Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kto się nie załapał na męczennika?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:39, 14 Mar 2014    Temat postu: Kto się nie załapał na męczennika?

Znowu temat z gatunku tych, co chodzą po głowie od dłuższego czasu.
Konkretnie od zjazdu licealnego mojej ciotki. Otóż ciocia wróciła w dość zważonym humorze- parę osób zdominowało spotkanie opowiadając o swojej straszliwej walce z PRL i cierpieniach od niego doznanych. Problem w tym, że to ludzie, którym w PRL nie sprzedano by piwa. Wszyscy znają się jak łyse konie i wszystkim wiadomo, że jedyne co klasa zrobiła w ramach walki z systemem to nabazgranie na murze szkoły "Precz z komóną" pod wpływem nielegalnie kupionej wódki. Oczywiście komuna przetrąciła im kręgosłup, nauczyciele złamali ducha walki i gdyby nie ta zła komuna, każdy z nich miałby po Noblu albo i dwa.

A nic tak nie złości mojej ciotki jak ludzie mający się za wielkich opozycjonistów i kreujący się post factum na męczenników. Raz, że to zwyczajnie głupie, dwa bardzo nie w porządku wobec ludzi, którzy naprawdę cierpieli.

W sumie jak myślę o swoich znajomych nagle okazuje się, że każdy miał w rodzinie bojowników AK (koniecznie AK, inne formacje nie są tró), a do Solidarności zdają się należeć wszyscy urodzeni przed 1989 z niemowlętami włącznie. Plus pewien pisarz fantasy, który głośno brzydząc się komuną zepsuł co tam miał z talentu nachalna propagandą.

I skąd to się bierze? Takie zapewnianie, że ja to byłem męczennikiem, a moi rodzice już na pewno? Nie było w tym kraju szarych obywateli?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 2587
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:19, 14 Mar 2014    Temat postu:

U mnie nie ma takiego problemu, ale ja jestem z lubuskiego, ziemie odzyskane, więc żadni akowce tu nie biegali. Wujek to postkomunista, a sld jeszcze niedawno miało takie poparcie, że Zieloną Górę nazywano Czerwoną Górę. Choć w liceum kilku znajomych mojej mamy też coś nabazgrało na szkole i mieli o tyle konkretnie przerąbane, że większość z nich zwiała z kraju.

Niuch, niuch. Czyżbym wyczuwał Pilipiuka?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:31, 14 Mar 2014    Temat postu:

Tak, ten to chyba naprawdę żałuje, że był za młody, żeby ZOMO brało go poważnie. Ale za to nauczyciel podły czerwony jak czerw pustyni kazał mu po sali gimnastycznej biegać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5709
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 23:43, 14 Mar 2014    Temat postu:

Jak już napisałam w innym temacie, sama do tej pory myślałam, że mój pradziadek był w AK i dopiero przed chwilą wyczytałam, że to była Armia Poznań. I szczerze mówiąc po pobieżnej lekturze Wikipedii wciąż nie wiem, jak się ma Armia Poznań do Armii Krajowej, czy jedno jest podjednostką drugiego, czy to jakieś niezależne struktury.

Po prostu opowiadano mi o tym, jak pradziadek się ukrywał, jak był w Anglii samotny, jak po powrocie też nie umiał się odnaleźć i tak dalej, natomiast dokładne nazwy struktur wojskowych nie miały już dla mojego pokolenia zbytniego znaczenia. Z oczywistych względów w wysyłanych z emigracji listach, które czytałam, też o tym nie wspominał. Armia Krajowa jest najbardziej znana jako ta prześladowana przez władze komunistyczne i dlatego zawsze kojarzyłam pradziadka właśnie z nią.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Pią 23:44, 14 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 1994
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 9:34, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moja licealna wychowawczyni zwykła nam opowiadać o tym jak za młodu nie dała się wciągnąć do partii. Z tym, że była ona również wychowawczynią mojej matki, która opowiadała mi coś zgoła innego. Nauczycielka nie tylko należała do partii ale także namawiała do tego pełnoletnich uczniów.
W mojej rodzinie też wszyscy walczyli z komuną ale przejawiało się to potajemnym słuchaniem radia wolna europa i ignorowaniem apeli poświęconych jedynemu słusznemu systemowi. Za to np. na religię wszyscy zakładali partyjne krawaty (?) żeby zrobić na złość nielubianemu księdzu.
eire napisał:
A nic tak nie złości mojej ciotki jak ludzie mający się za wielkich opozycjonistów i kreujący się post factum na męczenników. Raz, że to zwyczajnie głupie, dwa bardzo nie w porządku wobec ludzi, którzy naprawdę cierpieli.

a jeszcze bardziej nie w porządku są osoby, które kreują się na współczesnych męczenników gnębionych przez złe PO. Pełno takich współczesnych wyklętych gimnazjalistów w internecie. A to komentarz o korwinie im skasowali na facebooku, to zabronili organizować "patriotyczną" ustawkę na boisku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 10:08, 15 Mar 2014    Temat postu:

To ja sie nie wypowiadam, bo nie dość, że moja rodzina z komuną nie walczyła (pomijając czasami sztukę, głównie muzykę), to w czasach II wojny światowej przez wzgląd na powiązania rodzinne i niezły niemiecki mojej prababci nawet nas naziści nie dorwali.

Tak sobie właśnie uświadomiłam, że ona mnie za dzieciaka nawet słówek niemieckich uczyła Very Happy także słabi z nas patrioci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2722
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:11, 15 Mar 2014    Temat postu:

Hm, ja z prostej rodziny jestem, historie z wojskiem skończyły się u nas za pierwszej wojny światowej, gdy prapradziadek, jak spora część mężczyzn w wiosce, został wzięty w kamasze przez ruskich. Z kolei rodzice, pytani o opór w stylu słuchania Wolnej Europy, stwierdzili, że owszem, słuchali, ale "nic w tym niezwykłego, wszyscy to robili".

Co do ad remu. Myślę, że to się bierze z tej dziwacznej, uparcie wałkowanej przez szkoły, niektórych pisarzy i niektóre media formy patriotyzmu, która zakłada, że prawdziwy patriota ma Cierpieć. Wspominamy tylko przegrane powstania, czytamy smutne wiersze, palimy zniczki, uczymy się, że najlepsze, co możemy zrobić dla kraju, to polec młodo na barykadzie, że Chrystus Narodów, ZOMO, Katyń i chyba niektórych doprowadza to do traumy braku traumy. No bo wszyscy dobrzy Polacy wtedy cierpieli, umarli albo chociaż pochowali bliskich, a kto wyszedł cało, ten pewnie zdrajca i kolaborant.
Więc jak się nie załapało na pałowanie, trza chociaż głośno się odżegnać od komuny albo znaleźć sobie prześladowcę, bo wstyd wobec przeszłych pokoleń.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1064
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:25, 15 Mar 2014    Temat postu:

W mojej rodzinie wojenne wyczyny pradziadków też skończyły się na pierwszej wojnie światowej/wojnie polsko-bolszewickiej, dziadkowie byli z kolei za młodzi na męczeństwo za ojczyznę. Owszem, ktoś tam był w obozie, a kto inny w partii. Część rodziny była w Solidarności, ale obyło się bez internowania i ZOMO. Radia Wolna Europa słuchano, ale zdaniem moich rodziców był to standard w wielu domach.

Skąd się to bierze? Nasza szkoła w końcu w kółko wałkuje motyw poświęcenia dla ojczyzny, przez wszystkie etapy nauczania ciągle przerabiamy te nieszczęsne zabory, powstania, mesjanizmy, Dziady i raporty z oblężonego miasta. Jasne, jest jeszcze pozytywizm, ale wszystkim bardziej podoba wizja pięknego umierania za ojczyznę niż uczenie alfabetu gromady dzieciaków w jakiejś zabitej dechami wsi. Oczywiście, że mieliśmy szarych obywateli. Ale kto chce się przyznać do bycia szarym obywatelem? Każdy chce sobie chociaż przypiąć kolorową wstążkę po dziadku powstańcu.

dekadencja napisał:
a jeszcze bardziej nie w porządku są osoby, które kreują się na współczesnych męczenników gnębionych przez złe PO. Pełno takich współczesnych wyklętych gimnazjalistów w internecie. A to komentarz o korwinie im skasowali na facebooku, to zabronili organizować "patriotyczną" ustawkę na boisku.

Ostatnio zauważam, że ilekroć gdzieś na serwisach informacyjnych pojawiają się artykuły o Korei Północnej, w komentarzach zawsze znajdzie się błyskotliwy obserwator, który stwierdzi, że nam w Polsce "tak naprawdę" nie żyje się wcale lepiej niż Koreańczykom, a może nawet gorzej, po czym wali jakimiś absurdalnymi porównaniami. W takich momentach zawsze życzę mu cicho, żeby ktoś zrzucił jego nażartą dupę do KPłn.; ciekawe jak szybko zatęskni do do naszej totalitarnej ojczyzny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Sob 12:53, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 1994
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 11:34, 15 Mar 2014    Temat postu:

mangusta napisał:
To ja sie nie wypowiadam, bo nie dość, że moja rodzina z komuną nie walczyła (pomijając czasami sztukę, głównie muzykę), to w czasach II wojny światowej przez wzgląd na powiązania rodzinne i niezły niemiecki mojej prababci nawet nas naziści nie dorwali.

Tak sobie właśnie uświadomiłam, że ona mnie za dzieciaka nawet słówek niemieckich uczyła Very Happy także słabi z nas patrioci.


mój pradziadek był Niemcem ale legenda rodzinna mówi, że przez to uratował jakiś Żydów z naszej wioski w czasie wojny. Oraz przychodził do niego w odwiedziny dobry żołnierz niemiecki i strzelał w ścianę z pistoletu wołając Hitler kaput! Nie wiem na ile to prawda ale gdyby pradziadek kogoś uratował to może byłoby o nim głośno a tak to słyszałam to tylko od jego córek i wnuczek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:58, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moja prababcia też mi opowiadała że ukrywali Żydów, ale nie było to nic nadzwyczajnego - większość to robiła.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez le-vo dnia Sob 11:58, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Terrwyn
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 27 Lut 2013
Posty: 703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: http://el-pop.tk/

PostWysłany: Sob 12:34, 15 Mar 2014    Temat postu:

Hej, niektórzy naprawdę mieli rodzinę w AK Wink O Solidarności nic mi nie wiadomo, ale dziadek też zrobił parę konkretnych rzeczy za komuny (choćby zdjęcia z wydarzeń radomskich, które potem przez długie lata trzymał w sekrecie za szafą). Jestem nawet właścicielką wyjątkowo praktycznej pamiątki z Powstania Warszawskiego - zrzutowej menażki - przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Najwcześniejsza legenda rodzinna jaką znam pochodzi jeszcze z wojny polsko-bolszewickiej, o ile dobrze kojarzę: o tym, jak Wuj Hipolit ruskich dwururką pogonił Wink
No i oczywiście, w pokoleniu moich pradziadków było kilku takich, którzy wojny nie przeżyli, włącznie z ofiarami radzieckich obozów koncentracyjnych.
Z tym że faktycznie, u nas się o tym wszystkim pamięta, opowiada dzieciom, ale nie ma w tym szczególnie cierpiętniczego tonu. Pamiętam, że jako dziecko byłam raczej dumna i podekscytowana, że mam taką dzielną rodzinę, niż przejęta wielkim cierpieniem, które nas dotknęło. No i faktem jest, że to, że pradziadek był przez długie lata ordynatorem, nie wstępując do partii, było mi przedstawiane jako nie mniej ważne, niż to, co robił w czasie wojny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Terrwyn dnia Sob 12:40, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2607
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Sob 13:16, 15 Mar 2014    Temat postu:

Mój dziadek działał w konspiracji, w każdym razie był to protoplasta AK, do AK się nie załapał, bo został aresztowany w 41, rok przesiedział w Forcie VII, a potem został wywieziony do obozu koncentracyjnego. Nie miał raczej sił na walkę z komuną, nie po trzech latach morderczej pracy w kamieniołomach i eksperymentach medycznych. Po wojnie doszedł do Swarzędza piechotą. Z okolic Linzu (pomijam to, że został ograbiony z majątku, bo inaczej kawaler, z którym jego krewna wpadła. nie ożeniłby się z nią - ot, wspominam, bo w wątku "Kamienie na szaniec" ktoś twierdził, że sceny erotyczne nie mogły mieć miejsca). Mój ojciec w stanie wojennym był nastolatkiem, zbierał gazetki Solidarności i raz dostał pałką od milicjanta za śpiewanie hymnu, mimo wszystko on i moja mama byli za młodzi na realną walkę.
W sumie fajnie jest poopowiadać o swoich przodkach, z drugiej strony nie widzę sensu zakłamywania historii - kłamstwo ma krótkie nogi. Natomiast jeżeli chodzi o wybielanie historii przodków - ich potomkowie nie są winni ich wyborom, nie ma się czego wstydzić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tinwerina Miriel
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10303
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Sob 13:30, 15 Mar 2014    Temat postu:

Dwaj bracia babci byli wysokimi oficerami, zginęli w 1939, zaraz po 17. września. Były rodzinne historie, portrety na ścianie w pokoju dziadków, ale wszystko dalekie od martyrologicznego zadęcia i cierpiętnictwa. Dziadek był na robotach w Niemczech, wspominał głównie miłą gospodynię, której najwyraźniej wpadł w oko. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tinwerina Miriel dnia Sob 13:31, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:06, 15 Mar 2014    Temat postu:

Mój jeden dziadek walczył z komuną na sposób pozytywistów- prywaciarz, mechanik, elektryk plus naprawa telewizorów. W domu niczego nie brakowało, nawet dżinsów za dolary, zawsze znalazł się ktoś z długiem wdzięczności.
Drugi dziadek o wojnie mało mówił, a już nigdy przy rodzinie. Z tego co mówią parę razy miał kosmiczne szczęście, że uniknął Oświęcimia i egzekucji, ale widział i przeżył takie rzeczy, że jedynym sposobem było zamknięcie tego za sobą.

Babcia- jak byłam w III klasie wyklepałam jej wierszyk o małych powstańcach i zapytałam się, czy też była w partyzantce. Rozpłakała się, a tata wziął mnie na bok i obsobaczył tak, że w pięty mi poszło. W sumie wtedy dotarło do mnie, że wojna to nie wesołe bieganie z karabinem w którym nasi zawsze wygrywają i jakoś przestałam widzieć siebie jako wojskową bohaterkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3498
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Sob 16:27, 15 Mar 2014    Temat postu:

Mój pradziadek prawdopodobnie walczył pod Monte Cassino. Prawdopodobnie, może to być równie dobrze kompletna bzdura, a nie mam jak tego zweryfikować aktualnie. Słyszałam o tym parę razy od matki, ale reszta rodziny nic nie wspominała.
Tak z drugiej strony: jeden mój wujek chyba był w ZOMO. Znowu, nie jestem pewna, chociaż często wspomina się o tym na spotkaniach rodzinnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:40, 15 Mar 2014    Temat postu:

Mój nieżyjący już (z przyczyn naturalnych) dziadek pracował w stoczni gdańskiej, kiedy powstawała Solidarność, ale nie był żadnym działaczem - ot, po prostu był na miejscu. Ale w ogóle dziadka nie znałam, więc wiem tylko z drugiej ręki to, o czym czasami wspominała mi matka. Zresztą, ona specjalnie się też nad tym nie rozwodziła. Generalnie u mnie w rodzinie kojarzę tylko historię, że jeden wujek strzelił ruskiego żołnierza w hełm patelnią, ale szczerze wątpię, czy to historia oparta na faktach (znając wujka). Generalnie u mnie w domu się o wojnie raczej nie rozmawiało, jacyś tacy antypatriotyczni jesteśmy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 18:31, 15 Mar 2014    Temat postu:

W mojej rodzinie była tylko jedna osoba, która usiłowała się otoczyć glorią i chwałą kombatancką. Po latach się okazało, że "tajne nauczanie" obejmowało lekcje matematyki na poziomie podstawówki, a pamiętnik tej osoby świadczy o tym, że główną jej troską był wybór absztyfikanta.
O wojnie nikt za bardzo nie chciał mówić. Dziadkowie, maglowani przez wnuki (oglądające namiętnie "Czterech Pancernych") oganiali się jak od gzów i ograniczali się do stwierdzenia, że wojna była straszna.
Wiem tyle, że pradziadek zginął w Gusen, nawet zachowały się jakieś dokumenty, mama gdzieś je trzyma.
Ojciec niby był w "Solidarności", nawet go internowali, ale nigdy nie robił wokół tego hałasu, ot, zdarzyło się i tyle.

Mną osobiście najbardziej wstrząsnęły wspomnienia babci Wikinga z pierwszych lat po wojnie, ale to nie były żadne "opowieści męczennicze", tylko brutalna prawda o biedzie, chłodzi, głodzie i braku czegokolwiek.

O, mam! Ponoć po wojnie straciliśmy jakieś rozległe hektary. Nikt z rodziny nawet nie próbuje ich odzyskać, bo to teraz obszary chronione. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Sob 18:33, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5709
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 18:40, 15 Mar 2014    Temat postu:

Ja to w ogóle mam męczeńską rodzinę, bo nie dość, że wojskowi, Solidarność i i internowanie, to jeszcze wżeniona chilijska odnoga rodziny znalazła się w Europie w ramach emigracji politycznej po [link widoczny dla zalogowanych]. Tak że gotuje się we mnie, kiedy czytam w dyskusjach na Filmwebie zachwyty nad Guevarą i Pinochetem...

Ale w ich przypadku akurat nie ma obwiniania Pinocheta o wszelkie obecne życiowe niepowodzenia, bo z niemieckim doktoratem, praktyką w niemieckich klinikach i niemieckim obywatelstwem żyje im się teraz w Chile zdecydowanie lepiej, niż gdyby nigdy nie musieli stamtąd uciekać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Terrwyn
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 27 Lut 2013
Posty: 703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: http://el-pop.tk/

PostWysłany: Sob 18:42, 15 Mar 2014    Temat postu:

Sineira napisał:

O, mam! Ponoć po wojnie straciliśmy jakieś rozległe hektary. Nikt z rodziny nawet nie próbuje ich odzyskać, bo to teraz obszary chronione. Wink


Ponoć jeden z moich wujów oddał klucze do włości w sandomierskim dominikanom, żeby nie dostały się komuchom. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale faktem jest, że rodzina mocno szlachecka (spowinowacona nawet miejscami z wielkimi rodzinami magnackimi) i nawet jeden dworek nam się ostał po wszystkim.

A jeśli chodzi o opowieści powojenne, to nie mówiło się u nas o tym; czasem tylko Prababcia, dama jak z obrazka, rzucała dziwnym tekstem w rodzaju, że najlepsze węgorze były tuż po wojnie, bo tłuste jak nigdy. Wystarczyło, żeby zbudować dość makabryczny obraz sytuacji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:53, 15 Mar 2014    Temat postu:

Ja to mam pół na pół. Pradziadek od strony mamy był w AK, nie mam pojęcia czy gdzieś walczył, mama nie mówiła, ja nie dopytywałam. Rodzina od strony taty była neutralna. Sama mama opowiadała, jak to z kolegami z liceum na pierwszego maja chodzili z czarnymi, żałobnymi wstążkami. Ale mówiła też, że z jej strony była to bardziej postawa "jestem cool, bo się przed czymś buntuję". Czyli moja rodzina raczej zaliczała się do "szarych obywateli".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16858
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 90 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:56, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moi dziadkowie jak najbardziej walczyli w AK, dziadek od strony mamy był nawet dowódcą okręgu. Z dzieciństwa pamiętam jednak, że oboje należeli do ZBOWiD-u, więc nie odżegnywali się tak bardzo od tej strasznej komuny... Rodzice mieli coś tam wspólnego z Solidarnością, ale chyba tylko na zasadzie czytania nielegalnych gazetek, których znalazłam kiedyś w domu cały stosik. W każdym razie tata był jak najdalszy od zadęcia i kombatanctwa, i żartował nieraz, że w ramach walki z komuną pędzili z wujkiem bimber w piwnicy. Co też nie było do końca prawdą, bo pędził tylko wino owocowe Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11327
Przeczytał: 106 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:58, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moja rodzina chyba jest wybitnie mało męczeńska. Prawda, że ja się tym zwyczajnie niezbyt interesowałam, ale jedyne, co słyszałam od nich o PRL-u i podobnych, to tyle, że z towarami był problem. Po wojnie został nam pomnik na cmentarzu z paroma zmarłymi krewnymi - i zawsze się o niego dbało, ale personalia nieboszczyków były dla mnie pustymi dźwiękami na tyle, że nawet nie pamiętam, jak właściwie zmarli. To znaczy, to niby wioska, więc niekoniecznie blisko jakichś większych wydarzeń, ale coś się tam ostatecznie działo Razz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3422
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Sob 19:11, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moi rodzice działali w "Solidarności", ojciec redagował prasę podziemną i w stanie wojennym spędził rok w więzieniu (głównie na Klęczkach we Wrocławiu), matka spędziła parę dni w areszcie i była, wraz z kilkoma koleżankami z pracy, przesłuchiwana przez ubeczkę znaną w mieście z sadyzmu. Oboje prezentują zdecydowanie bardziej pozytywistyczny niż romantyczny model patriotyzmu - z moich rozmów z nimi wynika, że po prostu w tamtym czasie robili to, co należało. Po 1989 ojciec chodził na zebrania byłych opozycjonistów, ale raczej ze względów towarzyskich, żeby się spotkać ze starymi znajomymi, w środowisku kombatanckim był wprawdzie cenionym, ale outsiderem. Generalnie uchodzi wśród osób zorientowanych za jednego z istotnych działaczy opozycji w mieście. Co ciekawe, znaczenie ojca i jego kolegów najgorliwiej kwestionuje środowisko związane z lokalnym liderem PiS, który w stanie wojennym nic istotnego nie robił.

Jeżeli chodzi o II wojnę światową - rodzina ze strony ojca była za okupacji radzieckiej zagrożona zesłaniem, ale jakoś im się udało. Zagrożenia tego uniknął najstarszy brat babci, bo akurat siedział w oflagu z majorem Sucharskim. Dziadek ze strony matki był za młody, żeby brać udział w czymś znaczącym, ale mieszkał we wsi, gdzie bywali partyzanci. W czasie wojny został ciężko pobity przez Niemców, po wojnie - przez ubeków, którzy go przesłuchiwali. Generalnie jednak nie był patriotą i rozpatrywał te zdarzenia jako osobistą krzywdę, a nie męczeństwo za sprawę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Babatunde Wolaka dnia Sob 19:13, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 19:18, 15 Mar 2014    Temat postu:

U mnie w rodzinie krąży tylko (zapewne mocno podkoloryzowana) historia o ciotce, która zakochała się w jakimś żołnierzu, on ją porzucił i od tego dostała pomieszania zmysłów. Trudno określić, o jakiego żołnierza chodziło (ciocia urodziła się jeszcze przed wojną), ale możliwe, że jakiś romans nałożył się jej na rozwój choroby (schizofrenia).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 19:29, 15 Mar 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
jedyne, co słyszałam od nich o PRL-u i podobnych, to tyle, że z towarami był problem

Hmmm, pamiętam stanie w kolejkach po papier toaletowi i żółty ser z hameryki. JestĘ kombatantĘ? Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:36, 15 Mar 2014    Temat postu:

Jeśli wierzyć Pilipiukowi cały PRL to wielki głód, a o ubraniach lepiej nie gadać- córka partyjnego bonza z Warszawy nie miała na kurteczkę z misiem i nie wiedziała nic o Bazarze Różyckiego.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Sob 19:45, 15 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16858
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 90 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:02, 15 Mar 2014    Temat postu:

O, ja też jestę kombatantę, bo stałam w kolejkach po proszek do prania, po kawę i herbatę, po przybory szkolne, a przed świętami po zielone pomarańcze z Kuby Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 22:23, 15 Mar 2014    Temat postu:

Że nie wspomnę o kolejkach po mięso i cukier...
Ej, dlaczego zielone? Nie pamiętam zielonych! Z rzeczy dziwnych kolorystycznie pamiętam tylko pomarańczowy ser.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11327
Przeczytał: 106 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:25, 15 Mar 2014    Temat postu:

Moja rodzina się z tego powodu bynajmniej za kombatantów i męczenników nie uważa, ot, wspomniano, że były trudności Razz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 22:44, 15 Mar 2014    Temat postu:

Ależ ja tego nie sugeruję, po prostu mi się skojarzyło. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Nie 0:28, 16 Mar 2014    Temat postu:

Ja jestem ignorantem w męczeńskich sprawach - tzn tak, wujek matki został ścięty w poznaniu (a przynajmniej tak mówi rodzinna legenda), brat dziadka był internowany, (dziadek, zdaje się, też). I teoretycznie moglibysmy odzyskać dwa dworki... ale gra tak cudownie nie warta świeczki...

Za to u matki ojca, jak likwidowaliśmy mieszkanie znaleźliśmy hitlerowskie odznaczenie i część munduru ss. Ojciec ojca nie pamięta, jego siostra nic nie wie, wiec ot - tak sobie leżało.

A generalnie ten pęd do martyrologii i męczeństwa wydaje mi się byc u wielu osób wpojony przez edukacje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 6:00, 16 Mar 2014    Temat postu:

merrik napisał:
A generalnie ten pęd do martyrologii i męczeństwa wydaje mi się byc u wielu osób wpojony przez edukacje.


Mnie się wydaje, że to jest po prostu wpisane w bycie Polakiem. W sensie, że zawsze musieliśmy cierpieć za jakieś Sprawy, jest to przypominane przy każdej możliwej okazji. Edukacja tylko podsyca ten trend. A jak nie cierpiałeś za Sprawę, to nie jesteś trÓ Polakiem. Ja to nazywam pozerskim patriotyzmem Very Happy .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 420
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:33, 16 Mar 2014    Temat postu:

To u mnie w rodzinie nikt za nic nie cierpiał. Znaczy: dziadka (i pradziadka) ścigali Polacy - za przemyt, Niemcy - za kłusownictwo, jedyna słuszna władza - z podejrzenia kolaboracji (dziadek był za to internowany).
Cudowne konsekwencje bycia autochtonem, któremu granica polsko-pruska dzieliła sad na pół...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Rebeca w gróbce



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2722
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:04, 16 Mar 2014    Temat postu:

Cytat:
W sensie, że zawsze musieliśmy cierpieć za jakieś Sprawy, jest to przypominane przy każdej możliwej okazji.

Jakie zawsze, ten trend zaczął się dopiero po rozbiorach. Raptem 1/5 historii kraju. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:21, 16 Mar 2014    Temat postu:

O, jeszcze mi się przypomniało, że rodzina matki miała kiedyś dworek we wschodniej Polsce, ale został zarekwirowany i z rekompensaty dziadkowie kupili sobie puchową pierzynę i parę butów. Razz
Natomiast ja otwarcie przyznaję, że największy wkład w budowanie mojego antypatriotyzmu miało przerabianie polskiego romantyzmu w liceum. Już przy Mickiewiczu słabo mi się robiło od tego ciągłego powtarzania, że omg, Polska. Znaczy, rozumiem, że wtedy to był bardzo istotny temat, ale serio, uczniowie są na tyle inteligentni, że ogarną to po jeden-dwóch lekturach, nie trzeba na to poświęcać pół roku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:55, 16 Mar 2014    Temat postu:

A nie jest tak, że łatwiej przerobić romantyczny wiersz pełen symboliki i odwołań niż pozytywistyczną powieść?
Ja w sumie uwielbiam koniec XIX wieku, ale mieliśmy świetną polonistkę- nie łudziła się, że wszyscy czytamy lektury, ale potrafiła streścić je i podać ważne punkty w taki sposób, że na jedno wychodziło. Opowiadała tak ciekawie, że cała klasa przeczytała "Nad Niemnem" i razem uznaliśmy, że Orzeszkowa miała oko do szczegółów. Ludzie bezdomni przez nią opowiadani robili się logiczni i pełni celnych obserwacji. I wspólnie hejtowaliśmy Emancypantki.

W sumie nie powinnam była się włączać w rodzinne wspomnienia, bo jakby nie patrzeć nie o tym jest temat. W końcu dziadkowie co przeżyli to ich- chodzi mi bardziej o tych, co stroją się w piórka męczenników i zdają się żałować, że nikt ich nie prześladuje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Nie 12:57, 16 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:24, 16 Mar 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
Z rzeczy dziwnych kolorystycznie pamiętam tylko pomarańczowy ser.

[link widoczny dla zalogowanych]? Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:45, 16 Mar 2014    Temat postu:

Kubańskie pomarańcze były zielonkawe, taki gatunek.
A ten ser był chyba z kościelnych paczek i zwał się holenderski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Galerianka na galerach



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1691
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 19:23, 16 Mar 2014    Temat postu:

le-vo napisał:
Sineira napisał:
Z rzeczy dziwnych kolorystycznie pamiętam tylko pomarańczowy ser.

[link widoczny dla zalogowanych]? Wink

Albo [link widoczny dla zalogowanych] Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tinwerina Miriel
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10303
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 20:10, 16 Mar 2014    Temat postu:

Pomarańcze pamiętam male, czerwone w środku i kwaśne jak sam skurczysyn. Very Happy A ten ser to nie był [link widoczny dla zalogowanych]? Jakoś mi się ochapia, że taki marmurkowy właśnie często dawali.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tinwerina Miriel dnia Nie 20:11, 16 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pon 7:59, 17 Mar 2014    Temat postu:

Nie mam pojęcia, jaki to był ser. Na pewno nie marmurkowy. Pamiętam tylko, że stanowił sensację, sprzedawali po małej porcji na łebka i dwa razy stałyśmy z mamą w kolejce, żeby kupić więcej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neila
Ogolony Narrator



Dołączył: 11 Mar 2014
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:27, 17 Mar 2014    Temat postu:

Moja rodzina mocno męczeńsko-kombatancka (łącznie z jednym błogoslawionym) Very Happy Ale nie ma opowieści i zanudzania bliźnich, bo co to kogo teraz obchodzi?
Teraz można zwyczajnie być calkiem dobrym czlowiekiem i na szczęście to wystarczy Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5709
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 21:33, 17 Mar 2014    Temat postu:

Eire, zainspirowałaś mnie.

Ucięłam sobie z mamą pogawędkę o drzewie genealogicznym i dowiedziałam się, że pradziadek owszem, był "tylko" w Wojsku Polskim, za to w partyzantce AK był dziadek, z którym miałam kontakt do piętnastego roku życia i dopiero teraz, po latach dwunastu, się o tym dowiaduję. Nie żeby robiono z tego wielką tajemnicę, bo wiedziałam o wielu faktach, które teraz zaczynają mi pasować; chyba po prostu było to dla wszystkich oczywiste, a że ja jestem paskudną ignorantką z historii...

Odkryłam też, że w zasadzie wszystko, co wiem o pradziadku z jego listów, było pisane szyfrem, więc właściwie nie wiem o nim nic.

Wyciągnęłam teraz wszystko, co mi zostało po dziadkach - drzewo genealogiczne, albumy i diariusz dziadka (trochę jak Kalamburka, tylko fajniejszym stylem pisana). W drzewie i albumach arystokratyczne nazwiska, bogate stroje, posiadłości ze służącymi, a w diariuszu ciągłe wyliczanie, skąd pożyczyć pieniądze na buty dla dzieci, co znów zepsuło się w syrence i ile będzie kosztowała naprawa...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3492
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:01, 17 Mar 2014    Temat postu:

U mnie biedne chłopy. Ale za to kulturalne- wszystkie prababki z Galicji szkołę podstawową skończyły, w niedzielę nosiły "miejskie" sukienki i kapelusze i talerze miały porcelanowe i sztućce. Dwie z nich, zamężne na miejscu były po prostu zamożniejszymi chłopkami. Dwie pozostałe pojechały do rosyjskiego zaboru, gdzie sztućce widzieli ci, co służyli we dworze.
Tak sobie myślę, że od zawsze w mojej rodzinie była jakaś ciekawość świata i pęd do lepszego życia- zakładano sady, stawy rybne, spławiano drzewo, dwaj bracia dziadka jako pierwsi ze wsi pokończyli uniwersytety. Po prababkach zostały rozpadające się w palcach roczniki czasopism i zeszyty z przepisami i poradami (kurcze, ja topinambur za ciężki grosz kupuje, a przed wojną to sadzili pod lasem, żeby dziki się najadły i zostawiły w spokoju ziemniaki. I jesiotry jedli i szczupaki)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin