Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Social media a sztuka/kultura/etc.
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:15, 14 Mar 2015    Temat postu: Re: Social media a sztuka/kultura/etc.

lookatyouboy napisał:
Także da się jak się chce.

Błagam :hamster_bigeyes:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Kazik napisał:
Aha, i mniej malowania, więcej przekazywania wiedzy - w podstawówce trzymanie pędzla ma sens, bo to jeszcze etap ćwiczenia zdolności manualnych, ale w gimnazjum? Nie krytykowałabym, gdyby taka praca była poprzedzona teorią, ćwiczeniem, jak uzyskać perspektywę, jak sobie ułatwić życie za pomocą figur geometrycznych i różne triki.

U mnie tak było, kiedy uczyliśmy się o historii sztuki, to często potem tworzyliśmy coś nawiazującego do tych zagadnień. Ale ja przedreformowa jestem, jeszcze z ośmioletniej podstawówki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:49, 14 Mar 2015    Temat postu: Re: Social media a sztuka/kultura/etc.

Przepraszam Embarassed Już poprawione, dzięki za zwrócenie uwagi Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:39, 15 Mar 2015    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Troszkę się czuję wywołana do odpowiedzi, jako, że hmmm.. min. skończyłam właśnie.... Edukację Artystyczną Embarassed Very Happy


To w takim razie możemy sobie przybić piątkę, właśnie min. siedzę na edukacji. Very Happy

lookatyouboy napisał:
W sensie bardzo źle zarówno jeśli chodzi o poziom kształcenia nauczycieli (przynajmniej na uczelni na jakiej ja byłam, wnioskuje, ze na specjalizacjach z tego kierunku na ASP jest nieco bardziej kreatywnie)


To teraz jako student ASP przynajmniej przed rebrandingiem czuję się wywołana do odpowiedzi. Cóż poziom jest taki, że ze specjalności pedagogicznej bardzo szybko uciekłam z krzykiem i płaczem. Może niesłusznie bo na trzecim roku jest najlepszy punkt programu czyli zajęcia z prowadzenia warsztatów twórczych. No ale w warunkach szkolnych często nie da się przeprowadzić tego typu zajęć, a szkoda. (Znaczy da się, studenci-hobbyści przychodzą i robią za darmo. Confused )

Właściwie mogłabym się podpisać pod tym co napisałaś:
- kwestie programowego nauczania w szkołach - program właściwie nie istnieje
- dość średni zapał "środowiska" jeśli chodzi o sprawy edukacyjne w ogóle.
- praktycznie niewielkie grono osób interesowało się zgłębieniem jakiegokolwiek tematu związanego nie tylko z pedagogiką ale też historia sztuki ich średnio interesowała nie wspominając już w ogóle o sztuce najnowszej, do której mieli właśnie taki stosunek jak większa część społeczeństwa ( w sensie - be, brzydkie i po co to komu)

[Dokładnie! Dla mnie jest przerażające, jak wiele osób ze specjalizacji pedagogicznej oblewa egzaminy z historii sztuki czy ze współczesnej.]

Cytat:
Ot, ogólnie uważali, że zawód nauczyciela plastyki to będzie po prostu łatwy chleb , bo właśnie można zadać dzieciom temat "żeby coś narysowały" i po kłopocie.




lookatyouboy napisał:
W ramach zaliczenia miałam z kolegą przeprowadzić tam jedne zajęcia i akurat przypadła nam sztuka barokowa ( nie cała tylko kilku malarzy). Postanowiliśmy więc zrobić małą rebelię i przy okazji przedstawiania Caravaggia opowiedzieliśmy o wszelkich zakulisowych bezeceństwach jakie pojawiają się w jego biografii ( tak te wszystkie prostytutki jako Matki Boskie, biseksualizm, bójki i te sprawy padły na zajęciach w naszej skostniałej polskiej szkole łącznie z fragmentem filmu Jarmana). Pani nauczycielka wprawdzie niemal dostała zawału, ale uczniowie wydawali się zachwyceni Very Happy Tak więc da się jak się chce.


Haha, super pomysł! Dokładnie, zwłaszcza, że to już nie te czasy gdzie wideo w szkole to był rarytas.

lookatyouboy napisał:
Jak się okazało później pani dyrektor (jakies 20 lat na stanowisku) obawiała się, że jeśli zrobimy cokolwiek bardziej interesującego niż zwykłe zajęcia, wówczas rodzice będą tego potem wymagać od szkoły (!?!?!?) co najwyraźniej było strasznym złem ( to było 4 lata temu jakby ktoś myślał że opisuję głęboki PRL Very Happy).


Shocked

Choć z drugiej strony z taką postawą też się spotkałam - nie róbmy czegoś za dobrze bo będą wymagać więcej. A propos liceum usłyszałam też kiedyś od jednej z wykładowczyń, z którą konsultowałam jakiś bardziej wymagający wykład dla licealistów - "Ależ proszę pani, uczenie o sztuce współczesnej jest niebezpieczne bo wymaga przełamania schematów i granic, a nic nie jest tak bezpieczne jak ludzie myślący schematami."
Nie wiem czy się zgadzam, ale jakoś te słowa bardzo zapadły mi w pamięć.

Poza tym jeszcze dodam, że często w tym sektorze po prostu ciężko wyżyć - znaczy wiem, że zabrzmię jak malkontent, ale nie raz słyszałam o przypadkach niepłacenia za przeprowadzone warsztaty i w ogóle uznanie, że prowadzenie takich to sama frajda, więc co narzekamy.

lookatyouboy napisał:
Znam oczywiście wielu świetnych nauczycieli i metodyków, ale spora część ludzi , którzy mają jakąś pasję w zakresie nauczania raczej przestawiła się na współpracę z ngo, prywatnymi firmami albo placówkami kulturalnymi. Na dobrą sprawę to właśnie organizacje pozarządowe i placówki kulturalne ( często jest to ze sobą powiązane) zajmują się taką prawdziwą edukacją artystyczną, często zapraszając twórców do współpracy, albo "sprzedając" temat sztuki współczesnej w formie jakiś ciekawych warsztatów czy paneli dyskusyjnych. Tu niestety jest taki szkopuł , że raczej dotyczy to ( ze względów finansowych) tych większych miast, czyli na dobrą sprawę bardzo małego obszaru. Z racji też tego, że nikt w szkołach nie rozbudza żadnego afektu do działań artystycznych też nie dziw , ze ludzie nie walą drzwiami i oknami na takie zajęcia czy spotkania.


Dokładnie! Doskonałe podsumowanie. Choć muszę też powiedzieć co mnie irytuje ostatnio w takich inicjatywach - często z kilkoma organizacjami są powiązane te same osoby i po prostu odgrzewają swoje sprawdzone kotlety. Niby nic, ale po kilku latach uczestnictwa przychodzi znużenie ze strony uczestników.

lookatyouboy napisał:
Paweł Althamer i jego projekty związane z nurtem, który Artur Żmijewski określił jako właśnie "nurt sztuki zaangażowanej społecznie" ( nie padło to tutaj w żadnej wypowiedzi a jest to mój ulubiony aspekt sztuki współczesnej) i przykładem niech będzie tu jego projekt "Bródno" (choć ja uwielbiam jego Pomnik Pana Gumy wykonany zresztą z dzieciakami z biednych dzielnic Warszawy). No i takie działania - bezpośrednie, mają właśnie oswoić ludzi ze sztuką współczesną, której większosc ( ze wzgledu na obraz w mediach) się po prostu boi.


Kajam się, to ważny odłam i bardzo potrzebny. Embarassed
Choć często mam mieszane uczucia do działań twórców zaangażowanych. Mówią oni często o problemach ważnych, które trzeba poruszać, a które wypaczają. Czy przedstawiają w stereotypowym, krzywdzącym świetle bohaterów dramatów o których mówią. Są też tacy, którzy niepotrzebnie silnie upolityczniają swoje prace. I co najgorsze dość rzadko zdarza się ktoś kto naprawdę potrafi prowadzić dialog z tymi którym chce pomóc. Częściej kończy się na pokazaniu wizji artysty. Albo jeszcze gorsza rzecz - artyści bywają wykorzystania w działaniach gentryfikacyjnych.

A z Althamerem to jeszcze przypomniała mi się anegdotka z jednej konferencji czy panelu mówiącego o zarobach i ubezpieczeniu artystów - "No i przyjechali sobie artyści, złotym autobusem Althamera, żeby mówić o tym jak bardzo potrzebują wsparcia."

Sztuce zaangażowane szkodzi też to, że jest na "topie" i wydaje się być łatwa do zrobienia, ot wystarczy nakręcić filmiki z bezdomnym czy coś. (Cytat ze studentki szykującej się na zaliczenie).

lookatyouboy napisał:
Kulturoholizm właśnie zaczynał od social mediów jako fanpage z obrazkami ze sztuki współczesnej i naprawdę jest bardzo popularny - co znaczy, ze ludzie chcą jednak oglądać też rzeczy trudniejsze w odbiorze, a to jest bardzo pocieszające.


Znów się kajam. Embarassed Znam, lajkuje, aczkolwiek już nie śledzę. niestety stał się dla mnie kolejną z wielu stron która działa w internecie, ale w sumie jakoś się nie wybija. Właśnie to jest zawsze największą przeszkodą - jak mówić o sztuce, żeby było to ciekawe, przystępne i potrafiło utrzymać uwagę a nie być jednorazowe.

Cytat:
Natomiast wykorzystanie Kwejka do celów spamowania sztuką jest jak najbardziej trafnym pomysłem i bardzo skutecznym ( Marta Frej tak wypromowała przecież swojej memy). Ogólnie prawda jest taka, ze temat trzeba ładnie i dobrze sprzedać i tu cała filozofia. Smile


I największe wyzwanie. Wink Choć powiem szczerze, że lubię śledzić memy z kwejka, bo czasami śmieją ze sztuki w naprawdę śmieszny sposób. (Kilka nawet pokazywałam kilku profesorom czy krytykom i często odbiór był pozytywny przy tych ciekawszych). To jednak zrobił się on za bardzo "ultraprawicowy". Z serii tej spaczonej prawicy.

Cytat:
Retoryka pisania o sztuce... no jest jaka jest, ponoć w środowiskach akademickich też źle jest postrzegane tłumaczenie sztuki w ogóle.. Sad


Tak bo często, te tłumaczenia po prostu się ośmieszają i tylko namnażają stereotyp o sztuce do której da się dopisać każdą ideę. Często też tłumaczenia wydają się odbiorcy na siłę, bo ciężko w kilka minut wyjaśnić dobrze przełomowość takiego Malewicza.

Cytat:
Aczkolwiek ja też czasami mam tak, że w momencie gdy piszę na jakiś temat wymagający używania takiej a nie innej stylistyki to ciężko mi znaleźć jakieś synonimy żeby ten tekst był przyswajalny dla każdego.


Prawda. Aczkolwiek są też teksty zupełnie niezrozumiałe bez słownika. I to nie w opracowaniach naukowych, a w notkach promocyjnych czy w opisach prac na wystawie. Choćby popularne [link widoczny dla zalogowanych].

Cytat:
A w ogóle o co chodzi z Kozyrą też na dobrą sprawę zrozumiałam dopiero po tym jak odwiedziłam jej wystawę retrospekcyjną w Zachęcie. Przedtem kojarzyła mi się właśnie na zasadzie "tej od piramidy zwierząt" i "tej co zamordowała pieska" (co w ogóle jest nieprawdą ale takie info funkcjonowało w mediach).


Od siebie dodam, że ciekawie jej prace opisała w "Ciało i władza" Iza Kowalczyk. Krótki rozdział ale bardzo polecam, zwłaszcza, że pani Kowalczyk jak na to środowisko pisze bardzo przystępnie. Wink

Cytat:
(z rzeczy ciekawych: we Francji już od dawna na lekcjach ojczystego są solidne analizy obrazów, nie jak u nas sprowadzające się do krótkiej notatki encyklopedycznej w podręczniku)


Prawda, ale u nich w ogóle stosunek do kultury jest nieco inny niż u nas. Co jest oczywiście pokłosiem takiej a nie innej edukacji, toteż wiele jeszcze czasu minie zanim ich dogonimy.

Cytat:
ale uczący WOKu czy plastyki winni się ogarnąć. Aha, i mniej malowania, więcej przekazywania wiedzy - w podstawówce trzymanie pędzla ma sens, bo to jeszcze etap ćwiczenia zdolności manualnych, ale w gimnazjum? Nie krytykowałabym, gdyby taka praca była poprzedzona teorią, ćwiczeniem, jak uzyskać perspektywę,


Otóż to. Choć z drugiej strony tak naprawdę wiele osób po ASP, nie potrafi wykreślić poprawnej perspektywy. Już nie mówiąc o tych co z historią sztuki są na bakier.

Cytat:
U mnie tak było, kiedy uczyliśmy się o historii sztuki, to często potem tworzyliśmy coś nawiazującego do tych zagadnień. Ale ja przedreformowa jestem, jeszcze z ośmioletniej podstawówki.


Wiem, że klasy z podstawowym wokiem miały takie zajęcia u nas w liceum. Choć muszę zgodzić się, z akademikami, że na takie zajęcia w liceum to trochę szkoda czasu i przydałoby się więcej wiedzy ze współczesnej a nie, 20 zdjęć na klasę, na podstawie dziewczyny z perłą w ramach zaliczenia bloku związanego ze sztuką.

Jak dla mnie pomysł fajny, zgadzam się jednak, że w liceum nie bardzo. Choć dla gimnazjum/podstawówki może to być ciekawe.

Sama mam zawsze zagwozdkę gdy idę do licealistów, bo w sumie oczekuje się, że w zgodzie z programem przedstawię wagę wzroku w naszej kulturze i powiem jak odczytywać sztukę. Najlepiej jeszcze, żeby mówić o instalacjach tylko na podstawie reprodukcji. Z obrazami jest ciężko bo ginie faktura i skala, a co dopiero z takimi mydlanymi pracami Bałki.

Oczywiście dałoby się, np. zaaranżować salę zapachem tuż przed lekcją. Choć nie zawsze szkoły się zgadzają na takie ekstrawagancje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Manon dnia Nie 11:43, 15 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 14:11, 15 Mar 2015    Temat postu:

"Oczywiście dałoby się, np. zaaranżować salę zapachem tuż przed lekcją." - rozlać troszkę terpentyny?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9080
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 14:45, 15 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
Gayu, Kreaturko, sprawiacie, że zastanawiam się czy nie namówić paru koleżanek i otworzyć ocenialnii rysunkowej.


Tak! Proszę, proszę, proszę!

Cytat:
Plan jest taki, że pokazujemy tylko to co jest teraz i ma rokowania na przyszłość, bo skupiamy się tylko na sztuce debiutującej po 2000 roku. Będą ci znani i ci, znani nieco mniej. Będą też wyróżniający się debiutanci.


Czytałabym z wielkim zainteresowaniem! Szczególnie jeśli na blogu będziesz pisać tak interesująco, jak na forum.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:16, 26 Kwi 2015    Temat postu:

Manon kajam się za tak długie zwlekanie z odpowiedzią

Manon napisał:
To w takim razie możemy sobie przybić piątkę, właśnie min. siedzę na edukacji. Very Happy

Hajfaj! Wink



Cytat:
- praktycznie niewielkie grono osób interesowało się zgłębieniem jakiegokolwiek tematu związanego nie tylko z pedagogiką ale też historia sztuki ich średnio interesowała nie wspominając już w ogóle o sztuce najnowszej, do której mieli właśnie taki stosunek jak większa część społeczeństwa ( w sensie - be, brzydkie i po co to komu)

Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie studiują kierunki, które ich w żaden sposób nie fascynują. Jeszcze bym zrozumiałą, gdyby jakiś student był fanatykiem konkretnego okresu w historii sztuki, albo konkretnej metody pedagogicznej. Ale z reguły to wygląda tak, że żadnego tematu taki student bardziej nie zgłębia i nic go w danym kierunku nie ciekawi. A potem zostaje smutną panią/panem od plastyki z paprotką na biurku i telefonem w ręku ( tru story!)
Przy okazji, jeśli mogę zapytać z ciekawości- czemu uciekłaś ze specjalizacji pedagogicznej z krzykiem? Very Happy

Cytat:
"Ależ proszę pani, uczenie o sztuce współczesnej jest niebezpieczne bo wymaga przełamania schematów i granic, a nic nie jest tak bezpieczne jak ludzie myślący schematami."
Nie wiem czy się zgadzam, ale jakoś te słowa bardzo zapadły mi w pamięć.

Bo to prawda. Najlepiej o tym świadczy choćby rynek reklamy czy mody - jak szybko przyzwyczajamy się do jednych schematów, a gdy nam się znudzą od razu zastępujemy je innymi. Sztuka współczesna to przede wszystkim sztuka krytyczna, która wymaga od widza pogłębionej refleksji na konkretne tematy ( społeczne, polityczne, genderowe), a co gorsza, wyrobienia sobie własnej opinii.

Cytat:
Poza tym jeszcze dodam, że często w tym sektorze po prostu ciężko wyżyć - znaczy wiem, że zabrzmię jak malkontent, ale nie raz słyszałam o przypadkach niepłacenia za przeprowadzone warsztaty i w ogóle uznanie, że prowadzenie takich to sama frajda, więc co narzekamy.

Zdarza się, ale na szczęście coraz rzadziej. Kwestia natomiast np. opóźnień w płatnościach często jest związana z tym, że sporo takich warsztatów finansuje się po prostu z projektów unijnych i w tym momencie bardzo często zdarza się, że jednostka odpowiedzialna za przekazanie funduszy (np. gmina, albo Urząd Marszałkowski) zwlekają z przelewem. Wówczas organizator autentycznie często nie ma jak takich pieniędzy pozyskać aby zapłacić "podwykonawcom". Uwierz, ze dla organizatora to w żaden sposób przyjemna sytuacja ( a zdarza sie i tak, ze w ostatniej chwili np. wycofa się sponsor).

Cytat:
często z kilkoma organizacjami są powiązane te same osoby i po prostu odgrzewają swoje sprawdzone kotlety. Niby nic, ale po kilku latach uczestnictwa przychodzi znużenie ze strony uczestników.

A to już pewnie zależy od organizatora. Robienie w kółko tego samego jest bez sensu, ale z drugiej strony możliwe, że budżetowane instytucje nie chcą ryzykować ze względów finansowych i zatrudniać kogoś niesprawdzonego.
Cytat:
często mam mieszane uczucia do działań twórców zaangażowanych. Mówią oni często o problemach ważnych, które trzeba poruszać, a które wypaczają. Czy przedstawiają w stereotypowym, krzywdzącym świetle bohaterów dramatów o których mówią. Są też tacy, którzy niepotrzebnie silnie upolityczniają swoje prace. I co najgorsze dość rzadko zdarza się ktoś kto naprawdę potrafi prowadzić dialog z tymi którym chce pomóc. Częściej kończy się na pokazaniu wizji artysty. Albo jeszcze gorsza rzecz - artyści bywają wykorzystania w działaniach gentryfikacyjnych

Tutaj bardzo wiele zależy od organizatora i samego artysty. Poza tym taka "pomoc" często nie ma wymiaru materialnego.
- czasem chodzi bardziej o rewitalizację dzielnicy poprzez zmianę jej wizerunku a tym samym zniesienie stygmatyzacji ciążącej na mieszkańcach ( a więc niekoniecznie chodzi tu o gentryfikację obszaru miejskiego). Postrzeganie w danym mieście konkretnej dzielnicy ma ogromny wpływ np. na skuteczność w znalezieniu pracy zarobkowej jej mieszkańców, choćby szykany wywołują kompleksy, które uniemożliwiają wiarygodne ocenienie własnych możliwości.
- projekt zawsze ma charakter w pewien sposób reklamowy dla danej dzielnicy, ale tak naprawdę liczy się też na to, że odpowiednie osoby pochylą się nad problemami mieszkańców i być może poprzez nagłośnienie sprawy będą mogły pomóc w bardziej konkretny sposób
- w okół wydarzenia zazwyczaj pojawiają się media, tworzy się zainteresowanie - i nagle mieszkańcy z konkretnej dzielnicy stają się po prostu widoczni ( gdzie do tej pory wszyscy mijali ich obojętnie), mają szanse powiedzieć coś o sobie, co w zwykłej sytuacji nikogo by nie obchodziło.
- czasem projekty artystyczne z mieszkańcami dotyczą np. zaprojektowania wspólnie ogródka, placu zabaw czy innego miejsca, w którym ci ludzie będą mogli potem przebywać. Wówczas mieszkańcy bardziej o takie miejsce dbają, uważają po prostu, ze należy ono do nich i tym samym zapobiega się choćby wandalizmowi. przede wszystkim jednak pobudza "samopomoc spółdzielczą". Taki projekt uświadamia uczestnikom (często osobom wykluczonym), że jeśli tylko chcą to mogą coś zrobić wspólnie, że są możliwości do wykorzystania i nie są oni skazani na porażkę we wszystkim w co zamierzają się zaangażować.
- oczywiście te projekty są bardzo różne i czasami jakaś instalacja ma po prostu prowokować w przestrzeni miejskiej

Tej sytuacji z Althamerem niestety nie znam, albo słabo kojarzę więc ciężko mi się wypowiadać.

Cytat:
Znów się kajam. Embarassed Znam, lajkuje, aczkolwiek już nie śledzę. niestety stał się dla mnie kolejną z wielu stron która działa w internecie, ale w sumie jakoś się nie wybija. Właśnie to jest zawsze największą przeszkodą - jak mówić o sztuce, żeby było to ciekawe, przystępne i potrafiło utrzymać uwagę a nie być jednorazowe.

Nie ma obowiązku znać, więc nie ma co się kajać Very Happy Kulturoholizm (jako fp) w sumie wypłynął z zupełnie innych pobudek niż chęci edukacyjne, także jego funkcja faktycznie jest trochę niezdefiniowana, co pewnie wpływa na ogólny odbiór. Natomiast, niestety, o wiele większym zainteresowaniem cieszą się oczywiście same obrazki niż podlinkowane rzeczowe artykuły
Chociaż pewnie Paweł O. wiedziałby jak to sprzedać! Bo on się zna! Razz
A na marginesie popularność Kulturoholizmu na dobrą sprawę wynikła trochę z przypadku ( co właściwie jest dobrym znakiem ) i skoczyła piorunująco szybko. To początkowo w ogóle był fp duetu FRiKO, zrobiony właściwie tylko i wyłącznie dla znajomych, ewentualnie znajomych znajomych, na której Marta z Tomkiem udostępniali rzeczy jakie znaleźli w sieci i jakie zwyczajnie im się spodobały (i w sumie tak zostało).

Cytat:
I największe wyzwanie. Wink Choć powiem szczerze, że lubię śledzić memy z kwejka, bo czasami śmieją ze sztuki w naprawdę śmieszny sposób. (Kilka nawet pokazywałam kilku profesorom czy krytykom i często odbiór był pozytywny przy tych ciekawszych). To jednak zrobił się on za bardzo "ultraprawicowy". Z serii tej spaczonej prawicy.

To dlatego, że ponoć, jak się okazało, ugrupowania prawicowe przez długi okres czasu spamowały portale dla nastolatków ( plusowanie "jedynie słusznych" obrazków czy komentarzy, multum kont wypowiadających się za "jedyną opcją" - wszystko po to by wywołać chyba złudzenie jakoby społeczeństwo wyznawało inne poglądy niż "propagują" straszne i złe "media głównego nurtu"). Na szczęście na Kwejku coś się ostatni zmieniło na Kwejku ( właściciel? Bo ten poprzedni z tego co kojarzę był w ogóle Rosjaninem o dość konserwatywnych poglądach, czyli np. totalnie #nohomo i te sprawy).
Myślę, że podane w fajnej formie jak najbardziej ma szansę się sprawdzić. Smile

Cytat:
Tak bo często, te tłumaczenia po prostu się ośmieszają i tylko namnażają stereotyp o sztuce do której da się dopisać każdą ideę. Często też tłumaczenia wydają się odbiorcy na siłę, bo ciężko w kilka minut wyjaśnić dobrze przełomowość takiego Malewicza.

A wiesz, mi się wydaje, że jeśli się ośmieszają to może jedynie w oczach znawców. W kilka minut wytłumaczyć się nie da, ale zainteresować można, albo przynajmniej ciekawie nakreślić zasadność myślenia o Malewiczu jako przełomowym (choćby dyskutując z słuchaczami zadawać takie pytania by starać się ugryźć temat od innej strony). No to jest trochę tak jak ktoś studiujący matematykę może uważać, że program do liceum np. nie tłumaczy wcale tak do końca przełomowości niektórych teorii. Smile Albo akademiccy historycy mogą mieć problem z ujęciem znaczenia niektórych wydarzeń w programie szkolnym. Ale jednak rozmawia się z uczniami na temat np. dotyczący pobudek postaci historycznych i ich postępowania, nawet jeśli wnioski wyciągane przez grupę sa pobieżne a temat potraktowany bardzo ogólnikowo. Serio mam wrażenie, ze tylko historycy sztuki mają tu tak ogromny problem (wynikający w moim mniemaniu z pewnego snobizmu). Tak jakby ten Malewicz miał spaść ze ściany pod naporem złej lub szczątkowej interpretacji. Very Happy A to jest trochę tak jakby nie starać się tłumaczyć przyczyn wybuchu I Wojny Światowej, bo przecież będzie zbyt pobieżnie i (i tak nie zrozumio tępaki), albo nie mówić nic o rewolucji przemysłowej bo jakby nie patrzeć mentalność ludzi była wtedy inna i cokolwiek byśmy nie powiedzieli i tak nie zrozumiemy w 100% co faktycznie zachodziło.

Cytat:
Aczkolwiek są też teksty zupełnie niezrozumiałe bez słownika. I to nie w opracowaniach naukowych, a w notkach promocyjnych czy w opisach prac na wystawie. Choćby popularne [link widoczny dla zalogowanych].

Znam Smile Aczkolwiek widzę, że strona już nie jest aktywna Sad ( może przestali podpisywać obrazy?Very Happy )

Cytat:
Od siebie dodam, że ciekawie jej prace opisała w "Ciało i władza" Iza Kowalczyk. Krótki rozdział ale bardzo polecam, zwłaszcza, że pani Kowalczyk jak na to środowisko pisze bardzo przystępnie. Wink

Dzięki wielkie za polecenie Z przyjemnością przeczytam jak się odgruzuje z zaległych spraw Smile

Cytat:
wiele osób po ASP, nie potrafi wykreślić poprawnej perspektywy. Już nie mówiąc o tych co z historią sztuki są na bakier.

To wynika z polityki ASP dotyczącej przyjmowania kandydatów Smile Masz być kreatywny, a warsztatu nie musisz posiadać. Najśmieszniej, że na filmówkę maja te same kryteria Razz ( a film to głównie rzemiosło, noale...)

W każdym razie zdawaj relację z tego jak tam idzie przygotowywanie projektu, będziemy Cię mobilizować Very Happy Ogólnie bardzo bardzo wspieram takie inicjatywy, także mam nadzieję, że wszystko się uda Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:56, 26 Kwi 2015    Temat postu:

zaciekawiony - myślałam o mydle w kontekście Bałki i jego korytarza, ale terpentyna brzmi kusząco. Choć z drugiej strony już widzę te późniejsze skargi o podtruwaniu dzieci rozpuszczalnikiem.

lookatyouboy napisał:

Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie studiują kierunki, które ich w żaden sposób nie fascynują. Jeszcze bym zrozumiałą, gdyby jakiś student był fanatykiem konkretnego okresu w historii sztuki, albo konkretnej metody pedagogicznej. Ale z reguły to wygląda tak, że żadnego tematu taki student bardziej nie zgłębia i nic go w danym kierunku nie ciekawi. A potem zostaje smutną panią/panem od plastyki z paprotką na biurku i telefonem w ręku ( tru story!)


Postawa ta frapuje mnie i pociąga, choć w sumie tutaj chyba trzeba by się przyjrzeć całokształtowi polskiego szkolnictwa.

Cytat:
Przy okazji, jeśli mogę zapytać z ciekawości- czemu uciekłaś ze specjalizacji pedagogicznej z krzykiem? Very Happy


Nałożyło się kilka rzeczy. Wink

Po pierwsze, postawa moich koleżanek z grupy, wyglądająca jak powyżej.
Po drugie, na zajęcia na pierwszym roku, nie było żadnego prowadzącego z doświadczeniem jako nauczyciel plastyki (sic!), na drugim roku już ponoć lepsza sytuacja, na trzecim, tylko warsztatówka. Do tego doszło też bezkrytyczne podejście do obecnego stanu edukacji, bardzo zachowawcze podejście prowadzących, ograniczenie się praktycznie do podstawówki, skoro uprawnienia są na nauczanie wczesnoszkolne, podejście do roli rodziców na zajęciach, olewcze podejście środowiska do edukacji oraz upupianie roli edukacji w kształtowaniu programów. Czasem zastanawiam się czy był to dobry ruch, z drugiej strony na specjalności krytyka i promocja, podchodzę do wielu zagadnień bardziej edukacyjnie i widzę tu dla siebie mocne pole do manewru jeśli chodzi o edukację młodzieży, dorosłych czy programy edukacyjne w instytucjach.

Cytat:
Bo to prawda. Najlepiej o tym świadczy choćby rynek reklamy czy mody - jak szybko przyzwyczajamy się do jednych schematów, a gdy nam się znudzą od razu zastępujemy je innymi. Sztuka współczesna to przede wszystkim sztuka krytyczna, która wymaga od widza pogłębionej refleksji na konkretne tematy ( społeczne, polityczne, genderowe), a co gorsza, wyrobienia sobie własnej opinii.


Nic dodać nic ująć! Very Happy Choć w sumie sztuka też korzysta często z nośnych, medialnych tematów i czasem za bardzo idzie w stronę wymyślnej hermeneutyki. Nieszczęsne płótna Rothko więcej by zyskały gdyby zamiast czytać ich analizy je zobaczyć. Z drugiej strony takie pracy Iwony Demko, choć mogą śmieszyć i bawić, to bez kontekstu polityczno-społecznego nie mają w sobie tej "erotyki", jak by to powiedziała Sontag. Ot bez tego wszystkiego zdają się być nieco dziwacznymi, pociesznymi zabawkami.


Cytat:
Zdarza się, ale na szczęście coraz rzadziej. Kwestia natomiast np. opóźnień w płatnościach często jest związana z tym, że sporo takich warsztatów finansuje się po prostu z projektów unijnych i w tym momencie bardzo często zdarza się, że jednostka odpowiedzialna za przekazanie funduszy (np. gmina, albo Urząd Marszałkowski) zwlekają z przelewem. Wówczas organizator autentycznie często nie ma jak takich pieniędzy pozyskać aby zapłacić "podwykonawcom". Uwierz, ze dla organizatora to w żaden sposób przyjemna sytuacja ( a zdarza sie i tak, ze w ostatniej chwili np. wycofa się sponsor).



To prawda zdarzyło mi się być po jednej i po drugiej stronie. Dla obu te sytuacje są przykre, ale też i wzmacniają poczucie wypalenia u wielu ambitnych i ciekawych działaczy w tym zakresie.

Cytat:
A to już pewnie zależy od organizatora. Robienie w kółko tego samego jest bez sensu, ale z drugiej strony możliwe, że budżetowane instytucje nie chcą ryzykować ze względów finansowych i zatrudniać kogoś niesprawdzonego.


Wiele sytuacji w sztuce to sytuacje błędnego koła, z jednej strony stagnacja, z drugiej brak środków i zabezpieczenia ewentualnego ryzyka. Czasem zdarzy się szaleniec, który zaryzykuje i jeśli mu się uda, to cała machina choć na chwilę ruszy.

Cytat:
Tutaj bardzo wiele zależy od organizatora i samego artysty. Poza tym taka "pomoc" często nie ma wymiaru materialnego.
- czasem chodzi bardziej o rewitalizację dzielnicy poprzez zmianę jej wizerunku a tym samym zniesienie stygmatyzacji ciążącej na mieszkańcach ( a więc niekoniecznie chodzi tu o gentryfikację obszaru miejskiego). Postrzeganie w danym mieście konkretnej dzielnicy ma ogromny wpływ np. na skuteczność w znalezieniu pracy zarobkowej jej mieszkańców, choćby szykany wywołują kompleksy, które uniemożliwiają wiarygodne ocenienie własnych możliwości.
- projekt zawsze ma charakter w pewien sposób reklamowy dla danej dzielnicy, ale tak naprawdę liczy się też na to, że odpowiednie osoby pochylą się nad problemami mieszkańców i być może poprzez nagłośnienie sprawy będą mogły pomóc w bardziej konkretny sposób
- w okół wydarzenia zazwyczaj pojawiają się media, tworzy się zainteresowanie - i nagle mieszkańcy z konkretnej dzielnicy stają się po prostu widoczni ( gdzie do tej pory wszyscy mijali ich obojętnie), mają szanse powiedzieć coś o sobie, co w zwykłej sytuacji nikogo by nie obchodziło.
- czasem projekty artystyczne z mieszkańcami dotyczą np. zaprojektowania wspólnie ogródka, placu zabaw czy innego miejsca, w którym ci ludzie będą mogli potem przebywać. Wówczas mieszkańcy bardziej o takie miejsce dbają, uważają po prostu, ze należy ono do nich i tym samym zapobiega się choćby wandalizmowi. przede wszystkim jednak pobudza "samopomoc spółdzielczą". Taki projekt uświadamia uczestnikom (często osobom wykluczonym), że jeśli tylko chcą to mogą coś zrobić wspólnie, że są możliwości do wykorzystania i nie są oni skazani na porażkę we wszystkim w co zamierzają się zaangażować.
- oczywiście te projekty są bardzo różne i czasami jakaś instalacja ma po prostu prowokować w przestrzeni miejskiej


Oczywiście, że nie musi zaraz chodzić o gentryfikację. Po prostu projekty tego typu niosą za sobą to niebezpieczeństwo i dobrze by było żeby artyści działający w tej sferze mieli jego świadomość i na nie zważali. Chyba tu jest ważna kwestia i odpowiedzialności i tego jak się działa, bo można dużo pomóc i dużo zaszkodzić. Fajne są np. akcje jak wtedy gdy w Poznaniu na Stolarskiej artyści wsparli mieszkańców oczyszczanej kamienicy, moją zgrozę jednak budzą projekty jak ten gdzie na warszawskim osiedlu malowano "Czarny kwadrat na białym tle" a później robiono wycieczki, gdzie mieszkańcy poczuli się potraktowani jak śmieszne zwierzątka w zoo. Jestem bardzo za sztuką zaangażowaną, zwłaszcza taką, która przekuwa to zaangażowanie w rzeczywiste zmiany na lepsze. Niemniej uczulam i apeluję o większą odpowiedzialność artysty.

A co do Althamera to rzuciłam tak w ramach ciekawej anegdotki, znaczy jeśli już miałabym coś wytykać Althamerowi to akcje w CSW ze Żmijewskim gdzie Grzegorz Kowalski twierdził, że przesadzili i próbują jego nazwiskiem promować absurdalne sytuacje a nie dziedzictwo formy otwartej Hansena. Akcja z autobusem wydaje mi się niezłym, ironicznym pstryczkiem, ale znam ją tylko jako anegdotkę, więc nie znam całego tła.

A w ogóle a propos społecznego zaangażowania to przecież warto wspomnieć o rzeźbie społecznej Beuysa. To przecież jest niezwykle interesująca sztuka-zaprzeczenie ogólnego rozumienia sztuki, a jakaż inspirująca i ważna.

Cytat:
Chociaż pewnie Paweł O. wiedziałby jak to sprzedać! Bo on się zna! Razz


No fakt! Może czas zaangażować Pawła O.? Very Happy

Cytat:
To dlatego, że ponoć, jak się okazało, ugrupowania prawicowe przez długi okres czasu spamowały portale dla nastolatków ( plusowanie "jedynie słusznych" obrazków czy komentarzy, multum kont wypowiadających się za "jedyną opcją" - wszystko po to by wywołać chyba złudzenie jakoby społeczeństwo wyznawało inne poglądy niż "propagują" straszne i złe "media głównego nurtu"). Na szczęście na Kwejku coś się ostatni zmieniło na Kwejku ( właściciel? Bo ten poprzedni z tego co kojarzę był w ogóle Rosjaninem o dość konserwatywnych poglądach, czyli np. totalnie #nohomo i te sprawy).
Myślę, że podane w fajnej formie jak najbardziej ma szansę się sprawdzić. Smile


Dawno nie wchodziłam, muszę odświeżyć i wrócić do tego. Dziękuje za info! Smile

Cytat:
A wiesz, mi się wydaje, że jeśli się ośmieszają to może jedynie w oczach znawców. W kilka minut wytłumaczyć się nie da, ale zainteresować można, albo przynajmniej ciekawie nakreślić zasadność myślenia o Malewiczu jako przełomowym (choćby dyskutując z słuchaczami zadawać takie pytania by starać się ugryźć temat od innej strony). No to jest trochę tak jak ktoś studiujący matematykę może uważać, że program do liceum np. nie tłumaczy wcale tak do końca przełomowości niektórych teorii. Smile Albo akademiccy historycy mogą mieć problem z ujęciem znaczenia niektórych wydarzeń w programie szkolnym. Ale jednak rozmawia się z uczniami na temat np. dotyczący pobudek postaci historycznych i ich postępowania, nawet jeśli wnioski wyciągane przez grupę sa pobieżne a temat potraktowany bardzo ogólnikowo. Serio mam wrażenie, ze tylko historycy sztuki mają tu tak ogromny problem (wynikający w moim mniemaniu z pewnego snobizmu).


Zależy, myślę, że są też tłumaczenia takie, które chcą mówić prosto trudnym językiem i potem laik myśli - "ale o co chodzi z tą głębią, malarskością i innymi?". Niewątpliwie snobizm środowiska nie pomaga, tak samo jak marginalizowanie roli edukacji. Cóż, ostatnio jak był w Poznaniu Stach Ruksza, to w czasie dyskusji o kosztach społecznych, zwrócił parokrotnie uwagę na to, że w gruncie rzeczy sztuka stała się katalizatorem nowych podziałów społecznych. I coś w tym jest, skoro wciąż mówi się, że odbiorca sztuki musi być odbiorcą wykształconym. Na marginesie, ostatnio jak robiłam w ramach zajęć badania środowisk muzealnych na scenie sztuki współczesnej natknęłam się na małą uwagę w raporcie muzealników, gdzie zarzuca się właśnie muzealnikom brak wykształcenia w odbiorze nowszej sztuki. Cóż jeżeli wychowująca nas instytucja sobie nie radzi, to co dopiero my? Wink Prawda, zgadzam się z tobą całkowicie, ale też sobie myślę, że czasem można być już znużonym kolejnymi tłumaczeniami wydawałoby się podstawowych rzeczy. W tym miejscu rodzi się pytanie dlaczego, skoro nauka plastyki jest obowiązkowa trzeba tłumaczyć podstawowe zagadnienia z danego zakresu? Dlaczego w ogóle podnosi się dyskusję o sztuce, bez choćby wyjścia do galerii sztuki? Mam wrażenie, że nie dość, że nie rozmawia się z uczniami to nawet nie daje im się poznać sztuki. Może to kwestia kompetencji nauczycieli, może boją się, że nie będą w stanie sprostać pytaniom uczniów a propos sztuki. No i potem właśnie rodzi się pytanie jak tu mówić o Malewiczu, coby go nie niedowartościować, skoro samemu nie wie się właściwie o co chodziło. Nie chodzi mi o to, że nie można, bo można, ale ciężko bo trzeba samemu się chyba przełamać. Wiadomo, że nie przekażemy całej myśli suprematycznej w ciągu krótkiej pogawędki, ale zgadzam się z tobą, możemy nią skutecznie zarazić innych i w sumie o to chodzi, ale chyba w trybie "ja ci tu zaraz wszystko wytłumaczę tempaku i niełuku jeden" można łatwo o tym zapomnieć.

Cytat:
Tak jakby ten Malewicz miał spaść ze ściany pod naporem złej lub szczątkowej interpretacji. Very Happy


Hah. Uwielbiam to zdanie. Very Happy Prawda, chyba przy obronie niektórych dzieł, akademicy, fani, etc. za bardzo zamieniają się w obrończynie ałtoreczek a nie w edukatorów zarażających pasją.

Cytat:
Znam Smile Aczkolwiek widzę, że strona już nie jest aktywna Sad ( może przestali podpisywać obrazy?Very Happy )


Może, teraz o MOCAKu głośno w mediach bo dżender i dużo nie zawsze celnych usprawiedliwień. Także może odżyją. Wink

Cytat:
Cytat:
wiele osób po ASP, nie potrafi wykreślić poprawnej perspektywy. Już nie mówiąc o tych co z historią sztuki są na bakier.

To wynika z polityki ASP dotyczącej przyjmowania kandydatów Smile Masz być kreatywny, a warsztatu nie musisz posiadać. Najśmieszniej, że na filmówkę maja te same kryteria Razz ( a film to głównie rzemiosło, noale...)


Ej, ale ja akurat z tą polityką się zgadzam! Wink
Tylko, żeby tak potem ten warsztat można było nadrobić na studiach a nie. No a olewania historii sztuki nic na tych studiach nie usprawiedliwia, kurcze nie wymagam stuprocentowej frekwencji na każdym wykładzie i czytania całej dostępnej literatury, ale choćby minimum zainteresowania tematem skoro potem ma się dzieci tego uczyć. :/

Cytat:
W każdym razie zdawaj relację z tego jak tam idzie przygotowywanie projektu, będziemy Cię mobilizować Very Happy Ogólnie bardzo bardzo wspieram takie inicjatywy, także mam nadzieję, że wszystko się uda Smile


Póki co fundacja nam się rozpada i jak nie zbierzemy się do kupy i nie przegadamy pewnych spraw to projekt się niestety rozłamie. Sad Na pewno będzie blog, pytanie czy będzie jeden czy dwa i czy będzie w ramach projektu czy niezależny. Na dzień dzisiejszy powstaje ten niezależny, póki co mamy nową nazwę, logotyp, wstępny plan działalności i kilka tekstów, ale jeszcze wymaga nieco szlifów. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin