Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Propaganda a przyjemność
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:43, 22 Sty 2014    Temat postu: Propaganda a przyjemność

Zarzuciłam temat na ESD, ale im więcej głosów tym lepiej.

Do tematu zainspirował mnie nieśmiertelny "Tytus, Romek i A'Tomek". Przeglądając po latach kolekcję w starszych komiksach zauważyłam dość wyraźne wstawki ideologiczne- ot, Amerykanie tłuści, chciwi i tchórzliwi, fajny zlot młodzieży z krajów komunistycznych, dobry żoł nierz wygląda jak Fidel Castro, a Tytus zostając kapitalistą cofnął się w rozwoju.

Jako dziecko przysięgam- nie widziałam tego. Zlot młodzieży był fajny, bo wzięli ich za dwór Posejdona, a komiks o Dzikim Zachodzie był fajnym komiksem o kowbojach. W sumie promowano całkiem sporo uniwersalnie dobrych wartości, a sama lektura była po prostu śmieszna.

Dać bratu do czytania, czy nie?
Jakby nie patrzeć- Pan Samochodzik lata do milicji (no, ale do kogo miał się zwrócić?), a pierwsze książki Niziurskiego są tylko o ton cichsze niż "Timur i Jego Drużyna", moje ukochane Słoneczniki w ogóle mają ateistkę z ZMP na sztandarze. A co z radzieckimi filmami?

Czy te lektury nadal mogą sprawiać przyjemność? Czy dawać je dzieciom z gadką uświadamiającą, czy liczyć na ich inteligencję?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Śro 17:55, 22 Sty 2014    Temat postu: Re: Propaganda a przyjemność

Eire napisał:

Jakby nie patrzeć- Pan Samochodzik lata do milicji (no, ale do kogo miał się zwrócić?)

Pan Samochodzik to nawet był ormowcem Very Happy Kiedy w latach 90. Nienacki uwspółcześniał książki, zmienił go na zupełnie fikcyjnego "społecznego inspektora ruchu drogowego". Nawiasem mówiąc, wczesne "Tytusy" też były w późniejszych wydaniach mocno poprawiane pod względem realiów.

Cytat:
A co z radzieckimi filmami?

To bardzo szerokie pojęcie i poziom nasycenia ideologią też był różny.

Cytat:

Czy te lektury nadal mogą sprawiać przyjemność? Czy dawać je dzieciom z gadką uświadamiającą, czy liczyć na ich inteligencję?

Tak, mogą. Odpowiedź na drugie pytanie jest trudniejsza, bo zależy zarówno od stopnia wiedzy o świecie tychże dzieci, jak i stopnia zideologizowania utworu. Lekkie wprowadzenie historyczne na początek by, myślę, nie zaszkodziło Smile

Ja, na przykład, wyczuwam ideologię z daleka, ale traktuję ją z dystansem, więc nie przeszkadza mi chłonąć wartości artystycznej. Ale dla innych odbiorców może być nie do przetrawienia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Babatunde Wolaka dnia Śro 17:57, 22 Sty 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:09, 22 Sty 2014    Temat postu:

Z "Tytusa, Romka i A'Tomka" pamiętam tylko gry słowne, odlotowe maszyny doktora, wyspę palaczy i to, jak Tytus wyszedł zdegustowany z filmu od lat osiemnastu po zobaczeniu gościa wymachującego pistoletem, bo "myślałem, że na filmach dla dorosłych się całują...".

Cytat:
Jako dziecko przysięgam- nie widziałam tego. Zlot młodzieży był fajny, bo wzięli ich za dwór Posejdona, a komiks o Dzikim Zachodzie był fajnym komiksem o kowbojach. W sumie promowano całkiem sporo uniwersalnie dobrych wartości, a sama lektura była po prostu śmieszna.

Otóż to. Które dziecko zapamiętało z Tytusa propagandowe wstawki? Z Pana Samochodzika pamiętam tylko szukanie skarbów. Myślę, że tego typu lektury spokojnie można dać dziecku do zapoznania się, mała szansa, by w ogóle na takie rzeczy zwrócił uwagę. Stawiałabym na inteligencję - teraz, gdy komunizm się wyprowadził i powszechnie się wspomina ten okres raczej jako szemrane czasy, wstawki propagandowe mają zerową siłę rażenia.

Cytat:
Czy te lektury nadal mogą sprawiać przyjemność?

Pamiętam, jak swego czasu zaczytywała się Tytusem moja wówczas dziewięcioletnia siostra. Widać nadal takie komiks w cenie Smile

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 18:36, 22 Sty 2014    Temat postu: Re: Propaganda a przyjemność

Eire napisał:
moje ukochane Słoneczniki w ogóle mają ateistkę z ZMP na sztandarze

Słoneczniki Haliny Snopkiewicz? Ależ nie znosiłam głównej bohaterki Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 18:45, 22 Sty 2014    Temat postu: Re: Propaganda a przyjemność

Melomanka napisał:

Słoneczniki Haliny Snopkiewicz? Ależ nie znosiłam głównej bohaterki Twisted Evil


ja podobnie Smile Gdzieś na jakimś blogu czytałam fajną notkę o propagandzie w moich ulubionych książkach Hanny Ożogowskiej. Przykładowo członkami sekty, którą rozpracował Stefan w "Tajemnicy Zielonej Pieczęci" byli znienawidzeni przez PRL bikiniarze. Jak znajdę to wrzucę bo już słabo pamiętam co tam było


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:50, 22 Sty 2014    Temat postu: Re: Propaganda a przyjemność

Melomanka napisał:
Eire napisał:
moje ukochane Słoneczniki w ogóle mają ateistkę z ZMP na sztandarze

Słoneczniki Haliny Snopkiewicz? Ależ nie znosiłam głównej bohaterki Twisted Evil

O boże, ja też.

Ogólnie, niektóre zarzuty jestem w stanie zrozumieć, ale zawsze mnie dziwi gdy ktoś jako zarzut podaje że ktoś współpracował z milicją/pojawia się sympatyczny milicjant. Wydaje mi się że zdaniem niektórych nawet drogówka w PRLu zajmowała się wyłącznie ściganiem i prześladowaniem opozycjonistów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Śro 19:07, 22 Sty 2014    Temat postu: Re: Propaganda a przyjemność

dekadencja napisał:
Melomanka napisał:

Słoneczniki Haliny Snopkiewicz? Ależ nie znosiłam głównej bohaterki Twisted Evil


ja podobnie Smile Gdzieś na jakimś blogu czytałam fajną notkę o propagandzie w moich ulubionych książkach Hanny Ożogowskiej. Przykładowo członkami sekty, którą rozpracował Stefan w "Tajemnicy Zielonej Pieczęci" byli znienawidzeni przez PRL bikiniarze. Jak znajdę to wrzucę bo już słabo pamiętam co tam było


Oooo, bardzo chętnie bym przeczytała, lubię Ożogowską. Czy ktoś orientuje się, czy Niziurski też walił propagandą? Bo absolutnie nic nie pamiętam, prócz swego przerażenia wynalazkiem sześciodniowego tygodnia w szkole...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:25, 22 Sty 2014    Temat postu:

"Księgę Urwisów" czytało się fajnie, aczkolwiek były pewne wstawki, zwłaszcza historia woźnego.
Natomiast wydane rok później "Dzwonnik od świętego Floriana" to już agitka pełną gębą (ah, ten zły kułak z piwnicą pełną mięsa i matka-łamistrajk wioząca mleko na targ). Potem stonował się i przyszły naprawdę fajne książki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:07, 22 Sty 2014    Temat postu:

W mojej rodzinie zawsze dużo mówiło się o polityce, więc przyznam, że dość wcześnie zaczęłam wyłapywać różne polityczne aluzje, ale nigdy jakoś nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z czytania.

"Księgi Urwisów" akurat nie znosiłam, nie tyle z powodu ciężkiego socrealu, ile dlatego, że miałam za sobą późniejsze powieści Niziurskiego i na ich tle "Księga" była zwyczajnie pozbawiona humoru i toporna pod względem stylu ("Dzwonnika" nie czytałam). W dalszych książkach było już zupełnie inaczej: ci makabrycznie przedsiębiorczy państwo Opat i ich pomysły na promowanie biznesu...

Swoją drogą, jakiś czas temu kupiłam dwa pierwsze tomy trylogii odrzywolskiej w nowym wydaniu i zauważyłam że z jakiegoś powodu usunięto z nich fragmenty, które były w starych wersjach. I te fragmenty wcale nie dotyczyły realiów starego ustroju.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 21:58, 22 Sty 2014    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

to chyba jednak nie ta notka. Jest o bikiniarzach i o TZP ale czytałam też inną o całej twórczości HO. Co do innych "propagandówek" to była też seria zbiorów opowiadań o dzielnych harcerzach. Straszliwie dydaktyczna, propagandą wiało na kilometr, większość bohaterów nieznośnie irytująca. Ale całkiem mi się podobało, ale już wtedy wyczuwałam ten natrętny smrodek dydaktyczny, ale miałam z tego jakąś masochistyczną przyjemność. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 22:34, 22 Sty 2014    Temat postu:

Co do "Tytusów", to Młody (za chwilę ośmiolatek) czyta namiętnie - teraz sam, wcześniej my mu czytaliśmy, okraszając lekturę wyjaśnieniami. Fakt, trochę tych elementów propagandowych jest, ale w nowym wydaniu dodano gdzieniegdzie krótkie teksty wprowadzające, zresztą dla dziecka cały ten świat jest po prostu kolejną Nibylandią.
Natomiast nowe tomy, te historyczno-patriotyczne, są totalnie niestrawne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:35, 23 Sty 2014    Temat postu:

Z nieco innego gatunku, uwiozlam sobie w swieta do domu ksiazke o procesach nazistow pisana przez dziennikarza radzieckiego. Caly dlugi wstep jest poswiecony wspanialosci ZSRR.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 8:43, 23 Sty 2014    Temat postu:

O, to ja kiedyś usilnie szukałam czegoś o historii Japonii. Wtedy jeszcze nie było na to mody, książek żadnych, w końcu wygrzebałam pozycję wydaną za głębokiej komuny, autorstwa jakiegoś radzieckiego profesora. Cudowne były te wstawki o wyzysku mas pracujących przez Fstrętnych samurajów! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:23, 23 Sty 2014    Temat postu:

Nigdy nie doszukiwałam się propagandy w bajkach, dopóki nie poszłam do liceum, gdzie większość materiałów z XX wieku to były plakaty i teksty właśnie propagandowe. Niektóre są naprawdę epickie. Np.:

Cytat:
On poprowadził naród radziecki na drogę zwycięstw nad przyrodą, nauczył ludzi radzieckich przeobrażać pustynie w urodzajne pola, odwracać bieg rzek, tworzyć nowe morza i zamieniać siłę wód w ogrom energii elektrycznej, służącej szczęściu i dobrobytowi człowieka. On nauczył ludzi przenosić góry i opanowywać lodowe pustynie, zmieniać klimat i tworzyć nowe gatunki roślin. […]

21 grudnia każdego roku na całym świecie jest święto – urodziny największego człowieka, dumy całej ludzkości, ojca wszystkich prostych ludzi, człowieka, który dał imię najwspanialszej epoce w historii świata.


Czyli fragment Kalendarza młodzieżowego 1953 na podstawie którego na sprawdzianie mieliśmy rozpoznać Stalina Very Happy Stalin w propagandzie był totalnym Garym Stu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 9:32, 23 Sty 2014    Temat postu:

Cytat:
dał imię najwspanialszej epoce w historii świata
Z perspektywy czasu to brzmi strasznie. Stalinizm jako najwspanialsza epoka...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Czw 9:45, 23 Sty 2014    Temat postu:

P.S. napisał:
Stalin w propagandzie był totalnym Garym Stu.

Socrealizm był najlepszym okresem dla Garych Stu ever.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 10:54, 23 Sty 2014    Temat postu:

Czytałam nie tak dawno "Dziwne dzieje książki". Oprócz bardzo zajmujących historii np. o bibliofilach mordujących dla zdobycia pieniędzy na rozbudowę księgozbioru Bogu ducha winne, a zamożne starsze panie, są też informacje o cudownym ZSRR gdzie są najwspanialsze na świecie biblioteki, z których mądry i oczytany lud chętnie korzysta. Rynek wydawniczy też u nich najlepszy, nie to co w jakiejś zgniłej Ameryce, gdzie zamiast dzieł mistrzów pióra wydaje się jakieś bezwartościowe czytadła, czy wołające o pomstę do nieba komiksy, nadające się najwyżej dla matołów ledwo składających literki. Wydane toto w roku już 1969.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:26, 23 Sty 2014    Temat postu:

Na własne oczy nie widziałam, ale kiedy moja siostra pisała pracę o produkcji herbaty, natknęła się na książkę o tej tematyce wydanej w głębokim komunizmie.
Pozycja cuda objawiała następujące: herbata początkowo uprawiana była tylko w Rosji, dopiero potem łaskawie zapoznano z nią lud chiński. Co więcej, herbat w Rosji było do wyboru, do koloru, zielona, czarna, żółta, czerwona jak przelana krew robotnicza, niebieska, biała, w kropki bordo (pewnie to wszystko rosło na słonecznych wzgórzach Syberii), każdy w domu miał piękny samowar i spiżarnie pełną liści herbaty pierwsza klasa. Niestety, zawistne imperlialisty nie mogły znieść widoku tego dobrobytu ludu pracującego, i dokonały sabotażu: na plantacje zrzucono coś w stylu stonki herbacianej, szpiedzy zalali nasiona wrzątkiem, a transport zrzucono do morza. I tak oto przez knowania burżuazji i szpiegów, ZSRR przestało być Światową Potęgą Herbacianą, ale rosyjscy naukowcy nieustannie pracują nad rozwiązaniem tego problemu.
A to wszystko napisane w poważnym, naukowym stylu, ze statystykami i wszystkim, jak to na poważną, naukową książkę ze statystykami i wszystkim przystało.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Diana z Dominatorium



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1128
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:20, 23 Sty 2014    Temat postu:

Moja mama była fanką Chin i kupowała na ten temat wszystko, co wpadło w jej ręce, toteż tym sposobem trafiła do nas [link widoczny dla zalogowanych]. Autor z upodobaniem opisuje tam wszystkie najpospolitsze ploty na temat rodziny cesarskiej, wraz z typową propagandą na temat wszelkich możliwych zboczeń, dewiacji i zbrodni, ale kończy to wszystko bardzo optymistyczną nutą, albowiem w tym okropnym miejscu nastał wreszcie świetlany komunizm.

U mojej babci natomiast można znaleźć takie perełki jak "Zarys działalności rewolucyjnej towarzysza Kim Ir Sena" w bardzo ładnym, czerwono-złotym wydaniu, podręczniki do czwartej klasy podstawówki z czytankami o Leninie w Poroninie i książkę o dziejach Armii Czerwonej, z której można dowiedzieć się zdumiewających rzeczy o wojnie 1920r. i IIWŚ.

Edit: literówki i powtórzenia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Pią 17:41, 24 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:31, 23 Sty 2014    Temat postu:

Ajjjj, jak mogłam zapomnieć o ostatnim znalezisku przy sprzątaniu strychu! "Dwa orły"!
To zbiór baśni rosyjskich, nie potrafię wymienić, jakich, choć na bank jest tam tytułowa historia i bajka o Nędzy. Ładne ilustracje, baśń biegnie zwyczajnym trybem, tyle że autor pozwolił sobie na przeróbkę zakończeń - happy end (że tak się w zgniliźnianym języku plantatorów wyrażę), osiągnięty dzięki wypędzeniu przez chłopów panów, założeniu kołchozu i wspólnej, ciężkiej pracy na rzecz ogółu. Obowiązkowo wszędzie pojawia się pochwała Stalina, bohatera, który na scenie się nie pojawia, ale inspiruje swoją osobą do działań pozostałe postacie. Dodam tylko, że tytułowe "Dwa orły" okazują się zwać Stalin i Lenin, i żałuję, że nie mam tego pod ręką, żeby w całości Wam to przepisać.

No i właśnie - jak Tytusa, Pana Samochodzika i twórczość Niziurskiego dałabym dziecku bez wahania do ręki, tak nie "Dwa orły". Przyjemność z lektury jest, to ładnie spisane baśnie (no i ilustracje dają radę), jednak propaganda jest tak sprytnie do nich wpleciona, istotna dla końcówki i miesza się z dobrym przekazem czy morałami, że to już mogłoby wprowadzić u dziecka niepotrzebny zamęt - o Stalinie, prezentowanym jako bohaterze ludowym (gdzie jego wspaniałość i niezwykłość nie uderza, bo hej, przecież to baśń), szkoda gadać. Nie jest to dzieło jedyne w swoim rodzaju, baśnie rosyjskie można w sklepie dostać, a samą książeczkę zostawić, jak czytelnik docelowy podrośnie, żeby mógł sobie pooglądać wyrób propagandowy.

Cytat:
Autor z upodobaniem opisuje tam wszystkie najpospolitsze ploty na temat rodziny cesarskiej, wraz z typową propagandą na temat wszelkich możliwych zboczeń, dewiacji i zbrodni, ale kończy to wszystko bardzo optymistyczną nutą, albowiem w tym okropnym miejscu wreszcie nastał wreszcie świetlany komunizm.

Sunawani, ale to jest takie ewidentne oczernianie cesarzy, czy raczej koloryzowanie faktów? Nie jestem pewna, czy nie mam tego na strychu, więc wolę wiedzieć, czy to jest takie z ziarnkiem prawdy, jako że na rodzinach panujących w Chinach nie znam się nic a nic.
Czy podobnie zresztą nie kończył się "Byłem ostatnim cesarzem Chin"? Coś gdzieś czytałam, że dopisano mu do tej autobiografii na końcu rozdział podsumowujący z punktu widzenia zwykłego robotnika, jakie to teraz Chiny dobre i piękne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:44, 23 Sty 2014    Temat postu:

Ja z kolei słyszałam, że sam napisał- albo go skutecznie zredukowali albo chciał wydać i mieć święty spokój. Coś jak Fanny Hill, która po dwustu stronach radosnej prostytucji na ostatnich trzech dostaje spadek, bierze ślub z pierwszym swym lubym i stwierdza, że nic nie daje takiej radości jak życie w cnocie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 17:27, 23 Sty 2014    Temat postu:

Mi kiedyś mama przyniosła ze swojej szkolnej biblioteki książkę "Dom odzyskanego dzieciństwa" Mariana Brandysa. Jest to opowieść o koreańskich dzieciach w polskim domu dziecka, (oparta na faktach bo Polacy rzeczywiście przyjęli do ośrodka w Gołotczyźnie około 200 dzieci w czasie wojny koreańskiej) które leczą swoje traumy spowodowane przez żołnierzy amerykańskich. Ci Amerykanie przedstawieni są jako okrutni drapieżcy, Kim Ir Sen zaś jako wybawca ojczyzny, Stalin jako ojciec. Dzieciaki śpiewają piosenki o dobrym wodzu, mali Polacy opowiadają im o Leninie itp. itd.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Czw 17:31, 23 Sty 2014    Temat postu:

dekadencja napisał:
Ci Amerykanie przedstawieni są jako okrutni drapieżcy, Kim Ir Sen zaś jako wybawca ojczyzny, Stalin jako ojciec. Dzieciaki śpiewają piosenki o dobrym wodzu, mali Polacy opowiadają im o Leninie itp. itd.

I do dzisiaj zmieniło się w KRLD tylko tyle, że o Stalinie i Leninie się mniej pisze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17752
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:13, 23 Sty 2014    Temat postu:

Przez całe dzieciństwo czytałam masę powieści i oglądałam masę filmów z państw socjalistycznych, były one mniej lub bardziej nasycone propagandą, od lekkich wzmianek po bezczelne kłamstwa. Niekiedy właściwie trudno określić - czy jeśli na zakończenie roku klasa kupuje wychowawczyni portret Lenina to już propaganda, czy jeszcze realistyczny opis? Albo wstępowanie do pionierów i komsomołu - takie były realia Związku Radzieckiego.
Niektóre powieści wspominam bardzo miło - np. "Dzieci z Leszczynowej Górki" Marii Kownackiej, które zawierały również propagandowy rozdział, jak to cała rodzina wybiera się z czerwonymi tulipanami na pochód pierwszomajowy, ale poza tym były bardzo fajną powieścią o dzieciach mieszkających gdzieś w leśniczówce, poznających przyrodę itd. Boru, doczytałam właśnie na Wiki, że wyszła też wersja uwspółcześniona, w której bohaterowie idą nie na pochód, ale na święto 3-go maja...
Jedną z ulubionych książek mojego dzieciństwa była "Dziewczynka z miasta" - o wojennej sierocie przygarniętej przez jakąś wiejską rodzinę. Propagandy nie zapamiętałam, choć pewnie tam była, z pewnością było dużo wzmianek o bohaterskiej Armii Czerwonej i - chyba - świętowanie zwycięstwa. Ale poza tym bardzo fajny obraz wrastania "obcej przybłędy" w środowisko. Naprawdę chętnie bym do tej książki wróciła.
Książką opartą na bezczelnym kłamstwie była powieść Broniewskiej "Siostrzeńcy ciotki Agaty" (od razu przyznam, że nie jestem pewna, tytułu nie pamiętałam, sprawdzałam na wiki twórczość Broniewskiej i ten mi pasował do zapamiętanej zawartości). Rzecz była o Polakach wywiezionych do Kazachstanu, ale! wywożono ich tam aby ochronić ich przed niemieckimi bombardowaniami, jechali całkowicie dobrowolnie, a na miejscu żyli sobie miło i przyjemnie w kołchozach. Tego bym dziecku nie dała, również dlatego, że książka była nie tylko kłamliwa, ale i nudna...
Zresztą podobne "przeinaczenia" pojawiały się częściej, np. w "Grubym" Minkowskiego była mowa o tym, że bohater z rodziną właśnie wrócił z Syberii, gdzie jego ojciec pracował przy wyrębie lasu... ale z tego co pamiętam, nie było tam mowy o zsyłce i więźniach, tylko po prostu mieszkali tam i pracowali, bo tak.
Tak samo zresztą w "Czterech pancernych" - Janek Kos mieszka na Syberii, a dlaczego? Ano, bo tak. Istniał zresztą taki eufemizm - "wojenne losy tam go rzuciły".

Ergo, jeśli miałyby to czytać dzieci, to jakaś gadka uświadamiająca jednak by się przydała. Inna rzecz, że chyba niewiele z tej twórczości przetrwało próbę czasu, a reszta jest czytana jedynie jako kuriozum.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Czw 20:28, 23 Sty 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:

Tak samo zresztą w "Czterech pancernych" - Janek Kos mieszka na Syberii, a dlaczego? Ano, bo tak. Istniał zresztą taki eufemizm - "wojenne losy tam go rzuciły".

Pamiętam z podręcznika w podstawówce tekst o Leonidzie Telidze, zawierający eufemizm "poszedł na wschód".
Co się zaś tyczy "Czterech pazernych", to trzeba pamiętać, że serial był mocno odciążony ideologicznie w porównaniu z książką...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:39, 23 Sty 2014    Temat postu:

Kiedy jako dziecko czytałam "Pana Samochodzika", jego działalność w ORMO zwisała mi martwym kalafiorem. (Dużo bardziej niepokoiła mnie informacja o istnieniu tajemniczej powieści "Raz do roku w Skiroławkach", której nie powinnam czytać, chociaż napisał ją ten sam autor. Trochę się na niego za to gniewałam.) Pamiętam też, że irytowali mnie świętoszkowaci harcerze w "Wyspie Złoczyńców" (która chyba jest najostrzej propagandowym Samochodzikiem - nie dziwne, zważywszy rok wydania). Wniosek z tego taki, że dziecko propagandę albo ma w nosie, albo instynktownie odbiera jako mało wiarygodne nudziarstwo. Nie przesadzałabym z uświadamiającymi pogadankami i rozbudowanymi wprowadzeniami - dzieci naprawdę czytają książki inaczej niż dorośli i na inne rzeczy zwracają uwagę.

Offtopicznie, a propos naukowych dzieł propagandowych... moim absolutnym faworytem jest "Szekspir" Michaiła Morozowa. Biografii "jednego z ulubionych pisarzy Marksa i Engelsa" potrzebowałam do magisterki. Niełatwo było ją zdobyć (wydana we wczesnych latach 50., brak wznowień), ale kiedy już zdobyłam... Podczas lektury popłakałam się nie raz. To było coś. Naprawdę coś.

Michaił Morozow napisał:

W dniu 1 maja mieszkańcy Stratfordu udawali się gromadnie do lasu, by [...] święcić pamięć baśniowego bohatera ludowego, Robin Hooda. [...] Robin Hood grabił jedynie bogaczy oraz tych królewskich urzędników, którzy krzywdzili ludność.


Ale przede wszystkim - to była książka o owcach:

Michaił Morozow napisał:

Jedzie w milczeniu, pogrążony w myślach, podczas gdy towarzysze podróży prowadzą rozmowę. Nastały ciężkie czasy. Ceny na wełnę spadają, a skromny strafordzki gospodarz jest bezsilny wobec wielkich posiadaczy ziemskich - hodowców owiec! Obszarnicy zagrabili gminne ziemie, ogrodzili je, obrócili na pastwiska i pasą na nich tysiące swoich owiec... Bogaci ziemianie zapchnęli rynek wełną, tak iż zabrakło miejsca dla zwykłego farmera hodującego owce. Czyż nie tak, mister Szekspir?

Heart


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:46, 23 Sty 2014    Temat postu:

Kurczę, aż nachodzi mnie ochota na poczytanie małej propagandy.
A pamięta ktoś "Przygodę na Mariensztacie"? Zalany doszczętnie nowy dom starczy odmalować, a grzyb nie siada. Ale piosenka fajna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 9:12, 24 Sty 2014    Temat postu:

Cytat:
zawierały również propagandowy rozdział, jak to cała rodzina wybiera się z czerwonymi tulipanami na pochód pierwszomajowy


Nie czytalam tej ksiazki, wiec moze sie myle, ale tak sobie mysle, ze przeciez dzieci chodzily na pochody, i nawet mogly byc wzruszone pochodami, jesli byly tak wychowane (choc z tego, co mi siostra starsza mowila, byly raczej znudzone, jak to na apelach), wiec bylby to raczej realistyczny opis, niz propaganda. Tak wtedy bylo, wiec dziwnie byloby to omijac w opisach.

Gorzej, jesli umilowanie do "wujka stalina" nie dzieje sie tylko w glowie bohatera, ale pojawia sie tez u narratora jako obiektywna prawda.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 10:06, 24 Sty 2014    Temat postu:

Hehehe, muszę ojca pomęczyć, bo coś mi się kojarzy, że w zwałach starych zdjęć jest jakieś z pochodu, na którym z dumą macham papierową chorągiewką. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 11:20, 24 Sty 2014    Temat postu:

Pochody pamiętam jak przez mgłę. Wszelkie akademie ku czci już bardziej, bo mnie zawsze do recytowania wierszyków wybierali. (Wicie, rozumicie, "Już z Aurory wystrzał padł, wybuchnął już październik" i tym podobne.) Klepał człowiek, bo pani kazała, piątka też była całkiem dobrą motywacją. Very Happy Nie wydaje mi się, żeby w tamtym czasie podejście do akademii było inne niż teraz — nudziarstwo, trucie i głupie wierszyki, które trzeba przeżyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 12:52, 24 Sty 2014    Temat postu:

Przypominam sobie apele z okazji Barbórki... oraz inne apele... o rany!
Do tej pory pamiętam taki pięęęękny wierszyk:
*nabiera głęboko powietrza i mówi jednym tchem*
Dzień zwycięstwa, maj zielony, białe kwitną bzy.
Dziadek usiadł zamyślony, wspomniał wojny dni,
Jak z Radziecką Armią sławną w bój na wroga szedł.
Działo się to tak niedawno, a zda się, że wiek.
Jak miał Miszę towarzysza, co w okopach padł,
Można było z takim Miszą zawojować świat!
Dzień zwycięstwa, maj zielony, białe pachną bzy,
Dziadek usiadł zamyślony, wspomnij z nim i ty!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:05, 24 Sty 2014    Temat postu:

Odbębnić i lecieć po słodycze. W mojej mieścinie lokalny kacyk partyjny ukradł księdzu pomysł i 1 Maja rozdawał dzieciom cukierki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17752
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:17, 24 Sty 2014    Temat postu:

Ej, marzeniem mojego dzieciństwa było pójść na pochód, gdyż znałam go z takiej kolorowej strony pokazywanej w książeczkach dla dzieci i w telewizji - słońce, roześmiani ludzie, baloniki, kwiaty... Nie mogłam zrozumieć, dlaczego rodzice nie chcą uczestniczyć w takiej fajnej zabawie! Z jakiejś książki pamiętam rysunek dzieci idących w pochodzie i poprzebieranych a to za górnika, a to za pielęgniarkę. W innej z kolei był wierszyk o tym, że mamusia i tatuś poznali się właśnie na pochodzie.
Natomiast akademie ku czci... Doceniam dzisiaj inwencję naszej rusycystki, która była odpowiedzialna za przygotowywanie akademii z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej (Boże, chyba brzmię jak prawdziwy dinozaur). Wybrała dla nas różne wiersze rosyjskie - Achmatowej, Cwietajewej itp. - które z rewolucją nie miały absolutnie nic wspólnego, a za to były bardzo piękne. Natomiast pani od muzyki z zapałem uczyła nas "Katiuszy" i "Avanti popolo", zaś po 1989 z równym zapałem przerzuciła się na pieśni legionowe...
Mam jeszcze jedno takie wspomnienie związane z literaturą propagandową (znaczy, mam wiele, ale nie wszystkie naraz Wink ). W szóstej klasie uczestniczyłam w konkursie recytatorskim literatury rosyjskiej (i radzieckiej). Zapamiętałam dziewczynę, która świetnie, aktorsko recytowała fragment jakiejś powieści dla młodzieży. Była tam mowa o grupie młodzieży, która tak się przejęła hasłami o szpiegach czających się wszędzie, że postanowiła też na własną rękę takiego szpiega zdemaskować i doszła do wniosku, że jakiś tam wujek czy sąsiad zachowuje się podejrzanie, więc trzeba go śledzić. Całe lata później uświadomiłam sobie, że co prawda książka napisana była zabawnie i lekko, gorliwa młodzież zapewne w końcu złapała jakiegoś rzeczywistego szpiega, ale w prawdziwym świecie pewnie taka historia wcale nie skończyłaby się dobrze i podejrzenia takiej nawet grupki smarkaczy mogły zniszczyć komuś życie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:06, 24 Sty 2014    Temat postu:

Sineira napisał:

Do tej pory pamiętam taki pięęęękny wierszyk:
Dzień zwycięstwa, maj zielony, białe kwitną bzy.

Ten wierszyk ma jakąś magiczną moc. Albo zawiera przekaz podprogowy. Ilekroć jestem w towarzystwie ludzi +- w moim wieku i rozmowa schodzi na czasy podstawówki - prędzej czy później ktoś zaczyna recytować "Dzień Zwycięstwa". A reszta się przyłącza. Wszyscy go pamiętają, zawsze.

Sama pamiętam jeszcze piosenkę o milicjancie:

Cytat:
Milicjant to naprawdę przyjaciel nasz bliski.
On myśli, on myśli życzliwie o wszystkich.
Myśli o bezpieczeństwie na ulicy, w domu,
Zawsze spieszy z pomocą, kiedy trzeba pomóc.

Z perspektywy czasu to "bezpieczeństwo w domu" brzmi trochę... niepokojąco.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17752
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:30, 24 Sty 2014    Temat postu:

Też pamiętam i potrafię wyrecytować wierszyk o Dniu Zwycięstwa Smile

Tak mi się jeszcze przypomniało... Za czasów mojej podstawówki obchodziło się zawsze rocznicę wyzwolenia Warszawy (niedawno była - 17 stycznia). Nie jakoś szczególnie uroczyście, ale zawsze robiło się gazetkę ścienną, w prasie (również tej dziecięcej i młodzieżowej) i telewizji zawsze pokazywały się jakieś materiały na ten temat itd. Utrwalił mi się taki mem: radziecki żołnierz z harmoszką, siedzący na gruzach, wokół napisy "min niet", a on częstuje wojskową konserwą jakieś dzieciaki, które wygrzebały się gdzieś tam z piwnic, gdzie jakimś cudem przetrwały zimę.
No więc, kiedy podrosłam i dowiedziałam się, jak to było z Armią Czerwoną, czekającą na drugim brzegu Wisły, aż wypali się Powstanie, a potem, aż Niemcy do reszty zniszczą to, co pozostało z miasta i wyzwalającą tę dymiącą kupę gruzów dopiero w styczniu... poczułam się osobiście dotknięta i oszukana. Serio serio. Przez te wszystkie gazetki ścienne, opowiadania, okolicznościowe czytanki o bohaterskich radzieckich saperach rozbrajających miny... Nie wiem dlaczego, ale chyba żaden z epizodów odkrywania "prawdziwej historii Wielkiego Brata" i, że tak powiem, dekonstruowania tych mitów, którymi nasiąkłam w dzieciństwie, nie dotknął mnie tak bardzo. Może dlatego, że ten był pierwszy, Powstaniem Warszawskim zaczęłam się interesować bardzo wcześnie i to było poniekąd pierwsze zetknięcie z brutalną rzeczywistością...?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 17:48, 24 Sty 2014    Temat postu:

Nie dziwię Ci się, Kuro. Prawdę powiedziawszy, sama wahałabym się przed daniem dziecku propagandowego wierszyka czy książeczki. Jak "Dzieci z Leszczynowej Górki" IMHO po prostu oddawały bardziej lub mniej podkolorowaną rzeczywistość (w której było miejsce także na pochód), tak wierszyków o przyjaźni z Krajem Rad już nie.
Radziecka propaganda była BARDZO przekonywująca. Obecnie jestem zafascynowana socrealizmem i sowiecką kulturą. Niektóre plakaty czy piosenki są tak piękne i pełne radości, że aż przykro mi się robi jak pomyślę, że to jedno wielkie kłamstwo...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17752
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:02, 24 Sty 2014    Temat postu:

Swoją drogą, radziecka (i w ogóle komunistyczna) propaganda znalazła sobie ciepłą i wygodną niszę w popkulturze. Ot, dopiero co widziałam w Budapeszcie stoisko z pamiątkami, gdzie kilka rządków zajmowały kubki z Leninem, czerwonymi sztandarami itp. Drugie parę rządków to były kubki z wytworami socjalistycznej techniki - i sama kupiłam dla siebie i Małża kubki z logo Trabanta. To wszystko było prezentowane pod hasłem "Nostalgia" - a przecież historia Węgier za komuny też nie była różami usłana...
Albo postać Che Guevary, czy piosenka "Hasta siempre", która jest piękna i wpada w ucho niezależnie od wiedzy, że nie był to taki świetlany bohater, jak go malują.
W zasadzie to jest ogromny sukces ówczesnej propagandy - że oddziałuje na ludzi do dziś, mimo całej wiedzy historycznej, jaką obecnie mamy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:32, 24 Sty 2014    Temat postu:

Nefariel napisał:

Radziecka propaganda była BARDZO przekonywująca. Obecnie jestem zafascynowana socrealizmem i sowiecką kulturą. Niektóre plakaty czy piosenki są tak piękne i pełne radości, że aż przykro mi się robi jak pomyślę, że to jedno wielkie kłamstwo...

Tak, zdecydowanie. Mam nawet na telefonie aplikację z radzieckimi plakatami (w sumie jest ich prawie 400). Ciekawie jest to oglądać teraz, z wiedzą historyczną, kiedy wie się, jak to wszystko działało, ale przy okazji ciężko się dziwić, że ludzie za tym szli, skoro wyglądało tak pięknie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 19:56, 24 Sty 2014    Temat postu:

Myślę że chodzi przede wszystkim o to, że ta propaganda (poza bardzo ciekawymi walorami artystycznymi) dotyczyła tego, co ludziom bliskie i tego, co (przynajmniej z pozoru) wydaje się osiągalne. Może jestem dziwna, ale do mnie dużo bardziej przemawia obietnica zadowolenia z pracy i przyjaźni, niż np. "boskości" czy "bycia lepszym" (nawet bez świadomości tego, do czego doprowadził nazizm).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1055
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:55, 25 Sty 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:

Albo postać Che Guevary, czy piosenka "Hasta siempre", która jest piękna i wpada w ucho niezależnie od wiedzy, że nie był to taki świetlany bohater, jak go malują.
W zasadzie to jest ogromny sukces ówczesnej propagandy - że oddziałuje na ludzi do dziś, mimo całej wiedzy historycznej, jaką obecnie mamy.


"Bandiera rossa" też jest świetna, zwłaszcza w wersji metalowej Wink A mówiąc serio - mam wrażenie, że to dotyczy jednak obu stron, tzn. i prawa, i lewa. Tylko do fascynacji jakimś utworem faszystowskim jakby... trudniej się przyznać?
Kiedyś bardzo interesowałam się wojną domową w Hiszpanii i ogólnie reżimem frankistowskim. Jest taka formacja militarna, Legión, hiszpańska Legia Cudzoziemska - istnieje do dziś, a swego czasu była jedną z ohydniejszych, osobistym wojskiem Franco. Hymn Legionu, "Narzeczony śmierci" jest... no, piękny. Muzycznie i tekstowo. Jeśli dodać do tego niesamowitą scenę w każdą Wielkanoc podczas drogi krzyżowej, kiedy legioniści na wyciągniętych ramionach podnoszą parometrowy ciężki krucyfiks... można dać się uwieść. W minutę.
Żeby nie być gołosłowną (wspomniana scena wielkanocna na 4:45):
http://www.youtube.com/watch?v=5zaVLWih8vg

Sama oglądałam kiedyś filmiki z "Narzeczonym..." raz za razem, usiłując zrozumieć, jak to możliwe, że przy całej wiedzy historycznej ta piosenka niezmiennie mnie zachwyca. Straszne. Ale taka ma być propaganda - skuteczna.

Ed.- doprecyzowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Sob 2:11, 25 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 2:08, 25 Sty 2014    Temat postu:

Może jestem dziwna, ale do mnie propaganda radziecka/PRL-u nigdy nie przemawiała, nawet gdy natykałam się na nią jako dziecko w jakichś starszych dziełach, niewiele wiedząc jeszcze o samym Związku Radzieckim. Po prostu to wszystko było tak wyidealizowane, że czuć było taką... nierealność tego. Nie chodzi mi o to, że w wieku 9-10 lat przejrzałam propagandę, tylko miałam podejście raczej jak do, powiedzmy, "Dzieci z Bullerbyn" - fajnie się to czyta, ale naprawdę ludzie nie są tak zawsze weseli, zawsze zgodni i ogólnie nie jest tak sielankowo...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Sob 2:30, 25 Sty 2014    Temat postu:

Do mnie propaganda niemiecka z kolei nie przemawia w ogóle, chociaż może to dlatego, że jestem z nią mało obeznana. Wydaje mi się strasznie napuszona i sztywna. "Das Engelandlied" słucham z przyjemnością, ale z dużo mniejszą, niż przy np. "Taczance" (to stukanie jest cudowne).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:06, 26 Lut 2014    Temat postu:

Kazik napisał:
Na własne oczy nie widziałam, ale kiedy moja siostra pisała pracę o produkcji herbaty, natknęła się na książkę o tej tematyce wydanej w głębokim komunizmie.


Niedobra osobo, chichoczę po nocy jak hiena!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Śro 1:16, 26 Lut 2014    Temat postu:

kura z biura napisał:

Tak samo zresztą w "Czterech pancernych" - Janek Kos mieszka na Syberii, a dlaczego? Ano, bo tak. Istniał zresztą taki eufemizm - "wojenne losy tam go rzuciły".


No i jego ojciec jednak okazał się żyć, to już w ogóle jeden głośny śmiech na sali i koszmarek historyczny. No i nie zapominajmy o Olgierdzie też, prawdaż...
Z racji mojego wieku "Czterej pancerni" dla mnie nie mieli żadnego przekazu propagandowego - w sensie, no dobra, mieli, ale nie taki, który zrobiłby mi kuku w świadomość czy coś. W każdym razie są jednym z najlepiej zapamiętanych spotkań z propagandą. Książka była koszmarna i nie przebrnęłam przez nią i nie przebrnę, choćby mi płacili. Natomiast serial wspominam bardzo miło, ba, do dziś oglądam z sentymentem (jeśli tylko moja mama nie ględzi nad uchem "ojezusmariaznowucipancerni!") jeśli tylko trafię w telewizji na jakiś fajniejszy odcinek... W zasadzie ja to zawsze traktowałam bardziej jak jakąś przygodówkę, bo to i śmieszne było (Gustlik i Tomuś to przecież chodzące Elementy Komiczne, no proszę was...), i dużo się działo, wiecie, jeździli czołgiem, strzelali, bili się, romansowali, no czego chcieć więcej? Dodatkowym atutem był ten supermądry pies, zawsze chciałam mieć takiego psa! Poza tym serial ma dla mnie obecnie ogromną wartość sentymentalną, pamiętam jak za dzieciaka (no, późna podstawówka jakaś, ale na sto procent podstawówka) oglądałam go z ojcem i było to ta jedna godzina kiedy siedzieliśmy, wcinaliśmy słone paluszki i w zasadzie spędzaliśmy miło czas, bo to był serial dzieciństwa dla mojego ojca. Poza tym mój ojciec głupi nie był, wszystko mi tłumaczył, że to nie było tak, jak w serialu, więc miałam rozrywkę + wiedzę. Zresztą, oglądaliśmy to potem tyle razy, że obecnie jesteśmy w stanie przeprowadzić całkiem sensowną rozmowę na dowolny temat posługując się jedynie cytatami z "Pancernych" Smile Ach, aż się rozmarzyłam. Kurczę, ta śliczna Pola Raksa, ten szalenie przystojny Włodzimierz Press jako Grześ! (tak, mała Broz kochała się w Grzesiu. W zasadzie duża Broz też by takim Grzesiem nie pogardziła, ale to już inny temat, khem)
Do wniosków: nie wiem, czy gdyby nie "Pancerni" to zainteresowałabym się tak szybko i tak bardzo historią II wojny. W każdym razie: propaganda radziecka jakoś szczególnie dobrze nie trafia, mam na myśli to, że nuży mnie nieco i irytuje trochę, za dużo sprytniejszą uznaję propagandę nazistowską, wydaje mi się też w zasadzie subtelniejsza. Natomiast totalnie fascynująca wydaje mi się propaganda jugosłowiańska (poddańcze piosenki w stylu Računajte na nas, zjawiska takie jak Pioniri czy Dan Mladosti itd.) Wszędzie, gdzie chcesz, swobodnie kupisz sobie koszulkę z Titą, a na pchlich targach (na własne oczy w Lublanie widziałam) czerwone gwiazdy, podręczniki wojskowe JLA (jugosłowiańska armia), portrety Marszałka... Pamiętam nawet taką książeczkę dla dzieci, gdzie była jakaś czytanka o tym, że Marszałek Tito osobiście hoduje i dogląda pomarańczy na Brioni żeby jugosłowiańskie dzieci miały cytrusy - nawet chyba nie minęło dziesięć lat od jego śmierci, a pojawiła się przezabawna przeróbka tej książeczki, gdzie do każdej czytanki był dorysowany rozkoszny ironiczny obrazek... Tylko tym razem książka była bardziej dla dorosłych Very Happy No i te wszystkie komiczne w dzisiejszych czasach filmy partyzanckie! Te wszystkie "Bitwy nad Neretwą" czy inne "Desanty na Drvar" się świetnie ogląda, chociaż propaganda aż zgrzyta między zębami. W każdym razie jugonostalgia na Bałkanach jest strasznie silna ("Piran Pirano", film w zasadzie nowy, a taki ładny, jugonostalgiczny), co mnie fascynuje, bo chyba nie spotkałam się w Polsce z tak silną i tak wyrażaną tęsknotą za PRL.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 18:54, 10 Sie 2014    Temat postu:

Czytam sobie "Notatnik z Norymbergi" Borysa Polewoja, o którym tu wyżej wspominałam. Książka jest ciekawa zarówno z powodu szalejącej propagandy, jak i dlatego, że autor miał okazję widzieć zbrodniarzy na własne oczy i relacjonuje swoje subiektywne wrażenia. Wydano w 1970 r.

Cytat:
[o wadze procesu] "Proces wykazał od jakiego niebezpieczeństwa, od jakiej straszliwej groźby ocaliło ludzkość bohaterstwo Armii Radzieckiej"
- to zdanie pojawia się już w drugim akapicie pierwszej strony, w notce odautorskiej do czytelnika.

Cytat:
"W ostatnim jednak okresie zaczęły się pojawiać na Zachodzie publikacje usiłujące zachwiać wiarę w słuszność wyroku wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Wojenny. W tym duchu rozpisują się zachodni dziennikarze. Piszą adwokaci oskarżonych. Piszą też i sami oskarżeni, którzy po odbyciu kary są znów szanowanymi obywatelami Niemieckiej Republiki Federalnej. Dlaczegóż by zresztą miało być inaczej? Wszak międzynarodowe prawa, po raz pierwszy zastosowane w Norymberdze, potępiają wszelkie zaplanowane akty agresji, uznają za niedopuszczalne używanie wszelkich środków masowej zagłady, ostrzeliwanie pokojowo żyjących miast i wsi, posługiwanie się w walce środkami chemicznymi, zrzucanie bomb napalmowych i kulkowych - słowem, wszystko to, co stosują obecnie Amerykanie w Wietnamie. Prawa międzynarodowe za najcięższe przestępstwo uznają zabór cudzych terytoriów i ich okupację - właśnie to, co czyni teraz Izrael na ziemiach arabskich. Prawa te, rzecz jasna, potępiają również nazizm we wszelkiej formie i postaci. Ten sam nazizm, który odradza się i aktywizuje na obszarze Niemiec zachodnich."


Autor pojechał do Bułgarii, by pisać książkę o przyjaźni radziecko-bułgarskiej i trafił na wybory:

Cytat:
"Bułgaria znajduje się w przededniu wyborów do parlamentu, przy czym w ostatnim tygodniu rozgorzała taka zażarta walka, że pozostawanie w roli obserwatora byłoby wręcz nieprzyzwoitością"


Wyobrażacie sobie dziennikarza, który wstydliwie odwraca wzrok od takich scen? Bo ja nie, więc strasznie jestem ciekawa, o co mogło chodzić.

Tajemniczy wróg czycha w Bułgarii na dziennikarza, ale niestety, nie jest wyjaśnione kto czycha i dlaczego. Wtręty te wyglądają szczególnie ciekawie w zestawieniu z deklaracjami autora o uwielbieniu "Bratiuszków" i wzmiankami o szlochającej z radości ludności rzucającej kwiatami w czołgi krasnej armii:

Cytat:
"Okazuje się, że jakaś gadzina pocięła w naszym mercedesie opony. Wszystkie cztery. Zostały tak poharatane, że żadna wulkanizacja nie pomoże."


Cytat:
"Wczoraj na wielkim wiecu wyborczym ktoś chlusnął na mnie jakimś żrącym płynem. W twarz nie trafił, ale w bluzie munduru została wypalona na plecach sporawa, o poszarpanych brzegach dziura."


Co ciekawe, (no, dla mnie ciekawe, może dla was to oczywiste:P) dziennikarz nie ma żadnej bluzy na zmianę. Mimo, że leci na jedną noc do domu w Moskwie, a potem do Norymbergi, musi pokonać tę trasę w mundurze galowym. Dopiero w Niemczech ktoś się nad nim lituje i daje mu własną, obszarganą bluzę. A gdyby nie dał, to co, przydział mieli raz na jakiś czas tylko...?

Przed wyjazdem autor spotyka się z Georim Michajłowiczem Dymitrowem, który miał jakiś udział w schwytaniu Goringa. Georg mówi:

Cytat:
"Radziłbym wam już teraz zmienić wasze dawne komsomolskie wyobrażenia o naszych wrogach. Wszystko to nie wygląda tak prosto. Goring jest oczywiście świnią, ale bynajmniej nie głupcem. Zgodzicie się chyba ze mną, że nie czułbym żadnej satysfakcji, gdybym wówczas w Lipsku opędzał się po prostu kijem od głupiego zwierzęcia. Jeżeli zaczniecie przedstawiać oskarżonych tylko jako fanatycznych schizofreników, to nie wiem, czy zdołacie ukazać w pełni wielkość zwycięstwa waszego narodu i Armii Czerwonej"


Bo to, jak wiadomo, miało być w tej relacji najważniejsze Wink

Cytat:
"Widocznie wciąż jeszcze byłem pod wpływem karykaturzystów, byłem bowiem wręcz zaszokowany zwyczajnością, powiedziałbym nawet: przyzwoitością wyglądu zewnętrznego oskarżonych. Nie ma w nich nic strasznego ani odrażającego - po prostu siedzą sobie w dwóch rzędach panowie w różnym wieku, jedni przysłuchują się rozprawie, inni zabawiają się rozmową, robią jakieś notatki na leżących na pulpitach papierach, albo też posyłają karteczki swoim adwokatom siedzącym nieco niżej, z drugiej strony bariery (...) Chociaż krwawa działalność tych zbrodniarzy znana jest całemu światu, ich wygląd zewnętrzny absolutnie jej nie odzwierciedla. Nade wszystko zdumiała mnie na tej sali spokojna powszedniość oskarżonych."


Cytat:
"Nawiasem mówiąc, tutaj, w barze, zobaczyłem także i moją czarującą sąsiadkę w otoczeniu całej gromady gości. Rozdawała szczodrze uśmiechy i autografy, wypisując je w notesach, na biletach wizytowych, a nawet na kartach z jadłospisem.
- Kto to taki? - zapytałem fotoreportera "Prawdy", Wiktora Tiomina.
- Ciemna masa - rzucił z pogardą. - I jeszcze mundur galowy nałożył. Toż to sama Marlena Dietrich."


Nie wiedziałam, że Marlena była obserwatorką procesu.

O rysowniku, Nikołaju Żukowie (próbowałam wyguglać jego dzieła, ale bezskutecznie):

Cytat:
"Znam też i jego zdolność odkrywania najtajniejszych zakamarków ludzkiej duszy. Zachowując w swych portretach całkowite podobieństwo do oryginału, potrafi on niekiedy ukazać w człowieku to, co ten skrzętnie ukrywa, a także i to, czego nawet u siebie nie podejrzewa. W pokazanych nam dzisiaj szkicach i rysunkach ławy oskarżonych owa zdolność przenikania do głębi duszy przejawiła się ze szczególną siłą. Oskarżeni, którzy początkowo wydawali mi się grupą zupełnie przyzwoicie wyglądających jegomości, po przejściu przez pryzmat malarza ujawnili swe prawdziwe oblicze. Cała galeria typów lambrosowskich. Potworów moralnych, bestii, które zdobywszy ogromną władzę, bez mrugnięcia oka posyłały na śmierć miliony ludzi, niszcząc ich w sposób pedantyczny, wyrafinowany, z rzeczową, bezduszną konsekwencją. Nie, Żukow nie skarykaturował wrogów, lecz zaostrzył najbardziej charakterystyczne ich cechy i jakby na nice wywrócił ich podłe dusze."


Kurcze, a mi to brzmi jak definicja karykatury:P
Dawno nie było nic o wspaniałej Armii, nie?

Cytat:
"Ileż walk musiała stoczyć Armia Czerwona na szlaku bojowym od Wołgi po Elbę i Szprewę, ileż trzeba było wygrać małych i dużych bitew, ileż naszych ludzi padło na swojej i obcej ziemi, żeby wreszcie sprawcy nieszczęść Marii znaleźli się na tej sali i na tej haniebnej ławie!"


Cytat:
"Ach, jakże pragnąłem, abyś nie tylko w mojej wyobraźni, lecz naprawdę przybyła tu, na tę salę, Mario M. Ty i miliony tobie podobnych, którym Armia Czerwona przywróciła ludzką godność."


Wypowiedź radzieckiego prokuratora, Romana Andriejewicza Rudenko:

Cytat:
"Jesteście przecież dziennikarzem, i to radzieckim dziennikarzem, więc orientujecie się chyba, że na Zachodzie istnieje tendencja, by jak najszybciej poszły w zapomnienie wszystkie okropności drugiej wojny światowej, by sprawa hitleryzmu utonęła w mroku. Ale my, komuniści radzieccy, oraz inni postępowi, pokój miłujący ludzie, jesteśmy szczególnie zainteresowani ujawnieniem całemu światu najbardziej ukrytej istoty nazizmu, w odtworzeniu z najdrobniejszymi szczegółami pełnego obrazu nazistowskich zbrodni, w ukazaniu narodom, od jakiego niebezpieczeństwa ocaliła ludzkość Armia Czerwona, biorąca na swe barki główny ciężar walki z międzynarodowym faszyzmem."


Że też się nie udusił od tej kosmicznej hipokryzji.

Cytat:
"Hess, "nazi nr 3" hitlerowskiego Reichu, potencjalny następca fuhrera, w początkowym stadium śledztwa oświadczył, że cierpi na całkowity zanik pamięci. No cóż, symulować manii wielkości nie ma dla kogo - nie to audytorium. Przyznać się do pomieszania zmysłów - wulgarnie. Bądź co bądź nie zgasła jeszcze nadzieja prześliznięcia się w jakiś sposób do historii. Wybrał więc sobie chorobę o szlachetnie brzmiącej nazwie: amnezja. (...) Dlatego w sądzie nie nakładał słuchawek [z tłumaczem]. Dlatego czytał powieść kryminalną niejako podkreślając w ten sposób, że nie dociera do niego zupełnie nic z tego, co się wokół niego dzieje. (...) Hess wstaje i, przygryzając wargi oraz przygładzając dłonią rzadkie włosy, czeka, żeby ustawiono przed nim mikrofon. Potem z zimną krwią, chrapliwym, gardłowym głosem oznajmia:
- Od tej chwili pamięć moja jest do całkowitej dyspozycji sądu. Moja symulacja miała czysto taktyczny charakter - i siada, krzywiąc nieco swoje cienkie, wąskie wargi.
Nasi zachodni koledzy zrywają się z miejsc i pędem, na wyścigi, jeden przez drugiego, biegną do telefonu, by przekazać tę sensację numer jeden. My nie mamy się po co spieszyć. Dla nas to tylko dodatkowy rys charakteryzujący sylwetkę moralną oskarżonych."


Radzieccy dziennikarze są ponad to.

Czasem, kiedy autor pisze:
Cytat:
"Mimo wszystko ci Amerykanie są rzeczowi i solidni. Jeśli coś obiecali - dotrzymują słowa"

Natychmiast stronę dalej okazuje się, że przysłany przez nich zgodnie z umową kierowca jest odrażającym, zdemoralizowanym typem Wink

Autor zwiedza Norymbergę:

Cytat:
"Piwiarnia, w której występował Hitler? (...) Ściany piwiarni pokrywały pociemniałe malowidła - scenki z życia dawnej Bawarii. Malowidła raczej nędzne. Mimo to do wysokości mniej więcej głowy człowieka wszystkie freski zostały wyszczerbione. A i teraz jakiś amerykański porucznik stojąc na taborecie wielkim nożem wydłubuje kawał tynku z malowidłem. Ujrzawszy nas zawstydził się, zeskoczył z taboretu i schował nóż do kieszeni.
Nie od razu zorientowaliśmy się, co robił ów jankes, ale nasz wszystkowiedzący kierowca natychmiast sprawę wyjaśnił: panowie oficerowie lubią pamiątki, pragną mieć jakiś suwenir z piwiarni, w której występował sam Hitler. Nam suweniry były niepotrzebne, więc popatrzyliśmy na miejsce, gdzie trujące nasiona faszyzmu wypuściły swoje pierwsze pędy, zrobiliśmy w tył zwrot i wyszliśmy."


Krasnoarmiejce jak te niewinne lelyje, jankesi to oczywiście zło i zgnilizna moralna Razz

Cytat:
"Ruiny, ruiny, ruiny. (...) komu przyszłoby do głowy cieszyć się na widok tak barbarzyńsko zniszczonych zabytków (...) Arystokratyczne przedmieścia, podobnie jak i fabryki produkujące dla armii są calutkie. Nie zostało to wprawdzie dowiedzione, ale chodzą słuchy, że poważna część akcji tych fabryk znajdowała się w rękach amerykańskich koncernów."


Czy ktoś może potwierdzić lub zaprzeczyć, że w tamtych czasach dysponowano aż taką celnością, żeby wybierać sobie budynki do ocalenia podczas nalotów?

Przewodnik rozpływa się nad szczodrością autora i mówi:
Cytat:
"Jankesi to straszni skąpcy. Wiecie, ich żołnierz zabawiwszy się z niemiecką dziewczynką, daje jej tylko jedną pończochę, na drugą musi ona zarobić następnego dnia u niego albo u jego kolegi. Nie cackają się z nami Niemcami."


O fotografie, Karlu Hajek (Hajku?):

Cytat:
"A jakie sugestywne portrety! Hajek potrafi uchwycić wyraz twarzy swego modelu w tym momencie, w tym nastroju psychicznym, kiedy prawdziwa natura człowieka ujawnia się w całej pełni. Oto Goring wściekle wykrzywił swe szerokie żabie usta... Oto Streicher wyszczerzający zęby jak szakal... Jak niegdyś podczas oglądania rysunków Żukowa, tak i teraz, patrząc na kolekcję Hajka, widziałem najistotniejsze cechy charakteru fotografowanych postaci.
- Świetne. Jak długo musisz czekać, nim uchwycisz odpowiedni wyraz twarzy?
- Niekiedy całe posiedzenie przechodzi i nic. Marnuję niejedną taśmę - spokojnie odpowiada Hajek, zadowolony z wrażenia, jakie wywarły jego prace.
- Tak dużo?
- Tracę znacznie więcej, gdy fotografuję psy."


Znaczy, wcale a wcale nie karykatury i nie zmanipulowane portrety Wink

Fakty z życia Ewy Braun, których nie znajdziesz na Wikipedii:

Cytat:
"Heinrich Hoffmann był dość zręcznym fotografem, zarabiał na życie robieniem zdjęć nagich kobiet, które to zdjęcia potajemnie kolportował. Potem rozszerzył pole swej działalności, zaczął fabrykować pornograficzne pocztówki. Modelami do owych pocztówek byli tancerze i tancerki drugorzędnych nocnych kabaretów. Jedną z takich modelek została Ewa Braun. Przypadła ona bardzo do gustu Hoffmannowi, zrobił ją więc swoją pomocnicą.
Traf chciał, że podczas robienia jednego ze zdjęć fraulein Braun zetknęła się z Hitlerem. Zadał jej jakieś pytanie, odpowiedziała odważnie i rezolutnie. Tak została zawarta znajomość między wszechmocnym fuhrerem Trzeciej Rzesze i modelką. Hitler wkrótce uczynił z niej swoją kochankę"


Hoffmann o Ewie, z "udawanym żalem":
Cytat:
"Biedna Ewa. Mimo wszystko była to niezła dziewczyna, a jaki miała gust. Sama zresztą robiła niezłe zdjęcia. - Dorzucił, zapewne pod adresem moich uczuć klasowych: - To przecież córka prostego robotnika. Ojciec Braun i teraz pracuje w fabryce maszyn."


Cytat:

"W gazecie tej rzeczywiście został zamieszczony wywiad ze starym Braunem. Rozwodził się on nad tym, jakimi to dobrymi, skromnymi, troskliwymi i pracowitymi dziewczętami były obie jego córki. Pech chciał, że jedną z nich upodobał sobie ten wariat, Hitler. Po niej i druga, niestety, też wydała się za generała SS. Tego również teraz posadzono. I obecnie on, Braun, został na starość zupełnie samiusieńki. Czy uczciwy człowiek pracy zasługuje na taki los...?"


Dajcie znać, czy chcecie więcej cytatówSmile Ciekawa też jestem, co o tym myślą forumowi znawcy historii Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Nie 21:51, 10 Sie 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:

Przed wyjazdem autor spotyka się z Georim Michajłowiczem Dymitrowem, który miał jakiś udział w schwytaniu Goringa. Georg mówi:

Cytat:
"Radziłbym wam już teraz zmienić wasze dawne komsomolskie wyobrażenia o naszych wrogach. Wszystko to nie wygląda tak prosto. Goring jest oczywiście świnią, ale bynajmniej nie głupcem. Zgodzicie się chyba ze mną, że nie czułbym żadnej satysfakcji, gdybym wówczas w Lipsku opędzał się po prostu kijem od głupiego zwierzęcia. Jeżeli zaczniecie przedstawiać oskarżonych tylko jako fanatycznych schizofreników, to nie wiem, czy zdołacie ukazać w pełni wielkość zwycięstwa waszego narodu i Armii Czerwonej"


Bo to, jak wiadomo, miało być w tej relacji najważniejsze Wink

Akurat ideowy komunista, jakim był Dymitrow, mógł całkiem na poważnie coś takiego powiedzieć. A czy Polewoj wspomina, na czym konkretnie polegał udział Dymitrowa w schwytaniu Goringa?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lychnis
Seba Holmes



Dołączył: 10 Wrz 2012
Posty: 805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 23:04, 10 Sie 2014    Temat postu:

A na pewno chodzi o schwytanie? Dymitrow zetknął się z Goringiem w trakcie procesu lipskiego w 1933. O późniejszych kontaktach nas na historii Bułgarii nie uczono. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pon 6:51, 11 Sie 2014    Temat postu:

No właśnie w przytoczonym fragmencie na pewno chodziło o proces lipski, ale myślałem, że w książce było jeszcze coś, co Gaya pominęła jako nieistotne dla poprzedniego posta, a mnie ta kwestia zainteresowała.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 7:56, 11 Sie 2014    Temat postu:

Nie, tu chodzi o jakas interakcje lipska, po tym "opedzaniu sie kijem" wywnioskowalam schwytanie, jak widac, blednie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pon 8:45, 11 Sie 2014    Temat postu:

Poniekąd schwytanie, tyle że nie Dymitrow Goringa, lecz odwrotnie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin