Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mary Sue w Poważnej Literaturze
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:54, 24 Lis 2009    Temat postu: Mary Sue w Poważnej Literaturze

Jakie znacie podobne typy i - uwaga! - jak autorzy radzą sobie z problemem marysuizmu? JAk sprawiają, że bohater mimo cech kreujących go na typową Maryśkę, nie jest jednak odbierany w ten sposób? A może właśnie sobie nie radzą?

Moim pierwszym zetknięciem z postacią Mary Sue (oczywiście jeszcze wtedy nie miałam pojęcia o istnieniu takiego zjawiska) byli Old Shatterhand i Tomek Wilmowski. Obaj już jako kompletne młodziki i żółtodzioby zadziwiali starych wygów swoimi zdolnościami i umiejętnościami. W przypadku Old Shatterhanda nawet mi się to podobało - w wieku tych jakichś 10-ciu lat zawsze strasznie przeżywałam z bohaterem jego porażki i upokorzenia, a ten ich w zasadzie wcale nie doświadczał. W przypadku Tomka natomiast pierwszy raz poczułam, że coś nie bangla, przy pewnej scenie bodajże z "Tomka na tropach Yeti". Tomek miał pojedynkować się z pewnym Rosjaninem, na pistolety. Ktoś go poinformował, że broń, jakiej będą używać, jest kapryśna i dość niecelna. Rosjanin oczywiście był mistrzem i bardzo groźnym przeciwnikiem. Tymczasem ostatecznie Tomek zwyciężył, raniąc go - ale jak! Trafił w jego pistolet, a wybity zamek uderzył Rosjanina w twarz, wybijając mu bodajże ząb. Wtedy pierwszy raz walnęło mnie po oczach nagromadzenie niemożliwości w tej scenie - jak biegły w strzelaniu musiał być Tomek, skoro celując z ciężkiej i niecelnej broni trafił w tak mały cel jak lufa pistoletu przeciwnika? No i proszę, czytałam to mając jakieś 12 lat, a pamiętam do tej pory.


Innym doskonałym typem na Mary Sue jest Alvin Smith z cyklu O.S. Carda "Opowieść o Alvinie Stwórcy". Już sam tytuł mówi za siebie, prawda?
Alvin żyje w XIX wieku w Stanach, lecz są to Stany alternatywne, nieco różne od tych, jakie znamy. Zasadniczą różnicą jest to, że w świecie Alvina działa magia, tj. zaklęcia, uroki, a niemal każdy z bohaterów ma jakiś niezwykły talent (większy lub mniejszy, talent niektórych sprowadza się do tego, że pieką najlepsze ciasta lub potrafią skłonić innych do snucia opowieści).
Alvin jest siódmym synem siódmego syna, a zatem jego moc jest niespotykana - jest Stwórcą, może wnikać w samą strukturę materii i przekształcać ją. Teoretycznie - może wszystko.
Jak autor z tego "wybrniwuje"? Po pierwsze, Alvin nie ma mocy danej od razu. Musi ją poznawać, rozwijać, wciąż się uczy. Po drugie - jest ona dla niego dość sporym ciężarem i odpowiedzialnością. Po trzecie - Alvin ma przed sobą cel, do którego dąży pokonując wielkie trudności. Po czwarte wreszcie - wszystko jest opisane tak żywo, Alvin i jego przyjaciele są tak naturalnymi postaciami, ze człowiek przełyka ich niezwykłość bez szczególnej trudności. Zresztą, jak wspomniałam, w ich świecie niezwykłość nie jest niczym niezwykłym, rządzą tu inne reguły.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:20, 24 Lis 2009    Temat postu:

Och, Old Shatterhand! Podobnie zresztą jak inne alter ego Karola Maya czyli doktor Sternau. Och, to dwa typowe Mariany Sułki! Ale popatrzcie, jak wielkim pisarzem musiał być May, skoro jego książki zawierające takich bohaterów wciąż są chętnie czytane.

Z Tomkiem Wilmowskim sprawa jest nieco inna. On jednak od czasu do czasu jakąś wpadkę zalicza, a swoich sukcesów bez pracy nie osiąga. W końcu "uczy się pilnie przez całe ranki", a i do strzelania ma talent, który rozwija wraz z upływem czasu. Zaś w scenie pojedynku wiecej widze pastiszu "Lalki" niż merysuizmu. Chyba że Wokulski też był Mary Sue!

Za to jako mocno merysuistyczną postać postrzegam Benedykta Gierosławskiego z "Lodu". Ale taka koństrukcja postaci jest w tej książce usprawiedliwiona. Bohater obrywa z prawa i lewa, a kolejne ciosy, zamiast go niszczyć wzmacniają go w absurdalny sposób. Jeśli jednak przyjąć, że jest on "ludzkim tungetytem", to nie może być inaczej.

No i Aragorn z "Władcy Pierścieni". Nigdy za gościem nie przepadałem. Leczy dotykiem, wygrywa pojedynek na siłę woli z potężnym czarnoksiężnikiem i jeszcze zerwał najlepszą laskę na swoją tru low. Praktycznie bez wad. I niech to sobie będzie archetypiczna postać, ale czyż Mary Sue to nie archetyp właśnie?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Murazor dnia Wto 11:22, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasza
gen. Kolonas Waazon



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 2432
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:44, 24 Lis 2009    Temat postu:

No to z grubej rury - Sienkiewicz i bohaterowie Trylogii.

Te wzory cnót rycerskich, to mistrzostwo w każdej dziedzinie.
Naciągane wszystko tak, że groza ogarnia.

Cała reszta też nie gorsza. Stasio, który z dwururki zabija lwa i dziesięciu Arabów, po Ursusa, co gołymi rękami dusi tura i Winicjusza... nie mówmy o Winicjuszu, bo mi się ręce trzęsą!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:51, 24 Lis 2009    Temat postu:

O, mnie otrząsa zwłaszcza na Skrzetuskiego. Ideał poświętliwy, chudnie, czernieje i brodę szarpie ze zgryzoty, ale po pannę nie pojedzie, koledzy go muszą wyręczyć.


A Winicjusz, to mnie ani grzębi, ani zieje. Ot, taki - młody, przystojny i cokolwiek bezmyślny. Żadnej refleksji nad sobą, nad życiem, nad tą nową wiarą, którą mu Ligia ukazuje. Decyzje życiowe jako efekt prostego wnioskowania: Ligia wyznaje dziwną wiarę - ja kocham Ligię - więc ta wiara z pewnością jest dobra i też powinienem ją przyjąć.

Zresztą u Sienkiewicza wszyscy są jacyś tacy... bezrefleksyjni. Przyjmują na wiarę to co im powie taki czy inny autorytet i absolutnie do głowy im nie przyjdzie zakwestionować podawane na tacy prawdy (zresztą sam Sienkiewicz pokazał niebezpieczeństwo takiej postawy w rozmowie Kmicica z Radziwiłłem). Albo zakwestionować tradycję, wiarę, dojść gdzieś do czegoś własnym rozumem... Jak już się trafi jakiś intelektualista, to jest zepsuty, zniewieściały i źle kończy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 12:02, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:55, 24 Lis 2009    Temat postu:

jasza napisał:
No to z grubej rury - Sienkiewicz i bohaterowie Trylogii.

Te wzory cnót rycerskich, to mistrzostwo w każdej dziedzinie.
Naciągane wszystko tak, że groza ogarnia.

Cała reszta też nie gorsza. Stasio, który z dwururki zabija lwa i dziesięciu Arabów, po Ursusa, co gołymi rękami dusi tura i Winicjusza... nie mówmy o Winicjuszu, bo mi się ręce trzęsą!


Twisted Evil Zgadzam się w całej rozciągłości. Miałam na pieńku z polonistką za to.

Z ostatnio przeczytanych - pod męską Mary Sue podpada mi Alex Delaware z powieści Kellermana. No i główni męscy bohaterowie u Asimova - cykl o Fundacji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Superkotek dnia Wto 11:57, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaUpa
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Lis 2009
Posty: 161
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:06, 24 Lis 2009    Temat postu:

Niemal wszyscy detektywi, jacy przychodzą mi na myśl... Od Sherlocka Holmesa i pana Poirot po Ebeharda Mocka. Zawsze jakiś nieprawdopodobnie dziwaczny szczegół doprowadza ich do sprawcy a PiS może zatriumfować Wink Ale wstydliwie przyznaję, że cholernie to lubię.
Poza tym Werter jest dla mnie boleśnie typową emomerysu...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MaUpa dnia Wto 12:07, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:07, 24 Lis 2009    Temat postu:

A co powiecie o Paulu Atrydzie? Wspaniały, niezwyciężony, z proroczymi wizjami... Matka i siostra równie dobre, a już syn...! (Ale i tak go kocham, a te części cyklu, w których już go nie ma - są mdłe).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:13, 24 Lis 2009    Temat postu:

Bah - Paul. To wszak produkt 10k lat hodowli, to i dziwić się, ze wyczynowiec? Zresztą w porównaniu ze swoim synalkiem, Leto II, taki Paul to cieńki Bolek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:20, 24 Lis 2009    Temat postu:

kura z biura napisał:
A co powiecie o Paulu Atrydzie? Wspaniały, niezwyciężony, z proroczymi wizjami... Matka i siostra równie dobre, a już syn...! (Ale i tak go kocham, a te części cyklu, w których już go nie ma - są mdłe).


Hm, też o tym myślałam i mnie trochę nie pasuje na MS. Chyba dlatego, że mieści się w realiach uniwersum i takie były założenia autora. Może to taka Mary Sue, która nie wkurza?

Poirot jest dumny jak rasowa Maryśka Laughing i genialny do obrzydzenia - i tak uwielbiam. Tak samo z Holmesem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:21, 24 Lis 2009    Temat postu:

Ale można powiedzieć, ze po tych 10k lat hodowli trafił się wcześniak Wink


A Holmes demoralizuje Wink Czytałam właśnie niedawno "Znak czterech", rozpoczynający się od jakże pięknego opisu wstrzykiwania sobie przez SH kokainy i długiego wywodu, dlaczegóż to kokaina tak zbawiennie na niego działa.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 12:23, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:25, 24 Lis 2009    Temat postu:

Zresztą Holmes był [link widoczny dla zalogowanych]. Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:30, 24 Lis 2009    Temat postu:

kura z biura napisał:
A Holmes demoralizuje Wink Czytałam właśnie niedawno "Znak czterech", rozpoczynający się od jakże pięknego opisu wstrzykiwania sobie przez SH kokainy i długiego wywodu, dlaczegóż to kokaina tak zbawiennie na niego działa.

O właśnie - książkowy jest fajny, demoralizujący, romantyk, trochę oderwany od rzeczywistość. W wydaniu filmowym (Peter Cushing) jest analnym pedantem i, wg mnie, Mary Sue.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:49, 24 Lis 2009    Temat postu:

Cytat:
No i główni męscy bohaterowie u Asimova - cykl o Fundacji.

W zasadzie cała Fundacja jest jedną wielką planetarną Mary Sue Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
An-Nah
Kolega Krasula



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 433
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mHroczne miasto Kraków

PostWysłany: Wto 15:47, 24 Lis 2009    Temat postu:

Nie oszukujmy się: każdy główny bohater jest Mary Sue. Tylko na podstawie bycia głównym bohaterem. Promujmy awangardową literaturę bez głównych bohaterów XD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Usagi
Obrońca Honoru Beli



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1631
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:55, 24 Lis 2009    Temat postu:

... na przykład bohaterów 10-planowych. Może smoki z "Harry'ego Pottera"?
Mi się jednak osobiście podoba pan Filch.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
An-Nah
Kolega Krasula



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 433
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mHroczne miasto Kraków

PostWysłany: Wto 15:59, 24 Lis 2009    Temat postu:

Ale jeśli uczynimy z niego głównego bohatera, to on z kolei stanie się Mary Sue...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaUpa
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Lis 2009
Posty: 161
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:09, 24 Lis 2009    Temat postu:

Gdzie nie spojrzysz, tam Mary Sue..
*popada w paranoję*

Definicja MS z Wiki:
Cytat:
Mary Sue pojawia się najczęściej u początkujących pisarzy. Może nią być główny bohater(ka), ale także któryś z pobocznych. Jest to postać idealna: ma idealne ciało, jest zmysłowa, piękna, zdrowa i wysportowana. Jeśli to kobieta, to ma duże piersi i jest seksowna. Nigdy nie tyje. Jest bogata i nosi markowe ubrania. Jeśli to uczeń/uczennica, to ma najlepsze wyniki w szkole i dostaje same nagrody i nigdy nie dostaje złej oceny. Niczego jej nie brak, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość. Mary w opowieściach często oddaje życie, aby ocalić czyjąś miłość (zdarza się, że potem zmartwychwstaje). Jeśli zakochuje się, to zawsze z wzajemnością. Zwykle wiele osób zakochuje się w niej bez wzajemności. Czasem posiada nadnaturalne moce i jest pół człowiekiem, pół magiczną istotą. Często jest z tego powodu zagubiona i buntuje się, ale w kluczowym momencie "przechodzi" jej i zbawia świat.

Przeciwieństwiem Mary Sue jest Anty-Mary Sue: Bohaterka która pochodzi z patologicznej rodziny, nie ma przyjaciół, źle się uczy, ubiera się na czarno, buntuje się przeciwko wszystkiemu. Szczeniacko arogancka i bezczelna, ironiczna do granic możliwości, złośliwa, o "zimnym sercu". Zazwyczaj zmienia się pod wpływem wielkiej miłości, ale o chłopaka musi walczyć z postacią typu Mary Sue.

Od Mary Sue wziął się także termin marysuizm, nazywany przez niektórych błędnie "marysueizmem" bądź "Mary Sueizmem". Tyczy się on nie tylko charakteru bohaterki, ale także łatwych do przewidzenia opisów (np. burza w horrorze, mająca na celu wprowadzić do akcji odpowiedni nastrój) lub zbytniego nagromadzenia pewnych osób/rzeczy.

Osoba powołująca do życia Mary Sue to marysuist(k)a.

Męski odpowiednik Mary Sue nazywany jest Gary Stu.

Moim zdaniem trafna. I naprawdę nie każdy główny bohater pod nią podpada Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:23, 24 Lis 2009    Temat postu:

Wiecie co, tak mi przyszło do głowy:

Ponieważ bajki spełniają funkcję psychologiczną i społeczną w uczeniu dzieci pewnych postaw (Propp) to będzie w miarę "normalne", że bajki i literatura dziecięca do niej nawiązująca będą dotknięte marysuizmem. Mary Sue realizuje też pewne potrzeby psychiczne autora i czytelnika (oczywiście trzeba takie potrzeby mieć) i dlatego jest tak popularna. Tylko nie wiem czy to dobrze świadczy o poziomie rozwoju Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Superkotek dnia Wto 16:24, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Wto 16:48, 24 Lis 2009    Temat postu:

Murazor napisał:
Za to jako mocno merysuistyczną postać postrzegam Benedykta Gierosławskiego z "Lodu". Ale taka koństrukcja postaci jest w tej książce usprawiedliwiona. Bohater obrywa z prawa i lewa, a kolejne ciosy, zamiast go niszczyć wzmacniają go w absurdalny sposób. Jeśli jednak przyjąć, że jest on "ludzkim tungetytem", to nie może być inaczej.
Gierosławski? Co ty. On po prostu zamarza, uniewrażliwia się, to dość często spotykana reakcja.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:11, 24 Lis 2009    Temat postu:

Nin napisał:
Murazor napisał:
Za to jako mocno merysuistyczną postać postrzegam Benedykta Gierosławskiego z "Lodu". Ale taka koństrukcja postaci jest w tej książce usprawiedliwiona. Bohater obrywa z prawa i lewa, a kolejne ciosy, zamiast go niszczyć wzmacniają go w absurdalny sposób. Jeśli jednak przyjąć, że jest on "ludzkim tungetytem", to nie może być inaczej.
Gierosławski? Co ty. On po prostu zamarza, uniewrażliwia się, to dość często spotykana reakcja.
Jak by się tylko uniewrażliwił, to by sie nie wzmacniał. A on się robi coraz potężniejszy w tym zamarznięciu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1887
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:42, 24 Lis 2009    Temat postu:

E, moim zdaniem chwilami przesadzacie. Na pewno nie każdy bohater to Mary Sue. Osobiście uważam, że najważniejsze czynniki decydujące o tym, czy bohater jest Mary Sue, czy nie, to:
1) realizm charakteru (stosunek wad do zalet na przykład)
2) ilość talentów i umiejętności
3) stopień "wyjątkowości"
4) stosunek innych bohaterów do niego w porównaniu z odczuciami czytelników co do bohatera

Za główne Mary Sue w literaturze uważam wszystkie główne męskie postacie (pozytywne, rzecz jasna) w Trylogii Sienkiewicza. Koszmarek.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ktosza dnia Wto 17:44, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Wto 18:01, 24 Lis 2009    Temat postu:

Murazor napisał:
Nin napisał:
Murazor napisał:
Za to jako mocno merysuistyczną postać postrzegam Benedykta Gierosławskiego z "Lodu". Ale taka koństrukcja postaci jest w tej książce usprawiedliwiona. Bohater obrywa z prawa i lewa, a kolejne ciosy, zamiast go niszczyć wzmacniają go w absurdalny sposób. Jeśli jednak przyjąć, że jest on "ludzkim tungetytem", to nie może być inaczej.
Gierosławski? Co ty. On po prostu zamarza, uniewrażliwia się, to dość często spotykana reakcja.
Jak by się tylko uniewrażliwił, to by sie nie wzmacniał. A on się robi coraz potężniejszy w tym zamarznięciu.
Mam wrażenie, że nie tyle robi się potężniejszy, co mu wszystko zaczyna, pardon maj frencz, zwisać. Zwłaszcza po domniemanej śmierci Jeleny, którą - było nie było - pomścił, ale przecież jej nie odzyskał, a tu jej los nieodwracalnie zmrożony z jego losem i koniec, przepadło, nie będzie nic więcej. Gierosławski traci wszystkich, z którymi związał się emocjonalnie, czyli Jelenę właśnie i tego zagadkowego lodowego ojca, a potem już tylko trwa. Ani wielu talentów nie posiada, ani nie jest jakiś opętańczo urodziwy, ani go życie nie głaskało po głowie, zastrzyk gotówki też nie taki bezproblemowy jak karta kredytowa na lodówce. To, co ty odebrałeś jako przemianę w herosa, ja odebrałam jako takie obojętne trwanie powodowane jakimś podskórnym instynktem samozachowawczym, no ale to już kwestia intepretacji własnej.

Co do Sienkiewicza się zgodzę, ale z lekkimi zastrzeżeniami. Zagłoba wcale nie taki krystaliczny, a mój ulubiony Michał Jerzy Wołodyjowski kurdupel i pechowiec w amorach, póki na Baśkę nie trafił. Za to Ketling to czysty Maryś, idealny pod każdym względem, Skrzetuski takoż.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Murazor
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1162
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:37, 24 Lis 2009    Temat postu:

Usagi napisał:
Mi się jednak osobiście podoba pan Filch.


Machnąłem kiedyś drabułkę z Filchem w roli głównej: [link widoczny dla zalogowanych]

Raczej nie Maniek Sułek, mimo wszystko...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nauczycielka na wakacjach
Ogolony Narrator



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:07, 24 Lis 2009    Temat postu:

Zosia i Pan Tadeusz. On wprawdzie trochę namieszał, romansując z Telimeną, ale ostatecznie był zapatrzony w Zosię. A Zosia... wiadomo... typowa Mary Sue.

Danusia z "Krzyżaków", ale o Sienkiewiczu już było.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kejt
Superwoman Pogromczyni Bandytów



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 190
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Brwinów

PostWysłany: Wto 20:27, 24 Lis 2009    Temat postu:

Rozumiem, że Zmierzchu nie nazywamy literaturą? Bo póki co, to najlepszą Mary Sue (jak dla mnie), jest zmierzchowa Bella.
No czego to ona nie potrafi! Najpierw dowiaduje się, że jej chłopak jest wampirem. Przyjmuje to z takim spokojem, jakby odkryła, że Edward zjada cytrynę razem ze skórką - każdemu czasem się zdarza, no...
Potem - jej najlepszy przyjaciel, Jacob, jest wilkołakiem i najchętniej by zabił jej chłopaka. Dobry piesek, dobry...
Oczywiście, jako oddana dziewczyna, leci na drugi koniec świata, żeby uniemożliwić ukochanemu popełnienie samobójstwa. Oczywiście skutecznie.
A jak już zostaje wampirem... radzi sobie doskonale. Ma super samokontrolę i tak pięknie błyszczy w słońcu... jest najszybsza, najsilniejsza, a przy tym ma super moc, dzięki której chroni wszystkich, których kocha swoim ogromnym wampirzym sercem...

Uważam, że pani Meyer powinna dostać nagrodę za napisanie najbardziej marysueistycznej Mary Sue w tym stuleciu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kejt dnia Wto 20:28, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1887
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:33, 24 Lis 2009    Temat postu:

Oprócz tego jeszcze wszyscy (absolutnie wszyscy, łącznie z jej nauczycielem biologii) faceci na nią lecą (no dobra, poza jej ojcem), a dziewczyny zazdroszczą. Jest też podobno szalenie inteligentna, dojrzała i błyskotliwa, co jest co chwila podkreślane przez każdą możliwą postać z nią samą włącznie, chociaż czytelnik widzi zupełnie co innego... Ma też kompletnie unikatową supermoc nawet jako człowiek, a jako wampir to już w ogóle...

Z Edzia też jest niezła Marysia, a już ich córeczka, Reneesme, to szczyt szczytów.
Z tym, że to raczej nie literatura, jak już mówiła Kejt, no a już na pewno nie poważna.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ktosza dnia Wto 20:33, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Wto 22:15, 24 Lis 2009    Temat postu:

Zgadzam się z An, tak naprawdę to dajcie mi postać, a powiemy, że to Maru Sueeeee. Bo lubimy to mówić, chyba. Wszystkie postacie mitologiczne, to Mary Sue. Jezus to Mary Sue. Cała literatura biega odziana w MaruSue. I co? I dobrze.
Dorzucę jeszcze z Biblii Marię, przepraszam wierzących, no ale. Jakby nie patrzeć, nieźle się wpisuje w schemat.

Czasem widywałam na necie opowiadania o nie marusye. Były nawet gorsze od tych z maryśkami....

A Sienkiewcz też był Mary Sue. I kobietą Laughing!!!! Oczywiście!

Postuluję odstosunkowanie się od Mary Sue, czy będzie w spódnicy, spodniach, zbroi. Wystarczy napisać, że postać jest "fatalnie skonstruowana" bądź ma "nieprawdopodobny charakter".

A poza tym zgodnie z obecną poprawnością polityczną, to po Sienkiewiczu wypada jeździć w ta i we wta. Nie ma to jak "ku pokrzepieniu serc". Aż nam potem tyłki krzepną.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Pandora dnia Wto 22:22, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Wto 22:30, 24 Lis 2009    Temat postu:

E tam, ja bardzo Sienkiewicza lubię, a zdarza mi się go objechać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:56, 25 Lis 2009    Temat postu:

Ja bym do definicje Mary Sue dorzuciła trzy ważne wg mnie cechy:

- naiwność takiej konstrukcji bohatera (Paul Atryda jest mało realistyczny ale wpisuje się w rzeczywistość Diuny i pasuje, przez co nie jest naiwnym zlepkiem marzeń autora o samym sobie)

- postać wyraźnie ODSTAJE od rzeczywistości i reszty bohaterów (powiązane z poprzednim) - nie chodzi mi tu o przypadki kiedy bohatera używa się jako środka napędzającego akcję lub będącego w centrum konfliktu

- wysoki poziom wkurzenia jaki MS wywołuje u myślącego czytelnika

Co wy na to?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Śro 9:58, 25 Lis 2009    Temat postu:

Ja na to jak na lato, zwłaszcza na to ostatnie. Wkurzenie jest imho dobrym wyznacznikiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:03, 25 Lis 2009    Temat postu:

SuperKocie, ubiegłaś mnie, właśnie miałam pisać o irytacji czytelnika, jako argumencie za marysuizmem postaci.
Są przecież takie gatunki literatury, gdzie bohater musi, po prostu musi być herosem. "Iliada" to nie "Przygody dobrego wojaka Szwejka", nieprawdaż?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:10, 25 Lis 2009    Temat postu:

A skoro już o "Zmierzchu" mówicie... Laughing (choć ja zaliczam go do opek, nie literatury)

Czy ja dobrze kojarzę, że Bella, żeby odkryć, kim jest Edzio, musiała się naszukać w Internecie? Ktoś żyjący w naszej pop-kulturze w wieku nastu lat nie słyszał słowa "wampir"?

Wpasowuje się też w resztę MS-kanonu - nudne opisy codziennych czynności, zero planów życiowych, bezwolne oddawanie się trv lovverowi, który zachowuje się w każdy możliwy sposób, tylko nie romantycznie czy pociągająco, cel główny: rodzenie trv lovverowi dzieci. Rozmiękła, nijaka. Inteligentna, dobra i miła chyba tylko według siebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Śro 20:58, 25 Lis 2009    Temat postu:

Drobny problem z tą miarą irytacją jest taki, że każdego może irytować zupełnie inna postać! Podam przykład akurat z gry, ale nie będzie ostatnim, mianowicie Imoen z Baldurs Gate. Dla niektórych naprawdę fajna postać, innych doprowadzała do szewskiej pasji.

Są ludzie nie potrafiący znieść Zagłoby. Ja umieram wręcz, jak sobie tylko przypomnę Konrada Wallenroda, czy takiego Tadzia (ale fakt faktem, ja jestem strasznym anty-fanem Adasia, naprawdę). Są ludzie nie mogący znieść Wiedźmina. Albo Jaskra. Bo postać w nich wywołuje wielką irytację. Przykłady można mnożyć, więc idąc za tym tropem hasło marysue byłoby w sumie najsłuszniejsze, jako hasło niesłychanie indywidualne. Nie jakiś zbiór cech bądź ich braku, ale nasze własne odczucia względem postaci.

W sumie jestem w stanie się z tym zgodzić, wszak dla czytelnika tak naprawdę najważniejsza powinna być jego własna opinia o dziele Very Happy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:40, 25 Lis 2009    Temat postu:

Jestem żywym dowodem, nie mogę znieść Zagłoby... Nie doczytałam Trylogii przez to, bo za każdym razem, jak się pojawił, dostawałam szału i drgawek. I zbieram się za doczytanie już ze cztery lata... ale wspomnienie mnie zbyt mierzi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Śro 22:21, 25 Lis 2009    Temat postu:

Ja właśnie przez Zagłobę całą Trylogię przeczytałam, reszta bohaterów mnie irytowała, ale on intrygował.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10707
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 22:30, 25 Lis 2009    Temat postu:

Mnie tam "Trylogia" ani ziębi ani grzeje. Przeczytałam bez wielkiego entuzjazmu ale i bez irytacji. Zagłobę nawet lubię. Ale rozumiem, że może denerwować
A przepraszam, jeden mnie wkurzał, ale już była o nim mowa. Skrzetuski niejaki. Jeżu kolczasty, zabiłabym normalnie, łeb przy samej rzyci urwała. Podobnie zresztą jak niejakiego Stasia T. skorośmy przy Sienkiewiczu. Maria Zuzanna w czystej postaci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:38, 25 Lis 2009    Temat postu:

Nie ruszać Stasia! Kochałam się na zabój w Tomaszu Mędrzaku, który grał go w tej pierwszej ekranizacji.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10707
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 22:42, 25 Lis 2009    Temat postu:

kura z biura napisał:
Nie ruszać Stasia! Kochałam się na zabój w Tomaszu Mędrzaku, który grał go w tej pierwszej ekranizacji.


Kuro, ja o książkowym mówię. Filmowy, właśnie ze względu na Mędrzaka, mi się podobał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eira
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 253
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:17, 26 Lis 2009    Temat postu:

Megawkurzającym przykładem Maryśki jest również Sookie Stackhouse, wytwór wyobraźni pani Charlaine Harris. Jak serial jest fajny, tak książkowa Sookie w każdym tomie zachowuje się tak, jak gdyby rozkładała bezradnie swe opalone ramiona (fanka solarium, bez kitu, o tym też jest w każdym tomie, że ona doskonale wie, jak to szkodzi, ale nie umie się pohamować) i mówiła "no i co ja na to poradzę, że jestem taka ładna". A lecą na nią WSZYSCY. Zwłaszcza supernaturalsi. Wink Wampiry, wilkołaki, kto akurat jest pod ręką. Aktualnie umawia się z facetem, który zmienia się w tygrysa.

Czytam sobie te opka - bo podobnie jak "Zmierzch", nie jest to literatura wysokich lotów, ćwiczę lengłydż i zgrzytam zębami. Ale czytam, ze względu na Erica Northmana. Z którego też powoli robi się, pardon, ciota. Charlaine Harris - nie lubię cię, babo.

Poza tym, ja rozumiem, że grają hormony i tak dalej, ale kurcze, między Sookie a kolejnymi osobnikami płci męskiej nie ma nawet odrobiny rozmowy o CZYMŚ. Jest tylko magnetyzm, pociąg seksualny, w spojrzeniach nic tylko żądza.
Aha, zapomniałabym - jednym z niewielu, którzy nie ulegają urokowi Sookie jest pan faerie. Homo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1887
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:39, 26 Lis 2009    Temat postu:

A ja tak z innej beczki - profesor Dmuchawiec z "Jeżycjady" (czytałam dziś forum fanów książek MM i tak mnie naszło). Jest nosicielem bardzo klasycznej Marysiowej cechy: jest postrzegany jako geniusz, zbawiciel i cudowny pedagog, podczas gdy jego metody są, moim zdaniem, po prostu nieetyczne, a przynajmniej wyjątkowo chamskie. Do tego kochają go absolutnie wszyscy (łącznie z biedną Ewą Jedwabińską, która wydaje się go nie znosić - ale potem się okazuje, że ona po prostu marzy o tym, by być taka jak on, ale nigdy tego ideału nie osiągnie!). Wygłasza Inspirujące Mowy i w ogóle jest skarbnicą mądrości... Może nie taka stuprocentowa, rażąca w oczy Mary Sue, ale z pewnością mocno marysiowaty.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17405
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 93 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:44, 26 Lis 2009    Temat postu:

Z tym, że Dmuchawiec ewoluuje w stronę Mary Sue od takiego całkiem zwykłego nauczyciela, sympatycznego, ale z licznymi wadami.

(na [link widoczny dla zalogowanych] forum byłaś? A powitali Cię jelitkiem?)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:37, 27 Lis 2009    Temat postu:

Ja obejrzałam jeden odcinek serialu ze Sookie Stackhouse i przestałam, o zbyt marysiowata mi się wydała... Razz Teraz upewniam się w tym, żeby nie sięgać po książkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1887
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:16, 27 Lis 2009    Temat postu:

kura z biura napisał:

(na [link widoczny dla zalogowanych] forum byłaś? A powitali Cię jelitkiem?)

Na tym, na tym Wink Innych nie znam. To znaczy, znam jedno, ale jest trochę zbyt milutko puchate, żeby tam siedzieć.
Za jelitko głowy nie dam Very Happy Dawno było, kiedy tam zaczynałam pisać, nie wiem nawet, czy nie w erze prejelitkowej, z tym, że piszę bardzo rzadko. Ale czyta się bardzo miło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:07, 05 Gru 2009    Temat postu:

Skoro rzecz jest o Mary Sue w POWAŻNEJ literaturze proponuję bliżej przyjrzeć się dziełom epoki pozytywizmu - Siłaczkom i im podobnym Judymom, oraz wszelkim "sierotkom", jak Janko Muzykant. Bijący po gałach dydaktyzm dzieł to jedno, ale "bohater pozytywny" zalatuje mi marysuizmem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:36, 05 Gru 2009    Temat postu:

Matko jedyna, nie Juuudyyyym!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:38, 05 Gru 2009    Temat postu:

tess napisał:
Matko jedyna, nie Juuudyyyym!


Chodziło mi tu o typ bohatera, nie o konkretną postać - taki pozytywistyczny społecznik co sobie flaki wypruwa pracując u podstaw. Judym się wyłamuje, ale Stasia Bozowska?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
An-Nah
Kolega Krasula



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 433
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mHroczne miasto Kraków

PostWysłany: Sob 11:16, 05 Gru 2009    Temat postu:

Tyle, że funkcją tych postaci nie była mentalna masturbacja autora.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:30, 05 Gru 2009    Temat postu:

On się wyłamuje? Wyłam, bo przeczytałam to imię... postać tak nieziemsko niespójna i naciągana, że nawet mój polonista miał minę cierpiętnika przy przerabianiu. Bozowska chociaż miała dobre intencje. Judym chciał pokazać, że jest uwikłany w konflikt tragiczny, choć nie był.

An-nah, w jakiś sposób autor chciał, coby świat wyglądał tak a nie inaczej. I pokazywał to za pomocą wydumanych postaci. AŁtoreczki myślą podobnie, choć mają bardziej przyziemne "potrzeby".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Sob 11:33, 05 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Superkotek
Kryształowa Różyczka



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:47, 05 Gru 2009    Temat postu:

tess napisał:
On się wyłamuje? Wyłam, bo przeczytałam to imię... postać tak nieziemsko niespójna i naciągana, że nawet mój polonista miał minę cierpiętnika przy przerabianiu. Bozowska chociaż miała dobre intencje. Judym chciał pokazać, że jest uwikłany w konflikt tragiczny, choć nie był.


Nie "wali" od niego dydaktyzmem tak, jak od Stasi B - w tym sensie się wyłamuje. A, że nie spójna i naciągana, tym bardziej "opkowa". Nie żebym od razu uważała "Ludzi bezdomnych" za opko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:58, 05 Gru 2009    Temat postu:

Ja uważam. W dodatku za nudne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 1 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin