Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Propaganda a przyjemność
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9078
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 21:17, 12 Sie 2014    Temat postu:

O reakcji oskarżonych na proces:
Cytat:

"I oto L.N.Smirnow odczytuje jedną ze "złotych myśli" zanotowanych w dzienniku eks-gubernatora [Hansa Franka]: "Fakt, że skazaliśmy miliony Żydów na śmierć głodową, należy rozpatrywać tylko mimochodem". Cytat ze swoich utworów przyjął Frank krzywym uśmiechem. Ale kiedy księga z nazwiskami pomordowanych powędrowała na stół sędziowski i z trybuny prokuratorskiej rozległa się tragiczna opowieść o likwidacji warszawskiego getta, Frank osunął się na oparcie krzesła, złamał ołówek i zaczął się tak wyraźnie denerwować, że jego sąsiad Rosenberg nie wytrzymał i z pogardliwą miną trącił go łokciem w bok."


Po pokazaniu wyrobów z ludzkiej skóry:
Cytat:

"Prokurator kontynuował swe przemówienie w absolutnej ciszy. Oskarżeni siedzieli sztywno w pozach jakby zastygłych. Ribbentrop z miną cierpiętniczą wywrócił oczy i zagryzł wargi. Goring, krzywiąc usta, pisał do swego adwokata kartkę za kartką. Streicher histerycznie kaszlał lub chichotał. Długiego Schachta znów wyprowadzono z salo: po raz drugi zrobiło mu się niedobrze. Jego buldogowata, twarda twarz, zazwyczaj nieruchoma, była teraz blada i wzburzona."


Zastanawiam się, na ile nazistowska wierchuszka naprawdę nie miała pojęcia o tym, co się działo w obozach?

Raz na jakiś czas, zapewne przez pomyłkę, autor pisze coś pozytywnego o obywatelach USA:

Cytat:
"Dokładny i obowiązkowy jak wszyscy Amerykanie, pułkownik przyjął mnie i tłumaczkę o ściśle oznaczonej godzinie."


Autor zwiedza cele:

Cytat:
"Akurat zatrzymaliśmy się przy celi nr 1. Na drzwiach wisiała emaliowana tabliczka z napisem: "H. Goring". Pułkownik rozkazał strażnikowi cofnąć się. Zajrzałem w wizjer. Miałem przed sobą prawie kwadratowy ślepy pokój o wymiarach trzy na dwa i pół metra. W głębi - łóżko, stół, krzesło. Na prawo - tuż przy samych drzwiach - umywalka i sedes. "Nazi nr 2" Trzeciej Rzeszy siedział na łóżku w burach, ciągle w tym samym zamszowym mundurze, i postawiwszy na krześle pokrywkę od aluminiowej menażki, bez pośpiechu coś tam z niej wyskrobywał. Na stoliku leżały jakieś papiery, w ramce stała kobieca fotografia...
Hess w grubym wełnianym swetrze, w koszuli bez kołnierzyka, coś pilnie czytał. Widocznie usłyszał hałas w korytarzu, bo nagle podniósł oczy. Zapewne takie spojrzenie miewa na widok ludzi wilk uwięziony w potrzasku. Tyle w nim było bezsilnej nienawiści...
Sauckel - ten straszliwy esesmański watażka decydujący o losach milionów niewolników - ma wygląd zgoła niepozorny. Rozkłada teraz na stole jakieś fotografie, przyglądając się z upodobaniem to jednej, to drugiej...
Dowódca piratów morskich, grossadmirał Erich Raeder, który posłał na dno morza setki okrętów pasażerskich i mnóstwo statków handlowych, w tej chwili, ubrany w ciepłą starczą kamizelkę i szelki, robi z papieru kogucika. Kilka takich kogucików już stoi na stoliku. Twarz ma admirał spokojną, znużoną, jak pasażer oczekujący na dworcu przybycia spóźnionego pociągu"


Rekacja oskarżonych na kolejne dowody rzeczowe:

Cytat:
"Schacht siedział z zamkniętymi oczyma. Von Papen demonstracyjnie zatykał uszy. Neurath nie podnosił głowy, a Goring i Hess zawzięcie coś do siebie szeptali, z obojętnymi na pozór minami, chociaż bez trudu można było zauważyć, że i oni czują się niewyraźnie. Znów kogoś nieprzytomnego wyniesiono z galerii dla publiczności."


I znów czas na propagandę:

Cytat:
"Ruszyliśmy ku wyjściu i w drzwiach znaleźliśmy się obok amerykańskiej dziennikarki w podeszłym wieku, znającej nieco język rosyjski. Z zażenowaną miną zwróciła się do nas:
-Thank you... Dziękuję... Dziękuję za wszystko - Czerwonej Armii dziękuję dużo... Żołnierz, oficer, generał - dziękuję.
Te kilka zdań wypowiedzianych łamanym językiem oraz towarzyszący im mocny uścisk dłoni bardzo nas wzruszyły. To była naturalna reakcja prostego człowieka na wszystko to, co w ostatnich dniach słyszeliśmy w sądzie..."


Cytat:

"(...) stosunek ludzi najrozmaitszych narodowości do Armii Czerwonej. Mój płaszcz i czapka oficerska o nie znanym tu jeszcze fasonie były swego rodzaju różdżką czarodziejską, otwierającą nam ludzkie serca i dusze, a niekiedy i drzwi domów."


Nie znali tego munduru, tego fasonu, ale wiedzieli, że to czerwonoarmista, więc trzeba kochać? Wink

Rosjanin mieszkający w Monako, białogwardzista spotyka autora i mówi:
Cytat:

"Jestem gotów waszemu Stalinowi buty całować za to, że uczynił Rosję wielką i potężną - oświadczył uroczyście, prężąc się w postawie na baczność, jakby ubrany był nie w operetkowy frak, lecz co najmniej w mundur husarski"


Jak się mieszka w Monako to łatwo mu mówićRazz

Cytat:
"Europa Zachodnia, jak mieliśmy to możność stwierdzić, jest mimo wszystko damą bardzo lekkomyślną. Nieszczęście minęło - i w porządku. Chociaż jeszcze głodno, chociaż straszą jeszcze szkielety domów zburzonych przez wojnę, wstydliwie przysłonięte płotami i zalepione afiszami, to jednak nie chce się pamiętać o tym, że zaledwie osiem miesięcy temu po ulicach ujarzmionych stolic maszerowali niemieccy żołnierze, szalało gestapo, a najlepsi synowie podbitych ziem walczyli w podziemiu, patrząc z nadzieją na gigantyczne zmagania Armii Czerwonej, która samotnie odpierała główne siły wspólnego wroga."


O pewnej konfuzji w zakresie wierzeń i folkloru:
Cytat:

"-Mefistofeles w roli Fausta - odzywa się Jarosław Gałan, zachodnioukraiński pisarz ze Lwowa, człowiek na ogół małomówny, zamknięty w sobie.
-Co wy ojczulku, po co tego rodzaju porównaniem obrażać niemieckiego diabła - odzywa się Michał Gus. - Toż nawet Mefista zemdliłoby od czegoś takiego. Upiory, wampiry - oto kim oni są. U was, w języku ukraińskim istnieje takie słowo, jak "burdałak" - wilkołak, prawda?
- Owszem, istnieje. Wilkołaków mają wszystkie słowiańskie narody - poważnie, a nawet w sposób nieco akademiski przytakuje Gałan. - Tak, znaleźliście chyba najbardziej odpowienie określenie.
Muszę mu się ze wstydem przyznać, że nie znam znaczenia tego słowa. Słyszałem je kiedyś w dzieciństwie. Robotnicy fabryki "Proletariuszka", wśród których się wychowywałem, używali go jako mało obraźliwego przekleństwa. Gałan więc zaczyna mi cierpliwie tłumaczyć:
- Wilkołak jest nieodłączną postacią w słowiańskiej mitologii. To wielki grzesznik, wyklęty przez Boga i ludzi. Nawet ziemia go nie chce przyjąć. W ciemne, bezksiężycowe noce wstaje z grobu, bezgłośnie podkrada się do osiedli i wysysa ze śpiących ludzi krew, przegryzając im gardła. Po nasyceniu się ludzką krwią może na jakiś czas wrócić do swej poprzedniej postaci. Na Zakarpaciu górale do tej pory wierzą, że uwolnić się od wilkołaka można tylko wtedy, gdy wbije się o nowiu w jego grób osinowy kołek - kończy swoje wyjaśnienia Gałan. "


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin