Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

RPF - niewinna fantazja czy obrzydliwość? (wydz.)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:31, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
rzekomej obrzydliwości RPF

Ale kiedy RPF po prostu są obrzydliwe Sad Ciężko nazwać inaczej wykorzystywanie jakiejś żyjącej sobie na prawdziwym świecie osoby jako elementu pornosa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Wampirza kapłanka z tatuażem



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2467
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:36, 04 Mar 2015    Temat postu:

Niofomune napisał:
Btw, jak byłam w gimnazjum, to też pisałam slashe. Tak mniej więcej raz na miesiąc sprawdzałam, czy przypadkiem nie da się mojego nicku połączyć z personaliami.


Ja w później podstawówce i gimnazjum wprawdzie nie pisałam/rysowałam ani slashu, ani pornoli, tylko opka i nieszkodliwe bazgroły, ale również miałam kuriozalny lęk przed tym, że ktoś obcy dokopie się do moich danych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:56, 04 Mar 2015    Temat postu:

Łee, czemu ominął mnie flejm Sad .

Nie rozumiem pisania rpf'ów.

Droga autorko opka, jeśli aż tak bardzo boli cię krytyka, to pisz do pamiętniczka (gdzie imho powinny trafiać takie rzeczy), a nie do netu. Net ma to do siebie, że dostępne w nim materiały czytają różni ludzie, którym niekoniecznie się to musi podobać. I mają prawo wyrażać niepochlebne opinie.

Mogę się założyć, że całkiem spora liczba rodziców nie ma zielonego pojęcia, co ich słodkie i niewinne dzieci wypisują w necie. Tak, przydałaby się jakaś kampania informacyjna na ten temat.

I tak bajdełejem: ja lubię czytać fanfiction. Ba, lubię czytać slashe. Ale kiepsko napisane fanfiction i zupełnie nieprawdopodbne psychologicznie slashe lubię czytać tylko zanalizowane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1053
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 11:12, 04 Mar 2015    Temat postu:

Łał, jaki cudowny temacik Smile

Nie znoszę rpf'ów. To obrzydliwe opisywać swoje zaślinione fantazje do prawdziwych ludzi.

Fanfiki uwielbiam, sama też piszę, ale na litość boską, tłumaczyć się, że to "tylko FF"? Jak już coś piszemy, to należy robić to dobrze. Ja traktuję FF jak każde inne opowiadanie, czyli ma być jak najlepsze Smile

Nastoletnia niedojrzałość - to wrzucanie wszędzie swoich danych! - jest jednak przerażająca...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2117
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:15, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal, pozwolę się niezgodzić z Twoim postem. Znaczy, absolutnie nie chcę negować Twoich odczuć, rozumiem skąd swego rodzaju zniesmaczenie, jednak chciałabym się odnieść do kilku punktów.

Cytat:
Ale jakoś tak w połowie wątku odniosłam niemiłe wrażenie, że udzielający się forumowicze nagle przyjęli pozycję "my jesteśmy tacy dorośli, a ty jesteś taką gówniarą, słuchaj naszych mądrości".

Tak, skojarzenie ze szkolną pogawędką jest tu wyraźne - tylko ja oczami duszy widzę uczennicę, która kręci się na krześle, żuje gumę i próbuje zbagatelizować całą sprawę, a po drugiej stronie stołu pedagoga, który próbuje na spokojnie wyjaśnić, w czym problem i powtarza do upartego pytania, które pozostają bez odpowiedzi - posty Ireny bardzo mi się podobały, tak swoją drogą. Inna sprawa, że kiedy jest jedna autorka plus jej przyjaciółka kontra bardzomnóstwo innych forumowiczów piszących na jednego jej posta sześć odpowiedzi, dyskusja staje się chaotyczna i odnosi się wrażenie, że przeprowadza się zmasowany atak, ale nie można kontrolować, ile osób napisze na ten sam temat w tej samej chwili.

Cytat:
Argument o rzekomej obrzydliwości RPF (piszę "rzekomej", bo mnie samą ni to ziębi, ni grzeje) pojawił się w dyskusji tak nagle (w każdym razie tak to wyglądało z perspektywy osoby czytającej cały wątek już dzisiaj rano), że wyglądał po prostu jak coś rzuconego, żeby podkreślić podejście "twoje opko jest zue a w ogóle to RPF!!!!!!1oneone!" i nie dziwię się konfuzji autorki pt. "czemu ze wszystkich rzeczy czepiają się akurat tego?".

Argument o RPF nie jest przecież nie wiadomo skąd, wszak autorka do swojego porno wykorzystuje w swojej publicznej fantazji prawdziwe osoby, gwiazdy k-pop, podane z imienia, nazwiska i zdjęcia. Jest problemem fandomów, że nie zauważają różnicy między pisaniem gejopka o Watsonie, a pisaniu o Freemanie z twarzą w spermie i po mojemu trzeba o tym mówić i wyczulać. Tym bardziej, że nie rzucono tu gołego hasła "RPF", tylko na różnorakie sposoby przedstawiono, w czym problem.

Cytat:
Tekst "A może wyślę opko twoim rodzicom?" sprawił, że się zwyczajnie skrzywiłam, bo, owszem, autorka postąpiła idiotycznie, udostępniając wszystkie swoje dane w Internecie, ale można było zwrócić jej na to uwagę w inny sposób i fakt, że dalej pojawiły się argumenty "no dobra, w sumie to nikt nie wysłałby tego jej rodzicom, w końcu sami nie byliśmy święci wink wink" niczego jak dla mnie nie zmienił.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to jak diametralnie zmienił się ton autorki, gdy padły dane rodziców. Do tej pory "lol, iks de pisze porno i co mi zrobicie, a tak wogóle to nie wiem o co ta spina xD", dopiero gdy stało się jasne, jak łatwo można uzyskać jej dane i faktycznie jej pisanina może mieć przykre konsekwencje, to widać po postach, że dotarła do niej groza sytuacji. To, że trafiła na ludzi, którzy nie obrócili tego przeciw niej, jest tylko kwestią szczęścia. Możemy dyskutować, czy takie mini terapie szokowe są etyczne, ale jeżeli ta mała przygoda i mentalny atak serca w obliczu groźby wykorzystania danych mają uchronić autorkę przed znacznie poważniejszymi konsekwencjami związanymi z tak lekkomyślnym udostępnianiem danych w przyszłości, to według mnie zdecydowanie było warto.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8745
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 14:16, 04 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
"Czy rodzice w dzisiejszych czasach serio nie interesują się co dzieciaki robią w sieci? Może to już czas na jakąś kampanię w stylu : Twoje dziecko pisze porno."


I tak i nie. Wielu rodzicow dlugo nie moze sie pogodzic z tym, ze ich dzieci maja seksualnosc, a jedyna reakcja czesto bywa pasywne ignorowanie takich informacji, albo aktywne zmuszanie dzieci do supresji tych odruchow (zamykanie w domu, kontrolowanie znajomych plci przeciwnej, pierscienie czystosci, religijna propaganda itp).
Jesli seksualnosc budzi sie w dwunastolatce - a budzi sie, co widac po pornoopkach - malo ktory rodzic bedzie wiedziec, co z tym zrobic, jak to ogarnac, bo jestesmy wytrenowani, ze w tym kontekscie o dzieciach mysla tylko pedofile. Niezaleznie od tego, jakie dzieci sa w istocie, jestesmy trenowani, zeby nie wiazac osob ponizej szesnastego roku zycia z seksem w zaden sposob. Nie dziwie sie wiec, ze dzieciaki biora sprawy we wlasne rece i probuja jakos sobie poradzic z nowym, nieznanym napieciem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:58, 04 Mar 2015    Temat postu:

Anka aka Eowyn napisał:
Mogę się założyć, że całkiem spora liczba rodziców nie ma zielonego pojęcia, co ich słodkie i niewinne dzieci wypisują w necie. Tak, przydałaby się jakaś kampania informacyjna na ten temat.


Ja mam wrażenie, że większość rodziców jest zaznajomiona z internetem na zasadzie - uzupełnię sobie profil na fejsbuczku i nie ma na dobra sprawę nawet pojęcia jak internet jest "wielki i szeroki". Wciąż są kampanie uświadamiające o niebezpieczeństwach w sieci i niestety nic to nie daje.... Pewnie dlatego, że trochę rodzice wychodzą z założenia, że sprawa na bank nie dotyczy ich dziecka, trochę dlatego, jak wynika z mojego doświadczenia, rodzice przerzucają obowiązek wychowania właściwie na szkołę. Podobnie potrafią być wręcz hipochondryczni pod względem różnych alergii czy np. kleszczy, do tego stopnia, że zabraniają dzieciom wchodzić do lasu czy nawet siedzieć na trawie, ale już zasady bezpiecznego przechodzenia przez ulice nie są wcale dla nich istotne. W końcu jak wiemy pszczoła jest bardziej niebezpieczna niż wpadnięcie pod rozpędzone auto. Podobnie jest chyba z kwestią internetu - niebezpieczeństwa są tam, gdzieś daleko, w dziczy, w lesie, ale przecież nie w cywilizacji, która jest dobra, przyjemna i "oswojona".

Bastet napisał:
W dodatku pisze złe porno Smile
Ale czemu my się dziwimy, że piętnastolatki piszą pornoski w ilościach hurtowych, skoro to jest ich cała wiedza o seksie? Ale to nie ten temat...

Tak, to też jest niestety smutna prawda... A swoją drogą może to jest jakaś myśl - skoro rodzice nie wyrażają zgody na edukację seksualną w szkołach, bo jak wiemy zdeprawuje to młode umysły ( hue hue), zaś uważają, że do takiej deprawacji nie prowadzi samowolka w sieci, to może czas na viralową kampanię edukacyjną w internecie? Może trzeba zaspamować wirtualnymi ulotkami fora i blogi gdzie młodzież się udziela?

Co do RPF to już kiedyś pisałam w tym temacie i podtrzymuję swoje zdanie. Tzn. mój stosunek do tego nurtu jest właściwie, podobnie jak u Mal, żaden i traktuję to raczej jako, zupełnie nieszkodliwą i trochę chyba niezrozumianą, ciekawostkę.
Bastet napisał:
Ale kiedy RPF po prostu są obrzydliwe

Tylko, że to, że ktoś uważa RPF za obrzydliwy ( oczywiście ma prawo tak sądzić), jest kwestią dość indywidualnego podejścia do, bądź co bądź, jednak całkiem popularnego nurtu. Nie wydaje mi się, że nasz prywatny, generalny stosunek do danego gatunku powinien być punktem wyjściowym oceny konkretnego opowiadania, książki czy filmu. Sporo osób uważa w ogóle slash za skrajnie obrzydliwy, a przecież byłoby niesłusznie podciągać pod taką wykładnię wszystkie FF powstałe w tej estetyce.
Karmena napisał:
To obrzydliwe opisywać swoje zaślinione fantazje do prawdziwych ludzi.

Hm... Jak to śpiewał kiedyś Tede w nieco prześmiewczym kawałku dotyczącym szołbizu "Być gwiazdą, gwiazdą, ludzi fantazją...". Chcemy tego czy nie, ale cały biznes rozrywkowy jest zbudowany właśnie na wszelkiego typu żerowaniu na naszych fantazjach, również, a może przede wszystkim - tych seksualnych. Owszem, z naszej perspektywy , zwykłych szaraczków, taki RPF może wydawać się dziwny, ale paradoksalnie dla kogoś kto jest sławny i dążył całe życie do tego by taką fantazją się stać, jest właściwie pożądany. Wcale by mnie też nie zdziwiło gdyby w przyszłości spece od PR wynajmowali ghostwriterów do pisania FF o gwiazdach na podobnej zasadzie jak dziś płacą tabloidom za rozsiewanie o nich plotek. Problem z RPF moim zdaniem jest taki, że:
- Przeżywamy swoisty "wtf?!", że w ogóle taki nurt istnieje (przyznam, że ja tak początkowo zareagowałam na to zjawisko). Tylko, że ten "wtf?!" bierze się chyba trochę z tego, że pewna fantazja, którą zwykle ludzie się nie dzielą między sobą ( wszyscy w jakiś sposób w końcu fantazjujemy o piosenkarzach czy autorach, choć oczywiście nie mówię, że w postaci slashu ) zostaje spisana i umieszczona w przestrzeni wspólnej. Innymi słowy zostaje ona nie tylko głośno wyartykułowana ale też staje się obiektem pewnego "współdzielenia" przez fanów, częścią wspólnego przeżywania tej samej fiksacji. Z jednej strony mamy więc poczucie "wykrzykiwania" w przestrzeni publicznej czegoś, co zwyczajowo pozostawało w sferze domysłu, z drugiej - często danej fantazji nie podzielamy i z tego braku "współdzielenia" wynika niezrozumienie tematu, czy wręcz negatywny stosunek do niego.
W rzeczywistości moim zdaniem RPF jest raczej wtórny względem samego FF i wywodzi się z bardzo tradycyjnej fascynacji gwiazdami show biznesu.
- jeśli jesteśmy częścią jakiegoś fandomu , czy zwyczajnie fanem danej osoby, to po prostu stajemy się bardzo opiekuńczy wobec jej wizerunku. Jak najbardziej rozumiem, że ktoś może uważać za brak szacunku ukazywanie swojego ulubionego aktora czy piosenkarza w niedwuznacznych sytuacjach, w których ten zapewne nigdy by się nie znalazł w realnym życiu. Tylko tutaj znów - wszystko zależy od tego jak w danym opku przedstawieni są bohaterowie, czy od kontekstu umieszczenia danej sceny erotycznej w fabule. Dla każdego jednak przekroczenie granic będzie czymś innym.
Pamiętajmy jednak, ze aktorzy czy piosenkarze są dorosłymi ludźmi - pozwólmy im decydować o sobie. To w końcu nie jest tak, że nie zdają sobie sprawy z tego zjawiska i gdyby faktycznie było ono dla nich obraźliwe czy szkodliwe już dawno posypałyby się pozwy.
Kazik napisał:
wszak autorka do swojego porno wykorzystuje w swojej publicznej fantazji prawdziwe osoby

To chyba kwestia sporna czy mamy do czynienia z prawdziwymi osobami czy raczej z pewnymi wizerunkami medialnymi bytującymi sobie w przestrzeni publicznej. W końcu jeśli napiszemy opoko o Hannah Montana to czy będzie to opoko o Miley Cyrus? A jeśli napiszemy opoko o Miley Cyrus to czy naprawdę piszemy opoko o prawdziwej Miley? Bo przecież prawdziwej Miley na dobrą sprawę nie znamy w ogóle.
Bardziej nieetyczne wydaje mi się jednak w takiej sytuacji opkowe uśmiercanie rodziny aktorów/piosenkarzy - w końcu oni nie pisali się często na to by być częścią danych fantazji.

E: Eh, znowu mi wyszedł esej.... Embarassed


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Śro 15:01, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:21, 04 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:

Bardziej nieetyczne wydaje mi się jednak w takiej sytuacji opkowe uśmiercanie rodziny aktorów/piosenkarzy - w końcu oni nie pisali się często na to by być częścią danych fantazji.



O, to to. Ale jeszcze gorsze jest robienie z dziewczyn piosenkarzy/aktorów wrednych biczy, które to tylko myślą jak zaszkodzić i upokorzyć opkowe Mary Sue.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:27, 04 Mar 2015    Temat postu:

Bastet napisał:
Mal napisał:
rzekomej obrzydliwości RPF

Ale kiedy RPF po prostu są obrzydliwe Sad Ciężko nazwać inaczej wykorzystywanie jakiejś żyjącej sobie na prawdziwym świecie osoby jako elementu pornosa.


Bastet, to jest oczywiście Twoje zdanie (innymi słowy - w moim mniemaniu nie obiektywny fakt) i jak najbardziej masz do niego prawo. Po prostu ja tego zdania nie podzielam, choć RPFów nie czytuję, nie jest to coś, co mnie jakoś tam kręci czy interesuje. (Poza tym, "RPF" odnosi się chyba bardziej ogólnie do fików o prawdziwych ludziach, niekoniecznie musi pojawiać się w tym porno.)

Widząc resztę postów wystąpię jednak w roli adwokata diabła: kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat? Te wszystkie ficzki o tym, jak OC (w domyśle: postać, z jaką autor/ka się utożsamia) spotyka celebrytę X są niczym innym, jak takimi właśnie dziecinnymi fantazjami, tyle że spisanymi i puszczonymi w Internet. Imo dyskutować można co najwyżej nad słusznością publikowania tego, nie samej natury takich wyobrażeń. W końcu bycie osobą znaną, a więc: "fajną", bogatą, podziwianą etc. wiąże się z tym, że masa ludzi (zwłaszcza młodszych) zwyczajnie się w takich osobach durzy. Innymi słowy, [link widoczny dla zalogowanych] jest częścią sławy, całkiem naturalną.

Co do parowania osób znanych ze sobą nawzajem - jak już pisałam, sama nie dokońca rozumiem fenomen, ale nie rozumiem też tak silnego hejtu na tę kategorię fików. Dopóki ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że jego fantazje to tylko fantazje, a opisywani przez niego/nią ludzie to tak naprawdę tylko i wyłącznie reprezentacje jego/jej wyobrażeń na temat charakteru, zachowań, hobby itp. aktora, a nie fakty - to niech sobie pisze, czyta albo tylko wyobraża - jego prawo. Dla mnie to zawsze wyglądało raczej tak: autor/ka ma jakieś tam wyobrażenie na temat dwóch aktorów - niejako obsadza ich w roli - tworzy więc fikcję i tychże aktorów w tej fikcji obsadza.

Zresztą, pisząc i czytając ficzki np. o Tonym Starku większość osób i tak wizualizuje sobie RDJ (także w przypadku scen erotycznych) Wink Skoro można sobie fantazjować (mniej lub bardziej niewinnie) na temat "Tony'ego Starka o twarzy RDJ", to ja widzę RPF raczej jako fantazjowanie na temat "ktoś-taki-mi-się-marzy o twarzy RDJ" i tyle.

No, ja po prostu nie mam wobec RPFów tak silnych uczuć jak (chyba) niektórzy tutaj i przechodzę nad ich istnieniem do porządku dziennego.

Kaziku, do kwestii RPFów, cóż, odniosłam się powyżej Smile Co do
Kazik napisał:
Cytat:
Tekst "A może wyślę opko twoim rodzicom?" sprawił, że się zwyczajnie skrzywiłam, bo, owszem, autorka postąpiła idiotycznie, udostępniając wszystkie swoje dane w Internecie, ale można było zwrócić jej na to uwagę w inny sposób i fakt, że dalej pojawiły się argumenty "no dobra, w sumie to nikt nie wysłałby tego jej rodzicom, w końcu sami nie byliśmy święci wink wink" niczego jak dla mnie nie zmienił.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to jak diametralnie zmienił się ton autorki, gdy padły dane rodziców. Do tej pory "lol, iks de pisze porno i co mi zrobicie, a tak wogóle to nie wiem o co ta spina xD", dopiero gdy stało się jasne, jak łatwo można uzyskać jej dane i faktycznie jej pisanina może mieć przykre konsekwencje, to widać po postach, że dotarła do niej groza sytuacji. To, że trafiła na ludzi, którzy nie obrócili tego przeciw niej, jest tylko kwestią szczęścia.

to ja przede wszystkim nie bardzo rozumiem, co argument "a co na to rodzice" w ogóle robi w czymś, co, zdaje się, miało być merytoryczną dyskusją na temat jakości opka (merytoryczną przynajmniej ze strony Forumowiczów, bo nie bronię w tym momencie autorki). Istniało jednak co najmniej pięć innych sposobów na zwrócenie autorce uwagi, że niemądrze postąpiła, udostępniając swoje dane, a jeżeli uważasz, że:
Kazik napisał:
[...] ta mała przygoda i mentalny atak serca w obliczu groźby wykorzystania danych mają uchronić autorkę przed znacznie poważniejszymi konsekwencjami związanymi z tak lekkomyślnym udostępnianiem danych w przyszłości, to według mnie zdecydowanie było warto.

pozwól, że się uśmiechnę, bo nie uwierzę, że w takiej formie, w jakiej zostało to zrobione działanie Ireny nie było (przynajmniej częściowo) nastawione na dostarczenie zainteresowanym rozrywki z reakcji autorki (dosyć niskiej rozrywki, moim zdaniem) oraz zwykłe ustawienie jej (żującej gumę uczennicy) do pionu. Jeżeli była w tym jakaś troska o autorkę, to wobec takiej formy rzucanych uwag wygląda na to, że bardzo mocno drugorzędna.

E: oczywiście zanim się rozpisałam i kliknęłam "wyślij", pojawiły się nowe posty Very Happy Pokrótce więc się do nich odniosę, a właściwie napiszę, że całkowicie zgadzam się z tym, co napisała lookatyouboy:

Cytat:
Tylko, że to, że ktoś uważa RPF za obrzydliwy ( oczywiście ma prawo tak sądzić), jest kwestią dość indywidualnego podejścia do, bądź co bądź, jednak całkiem popularnego nurtu. Nie wydaje mi się, że nasz prywatny, generalny stosunek do danego gatunku powinien być punktem wyjściowym oceny konkretnego opowiadania, książki czy filmu. Sporo osób uważa w ogóle slash za skrajnie obrzydliwy, a przecież byłoby niesłusznie podciągać pod taką wykładnię wszystkie FF powstałe w tej estetyce.


I jakkolwiek zgadzam się też z całą resztą, widzę jedną dziurę w argumentacji:
lookatyouboy napisał:
To w końcu nie jest tak, że nie zdają sobie sprawy z tego zjawiska i gdyby faktycznie było ono dla nich obraźliwe czy szkodliwe już dawno posypałyby się pozwy.

Tego bowiem nie jestem taka pewna - możliwe, że nikomu po prostu nie chce się, po pierwsze - walczyć z wiatrakami, po drugie - strzelać sobie w stopę poprzez pewnego rodzaju atak na własny fandom. Podejrzewam więc, że jednym to nie przeszkadza, a innych może jednak trochę uwiera, ale decydują się tego nie czytać/nie oglądać, w ogóle nie mieć z tym zjawiskiem kontaktu i zwyczajnie udawać, że nie istnieje.

Zresztą, no właśnie - Internet jest głęboki i szeroki, a gwiazdy to też ludzie i też mają do niego dostęp - ale tego typu treści zazwyczaj dostępne są głównie tym, którzy ich specjalnie szukają. Łatwo jest więc udawać, że RPF nie istnieje, jeżeli ktoś uzna, że nie będzie w stanie spojrzeć przyjacielowi z planu w oczy po ujrzeniu grafiki czy przeczytaniu ficzka Wink Najstraszniejsze moim zdaniem są sytuacje, w których prowadzący różne show czy "dziennikarze" przeprowadzający wywiady w środku programu mówią "a tak w ogóle, czy mógłbyś/mogłabyś odnieść się do TEGO?" i specjalnie pokazują gwiazdom grafiki i/lub fiki, brrr.

E2: drobne poprawki kosmetyczne

E3, bo nigdy nie przestanę edytować tego posta i wyjdzie mi z niego nowelka:
Anka aka Eowyn napisał:
Cytat:

Bardziej nieetyczne wydaje mi się jednak w takiej sytuacji opkowe uśmiercanie rodziny aktorów/piosenkarzy - w końcu oni nie pisali się często na to by być częścią danych fantazji.



O, to to. Ale jeszcze gorsze jest robienie z dziewczyn piosenkarzy/aktorów wrednych biczy, które to tylko myślą jak zaszkodzić i upokorzyć opkowe Mary Sue.

Chociaż zgadzam się z tym, że takie zagrania są niefajne, po prostu muszę zauważyć - takie działanie też niczym się nie różni od tego, jak niektóre nastolatki reagują na to, że ich obiekt westchnień (taki bardziej dostępny niż dowolny celebryta - powiedzmy, Zenek z 3c) ma dziewczynę. W niektórych kręgach (bo nie twierdzę oczywiście, że we wszystkich) dziewczęta bez oporów taką Kasię, Basię czy Asię obgadują, że wredna, że się nie umie ubrać, a w ogóle to Zenkowi byłoby lepiej z inną (w domyśle: z obgadującą Kasię, Basię lub Asię dziewczyną). Nie demonizujmy Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Śro 15:51, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1002
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:51, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat? Te wszystkie ficzki o tym, jak OC (w domyśle: postać, z jaką autor/ka się utożsamia) spotyka celebrytę X są niczym innym, jak takimi właśnie dziecinnymi fantazjami, tyle że spisanymi i puszczonymi w Internet. Imo dyskutować można co najwyżej nad słusznością publikowania tego, nie samej natury takich wyobrażeń.


Mamy cały temat o tym, sama zakładałam Smile:
http://www.sierzantundsaper.fora.pl/kacik-18,65/kiedy-fangirlowanie-zamienia-sie-w-seks-obsesje,4064.html

Co do argumentu o zuych RPFach - faktycznie, na pewnym etapie dyskusji zarzut "piszesz złe porno" został dość znienacka zastąpiony zarzutem "piszesz porno o biednych, realnie istniejących kolesiach". I nawet mnie nie zdziwiło, że autorka zareagowała lekkim WTF i "łomatko, wszyscy tak robią". Tyle że ten argument o RPF nie wziął się znikąd. Imo był reakcją na argumentację pierwszej obrończyni: "nie chcecie, to nie czytajcie, ona taka biedna, niewinna, przecież nie robi nic złego, a przez waszą krytykę będzie smutać". No więc zostało pokazane, że nie taka całkiem niewinna, nie do końca nic złego i że być może ktoś jeszcze mógłby mieć powody do smutania. Że potem dyskusja poszła w kierunku świętego oburzu na samo istnienie RPFów, to już inna sprawa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:53, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mel napisał:
Bastet, to jest oczywiście Twoje zdanie (innymi słowy - w moim mniemaniu nie obiektywny fakt) i jak najbardziej masz do niego prawo. Po prostu ja tego zdania nie podzielam, choć RPFów nie czytuję, nie jest to coś, co mnie jakoś tam kręci czy interesuje. (Poza tym, "RPF" odnosi się chyba bardziej ogólnie do fików o prawdziwych ludziach, niekoniecznie musi pojawiać się w tym porno.)

Widząc resztę postów wystąpię jednak w roli adwokata diabła: kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat? Te wszystkie ficzki o tym, jak OC (w domyśle: postać, z jaką autor/ka się utożsamia) spotyka celebrytę X są niczym innym, jak takimi właśnie dziecinnymi fantazjami, tyle że spisanymi i puszczonymi w Internet. Imo dyskutować można co najwyżej nad słusznością publikowania tego, nie samej natury takich wyobrażeń. W końcu bycie osobą znaną, a więc: "fajną", bogatą, podziwianą etc. wiąże się z tym, że masa ludzi (zwłaszcza młodszych) zwyczajnie się w takich osobach durzy. Innymi słowy, to jest częścią sławy, całkiem naturalną.


Tu się, niestety, nie mogę zgodzić.
Jest duża różnica między fantazjowaniem sobie "w cichości" na temat, dajmy na to, Chrisa Evansa, a publikowaniem tychże bardzo szczegółowych fantazji. W samym fantazjowaniu na temat idola nie ma nic złego, złe jest natomiast przesuwanie granicy. To są nadal żywi, myślący, czujący ludzie, więc nie wydaje mi się aż tak nieszkodliwe swobodne dysponowanie ich wizerunkiem. Fantazjować można i o Adasiu z 3c, co ma takie ładne oczy i nosi fajne koszulki. Tylko jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś pozwolił sobie na napisanie arcydzieła, w którym Adaś obciąga w męskiej toalecie Krzysiowi z 2b, następnie owo dzieło zawiesił na szkolnej tablicy ogłoszeń. I jeszcze się pod tym podpisał.

Zdaję sobie sprawę, że między Chrisem Evansem a Adasiem z 3c (sąsiadem z bloku, nauczycielem wuefu, tym kolesiem, co sprzedaje kanapki) jest pewna różnica - nazwijmy to dostępności - ale zarówno Evans jak i Adaś są ludźmi, którym należy się szacunek i prywatność. Fakt, że aktor będzie rozpoznawany przez milion osób, a Adaś tylko przez sto niewiele tu zmienia. Osoba publiczna to moim zdaniem nie szalet publiczny czy dziewka publiczna, z którą sobie każdy wedle potrzeb i upodobań, ale człowiek. I to należy uszanować.

Znany jest przykład żeńskiego zespołu muzycznego (nazwa mi umknęła, nie mam jak sprawdzić, ale to zrobię), który wytoczył proces twórcy porno fików z ich udziałem. I sprawę wygrały, ponieważ sąd potraktował to tak, jak powinien - jako zniesławienie.

Dlatego uważam, że publikowanie swoich fantazji o żyjących osobach, bez względu na to jakich, jest grubą nieprzyzwoitością.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:54, 04 Mar 2015    Temat postu:

Nagualini napisał:
Mal napisał:
kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat? Te wszystkie ficzki o tym, jak OC (w domyśle: postać, z jaką autor/ka się utożsamia) spotyka celebrytę X są niczym innym, jak takimi właśnie dziecinnymi fantazjami, tyle że spisanymi i puszczonymi w Internet. Imo dyskutować można co najwyżej nad słusznością publikowania tego, nie samej natury takich wyobrażeń.


Mamy cały temat o tym, sama zakładałam Smile:
http://www.sierzantundsaper.fora.pl/kacik-18,65/kiedy-fangirlowanie-zamienia-sie-w-seks-obsesje,4064.html


Przyznam, że wątek widziałam, ale nie zaglądałam, bo taaaki długi i jak ja mam nadrobić taką dyskusję? I jeszcze nie powtórzyć już raz podanych argumentów przy pisaniu posta? Embarassed

Bastet: pozwolę sobie nie cytować Twojego posta, żeby nie wyszło za długo i tylko się do niego odniosę. Rozumiem, że tak uważasz, jednak nadal nie zgadzam się z tym, że Twoje zdanie jest odpowiednikiem jakiejś obiektywnej, niepodważalnej prawdy i nadal go zwyczajnie nie podzielam. Ja nie widzę specjalnej jakościowej różnicy między tym, że jakaś nastolatka opowie o swoich fantazjach (erotycznych lub nie) na temat aktora kilku koleżankom z klasy, a tym, że podzieli się nimi z podobnie myślącymi ludźmi w Internecie. Różnica ilościowa nie przechodzi tu, moim zdaniem, w jakościową. Jak pisała lookatyouboy (i ja zresztą też), to raczej nie jest tak, że osoby znane nie zdają sobie sprawy z tego, że gdzieś tam ktoś (albo setki czy miliony "ktosiów") fantazjuje na ich temat i dopóki nikt RPFów nie podtyka im pod nos, nie dochodzi do jakiegoś niewybaczalnego naruszania granic.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Śro 16:01, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Śro 15:56, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Widząc resztę postów wystąpię jednak w roli adwokata diabła: kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat

*rzuca kamieniem, niewinna* Trzykrotnie byłam tru psychofanką (mam na myśli totalną obsesję, której podporządkowywałam całe życie i kontemplowanie obiektu tej obsesji 24/7 przez kilka miesięcy, tru story), ale nie, nie fantazjowałam w ten sposób o celebrytach i takie fantazje mnie zniesmaczały do potęgi, gdy dotyczyły moich idoli. (Tzn chętnie poznałabym np. Bezimiennych Ghouli z Ghosta, ale na zasadzie, że być może fajnie by się z nimi gadało, a i to nic pewnego.)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:58, 04 Mar 2015    Temat postu:

Cytat:
Widząc resztę postów wystąpię jednak w roli adwokata diabła: kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat?

Ja. I nie uważam, żeby akurat ten fakt sprawiał, że jestem jakaś dziwna. Chociaż to chyba nie w temacie, bo wydaje mi się, że clou programu to właśnie publikowanie tego.

E: racja, poprawione


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Niofomune dnia Śro 16:06, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3554
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Śro 16:05, 04 Mar 2015    Temat postu:

No, ja też sobie nie bardzo przypominam. Nawet mając 13 czy 14 lat.

Niofomune napisał:
...wydaje mi się, że clue programu to właśnie publikowanie tego.

Nie clue, tylko clou.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:06, 04 Mar 2015    Temat postu:

Dziewczyny (i Babatunde Wink ), przepraszam - nie nadążam z pisaniem postów Embarassed

Kreaturko, Niofomune, Babatunde - ok, uznaję Waszą niewinność i przyznaję, że, być może, w moim pierwszym poście trochę się zagalopowałam w hiperboli. Doprecyzuję więc: takie fantazjowanie na temat idoli (i nieważne, czy mówimy tu o marzeniach, że Harry z 1D będzie ze mną chodził za rękę, czy o tym, że poznam chłopaków z Rammsteina i będzie mi się z nimi fajnie gadało), choć, rzecz jasna, nie występuje u wszystkich nastolatek/nastolatków, nie jest niczym nienormalnym ani godnym potępienia, jeżeli już wystąpi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:11, 04 Mar 2015    Temat postu:

Bo zakochiwanie się w idolach jest na pewnym etapie nastolęctwa chyba wrecz podręcznikowe?

Inna sprawa, że kiedyś, zanim internet był powszechnie dostępny to jedynymi osobami, z którymi się o tym gadało były bliskie przyjaciółki. Teraz nastolatki mają możliwość upubliczniania swoich fantazji, więc automatycznie zjawisko wyszło na światło dzienne. No i ci nieszczęśni idole mają szansę się na takie rzeczy natknąć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:23, 04 Mar 2015    Temat postu:

Anka aka Eowyn napisał:
Inna sprawa, że kiedyś, zanim internet był powszechnie dostępny to jedynymi osobami, z którymi się o tym gadało były bliskie przyjaciółki. Teraz nastolatki mają możliwość upubliczniania swoich fantazji, więc automatycznie zjawisko wyszło na światło dzienne. No i ci nieszczęśni idole mają szansę się na takie rzeczy natknąć.

O, dokładnie to.

Co innego zwierzyć się sekretnie i prywatnie, a co innego walić z tym do Internetów, gdzie wszyscy do tego mają dostęp. Jeśli to zjawisko nie jest takie złe, to samo zniesławienie też nie jest złe.

Dzięki Internetowi nie ma już żadnych granic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:39, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
I jakkolwiek zgadzam się też z całą resztą, widzę jedną dziurę w argumentacji:
lookatyouboy napisał:
To w końcu nie jest tak, że nie zdają sobie sprawy z tego zjawiska i gdyby faktycznie było ono dla nich obraźliwe czy szkodliwe już dawno posypałyby się pozwy.

Tego bowiem nie jestem taka pewna - możliwe, że nikomu po prostu nie chce się, po pierwsze - walczyć z wiatrakami, po drugie - strzelać sobie w stopę poprzez pewnego rodzaju atak na własny fandom. Podejrzewam więc, że jednym to nie przeszkadza, a innych może jednak trochę uwiera, ale decydują się tego nie czytać/nie oglądać, w ogóle nie mieć z tym zjawiskiem kontaktu i zwyczajnie udawać, że nie istnieje.
Zresztą, no właśnie - Internet jest głęboki i szeroki, a gwiazdy to też ludzie i też mają do niego dostęp - ale tego typu treści zazwyczaj dostępne są głównie tym, którzy ich specjalnie szukają. Łatwo jest więc udawać, że RPF nie istnieje, jeżeli ktoś uzna, że nie będzie w stanie spojrzeć przyjacielowi z planu w oczy po ujrzeniu grafiki czy przeczytaniu ficzka Wink


Tzn. tutaj pewnie wiele zależy od tego jak działa dany PR ( na ile skutecznie odnajduje się w tym co dzieje się w fandomie) i jak do tego podchodzi. Może to zabrzmi dość brutalnie ale wedle zasad szołbizu osobisty stosunek aktorów czy muzyków do tego typu działań jest autentycznie drugorzędny. Decyzje są zależne w dużej mierze od ludzi odpowiedzialnych za marketing, od tego czy uznają oni takie zjawisko za szkodę wizerunkową czy jednak za całkiem niezłą okazję do zarobienia pieniędzy, lub też zupełnie przemilczą.


Mal napisał:
Najstraszniejsze moim zdaniem są sytuacje, w których prowadzący różne show czy "dziennikarze" przeprowadzający wywiady w środku programu mówią "a tak w ogóle, czy mógłbyś/mogłabyś odnieść się do TEGO?" i specjalnie pokazują gwiazdom grafiki i/lub fiki, brrr.


To już jest chyba kwestia w ogóle etyki dziennikarskiej. Sporo też pewnie zależy od dystansu do tematu samych aktorów czy muzyków, zgodzę się, ze sami zainteresowani nie zawsze wiedzą jak reagować na takie pytania (bo tez jest to całkiem nowy temat) no i zapewne jest spora różnica między tym, gdy padają one z ust dziennikarzy, a gdy padają z ust fanów.
Co którzy w temacie czują się dość dobrze poinformowani raczej plotki podsycają ( w końcu co za różnica czy parują Cię z kolega czy koleżanką z planu - mam wrażenie, że to te slashowe RPF jednak robią największe zamieszanie).
Dotychczas ogarnęłam tak porządnie Supernaturalowy fandom i moim zdaniem tam cała ekipa nie ma najmniejszego problemu z tego typu działaniami (z racji faktu, że ship Jensen/Jared przez długi czas był dość popularny jako alternatywa dla incestu i ta strona fandomu to nie jest to żadna tajemnica dla twórców serialu). Wręcz przeciwnie - obawiam się, że Misha Collins przeczytał więcej gejopek na swój temat niż chyba wymagałaby tego podstawowa znajomość tematu:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
A tutaj już Jude Law i bardzo słynne ostatnio pytanie o "man crash":
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=cx9qmItZnTs#t=62

Jeśli chodzi o RDJ i JL - tutaj przypomniała mi się dość dziwna
( żenująca? śmieszna?) akcja, gdy podczas promocji którejś części Holmesa dziennikarka całkiem na poważnie zapytała aktorów o ich romans. Very Happy Tak serio, serio. Niestety nie mogę znaleźć linka, nie wiem czy nie został usunięty.

die_Kreatur napisał:
nie fantazjowałam w ten sposób o celebrytach

Ale w jakiś sposób pewnie fantazjowałaś, to raczej kwestia dość indywidualna jak pisałam wcześniej - dotycząca tego gdzie ktoś stawia sobie granice ( albo co go po prostu kręci).
Pisałam też już o tym, ale tylko przypomnę, że "Velvet Goldmine" to film oparty na fantazji min. samego reżysera dotyczącej bardzo popularnego w latach 70 "shipu" Bowie/Jagger czy Bowie/Lou Reed. Haynes użył przy tworzeniu scenariusza mechanizmów właściwie takich samych jak przy tworzeniu Fan Fiction. I to jest bardzo dobry film.

Bastet napisał:
Co innego zwierzyć się sekretnie i prywatnie, a co innego walić z tym do Internetów, gdzie wszyscy do tego mają dostęp. Jeśli to zjawisko nie jest takie złe, to samo zniesławienie też nie jest złe.

O zniesławieniu prędzej można mówić w przypadku tabloidów, które fantazje własnych "dziennikarzy" podają jako oczywiste fakty. W przypadku FF mamy pewność, że mamy do czynienia z fikcją (chyba, że pojawia się podejrzenie o stalking wówczas sprawa powinna się zrobić poważniejsza).

Bastet napisał:
Zdaję sobie sprawę, że między Chrisem Evansem a Adasiem z 3c (sąsiadem z bloku, nauczycielem wuefu, tym kolesiem, co sprzedaje kanapki) jest pewna różnica - nazwijmy to dostępności - ale zarówno Evans jak i Adaś są ludźmi, którym należy się szacunek i prywatność.

Różnica jest taka, że plotki o romansach są codziennością szołbiznesu, tymczasem dla Adasia z 3c już niekoniecznie może to być "środowisko naturalne". Podobnie 14 latek może mieć problem z wytłumaczeniem sobie, że to tylko głupia fikcja, zaś dorosły człowiek w w życiu nie weźmie takiego opka na poważnie ( przynajmniej nie powinien).

Zgadzam się ogólnie z tym co pisze Mal. Żeby może wszystkim nam zrobiło się milej i abyśmy nie przejmowali się tak bardzo reakcjami swoich ulubionych aktorów na kwestię publikowanych fantazji na ich temat, podrzucam link do video, w którym Doug Walker (Nostalgia Critic) czyta slasha o sobie i swoim kumplu
( wersja z napisami). Pewnie gdyby ktoś napisał FF o mnie, to moja reakcja byłaby bardzo podobna, więc naprawdę - nie ma co demonizować.
https://www.youtube.com/watch?v=YVdEFLaYG3E

Anka aka Eowyn napisał:
jeszcze gorsze jest robienie z dziewczyn piosenkarzy/aktorów wrednych biczy, które to tylko myślą jak zaszkodzić i upokorzyć opkowe Mary Sue.

Tak, to też dość powszechne zjawisko. Wydaje mi się, że po prostu aŁtorkom i aŁtorom brakuje pomysłu jak rozwiązać taką sytuację ( no i trzeba byłoby pisać te nudne sceny zrywania, przepracowania tematu i w ogóle...). Tak jak Mal napisała - to jest kwestia takiej właśnie szczenięcej zazdrości. Z drugiej strony mam wrażenie, że ten motyw dość powszechnie przewijał się w komediach romantycznych - bohaterka poznawała "truloffa" ale ten był w związku z jakąś suchą karierowiczką, która oczywiście myślała tylko o sobie i o jego majątku. A tu przecież taka piękna i mądra Jeniffer Lopez na niego czeka więc w konsekwencji musi wybrać jedynie słusznie Very Happy (nie wiem czemu jakoś ta kalka kojarzy mi się akurat z JLo).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Śro 17:40, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8745
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 17:46, 04 Mar 2015    Temat postu:

"Owszem, z naszej perspektywy , zwykłych szaraczków, taki RPF może wydawać się dziwny, ale paradoksalnie dla kogoś kto jest sławny i dążył całe życie do tego by taką fantazją się stać, jest właściwie pożądany." -- Nie jestem pewna, na czym opierasz to przekonanie.

Co do kwestii rodziców:
- samo zwrócenie uwagi na fakt, że każdy, kto chce może sobie wyguglać dane osobowe autorki uważam za pozytywne. Tym razem trafiło na nasze forum, ale innym razem mogło na kogoś niebezpiecznego, kto może chciałby wcielić fantazje autorki w życie bez jej woli.

- cieszę się jednak, że do faktycznego kontaktu z rodzicami nie doszło. Nie wiadomo, jacy są ci ludzie, jakie mają metody wychowawcze, cała sprawa mogłaby przynieść autorce więcej szkody niż pożytku. Pomyślcie o ludziach, którzy w najlepszej wierze głodzą swoje dzieci albo wysyłają je na popaprane obozy przetrwania. Nie wiecie, kim są ci ludzie, jak reagują, co myślą na tak kontrowersyjny temat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Śro 17:53, 04 Mar 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
nie fantazjowałam w ten sposób o celebrytach

Ale w jakiś sposób pewnie fantazjowałaś, to raczej kwestia dość indywidualna jak pisałam wcześniej - dotycząca tego gdzie ktoś stawia sobie granice ( albo co go po prostu kręci).
Hm, nadal nie. Jarała mnie ich twórczość, to co sobą reprezentują, klimat, ich sposób bycia - byli dla mnie czymś pomiędzy guru a współtwórcami fandomu.
E: oczywiście w przypadku Ghosta ciekawiło mnie, jak godzą życie z byciem w tajemnicy satanistycznymi gwiazdami rocka albo jak mają napisane umowy (gdyż Ghost ukrywa swoją tożsamość), ale raczej ciekawiło mnie to tak po ludzku, jak jest zrobione.


Ostatnio zmieniony przez die_Kreatur dnia Śro 17:59, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:06, 04 Mar 2015    Temat postu:

gayu, ja się do tego odniosę, bo chyba ja o tym napisałam - nie chodziło mi o sam fakt zwrócenia autorce uwagi, tylko o sposób, w jaki to zostało zrobione.

Kreaturko, no widzisz, czyli trochę tam sobie jednak fantazjowałaś na temat ich życia Wink Fantazje z serii "ciekawe, jak sobie radzą z [wstaw dowolne, np. tę kwestię kontraktów], może tak? a może inaczej?" i "hm, jakoś ich życie musi wyglądać" moim zdaniem tylko treścią różnią się od fantazji "ciekawe, czy X mógłby pocałować Y i w jakich okolicznościach?". (Żeby uściślić: nie próbuję nikomu wciskać nic na siłę, tylko po raz kolejny zaznaczam, że fantazjowanie na temat idoli jest na pewnym etapie całkowicie normalne, nawet jeżeli akurat nam się to nie przydarzyło albo przydarzyło się w niewielkim stopniu.)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 18:08, 04 Mar 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
"Owszem, z naszej perspektywy , zwykłych szaraczków, taki RPF może wydawać się dziwny, ale paradoksalnie dla kogoś kto jest sławny i dążył całe życie do tego by taką fantazją się stać, jest właściwie pożądany."

-- Nie jestem pewna, na czym opierasz to przekonanie.

To takie generalizowanie, że każda sławna osoba wybrała daną ścieżkę kariery właśnie z myślą o sławie. A może dla niektórych rozpoznawalność to właśnie efekt uboczny?

Nie wiem, na ile psychika członków mojej rodziny różni się od psychiki znanych aktorów i muzyków, ale kiedy oni odkryli w necie opko o wampirach najeżone ich nazwiskami (nie mojego autorstwa), czuli się bardzo dotknięci. Choć żadnych seksów tam nie było Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:13, 04 Mar 2015    Temat postu:

Melomanka napisał:
gayaruthiel napisał:
"Owszem, z naszej perspektywy , zwykłych szaraczków, taki RPF może wydawać się dziwny, ale paradoksalnie dla kogoś kto jest sławny i dążył całe życie do tego by taką fantazją się stać, jest właściwie pożądany."

-- Nie jestem pewna, na czym opierasz to przekonanie.

To takie generalizowanie, że każda sławna osoba wybrała daną ścieżkę kariery właśnie z myślą o sławie. A może dla niektórych rozpoznawalność to właśnie efekt uboczny?


No, ja generalnie mam wrażenie, że dla większości aktorów, których lubię za to, co robią, w co się angażują i co mówią w wywiadach, bycie rozpoznawalnym to raczej nie był cel sam w sobie.

Melomanko, ale to opowiadanie zawierało imiona i nazwiska Twoich bliskich, czy po prostu zbieżność nazwisk?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:16, 04 Mar 2015    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Doug Walker (Nostalgia Critic) czyta slasha o sobie i swoim kumplu

Tylko warto nadmienić, że:
a)ten slash powstał niejako na ich wyzwanie,
b)nie jest o Dougu Walkerze, tylko o Nostalgia Criticu - postaci wymyślonej przez Walkera i przez niego odgrywanej oraz o innej postaci, wymyślonej przez innego gościa.

Gdyby Doug przeczytał fik o tym, jak jego, Douga Walker żona, wredna suka, ginie śmiercią tragiczną, a tenże Doug w ramach pociechy ląduje w ramionach Noah Antwilera (Spoony) to podejrzewam, że tak śmiesznie by już nie było.

lookatyouboy napisał:
Dotychczas ogarnęłam tak porządnie Supernaturalowy fandom i moim zdaniem tam cała ekipa nie ma najmniejszego problemu z tego typu działaniami

A ja z kolei widziałam wiele wywiadów z Tomem Hiddlestonem, który również jest namiętnie wykorzystywany do takich celów (Hiddlesworth) i jakoś facetowi nie było do śmiechu z tego powodu. Może go to, nie wiem, rani?

gayaruthiel napisał:
Nie jestem pewna, na czym opierasz to przekonanie

Też się zastanawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 19:07, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Melomanko, ale to opowiadanie zawierało imiona i nazwiska Twoich bliskich, czy po prostu zbieżność nazwisk?

Akurat imiona były zmienione (bo nie pasowały do konwencji), ale nazwiska absolutnie nie mogły być przez nikogo z rodziny uznane za dobrane przypadkowo - moi przodkowie z trzech pokoleń wstecz mieli iście opkowe nazwiska, długie, kwieciste, dwuczłonowe, austriacko-włosko-rosyjske.

E: Literówka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Śro 19:08, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:26, 04 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Melomanka napisał:
gayaruthiel napisał:
"Owszem, z naszej perspektywy , zwykłych szaraczków, taki RPF może wydawać się dziwny, ale paradoksalnie dla kogoś kto jest sławny i dążył całe życie do tego by taką fantazją się stać, jest właściwie pożądany."

-- Nie jestem pewna, na czym opierasz to przekonanie.

To takie generalizowanie, że każda sławna osoba wybrała daną ścieżkę kariery właśnie z myślą o sławie. A może dla niektórych rozpoznawalność to właśnie efekt uboczny?


No, ja generalnie mam wrażenie, że dla większości aktorów, których lubię za to, co robią, w co się angażują i co mówią w wywiadach, bycie rozpoznawalnym to raczej nie był cel sam w sobie.


Tak, trochę generalizowałam i ogólnie niezbyt fortunnie się wyraziłam. Nie chodziło mi w sumie o to, że sam RPF może jest pożądany, ale fantazja której takie opowiadanie jest wynikiem.
Niekoniecznie musi to być fantazja seksualna i niekoniecznie dotycząca tylko danej osoby - część RPF bardzo mocno balansuje na granicy pomieszania rzeczywistości i fikcji zawartej w wytworach artysty, np. miesza się życie muzyków z tekstem ich piosenki (po to aby pobawić się genezą powstania utworu) czy życie aktorów i ich osobowości z fragmentami scenariusza filmowego albo z filmowymi bohaterami, których odgrywają.
Nie chodziło mi także o to, że znane osoby dążą tylko do sławy ( przy czym niektórzy dążą i dla nich osiągnięcie tego celu będzie pożądane, dla innych jest to ważna cześć pracy, dla kolejnych będzie to tylko wypadkowa ich działania - co nie oznacza, ze z niej nie skorzystają).
Chęć bycia czyjąś "fantazją" niekoniecznie musi też oznaczać stawianie siebie samego na piedestale, w pierwszej kolejności, spowodowane jedynie chęcią uwielbienia dla swojej osoby. Wytwór artystyczny, którym artysta się dzieli z publicznością jest również "fantazją" zachodzącą na linii twórca - odbiorca. Innymi słowy nie trzeba chcieć być sławnym, aby ta zależność zachodziła. Można wręcz publiczności unikać, jak w przypadku Banksyego czy zrezygnować z rozpoznawalności jak Daft Punk. Wręcz w przypadku tych twórców część odbiorców będzie pewnie nadpisywać znaczenia tym samym generując jakiś obraz tych artystów zapewne zupełnie niepokrywający się z rzeczywistością. Tak czy inaczej zainteresowanie ich sztuką wzrasta na równi z zainteresowaniem ich osobami (wiele więc zależy od tego jak artysta ogrywa taką sytuację, ale lepiej jeśli ta zależność zachodzi niż jeśli jej nie ma).
Nie zapominajmy też, że mamy coś takiego w kulturze jak etos poety wyklętego czy pobudzające wyobraźnie życiorysy gwiazdy rocka oparte o słynne "żyć szybko, umierać młodo". Na byciu czyjąś "fantazją" kariery właściwie pobudowali Presley, Monroe , wspomniani wcześniej Bowie czy Jagger, nie uważam, że ten fakt dyskwalifikuje w jakikolwiek sposób ich dorobek. W dużej mierze chodzi w końcu o budowanie pewnego mitu - owszem czasem celowo, czasem nie. Jednakowoż to mit właśnie wokół postaci Jamesa Deana na dobre zmienił odbiór popkultury.
Tak czy inaczej fantazja jest pożądana - bo korzyści z bycia "kultowym" albo po prostu opinii, ze jesteśmy w czymś dobrzy są całkiem spore (ot choćby lepsze role czy możliwość zarabiania na tym co się lubi - pominę już satysfakcję jaką może dawać wpływ na innych, młodszych twórców). Skutkują też w pewnym momencie większą wolnością artystyczną.
Dochodzą też względy finansowe, czego chyba nie muszę tłumaczyć - im większa fiksacja tym owszem, może i więcej dziwactw czy niebezpieczeństw, ale też większe zarobki (rzecz może drugorzędna dla samego artysty ale dla jego ekipy i ludzi którym daje prace, lub którzy inwestowali w jego karierę już całkiem istotna).

Poza tym pomijamy tu dość ważną rzecz - dla części fanów, tak jak tutaj dla większości z was, RPF będzie będzie obrazą dla danego aktora czy muzyka, ale zważcie na to, że dla osób, które piszą takie opowiadania są one pewnym, może dziwnym, ale na pewno całkiem oryginalnym, wyrazem przecież uwielbienia dla swojego idola.
Jeśli ktoś faktycznie nie znęca się celowo nad bohaterem, to sporo zależy w takiej sytuacji od kontekstu w jakim "używamy" naszych ulubieńców, czy od tego jak jest napisane konkretne opowiadanie. I tak jak pisała Mal - to jest takie obsadzenie "aktorów" w jakiejś roli. Niekoniecznie ta rola musi być dla nich upokarzająca.

Rozumiem, że ktoś stając się przedmiotem opowieści w takim fiku mógł się w jakiś sposób poczuć dotknięty ale znów dla kogoś innego będzie to powód do tego by się z siebie pośmiać.

Może to co pisze wychodzi trochę pokracznie, ale sam temat funkcjonowania fantazji w popkulturze czy rozgraniczenia wizerunków artystycznych, twórczości a prywatnych osób jest dość skomplikowany.
Najprościej jest o tym powiedzieć w ten sposób, ze w pewnym momencie sam wizerunek zostaje praktycznie oderwany od oryginalnego twórcy czy konkretnej osoby, przykładem niech będzie Che Guevara i jego losy w popkulturze. Może tak to najlepiej zrozumieć. Tym samym własny wizerunek również może być przedmiotem twórczości artystycznej, jak w przypadku Lady Gagi czy Bowiego



E:
Bastet napisał:
nie jest o Dougu Walkerze, tylko o Nostalgia Criticu - postaci wymyślonej przez Walkera i przez niego odgrywanej oraz o innej postaci, wymyślonej przez innego gościa.


Tak, mój błąd, jednak wciąż z mojej perspektywy w większości przypadków jeśli chodzi o osoby publiczne mamy do czynienia z personami medialnymi, często wykreowanymi na potrzeby mediów. Jak np. Justin Bieber w roli słodkiego chłopaczka. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć ile XY jest w rzeczywistości w XY ponieważ nie znamy tych ludzi osobiście, a spora część wystąpień to po prostu medialna kreacja, nawet jeśli dana osoba nie wymyśla sobie ku temu odpowiednich pseudonimów i występuje pod swoim nazwiskiem.

Bastet napisał:
Gdyby Doug przeczytał fik o tym, jak jego, Douga Walker żona, wredna suka, ginie śmiercią tragiczną, a tenże Doug w ramach pociechy ląduje w ramionach Noah Antwilera (Spoony) to podejrzewam, że tak śmiesznie by już nie było.


Jak już wcześniej pisałam - kwestia wciągania do ff osób z rodziny czy też co gorsza torturowania ich albo uśmiercania wydaje mi się nieetyczna jako, że te osoby są w sumie tylko przypadkowymi postaciami dramatu, stąd ich wykorzystywanie na rzecz własnych projekcji wydaje mi się dyskusyjne. Poza tym samo znęcanie się nad bohaterami RPF (nie ważne czy znanymi czy nie) nosi znamiona wyżywania się i pod tym kątem może być odbierane jako obraźliwe. Pisanie jednak o tym, że ktoś kogoś kocha już raczej obraźliwe być nie powinno, niezależnie jak bardzo byłoby oderwane od rzeczywistości. A wizja Douga lądującego w ramionach Noah jakoś niesamowicie mnie rozśmieszyła ( przepraszam...) Nie wiem tak w ogóle czemu zakładacie, że wszystkie RPF polegają na uśmiercaniu czyjejś rodziny, obrażaniu i torturowaniu samych zainteresowanych czy w ogóle jakiejkolwiek pornografii ( albo tylko i wyłącznie pornografii). Chyba tak nie jest (choć pewnie musiałabym ich więcej przeczytać aby mieć jakiś konkretny obraz, ale serio wydaje mi się, ze to zależy od jakości pisania i od priorytetów postawionych sobie prze autora)
Może faktycznie ten konflikt polega na tym, że część osób uważa, że RPF obraża ich ulubieńców, a ta druga cześć, która pisze lub czyta takie FF, że wręcz przeciwnie - że to wyraz jak najbardziej szczerego uwielbienia do ich idola?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Śro 20:04, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Śro 19:41, 04 Mar 2015    Temat postu:

[czuje się naprawdę okropnie, wtrącając się z jednym bełkotliwym zdaniem]
Rozumiem różnicę między wizerunkiem a osobą i na dobrą sprawę chyba nawet nie musiałabym nic przeciwko twórczości opartej o WIZERUNEK SCENICZNY świadomie kreowany przez artystę (teledysk "Haifisch" Rammsteinu jest właśnie zabraniem dorobku fandomu), bo są artyści, którzy kreują się na fantazję tłumów (no choćby [link widoczny dla zalogowanych] - panowie wymyślili sobie taką formułę, żeby zastąpić lukę wynikłą z oswojenia się świata z abominacją, jaką kiedyś był metal), ALE mam problem z tym, że fani całkowicie przywłaszczają sobie wygląd i personalia idola i firmują nimi swoje własne (porno)fantazje zupełnie oderwane od, hm, dialogu fani-idol.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:42, 04 Mar 2015    Temat postu:

Jedyny fanfik zahaczający o rpf, który mi się podobał i mogę go czytać bez żenady to "Performance in a Leading Role" z Sherlocka BBC. Autorka bardzo ładnie miesza tam świat prawdziwy i serialowy, a także różne rzeczy fandomowe nikogo przy tym nie obrażając jakimiś zboczonymi fantazjami. Ale podejrzewam, że to też dlatego, że główni bohaterowie są jednak fikcyjni.

Przy takich typowych rpf zawsze mam wrażenie, jakbym uczestniczyła w jakimś podglądactwie i dziwnie się z tym czuję.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anka aka Eowyn dnia Wto 12:12, 10 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:04, 04 Mar 2015    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
mam problem z tym, że fani całkowicie przywłaszczają sobie wygląd i personalia idola i firmują nimi swoje własne (porno)fantazje zupełnie oderwane od, hm, dialogu fani-idol.

Jasne, tzn. ja to rozumiem, ale tutaj serio chyba wiele zależy od autora, jego świadomości, podejścia do tematu, tego jak i po co wykorzystuje danych bohaterów. Spotkałam się z opiniami na AO3 że w dużej mierze chodzi o osobowość - czyli w przypadku korzystamy z różnych alterego ( scenicznych i poza ekranowych), ale wciąż operujemy tym samym wyglądem ( który jest tam jakoś atrakcyjny dla czytelników). To jest w sumie bardzo ciekawe założenie szczególnie jeśli mamy do czynienia z RPF AU.
Wydaje mi się, że problem może leżeć też w po prostu złych opkach,w których mamy wrażenie, że ktoś właściwie wchodzi z butami w czyjeś życie tylko po to, aby powypisywać sobie różne fanaberie. I przykładem takiego FF jest zarówno to tutaj linkowane przez Irenę, jak i sławetne już "opko piwniczne" ( o którym chyba ostatnio przypomniała mi Kura, także całkiem niedawno się przez nie przedzierałam i..... nie, nie , nie... Very Happy To jest po prostu złe i niedobre i złe i ponownie niedobre i ponownie złe w tysiącach powtórzeń).

Anka aka Eowyn napisał:
Jedyny fanfik zachaczający o rpf, który mi się podobał i mogę go czytać bez żenady to "Performance in a Leading Role" z Sherlocka BBC.

Ah bo to jest niesamowicie dobry i inteligentnie napisany fanfik! Wprawdzie faktycznie użyte są tam osobowości "sherlockowe", ale fakt, że całe środowisko gwiazdorskie i producenckie jest tu już zupełnie realne i dodajmy potraktowane dość ciętym dowcipem ( żart z braci Cohen, którzy nakręcili już wszystko w każdym gatunku prócz jednego, jedynego, który im , niestety!, pozostał, jest tak przecudny, że można by go było opowiadać jako anegdotkę w szkołach filmowych). W ogóle to jest całkiem niezła satyra moim zdaniem ( biedny Ang Lee Very Happy ).

Ogólnie to przepraszam za tak długie komentarze to tylko wrodzone gadulstwo i biegunka myśli i jeśli brzmię jakbym się wymądrzała to mówcie, bijcie nawet.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:10, 04 Mar 2015    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Poza tym pomijamy tu dość ważną rzecz - dla części fanów, tak jak tutaj dla większości z was, RPF będzie będzie obrazą dla danego aktora czy muzyka, ale zważcie na to, że dla osób, które piszą takie opowiadania są one pewnym, może dziwnym, ale na pewno całkiem oryginalnym, wyrazem przecież uwielbienia dla swojego idola.

Jakimś wyrazem uwielbiania to jest na pewno. Tyle że łażenie za kimś po ulicach, grzebanie w śmietniku czy podglądanie przez okno też, jakby nie patrzeć, jest wyrazem uwielbienia. Jest to również łamanie jednego z podstawowych praw człowieka - prawa do intymności. RPF są na skraju łamania tego prawa lub je grubo przekraczają. Może gdyby faktycznie pisanie takich rzeczy opierało się na wyłącznie pochlebnym "ach, jakiż jesteś wspaniały, Martinie Freemanie" i snuciu fantazji o tym, jak Martin Freeman zakochuje się w Mary Sue i biorą ślub w Eurodisneylandzie można byłoby to potraktować jako nic nie znaczącą głupotkę. Niestety, tak nie jest.

Żyjemy w epoce tabloidyzacji wszystkiego, zwłaszcza osób publicznych. Jesteśmy przyzwyczajani do tego, że popularnej osobie można wleźć do kuchni, łóżka i toalety, a prywatność to mit. A jednak to są nadal ludzie, którzy mają uczucia. Nie przedmioty, których się używa, żeby było śmiesznie, seksy i przyjemnie. Do tego, niestety, RPF się sprowadza.

lookatyouboy napisał:
Nie wiem tak w ogóle czemu zakładacie, że wszystkie RPF polegają na uśmiercaniu czyjejś rodziny, obrażaniu i torturowaniu samych zainteresowanych czy w ogóle jakiejkolwiek pornografii (albo tylko i wyłącznie pornografii).


Wszystkie na pewno nie, ale jest to zdecydowana większość. A jest to większość dlatego, że nie ma powszechnego potępienia dla tego typu "twórczości". Właśnie mieliśmy na forum przykład autorki, która napisała rzecz obsceniczną i obraźliwą na temat konkretnych muzyków, dla której to, co zrobiła było NORMĄ. Normą, ponieważ "wszyscy tak robią". Nie dziwię się, że dziewczyna nie zrozumiała tego całego oburzenia, bo przecież Sieć jest pełna tego typu abominacji, trzaskanych taśmowo. A skoro nikt nie protestuje, skoro wszyscy to robią to znaczy, że jest ok. W dodatku to nie są tylko fiki, ale cała masa obrazków, filmików, w których ten sam sposób wykorzystuje się wizerunek danego aktora/muzyka/sportowca.

Ta cała sytuacja pokazuje, że autorki (rzadziej autorzy) tych wiekopomnych arcydzieł nawet nie zdają sobie sprawy, że robią coś niewłaściwego. Nikt im tego nigdy nie powiedział. Jest sporo takich zjawisk (na przykład opka mocno ocierające się o pedofilie), które najpierw były pojedynczymi przypadkami, aby w końcu stać się modą, dość powszechną praktyką. I autorzy tych treści również nie rozumieli, dlaczego nagle pojawiają się jacyś dziwni ludzie, którzy się oburzają. Przecież wszyscy tak robią...

lookatyouboy napisał:
A wizja Douga lądującego w ramionach Noah jakoś niesamowicie mnie rozśmieszyła ( przepraszam...)

Mnie też Very Happy
Ale pytanie - czy tak samo śmieszyłaby ich?


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1099
Przeczytał: 125 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:05, 04 Mar 2015    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Podejrzewam więc, że jednym to nie przeszkadza, a innych może jednak trochę uwiera, ale decydują się tego nie czytać/nie oglądać, w ogóle nie mieć z tym zjawiskiem kontaktu i zwyczajnie udawać, że nie istnieje.
Zresztą, no właśnie - Internet jest głęboki i szeroki, a gwiazdy to też ludzie i też mają do niego dostęp - ale tego typu treści zazwyczaj dostępne są głównie tym, którzy ich specjalnie szukają. Łatwo jest więc udawać, że RPF nie istnieje, jeżeli ktoś uzna, że nie będzie w stanie spojrzeć przyjacielowi z planu w oczy po ujrzeniu grafiki czy przeczytaniu ficzka Wink
Mal napisał:
Najstraszniejsze moim zdaniem są sytuacje, w których prowadzący różne show czy "dziennikarze" przeprowadzający wywiady w środku programu mówią "a tak w ogóle, czy mógłbyś/mogłabyś odnieść się do TEGO?" i specjalnie pokazują gwiazdom grafiki i/lub fiki, brrr.

Niektórzy nie muszą szukać ani czekać na dziennikarzy, fani sami chętnie wysyłają im swoje tfory, zarówno rysowane jak i pisane.

Cytat:
Pisałam też już o tym, ale tylko przypomnę, że "Velvet Goldmine" to film oparty na fantazji min. samego reżysera dotyczącej bardzo popularnego w latach 70 "shipu" Bowie/Jagger czy Bowie/Lou Reed. Haynes użył przy tworzeniu scenariusza mechanizmów właściwie takich samych jak przy tworzeniu Fan Fiction. I to jest bardzo dobry film.

Mówimy o tym samym filmie, gdzie nie pojawia się ani jedna piosenka Bowiego, bo zagroził twórcom pozwem?

Cytat:
Poza tym pomijamy tu dość ważną rzecz - dla części fanów, tak jak tutaj dla większości z was, RPF będzie będzie obrazą dla danego aktora czy muzyka, ale zważcie na to, że dla osób, które piszą takie opowiadania są one pewnym, może dziwnym, ale na pewno całkiem oryginalnym, wyrazem przecież uwielbienia dla swojego idola.

John Hinckley też znalazł oryginalny sposób na wyrażenie uwielbienia dla Jodie Foster. Ok, przesadzam, ale to, że ktoś kogoś uwielbia nie jest żadnym usprawiedliwieniem. IMO nawet to uwielbienie jest podszyte w dużej mierze egoizmem: bierzemy publiczny image realnego człowieka, który nam się podoba, wykorzystujemy go do zaspokojenia własnych fantazji, które uwieczniamy w postaci RPFa czy fanartu i wrzucamy do Sieci, gdzie mogą je zobaczyć zarówno fani jak i główny zainteresowany. W fikcji stalkerzy, którzy skrycie łażą za bohater(k)ami, robią im kapliczki i masturbują się do ich zdjęć w internecie są pokazani jako upiorne typy i taki jest odbiór widzów (pomijam zaburzone podejścia typu "och, on kolekcjonuje jej obcięte paznokcie, tru wub!"), a w realu takie publiczne zachowania ze strony fanów jakimś sposobem ma być ok?

Cytat:
Jeśli ktoś faktycznie nie znęca się celowo nad bohaterem, to sporo zależy w takiej sytuacji od kontekstu w jakim "używamy" naszych ulubieńców, czy od tego jak jest napisane konkretne opowiadanie. I tak jak pisała Mal - to jest takie obsadzenie "aktorów" w jakiejś roli. Niekoniecznie ta rola musi być dla nich upokarzająca.

Aktorzy generalnie godzą się na swoje role i dostają za nie gaże.

TL;DR RPFy to dla mnie wyraz psychofaństwa i używam tego określenia w jak najbardziej pejoratywnym sensie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Śro 22:05, 04 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 1:23, 05 Mar 2015    Temat postu:

Znowu esej przepraszam po prostu bardzo chciałam Wam wyczerpująco odpowiedzieć
Bastet napisał:
Jakimś wyrazem uwielbiania to jest na pewno. Tyle że łażenie za kimś po ulicach, grzebanie w śmietniku czy podglądanie przez okno też, jakby nie patrzeć, jest wyrazem uwielbienia. Jest to również łamanie jednego z podstawowych praw człowieka - prawa do intymności. RPF są na skraju łamania tego prawa lub je grubo przekraczają.

Hmm... większość RPF, przynajmniej tych, na które ja się natknęłam to były albo AU ( a więc nie miały wiele wspólnego z naszą rzeczywistością) albo były wariacją na temat udzielonych wywiadów czy tego co sami aktorzy o sobie wrzucili do sieci. Zgodzę się, jeśli chodzi o to, że można by uznać RPF jako będące na skraju łamania prawa do prywatności, ale moim zdaniem wciąż mamy do czynienia z czystą fikcją i dlatego ta granica jednak nie zostaje przekroczona. W przeciwieństwie do tego jak postępują tabloidy, które mają ogromny wpływ na opinie publiczną i mogą z łatwością sterować emocjami - np. wywołać falę linczu na danej osobie. RPF nie ma takiej siły. Co innego, gdyby ktoś kogoś tutaj prześladował, a potem zdobyte informacje umieszczał w opowiadaniach. Albo publikował te fiki w gazetach z informacją, że to najprawdziwsza prawda (biorąc pod uwagę nieogarnięcie dzisiejszych dziennikarzy jestem w stanie uwierzyć w sumie, że taki Fakt łyknąłby pewnie i piwniczne opko o Rammsteinie jako ciekawą , niedzielną informację ....). Również byłby to problem gdyby ktoś zaczął publikować RPF jako np. wspomnienia kogoś bliskiego aktorowi/muzykowi i zarzekałby się, że są autentyczne. Do momentu jednak kiedy wiemy, ze mamy do czynienia z tworem wykreowanym przez kogoś - nie jest to w obiektywnie szkodliwe ( a spece od PR pewnie nawet się cieszą, bo zamiast zgadywać, co odbiorca lubi ma to tak trochę jakby czarno na białym).
Bastet napisał:
Może gdyby faktycznie pisanie takich rzeczy opierało się na wyłącznie pochlebnym "ach, jakiż jesteś wspaniały, Martinie Freemanie" i snuciu fantazji o tym, jak Martin Freeman zakochuje się w Mary Sue i biorą ślub w Eurodisneylandzie można byłoby to potraktować jako nic nie znaczącą głupotkę. Niestety, tak nie jest.

Ciężko powiedzieć jak jest, gdyż nie ma jakiś statystyk mówiących o tym jakie są proporcje RPFów przystępnych w stosunku do tych wykazujących znamiona przesady czy wręcz będących obraźliwymi. Wydaje mi się, że tu zależności mogą być podobne jak w przypadku zwykłego FF gdzie albo mówimy o gwałcie na kanonie albo nie. Dlatego też jestem zwolenniczką oceniania konkretnych opowiadań nie zaś całego nurtu jeśli już w ogóle musimy wartościować.
Wiele pewnie też zależy od danego fandomu, od popularności idoli, od wieku fanów itd.
Bastet napisał:
Jest sporo takich zjawisk (na przykład opka mocno ocierające się o pedofilie), które najpierw były pojedynczymi przypadkami, aby w końcu stać się modą, dość powszechną praktyką. I autorzy tych treści również nie rozumieli, dlaczego nagle pojawiają się jacyś dziwni ludzie, którzy się oburzają. Przecież wszyscy tak robią

Tym bardziej jestem więc za tym by krytykować poszczególne prace: za brak szacunku do przedstawianych bohaterów, za sprowadzanie akcji jedynie do opisu seksu zamiast na skupieniu się na innych możliwych aspektach, za motywy pedofilskie i za wszystkie inne bzdury, które pojawiają się również w standardowych, źle napisanych FF.
Jedynie gdzie właściwie wchodziłaby jakaś kwestia prawna to sytuacja manipulacji fotografiami - przy zdjęciach wypuszczonych luźno do sieci ciężko jest odróżnić, które są autentyczne i tu mogłyby pójść pozwy, dlatego, że nie ma tej konkretnej informacji, która mówiłaby, że mamy do czynienia z fikcją. Z tym, że to jest bolączka na którą cierpi akurat cały internet.
Bastet napisał:
lookatyouboy napisał:
A wizja Douga lądującego w ramionach Noah jakoś niesamowicie mnie rozśmieszyła ( przepraszam...)

Mnie też Very Happy
Ale pytanie - czy tak samo śmieszyłaby ich?

Jeśli by usunąć ten fragment o mordowaniu żony i opisać całość na zasadzie pastiszu jakiejś kalki romantyczno - komediowej - całkiem możliwe. Smile Tzn. to są akurat ludzie, którzy znają to medium, wiedzą jak ono działa , więc nawet jeśli ktoś by im podsunął bardzo złe, wulgarne i obraźliwe opko to raczej nie zaczną sobie myśleć : "Jezu, czy wszyscy fani tak o mnie myślą? Czy naprawdę chcą mnie biczować pejczem w ciemnej piwnicy i poddawać zbiorowym gwałtom?"
Raczej wątpliwe, a najprawdopodobniej w takiej sytuacji po prostu przemilczeliby temat - w internecie pewnie nie takie rzeczy widzieli.
Sunawani napisał:
Niektórzy nie muszą szukać ani czekać na dziennikarzy, fani sami chętnie wysyłają im swoje tfory, zarówno rysowane jak i pisane.

A oni zapewne czytają je od deski do deski i płaczą cicho w kąciku...
I patrz, wystosowują te oświadczenia, że sobie tego nie życzą i nic to nie daje! Tylko, że tego nie robią. Rozumiem, że czujecie się odpowiedzialni za tych, których lubicie, ale to serio są dorośli ludzie - wiedzą jakie środki podjąć, aby takich maili nie otrzymywać. Jeśli takie teksty są dla nich obraźliwe mogą to przecież również wyartykułować, choćby za pomocą mediów społecznościowych. Serio, to nie są bezbronne dzieci w wielkim złym świecie. Co innego jeśli mimo prośby fani wciąż byliby natarczywi, co innego jeśli taki komunikat się w ogóle nie pojawia. I jakkolwiek fani mogą być narwani, tak dziennikarze już nie powinni i tu trzeba mieć pretensje do dziennikarzy.
Sunawani napisał:
Mówimy o tym samym filmie, gdzie nie pojawia się ani jedna piosenka Bowiego, bo zagroził twórcom pozwem?

Mówimy o tym s filmie, gdzie na ścieżce dźwiękowej jest Lou Reed, Iggy Pop, Steve Harley, czy Brian Eno. Nie bardzo rozumiem, czego dotyczy Twój argument. Chyba tylko tego, że piosenki Bowiego były droższe, a Haynes był wówczas mało znanym, alternatywnym reżyserem, który nie mógł liczyć na taryfę ulgową i duży budżet. Na szczęście wiele lat później wariację na temat swego życia ( pod własnym nazwiskiem w oparciu o plotki, anegdotki i w pełni wolności artystycznej) pozwolił mu zrobić Bob Dylan ( całkiem prawdziwy człowiek). "I'm not there" to dopiero filmowy RPF.
Sunawani napisał:
uwielbienie jest podszyte w dużej mierze egoizmem

A to jak najbardziej, ale chcemy tego czy nie - egoizm jest cechą dominująca u wszelkich twórców (niestety nawet tych bardzo złych). Jakakolwiek kreacja mniej więcej polega na tym, że wyrywa się kawałek rzeczywistości i przywłaszcza ją sobie i swoim potrzebom. Efekt końcowy w dużej mierze zależy od świadomości tego użycia.

Nie wiem co pisanie RPF ma wspólnego ze stalkingiem, bo na dobrą sprawę chyba nic, prócz tego, że ktoś pewnie czyta czy ogląda wszelkie wywiady ze swoim ulubieńcem, co nie jest właściwie niczym dziwnym czy nowym. Sam stalking nie dotyczy wcale tylko osób znanych, i jeśli ktoś ma tendencje do mylenia fikcji z rzeczywistością równie dobrze może dostać obsesji na punkcie pani Halinki z Delikatesów. To nie jest przecież tak, że w "Buszującym w zbożu" była instrukcja jak zabić Lennona. Tak samo są osoby, które potrafią wydać ogromne pieniądze na jakąś pozostałość po Elvisie ( ponoć fragmenty jego napletka są bardzo popularne ) a są to osoby zupełnie niegroźne.

Jakkolwiek już rozumiem waszą obawę dotycząca tego zjawiska , tak
nie zgadzam się , że RPF sprowadza się tylko do instrumentalnego traktowania rzeczywistych ludzi. Wcale nie musi. Większość twórców korzystało przecież z prawdziwych postaci, znanych szerzej czy nie, dosłownie "używając" ich jako bohaterów swoich książek, filmów czy obrazów. Często twórcy wykorzystywali konkretne sytuacje " z życia wzięte" bez uprzedniej zgody zainteresowanych. Brak prawdziwych nazwisk jest często tylko kwestią strachu związanego z pozwem, nie zaś kwestii etycznej. Do wizerunków osób publicznych odnoszą się też wszelkie kabarety, programy rozrywkowe, czy komiksiarze. Czasem robią to bardziej dosłownie, czasem nie. Czasem są to rzeczy obraźliwe, czasem przezabawne. No nie wiem, podajmy jako przykład to video:
[link widoczny dla zalogowanych] Mimo, ze mamy tu do czynienia z aktorem a nie z samym pisarzem ( na takiej zasadzie jak mamy do czynienia z prawdziwym aktorem i fikcją jaką jest fanfik czy fanart) tu też ktoś mógłby powiedzieć : "Olaboga! Obrażają G.R.R.Martina, przecież gdzieś tam jest prawdziwy człowiek a tu go pokazują, wkładają w usta słowa, których prawdziwy Martin nigdy by nie powiedział i każą mu się ocierać o poręcz w erotyczny sposób, czego nigdy by przecież nie zrobił!" I równie dobrze mógłby powstać RPF, w którym Martin przenosi się do świata swojej literatury i okazuje się, że cały czas podkochiwał się w Daenerys i teraz zaczyna wyśpiewywać jej romantyczne, popowe piosenki ( co jest dla niej oczywistym szokiem estetycznym). Lub zupełnie odwrotna sytuacja, gdzie to Daenerys przenosi się do naszej rzeczywistości a Martin okazuje się lekko rubasznym staruszkiem. Ciężko mi tu dostrzec różnicę, RPF też może być zabawny i niekoniecznie traktować bohaterów instrumentalnie (nawet jeśli pojawiają się w nim sceny seksu). Według mnie to jest to na co powinno się uczulać autorów, na kontekst, na kreatywność, na zachowanie pewnych podstawowych standardów. Jeśli się komuś mówi po prostu, że jest głupi to nic dziwnego, że reaguje postawą agresywną albo zwykłym wyparciem. Co innego jeśli zwraca się uwagę na konkrety. Chciałabym też przypomnieć, ze istnieje coś takiego jak Political Slash Fiction, które jest RPFem. Także nie krytykujcie całego nurtu, bo moim zdaniem jest tam całkiem niezły potencjał i lepiej aby chyba rozwinął się w ta dobrą stronę niż w tą złą, tabloidową. Bo według mnie całej fali nie zatrzymacie, ale jeśli się z pewnymi rzeczami nie zgadzacie to może warto ukierunkowywać a nie tylko krytykować?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8745
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 10:44, 05 Mar 2015    Temat postu:

"Zgodzę się, jeśli chodzi o to, że można by uznać RPF jako będące na skraju łamania prawa do prywatności, ale moim zdaniem wciąż mamy do czynienia z czystą fikcją i dlatego ta granica jednak nie zostaje przekroczona." -- Nie moge nie pamietac tu przytaczanej jakis czas temu historii o kobiecie sliniacej sie do szkolnych kolegow nieletniego syna, piszacej o tym w sieci...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1286
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 13:37, 05 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:

Widząc resztę postów wystąpię jednak w roli adwokata diabła: kto z tych uważających, że pisanie o rzeczywistych postaciach (aktorach, muzykach, kim tam jeszcze) jest obrzydliwe, obleśne, ohydne, a sam nigdy - ani razu! - nie fantazjował sobie po cichu na temat aktorów, muzyków innych celebrytów właśnie? Nie wyobraził sobie choć raz, że spotyka swojego idola i zostaje jego/jej kumplem, przyjacielem, "partnerem"? Nawet mając te 13 czy 14 lat?


Ja. Fascynowałam się wyłącznie postaciami fikcyjnymi, Luke Skywalker był dla mnie znacznie bardziej realnym bytem od Marka Hamilla. Smile

Wrzuci ktoś link do oryginalnej dyskusji? Bo nawet nie wiem, w którym dziale szukać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8745
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 13:44, 05 Mar 2015    Temat postu:

Achiko, w Propozycjach.

Co to "Performance..." wlasnie zaczelam przez was czytac i wsiaklam kompletnie, ale autorka podkresla wyraznie, ze to NIE jest RPF.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1286
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 14:20, 05 Mar 2015    Temat postu:

Dzięki, uśmiałam się jak norka.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:52, 05 Mar 2015    Temat postu:

gaya napisał:
Co to "Performance..." wlasnie zaczelam przez was czytac i wsiaklam kompletnie, ale autorka podkresla wyraznie, ze to NIE jest RPF.


Dlatego napisałam, że zahaczające o rpf, a nie klasyczne rpf Smile .

Szczerze, to też się bardziej fascynuję nieistniejącymi postaciami. Np. lubię Cumberbatcha, oglądam filmy z nim, ale na pewno nie jest to takie fanienie, jakie mam do jego Sherlocka. Tak samo mam z Dziesiątym i Jedenastym Doktorem. O ile rozumie ktoś, o co mi chodzi Very Happy . Tym bardziej zdaję sobie sprawę, że fanienie fikcyjnej postaci w moim wieku jest raczej głupie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Anka aka Eowyn dnia Czw 15:53, 05 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1053
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 16:07, 05 Mar 2015    Temat postu:

Też fanowałam i fanuję nieistniejące postacie Smile Nawet niekoniecznie z ekranu, także z książek Smile
W przypadku filmów/seriali interesuje mnie konkretna postać z ekranu, a nie odgrywający ją aktor, którego nie znam, który może być kompletnie inną osobą i na temat którego fantazjowanie wydaje mi się nie na miejscu, trochę jakby naruszające osobistą godność człowieka.
Ale wymyślona postać to co innego Smile

Za dzieciaka wzdychałam do Strażnika Teksasu Smile Chuck Norris mnie nie interesował, był kompletnie nierealny w porównaniu z serialowym bohaterem <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:35, 05 Mar 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
" Nie moge nie pamietac tu przytaczanej jakis czas temu historii o kobiecie sliniacej sie do szkolnych kolegow nieletniego syna, piszacej o tym w sieci...

Jeśli syn był nieletni to mamy tu do czynienia z pedofilią, o której chyba nie chcielibyśmy czytać niezależnie od tego czy mamy do czynienia z ze zwykłym FF czy RPF, czy w ogóle z jakimkolwiek innym medium.
Z drugiej strony taki kontrowersyjny temat porusza przecież "American Beauty" gdzie mamy do czynienia z fantazją ojca na temat nieletniej koleżanki córki i to przedstawioną w bardzo romantyczny sposób ( tzn. serio ta fantazja w tym filmie nie jest w żaden sposób skrytykowana, wręcz przeciwnie). Ale to już tylko taka moja dygresja bo temat na zupełnie inną rozmowę.
gayaruthiel napisał:
ale autorka podkresla wyraznie, ze to NIE jest RPF

Podkreślać podkreśla, ale ostatnim razem kiedy sprawdzałam taki np. Ang Lee był całkiem prawdziwym człowiekiem z krwi i kości ("zbieżność imion i nazwisk jest przypadkowa"?). Fakt, że występuje tylko w tle, no ale jednak. Czyli teraz co? Użycie w każdym jednym wypadku wizerunku osób publicznych jest złe i niedobre? Zawsze jest instrumentalne?(Co jeśli Ang Lee nie chce być kojarzony z FF i uważa to samo w sobie za obraźliwe?) Czy może jednak wszystko zależy od kontekstu i świadomości autora względem tego co robi, bywa usprawiedliwione i da się to zrobić dobrze?
Tutaj też powinniśmy mieć dodatkowo nieco dyskusyjną sytuację, bo ciężko oprzeć się wrażeniu, że autorka jednak na planie filmowym czy telewizyjnym pracowała. Czyli trochę sprzedaje smaczki "zza kurtyny".
Osobiście uważam, że słusznie wykorzystała "realne tło", bo Sherlock na tle przedstawionego w opku shołbizu jest przecudny.
Ale jest tu wykorzystana tak naprawdę odwrotność zasady jaką mamy w RPF AU, w którym to znowu realnych aktorów umieszcza się w alternatywnej dla nich rzeczywistości.
Wydaje mi się, ze większość świadomych autorów korzysta z wykreowanych postaci - niezależnie czy są to bohaterowie ekranowi czy pewne wizerunki medialne i umieszcza ich w konkretnej akcji, do której te konkretne osobowości pasują. Owszem, to jest podyktowane często ulubionym shipem i czasem zdarza się sytuacja, gdy ekranowa postać nas ogranicza i np. o wiele bardziej pasują do opowieści cechy charakteru tej rzeczywistej. Np. jeśli napisalibyśmy opko na temat Lokiego, ale z osobowością Toma to z góry byłoby ono zupełnie niekanoniczne. A co jeśli chcemy zachować jego wygląd i podoba nam się właśnie osobowość Toma? Lub też zwyczajnie daje nam ona więcej możliwości na polu narracyjnym ?
Wszelkie wariacje na temat domniemanych tajemniczych romansów w oparciu o wypowiedzi w wywiadach, jeśli są dobrze poprowadzone też nie muszą być wcale złe, czy też traktować bohaterów instrumentalnie. Tutaj, np. przy okazji slashów, ujawnia się również pewien archetyp "zakazanego owocu" jako związku ukrywanego przed mediami i opinią publiczną. I nie jest to przecież fascynacja tylko fanowska jeśli weźmiemy pod uwagę próby biograficzne czy filmowe dotyczące choćby Jamesa Deana.
Dlatego też uważam, że generalizowanie w tym wypadku nie ma sensu, bardzo wiele zależy przecież od kontekstu użycia danej "persony", od tego dlaczego akurat używamy danego alter-ego, dlaczego konkretnego uniwersum, na ile jesteśmy świadomi, że korzystamy z czyjegoś życia ( w ramach możliwości - na ile ten ktoś nam to swoje życie udostępnia). Wszyscy twórcy korzystają z czyiś historii i chyba nikomu nie przyszłoby do głowy tego w ogóle podważać, kluczowe jest jednak moim zdaniem to JAK z nich korzystają.
Wydaje mi się, że problem z RPFami jest bardziej tej natury, że z racji rozpowszechniania się różnych kalek w FF po prostu spora cześć osób, szczególnie tych nastoletnich, trzaska takie rzeczy bez większego zastanowienia się co w ogóle pisze i dlaczego. I owszem to jest postawa, która spokojnie można piętnować. Jednak zakładanie z góry, że wykorzystanie czyjegoś wizerunku jest zawsze złe i niedobre jest mocno na wyrost. Bardzo, bardzo dużo zależy od autora.
To jest trochę tak jak z filmem dokumentalnym, gdzie przecież reżyser bardzo mocno wchodzi w życie prywatne konkretnych ludzi. I to na ile to naruszenie prywatności jest uzasadnione w dużej mierze zależy od wyczucia samego twórcy ( bo uwierzcie mi, że reżyser ma ogromne możliwości wykorzystania wizerunku takiego człowieka, szczerze mówiąc ma właściwie nieograniczoną niczym kontrolę nad tym jak w konsekwencji go pokaże). Nie przekreślamy jednak całego nurtu filmu dokumentalnego tylko dlatego, że jakaś cześć reżyserów nadużyła czyjegoś zaufania
Achika napisał:
Ja. Fascynowałam się wyłącznie postaciami fikcyjnymi, Luke Skywalker był dla mnie znacznie bardziej realnym bytem od Marka Hamilla. Smile

Ale to właśnie jest chyba bardzo indywidualne i zalezy od konkretnego przypadku. Jak słusznie wcześniej zauważyła Mal - w przypadku takiego RDJ i Tonyego Starka ta granica może być mocno zatarta. Ja w liceum fascynowałam się dość mocno twórczością Rimbauda, a jako, że był "poetą życia" to ciężko w ogóle tu mówić o jakimkolwiek rozgraniczeniu między jego historią, a tym co pisał. Wprawdzie nie snułam chyba jakichś szczególnych pornograficznych fantazji na temat jego związku z Verlainem, ale już sama relacja bardzo mocno mnie fascynowała ( i Agnieszkę Holland najwyraźniej też).

E:
PS. A jeśli chodzi o popkulturowych bohaterów to ja za dzieciaka wzdychałam do MacGyvera ( jaki wstyd!!!) <3. A osobiście to chyba nigdy nie kręcili mnie prywatnie ani muzycy ani aktorzy, ale uznaję, że ... no dla każdego coś innego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lookatyouboy dnia Czw 16:47, 05 Mar 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17308
Przeczytał: 80 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:35, 05 Mar 2015    Temat postu:

>wzdychałam do MacGyvera ( jaki wstyd!!!)

Żaden wstyd, ja też Smile I właśnie do McG, nie do Richarda Deana Andersona. Ach, te fantazje, w których razem ratujemy świat... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:45, 05 Mar 2015    Temat postu:

kura z biura napisał:
>wzdychałam do MacGyvera ( jaki wstyd!!!)

Żaden wstyd, ja też Smile I właśnie do McG, nie do Richarda Deana Andersona. Ach, te fantazje, w których razem ratujemy świat... Very Happy


Ja tam ratuję Śródziemie z tolkienowskimi bohaterami Embarassed . I czasami rozwiązuję sprawy z Sherlockiem i Johnem . Embarassed


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3219
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:06, 05 Mar 2015    Temat postu:

Catwoman i Lara Croft.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Czw 18:17, 05 Mar 2015    Temat postu:

Vaherem napisał:
Catwoman i Lara Croft.

Czemu nie jestem zaskoczona?

Mnie zawsze ciągnęło do postaci fikcyjnych, nigdy nie rozumiałam fascynacji muzykami i aktorami, jakoś nie widziałam w nich nic interesującego, poza ładną aparycją i ewentualnie talentem, no ale wypada to blado w porównaniu z bohaterami książek czy komiksów.

A same pornoficzki z istniejącymi osobami to dla mnie paskudztwo straszliwe, brak szacunku dla tychże osób i oznaka jakiejś obsesji. Jak jeszcze doda się do tego fakt, że (teoretycznie) dana osoba może natrafić na to i to przeczytać... bleh.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:33, 05 Mar 2015    Temat postu:

Bo tak naprawdę, ci wszyscy autorzy przecież nie znają tych osób, nie wiedzą jacy idole są w "realu". Nie lubię w rpf właśnie tego dorabiania komuś realnie istniejącemu osobowości. Szczególnie, jeśli obadarza się go umysłowością napalonego gimbusa. Nawet w wywiadach idole nie pokazują przecież całego swojego prywatnego życia. A porno z ich udziałem jest zwyczajnie niesmaczne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 110 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:54, 05 Mar 2015    Temat postu:

Flejmu nie widziałam i w sumie, patrząc po cytatach, nie żałuję. Ale mam ochotę swoje trzy grosze dorzucić.

Jestem z tymi, co deklarują, że ich fascynują raczej postacie, niż aktorzy. No, może z pominięciem moich lat bardzo wczesnonastolęckich, ale wtedy taki np. Orlando Bloom był dla mnie równie nierealny jak postać z książki.

Do RPFów PG-13 mam stosunek idealnie nijaki - nie zachęcam, nie potępiam, ale też nie wyobrażam sobie dorosłego, SŁAWNEGO (!) człowieka przerażonego wizją, że w internetowym ff idzie na romantyczne randewu z kolegą/koleżanką z planu. Nie bądźmy tacy delikatni.

Porno-RPF to już dla mnie jest jednak inna para kaloszy, bo są granice których się, IMHO, nie powinno przekraczać, mówiąc o prawdziwych postaciach. I o ile fantazje wieku dojrzewania rozumiem, to nie wydaje mi się koniecznym ich spisywanie w takiej formie. Czy to slashe, czy nie (eno, ~95% blogasków to RPFy z Female OCC!) - dobry smak przede wszystkim.

A pokazywanie gwiazdom znienacka NC17 fanartów jest OBRZYDLIWE. Krępuje się obiekt uwielbienia, krępują się fani, autorzy prawie nigdy nie są pytani o zgodę/ich nicki nie są podawane... (nie podpada to już o łamanie praw autorskich? niepodanie twórcy?) Graham Norton w tym celuje, nie raz miałam ochotę mu wysłać maila z zapytaniem, kogo to, jego zdaniem, bawi... (Kiedyś spotkali się tam McAvoy i Fassbender, po czym charming host pokazał im NSFW fanart Erik/Charles. ERIK/CHARLES. Nawet nie RPF. Po co? Na co? W jaki, kurna, celu?!)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8745
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 19:38, 05 Mar 2015    Temat postu:

"Podkreślać podkreśla, ale ostatnim razem kiedy sprawdzałam taki np. Ang Lee był całkiem prawdziwym człowiekiem z krwi i kości ("zbieżność imion i nazwisk jest przypadkowa"?). Fakt, że występuje tylko w tle, no ale jednak." - Na takiej zasadzie, możnaby całą literaturę o okresie wiktoriańskim oznaczyć jako RPF, bo przecież królowa wiktoria była prawdziwym człowiekiem... Na początku trzeciego rozdziału autorka podkreśla, ze to nie RPF, bo postaci, które opisuje, mają charakter i imiona wzięte z serialu BBC, nie mają nic wspólnego z aktorami, może poza wyglądem. A postaci trzecio- i czwarto-planowe przewijają się pod prawdziwym nazwiskiem, bo to łatwiejsze i daje większe pole dla smaczków i skrótów myślowych, niż wymyślanie całego Hollywood od nowa. Kupuję to wyjaśnienie.

"ciężko oprzeć się wrażeniu, że autorka jednak na planie filmowym czy telewizyjnym pracowała." Twierdzi, ze nie pracowala, ale ma przyjaciol, przynoszacych do domu opowiesci z pracy, oraz czytala ksiazki o pracy na planie. Research! Smile

"A co jeśli chcemy zachować jego wygląd i podoba nam się właśnie osobowość Toma? Lub też zwyczajnie daje nam ona więcej możliwości na polu narracyjnym ? " Smiem twierdzic, ze ta osobowosc nie bedzie uzasadniac ostrego porno ...?

"Jednak zakładanie z góry, że wykorzystanie czyjegoś wizerunku jest zawsze złe i niedobre jest mocno na wyrost. " Wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o wykorzystywaniu tego wizerunku konkretnie w pornoopkach. W jakim wypadku byloby to zasadne?

Vah, zgadzam się co do Lary <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Japoński Mafiozo



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1279
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Czw 20:00, 05 Mar 2015    Temat postu:

Znalazłem dość ciekawe wyjaśnienie o co może chodzić z tymi gejseksami ze znanymi ludźmi:
Cytat:
Cóż takiego pociągającego jest w widoku/wizji dwóch przystojnych chłopców, zatopionych we własnych objęciach? Dokładniej zajmowałam się tym tematem przy okazji artykułu o yaoi, do lektury którego serdecznie zapraszam (tutaj), ale w dużym skrócie sprawa wygląda następująco:

1 skoro hipotetyczna ja-fanka, nie mogę mieć na wyłączność mojego bożyszcze i szlag by mnie trafił, gdybym zobaczyła go w objęciach innej (o randkowaniu gwiazd tutaj), a jednak by uczynić moje fantazje bardziej realnymi, przydałoby mi się zobaczyć rzeczonego bożyszcze w romantycznej sytuacji – niech to już będzie facet. Serce mniej boli,
2 dwóch przystojnych panów jest lepszych niż jeden,
3 zawsze mogę sobie wyobrazić, że ten drugi przystojny pan to moje męskie alter ego, więc mogłabym pozabawiać się z moim bożyszcze, bez uczucia wstydu i lęku, że nie wypada, bo jestem kobietą i inne bla bla…

Jak długo całe te bromanse i inne paringi pozostają w strefie fantazji i udawania, fanki są wniebowzięte. Jeśli jednak pojawia się choćby nikły cień podejrzeń, że czyjaś męska przyjaźń jest czymś więcej niż tylko niewinną przyjaźnią, sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru.

[link widoczny dla zalogowanych]

Chyba trafnie wyjaśnia możliwe motywy.

ps. Drugi artykuł z tego bloga też jest dobry:
Cytat:
Samo określenie yaoi pochodzi z lat 70-tych i stworzyły je artystki z regionu Kanazawa: Sakata Yasuko i Hatsu Rinko. Sakata i jej grupa tworzyli dojinshi z popularnymi bohaterami w roli głównej i dla określenia swojej twórczości zmiksowali trzy pojęcia: yamanashi, ochinashi i imanashi (bez punktu kulminacyjnego, bez sensu, bez znaczenia). Było to ironiczne odniesienie się do tradycyjnej japońskiej struktury narracyjnej, składającej się z wstępu, rozwinięcia, przejścia i zakończenia. Wikipedia podaje jednak alternatywne znaczenie skrótowca (radosna twórczość fanek gatunku), a mianowicie: Yamete, oshiri ga itai, co znaczy ni mniej, ni więcej: „przestań, tyłek mnie (już) boli”.

[link widoczny dla zalogowanych]

Mam wrażenie że pierwszy akronim opisuje czym Yaoi jest a drugi jak czuje się czytelnik.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1099
Przeczytał: 125 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:48, 05 Mar 2015    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Sunawani napisał:
Niektórzy nie muszą szukać ani czekać na dziennikarzy, fani sami chętnie wysyłają im swoje tfory, zarówno rysowane jak i pisane.

A oni zapewne czytają je od deski do deski i płaczą cicho w kąciku...
Czytanie pornoopek pewnie sobie odpuszczają, ale trudno odwidzieć fanart ze złym porno z własną postacią w roli głównej.

Cytat:
Sunawani napisał:
Mówimy o tym samym filmie, gdzie nie pojawia się ani jedna piosenka Bowiego, bo zagroził twórcom pozwem?

Mówimy o tym s filmie, gdzie na ścieżce dźwiękowej jest Lou Reed, Iggy Pop, Steve Harley, czy Brian Eno. Nie bardzo rozumiem, czego dotyczy Twój argument. Chyba tylko tego, że piosenki Bowiego były droższe, a Haynes był wówczas mało znanym, alternatywnym reżyserem, który nie mógł liczyć na taryfę ulgową i duży budżet. Na szczęście wiele lat później wariację na temat swego życia ( pod własnym nazwiskiem w oparciu o plotki, anegdotki i w pełni wolności artystycznej) pozwolił mu zrobić Bob Dylan ( całkiem prawdziwy człowiek). "I'm not there" to dopiero filmowy RPF.

Mam rozumieć, że w filmie inspirowanym życiem Davida Bowie nie ma jego piosenek, bo były za drogie? Laughing Bowie nie zgodził się na umieszczenie w filmie swoich utworów, bo nie spodobała mu się treść scenariusza, który został potem częściowo przepisany tak, by uniknąć zbyt wielu podobieństw głównego bohatera do Bowiego.
Haynes zrobił film o Dylanie, bo dostał zgodę od Dylana, który zaakceptował scenariusz. (Poza tym, jak się zdaje, I'm Not There nie obraca się tak wokół kwestii seksualności jak Velvet Goldmine.) Autorzy RPFów nie pytają swoich bohaterów o zgodę.

Cytat:
Sunawani napisał:
uwielbienie jest podszyte w dużej mierze egoizmem

A to jak najbardziej, ale chcemy tego czy nie - egoizm jest cechą dominująca u wszelkich twórców (niestety nawet tych bardzo złych). Jakakolwiek kreacja mniej więcej polega na tym, że wyrywa się kawałek rzeczywistości i przywłaszcza ją sobie i swoim potrzebom. Efekt końcowy w dużej mierze zależy od świadomości tego użycia.

Ok, rzeczywistość należy do nas wszystkich, możemy ją portretować jak nam się podoba. Problem zaczyna się, kiedy włazimy z butami w czyjeś życie.

Cytat:
Nie wiem co pisanie RPF ma wspólnego ze stalkingiem, bo na dobrą sprawę chyba nic, prócz tego, że ktoś pewnie czyta czy ogląda wszelkie wywiady ze swoim ulubieńcem, co nie jest właściwie niczym dziwnym czy nowym. Sam stalking nie dotyczy wcale tylko osób znanych, i jeśli ktoś ma tendencje do mylenia fikcji z rzeczywistością równie dobrze może dostać obsesji na punkcie pani Halinki z Delikatesów.

RPF i stalking są zbieżne, bowiem oba noszą znamiona fiksacji na osobie, którą na ogół zna się jedynie powierzchownie i umieszczaniu jej w swoich fantazjach. Jasne, stalkerzy mogą być bardziej nieznośni przez nachalne spamowanie swoich ofiar listami czy wiadomościami, wydzwanianie i sterczenie pod domem w realu, ale publikowanie w Sieci pornoopek z realnym człowiekiem jest IMO równie creepy co stalking.

Cytat:
To nie jest przecież tak, że w "Buszującym w zbożu" była instrukcja jak zabić Lennona.

Nie mam najmniejszego pojęcia o co ci chodzi.

Cytat:
Tak samo są osoby, które potrafią wydać ogromne pieniądze na jakąś pozostałość po Elvisie ( ponoć fragmenty jego napletka są bardzo popularne ) a są to osoby zupełnie niegroźne.

Dziękuję za tę mentalną wizję, panel z ćpunami i trupem Elvisa w Transmetropolitanie mniej zgwałcił mi mózg. Wracając do tematu, ci ludzie wydają własną forsę, a Elvis od dawna nie żyje i zapewne zwisa mu, co ludzie robią z jego zwłokami. (Btw, po otwarciu i przed zamknięciem nawiasu nie stawia się spacji.)

Cytat:
Jakkolwiek już rozumiem waszą obawę dotycząca tego zjawiska , tak nie zgadzam się, że RPF sprowadza się tylko do instrumentalnego traktowania rzeczywistych ludzi. Wcale nie musi.

Nie musi, ale spójrzmy prawdzie w oczy, większość RPFów sprowadza się do radosnego porno z udziałem znanych ludzi, do których właśnie ślini się autor. Gdyby RPFy opierały się tylko na naiwnych opisach dwunastolatek o tym, jak to spotkały swoich idoli w sklepie i poszły z nimi do kawiarni, a na koniec dostały buziaka w policzek, nie toczylibyśmy w ogóle tej dyskusji.

Cytat:
Większość twórców korzystało przecież z prawdziwych postaci, znanych szerzej czy nie, dosłownie "używając" ich jako bohaterów swoich książek, filmów czy obrazów. Często twórcy wykorzystywali konkretne sytuacje " z życia wzięte" bez uprzedniej zgody zainteresowanych. Brak prawdziwych nazwisk jest często tylko kwestią strachu związanego z pozwem, nie zaś kwestii etycznej. Do wizerunków osób publicznych odnoszą się też wszelkie kabarety, programy rozrywkowe, czy komiksiarze.

Powieści z kluczem, satyry i parodie to trochę inna sprawa, bo a. raczej nie opierają się na fapaniu, b. nie skupiają wyłącznie na życiu prywatnym bohaterów, c. stanowią często komentarz do aktualnej sytuacji politycznej/społecznej. Aczkolwiek nie bronię ich wszystkich, niektóre polityczne karykatury są dla mnie równie żenujące co porno RPFy.

Cytat:
Chciałabym też przypomnieć, ze istnieje coś takiego jak Political Slash Fiction, które jest RPFem.

Nie rozumiem, mam uważać Political Slash Fiction za coś lepszego od klasycznego RPFa? Bo dla mnie jest to równie niesmaczne. Politycy przestali być nagle ludźmi, czy chodzi o to, że wszyscy są tak naprawdę reptilianami?

Cytat:
Także nie krytykujcie całego nurtu, bo moim zdaniem jest tam całkiem niezły potencjał i lepiej aby chyba rozwinął się w ta dobrą stronę niż w tą złą, tabloidową. Bo według mnie całej fali nie zatrzymacie, ale jeśli się z pewnymi rzeczami nie zgadzacie to może warto ukierunkowywać a nie tylko krytykować?

RPFy istnieją od dawna, raczej trudno spodziewać się, żeby nagle przeszły rewolucję i zamieniły się w coś przyzwoitego. Ukierunkowywanie ma IMO taki sens jak spodziewanie się, że krejzi trzynastki przestaną umieszczać w swoich fanfikach Marysujki. Nie widzę nic złego w prywatnym fapaniu do aktora czy piosenkarza, w zaciszu własnego domu ludzie mogą robić co im się żywnie podoba, o ile nie krzywdzą tym innych. Widzę problem w publikowaniu takich rzeczy.

Inna sprawa, że może jestem dziwna, generalnie odczuwam lekką żenadę oglądając filmy biograficzne o nadal żyjących ludziach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 1:00, 06 Mar 2015    Temat postu:

kura z biura napisał:
I właśnie do McG, nie do Richarda Deana Andersona. Ach, te fantazje, w których razem ratujemy świat... Very Happy

A wiesz, że mi jeszcze kilka lat temu śniło się, że jestem na misji z McG? Cool
W sumie nie wiem w ogóle skąd mi się to wzięło - blondyni to zupełnie nie mój typ. Pewnie wszystko wina tej badassowej, powycieranej kurtki jaką nosił Wink
Anka aka Eowyn napisał:
czasami rozwiązuję sprawy z Sherlockiem i Johnem . Embarassed

Wszyscy czasami rozwiązujemy zagadki z Sherlockiem i Johnem Laughing
Anka aka Eowyn napisał:
Nawet w wywiadach idole nie pokazują przecież całego swojego prywatnego życia.

Właśnie to jest powód dla którego ja uważam, że wciąż poruszamy się w świecie fikcji. Fikcji, która komuś może wydawać się nieodpowiednia i przekraczająca granice, owszem, ale jednak wciąż mamy do czynienia z czymś nierealnym. Wręcz bym powiedziała, że autorzy RPFów posługują się raczej czymś na kształt "avatarów" oryginalnych postaci, gdyż właściwie operują tylko tym, co przez samych aktorów czy muzyków zostało udostępnione i na tej podstawie kreują sobie własną wizję tej osoby. Taki idol zresztą bardzo ładnie może nam sprzedać ekranową cudowną przyjaźń z kolegą czy koleżanką z planu/zespołu, tymczasem może się okazać, że sami zainteresowani nie mogą na siebie tak naprawdę patrzeć. Ciężko więc mówić w przypadku fantazjowania o przyjaźni, która przeradza się w coś więcej, a która nawet nigdy nie istniała, że mamy do czynienia z rzeczywistością czy naruszeniem prywatności - bo jest to wszak fantazja dotycząca jedynie medialnego teatru.
Sida_ napisał:
Mnie zawsze ciągnęło do postaci fikcyjnych, nigdy nie rozumiałam fascynacji muzykami i aktorami, jakoś nie widziałam w nich nic interesującego, poza ładną aparycją i ewentualnie talentem, no ale wypada to blado w porównaniu z bohaterami książek czy komiksów.

Tak też sobie myślę, że może to jest kwestia właśnie ilości dostępnych nam informacji? Że to wszystko wygląda zupełnie inaczej w zależności z jaką branżą czy fandomem mamy do czynienia? Wiadomo, że dostajemy więcej informacji w przypadku postaci, która jest od początku do końca wykreowana niż w przypadku , gdy musimy te informacje "dosztukować" samych wywiadów czy spotkań z fanami - tu dochodzi więcej subiektywnych odczuć i interpretacja zachowań może być skrajnie inna.
Lizard napisał:
A pokazywanie gwiazdom znienacka NC17 fanartów jest OBRZYDLIWE

Tak to jest takie stawianie gości trochę w sytuacji "zobaczymy jak zareaguje", ale też nie bardzo wiem co to ma na celu. Co do podawania nicków - całe FF jest w czymś na kształt szarej strefy jeśli chodzi o prawa autorskie więc, z podawaniem nicków bym się tak nie wyrywała Very Happy Teoretycznie wychodzi się z założenia, że skoro sam autor nie ma praw do wykorzystania danych postaci to można z takiego utworu dowolnie korzystać, dlatego, że z wyżej wymienionego powodu, autor FF nie może dochodzić praw do swojego wytworu ( a więc go licencjonować na zasadzie choćby CC). Pozostaje więc tylko podczepienie wszystkiego po PD w tym przypadku, a tu nie wymaga się podawania nazwiska autora. Tak mi się przynajmniej wydaje, że tak to się interpretuje.
gayaruthiel napisał:
Na takiej zasadzie, możnaby całą literaturę o okresie wiktoriańskim oznaczyć jako RPF, bo przecież królowa wiktoria była prawdziwym człowiekiem...

No właśnie ... Ej no ja przecież cały czas próbuję właśnie to powiedzieć ... Korzystanie z rzeczywistych postaci nie jest niczym nowym... Naprawdę wszystko sprowadza się do tego DLACZEGO oraz JAK tych bohaterów "używamy". Bo dyskusja troszkę w pewnym momencie zeszła na to, że wykorzystywanie wizerunków prawdziwych ludzi jest zawsze złe, niedobre i obrzydliwe. No więc nie tylko nie musi być, ale nie jest żadną nowością ani niczym tak dziwnym jak mogłoby wydawać się, że jest.
RPF o gwiazdach stosują nieco inne narzędzia, nieco inną perspektywę i wychodzą z nieco innych potrzeb, ale jednak wpisują się w nurt pisania o prawdziwych ludziach, który niczym nowym dla literatury czy sztuki nie jest. Jakby pisarze byli tacy delikatni i baliby się, że naruszają czyjąś prywatność lub też korzystają z czyjegoś życia, za każdym razem gdy próbują napisać książkę, to pewnie część literatury nigdy by nie powstała.
No i właśnie dla mnie RPF to taka wypadkowa między tradycyjną inspiracją prawdziwą osobą a fanfikiem, gdzie mamy do czynienia z pewnym wykreowaną personą bytującą w medialnej rzeczywistości.
gayaruthiel napisał:
ma przyjaciol, przynoszacych do domu opowiesci z pracy

No tu się akurat specjalnie doczepiłam, bo miałam wrażenie, że wszyscy są jakoś strasznie przewrażliwieni na punkcie tej prywatności, a tymczasem przynoszenie ploteczek z planu jest często po prostu w ogóle nielegalne ;p Tzn. serio, z reguły obowiązuje klauzula poufności i to nawet jeśli chodzi o kwestie czysto techniczne - teoretycznie jakiś reżyser mógłby kogoś oskarżyć, że ta osoba "sprzedaje" jego metody pracy albo jakieś sekretne triki. Smile
gayaruthiel napisał:
Smiem twierdzic, ze ta osobowosc nie bedzie uzasadniac ostrego porno ...?

Teoretycznie dostajesz w sumie zupełnie inną dynamikę między postaciami. A porno powinno być usprawiedliwione przez prowadzenie narracji - jak w każdym innym FF, gdzie ktoś chce takie motywy zastosować, tutaj nic się nie zmienia.
gayaruthiel napisał:
Wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o wykorzystywaniu tego wizerunku konkretnie w pornoopkach.

No nie, właśnie nie. W ogóle rozmawiamy o wykorzystaniu wizerunku rzeczywistych osób w RPF, przy czym nie rozumiem, czemu wszyscy sprowadzają RPF jedynie do pornografii. Smile To nie jest chyba skrót od RealPornoFandom? Very Happy

zaciekawiony Odniosę się tylko do kwestii wspomnianego w poście fanservisu - no właśnie. Oryginalne opoko, od którego zaczął się temat o ile pamiętam było właśnie związane z fandomem jakiegoś azjatyckiego bandu. Nie znam się na tym wcale, ale jak wynika z notki tu udostępnionej tamtejsi muzycy wręcz budowali kariery na podsycaniu tego typu fantazji. Innymi słowy - skoro fandom ma pełne przyzwolenie od samych zainteresowanych na pisanie na ich temat fików, argument, że opko jest złe bo jest RPFem no... jest raczej bezzasadny.
Dlatego tez ja uważam, że do momentu kiedy sami twórcy nie ustosunkują się do tej działalności i nie powiedzą, że jak dla nich pewne granice zostały przekroczone, to oburzanie się na istnienie RPF jest trochę bez sensu. Jak najbardziej rozumiem, że dla kogoś to są jakieś elementy nie do przeskoczenia, serio, ale obiektywnie ciężko mówić o szkodliwości tego zjawiska, skoro nawet sami teoretycznie "poszkodowani" nie czują się jakoś szczególnie pokrzywdzeni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin