Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Social media a sztuka/kultura/etc.
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:34, 05 Sty 2015    Temat postu: Social media a sztuka/kultura/etc.

Mam nadzieję, że temat nie brzmi zbyt poważnie.

A teraz do rzeczy, czasem w ramach ćwiczeń oprowadzam grupy szkolne po wystawach sztuki współczesnej. Najczęściej dostaję licealistów i uczniów techników. Zajęcia wyglądają tak, że albo najpierw robimy z koleżanką wstęp do zagadnień poruszanych we sztuce najnowszej, następnie oprowadzanie, a po tygodniu dyskusja nt. wystawy i sztuki ogólnie. Przygotowane wszystko pod program głównie klas maturalnych, które już wszelkie woki za sobą mają i tak jak i inne kursy poznawania sztuki. Ode mnie oczekuje się tylko aby młodzieży przed maturą przypomnieć co nieco o sztuce, jak czytać obrazy wizualne, etc.

Po kilku jednak ćwiczeniach i spotkaniach, gdy po raz kolejny słyszę tę samą historyjkę (znalezioną na kwejku) o kamieniu w galerii, pytania czy w ogóle mamy polskich artystów współczesnych, którzy coś robią i oburzenia, że artyści to tylko po sądach są ciągani i robią jakieś dziwne rzeczy, nie co to tacy impresjoniści, to zaczynam się zastanawiać czy ja aby na pewno dobrze czynię mówiąc im zupełnie co innego w przeddzień matury?

Nie chodzi mi o to, że jestem zaszokowana, nie spodziewałam się, że wielu będzie kochać sztukę wizualną i być z trendami na bieżąco. Ale serio, czy ktokolwiek w liceum zapytałby o czynnych współczesnych pisarzy lub muzyków? Czy na pytanie o ulubionego artystę, (o ile nie usłyszę o "klasyku" pokroju Dalego) muszą padać ludzie z dA? I, do jasnej ciasnej anielki, kto ich uczy historii, że impresjoniści to byli tacy absolutnie nieskandaliczni i ich sztuka to klasyk najbardziej klasyczny?

Tropem dla mnie była właśnie historyjka z kamieniem w galerii na kwejku. Zdałam sobie sprawę, że w sumie, kwejk jest dla tych "moich" uczniów większym autorytetem w sprawie sztuk plastycznych niż jakikolwiek nauczyciel. Smutne. Zwłaszcza, że wyguglałam, pod wpływie inspiracji którymś ze spotkań, forum artystyczne, gdzie właśnie większość baboli, którymi tak przechwalają się uczniowie, było podawane jako prawdy objawione. Czyżby więc to tutaj szukać odpowiedzi na ciekawsze kwiatki obecnej edukacji artystycznej? Na kwejku i w internecie?

Czy paradoksalnie social-media, które pozwalają nam sherować niszowe wydarzenia, ciekawe zespoły, nietypową prozę i nieco inne filmy, zamiast też wesprzeć popularyzację sztuki, po prostu ją kopią bardziej, pokazując jaka to ona jest be, skandaliczna i w ogóle? Czy może ja tylko wyolbrzymiam i mam na zajęciach złą passę? Jak myślicie czy social-media rzeczywiście mają tak duży wpływ w postrzeganiu przez nasz sztuki? Czy po prostu hejterstwo internetowe wypełnia pewna lukę systemu edukacji plastycznej?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pon 21:38, 05 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:39, 05 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Przygotowane wszystko pod program głównie klas maturalnych, które już wszelkie woki za sobą mają i tak jak i inne kursy poznawania sztuki.

Cytat:
Ale serio, czy ktokolwiek w liceum zapytałby o czynnych współczesnych pisarzy lub muzyków?


Myślę, że gdzieś tutaj pojawia się problem. W sensie: ogólny wygląd obecnego programu woku (bo plastyka w podstawówce i gimnazjum chyba opiera się też na zajęciach praktycznych, nie samej teorii). Po pierwsze: historia sztuki, muzyki albo tańca należą do tych mniej popularnych matur, chociaż sztuka ma się akurat lepiej (patrzę na statystykę z [link widoczny dla zalogowanych]). Z tego powodu nie podchodzi się do nich aż tak poważnie, niektórzy być może nie zdają sobie sprawy, że można takie coś zdawać. U mnie w szkole robili specjalne fakultety rozszerzające, ale od razu nam powiedzieli, że fakultetu z woku nie dostaniemy - bo za mało osób zdaje, bo nie da się tego zorganizować do matury (obejmowałoby dwa wątki, bo historia tańca jest chyba jednak na marginesie). Po drugie: wok to jest jednak przedmiot, gdzie zbiera się wszystko. Malarstwo, rzeźba, muzyka, teatr, film, itp. Siłą rzeczy nie da się tego dokładnie omówić, jeśli chodzi o historię sztuk, więc co tu mówić o współczesności? Wystarczy wspomnieć o nauce choćby języka polskiego, gdzie tej najbardziej współczesnej literatury się nie robi (ewentualnie na rozszerzeniu, ale tutaj znów pojawia się punkt pierwszy - wok będą rozszerzać chyba tylko wyspecjalizowane profile szkół). Po trzecie: ze względu na to, że w wielu szkołach wciąż uczy się przede wszystkim do matury, wok należy do tego typu przedmiotów, gdzie większość uczniów zajmuje się innymi rzeczami. No i nie wiem też, czy wok ma jakiś sprecyzowany plan zajęć (no bo skoro niewiele osób zdaje, to nie pilnuje się tego tak dokładnie, żeby zrealizować konkretne punkty programu). W dodatku w ostatnich latach chyba bardziej popularne były kierunki ścisłe, jeśli chodzi o wybory licealistów (u mnie w szkole nawet klasę humanistyczną zamieniono na drugiego mat-fiza), więc to też mogło mieć jakiś wpływ.

Chyba, że dostajesz na zajęciach także ludzi z liceów plastycznych, ale w tym przypadku byłabym zdziwiona (chociaż nie orientuję się, jak wygląda tam program).

Aha, i co prawda teraz były jakieś zmiany w edukacji i maturach, ale nie wiem, jak wielkie (po prostu mnie już temat nie dotyczy). Oraz czy ma to jakikolwiek wpływ na wok.

Jeśli chodzi o impresjonistów - ciekawostki o malarzach czy sytuacji, jaka towarzyszyła zmianom prądów malarskich (po prostu kontekst epoki, chociaż to nie do końca dobre określenie), chyba po prostu się na takich zajęciach z woku nie robi. Po prostu: sztuka antyczna wyglądała tak, renesansowa tak, itp. Podaje się cechy, nie rozważa się płynności zmian, skąd się wzięły, nie rozważa się dokładnie tła epoki (z historią literatury tak samo, ale tutaj jednak sytuacja jest trochę lepsza).

Ja swoje zajęcia z woku wspominam jako jeden wielki chaos. Bez ładu i składu, w jednym tygodniu temat ciała w kulturze, w drugim sztuka hiperrealistyczna, potem teatr awangardowy. Zarysu historii poruszanych dziedzin kultury - wykraczających poza wiedzę podstawową z poprzednich etapów edukacji - nie było prawie wcale. A miałam mieć już w podstawie wok jako przedmiot rozszerzony, nawet bez dodatkowych godzin fakultetu.
Czyli po prostu: brak sprecyzowanego planu, traktowanie woku jako przedmiot mało ważny, "bo prawie nikt na maturze nie zdaje", brak nauki samodzielnego analizowania kultury - dostaje się tylko informacje, co trzeba wiedzieć (i to nie dotyczy jedynie woku, human chyba ogólnie na to cierpi. Może historia się jakoś jeszcze broni). No i po prostu - jak z liceum wychodzi się bez warsztatu pozwalającego krytycznie oceniać sztukę/literaturę/łotewer w odniesieniu np. do kontekstu, historii danej dziedziny, obecnej/danej (jeśli mówimy o epokach przeszłych) sytuacji kulturowej, to czego oczekiwać w ocenie współczesnej sztuki?

Co do social mediów - myślę, że mają duży wpływ. Jeśli chodzi o skandale, to nie oszukujmy się, takie informacje najbardziej przyciągają uwagę. Jeśli chodzi o "kamienie" - cóż, edukacja w zakresie historii kultury zazwyczaj nie dociera do współczesności. Być może sporo osób uważa, że o tym nie trzeba się uczyć. No i brak warsztatu do samodzielnej analizy dzieła (wykraczającej poza "podoba/nie podoba mi się" - to tak samo jak z ocenami książek, "powieść dobra, bo łatwo się czyta i podobała mi się". Nie mówię, aby każdy analizował sztukę lub literaturę po akademicku, chodzi po prostu o bardziej pogłębioną analizę dzieł), więc pozostaje podążanie za tłumem.

P.S. Temat nie brzmi zbyt poważnie, ale imo pasowałby lepiej do innego działu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Pon 22:52, 05 Sty 2015    Temat postu:

Taki impresjonizm jest martwy, jeżeli się nie nie ma podstawowej wiedzy, aby zrozumieć założenia - ot, ładne obrazki jak wiele ładnych obrazków. Sztuka współczesna nawet nie ofiaruje ładnych obrazków, natomiast wymaga od odbiorcy o wiele więcej wiedzy. Zresztą sztuka współczesna zawsze jawiła mi się jako *nie mam dobrego słowa* czynność konwencjonalna, nie jako Sztuka przez duże S, jeżeli ktoś nie zna reguł odczytywania konwencji, będzie widział kamień w galerii i pukał się w czoło na ten widok.
Generalnie mam wrażenie, że szkoła w tych dziedzinach szkoła nie ma żadnego wpływu na kształtowanie gustu, wrażliwości artystycznej, podsycanie zainteresowania sztuką. Jak wspominam szkołę, to z niej się za dużo o sztukach plastycznych nie dowiedziałam, a już na pewno nie na etapie podstawówka/gimnazjum - na plastyce nie robiło się nic, tylko rysowało w domu obrazek na zadany temat i dostawało za niego szóstkę niezależnie od wartości. Jak obstawiacie, czy moja była klasa traktowała sztukę poważnie? Ano, i do tej pory nie traktuje.

Cytat:
Czy na pytanie o ulubionego artystę, (o ile nie usłyszę o "klasyku" pokroju Dalego) muszą padać ludzie z dA?

Oj, na dA jest wszystko. Fanarty (chyba każdy zajrzał kiedyś do jakiegoś fandomu?), ładne zdjęcia, ładne rysunki, ilustracje do Epokowego Dzieła...
Zresztą jest jeszcze jeden wątek. Lubię od czasu do czasu użerać się z szabloniarkami lub nastoletnimi rysowniczkami. Czasami robią się śliczne flejmy z zaangażowaniem ich znajomych, zawsze padają wówczas z ust takich obrońców dwa koronne argumenty: "nam się tak podoba" i "zrób lepiej". Tłumaczę to sobie tak, że świadomość sztuki jest wśród młodzieży tak niskie, że jedyny kontakt z nią to utalentowani znajomi lub przypadkowo spotkani w internecie ludzie, którzy coś tworzą. Natomiast same utalentowane istoty idą do internetu ze swoim talentem*, gdzie poznają ludzi z podobną historią, najlepiej wszystko z daleka od historii sztuki (dopóki nie pójdą na ASP lub do szkoły plastycznej czy coś).
Reasumując: atrakcyjna wizualnie twórczość z dA funkcjonuje niezależnie od Prawdziwej Sztuki i co więcej jest o wiele łatwiej przystępna.

*luźno związana z tematem anegdotka, ale może ktoś mi wytłumaczy? Mam genialną nauczycielkę rysunku. Na rysunek od trzech lat chodzi dziewczyna, której rysowanie to wielka pasja, która rysuje w każdej wolnej chwili itp. tylko że nie tematy kursowe i martwe natury (tego w ogóle nie rysuje w domu, mimo że powinna), ale własne postacie. Ani razu nie dała niczego do korekty. W ciągu trzech lat zrobiła relatywnie niewielki postęp. Udziela się dużo na dA i jak się z nią rozmawia, podkreśla, jak ważna jest dla niej konstruktywna krytyka. Nie ogarniam.

E: kodowanie.
E2: kodawanie raz jeszcze +
Cytat:
Jeśli chodzi o impresjonistów - ciekawostki o malarzach czy sytuacji, jaka towarzyszyła zmianom prądów malarskich (po prostu kontekst epoki, chociaż to nie do końca dobre określenie), chyba po prostu się na takich zajęciach z woku nie robi. Po prostu: sztuka antyczna wyglądała tak, renesansowa tak, itp. Podaje się cechy, nie rozważa się płynności zmian, skąd się wzięły, nie rozważa się dokładnie tła epoki.

Wydaje mi się, że z dwojga złego bardziej upośledzająca jest niewiedza, że to barok, a to Narodziny Wenus, niż brak rzetelnego omówienia. Kto będzie chciał, doczyta sobie sam. Kto nie będzie chciał, przynajmniej będzie bogatszy o ważne dla kultury punkty odniesienia.


Ostatnio zmieniony przez die_Kreatur dnia Pon 23:03, 05 Sty 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:14, 05 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
bo plastyka w podstawówce i gimnazjum chyba opiera się też na zajęciach praktycznych

Tak i jest to idiotyczne. Pamiętam rozstrzał zadań od "namaluj swoje wnętrze" do "namaluj coś w stylu postimpresjonistów" (naprawdę fascynujące - przerysowałam jakieś zdjęcie o dość żywych kolorach i machnęłam mu niemiłosiernie grube kontury, co miało oznaczać Gauguina). I zwykle to jest właśnie "namaluj", a nie poćwiczmy anatomię, perspektywę, cokolwiek. Że nie wszystkie dzieciaki mają jakikolwiek talent, a nie uczy się ich rzemiosła, łatwo się przekonać, jak to wychodzi.

Wok w liceum to jest żałość totalna, tak ze względu na sposób prowadzenia zajęć, jak i wiedzę uczniów. Już więcej można się dowiedzieć na polskim (przynajmniej z moich doświadczeń, może ktoś miał szczęście i trafił na super nauczyciela, ale to chyba raczej wyjątek niż reguła, bo trudno obejść pewne przeszkody).

Historię sztuki często zdaje się na architekturę i takie tam, to może jest lepiej.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Pon 23:18, 05 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:18, 05 Sty 2015    Temat postu:

Dziejba napisał:
Myślę, że gdzieś tutaj pojawia się problem. W sensie: ogólny wygląd obecnego programu woku


Właśnie tu byłam zaskoczona pozytywnie, ponieważ na moją prośbę dostałam od jednej ze szkół podręcznik i program woku. Wyglądał całkiem przyzwoicie (choć masa pojęć była wrzucona na siłę i niepotrzebna), zwłaszcza jeśli idzie o nowoczesność w Polsce. Pojawiają się osoby takie jak Bałka czy Sasnal. I to całkiem nieźle opracowani.

Dziejba napisał:
U mnie w szkole robili specjalne fakultety rozszerzające, ale od razu nam powiedzieli, że fakultetu z woku nie dostaniemy


Też miałam fakultety, nawet zrobili mi osobny na historię sztuki i chodziłam sama, no ale myśmy mieli naprawdę niesamowitego dyrektora.

Dziejba napisał:
Siłą rzeczy nie da się tego dokładnie omówić, jeśli chodzi o historię sztuk, więc co tu mówić o współczesności? Wystarczy wspomnieć o nauce choćby języka polskiego, gdzie tej najbardziej współczesnej literatury się nie robi (ewentualnie na rozszerzeniu, ale tutaj znów pojawia się punkt pierwszy - wok będą rozszerzać chyba tylko wyspecjalizowane profile szkół).


Zgadzam się w 100%, jednak chodzi mi chociaż o pobieżną znajomość chronologii. I dlaczego uparli się akurat na impresjonistów. Serio, za pierwszym razem nawet mnie to rozczuliło, że właśnie oni są przedstawiani jako statyczni malarze klasycy. Przy kolejnych grupach, z różnych szkół zaczęło mi się robić nieswojo.

Dziejba napisał:
W dodatku w ostatnich latach chyba bardziej popularne były kierunki ścisłe, jeśli chodzi o wybory licealistów (u mnie w szkole nawet klasę humanistyczną zamieniono na drugiego mat-fiza), więc to też mogło mieć jakiś wpływ. Chyba, że dostajesz na zajęciach także ludzi z liceów plastycznych, ale w tym przypadku byłabym zdziwiona (chociaż nie orientuję się, jak wygląda tam program).


Różnie to bywa, najbardziej zaskoczył mnie chłopak z technikum informatycznego, który potem na wystawy przyprowadzał kilkakrotnie swoich znajomych i koleżanki. (ze dwa razy natknęłam się na niego na tej, na której go oprowadzałam). Jeśli chodzi o plastyczne liceum, to jeszcze nie miałam z nimi zajęć. Aczkolwiek z rozmów z absolwentami, nie nastawiam się na znaczącą różnicę.

Dziejba napisał:
Aha, i co prawda teraz były jakieś zmiany w edukacji i maturach, ale nie wiem, jak wielkie (po prostu mnie już temat nie dotyczy). Oraz czy ma to jakikolwiek wpływ na wok.


Były, od teraz ma się oceniać również umiejętność odczytywania sztuki wizualnej. Problem w tym, że oczekuje się, że uczniów w tym zakresie przygotują głównie poloniści. Którzy sami mówią, że nie czują się w tym dobrze.


Dziejba napisał:
Czyli po prostu: brak sprecyzowanego planu, traktowanie woku jako przedmiot mało ważny, "bo prawie nikt na maturze nie zdaje", brak nauki samodzielnego analizowania kultury - dostaje się tylko informacje, co trzeba wiedzieć (i to nie dotyczy jedynie woku, human chyba ogólnie na to cierpi. Może historia się jakoś jeszcze broni). No i po prostu - jak z liceum wychodzi się bez warsztatu pozwalającego krytycznie oceniać sztukę/literaturę/łotewer w odniesieniu np. do kontekstu, historii danej dziedziny, obecnej/danej (jeśli mówimy o epokach przeszłych) sytuacji kulturowej, to czego oczekiwać w ocenie współczesnej sztuki?


Tak, to duży problem ogólnie. I czuję, że właśnie tę lukę wypełnia postawa krytyczna rodem z kwejka.

Dziejba napisał:
Co do social mediów - myślę, że mają duży wpływ. Jeśli chodzi o skandale, to nie oszukujmy się, takie informacje najbardziej przyciągają uwagę. Jeśli chodzi o "kamienie" - cóż, edukacja w zakresie historii kultury zazwyczaj nie dociera do współczesności.


Tu się nie zgodzę. W znacznej części dociera. Sprawdzałam wśród rodziny i znajomych i rzeczywiście dzieciaki, maja Pollocka, Malewicza i Warhola już nawet w gimnazjum, tylko, że chyba kończy się tylko na pokazaniu reprodukcji i podaniu nazwiska.

Dziejba napisał:
Być może sporo osób uważa, że o tym nie trzeba się uczyć. No i brak warsztatu do samodzielnej analizy dzieła


Dlatego tym bardziej zastanawiają mnie social media. Na jednych zajęciach miałam chłopaka, który twierdził, że dzięki kwejkowi dowiedział się o "fajnym artyście-abstrakcjoniście". Podał nam wszystko, mówił, ze widział stronę, reprodukcje, podoba mu się idea. Tylko taki artysta nigdy nie istniał a to był kwejkowy fejk. To samo się tyczy "kamieniowej historii", każdy przedstawiał mi to jako swój eksperyment myślowy, który powiedzie się na pewno tak jak było na kwejku, bo przecież na pewno tak jest bo tak. Raz też zapytałam ile znają przypadków procesu artysty w Polsce. Wymyślali przedziwne historie ile to by ich nie było. A był aż jeden.

Dlatego zastanawiam się czy właśnie zamiast warsztatów nie pójść w social-media i nie nastawić mojej cudownej galerii na to, żeby kształtować w inny sposób. Zwłaszcza, jeżeli negatywne nastawienie wynika głównie z niewiedzy i kwejkowych obrazków "przeciw". No ale tutaj też wychodzi inny, nawet gorszy problem, na pedagogice sztuki, nastawia się głównie na warsztatowy charakter zajęć, a wszelkie przejawy "kwejkowych krytyków" są kwitowane wśród moich profesorów "przecież oni z tego wyrosną". Jak mają wyrosnąć skoro nawet na ostatnim etapie obowiązkowej edukacji nie ma dla nich lepszego "autorytetu" w dziedzinie sztuki jak kwejkowi hejterzy?

Dziejba napisał:
P.S. Temat nie brzmi zbyt poważnie, ale imo pasowałby lepiej do innego działu.


Właśnie tak nie byłam pewna. Embarassed A jak przerzucić temat między działami?[/u]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:22, 05 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Właśnie tu byłam zaskoczona pozytywnie, ponieważ na moją prośbę dostałam od jednej ze szkół podręcznik i program woku. Wyglądał całkiem przyzwoicie (choć masa pojęć była wrzucona na siłę i niepotrzebna), zwłaszcza jeśli idzie o nowoczesność w Polsce. Pojawiają się osoby takie jak Bałka czy Sasnal. I to całkiem nieźle opracowani.

Nie wiem, jak jest teraz z wokiem, ja go miałam przez całe liceum jeden semestr godzinę tygodniowo. Naiwni są ci, którzy sądzą, że cokolwiek zrobią w tym czasie.

Temat mogą przerzucić moderatorzy, musisz poprosić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pon 23:23, 05 Sty 2015    Temat postu:

Bo prawda jest taka, że są ludzie interesujący się sztuką i ci, którzy lubią sobie pooglądać ładne obrazki. Ludzie wiążą jednak nierozerwalnie jedno z drugim, a prawda jest taka, że miłośników ładnych obrazków jest więcej. Tacy chcą widzieć warsztat autora dzieła, niekoniecznie zastanawiać się, jakie idee wyrażają jakieś abstrakcyjne kształty czy czarny kwadrat.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:48, 05 Sty 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
Wydaje mi się, że z dwojga złego bardziej upośledzająca jest niewiedza, że to barok, a to Narodziny Wenus, niż brak rzetelnego omówienia. Kto będzie chciał, doczyta sobie sam. Kto nie będzie chciał, przynajmniej będzie bogatszy o ważne dla kultury punkty odniesienia.

Nie mówię, że taka podstawowa wiedza (omówienie stylu epoki + najważniejsze dzieła i artyści) jest zła. Tylko że już tak z perspektywy studiów brakuje mi w edukacji płynności, w sensie: mamy średniowiecze, potem nagle renesans. Brak tego czegoś pomiędzy. Nie chodzi o omówienie, jakby było na studenckim wykładzie z historii sztuki, tylko o uwzględnienie procesu. Bo kolejne epoki analizuje się w oderwaniu od siebie.

Manon napisał:
Właśnie tu byłam zaskoczona pozytywnie, ponieważ na moją prośbę dostałam od jednej ze szkół podręcznik i program woku. Wyglądał całkiem przyzwoicie (choć masa pojęć była wrzucona na siłę i niepotrzebna), zwłaszcza jeśli idzie o nowoczesność w Polsce. Pojawiają się osoby takie jak Bałka czy Sasnal. I to całkiem nieźle opracowani.

Tylko że podręcznik i program to jedno, różnie jest już z praktyką. Niestety.

Manon napisał:
Różnie to bywa, najbardziej zaskoczył mnie chłopak z technikum informatycznego, który potem na wystawy przyprowadzał kilkakrotnie swoich znajomych i koleżanki. (ze dwa razy natknęłam się na niego na tej, na której go oprowadzałam).

Uogólniłam trochę z tymi ścisłowcami, ale chodziło mi przede wszystkim o kwestię matur i edukacji. Wok będzie dla nich na drugim planie. Tutaj miałaś po prostu hobbystę, a to już inna kwestia. Też znałam sporo mat-fizów, którzy lubili sztukę i chodzili na wystawy, ale właśnie - dla siebie, nie dla szkoły. Wink

Manon napisał:
Problem w tym, że oczekuje się, że uczniów w tym zakresie przygotują głównie poloniści. Którzy sami mówią, że nie czują się w tym dobrze.

... Yyy, tak. Trochę własnych obserwacji: studiuję polonistykę na UW, specjalność, można powiedzieć, komparatystyczną - czyli mamy w programie zestawienia literatury z muzyką, sztukami plastycznymi, itp. - ale szczerze, gdybym sama się nie interesowała tymi dziedzinami, nie miałabym warsztatu do takich analiz. Ewentualne prowadzenie historii sztuki to już w ogóle byłby problem, bo nie całą metodę pracy z tekstem literackim można przełożyć na sztukę. Na specjalności literaturoznawczo-językoznawczej (która jest znacznie większa) w ogóle takich rzeczy nie mają, bo robią przede wszystkim przedmioty językowe. Aha, no i komparatystyka jest dosyć młoda. Siłą rzeczy ci poloniści nie będą czuć się dobrze (kwestię tego, ile osób naprawdę idzie na te studia, bo im rzeczywiście zależy, pomijam. Ale to też się przekłada na późniejszy poziom nauczania).
Jak z innymi uczelniami, nie wiem.

Manon napisał:
Tu się nie zgodzę. W znacznej części dociera. Sprawdzałam wśród rodziny i znajomych i rzeczywiście dzieciaki, maja Pollocka, Malewicza i Warhola już nawet w gimnazjum, tylko, że chyba kończy się tylko na pokazaniu reprodukcji i podaniu nazwiska.

No właśnie. Nazwisko, dzieło, więc kojarzą tylko "kto" i "co". Bez "jak", "po co", "w jaki sposób i dlaczego" (czyli warsztat krytyczny).

E.: Doprecyzowanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dziejba dnia Wto 0:00, 06 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:32, 06 Sty 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
Taki impresjonizm jest martwy, jeżeli się nie nie ma podstawowej wiedzy, aby zrozumieć założenia - ot, ładne obrazki jak wiele ładnych obrazków. Sztuka współczesna nawet nie ofiaruje ładnych obrazków, natomiast wymaga od odbiorcy o wiele więcej wiedzy. Zresztą sztuka współczesna zawsze jawiła mi się jako *nie mam dobrego słowa* czynność konwencjonalna, nie jako Sztuka przez duże S, jeżeli ktoś nie zna reguł odczytywania konwencji, będzie widział kamień w galerii i pukał się w czoło na ten widok.


Ładne obrazki też są. Wink Ot choćby malarstwo promowane przez konkurs „Nowy obraz nowe spojrzenie”. I to wcale nie odosobniona tendencja.

die_Kreatur napisał:
Generalnie mam wrażenie, że szkoła w tych dziedzinach szkoła nie ma żadnego wpływu na kształtowanie gustu, wrażliwości artystycznej, podsycanie zainteresowania sztuką.


Niestety prawda. Często też spotykam się z przypadkami, gdzie rodzice biorą dzieci do teatrów, na warsztaty, na koncerty do filharmonii, ale żeby do galerii? Po co?

Co do dA, sama lubię i przeglądam i śledzę kilku podobających mi się twórców. Wiem też jak towarzystwo wygląda i jak sami nawzajem sobie tam potrafią obrzydzać ASP, bo koleżanka super rysuje i się nie dostała. Albo dostała się a nie może rysować mangi na rysunku. Paradoksalnie, często ludzie po dostaniu się na ASP wycofują się z dA. Trochę szkoda, bo mogliby właśnie wycofać parę stereotypów (nie żebym sama nie zerwała z deviantem, no, ale to było jeszcze przed studiami).

Atrakcyjna wizualnie, do tego kontekst społecznościowy, może to będzie dla mnie dobry trop?

Co do anegdotki, to myślę, że ona super pokazuje, jak to działa. I jak duża jest różnica miedzy interesuje się rysowaniem a interesuje się rysunkiem. Choć z drugiej strony, zajęcia kursowe do najlepszych nie należą.
Sama rzuciłam kurs, po tym jak powiedział mi prowadzący, że jak dalej się będę tak lenić to nigdzie się nie dostanę. Spotkaliśmy się potem po latach, jak dostał pracę na wydziale na którym studiuję.

die_Kreatur napisał:
Wydaje mi się, że z dwojga złego bardziej upośledzająca jest niewiedza, że to barok, a to Narodziny Wenus, niż brak rzetelnego omówienia. Kto będzie chciał, doczyta sobie sam. Kto nie będzie chciał, przynajmniej będzie bogatszy o ważne dla kultury punkty odniesienia.


I to jest upośledzające. I to, że nie potrafią wymienić żadnego artysty polskiego poza Matejką. Naprawdę nie żądam wiele, ale mogliby chociaż kojarzyć Wyspiańskiego (w klasie maturalnej). Swoja drogą pierwsze zajęcia tego typu w liceum, nałożyły mi się akurat ze śmiercią dwóch poznańskich artystów – Berdyszaka i Knafa, oraz Igora Mitoraja. Wspominki o nich były w lokalnych mediach codziennie(a o Mitoraju nie tylko w lokalnych), a w międzyczasie chciano im postawić pomniki w centrum Poznania. Wiem, że to może być nie interesujące, ale nie natrafić nawet na jedną wzmiankę? I skojarzyć nazwiska?

Leleth napisał:
I zwykle to jest właśnie "namaluj", a nie poćwiczmy anatomię, perspektywę, cokolwiek. Że nie wszystkie dzieciaki mają jakikolwiek talent, a nie uczy się ich rzemiosła, łatwo się przekonać, jak to wychodzi.


Co do perspektywy, mam na tyle szczęścia, że nauczyciele których znam wprowadzają ją do szkół. Szkoda tylko, że bez pokrycia teoretycznego. Przecież samo to jak odkryto perspektywę jest bardzo ciekawe. Na pewno o wiele ciekawsze niż po prostu jej narysowanie „z instrukcji” nauczyciela, Marzą mi się takie ćwiczenia z anatomii z dziećmi. Póki co, w jednej pracy szczytem kreatywności jaką mogłam z nimi robić były meble z kartonów. Za to z dorosłymi wciąż przerabiamy modela (Bo to jest na ASP kurs!). Co ciekawe jednej mojej koleżance przeszedł projekt, gdzie na warsztatach robiła z dziećmi instalację z zapałek, które potem podpalili. WTF? Póki co zawiesiłam pracę na warsztatach i sprzedaję w weekendy klocki, może nie pracuję na razie sticte w zawodzie, ale jakoś mam czystszy umysł.

Leleth napisał:
Wok w liceum to jest żałość totalna, tak ze względu na sposób prowadzenia zajęć, jak i wiedzę uczniów. Już więcej można się dowiedzieć na polskim (przynajmniej z moich doświadczeń, może ktoś miał szczęście i trafił na super nauczyciela, ale to chyba raczej wyjątek niż reguła, bo trudno obejść pewne przeszkody).

Historię sztuki często zdaje się na architekturę i takie tam, to może jest lepiej.


Też prawda, a jednak od strony programowej, choć mogę się do kilku rzeczy przyczepić, to nie mam wielkich zastrzeżeń. Myślę, że kwestia jest nieprzygotowania nauczyciela. Tylko jak tu sobie z tym radzić?
Co do ilości, nawet więcej godzin niewiele zmieni, gdy nadal nauczyciele zapytani o „Biały kwadrat na białym tle” nie będą wiedzieli co powiedzieć.

Historię sztuki najczęściej zdaje się w plastykach (stąd też pewnie tak wysoki odsetek, ale czy zrozumienie, tu różnie bywa). Na architekturę w zasadzie nie jest potrzebna (chyba tylko do Łodzi). Co więcej na samej architekturze historii sztuki tak naprawdę najczęściej nie ma. Jest historia architektury, a to jednak nieco inna bajka.

Irena Adlerowa napisał:
Bo prawda jest taka, że są ludzie interesujący się sztuką i ci, którzy lubią sobie pooglądać ładne obrazki. Ludzie wiążą jednak nierozerwalnie jedno z drugim, a prawda jest taka, że miłośników ładnych obrazków jest więcej. Tacy chcą widzieć warsztat autora dzieła, niekoniecznie zastanawiać się, jakie idee wyrażają jakieś abstrakcyjne kształty czy czarny kwadrat.


A czy abstrakcja nie może być ładnym obrazkiem? Wink Choć to też jest ciekawe, że często obrońcy figuratywnej sztuki zapominają, że taka wciąż powstaje. A i kwadrat czarny, ma już 100 lat.


Dziejba napisał:
Brak tego czegoś pomiędzy. Nie chodzi o omówienie, jakby było na studenckim wykładzie z historii sztuki, tylko o uwzględnienie procesu. Bo kolejne epoki analizuje się w oderwaniu od siebie.


To jest równie koszmarna bolączka, jak średniowiecze to tylko wieki ciemne, a pierwsze uniwersytety to średniowiecze. I o co tu chodzi?

Może Ci impresjoniści, to też z tego, ze większość kojarzy z filmów i innych dzieł kultury Moneta, a jak Monet to i impresjonizm i im się zapamiętał jako klasyk klasyków. Ciekawa tendencja i zatrważająco popularna.

Dziejba napisał:
Uogólniłam trochę z tymi ścisłowcami, ale chodziło mi przede wszystkim o kwestię matur i edukacji. Wok będzie dla nich na drugim planie. Tutaj miałaś po prostu hobbystę, a to już inna kwestia. Też znałam sporo mat-fizów, którzy lubili sztukę i chodzili na wystawy, ale właśnie - dla siebie, nie dla szkoły.


To prawda. Niemniej obudził we mnie wiarę, że jednak jest sens dalej prowadzić te zajęcia. Smile

Dziejba napisał:
... Yyy, tak. Trochę własnych obserwacji: studiuję polonistykę na UW, specjalność, można powiedzieć, komparatystyczną - czyli mamy w programie zestawienia literatury z muzyką, sztukami plastycznymi, itp. - ale szczerze, gdybym sama się nie interesowała tymi dziedzinami, nie miałabym warsztatu do takich analiz. Ewentualne prowadzenie historii sztuki to już w ogóle byłby problem, bo nie całą metodę pracy z tekstem literackim można przełożyć na sztukę. Na specjalności literaturoznawczo-językoznawczej (która jest znacznie większa) w ogóle takich rzeczy nie mają, bo robią przede wszystkim przedmioty językowe. Aha, no i komparatystyka jest dosyć młoda. Siłą rzeczy ci poloniści nie będą czuć się dobrze (kwestię tego, ile osób naprawdę idzie na te studia, bo im rzeczywiście zależy, pomijam. Ale to też się przekłada na późniejszy poziom nauczania).
Jak z innymi uczelniami, nie wiem.



Zazdroszczę. Dobrze, że to się rozwija. Bo póki co aż dziwnie, kiedy przed ćwiczeniami mam rozmowę z nauczycielem, żeby mu wyjaśnić o czym będę mówić (ok, zdarzyło się raz, ale i tak było dziwnie).

Dziejba napisał:
No właśnie. Nazwisko, dzieło, więc kojarzą tylko "kto" i "co". Bez "jak", "po co", "w jaki sposób i dlaczego" (czyli warsztat krytyczny).


I tu wchodzi mój ukochany kwejk. Może powinnam zacząć spamować kwejkami o sztuce? (A potem na zmiennym IP podwyższać klikalność by weszły na główną. Very Happy )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:49, 06 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Na architekturę w zasadzie nie jest potrzebna (chyba tylko do Łodzi

No, nie wiem, nie siedzę w tym. Może chodzi o to, że to jeden z przedmiotów do wyboru, wiem, że moja znajoma miała chyba plany zdawać to na architekturę do Krakowa...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 0:50, 06 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 1:00, 06 Sty 2015    Temat postu:

Też już w tym nie siedzę, możliwe, że jest. W sumie nawet fajnie ze strony wydziału, że oczekują pewnego zainteresowania tematem i matury z historii sztuki. Nie zawsze tak jest, a potem płaczą, że ludzie w ogóle nie zainteresowani architekturą tylko architektami chcą być. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 9:59, 06 Sty 2015    Temat postu:

Imho problem polega na tym, ze muzyka i literatura to sztuka dla mas - sa latwostrawne i trudniejsze, ale zawsze latwo dostepne. Natomiast malarze wspolczesni tak sie zagubili w swoim swiecie, ze odcieli sie zupelnie od odbiorcy i, o ile dobrze rozumiem, zrozumienie dziela bez trzech tomow wprowadzenia nie jest za bardzo mozliwe (odnosze sie tu do stereotypowych "dwoch kresek z kropka na plotnie" a nie do, na przyklad, murali (Banksy) ). Te dziela nie zachwycaja same z siebie doborem barw, tematu, kompozycja itp jak robily to dziela klasykow, bo mozna sie nie znac na sztuce, ale docenic portret Napoleona, czy sloneczniki Van Gogha. Tak wiec autorzy kamienia w muzeum kieruja swoja prace nie do ogolu, a wylacznie do innych autorow, ktorzy sa w stanie zrozumiec dowcip. Taka hermetyzacja nie wychodzi im na dobre, bo jak sie robi wystawe dla pieciu osob, trudno sie potem dziwic, ze pozostale szesc miliardow wzruszy ramionami i cofnie sie do impresjonistow Wink

Swoje tez robia muzea, ktore na mikroskopijnej karteczce rzucaja tylko tytul i nazwisko tworcy, czasem z laski dorzucajac rok produkcji. Nie wiem, czemu nie napisza kilku slow wprowadzenia w dzielo, jakichs ciekawostek, danych bio tworcy, cokolwiek.

Przy czym nie wyrywalabym wlosow z glowy nad tym zjawiskiem, bo reakcja spoleczenstwa moze zmotywowac tworcow do rozwiniecia kolejnego, przelomowego etapu sztuki, ktory bedzie wspominany przez wiele pokolen Smile

Cytat:
"Czy na pytanie o ulubionego artystę, (o ile nie usłyszę o "klasyku" pokroju Dalego) muszą padać ludzie z dA?"
Ale co jest w tym zlego?
Cytat:

"Dlatego zastanawiam się czy właśnie zamiast warsztatów nie pójść w social-media i nie nastawić mojej cudownej galerii na to, żeby kształtować w inny sposób."
Mysle, ze to bardzo dobry pomysl.

Cytat:
"No właśnie. Nazwisko, dzieło, więc kojarzą tylko "kto" i "co". Bez "jak", "po co", "w jaki sposób i dlaczego" (czyli warsztat krytyczny). "
Przepraszam, ale skad wlasciwie maja czerpac te informacje? Nie sa podawane w galeriach, w albumach chyba sporadycznie, w szkole w ogole. Jak ktos sie nie zafiksuje prywatnie na tym temacie na tyle, zeby godzinami grzebac w sieci, to nie bedzie tego wiedziec, to nie jest "common knowledge".

Cytat:
"Swoja drogą pierwsze zajęcia tego typu w liceum, nałożyły mi się akurat ze śmiercią dwóch poznańskich artystów – Berdyszaka i Knafa, oraz Igora Mitoraja. Wspominki o nich były w lokalnych mediach codziennie(a o Mitoraju nie tylko w lokalnych), a w międzyczasie chciano im postawić pomniki w centrum Poznania. Wiem, że to może być nie interesujące, ale nie natrafić nawet na jedną wzmiankę? I skojarzyć nazwiska?"
- A pokazywano gdzies ich dziela - w telewizji podczas odczytywania suchej notki o zgonie? - w przestrzeni publicznej (w formie plakatow na deptaku chocby)? Nie? No to skad ludzie maja ich kojarzyc, jak tylko mogli zlapac "zmarl X, lokalny artysta" plus ewentualnie czarno-bialy przedruk obrazka w gazecie z papieru opalowego Razz

Post został pochwalony 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1217
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:17, 06 Sty 2015    Temat postu:

Ja cichutko się wyrwę, żę Sztuczne Fiołki robią zacną robotę. Nie wiem, czy to sie już wcześniej pojawiło w takiej formie, czy Fiołki sa prekursorami, nie mniej doceniam ich profil.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 10:23, 06 Sty 2015    Temat postu:

Tak, Sztuczne Fiolki sa cudowne i wiedza jak dotrzec do publicznosci - oprocz udzielania sie w internecie mieli tez wystawe w ktoryms z wiekszych miast, chyba wprost na ulicy, gdzie wszyscy mogli popatrzec.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:56, 06 Sty 2015    Temat postu:

Manon napisał:
Może Ci impresjoniści, to też z tego, ze większość kojarzy z filmów i innych dzieł kultury Moneta, a jak Monet to i impresjonizm i im się zapamiętał jako klasyk klasyków. Ciekawa tendencja i zatrważająco popularna.

Jak tak teraz myślę, to obrazy impresjonistyczne lądują też na zeszytach, kubkach czy kalendarzach, więc siłą rzeczy to też może mieć wpływ (choć niezaprzeczalnie rządzi secesja). Ale to tylko gdybanie. Może przy najbliższej okazji zapytaj grupę, dlaczego impresjoniści to dla nich taki klasyk? Very Happy

Manon napisał:
I tu wchodzi mój ukochany kwejk. Może powinnam zacząć spamować kwejkami o sztuce? (A potem na zmiennym IP podwyższać klikalność by weszły na główną.)

Nie wiem, jak wygląda dokładnie twój program i sposób prowadzenia, ale może w ramach wprowadzenia w sztukę współczesną zacząć zajęcia od obalania mitów? Pytasz, co i skąd wiedzą na temat sztuki (i w ogóle robisz rozeznanie w kwestii wiedzy grupy), po czym masz podstawę, by spróbować im wyprowadzić swój pogląd. Jasne, jedne zajęcia albo dwoje zajęć to niewiele, aby cokolwiek zmienić, ale może pozwolą chociaż trochę zasugerować inny sposób patrzenia.
Chyba że już w ten sposób działasz, to wtedy nie mam pojęcia. Very Happy
gayaruthiel napisał:
Przepraszam, ale skad wlasciwie maja czerpac te informacje? Nie sa podawane w galeriach, w albumach chyba sporadycznie, w szkole w ogole. Jak ktos sie nie zafiksuje prywatnie na tym temacie na tyle, zeby godzinami grzebac w sieci, to nie bedzie tego wiedziec, to nie jest "common knowledge".

Gayu, to jest refleksja wynikająca z tego, co napisałam parę postów wyżej - nie dotyczy jedynie sztuki współczesnej, odnosi się też do historii (malarstwa/literatury/ogólnie kultury). Program liceum nie uczy analizować, program uczy tego, co trzeba wiedzieć do matury (zwróć też uwagę na to, co pisałam o stosunku do zajęć woku). Jeśli przy np. baroku podaje się cechy stylu, nazwisko twórcy i tytuł obrazu, to siłą rzeczy uczeń będzie tak samo patrzył na dzieło współczesne. Jeśli nie pokaże się, jak patrzeć w danym kontekście (politycznym, kulturowym, historycznym, itp.), to głównym sposobem analizy dzieła będzie "Podoba/Nie podoba mi się".
Przy czym sztuka dawna otrzymuje status "Słowacki wielkim poetą był!", ale jak zapytasz dlaczego, to nikt ci nie odpowie. No, może usłyszysz "Bo obraz jest ładny/piękny". A co z tą współczesnością, która nie jest tak piękna jak przeszłość?

Nie chodzi o zawalanie ucznia informacjami, chodzi o wypracowanie mu pewnej metody, aby w ogóle zechciało mu się po te informacje sięgnąć. Spojrzeć inaczej niż "To wygląda dla mnie głupio, więc jest głupie" (i nie mówię, aby nagle odrzucić subiektywne odczucia, bo też w galeriach patrzę na to, co mi się podoba. I nie chodzi o to, aby wszystkie dzieła kultury dokładnie analizować, bądźmy poważni, nikomu się nie chce, tym bardziej uczniowi. Chodzi o wyrobienie pewnej umiejętności patrzenia na kulturę. Która - moim zdaniem - powinna być wyniesiona z liceum).

To tak samo jak z książkami i recenzjami na blogach - w większości odczucia osobiste decydują o tym, co jest dobre, spojrzenie na tekst przez pryzmat kontekstu/realizacji tematu/poetyki/języka/bórwiecojeszcze jest na dalekim planie. Owszem, recenzja jest subiektywna, ale szczerze, ile daje ci takie coś: "Łatwo się czyta, popłakałam się, dobrze mi się czytało, polecam wszystkim". Tak to wygląda w skrócie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 11:14, 06 Sty 2015    Temat postu:

Pozwolę sobie przekleić z drugiego tematu o sztuce współczesnej.

Cytat:
Nigdy w szkole nie mówili ci o Pollocku? Nie mówili o tym, jaką drogę przeszedł, żeby dojść do tego, co ty uważasz, że zrobiłabyś w wieku pięciu lat? Ile zajmowało stworzenie jednego takiego obrazu? Błagam, przecież to absolutne podstawy, jeden z największych artystów świata.


Pozwolę sobie postawić tezę, że istnieje spora grupa ludzi, która nie przepada na obrazami (rzeźbami itp.):

a. do zrozumienia których potrzeba prześledzić znaczną część historii sztuki
b. niepokazujących warsztatu autora lub pokazujących pod warunkiem zaliczenia punktu a.

W sumie trudno się dziwić, bo spora liczba ludzi takiej sztuki nie rozumie, a nawet jeśli rozumie, to przekłada widoczny warsztat autora nad nadbudówkę ideologiczną.

Cytat:
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych dzieł XX wieku jest Czarny kwadrat na białym tle Kazimierza Malewicza (zauważ, że powstał prawie sto lat temu!). Większość osób oburza jego prosta forma, mówią, że: "Artysta nie wysilił się." lub "Ja też tak potrafię!". Jeszcze inni dopatrują się w nim skojarzeń ze światem realnym, twierdząc, że jest to kosmos albo czarna dziura. Z pewnością interesująca jest różnorodność interpretacji, jednak tak bardzo mijają się one z intencjami twórcy, że warto może byłoby poznać jego zdanie na ten temat. W swoim dziele Suprematyzm (1922 - 1927) Kazimierz Malewicz tak napisał o Czarnym kwadracie na białym tle:

"To, co wystawiłem, to nie był »pusty kwadrat«, ale odczucie bezprzedmiotowości.

Czarny kwadrat na białym polu był pierwszą formą wyrazową odczucia bezprzedmiotowego: kwadrat = odczucie, białe pole = »nic« poza tym odczuciem."


Ze słynnym czarnym kwadratem po prostu tak, że tu już wkraczamy w idee tak abstrakcyjne, że sporą część ludzi one po prostu nie obchodzą. Dobrze, autor chciał wyrazić "odczucie bezprzedmiotowości". Kłopot w tym, że u części współczesnych odbiorców nie wzbudza to żadnych emocji, w kategorii "rzeczy duże i czarne" z czarnym kwadratem wygrywa nawet czarna dziura z nowego filmu Nolana, bo i ładniejsza i świeci fajnie, a i bohater może się do niej wypyrknąć, więc jakieś emocje są.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 11:27, 06 Sty 2015    Temat postu:

Dziejbo, zgadzam sie z toba bardzo. Wlasciwie sama zaluje, ze nie uczono mnie w ten sposob w szkole, moze nie musialabym wywazac otwartych drzwi.

(Swoja droga ilosc rzeczy o ktorych nie uczono w mojej szkole zaczyna mnie odrobine przerazac:P)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:31, 06 Sty 2015    Temat postu:

Ośmielę się stwierdzić, że czasem odbiór sztuki współczesnej cierpi, bo następuje zachwianie stosunku pomiędzy formą i treścią. Bo sztuka współczesna ma jak najbardziej prawo trafić i trafia do ludzi, nie znających teorii.
Czy zagłębiałam się w twórczość Pollocka? Nie. Ale w "Number 8" widzę ogromny dramatyzm i dynamikę raz przyśpieszających, raz zwalniających kształtów, które rozpełzają się chaotycznie ku krańcom płótna.
Przechodziłam wczoraj obok galerii sztuki w starej pracowni Dunikowskiego. I przez okno zobaczyłam, że ściana jest obwieszona czymś, co wyglądało jak kolorowe wachlarze. Przyciągnął mnie wyjątkowo piękny układ kolorów. Przylepiłam nos do szyby i okazało się, że to wachlarze/pawie ogony z krawatów. Niewątpliwie miało to jakieś przesłanie, ale nie było to dla mnie ważne, bo wzruszyły mnie przede wszystkim spływające na ziemię końcówki krawatów. Było coś niezaprzeczalnie pięknego w tym, jak się układały.
I przykłady można mnożyć. Niewiele jest chyba osób, które nic nie czują, patrząc na obrazy Beksińskiego. I to dla mnie chyba zawsze była misja sztuki - wywoływać emocje, zmuszać do myślenia, ale bardziej działać na duszę niż na umysł.
Można mieć ciasto i zjeść ciastko, to jest zadziałać na odbiorcę masowego, będąc wiernym samemu sobie. Tylko do tego potrzeba wielkiego artysty, a mam wrażenie, że spora część artystów współczesnych gdzieś po drodze się pogubiła.
A memetyczny czarny kwadrat doceniam jako element historii sztuki - tylko że on faktycznie nie wywiera wielkiego wrażenia na współczesnych, znieczulonych już na to przesłanie, podczas gdy w momencie pierwszej odsłony faktycznie musiał być CZYMŚ.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 15:32, 06 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:32, 06 Sty 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
mho problem polega na tym, ze muzyka i literatura to sztuka dla mas - sa latwostrawne i trudniejsze, ale zawsze latwo dostepne.


No tak, problem dostępności to duży problem. Zwłaszcza, że reprodukcja, to tylko reprodukcja i po samym zdjęciu pracy ciężko się domyśleć o co chodzi, w czym zachwyca itp. Choćby taki Rothko, co on takiego zrobił malując parę plam, ale jak te parę plam się zobaczy w oryginale to naprawdę robią wrażenie. Aż trudno się wtedy nie zachwycić. Wink Czasem to też jest kwestia ekspozycji. Jedna praca doskonale wygląda w galerii typu white cube, w innej absolutnie się nie odnajduje, wręcz ginie. A przecież wydawałoby się, że to ta sama praca. No i dzieła niestety powstają w unikatowych egzemplarzach, a przecież mało kto będzie specjalnie jechał na drugi koniec świata by zobaczyć pracę w oryginale.
Problem z tym kamieniem jest taki, że jest to wymysł internetu mający ośmieszyć sztukę. Problem jest taki, że tak naprawdę tego typu anegdotki są po prostu nieprawdziwe, ale już tak obecne w świadomości ludzi, że uznają je za prawdę. I tu myślę, że jest największy grzech social-media – w łatwy sposób przekłamują rzeczywistość.

gayaruthiel napisał:
Swoje tez robia muzea, ktore na mikroskopijnej karteczce rzucaja tylko tytul i nazwisko tworcy, czasem z laski dorzucajac rok produkcji. Nie wiem, czemu nie napisza kilku slow wprowadzenia w dzielo, jakichs ciekawostek, danych bio tworcy, cokolwiek.


A z drugiej strony nawet był fanpage wyśmiewający rozbudowane karteczki w MOCAKu. Wink No nie dogodzimy wszystkim. Choć rzeczywiście to się powoli zmienia. Choćby w Poznaniu wprowadzono specjalne przewodniki po wystawie dla dzieci pełne ciekawostek.


gayaruthiel napisał:
Przy czym nie wyrywalabym wlosow z glowy nad tym zjawiskiem, bo reakcja spoleczenstwa moze zmotywowac tworcow do rozwiniecia kolejnego, przelomowego etapu sztuki, ktory bedzie wspominany przez wiele pokolen


Oby, oby! Bo mam wrażenie, że obecnie to się uczy podejścia typu – psy szczekają karawana idzie dalej. Ot choćby ostatnio rozmawiam, ze specjalistą od sztuki post-internetowej – kamp zna, estetykę korporacji niemal kocha, ale żeby social-media jakoś oddziałowywały na odbieranie sztuki to serio? A może ja tylko wyolbrzymiam?


gayaruthiel napisał:

Cytat:
"Czy na pytanie o ulubionego artystę, (o ile nie usłyszę o "klasyku" pokroju Dalego) muszą padać ludzie z dA?"

Ale co jest w tym zlego?


Absolutnie nic. Zwłaszcza, że trudno dzisiaj określi kto jest artystą. Aczkolwiek, ta różnica między sztuką uznawaną przez masę a sztuką uznawaną przez ludzi sztuki jest niesamowita.

gayaruthiel napisał:

Cytat:
"No właśnie. Nazwisko, dzieło, więc kojarzą tylko "kto" i "co". Bez "jak", "po co", "w jaki sposób i dlaczego" (czyli warsztat krytyczny). "

Przepraszam, ale skad wlasciwie maja czerpac te informacje? Nie sa podawane w galeriach, w albumach chyba sporadycznie, w szkole w ogole. Jak ktos sie nie zafiksuje prywatnie na tym temacie na tyle, zeby godzinami grzebac w sieci, to nie bedzie tego wiedziec, to nie jest "common knowledge".


W albumach i katalogach są, aczkolwiek są pisane takim językiem, że czasem ciężko cokolwiek zrozumieć. Cóż nie każdy urodził się retorykiem, ale teksty ogólnikowe, albo przeintelektualizowane to duży (i częsty!) grzech kuratorów i krytyków. Niemniej umiejętności krytycznego myślenia powinna nas uczyć szkoła.

gayaruthiel napisał:
- A pokazywano gdzies ich dziela - w telewizji podczas odczytywania suchej notki o zgonie? - w przestrzeni publicznej (w formie plakatow na deptaku chocby)? Nie? No to skad ludzie maja ich kojarzyc, jak tylko mogli zlapac "zmarl X, lokalny artysta" plus ewentualnie czarno-bialy przedruk obrazka w gazecie z papieru opalowego


Pokazywano. Wink Nawet wynikła mała kontrowersja, bo jednemu mieli dać nagrodę akurat dwa dni po niespodziewanej śmierci i na szybko ją odwołali. Ale zrobili całkiem dużą wystawę. No akurat tacy lokalni to oni nie byli, ale ściśle związani z Poznaniem (Berdyszak i Knaf), więc tutaj tym mocniej podkreślano ich niedawny i nagły zgon. Co do samego Mitoraja, to też ciekawa sprawa. Rzeźbiarz, który tworzył bardzo klasyczne rzeźby, bardzo piękne (w Polsce mu zarzucano wręcz „wydmuszkowatosć” pięknych form), wyemigrował na zachód. Jeden z czołowych artystów światowych. O jego śmierci pisano naprawdę dużo, łącznie z przedrukami reprodukcji najlepszych dzieł (gdzie widać tę klasyczność), a tu dwa dni po śmierci, ani jedna osoba w trzech grupach (ok. 90 osób) nie kojarzy.

Yorika napisał:
Ja cichutko się wyrwę, żę Sztuczne Fiołki robią zacną robotę. Nie wiem, czy to sie już wcześniej pojawiło w takiej formie, czy Fiołki sa prekursorami, nie mniej doceniam ich profil.


Aż wstyd, że o nich zapomniałam. Embarassed Tak Sztuczne Fiołki to super inicjatywa. Na fejsie jest jeszcze kilka podobnych akcji (choć prekursorami są Fiołki i wypadają najlepiej), niestety giną one często w czeluściach internetu. Są też filmiki Kordiana Lewandowskiego, aczkolwiek one bardziej szkodzą niż pomagają sztuce współczesnej.

Dziejba napisał:
Jak tak teraz myślę, to obrazy impresjonistyczne lądują też na zeszytach, kubkach czy kalendarzach, więc siłą rzeczy to też może mieć wpływ (choć niezaprzeczalnie rządzi secesja). Ale to tylko gdybanie. Może przy najbliższej okazji zapytaj grupę, dlaczego impresjoniści to dla nich taki klasyk?


Kilka razy spytałam, odpowiedzieli mi wymowną ciszą. Wink

Dziejba napisał:
Nie wiem, jak wygląda dokładnie twój program i sposób prowadzenia, ale może w ramach wprowadzenia w sztukę współczesną zacząć zajęcia od obalania mitów? Pytasz, co i skąd wiedzą na temat sztuki (i w ogóle robisz rozeznanie w kwestii wiedzy grupy), po czym masz podstawę, by spróbować im wyprowadzić swój pogląd. Jasne, jedne zajęcia albo dwoje zajęć to niewiele, aby cokolwiek zmienić, ale może pozwolą chociaż trochę zasugerować inny sposób patrzenia.
Chyba że już w ten sposób działasz, to wtedy nie mam pojęcia.


Na razie tak działyśmy z koleżanką. Od teraz grupy będę prowadzić sama i myślę o lekkiej zmianie programu (znaczy i tak oficjalnie zmienić muszę, bo teraz to ma być mój autorski według papierów Mad ). Zazwyczaj zadawałyśmy im pytanie jakie mogą postawić zarzuty współczesnej sztuce od tego zaczynaliśmy dyskusję o mitach i stereotypach. Właśnie w czasie nich zaczął wychodzić „kwejk” i inne strony social-mediowe. Czasu niestety jest bardzo mało. Maks dwa spotkania po 1,5 godziny. Może uda mi się chociaż z jedną szkołą wprowadzić takie „warsztaty” raz w miesiącu.

Dziejba napisał:
Przy czym sztuka dawna otrzymuje status "Słowacki wielkim poetą był!", ale jak zapytasz dlaczego, to nikt ci nie odpowie. No, może usłyszysz "Bo obraz jest ładny/piękny". A co z tą współczesnością, która nie jest tak piękna jak przeszłość?


Właśnie ta tendencja jest zaskakująca. Tak jak Sienkiewicz, czy Mickiewicz już bywają „tymi co nie zachwycają, mimo, że powinni”, tak a propos sztuki, tymi co nie zachwycają są Ci najbardziej współcześni. W sumie nie powinno mnie to dziwić, kiedy na ASP, ludzie mówią, że nie rozumieją sztuki współczesnej. Raz jedna doktor przygotowała nam na zajęciach ankietę z setką artystów najnowszych – na liście znaleźło się rankingowe top 100 przełomu XX i XXI wieku, z uwzględnieniem rankingów polskich, zachodnich i azjatyckich. Połowa grupy kierunku edukacja artystyczna, kojarzyła mniej niż 20 nazwisk. To nie jest dobry wynik.

Co do piękna, naprawdę mamy teraz piękne obrazy, fotografie, tylko się o nich zapomina. Dlaczego? Przecież choćby Murakamiemu zarzuca się, ze tworzy piękne gadżety (choć on akurat idzie bardziej w popkulturowe klisze).

Dziejba napisał:
Chodzi o wyrobienie pewnej umiejętności patrzenia na kulturę. Która - moim zdaniem - powinna być wyniesiona z liceum).


Dokładnie! Niechby to nawet będzie umiejętność powiedzenia – „nie podoba mi się ponieważ, jest to kiczowate nic nie wnoszące bawienie się z kliszami, nastawione tylko na skandal”, a nie, nie podoba mi się, bo na kwejku mówili, że tak jest.


Irena Adlerowa napisał:
Pozwolę sobie przekleić z drugiego tematu o sztuce współczesnej.


Cytat:
Nigdy w szkole nie mówili ci o Pollocku? Nie mówili o tym, jaką drogę przeszedł, żeby dojść do tego, co ty uważasz, że zrobiłabyś w wieku pięciu lat? Ile zajmowało stworzenie jednego takiego obrazu? Błagam, przecież to absolutne podstawy, jeden z największych artystów świata.



Pozwolę sobie postawić tezę, że istnieje spora grupa ludzi, która nie przepada na obrazami (rzeźbami itp.):

a. do zrozumienia których potrzeba prześledzić znaczną część historii sztuki
b. niepokazujących warsztatu autora lub pokazujących pod warunkiem zaliczenia punktu a.


Problem w tym, że ciężko zrozumieć nawet impresjonistów, czy malarzy renesansowych bez zrozumienia epok wcześniejszych. Tu leży pies pogrzebany, bo w ciągu jednej wizyty w muzeum nijak nie da się zrobić szybkiego kursu wprowadzającego. Raz eksperymentalnie spróbowałam i to bardziej na podstawie, że uczniowie mówili mi co wiedzą. Wyszło fajnie, ale zabrało nam 30 minut.

Swoją drogą ten cytat przypomina mi o szlachetnej w założeniu, ale koszmarnej książce – „Sztuka współczesna, czyli dlaczego pięciolatek nie mógłby tego zrobić.” Zamysł fajny, ale udowadnianie przy każdym dziele, dlaczego pięciolatek tego nie mógł zrobić, było tak na siłę tłumaczone, że zaczynałam podejrzewać, że jednak mógłby. Wink

Z suprematyzmem w ogóle jest problem. Bo zmienił sposób myślenia, na taki który dzisiaj nas absolutnie nie zaskakuje. (Poza tym te biedne kwadraty są też odczytywane jako metafora armii czerwonej, aczkolwiek tego typu tłumaczenia ciężko szukać w szkołach. Już pomijając to, że suprematyzm stał się pewną ideą życia Malewicza, co potem poruszał w inny sposób w swojej twórczości Opałka). To tak, jak choćby zapytać co było przełomowego w niepozornej figurce Szapocznikow – „Trudny wiek”, bez odwołania do socrealizmu i polityki tamtych czasów nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.


E:

Cytat:
Ośmielę się stwierdzić, że czasem odbiór sztuki współczesnej cierpi, bo następuje zachwianie stosunku pomiędzy formą i treścią. Bo sztuka współczesna ma jak najbardziej prawo trafić i trafia do ludzi, nie znających teorii.


Pięknie powiedziane. Rzeczywiście są i takie prace gdzie ten stosunek jest zachwiany. Myślę jednak, zwłaszcza patrząc na dalszą część wypowiedzi, że problemem głównym zaczyna być po prostu nieznajomość współczesnej sztuki. Choćby bajkowe instalacja Eliassona, przybierają niesamowite formy i zachwycają nie tyle treścią co formą. Ale ile osób miało okazje je zobaczyć?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Wto 15:42, 06 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 16:00, 06 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Problem w tym, że ciężko zrozumieć nawet impresjonistów, czy malarzy renesansowych bez zrozumienia epok wcześniejszych. Tu leży pies pogrzebany, bo w ciągu jednej wizyty w muzeum nijak nie da się zrobić szybkiego kursu wprowadzającego. Raz eksperymentalnie spróbowałam i to bardziej na podstawie, że uczniowie mówili mi co wiedzą. Wyszło fajnie, ale zabrało nam 30 minut.


No i masz drugi powód, po braku nauki w szkole, czemu tak mało uczniów w ogóle ma ulubionego artystę wśród tych współczesnych.

Książki to trochę inne sprawa. Aby rozumieć większość współczesnej literatury popularnej, nie trzeba mieć wiedzy na temat rozwoju powieści czy gatunku. Typowy "ulubiony artysta z dA" to właśnie odpowiednik "ulubionego pisarza" - w większości nie będą to dzieła trudne do zrozumienia, abstrakcyjne, w jakiś nadzwyczajny sposób eksperymentujące z formą. Odpowiednikiem "ulubionego dzieła nowoczesnego" są raczej książki typu "Ulisses".
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:27, 06 Sty 2015    Temat postu:

Tak, tylko mam wrażenie, że jednak gdy ktoś mówi, że interesuje się literaturą/lubi czytać książki, to jednak prędzej czy później natrafia na bardziej "ambitniejszą" literaturę. W przypadku osób wyrażających zainteresowanie sztuką kończy się na dA, Beksińskim czy Dalim. Nie jest to absolutnie złe, ale świadczy o pewnych brakach w edukacji. Raczej spojrzymy z niedowierzaniem na licealistę, który powie, że nie kojarzy Szymborskiej czy Gombrowicza. Nie spotkamy się z taką reakcją gdy nie będzie kojarzył Libery czy Althamera.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 17:29, 06 Sty 2015    Temat postu:

Manon, cieszę sie, że założyłaś ten wątek, bardzo przyjemnie się z tobą rozmawia Very Happy
Cytat:

A z drugiej strony nawet był fanpage wyśmiewający rozbudowane karteczki w MOCAKu
-- No kurczę, to dla kogo oni to robią, dla tych pięciu ekspertów, czy jednak dla niezorientowanych tłumów w muzeum? Sami się odcinają od ludzi, żeby móc patrzeć z góry i natrząsać się z tłuszczy, która nic nie rozumie, bo jaśnie pan nie raczył wytłumaczyć swojego genialnego konceptu :/

Cytat:
Aczkolwiek, ta różnica między sztuką uznawaną przez masę a sztuką uznawaną przez ludzi sztuki jest niesamowita.
-- Co też pokazuje, że ludzie sztuki się cokolwiek oderwali od kontaktu z masą Razz

Jeszcze odnośnie tego czarnego kwardratu, jego następców a klasyków sztuki... (okej, tu prawie nie strzeliłam byka jak stąd do amazonii, ale na szczęście zapytałam googla na czas:P ) [link widoczny dla zalogowanych] to nie jest starozytny ani renesansowy klasyk, ale rzezba z ok 1800 roku wykonana przez wloskiego autora, o ktorym trudno znalezc jakies wzmianki. Mysle, ze za kolejnych dwiescie, czterysta, szescset lat bedzie zachwycac tak samo. A skoro "efekt wow" kwadratu przeterminował się tak szybko... czy wyznacznikiem wielkiej sztuki nie jest tez czas?

Cytat:
Niechby to nawet będzie umiejętność powiedzenia – „nie podoba mi się ponieważ, jest to kiczowate nic nie wnoszące bawienie się z kliszami, nastawione tylko na skandal”
-- Do tego potrzebna jest umiejetnosc ubierania swoich mysli w slowa, ktora tez nie jest czyms tak bardzo oczywistym Razz

Ogólnie mogę się podpisać pod postem Orszuli, a na pierwszy rzut oka z tych wszystkich przytaczanych przez ciebie artystów podszedł mi tylko Eliasson (za to z przytupem).

A swoja drogą byłabym głęboko wdzięczna gdyby chciało ci się przytoczyć garść na pierwszy rzut oka odczapnych dzieł nowoczesnych z tłumaczeniem ich sensu Very Happy

Cytat:
Nie spotkamy się z taką reakcją gdy nie będzie kojarzył Libery czy Althamera.
-- Za to pewnie będzie kojarzył Banksy'ego z nazwiska, albo dzieła tego choćby pana [link widoczny dla zalogowanych] z widzenia. No i właściwie, gdyby ktoś mnie zapytał, którzy współcześni pisarze są wysoko cenieni przez jezykoznawców to też nie wiedziałabym, co powiedzieć, bo od premiery Ulissesa, jak od czarnego kwadratu, też minęło już niemal sto lat Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:50, 07 Sty 2015    Temat postu:

Ojej, dziękuję bardzo. Embarassed

Ciężko stwierdzić. Zresztą myślę, że tabliczki stają się coraz częściej zbędne. Nie chcę teraz walnąć byka, ale chyba była taka teoria, że u schyłku pewnej epoki sztuka stawała się co raz bardziej estetyzowana i nastawiana na oddziaływanie wizualne. Być może coś jest w tej teorii i właśnie te czasy nadchodzą Wink Powiem szczerze, że z ostatnich kilku wystaw trafiłam w sumie tylko na cztery prace które rzeczywiście potrzebowały karteczki. A tylko dla tego, że jedna z nich była muralem po części zakodowanym za pomocą alfabetu Morse'a (piękna praca o Ukrainie swoją drogą), dwie dotyczyły zjawisk charakterystycznych dla danej, odmiennej od naszej kultury (u siebie na pewno były zrozumiałe) i praca kompletnie multikulti bez masy tekstu niezrozumiała. A teraz napisałam poprzednie zdanie, przypominam sobie reakcję innych zwiedzających i chyba jednak zostanę przy tym, ze niezbędna karteczka była tylko przy ostatniej pracy. Wink Może czasem to my po prostu nastawiamy się za bardzo na to, że współczesna sztuka musi być "do interpretowania" a nie po prostu do "odczuwania"?

gayaruthiel napisał:
-- Co też pokazuje, że ludzie sztuki się cokolwiek oderwali od kontaktu z masą Razz


Fakt, odcięli się i zdają nie mieć z tym żadnych problemów. Cóż światek jak każdy inny, ze swoimi wewnętrznymi sporami. Ale niektórzy wychodzą, więc nie jest jeszcze tak źle. Wink

Cytat:
Jeszcze odnośnie tego czarnego kwardratu, jego następców a klasyków sztuki... (okej, tu prawie nie strzeliłam byka jak stąd do amazonii, ale na szczęście zapytałam googla na czas:P ) [link widoczny dla zalogowanych] to nie jest starozytny ani renesansowy klasyk, ale rzezba z ok 1800 roku wykonana przez wloskiego autora, o ktorym trudno znalezc jakies wzmianki. Mysle, ze za kolejnych dwiescie, czterysta, szescset lat bedzie zachwycac tak samo. A skoro "efekt wow" kwadratu przeterminował się tak szybko... czy wyznacznikiem wielkiej sztuki nie jest tez czas?


Hmm... tutaj chyba się trochę plączę, bo np. na mnie czarny kwadrat działa głównie wizualnie Wink Zatem tutaj będę się sprzeczać. Jest coś takiego przejmującego w tym jak ten obraz zmienia się przez lata, jak zgodnie ze swoimi założeniami poszczególne warstwy farby odsłaniają kolejne spękania i kolejne czerni. Jest w tym coś niemal duchownego. Jeżeli chodzi o Strazzę, to dla mnie akurat jest po prostu nudny, powtarza pewne kanony i schematy w sztuce, które przed nim robili inni. (Całe szczęście, że chociaż nie kopiował z odlewu z innych rzeźb Wink ) Jest to dobrze wykonane studium głowy, czy jednak ma w sobie coś więcej? Dla jednych tak, dla innych nie. Właśnie dlatego jest taki problem ze sztuką, nawet w przypadku rynku sztuki mówi się o 4 poziomach handlu - handel dziełami sztuki mistrzów (czyli uznani przez historię, najczęściej innowatorzy swoich czasów, z zamkniętym dorobkiem), handel dziełami sztuki współczesnej (ci najbardziej uznani twórcy z segmentu modern, post-war i contemporary), sztuka "która może być dziełem sztuki" (czyli np. współcześni, dobrze rokujący) oraz sztuka estetyzująca (czyli po prostu ładne rzeczy). Taki podział został wprowadzony również przez to, że z dobrze wykonanymi rzeczami, które są ładne jest pewien problem z rodzaju - dobrze wykonane, ładne krzesło wciąż jest tylko krzesłem. Od dzieła sztuki oczekujemy czegoś więcej niż bycia dobrze wykonanym.
Dlatego "Czarny kwadrat" choć nie ma takiej siły jak 100 lat temu, to nadal jest dziełem wybitnym, które zmieniło całe pojmowanie sztuki. Gdyby teraz ktoś stworzył takie samo dzieło, przy takich samych założeniach i nadał temu kierunkowi nową nazwę, to byłoby tu już nie tylko plagiatem ale i pracą wtórną, nie wnoszącą nic nowego.


Cytat:
-- Do tego potrzebna jest umiejetnosc ubierania swoich mysli w slowa, ktora tez nie jest czyms tak bardzo oczywistym Razz

Ogólnie mogę się podpisać pod postem Orszuli, a na pierwszy rzut oka z tych wszystkich przytaczanych przez ciebie artystów podszedł mi tylko Eliasson (za to z przytupem).


Niemniej wypadałoby w trzeciej klasie liceum takie umiejętności posiadać Wink

Co do Eliassona, absolutnie rozumiem, z przytaczanego grona też najbardziej lubię jego prace. Szczerze mówiąc gdybym miała wymieniać współczesnych Polaków byłoby mi ciężko, ze zmarłych na pewno polecam Hasiora, Szapocznikow i Abakanowicz, z żyjących (z dużym kredytem zaufania) Agę Piotrowską, która ciekawie zaczęła, Justynę Olszewską, która też dopiero debiutuje. Ze starszych Tarasewicza i niektóre z prac Bałki.

Co do prac odczapnych, mam lekki dylemat. Nawet sięgnęłam po wspominaną już książkę, "dlaczego nie mógł zrobić tego pięciolatek", ale odczapnych prac w sumie tam nie było Mad

Cytat:

Cytat:
Nie spotkamy się z taką reakcją gdy nie będzie kojarzył Libery czy Althamera.

-- Za to pewnie będzie kojarzył Banksy'ego z nazwiska, albo dzieła tego choćby pana [link widoczny dla zalogowanych] z widzenia. No i właściwie, gdyby ktoś mnie zapytał, którzy współcześni pisarze są wysoko cenieni przez jezykoznawców to też nie wiedziałabym, co powiedzieć, bo od premiery Ulissesa, jak od czarnego kwadratu, też minęło już niemal sto lat Wink


Niemniej jeżeli mówimy o pewnym kanonie, to jednak nie kojarzenie Libery, Bałki itd. jest właśnie takim nie kojarzeniem Gombrowicza, czy Szymborskiej Wink

Jeżeli chodzi o Banksy'ego, to nie wątpliwie się zgadzam. Jednak nie należy zapominać, że jest to pierwszy street-artowiec który trafił do galerii, więc w sumie należy już do "mainstreamu" sztuki współczesnej. Co więcej wprowadził w niej pewne zmiany, więc na pewno zostanie uznany przez historię. Jeżeli, zaś chodzi o Riusuke, to szczerze wątpię by został zapamiętany. Uznany za pewną ciekawostkę, ba nawet za interesującą ciekawostkę, niewątpliwie. Czy jednak zapisze się na kartach historii? Nie wiem. Sam pomysł z rybkami jest bardzo ciekawy, doskonale wykonany, tylko, że pełni raczej funkcję bibelotów, ozdobnika. Choć czy patrząc na niektóre dzieła Murakamiego, jest od niego gorszy? Ciężko mi powiedzieć.


E: literówki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Śro 21:52, 07 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 23:31, 07 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Agę Piotrowską, która ciekawie zaczęła, Justynę Olszewską, która też dopiero debiutuje
-- Google Grafika ich nie zna...

Cytat:
Szapocznikow
-- [link widoczny dla zalogowanych] Umm...

Wiesz co mnie jeszcze irytuje u części twóców? Powtarzalność. Jak już sobie upodobają jakąś metodę albo temat, to jak się uczepią, to klepią to w miliardach. Jak na przykład:

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:08, 08 Sty 2015    Temat postu:

Są zbyt młode i dopiero zaczęły, dlatego polecam je z dużym kredytem zaufania. Wink

[link widoczny dla zalogowanych], a Justynę można znaleźć na PolishArtTomorrow. W sumie jak się zastanowić, to prace Justyny są takie trochę od czapy.

Muszę przyznać, że tej konkretnej rzeźby nie znałam. Hah, jeśli chodzi o panią Szapocznikow to polecam raczej "Trudny wiek", "Herbarium" czy "Desery".

Myślę, że czasem trzeba przejść pewien etap fascynacji danym tematem. Pytanie tylko jak długo jest to jeszcze fascynacja materią, w którą się co raz bardziej zagłębiasz a już wtórne powtarzanie samego siebie? Ciężko ocenić. Weźmy taki przykład z mojego roku - dziewczyna super rysuje, ma charakterystyczny styl, przez pierwsze pół roku wszyscy zachwyceni, w drugiej połowie roku już dawano jej dyskretne znaki, że mogłaby coś zmienić bo powoli nie widać różnicy między kolejnymi pracami. Z drugiej strony koleżanka, również ze specjalizacji rysunkowo-graficznej, przez cały rok sumiennie przepracowuje swoją kreskę. Od razu widać, że wszystkie prace jej, a jednak każda zachwyca i nie ma się dylematu, która to która, przy czym czekamy zawsze z niecierpliwością na kolejne jej dzieła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 20:45, 08 Sty 2015    Temat postu:

Offtopicznie, dyletancko i subiektywnie wtrącę, że te rybki mnie zachwyciły. Chcę!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 9:14, 09 Sty 2015    Temat postu:

Herbarium fajne, kojarzy mi sie z szukaniem twarzy jezusa na toscie Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pią 13:00, 09 Sty 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Natomiast malarze wspolczesni tak sie zagubili w swoim swiecie, ze odcieli sie zupelnie od odbiorcy i, o ile dobrze rozumiem, zrozumienie dziela bez trzech tomow wprowadzenia nie jest za bardzo mozliwe (odnosze sie tu do stereotypowych "dwoch kresek z kropka na plotnie" a nie do, na przyklad, murali (Banksy) ). Te dziela nie zachwycaja same z siebie doborem barw, tematu, kompozycja itp jak robily to dziela klasykow, bo mozna sie nie znac na sztuce, ale docenic portret Napoleona, czy sloneczniki Van Gogha. Tak wiec autorzy kamienia w muzeum kieruja swoja prace nie do ogolu, a wylacznie do innych autorow, ktorzy sa w stanie zrozumiec dowcip.

Bingo!
Chociaż z literaturą tzw. wysoką jest chyba podobnie. Mam wrażenie, że dla krytyków jakakolwiek książka z fabułą to zUo i komercja.
(często mam też wrażenie, że dla krytyków sztuki zUem i komercją jest obraz przedstawiający jakikolwiek rozpoznawalny obiekt...).

gayaruthiel napisał:

A pokazywano gdzies ich dziela - w telewizji podczas odczytywania suchej notki o zgonie? - w przestrzeni publicznej (w formie plakatow na deptaku choćby)?

Telewizja to nie wiem, ale za umieszczenie reprodukcji dzieł na plakatach pewnie trzeba by zapłacić spadkobiercom prawa autorskie.
Mnie zawsze frustruje, jak czytam w Wyborczej artykuł o jakimś świetnie się zapowiadającym poecie (rzadkość, ale naprawdę bywały takie teksty) i nie ma w nim zacytowanego ani jednego wiersza czy nawet fragmentu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:16, 09 Sty 2015    Temat postu:

Herbarium polecam zobaczyć na żywo jak będzie okazja, te "odpady" są niesamowite. Prace bardzo intymne, bardzo poetyckie. Ogólnie Szapocznikow sobie cenie za to jak niesamowicie potrafiła opowiedzieć w swoich rzeźbach o ciele.

Cytat:
(często mam też wrażenie, że dla krytyków sztuki zUem i komercją jest obraz przedstawiający jakikolwiek rozpoznawalny obiekt...).


Nie przesadzajmy, przecież w rankingach sztuki zaraz po Abramovic (która jest performerką) króluje Jeff Koons i Cindy Sherman, którzy są w swoich pracach bardzo przedstawiający Wink

A propos plakatów to różnie bywa. Akurat plakaty Bedyszakowe z jego najnowszymi pracami wisiały już od czerwca w całym Poznaniu (a zmarło mu się we wrześniu), z okazji jego monograficznej wystawy w MN. Co do Knafa, to myślę, że przygotowanie plakatów byłoby raczej problemem natury etycznej niż prawnej, ponieważ część jego dzieł jest w zbiorach narodowych, więc można by je wykorzystać. Tylko, że plakaty to raczej dziwny sposób zwrócenia uwagi, na fakt, że właśnie się komuś zmarło. Niemniej reprodukcje w gazetach były, nie wiem jak z telewizją bo jej nie śledzę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 8:08, 12 Sty 2015    Temat postu:

Manon napisał:

Cytat:
(często mam też wrażenie, że dla krytyków sztuki zUem i komercją jest obraz przedstawiający jakikolwiek rozpoznawalny obiekt...).

Nie przesadzajmy, przecież w rankingach sztuki zaraz po Abramovic (która jest performerką) króluje Jeff Koons i Cindy Sherman, którzy są w swoich pracach bardzo przedstawiający Wink

Miałam na myśli obraz. Taki namalowany farbami (na płótnie albo desce*). A nie szklanego zająca albo zdjęcie lalki.
(Poza tym - ale to już moja wina, mogłam się wypowiedzieć precyzyjniej - miałam na myśli polski rynek sztuki, bo zasadniczo tylko o nim mogę czasami dostać jakąś migawkową informację np. w Polityce. Swoją drogą, jak kiedyś trafiłam tam na wypowiedź jakiejś Ważnej Osoby, że obrazy Dudy-Gracza to "żadna sztuka", to mnie zatkało).

*dodałam to po namyśle, bo znając dzisiejsze trendy, pewnie za "obraz" uchodziłaby modelka popaćkana farbami po gołych cyckach...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:20, 12 Sty 2015    Temat postu:

Malarzy przedstawiających też mamy Wink Tutaj, najlepiej odwołać do konkursu [link widoczny dla zalogowanych], gdzie komisja mniej lub bardziej stawia na malarstwo przedstawiające. (Polecam przejrzeć całe galerie)

Jeszcze z "młodej sztuki" warto zauważyć, że obecnie w rankingach króluje [link widoczny dla zalogowanych], której obrazy nie są może realistyczne ale też nie są abstrakcją par excellence.W sumie bardziej, jeśli muszę już klasyfikować, nazwałabym surrealistycznymi, czy pochodzącymi ze świata fantazji portretami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 11:02, 12 Sty 2015    Temat postu:

Manon, uwielbiam to, z jaka latwoscia sypiesz tymi wszystkimi przykladami, jak dobrze sie orientujesz w temacie Very Happy I ile mozna sie przy takiej dyskusji nauczyc!

Prace Juszkiewicz, choc owszem, ciekawe, sa przejawem tego, o czym pisalam wyzej - zafiksowania na jednym temacie. Od 2009 roku do dzis jedyne co ja interesuje to kobiety bez twarzy?

Przejrzalam rok 2014, ciekawa jestem, co sadzisz o moich laickich uwagach Very Happy

[link widoczny dla zalogowanych] Z jednej strony ogromnie mi sie podoba efekt 3d, ale z drugiej... na co ja patrze wlasciwie? Very Happy

[link widoczny dla zalogowanych] to bez kontekstu nie robi na mnie zadnego wrazenia, ot kolaz, ani ladny, ani znaczacy. Dopiero informacja, ze te twarze to, nie wiem, wszyscy przywodcy armi czerwonej, albo ofiary czegos, dopiero to zrobiloby wrazenie.

[link widoczny dla zalogowanych] boli mnie ten usmiech, mam wrazenie, ze zostal udziwniony na sile.

[link widoczny dla zalogowanych] To jest fajne jako obraz, ktory opowiada jakas historie, przykuwa uwage, i az sie prosi zeby zadawac mase pytan. Trupia kolorystyka sprawia jednak, ze nie powiesilabym go na scianie.

[link widoczny dla zalogowanych] Tutaj doceniam technike bardzo bardzo.

[link widoczny dla zalogowanych] to jest dla mnie brzydkie jak noc, kolory sie gryza, jest za ciemno, a i kubel krzywy Razz

[link widoczny dla zalogowanych] a to moj faworyt, imho powinien wygrac konkurs. Ma ciekawy temat ukazany przyjemna dla oka technika, no i moglabym go wieszac na scianie, na pewno pomoglby zaczac niejedna rozmowe Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:09, 12 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję Gayaruthiel, bardzo mi miło. Smile Poza tym cieszę się, ze ta dyskusja daje coś nie tylko mnie Smile

W Ewie podoba mi się, ze te twarze są obecne-nieobecne, że jej deformacje wpływają na postać ukazują nawet więcej niż sama twarz. Ciekawe jest dla mnie to jak mimo powtarzanego schematu wiele porterów jest silnie zindywidualizowanych. Muszę też przyznać, że choć podoba mi się ten rodzaj klimatu który Juszkiewicz tworzy, to jednak nie przyciąga mnie na dłużej. Może jest coś takiego, że jej styl staje się już powoli pewną manierą? Chyba musiałbym się przejść na jej wystawy, żeby móc ocenić. Niestety, jednak reprodukcje to nie to samo. :c



Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/01.jpg Z jednej strony ogromnie mi sie podoba efekt 3d, ale z drugiej... na co ja patrze wlasciwie? :Very Happy:


Podobają mi się te tony i przejścia, ale mam odczucie, ze coś jest nie tak z kompozycją. Ale abstrakcja jak najbardziej w moim guście, lubię takie organiczne, niejednoznaczne twory, zatem nie wiem na co patrzymy, ale mi się podoba, ma w sobie pewną siłę. Szkoda tylko, ze nie byłam na wystawie Sad Myślę, że w tym obrazie głównie zadziałała skala, faktura i technika, niestety na stronie nic z tego nie podali. Sad Swoją drogą patrząc na pozostałę amm wrażenie, że są to śpiące kobiety, taka inspiracja "Danae" Rodina.


Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/04.jpg to bez kontekstu nie robi na mnie zadnego wrazenia, ot kolaz, ani ladny, ani znaczacy. Dopiero informacja, ze te twarze to, nie wiem, wszyscy przywodcy armi czerwonej, albo ofiary czegos, dopiero to zrobiloby wrazenie.


Zgadzam się z Tobą, za dużo tego typu prac widziałam, żeby bez kontekstu czuć się poruszona (albo bez odpowiedniej skali). Patrząc na tego typu działania tylko poprzez reprodukcje to wśród wszystkich prac jak dla mnie najlepiej działa "Dywan" Katarzyny Józefowicz ([link widoczny dla zalogowanych] i [link widoczny dla zalogowanych]).


Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/16.jpg boli mnie ten usmiech, mam wrazenie, ze zostal udziwniony na sile.


IMO uśmiech trzyma się konwencji, przeszkadza mi za to kot.


Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/21.jpg To jest fajne jako obraz, ktory opowiada jakas historie, przykuwa uwage, i az sie prosi zeby zadawac mase pytan. Trupia kolorystyka sprawia jednak, ze nie powiesilabym go na scianie.


Jak dla mnie trupia kolorystyka sprawia, że obraz staje się bardziej przejmujący, jest w nim coś takiego, że niemal mnie ściska coś za gardło. Ale prawda, na ścianie też bym go nie zawiesiła. Choć nad ścianą galerii już bym się zastanowiła. Smile

Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/27.jpg Tutaj doceniam technike bardzo bardzo.


Od siebie jeszcze dodam, ze podoba mi się ten zabieg. Powtarzany często w fotografii, aż do znudzenia, a tutaj cała scena nabiera jak dla mnie nowej jakości.



Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/29.jpg to jest dla mnie brzydkie jak noc, kolory sie gryza, jest za ciemno, a i kubel krzywy Razz


Brzydki kubeł pełen brzydkich odpadów malarskich, tu myślę, że najważniejsza jest technika wykonania. Nie zdziwiłabym się gdyby obraz powstawał właśnie przy pomocy nazrzędzi z "odpadu".


Cytat:
http://nowyobraz.uap.edu.pl/wp-content/gallery/obrazy-2014/40.jpg a to moj faworyt, imho powinien wygrac konkurs. Ma ciekawy temat ukazany przyjemna dla oka technika, no i moglabym go wieszac na scianie, na pewno pomoglby zaczac niejedna rozmowe Very Happy


Szczerze mówiąc ten Pan ni ziębi mnie ni parzy, patrząc na ten obraz mam poczucie nieco niezagospodarowanego miejsca. Pod względem kompozycyjnym podoba mi się bardziej wersja z panią. Choć poza i sama postać jest ciekawsza tutaj. Ogólnie mam do niego stosunek ambiwalentny.

Swoją drogą, korzystając z tego, że obrazy są niepodpisane, to spytam, jak sądzicie, które dzieła zostały namalowane przez zwycięzcę? Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pon 18:10, 12 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:31, 12 Sty 2015    Temat postu:

Manon napisał:

Swoją drogą, korzystając z tego, że obrazy są niepodpisane, to spytam, jak sądzicie, które dzieła zostały namalowane przez zwycięzcę? Wink


Zwycięzcę? Osobiście wybrałabym folijki, zwłaszcza [link widoczny dla zalogowanych], ale wątpię, żeby wygrały, więc obstawiam [link widoczny dla zalogowanych].


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 18:35, 12 Sty 2015    Temat postu:

Jestem ogromnie ciekawa kto wygral i jakie bylo uzasadnienie Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:14, 12 Sty 2015    Temat postu:

Orszula napisał:
Manon napisał:

Swoją drogą, korzystając z tego, że obrazy są niepodpisane, to spytam, jak sądzicie, które dzieła zostały namalowane przez zwycięzcę? Wink


Zwycięzcę? Osobiście wybrałabym folijki, zwłaszcza [link widoczny dla zalogowanych], ale wątpię, żeby wygrały, więc obstawiam [link widoczny dla zalogowanych].



Orszulo blisko, Agata Kus od psoczegoś i jeszcze tych dwóch dzieł:

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Zwycięzcą została Celina Kanunnikava, autorka tych prac:

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Co kierowało decyzją jury, to ciężko powiedzieć Wink Choć pewną podpowiedź może dać ta notka:

Cytat:
Konkurs dał nam możliwość dostrzeżenia obrazów, które wciąż są ważnym elementem myślenia o świecie i przeżywania świata. Hasła Nowy Obraz i Nowe Spojrzenie zmuszają do zadawania pytań o to czym owo nowe jest dzisiaj, jak je rozpoznać i czy jest to możliwe. Są to pytania skierowane nie tylko do uczestników konkursu, ale także do nas organizatorów. Na szczęście odpowiedzi nigdy nie są jednoznaczne i łatwe. Być może jedynym autentycznym sposobem formułowania tych pytań jest praktyka artystyczna, praktyka malarska, to szczególne doświadczenie możliwe tylko w przestrzeni obrazu. Przekonujemy się, że nowość spojrzenia nie jest związana z nomenklaturowym traktowaniem sztuki, pogonią za obowiązującymi tendencjami, konwencjami i tematami. Brak recepty na dobry obraz, a tym bardziej na nowy obraz sprawia, że każdy artysta stoi dzisiaj przed poważnym wyzwaniem budowania swojego świata całkowicie od podstaw. Jest to jednak wyzwanie wciąż podejmowane, o czym między innymi świadczy coraz większe zainteresowanie konkursem oraz wysoki poziom tegorocznych nominacji.


I ten komentarz autorki:

Cytat:
Tym, co szczególnie fascynuje młoda malarkę, jest problem niewidoczności - dość intrygujące zainteresowanie dla kogoś, kto zamierza operować językiem obrazu.
- Interesuje mnie to, co ukrywa przestrzeń, czego nie widzimy, nie dostrzegamy - wyjaśnia Celina Kanunnikova. - Czy rzeczywiście niczego tam nie ma, czy może my jesteśmy ślepcami...?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:16, 13 Mar 2015    Temat postu:

Wybaczcie, że post pod postem, ale dwie rzeczy sprawiły, że chciałabym jeszcze raz poruszyć ten temat.

Po pierwsze odkopałam poprzedni wątek o sztuce i po prostu się zaskoczyłam. Znaczy rozumiem argumentację, nie pierwszy raz się z nią spotkałam. No ale nie myślałam, że na takim fajnym forum spotkam się z taką ilością stereotypów i podejścia dość naskórkowego. Tym bardziej zastanowiła mnie kwestia hermeneutyki sztuki, mam wrażenie, że więcej pseudogłębi znajdują nie, jak w tamtym temacie można wyczytać krytycy (choć fakt, gdy nie ma analizy, to siedzimy z lubym i czytamy niektóre opisy prac czy wystaw, cudne, ale na szczęście nie tak częste jak mogłoby się wydawać Wink ) tylko właśnie ludzie, którzy na wystawy zbyt często nie chodzą. Jestem zdania, że znów zaczyna przeważać "erotyka" sztuki i myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi. Gdyby nie pewne uprzedzenia, które trzeba najpierw przejść. (Ostatnio byłam w szoku, jak moja koleżanka, związana ze sztuką od lat, aczkolwiek tylko starą, bo nowa to "gówno", stwierdziła, że jak spojrzała mniej powierzchownie na współczesną sztukę to naprawdę ją polubiła, sama stwierdziła, że wystarczyło po prostu wyłączyć na chwilę uprzedzenia.)

Żeby nie było, że pije do forumu. Światek sztuki trawi wiele bolączek. Od hermetyczności, co w sumie zaczynam po części rozumieć im dłużej w tym siedzę - spójrzmy na takiego "trolla" sztuki jak Damien Hirst, też bym nie przejmowała się co sądzi o mnie przeciętny Kowalski skoro za jedną pracę dostaję kwoty siedmiocyfrowe Wink Niemniej wciąż się buntuję i twierdzę, że powinniśmy więcej wychodzić do ludzi. Choć z drugiej strony, hmm... no wiecie, jednak sztuka to biznes. Wielomilionowy biznes dla bogatych elit, może więc jej wyjście do ludzi byłoby niekorzystne dla marszandów?

A z drugiej strony artyści i galernicy irytują się, że na wystawy przychodzą ludzie tylko po to by napić się wina, promocja leży i kwiczy, a na wystawach można spotkać głównie ludzi ze "światka". Jak się u nas poprawia tę sytuację? Szykując promocję z uwzględnieniem targetu gdzie tylko są ludzie, którzy już i tak przychodzą na te wystawy. I to też w co raz mniejszej ilości, bo jeżeli sztuka jest produktem, to trzeba go dobrze zareklamować, a nie powtarzać kolejną ładną wystawę na podobny temat. Potem dochodzi do tego, że na pierwszych latach studiów mamy studentów z dorobkiem ilościowo większym niż nie jeden klasyk. Co z tego skoro te wystawy niemal nikogo nie obchodzą? Raz na jakiś czas się udaje, ot choćby Marina i jej wzbudzanie afektu, czy poruszanie tematów drażliwych, "swędzących" społecznie, jak choćby ostatnia wystawa "Higiena i postęp".

Ok, a teraz do meritum mojego narzekania, czyli drugiego powodu - ostatnio jestem rozgoryczona projektem w którym mam (nie)szczęście uczestniczyć - tworzeniu internetowej strony, która ma wyjść od bazy artystów, tworząc platformę mającą służyć ogólnej promocji polskiej młodej sztuki. Niestety, mimo wielu godzin przesiedzonych nad projektem nadal nie widzę jego wyjścia do ludzi spoza światka. Zatem pytanie do Was, drogi forumie, co Was by przyciągnęło lub zainteresowało, gdyby taki portal hipotetycznie miał powstać?

Od razu powiem, że nie chcę też powtarzać schematu [link widoczny dla zalogowanych], które właśnie poszło w stronę pitolenia o Szopenie. Nie jest też to projekt dla dzieci, więc zachodnie wzorce też niewiele się zdadzą. Dlatego pytanie do Was, jak chcielibyście aby sztuka była Wam podawana? Co Was najbardziej interesuje w sztuce?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Pią 12:56, 13 Mar 2015    Temat postu:

[Który wątek o sztuce, który, Manonie?]

Nie wiem, czy się interesuję sztuką, chyba raczej jednak być może na pewno nie.
Znam historię sztuki i czuję potrzebę czytania na ten temat, co też robię, zawsze odwiedzam chętnie muzea i z racji hobby bardzo interesuję się sztukami plastycznymi od strony technicznej. Z drugiej strony nie pałam do sztuki miłością, nie obchodzą mnie za bardzo współcześni twórcy ani wystawy, a prywatnie jestem troszeczkę uprzedzona do artystów i studentów ASP - przepraszam, szanuję, ale naprawdę nie jest to środowisko, z którym się utożsamiam czy chciałabym mieć cokolwiek wspólnego.

Cytat:
Zatem pytanie do Was, drogi forumie, co Was by przyciągnęło lub zainteresowało, gdyby taki portal hipotetycznie miał powstać?

Jestę hejterę i autentycznie zainteresowałoby mnie coś jak ocenialnia dla prac plastycznych. Przydałoby się miejsce w internatach, gdzie można byłoby zgłaszać swoje prace i otrzymać, choćby skrótową, opinię Ludzi Którzy Się Naprawdę Znają. Tak żeby wszystkie te opinie były wywieszone publicznie i każdy se mógł przeczytać.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 13:08, 13 Mar 2015    Temat postu:

Przyczyn niezrozumienia sztuki i jej błędnego obrazu w mediach jest bardzo wiele. Przede wszystkim sztuka jako taka nie interesuje mediów - te informacyjne interesuje informacja/ news, zaś te wizualne interesuje obraz/ wygląd. W związku z tym sztuka pojawia się w mediach tylko w dwóch sytuacjach - albo gdy pojawi się dzieło sensacyjne, budzące kontrowersje ewentualnie sprzedane za gigantyczną cenę, albo gdy dzieło jest wizualnie ładne i to tak aby trafiało w gusta większości.
I dlatego w mediach mamy na przemian - news o sprzedaniu czarnej kreski na białym płótnie za 100 mln; obrazek japońskiej artystki malującej słodkie kotki na skorupkach jaj; kontrowersyjny krucyfiks w słoiku z moczem; obrazek artysty wydrapującego pejzaże na okopconym papierze; informacja o artyście sprzedającym zapuszkowane gówno; niesamowite obrazy dziewczynki malującej anioły; news o artyście napełniającym farbą kąciki oczu i płaczącym na karton; reportaż o facecie tworzącym obrazy na zakurzonych szybach aut; news o sprzedaniu za 4 miliony zdjęcia półek w supermarkecie; mieszkańcy miasteczka X ułożyli obraz z tysięcy kwiatów; informacja o artyście malującym obrazy świńską krwią i czekającym aż zacznie gnić (plus zdjęcia zwiedzających w maskach gazowych); news o wystawie obrazów pomalowanych na odcień niebieskiego; zdjęcie obrazów artystki wydrapującej twarze na korze drzew; informacja o zdewastowaniu instalacji naśmiewającej się z papieża; news o artyście tworzących rzeźby kobiet o funkcji dziadka do orzechów (orzechy wkłada się w szczelinę między nogami i rozłupuje naciskając na kolana); informacja o sprzedaniu za 400 tysięcy słoika z powietrzem; reportaż o nastolatku malującym ptaki na sufitach; news o performerze malującym obrazy umoczonym w farbie penisem; zdjęcia artysty wycinającego rzeźby w krzewach; news o artyście wkładającym pędzel do...

Tak że gdy potem zapytasz przeciętnego człowieka co to jest sztuka, to powie że jego zdaniem sztuka to obrazy kotków i pejzaże, ale sztuka współczesna to obieranie ziemniaków, czarna kreska na białym tle, czerwone zawijasy rysowane penisem i rozchełstane łóżko.

Inna kwestia że we współczesnej sztuce coraz większe znaczenie ma nie przedmiot lecz kryjąca się za nim idea i niekiedy niestety jest to przerost zamysłu nad treścią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:54, 13 Mar 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
[Który wątek o sztuce, który, Manonie?]


Ten, Kreaturko.

die_Kreatur napisał:
uprzedzona do artystów i studentów ASP - przepraszam, szanuję, ale naprawdę nie jest to środowisko, z którym się utożsamiam czy chciałabym mieć cokolwiek wspólnego.


Ale dlaczego właściwie? Wszak my ludzie jak wszyscy inni.

A pomysł z ocenialnią ciekawy. Na zaangażowanie profesorów i ludzi Którzy Się Naprawdę Znają nie liczyłabym jednak. Problem w tym, że tak jak krytycy literaccy i pisarze zazwyczaj nie robią ocen i recenzji opkom, tak artyści i krytycy sztuki nie są zainteresowani twórczością przeciętnych ludzi z internetów. No i tu dochodzi jeszcze kwestia reprodukcji - praca zupełnie inaczej wygląda w rzeczywistości niż w komputerze. Niemniej jest to ciekawa myśl, do przemyślenia. Choć tutaj znów raczej mamy podobnie jak przy ocenialniach raczej same kwestie warsztatowe. Nam chodzi o zainteresowanie i wyrobienie wrażliwości na sztukę współczesną sensu stricte.

A jeśli chciałabyś opinii kogoś kto się zna, to możesz podejść właśnie na ASP i poprosić korektę.

zaciekawiony, słuszna uwaga. Niemniej jak to ładnie ostatnio przeczytałam - "ci których nazywamy dzisiaj klasykami byli może pięcioma, dwoma procentami współczesnej im sceny, a jednak to im poświecono ponad 90% uwagi". Afekt się sprzedaje, to prawda. Może być on wywołany chwilą a potem zupełnie zapomniany - głównie głośne, niezbyt dopracowane dyplomy - krem z ludzkiego tłuszczu, czy zjedzenie swojego biodra. Głośne, chwilowo medialne, kilka dni później całkowicie zapomniane. Może też być skutecznym długotrwałym działaniem, np. prace i promocja prac Mariny, działalność Andy'ego Warhola. Mogą też zaburzać dotychczasowe normy w sztuce - impresjoniści, "Czarny kwadrat na białym tle" Malewicza, wspomniany przez Ciebie Luccio Fontana (ta czarna kreska, to nie czarna kreska, tylko nacięcie płótna, odkrywające drugie płótno, taka zabawa z przestrzenią obrazu, swoją drogą jak się je ogląda z bliska, to jest w nich coś poruszającego, właśnie bardziej erotycznego niż hermeneutycznego), Pizzano i jego Merde d'artista (krytyka świata handlu sztuką).

Swoją drogą ten pan od niebieskich obrazów, robił bardziej odczepne rzeczy, np. podawał na wernisażu wino, które barwiło mocz na niebieski, czy zapraszał gości do sali, którą wcześniej pomalował na biało. Wink To są właśnie pokłosia, abstrakcji i ekspresjonizmu, oraz zabawy z konwencją i nieustannego przesuwania granic, Yves Klein to również początek "Nouveau Réalisme" czyli kontr-ruchu do neodada amerykańskiego i prekursora pop-artu. Dla nas czasy już odległe. Obecnie ta sztuka nie ma takiej siły jak te kilkadziesiąt lat temu coś zupełnie nowego. Dlaczego wciąż mówiąc o dzisiejszej sztuce ludzie podają przykłady sprzed 100, 50 czy 30? Sztuka tak jak technologia poszła w tym czasie bardzo szybko do przodu. Co do cen, tak jak mówiłam, jest to towar luksusowy, którego ceny nawet są często podbijane tylko p to by nadal sztuka była towarem z najwyższej półki. Dla malkontentów, że sprzedaje się chłam za miliony Wink - sztuka artystów nam współczesnych, nigdy nie przebije kwotami tzw. "sztuki danych mistrzów". Klasycy zatem mogą czuć się bezpieczni. Wink

Ps. performerzy od genitaliów póki co kończą marnie, niestety, prosty dowcip, a dłużej przewidziana strategia, mają się nijak do siebie, niestety często rozbieranie się jest tożsame z pójściem na łatwiznę, toteż zostaje szybko zapomniane. Ciekawostka, w tak zwanym artworldzie mało kto słyszał o pani strzelającej pisankami z farbą z pochwy. W odwrotności do wielu moich znajomych "spoza". Czasem się śmieję, że jeśli chodzi o niusy ze świata sztuki to trzeba wejść w odpowiedni internet, to jest strasznie smutne.

Obierania ziemniaków i łóżka Emin będę bronić. W pierwszym przypadku, Wójcik zabawiła się słowami wielu performerów "życie jest sztuką" i potraktowała je po prostu ironicznie. W drugim przypadku już jest inna sprawa, Emin, to zdolna instalatorka, a jej twórczość to sposób radzenia sobie ze swoją kobiecością. A dokładniej z kobiecością dziecka wykorzystywanego w dzieciństwie. Wiem, że może wydawać, się, że tutaj idę w tłumaczenie koncepcji itp. Nic bardziej mylnego, łóżko Emin trzeba po prostu zobaczyć, jest to bowiem łóżko na wpół puste i nienaruszone, gdy je widzimy widzimy też brak nieodgadniętego dla nas czegoś. Mało kto potrafi tak rozegrać przestrzeń przedmiotami, aby tak proste przedmioty, codzienne, choć obcej osoby, tak bardzo uświadamiały nam poczucie pustki przy jednoczesną, próbą wyłożenia jej nowymi rzeczami. Jak już mówiłam, praca bardzo mocna, ale trzeba do niej podejść, zobaczyć. To tak jak z Rothko, kilka plam, w małej skali na monitorze, sprawia, że robimy "meh". Gdy wchodzimy do sali i widzimy niemal trzymetrowe płótno, przygniatające nas swoją skalą, pełne rozwibrowanych kolorów robimy "wow". No i tutaj, przy tych kilku plamach, przechodzących jednolicie w siebie nawzajem na tak ogromnej powierzchni, widać również ile czasu poświecił malarz na ćwiczenie warsztatu. A teraz argument w stylu sam zrób lepiej :p spróbujcie namalować idealny gradient na powierzchni 3 metry na 2. Wink

zaciekawiony napisał:
Inna kwestia że we współczesnej sztuce coraz większe znaczenie ma nie przedmiot lecz kryjąca się za nim idea i niekiedy niestety jest to przerost zamysłu nad treścią.


No way, konceptualizm, przecież się skończył. Wink No dobra jeszcze gdzieś tam jest, ale królował w ubiegłym wieku i to dość krótko. Nie chce walnąć byka, ale to były raczej czasy lat 70 i 80. Obecnie sztuka jest bardzo obiektowa, bardzo zwrócona na wywołanie afektu, zaproszenie nas do środka (przynajmniej ta którą śledzę najbardziej, bo nurtów jest od groma, jak już wspominałam, o tych procentach gdzieś na początku, no ale ja najbardziej lubię afekty, abjecty i inne takie).

I jeszcze jedno, choćby nie wiem jak wzniosła idea musi mieć w sztuce swoją transkrypcję wizualną. Tak było zawsze i będzie. Inaczej się nie sprawdzi. I tak samo najlepszy obraz warsztatowy, bez tego "czegoś" ze sfery koncepcji, będzie tylko kolejnym obrazem, czy był namalowany 5000 lat temu, czy 300 czy wczoraj. Język wizualny jest językiem jak każdy inny, trzeba umieć się nim posługiwać. I tak, w literaturze mamy też artystów-grafomanów.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pią 16:55, 13 Mar 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 18:54, 13 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
w tak zwanym artworldzie mało kto słyszał o pani strzelającej pisankami z farbą z pochwy.

Shocked ?
Ja też.

A co sądzisz o ocenianiu sztuki przez pryzmat aukcji? Dzieła sztuki coraz częściej stają się przedmiotem czysto finansowej spekulacji, jako ruchomości będące dobrą inwestycją. Dlatego to że dzieło X właśnie sprzedano za wysoką cenę, nie musi oznaczać, że to jest główny nurt dzisiejszej sztuki - a właśnie tak często postępuje nie znający się odbiorca.
Przykładowo - w zeszłym roku zapłacono 84 miliony za obraz Barnetta "Black Fire I":


Czy obraz otrzymał tak wysoką cenę bo jest niesamowicie dobry? Raczej wynika to stąd że malarz jest akurat na topie, uznaje się go za twórcę pewnej idei a ten akurat obraz był pierwszym z pewnej serii. To tak samo jak z ostatnim obrazem Opałki.
A nieznający się na sztuce słyszy newsa o akcji, patrzy na obraz i myśli "aha, to tak wygląda sztuka współczesna".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2280
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:26, 13 Mar 2015    Temat postu:

Manon, powiem Ci, że czytanie Twoich postów o sztuce jest... nie wiem, mnie nakręca. Masz pasję i to po prostu czuć, aż serce rośnie.

Cytat:
Zatem pytanie do Was, drogi forumie, co Was by przyciągnęło lub zainteresowało, gdyby taki portal hipotetycznie miał powstać?

Informacja. O ile dobrze wyczuwam, współczesna sztuka jest mocno hermetyczna i żeby wiedzieć, na co się patrzy, trzeba nieźle orientować się w innych dziełach, czy tak? Ja chętnie bym przeczytała artykuły analizujące nowe nurty, próby interpretacji świeżych dzieł, o odniesieniach. Coś w tę stronę, jak proponuje Kreatur - żeby ludzie umieli oceniać sztukę współczesną, potrzebują jakiś wzorów, wskazówek. Ale takich dla ludzi, a nie naszpikowaną niezrozumiałymi pojęciami, to przecież chodzi o przełamanie tej hermetyczności.

Cytat:
A nieznający się na sztuce słyszy newsa o akcji, patrzy na obraz i myśli "aha, to tak wygląda sztuka współczesna".

No, trochę krzywa ta kreska. 84 milionów bym nie dała, ale rozumiem, że namalowanie tak dużego obrazu tak jednolitymi barwami nie jest takie proste.

Moi znajomi byli ostatnio w MOCAKu, ale ja z góry wiedziałam, że będą na nie (z takim nastawieniem zresztą szli), głównie z powodu golizny. To mi przypomniało, że na jednej wystawie właśnie przyuważyłam film, na którym ubrana w skórę domina prowadziła na smyczach dwóch facetów idących na czworaka, z czego jeden rzucił się na drugiego i próbował z nim kopulować, kobieta zaczęła ich okładać pejczem. Dalej nie patrzyłam, jak będę miała ochotę na dziwne porno, to sobie w domu zobaczę. W każdym razie, nie skłoniło mnie do refleksji, ale jakoś niesmak zdominował moje wrażenia z tej wystawy. Myślę, że niesprawiedliwie, bo były tam inne, ciekawe dzieła, ale ten jeden film mi jakoś to przysłonił, z czego właśnie zdałam sobie sprawę. Myślę, że u wielu ludzi wizytujących to piętro zadziałał ten mechanizm i u wielu tylko potwierdziło teorię, że sztuka współczesna to jakiś wulgarny szajs.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:04, 13 Mar 2015    Temat postu:

To dobrze, bo pani była zacna, ale nie polecam oglądać. [link widoczny dla zalogowanych] Wink

Nie jest to najlepszy pomysł. Aukcje to głównie rynek wtórny. Jeżeli chcesz śledzić nowości, to polecam targi, biennale i galerie. W sumie, głównie biennale.

Barnett to imię, artysta ma na nazwisko Newman.

Szkoda, że nie widać skali, na pierwszy rzut oka dałabym jakieś 1,5 metra, w rzeczywistości ma ponad 2,70m. Newman tak jak Rothko jest malarzem z lat 50/60 ubiegłego wieku. Patrzymy tutaj tak jak mówiłam, na skalę, kładzenie koloru. U Newmana ważne jest też napięcie między powierzchniami, kompozycja i poszukiwania które potem doprowadziły min. do nurtu minimalistycznego kolejnych twórców.

Ci, którzy przeszli do historii jako twórcy przełomowi są w cenie. Inni nie. To tak jakby powiedzieć, że Leonardo da Vinci nie powinien być uznany, bo przecież jakiś inny Leoś równie dobrze malował, nawet lepiej. Mógł malować lepiej warsztatowo, nie zdziwiłabym się, przecież Leonadro miał tendencję do eksperymentowania z nowymi technikami i jego obrazy często były nietrwałe i miał problemy z farbami. A jednak przekroczył pewne czasowe granice i to go wyróżniło. Nie wiem co by miało sprawiać, że ten obraz jest zły? To, że przedstawia abstrakcyjną ideę? To, ze nie jest figuratywny? To, że jest dzieckiem swoich czasów, gdy nie mimetyczność była ważna, tylko oddanie idei, najmniejszą ilością form, kolorów i plam? To, że koncentruje się na działaniu czerni i bieli a nie na putta i afrodyty? Czasem znaleźć to odpowiednie napięcie przy małej ilości jest najtrudniej. Nie dziwię się, że właśnie takie wyzwanie podjęli Newman i Rothko - szukanie kolejnych napięć w tysiąckrotnie już zrealizowanych figuratywnych aktach po prostu nudzi. Był kiedyś świetny komiks Ilony z Chatolandii, dwa kadry - na jednym chłopak tuż po dostaniu się mówiący "O jak fajnie naga modelka" i drugi kadr, gdzie ten sam mówi - "O znowu goła modelka". Sztuka XX wieku właśnie tak mówiła o wcześniejszej sztuce, tak jak sztuka choćby renesansu mówiła tak o sztuce średniowiecznej, a średniowieczna o wcześniejszej.

Opałka, to jeden z ciekawszych polskich artystów. Owszem należy do sektoru modern&post-war, który nie jest jednak tożsamy z conterporary. Czyli jest nowoczesny, nie współczesny. Czy jednak jego obrazy są gorsze? Dlaczego? Mówiłam wcześniej o transkrypcji idei na język wizualny i uważam, że Opałce wyszło bardzo dobrze - postawił sobie wyzwanie - zobrazować czas. I uważam, że nieźle mu to wyszło. W przypadku Opałki możemy nawet powiedzieć, że kolejne obrazy to nie tyle cykl, co dalsze części tego samego obrazu. Co ciekawe, kolejne liczby zmieniają nie tylko wartość, ale również natężenie koloru, czy zachowanie linii w szeregu, oddając kolejne etapy pracy artysty. Poza tym praca ta jest nie w pełni pokazywana. Ważna była dla Opałki również dokumentacja całego cyklu - zapis dźwięku gdy wypowiadał kolejne liczby oraz jego fotografie na koniec każdego dnia. Choć fakt, jego praca mogłaby być lepsza. Mógłby siedzieć non-stop i tylko malować, oddać całe swoje życie sztuce. Niestety nie udało mu się, aczkolwiek jego próba była tym co ruszyło pewien chwilowy zastój w sztuce. Pamiętajmy, że mówimy tu o latach 60.

[link widoczny dla zalogowanych]
E:Zmieniłam na url bo rozbiło forum. Sad

Wiem, że podkreślam te wszystkie lata a dzieło powinno bronić się samo - po pierwsze według mnie bronią się, ale jak mówiłam dzieła te trzeba zobaczyć, poznać ich skalę, doświadczyć wizualnie, nie na przekłamanej i spłaszczonej reprodukcji. To trochę tak jakby nie czytając Tolkiena, przeczytać tylko opis i dzisiaj stwierdzić, że to już było i w ogóle o co cały ten rwetes, że klasyk. Albo jeszcze lepiej przeczytać, stwierdzić, że nudne, że długie, że źle buduje napięcie, więc książka już się nie broni.

A nieznający się na literaturze usłyszy newsa o popularności "Zmierzchu" czy "Michalak" i uzna, że wygląda tak obecnie cała literatura. Wink Polecam jednak zamiast zawierzyć newsom przejść się na jakąś wystawę, bo postawa, tak było w mediach to tak wygląda całość w kontekście jakiejkolwiek dziedziny kultury jest co najmniej zabawna i nie usprawiedliwia ignorancji.
To w ogóle ciekawe zjawisko, bo bądź co bądź, zanim się wypowie o książce, to się ją raczej przeczyta, film obejrzy, płyty posłucha, ale wystawy nie obejrzy. Ale o sztuce się i tak wypowie. Niestety, sztuki wizualne tak jak i każde inne wymagają poznania zmysłowego. Sama dokumentacja jest często ekwiwalentem opisu z tyłu okładki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pią 20:05, 13 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 20:29, 13 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
Nie wiem co by miało sprawiać, że ten obraz jest zły? To, że przedstawia abstrakcyjną ideę? To, ze nie jest figuratywny? To, że jest dzieckiem swoich czasów, gdy nie mimetyczność była ważna, tylko oddanie idei, najmniejszą ilością form, kolorów i plam? To, że koncentruje się na działaniu czerni i bieli a nie na putta i afrodyty?


Ja bym to ujął nieco inaczej - obraz nie robi wrażenia dlatego, bo wyraża ideę artystyczną, która już nie robi wrażenia. Czarny kwadrat był rewolucją, zmieniał podejście i stanowić coś czego jeszcze w sztuce nie próbowano - dziś to co obrazuje nie jest już rewolucją.

Nawiasem mówiąc moja siostra skończyła ASP więc co nieco kontaktu ze sztuką miałem całkiem mimowolnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zaciekawiony dnia Pią 20:33, 13 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:37, 13 Mar 2015    Temat postu:

Kazik napisał:
Manon, powiem Ci, że czytanie Twoich postów o sztuce jest... nie wiem, mnie nakręca. Masz pasję i to po prostu czuć, aż serce rośnie.


Ojej, dziękuję bardzo. Embarassed

Kazik napisał:
Informacja. O ile dobrze wyczuwam, współczesna sztuka jest mocno hermetyczna i żeby wiedzieć, na co się patrzy, trzeba nieźle orientować się w innych dziełach, czy tak? Ja chętnie bym przeczytała artykuły analizujące nowe nurty, próby interpretacji świeżych dzieł, o odniesieniach. Coś w tę stronę, jak proponuje Kreatur - żeby ludzie umieli oceniać sztukę współczesną, potrzebują jakiś wzorów, wskazówek. Ale takich dla ludzi, a nie naszpikowaną niezrozumiałymi pojęciami, to przecież chodzi o przełamanie tej hermetyczności.


I tak i nie, tu właśnie zależy od artysty i dzieła. Są takie które od razu "grają" i nie potrzebujemy karteczek inne nie. Słuszna uwaga, zapisuję do notesu i postaram się wcielić w życie. Swoją drogą anegdotka - ostatnio redagowałam notatkę do mass media o zbliżającej się wystawie, na wstępie musiałam usiąść ze słownikiem synonimów i powyrzucać niezrozumiałe słowa, w pierwszym zdaniu znalazłam "tylko" trzy.

Kazik napisał:

Moi znajomi byli ostatnio w MOCAKu, ale ja z góry wiedziałam, że będą na nie (z takim nastawieniem zresztą szli), głównie z powodu golizny. To mi przypomniało, że na jednej wystawie właśnie przyuważyłam film, na którym ubrana w skórę domina prowadziła na smyczach dwóch facetów idących na czworaka, z czego jeden rzucił się na drugiego i próbował z nim kopulować, kobieta zaczęła ich okładać pejczem. Dalej nie patrzyłam, jak będę miała ochotę na dziwne porno, to sobie w domu zobaczę. W każdym razie, nie skłoniło mnie do refleksji, ale jakoś niesmak zdominował moje wrażenia z tej wystawy. Myślę, że niesprawiedliwie, bo były tam inne, ciekawe dzieła, ale ten jeden film mi jakoś to przysłonił, z czego właśnie zdałam sobie sprawę. Myślę, że u wielu ludzi wizytujących to piętro zadziałał ten mechanizm i u wielu tylko potwierdziło teorię, że sztuka współczesna to jakiś wulgarny szajs.


Czasami to też jest duży problem, są też i takie prace. Nie znam tej wystawy, więc ciężko mi będzie powiedzieć. Ale przypomnieli mi się Fag Fighters, dość wulgarna praca, ale taka miała być, miała wręcz w swojej przesadzie i wulgarności śmieszyć. Spotkałam się z tą serią dwa razy, raz była tak doskonale wpasowana w wystawę, że naprawdę się ubawiłam patrząc na nią. Za drugim razem tak kontrastowała z resztą wystawy, że budziła niesmak. Niestety wystawy często są pewną historią, jeden zgrzyt i psujemy sobie odbiór całości. Praca nie musi być zła, może być po prostu nie na miejscu. Ot choćby casus Krasnali, którzy balansując na granicy dobrego smaku tworzyli prace prześmiewcze, pokazujące w krzywym zwierciadle rzeczywistość. Potem poszli w stronę chamstwa, no i stracili "to coś". Jest wiele takich przykładów, mogłabym wymieniać godzinami, także zupełnie rozumiem Ciebie Kaziku. No i czasem po prostu są na wystawach złe prace, w których ktoś poczuł możliwość wywołania afektu. Dla mnie np. prace Ady Kaczmarczyk z cyklu miłosnych performansów. Choć przyznam, że nie znam samych prac, a jedynie kontekst przedstawiany przez krytyków i reprodukcje. I to ich opowieść zniechęciła mnie na tyle by póki co trzymać się od jej twórczości z daleka. Jak dla mnie jej afekt miłosny do Dawickiego był po prostu obrzydliwym stalkingiem i prace powstałe w wyniku inspiracji tymi wydarzeniami budzą mój niesmak, bo są dla mnie zbyt ściśle powiązane z jej karygodnym zachowaniem. Może mój błąd, może właśnie sama teraz skreślam naprawdę ciekawą artystkę i jej dzieła? :hamster_confused:


Zaciekawiony, ok, nie robi wrażenia, ale czy to znaczy, że jest zły? Czasem znajomi pytają mnie dlaczego nie robi na mnie wrażenia np. martwa natura z malarstwa szkoły flamandzkiej. Bo nic w sobie nie ma poza poprawnie namalowanymi owocami i stołem. I tyle. Czy znaczy, że jest zła, albo, że kiedyś nie robiła wrażenia?

Dobrze to podsumował kiedyś Spell w swoim poradniku dla komiksiarzy - możesz nauczyć małpę malować banana. Może po latach ćwiczeń namaluje ona doskonale odwzorowanego banana. Ale nadal będzie to tylko banan. I chyba powinnam tu coś dopowiedzieć, od siebie. Wink Bo z drugiej strony, podziwialibyśmy ten obraz i nadalibyśmy mu wysoką wartość, dlatego, że rzadko kiedy mamy małpy malujące hiperrealistyczne banany. Bo ta małpa przekroczyła pewną granicę.

E:
Cytat:
Czarny kwadrat był rewolucją, zmieniał podejście i stanowić coś czego jeszcze w sztuce nie próbowano - dziś to co obrazuje nie jest już rewolucją.


Tak, ale nadal ma wartość historyczną. Zwłaszcza, że dokonał wielkiego przełomu. No i nie ukrywajmy, dla wielu filozofia Malewicza i jego dzieła są nadal dużą inspiracją. Nadal nie widzę więc jakiegokolwiek spadku wartości. Wink

Cytat:
Nawiasem mówiąc moja siostra skończyła ASP więc co nieco kontaktu ze sztuką miałem całkiem mimowolnie.


Ej, czy ja coś sugeruję? Razz Swoją drogą to niekoniecznie dobry argument. Mojej siostry bym nie podejrzewała o zbyt wielki kontakt ze sztuką, a w aspowym środowisku już trochę siedzę. Wink Poza tym trochę widać po tym jak wymieniałeś szokujące dzieła na początku.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pią 21:07, 13 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9083
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 20:46, 13 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
opinię Ludzi Którzy Się Naprawdę Znają
This! I zeby nie zamienilo sie to od razu w kolko adoracji, gdzie ludzie mowia sobie tylko mile rzeczy, zeby nie zranic uczuc.

Wyguglałam sobie Opałkę - na mnie robi wrażenie. Uruchamia myślenie, człowiek zaczyna szukać w liczbach kształtów, patrząc na nie z daleka i znajdywać logikę ciągów patrząc na nie z bliska. Można też sobie pofantazjować o kodach i ukrytych znaczeniach. Dla mnie taka praca jest bardziej wartościowa niż te paski linkowane powyżej.

Cytat:
Nie wiem co by miało sprawiać, że ten obraz jest zły?
Mogę raczej powiedzieć, co - moim zdaniem - sprawi, że obraz jest dobry. Gdyby teleportowało mnie na obcą planetę do jakiejś groty, która byłaby cała pokryta kosmitową sztuką, to gdyby ta sztuka zdołała wywrzeć na mnie wrażenie, jakiś zachwyt, podziw, to uznałabym, że jest wyśmienita. Choćby dlatego, że jej wymowa jest tak silna, że ma sens pomimo podziałów gatunkowych.

Cytat:
To trochę tak jakby nie czytając Tolkiena, przeczytać tylko opis i dzisiaj stwierdzić, że to już było i w ogóle o co cały ten rwetes, że klasyk. Albo jeszcze lepiej przeczytać, stwierdzić, że nudne, że długie, że źle buduje napięcie, więc książka już się nie broni.


W innym wątku dokładnie te słowa padają o Buszującym w zbożu Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 21:13, 13 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
Zaciekawiony, ok, nie robi wrażenia, ale czy to znaczy, że jest zły?


A to gdzieś tak napisałem? Chodziło mi o to że tak wysoka cena za jaką go sprzedano nie powoduje że od razu staje się "najlepszym obrazem ostatniego 50-lecia" ani tym bardziej najlepszym tego faceta, a co za tym idzie, ceny nie mogą być wyznacznikiem oceny.
No i cóż - po minięciu tylu dekad i przeminięciu różnych idei można o tym obrazie powiedzieć właściwie tylko tyle, co uczeń o Słowackim - albo kogoś zachwyca albo nie.

Do do ewentualnego portalu o sztuce - warto by przede wszystkim pokazać te właśnie nie najsłynniejsze i nie najefektowniejsze dzieła, aby pokazać ludziom, że sztuka współczesna to nie jest to o czym piszą gazety. Bo w końcu wciąż są ludzie którzy malują pejzaże i konie. Natomiast co do oceny obrazów - ciekawą sprawą byłoby dopuszczenie do głosu też laików lub ludzi z innych dziedzin.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:46, 13 Mar 2015    Temat postu:

zaciekawiony napisał:
A to gdzieś tak napisałem? Chodziło mi o to że tak wysoka cena za jaką go sprzedano nie powoduje że od razu staje się "najlepszym obrazem ostatniego 50-lecia" ani tym bardziej najlepszym tego faceta, a co za tym idzie, ceny nie mogą być wyznacznikiem oceny.


Ja się całkowicie zgadzam! Tak samo jak twierdzę, ze Hirst nie jest najlepszy, jest niezwykły, igra wszystkim na nosie, doskonale potrafi się reprezentować, jest jednym z najdrożej sprzedawanych artystów, ale nie czyni to go najlepszym. O i video oraz performans się kiepsko sprzedaje na aukcjach, czy to znaczy, ze jest to beznadziejna sztuka?

Cytat:
No i cóż - po minięciu tylu dekad i przeminięciu różnych idei można o tym obrazie powiedzieć właściwie tylko tyle, co uczeń o Słowackim - albo kogoś zachwyca albo nie.


Dwie rzeczy, po pierwsze ciężko mi mówić czy zachwyca czy nie zachwyca bo go na żywo nie widziałam niestety. Po drugie myślę, że jednak powiedziałam dlaczego może zachwycać - doświadczenie skali, faktury, etc. No i sama reprodukcja w przypadku takich dzieł naprawdę nie wystarcza. Samo wyobrażenie skali, czy warsztatu to jedno, doświadczenie go to zupełnie co innego. Bo wiesz, rozmawiać o obrazie bez zobaczenia go to tak jakby rozmawiać o Słowackim bez czytania, a jedynie po przeczytaniu streszczenia.

Poza tym kwestia zachwyca nie zachwyca to jedno, ale nie docenić Słowackiego i jego wkładu w literaturę Polską to drugie. I tak samo ma się tu z Newmanem.

Cytat:
Do do ewentualnego portalu o sztuce - warto by przede wszystkim pokazać te właśnie nie najsłynniejsze i nie najefektowniejsze dzieła, aby pokazać ludziom, że sztuka współczesna to nie jest to o czym piszą gazety. Bo w końcu wciąż są ludzie którzy malują pejzaże i konie. Natomiast co do oceny obrazów - ciekawą sprawą byłoby dopuszczenie do głosu też laików lub ludzi z innych dziedzin.


Plan jest taki, że pokazujemy tylko to co jest teraz i ma rokowania na przyszłość, bo skupiamy się tylko na sztuce debiutującej po 2000 roku. Będą ci znani i ci, znani nieco mniej. Będą też wyróżniający się debiutanci. Co prawda raczej będziemy pokazywać sztukę głównych nurtów i taką wystawianą w najlepszych miejscach, więc raczej ciężko będzie o konie, ale nie mniej ciekawie. Właśnie się zastanawiamy nad kwestią oceny. Czy np. zrobić system głosowania na najciekawsze parce? Czy połączyć to z fb? Czy zrobić system rankingów artystów? Póki co wygląda to raczej jak przegląd dla tych co już znają się na rzeczy, ale może nie w tym jest sens? Może odpuścić typowy portal i wejść w blogosferę?

Gayu, Kreaturko, sprawiacie, że zastanawiam się czy nie namówić paru koleżanek i otworzyć ocenialnii rysunkowej. Razz

I tak myślę, może ci co tworzyli w inspiracji Newmanem już tak się opatrzyli, że Newman przy nich zaczyna blaknąć?

Co do przykładu - możliwe! Surprised No to przynajmniej odkrywamy kolejną funkcję prozy Tolkiena - obrazowanie zależności między nami dzisiaj a klasyką. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Pią 21:49, 13 Mar 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 2:51, 14 Mar 2015    Temat postu: Re: Social media a sztuka/kultura/etc.

Hej Smile Na wstępie powiem, że zgadzam się z dziewczynami Manon i naprawdę świetnie i bardzo przystępnie piszesz na temat sztuki. I jestem bardzo za pomysłem edukowania artystycznie w sieci. tak mega mega bardzo. <3
Troszkę się czuję wywołana do odpowiedzi, jako, że hmmm.. min. skończyłam właśnie.... Edukację Artystyczną Embarassed Very Happy
Właściwie wszystkie komentarze napisane przez Dziejbę trafiają dośc dobrze w sedno problemu, ale jakkolwiek nie pracuję w zawodzie nauczyciela plastyki czy WOKu, to może będę w stanie powiedzieć cokolwiek więcej jak to wygląda "od wewnątrz". Tak generalizując - jest źle. W sensie bardzo źle zarówno jeśli chodzi o poziom kształcenia nauczycieli (przynajmniej na uczelni na jakiej ja byłam, wnioskuje, ze na specjalizacjach z tego kierunku na ASP jest nieco bardziej kreatywnie) jak i o kwestie programowego nauczania w szkołach ( głównie ze względu na bardzo małą ilość godzin przeznaczonych na zajęcia związane ze sztuką).
Większość moich znajomych ze studiów miała dość średni zapał jeśli chodzi o sprawy edukacyjne w ogóle. Tzn. średnio im się chciało, raczej nie starali się wychodzić poza program, który mieliśmy na studiach i praktycznie niewielkie grono osób interesowało się zgłębieniem jakiegokolwiek tematu związanego nie tylko z pedagogiką ale też historia sztuki ich średnio interesowała nie wspominając już w ogóle o sztuce najnowszej, do której mieli właśnie taki stosunek jak większa część społeczeństwa ( w sensie - be, brzydkie i po co to komu). Ot, ogólnie uważali, że zawód nauczyciela plastyki to będzie po prostu łatwy chleb , bo właśnie można zadać dzieciom temat "żeby coś narysowały" i po kłopocie. W sumie prawda, bo też nikt w szkołach nie wymaga nic więcej od plastyki ( a wręcz przeciwnie) a jak słusznie zauważyła Dziejba - tam liczą się tylko te przedmioty, którymi można się wykazać w wyścigu po wyniki maturalne danej placówki ( mówiąc brzydko ale tak to trochę w praktyce wygląda).
Nauczyciele pracujący w szkołach też są często jeszcze "starej daty" i tez nie rozumieją za bardzo o co w tych współczesnych nurtach chodzi ( i mam tu też na myśli cześć nauczycieli w szkołach plastycznych).
Nawet mam dwie opowiastki związane z tym jak bardzo placówki edukacyjne są skostniałe Smile
Chodziłam na lekcje poglądowe na WOK do jednego z liceów w moim mieście. Niestety pani nauczycielka na każde bardziej ambitne pytanie ucznia odpowiadała, nie żartuję - "Zgoogluj sobie"
W ramach zaliczenia miałam z kolegą przeprowadzić tam jedne zajęcia i akurat przypadła nam sztuka barokowa ( nie cała tylko kilku malarzy). Postanowiliśmy więc zrobić małą rebelię i przy okazji przedstawiania Caravaggia opowiedzieliśmy o wszelkich zakulisowych bezeceństwach jakie pojawiają się w jego biografii ( tak te wszystkie prostytutki jako Matki Boskie, biseksualizm, bójki i te sprawy padły na zajęciach w naszej skostniałej polskiej szkole łącznie z fragmentem filmu Jarmana). Pani nauczycielka wprawdzie niemal dostała zawału, ale uczniowie wydawali się zachwyceni Very Happy Tak więc da się jak się chce.
Inna anegdotka to taka, jak w ramach praktyk chciałam ( z tym samym kolegą zresztą ) przeprowadzić zajęcia z animacji poklatkowej w dzieciakami w szkole podstawowej i pani dyrektor właściwie wyrzuciła nas z hukiem za drzwi, ze my naruszamy jej tu święty program nauczycielski pani od plastyki, zaburzamy rytm pracy szkoły i w ogóle chcemy się rządzić. Musieliśmy poszukac innej placówki w konsekwencji. Jak się okazało później pani dyrektor (jakies 20 lat na stanowisku) obawiała się, że jeśli zrobimy cokolwiek bardziej interesującego niż zwykłe zajęcia, wówczas rodzice będą tego potem wymagać od szkoły (!?!?!?) co najwyraźniej było strasznym złem ( to było 4 lata temu jakby ktoś myślał że opisuję głęboki PRL Very Happy).
Znam oczywiście wielu świetnych nauczycieli i metodyków, ale
spora część ludzi , którzy mają jakąś pasję w zakresie nauczania raczej przestawiła się na współpracę z ngo, prywatnymi firmami albo placówkami kulturalnymi. Na dobrą sprawę to właśnie organizacje pozarządowe i placówki kulturalne ( często jest to ze sobą powiązane) zajmują się taką prawdziwą edukacją artystyczną, często zapraszając twórców do współpracy, albo "sprzedając" temat sztuki współczesnej w formie jakiś ciekawych warsztatów czy paneli dyskusyjnych. Tu niestety jest taki szkopuł , że raczej dotyczy to ( ze względów finansowych) tych większych miast, czyli na dobrą sprawę bardzo małego obszaru. Z racji też tego, że nikt w szkołach nie rozbudza żadnego afektu do działań artystycznych też nie dziw , ze ludzie nie walą drzwiami i oknami na takie zajęcia czy spotkania. Dlatego spora część organizacji robi projekty społeczne tak aby bezpośrednio dotrzeć do odbiorców ( choć wciąż mówimy tu o miastach) przykładem niech będzie Paweł Althamer i jego projekty związane z nurtem, który Artur Żmijewski określił jako właśnie "nurt sztuki zaangażowanej społecznie" ( nie padło to tutaj w żadnej wypowiedzi a jest to mój ulubiony aspekt sztuki współczesnej) i przykładem niech będzie tu jego projekt "Bródno" (choć ja uwielbiam jego Pomnik Pana Gumy wykonany zresztą z dzieciakami z biednych dzielnic Warszawy). No i takie działania - bezpośrednie, mają właśnie oswoić ludzi ze sztuką współczesną, której większosc ( ze wzgledu na obraz w mediach) się po prostu boi.

Manon napisał:
Czy paradoksalnie social-media, które pozwalają nam sherować niszowe wydarzenia, ciekawe zespoły, nietypową prozę i nieco inne filmy, zamiast też wesprzeć popularyzację sztuki, po prostu ją kopią bardziej, pokazując jaka to ona jest be, skandaliczna i w ogóle?


Zależy na jakie social media patrzymy. Są właśnie choćby wspomniane Sztuczne Fiołki, czy choćby uwaga będzie autoreklama* projekt Kulturoholizm. Kulturoholizm właśnie zaczynał od social mediów jako fanpage z obrazkami ze sztuki współczesnej i naprawdę jest bardzo popularny - co znaczy, ze ludzie chcą jednak oglądać też rzeczy trudniejsze w odbiorze, a to jest bardzo pocieszające.
* Embarassed przyznaję się, że z Kulturoholizmem miałam okazję współpracować przy rozwoju samej fundacji i festiwalu ART.eria, niestety nie mam obecnie na to czasu, ale naprawdę bardzo szczerze i całym sercem wspieram tą inicjatywę i ciężko mi jej tu nie wymienić w kontekście sztuki i social mediów
A o ART.erii ( to jest w założeniu własnie festiwal sztuki społecznie zaangażowanej który ma wymiar edukacyjny i ma oswajać ludzi ze sztuką współczesną) możecie sobie poczytać i pooglądać tutaj: [link widoczny dla zalogowanych]
Natomiast wykorzystanie Kwejka do celów spamowania sztuką jest jak najbardziej trafnym pomysłem i bardzo skutecznym ( Marta Frej tak wypromowała przecież swojej memy). Ogólnie prawda jest taka, ze temat trzeba ładnie i dobrze sprzedać i tu cała filozofia. Smile

Retoryka pisania o sztuce... no jest jaka jest, ponoć w środowiskach akademickich też źle jest postrzegane tłumaczenie sztuki w ogóle.. Sad
Aczkolwiek ja też czasami mam tak, że w momencie gdy piszę na jakiś temat wymagający używania takiej a nie innej stylistyki to ciężko mi znaleźć jakieś synonimy żeby ten tekst był przyswajalny dla każdego.

Kazik napisał:
ubrana w skórę domina prowadziła na smyczach dwóch facetów idących na czworaka, z czego jeden rzucił się na drugiego i próbował z nim kopulować, kobieta zaczęła ich okładać pejczem.

Brzmi trochę jak projekt Kozyry, Lou Salome (http://www.zacheta.art.pl/gfx/db_pictures/big/003482.jpg), tylko ona nie jest tam ubrana w skórę. Ale w sumie takie motywy są dosc popularne w sztuce feministycznej ogólem.
A w ogóle o co chodzi z Kozyrą też na dobrą sprawę zrozumiałam dopiero po tym jak odwiedziłam jej wystawę retrospekcyjną w Zachęcie. Przedtem kojarzyła mi się właśnie na zasadzie "tej od piramidy zwierząt" i "tej co zamordowała pieska" (co w ogóle jest nieprawdą ale takie info funkcjonowało w mediach).
E: Bardzo zły błąd


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Sob 12:48, 14 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2280
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 8:41, 14 Mar 2015    Temat postu:

Tjaaaa, szkoła.
Do tematu poruszonego przez lookatyouboy dorzucę, że nauczyciele nie są gotowi, by opowiadać wychowankom o sztuce klasycznej, a co dopiero współczesnej (z rzeczy ciekawych: we Francji już od dawna na lekcjach ojczystego są solidne analizy obrazów, nie jak u nas sprowadzające się do krótkiej notatki encyklopedycznej w podręczniku). Bo jak mówić o czymś, o czym się nie wie, o braku czasu nie mówiąc? Usprawiedliwiam polonistów, ale uczący WOKu czy plastyki winni się ogarnąć. Aha, i mniej malowania, więcej przekazywania wiedzy - w podstawówce trzymanie pędzla ma sens, bo to jeszcze etap ćwiczenia zdolności manualnych, ale w gimnazjum? Nie krytykowałabym, gdyby taka praca była poprzedzona teorią, ćwiczeniem, jak uzyskać perspektywę, jak sobie ułatwić życie za pomocą figur geometrycznych i różne triki. Ale żeby gimnazjalista rysował przez prawie 45 minut swoje imię, a nauczyciel siedział i patrzył w przestrzeń? Gdyby kto pytał, to były moje drugie zajęcia z plastyki w pierwszej gimnazjum. O odpytywaniu nas na ocenę z nazwisk twórców, których dzieł na oczy nie widzieliśmy (no właśnie "sam se poszukaj, wygugluj sobie"), to nawet szkoda gadać.

Cytat:
Brzmi trochę jak projekt Kozyry, Lou Salome (http://www.zacheta.art.pl/gfx/db_pictures/big/003482.jpg), tylko ona nie jest tam ubrana w skórę. Ale w sumie takie motywy są dosc popularne w sztuce feministycznej ogólem.

Nie, to nie to, tamto było mocno pornowate, ale nie w stylu furry - żadnych strojów zwierząt, panowie byli w samych slipach. Chyba byli też łysi, a wnętrze jakieś takie... nowobogackie?

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin