Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mary Sue w Poważnej Literaturze
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kassica15
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 112
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:18, 26 Lip 2017    Temat postu:

*znów dostaje się do środka przy użyciu szpadla*

To ja przyszłam ze swoją Mary Sue, która choć mnie nie wkurza (aż tak mocno), to jednak... no jakoś tak mam wrażenie, że nią jest.
Mowa o Hao Asakurze.
Szczerze: nie mam nic do gości-legend, którzy są uber potężni, szczególnie gdy mają być tymi złymi, a ci w końcu nie mogą być byle czym, ale czego ten koleś nie zrobił!
I rodzinę Asakurów rozsławił na całą Japonię, i nową technikę szamańską wymyślił, i w ogóle był ą i ę, że każdy klan by takiego chciał! Tylko, peszek, we łbie mu się popierdoliło (no ciekawe czemu?) i jest zUy.
A teraz nie dość, że ma super hiper zajebiste foryoku (bo jakby inaczej), to jeszcze wszystkie moce żywiołów i nikt mu nie podskoczy, no może tylko ta wpadka podczas reinkarnacji ale ją też zamierza wessać.

Ale mimo to... jest całkiem ok gościem, choć czasem charakter mi tu zgrzyta, ale ja sobie tłumaczę, że po prostu jak czeka na kolejną reinkarnację to jest bardziej w stanie "wegetacji", więc nie ma jednak tak wielkiego życiowego doświadczenia? Bo wersję z "musi nauczyć się większości rzeczy na nowo" obalono. Ewentualnie... wiek naprawdę nie ma nic do rzeczy i nawet dwustulatek może zachowywać się jak trzynastolatek, jak to pokazywała pani Meyer.
Nawet jeśli przez swoje "dołącz do mnie, pokażę ci siebie" rzuca mi na mózg ciągłe wrażenie propozycji seksualnych. Aczkolwiek to wina mojego spaczonego mózgu (muszę chyba poszukać jakiś hentai by tego się pozbyć).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2737
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:01, 28 Lip 2017    Temat postu:

Morgiana z "Mgieł Avalonu" Zimmer-Bradley. Serio, nie czepiam się tego, że Morgiana ma potężną moc i jest księżniczką Kornwalii, bo to kanon. Wielkiej urody albo chociaż wielkiego uroku też się spodziewam. Tymczasem Bradley dopisała jej jeszcze:

- bycie najzdolniejszą kapłanką Avalonu, upatrzoną na przyszłą przywódczynię
- pochodzenie od elfów
- wielką urodę przy braku świadomości tejże (co oznacza, że Morgiana notorycznie biadoli nad swoją brzydotą)
- wieszczenie na pstryk, bez przygotowania i niechcący
- wykształcenie bijące na głowę wszystkich dookoła
- ponadto super skille w przędzeniu, grze na harfie, medycynie i nawet pismo ładniejsze niż te kulfony Artura czy Gwenifer
- bycie lepszą od pozostałych kobiet (bo te nudne baby to tylko o ślubach i kuchni)
- i w ogóle bycie wiecznie nieszczęśliwym specjalnym płatkiem śniegu

Już błagam o zmianę narracji. Igriano, wróć!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 809
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:34, 28 Lip 2017    Temat postu:

Haszyszymora napisał:
Morgiana z "Mgieł Avalonu" Zimmer-Bradley. Serio, nie czepiam się tego, że Morgiana ma potężną moc i jest księżniczką Kornwalii, bo to kanon. Wielkiej urody albo chociaż wielkiego uroku też się spodziewam. Tymczasem Bradley dopisała jej jeszcze:
- bycie lepszą od pozostałych kobiet (bo te nudne baby to tylko o ślubach i kuchni)

Nie znoszę tej książki i od dawna wkurza mnie chwalenie jej jako "feministycznej". Bohaterki są silne tylko dlatego, że (prawie wszyscy) mężczyźni są ukazani jako tępe chamy, gamonie, nieudacznicy albo mamisynki. A nawet kobiety mogą być tam silne i mądre tylko pod warunkiem że wyznają akurat tę religię, która się autorce podoba - inaczej są durne, ograniczone, zrzędliwe i nieznośne. A Morgiana przy tym swoim imponującym zestawie zalet zadziwiająco mało z nimi robi, głównie snuje się i jęczybuli.

(a czytałam to jeszcze na studiach, kiedy tolerancję na bulszit miałam tak z dziesięć razy wyższą, do tego po kupieniu książki reklamowanej jako "kultowa feministyczna fantasy" od razu dałam jej gigantyczny kredyt zaufania)

Edyta: a powinnam była się zorientować, w co się pakuję, jeśli już w samym prologu, na pierwszej stronie jest taka perełka (bohaterka postanawia się wypowiedzieć na temat kultu maryjnego):

But what can a virgin know of the sorrows and travail of mankind?

No pomyślmy: co o ludzkim nieszczęściu może wiedzieć matka, która widziała własne dziecko niesłusznie osądzone i skazane na śmierć? Chyba, kurna, nic.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Pią 18:17, 28 Lip 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11428
Przeczytał: 145 tematów

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:43, 28 Lip 2017    Temat postu:

Już miałam pisać, że chyba czytałam to w okolicach mojej depresji, ale teraz myślę, że chyba jednak nie, po prostu chandra wzrosła mi od tego koszmarnie, bo z lektury pamiętam głównie mój okropny nastrój. Nie mogłam znieść wiecznego popieprzenia, emowania, nieszczęścia i ględzenia o tym wszystkich bohaterów. Rzuciłam gdzieś po 200 stronie. Musiałabym przeczytać jeszcze raz, ale tak jakoś nie chce mi się. Wzięłam się za to, bo jako małolata byłam zafascynowana filmem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2737
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:28, 28 Lip 2017    Temat postu:

Heh, trochę to śmieszne, a trochę kamień z serca, ale: w trakcie lektury zastanawiałam się, czy podejście autorki do chrześcijaństwa nie wydaje mi się wkurzające dlatego, że jestem katoliczką. Dobrze wiedzieć, że jednak nie. Very Happy
Cytat:

A przy tym nawet kobiety mogą być tam silne i mądre tylko pod warunkiem że wyznają akurat tę religię, która się autorce podoba - inaczej są durne, ograniczone, zrzędliwe i nieznośne


Ditto. Przy czym nasze avalońskie bohaterki, opisywane jako wszechrozumiejące i tolerancyjne, na widok księdza łapią nagle gimnazjalny bunt i poczucie wyższości.

Well, jestem na 500 stronie i zamierzam dokończyć, bo czaiłam się na to blisko dekadę. Poza tym czyta się wartko, babeczki przewidziane jako te gorsze są bardzo sympatyczne, Z-B miała też fajny stosunek do aranżowanych małżeństw (ani to Disney, ani koniec świata). Ale wiem, że już nigdy więcej nie dam się wziąć na polecanki Sapkowskiego, "Mistrz zagadek z Hed" to też był straszny crap. Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Pią 16:29, 28 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:53, 28 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Ale wiem, że już nigdy więcej nie dam się wziąć na polecanki Sapkowskiego, "Mistrz zagadek z Hed" to też był straszny crap.


W końcu mówimy tu o facecie, który w swoim kanonie fantasy umieścił Harry'ego Pottera, a nie umieścił Discworldu Twisted Evil Właśnie przez niego doszłam kiedyś do wniosku, że nie ma fajnej kobiecej literatury poza "Bridget Jones", wszystko inne smętne i przegadane i za grosz humoru i jedyną odtrutką może być Magdalena Kozak... Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 930
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Sob 9:11, 29 Lip 2017    Temat postu:

Ale kilkakrotnie bohaterowie w Mgłach Avalonu krytykowali postawę Morgiany. I na końcu ona też się zmienia (no, troszeczkę). Ja zrozumiałam, że jej punkt widzenia nie jest przedstawiony jako ten jedyny słuszny. Tam jest kilka fajnych fragmentów, w których to ładnie widać, gdzie jest wprost powiedziane, że to nowe jest pod wieloma względami lepsze. W sumie lubiłam Morgianę właśnie dlatego, że wydawała mi się taka nieidealna Shocked I nawet rozumiem jej postawę, jej świat upadał na jej oczach, więc zrozumiałe, że starała się go uratować i jednocześnie swoją władzę i pozycję, więc miała trochę klapki na oczach.
Lubię tę książkę za przedstawienie słynnego mitu z kobiecego punktu widzenia. No i tam jest tyle ciekawych kobiet Smile Fragmenty o przemijającej magii, znikającym Avalonie i Camelocie też mi się podobały. I właśnie ten klimat melancholii, związany z upadkiem starego świata.
Natomiast przegadana straszliwie i spokojnie możnaby tam dużo wyciąć.

Sapkowski naprawdę tak napisał? Shocked
Co do tej Kozak, to zajrzałam do tematu na forum i już wiem, że to jest totalnie nie dla mnie xD Jeszcze spojrzałam na kilka stron w księgarni i wygląda mi na typową kanciastą lekturkę, z jakiej słynie Fabryka Słów Rolling Eyes
Ale prawdę mówiąc, sama złapałam się na tym, że czytam znacznie więcej książek napisanych przez mężczyzn. Ale to dlatego, że mężczyzn - pisarzy jest więcej, więc większa możliwość wyboru (i trafienia na dobrą książkę).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alderamin
Willie E. Coyote



Dołączył: 13 Sie 2017
Posty: 25
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie 22:25, 13 Sie 2017    Temat postu:

Satoru napisał:

W końcu mówimy tu o facecie, który w swoim kanonie fantasy umieścił Harry'ego Pottera, a nie umieścił Discworldu Twisted Evil

Przecież umieścił Shocked

Ale fakt, mam wrażenie, że kanon Sapka jest bardzo subiektywny i o ile pewne pozycje, choć kiepskawe, są tutaj zrozumiałe (jak Świat Czarownic... wyję, że uparłam się ten kanon 'odfajczyć'...), tak nie wiem, co nim kierowało, że wylądowała w nim Naomi Novik. Ani jej książki powalająco dobre, ani specjalnie oryginalne.

W "Mgłach Avalonu" najbardziej uderzał podział na Tych Złych i Głupich Chrześcijan i dobrą całą resztę, z naciskiem na Avalon i absolutne rozmemłanie bohaterów, zwłaszcza Artura i Lancelota. Morgiana nawet do przełknięcia, chociaż naprawdę mogła wziąć się w garść i przestać emować, zwłaszcza jako już dorosła i doświadczona kobieta. W ogóle... wszystko w tej książce jakieś takie "gimbusiarskie". Niby mowa o dorosłych ludziach na odpowiedzialnych stanowiskach, elicie, a momentami miałam wrażenie, jakby niemal wszyscy na raz zatrzymali się w rozwoju na piętnastym roku życia. Na temat niemrawych prób ciekawego przedstawienia trójkąta Artur/Ginewra/Lancelot pozwolę się nie wypowiadać...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:23, 16 Sie 2017    Temat postu:

Alderamin napisał:
Satoru napisał:

W końcu mówimy tu o facecie, który w swoim kanonie fantasy umieścił Harry'ego Pottera, a nie umieścił Discworldu Twisted Evil

Przecież umieścił Shocked


Jeśli w końcu (się ogarnął* i) umieścił, to bardzo się cieszę, jednak w moim wydaniu "Rękopisu" z 2001 Pratchetta w kanonie bardzo boleśnie brak (a sam Discworld jest tylko wspomniany jakieś 2 razy), podobnie zresztą nie ma Naomi Novik. Może aktualizacja? Wink Mam też bardzo nadzieję, że poprawiony w końcu został fragment

Cytat:
Na szczęście są tak głupie, że nawet wiejski prostak jest w stanie ocalić życie, wyprowadzając - przepraszam za mimowolny rym - trolle w pole. Bilbo Baggins (J. R. R. Tolkien, Hobbit) zastosował sztuczkę klasyczną - odwrócił uwagę trolli i te przegapiły świt; zaskoczył je pierwszy promień słońca, przemieniając w kamienne bałwany.


bo aż zęby mnie bolą, ilekroć sobie o tym przypomnę, gwrr!

*nie chciałam tym swoim zarzutem nikogo urazić, po prostu dla mnie Discworld > Potter. Mawiam, że wyrosłam z Harry'ego kiedy odkryłam poważne książki fantasy, co u osób niezorientowanych w fantastyce musi powodować niemałą konfuzję Very Happy

Karmena napisał:
Sapkowski naprawdę tak napisał? Shocked


*rozgląda się po wątku, nie znajduje innej możliwości, więc czuje się wywołana do tablicy* Jeśli chodzi o moje "Właśnie przez niego doszłam kiedyś do wniosku, że nie ma fajnej kobiecej literatury poza Bridget Jones, wszystko inne smętne i przegadane i za grosz humoru i jedyną odtrutką może być Magdalena Kozak... Rolling Eyes", to oczywiście tak nie napisał Smile Wręcz przeciwnie, wychwalał ile się dało, a we wstępach do rzeczonych dzieł uroczo walił spojlerami ("Mistrz Zagadek z Hed" jako książka niełatwa, przy której trzeba myśleć i rozkminiać - BUAHAHA!!!).

Po prostu dla mnie, jak pewnie dla wielu innych osób, Sapkowski, jego "Rękopis" i kanon to - tak jakby - pewien okres w życiu. Gdy miałam te kilkanaście lat, Pananżej był moim absolutnym mistrzem i tylko Tolkien był większym, a zaczytany "Rękopis" to była Biblia mówiąca prawdę i tylko prawdę - że SF fantasy nienawidzi, bo samo jest nienawidzone przez mainstream, że fantasy dzieli się na to i na to i polega na tym i na tym, że klasycy są najwięksi, że arcydzieła są najarcydzielsze, że X wielkim/ką fantast(k)ą był/a. Aż zaczęłam zapoznawać się z kanonem żeby okazać się "godną". Za daleko nie dotarłam i o ile z jednymi pozycjami się zgadzam ("Amber", Jonathan Carroll, Fritz Leiber chociażby), to inne nawet dla nastoletniej i niewyrobionej mnie były nieporozumieniem ("Trzy serca i trzy lwy" - jeśli w historii o podróży do innego świata akcja osadzona w naszym świecie wydaje się ciekawsza i lepiej dopracowana, to wiedzcie, że niedobrze się dzieje; "Zapomniane bestie z Eldu" - że niby to miała być cała historia? Powieść? Wydana?!). Taki rodzaj dorastania, kiedy odkrywa się, że autorytety nie we wszystkim muszą być autorytetami i tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak kanon i "To musisz znać", nie jeśli oznacza to robienie sobie czegokolwiek na siłę. Każdy z nas jest na tym świecie po to żeby stworzyć sobie swój własny kanon, o! [/koniec memuarów]

Dlatego podziwiam, Alderamin, że postanowiłaś sobie cały kanon Sapka zaliczyć, ale naprawdę, nie czuj się ani trochę winna, jeśli ci się to nie uda Wink

Tak trzymając się tematu, Sapkowski samego siebie wyraźnie kreuje na Mary Sue polskiej fantastyki, ale jak to z tym wychodzi... Razz Idąc dalej rzeczonym "Rękopisem": Zalecana lektura fantasy i nie tylko pod hasłem ORK, czyli coś co by mnie, kurteczka, szczególnie interesowało, brzmi:

Cytat:
J. R. R. Tolkien, Trylogia Pierścienia (i na tym koniec, występujący gdziekolwiek indziej orkowie to łamanie prawa autorskiego. Nie wszyscy autorzy się tym przejmują, najwidoczniej uważając neologizmy Tolkiena za wspólne dobro kulturowe


A teraz zagadka: któż, ach, któż to umieścił hobbitów w "Wiedźminie"? Hmm?

Co do "Mgieł Avalonu", kiedyś przyuważyłam fragment filmu, jednak tak jakoś niczym mnie nie zainteresował - może poza faktem, że w niedzielę w okolicach południa można sobie pooglądać jak to Artur, Ginewra i Lancelot we trójkę "legli w łożnicy" because reasons. Od tej pory serio mnie nie ciągnęło. Nie wiem też, czy to nie jest tak, że... Dawniej podział na "męskie" i "kobiece" był jakiś wyraźniejszy, a dzisiaj (lubię tak myśleć) wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi i po prostu piszemy historie, jak komu pasuje i to, że z samego tekstu nie da się od razu domyślić płci autora to nie jest jakaś niesamowita niesamowitość? A nie, że albo "Conan", albo "Ziemiomorze", a pośrodku ni ma nic, bo ani chybi te mózgi inaczej zbudowane są.

Karmena napisał:
Co do tej Kozak, to zajrzałam do tematu na forum i już wiem, że to jest totalnie nie dla mnie xD Jeszcze spojrzałam na kilka stron w księgarni i wygląda mi na typową kanciastą lekturkę, z jakiej słynie Fabryka Słów Rolling Eyes


Trylogię nocarską świetnie się czyta na pierwszy raz. Ostatnio reczytnęłam i jak się w końcu zbiorę do właściwego wątku, to oj, będzie rant! Ale już opowiadania Kozak o smoczycy Pasi są naprawdę fajne, jak taki polski "Shrek", tylko że bez Shreka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alderamin
Willie E. Coyote



Dołączył: 13 Sie 2017
Posty: 25
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 20:11, 16 Sie 2017    Temat postu:

Satoru napisał:
Alderamin napisał:
Satoru napisał:

W końcu mówimy tu o facecie, który w swoim kanonie fantasy umieścił Harry'ego Pottera, a nie umieścił Discworldu Twisted Evil

Przecież umieścił Shocked


Jeśli w końcu (się ogarnął* i) umieścił, to bardzo się cieszę, jednak w moim wydaniu "Rękopisu" z 2001 Pratchetta w kanonie bardzo boleśnie brak (a sam Discworld jest tylko wspomniany jakieś 2 razy), podobnie zresztą nie ma Naomi Novik. Może aktualizacja? Wink Mam też bardzo nadzieję, że poprawiony w końcu został fragment


Yup, lista jest w późniejszych edycjach jest uzupełniana. I jak najbardziej Świat Dysku na niej jest.

Satoru napisał:


Po prostu dla mnie, jak pewnie dla wielu innych osób, Sapkowski, jego "Rękopis" i kanon to - tak jakby - pewien okres w życiu. Gdy miałam te kilkanaście lat, Pananżej był moim absolutnym mistrzem i tylko Tolkien był większym, a zaczytany "Rękopis" to była Biblia mówiąca prawdę i tylko prawdę - że SF fantasy nienawidzi, bo samo jest nienawidzone przez mainstream, że fantasy dzieli się na to i na to i polega na tym i na tym, że klasycy są najwięksi, że arcydzieła są najarcydzielsze, że X wielkim/ką fantast(k)ą był/a. (...) Taki rodzaj dorastania, kiedy odkrywa się, że autorytety nie we wszystkim muszą być autorytetami i tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak kanon i "To musisz znać", nie jeśli oznacza to robienie sobie czegokolwiek na siłę. Każdy z nas jest na tym świecie po to żeby stworzyć sobie swój własny kanon, o! [/koniec memuarów]

Dlatego podziwiam, Alderamin, że postanowiłaś sobie cały kanon Sapka zaliczyć, ale naprawdę, nie czuj się ani trochę winna, jeśli ci się to nie uda Wink


A czemu bym miała się tak czuć? Wink Sapkowski nigdy nie był, nie jest i prędzej mnie piorun trzaśnie niż zostanie moim autorytetem, samemu Rękopisowi dałam na lc soczystą jedną gwiazdkę, właśnie za rzeczy, które wypunktowałaś i jeszcze parę innych. Zresztą, rzuciłam nią w diabły jeszcze zanim dotarłam do listy... którą znalazłam na blogu z recenzjami fantastyki i postanowiłam uzupełnić biblioteczkę. Nie traktuję tego jak kanon, raczej jako literackie wyzwanie Very Happy

Satoru napisał:


A teraz zagadka: któż, ach, któż to umieścił hobbitów w "Wiedźminie"? Hmm?


Czytałam Wiedźmina dość dawno, ale chyba nie używał nazwy hobbit, tylko niziołek? Bo to chyba nie o same rasy chodzi, ale ich nazwy? Bo na chłopski rozum nie da się zrobić plagiatu czegoś, co występuje w mitologii czy folklorze... Zresztą, 'genialne' pomysły ASa, jego ego i buractwo to już rodzaj legendy. Faceta prywatnie zupełnie nie trawię, lubię jego opowiadania i sagę Wiedźmińską, trochę mniej Husytów, ledwo zmęczyłam nowsze książki.

Satoru napisał:


*nie chciałam tym swoim zarzutem nikogo urazić, po prostu dla mnie Discworld > Potter. Mawiam, że wyrosłam z Harry'ego kiedy odkryłam poważne książki fantasy, co u osób niezorientowanych w fantastyce musi powodować niemałą konfuzję Very Happy


Jednak myślę, że w kanonie miejsce jest dla obu, bo jakby nie było, Harry Potter jednak otworzył pewną epokę, dla wielu jest właśnie tą pierwszą poważniejszą fantastyką. Pewnie z Harry'ego sama wyrosłam i aż boję się czytać ponownie, żeby nie psuć sobie dobrych wspomnień z nastolęctwa Laughing

Satoru napisał:

Karmena napisał:
Co do tej Kozak, to zajrzałam do tematu na forum i już wiem, że to jest totalnie nie dla mnie xD Jeszcze spojrzałam na kilka stron w księgarni i wygląda mi na typową kanciastą lekturkę, z jakiej słynie Fabryka Słów Rolling Eyes


Trylogię nocarską świetnie się czyta na pierwszy raz. Ostatnio reczytnęłam i jak się w końcu zbiorę do właściwego wątku, to oj, będzie rant! Ale już opowiadania Kozak o smoczycy Pasi są naprawdę fajne, jak taki polski "Shrek", tylko że bez Shreka.


Ja z Nocarzem też się nie polubiłam. Dojechałam do momentu, w którym główny bohater doznał przemiany w wampira, zapiszczał mi opkoradar i książka poszła w odstawkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:44, 16 Sie 2017    Temat postu:

@Alderamin Aaa, jak wyzwanie to co innego, wyzwania zawsze spoko! Very Happy
Z "Rękopisem" mam jak z "Danse Macabre" Kinga - zwyczajnie lubię jak ci goście opowiadają o swoich literackich gatunkach, bo gawędziarze z nich jednak pierwszorzędni i, cholercia, jakoś powodują chyba to zawieszenie niewiary. A potem człowiek potyka się na kanonie Sapkowskiego, nabija sobie guza o trylogię husycką, łapie się za głowę jak "Miasteczko Salem" może być dla kogokolwiek straszne i heheszkuje "Wow, Stevie, ekranizacja Kubricka jest dla ciebie perwersyjna i rozczarowująca? W punkt, tyle że ja to samo mogę powiedzieć o twojej książce!" Obie pozycje fajnie się czyta (pewnie również dlatego, że się zostało zainfekowanym w młodym wieku), ale z biegiem lat stają się coraz mniej merytoryczne...

Nie mam w tej chwili dostępu do Wieśka, więc głowy nie dam, ale jeśli to nie byli najprawdziwsi hobbici od kędzierzawych głów do kosmatych stóp to ja jestem Pavetta! Tylko z góry upraszam o niezadawanie pytań czy aby na pewno jeża przelecieć się nie da. W sumie, to jestem pewna na bardzo dużo procent, że niewysokie słowo na "h" jednak się pojawiło. I Sapek pewnie nie nazwałby tego plagiatem tylko literackim hołdem gdyż #jemuwolno Wink

Oczywiście, że w kanonie jest miejsce tak dla HP jak i dla DW! Po prostu ja jako poważny badacz fantastyki w pierwszej kolejności wzięłabym Discworld, a HP pod warunkiem, że zostało jeszcze jakieś miejsce i bardzo mnie zdrzaźniło to, że roku pańskiego 2001 Sapkowski zrobił odwrotnie.

Kiedy sięgnęłam pierwszy raz po "Nocarza" nie znałam zbyt wielu fanfików (i zawsze interesowały mnie najbardziej parodie i inny humor) i nie miałam pojęcia o analizach, więc żadnego opkoradaru nie wytworzyłam. Po prostu ta trylogia tak bardzo różniła się od tego, co dotychczas znałam, że aż mnie tym kupiła. Czytałam to też w trochę cięższym okresie w moim życiu jako lekturę niemalże eskapistyczną, co również nie pozostało bez wpływu. Pierwszy tom nadal bardzo lubię, ale później zaczynają się pułapki logiczne i psychologiczne nie do przejścia.

A tak wracając do tematu wątku, anonsuję: Zapomnijcie o Tiffany Obolałej, Babci Weatherwax, kapitanie Marchewie etc. Pierwszą Merysujką Discworldu jest Havelock Vetinari, ament! Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2737
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:48, 28 Sie 2017    Temat postu:

Uwaga, wchodzi wiedźmińska Hermiona i mówi: tak, Sapkowski użył słowa "hobbit" w odniesieniu do swoich niziołków. Dokładnej zaś w "Coś się kończy, coś się zaczyna", gdy okazuje się, że "glamarye, podobnie jak inne czary, w ogóle nie działa na hobbitki". Very Happy

Jak już offtopujemy miło, to wspomnę, że ja też ciągle mam na liście rzeczy polecane przez AS-a - bo mój nastoletni mistrz, bo dobra reklama, bo Rękopis jest zacnie napisany, a ja zacnemu pisaniu zawżdy uwierzę. Razz
(jak bardzo rozbiję sobie łeb o "Był sobie raz na zawsze król"?)


A wracając do tematu: L.M. Montgomery, Historynka. Poważna literatura to ci nie jest, ale idealne potwierdzenie mojej teorii, że marysuizm jest cechą narracji, a nie bohatera. Bo niby sobie mamy tę Historynkę, która co prawda ma skill do opowieści i ogromną fantazję, ale popełnia faile w kuchni, niby jest nieładna i się czasem myli jak to dzieciak, ale narracja nawet na sekundę nie daje nam zapomnieć, jaki z niej niesamowity płatek śniegu. I tak oto jej pomysły zawsze są genialne, tembr głosu czaruje i ma kolory tęczy (co narrator stwierdza, usłyszawszy od niej ledwie "dzień dobry"; w ogóle te peany brzmią o tyle śmiesznie, że dotyczą zwykle strasznych dupereli)), i wiadomo, że jej marzenia muszą się spełnić i jej piękna dusza zawsze będzie płynąć nad światem (sic!), a w ogóle, choć Historynka niby taka średnio ładna, co i rusz zdarzają jej się dni, kiedy to nagle wygląda jak czarowna nimfa i przyćmiewa wszystkie inne dziewczynki. I nawet kota ma niezwykłego, a z tabliczki mnożenia robi poezję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:06, 01 Wrz 2017    Temat postu:

Cytat:
Dorzucę jeszcze z Biblii Marię, przepraszam wierzących, no ale. Jakby nie patrzeć, nieźle się wpisuje w schemat.


Motyw Mary Sue to motyw bącący groteską względem innych motywów, natomiast kościelny zamysł bezgrzeszności i idealności Maryi jest między innymi odpowiedzią na pragnienie doświadczenia bezwględnej miłości.
W przypadku Miriam z Nazaretu jakiekolwiek doszukiwanie się merysuizmu byłoby absurdem, bo wtedy krytyka literacka uznałaby topos duchowej doskonałości już sam w sobie za synonim merysuizmu i w efekcie prędzej czy póżniej Aslan zostanie uznany przez kogoś za Gary Stu Shocked


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra istota dnia Pią 14:13, 01 Wrz 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Afi
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 22 Cze 2015
Posty: 72
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:44, 02 Wrz 2017    Temat postu:

Co do duchowej doskonałości jako synonimu absurdu to się nie zgodzę, bo Jezusa Garym tu nikt nie nazywa, głównie dlatego, że mimo całej bezgrzeszności itd. facet ma w Biblii dość konkretnie zarysowaną, silną osobowość i nawet jeśli nie ma skaz typowo charakterologicznych, to emocjonalne się zdarzają dość ostre. Natomiast o Maryi jedyne co wiemy, to to, że była idealna. Dlatego trochę się w schemat faktycznie wpisuje

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Panna Muriel
Willie E. Coyote



Dołączył: 20 Mar 2015
Posty: 29
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:35, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Chyba najbardziej zgadzam się z poniższymi wyznacznikami marysuizmu:
Ktosza napisał:
Osobiście uważam, że najważniejsze czynniki decydujące o tym, czy bohater jest Mary Sue, czy nie, to:
1) realizm charakteru (stosunek wad do zalet na przykład)
2) ilość talentów i umiejętności
3) stopień "wyjątkowości"
4) stosunek innych bohaterów do niego w porównaniu z odczuciami czytelników co do bohatera

Przy czym uważam, że należy rozsądnie podchodzić do kwestii czy postać jest MS. Jakby się tak uprzeć, to wychodzi na to, że co drugi bohater spełnia wszystkie wyżej podane kryteria. Nie warto wpadać w paranoję i doszukiwać się wszędzie Mary Sue. Szczególnie ostrożna byłabym przy ostatnim punkcie. To, że nie lubię jakiegoś tam bohatera, nie oznacza jeszcze, że jest on Mary Sójką. Tutaj w grę wchodzą subiektywne odczucia odbiorcy danego dzieła. Strasznie mnie to denerwuje, bo zdarzało mi się spotkać z sytuacją, w której ktoś hejtuje bohatera na zasadzie „X jest durna, irytująca, ma nie fajny design, a do tego jest Mary Sue. Dowód? Jaki dowód? Podkochuje się w niej pięciu mega przystojnych gości, tym również gość, w którym ja sama się bujam. Ten gość jest mój, wara od niego, wszelkim Mary Sójkom. Nie, w żadnym razie nie zazdroszczę powodzenia u płci przeciwnej. Bohaterka jest zwyczajną MS i koniec”.

Zdaje mi się czy żeńskie postacie są dużo surowiej oceniane pod względem Mary Sueizmu niż ich męscy odpowiedniccy? W każdym razie, czasami odnoszę wrażenie, że męskim bohaterom chętniej niż żeńskim wybacza się różne wady i błędy, szuka się usprawiedliwienia dla ich niefajnych zachowań Jeśli bohaterka jest uzdolniona, ładna, cieszy się dużą sympatią wśród pozostałych bohaterów, to zarzuca się jej marysuizm. Jeśli nie jest szalenie uzdolniona, zdarza się jej polegać na innych, nie ma ciekawej/dramatycznej przeszłości, nazbyt często okazuje emocje, to nazywa się ją słabą, zmarnowaną postacią.

Wyidealizowane postacie grają mi na nerwach równie mocno, jak postacie przeczące idei marysuizmu. „Tropy” określają je nawet mianem Anti Sue. Bohaterowie tego typu mają sporo wad, nie dysponują żadnymi niezwykłymi mocami ani nie zyskują dozgonnej miłości każdego, kogo napotkają. A jednak okazują się na swój sposób bardzo wyjątkowe. Ta wyjątkowość może polegać na nadzwyczajnym szczęściu. Pomimo swojej ślamazarności i nieudolności, anti sue z każdej sytuacji wychodzą obronną ręką. W sytuacji, gdzie każda inna postać dawno padłaby trupem, AS ujdzie z życiem, bo sprzyja jej szczęście, autor wybawia ją z tarapatów za pomocą deus ex machina. Do takowych bohaterów zaliczyłabym Theo z „Wojny Kwiatów” Tada Williamsa. Niespełniony muzyk i życiowy nieudacznik trafia do równoległego świata zamieszkałego przez faerie i inne magiczne rasy. Świat wróżek i elfów jest fascynujący, jednak nawiedzają go różne mniej lub bardziej poważne problemy. Straciłam już rachubę ile razy w takcie lektury miałam ochotę krzyknąć na Theo „Weź się ogarnij, chłopie. Przestań jęczeć i być takim łamagą, tu ważą się losy dwóch światów”.
Williams tworzy w WK interesujący magiczny świat, ale postać głównego bohatera zupełnie psuje przyjemność czytania i zagłębiania się w to uniwersum.

Wracając do Mary Sue. Klasycznym przykładem MS jest dla mnie Sparhawk z trylogii Elenium oraz Tamuli autorstwa Davida Eddingsa. Gość wyjdzie obronną ręką z każdej opresji, takim jest zajebistym rycerzem i szermierzem. Każdego, kto zwątpi w jego zajebistość, spotka marny los. Na litość nie mają co liczyć nawet ci tępi strażnicy przy miejskiej bramie krzywo patrzący na Sparhawka i jego kompanów. No właśnie, kompani Sparhawka aka drugoplanowi bohaterowie istnieją po to, żeby wychwalać jego umiejętności i zalety. Nie oszczędza się i czarnego charakteru Elenium, który w pewnym momencie stwierdza, że oddałby własną duszę, byle zostać kimś tak wspaniałym, jak Sparhawk. W naszym bohaterze kocha się od lat sama Królowa. Okazuje się on również Wybrańcem (jakże inaczej), który ocali świat i którego obawiają się nawet bogowie.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4387
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:15, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Ale i tak Elenium to jedna z moich ulubionych guilty pleasure Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1161
Przeczytał: 104 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:20, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Cytat:
Zdaje mi się czy żeńskie postacie są dużo surowiej oceniane pod względem Mary Sueizmu niż ich męscy odpowiedniccy? W każdym razie, czasami odnoszę wrażenie, że męskim bohaterom chętniej niż żeńskim wybacza się różne wady i błędy, szuka się usprawiedliwienia dla ich niefajnych zachowań Jeśli bohaterka jest uzdolniona, ładna, cieszy się dużą sympatią wśród pozostałych bohaterów, to zarzuca się jej marysuizm. Jeśli nie jest szalenie uzdolniona, zdarza się jej polegać na innych, nie ma ciekawej/dramatycznej przeszłości, nazbyt często okazuje emocje, to nazywa się ją słabą, zmarnowaną postacią.


Ja też mam podobne wrażenie - że Mary Sue często używa się jako sposobu na upupianie bohaterek, którym coś wychodzi. Po "Force Awakens" alt-rajtowe środowiska zapłonęło gniewem, że Rey to taka straszna Mary Sue, nie to co np. Luke Skywalker - prosty farmer, który rozwalił największą stację bojową w Galaktyce. Bo on wiecie, te kołacze miał od ciężkiej pracy, a nie od bycia Protagonistą z Plot Armorem.
Tak więc myślę, że coś jest na rzeczy, szczególnie że Mary Sue to termin dość mglisty i niejednoznaczy, a opisywać nim można postaci bardzo od siebie różne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2133
Przeczytał: 97 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 19:20, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Panna Muriel napisał:
Zdaje mi się czy żeńskie postacie są dużo surowiej oceniane pod względem Mary Sueizmu niż ich męscy odpowiedniccy

Początkowo chciałam zaprzeczać, bo w końcu pojęcie Gary Stu też istnieje, a współczesnych bohaterów popkultury często wyposaża się w jakieś zauważalnie wady - ale im dłużej myślę, tym bardziej jestem skłonna przyznać, że coś może być na rzeczy.

Na przepakowanych i idealnych męskich herosach, zwłaszcza herosach powieści przygodowych czy kina akcji, wychowywały się - i pewnie nadal wychowują - całe rzesze ludzi. Jesteśmy przyzwyczajeni do bohaterów, którzy dokonują rzeczy niesamowicie trudnych i wielkich, zawsze wygrywają, cieszą się podziwem otoczenia, są sprytni, zaradni, twardzi, charyzmatyczni, a każda kobieta w promieniu pięciu mil automatycznie na nich leci.
Ich żeńskie odpowiedniczki to zjawisko stosunkowo nowe. Do tego dochodzą jeszcze wciąż żywe stereotypy płci, według których bohaterka może być idealnie piękna, może być bardzo mądra, ale jak zestawimy te cechy razem i dodamy jeszcze kilka innych (przebojowa, niezależna, w facetach mogłaby przebierać jak w ulęgałkach, zawsze wygrywa i to bez pomocy facetów, których sama ratuje, a w ogóle to niemal w pojedynkę ratuje cały świat), nagle robi się "niestrawne przepakowanie".

Przykładowo, oglądałam ostatnio "World War Z". Główny bohater to chodzący ideał: czuły, kochający mąż i ojciec, nieustraszony, zdolny zawsze zachować zimną krew, altruistyczny, błyskotliwy naukowiec, który gotów jest ratować świat za cenę życia (i naprawdę go ratuje, on jeden, kiedy zawiodły wszystkie rządy i wojska świata). Długo by wymieniać. Gra go Brad Pitt, czyli dopiszmy sobie boską facjatę oraz klatę prosto z siłowni. I to jest "normalne" w tego rodzaju kinie, gdzie chodzi przecież o to, żeby bohater popylał z karabinem od jednej sceny akcji do drugiej, w zębach niosąc jedyne lekarstwo dla ludzkości. Widzowie analizują sobie np. spójność scenariusza czy widowiskowość efektów specjalnych, a chyba nikt na serio nie analizuje kreacji głównego bohatera, bo to nie ten rodzaj kina.
A teraz wyobraźmy sobie, że w tej samej roli obsadzają kobietę. Pani naukowiec seksbomba, przy okazji idealna matka i żona, dokonuje w pojedynkę tego, czego nie dokonały nawet najtęższe głowy z USA, ONZ czy WHO. Taaaak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 930
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pon 19:32, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Kiedyś termin "Mary Sue" był niesamowicie popularny, w komentarzach pod fanfikami wciąż przewijało się to pojęcie, były testy, czy napisałeś Merysójkę itd. A teraz widzę, że się od tego odchodzi Smile W sumie fajnie.
Bo jeśli patrzeć na to, że bohater ma za dużo pozytywnych cech/za dobrze mu idzie/za dużo arcyciekawych przygód go spotyka, to faktycznie, trzeba byłoby przekreślić znaczną część literatury i filmów, zwłaszcza tych rozrywkowych, przygodowych. W końcu chcemy czytać/oglądać bohaterów interesujących, im są ciekawsi tym lepiej Smile
Wypłosz napisał:
Tak więc myślę, że coś jest na rzeczy, szczególnie że Mary Sue to termin dość mglisty i niejednoznaczy, a opisywać nim można postaci bardzo od siebie różne.

Zgadzam się, całe mnóstwo bohaterów zyskałoby sporo punktów w teście na Mary Sue. Ale co z tego, jak są fajni i historia jest ciekawa.

Cytat:
. Po "Force Awakens" alt-rajtowe środowiska zapłonęło gniewem, że Rey to taka straszna Mary Sue, nie to co np. Luke Skywalker - prosty farmer, który rozwalił największą stację bojową w Galaktyce.

Ano, też się właśnie ostatnio zastanawiałam, czy gdyby Rey była chłopakiem, to też zarzucanoby jej marysuizm.
Ale choć Rey bardzo lubię, przyznam, że ociupinkę ją przefajnowali. Gdyby chociaż nie musiała podpowiadać Hanowi, jak pilotować Sokoła, to już byłoby lepiej ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1161
Przeczytał: 104 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:04, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Karmena napisał:

Ale choć Rey bardzo lubię, przyznam, że ociupinkę ją przefajnowali. Gdyby chociaż nie musiała podpowiadać Hanowi, jak pilotować Sokoła, to już byłoby lepiej ^^


Tyż prowda Very Happy. Choć myślę że gdyby była chłopakiem, to nie spotkałaby się z takim krytycyzmem. Mam wrażenie, że podobnie ostrzej traktowane są Dany czy Cersei z ASoIaF i to co u męskich postaci było superposunięciem godnym twardziela, to z ich robi odstręczające psychopatki.

A te testy w ogóle były do luftu i od czapy. Pamiętam że robiłem je kiedyś moim bohaterom, z których każdy był dość pokręcony (np. pół-człowiek, pół-dioboł o straszliwej mocy), a dostawałem śmieszne ilości punktów.

A jeśli chodzi o Biblię, to nie wiem czy kategoria Mary Sue jest odpowiednia - choćby dlatego, że IMHO tamci święci mają stanowić wzór dla czytelnika, a nie emanację zajebistości twórcy. Wydaje mi się że tu jest zupełnie inna relacja opowiadający - postać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:22, 04 Wrz 2017    Temat postu:

Moim zdaniem problem z bohaterkami kobiecymi jest także w tym, że zazwyczaj było ich po prostu mało- reguła smerfetki nie wzięła się z powietrza- więc tworząc taką postać siłą rzeczy autor wrzucał w nią to co wydawało mu się dla kobiet charakterystyczne. I jak mamy tą jedną postać to siłą rzeczy wrzucamy w nią wszystko co mamy, coby nie powiedzieli, że źle obsadzamy kobiety.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:35, 05 Wrz 2017    Temat postu:

Wypłosz napisał:
Ja też mam podobne wrażenie - że Mary Sue często używa się jako sposobu na upupianie bohaterek, którym coś wychodzi. (...)
Tak więc myślę, że coś jest na rzeczy, szczególnie że Mary Sue to termin dość mglisty i niejednoznaczy, a opisywać nim można postaci bardzo od siebie różne.

No właśnie też mi się wydaje, że tu jest clue programu. Z jednej strony jest to termin bardzo szeroki i nieokreślony, a z drugiej strony ma w sobie taką pejoratywną nutkę, więc idealnie się sprawdza do opisywania wszelkich bohaterów, których czytelnik/widz z jakiegoś powodu nie polubił.

Z męskimi bohaterami to może właśnie też jest tak, że po prostu literatura i kino dostarczyło już nam bardzo wielu bardzo różnorodnych bohaterów, stąd większy opór przed nazywaniem kogoś Garym Stu. Natomiast takie główne toposy kobiety-bohaterki są dość ograniczone, więc wiele osób może właśnie określać Mary Sue kogokolwiek, kto nie wpisuje się w znany topos lub łączy cechy różnych (z samej racji, że człowiek niechętnie podchodzi do nowości).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Strona 8 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin