Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

jak zachwyca, jeśli nie zachwyca
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 15:42, 06 Gru 2014    Temat postu: jak zachwyca, jeśli nie zachwyca

Temat pożyczony z innego forum i mam nadzieję, że tu czegoś takiego nie było. A więc generalnie chodzi o to czego nie lubimy a inny lubią bo "Słowacki wielkim poetą był".
Jeżeli chodzi o mnie to
-teatr. Nie, że nie lubię ale nie zachwyca. Bilety drogie, lepiej iść do kina obejrzeć coś lepszego. Denerwuje mnie teatralna maniera, nie rozumiem współczesnych przedstawień, klasyczne też mnie nie oszałamiają. Ze swoją niechęcią (czy raczej obojętnością) pogodziłam się dopiero niedawno. Bo przecież jak to humanistka, która nie lubi teatru? Sztuki przez duże Sz? No ale to prawda- sto razy bardziej wolę kino od teatru
-Kieślowski: obejrzałam prawie cały dekalog żeby się do gościa przekonać i nic. Wizualnie podobały mi się kolory i Podwójne życie Weroniki ale głębi nie dostrzegam. To znaczy dostrzegam ale taką wciśniętą mi na siłę. Bohaterowie snują rozważania filozoficzne, które zostały napisane specjalnie po to aby być rozważaniami filozoficznymi. Ci nadęci intelektualiści mierzący się ze złym światem i moralnymi dylematami irytują mnie niesamowicie.
To 2 najważniejsze a tak poza tym to nie zachwycił mnie także Ojciec Chrzestny, Wielki Gatsby, Władca Pierścieni i Trylogia Sienkiewicza (choć akurat do tego można się bez wstydu przyznawać)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
-A
Soory Vietu



Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 471
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:57, 06 Gru 2014    Temat postu:

Ja tak mam jedynie z Władcą Pierścieni i Gwiezdnymi Wojnami. Nie lubię i już. Raczej nikt i nic mnie do tego nie przekona.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:16, 06 Gru 2014    Temat postu:

Literatura polska, zwłaszcza tak zwana klasyka. Po lekturach w liceumie moja awersja do tejże jeszcze się powiększyła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Sob 19:24, 06 Gru 2014    Temat postu:

Książkowy Władca Pierścieni. Nie rozumiem zachwytów, mnie to wynudziło śmiertelnie. Za to film uwielbiam Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:40, 06 Gru 2014    Temat postu:

Ja mam tak z Wiedźminem. Opowiadania czytało mi się nawet dobrze, ale saga mnie wynudziła. Mam jeszcze do doczytania dwa tomy, ale raczej szybko się do tego nie zabiorę. Zwyczajnie mi Sapkowski nie podchodzi i nie potrafię przez niego przebrnąć - owszem, doceniam wkład w polską fantastykę, kiedyś dokończę serię, ale raczej dla studiów czy badań literackich, nie dla własnej przyjemności czytelniczej.
Chociaż podejrzewam, że duży wpływ na mój stosunek do tej sagi ma fakt, że sporo się nasłuchałam, jaki to w Wiedźminie wspaniały słowiański klimat, a przeżyłam ogromne rozczarowanie (mało tej słowiańskości, po prostu. Poza tym chyba mam już zupełnie inną jej wizję).

Anka aka Eowyn napisał:
Literatura polska, zwłaszcza tak zwana klasyka. Po lekturach w liceumie moja awersja do tejże jeszcze się powiększyła.

Zrobię absolutny offtop (chociaż może nie?), mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone Wink - bo w ramach lekcji polskiego literatura nie powinna być imo rozpatrywana jako "co autor miał na myśli i czego chciał nas nauczyć", tylko jako uzupełnienie historii oraz wiedzy o kulturze. W ogóle widziałabym te przedmioty jako cały blok historyczny (jeśli chodzi o wszystkie epoki dawniejsze, chociaż uważam też, że na rozpatrywaniu współczesnej kultury bez znajomości przeszłości naprawdę dużo się traci), ewentualnie - jeśli chodzi o ten polski - dodałabym zajęcia z języka, bo w liceum chyba się gramatyki w ogóle nie robi... (chyba, że po ostatniej reformie coś się zmieniło?).

Patrzę trochę przez pryzmat swoich studiów - na staropolce i oświeceniu miałam fantastycznego wykładowcę, dzięki któremu zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na historię literatury. Prawie połowa zajęć to było wprowadzenie w zagadnienie z danej epoki (tu mogło być wszystko: historia, kultura, sztuka, filozofia, religia, kwestie społeczne, elementy biograficzne... no wszystko, po prostu. Teksty powstają z różnych przyczyn, historia weryfikuje je na podstawie wartości literackiej czy znaczenia dla epoki, ale to długi temat), z którym wiązało się dane dzieło, potem dopiero rozpatrywaliśmy tekst, ale też bez oderwania od epoki. Jak po liceum nie znosiłam oświecenia czy renesansu a barok był czarną dziurą, tak po pierwszym roku studiów polubiłam wszystko. Ale nie jako "to mi się podoba jako czytelnikowi", właśnie raczej w kontekście "to było ważne w kształtowaniu się kultury" (czyli, hm, jako filologowi?).

Także tego - liceum nie powinno uczyć, że klasykę trzeba kochać bo tak (bo "Słowacki wielkim poetą był!"), tylko raczej traktować ją jako etapy w rozwoju literatury czy wiedzę danych czasach. Tak jak z historią - raczej wszyscy widzą sens w jej nauce, czemu historia literatury ma być traktowana inaczej? Czemu nie mogą się uzupełniać? (Takie kroniki średniowieczne - historia czy literatura?)

Oczywiście oprócz dyskursu historyczno-kulturowego jest też własna przyjemność czytelnicza, ale to już kwestie osobiste, nie liceum. Bo przecież ktoś może w Kochanowskim odnaleźć coś, co jego - jako człowieka współczesnego - mocno poruszy albo zachwyci (chociaż mam wrażenie, że na klasykę od Mickiewicza do naszych czasów patrzy się trochę inaczej niż na epoki staropolskie i oświecenie, ale to już inna kwestia). I szkoła raczej nie powinna działać jak w Gombrowiczowskiej "Ferdydurke", bo właśnie - tylko zraża do lektury klasyków zamiast zachęcać do własnych poszukiwań. Ja też bym mogła wskazać książki, które czytałam jako czytelnik, nie tylko jako filolog: na przykład "Rękopis znaleziony w Saragossie" Potockiego polecam z całego serca, kawał świetnej, lekkiej, wciągającej fabularnie literatury (zaryzykowałabym stwierdzenie, że przebija mnóstwo współczesnych powieści popularnych Very Happy ).

Także tego - mam ogromny żal do obecnej edukacji, jeśli chodzi o nauczanie polskiego, bo większość osób wychodzi z przeświadczeniem, że klasyka to bezwartościowe nudy i straszydła, bo "nie przebrnąłem, więc jest głupie" (Anka, to nie jest żadna uwaga do ciebie, twoja wypowiedź była tylko punktem wyjścia. Z podobnym podejściem do klasyków naprawdę często się spotykam, ale winię system, nie jego ofiary Wink ).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dziejba dnia Nie 14:20, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:05, 06 Gru 2014    Temat postu:

1. "Dragon Age". Uwielbiam BioWare, bardzo podobne pod względem rozgrywki do DA "Jade Empire", "Mass Effect" czy "Knights of the Old Republic" przyszłam z dwiście pięć razy, ale w DA nie mogę się w ogóle wkręcić ku mojemu zdumieniu. Niesamowicie trudno jest mi wczuć się w fantasy, niestety.

2. Serial "Rzym". Zaczęłam i szybko skończyłam, bo zmęczył mnie niesamowicie, uważam, że natężenie wulgarnych seksów jest zdecydowanie przesadzone. Zdecydowanie wolę "Ja, Klaudiusz", może i klasycystycznie ugłaskany i z Rzymianami mówiącymi z pięknym, brytyjskim akcentem, ale angażuje mnie znacznie bardziej. A już na pewno wolę wujkowatego Augusta od tego psychopaty z "Rzymu".

3. "Florence and the Machine". W teorii wszystko brzmi cudownie, ale kiedy słucham, totalnie mnie nie chwyta. Wydaje się, że wszyscy moi znajomi słuchają tego zespołu, słucham wrzuconych przez nich piosenek, ale nadal nic. Trudno.

Cytat:
dodałabym zajęcia z języka, bo w liceum chyba się gramatyki w ogóle nie robi...

U mnie na bank była lekcja o jerach i przegłosach, ale czy coś więcej...

Dziejbo, podpisuje się wszystkimi ręcami pod Twoim apelem o uczenie o klasyce i literaturze w ogóle z sensem. I również polecam "Rękopis znaleziony w Saragossie", zresztą, niemal wszyscy ludzie na filologii polskiej są tym tekstem zachwyceni (życiorys autora też jest bardzo ciekawy!).
Ja na szczęście miałam piękny język polski, na którym przy omawianiu "Makbeta" urządziliśmy sąd nad głównym bohaterem (byłam adwokatem, i pewno bym uzyskała uniewinnienie na podstawie niepoczytalności, gdyby mój klient w kluczowym momencie z chytrą minką nie zapytał świadka "skąd niby wiesz, gdzie zakopałem zwłoki?") czy przy "Cudzoziemce" zrobiliśmy sesję terapeutyczną. [/offtop]

Cytat:
Denerwuje mnie teatralna maniera, nie rozumiem współczesnych przedstawień, klasyczne też mnie nie oszałamiają.

Ja za to bardzo tęsknię za klasyką. Bardzo lubię stary temat, ale cóż, natknięcie się na sztukę z hiszpańskiego Złotego Wieku może być tylko efektem działań wróżki chrzestnej, a nawet na samego Moliera czy nieprzekombinowanego "Hamleta" (czy inne sztuki Szekspira!) jest bardzo trudno znaleźć.

Mnie też "Ojciec Chrzestny" nie zachwycił. Książka bardzo mi się podobała, film ma niby wszystko, co trzeba, ale nie dałam rady go obejrzeć.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1874
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:11, 06 Gru 2014    Temat postu:

Kazik napisał:
3. "Florence and the Machine". W teorii wszystko brzmi cudownie, ale kiedy słucham, totalnie mnie nie chwyta. Wydaje się, że wszyscy moi znajomi słuchają tego zespołu, słucham wrzuconych przez nich piosenek, ale nadal nic. Trudno.

^ This. Do tego jeszcze Arctic Monkeys, Kings of Leon i parę innych zespołów z etykietką 'indie'. Chciałam się przekonać, ale jakoś nie umiem, nie trafia to do mnie kompletnie.

Filmy Woddy'ego Allena. Nie, że hejtuję, po prostu nie rozumiem fenomenu, bo jak dla mnie cała jego twórczość może niekoniecznie jest zła, ale po protu jakaś taka przeciętna, nie umiem się tym zachwycić.

Polska literatura to mi ogólnie zwisa i powiewa, ale Sienkiewicza nienawidzę. Nie wiem czemu. Żadnej jego książki nie doczytałam do końca, bo mnie przy tym prędzej czy później szlag trafiał i naprawdę nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Po prostu tak jest.

Gra o Tron. Serial jest strasznie przeciętny, książka tym bardziej, a w późniejszych tomach wręcz irytująca.

ed. kodowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rewa dnia Sob 23:17, 06 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:14, 06 Gru 2014    Temat postu:

Kazik napisał:
U mnie na bank była lekcja o jerach i przegłosach, ale czy coś więcej...

[Offtop jeszcze większy] Jery też trochę pamiętam z liceum, ale z tą edukacją szkolną to chodziłoby mi o coś w stylu kultury języka polskiego (u nas na polonie tak się ten przedmiot nazywa, po prostu nauka poprawnej polszczyzny) niż o diachron. W gimnazjum na polskim gramatyka była jeszcze na przemian z literaturą, na późniejszym etapie miałam już tylko czytanie lektur, "bo trzeba znać do matury" (ale w ostatnio była chyba jakaś reforma liceów, więc może się zmieniło). Efekt tego taki, że wielu ludzi po szkole naprawdę nie potrafi posługiwać się językiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Nie 1:00, 07 Gru 2014    Temat postu:

Mały książe. Boru, nienawidze tej książki. A jeszcze bardziej nienawidze fanów, którzy z poczuciem wyższości wmawiają "pfff nie dorosłas/nie zrozumiałaś".

Sienkiewicz w szczególności, a klasyka polska w ogólności - z wyjątkiem Lalki, bo czytało się nawet-nawet.

Wichrowe wzgórza. Miałam na zajęciach z literatury angielskiej, przemęczyłam i rzuciłam w kąt.

Gra o tron - zaczynałam po polsku i po angielsku, książkę i serial. Totalnie nie rozumiem zachwytu


Offtop: Kaziku, Szekspir był niezły z BBC. I bardzo mi się podobał Hamlet Krzyżanowskiej


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Nie 1:03, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anneke
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ŚKF

PostWysłany: Nie 1:28, 07 Gru 2014    Temat postu:

Dr Who - nie ogarniam popularności tego serialu. Zaczynałam oglądać chyba ze trzy razy z trzema różnymi aktorami i za każdym razem czułam się trochę jak przybysz z innej planety, któremu tubylcy pokazują jakieś miejscowe, kompletnie niezrozumiałe dzieło. Nie pojmuję, co ludzie w tym widzą...

Cała twórczość Tarantino & reżyserów tarantinopodobnych - też nie ogarniam, "Pulp Fiction" działa na mnie lepiej niż środek nasenny, na "Kill Billu" w kinie w desperacji usiłowałam kiedyś książkę czytać. Wink Tylko "Bękarty wojny" dawały się obejrzeć, choć do zachwytu było mi daleko.

Joker z "Mrocznego Rycerza", ten grany przez Heatha Ledgera - owszem, postać bardzo efektowna i malownicza, ale jednocześnie strasznie jednowymiarowa, na dłuższą metę mało ciekawa i - wbrew całej tej swojej szalonej chaotyczności - w gruncie rzeczy mocno przewidywalna. I szczerze mówiąc, zawsze jakoś tak trochę mi się wydawało, że część popularności ta postać zawdzięcza tragicznej śmierci aktora...

Lem - podobało mi się "Solaris", ale "Cyberiada" i "Bajki robotów" wpadły mi jednym okiem, a wypadły drugim. Owszem, nie męczyłam się przy lekturze, owszem, nawet momentami to chyba sympatyczne było, ale dziś ani nie pamiętam za bardzo, o co tam chodziło, ani nie mam ochoty na powtórkę.

Dołączam się takoż do niechęci wobec "Małego księcia" oraz Sienkiewicza ogólnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5466
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 1:31, 07 Gru 2014    Temat postu:

Lekcje o ewolucji języka miałam w... piątej-szóstej klasie, a potem już nigdy. Przy lekturach cierpiałam od wczesnej podstawówki właśnie przez podejście, które opisuje Dziejba. Nadrobiłam parę książek, które wyleciały ze spisu lektur i zastanawiałam się czasem, czy wywalili te najciekawsze, czy po prostu nie towarzyszyła mi podczas czytania ta cała otoczka "wielkim poetą był". Wink

A tak mniej offtopicznie:
W przeciwieństwie do Kazika nie mogę przejść Mass Effect, bo mi totalnie nie po drodze ze sci-fi. Też się peanów nasłuchałam, znajomi polecali, nie wiem czy grałam choć godzinę. Filmy i książki z ludźmi w kosmosie? Dziękuję, postoję.
Muzycznie nie siedzi mi większość zespołów rockowych z lat 90. (lub tylko twórczość z tej konkretnej dekady), nie rozumiem zachwytów nad np. Nirvaną. Nie jestem nawet w stanie określić, co mi nie leży, ten okres znam najsłabiej z ostatniego półwiecza, a i tak w miarę bezbłędnie rozpoznaję, że to te lata - coś się we mnie zaczyna gotować i natychmiast muszę wyłączyć/przełączyć. Jasne że są wyjątki, noale, to wyjątki.
Serial "Przyjaciele". Zupełnie nie rozumiem fenomenu.
I... (aż się boję przyznawać) Monty Python. "Żywot Briana" mnie niemiłosiernie wynudził, ale jeszcze kiedyś dam mu szansę, bo może zadziałało wmawianie mi, że to mi się musi podobać - oglądałam z kimś, nie sama z własnej woli.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 1:54, 07 Gru 2014    Temat postu:

Pozwolę sobie zacząć od żartu - Dora Wilk. W necie tyle pozytywnych recenzji, a dla mnie to po prostu grafomania i jedna z najgorszych cykli w polskiej fantastyce.

Pulp Fiction. Kumplowi, który był fanem wkręciłem, że już kiedyś oglądałem (no głupi byłem i nie chciałem się przyznawać, bo musiałbym słuchać tekstów "JAK MOGŁEŚ TEGO NIE WIDZIEĆ JESZCZE, TO GENIALNY FILM")... no i oglądamy, oglądamy i... zasnąłem. Na Death proof umierałem z nudów. Django, mnie fana westernów po prostu znudził. Za to Kill Bill i Bękarty bardzo mi się podobały.

Nirvany też nie lubię.

Tak samo Quo vadis.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anneke
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ŚKF

PostWysłany: Nie 2:05, 07 Gru 2014    Temat postu:

"Quo vadis" to jeszcze imho najznośniejsza z książek Sienkiewicza (co nie znaczy, że dobra...)/ Jak dla mnie ma dwie zalety:
1. Petroniusza, który jest chyba jedyną postacią, która się temu autorowi naprawdę udała.
2. Fakt, że tym razem chrześcijanie dla swojej religii chcą umierać, zamiast mordować innych - mila odmiana po trylogii i "Krzyżakach". Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:38, 07 Gru 2014    Temat postu:

Mnie się z Sienkiewicza "Sachem" podobał - nie wiem, jak teraz, ale X lat temu czytałam prawie z wypiekami na twarzy, tak się tym przejęłam.
Zresztą, umówmy się, Sienkiewicz do działu "no jak zachwyca, jak nie zachwyca" teraz średnio pasuje - kto z waszych rówieśników deklaruje lubienie prozy Henia? Kto się w nim zaczytuje, poza dziadkami, ojcami i wujkami?

Cytat:
Offtop: Kaziku, Szekspir był niezły z BBC. I bardzo mi się podobał Hamlet Krzyżanowskiej

Dziękuję, chętnie zerknę.
Ech, "Hamlet", "Hamlet", "Hamlet", w kółko ten "Hamlet". Ja wiem, że każdy marzy o nakręceniu swojej wersji, ale ludzie, ten facet napisał jeszcze mnóstwo innych świetnych dramatów.

Urrgh, fani Saint-Exupéry'ego potrafią być upierdliwi. "Małego Księcia" mile wspominam, ale "Nocnego Lotu" nie zdzierżyłam - o ile styl autora pasuje do łagodnej historyjki o samotnym chłopcu na małej planetce, tak wypada on strasznie patetycznie i irytująco w książce o niebezpiecznych lotach samolotów. Ale właśnie spróbuj to powiedzieć, to się dowiesz, że "nie dorosłeś/nie zrozumiałeś". O, i jeszcze jesteś cyniczny.

To mi przypomina film "Patch Adams". Jest okropny. Tytułowy bohater jest karykaturą realnej osoby, jej pomysły na leczenie zostają sprowadzone do kretyńskiego błaznowania, lenistwo, olewanie norm, wyśmiewanie chorej osoby i okradanie szpitala (!!) zostaje przedstawiane jako coś pozytywnego, komedia nie bawi, tona hollywoodzkich idiotyzmów i przedstawienie środowiska lekarzy jako mających gdzieś pacjenta sztywniaków bez grama poczucia humoru (poważnie, siedzą w ciemnych gabinetach, nigdy się nie uśmiechają, ich przemówienia do studentów medycyny brzmią jak wstępne zajęcia ze szkolenia dla medyków Imperium) - okropny, okropny i jeszcze raz okropny. Ale - sądząc po Internecie (ocena 7,7 na Filmwebie!) - film ten cieszy się ogólnym zachwytem. A spróbuj coś złego o nim powiedzieć, to się właśnie dowiesz, żeś cynik, że jesteś smutnym człowiekiem i może powinieneś wpuścić nieco radości do swojego życia.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magrat
Upiór w bibliotece



Dołączył: 06 Gru 2010
Posty: 2186
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: bat country

PostWysłany: Nie 10:51, 07 Gru 2014    Temat postu:

"In the flesh". Nie wiem, nie rozumiem, mam to gdzieś. Już sam pomysł z ożywionym trupem (zombie) wydaje mi się kompletnie idiotyczny, a co dopiero zombie-geje. Kto w ogóle wpadł na ten pomysł? Nie mówię już o tym, że serial ma tublrze (oczywiście właśnie tam) masę fanów. Mnie jakoś to nie kręci.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Magrat dnia Nie 10:51, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 11:02, 07 Gru 2014    Temat postu:

Rewa napisał:

Filmy Woddy'ego Allena. Nie, że hejtuję, po prostu nie rozumiem fenomenu, bo jak dla mnie cała jego twórczość może niekoniecznie jest zła, ale po protu jakaś taka przeciętna, nie umiem się tym zachwycić.


o właśnie. O ile "Wszystko gra" mi się bardzo podobało to reszta... nie rozumiem fenomenu. Filmy o niczym.
Dr Who- próbowałam podejść kilka razy i nie udało się, podobnie z Master of Sex- w tym wypadku wiem, że teoretycznie mi się powinno to podobać ale cóż.
Pulp Fiction- uwielbiam Django i Bękarty ale PF nie zachwyca zupełnie, teksty nie śmieszą. Podoba mi się tylko scena tańca Umy i Travolty.
Dołączam się do hejtu na Małego Księcia. Dla mnie to prototyp Coehlo. Choć może hejt to za duże słowo ale denerwują mnie te wszystkie zachwyty nad tą książką i to doszukiwanie się głębi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Nie 11:23, 07 Gru 2014    Temat postu:

Gdy czytam wasze posty, czuję ulgę - nie jestem jakimś nieobytym noobem, który jako jedyny nie jara się Jokerem, Grą o Tron, Lemem, Nirvaną czy Pulp Fiction.

Osobiście dodam Guns 'n' Roses - no offence, dla mnie to prawie protoplasta boysbandów. Nudne, ojęczałe piosenki. Najbardziej zgrzytam zębami jak słyszę orgazmy nad "Knock knock knockin' on heaven's door", czy "Live And Let Die", po czym zostaję poinformowana, że to ich genialne, autorskie piosenki. No chyba nie, z Claptonem czy Wingsami nie mają co się porównywać...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Nie 13:17, 07 Gru 2014    Temat postu:

Kaziku - ja wiem, Hamlet wszędzie, ale akurat ten jest niezły (a zapoznałam się przypadkiem, w liceum)Razz

Z wymienionych wyżej to się podłączę pod brak fascynacji Tarantino. Z każdej strony mnie ostatnio atakuje jego geniusz, a ja ni w ząb nie rozumiem czym tu sie fascynować.

A, Dexter również. Widzę to czasem w telewizji, nudzi mnie za każdym razem.

(ten temat jest cudowny, jakoś miło człowiekowi, że w braku uwielbienia dla uwielbianych nie jest sam)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Big Bad Wolf
Zakochany Kundel ze Switzerland Team



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 730
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z lasu

PostWysłany: Nie 13:56, 07 Gru 2014    Temat postu:

W ogóle nie rozumiem zachwytów nad Wielką Czwórką thrash metalu. Może poza Anthrax, który nawet lubię. Metallica, Slayer i Megadeth są mi totalnie obojętne, lubię może po 2-3 piosenki, reszta mi zwisa. A zewsząd tyle zachwytów...
Gra o Tron i Władca Pierścieni też mi nie podeszły. Ale ja w ogóle nie przepadam za fantasy.
Mały Książę to zUo. Jak byłam mała, bardzo mi się podobał. Po czym przyczytałam to drugi raz w gimnazjum i stwierdziłam, że to strasznie durne. I też usłyszałam, że jestem dziecinna i nie rozumiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 14:06, 07 Gru 2014    Temat postu:

Trochę tego jest, sporo już wymieniono:
1. "Mały książę" - ot bajeczka jak bajeczka. Jako i przedpiśczynie mam ochotę kąsać każdego, kto twierdzi, że nie dorosłam (ORLY?). W ogóle mam ochotę kąsać za argument "nie dojrzałaś, nie dorosłaś, nie doświadczyłaś tego a śmego i nie rozumiesz" w odniesieniu do jakiejkolwiek książki, filmu.
2. "Przyjaciele" - nijaki serialik komediowy made in the USA. Niechęć dodatkowo pogłębiło posiadanie współlokatorki, fanki tychże. Nie szło się do TV dorwać gdy to leciało.
3. "Sex and the City" - szał wśród koleżanek na studiach, zwłaszcza tych aspirujących do bycia światowymi, wyzwolonymi i wgl.
4. "Mistrz i Małgorzata" - nie to, że złe, ale nie pojmuję zachwytów i tyle.
5. "Paragraf 22" - czytałam na studiach, bo lektura, niczego nie urwało, wymęczyło i wsio.
6. Woody Allen. Nijak mi jego filmy nie robią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5466
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:08, 07 Gru 2014    Temat postu:

O, do dziś wysypki dostaję na wspomnienie słów wychowawcy z liceum: do jazzu trzeba dojrzeć. Niewiele jestem w stanie znieść poza Leszkiem Możdżerem, którego twórczość pokochałam, zanim zesłano mi tę mądrość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 14:28, 07 Gru 2014    Temat postu:

ja jazz toleruję tylko w kawiarniach, dobrze mi się przy nim rozmawia i pije kawę. Dobry jako tło, ogólnie preferuje mocniejsze brzmienia. Ale ja mało wysublimowana jestem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Nie 15:08, 07 Gru 2014    Temat postu:

Uch, co za temat:
1. Ogólnie pojęta klasyka literatury, dzieła wielkie i głębokie, że ojej. Po prostu flaki mi się przewracają na myśl, że musiałabym jeszcze raz przejść na przykład przez cokolwiek Bukowskiego, Huxleya czy Lema albo nawet Bronte. No nie podoba mi się i już. O "Małym Księciu" nie wspominając, bo już wszyscy mówili.
2. Nie pojmuję również fenomenu seriali takich jak "Dexter", "Breaking Bad" i "Walking Dead". Nic nie działa na mnie tak usypiająco, jak te trzy tytuły.
3. Muzyki elektronicznej. Nie wiem już ile razy moja koleżanka próbowała mnie przekonać, że ktoś tam jest genialny i puszczała mi jakieś utwory. No okej, wysłuchałam, nawet przyjemne, ale jakoś nie porywa.
4. Jazzu i bluesa. Chyba po prostu nie dla mnie.
5. Filmy Almodovara i Jarmuscha. Nie jestem w stanie obejrzeć nawet 5 minut, bo mnie nudzi.

Na razie pamiętam tylko tyle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1172
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 15:25, 07 Gru 2014    Temat postu:

Magrat napisał:
2. "Przyjaciele" - nijaki serialik komediowy made in the USA. Niechęć dodatkowo pogłębiło posiadanie współlokatorki, fanki tychże. Nie szło się do TV dorwać gdy to leciało.
3. "Sex and the City" - szał wśród koleżanek na studiach, zwłaszcza tych aspirujących do bycia światowymi, wyzwolonymi i wgl.


Z ust mi to wyjęłaś.

"Przyjaciele" - lubię, ale żeby się tym zachwycać... Przecież to nic specjalnego.
Podobnie "How I Met Your Mother" - można obejrzeć, ale żeby być fanem? Barney straszliwie działał mi na nerwy.

"Sex in the City" - strasznie nudne, a te kobiety... Jedna głupsza od drugiej. A Mr Biga nie mogłam znieść, wydawał mi się obleśny i arogancki.

Wszelkiego rodzaju programy typu "rolnik szuka żony", "Voice of Poland" - nie rozumiem, co w tym fajnego.

Albo "New Jersey Shore" i polska wersja - już chrzanić poziom uczestników i to, że jest to program o dawaniu dupy, ale to jest takie nudne, że nie wiem, jak można wytrzymać dłużej niż 5 minut.

Woody Allen - zwłaszcza te starsze filmy. Nie wiem za bardzo, o co mu chodziło, ale może po prostu czegoś nie zrozumiałam Rolling Eyes

"Dziecko Rosemary" - można obejrzeć, ale nie przemówił do mnie, ani straszny, ani klimatu też specjalnie nie wyczułam. Główna bohaterka strasznie mnie irytowała.

Elżbieta Cherezińska - czytałam początek trylogii o Sigrun i "Niewidzialną koronę", strasznie męcząca proza. Bohaterki merysójkowe i taki opkowy, przesadnie sentymentalny styl pisania.

Philippa Gregory - ok, ma fajne niektóre książki, ale idzie bardziej na ilość niż na jakość.

Andrzej Sapkowski - próbowałam czytać Wiedźmina i Narrenturm i nie dałam rady. Owszem, pisze dobrze, ale nie wciągnęło mnie to w ogóle, a Ciri to jedna z najbardziej wkurzających bohaterek, jakie znam. Generalnie odniosłam wrażenie, że autor jest dość aroganckim człowiekiem i to przeszkadzało mi w czytaniu jego książek. Po prostu, nie zainteresował mnie.

Natomiast bardzo lubię klasykę literatury i pochwalę się, że u mnie w liceum polonistka bardzo dobrze omawiała lektury Smile

Kazik napisał:
A już na pewno wolę wujkowatego Augusta od tego psychopaty z "Rzymu".

Tyle tylko, że August prawdopodobnie był psychopatą, więc jego wizerunek w Rzymie jest chyba niezły ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Nie 15:26, 07 Gru 2014    Temat postu:

Całkiem tego sporo, tak z tego co teraz pamiętam:
- "Mechaniczna pomarańcza", "2001: Odyseja kosmiczna" i "Zagubiona autostrada" - najwyraźniej nie rozumiem głębi i nie dorosłam go oglądania, bo wynudziłam się na nich jak nigdy i w ogóle mi się nie podobały.
- "Dexter", "Dr House", "Big Bang Theory".
- Depp, chociaż w tym nie jestem chyba aż tak mocno osamotniona. Lubię chyba tylko jedną jego kreację.
- Joker Nicholsona - toż to zbrodnia, wiem. Ale naprawdę nie podobała mi się ta rola. Bardzo mi się nie podobała. Potwornie wręcz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Nie 15:32, 07 Gru 2014    Temat postu:

O, Monty Python! Nie znoszę, nie rozumiem, nudzi mnie. Znam nieźle, bo koleżanka ze studiów uwielbiała i cytowała przy każdej możliwej okazji.
Co mi przypomina: nienawidzę Jasia Fasoli i Jima Carrey'a. Humor? Jaki, kurtyzana, humor?! Żenada, a, to owszem.
Klasykę literatury lubię, ale pewnie tylko dlatego, że udało mi się ją przeczytać, zanim była omawiana na polskim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 16:21, 07 Gru 2014    Temat postu:

Sida__ napisał:

- Depp, chociaż w tym nie jestem chyba aż tak mocno osamotniona.

O właśnie. Nie to, że nie lubię, bo aktorem jest niezłym, ale nigdy nie byłam w stanie pojąć zachwytów jego urodą.
Wszelkie "Voice of Poland" i insze talent-show też omijam szerokim łukiem. Teściowa namiętnie ogląda i dziwi się wielce, że kogoś tam nie znamy. No jak to nie wiecie kto zacz? Przecie on wygrał X-Factor czy jakieś insze szujstowo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:03, 07 Gru 2014    Temat postu:

Woody Allen. Widziałam cztery filmy i... nie. Najbardziej zjadliwe jest "O północy w Paryżu", chociaż i tak mnie wszyscy istotniejsi bohaterowie denerwują. Reszta to ta sama nudna historia z tymi samymi bohaterami, odrobinę inaczej opowiedziana.

Laurence Olivier. Ponoć wielkim aktorem był. Nie wiem, czemu, jak go widziałam w rolach Heathcliffa, Darcy'ego, Maxima z Rebeki (nie wiem, czemu się uparł masakrować akurat te), chciało mi się na zmianę płakać, wyć i rwać włosy z głowy. Po prostu z ekranu wylewało się takie "JA, JA, JA". Nie grał kogoś, tylko siebie - egotyczną primadonnę (nie wiem, jakim był człowiekiem, ale z jego roli to się wylewa). Heathcliff, dla którego najważniejsze jest, czy malowniczo ulokował się na wrzosowiskach, to wyższy poziom wszystkiego. (A ekranizacja "Dumy i uprzedzenia" z nim była w ogóle niesamowita - suknie jak z amerykańskiej secesji, Katarzyna - dobra ciocia, która chce tylko wypróbować miłość Lizzie do Darcy'ego...)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 21:22, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie 18:00, 07 Gru 2014    Temat postu:

"Władca Pierścieni". Ma na mnie niezawodny efekt - wystarczy pół godziny, żebym zasnęła przed telewizorem, zresztą książki robią mi to samo.
"Małego Księcia" nie trawię.
Arctic Monkeys też mnie nie porwało, pomimo prób.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1874
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:30, 07 Gru 2014    Temat postu:

Podpisuję się obiema rękami pod hejtem na "Małego księcia".
O, za Wielką Czwórką trash metalu też za cholerę nie przepadam.
I "Sex In The City" szczerze nienawidzę. Durne to jak mało co.
Hm, z seriali jeszcze "How I Met Your Mother" i "The Big Bang Theory". Nie lubię, no. Próbowałam, bo wszyscy zachwalali, ale mnie to jakoś wcale nie bawi. Naprawdę zabawnych gagów to tam znalazłam może po dwa/trzy na każdy z tych seriali, a reszta w najlepszym wypadku wywołuje u mnie mało entuzjastyczne "hehe".
Książkowe "Igrzyska śmierci". Fabularnie to mnie to ani ziębi, ani grzeje, film to nawet akceptowalny był. Ale książkowej wersji zdzierżyć nie potrafię. Jak mam czytać książkę napisaną w pierwszej osobie liczby pojedynczej i w dodatku w czasie teraźniejszym, to, za przeproszeniem, ciężkiej kurwicy dostaję. Już mnie sama narracja pierwszoosobowa wystarczająco wkurza, a jak mi się jeszcze dorzuca narrację w czasie teraźniejszym w tekście dłuższym niż kilka stron, to ja dziękuję, wysiadam, moja psychika tego nie wytrzyma.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Samson w stepie



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1879
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:06, 07 Gru 2014    Temat postu:

Jedno słowo: Frozen. Ni cholery nie rozumiem fenomenu.
Muzycznie: znam mnóstwo powszechnie znanych i lubianych zespołów, które mi nie podchodzą, długo by wymieniać, ale z pośród podanych wyżej irytuje mnie KoL. I te ich dwie czy trzy uwielbiane piosenki, które zawsze coverują uczestnicy mamtalentów i iksfaktorów. :f
Nie miałam pojęcia, że "Mały Książę" jest postrzegany w taki sposób, przecież to tylko banalna opowiastka z morałem, truizm za truizmem. Na swój sposób urocza, ale za to jak naiwna...
Z filmów: Iron Man i Avengersi. Wszystkie części. Spodziewałam się więcej efektów specjalnych, zwrotów akcji, napięcia, osomności, która by obudziła moje wewnętrzne dziecko, a tu klops. Btw zachwytu nad RDJ też kompletnie nie łapię. I Hiddlestonem. Ładni i tyle, fangirlować można, ale to jest fenomen na skalę światową! Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:55, 07 Gru 2014    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
Trochę tego jest, sporo już wymieniono:
1. "Mały książę" - ot bajeczka jak bajeczka. Jako i przedpiśczynie mam ochotę kąsać każdego, kto twierdzi, że nie dorosłam (ORLY?). W ogóle mam ochotę kąsać za argument "nie dojrzałaś, nie dorosłaś, nie doświadczyłaś tego a śmego i nie rozumiesz" w odniesieniu do jakiejkolwiek książki, filmu.

Popieram. I jeżeli chodzi o "Małego księcia", i o reakcję "nie lubisz znaczy nie rozumiesz".

A jazz bardzo lubię. Tylko że nie słucham go jako jakiegoś wielkiego wtajemniczenia do analizowania (nie w TYM sensie Wink), ale tak po prostu, jak dowolnego innego rodzaju muzyki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6066
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 20:11, 07 Gru 2014    Temat postu:

Seksmisja. Znajomi się zachwycają. Ja gardzę.

"Uroda" Rickmana i Cumberbatcha. Jak ten pierwszy jest dla mnie całkiem estetyczny, ale zupełnie nieseksowny, tak wygląd tego drugiego... uhm, nie, tego chyba nie da się powiedzieć tak, żeby nikogo nie urazić. Ale ja ogólnie nie ogarniam fenomenu urody większości mężczyzn, gwiazdy z uwielbianych przez znajome seriali i filmów wydają mi się zazwyczaj mniej lub bardziej odpychające.

Loki. No, ładny jest, racja. Tylko nie bardzo rozumiem, co w związku z tym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie 20:22, 07 Gru 2014    Temat postu:

Karol napisał:
I Hiddlestonem. Ładni i tyle, fangirlować można, ale to jest fenomen na skalę światową! Very Happy

THIS. I Rickman też. Jeśli chodzi o Cumberbatcha, to wygląd jak wygląd, ale słuchać to bym go mogła godzinami Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:48, 07 Gru 2014    Temat postu:

Marvel i DC bardzo. No, można obejrzeć, fajne do zabijania czasu... i to by było na tyle. Ze wszystkich facetów grających w tym nie podoba mi się ani jeden. Najbardziej lubię Hiddlestona, bo wydaje się przesympatycznym człowiekiem, ale się do niego nie ślinię.
Cumberbath jest brzydki i tyle, ale głos ma super i jest bardzo dobrym aktorem.
Aczkolwiek muszę powiedzieć, że mnie nawet bardziej od fanek męczą antyfanki, w kółko podniecające się "O NIE, JAG TO SIEM MOGUO STADŹ, DLACZEGO ON MA W TYM WYSTĄPIĆ, TERAZ MUSZĘ ZROBIĆ SOBIE LOBOTOMIĘ I UDAWAĆ, ŻE ŚWIAT NIE ISTNIEJE, DLACZEGO OGLĄDASZ TEN DURNY SERIAL Z TYM DEBILEM TU-WSTAW-ODPOWIEDNIO-ŻENUJĄCE PRZEZWISKO, ŻEBY POKAZAĆ, JAK BARDZO JESTEŚ ŚWIATŁA, DOJRZAŁA I PONAD". I to mimo, że wzmiankowani aktorzy/seriale zwykle są mi dość obojętni...

Z Frozen rewelacyjny jest wątek Elsy i gdyby pozostała część filmu była tak dobra, jak pierwsze pół godziny, wielbiłabym go na klęczkach. Ale nie była. Była słaba. Ogólnie 7/10. Chociaż może spróbuję z angielskim dubbingiem, czy nie będzie lepsze.

Jane Eyre. Serio, czemu niektórzy myślą, że to historia o miłości, to historia o skrajnej patoli. Nie wiem, kogo nienawidzę bardziej, tego okrutnego buca traktującego kobiety jak szmaty, tej zakompleksionej idiotki czy jej świętojebliwego kuzyna. Ogólnie Charlotte, ostatnio przypominałam sobie "Villette" i też mnie załamało. Emily jest super.

Gra o tron w wersji serialowej. Borze, jakie to jest beznadziejne. Lubię książki (chociaż styl maja przeciętny i nie sądzę, zeby to była wina tylko tłumaczenia), fajne czytadło, ale nie sądzę, żeby to była wina mojej ortodoksyjnej chęci zachowania oryginału - Hobbita i LotR też całkiem lubię, a przy zmianach to raczej co najwyżej rechotałam, a nie czułam, że zaraz wypłyną mi oczy i mózg...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 20:52, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie 20:54, 07 Gru 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

Jane Eyre. Serio, czemu niektórzy myślą, że to historia o miłości, to historia o skrajnej patoli. Nie wiem, kogo nienawidzę bardziej, tego okrutnego buca traktującego kobiety jak szmaty, tej zakompleksionej idiotki czy jej świętojebliwego kuzyna. Ogólnie Charlotte, ostatnio przypominałam sobie "Villette" i też mnie załamało. Emily jest super.

A czytałaś "Profesora" Charlotty? To dopiero jest załamujące...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:59, 07 Gru 2014    Temat postu:

Nie, tylko Villette i Jane. Jakoś nie zachęciło mnie do więcej. Razz Nie kuś...
Zaczęłam też Anne - "Agnes Grey". Ja rozumiem, że taka epoka, że może tak się pisało, ale... nie. Bardzo podobna do Charlotte.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 21:03, 07 Gru 2014    Temat postu:

Frozen bardzo by pomogło wycięcie tego cholernego bałwana Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie 21:03, 07 Gru 2014    Temat postu:

Potwierdzam, Anne jest do Charlotty bardzo podobna: "Agnes Grey" akurat nie czytałam, za to kupiłam "Lokatorkę Wildfell Hall" i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie była warta swojej ceny. Momentami jest tak klasycznie opkowa, że tylko świadomość wydanych pieniędzy pomogła mi dobrnąć do zakończenia.
Za to "Shirley" Charlotty jest nawet nie tyle załamująca, co beznadziejnie nudna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:09, 07 Gru 2014    Temat postu:

Ja Agnes czytałam na śmiertelnie nudnych zajęciach komputerowych na uniwerku - po internecie nie chciałam surfować, bo to widoczne, za to odkryłam na komputerze zbiór ebooków w notatniku - żeby było zabawniej, po powrocie do domu okazało się, że ebooka (po polsku) nigdzie w sieci nie ma, jedynie pierwsze kilka rozdziałów...
Ale zajęcia się skończyły i zdążyłam poznać tylko nudne i głupawo połetycko opisane dzieje beznadziejnego losu guwernantki, która chyba miała być pozytywną bohaterką, a wszystkich traktowała z obrzydliwą wyższością. Pewnie później nudno wyszła za maż za nudnego i również masturbujacego się swoimi cnotami faceta, jak to powinno być w powieści, ale jakoś nie tęskniłam specjalnie, żeby się o tym przekonać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:14, 07 Gru 2014    Temat postu:

Z Marvelem, wszelakimi serialami brytyjskimi i tamtejszymi aktorami mam podobnie. Nie ciągnie mnie w ogóle, ale jakbym nie miała co robić, a bardzo bym chciała sobie coś obejrzeć,to mogłabym włączyć. Jeśli chodzi o aktorów - owszem, doceniam umiejętności (byłam swego czasu na seansie "Koriolana" z Hiddlestonem. Facet jest naprawdę świetny aktorsko, ale przy tym pozostanę), ale tylko tyle.

A może być coś mało powiązanego z kulturą, ale w sumie pasującego do wątku? Wink Kebab z budki. Nawet nie chodzi o to, że od paru miesięcy jestem wegetarianką, tylko ogólnie mnie lokale odrzucają. Jeden znajomy był naprawdę zdziwiony, jak można było nigdy nie pójść na kebaba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Soory Vietu



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 473
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:24, 07 Gru 2014    Temat postu:

Jak to dobrze spotkać kogoś, kto tak jak ja zasypia nad "Pulp Fiction"! Podchodziłam trzy razy, za każdym zasypiałam w okolicach 20 min. I nawet nie wyłączam, bo się znudziłam i mam dość, po prostu urywa mi się film. I cucę się na napisach końcowych. Jak klątwa jaka...
Woody Allen też mi kompletnie nie podchodzi. Filmy o niczym.
I "Gra o tron". Jeszcze jak trochę poczytałam książki (póki się nie znudziłam, bo to w sumie takie czytadło jest, nieszczególnie porywające, do tego końca nie widać) tak od serialu odpadałam po pierwszych 2-3 odcinkach. I w sumie to dziwne, bo fantastykę uwielbiam, zarówno w wersji papierowej jak i filmowej, a GoT kompletniem i nie podeszło.
Nie zabijać, ale... "Ania z zielonego wzgórza". I wszystkie pozostałe części. NIE i już.

E: literki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Nie 21:26, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2708
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:26, 07 Gru 2014    Temat postu:

Pierwsza generacja Pokemonów - niektórzy "fani" wychwalają ją wręcz po niebiosa, jawnie gardząc kolejnymi grami i stworkami, jakby kupa czarnych pikseli na zielonkawym ekraniku była czymś lepszym od kolorowych modeli 3D w nowych odsłonach. Generacja sama w sobie ma dla mnie walor co najwyżej nostalgiczny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Nie 21:47, 07 Gru 2014    Temat postu:

Leleth napisał:

Aczkolwiek muszę powiedzieć, że mnie nawet bardziej od fanek męczą antyfanki, w kółko podniecające się "O NIE, JAG TO SIEM MOGUO STADŹ, DLACZEGO ON MA W TYM WYSTĄPIĆ, TERAZ MUSZĘ ZROBIĆ SOBIE LOBOTOMIĘ I UDAWAĆ, ŻE ŚWIAT NIE ISTNIEJE, DLACZEGO OGLĄDASZ TEN DURNY SERIAL Z TYM DEBILEM TU-WSTAW-ODPOWIEDNIO-ŻENUJĄCE PRZEZWISKO, ŻEBY POKAZAĆ, JAK BARDZO JESTEŚ ŚWIATŁA, DOJRZAŁA I PONAD". I to mimo, że wzmiankowani aktorzy/seriale zwykle są mi dość obojętne.


I teraz się zastanawiam, czy to o mnie, czy jednak nie...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:50, 07 Gru 2014    Temat postu:

Jeszcze sobie przypomniałam - King. No ok, "Zielona mila" mi się podobała, "Dolores Clairbone" niezła, "Skazani na Shawshank" też, chociaż film dużo lepszy, ale mnóstwo innych książek przeczytałam tylko z "meh", ani mnie to ziębiło, ani grzało, scena seksu z "To!" była zwyczajnie niesmaczna, a jak mówię ludziom, że "Lśnienie" było jedną z najnudniejszych książek w moim życiu, a na filmie prawie zasnęłam, to dziwnie na mnie patrzą. No i King strasznie recyklinguje samego siebie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Samson w stepie



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1879
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:57, 07 Gru 2014    Temat postu:

Leleth napisał:
Jeszcze sobie przypomniałam - King. No ok, "Zielona mila" mi się podobała, "Dolores Clairbone" niezła, "Skazani na Shawshank" też, chociaż film dużo lepszy, ale mnóstwo innych książek przeczytałam tylko z "meh", ani mnie to ziębiło, ani grzało, scena seksu z "To!" była zwyczajnie niesmaczna, a jak mówię ludziom, że "Lśnienie" było jedną z najnudniejszych książek w moim życiu, a na filmie prawie zasnęłam, to dziwnie na mnie patrzą. No i King strasznie recyklinguje samego siebie.

A "Bezsenność" powinni reklamować jako środek na bezsenność. Śmiertelnie nudna. Powieści Kinga niestety bardzo często są monotonne; na początku człowiek niby się wciąga, ale po kilkuset stronach klimat siada i tylko odlicza się strony do zakończenia... Co innego opowiadania - moim zdaniem większość trzyma poziom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Nie 22:11, 07 Gru 2014    Temat postu:

O właśnie, King! Nie trawię. "Carrie" mi się podobała, ale nic poza tym. Czytałam "Zieloną milę", zabierałam się za "Lśnienie", "Smętarz dla zwierzaków", jakieś opowiadania, "To" i chyba coś jeszcze. Ale nie dokończyłam żadnego, po prostu nie mogłam. Wyjątkowo mi jego styl nie podchodzi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Nie 22:43, 07 Gru 2014    Temat postu:

Och, też nie lubię Kinga, dobrze, że mi przypomniałyście Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 22:55, 07 Gru 2014    Temat postu:

"Zieloną milę" czytało mi się nieźle, "Carrie" i "Miasteczko Salem" też i to by było na tyle."Skazani na Shawshank" to jeden z niewielu przypadków, gdzie film mi się podobał bardziej niż książka, jako i "Lśnienie". Brałam się za "Grę Geralda", "Cujo", "Coś" i żadnej nie zmęczyłam. Bajdełejem tu chyba mamy piękny przykład pisarza, który poszedłszy w produkcję hurtową stał się zwyczajnie nieczytable, bo mu ilość nie przeszła w jakość.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Nie 22:59, 07 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:08, 07 Gru 2014    Temat postu:

King wyznał, że Cujo pisał na takim odlocie, że za CHRL nie pamięta niczego z procesu- scena w aucie była ponoć sporym zaskoczeniem.
Skoro już tu piszę- nie wiem ile razy próbowano mnie nawrócić na Myazakiego. Doceniam technikę i sposób opowiedzenia historii, ale nie ruszają mnie zupełnie.
Poza tym Alladyn, Mała Syrenka i Piękna i Bestia. Ostatnie dwa za to, że "czymś więcej" okazuje się ohajtanie z bogatym facetem, a pierwszy za jasny morał, by ukochaną okłamywać i oszukiwać, a ona na pewno się z tobą hajtnie. Jedyne co mi się spodobało to scena, kiedy Jasmina udaje zakochaną w Jafarze (a tró loff stoi jak kołek). Ale na co ten spryt i zimna krew, kochający tatuś mogący zmieniać prawa ot tak nie pomyśli o tym, by córkę uczynić spadkobiercą- nie, zmieni na tyle by mogła sparować się z przybłędą, który okłamywał ją z premedytacją.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
Strona 1 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin