Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jedyny słuszny sposób wypoczywania

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rose Radavicius z Salzburga



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2497
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:49, 16 Cze 2015    Temat postu: Jedyny słuszny sposób wypoczywania

Temat sponsoruje historyjka z Piekielnych:
[link widoczny dla zalogowanych]
Autorka miała kilka dobrych uwag (odnośnie krzyczenia i śmiecenia), ale ton jej wyliczanki, jak zauważyli komentujący, wskazuje na pewną pogardę wobec tych, co nie są górołazami obwieszonymi specjalistycznym sprzętem.
To nie jedyny taki przypadek. Już w jednym z podręczników do angielskiego spotkałam się z podziałem urlopowiczów na wylegujących plackiem na plaży z colą w łapie oraz wędrowców z plecami, którzy w jednym miejscu długo nie usiedzą. Nie bardzo pamiętam o co tam chodziło, ale chyba ta pierwsza grupa nie została przedstawiona zbyt pozytywnie.
Ja osobiście uważam, że każdy ma prawo do spożytkowania urlopu tak jak chce, a patrzenie z wyższością na tych, co mają inne pomysły na spędzenie swego wolnego czasu jest bez sensu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ajzan dnia Wto 11:50, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 12:11, 16 Cze 2015    Temat postu:

Cytowany tekst akurat dotyczy przykładów wyjątkowego buractwa, ale ogólnie owszem, często się zdarza, że w artykułach dotyczących wypoczynku jako takiego występuje mniej lub bardziej zawoalowana pogarda lub fałszywa litość wobec ludzi, którzy urlop spędzają w ciepłym kraju nad basenem. Fakt, że - szczególnie w Egipcie - buractwa również tam nie brakuje (tego pijanego faceta w samolocie długo nie zapomnę), a niektórzy wydają się w ogóle nie kojarzyć, że są za granicą i np. robią awantury o brak polskich kanałów w TV czy obsługę mówiącą tylko po angielsku. Ale generalnie często zauważam uogólnioną niechęć do ludzi, którzy za granicę jadą z biurem podróży, zamiast samemu z plecakiem. Pewnie, że ciekawiej się zwiedza autostopem, ale nie każdy ma możliwości nawet czysto fizyczne, żeby tak robić (a co z ludźmi nieśmiałymi i trudno nawiązującymi kontakty?).

Mimo zwiedzonej połowy świata dla mnie nadal najpiękniejsze wakacje to pewien wyjazd z przyjaciółmi pod namiot w 2006... ale trzeba mieć odpowiednie towarzystwo, a nie każdy w każdym momencie życia ma.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:45, 16 Cze 2015    Temat postu:

Akurat wydaje mi się, że linkowany przez Ajzan tekst zawiera kilka ciekawyc uwag wartych poruszenia, o ile buractwo i niedobór stroju i ekwipunku na wycieczkę w góry to słuszne uwagi tak w kilku przypadkach myślę, że autorka nie patrzy "z drugiej strony".

Cytat:
3. Niech jedyny cel i motywację stanowi dla ciebie wypicie piwa w schronisku lub nad Morskim Okiem.


Przy tym zapaliła mi się czerwona lampka. Motywacja, jak motywacja, po zejściu ze szlaku też czasem marzę tylko o powrocie do schroniska i piwie, czy to sprawia, że nie powinnam chodzić po górach? Wink

Cytat:
4. Do piwa koniecznie zapal papierosa, którego następnie rzuć do wody/w krzaki/na kamienie. W końcu to tylko park narodowy, a posprzątanie po sobie jest poniżej twojej godności.


I tak i nie, znaczy śmiecenie nie jest ok, to wiadome. Z drugiej strony co roku mamy masę artykułów jakie to Polaki-cebulaki śmiecące, a niestety w parkach narodowych ławeczkę postawią a często zapomną już o śmietniku czy popielniczce. Nie powiem, irytuje to mnie. Owszem mogę sobie pamiętać żeby zabrać worek na pety, tak jak pamiętam o przenośnej kuchence gdy jadę w góry, ale nie każdy o tym myśli idąc na spacer. Nie ukrywajmy, wiele prostszych szlaków to również miejsca dla krótkich spacerów i mimo wszystko nie każdy musi być przygotowany na brak śmietnika i to w miejscach gdzie mamy ławki i stoliczki.

Cytat:
5. Swoje potrzeby załatwiaj gdzie ci akurat będzie wygodnie. Nie pozwól innym kontemplować widoków bez uciążliwego zapachu moczu.


Ciężka sprawa, ale z drugiej strony, zwłaszcza gdy podróżuje się z dzieckiem, gdzie jak nie w plenerze załatwić potrzebę? Znaczy, nie wierzę, że ludzie robią tuż koło znaczku wytaczającego szlak, tylko odchodzą trochę ze ścieżki, prawda?

Cytat:
6. Gdy zobaczysz sarnę lub świstaka, zacznij biec w ich kierunku, głośno krzycząc. Pozwolą ci się wtedy dłużej nacieszyć swoim widokiem.


Ok, fakt, płoszenie zwierzą to nie jest najlepszy pomysł. Znów jednak mam wrażenie, że dotyczy to dzieci, które nie zawsze pamiętają jak się zachować.

Cytat:
7. Idąc nad Czarny Staw narzekaj całą drogę na brak wyasfaltowanego szlaku. Wpadnij w furię, gdy nie będzie tam budki z piwem.


Też czasem pomarudzę w drodze, kto nie pomarudzi? Wink
Poważnie, po tych kilku punktach mam wrażenie, że dziewczyna po prostu nie lubi innych na szlaku. Mimo wszystko tekst, jak każdy inny z podobnej wakacyjnej serii jest po prostu przejaskrawiony i tendencyjny. Tylko, że prawdę mówiąc poza wylaniem frustracji nic nie daje poza kolejną frustracją - tych co czytają i się łapią jako przykłady niektórych punktów, które znów nie są aż tak straszne jak je autorka pisze. Bardziej oczekiwałabym jakiejś sensownego wytłumaczenia, dlaczego z małymi dziećmi nie chodzimy po najtrudniejszych szlakach. Krew mnie zalewa gdy co roku w górach trafiam na informację o kolejnych dzieciach ratowanych przez GOPR czy TOPR. Fajnie by też było by uwzględnić przy takich tekstach, które serio mogą pouczyć, a nie pokazać "Ty gorszy ty, nie chodź mi po szlakach, gdzie ja chodzę boś niegodny". W tej wyliczance poza dziećmi brakuje mi też np. "piekielnych", którzy pogardzają ubezpieczeniem a chodzą na trasy polsko-słowackie. Bo serio, tak to nie wiem po co ta lista w ogóle powstała, buractwa u buraków nie wypleni, a nic pouczającego też w sumie w niej nie ma.

Ta pogarda wobec ludzi, którzy chcą tylko wypocząć zaczyna być irytująca. Rozumiem, że teraz promujemy aktywność, ale dlaczego ktoś ma być gorszy bo chce sobie po prostu tydzień poleżeć na plaży? Poza tym już lada dzień znów otworzy się sezon na artykuły lajfstajlowe narzekające na nieogolonych i otyłych plażowiczów. Dzisiaj już natknęłam się na jeden, na szczęście w komentarzach parę osób zwróciło uwagę autorce, że plaża jest dla każdego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 12:56, 16 Cze 2015    Temat postu:

Och, pamietam taki rok, kiedy bylam tak zjechana psychicznie praca i brakiem slonca, ze pojechalam na tydzien do turcji z tym jednym wyraznym postanowieniem, ze bede robic NIC, wylacznie lezec plackiem w roznych miejscach, i niech nikt niczego ode mnie nie wymaga. Do tej pory pamietam to, jak wtedy odpoczelam i ten zachwyt, ze nie musze odbierac telefonow, trzymac sie terminow, gotowac, sprzatac, myslec...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5858
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 13:05, 16 Cze 2015    Temat postu:

Pójście na Morskie Oko to doskonała okazja do dowartościowania się - zawsze można znaleźć kogoś, kto ubrał się gorzej od nas Razz Sama też na Open'erze wyłapuję wzrokiem dziewczyny wracające o trzeciej autobusem (znaczy, nienocujące na polu, gdzie można się przebierać między koncertami) i ubrane w japonki albo w króciutkie spodenki, w których musi być im o tej godzinie cholernie zimno, zdarza mi się je też po cichu komentować, ale nie wywołują one we mnie oburzenia, tylko zdziwienie. Ja nie odważyłabym się pojechać na Babie Doły w japonkach, gdybym planowała wracać po zmroku, bałabym się skręcenia kostki na tych wertepach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 13:10, 16 Cze 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Och, pamietam taki rok, kiedy bylam tak zjechana psychicznie praca i brakiem slonca, ze pojechalam na tydzien do turcji z tym jednym wyraznym postanowieniem, ze bede robic NIC, wylacznie lezec plackiem w roznych miejscach, i niech nikt niczego ode mnie nie wymaga.

No właśnie. Poza tym, jednak pewne rzeczy się zmieniają z wiekiem. Jak miałam ~30 lat, to było: "Zagraniczny urlop bez zwiedzania? A w życiu!". Po czterdziestce zaczęłam łaskawszym okiem patrzeć na plaże (morze właściwie, bo opalania nie znoszę) i baseny, zresztą jeśli mam towarzystwo do spacerów, to i tak zaliczam wielokilometrowe marsze brzegiem, niezależnie od kraju.

Edit: doprecyzowanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Wto 15:21, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Notre Dame de Hogwart



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1416
Przeczytał: 56 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:13, 16 Cze 2015    Temat postu:

Och, no autorka po prostu zobaczyła ten gigantyczny tłum na szlaku i krew ją zalała, bo nie miała całej szerokiej drogi dla siebie. Wink Co to kogo obchodzi, czy jakaś randomowa kobieta założy sandały lub - o zgrozo - będzie miała przy sobie damską torebkę? Najwyżej będzie jej niewygodnie, ale to już jej problem.
Tzn. mówię o tym konkretnym szlaku. To takie dziwne, że najłatwiejsze szlaki są wybierane przez ludzi, którzy po prostu mają ochotę pójść na niedzielny spacer, wypić piwo w schronisku, zabrać w góry małe dziecko? Chyba lepiej tu niż w te wysokie góry, w które autorka może uciec od plebsu?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 13:31, 16 Cze 2015    Temat postu:

Bul dupy jeśli chodzi o strój na tym konkretnym szlaku. Jeśli to parę kilometrów po asfalcie, to chyba w sandałkach i spódnicy da się przeleźć bez większego trudu, wypicie piwa po takiej wędrówce też nie zbrodnia i ryzyka raczej nie niesie. Co innego włażenie bez odpowiedniego przygotowania i stroju na prawdziwe górskie trasy - to akurat głupota niepodważalna. Nie da się też zaprzeczyć, że darcie gęby, śmiecenie, płoszenie zwierzyny to faktyczne buractwo, tu akurat laska ma rację. Ale tu chyba nie tyle o słowa chodzi, co o melodię - paskudny jest ten ton wyższości tru taterniczki nad plebsem, który chce sobie tylko pospacerować, selfie strzelić, a nie kontemplować przyrodę i z całym sprzętem zdobywać szczyty.
Generalnie - wisi mi czy ktoś chce spędzić wakacje łażąc po bezkresnych połoninach czy grzejąc zad nad tureckim basenem żłopiąc drinki i pożerając wszystko, co w all inclusive dadzą byle by mi nie narzucał swojego punktu widzenia jako jedynego słusznego i prawdziwego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Wto 13:33, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:52, 16 Cze 2015    Temat postu:

Ohohoho! Nie-na-wi-dzę chodzić po górach. Za dzieciaka rodzice mnie ciągali (żadne trudne szlaki, ot, trasy familijne) i mi obrzydło, nudne to dla mnie - wejść, popatrzeć, zejść. Dziękuję, postoję, jestem w stu procentach dziecko morza. Ale, jak ktoś lubi, to daj mu boru zdrowie, niech skacze po skałach niczym górska kozica.

Tylko błagam, niech nie będzie górooszołomem. Jęczącym, że idą buraki nad Morskie Oko w sandałkach. Prychającym z pogardą na tych, co, escandalo!, śmią dostać zadyszki po wejściu na szczyt. Krzyczącym, że jak tak można nie w butach trekowych chodzić. (Fun fact: w czasie w/w wędrówek z rodzicami wypróbowałam kilka rodzajów butów górskich, wszystkie profesjonalnie dopasowane, z usztywnioną kostką, ofc. Po entym ledwo unikniętym złamaniu nogi, odpuściliśmy, chodziłam w sandałach sportowych i leciałam jak na skrzydłach. Żywy dowód, że sztywna kostka nie wszystkim robi lepiej.)

Powyższe odnosi się też do fanatyków "aktywnego wypoczynku!!1one!. To nie urlop, jak się nie zarżniesz na rowerze/kajaku/grając w siatkę/biegając. Matko kochana, niech ci ludzie wyluzują. Ja tam lubię oglądać muzea i ruinki ale nie zmuszam nikogo żeby razem ze mną w upale patrzył na kolumny, no bądźmy rozsądni. Poza tym, leżenie plackiem na plaży też lubię - najważniejszy jest złoty środek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1842
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:54, 16 Cze 2015    Temat postu:

Kurde, naprawdę mam wrażenie, że społeczeństwo zrobiło się już szalenie agresywne i teraz rozmowa na temat "wyższości kotów nad psami" to jest norma. Rozumiem, że człowiek jako taki ma silne tendencje do wartościowania rzeczywistości, ale mówienie, że aktywny wypoczynek jest jakąś wyższą formą wypoczynku jest tak niedorzeczne, jak właśnie sprzeczanie się, czy lepsze są psy, czy koty. Każdy rodzaj wypoczynku jest dobry, jeżeli powoduje, że po nim dany człowiek czuje się wypoczęty. Oczywiście nie kwalifikują się te sposoby, które opierają się na robieniu krzywdy innym.

Jeżeli ja wypoczywam najlepiej nad morzem, pomiędzy pływaniem leżąc tyłkiem do góry, to chyba powinienem być jakiś społecznie wykluczony. Rolling Eyes

W ogóle to wygląda, jakby autorka poszła w te góry nie po to, żeby wypocząć, tylko po to, żeby znaleźć jakiś obiekt do hejtowania. Tak samo, jakby pójść na zakopiańskie Krupówki, aby z niesmakiem potem stwierdzić, że jest tłok. Zawsze mi się wydawało, że jeżeli ktoś lubi chodzić po górach, aby się wyciszyć i odciąć od cywilizacji, to nie chodzi nad Morskie Oko czy Czarny Staw. To tak samo, jakby ateista, aby uciec przed katolikami, poszedł do Świątyni Opatrzności Bożej, po czym narzekał, że od nich nie da się uciec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rose Radavicius z Salzburga



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2497
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:17, 16 Cze 2015    Temat postu:

Ja byłam na szlaku na Morskie Oko w tym roku i jechałam w dół i górę saniami. Razz Trasa owszem, mocno pod górkę miejscami, ale całkiem wygodna. Gdyby było lato to może podeszłabym na piechotę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2134
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:10, 16 Cze 2015    Temat postu:

Pawlikowska bardzo lubi ton "grubi, biali turyści w hotelach z klimatyzacją vs JA, prawdziwy podróżnik, chodzę po dżunglach i jem pytony nadziewane węgorzami". Bardzo lubi też lansować przekonanie, że absolutnie wszyscy nietruwędrowcy mieszkają w identycznych hotelach z identycznym wystrojem z identycznymi żarciem na stole szwedzkim.

Cytat:
Już w jednym z podręczników do angielskiego spotkałam się z podziałem urlopowiczów na wylegujących plackiem na plaży z colą w łapie oraz wędrowców z plecami, którzy w jednym miejscu długo nie usiedzą. Nie bardzo pamiętam o co tam chodziło, ale chyba ta pierwsza grupa nie została przedstawiona zbyt pozytywnie.

Faktycznie jest coś takiego, że plackowanie na plaży zlało się z turystą-bucem, który wziął sobie najwyraźniej urlop od dobrego wychowania. Stereotyp głupi jak każdy inny.
Cytat:

Tylko błagam, niech nie będzie górooszołomem.

Lizard, ja znałam takiego, co stawał na środku szlaku i nauczał przechodzących Ewangelii Razz

Sama jestem typem muzealnym i wyjazd staram się wykorzystać maksymalnie, ale rety, co to za grzech, jeden dzień spędzić w Muzeum Narodowym, a następnego ładować baterie na hotelowym basenie? Taki model wypoczynkowy jest w mojej rodzinie i nigdy nie słyszałam, by wychowujące mnie osoby rzucały siakieś pogardliwe komentarze wobec plażowiczów-leniuszków.

Cytat:
Ta pogarda wobec ludzi, którzy chcą tylko wypocząć zaczyna być irytująca. Rozumiem, że teraz promujemy aktywność, ale dlaczego ktoś ma być gorszy bo chce sobie po prostu tydzień poleżeć na plaży? Poza tym już lada dzień znów otworzy się sezon na artykuły lajfstajlowe narzekające na nieogolonych i otyłych plażowiczów.

To w sumie przykre, ile sobie społeczeństwo nawzajem stresu nakręca tymi wymaganiami odnośnie wyglądu na urlopie. Ludzie, dajmy sobie odpocząć, w basenie nie będę pływać tylko króliczki plejboja, tylko normalni ludzie, którzy nie będą szlifować swojego bikini-body tylko po to, żeby nie urazić waszego gustu. Ale jak zauważył Shiren, widać niektórzy muszą poobgadywać, poobkręcać się z niesmakiem, poszufladkować i pozadzierać nosa, żeby uznać wyjazd na udany.

Z wyjazdami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:48, 16 Cze 2015    Temat postu:

Kazik napisał:

Cytat:

Tylko błagam, niech nie będzie górooszołomem.

Lizard, ja znałam takiego, co stawał na środku szlaku i nauczał przechodzących Ewangelii Razz

Sama jestem typem muzealnym i wyjazd staram się wykorzystać maksymalnie, ale rety, co to za grzech, jeden dzień spędzić w Muzeum Narodowym, a następnego ładować baterie na hotelowym basenie? Taki model wypoczynkowy jest w mojej rodzinie i nigdy nie słyszałam, by wychowujące mnie osoby rzucały siakieś pogardliwe komentarze wobec plażowiczów-leniuszków.


Powiem Ci, Kazik, że już bym chyba wolała Ewangelię, niż np. takich harcerzy. Banda pobudzonej żywicznym powietrzem, nadentuzjastycznej młodzieży śpiewającej głośno jak to pięknie tu, w tych górach hejho! Aaaaaa! Brr. Do powyższych wiele lat nieprzymuszenie przynależał mój ojciec, czego mu z matką po dziś dzień wybaczyć nie możemy. Laughing

I Twój typ wypoczynku jest również moim typem, bo nie ma nic lepszego, na stópki obolałe po całym dniu targania się po muzeach, jak wywalenie się z książką w jakimś miłym miejscu. Autentycznie i naprawdę nie rozumiem ludzi którzy jakość wakacji oceniają po liczbie zakwasów, otarć i siniaków. Przecież tego typu atrakcje można sobie załatwić kawałek od domu, nie trzeba od razu jechać w Bieszczady albo nad Amazonkę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:05, 16 Cze 2015    Temat postu:

A'propo zwiedzania z plecaczkiem- z okazji Dni Młodzieży w Rio koleżanka porozbijała się trochę po Ameryce Pd. Jedną z atrakcji było zwiedzanie puszczy amazońskiej. Zwiedzanie- bo przewodnik zabrał ich trasą wyłożoną schludną kosteczką, z mostkami jak w Wąwozie Homole. Ludzi jak nad Morskim Okiem, każdy ubrany jak skrzyżowanie Indiany Jonesa z Tonym Halikiem, idą sącząc colę i jedząc lody.
W sumie rozsądne jest wydzielenie kawałka lasu i spędzenie tam turystów. Mniej się niszczy przyrody i nie ma problemu z szukaniem domorosłych Cejrowskich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5858
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 16:09, 16 Cze 2015    Temat postu:

Akurat jeśli ktoś wybiera się tylko do schroniska, żeby sobie zjeść lody patrząc na Czarny Staw i wrócić, to torebka jest bardziej sensowna od plecaka - ma się ją cały czas na oku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:21, 16 Cze 2015    Temat postu:

Eire napisał:

W sumie rozsądne jest wydzielenie kawałka lasu i spędzenie tam turystów. Mniej się niszczy przyrody i nie ma problemu z szukaniem domorosłych Cejrowskich.


Świetny to jest pomysł - sama chętniej przeszłabym się eleganckim traktem i pod okiem przewodnika, z miłym poczuciem że popatrzeć mogę, a nic mnie nie zeżre albo nie otruje. Ja tam się boję dziczy.

A jak to jest z tymi, co organizują wyprawę w "normalną" dżunglę i mają ku temu sprzęt oraz przygotowanie? Muszą pytać o pozwolenie? Załatwiać lokalnego wędrowca na przewodnika? Bo w sumie dość często się słyszy o takich wyprawach nawet w Polsce, a jakoś nie umiem sobie wyobrazić kilku ekip plączących się samopas między lianami i trującym kwieciem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 16:32, 16 Cze 2015    Temat postu:

A bardzo niegłupie i z korzyścią dla wszystkich. Turysta się napatrzy na to, na co chce, nic go nie użre, nie poparzy, ratować potem takiego ciućmoka, który wlazł bór wi gdzie nie trzeba. Genialne w swojej prostocie. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2188
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:49, 16 Cze 2015    Temat postu:

Lizard napisał:

Powiem Ci, Kazik, że już bym chyba wolała Ewangelię, niż np. takich harcerzy. Banda pobudzonej żywicznym powietrzem, nadentuzjastycznej młodzieży śpiewającej głośno jak to pięknie tu, w tych górach hejho! Aaaaaa! Brr. Do powyższych wiele lat nieprzymuszenie przynależał mój ojciec, czego mu z matką po dziś dzień wybaczyć nie możemy. Laughing

Bycia harcerzem czy bycia entuzjastycznym młodzieńcem śpiewającym w górach?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:58, 16 Cze 2015    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
A bardzo niegłupie i z korzyścią dla wszystkich. Turysta się napatrzy na to, na co chce, nic go nie użre, nie poparzy, ratować potem takiego ciućmoka, który wlazł bór wi gdzie nie trzeba. Genialne w swojej prostocie. Very Happy

Co do użarcia- co parę kroków stały tabliczki z ostrzeżeniem w pięciu językach, żeby nie karmić koati. Raz, że zwierzaki zdychały z przeżarcia, dwa że zrobiły się bezczelne i nie najlepiej reagowały na puste dłonie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:33, 16 Cze 2015    Temat postu:

Galnea napisał:
Lizard napisał:

Powiem Ci, Kazik, że już bym chyba wolała Ewangelię, niż np. takich harcerzy. Banda pobudzonej żywicznym powietrzem, nadentuzjastycznej młodzieży śpiewającej głośno jak to pięknie tu, w tych górach hejho! Aaaaaa! Brr. Do powyższych wiele lat nieprzymuszenie przynależał mój ojciec, czego mu z matką po dziś dzień wybaczyć nie możemy. Laughing

Bycia harcerzem czy bycia entuzjastycznym młodzieńcem śpiewającym w górach?


Zasadniczo bycia harcerzem, ale obie te rzeczy szły ze sobą w parze i śmiem twierdzić, że nadal idą. Wiele lat przekonana była że matka z ojcem poznali się w harcerstwie - oburzenie mamusi na insynuację, jakoby przynależała do tej szlachetnej organizacji zawarło się w słowach b. krótkich i b. żołnierskich. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Wto 17:33, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 17:33, 16 Cze 2015    Temat postu:

Tego to chyba nie upilnuje - debil się zawsze znajdzie, tak jak i w zoo. Karteczki wszędzie, a i tak znajdą się ćwoki pchające łapy, a co gorsza nawołujące dzieciątka "choć, pogłaszczesz, pacz jakie milutkie". Tyle dobrego w takiej sytuacji, że wiadomo, co użarło. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Wto 18:02, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2188
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:54, 16 Cze 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
Galnea napisał:
Lizard napisał:

Powiem Ci, Kazik, że już bym chyba wolała Ewangelię, niż np. takich harcerzy. Banda pobudzonej żywicznym powietrzem, nadentuzjastycznej młodzieży śpiewającej głośno jak to pięknie tu, w tych górach hejho! Aaaaaa! Brr. Do powyższych wiele lat nieprzymuszenie przynależał mój ojciec, czego mu z matką po dziś dzień wybaczyć nie możemy. Laughing

Bycia harcerzem czy bycia entuzjastycznym młodzieńcem śpiewającym w górach?

Zasadniczo bycia harcerzem, ale obie te rzeczy szły ze sobą w parze i śmiem twierdzić, że nadal idą.

Śmiem twierdzić, że nie zawsze;)

(patrzy na lata swojej pracy instruktorskiej w ZHP i idzie się schować w kąciku) Embarassed

E: poprawione kodowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galnea dnia Wto 18:03, 16 Cze 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:09, 16 Cze 2015    Temat postu:

Galnea napisał:

(patrzy na lata swojej pracy instruktorskiej w ZHP i idzie się schować w kąciku) Embarassed


Się nie chowaj, dopóki nie targasz żony i dzieci (w liczbie sztuk 1, ale zawsze) po jakichś chaszczach z okrzykiem "tu jest skrót!" na ustach, jest szansa, że harcerstwo nie odcisnęło na tobie swojego piętna. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2188
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:28, 16 Cze 2015    Temat postu:

Mój związek z harcerstwem zakończył się w sposób dość burzliwy (nie będę wchodzić w szczegóły), ale nie widzę powodu, żeby się go wstydzić. Zresztą, ja zawsze byłam odszczepieńcem.

Jak będę mieć żonę, to na pewno nie wezmę jej w góry. Nienawidzę chodzić po górach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:52, 16 Cze 2015    Temat postu:

Galnea napisał:
Mój związek z harcerstwem zakończył się w sposób dość burzliwy (nie będę wchodzić w szczegóły), ale nie widzę powodu, żeby się go wstydzić. Zresztą, ja zawsze byłam odszczepieńcem.


Wstydzić się nie trzeba niczego, co się lubi i nie robi nikomu tym krzywdy. (No chyba że harcerze nie umieją śpiewać, wtedy kwestia krzywdy jest dyskusyjna Wink ) Z resztą i mojemu ojcu dało harcerstwo sporo dobrego, bo w były ustroju to była chyba jedyna organizacja która przejmowała się jego dobrym zdrowiem i sytuacją w domu. Ale we wszystkim trzeba znać umiar, a w życiu poznałam już tyle nawiedzonych harcerzy, co to by się najchętniej położyli w igłach sosnowych i lecieli nago przez pokrzywy bez małą, że mam trochę uraz. Z nich rekrutowali się głównie też poznani przeze mnie przedstawiciele górooszołomów, tak więc harcerz co to nie lubi chodzić po górach mało mieści mi się w głowie. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17324
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:24, 16 Cze 2015    Temat postu:

Pół młodości spędziłam w harcerstwie i tak, tak! hodowałyśmy w sobie to poczucie wyższości Nas, Prawdziwych Góro-, Laso- i Bezdrożołazów wobec tych, co to plackiem na plaży albo w cieniu na leżaczku. Ale niestety - zawsze łatwo się męczyłam i wszelkie rajdy były dla mnie fizyczną katorgą, a po górach to już nie daj Boże. Więc w sumie z radością porzuciłam bezdroża dla leżaczka Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1842
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:57, 17 Cze 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
A jak to jest z tymi, co organizują wyprawę w "normalną" dżunglę i mają ku temu sprzęt oraz przygotowanie? Muszą pytać o pozwolenie? Załatwiać lokalnego wędrowca na przewodnika?

To zależy, z tego co kojarzę, akurat np. w Brazylii (najpopularniejszy obszar Amazonii) obowiązku nie ma. Bodajże w Peru jest obowiązek na niektóre tereny zabrania lokalnego przewodnika, bo tam jest obszar, na którym żyją takie fajne motyle, które latają w grupach i mają na skrzydłach pyłki cyjanku i jeżeli się zdenerwują, to silnie walą skrzydłami w powietrze i cyjanek lata na wszystkie strony (czyt. trzeba zastygnąć w bezruchu i czekać, aż polecą dalej). Info od chrzestnego, który właśnie jest fanatycznym górołazem i bezdrożołazem.

Ja uwielbiam na przykład zwiedzać miasta, teraz mamy rajd po europejskich stolicach i ich zabytkach, świetna zabawa, ale pewnie typowy górołaz by takim czymś gardził jak nie wiem. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 443
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:39, 17 Cze 2015    Temat postu:

O, ja też lubię łazić po miastach. I wcale mnie to nie męczy.
Za to moim małym prywatnym zboczeniem jest, że nie jeżdżę za granicę. Nie i koniec. I zawsze słyszę:"Ale tam i tam <wstaw dowolny aktualnie modny kawałek świata> jest tak fajnie! Dlaczego sobie nie wykupisz wycieczki,nie poleżysz gdzieś w tropikalnym kraju?" Nie poleżę. A/jak modne, to i zdeptane na potęgę; B/ jak nie zdeptane, bo gdzieś na uboczu to brakuje mi zdolności komunikacyjnych i umiejętności, by sobie poradzić; C/ przegrzewam się i momentalnie dostaję udaru - ultimate argument przeciw wszystkim ciepłym krajom. Ale co zarobię pełnych niezrozumienia spojrzeń, to moje.
Za to zaliczam rajd po stolicach województw. I kolejne pełne niezrozumienia spojrzenie: "Ale co ty tam możesz ciekawego zobaczyć? Toż to tylko jakieś miasta, nic tam nie ma!" Jeszcze jak jaki Kraków czy inny Toruń, to jak cię mogę, ale na hasło "Katowice" to zapada konsternacja.

Czy to normalne, że jak jestem miłośnikiem własnego kraju, to czuję się wręcz szykanowana? (I tak, czasami się wręcz tak czuję)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 2:27, 18 Cze 2015    Temat postu:

Drogę do Morskiego Oka, jak już słusznie zauważono, w sezonie letnim można przejść w sandałach i bez rynsztunku prawdziwego trapera, choć osobiście nie wyobrażam sobie braku podstawowych rzeczy typu woda, coś cieplejszego, coś od deszczu. Bardziej już zdziwiła mnie pani na obcasach na Śnieżce, ale na upartego... Obcasy były płaskie, nie szpilki, środek letniego dnia, pogoda dobra, droga z gatunku "ceprostrada" (jest też inne podejście na wierzchołek i tam już te buty by się sprawdziły), wyciąg krzesełkowy aż na przełęcz, tam schronisko, na górze też. Więc choć wyboru obuwia nie pochwalam, trudno mi też zobaczyć w tym jakieś większe ryzyko. Nogę można skręcić wszędzie, na boso we własnym domu również.

Tak cy inaczej - ja tam lubię i plackiem na plaży, i rowerem po lesie, i po górach (nawet bardzo, mimo braku kondycji, bo widoki wynagradzają mi wszystko), i po miastach też. Wszystko w zależności od potrzeb i z umiarem. Natomiast "traumą" moich wakacji w okresie nastoletnim było ciąganie mnie po wszystkich możliwych zagranicznych i krajowych wystawach malarstwa. Rzecz była dla mnie wtedy tym bardziej niezrozumiała, że rodzice nie byli ani zapalonymi miłośnikami sztuki, ani się na sztuce nie znali (ot, tyle co przeciętni ludzie, czyli naprawdę niewiele, ja zresztą też), więc obcowanie ze światowym malarstwem polegało przede wszystkim na nudnym - dla mnie - łażeniu od obrazu do obrazu. Po kilkudziesiątym było mi już naprawdę wybitnie wszystko jedno, na co patrzę, nawet jeśli było to kolejne słynne dzieło sztuki. Co ciekawe, piętnaście lat później moja matka przyznała wprost, że nie pamięta nie tylko większości z tych obrazów, ale też nazw części galerii i muzeów. No cóż. Może przynajmniej zostały jej ogólne wrażenia z obcowania z pięknem i świadomość, że tyle wielkich rzeczy widziała na własne oczy. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Czw 2:27, 18 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5321
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:53, 18 Cze 2015    Temat postu:

Uch, mało co mnie tak wpienia, jak wartościowanie spędzania wolnego czasu. Zawsze się znajdzie ktoś, kto LEPIEJ spędza swoje dni wolne, a inni go przecież marnują. Już nawet pomijając konflikt na linii aktywny-nieaktywny, wyczuwam tu kult pracy, od którego niektórzy nie potrafią się oderwać nawet na urlopie. I rzucają innym pytanie "czy spędziłeś ten czas wartościowo? Rozwinąłeś się?" Wrrr...
Będę nudna z moim ukochanym Berlinem, ale jadąc tam pierwszy raz słyszałam tylko "Co? Wakacje w mieście?" przy czym gdyby to było miasto gdzieś dalej, nikt by nic nie mówił. Za drugim usłyszałam "Znowu? I co tam będziesz robić?", nic to, że planów mi nie brakowało i nie powtarzały się z poprzednim pobytem.
Fascynujące jest też wartościowanie wśród turystów miejskich. Z jednej strony hejt, że nie odkrywa się zakamarków na własną rękę, z drugiej z ust tej samej osoby usłyszysz "Byłeś w X i nie widziałeś klasyki?" i zawsze jest, kurna, źle, bo czas jest ograniczony i wszystkiego nie ogarniesz za jednym zamachem. A nie daj bór masz gorszy dzień... Nie ma bata, nie uciekniesz od zarzutu, że mogłeś spędzić czas lepiej. Jedno muzeum na cały dzień? Co za marnotrawstwo! Powinno być z pięć! A że to konkretne jest duże i interaktywne... Już zarzucającego nie obchodzi. Nie musi być nigdy w tym miejscu, i tak wie lepiej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:12, 18 Cze 2015    Temat postu:

Ja ma ze zwiedzaniem ten problem, że nienawidzę poruszających się tłumów idących nie wiadomo gdzie. Ludzie zebrani w konkretnym celu- OK. Idący w różnych kierunkach w nieznanym mi miejscu- RATUNKU! Ma to tą zaletę, że uciekając w Wenecji z Placu Św. Marka wpadłam na gondolierów parkujących w bocznych kanałach, gotowych do negocjowania cen niższych niż oficjalne.

Z klasykami jest ten problem, że zazwyczaj tracą na bliższym poznaniu. Wenecja śmierdziała rybą. Mona Lisa jest mała, a zewsząd na ciebie napierają. Fontanna Łez mała i brzydka (choć sam Bakczysaraj cudowny). Lwów- zabierzcie mnie stąd! To już wolę nic nie wiedzieć i się nie przygotowywać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 10:38, 18 Cze 2015    Temat postu:

Rufus napisał:

Już nawet pomijając konflikt na linii aktywny-nieaktywny, wyczuwam tu kult pracy, od którego niektórzy nie potrafią się oderwać nawet na urlopie. I rzucają innym pytanie "czy spędziłeś ten czas wartościowo? Rozwinąłeś się?"

[zbiera z podłogi szczękę]: Naprawdę ludzie zadają takie pytania? Rany boskie, czego to się człowiek nie dowie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5321
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:53, 18 Cze 2015    Temat postu:

Achika napisał:
Rufus napisał:

Już nawet pomijając konflikt na linii aktywny-nieaktywny, wyczuwam tu kult pracy, od którego niektórzy nie potrafią się oderwać nawet na urlopie. I rzucają innym pytanie "czy spędziłeś ten czas wartościowo? Rozwinąłeś się?"

[zbiera z podłogi szczękę]: Naprawdę ludzie zadają takie pytania? Rany boskie, czego to się człowiek nie dowie.

No, tak sobie myślę, że nawet widać, że z mojego posta wylewa się zdenerwowanie po świeżym kontakcie z tym osobnikiem. Very Happy Pytanie nigdy nie padło w takiej formie, ale te wszystkie inne pytanie, które przytoczyłam już wcześniej, plus parę innych, z takim właśnie poczuciem mnie zostawiły. Ale to specyficzny człowiek, w którym dopiero od niedawna kiełkuje myśl, że może jednak mógłby trochę wrzucić na luz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 23:13, 19 Cze 2015    Temat postu:

Może to nie jest jednak kult pracy, tylko taki specyficzny głód? Jestem strasznym chapaczem, jak gdzieś jadę, to muszę się nachapać, mąż też tak ma, więc zawsze mamy grafik z grubsza opracowany i zwiedzamy ile tylko się da, potrafiliśmy zaliczyć np. trzy zamki dziennie (rekord - pięć... nie, sześć muzeów w Bergen w ciągu jednego dnia - ale to były małe muzea Wink ), nie potrafię siedzieć kilka dni na zadku, męczę się strasznie, MUSZĘ zobaczyć, co jest "za zakrętem". Nota bene w ten sposób odkrywa się masę fajnych rzeczy, których nie ma w przewodnikach, no i najlepsze lokalne jadłodajnie. Wink
Jeden dzień "plażingu" jestem w stanie wytrzymać, może dwa, ale nie więcej.
Nie twierdzę, że to najsłuszniejszy pod słońcem sposób wypoczywania, ale po prostu nie rozumiem, jak można gdzieś pojechać i nie zobaczyć niczego poza hotelowym basenem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Pią 23:22, 19 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Sob 13:40, 20 Cze 2015    Temat postu:

Sineira napisał:
Nie twierdzę, że to najsłuszniejszy pod słońcem sposób wypoczywania, ale po prostu nie rozumiem, jak można gdzieś pojechać i nie zobaczyć niczego poza hotelowym basenem.


Niektórzy ludzie zwyczajnie się boją wyjść poza hotel, szczególnie w krajach pozaeuropejskich. Często nie znają języka i się wstydzą. Boją się zgubić. Są też ludzie, których zabytki i muzea zwyczajnie nie interesują (tzn. osobiście nie znam takich, ale cóż, dresiarzy też nie znam...).
Poza tym można mieć depresję i zwyczajnie nie mieć siły zorganizować sobie czegoś na własną rękę. BTDT, niestety.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:56, 20 Cze 2015    Temat postu:

Z tym leżeniem plackiem na basenie jest ten problem, że stał się tak masowy, że niszczy miejsca gdzie się pojawi. Zachodnie konsorcja wykupują ziemię, stawiając betonowe zamki nic nie dając w zamian- miejscowy może być recepcjonistą ew. muzykiem na pokazie, a turyści raz zapłaciwszy "za wszystko" nie ma ochoty wydawać w lokalnych knajpkach i stoiskach.

[link widoczny dla zalogowanych]
Żeby nie było- "wolnym i nonkonformistycznym" plecakowiczom też się obrywa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5321
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:18, 20 Cze 2015    Temat postu:

Tylko widzisz, Sine, ten człowiek, jak mu opowiadałam o swoim hobby, to mi tylko odpowiedział "no, to teraz nic, tylko je spieniężyć" (a takiego!). Ale to tak na marginesie, żeby trochę przybliżyć tę postać. I tu nie chodzi o zerojedynkowy podział leżenie-zwiedzanie, tylko "nie wycisnęłaś tych wakacji do końca". Ale może tylko ja jestem do niego już tak negatywnie nastawiona? Też nie lubię leżakowania przez cały wyjazd, zwłaszcza jeśli wydałam miliony monet, żeby znaleźć się poza domem - zwyczajnie dopadłoby mnie poczucie winy. Wyjazd w celu nie innym jak leżenie też by mnie dobił, bo zwyczajnie czułabym się paskudnie z myślą, że ktoś zap... za psie pieniądze, żeby mi podsuwać talerzyki z co wymyślniejszymi potrawami, czy co tam się na takim "lebrostwie"* robi.

Achiko, jako osoba z nieco inną nie-mocą sprawczą na koncie (acz w skutkach podobną) i tak chylę czoło, że w ogóle się chciało jakiś wyjazd organizować. Podjąć decyzję "jadę!", spakować się i wyruszyć w drogę.

*Jak by to ująć... bardzo nieaktywny "wypoczynek". Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Sob 18:28, 20 Cze 2015    Temat postu:

Rufus napisał:
Tylko widzisz, Sine, ten człowiek, jak mu opowiadałam o swoim hobby, to mi tylko odpowiedział "no, to teraz nic, tylko je spieniężyć"

Brzmi jak Wpływowy Bloger z innego wątku. Wink

Rufus napisał:

Achiko, jako osoba z nieco inną nie-mocą sprawczą na koncie (acz w skutkach podobną) i tak chylę czoło, że w ogóle się chciało jakiś wyjazd organizować. Podjąć decyzję "jadę!", spakować się i wyruszyć w drogę.

Przez kilka lat to działało, niestety, ostatnio przestaje. Sad Rok temu byłam w Londynie - koleżanka wybiegała na zwiedzani przed dziewiątą rano, ja koło jedenastej się wywlekałam prawie ze łzami. A Londyn jest taki piękny i ciekawy! Cholera, jedno muzeum można zwiedzać dzień (albo i więcej).

Tę książkę o przemyśle turystycznym kupiłam i zaczęłam czytać, ale jest dość drętwo napisana (albo kiepsko przetłumaczona, nie wiem). W każdym razie chyba niektóre kraje próbują jakoś walczyć, np. w Tajlandii często nie ma w hotelach posiłków innych niż śniadania, co siłą rzeczy wymusza wychodzenie do miasta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Nie 22:02, 21 Cze 2015    Temat postu:

Rufus napisał:
ten człowiek, jak mu opowiadałam o swoim hobby, to mi tylko odpowiedział "no, to teraz nic, tylko je spieniężyć"

Oessu, nienawidzę tekstów z gatunku "powinnaś to robić na sprzedaż", każą przyjemność potrafią zepsuć.
Tak a'propos miliona monet - to też, jak już wydam ten milion monet na wyjazd, to poniekąd czuję się w obowiązku (Wink ) rzetelnie to odpracować. No ale to ja, a przeca nie każdy musi być zboczony. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2680
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Nie 22:13, 21 Cze 2015    Temat postu:

Kilka lat temu jechałam na wycieczkę na Ukrainę. Od początku planowałam wyjazd sama (znaczy, z biurem podróży, noale), z tym że liczyłam na to, że ktoś ze znajomych do mnie dołączy. Niestety, w odpowiedzi na pytanie słyszałam tylko "Co? Ukraina? To już nie ma ciekawszych miejsc?" Za ciekawsze miejsca były uważane Francja, Hiszpania i Grecja. A taka Ukraina to zadupie Europy i nie warto tam jechać.

Poza tym mam żelazną zasadę, że raz w roku zwiedzam jakieś duże miasto polskie, takie, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Nie żeby jakoś dokładnie, ale właśnie te największe atrakcje. Był już Wrocław, Kraków, Poznań, Malbork, Gdańsk. I też zdumienie wśród znajomych: ale jak to tak, wakacje w POLSCE?! Aaa, bo ty chcesz zwiedzać. Ale po co zwiedzać, na urlopie to się wypoczywa!

Szlag mnie trafia przez to narzucanie jedynej słusznej wizji wypoczynku. Jak nie w Egipcie - to nie urlop. Jak nie na plaży - to nie wypoczynek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Big Bad Wolf
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 555
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z lasu

PostWysłany: Nie 23:05, 21 Cze 2015    Temat postu:

Ukraina jest dosyć, hm, zaniedbana, więc po części mogę to zrozumieć. Sama wycieczkę tam wspominam dosyć fajnie, chociaż mieliśmy (byłam tam z klasą) wyjątkowego pecha i kilka razy naskakiwali na nas miejscowi nacjonaliści. Ale rozumiem, że ktoś mógł mieć inne odczucia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5800
Przeczytał: 63 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 8:57, 22 Cze 2015    Temat postu:

Ech, a mnie się strasznie marzy Ukraina. Na samej Ukrainie mam trzy miejsca, które po prostu muszę odwiedzić, a poza tym chciałabym przejechać sobie rowerem do Gruzji, więc będę miała ekstremalnie po drodze.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 9:27, 22 Cze 2015    Temat postu:

Alla napisał:

Poza tym mam żelazną zasadę, że raz w roku zwiedzam jakieś duże miasto polskie, takie, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Nie żeby jakoś dokładnie, ale właśnie te największe atrakcje. Był już Wrocław, Kraków, Poznań, Malbork, Gdańsk.

A to jak przyjdzie czas na Lublin, to się odezwij na priva, bo ja (kiedy nie zdycham na depresję) uwielbiam robić za przewodnika turystycznego. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 9:50, 22 Cze 2015    Temat postu:

Alla napisał:
Ale po co zwiedzać, na urlopie to się wypoczywa!

Szlag mnie trafia przez to narzucanie jedynej słusznej wizji wypoczynku. Jak nie w Egipcie - to nie urlop. Jak nie na plaży - to nie wypoczynek.

Toczka w toczkę coś takiego usłyszałam od znajomych rodaków w Londynu.
"E, ale co wy tam chcecie oglądać? Tam nic nie ma, muzea same". "A po co wy do tej Cumbrii jedziecie"? "Jeziora? Przecież tu zimno, nie pokąpiecie się". "Oxford?. A co tam ciekawego"? "Stonehenge? Kupa kamieni, na zdjęciu se zobaczycie". itd.itp. No bo do Londynu to na shopping i clubbing można przyjechać, a na holidaya to do Tunezji/Turcji/Egiptu. Nic nie robisz, jesz, pijesz, podadzą wszystko pod pysk, a człowiek głupi bo do muzeum by polazł, jeziora popodziwiał, po Oxfordzie się poszlajał, po plaży pospacerował.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:57, 22 Cze 2015    Temat postu:

W moim rejonie wyjazdy na Ukrainę były bardzo popularne Inna sprawa, że "Przyjdzie Mordor i Nas Zje" to niemal dokładny opis tych neokolonialnych popijaw- wyjeżdżamy na nasze, do kozackiej dziczy z tanim alkoholem. Mało kto wypuszczał się dalej, na Krym. Ach, Eupatorio! Oh, Ałupko, gdzie mój rosyjski wyrobił mi opinie przygłupa i gdzie paskudnym jedzeniem z pensjonatu karmiłam delfiny z ręki! O Góro Św. Piotra, gdzie po raz pierwszy i ostatni zabawiłyśmy się w rasowe turystki!

A z tą górą było tak, że na górę wjeżdża się kolejką , a końcu zabierają ci bilet celem recyklingu a na górze są widoki, stragany z pamiątkami i tatarskie żarcie. Pani Matka zadecydowała, że zjemy autentycznie, na pewno nie w tych wymuskanych kafejkach, których właściciele bardzo nas do jedzenia namawiali. Zwłaszcza jeden się nie chciał odczepić i poszedł za nami w labirynt straganów.

Klucząc, znalazłyśmy uliczkę gdzie kobiety młodsze i starsze gotowały na paleniskach lokalne przysmaki. Facet dalej lezie za nami, w końcu Pani matka zdecydowanie mówi, że panu dziękujemy, my zjemy u tej staruszki krzątającej się przy palenisku.
Na to staruszka do gościa
-Synku, daj paniom deser gratis, to pewnie się skuszą.

Na tej samej górce nabyłyśmy pasy ocieplające z wielbłąda. Były też z psa. Na nasze pytanie pani pokazała nam certyfikat, że pasy są ze sfilcowanego włosia wyczesanego z psów i żaden nie ucierpiał. Po czym filozoficznie zapytała się, czemu nikt nie pyta się o wielbłądy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 11:03, 22 Cze 2015    Temat postu:

Wszystko piękne, ale to o wielbłądach Heart

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 11:54, 22 Cze 2015    Temat postu:

Eire, piękne! <3 Ja na Ukrainie byłam raz, krótko, niedaleko bo w Kowlu jeno. (Wkręciłyśmy się z koleżanką na wyjazd klubu piłkarskiego dzieciaków, który wynajmował u nas w szkole sale i trenował pod okiem naszego wuefisty). Żarcie wstrętne, w samym Kowlu do oglądania niewiele, ale ogólnie fajnie było. No i gdzie, jak nie na dzikim wschodzie, może się zapaść asfalt pod tylnym kołem autokaru? Coś dupło, kierowca wylazł, nie zważając na nieletnich w środku całym stadem kurtyzan rzucił, po czym usiadł i zapłakał. Jakoś wyciągnęli, na dźwigniach ze skądsiś przywleczonych pali, bo nijak w okolicy nie szło żadnego traktora znaleźć, my z dzieciorami siedziałyśmy na placu zabaw. A potem to biegiem po targu w eskorcie wicedyra na zakupy (wino, chałwa i szipuczki. Very Happy)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8767
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 14:07, 22 Cze 2015    Temat postu:

Cytat:
paskudnym jedzeniem z pensjonatu karmiłam delfiny z ręki!


Sadystka? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:28, 22 Cze 2015    Temat postu:

Dla mnie paskudne, im smakowało. Suszonych ryb nie chciały.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin