Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uroki macierzyństwa
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 13:18, 07 Lip 2017    Temat postu: Uroki macierzyństwa

Mamy temat o dzieciach w przestrzeni publicznej, ale to jednak nie do końca to samo. No i wiem, że jest spora ilość użytkowników, których tematy okołodzieckowe w ogóle nie interesują, będziecie mieć jeden wątek więcej do ignorowania Very Happy

Jak wspominałam, odkrywam teraz internet dla matek - fascynujące miejsce. Na jeden sensowny artykuł przypada dziesięć oszołomskich. Dziś trafiłam na coś takiego:

[link widoczny dla zalogowanych]


Cytat:
Dobry poród jest jak fala – niesie kobiety w wielu innych dziedzinach życia, także w sferze zawodowej. Czują, że osiągnęły coś niesamowitego, że przekroczyły Rubikon i mogą dokonywać kolejnych wielkich rzeczy. I odwrotnie: poród niespełniony, odebrany, przemocowy pozostawia w kobietach pustkę, złość, niepogodzenie się z sytuacją, także pretensje do siebie, że zawiodły one same lub ich ciała. Nieprzepracowanie tych sytuacji kładzie się cieniem także na następne pokolenia. Te kobiety, które nie poradziły sobie z traumami, przenoszą je na córki i wnuczki – często nieświadomie, a wręcz z dobrymi intencjami – chcą je ustrzec i przygotować do trudności. A przecież poród, mimo trudu i bólu, to przede wszystkim piękno.


Jestem zdecydowanie zbyt przyziemna, żeby odbierać to w metafizyczny sposób. Moje odczucia były bardzo, bardzo fizyczne.

Cytat:
. To też przyjazna, znana, domowa flora bakteryjna. Rodzicom domowym przyświeca jeden wspólny cel – by ich dzieci urodziły się zdrowe, we własnym tempie, bez ponaglania, pośpieszania i zbędnej medykalizacji, w znanym sobie środowisku.


Wy też macie bakterie w roli zwierzątek domowych? Wink Imho sporo zajrzy od tego co się dzieje w każdym jednym domu i każdym szpitalu pod względem utrzymywania czystości, nie da się uogólnić, że w domu zarazki na pewno mniej groźne. Mało kto sprząta w domu jako w szpitalu. No i dziecko raczej nie zna środowiska poza brzuchem mamy, więc wszystko mi jedno.

Cytat:
Ale poród to przede wszystkim… magia!


Taaa, czarna.

Cytat:
Uwzględnia się rolę hormonów obecnych przy porodzie – naturalnej oksytocyny, która wydziela się harmonijnie, gdy kobieta czuje się bezpiecznie. Spokój zapewnia jej otoczenie, bliscy, obecność partnera czy śpiącego w pokoju obok starszego dziecka.


Tak, śpiące dziecko, gdy za ścianą matka wrzeszczy z bólu, jakby z niej pasy darli. Już to widzę. Ja krzyczałam "pomocy" "dlaczego mi nie pomagacie" "zabierzcie ból" i "wyjmijcie ją ze mnie, do cholery". Myślę, że dziecko zamiast spać, miałoby raczej traumę, że mu matkę torturują. No i źli medycy, co ignorują hormony, wtf.

Cytat:
Jedna z nich wspominała, że całą pierwszą fazę porodu spędziła pod prysznicem, inna doceniała, że była badana wewnętrznie tylko dwa razy.


Jak fajnie, że NIE badają? Oj, chyba nigdy się nie zrozumiemy.

Zero informacji o tym, że porody domowe są niebezpieczne, że jeśli coś pójdzie nie tak, pomoc medyczna jest daleko, że trzeba będzie czekać na karetkę, potem cenne minuty uciekną podczas dojazdu do szpitala, przekazywaniu papierów, że wszystko może się skończyć bardzo źle bardzo łatwo. Pocałujcie mnie w taką magię. No i to, że wiele kobiet, które nie chcą znieczulenia zmienia zdanie, gdy tylko zaczyna się prawdziwy ból Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2066
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:19, 07 Lip 2017    Temat postu:

Nie wiem, czemu państwo od naturalnych porodów zatrzymują się w połowie prawidłowej drogi - prawdziwa, oddana sprawie matka przy porodzie to umiera, żeby okazać poświęcenie i zwiększyć prawdopodobieństwo na zostanie przez dziecko głównym bohaterem. Przeżywanie jest paradoksalnie dla słabych, a gdyby dzieci miałyby się rodzić bezboleśnie, to by kobiety w ciąży obrastały makami, żeby sobie zawczasu mogły z nich naważyć opium. Ale nie obrastają szach mat Big Pharmo.

Wyzłośliwiam się, bo mam serdecznie dość nie tyle matek-zielarek z wizją rodzenia w białej sukience na leśnej polanie w kwieciu z daleka od cywilizacji, co całego tego nurtu "naturalne jest dobre bo tak, a zdobycze cywilizacji są sztuczne i fe". Zabrzmię jak stary dziadyga, ale w głowie się poprzewracało od tego dobrobytu, dawno się nie widziało żadnej epidemii, nie umarło od idiotycznie lekkiej choroby czy nie zostało odciętym od medycyny. Na razie można się z takich ludzi śmiać, ale ani się obejrzymy, jak towarzystwo antyszczepionkowe przyprowadzi nam zarazę.
Cytat:

I odwrotnie: poród niespełniony, odebrany, przemocowy pozostawia w kobietach pustkę, złość, niepogodzenie się z sytuacją, także pretensje do siebie, że zawiodły one same lub ich ciała.

Do czego to pije? Do porodów z cesarką?

Cytat:
Myślę, że poród domowy jest właśnie jednym z elementów poszukiwania prawdy o sobie, o świecie… Czy w XXI wieku jest jeszcze miejsce na intuicję? Na odpowiedzialność za własne decyzje?

Tak, ryzykowanie zdrowiem i życiem, bo chce się poczuć AUTENTYCZNIE jest odpowiedzialne jak diabli.
Cytat:

Często od kobiet, które rodziły w domu, słyszę: Planowałam tylko dwójkę dzieci, ale tak mi się podoba to rodzenie, że chyba jeszcze zdecydujemy się na jedno.

Okeeeeeeeeeeeeeeeeeeej.

Patrzę na te zdjęcia i na myśl o tym, że zdarzyłoby mi się wylądować z rodzącą z dala od szpitala kobieta oblewa mnie pot - jedne, co wiem, toto, że trzeba dużo gorącej wody, tego mnie nauczyła Winry w którymś z pierwszych tomów FMA. Wink Forumie, załóżmy, że utknę kiedyś z rodzącą kobietą w górskiej chatce z daleka od wszystkiego w szalejącej śnieżycy - jak mogę jej pomóc?

BTW, co myślicie o utrwalanie porodów na filmie, trend mający swoich zwolenników w Ameryce?

Gayu, jeszcze raz wszystkiego najlepszego na trudnej drodze macierzyństwa! Nie mogę uwierzyć, że to już Very Happy Absolutnie nie chcę naruszać twojej prywatności, ale nie ukrywam, że ciekawi mnie punkt widzenia matki z krótkim stażem, w dodatku rodzącej poza Polską. Jak się czujesz? Jak się miewa potomek, wszystko w porządku? Czy te społeczno-prawne-obyczajowe regulacje związane z porodem różnią się czymś od tych w Polsce?

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1794
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:17, 07 Lip 2017    Temat postu: Re: Uroki macierzyństwa

gayaruthiel napisał:
Cytat:
Jedna z nich wspominała, że całą pierwszą fazę porodu spędziła pod prysznicem, inna doceniała, że była badana wewnętrznie tylko dwa razy.


Jak fajnie, że NIE badają? Oj, chyba nigdy się nie zrozumiemy.

Wydaje mi się, że to mogło wynikać ze skrótu myślowego - poród domowy jest wskazany (w sensie medycznym, wiedza z kontaktu z lekarzami) tylko wtedy, gdy cała ciąża przebiega *wzorowo*, dosłownie - nawet nie dobrze, ale bez żadnych wątpliwości poprawnie*. Przy takich więc porodach nie ma potrzeby robić jakiejś nadmiernej ilości badań, więc w sumie kobieta mogła się cieszyć, że badali ją tylko dwa razy, bo nie było potrzeby, aby robić to częściej (co nie wynika przecież z faktu, że poród ma miejsce w domu, ale z przebiegu ciąży i porodu, ergo - w szpitalu pewnie też nie badaliby częściej).

* - Mnie i żonę pytali się, czy przewidujemy poród w domu, właśnie z racji bardzo prawidłowego przebiegu całej ciąży, ale na widok naszego wytrzeszczu szybko zmienili temat.

Kazik napisał:
BTW, co myślicie o utrwalanie porodów na filmie, trend mający swoich zwolenników w Ameryce?

Zdecydowanie nie. Byłem przy porodzie i serio, w zupełności mi wystarczyło. Wyobrażam sobie osoby, naszpikowane różnymi "magiami porodów", którym się wydaje, że to jest super-cudowne doświadczenie, ale z kolei nie wyobrażam sobie osoby, którym taki filmik mógłby się podobać. Chyba że jako jedna z metod antykoncepcji. Paradoksalnie, moja żona wspomina poród dobrze... bo go nie pamięta. Damn you, oxytocin! Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Japoński Mafiozo



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1272
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:13, 07 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
BTW, co myślicie o utrwalanie porodów na filmie, trend mający swoich zwolenników w Ameryce?


Ja się zastanawiam na ile jako ojciec (potencjalny na razie :v) miałbym coś do powiedzenia.
Znaczy - skoro to moja Luba (potencjalnie :v) będzie rodzić, to chyba ona powinna decydować? Niespecjalnie by mi się to podobało, co prawda - i cieszę się, że nikt nie filmował jak ja się rodziłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Promienisty Tyler



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1395
Przeczytał: 56 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:58, 07 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
jedne, co wiem, toto, że trzeba dużo gorącej wody, tego mnie nauczyła Winry w którymś z pierwszych tomów FMA. Wink

Mam podobną wiedzę. :V Wiem też, że trzeba zacisnąć pępowinę z dwóch stron, zanim się ją przetnie. Ale do tego momentu to całkiem długa droga.
Cytat:
BTW, co myślicie o utrwalanie porodów na filmie, trend mający swoich zwolenników w Ameryce?

Myślę, że jeżeli rodząca ma taki kaprys i pragnie później odtwarzać sobie (i tylko sobie lub osobom wyrażającym takie życzenie) te "magiczne momenty", to niech sobie utrwala. Natomiast nigdy w życiu nie zgodziłabym się obejrzeć czyjegoś porodu i gdyby ktoś próbował mnie do tego zmusić jakimś emocjonalnym szantażem, to wiałabym, gdzie pieprz rośnie. Very Happy Niestety, podejrzewam, że takie filmiki często-gęsto powstają właśnie po to, by dzielić się "magią" z rodziną lub przyjaciółmi.
Ja sama nigdy bym się na takie coś nie zdecydowała, bo istnieją pewne nieprzekraczalne granice, a pokazanie komuś tak intymnej sytuacji jest przekroczeniem tych granic o jakiś milion lat świetlnych.

Gayu, już dawno chciałam Ci złożyć życzenia, ale nie mogłam (i nadal nie mogę) znaleźć odpowiednio pięknych słów, więc jakoś tak przełożyłam to na później i w końcu nic nie napisałam.
W każdym razie serdecznie gratuluję i życzę Wam dużo zdrowia, radości, umiejętności cieszenia się z każdej dobrej chwili i dużo sił, gdy przyjdą te gorsze. Wiadomo, że będzie różnie, bo trudno oczekiwać od życia samych wzlotów, ale mam szczerą nadzieję, że zawsze będziesz mogła powiedzieć "mam wspaniałą rodzinę, to była dobra decyzja". Wszystkiego, wszystkiego dobrego!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Pią 17:04, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 17:18, 07 Lip 2017    Temat postu:

No, ja się zastanawiam, czy autorka tego tekstu rodziła, czy też żyje tyko romantycznymi wyobrażeniami. Albo może musiała mieć cesarkę i teraz sobie wyobraża, że coś straciła. Jak mówiłam przy okazji metod karmienia, każdy powód, żeby poczuć się lepszym/gorszym jest dobry. Żaden wybór nie może pozostać nacechowany neutralnie!

Chciałabym obrastać w maki, widzę to oczyma duszy na obrazie Very Happy Jak kiedyś namaluję to dam znać Very Happy U mnie było tak, że o znieczulenie darłam się od progu, ale najpierw było za wcześnie, a potem nagle za późno, bo akcja przyspieszyła ponad spodziewania personelu. Well fuck.

Gorąca woda jest chyba po to, żeby trochę ulżyć w bólu (ciepło działa rozkurczająco), pewnie też po to, żeby zmyć całą tę krew (a jest co zmywać), gotowanie zad po to, żeby zabić zawieszki na ręcznikach. Zasadniczo jeśli ktoś w wysokiej ciąży będzie się pchać w góry, to postukaj się w czoło Razz A poza tym słuchaj rodzącej (jak mówi żeby nie dotykać to nie dotykaj, jak chce pić, to podaj wodę, jak boli to współczuj, jak masz paracetamol to podaj dawkę tysiąc). Pozwól jej zmieniać pozycję, może na kolanach będzie lepiej, może w kucki. Przypominaj, że ma się nie hiperwentylować bo udusi dziecko, po czym nie reaguj na przekleństwa pod swoim adresem. Przygotuj się na to, że oprócz krwi i dziecka bezie też kał i mocz, te usuń szybko papierem ręcznikowym albo którymś z tych ugotowanych ręczników. Złap dziecko, żeby nie rymsnęło o podłogę i połóż je matce na klatce - przed odcięciem pępowiny. Pępowinę odcinasz dopiero po paru minutach, kiedy przestanie pulsować i będziesz mieć pewność, że już niczego nie przewodzi. Po paru minutach z kobiety wyjdzie też łożysko. I to już koniec, dzwonisz po lekarza, czekasz aż przyjedzie, jeśli gdzieś jest krwotok to sama chyba i tak nic na niego nie poradzisz.

Nie czaję idei zdjęć i filmów z porodów, nagrywać czyjeś męczarnie? Oglądać to? No chyba jeśli ktoś lubi snuff filmy.

To jak się czuję mocno zależy od tego, o której godzinie mnie zapytasz. Mam spadki nastroju między 19:00 a 21:00 i jeśli się wtedy nie kładę spać, zbiera mi się na płacz. Za to między 11:00 a 14:00 jestem pogodna jak szczygieł. Nie wiem, czemu. Poza tym ten cholerny laureatów zabiera mi większość doby - muszę siadać do maszynki co dwie -trzy godziny, w nocy też, bez przerwy. Przez to dni mi się zlewają w jeden ciąg i w sumie żyję chwilą. Jak się akurat da spać, to śpię, jak nie, to odciągam Wink

Dziecko ogólnie robi to co każdy w tym wieku, czyli na zmianę je, śpi i wydala. Teraz dwa dni, a właściwie dwie noce z rzędu miała ataki płaczu, pierwszy trwał siedem godzin, drugi pięć. Jeśli dziś też tak będzie, to pojedziemy do lekarza, żeby się upewnić czy wszystko w porządku.

Co do porodu, miałam opiekę jak z bajki, w publicznym szpitalu, gdzie ekipa położnych i pielęgniarek działających całą dobę na trzy zmiany była na każde nasze zawołanie, były bardzo pomocne i bardzo przejęte. Jak słucham o relacjach z porodu polskich koleżanek, to niż mi się w kieszeni otwiera, że można tak traktować człowieka. Z różnic jest to, że w Norwegii ciążę i poród załatwia położna, ginekologa się nie ogląda, chyba że jest jakiś problem. Usg robią tu tylko raz, w Polsce trzy razy. Pediatra przychodzi na kwadrans wizyty w dzień lub dwa po porodzie, obejrzeć dziecko czy zdrowe. Podczas ciąży chodzi się na kontrolę do lekarza najpierw raz na miesiąc, potem na dwa tygodnie, pod koniec już co tydzień. Jest duży nacisk na naturalny poród i na karmienie piersią, jak rozumem w Polsce jest odwrotnie - tak przynajmniej twierdzą kobiety od laktacji. Nie wiem, co jeszcze Very Happy

E: Jejku, tak długo i z przerwami pisałam odpowiedź, że się zrobiła dyskusja. Dziękuję za życzenia!

Jest dokładnie jeden film z porodu jaki w życiu widziałam, jest na Youtube i można go obejrzeć tutaj: https://youtu.be/EsNhCWsDVQI Ta kobieta to jakaś mistrzyni zen, większość porodów zawiera dużo więcej cierpienia i krzyków. Niemniej to właśnie po tym filmie stwierdziłam, że może to nie traktuje straszne i dam radę. Hue hue hue.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Pią 17:28, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1268
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 20:31, 07 Lip 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Cytat:

I odwrotnie: poród niespełniony, odebrany, przemocowy pozostawia w kobietach pustkę, złość, niepogodzenie się z sytuacją, także pretensje do siebie, że zawiodły one same lub ich ciała.

Do czego to pije? Do porodów z cesarką?


Ja to odebrałam raczej jako krytykę "taśmowych" porodów w kiepskich szpitalach, takich z wyciskaniem dziecka z brzucha i innymi atrakcjami.

W jakimś amerykańskim sitcomie kobieta puściła kilku osobom film - jeszcze wtedy wideo - ze swojego porodu, na to wszedł dziadek czy teść i spytał, która to część "Aliena".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 15:04, 08 Lip 2017    Temat postu:

Nie wiem, czy nie powinnam zmienić tytułu na "rzeczy, które mnie drażnią", jak będę w tym tempie odkrywać co i rusz coś nowego, to starczy mi postów do końca życia Wink

Dzieci rodzą się od zarania ludzkości. W każdej kulturze, społeczności, od wieków. Nie ma nic bardziej "od zawsze" niż rodzące się dzieci. A mimo to mam wrażenie, że jeśli chodzi o wytyczne w opiece nad nimi, wciąż błądzimy we mgle. Choćby to karmienie, w latach 70 w Norwegii sztucznym mlekiem karmili prawie wszyscy 85% jakoś). Uważano, że tak jest najlepiej. Podczas wojny wszyscy karmili piersią - I uważano, że tak jest najlepiej. Teraz znowu uważa się, że pierś lepsza. Ale co będzie za trzydzieści lat?

Kolki to też coś, na co cierpi wiele dzieci, od zawsze. W Norwegii polecają wodę z cukrem albo wizytę u chiropraktora. W Polsce symetykon i probiotyki z różnymi szczepami bakterii. Jeśli profesjonalni medycy nie są w stanie uzgodnić jednej linii zalecanych środków/działań, to skąd u licha laik ma wiedzieć w którą stronę pójść, żeby dziecku pomóc i go nie skrzywdzić? Większość matek nie ma za sobą studiów medycznych, a na nie spada podejmowanie wyborów i radzenie sobie z ewentualnymi konsekwencjami. Czytam o nowościach medycznych, interesuję się, ale jak mam podjąć decyzję np w temacie probiotyków, skoro nie mam pojęcia, jakie mogą być długofalowe konsekwencje? Może dziś pomoże z kolka, ale za dekadę objawi się kłopotami z nadwagą? O ile mi wiadomo, temat flory bakteryjnej i jej wpływu na człowieka nie został jeszcze w pełni zbadany. Taki przeszczep kału wciąż jest raczej niepopularnym zabiegiem. Sigh.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 21:31, 08 Lip 2017    Temat postu:

W Polsce się stosuje wodę koperkową i jest to środek cudowny, ale Twoje maleństwo jest chyba jeszcze na to za małe. Na razie możesz spróbować sama pić herbatę z kopru włoskiego, a dziecięciu delikatnie masować brzuszek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 16:26, 10 Lip 2017    Temat postu:

Krople zaczęły działać, jest dobrze Smile

Ale ja nie o tym. Nie zastanawiałam się wcześniej nad treścią kołysanek nuconych mi do snu, dopóki samej mi nie przyszło ich śpiewać. Musiałam sobie sprawdzić tekst. Bo pamiętałam tylko wstęp i że było jakieś takie smutne. No, bo się okazuje, że śpiewano mi o śmierci i oszustwach Razz

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Wampir Zgwałcony przez Enta



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 708
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 17:10, 10 Lip 2017    Temat postu:

A co, niech się dzieci przyzwyczajają. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2146
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:58, 10 Lip 2017    Temat postu:

Ja się naoglądałam porodów na żywo - nic fascynującego, nie polecam. I choć teoretycznie wiem, jak taki poród odebrać, to wolałabym nigdy nie mieć okazji tego robić.

Akurat w obu szpitalach ginekologicznych, w których odwalałam pańszczyznę, był bardzo duży nacisk na karmienie piersią - niektóre pacjentki określały go wręcz "terrorem laktacyjnym". Nie zmienia to jednak faktu, że to kobiece mleko jest dla niemowlęcia najzdrowsze i najlepsze, a modyfikowane jest docelowo przewidywane dla przypadków specjalnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:54, 10 Lip 2017    Temat postu:

Gaya, tak mi się wydaje, że "tradycyjne" bajki dla dzieci i te wszystkie nursery rhymes to chyba z natury są dosyć makabryczne, co?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1268
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 19:26, 10 Lip 2017    Temat postu:

Na podstawie tej piosenki o cukrowym królu ktoś (Ewa Ostrowska?) napisał książkę dla dzieci, która jest ładna, ale tak potwornie smutna jak... no, jak piosenka właśnie. Nikt nikogo nie zjada, ale jest tam i samotność, i koniec dzieciństwa, i nawet lekko kafkowski horrorek, że bohater wchodzi na stację kolejową, wejście znika, przechodzi na peron, stacja znika, tylko mur wszędzie dookoła...

Na bazie doświadczeń znajomych zastanawiam się od pewnego czasu, na ile ciężkie i trudne do opanowania kolki mogą być skutkiem nerwowej reakcji matki. W sensie, że teraz często własny niemowlak to pierwsze tak małe dziecko, z którym ma się bliższą styczność i rodzice (no, ci przyzwoici) bardziej się przejmują każdym mrugnięciem, matki tygodniami jedzą wyłącznie ryż z jabłkami, bo wszystko inne "przechodzi do mleka", a młode i tak ryczy. Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie miał głowy, a zwykle i możliwości do takich diet, i kolki były, ale mam wrażenie, że nie aż tak katastrofalne. A może rodzice byli odporniejsi na wrzaski? Macie jakieś spostrzeżenie, no nie wiem, rodzinne, naukowe czy coś?

Edit:
Wyraziłam się nieściśle - chodzi mi o zagadnienie, czy nerwowość / panika matki w stosunku do dziecka może mieć jakiś wpływ na jego zdrowotne problemy. Chmielewska pisała o tym, jak "zaraziła" nerwicą swojego noworodka, może to ma miejsce częściej niż się wydaje?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Pon 19:29, 10 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cristak
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 28 Sie 2012
Posty: 77
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:34, 10 Lip 2017    Temat postu:

Apropo makabrycznych piosenek, ostatnio natrafiłam na to.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:45, 10 Lip 2017    Temat postu:

To brzmi trochę jak twórczość Phoebe Buffay.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 20:55, 10 Lip 2017    Temat postu:

Czy jest jakiś powód, dla którego nursery rhymes (czyli kołysanki, tak?) są makabryczne? To jak z baśniami Grimmów, przygotowanie do życia poprzez groteskowe opowiastki?

Achiko, na pewno nerwowa matka to nerwowe dziecko, dzieciom nastrój rodziców udziela się w sekundę. Ale kolki - przynajmniej te u nas - to rzecz czysto fizjologiczna. Układ pokarmowy noworodka dopiero uczy się trawić, idzie mu średnio, zakładam, że ból jest podobny jak przy niestrawności u dorosłych - tyle, że ten mały móżdżek z bólem też jeszcze nie umie sobie radzić. Więc robi to, co umie: krzyczy, szlocha, wyraża cierpienie. Ulgę widać od razu jak tylko układ pokarmowy zakańcza swój cykl, że się tak eufemistycznie wyrażę Wink
Jedną z rzeczy, które mnie zaskoczyły jest właśnie moja odporność na jej wrzaski - do tego stopnia, że jestem w stanie zupełnie je zignorować. Nie ignoruję, bo nie jestem potworem, ale też i nie wpadam w rozstrój nerwowy. No chyba że płacze już którąś godzinę, ale wtedy jest to raczej zmęczenie powodowane ciągłym przebywaniem w głośnym środowisku. Ale też są różne natężenia płaczu, jest płacz sprawdzający, marudzący, zwracający uwagę na realny problem (głód, pieluchy) - to jak u kotów, u których po jakimś czasie idzie rozpoznać, co które miałknięcie miało oznaczać Razz No i właśnie jest jeden płacz, który na szczęście zdarza się rzadko, a który w moich uszach brzmi jak "zaraz umrę, nie żartuję". Mniej więcej tak właśnie sama wrzeszczałam podczas porodu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2146
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:05, 10 Lip 2017    Temat postu:

Achika napisał:
Wyraziłam się nieściśle - chodzi mi o zagadnienie, czy nerwowość / panika matki w stosunku do dziecka może mieć jakiś wpływ na jego zdrowotne problemy.?

No, ma, oczywiście - jeśli matka jest niespokojna, to i niemowlak płaczący, a akurat układ nerwowy przewodu pokarmowego jest bardzo wrażliwy na stresy. Noworodki już kilka godzin po porodzie wykazują zdolność to bardzo pierwotnej formy empatii, czyli zaraźliwości emocjonalnej, czyli automatycznego naśladowania dźwięków, postawy i ruchów innej osoby, co powoduje zgodność emocjonalną (dlatego na oddziałach noworodkowych jak jedno bachorzę zaczyna płakać, to po chwili ryczy cała sala). Po drugie - jest udowodnione, że matki z depresją, mające m.in. stępiony afekt (co przejawia się m.in. mniej adekwatną mimiką w odpowiedzi na mimiką dziecka) są mniej stymulujące, pomimo prawidłowej opieki i pielęgnacji. U niemowląt powoduje to stres (wyrażony np. przyspieszonym biciem serca i zwiększonym poziomem kortyzolu we krwi), słabszą aktywność, większą kapryśność, ekspresję mniejszej ilości wyrazów szczęścia, a większą przygnębienia. I tak, może to potem, do pewnego stopnia, rzutować na przyszły rozwój (np. osobowości, jeśli wstrzeli się to w okres krytyczny).

Stwierdzenie, że dla szczęścia noworodka najbardziej potrzebna jest szczęśliwa matka, ma więcej prawdy, niż się wydaje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:26, 11 Lip 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Czy jest jakiś powód, dla którego nursery rhymes (czyli kołysanki, tak?) są makabryczne? To jak z baśniami Grimmów, przygotowanie do życia poprzez groteskowe opowiastki?

Chyba po prostu na zasadzie "wzbudzanie strachu najlepszą metodą wychowawczą", tak jak te historie o Cyganach/złych panach/innych złodziejach dzieci, co to mieli Cię porwać, jeżeli przypadkiem zniknęłaś rodzicom z oczu. Swoją drogą nie mieliśmy kiedyś tematu o tym na forumie?

Btw, Gayu, jak zobaczyłam [link widoczny dla zalogowanych] na BP, to od razu pomyślałam, że jako świeżo upieczona matka możesz go docenić Very Happy

E: kosmetyka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Wto 18:26, 11 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 13:18, 13 Lip 2017    Temat postu:

Żeby nie było, że tylko marudzę, znalazłam miejsce w sieci, któe jest jak jednorożec czy inne yeti - miejsce, w którym masa obcych sobie bab przebywa razem w sumie całą dobę na okrągło - i nikt się nie kłóci! Nikt nie sprzedaje niechcianych porad rodzicielskich, nie wywyższa się, nie ocenia. To miejsce to grupa na fejsbuku dla kobiet karmiących laktatorami. Można tam zadać dowolnie durne pytanie o dowolnej porze - i zawsze ktoś pocieszy albo odpowie, bo zawsze akurat ktoś nie śpi, bo trzyma laktator Wink. I nawet nikt nie jest poirytowany tym, że niektóre pytania powtarzają się co parę dni. Nie sądziłam, że są takie miejsca w sieci Smile

Ale żeby nie było tak całkiem cukierkowo, czasem paniom ulewają się żale dotyczące ich mężów czy partnerów - i wtedy się włos jeży na głowie. To, jak bardzo niektórzy z nich potrafią być bucerscy, chamscy i nie do życia, nie mieści mi się w głowie. To, że można żyć z kimś pod jednym dachem, z malutkim, wymagającym przecież dzieckiem, i nie tylko nie kiwnąć palcem, ale jeszcze robić syf dokoła siebie, dokładać matce roboty i mieć pretensje, jeśli nie sprząta wystarczająco szybko o.O

E: Mal, piękno i dobro Very Happy

Ale czego ma uczyć piosenka o zeżartej przez myszy królewnie z marcepanu to nie wiem Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Czw 13:19, 13 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:35, 13 Lip 2017    Temat postu:

Nie wiem, czego ma uczyć, ale osobiście uważam ją za przepiękną, czy dla dzieci, to inna sprawa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:36, 13 Lip 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Ale czego ma uczyć piosenka o zeżartej przez myszy królewnie z marcepanu to nie wiem Razz

O tym, że wszystko przemija, rozpacz po utracie bliskich jest nieodzownym elementem życia, a w ogóle to wszyscy umrzemy Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2361
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:42, 13 Lip 2017    Temat postu:

Nie wiem jak inne pioseneczki, ale akurat to:
Była sobie raz królewna, Pokochała grajka, Król wyprawił im wesele. I skończona bajka.
zawsze wydawało się mi bardzo życiowe. Laughing

A tak poważnie, to jaka królewna z marcepana? Shocked Zanuci ktoś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1052
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Czw 16:06, 13 Lip 2017    Temat postu:

Lizard napisał:
Nie wiem jak inne pioseneczki, ale akurat to:
Była sobie raz królewna, Pokochała grajka, Król wyprawił im wesele. I skończona bajka.
zawsze wydawało się mi bardzo życiowe. Laughing


Ostatnio nie umiałam sobie przypomnieć co tam po tym pokochaniu było i mój mózg wyprodukował "Była sobie raz królewna, pokochała grajka, a on dał jej w łeb waltornią i skończona bajka". To już mniej życiowe Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Moreni
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 433
Przeczytał: 19 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:45, 13 Lip 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:

Ale czego ma uczyć piosenka o zeżartej przez myszy królewnie z marcepanu to nie wiem Razz


Żeby skutecznie chować żarło, jak się ma zwierzęta w domu?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SHIROGACE KAMUI
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 18 Lis 2015
Posty: 61
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:27, 13 Lip 2017    Temat postu:

Lizard napisał:
A tak poważnie, to jaka królewna z marcepana? :shock: Zanuci ktoś?

Lizard, chodzi o Był sobie król. Ostatnie dwie zwrotki brzmią tak:
Tragiczny los, okrutna śmierć
w udziale im przypadła.
Króla zjadł kot, pazia zjadł pies,
królewnę myszka zjadła.
Króla zjadł kot, pazia zjadł pies,
królewnę myszka zjadła

Lecz żeby Ci, nie było żal,
dziecino ma kochana.
Z cukru był król, z piernika paź,
królewna z marcepana.
Z cukru był król, z piernika paź,
królewna z marcepana.


E: Poprawiłam formatowanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez SHIROGACE KAMUI dnia Czw 19:28, 13 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:42, 13 Lip 2017    Temat postu:

Okropne jest to wykonanie i klip. To jest właściwe Razz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SHIROGACE KAMUI
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 18 Lis 2015
Posty: 61
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:44, 13 Lip 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Okropne jest to wykonanie i klip.


Właśnie tak tego słucham i zastanawiałam się, dlaczego ze wszystkich możliwych wykonań wybrałam właśnie to. Klikanie na oślep zupełnie się nie opłaca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2361
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:29, 13 Lip 2017    Temat postu:

Hmmm, teraz jak przeczytałam, to mi się coś majaczy, że było coś takiego, ale najwyraźniej wyparłam. I też nie wiem, przed czym to ma przestrzegać... Shocked

Na marginesie: Pierwsze wykonanie faktycznie fatalne, ale łojezus, jak ja nie lubię Marii Peszek. =.=


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:42, 13 Lip 2017    Temat postu:

Nie wiem, ludzie, troche boli mnie ta ciagla krytyka domowych porodow, jakby to bylo cos kompletnie dziwnego i ta sama szufladka co szamanstwo. Moja matka jest doula zajmujaca sie porodami domowymi i ZAWSZE znajduje sie przy nich polozna. Zanim polozna i doula podejmie wspolprace z kobieta potrzebuja wielu roznych wynikow badan. Zadna polozna ani doula nie podejmie sie odebrania porodu, w ktorym cokolwiek mogloby wskazywac na jakies problemy. Mama pracuje w tym zawodzie juz chyba z 10 lat, wiec byla przy ogromnej ilosci porodow domowych, sama tez rodzila moja siostre w domu i nigdy do tej pory (odpukac) nic zlego sie nie wydarzylo. Dodatkowo awaryjnie zazwyczaj informuja szpital rejonowy o tym, ze porod sie odbywa, wiec w razie co pomoc mialaby przyjsc dosyc wczesnie (ale jak mowie - nigdy na szczescie mama nie miala okazji przetestowac w kryzysowej sytuacji). Czasami zdarza sie, ze kobieta zmienia zdanie w ostatniej chwili i wtedy tez transportuja ja do szpitala.

Moja tesciowa tez rodzila w domu i to dziesiatke dzieci w latach 65-80 (w gorach bez mozliwosci dojazdu do szpitala, bez pradu w domu ani nic) w towarzystwie tylko meza i siostry - wszystkie dzieci urodzily sie zdrowe i nie bylo komplikacji.

Nie demonizowalabym tego sposobu tak bardzo, bo jednak kobiety rodza w domach od tysiecy lat, jesli nie dluzej.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez P.S. dnia Czw 22:42, 13 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1268
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 23:13, 13 Lip 2017    Temat postu:

Tysiące lat temu w domach rodziły te kobiety, które jako noworodek nie umarły, kiedy były rodzone w domu. Silne były.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:35, 13 Lip 2017    Temat postu:

Jasne, ze tak. Ale od tamtej pory warunki domowe sie znacznie zmienily, a rodzenie w domu nie wyklucza opieki lekarza i poloznej. Dlatego nie podoba mi sie traktowanie kobiet rodzacych w domu jako kompletnej ciemnoty, ktora ma w dupie wszelkie dokonania medycyny plus stawianie ich na rowni z antyszepionkowcami. Owszem, zdarzaja sie panie typu combo, bo jednak porod domowy wpisuje sie w te ideologie, ale wrzucanie wszystkich kobiet rodzacych w domu w te kategorie to po prostu glupota.

Sama w domu bym nie rodzila, bo jestem hipohondryczka i z katarem wydaje mi sie ze to pewnie choroba smiertelna. Ale wiem, ze jest wiele kobiet, ktore nie chca rodzic w szpitalu z roznych powodow. Wedlug statystyk mojej mamy w wiekszosci sa to osoby z przykrymi doswiadczeniami ze szpitala, a jak wiemy - takie zdarzaja sie niestety bardzo czesto w Polsce. Plus czesto rzeczywiscie takie kobiety sa 'stalymi klientami'. Moze brzmi to glupio, moze w glowie sie nie miesci, ze porod byl dla kogos tak swietnym przezyciem, ze od razu zdecydowaly sie na kolejne dziecko i tez w domu, ale to tez sie zdarza i jak dla mnie - to nie jest moja rola by oceniac taka osobe i czy jej dowiadczenie jest prawdziwe lub gorsze czy lepsze od mojego. To dokladnie taki sam proces jak wykluczanie kobiet karmiacych butelka, bo przeciez 'nasz sposob jest taki prawdziwy, a te co nie odczuwaly wielkiego bolu to pewnie klamia i jakies ulomne sa'.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 3:38, 14 Lip 2017    Temat postu:

Nie no, ja nie mówię, że ich doświadczenia są gorsze, po prostu kobiety o uważające naturalny poród za wspaniałe doświadczenie znam tylko z takich artykułów - na żywo żadnej nie widziałam. Jak kiedyś zobaczę, to chętnie porozmawiam Smile

A co do krytyki porodów domowych, to nie rozumiem idei odrzucania bezpieczeństwa w imię... Sama nie wiem czego. Jak patrzę na swój dom i porównuje go że szpitalem, to nie widzę żadnego sensownego miejsca. Na łóżku? Niewygodne dojście dla położnej. W łazience? Za mało miejsca. Na środku podłogi w salonie? Też średni pomysł. No i nawet przy najzdrowsze ciąży jest zawsze ryzyko, że coś pójdzie nie tak, a wtedy każda sekunda się liczy - no nie ryzykowałabym, nie gdy stawka jest tak duża. Z drugiej strony moja postawa dotyczy tego, co uważam za normalne szpitalne warunki - moja koleżanka rodziła na podłodze, bo w szpitalu skończyły się łóżka. Gdyby ona uznała, że w domu jednak byłoby lepiej, to bym się nie zdziwiła, no ale nie tak powinna wyglądać szpitalna opieka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2361
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:48, 14 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Dlatego nie podoba mi sie traktowanie kobiet rodzacych w domu jako kompletnej ciemnoty, ktora ma w dupie wszelkie dokonania medycyny plus stawianie ich na rowni z antyszepionkowcami. Owszem, zdarzaja sie panie typu combo, bo jednak porod domowy wpisuje sie w te ideologie, ale wrzucanie wszystkich kobiet rodzacych w domu w te kategorie to po prostu glupota.

Cytat:
Ale wiem, ze jest wiele kobiet, ktore nie chca rodzic w szpitalu z roznych powodow. Wedlug statystyk mojej mamy w wiekszosci sa to osoby z przykrymi doswiadczeniami ze szpitala, a jak wiemy - takie zdarzaja sie niestety bardzo czesto w Polsce.

I wyszło, że cały post zacytowałam. Ale warto było.

To jest moim zdaniem clou całej imprezy. Mnie ogólnie tematyka okołociążowa dość brzydzi, i raczej nie wyobrażam sobie siebie z własnej woli znajdującą sie w tym stanie, ale gdybym już MUSIAŁA... To chyba wolałabym najgorszą chatę, od polskiego szpitala. Serio. Zarówno historie mojej mamy, czyli jeszcze sprzed akcji "Rodzić po ludzku" (jezus, samo to, że taka akcja była potrzebna mi mrozi krew w żyłach) i historie teraźniejsze, koleżanek, znajomych, czy rodziny, to po prostu kawalkada niekompetencji, zagrożenia, i kompletnego zbydlęcenia lekarzy. W przerażający sposób pokazujące, że tak naprawdę niewiele się zmieniło. Nie twierdzę, oczywiście, że każdy-zawsze-wszędzie, bo skrzywdziło by to, jak przypuszczam wielu specjalistów z doświadczeniem i powołaniem.

Ale no niestety, pokrywa się to z tym, co sama zaobserwowałam w polskiej służbie zdrowia (i chociażby z tym, że na pierwszego kompetentnego lekarza rodzinnego trafiłam już po przekroczeniu pełnoletności, a uwierzcie, szukałam intensywnie...) i szpitalach, gdzie pacjenta traktuje się jak kogoś, kto tylko przeszkadza (w czym, nie wiadomo.) i którego uświadomić, co się dzieje, można tylko łaskawie, po usilnych prośbach rodziny. I jakkolwiek pewnie na każdy mój przykład tego, co opisałam wyżej, znajdzie się ktoś, kto poda przykład odwrotny. Tyle że niewiele to znaczy w przypadku, kiedy brak zaufania do szpitala i jego pracowników ma się w siebie wdrukowany nie bez racji. W takim wypadku kompletnie się nie dziwię, że zamiast rodzić w obskurnym szpitalu, gdzie wiecznie nie działa winda (autentyk), a pielęgniarki żrą urodzinowego torta, w dupie mając rodzącą (też autentyk), ktoś woli zatrudnić zaufanych, kompetentnych ludzi, i rodzić tam, gdzie czuje się bezpiecznie.

I jasne, że nie powinno tak być. Ale co jest, a co powinno, to już jest temat rzeka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 14:49, 14 Lip 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 9:29, 16 Lip 2017    Temat postu:

Lecytyna. Do tej pory kojarzyła mi się wyłącznie z reklamami preparatów na pamięć o niepotwierdzonym działaniu. Okazuje się, że świetnie pomaga na zastój mleka w piersiach, ob ile jest popita odpowiednią ilością wody, oraz, że "uzależnia", przyjmowana zbyt często zmniejsza produkcję, chyba że się bierze coraz większe ilości.

Tymczasem w Norwegii w aptekach nutę znają tego środka. Dwie aptekarki w dwóch różnych miejscach stwierdziły, że nie słyszały o tym i nie wiedzą co to, trzecia, starsza i doświadczona, wezwana na pomoc, powiedziała, że kiedyś słyszała coś o lecytynie, ale że nie mają w asortymencie. Za to w sklepie ze zdrową żywnością była dostępna od razu i bez wielkich oczu Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Nie 9:29, 16 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Anioł w toalecie



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 845
Przeczytał: 30 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:13, 23 Lip 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Jak mówiłam przy okazji metod karmienia, każdy powód, żeby poczuć się lepszym/gorszym jest dobry. Żaden wybór nie może pozostać nacechowany neutralnie!

Nie wiem, czy kojarzysz taki program "Adam Ruins Everything". Normalnie są to półgodzinne programy, na youtubie dostępne są krótkie filmiki, w których gość inscenizuje scenki, gdzie uczestnicy bardzo przystępnie i zabawnie obalają różne mity. Tu jest odcinek o karmieniu butlą: "Why Baby Formula Isn't Poison" (niestety, tylko po angielsku, ale jak ktoś zna, to bardzo warto).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Nie 15:28, 23 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:33, 23 Lip 2017    Temat postu:

Well, ja harowałam na oddziałach w szpitalach o III stopniu referencyjności łapiąc noworody mieszczące się w jednej łapce, wieloraczki w fantastycznych układach i istoty raczej do człowieka średnio podobne co na zawsze wyprało mnie z poczucia, że poród to pańszczyzna, którą w taki czy inny sposób trzeba odrobić, a zabawa zaczyna się potem. Na SORZE pierwszego dnia trafiła mi się pęknięta macica z domowego porodu.

Moja babcia miała 5 normalnych porodów domowych i ciężki krwotok przy szóstym. Śmiertelność przy domowych porodach nie była tak wysoka jak straszą nas pisarze fantasy, ale na tyle duża, że stanowiła ryzyko z jakim trzeba było się liczyć mniej więcej jak ze śmiercią w przypadku zapalenia wyrostka. Też można przeżyć naturalnie i raczej się wyliże. Ale jednak dużo mniejsze ryzyko jest przy wczesnej interwencji.


P.S. napisał:
Dodatkowo awaryjnie zazwyczaj informuja szpital rejonowy o tym, ze porod sie odbywa, wiec w razie co pomoc mialaby przyjsc dosyc wczesnie (ale jak mowie - nigdy na szczescie mama nie miala okazji przetestowac w kryzysowej sytuacji)


Ma to mniej więcej tyle sensu co maska lekarza zadżumionych. W razie czego dyspozytor pogotowia wysłałby karetkę z najwyższym kodem- zakładając, że będzie dostępna, a biorąc pod uwagę wzywanie karetek do byle katarku- na pewno będzie z tym problem. Nie mówiąc o tym, że gwarantuję, że w ciągu ostatnich 12 godzin karetką jechał lokalny żulik a dezynfekcja nie zmyje zapachu.


A ze szpitalami (poza tragicznym niedofinansowaniem, przeproacowaniem personelu i brakiem sprzętu) jest niestety tak, że jak komuś zrobią dobrze to uznaje za standard i zapomina, ale o prawdziwych i domniemanych problemach ludzie trąbią latami. Sama dorobiłam się pacjentki opowiadającej wszem i wobec, że wywołałam u niej zakrzepicę- chętnym pokazuje żylaka jaki wyszedł jej rok po zabiegu.

Sama zamierzam rodzić w znieczuleniu i bez partnera, ale z matką albo siostrą. Zawsze lekko mnie śmieszyli snuący się po oddziale, popijający kawkę i czekający aż zacznie się coś dziać tatuśkowie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Nie 16:34, 23 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 22:53, 23 Lip 2017    Temat postu:

ML, nie znałam, fajne! Ale z tym że jest to równorzędny zamiennik nie mogę się zgodzić, za to pod "przestań oceniać i się czepiać" podpisuję się wszystkimi kończynami.

Eire, snują się bo nie wiedzą co robić, czy nie mogą nic robić? U mnie Piotrek latał po wodę i po wszystko co trzeba było przynieść, podać, podtrzymywał mnie, pomagał się podnosić i siadać do badań, mogłam się z nim siłować na rękę, co pomagało przejść skurcze, i w ogóle bez niego byłoby mi dużo, dużo trudnej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:17, 24 Lip 2017    Temat postu:

Nudzą się. Bo rodząca śpi, leży, chce, żeby zostawić ją w spokoju i nie ma zabawy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 12:28, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Podczas gdy Melo zmaga sie z ludźmi odganiających się od medykamentów kijami, ja mam doświadczenia z drugiego końca spektrum - pakowania suplementów w dzieci.

Przy czym może zaznaczę, że jestem z tych, co uważają, że większość potrzebnych składników dostajemy z jedzeniem, suplementować należy tylko potwierdzone medycznie niedobory a i to w sensowny sposób, i że rynek suplementów w Polsce, którego nikt nie kontroluje, to jakieś szaleństwo.

A konkretnie to padło pytanie o budowanie odporności rocznego dziecka.

Cytat:
tran to mega syf


Cytat:
Sok z aceroli, sok z czarnego bzu


Cytat:
Ja podaję dicoflor i Cebion w kroplach, plus teraz młoda wcina ogórki kiszone jak szalona


Cytat:
kiszonki to naturalne probiotyki, im wiecej kapusty, ogórków w diecie tym lepiej. Probiotyk bio gaja rowniez jest bardzo dobry. Najlepiej stosować probiotyki zamiennie.


Cytat:
Czytałam, ze preparat kinderimmun jest bardzo dobry, ale nie mam pewnosci co do wieku (bys musiala sprawdzic). Dużo pozytywnych opinii slyszalan o biostyminie. (...) mloda codziennie pije 2 łyżki oleju lnianego


Cytat:
Probiotyki (bo uszczelniają jelita), wit C z naturalnego źródła- np. z owocu róży albo Acerola (bo uszczelnia naczynia krwionośne), kp i wit. D też najlepiej z naturalnego źródła (np. ta pozyskiwana z lanoliny) w wysokim stezeniu.


Cytat:
Dobry tran nie jest zły. Ja kupuję z coral club, do tego witamina C, tabletki z papai, probiotyk też z corala (bo młody brał 3 antybiotyki w ciągu paru miesięcy), i codziennie kieliszek syropu z cebuli, cytryny i miodu. Pierwszy raz od nie wiem kiedy katar mu przechodzi bez leków


Cytat:
Proszę poczytać lub zapytać o entitis. Wiem że starszym dzieciom pomaga nie wiem czy jest wersja dla żłobkowiczów


Cytat:
Broncho-vaxom jest to dousta szczepionka. Można podać gdy dziecko jest zdrowe lub chore, tylko inne są proporcje. Równo po roku (trzeba zapisać sobie datę) można kuracje powtórzyć. Mój synek dostawał 3 lata z rzędu. Jal córeczki zaczną chorować, od tyg chodzą do żłobka, to też podam.


I wiecie, może się nie znam, może każda z osobna te rady są sensowne i rozsądne, ale podane tak na raz czynią na mnie wyjątkowo przytłaczające wrażenie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Pią 12:43, 01 Wrz 2017, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1268
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 12:37, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Lanolina inaczej zwana tłuszczopotem owczym. To się dodaje do kremów, ale pierwszy raz słyszę jako o źródle witaminy D czy też jakichkolwiek innych witamin. A poza tym... doustnie? Fuuu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10574
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 14:32, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Szaleństwo jest a reklamy supli na wszystko, co się da zapewne robią swoje. Nie tylko u dzieci, dorośli to samo - jak sobie kiedyś posłuchałam rozmowy w pracy co kto i na co spożywa poczułam się jak jakiś kosmita czy cóś.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 16:47, 01 Wrz 2017    Temat postu:

W ogóle nie wiem, jak w tv, bo nie oglądam, ale czasem jadę autem i słucham radia... chyba tylko w Polsce jest taka ilość reklam suplementów. Suplement na wątrobę, na odchudzanie, na sraczkę/zaparcia, na upławy, na erekcję, na skórę, na paznokcie, na włosy, a to komplet witamin, bo zima i obniżona odporność, a to witaminka C, a to rutinoscorbin czy coś podobnego, na zmniejszenie ilości wody w organizmie, na zmniejszenie łaknienia, do ćwiczeń, na lepszy sen... no oszaleć można :v

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Deneve dnia Pią 16:48, 01 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10574
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 17:31, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Na co dzień bez TV żyję, raz na ruski rok oglądam u cioteczki i nie trafiłam chyba jeszcze na blok reklamowy bez jakiegoś suplementu, inszego leku czy witaminek. Chyba nie ma przypadłości, na którą by jakichś tabsów, syropków, mazideł czy choćby herbatek nie reklamowano. W jakimś artykule z zeszłego roku (wątpię, żeby coś się w tym zmieniło) piszą, że
Cytat:
W telewizji reklama tych produktów stanowi 25% wszystkich reklam, natomiast w radiu aż 70% wszystkich reklam.

70! Kosmos jakiś.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pią 17:33, 01 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1052
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Pią 18:29, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Ja czasem zerkam w tv, częściej po prostu słyszę z innego pokoju. Potwierdzam, że reklam tych jest mnóstwo i mam wrażenie, że robi się coraz więcej. Na wszelkie niedobory, na włosy, skórę, paznokcie, na apetyt, na choroby, na złe samopoczucie, na wszystko. No i oczywiście koniecznie trzeba brać te o najsilniejszym składzie! Co z tego, że tylko lekko boli głowa, najlepiej wziąć od razu kilogram paracetamolu i ibuprofenu jednocześnie, bo inaczej no nie zadziała... Ostatnio hitem była dla mnie reklama środka na uspokojenie, w której gra aktorka z jakiegoś serialu chyba z TVP. W każdym razie kłóciły się dwie sąsiadki. I zamiast poradzić, żeby się dogadały, że na pewno da się jakoś rozwiązać konflikt, to nie, żryjcie tabletki! I potem takie zadowolone szczebiocące "dziękujemy pani, faktycznie pomogło!". Nosz...

A reklamy specyfików dla dzieci to już w ogóle jest wyższa szkoła jazdy. 15 żelków na odporność, jeszcze jakiś syropek i lizak, a potem Apetizer "by niejadek zjadł obiadek". Że myśmy kiedyś bez tego z głodu nie poumierali!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17237
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:31, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Najpierw Apetizer, a potem Apetit Block...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1052
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Pią 19:25, 01 Wrz 2017    Temat postu:

No, i biznes się kręci. A na starość następny Apetizer, tym razem Senior. Ale nie ma już takiej chwytliwej rymowanki. By staruszki jadły gruszki? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2361
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:31, 01 Wrz 2017    Temat postu:

By emeryci byli syci? Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 20:39, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Słucham sobie czasem TokFM przy szyciu i malowaniu, i faktycznie, jest tych reklam od groma i trochę, słuchać hadko. Dziwię się, że nikt nie chce zrobić z tym porządku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1052
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Pią 20:58, 01 Wrz 2017    Temat postu:

By staruszki jadły placuszki! Very Happy

No właśnie też mnie to denerwuje, że tego tyle jest, człowiek przy tych reklamach czuje się jakoś tak... gorzej, jakby miał zachorować od tego wysłuchiwania, że jest tyle lekarstw i suplementów na wszystkie dolegliwości, MUSISZ je brać, a nie bierzesz, to pewnie zaraz się rozpadniesz.
Już nie wspominając o wszystkich płonących konarach, "byłeś wspaniały", "dokuczają ci upławy, pieczenie i swędzenie?" :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin