Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sztuka nowoczesna
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 13:36, 20 Lis 2015    Temat postu: Sztuka nowoczesna

Zdaje się, że był taki wątek, ale nie mogę go znaleźć (wszystkie wątki Manon zniknęły?). W razie czego scalcie, proszę.

Wrzucam jako swego rodzaju curiosum:

Cytat:
Odnosząc się więc do tego, czym w moim przekonaniu sztuka była, zamurowałem wejście do oddanych mi pomieszczeń i markując ścianę, tak jak gdyby nic szczególnego za sobą nie kryła, zamknąłem. Sztukę samą w sobie - można by rzec, w jej sześciu ścianach. Lecz choć pierwsze skojarzenia mogą przywodzić na myśl formalnie zbliżone realizacje, także te, w których kontestowano instytucję, to moje intencje i sam punkt wyjścia były przecież inne. Od miejsca ważniejszy stał się dla mnie czas. Nieograniczający pojęcia, którego definicji się podjąłem. To czas, w którym funkcjonuję ja jako artysta i człowiek w ogóle, ale i ten instytucji publicznej, wspólnie z którą zdecydowaliśmy się go podzielić. Także ten, w którym Galeria obchodzi jubileusz 50 lat istnienia i w którym, jak mniemam, podobnie jak ja dopięła swego.

Spełnione marzenia okazują się jednak zmieniać swoje przeznaczenie. Przestają być dążeniem, a stają się momentem przejścia i refleksji. Chwilą pauzy w miejscach, które nas kształtują i z którymi przychodzi nam się zmierzyć. Każdy jednak nie widzi czegoś innego.

Tomasz Koszewnik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 14:36, 20 Lis 2015    Temat postu:

Masz na myśli ten wątek?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1108
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:45, 20 Lis 2015    Temat postu:

Myślę, że chodzi o ten.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:48, 20 Lis 2015    Temat postu:

Albo ten :>

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 1:08, 22 Lis 2015    Temat postu:

To może zamienić to w temat ogólny "Ostatnio widziałem/am artystę..."? Na wrzucanie czegoś ze sztuki co akurat wpadło w oko, spodobało się, było się na wystawie...

Niedawno znalazłem prace chemika który robi obrazy ze sznurka i gumek i myślałem żeby gdzieś tu wrzucić, ale żaden temat mi nie pasował, bo to ani WTF dnia ani socialmedia,.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:49, 04 Mar 2016    Temat postu:

O, bardzo podoba mi się pomysł zaciekawionego. Zwłaszcza, że już jakiś czas chciałam się z forumową bracią podzielić twórczością ADU, a nie mam jakoś ostatnio głowy do bloga, a do innych tematów jej barwna sztuka jakoś mi nie pasuje.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Sob 0:47, 05 Mar 2016    Temat postu:

W moim mieście mieszka taki malarz, którego zresztą prywatnie dobrze znam, bo pracuje w galerii do której zawsze wpadałem idąc do biblioteki. Marek Jędrych maluje obrazy w fantastycznym stylu, trochę naiwnym, w którym postaci i rzeczy zarysowane prostym konturem wypełnione są gęstym wzorem. Zwykle na brzegu obrazu wypisana jest myśl przewodnia zdradzająca z czym malował. Byłem niedawno na jego retrospektywnej wystawie.




[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 11:19, 05 Mar 2016    Temat postu:

Podoba mi sie, swietne kolory Smile Troche przypomina mi sztuke aborygenska z tymi liniami i kropkami.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pon 18:30, 25 Lip 2016    Temat postu:

Podjechałem ostatnio do Bubla Starego na łąkę gdzie wystawiane są prace w ramach festiwalu Land Artu. Prace bardzo zróżnicowane, chyba nie do końca ujmują temat przewodni "DOM", najczęściej instalacje i rzeźby choć było też coś w rodzaju pracy koncepcyjnej, mianowicie dwa bilbordy "start" i "meta" wywieszone nad leśną drogą, zamieniające spacer w wyścigi.
Bardzo ładnie dobrano miejsce. Rzadko koszona, wilgotna łąka o tej porze jest pełna kwiatów.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 12:56, 24 Sie 2016    Temat postu:

Czy ktos bylby tak mily i wytlumaczyl mi czemu to [link widoczny dla zalogowanych] znalazlo nabywce za taka kwote?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 18:38, 24 Sie 2016    Temat postu:

Nie no coś w tym jest, chociaz nie wiem co. Zawsze chyba najbardziej mi imponuje to, jak bardzo rozplanowane są to obrazy mimo że wydaje się że ktoś je walnął nonszalancko w porze lunchu.

Ale ostatnio troche sie zgłębiam w abstrakcję bo sama mam ochotę to podjąć i kurde to wcale a wcale nie jest takie proste jakby się wydawało, bo granica między sztuką a tandetą w abstrakcji jest mega płynna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Czw 3:23, 25 Sie 2016    Temat postu:

Coraz więcej ludzi inwestuje w sztukę. Najlepszym sposobem jest wybrać dzieło obiecującego twórcy, najlepiej z wczesnych etapów wyraźnego cyklu (namalował piętnaście obrazów używając tylko czerwonej farby? Musimy dostać pierwszy albo drugi), który jest jeszcze na tyle młody że można coś od niego kupić jeszcze tanio (2 tysiące za dobry obraz to nie tak dużo) i przetrzymać.

W tym przypadku abstrakcja nie jest tak znów abstrakcyjna bo może budzić różne skojarzenia, kolory nie są zbyt krzykliwe, styl przypomina stare eksperymenty abstrakcjonistów z lat 50-60. Dlatego inwestujący mogli uznać, że ta malarka w przyszłości się spodoba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 7:10, 25 Sie 2016    Temat postu:

Czyli nie ma to zupełnie nic wspolnego z tym, co się komus podoba, za to wszystko z zimną kalkulacją? Czy ktoś jeszcze kupuje obrazy wyłącznie dlatego, że mu się podobają? Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 20:00, 25 Sie 2016    Temat postu:

Jakbym była ricz bicz to bym kupowała takie co by mi pasowały do ściany w pokoju.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5800
Przeczytał: 63 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 20:22, 25 Sie 2016    Temat postu:

"Bo ładny" to się kupuje jelenia na rykowisku, a nie sztukę. (Btw, podobają mi się co ciekawsze jelonie).

Zresztą - myślę, że dla kogoś z zapleczem teoretycznym taki obraz może stanowić ciekawe, hmm, wyzwanie interpretacyjne?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 21:01, 25 Sie 2016    Temat postu:

Ale jakie zaplecze interpretacyjne, jesli o wartosci obrazu nie stanowi jego zawartosc, a wylacznie kto, w jakim wieku i z jakim wyksztalceniem go zrobil. W sensie, ze tam moglo byc cokolwiek, rownie dobrze jelen, jak i odcisk palca, a cena/inwestycja bylaby taka sama.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:06, 25 Sie 2016    Temat postu:

Manon by się tu przydała.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:31, 25 Sie 2016    Temat postu:

2000$ to nie jest wygórowana kwota za autorski obraz. 1500$ w górę to właściwie zwyczajowa cena za tego typu prace, zwłaszcza jeśli pojawiają się w renomowanych galeriach. A ta galeria faktycznie ma dobrą opinię i zapewne nie każdy ma szansę, aby się tam zaprezentować.
Dobry artysta, który ma już wyrobioną pewną renomę i sieć kontaktów, raczej bez problemu sprzeda obraz za 5000 pln w górę. Inna sprawa, że może sprzedać taki obraz jedynie raz czy dwa razy do roku, jeśli mu się nie poszczęści.
Reasumując - to jest normalna cena, w żadnym wypadku nie jest wysoka.
Po drugie - nie implikujmy proszę motywacji kupujących. Gdyby chodziło po prostu o posiadanie pracy początkującego, obiecującego twórcy, prawdopodobnie kupiono by jeden z jej tańszych obrazów. Najwidoczniej ten konkretny się spodobał nabywcy (mnie akurat też nie zachwyca i uważam, że autorka ma ciekawsze obrazy w swojej kolekcji, ale to już nie mi oceniać).
Poza tym, nie ma nic złego w tej wspomnanej wcześniej "zimnej kalkukacji". Dzięki właśnie takiemu podejściu do sztuki, jako do biznesu, zachodni rynek (głównie brytyjski i amerykański) ma się tak dobrze. Niektórzy ludzie po prostu traktują tą dziedzinę jako kolejny biznes i inwestują w niego pieniądze, po to, by ewentualnie w przyszłości móc na takiej inwestycji zarobić. Co wcale nie zabija sztuki, a wręcz przeciwnie - dzięki takiemu podejściu młodzi twórcy mają większą szanse "pracy w zawodzie" (jeśli masz możliwość zarabku na swojej twórczości, to przestajesz ją traktowac jako czyste hobby, a przede wszystkim możesz poświęcic swój czas na rozwój w tym zakresie).
Po trzecie - o cenie obrazu często decyduje też biografia twórcy i to w jakich kolekcjach już zdążyły znaleźć się prace tej osoby
Po czwarte - to co powiedział zaciekawiony. Styl tej pracy przypomina eksperymenty formalne z połowy XX wieku (mi akurat troszeczkę ta praca podchodzi pod Kantora), które obecnie są bardzo na modne. Zwłaszcza jeśli chodzi o sztukę z naszej części Europy (np. Polska Szkoła Plakatu wciąż ma się świetnie, szczególnie w świadomosci Amerykanów).

Mam nadzieję, że to jakoś rozjaśniło sytuację Smile
E; Literówki

E2: Aaaa i jeszcze to co powiedziała mangusta - spora cześć ludzi faktycznie kieruje się tym, żeby te obrazy pasowały im do wnętrza i po prostu wyglądały ładnie. Poza tym sztuka współczesna w pewien sposób podnosi prestiż domu i faktycznie świetnie komponuje się z nowoczesnymi wnętrzami.
Co nie znaczy, że realistycznych czy stylizowanych na tradycyjne prac, nie można sprzedać w takiej cenie, bo można. Tylko właśnie zależy czego szuka kupujący.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Czw 23:40, 25 Sie 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1841
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:30, 26 Sie 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Czyli nie ma to zupełnie nic wspolnego z tym, co się komus podoba, za to wszystko z zimną kalkulacją? Czy ktoś jeszcze kupuje obrazy wyłącznie dlatego, że mu się podobają? Razz

Czy to w ogóle jest jakaś naganna motywacja? Serio, nie rozumiem tych zarzutów typu "robienie z nauki/sztuki biznesu", co niby odbierać ma im jakiś prestiż. A z drugiej strony narzekanie, że "sztuki nikt nie docenia, nie da się z niej żyć". To mi brzmi jak taki tani wybieg, aby zawsze było na co narzekać. Sprzedaje się? Źle, bo komercha, nie docenia się prawdziwej wartości. Nie sprzedaje się? Laboga, jeszcze gorzej, ciężko mają artyści, bo sztuka jest traktowana jako hobby, nie da się z tego utrzymać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:21, 26 Sie 2016    Temat postu:

Myślę, że może chodzić o to, że sprzedają się głównie rzeczy o wartości "biznesowej", a więc jeżeli artysta chce się utrzymać, to musi sobie na chłodno wykalkulować, co dokładnie tworzyć - gdy tymczasem sztuka powinna płynąć z serca, nie rozumu, no ale jak się będzie tworzyć z serca, to nikt za to nie da złamanego grosza Razz

Tzn. ja myślę, że to się przecież nie musi wykluczać (to, co ktoś tworzy "z serca" może zostać w wyniku kalkulacji uznane za opłacalne), ale rozumiem wątpliwości, jakie budzi taki stan rzeczy. Tylko że chyba nic się na to nie da poradzić.

Spóźniony edit: okropna literówka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Pią 16:26, 26 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 12:32, 26 Sie 2016    Temat postu:

Nie no, nie mam pretensji do tego, ze ktos kupuje obrazy Very Happy Po prostu takie zimne podejcie jest dla mnie demoralizujące, jako dla tworcy, bo po co mam sie silić na rozwijanie warsztatu, skoro nabywca w nosie ma warsztat albo to, co ja próbuję tą sztuką przekazać, obchodzi go tylko mój wiek i uczelnia, jaką skończyłam. A czy wespnę się na wyżyny sztuki, czy po porstu wymażę płótno krowim łajnem, to już go w ogóle nie obchodzi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 13:02, 26 Sie 2016    Temat postu:

Wbrew pozorom wielu ludzi na prawdę ceni sobie przekaz i historię jaka wiąże się z obrazem/rzeźbą. Tak że jeśli z twoich dzieł zamysł będzie przebijał bez karteczki objaśniającej, to zainteresowani się znajdą. Gdzieś tu już chyba Manon wspominała, że ekstrawagancja i skandal to rozgłos na chwilę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:22, 26 Sie 2016    Temat postu:

Mal napisał:
Myślę, że może chodzić o to, że sprzedają się głównie rzeczy o wartości "biznesowej", a więc jeżeli artysta chce się utrzymać, to musi sobie na chłodno wykalkulować, co dokładnie tworzyć


Bzdura. W każdej jednej dziecinie sztuki możesz zarobić bez konieczności zimnej kalkulacji, jeśli faktycznie jesteś dobry/dobra. Szczególnie, że przy sztuce współczesnej akurat liczy się kreatywność i oryginalność.
Poza tym nie sądzę, aby taka kalkulacja była tak naprawdę możliwa. Nie jesteś w stanie do końca przewidzieć, co tak naprawdę może się spodować odbiorcom czy kuratorom, a jeśli zaczniesz kopiować styl innych, to uwierz mi, każdy to zauważy. Poza tym, gdyby kalkulacja w tej dziedzinie była taka prosta, mielibyśmy tysiące świetnie prosperujących twórców, urzymujących się tylko z malarstwa. A tak nie jest.
Już bardziej prawdopodobne, że artysta, widząc że ludziom podoba się jego styl, czy konkretny motyw, albo technika jaką wykorzystuje, popadnie w pewien rodzaj sztampy i straci kreatywność. Też nie jest to trudne do wychwycenia, przy czym - nie jest to wcale jakoś szczególnie szkodliwe - ani dla sztuki, ani dla rynku, który akurat w wypadku sztuki malarskiej nie jest aż tak scentralizowany i powodowany tak ogromnymi inwestycjami, jak np. w przypadku rynku filmowego, muzycznego, czy książkowego (gdzie głos odborcy potencjalnie ma trochę większy wpływ na to co i jak tworzy twórca) .

No i tu się jeszcze pojawia pytanie, czy to artysta ma siebie sam uznac za dobrego, czy to raczej odbiorcy (zarówno ci posiadający odpowiednią wiedzę na ten temat, jak i ci kierujący się jedynie gustem i intuicją) weryfikują jego wartość?


Mal napisał:
- gdy tymczasem sztuka powinna płynąć z serca, nie rozumu, no ale jak się będzie tworzyć z serca, to nikt za do nie da złamanego grosza Razz

Dobra sztuka płynie w sumie i z serca i z rozumu (a za tym idącego warsztatu), bo tylko wtedy może być uznana za naprawdę dobrą, jeśli zawiera jakąś myśl (zwłaszcza jeśli chodzi o sztukę współczesną, która głównie kładzie nacisk na myśl stojącą za obrazem, czyli na koncepcję - niekoniecznie na intencje i warsztat artysty, które są zupenie drugorzędne).


Mal napisał:
Tzn. ja myślę, że to się przecież nie musi wykluczać (to, co ktoś tworzy "z serca" może zostać w wyniku kalkulacji uznane za opłacalne), ale rozumiem wątpliwości, jakie budzi taki stan rzeczy.


Jasne i wcale się nie wyklucza. Przy czym ja akurat takiej wątpliwości nie rozumiem.
Mam ogólnie wrażenie, że artyści mają mniejsze przyzwolenie na zarabianie pieniędzy, niż ktokolwiek inny w społeczeństwie. Nawet na organizacje charytatywne nie patrzy się tak krzywo i podejrzliwie jak na artystów zarabiających na swojej pracy. A już nie daj Bóg, jesli ten artysta jest malarzem sztalugowym, wtedy zgroza! No bo jak jeszcze jest designerem, grafikiem, filmowcem, fotografem czy muzykiem, to całkiem spoko, niech zarabia na swojej pracy (również przecież artystycznej), ale jesli jest malarzem, albo performerem i dostaje pieniądze za swoje prace, to wtedy to śmierć sztuki i koniec w ogóle wszystkiego Smile



Wydaje mi się, że tego typu przekonania i myślenie stereotypem (ponieważ to jest myślenie stereotypem) wynikają pewnie z utrwalonego na przestrzeni XX wieku etosu artysty eksperymentatora, tworzącego sztukę dla sztuki, najlepiej sprzeciwu politycznego. Problem w tym, że to już nie te czasy. Dzisiaj możesz zrobić antypolityczną rzeźbę za kasę z całkiem politycznego urzędu miasta, który potem umieści ją w katalogu promującym region. I nie jest to wynikiem śmierci sztuki, tylko po prostu wolności wywalczonej przez artystów (zarówno wolności i swobdy wypowiedzi, jak i wolności do zarabiania na swojej pracy).
Ponadto związki sztuki i biznesu są stare jak świat. Chyba, że faktycznie zakładacie, że Michał Anioł to wymalował tą Kaplicę Sykstyńską tak w porywie miłości i oddania, albo że Caravaggio nie brał kasy za swoje obrazy malowane stricte na zamówienie (i według wytycznych) biskupów.
O takim czy innym handlu sztuką i wykonywaniu dzieł na zlecenie możemy właściwie mówić już od czasu głebokiej Starożytności, nie wspominając o czasach nowożytnych, gdzie dość wcześnie ugruntowała się pozycja marszanda (czyli właśnie handlarza sztuką) i ma się ona dobrze do dziś:
[link widoczny dla zalogowanych]
Podobną funkcję od zawsze pełnił i kościół (lub w starożytnych religiach - kapłani) i władca i bogata arystokracja (budująca prywatne kolekcje). A to dlatego, że sztuka daje pieniądze i prestiż. Od zawsze.
Nawet w teatrach i operach sala dla widzów komponowana była tak, by miejsce zasiadania ważnych osobistości ( w tym władcy) było łatwe do dostrzeżenia dla wszystkich. Władcy przychodzili do oper i teatrów głównie dla podkreslenia roli władzy, nie dla samej sztuki.
Dlatego też kiedy klasa mieszczańska odpowiednio się wzbogaciła, to jedną z pierwszych rzeczy, w które zainwestowali jej przedstawiciele, były właśnie dzieła sztuki. Stąd możemy podziwiać flamandzkie i holenderskie martwe natury, tworzone jak najbardziej właśnie pod gust mieszczan i pod wystrój i styl niewielkich domostw (co znów wymusiło daleko idący realizm jako obowiązujący styl tych obrazów, rzucając podwaliny pod późniejszy hiperrealizm), który jednak był równieżpodyktowany pewną kalkulacją:

Cytat:
Pierwsze martwe natury przedstawiające ozdobne naczynia, owoce, gotowe potrawy, dziczyznę i owoce morza symbolizowały zamożność domu i obfitość pożywienia. Temat związany z jedzeniem pojawiał się zwykle w momencie historycznym i w kręgu kulturowym, w którym wartości materialne i mieszczańskie dominowały. (...)Wzbogaceni mieszczanie holenderscy i flamandzcy, chcąc pokazać swoje ambicje, chętnie zamawiali obrazy przedstawiające bogato nakryte stoły. Przedmioty ze szkła, srebra i złota, wykwintne dania, owoce, warzywa, martwe zwierzęta tworzyły wysmakowane kompozycje. (...)Martwa natura w kolejnych wiekach była i jest nieprzerwanie do dziś ważnym tematem poruszanym w sztuce, a dobrze malujący ją twórcy mogą być spokojni o swoje utrzymanie. Imitowanie malarstwa holenderskiego i flamandzkiego nadal cieszy się popularnością, chętnie tego rodzaju obrazy zawieszane są w domach i rezydencjach.

[link widoczny dla zalogowanych]

No więc widzicie, straszni mieszczanie i ich straszne, plebejskie gusta, motywowane chęcią podbicia swojego prestiżu, przyczynili sie do rozwoju i popularyzacji jednego z najważniejszych motywów w sztuce.
Tak na marginesie śmiem twierdzić, że stereotyp mieszczańskiego gustu, jako gustu złego, jest wypadkową klasowego myślenia - innymi słowy arystokracja najwyraźniej obawiała się bogatych mieszczań wchodzących " z butami" na ich terytorium.

Mimo jednak tak silnych związków sztuki, pieniędzy i władzy, wciąż przecież powstawały prace, które dziś uznajemy za przełomowe i odkrywcze arcydzieła o bezwględnej wartości. Nie zastanawiamy się nad tym czy ktoś sobie wykalkułował odpowiedni układ kompozycjny po to by się lepiej sprzedać, czy też użył specjalnej kolorystyki, która bardziej podchodziła pod gusta ówczesnych kupców.
A to dlatego, a przynajmniej tak wynika z historii, że w sztuce przede wszystkim liczy się kreatywność, ponadprzeciętny styl i pewna odwaga twórcza (która nie zawsze musi się wiązać ze skandalem), która w jakiś sposób wyróżnia prace. Jednak to nie znaczy, że artyści nie musieli od zawsze wybierać pomiędzy własną koncepcją i przekonaniami, a oczekiwaniami ewentualnych kupców czy własnymi ptrzebami materialnymi. I nie znaczy też, że w kolekcjach nie ma prac słabych czy wtórnych, na które kupcy liczyli, że kiedyś im sie zwrócą.
Często też takie inwestycje w dzieła sztuki traktowano jako zaplecze finansowe dla przyszłych pokoleń - dzieła sztuki są, generalnie rzecz ujmując, lepszym zabezpieczeniem finansowaym niż złoto - dlatego tak chętnie grabi się je podczas wojen. Wink

Koncepcja sztuki dla sztuki i artystów tworzących z pasji to tak naprawdę dopiero XIX wiek. Przy czym ci co ją stworzyli, jak najbardziej mogli ją uskuteczniać - w końcu z reguły pochodzili z wysokich i zamożnych klas społecznych i nie byli zmuszeni utrzymywać się z innych prac.

Na dobrą sprawę "śmierć sztuki" wieścili już teoretycy początku XX wieku, przerażeni rezultatami rewolucji przemysłowej, która zatarła podziały klasowe i rzuciła podwaliny pod kulturę masową. Według nich dostanie się sztuki pod władzę gustów ludu i rynku (popytu i podaży), oznaczało jej koniec. Historia popkultury udowodniła coś przeciwnego. Nigdy w historii działalność kreatywna ludzi nie była tak silnie rozwinięta i zróżnicowana jak obecnie ( co jest wynikiem i narodzenia się twórczości inspirowanej popkultura, i ułatwieniami jakie przyniósł rozwój kultury masowej, jak rozwój i dostepność nowych technologii). Nie demonizujmy więc.

A wolność, w tym artystyczna, oznacza tyle mniej więcej, że możesz tworzyć jak co chcesz i jak chcesz, i za ile chcesz - co oznacza też twórczość komercyjną, czy "wykalkulowaną". No i odbiorca też ma wolność wyboru tego, z jakich przyczyn kupuje daną rzecz i co o niej myśli.

Bardzo w ogóle nie lubię takiego oceniania jednych twórców przez drugich, przez pryzmat zarobków, bo wiem, jak bardzo toksyczne środowisko się przez to tworzy. I troche przypomina mi to raperów z lat 90, którzy krzyczeli "nigdy się nie sprzedam!", a teraz prowadzą własne sklepy z ciuchami, gdzie wbijają cytaty ze swoich kawałków na masowo produkowane koszulki i bluzy Wink)) Życie.

gayaruthiel napisał:
Po prostu takie zimne podejcie jest dla mnie demoralizujące, jako dla tworcy, bo po co mam sie silić na rozwijanie warsztatu, skoro nabywca w nosie ma warsztat albo to, co ja próbuję tą sztuką przekazać, obchodzi go tylko mój wiek i uczelnia, jaką skończyłam

Ale jaki sens ma zakładanie z góry co myśli sobie nabywca, kupuący obraz X? To, że jacyś ludzie lubią orzeszki oznacza automatycznie, że 100% ludzkości je lubi? Chyba nie.
Ludzie kupują prace z różnych przyczyn. Nie ma powodu zakładać, że osoba która wydaje znaczne sumy na zakup obrazu, albo co więcej - zajmuje się kolekcjonowaniem dzieł sztuki, nie wie co robi, tylko dlatego, że tobie nie spodobała się praca X.
Poza tym, jesli już zakładamy, że tworzymy z "porywu serca" to co nas interesuje wtedy potencjalny nabywca, skoro przecież i tak, z założenia, nie tworzymy dla niego?
Nie za bardzo też wiem, co jest demoralizującego w potrzebie jedzenia czy utrzymania się....

Bardziej niż uczelnia o jakości dzieł twórcy świadczą odpowiednie wystawy, udział w biennale, obrazy w znanych kolekcjach, czy opinie krytyków sztuki (a linkowana galeria ma akurat opcję skorzystania z opinii zawodowego krytyka). Chociaż ukończenie renomowanej uczelni, która dodatkowo może wystawić artyście odpowiednią opinię, też może być pomocne. Oznacza to tylko i wyłączne tyle, że taka osoba z jakichś przyczyn, już została doceniona przez specjalistów. Nie oznacza to jednak, że ktoś, kto sobie tworzy gdzieś z boku, cichutko i tylko co jakiś czas pokazuje swoje prace publicznie, nie ma szans zostać zauważonym.
Wręcz przeciwnie. Dobry kolekcjoner sztuki czy też marszand potrafi wyłapać takie osoby. Ewentualnie, jesli prace spodobają się sporej ilości ludzi, taka osoba też zostanie zauważona. Tylko nie można zgóry zakładać, że ludzie "są głupi i nie wiedzą co kupują".
Trzeba też jednak pamiętać, że kolekcjonera, czy marszanda zupełnie nie musi obchodzić przekaz danego dzieła. To nie do końca jest jego działka, raczej kuratorów i historyków/teoretyków sztuki.

No i jeszcze to pytanie "po co mam się rozwijać, skoro pan X kupił brzydki obraz Y z intencją zarobienia kasy". Tak jakby...jedno nijak ma się do drugiego? Żeby się rozwijać, to przede wszystkim trzeba przestać się ogladać na innych i znaleźc sobie swoją własną drogę. Nie wiem, może zabrzmiałam jakoś brutalnie, ale moim zdaniem to jest chyba najlepsza rada jakiej mozna udzielić. Jasne - warto posiłkowac się dobrymi wzorcami, ale właśnie, nie porównywać.
Bo inaczej to jest takie myślenie - ale po co mam pisać dobrze, skoro blogaski aŁtoreczek o gwałtach Voldemorta na Harrym Potterze są takie popularne Very Happy No nie myślimy tak, nieprawdaż?

PS. Kajam się za tak długi esej.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 17:40, 26 Sie 2016    Temat postu:

Nie kajaj się, bo lubię twoje eseje, z tego też wyciągnęłam kilka ciekawych informacji Smile

Niemniej, mam wrażenie, że zupełnie mnie nie rozumiesz i z góry krzyżujesz za jakieś rzeczy, które w ogóle obok mnie nie stoją Razz Sama chciałabym, żeby ktoś zaczął kupować moje obrazy, więc tym bardziej nie wypominam tego innym, artysta też człowiek i musi płacić rachunki albo marzyć o wakacjach na Seszelach. To, co mnie, hm, uderza, to osoba kupująca obraz, mająca wywalone na to, co na tym obrazie jest. A nie osoba kupująca obraz, który mi personalnie się nie podoba. Chodzi mi o ludzi, którzy, używając twojej analogii, kupują książkę ze względu na ilość stron, twardą okładkę i uzębienie autora, a nie treść. Którzy nie mają zamiaru w ogóle tej książki przeczytać. Po co silić się na pisanie książek, których nikt nie będzie czytać? Wtedy faktycznie robi się wszystko jedno, czy to opcio o córce Voldemorta, czy też Dostojewski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:10, 26 Sie 2016    Temat postu:

lookatyouboy, uwielbiam Twoje długie posty Heart

Właściwie nie chcę się wtrącać do dyskusji, bo na temat sztuki nie wiem praktycznie nic i nie czuję się kompetentna, żeby wypowiadać się w temacie jej wartości (szczególnie monetarnej), ale:
Cytat:
Często też takie inwestycje w dzieła sztuki traktowano jako zaplecze finansowe dla przyszłych pokoleń - dzieła sztuki są, generalnie rzecz ujmując, lepszym zabezpieczeniem finansowaym niż złoto - dlatego tak chętnie grabi się je podczas wojen. Wink

jak myślę o tym za długo, to czuję taki mindfuck, dotyczący już nie tyle sztuki samej w sobie, co w ogóle abstrakcyjności pieniądza - wiecie, taka rozkmina (temat już chyba zresztą poruszany także i na naszym forum) dotycząca tego, że można dać ileś tam milionów złotych za "namalowany kwadrat". Generalnie jak widzę takie sumy wydawane na cokolwiek (nie tylko sztukę), to mój mózg defaultuje do takie zadziwionego "czym są pieniądze? Czym jest wartość? Jaką wartość mają pieniądze wydawane w takiej ilości?" Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 20:31, 26 Sie 2016    Temat postu:

Pięknym przykładem artystów zarabiających na tym, co kochają a nie na tym, co akurat się sprzedaje jest taka np. Bjork czy Thom Yorke (mam troszkę na punkcie tego pana obsesję). Jest to absolutnie cudowne jak bardzo wyj***e mają na to, co publika polubi a co nie, a ludzie i tak rzucają w nich pieniędzmi. Jako i ja rzucam. Ed O'Brien powiedział w jednym z wywiadów że sztuka zawsze musi być pierwsza, a publiczność pójdzie za nią.

Cytat:
Sama chciałabym, żeby ktoś zaczął kupować moje obrazy, więc tym bardziej nie wypominam tego innym, artysta też człowiek i musi płacić rachunki albo marzyć o wakacjach na Seszelach. To, co mnie, hm, uderza, to osoba kupująca obraz, mająca wywalone na to, co na tym obrazie jest.
Widzisz, sztuka to troche jak memy, nigdy nie wiadomo co akurat publice wpadnie w kolektywne oko. Teraz nie liczy się już warsztat i technika (nie tak, jak kiedyś), bo hiperrealizm jest przereklamowany, liczy się kreatywność, więc wcale nie jest powiedziane że nikt twoich obrazów nie kupi, może po prostu powinnaś uderzyć w inne źródła reklamowe Wink a no tak to niestety jest w tym świecie że niektórzy ludzie naprawdę śpią na pieniądzach i czemu by ich nie wywalić na jakiś gryzmoł.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Pią 20:33, 26 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:09, 26 Sie 2016    Temat postu:

gayaruthiel - Tzn. ja wyczytałam tak jakoś z twoich wypowiedzi, że pewien rodzaj myślenia wśród nabywców sztuki depracjonuje rynek i w ogóle w jakis sposób zagraża wolności twórczej. Stąd, tak w szerszym nieco kontekście, chciałam przytoczyć, że tak wcale nie jest. Rynek sztuki i wolność artystyczna mają się nieźle, zresztą jak widzisz tutaj niewiele od stuleci się zmieniło.

gayaruthiel napisał:
To, co mnie, hm, uderza, to osoba kupująca obraz, mająca wywalone na to, co na tym obrazie jest.

No ok, ale tu pojawia się pytanie, czy intencja kupujących/odbierających dzieło, ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? I czy w ogóle jest zasadne wymaganie od odbiorcy określonej intencji.

Zauważ, że my byśmy pewnie nie chcieli, żeby nam. jacyś twórcy narzucali odbiór swoich dzieł, czy wymagali od nas tylko i jedynie szlachetnych pobudek, przy odbiorze ich dorobku.
Jedna osoba idzie do kina po to, żeby przeżywać film, inna, bo tak wypada, jeszcze inna po to, żeby napisać na odczepnego recenzję do gazety, a niektórzy w ogóle nie idą na film, tylko pomiziać się na końcu sali kinowej, inni dla efektów specjalnyc, czy ulubonego aktora. Inni wydadzą pieniądze na bilet na film niezależny, czy festiwal, tylko po to żeby wspomóc młodych twórców. No i oczywiście są ludzie którzy jeżdżą na festiwale filmowe czy muzyczne tylko i wyłącznie dla bywania i lansu, a nie ze względów artystycznych.
Twórca nie ma na to wpływu i my też pewnie nie chcielibyśmy, żeby ktoś nam mówił, za co i czemu mamy płacić.
No... tak jakby nie jest zadaniem twórców dopominanie się o jakiś bardzo konkretny odbiór dzieła, ani o intencje odbiorców je oglądających, jako, że dzieło kiedy zostaje wystawione na widok publiczny, tak po cześci przestaje do tego twórcy należeć.
Nie wydaje mi się też, że powinnismy wymagać od odbiorców, aby zawsze powodowani byli jakimiś transgresyjnymi przeżyciami, czy głebokimi refleksjami, przy zakupie pracy.
Artysta wcale nic nie traci ze względu na intencjue kupujących, raczej zyskuje wpis do CV (i pieniążki), jeśli praca zostanie zakupiona przez znanego i cenionego kolekcjonera, to tylko artyście może to pomóc i otworzyć drzwi do naprawdę wielkiego świata sztuki.
Kolekcjonerzy i handlarze dziełami sztuki z reguły znają się na swojej pracy i mają wyrobiony gust. Jesli nie mają - posiłkują się opiniami krytyków i kustoszy. Ale też własnie ich pracą jest przede wszystkim wyłapywanie talentów i próby przewidywania zmian na rynku sztuki. Teoria i intepretacją sztuki zajmuje się ktoś inny, która to osoba może doradzić. Np. mozna pewnie przekonać kolekcjonera do zakupu dzieła sztuki, opowiadając mu odpowiednio o wizji twórcy.

Chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, jak od wewnątrz wygląda rola kogoś kto zawodowo zajmuje się taką sprzedażą na szeroką skalę.

gayaruthiel napisał:
Chodzi mi o ludzi, którzy, używając twojej analogii, kupują książkę ze względu na ilość stron, twardą okładkę i uzębienie autora, a nie treść. Którzy nie mają zamiaru w ogóle tej książki przeczytać. Po co silić się na pisanie książek, których nikt nie będzie czytać? Wtedy faktycznie robi się wszystko jedno, czy to opcio o córce Voldemorta, czy też Dostojewski.


Tylko co w takiej sytuacji z tymi, którzy kolekcjonuja starodruki, albo pierwsze wydania książek? No.. bo to tak jakby jest to samo. Wnioskuję, że nie kupuje się takich rzeczy przecież po to, żeby czytać, tylko właśnie, żeby mieć ( i założę się, że o pierwsze wydania popularnych książek, jak HP, ludzie bili się już w roku publikacji). Nie wiem jak to ma rzutować na całokształt, blokując powstawanie nowej literatury. (???)
No i tak, niektórzy ludzie kupują książki ze względu na kultową postać autora, inni idą do kina, żeby sobie popatrzeć na ładnego aktora,a niekoniecznie oglądac film, cześć osób słucha muzyki, zupełnie nierozumiejąc o co chodziło w piosence. Ale nikt nie przestaje kręćić filmów czy pisać książek, czy nagrywać płyt na wysokim poziomie artystycznym, bo jakiś bliżej nieokreślony procent odbiorców może mieć "złe intencje" przy odbiorze.

Jeśli opko o córkach Voldemorta za 20 lat uzyska renomę kultowego kiczu, wcale nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś kupił do niego prawa Laughing tak jak i my dziś kupujemy rzeczy które mają wartość sentymentalną, albo z jakiegoś powodu były ważne dla rozwoju myśli cywilizacyjnej. Niekoniecznie pozytywnie...

Po prostu, tak reasumując, ja nie bardzo widzę tu jakiś problem w tym o czym mówisz. Ty dostajesz kasę za prace, ktoś zbija kasę na twojej pracy, ale jednocześnie otwiera ci to drzwi do kariery artystycznej i sprzedaży większej ilości prac, a rozgłos umożliwia ci promowanie twojej wizji. Ja tam widzę tylko profity.
No więc tu jest pytanie, czy naprawdę te intencje są ważne, czy nie. Bo nie wiem, może to zalezy od jakiegoś innego kontekstu, któego po prostu nie dostrzegam.

Mal napisał:
jak myślę o tym za długo, to czuję taki mindfuck, dotyczący już nie tyle sztuki samej w sobie, co w ogóle abstrakcyjności pieniądza - wiecie, taka rozkmina (temat już chyba zresztą poruszany także i na naszym forum) dotycząca tego, że można dać ileś tam milionów złotych za "namalowany kwadrat"

Troszkę tak. Z drugiej srtrony ten kwadrat zmienił sposób myślenia o sztuce i jej odbiorze.
Często w takich sytuacjach na wartość dzieła wpływ ma też sentyment i kontekst społeczny, w jakim powstawało.
Chociaż tutaj akurat nie za bardzo moge coś więcej powiedzieć, bo na tego typu wycenach się po prostu zupełnie nie znam.

mangusta - tzn. akurat hiperrealizm jako taki ma się chyba dobrze (no przynajmniej w internecie jest cakiem na topie). Może nie pojawia się w tekstach krytycznych, czy w największych galeriach, ale wydaje mi się, że faktycznie dobrzy warsztatowo twórcy nie narzekają na brak możliwości zarobku.

Poza tym współczesne malarstwo sztalugowe to tylko bardzo mały wycinek najnowszej sztuki. Porządny warsztat rysowniczy i malarski jest potrzebny i przy malowaniu murali i przy projektowaniu graficznym, projektowaniu gier, rysowaniu komiksów, pracy nad filmami animowanymi ( i to zarówno 2D jak i 3D), ilustrowaniu, designie, scenografi, konserwacji, reprodukcjach etc. Przy większości tych dziedzin można też jak najbardziej wypowiadać się twórczo, kreatywnie i auorsko.
Malarstwo współczesne, inne niż realistyczne, to jakis...1% pewnie całego rynku (przemysłu) artystycznego?

No i dokładnie, zgadzam się co do kwestii tej kreatywności - nie ma w sumie znaczenia, jakie narzędzia się wykorzystuje, jeśli chce się przez nie coś ważnego powiedzieć, to w taki, czy inny sposób, będzie to widoczne.
A realizm można łatwo połączyć z innymi technikami. Wciąż bardzo popularny jest różnego typu surrealizm, czy nowoczesne odmiany op-artu (jak sztuka 3D w przestrzeni), niesłabnącą popularnością cieszy się Beksiński, czy hiperrealistyczne obrazy przedstawiające wizje fantasy (nie wiem niestety czy ten nurt ma jakąś nazwę). Moim zdaniem nie ma tu żadnych ograniczeń, więc to nie jest też tak, że teraz jak się nie zrobi bazgrołka, to już mogiła Very Happy


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 9:19, 27 Sie 2016    Temat postu:

No widzisz, a ja kompletnie nie nad tym rozdzierałam szaty Very Happy

"No ok, ale tu pojawia się pytanie, czy intencja kupujących/odbierających dzieło, ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? I czy w ogóle jest zasadne wymaganie od odbiorcy określonej intencji."

Nie wiem, czy jest zasadne, ale właśnie się zorientowałam, że ja wymagam Razz Gdybym wiedziała, że ktoś chce moim obrazem napalić w kominku, bo taką ma burżujską fantazję, a oferuje mi za do 10 tys dolarów, to wcale nie wiem, czy bym na to poszła. Hm, no pewnie bym poszła, bo jestem bezrobotna i potrzebuję tych pieniędzy, ale nie byłabym szczęśliwa. Zdecydowanie wolałabym, żeby ktoś go kupił za sto dolarów, ale dlatego, że mu się moja praca podoba, bo w ten sposób czuję, że ktoś faktycznie docenia moją pracę.

Co do pierwszych wydań książek, o ile nie rozmawiamy o starudrukach (a nie rozmawiajmy, bo w ich przypadku faktycznie liczy się głównie wiek, a nei treść, tak jak dla archeologów ponoć największym szczęściem jest wykopać antyczny wychodek Razz ) to są one rozchwytywane ze względu na treść - bo ta książka musiała najpierw przekonać do siebie publiczność, żeby potem ktokolwiek chciał się rozglądać za kopiami.

Ach, no i jestem zwolenniczką teorii, że obraz nie musi być mesjaszem idei koniecznie, pochylającym się nad bolączkami świata - że można sobie pozwolić na to, by był tylko i wyłącznie zachwycający estetycznie, jak słynne Słoneczniki. Tylko że ważni ludzie w świecie sztuki chyba się ze mną nie zgodzą Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 10:32, 27 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
mangusta - tzn. akurat hiperrealizm jako taki ma się chyba dobrze (no przynajmniej w internecie jest cakiem na topie). Może nie pojawia się w tekstach krytycznych, czy w największych galeriach, ale wydaje mi się, że faktycznie dobrzy warsztatowo twórcy nie narzekają na brak możliwości zarobku.
A ja wiem, że ma się dobrze, ale jako forma jest raczej kiczowaty, mimo że od hiperrealizmu nie da się być lepszym warsztatowo. Dlatego ciekawsze są formy kreatywne, a nie odtwórcze.

Jelenie na rykowisku i Żydzi z pomarańczami też mają się dobrze, co nie znaczy że są high work of art.

gayaruthiel napisał:
Ach, no i jestem zwolenniczką teorii, że obraz nie musi być mesjaszem idei koniecznie, pochylającym się nad bolączkami świata - że można sobie pozwolić na to, by był tylko i wyłącznie zachwycający estetycznie, jak słynne Słoneczniki. Tylko że ważni ludzie w świecie sztuki chyba się ze mną nie zgodzą
No to abstrakcja, impresjonizm. Piwo dla ciebie jak znajdziesz mi jaką ideę czy przesłanie noszą w sobie obrazy Jacksona Pollocka. Van Gogh znowu inspirował się Ukiyo-e które moim zdaniem są ekstremalnie piękne pomimo swojej prostoty, ale to jak Japończycy potrafią uchwycić klimat w obrazie jest niesamowite. W zimowym obrazku czuć jak śnieg trzeszczy pod stopami, w nocnym czuć letnie powietrze i słychać świerszcze. I tam nie ma przesłania, jest tylko emocja. Malarstwo to mega skomplikowany element sztuki i chyba jako jedyny nie przeżarty popkulturą, pomimo tego że widzę jak w sklepach budowlanych już można kupić ręcznie malowane abstrakcje za 50-70eur.

Cytat:
Nie wiem, czy jest zasadne, ale właśnie się zorientowałam, że ja wymagam Razz Gdybym wiedziała, że ktoś chce moim obrazem napalić w kominku, bo taką ma burżujską fantazję, a oferuje mi za do 10 tys dolarów, to wcale nie wiem, czy bym na to poszła. Hm, no pewnie bym poszła, bo jestem bezrobotna i potrzebuję tych pieniędzy, ale nie byłabym szczęśliwa. Zdecydowanie wolałabym, żeby ktoś go kupił za sto dolarów, ale dlatego, że mu się moja praca podoba, bo w ten sposób czuję, że ktoś faktycznie docenia moją pracę.
Dlatego od rzeczy na sprzedaż nie można się uzależniać emocjonalnie Wink 10tysi? ło panie, bierz se i rób co chcesz, może być nawet jako dekoracja w filmie porno, ja se za tą kasę trzasnę takie trzy i kupię nowe auto. Ale już mojej gitary za nic bym nie sprzedała, bo to przedmiot nacechowany emocjonalnie, niepowtarzalny i niemożliwy do odtworzenia.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Sob 10:56, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:23, 27 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
A ja wiem, że ma się dobrze, ale jako forma jest raczej kiczowaty, mimo że od hiperrealizmu nie da się być lepszym warsztatowo. Dlatego ciekawsze są formy kreatywne, a nie odtwórcze.

Jelenie na rykowisku i Żydzi z pomarańczami też mają się dobrze, co nie znaczy że są high work of art.

Ale właściwie dlaczego? Bo są "taśmowe"? Bo tanie? Bo jak tak czytam to, co piszecie, to namalowanie takiego porządnego jelenia na rykowisku też wymaga bardzo wyćwiczonego warsztatu, więc nie jest to dyskusja "ten bazgroł zajął twórcy pięć minut" vs "to dzieło sztuki powstawało miesiącami" Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 21:44, 27 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
Ale właściwie dlaczego? Bo są "taśmowe"?
No dokładnie, bo nie są niczym kreatywnym. Jelonki to takie Justiny Biebery malarstwa, jacha że kasa z tego jest i trzeba się napracować ale czy jest się czym chwalić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Nie 20:05, 28 Sie 2016    Temat postu:

Chyba kluczem jest słowo "kreatywny". Żyjemy w epoce, kiedy zwyczajnie nie da się wymyślić nic nowego - przecież nawet obraz, od którego zaczęła się dyskusja, jest naśladownictwem stylu sprzed 30 czy 40 lat.

Przypomina mi się jakiś prześmiewczy felieton sprzed wielu lat, w którym artystka wystawiała wielokrotnie powiększone zdjęcia metek od ubrań i zrobiła karierę, a jej kolega rozpaczał, że to nie on pierwszy na to wpadł, a teraz pomysł jest "zaklepany".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Nie 20:13, 28 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 20:35, 28 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
To, co mnie, hm, uderza, to osoba kupująca obraz, mająca wywalone na to, co na tym obrazie jest.

A skąd wiesz że ma? W końcu młodych obiecujących malarzy w jakich można inwestować, jest na świecie na prawdę sporo. Może więc kwestie estetyczne czy artystyczne mają w przypadku niektórych zakupów znaczenie drugiego rzędu, ale jednak mają, w sensie "chcę kupić obraz malarza który może w przyszłości stać się bardzo cenny, najlepiej z polecanych przez ostatni katalog Goldkunstformatten, i przetrzymać na ścianie przynajmniej z dziesięć lat, ale jeśli z obrazów do tysiąca dolarów mam do wyboru mdły pejzaż namalowany farbami z materiałów odnawialnych, i krzykliwe niewiadomoco wyglądające jak mózg z waginą, oraz portret dziewczyny z egzotycznym kwiatem za uchem, to biorę tą dziewczynę bo ma coś w sobie takiego, że aż chce się popatrzeć".

Zauważcie o co było pierwsze pytanie. Nie "nie rozumiem czemu to się ludziom tak podoba" tylko "czemu sprzedali to za tyle pieniędzy". I w tym sęk, że Sztuka sobie a pieniądze to już inna kwestia.
Pewne mechanizmy podbijania cen już podałem - ludzie inwestują w sztukę, więc domy aukcyjne wynajdują obiecujących malarzy i nie mogą sprzedać tanio bo im by się nie opłacało a kupujący nie miał by poczucia że kupuje coś cennego. Więc aukcja lub sprzedaż startuje z jakiegoś pułapu. Dlatego sztuka autorska jest często dość droga.

Cytat:
A ja wiem, że ma się dobrze, ale jako forma jest raczej kiczowaty, mimo że od hiperrealizmu nie da się być lepszym warsztatowo. Dlatego ciekawsze są formy kreatywne, a nie odtwórcze.

A co jest niekreatywnego w hiperrealizmie? Kreatywność sztuki to nie tylko kwestia przekształcenia doznań, ale też wybór przedmiotu, objęcie kadrem obrazu jakiegoś konkretu. Już więcej zastrzeżeń odnoście kreatywności miałbym do abstrakcji, bo tam często nawet trudno poznać czy ktoś się starał.

Cytat:
namalowanie takiego porządnego jelenia na rykowisku też wymaga bardzo wyćwiczonego warsztatu

Chyba, że to akurat oleodruk. Chyba że po obrazie widać że malował to ktoś kto nie miał zbyt wyćwiczonego warsztatu. Chyba że jeleń jest jedyną wyraźnie namalowaną rzeczą, a reszta to nieważne tło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1841
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:49, 29 Sie 2016    Temat postu:

Achika napisał:
Chyba kluczem jest słowo "kreatywny". Żyjemy w epoce, kiedy zwyczajnie nie da się wymyślić nic nowego

To jest chyba temat na jeszcze inną, całkiem pogłębioną dyskusję.

Ale generalnie wpadłem tylko po to, aby dać znak, jak bardoz mi się podoba ta dyskusja. Niestety, nie sądzę, żebym miał coś ciekawego do dodania, więc tylko będę śledził. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 18:36, 29 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
Chyba kluczem jest słowo "kreatywny". Żyjemy w epoce, kiedy zwyczajnie nie da się wymyślić nic nowego - przecież nawet obraz, od którego zaczęła się dyskusja, jest naśladownictwem stylu sprzed 30 czy 40 lat.
Oj się nie zgodzę, ludzie teraz są tak kreatywni że czasami łeb rozwala, wystarczy przejrzeć sobie jakieś patroneusy czy indiegogo. Dopiero co kumpel mi przesłał to:

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pon 21:29, 29 Sie 2016    Temat postu:

Theo Jansen buduje takie rzeczy już od ponad 20 lat.

Problemem z "kreatywnością" jest to że niektórzy ludzie mają jeden genialny pomysł, ale jeden, więc powtarzają ten sam motyw ileśtam razy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:03, 29 Sie 2016    Temat postu:

"Problem z kreatywnością" jest imo taki, że, cóż, gdyby coś było oczywiste, nie byłoby "kreatywne" w sensie: nowatorskie. Dlatego łatwo się mówi, że "nic się już nie da wymyślić", bo my sami nie mamy pomysłu na nic nowego, więc wydaje nam się, że wszystko już zostało wynalezione - co jednak nie oznacza, że nie ma możliwości, że powstanie coś całkowicie nowego, po prostu ktoś musi na to wpaść. Jestem pewna, że zanim rozpowszechniono perspektywę, malarze też byli przekonani, że wszystko, co można było wymyślić w kwestii technik malarskich, zostało już dawno wymyślone Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 7:50, 30 Sie 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Oj się nie zgodzę, ludzie teraz są tak kreatywni że czasami łeb rozwala, wystarczy przejrzeć sobie jakieś patroneusy czy indiegogo. Dopiero co kumpel mi przesłał to:

[link widoczny dla zalogowanych]


A to jest sztuka czy raczej inżynieria?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:07, 30 Sie 2016    Temat postu:

Achika napisał:
mangusta napisał:
Oj się nie zgodzę, ludzie teraz są tak kreatywni że czasami łeb rozwala, wystarczy przejrzeć sobie jakieś patroneusy czy indiegogo. Dopiero co kumpel mi przesłał to:

[link widoczny dla zalogowanych]


A to jest sztuka czy raczej inżynieria?...

Może i pytanie nie do mnie, ale mnie zdziwiło. Dlaczego to miałoby się wykluczać? Jeżeli ktoś dzięki inżynierii stworzył coś pięknego, dlaczego nie można tego nazwać sztuką?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 17:03, 30 Sie 2016    Temat postu:

Cytat:
A to jest sztuka czy raczej inżynieria?...
A to już jest pytanie z gatunku filozoficznych Very Happy aczkolwiek dla mnie póki coś jest stworzone z myślą o estetyce, to jest sztuką.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 22:23, 30 Sie 2016    Temat postu:

Mal napisał:
Achika napisał:

A to jest sztuka czy raczej inżynieria?...

Może i pytanie nie do mnie, ale mnie zdziwiło. Dlaczego to miałoby się wykluczać? Jeżeli ktoś dzięki inżynierii stworzył coś pięknego, dlaczego nie można tego nazwać sztuką?


Dla mnie to wygląda po prostu jak ciekawostka techniczna, niektóre są przyjemne dla oka, ale jeżeli ich główną zaletą jest ich poruszanie się bez prądu, to chyba missujemy pointa...

Jeżeli chodzi o kreatywność jako taką, to faktycznie, w internecie jest sporo inicjatyw, ale mam wrażenie, że raczej filmów czy komiksów, nie malarstwa sztalugowego*. I nie wiem, jak potraktować fakt, że graficznie można tam znaleźć istne cuda (w tym takie, które trudno jest odróżnić od malowanych farbami, chociaż zaczynam nabierać wprawy - kolory się nie mieszają), ale znów - czy n-ty pejzaż skalistej planety, który doprowadza mnie do ślinotoku, to coś faktycznie kreatywnego? A jeżeli ktoś stworzy świetny, w indywidualnym stylu obraz surrealistyczny to czy to jest kreatywne w sensie krytyki sztuki, skoro surrealizmowi jako takiemu za chwilę stuknie setka?

Kurczę, zawiłe to wszystko.

* OK, wiem, że sztuka to nie tylko obrazy, ale akurat do tej dziedziny mam wybitnie osobiste podejście z oczywistych względów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 2:08, 04 Wrz 2016    Temat postu:

Tak dla podtrzymania wątku "ostatnio widziałem sztukę" - odwiedziłem wczoraj ogród botaniczny UW. Nastawiałem się na różnobarwny kąt z wrzosami, ale najciekawsza okazała się kolekcja dalii.

Przy okazji zwróciłem uwagę na rzeźby poustawiane w różnych zakątkach, trwa plenerowa wystawa. Najładniejszy jest spawany koń przy wejściu:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 3:08, 04 Wrz 2016    Temat postu:

Ach, więc to nie jest stała ekspozycja? Szkoda, byłam w lipcu i bardzo spodobał mi się pomysł połączenia ogrodu z rzeźbami. I to, że były dość nowoczesne, ale nie przekonceptualizowane.
Konia nie widziałam Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1837
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:17, 04 Wrz 2016    Temat postu:

Leleth, w Warszawie jest kilka miejsc łączących zieleń ze sztuką. Rzeźby stoją na stałe np. w Królikarni albo Parku Bródnowskim.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1841
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:57, 05 Wrz 2016    Temat postu:

Ale te w Królikarni, przynajmniej te z metalu, taka sztuka nowoczesna, są maciupeńkie. A konia też nie widziałem, a w ogrodzie przez wakacje bywałem prawie codziennie. To chyba przy budynku kryminalistyki?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pon 16:01, 05 Wrz 2016    Temat postu:

Koń jest przy wejściu od strony dziedzińca, przed kasą biletową, jeśli się wchodzi od ulicy to widzi się tylko tą biedkrowę.

Wedle tego co podają na stronie ogrodu, rzeźby będą stały do 20 października czyli prawie do końca zwiedzania.

Niektóre są tak poukrywane, że dopiero po paru wizytach stwierdziłem że w zakątku z pnączami stoi mozaikowe popiersie Słowackiego. Bardzo podoba mi się duży wiklinowy kosz przy kolekcji wrzosów. Początkowo wisiał na linie i można było wejść (z czego skorzystałem) ale po pewnym czasie zaczęły puszczać witki łączące dwie części kosza i teraz leży na ziemi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zaciekawiony dnia Pon 16:02, 05 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:04, 17 Paź 2016    Temat postu:

Ale niesamowita dyskusja, tyle mnie ominęło!

Gayu pocieszę Cię - oczywiście, że odczucia własne i to co jest na obrazie ma znaczenie. Nawet jeśli tworzy się kolekcję typowo "finansową", to jednak kolekcja ma zawsze swój motyw przewodni, wybierany albo subiektywnie (osoby prywatne), albo mające podkreślić ideę i wartości z jakimi chce być utożsamiana marka (np. kolekcje banków). Kolekcja, która ma za zadanie wyłapywać tylko "to co najbardziej się sprzeda" nie ma prestiżu, jej wartość jako unikatu spada, nie ma też ducha, a w końcu w markach luksusowych wbrew pozorom "duch" jest cholernie ważny, bo dlaczego kupować coś za 10 000$ kiedy tego nie "czujemy", skoro w tej samej cenie możemy kupić coś co "czujemy"?

Lookatyouboy - znów się nie zgodzę co do rangi uczelni, ona naprawdę jest, sama w sobie, nic nie warta. Niemniej na największych/najbardziej prestiżowych uczelniach pracują często osoby mające bardzo szerokie kontakty i chętnie promujące swoich młodych studentów. W takim wypadku jest o wiele łatwiej niż osobom, które nie mają na wstępie takiej możliwości. Dlaczego wielu młodych z Poznania brało udział w wielu świetnych wystawach Marty Smolińskiej? Bo wychwyciła ich prace przechodząc się po pracowniach. Tak samo jak i ważne jest miejsce. Dlaczego w Warszawie o wiele łatwiej o szybkie wypromowanie się? Bo jest tam więcej galerii niż w jakikolwiek innym, polskim, mieście. Jest też większe grono krytyków i więcej magazynów, w których można te prace opisać. Czy jednak to stwarza mur nie do przeskoczenia? Niekoniecznie - Kolarczyk (znów Poznań) wybił się na Biennale Rybie Oko (zaraz po tym zaproszenie na wystawę indywidualną w Zachęcie, bodajże), wielu młodych wybija się na współpracy z inicjatywami w Lublinie (Labirynt, Rewiry). Nie bez powodu też wielu młodych wybiera takie kierunki jak Nowy Jork czy Londyn, bo tam jest łatwiej nawiązać kontakty.

Oczywiście w wielkim mieście łatwiej też zaginąć, ale to już inna kwestia.

Co do warsztatu - oczywiście, że jest on niesamowicie ważny!
Są jednak materie w których ma on inne znaczenie. Słowem, nie sprzedasz w wysokiej cenie obrazu gdy brak ci warsztatu. Za to warsztat nie jest ci już tak potrzebny przy instalacji. Zależy też co chcesz przedstawić, bo są prace które wymagają wysokiego warsztatu fotograficznego czy filmowego i prace w tym samym medium, które mogą być "szarpane", niedorobione a i tak będą mocne.

Kwestie warsztatowe przy wycenie są tak samo ważne, jak materiałowe. Bo przecież to też wnika na koszty pracy.

Co do rzeźb, po warszawskiej akademii nie spacerowałam, ale często rzeźby, bardzo dobre warsztatowo, służą jako ozdoba uczelni (w końcu gdzieś je trzeba trzymać). W Poznaniu wyeksponowano część na nowo-otwartym atrium, wcześniej stały na skwerze przed wydziałem rzeźby. We Wrocławiu część jest przed uczelnią, część w środku (przynajmniej były jak byłam ostatnio). W ogóle na uczelniach jest masa zalegających prac, w końcu ten warsztat też trzeba jakoś zyskać. Wink A mało kto wie, że na wystawach końcoworocznych można kupować prace, często za grosze. Choć fakt, faktem częściej motywacją kupujących jest "pasuje do salonu", ale z drugiej strony, mój boże czy to coś złego? Sama osobiście chciałabym mieć kilka rzeźb Halinki Jakubowskiej z czysto estetycznych względów i po to żeby je postawić we wnętrzach domu. I wielu przypadkach, sztuka jest kupowana właśnie dlatego i to też jest ok, bo są to prace które działają na nas emocjonalnie, są piękne i chcemy je mieć blisko, a niekoniecznie muszą być rewolucyjne, odmieniać bieg historii i ratować raka. O tych ostatni częściej piszą krytycy, te ostatnie są rzadziej kupowane, bo ich celem jest poruszanie pewnego problemu społecznego artystycznego czy coś. W tych pierwszych, owszem problematyka też bywa zawarta, ale nie jest ona tak paląca i niezbędna do istnienia pracy jak np. w instalacji czy performansie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 13:05, 17 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
Choć fakt, faktem częściej motywacją kupujących jest "pasuje do salonu", ale z drugiej strony, mój boże czy to coś złego? Sama osobiście chciałabym mieć kilka rzeźb Halinki Jakubowskiej z czysto estetycznych względów i po to żeby je postawić we wnętrzach domu. I wielu przypadkach, sztuka jest kupowana właśnie dlatego i to też jest ok, bo są to prace które działają na nas emocjonalnie, są piękne i chcemy je mieć blisko, a niekoniecznie muszą być rewolucyjne, odmieniać bieg historii i ratować raka.


No cóż, dla mnie właśnie ludzie wieszający obrazy w salonie są głównym targetem, dla mnie to jest główny motor działania - żeby ktoś chciał sobie powiesić moje obrazki na ścianie. Wolę trafiać pod strzechy niż do muzeów Very Happy

Końcoworoczne, mówisz o roku akademickim? Dasz cynk jak się gdzieś coś takiego będzie dziać?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:40, 17 Paź 2016    Temat postu:

Manon Wróciłaś <3 Yey Very Happy

Jakbyś mogła tylko wyjaśnić, o co chodziło w tej wypowiedzi:
Cytat:
Lookatyouboy - znów się nie zgodzę co do rangi uczelni, ona naprawdę jest, sama w sobie, nic nie warta.

? Tak jakby...cały czas to podkreślałam:
Cytat:
Bardziej niż uczelnia o jakości dzieł twórcy świadczą odpowiednie wystawy, udział w biennale, obrazy w znanych kolekcjach, czy opinie krytyków sztuki (a linkowana galeria ma akurat opcję skorzystania z opinii zawodowego krytyka). Chociaż ukończenie renomowanej uczelni, która dodatkowo może wystawić artyście odpowiednią opinię, też może być pomocne. Oznacza to tylko i wyłączne tyle, że taka osoba z jakichś przyczyn, już została doceniona przez specjalistów. Nie oznacza to jednak, że ktoś, kto sobie tworzy gdzieś z boku, cichutko i tylko co jakiś czas pokazuje swoje prace publicznie, nie ma szans zostać zauważonym.


Więc nie wiem... Wydaje mi się, że się zgadzamy? Very Happy

Natomiast mogło mi chodzić o to, że z perspektywy kupującego obraz, to jaką uczelnię skończył twórca, może być potraktowane jako swego rodzaju wyznacznik (tak mi się wydaje, bo nie do końca pamiętam co napisałam Very Happy).

Co do warsztatu - zależy. Ciężko np. oceniać warsztat randomowego twócy znalezionego w internecie, na podstawie jednej zaprezentowanej prze niego, przypadkowej pracy. Stąd ludzie się kierują innymi wyznacznikami. No i jeszcze też zależy co uznajemy za warsztat i w jakim wypadku.

PS. Niestety nie mam za bardzo jak kontynuwać dyskusji, bo komputer jedzie do serwisu ;-;
gayu Przy okazji - wciąż pamiętam, że mamy niedokończony temat w Brzydkich Okładkach. Very Happy Jak wrócę to może założę nowy wątek na tą naszą dyskusję.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Pon 14:41, 17 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Labilnie Sfermentowana Dama



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1291
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Wto 0:04, 18 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
niekoniecznie muszą być rewolucyjne, odmieniać bieg historii i ratować raka

Prac ratujących raka to ja jeszcze nie widziałem...

Coroczne aukcje prac uczniów z ASP odbywają się chyba w każdej uczelni artystycznej. Autor ma chyba prawo pierwokupu za cenę materiałów. Siostra do dziś żałuje że nie miała kasy na wykupienie swojej pracy z rzeźbiarstwa - dwumetrowego drewnianego zegara szafkowego w stylu rokokowym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin