Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Scarlett O'Hara

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17370
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:46, 21 Maj 2010    Temat postu: Scarlett O'Hara

Scarlett O'Hara była socjopatką - tak sobie pomyślałam niedawno, kiedy to telewizornia przypomniała nam "Przeminęło z wiatrem".
Wydawać by się mogło, że dziewczynie takiej jak ona, zdecydowanej, odnoszącej sukcesy, kręcącej całym swym otoczeniem, do socjopatki daleko - ale jednak.
Po pierwsze, Scarlett nigdy tak naprawdę nie rozumiała ludzi. Gdzieś na początku powieści wspomniane jest, że traktowała relacje międzyludzkie jak działania matematyczne - jeśli dodamy to do tego, to wyjdzie nam to i nic innego nie może. To sprawdzało się w mocno skonwencjonalizowanym środowisku, w jakim dorastała, gdzie każdy postępował według sztywnych, ustalonych schematów, gdzie istniały silne wzorce "dżentelmena" i "damy". Scarlett widziała i rozumiała ten schemat, ale nie miała pojęcia, co się za nim kryje. Wiedziała, że postępując w określony sposób, wywoła określoną reakcję - ale gubiła się kompletnie, gdy ktoś się z tego schematu wyłamywał. Dlatego nigdy nie zrozumiała, dlaczego Ashley ożenił się z Melanią i nigdy nie rozszyfrowała Retta. Żeby to zrobić, musiałaby zastanowić się, co te osoby naprawdę myślą, czym się kierują - a ona nigdy w to nie wnikała, widząc tylko najbardziej zewnętrzną warstwę. Scarlett była kompletnie pozbawiona empatii.
Po drugie, Scarlett nie była w stanie wybiec myślą w przyszłość na tyle, by dostrzec dalsze konsekwencje swoich czynów. Koncentrowała się na bliskim, oczywistym celu, całkowicie ignorując to, co będzie potem. Widać to już na samym początku - Scarlett dąży do "złapania męża" i nie przychodzi jej do głowy, że osiągnięcie tego celu będzie oznaczało dla niej koniec tego, co tak kocha - zabaw, flirtowania i uwodzenia, że będzie musiała siedzieć statecznie, w ciemnej sukni, pod ścianą z innymi mężatkami, a tańczyć wyłącznie z mężem. Nie mówię, że Scarlett powinna się zdecydować na bycie singlem, nie w tych czasach - ale zdumiewające jest, że myśl o małżeństwie jako końcu rozrywek a początku obowiązków nawet nie zaświtała jej w głowie, wraz z myślą, że przecież jest jeszcze bardzo młoda i nic się nie stanie, jak poczeka rok-dwa. To jest może rzecz drobna, lecz bardzo charakterystyczna dla jej sposobu myślenia.
Drugi taki przykład to postępowanie Scarlett w sprawie tartaku. Dążąc do celu doraźnego, czyli zwiększenia zysków, zatrudnia więźniów - co skutkuje tym, że traci "ochroniarza", musi jeździć sama, narażając się na niebezpieczeństwo, aż w końcu zostaje napadnięta i ciąg dalszy znamy.
No właśnie, Scarlett i jej dążenie do zysków. Tu po raz kolejny objawia się to, że nie rozumie ludzi. Wydaje jej się, że jeśli zdobędzie majątek, automatycznie zyska szacunek tych wszystkich, którzy ją niegdyś odrzucili - co dowodzi tylko, jak bardzo nie zna ludzi, wśród których się wychowała i jak kompletnie nie potrafi pojąć ich sposobu myślenia. O ile Rett świadomie odrzuca konwenanse, Scarlett nawet nie rozumie, że to robi.
Po trzecie, Scarlett nie jest zdolna do bezinteresowności. Dostrzega ludzi wokół siebie tylko wtedy, jeśli może mieć z nich jakąś korzyść. Jedynym wyjątkiem jest tu - być może - jej matka, ale ona też nie jest w stanie zmienić charakteru córki. Z wszystkich pozostałych Scarlett stara się zrobić swe narzędzie i bardzo niewielu jest takich, którym udało się tego uniknąć. Właściwie, to chyba tylko Ashleyowi, bo przecież nawet Rett spełnia wszystkie jej zachcianki i tylko resztka instynktu samozachowawczego nakazuje mu nie zdradzać się z tym, że robi to z miłości.
Po czwarte, jak sobie coś jescze przypomnę, to napiszę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3515
Przeczytał: 30 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:31, 21 Maj 2010    Temat postu:

To wszystko prawda, ale razem z tym pokazano nam, czemu Scarlett stała się taka, tzn. ludzi nie rozumiała nigdy i nie była raczej zdolna do bezinteresowności, ale była też wychowaną w cieplarni panienką rzuconą w środek wojny, której nie chciała i nie rozumiała. To dążenie do majątku to nie tyle chęć akceptacji, ale prozaiczne "nigdy nie będę już głodna".
Cytat:

ale zdumiewające jest, że myśl o małżeństwie jako końcu rozrywek a początku obowiązków nawet nie zaświtała jej w głowie, wraz z myślą, że przecież jest jeszcze bardzo młoda i nic się nie stanie, jak poczeka rok-dwa.

Po pierwsze, była w odpowiednim wieku, ale już zaczynały się poganiania-narzeczeństwa trwały wtedy dość długo i Scarlett nie chała skończyć jak India. Po drugie wojna wywróciła wszystko do góry nogami i tylko dlatego jej matka zgodziła się na ekspresowy ślub.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Pią 13:33, 21 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17370
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:47, 21 Maj 2010    Temat postu:

Niedokładnie o to mi chodzi. Scarlett zdawała się traktować jako punkt honoru zdobycie męża jak najwcześniej, jakby to był jakiś wyścig. Fakt, że przez wojnę stało się to błyskawicznie wręcz.
Co do zdobywania majątku - oczywiście, ze w pierwszym rzędzie jest to chęć zapewnienia dostatku rodzinie, żeby już ani ona, ani nikt z jej bliskich nie był głodny - ale w tle wciąż jest ta myśl, że jak będę bogata, to wszyscy będą się znów ubiegać o moje względy, a ja im wtedy pokażę. Nie rozumiała, że dla Południowców stała się obca i nawet największe pieniądze nie pomogłyby jej w odzyskaniu pozycji w towarzystwie.
Przypomniało mi się też, z jaką totalną obojętnością odnosi się do swoich dzieci. Są, bo są, trafiły jej się jakoś tak, ale niech nie zawracają jej głowy, od czego mają niańki?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3515
Przeczytał: 30 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:54, 21 Maj 2010    Temat postu:

Scarlett nie chciała mieć męża jak najszybciej-lubiła flirt, zabawy i swoich adoratorów, ślub był dla niej dość mglisty na ten moment.
Co do dzieci- była za młoda, kompletnie niegotowa, nie kochała ich ojców. Trudno było się do nich przywiązać, sokoro od urodzenia zajmowały się nimi niańki. To był niestety standard tamtej epoki i miejsca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 11 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:04, 21 Maj 2010    Temat postu: Re: Scarlett O'Hara

Nigdy nie przebrnelam przez 'Przeminelo z Wiatrem', odniose sie wiec jedynie do tego:

Cytat:
Wydawać by się mogło, że dziewczynie takiej jak ona, zdecydowanej, odnoszącej sukcesy, kręcącej całym swym otoczeniem, do socjopatki daleko - ale jednak.


Dlaczeo - 'ale jednak'? Very Happy Kto ma byc socjopata, jak nie wlasnie osoba stanowcza, skuteczna i odnoszaca sukcesy? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17370
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:06, 21 Maj 2010    Temat postu:

No, może tu zaważyły moje wyobrażenia o socjopacie, jako osobniku nieprzystosowanym, który nie radzi sobie z rzeczywistością...
A co do zdobycia męża fakt - ona po prostu chciała wyjść za Ashleya, którego kochała, więc siłą rzeczy dążyła do tego, by stało się to jak najszybciej, a co dalej, to na to sobie gwiżdże.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasza
gen. Kolonas Waazon



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 2432
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:31, 21 Maj 2010    Temat postu:

Dodajmy jeszcze "pomyślę o tym jutro".

Odpychanie od siebie problemów, co może być zarówno "życiem chwilą", jak i czekaniem, że jutro "wszystko samo się ułoży" i nie ma co sobie głowy swoim zachowaniem zawracać.

Można to potraktować zarówno jako siłę charakteru (na zasadzie - nie pękajmy!), ale moim zdaniem jest to obawa przed przemyśleniem o tym co zdarzyło się Tu i Teraz i czekaniem na falę, która (jutro) znowu wyniesie w górę.
Odrzucanie tego, co dziś się zdarzyło, przeczekanie do jutra i brak refleksji DLACZEGO pewne czyny mają swoje konsekwencje, jest jednak łagodną socjopatią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 17:34, 21 Maj 2010    Temat postu:

kura z biura napisał:
No, może tu zaważyły moje wyobrażenia o socjopacie, jako osobniku nieprzystosowanym, który nie radzi sobie z rzeczywistością...


Nie, nie. Tutaj sie nie zgodze. Scarlett radzi sobie z rzeczywistoscia. Socjopata to ktos, kto sobie wspaniale wrecz radzi z rzeczywistoscia, ale Scarlett sobie radzi, ale socjopatka tez nie jest.
Socjopata to owszem ktos kto nie odczuwa empatii, ale jednoczesnie doskonale potrafi manipulowac ludzmi i ich emocjami, aby uzyskac to, co chce. Latwo osiaga swoje cele, po trupach oczywiscie, ale potrafi robic to tak, ze trupy nawet tego nie zauwazaja Wink
Scarlett nie rozumie emocji innych ludzi, chociaz stara sie nimi manipulowac i wykorzystuje kogo sie da. N.p. odbija narzeczonego siostrze. Gdzie sie da, Scarlett radzi sobie z rzeczywistoscia, tylko po prostu nie posiada instynktu samozachowawczego, kazacego jej zauwazac konwenanse i zachowywac sie "jak przystalo" w ramach otoczenia. Ona jest po prostu niezsocjalizowana, mimo odebrania starannego wychowania poludniowego.
Byc moze psychopatka owszem, skoro nie rozumie i nie czuje emocji innych, ale socjopatka nie. Wlasnie jako socjopatka umialaby przystosowywac sie do otoczenia i oczekiwan jak kameleon.

Scarlett nie rozumiejac emocji w rezultacie nigdy nie dostaje tego faceta, którego by chciala - ani Ashleya ani Rhetta. Gdyby byla socjopatka, obydwoje chodziliby jak po sznurku i tanczyliby jakby im zagrala. Albo zrezygnowalaby dawno temu z Ashleya, gdyby tylko zauwazyla, ze nie da sie on jej uwiesc i strategicznie poswiecila uwage Rhettowi i innym nadskakujacym jej ofiarom.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Pią 17:35, 21 Maj 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 17:42, 21 Maj 2010    Temat postu:

jasza napisał:

Odrzucanie tego, co dziś się zdarzyło, przeczekanie do jutra i brak refleksji DLACZEGO pewne czyny mają swoje konsekwencje, jest jednak łagodną socjopatią.


Niezajmowanie sie zdarzeniami przykrymi to tez jest hurraoptymizm oraz jakby to rzec, zdolnosc odsuwania rzeczy przykrych i uczuc przykrych, aby sie nie zalamac i nie wpasc w depresje. Swoja droga dosc przydatne, jesli ktos jest powiedzmy figura publiczna Very Happy
Natomiast brak refleksji nad skutkiem i przyczyna to zwykla nierozwaznosc. Nie wiem czy zaraz socjopatia, raczej apatia umyslowa Wink Która wykazuje przygnebiajaco wiele osób "co sie martwic planowaniem, jakos to bedzie" "da Bóg dzieci, da i na dzieci" "zima zaskoczyla drogowców" itp.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Pią 17:42, 21 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:44, 21 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Niedokładnie o to mi chodzi. Scarlett zdawała się traktować jako punkt honoru zdobycie męża jak najwcześniej, jakby to był jakiś wyścig. Fakt, że przez wojnę stało się to błyskawicznie wręcz.

Scarlett chciała mieć męża jak najszybciej, bo chciała zrobić na złość Ashleyowi, który wybrał inną. Coś na zasadzie - ja na ciebie na pewno nie poczekam, udowodnię, że też potrafię!

Dzieci ignorowała, bo nie kochała ojców, uważała, że jedno musi urodzić, żeby facet dał jej święty spokój. Nie chciała mieć dziecka, nie czuła instynktu macierzyńskiego, więc zostawiała je niańkom, co zresztą było wtedy normalne (sama Scarlett też raczej odczuwała większe przywiązanie do nańki niż matki).

Nie uważam, żeby Scarlett była socjopatką. Ba, uważam, że była jednym z bardziej normalnych bohaterów "Przeminęło z wiatrem". Była rozpieszczoną córeczką tatusia, wycackaną, ukochaną, piękną, znała tylko rozrywki i przyjemności - tak jej wypadło z urodzenia. A tu nagle odrzuca ją facet, którego pragnęła, w dodatku dla kobiety, którą uważała za o wiele gorszą, rodzice umierają, wybucha wojna, która odbiera jej wszystko, co kochała - ukochaną Tarę i ojca. Zaznaje głodu, brudu, jest ignorowana - na wojnie umierają mężczyźni, kto by się przejmował kobietą?
Kto by się nie pogubił w takiej sytuacji?

Nie rozumie ludzi wokół siebie - ale ludzie wokół niej to w dużej mierze marionetki, wtłoczone w konwenanse. Jest do tego przyzwyczajona do tego stopnia, że gdy Ashley i Melania po prostu się w sobie zakochują, nie może tego pojąć, przyjąć do wiadomości. Suellen zakochana? Scarlett (przynajmniej wtedy) nie była nigdy zakochana, więc jak ma to zrozumieć? Dla niej facet jest sposobem, drogą do celu. Jako mężatka może więcej niż panna lub wdowa, więc chce mieć męża. Przecież panny i wdowy nie miały praw - a ona chciała działać, mieć, żyć.

Tak naprawdę tylko ona i Rett wyłamują się z ramek bardziej niż pozwalają na to konwenanse (Melania i Ashley są przecież do bólu grzeczni), dlatego otoczenie gardzi nimi, nie znosi ich, obmawia przy każdej okazji. A powody są różne - np. niechęć do noszenia żałoby po mężu, którego nie tylko nie kochała, ale mało znała, bo większość małżeństwa spędził na wojnie.

Cytat:
Co do zdobywania majątku - oczywiście, ze w pierwszym rzędzie jest to chęć zapewnienia dostatku rodzinie, żeby już ani ona, ani nikt z jej bliskich nie był głodny - ale w tle wciąż jest ta myśl, że jak będę bogata, to wszyscy będą się znów ubiegać o moje względy, a ja im wtedy pokażę. Nie rozumiała, że dla Południowców stała się obca i nawet największe pieniądze nie pomogłyby jej w odzyskaniu pozycji w towarzystwie.

Ale ona zaznała głodu. Głodu zaznała jej rodzina. I to doświadczenie pokazało jej, że ten, kto ma pieniądze i jedzenie, ten może przeżyć, a potem - mieć władzę. Tego nauczyło jej życie nagle, brutalnie przewartościowując sielankę, jaką znała; czy to dziwne, że ciężko jej było równie szybko tę naukę porzucić?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17370
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:45, 21 Maj 2010    Temat postu:

Przejrzałam sobie specjalnie pierwszy tom pod tym kątem i okazało się, ze autorka otwartym tekstem pisze nieumiejętności zrozumienia ludzi przez Scarlett. Mężczyzn rozumiała w nikłym stopniu, a kobiet wcale, bo kobiety nigdy jej nie obchodziły. Nigdy nie odczuwała potrzeby posiadania przyjaciółki, bo każdą inną kobietę uważała za rywalkę jeśli chodzi o zdobywanie mężczyzn.
Nawiasem mówiąc, tę samą cechę prezentował jej ojciec. Mitchell pisze o zdobywaniu pozycji towarzyskiej przez Geralda - trwało to dziesięć lat, a on nawet nie zauważył, ze na początku sąsiedzi traktowali go z rezerwą, a potem zaakceptowali, ponieważ mimo wszystko, był szczerym, otwartym i uczciwym człowiekiem. Gerald tak samo jak Scarlett - widział wokół siebie pozory i nie wnikał, co kryje się głębiej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:49, 21 Maj 2010    Temat postu:

Cóż, to może z niezrozumieniem źle pamiętałam, czytałam to już dość dawno. Ale co do reszty się będę upierała Razz

No i - jeśli mam być szczera - większości otoczenia Scarlett pewnie też bym nie rozumiała Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Czw 9:36, 24 Cze 2010    Temat postu:

"Złapanie chłopa" to jak najbardziej był w tamtych czasach wyścig, jeżeli panna się zagapiła, wszystkie lepsze partie były już zajęte. Nie dziwię się Scarlett, że kobiety postrzegała jako rywalki - takie były układy, gdy nie trzymało się chłopa odpowiednio krótko i miało w otoczeniu inne młode kobiety, istniało ryzyko, że ktoś zdobycz odbije - patrz Scarlett i Stuart, Scarlett i Karol, Scarlett i Frank...

Poza tym postrzeganie małżeństwa było inne, miłość między małżonkami nie była warunkiem koniecznym. Związki, najczęściej aranżowane, wynikały z utylitaryzmu takiego czy innego - kwestii finansowych, chęci wyrwania się z dawnego środowiska (Ellen i Gerald), etc., etc. Mąż miał być "Południowcem i człowiekiem dumnym", a czy ten czy inny, to bez różnicy. W tej sytuacji umiejętne odgrywanie roli i wpasowywanie się w schematy społeczne było jedynym sposobem na przetrwanie.

Gerald był niewykształconym chłopem, subtelne gierki arystokracji były dla niego abstrakcją - nie tak go wychowano. Nie był zbyt spostrzegawczy, jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie, i tę cechę odziedziczyła po nim Scarlett. Odziedziczyła także miłość do pieniędzy (którą wojenna nędza jeszcze wzmocniła) i szczerość - Scarlett doskonale dostrzega nadęcie i sztuczność swojej klasy społecznej, tylko nie umie tak dobrze udawać...
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin