwa", to scena śmierci Mufasy mnie ruszyła, tym bardziej, że widziałam film w kinie - i ryczało całe. Może więc uległam atmosferze. Jednak odświeżony na spokojnie, "Król lew" w ogóle mnie nie ruszył. Nie rusza mnie też praktycznie nic z tego, co zostało wymienione wyżej.
Przyznam się jednak, że jest jeden film, na którym ryczę za każdym razem, jak go oglądam, co jednocześnie wpędza mnie w pewien rodzaj zażenowania, bo taka reakcja jest mi zazwyczaj obca. A wracam do niego regularnie co jakiś czas, bo jest jednocześnie jednym z moich ukochanych filmów. To "Ostatni jednorożec" i scena kończąca film. Nie wiem, nie mam pojęcia dlaczego, ale po prostu za każdym jednym razem jestem kompletnie rozłożona, mam mokre ślepia i siąkam nosem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szaman(ka)
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 243
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:36, 02 Mar 2014    Temat postu:

Ja mam trochę jak Anka, łatwo mnie wzruszyć. Nie określę scen, bo wszystko można zepsuć. Za to mam kilka konkretnych przykładów.
- Biały Kieł, książka oczywiście. Nawet po tylu latach scena walki Kła i Cherokee po prostu mnie rozkleja.
- Jako dziecko strasznie ryczałam też na Lassie, wróć.
- Kamienie na Szaniec.
- Oskar i pani Róża.
- W Pieśni Lodu i Ognia też mam swoje momenty.
- Most do Terabithii. Nie byłam przekonana, długo się zbierałam i płakałam jak bóbr.
- Król Lew również. I to nie tylko na śmierci Mufasy. Smile
- Mulan. Zaczynając od wyruszenia na wojnę w zastępstwie ojca, przez odnalezienie wioski, po powrót do domu.
- Dystrykt 9. Strasznie żal mi było "obcych", choć pomieszane to było z ogólnym wkurwem wymierzonym w głównego bohatera. Niby nie każdy się rodzi, żeby ratować świat, ale on naprawdę chwilami był po prostu idiotą.
- Szeregowiec Ryan. Nie wiem co ten film mi robi, ale wzruszam się, jak Ryan mówi, że nie zostawi kolegów, a płaczę już na końcowej scenie na cmentarzu.
- Jak wytresować smoka. Pierwszy raz oglądałam z przejęciem, teraz wzrusza mnie praktycznie wszystko.
- Rozpłakałam się jak głupia na... Zaplątanych. W scenie kiedy Finn ucina Roszpunce włosy.
- Również na Frozen, oprócz końcowej sceny rozczulił mnie też topiący się Olaf.
- Odlot w całości.
- Kung fu Panda 2 również.
- Król Artur. Jak ogólnie nie lubię tego filmu, tak śmierć Tristana i Lancelota mi źle robi.
- Możecie nie wierzyć, ale są też sceny w Przygodach Merlina, które mnie kompletnie rozklejają.
- Gladiator, końcówka. Boru, za każdym razem.
- Zdjęcia z II wojny światowej.
- Z kompletnie niezrozumiałych powodów wzrusza mnie szarża Rohirrimów i TO. Link zawiera wyścigi konne, a konkretnie miażdżące zwycięstwo Secretariata w Belmont Stakes 1973, które dało mu Potrójną Koronę. Rekord stoi do dziś, sam wyścig emocjonujący i za każdym razem jak go oglądam mam łzy w oczach. I ciarki trochę też.

A co do odwrotnego skutku, to pozwolę sobie rozwinąć wątek Krwawych Godów poruszonych przez Bestię i ogólnie serialowego GoT. Jestem wręcz zakochana w PLiO i to mi źle zrobiło. W ogóle chwilami serial robi mi bardzo źle i bardzo żałuję, że zaczęłam go przed książką.
A z samych wzruszających scen, pierwszą rzeczą, która mnie rozczarowała, była śmierć Neda. Na książce ryczałam dobre dziesięć minut, w przypadku serialu to było takie "meh". I wspomniane Krwawe Gody... W książce poruszyła mnie cała ta rozpaczliwa walka, Umber osłaniający Robba stołem szczególnie. No i Deszcze Castamere... W serialu kompletnie nie wiadomo o co chodzi, w książce utworek jest wspominany wiele razy i wszyscy wiedzą, co to oznacza. Ah, i cały opis Catelyn po zamordowaniu Robba. W ogóle ta scena w serialu wyglądała jakoś tak słabo... Jakby ludzie północy po prostu dali się grzecznie zabić. Ale nie powiem, śmierć wilkora mi zrobiła krzywdę. Śmierć każdego wilkora mi robi krzywdę. ;-;
A co do wątku miłosnego, to był tak bardzo z odwłoku wzięty. u.u W książce mam takie poczucie dramatu, że Robb ginie przez swój honor, tak jak i ojciec. I już samo to mnie w pewnym sensie rusza. Wątek "pielęgniarki" pyskującej Królowi Północy? Nope. Już pomijając fakt, że Jeyne Westerling nie ginie w Bliźniakach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Nie 22:36, 02 Mar 2014    Temat postu:

Kontynuując wątek GoT: najgorsze jest to, że Martin stwierdził jakiś czas temu, że gdyby pisał sagę jeszcze raz od początku (szkoda, że do końca jej napisać nie może), to dodałby POV Robba... i prawdopodobnie, skoro konsultują z nim serial jako-tako, stworzyłby słodkopierdzący wątek miłosny z Jeyne. Fuj. Do końca miałam nadzieję, że Talisa okaże się jednak szpiegiem Tywina. Nawet kiedy zabrano ją na Krwawe Gody - ujawniając się, dodałaby dramatyzmu jak stąd do Alfa Centauri. Ale niestety, gdy zaczęły się tekściki o malutkim Eddardzie w brzuszku, popadłam w stupor i parsknęłam, i nie przestałam już rżeć. Przy okazji pinknie zniszczyli też książkowy wątek z naciąganą ciążą Jeyne, a testament Robba doznał aborcji.

W temacie wątku, to przypomniało mi się jeszcze, że na zasadzie podobnej do Mulan - wzięła mnie scena z filmowych potterowskich Insygniów Śmierci (części I), kiedy Hermiona likwiduje się z życia i wspomnień rodziców, aby ich chronić. Jedna z bardzo nielicznych sytuacji, kiedy film dodał dobrze, a nie głupio i od czapy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 9:50, 03 Mar 2014    Temat postu:

Rzadko płaczę obcując z kulturą, ale są dwie rzeczy, które mnie naprawdę ruszają. Pierwsza to scena konania Rudego z "Kamieni na Szaniec". Sam opis śmierci nie ruszył mnie wcale, bo był przesycony patosem i nienaturalny. Naturalne i autentyczne były przeżycia Zośki - aż mnie skręcało, jak to czytałam. Jeszcze mocniejsze były jego rozmowy z siostrą o ukochanym (przyjacielu). Przepełnione już nawet nie bólem, tylko poczuciem beznadziejności.

Druga to zakończenie 9 kompanii. Uwaga, lecą grube SPOILERY.
"Nie mieliśmy pojęcia, że niedługo noszenie odznaczeń z upadłego państwa będzie obciachem" - cytat może być zdeformowany, bo widziałam dwa tłumaczenia, ale zestawienie go z ogromem cierpienia Lutajewa, który w ciągu jednego dnia stracił w zasadzie wszystkich najlepszych kumpli (jego reakcja na śmierć Worobiowa, Jezu) tylko dlatego, że o nich zapomniano, jest strasznie szokujące. Widziałam ten film tyle razy, że nie zliczę, a zakończenie zawsze staram się opuszczać.

I jeszcze piosenka. Ostatnio dotarło do mnie, dlaczego tak na mnie działa: bo jest o tym, że życie jest beznadziejne i po prostu się z tym pogódźmy. Puszczam ją sobie, jak mi się naskłada stresujących sytuacji, a ja nie umiem się rozpłakać dla oczyszczenia. Nick Cave nigdy nie zawodzi.
http://www.youtube.com/watch?v=QjPFffN5JF4


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 14:46, 03 Mar 2014    Temat postu:

Nie będę oryginalna, najbardziej ruszają mnie cierpiące i umierające zwierzęta, poza tym trudno mnie wzruszyć. Muszę się naprawdę mocno przywiązać do bohaterów, żeby przejąć się ich śmiercią czy stratą. Sceny jednoczenia się, przezwyciężenia trudności itp. są miłe, ale nic poza tym. Piękno bardzo mnie porusza, ale to zupełnie inne uczucie niż wzruszenie, trudno mi to opisać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pon 20:25, 03 Mar 2014    Temat postu:

Ruszają mnie dzieci tracące kochających rodziców (Cargo!) i czarne charaktery, które giną w momencie nawrócenia. Aha, i ginące Tachikomy. Boru, nic mnie nie rusza tak bardzo, jak ginące Tachikomy. Jestem nienormalna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 20:51, 03 Mar 2014    Temat postu:

Sine, tam zaraz nienormalna. Nie pamiętam już, czy ryczałam na Tachikomach, ale z całą pewnością mnie poruszyły.

Właśnie obejrzałam "Drogę" z Mortensenem. Heroiczne poświęcenie ojca dla kilkuletniego synka trzykrotnie sprawiło, że zaszkliły mi się oczy, a na koniec to i parę kryształowych łez się polało, choć czytałam wcześniej książkę i z góry wiedziałam, co się stanie. T__T


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:36, 03 Mar 2014    Temat postu:

Sine, mnie rozczulają wieżyczki z Portala (aż mi szkoda je przewracać). A przy frankenwieżyczkach z Portala 2 to już w ogóle się rozpływam.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Pon 21:37, 03 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Pon 21:44, 03 Mar 2014    Temat postu:

Sunawani napisał:
Sine, mnie rozczulają wieżyczki z Portala (aż mi szkoda je przewracać). A przy frankenwieżyczkach z Portala 2 to już w ogóle się rozpływam.

Myślałam, że tylko ja tak mam ._.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:35, 03 Mar 2014    Temat postu:

Nie wiedziałam o co cho i zgooglałam sobie te wieżyczki... Od samego patrzenia stwierdzam, że mi ich szkoda. T.T To chyba działa na tej samej zasadzie co ta gryząca książka z fimu Harrego Pottera - zawsze mi się smutno robiło, kiedy Harry ją deptał, i w ogóle była rozczulająca.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:40, 03 Mar 2014    Temat postu:

W Cargo strasznie mnie bolało jeszcze, że ta dziewczynka nigdy nie będzie nawet wiedziała, jacy byli jej rodzice, jak mieli na imię chociażby.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:56, 03 Mar 2014    Temat postu: Re: Wyciskacze łez

Kiedy bohaterowie nie wiedza tego, co my juz wiemy ... np. rodzice czekaja na syna przy stole, a czytelnik wie, ze on zostal zastrzelony podczas bitwy ... gdy dziewczyna szykuje pokoj dla swojej rodziny, myslac, ze niedlugo ich zobaczy, a oni tymczasem jada do Auschwitz ... o Jezu, nie moge, bo juz placze Sad

(P.S. Sceny podczas ktorych ludzie sie jednocza wzruszaja mnie za to w filmach - zawsze rycze przy przemowie prezydenta w Independence Day Very Happy)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Pon 22:59, 03 Mar 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4442
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:04, 04 Mar 2014    Temat postu:

Sineira witaj w klubie Wink Przez cały pierwszy sezon Gitsa pomstowałem na Tachikomy, a w ostatnich odcinka opadła mi szczena i kryształowa łza zakręciła się w oku, która... Vah! Opanuj się, jesteś facetem!

W dzieciństwie najbardziej płakałem jednak na Wallace & Gromit: Podróż na księżyc.
Uwaga, SPOILERY:

Wallece i Gromit lecą na księżyc, bo skończył im się ser i chcą uzupełnić zapasy. Tymczasem na księżycu przebywa robot, który jakimś cudem posiada ulotkę reklamującą jakiś zimowy kurort i jego największym marzeniem jest kiedyś tam pojechać. Wtedy dostrzega rakietę Wallece i chcę się z nimi zabrać na ziemię. Niestety nasi bohaterowie nie mogą się z nim dogadać i w wyniku nieporozumienia rzucają się do ucieczki. Robot nadal chce z nimi lecieć, chwyta się rakiety z której odpadają kolejne części, jednak zostaje na księżycu. Film kończy się dobrze: Robot z kawałków rakiety robi sobie narty i kijki, i zjeżdża z serowych górek. Pewnie zastanawiacie się dlaczego płakałem? Odpowiedź: Bo robot chciał jeździć na nartach po ziemskich górach, na prawdziwym śniegu a nie na jakimś serze! Było mi tak smutno, że - naprawdę! - beczałem pół dnia. Uspokoiłem się dopiero gdy tatko wrócił z pracy i zagroził mi laniem Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Wto 1:04, 04 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:02, 20 Mar 2014    Temat postu:

Czy tylko ja przeżywam za każdym razem tę scenę z Shingeki no Kyojin, kiedy rekruci decydują do którego oddziału dołączą? Na próbę puściłam sobie trzeci raz, kiedy zupełnie nie jestem w temacie Shingeki, i nawet jeśli wiem, kto i co wybierze, to i tak cała scena robi na mnie niesamowite wrażenie. Żadne inne sceny, śmierci ani nic w tym anime nie sprawiają, że jest mi tak smutno.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 0:50, 21 Mar 2014    Temat postu:

Mnie najmocniej ruszyły przemyślenia Jeana o Marco. Może dlatego, że Jean jest jedyną pełnokrwistą postacią poruszającą się między nieźle ulepionymi laleczkami, przynajmniej na początku...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:56, 21 Mar 2014    Temat postu:

Co do Jeana, to się zgodzę - z tym że na mnie większe wrażenie robi scena, w której rekruci mają świadomość, że mogą zginąć (jakkolwiek by to potem zostało poprowadzone) niż faktyczna śmierć któregoś z nich. Przy scenie z wyborem oddziału ruszyło mnie szczególnie [spoiler]kiedy Sasha zaczęła płakać i mówić, że się boi - to chyba pierwszy raz, kiedy nie miałam hejtu na tę postać.[/spoiler]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Myszogon
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 05 Paź 2013
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:35, 21 Mar 2014    Temat postu:

Nie wiem, czy ktoś o tym pisał, bo nie mam akurat czasu całego tematu przewałkować, ale rzuciło mi się w oczy, że ktoś wspominał o masakrze w Nankinie, a właśnie niedawno oglądałam film, na którym ryczałam przeokropnie, "Kwiaty wojny". Zawsze mnie taka bezinteresowna szlachetność ogromnie ruszała, a do tego niektóre sceny są po prostu przepiękne. Trochę mi się nie podobała ta jednostronność (ja wiem, owszem, Japończycy byli okrutni i to co tam zrobili nie zasługuje na usprawiedliwienia, ale gdyby chociaż jeden okazał jakiś ludzki gest, choćby ludzką emocję, byłoby to dla mnie bardziej prawdopodobne).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:08, 28 Mar 2014    Temat postu:

Umierające zwierzę zazwyczaj wyciśnie ze mnie łzy- czyli generalnie cykl Herriota spędziłam już to płacząc, już to rechocząc.

Niedawno odświeżałam "Błękitny zamek" i scena ślubu Joanny/Valancy bardzo mnie wzruszyła. Była w tym taka szczerość, no i ten pastor-metodysta, modlący się za ich szczęście... Dziwne, żadna chyba scena w książkach L.M.M. mnie nie ruszyła tak bardzo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:01, 16 Kwi 2014    Temat postu:

Trochę się popłakałam na "Pasji".
I mam takie pytanie - czy tylko mi się wydaje, że pewien wszem i wobec uwielbiany film znany jako ultimate łzowyciskacz, jest raczej średnim filmem a swoim dramatycznym zakończeniem nieco szantażuje widza emocjonalnie aby uznał, że właśnie obejrzał coś wybitnego? O "Chłopca w pasiastej piżamie". Tylko mnie poirytował ten film. Jestem nieczuła, oziębła czy coś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin