Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mechanizmy czytania

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Sierotka Julia Mniszkowata



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 536
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto 21:13, 28 Mar 2017    Temat postu:

Nie wiem, gdzie z tym pójść, to przyszłam tu, bo przynajmniej nikt mnie nie pogoni za offtopowanie Very Happy

Zacznę od… No, tu sobie wstawcie jakąś soczystą wiązankę.

Znajoma wciągnęła mnie do fejsbukowej grupy „Nie mam czasu, czytam książki”. Ja pitolę, naiwnie wierzyłam, że ludzie czytający książki to ta nieco bardziej ogarnięta część społeczeństwa. I otóż ni ch…olery. Bogowie, jakie tam walą po oczach przejawy tępoty absolutnej! Co najmniej trzy czwarte w ogóle nie rozumie, co czyta. I ja nie mówię o niezrozumieniu głębokich metafor w dziełach noblistów czy coś. To jest, koper nać, analfabetyzm funkcjonalny.

Czuję się zabita mentalnie treściami z forum tej grupy. Byłam do tej pory przekonana, że zamiłowanie do czytania książek oznacza, że się przynajmniej w podstawowym stopniu rozumie to, co się czyta. Och, jakże się myliłam…!

I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?

Nie musicie mi polecać maści na ból dupy, sama wiem, że przydałaby mi się, no ale… Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1817
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 5:15, 29 Mar 2017    Temat postu:

Nie jestem członkiem tej grupy, czy mogłabyś podać jakieś przykłady?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 5:35, 29 Mar 2017    Temat postu:

Pewnie czytają dużo dzieł Autorkasi i podobnych Wink W końcu - no przecież też książki, normalnie wydane na papierze... a jakość (pod względem językowym, merytorycznym, logicznym i tak dalej) wszyscy wiemy, jaka jest.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1850
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:43, 29 Mar 2017    Temat postu:

Cytat:
Kazik, tulam i podzielam.

*oddtula i w tym odtulaniu wspólnie szuka sensu w przyrodzie, ale tak naprawdę*

Cytat:
Przytulam, Kazik.

:3

Co do fejsbukowych miłośników książek, Eire w co drugim temacie związanym z czytelnictwem kręci nad nimi głową i ma w tym 100% rację. Nie chcę używać tak ostrych słów jak floxanna (chociaż kto wie, może "Nie mam czasu, czytam książki" zasługuje), ale cóż, hmmm, well, jeżeli się szuka towarzystwa do porozmawiania o literaturze, to tego typu fanpejcze można sobie od razu odpuścić.

Cytat:
I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?

To jest bardzo dobre pytanie i też chętnie poznam na nie odpowiedź!
Obstawiam chęć czucia się lepszym, bo się przecież uprawia taką intelektualną rozrywkę - przecież 90% treści to tam o tym, jak to lubią sztachać się zapachem książek, jak to czytniki nie mają duszy, o utkanych z puchu niebiańskiego introwertykach wolących czytać zamiast chlać na imprezach, durne memy o książkoholizmie i inne takie.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Sierotka Julia Mniszkowata



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 536
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 11:44, 29 Mar 2017    Temat postu:

Hersychia napisał:
Nie jestem członkiem tej grupy, czy mogłabyś podać jakieś przykłady?


Ha, aż nie wiem, od czego zacząć… Tam jest wszystko, od pisania z lekceważeniem wobec wszelkich zasad poprawnej polszczyzny po odpowiadanie kompletnie nie na temat (i nie to, że „kumam, o co pytasz, ale skojarzyło mi się coś innego”, tylko ewidentne niezrozumienie prostych pytań) i kompletną niezdolność do odróżnienia oceny książki od oceny autora jako osoby. Na prządku dziennym jest podejście: „Masz negatywną opinię o książce, którą się zachwycam, toś cham, burak, prostak i nastajesz na moją cześć”.



Mal napisał:
Pewnie czytają dużo dzieł Autorkasi i podobnych Wink W końcu - no przecież też książki, normalnie wydane na papierze... a jakość (pod względem językowym, merytorycznym, logicznym i tak dalej) wszyscy wiemy, jaka jest.


No pacz, strzał w dychę Very Happy

Kazik napisał:

Co do fejsbukowych miłośników książek, Eire w co drugim temacie związanym z czytelnictwem kręci nad nimi głową i ma w tym 100% rację. Nie chcę używać tak ostrych słów jak floxanna (chociaż kto wie, może "Nie mam czasu, czytam książki" zasługuje), ale cóż, hmmm, well, jeżeli się szuka towarzystwa do porozmawiania o literaturze, to tego typu fanpejcze można sobie od razu odpuścić.

Cytat:
I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?

To jest bardzo dobre pytanie i też chętnie poznam na nie odpowiedź!
Obstawiam chęć czucia się lepszym, bo się przecież uprawia taką intelektualną rozrywkę - przecież 90% treści to tam o tym, jak to lubią sztachać się zapachem książek, jak to czytniki nie mają duszy, o utkanych z puchu niebiańskiego introwertykach wolących czytać zamiast chlać na imprezach, durne memy o książkoholizmie i inne takie.

Mnie wciągnęła znajoma, zaczynam podejrzewać, że trochę złośliwie :>

Bold:
Tylko to o niechlających introwertykach nie pasuje, reszta – doskonale.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 904
Przeczytał: 230 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Śro 12:09, 29 Mar 2017    Temat postu:

Mnie znajoma też kiedyś wciągnęła do jakiejś grupy, wytrzymałam tam chwilę, ale krótko. Ciągłe pytania (chyba pytania, bo klawisz z pytajnikiem zawsze im amputowało, jak mnie to drażni!!) o to samo, i miliony zdjęć pt. "To sobie kupiłam dzisiaj, a to wczoraj, jeszcze wam wrzucę fotkę caałej góry książek, a jeszcze coś ze środeczka, a jeszcze okładeczka, od której zacząć? Popatrzcie jaki mam ładny taras i siedzę sobie z książką". Rozumiem ogólnie chęć pochwalenia się, no i to zawsze jakieś dyskusje wywoływało (choć nie nazwałabym dyskusją dziesiątków komentarzy "Podobała mi się", "Fajna", "Do mnie nie trafiła"). A pod pytaniami typu właśnie "Przy jakiej książce wylaliście najwięcej łez?", wszyscy jakoś zawsze wpisywali podobne odpowiedzi, przez co miałam wrażenie, że korzystają z jednej biblioteki...
I nie chcę być źle zrozumiana, te zjawiska same w sobie mnie nie denerwują aż tak, ale tam było takie nagromadzenie tego, że sobie odpuściłam. No i też dlatego, że kompletnie mijały mi się z tymi ludźmi gusta czytelnicze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:23, 29 Mar 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Cytat:
I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?

To jest bardzo dobre pytanie i też chętnie poznam na nie odpowiedź!

Pytanie nie brzmi "Co?", ale "Jak?". Ludzkie mózgi i zdolność posługiwania się językiem wyewoluowało bardzo dawno temu i związana była z odpowiednim przetwarzaniem informacji. Nie wdając się w nudne szczegóły - zabawa polega na odszyfrowaniu jakichś dziwnych znaczków (ludzie posługujący się językami z pismem fonetycznym, a tym z obrazkami (językoznawcy ratujcie - nie wiem, jak to się nazywa) mają za to odpowiedzialne inne obszary), nadania im znaczenia, a potem odesłania do zasobów pamięci i przywołania skojarzeń, obrazów, emocji itp. Przez wiele wieków ciche czytanie linearne wymagało wejście w stan głębokiego skupienia, kiedy aktywowały się i ciężko pracowały bardzo zaawansowane obszary mózgu, w tym te odpowiedzialne za pamięć, było więc świetnym ćwiczeniem intelektu (aktywowały się neurony, produkowały nowe połączenia, stare synapsy się utrwalały).

A potem nadszedł czas internetu, czyli medium bombardującego nasze zmysły wieloma bodźcami na raz. Czasami spotykam się ze stwierdzeniem, że to dobrze, bo przynajmniej mózg jest bogato stymulowany, ale to bzdura - to wcale nie jest dobrze. Czytając tekst w sieci (zwłaszcza taki z hiperłączami), mając otwarte zakładki, sprawdzając wiadomości na fejsie, a na pograniczu pola widzenia mając migające reklamy itp. oprócz typowych obszarów odpowiedzialnych za czytanie aktywujemy również korę przedczołową, która zajmuje się np. podejmowaniem decyzji ("kliknę na ten link teraz czy za chwilę", "czy ta informacja jest ważna czy nie?"). Niestety dzieje się to kosztem uwagi - nie ma nic za darmo i za aktywację dodatkowej części kory płacimy energią, a więc również koncentracją, większym rozproszeniem, a więc i słabszym zrozumieniem tekstu. W skrócie - dużo, ale powierzchownie. Problem polega na tym, że stale powtarzane nawyki utrwalają się, więc po pewnym czasie osoby dużo korzystające z internetu mają problemy wejście w stan głębokiego skupienia nawet czytając książkę papierową/czytnikową. Zbadano nawet ruchy gałek ocznych czytelników - zamiast standardowych linearnych są one bardziej skokowe (szybki skan tekstu w poszukiwaniu słów-kluczy, pobieżne sprawdzenie - coś na kształt litery F).

Zmierzając do sedna sprawy - osoby z grup fejsbukowych mogą w istocie wertować wiele książek, ale na skutek zmian neurologicznych wyrządzonych internetem mogą mieć już wykształcone takie obwody, że będą czytać zbyt płytko, co będzie przekładać się na gorsze zrozumienie i mniejszy krytycyzm wobec tekstu. Czyli będzie mniej rozwijające niż typowe, głębokie czytanie linearne.

Plus kwestia snobizmu, bucery i inne rzeczy, o których pisałyście.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:35, 29 Mar 2017    Temat postu:

Galnea napisał:
(...) tym z obrazkami (językoznawcy ratujcie - nie wiem, jak to się nazywa)

Nie jestem językoznawcą, ale chodzi o pismo piktograficzne?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2256
Przeczytał: 119 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:35, 29 Mar 2017    Temat postu:

A co w takim przypadku z ludźmi którzy naturalnie czytają w sposób taki jak to opisałaś?

Mówię tutaj o sobie, bo w regularny kontakt z internetem weszłam dopiero w wieku gdzieś 13 lat, a już w pierwszej klasie czytałam tak właśnie jak teraz - skokowo, a nie linearnie (czytać w miarę płynnie nauczyłam się w czwartym roku życia). Nikt mnie nigdy tego nie uczył, nie byłam w żadnych "szkołach szybkiego czytania". Czyli takie umiejętności mogą wynikać po prostu z naturalnych predyspozycji?

Ze zrozumieniem tekstu w ten sposób czytanego też nie mam żadnych problemów, w 90% przypadków wystarczy mi jednokrotne przeczytanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 14:36, 29 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:47, 29 Mar 2017    Temat postu:

Shiren - nie wiem, bo tamto określenie odnosi się też do pisma chińskiego.

Lizard - ale skokowo czyli jak, hm, kaczki na wodzie? Czy na zasadzie w dół-w górę-po skosie-znowu się wracam-wers-w dół-wers-do góry-następna strona (czyli ogólnie większy chaos)? Linearnie w tym kontekście nie znaczy słowo po słowie, bo jasne jest, że wiele osób obejmuje na raz wzrokiem większe partie tekstu, więc np. zatrzymuje się na wersie dwa razy. I druga sprawa - jak głęboko się koncentrujesz, czy nie masz problemu z przyswojeniem na raz większej partii tekstu itp.

Bo z wyżej opisanymi zmianami wiąże się też zjawisko tl;dr, czyli wielu czytelników ma problem z przebrnięciem przez dłuższą blognotkę czy post na forum (abstrahuję tutaj od formy, bo wiadomo, że bełkot większość wykończy).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ver
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 03 Mar 2017
Posty: 11
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:06, 29 Mar 2017    Temat postu:

Takie pismo to pismo piktograficzne albo (bo chodzi tu pewnie o współczesny chiński) logograficzne, bo te obrazki są bardziej abstrakcyjne niż u np. Egipcjan. Też nie językoznawca here, ale mnie jarają takie tematy Wink

Obawiam się, że brak zrozumienia przyswajanej treści to nie tylko problem książek i specyfiki tekstu pisanego, bo ludzie w podobny sposób nie rozumieją również filmów. Moja znajoma cały czas narzeka na komentarze z filmwebu, przy czym nie chodzi tutaj o jakiś spam polityczny czy ewidentny trolling, tylko przy normalnych dyskusjach na tzw. poziomie użyszkodnicy zadają tak durne pytania o najprostsze powiązania logiczne, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy oni w ogóle ten sam film oglądali, czy może, nie wiem, w trakcie wyszli z psem na spacer. Ale nie – potrafią szczegółowo rozwodzić się nad jakąś sceną (znaczy, że chyba widzieli), w ogóle nie dostrzegając tam oczywistego sensu.

Przy tego typu dyskusjach wychodzę trochę z dość pesymistycznego założenia, że kondycja ogólna ludzkości tak naprawdę za wiele się nie zmieniła, tylko szkopuł tkwi w egalitaryzmie. Po prostu kiedyś dostępność do dzieł kultury była dużo mniejsza, o książkach czy filmach dyskutowała więc konkretna grupa odbiorców, a jeszcze węższa grupa mogła swe opinie o tychże dziełach przesłać w świat szeroki (np. jako felieton). Aktualnie większość ludzi w Polsce ma internety, ma facebooka, może sobie pozwolić na relaks z książką i jeszcze podyskutować o tym na grupce. Aże większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że większość ludzi niespecjalnie ma pogłębiony odbiór rzeczywistości, to się można zdziwić Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ver dnia Śro 15:07, 29 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 252
Przeczytał: 49 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:08, 29 Mar 2017    Temat postu:

Galnea napisał:
Shiren - nie wiem, bo tamto określenie odnosi się też do pisma chińskiego.
Pismo ideograficzne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2256
Przeczytał: 119 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:22, 29 Mar 2017    Temat postu:

Jeśli chcę coś przeczytać szybko, np. zorientować się czego dotyczy jakieś pismo, albo znaleźć na całej stronie konkretne zdanie, to "obejmuję" tekst tak właśnie skokowo-chaotycznie. Jeśli czytam książkę czy tekst naukowy to czytam uważniej, można powiedzieć że "linearnie" ale bardzo szybko. Można powiedzieć że czytam tak, jak mówi osoba która "zjada" końcówki przy wymowie.

Bo z kolei ja zauważam u wielu ludzi, chociażby na uczelni (a jest to kierunek na którym czyta się od cholery i jeszcze trochę), ale wśród innych znajomych też, że mnóstwo ludzi czyta własnie tak słowo po słowie, a niekiedy nawet litera po literze. Ja sama próbując czytać w ten sposób tylko się męczę i w małym stopniu rozumiem co czytam (chyba przez to, że skupiam się na słowach i zdaniach, a nie na tym w co się łączą i co znaczą), ale, przynajmniej w moim otoczeniu, ten sposób czytania jest o wiele powszechniejszy niż to, co opisujesz.

Zjawiska tl;dr u siebie nie zauważyłam. Edit: bo naszła mnie myśl, że skłonność do tl;dr może też wynikać właśnie z takiej mozolności w czytaniu. Tak jak ktoś, kto nie lubi długich spacerów, bo ma słabą kondycję i szybko się męczy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 16:02, 29 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16945
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:45, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja na własnej skórze albo raczej na własnym mózgu doświadczyłam tych zmian wywołanych przez internety. Po okresie takiego pierwszego zachłyśnięcia się fejsem, blogami, forami, generalnie - właśnie tą wielością krótkotrwałych bodźców, zauważyłam, że nie jestem w stanie skupić się na dłuższym tekście, nawet jeśli jest to przeciętnej długości artykuł gazetowy. Był okres, kiedy w ogóle przestałam czytać książki i trwało to ze dwa lata przynajmniej. Teraz też czytam zdecydowanie mniej niż w czasach przedinternetowych, niemniej kiedy już zauważyłam to zjawisko, zaczęłam się zmuszać, żeby wrócić do dawnych nawyków i to zmuszanie w końcu zaczęło działać.
Jednak skłonność do rozproszenia uwagi mi została - ot, teraz otworzyłam sobie Netflixa żeby obejrzeć kolejny odcinek serialu, ale po minucie zastopowałam, bo przecież muszę sprawdzić, co na fejsie, co na forum...

A w ogóle zaraz wydzielę temat, bo się zrobił ciekawy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 928
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 15:53, 29 Mar 2017    Temat postu:

kura napisał:
Ja na własnej skórze albo raczej na własnym mózgu doświadczyłam tych zmian wywołanych przez internety. Po okresie takiego pierwszego zachłyśnięcia się fejsem, blogami, forami, generalnie - właśnie tą wielością krótkotrwałych bodźców, zauważyłam, że nie jestem w stanie skupić się na dłuższym tekście, nawet jeśli jest to przeciętnej długości artykuł gazetowy

Miałam tak samo.

W ogóle od długiego czasu mam straszny problem z koncentracją i obawiam się, że długie siedzenie w necie ma z tym związek Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 143 tematy

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:06, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja mam raczej krótki okres skupienia uwagi, filmy i seriale oglądam kawałkami, chyba że naprawdę mnie wciągną (w kinie nie mam problemu, tylko tam zwykle myślę, że sikać mi się chce i chcę iść do domu, żeby opowiedzieć wrażenia Razz), ale przy czytaniu książek papierowych zero problemów. Owszem, czytam mniej ciężkich rzeczy niż w dzieciństwie, jak by to nie brzmiało (pochłonęłam gdzieś w wieku 10 lat Żeromskiego, Homera, Eco, Harrisa... cieszę się, bo części bym teraz za nic nie ruszyła (tak, Żeromisiu, o tobie mówię)), ale myślę, że to kwestia tego, że jestem bardziej wyrobionym czytelnikiem, wtedy uważałam, że wszystko, co ma litery, jest super. Tylko jak są jakieś mega emocje zdarza mi się nagle pizgnąć książką i biegać po pokoju albo co. Albo sytuacje żenujące muszę sobie dawkować i brnąć po kawałeczku, bo mam straszne second hand embarrassment.
Za to tak, długie teksty w necie mnie odpychają. Ale przypuszczam, że to kwestia prezentacji tekstu na monitorze i instynktownego (oczywiście często błędnego) założenia, że taka treść jest bardziej... hm, miałka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 16:09, 29 Mar 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1158
Przeczytał: 98 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:08, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja mam tak samo jak Karmena i przykro mi się robi, że w gimnazjum i na początku liceum mogłem zasiąść i cały dzień czytać "Imię Róży", a dzisiaj pewnie musiałbym robić przerwy co paręnaście stron.
Wtedy to jeszcze była rozrywka, ale jak na studia muszę czytać naprawdę ciężkie filozoficzne teksty, to się robi trochę słabo. :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2285
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:10, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja od wielu lat praktykuję czytanie z zakładką (lub czymś podobnym), jako podkreślenie aktualnie czytanej linijki. Inaczej obawiam się, że oko może mi się w którymś momencie ześlizgnąć na następną i stracę wątek. Zdarza mi się dla większej pewności przeczytać kilka zdań po kilka razy, by lepiej zrozumieć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1817
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 16:16, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja też tak miewam/mam. Ale o ile nie mam większych problemów z książkami, o tyle nie lubię oglądania filmów. Nicnierobienie przez dłuższy czas jest dla mnie trudne. Potrafię się czerpać przyjemność z historii/widoków/wymiaru artystycznego i dla nich jakoś te 40-90 minut przeżyć (dlatego preferuję binge watching), ale zdecydowanie nie jest to moja ulubiona czynność. A vlogi to już w ogóle szczyt bezsensu Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:26, 29 Mar 2017    Temat postu:

Może to zabrzmi głupio i płytko, ale generalnie nie mam problemów z czytaniem tekstów najeżonych linkami (jak np. artykuły na Cracked.com), bo albo te linki ignoruję, albo korzystam z opcji "otwórz link w nowej karcie" i czytam sobie dalej Very Happy Mam wrażenie, że w ogólnym narzekaniu na straszny wpływ internetu na czytelnicze nawyki mocno pomija się ten element.

(Albo moje nawyki nie są jeszcze tak mocno zmienione. Fakt, że internet to nie książka i mimo wszystko łatwiej mi przebrnąć przez kilkanaście/kilkadziesiąt stron niezbyt interesującego mnie tekstu niż przez jedną nieciekawą notkę na blogu. Może to bardziej jak gazeta codzienna? Nikt tam przecież nie wymaga czytania wszystkich działów od deski do deski, często wręcz przegląda się pobieżnie)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:27, 29 Mar 2017    Temat postu:

Leleth, masz na myśli tego Harrisa od cyklu "Eden"?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 143 tematy

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:29, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ja w ogóle dawniej oglądałam filmy ze znajomymi przez net... to znaczy, mówiliśmy sobie "już? już" i odpalaliśmy w tym samym momencie, a z boku otwarte okienko skajpa (bez wizji, tylko pisemny komunikator) i pisaliśmy sobie komentarze do oglądanych treści. Bardzo to fajne było i nie czułam, że mniej przez to rozumiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2387
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 16:46, 29 Mar 2017    Temat postu:

kura z biura napisał:
Jednak skłonność do rozproszenia uwagi mi została - ot, teraz otworzyłam sobie Netflixa żeby obejrzeć kolejny odcinek serialu, ale po minucie zastopowałam, bo przecież muszę sprawdzić, co na fejsie, co na forum...


Mam tak samo - jeśli oglądam film/serial na komputerze, to bardzo często wciskam pauzę, żeby polatać po fejsie albo sprawdzić coś, co akurat mi przyszło do głowy w związku z oglądanym serialem/filmem. Od kiedy mam tablet, nie pauzuję, po prostu jednym okiem oglądam, drugim czytam to, co na tablecie. W ogóle przy filmach mam syndrom pustych rąk - dlatego jak już planuję wejść w serialowo-filmowy ciąg, to przygotowuję sobie jakąś nieskomplikowaną robótkę, taką, na którą nie muszę non-stop patrzeć. Wtedy jest mi łatwiej się skupić na oglądaniu - ręce sobie, a umysł sobie.

Nie mam tego problemu przy czytaniu książek papierowych ani długich tekstów w internecie - pod warunkiem, że te teksty nie są naukowe. Kiedy ostatnio dokształcałam się z zakresu sztuki ludowej, to artykuły naukowe drukowałam. Inaczej autentycznie nie byłam w stanie zapamiętać, co przeczytałam akapit wyżej.

Zauważyłam też, że internet bardzo osłabił moje umiejętności w zakresie klarownego przekazywania treści - no bo po co się wysilać, kiedy można załatwić sprawę jedną emotką.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:05, 29 Mar 2017    Temat postu:

@up
Ja kiedyś przyłapałam się na tym, że emotki bardzo by mi pasowały w eseju zaliczeniowym i żałowałam, że nie mogę ich wstawić Very Happy tak jak tutaj Razz choć staram się z tym walczyć i ograniczać Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:33, 29 Mar 2017    Temat postu:

Ankh - dzięki, to właśnie o to słowo chodziłoSmile

Lizard, to o czym piszesz, to już jest kwestia wprawy w czytaniu. Ty, jako bardziej zaawansowana (piszę to bez ironii i podtekstów, jakby co) masz większą biegłość, niż opisani przez ciebie koledzy, ale jest to ten sam typ (najprawdopodobniej). Ja miałam na myśli większy chaos, rozproszenie w ruchu oczu. A czytanie przeglądowe, to czytanie przeglądowe, a nie "głębokie".

Satoru, wcale się nie pomija. Jak badani rezonansem aktywności mózgu, to właśnie za każdym razem, kiedy oko napotykało na link, to pojawiała się ta decyzja kliknąć teraz/zostawić na później/otworzyć w nowej zakładce. Ale decyzja ta zapada w ułamku sekundy, tak że nie dochodzi do naszej świadomości i nie musimy nawet o tym wiedzieć. Co jednak nie zmienia faktu, że taka reakcja zachodzi i można ją wykryć dysponując odpowiednio czułym sprzętem.

To z tym zrozumieniem filmów jest, jak sądzę, innym odcieniem tego samego zjawiska.

I jest jeszcze jeden aspekt. Tak jak nasze ciała ewoluowały w okresie niedoboru pożywienia, tak nasze mózgi ewoluowały w okresie niedoboru informacji. Dlatego karmienie mózgu dużą ilością bodźców jest dla niego przyjemne (uwalnia się dopamina, która nastawia nas do szukania tego, co ważne i przyjemne) podobnie jak karmienie słodyczami. I podobnie jak rąbanie regularnie kilogramów czekolady może się skończyć niezbyt zdrowo (chociaż będzie to wyrażone bardziej subtelnie niż powikłania otyłości). Dlatego buszowanie po internecie daje taką frajdę i może prowadzić do uzależnienia. Z drugiej strony - internauci mają większą zdolność do szybkiej, pobieżnej oceny wartości informacji i większą przerzutność uwagi, za to kosztem rozumienia i zapamiętywania (coś za coś, obszary mózgu lubią się przekwalifikowywać, jeśli akurat nic nie robią, a koledzy mają nadmiar zajęć). Przenoszenie danych z pamięci roboczej do długotrwałej odbywa się z określoną przepustowością, więc nadmierne zapełnianie tej pierwszej sprzyja zamazywaniu jakości danych.

Poza tym nie wszyscy ludzie dysponują jednakową... lotnością umysłu. Ponadto to, o czym ja piszę, odnosi się do wyników badań. Jasne, że zawsze znajdzie się ktoś "kto ma inaczej", ale w żaden sposób nie wpływa to na istnienie takich, a nie innych mechanizmów. Osobiście jestem ciekawa badań aktywności i gęstości połączeń, kiedy dorośnie młode pokolenie od maleńkości wychowane na internecie.

I jeszcze odpowiedź dla Mal z poprzedniego wątku.
Mal napisał:
Galnea napisał:
Niestety dzieje się to kosztem uwagi - nie ma nic za darmo i za aktywację dodatkowej części kory płacimy energią, a więc również koncentracją, większym rozproszeniem, a więc i słabszym zrozumieniem tekstu. W skrócie - dużo, ale powierzchownie.

Absolutnie nie przeczę, że internet miał znaczący wpływ na kształtowanie się wielu rzeczy, w tym także ludzkiego mózgu (zwłaszcza w przypadku osób młodszych, nastolatków, którzy właściwie nie pamiętają świata bez internetu), ale też nie stanowi wyłącznego wytłumaczenia. To, o czym piszesz (różnice w sposobie odbierania i przyswajania treści oraz wynikające z nich pogorszenie jakości odbioru) zdarza się przecież także u osób po 50. i starszych (np. wszystkie te fanki Kejt, które wchłaniają Autorkasiowo-podobne książki na potęgę, a kilka dni później nawet nie będą potrafiły powiedzieć, czym się różniły poszczególne części), co do których raczej trudno powiedzieć, że internet ukształtował ich mózgi.

No ale mózg zachowuje plastyczność w wieku 50+ też, chociaż wiadomo, że jest ona mniejsza niż u pacholąt. Carr przywołuje w "Płytkim umyśle" badanie, gdzie starczyło kilka godzin w necie przez tydzień, żeby już pojawiły się pierwsze zmiany (niestety, nie podaje wieku uczestników). Potem jest kwestia tego, czy i jak się utrwalą.

Poza tym, jak pisałam wcześniej, to jest tylko jedna z przyczyn. Jasne, że zjawisko jest bardziej złożone.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 18:17, 29 Mar 2017    Temat postu:

Alla napisał:
W ogóle przy filmach mam syndrom pustych rąk - dlatego jak już planuję wejść w serialowo-filmowy ciąg, to przygotowuję sobie jakąś nieskomplikowaną robótkę, taką, na którą nie muszę non-stop patrzeć. Wtedy jest mi łatwiej się skupić na oglądaniu - ręce sobie, a umysł sobie.

Tak bardzo ja. Chcę się wkręcić w audiobooki, żeby chociaż trochę nadrobić braki w czytelnictwie, ale dochodzi tu kwestia lektora, jak mi nie podejdzie, to kaplica, nie jestem w stanie słuchać.
W ogóle poziom skupienia uwagi mam jak u złotej rybki, strasznie mi to przeszkadza Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2256
Przeczytał: 119 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:18, 29 Mar 2017    Temat postu:

To w takim razie zastanawiają mnie w sumie ci ludzie, którzy całe dni spędzają w na fejsie, czyli na dobrą sprawę mogliby w ten sposób doszlifować tę "zdolność do szybkiej, pobieżnej oceny wartości informacji". A jak tak patrzę na ludzi na uczelni, to wręcz przeciwnie, większość z nich kiedy trzeba ogarnąć np. sto stron literatury jedynie pod kątem zawartości przydatnych informacji, zupełnie bez sensu czyta wnikliwie akapit po akapicie, nie umiejąc zrobić takiego właśnie pobieżnego ocenienia.

I teraz pytanie mi się nasuwa, czy oni mają te umiejętności, tylko o tym nie wiedzą i się męczą "bo tak się robi", czy może samo "siedzenie" w necie nie wystarczy, tylko trzeba wprowadzać przy tym maksymalną rożnorodność bodźców i informacji, żeby to zadziałało rozwijająco na te zdolności... ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:54, 29 Mar 2017    Temat postu:

@Gal
Po prostu miałam wrażenie, że w tych tekstach traktujących o "płytkim umyśle" lamentuje się, że w internecie ciągle wchodzi się w coraz to nowe linki i już się nie wraca do tego, co się czytało, co dosyć mocno kłóciło mi się z moimi nawykami. Teraz też się zastanawiam odnośnie obecności samych linków... Czy konieczność podejmowania decyzji nie dotyczy nas też (choć może dużo rzadziej) przy zwyczajnym, papierowym czytaniu? Gwizdek czajnika, hałas za oknem, wołanie na obiad, skurcz żołądka, "zaczepianie" przez psa albo kot moszczący się na twoich kolanach... Ciekawi mnie, czy takie coś też było kiedyś badane.

@Lizard
Ja kartkowałam w poszukiwaniu informacji dopiero wtedy, gdy nie było już czasu na przeczytanie całego tekstu. Inna sprawa, że treści, których nie trzeba znać w całości nieomal na pamięć, pojawiają się chyba dopiero na studiach i ludzie mają prawo być nieprzyzwyczajeni. Za mało się nas uczy o uczeniu się Wink Mnie otworzyła oczy dopiero dydaktyka i pojawiające się czasem w podręcznikach do angielskiego polecenia, żeby przeskanować szybko tekst w poszukiwaniu jakichś konkretnych informacji / przejrzeć go pobieżnie aby mieć jakieś ogólne pojęcie na temat.

(Szybkiego czytania też się uczyłam, ale szybko uznałam to za szarlatanerię. Chociaż, może faktycznie nie wszystko było tam takie złe...)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11422
Przeczytał: 143 tematy

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:07, 29 Mar 2017    Temat postu:

Satoru, zapomniałaś jeszcze o przypisach Razz. Jeszcze pół biedy, jak są na dole strony, ale jak trzeba wertować na koniec...
Na czytniku w 99% mi nie działają. Ok, może nie tracę przez to porażającej ilości treści, ale no kurde, jakie to jest wkurzające, coś mi jednak umyka, jak już dochodzę na koniec, gdzie są zbiorczo, to zwykle nie mam już pojęcia, czego dotyczyły.

Słuchać audiobooków bym nie mogła, po góra paru minutach zaabsorbowały by mnie własne myśli i milion własnych rzeczy. Jak siedzę przy laptopie, to muszę mieć włączoną muzykę, ale czasami dopiero po kilkunastu minutach zauważam, że przestała lecieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lepus Istlich
Harry Lobo Potter



Dołączył: 17 Wrz 2015
Posty: 159
Przeczytał: 50 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:19, 29 Mar 2017    Temat postu:

floxanna napisał:
I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?


Może odpowiem za siebie: od jakiegoś czasu czytam fabularne książki po angielsku i też nie rozumiem wszystkiego. Oczytuję się z językiem i sprawdzam w ten sposób, na jakim etapie nauki jestem. "Stories of WWI" i "Wakolda" poszły mi szybko, ale boję się sięgnąć po cokolwiek ambitniejszego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1166
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:53, 29 Mar 2017    Temat postu:

Galnea napisał:
Kazik napisał:
Cytat:
I zastanawiam się w związku z tym od kilku dni: JAK ci ludzie czytają? CO oni rozumieją z tych książek? I w ogóle PO CO czytają?

To jest bardzo dobre pytanie i też chętnie poznam na nie odpowiedź!

Pytanie nie brzmi "Co?", ale "Jak?". Ludzkie mózgi i zdolność posługiwania się językiem wyewoluowało bardzo dawno temu i związana była z odpowiednim przetwarzaniem informacji. Nie wdając się w nudne szczegóły - zabawa polega na odszyfrowaniu jakichś dziwnych znaczków (ludzie posługujący się językami z pismem fonetycznym, a tym z obrazkami (językoznawcy ratujcie - nie wiem, jak to się nazywa) mają za to odpowiedzialne inne obszary), nadania im znaczenia, a potem odesłania do zasobów pamięci i przywołania skojarzeń, obrazów, emocji itp. Przez wiele wieków ciche czytanie linearne wymagało wejście w stan głębokiego skupienia, kiedy aktywowały się i ciężko pracowały bardzo zaawansowane obszary mózgu, w tym te odpowiedzialne za pamięć, było więc świetnym ćwiczeniem intelektu (aktywowały się neurony, produkowały nowe połączenia, stare synapsy się utrwalały).

A potem nadszedł czas internetu, czyli medium bombardującego nasze zmysły wieloma bodźcami na raz. Czasami spotykam się ze stwierdzeniem, że to dobrze, bo przynajmniej mózg jest bogato stymulowany, ale to bzdura - to wcale nie jest dobrze. Czytając tekst w sieci (zwłaszcza taki z hiperłączami), mając otwarte zakładki, sprawdzając wiadomości na fejsie, a na pograniczu pola widzenia mając migające reklamy itp. oprócz typowych obszarów odpowiedzialnych za czytanie aktywujemy również korę przedczołową, która zajmuje się np. podejmowaniem decyzji ("kliknę na ten link teraz czy za chwilę", "czy ta informacja jest ważna czy nie?"). Niestety dzieje się to kosztem uwagi - nie ma nic za darmo i za aktywację dodatkowej części kory płacimy energią, a więc również koncentracją, większym rozproszeniem, a więc i słabszym zrozumieniem tekstu. W skrócie - dużo, ale powierzchownie. Problem polega na tym, że stale powtarzane nawyki utrwalają się, więc po pewnym czasie osoby dużo korzystające z internetu mają problemy wejście w stan głębokiego skupienia nawet czytając książkę papierową/czytnikową. Zbadano nawet ruchy gałek ocznych czytelników - zamiast standardowych linearnych są one bardziej skokowe (szybki skan tekstu w poszukiwaniu słów-kluczy, pobieżne sprawdzenie - coś na kształt litery F).

Zmierzając do sedna sprawy - osoby z grup fejsbukowych mogą w istocie wertować wiele książek, ale na skutek zmian neurologicznych wyrządzonych internetem mogą mieć już wykształcone takie obwody, że będą czytać zbyt płytko, co będzie przekładać się na gorsze zrozumienie i mniejszy krytycyzm wobec tekstu. Czyli będzie mniej rozwijające niż typowe, głębokie czytanie linearne.

Plus kwestia snobizmu, bucery i inne rzeczy, o których pisałyście.


AAAAAA, da się to odwrócić?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:02, 29 Mar 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Satoru, zapomniałaś jeszcze o przypisach Razz. Jeszcze pół biedy, jak są na dole strony, ale jak trzeba wertować na koniec...


Przypisom na końcu mówimy nasze stanowcze nie! Przypisy na końcu są złe i nie są miłe naszemu panu Cthulhu w mackach jedynemu. Ja też je najczęściej olewam. Kolejny powód, dla którego nie lubiłam "Trylogii husyckiej"...

Audiobook wysłuchałam w życiu cały jeden. "Wywiad z Borutą", chodząc wtę i wewtę po pokoju i próbując sobie to wszystko wyobrazić Wink Tak się zaangażowałam, że po tych trzech godzinach dostałam zakwasów. Ale doświadczenie bardzo fajne. Już i tak lubię puścić sobie jakąś audycję kiedy np. strugam jabłka na szarlotkę, więc znajduję tu potencjał dla tej gałęzi rozrywki. Ale nie wiem, czy zdałyby egzamin przy np. spacerowaniu po mieście, tak jak chciała robić moja koleżanka. Szybkość moich reakcji mogłaby bardzo ucierpieć...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1817
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 21:08, 29 Mar 2017    Temat postu:

Satoru napisał:
Ale nie wiem, czy zdałyby egzamin przy np. spacerowaniu po mieście, tak jak chciała robić moja koleżanka. Szybkość moich reakcji mogłaby bardzo ucierpieć...


Mogłoby zdać. Zdarzało mi się nawet biegać i słuchać Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2387
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 21:20, 29 Mar 2017    Temat postu:

Satoru napisał:

Przypisom na końcu mówimy nasze stanowcze nie! Przypisy na końcu są złe i nie są miłe naszemu panu Cthulhu w mackach jedynemu. Ja też je najczęściej olewam. Kolejny powód, dla którego nie lubiłam "Trylogii husyckiej"....


Ja z powodu przypisów na końcu do dziś nie przeczytałam "Wojny i pokoju". Jak przy każdej frazie po francusku mam wertować książkę w poszukiwaniu tłumaczenia tejże frazy, to dziękuję, postoję Wink
Choć z drugiej strony... Takie przypisy były w książce wypożyczonej z biblioteki. W moim własnym egzemplarzu "Wojny i pokoju" przypisów nie ma wcale...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:26, 29 Mar 2017    Temat postu:

@up
Ohh... Kiedy człowiek myśli, że już nie mogło być gorzej... Sad
(Kiedyś próbowałam sobie ściągnąć "Anno Dracula", ale było tylko po włosku)

Hersychia napisał:
Mogłoby zdać. Zdarzało mi się nawet biegać i słuchać Smile


Moją główną obawą byłoby, że tak się wciągnę i zasłucham, że wlezę komuś pod koła. Nawet bez audiobooka czasem się zamyślę i prawie do tego dochodzi... Słuchanie książek najodpowiedniejsze dla mnie to chyba wyłącznie w domowym zaciszu albo podczas dalekiej podróży, kiedy można bezpiecznie się na tym skupić Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 904
Przeczytał: 230 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Czw 9:20, 30 Mar 2017    Temat postu:

Audiobooki mi się w ogóle nie sprawdzają, bo musiałabym czymś zająć ręce, ale nie mózg. Za mało takich rzeczy robię dziennie, żeby mi się to opłacało, wolę sobie raz na jakiś czas włączyć film, bo taką książkę mogłabym przerabiać i z miesiąc, bez sensu.
Ostatnio znajoma ze studiów mi powiedziała (jeszcze tym tonem, że mnie łaskawie oświeca i mam jej posłuchać koniecznie!), że mam powiedzieć mojemu D., żeby zaczął tankować na jakiejś tam stacji benzynowej (nawet już nie pamiętam jakiej), bo za X zł dostaje się audiobooka! Odparłam tylko "No i?". Mam mu kazać (tak to brzmiało, kiedy mi o tym mówiła) zmienić stację benzynową, bo dają audiobooki, których nie będzie słuchał ani on, ani ja Very Happy Już pomijając kwestię tego, czy jakikolwiek wpasowałby nam się w gust. Wywołałam święte burzenie stwierdzeniem, że audiobooki po prostu nie są dla mnie, nie lubię ich i nie korzystam. "No ale jak to?!" No normalnie :/
A byłyby taką ciekawą alternatywą, bo też zauważyłam u siebie spadek koncentracji przy czytaniu normalnej książki. Nawet jak już leżę w łóżku wieczorem, to albo zapatrzę się na kota, albo zerkam w telefon. I nawet nie wiem po co! Walczę z tym dzielnie, ale jestem ciekawa, na ile da się powrócić do nawyków i zdolności koncentracji sprzed tego "załamania"?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2256
Przeczytał: 119 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:51, 30 Mar 2017    Temat postu:

Czytam co piszecie i normalnie mam wrażenie, że jestem z jakiegoś alternatywnego wszechświata. Very Happy W życiu nie miałam takich problemów, z internetem czy bez, jak czytam to czytam, jak oglądam to oglądam, jak słucham to słucham... Owszem, lubię się zająć robotą przy jakimś niewymagającym serialu czy programie, albo przy audiobooku właśnie (ale ogólnie też nie przepadam za "słowem czytanym", może mi się przejadło w dzieciństwie, rodzice odbębniali obowiązek bajeczki przed snem puszczając mi kasety z nagraniami wolę czytać sama jeśli mogę), ale jeśli coś mnie interesuje to skupiam całą uwagę właśnie na tym.

Dodatkowo, kiedy np. po dłuższym czasie przebijania się przez specjalistyczną literaturę zaczynam krążyć myślami gdzieś hen daleko, to traktuję to po prostu jako sygnał od organizmu, że czas na przerwę. Wtedy oglądam trochę tv/robię herbatę/idę do sklepu/cokolwiek i za pół godzinki znów wracam, i znów skupiam się przez dwie-trzy godziny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 920
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:53, 30 Mar 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Tylko jak są jakieś mega emocje zdarza mi się nagle pizgnąć książką i biegać po pokoju albo co.

Też to mam. Biegać, skakać, klaskać, dom wariatów Very Happy. Przy czytaniu, a jeszcze bardziej wtedy, kiedy piszę coś, w co jestem mocno zaangażowana emocjonalnie.

Podobnie jak część z Was, filmu czy odcinka serialu nie jestem w stanie obejrzeć bez przerw. (Chyba że w kinie albo kiedy oglądam z kimś, wtedy bez problemu.) Z czytaniem już trochę inaczej, bo czytam zawodowo, więc nie ma bata, muszę to robić uważnie i na maksymalnym skupieniu. Dla przyjemności czytam już prawie wyłącznie po angielsku (i powoli myślę o dołączeniu francuskiego) - obcy język wymusza większą uwagę, poza tym w tekstach po polsku stresują mnie i rozpraszają błędy, których nie mogę poprawić Very Happy.
Generalnie problemy ze skupieniem łączą się u mnie ze skłonnością do prokrastynacji, która z kolei wynika dość bezpośrednio z faktu, że pracuję w domu. Rozprasza mnie nie tylko internet, ale też np. idee typu "pozmywam!", "ugotuję!". "A może bym poszła wyrzucić śmieci?". Najlepiej pracuje mi się w pociągu - internetu niet, wyjść można najdalej do kibla, ideał. To też jedyna sytuacja, w której jestem w stanie słuchać audiobooków (chociaż i tak - "dlaczego ci aktorzy czytają tak woooooolnoooo...?).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2387
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Czw 15:25, 30 Mar 2017    Temat postu:

Nagualini napisał:
pracuję w domu. Rozprasza mnie nie tylko internet, ale też np. idee typu "pozmywam!", "ugotuję!". "A może bym poszła wyrzucić śmieci?".


Tak bardzo TAK! O ile internet podczas pracy jestem w stanie opanować (ale nie oderwać się całkowicie, bo jednak jest mi to narzędzie potrzebne), o tyle jak znienacka wpadnie mi do głowy, że w sumie to napiłabym się herbaty albo przypomnę sobie, że miałam coś tam posprzątać - cześć pracy, przez następną godzinę będzie mnie rozpraszać byle co.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 1994
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 18:51, 30 Mar 2017    Temat postu:

Już myślałam, że jestem jedyna :/ Co prawda z przeczytaniem dłuższego tekstu w internecie nie mam problemu- byle był po polsku (angielski znam ale musiałby być przerywany obrazkami lub musiałabym robić przerwy w międzyczasie) a najlepiej aby to była jakaś dyskusja, a nie po prostu ciąg znaków. Zaobserwowałam także, że czytam coraz mniej. Nie mam dalej problemu z wyrobieniem przynajmniej 52 książek rocznie, ale czytam głownie w drodze do pracy (mam czytnik, nie mam dostępu do neta więc muszę coś robić). Jak jestem w mieszkaniu to czytam tylko te książki, które mnie już wcześniej wciągnęły. To samo z filmami i serialami. Dlatego zaczęłam częściej chodzić do kina aby zupełnie nie zubożeć filmowo.
Ale z drugiej strony trudno mi narzekać na internet, bo to właśnie dzięki niemu dowiedziałam się wielu rzeczy, przeczytałam wiele artykułów, po które bym wcześniej nie sięgnęła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ananke
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 460
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:52, 04 Maj 2017    Temat postu:

Zaczynam czuć się jak odmieniec :p
Ja z tych, co kiedy książka wciągnie, to mogą czytać na okrągło, robiąc przerwy na fajkę, przygotowanie posiłków - bo w czasie jedzenia czytam - i bytność w toalecie. Wszystkie inne rzeczy wydają mi się przykrym przerywnikiem. Audiobooki - bardzo długo nie mogłam się do nich przekonać, dopiero stosunkowo niedawno doceniłam podczas czynności nudnych i absorbujących ręce, czyli np. sprzątanie i zakupy albo szycie. W domu zwłaszcza przy ogarnianiu garów słucham filmów dokumentalnych z jutuba (wiwat bezprzewodowe słuchawki), na dworze szkoda mi baterii w smyrofonie. Filmy i seriale wciągam bezproblemowo w kilkugodzinnych porcjach, a już serial jest nieoceniony, kiedy mam akurat sporo ręcznego szycia - nie mam maszyny ani miejsca na nią i kupę tekstyliów domowych przerabiam ręcznie, jakoś mi przyjemniej wydać dwa złote na ładną zasłonę, z której sprokuruję ręcznie kuchenne zasłonki dwie, niż wydać trzydzieści razy tyle w sklepie. Książki najchętniej z czytnika, który ma tę zaletę, że jest mniejszy, lżejszy i się nie zamknie znienacka przy jedzeniu oraz nie zaginają mu się kartki. Kupuję mało książek, tylko to, co naprawdę chcę mieć. Mam mało miejsca niestety.
Za to...
Prawie nie używam facebooka, albowiem po kwadransie zaczyna mnie bezbrzeżnie nudzić, toteż mój profil wieje pustką. Czaty tylko w grze sieciowej. Rzadko korzystam z komunikatorów, za to potrafię dwie godziny przeględzić przez telefon (takich osób niewiele co prawda, warunek konieczny - obustronna chęć mielenia ozorem, komunikat z drugiej strony "nie mam czasu" oznacza u mnie automatem "ok, to cześć" i wyłączenie się). Forum - o tak! bardzo chętnie, ale raczej wątki dyskusyjne niż przerzucanie się bzdetkami, co nie znaczy, że takowych też nie czytam i w nich nie piszę. Telewizor jest mi zbędny. Nie kupuję żadnej prasy (strata papieru, nadprodukcja śmieci, net jest). Nie słucham radia, chyba, że w samochodzie. Nie korzystam właściwie z żadnych mediów społecznościowych, nie obserwuję, nie tweetuję, w ogóle nie mam tam kont i nawet to ze zbuka jest fałszywką. Z netu korzystam potwornie chaotycznie, "otwórz w nowej karcie" to już nałóg jakiś, a kolejne strony zamykam dopiero, jak przeglądarka odmawia współpracy...
Jeśli kto chce się mnie pozbyć na czas jakiś, niech da mi parę smakowitych tomów i laptopa, zrobi mi zakupy i zaopiekuje się dzieckiem. Dwa dni później może zechcę się przewietrzyć.

Edit: usunięcie podstępnej spacji ze środka słowa


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ananke dnia Czw 11:55, 04 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1167
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Czw 14:32, 04 Maj 2017    Temat postu:

Z tekstami zawierającymi wiele linków jest tak, że trzeba założyć sobie prostą zasadę - najpierw właściwy tekst, potem zaglądanie w odnośniki. Dlatego jak widzę widzę wielu blogerów umieszcza linki na końcu wpisu, aby mieć pewność że zaglądający przeczytał tekst (co skutkuje dłuższą sesją) a nie przeszedł gdzieś indzie po akapicie czy dwóch.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin