Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Domy w Hogwarcie
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:11, 14 Maj 2010    Temat postu: Domy w Hogwarcie

Temat raczej dla czytelników Pottera, choć może nie tylko... Wink

Jak wiadomo, Harry trafia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, w której uczniowie dzieleni są na cztery domy. Każdy dom nosi imię po swoim założycielu, a trafiają do niego uczniowie posiadający konkretne cechy. Do domów przydziela uczniów Tiara Przydziału (czuli stara czapka Godryka Gryffindora). Na początku każdego roku szkolnego Tiara, w swojej piosence, charakteryzuje cztery domy. Przykładowa piosenka Tiary (przekład Polkowskiego, tom 1):

Może nie jestem śliczna,
Może i łach ze mnie stary,
Lecz choćbyś świat przeszukał,
Tak mądrej nie znajdziesz tiary.
Możecie mieć meloniki,
Możecie nosić panamy,
Lecz jam jest Tiara Losu,
Co jeszcze nie jest zbadany.
Choćbyś swą głowę schował
Pod pachę albo w piasek,
I tak poznam kim jesteś,
Bo dla mnie nie ma masek.
Śmiało, dzielna młodzieży,
Na głowy mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie.
Może w Gryffindorze,
Gdzie kwitnie męstwa cnota,
Gdzie króluje odwaga
I do wyczynów ochota.
A może w Hufflepuffie,
Gdzie sami prawi mieszkają,
Gdzie wierni i sprawiedliwi
Hogwarta szkoły są chwałą.
A może w Ravenclawie
Zamieszkać wam wypadnie
Tam płonie lampa wiedzy,
Tam mędrcem będziesz snadnie.
A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie czynią sobie fortele.

Więc bez lęku, do dzieła!
Na głowy mnie wkładajcie,
Jam jest Myśląca Tiara,
Los wam wyznaczę na starcie!


Tiara może nie mówi wprost, który dom jest lepszy (choć Gryffindor jest cokolwiek bardziej wychwalany), ale potem książka robi swoje...
Kiedy Harry kolekcjonuje pamiątki po założycielach Hogwartu, okazuje się, że Gryffindor zostawił po sobie miecz, Slytherin - medalion, Ravenclaw zostawiła diadem, a Hufflepuff... czarkę / puchar. Po wielkiej czarownicy pozostaje naczynie. Niczego nie dowiadujemy się o jej niesamowitych mocach, o właściwościach relikwii. Po prostu jest tak mdła, że co może pozostawić? Diadem przynajmniej ładnie wygląda.

Położenie pokojów wspólnych też jest cokolwiek nierówne. Gryffindor i Ravenclaw są do siebie podobne - wieża, kominki, wysiedziane fotele. Ciepło, przytulnie, nic, tylko podgryzać czekoladki. W dodatku kolorystyka salonu Gryffindoru aż zaprasza - czerwień, złoto, domowa atmosfera.

Slytherin nie dość, że mieści się w lochach, to jeszcze zamiast foteli ma rzeźbione krzesła. Hasłem jest "Czysta krew" - czyli hasło rasistowskie. Śliczny klimat dla czarnoksiężnika, ale czy ktoś choć przez chwilę pomyślał, że mają tam mieszkać jedenastolatki? Że na takiego jedenastolatka raczej kiepsko wpłynie siedzenie całymi miesiącami w lochach, na rzeźbionym krześle, zamiast w miękkim fotelu? Chyba nawet było, że lampy sączyły zielone światło...
Sceneria jak z horroru, urocza, żeby Harry wzdychał i się dziwił, ale na litość, ludzie tam mieli mieszkać przez siedem lat!

A o Hufflepuffie dowiadujemy się tylko, że pokój wspólny mieścił się "gdzieś obok kuchni". Nie za posągiem Merlina, nie w skrzydle takim i takim, nie mówiąc już o wieży... Gdzieś. Obok kuchni. Gorzej jak skrzaty, takie machnięcie ręką.

Nawet kolorystyka domów jest krzywdząca. Gryffindor: szkarłatno-złoty, Slytherin - szmaragdowo-srebrny, Hufflepuff - żółty, Ravenclav - niebieski. W dodatku Gryffindor i Slytherin zostały założone przez mężczyzn, o których co chwilę ktoś się rozpływa - a ten założył Komnatę Tajemnic, ten zostawił Tiarę. O Ravenclaw i Hufflepuff wiemy tyle, że były. A nie - Ravenclaw córka ukradła Tiarę.

I wreszcie grono pedagogiczne, sami uczniowie, turnieje...

Szkolny Puchar i Puchar Quidditcha mogą zdobyć tylko Hufflepuuf lub Slytherin. Nie jest ważne, że w Ravenclawie jest świetna Cho Chang a w Hufflepuffie Cedrik Diggory. Nikogo nie obchodzi, że trzech graczy Slytherinu jest w drużynie nie na miejscu - Malfoy się do niej wkupił, Crabe i Goyle są, bo jest Malfoy. To nie Krukoni albo Puchoni wygrywają, kiedy Gryfoni odpadają z rozgrywek - to muszą być Ślizgoni. Jedyni godni konkurenci dla mieszkańców Gryffindoru.
Puchar Domów - jeszcze lepiej. Przez lata zwycięża Slytherin, potem z trudem wygrywa Gryffindor. A dlaczego nie Ravenclaw? Przecież punkty były m.in. za poprawne odpowiedzi na lekcjach. W Ravenclawie byli najlepsi uczniowie. Ale przecież Krukoni nie mogą się wybić nad dwóch wielkich oponentów.

Gryffindor to odwaga, chwała, męstwo. Slytherin to lochy, spryt, fortele. Audiotele, kto ma być dobry, a kto zły?

Dyrektor Hogwartu był Gryfonem (dlaczego nie chociaż Krukonem?), wicedyrektorka - opiekunka Gryffindoru.

Opiekunowie domów - podobnie.
Gryffindor - Minerwa McGonagall, surowa, budzi szacunek, podziw.
Slytherin - Severus Snape, zawsze ubrany na czarno, wredny, ma tłuste włosy, faworyzuje swoich.
Ravenclaw - Filus Flitwick, potężny czarodziej, ale śmieszny i niski.
Hufflepuff - Pomona Sprout, zawsze w szacie powalanej ziemią i z brudem za paznokciami. Zresztą samo zielarstwo kojarzy się inaczej niż transmutacja, zaklęcia, eliksiry... Jakieś takie roślinki. Nawet, jeśli potem dowiemy się, że potężne - to zawsze rośliny. Co budzi większt podziw na starcie? Zamiana profesor w kota czy może cieplarnia i roślinki?

No i sami uczniowie. Główni bohaterowie muszą być w Gryffindorze. Muszą. Nie przypominam sobie, żebyśmy w szkole poznali choć jednego "dobrego" Ślizgona. Ravenclaw i Hufflepuff są przez większość książki tłem. Poza Cho i Cedrikiem brak w nich wyrazistych postaci (jest jeszcze wzmianka, że Padma Patil jest w Ravenclawie - jest, nic więcej).

Dlaczego Hermiona nie trafiła do Ravenclawu - Cthulhu raczy wiedzieć. Jasne, że potem też wykazuje się odwagą, ale na pierwszym miejscu jest dla niej wiedza. Kocha się uczyć. Pasuje tam, co powtarzają jej inni uczniowie. Ale jakże główna bohaterka mogłaby być poza Gryffindorem?

Ravenclaw odznacza się chociaż wiedzą. A Hufflepuff? Niczym. Uczniowie są prawi i sprawiedliwi. Który jedenastolatek charakteryzuje się tym, że przede wszystkim jest sprawiedliwy i prawy? I jakim cudem mają być chwałą szkoły, skoro ta szczyci się głównie sukcesami sportowymi i czynami odwagi? O Hufflepuffie robi się głośno dopiero, gdy pojawia się Cedrik - i nagle pojawia się zdziwienie, dlaczego Cedrik jest w Hufflepuffie. Taki odważny, zdolny, wyróżnia się na tle domu. Hufflepuff jest dumny, bo przecież tak rzadko mają powód do chwały.


***

Po tym przydługim wstępie i rozważaniach napiszę wreszcie, o co mi chodzi. J. K. Rowling złościła się, że ludzie uważają Puchonów i Krukonów za uczniów drugiej kategorii a Ślizgonów za skazanych na czarnoksięstwo. Że wszyscy są uważani za dodatek do Gryfonów - dzięki tym dodatkom Gryfoni mogą błyszczeć - albo wyróżniając się, albo zwalczając antagonistów.

A J. K. Rowling uznała, że przecież każdy dom jest wspaniały, każdy został założony przez wielkiego czarodzieja i z każdego wyszli wspaniali ludzie. Tylko dlaczego się złości, skoro nie pokazała tego w książce? Nawet Syriusz "jako jedyny z rodziny" trafił do Gryffindoru. Bo nie mógłby być dobrym Blackiem, gdyby był w Slytherinie. Tam byłby złym Blackiem, z definicji. I jak może być tu mowa o jakiejkolwiek równości?

Dzieciaki trafiające do Slytherinu zostają naznaczone na starcie. "Dobrzy" nie chcą mieć z nimi nic wspólnego, "swoi" dają zły przykład, dekoracje z lochami i Snapem dopełniają obrazka. Ciężko mi sobie wyobrazić młodego, wrażliwego człowieka, którego takie otoczenie nie stłamsi przez siedem lat.

Ron albo Harry, nie pamiętam już, który, tłumaczy Nevillowi, że jest lepszy niż Malfoy, bo jest w Gryffindorze. Jasne, że w późniejszych latach Neville się wykaże wielką odwagą, ale z początku jest przede wszystkim zagubionym, fajtłapowatym chłopcem. Przyjaciele nie wymieniają jego zalet - mówią mu tylko, że jest Gryfonem. To ma robić za zaletę. Czyli gdyby Neville trafił do Hufflepuffu, to byłby skończony? Czy gdyby Harry trafił jednak do Slytherinu, to musiałby zerwać kontakty z Ronem i nie mógłby pokonać Voldemorta?

Nie podoba mi się taki podział. A przede wszystkim - złość Rowling, że czytelnicy odbierają postaci (i domy) tak... jak ona je przedstawiła.

A Wy co o tym sądzicie? O uczniach, o domach, o oburzeniu Rowling... Wink
Czy o czymkolwiek nawiązującym do tematu - bardziej zależy mi na luźnej dyskusji i przemyśleniach, niż na konkretnym pytaniu i odpowiedziach na nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:13, 14 Maj 2010    Temat postu: Re: Domy w Hogwarcie

Według mnie przeważają tu względy praktyczne.
Postawienie większego nacisku na Gryffindor jest wynikiem tego, że główni bohaterowie są z Gryffindoru. Poznajemy świat Hogwartu ich oczami, a więc to normalne, że najwięcej w nim Gryffindoru.
Hermiona jest odważna, ale jakby ją Rowling wrzuciła do innego domu, to ta nie miałaby takiego kontaktu z Harrym i Ronem. I tak jest odważniejsza niż Ron.

Co do rzeźbionych krzeseł - mogą mieć rzeźbione poręcze i oparcie, a nadal być wygodne. Jak[link widoczny dla zalogowanych] Zielone światło w pokoju wspólnym wydaje mi się nie na miejscu. To że dormitoria Slyterinu znajdowały się w lochach, to nie koniecznie oznacza, że wyglądały jak więzienne cele. Mogły mieć np ładne tapety, puchaty dywan i łoża z baldachimami. W dodatku dzieci nie muszą mieć przecież radośnie różowego wystroju. Dla mnie komnaty wyglądał poważnie i niektórym mógłby się nawet wydawać "cool". Czaszki i węże, który jedenastoletni chłopak będzie na to narzekał? Jedyny mankament to chyba brak dziennego światła. No ale przecież są zajęcia w klasach i błonie po lekcjach.

Huffelpuff wychowuje ludzi uczciwych i godnych zaufania. W moim wyobrażeniu uczniowie w nim są najbardziej zżyci ze sobą i koleżeńscy. Pomagają sobie na wzajem. Tam ważne jest działanie grupowe, a nie wzajemne zawody między uczniami kto lepszy/sprytniejszy. I myślę, że opiekunka też dobrze odzwierciedla to co w Huffelpuffie najważniejsze. Zielarstwo wydaje sie dość niepozorną dziedziną, ale jest ważne. Bez niego nie byłoby wielu składników do mikstur, ziół leczących. Nie jest to zbyt widowiskowa dziedzina, ale za to dość istotna i niedoceniana. W dodatku nie trzeba być czarodziejem o wielkiej mocy, żeby sobie w niej poradzić. Trzeba być tylko cierpliwym i sumiennym.
Samą Helgę zawsze postrzegałam jako kogoś, kto wysłucha, doradzi i potrafi podtrzymać przyjaciela na duchu, pokazać mu to światełko w tunelu, lub znaleźć kompromis, który zadowoli wszystkich. Może i sama nie była wielkiej mocy, ale możliwe, że bez jej wsparcia i dobrych słów reszta założycieli Hogwartu nie dałaby sobie rady.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:28, 14 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Mogły mieć np ładne tapety, puchaty dywan i łoża z baldachimami.

Ale nie miały. Nie mam pod ręką tego tomu, ale jak się dokopię w domu, to mogę przepisać.

Cytat:
Dla mnie komnaty wyglądał poważnie i niektórym mógłby się nawet wydawać "cool". Czaszki i węże, który jedenastoletni chłopak będzie na to narzekał? Jedyny mankament to chyba brak dziennego światła. No ale przecież są zajęcia w klasach i błonie po lekcjach.

Mój plakat, w którym powiesiłam 50 plakatów tak, że zajęły całe ściany i w taki sposób, żeby wydawało się, że każda postać patrzy na mnie, kiedy leżę na łóżku, też wydawał mi się "cool". Tylko skupić się na niczym za cholerę nie mogłam Wink
Jasne, że każdy mógł wyjść, kiedy chciał. Ale właśnie to jest ta różnica, że pozostali uczniowie nie musieli uciekać ze swoich pokojów wspólnych, żeby odetchnąć, oni odpoczywali w nich. Nie przypominam sobie sceny, w której Harry jęczałby, że pokój jest zbyt przytulny Razz I nikt nie mówi o różu, bo to inna skrajność.

Cytat:
Może i sama nie była wielkiej mocy, ale możliwe, że bez jej wsparcia i dobrych słów reszta założycieli Hogwartu nie dałaby sobie rady.

Rowling twierdzi, że była Wink Tylko nie pokazuje żadnego dowodu w tekście.

I jasne, że są względy praktyczne - jest wybraniec, jest złoty chłopiec, ale dlaczego od razu jego dom musi być naj? Równie dobrze mógłby być dobrym Ślizgonem albo Cedrikiem wybijającym się z Hufflepuffu. Hermionę i chłopców zbliżyła przygoda z trollem - jakby obronili dziewczynę z Ravenclawu, też mogliby się zaprzyjaźnić, też mogłaby im sprawdzać prace domowe. Ron i Harry spotkali się w pociągu, gdyby trafili do różnych domów, nadal mogliby się przyjaźnić - choć ich w części zżyło też wspólne dormitorium. Hermiona i tak spała w innym, spokojnie dałoby się to uzasadnić Wink

W turnieju, skoro przegrali Gryfoni, mógł wygrać którykolwiek dom etc.

Cytat:
Huffelpuff wychowuje ludzi uczciwych i godnych zaufania. W moim wyobrażeniu uczniowie w nim są najbardziej zżyci ze sobą i koleżeńscy. Pomagają sobie na wzajem. Tam ważne jest działanie grupowe, a nie wzajemne zawody między uczniami kto lepszy/sprytniejszy.

Ale te zawody są przede wszystkim między domami Wink A wewnątrz domów inni też są zżyci. Główni bohaterowie muszą tacy być, w Slytherinie chyba też się przejawiał wątek tego, jak trzymają się razem. Współpracę, współistnienie ceni się w każdym z domów, ale każdy ma coś, czym się wybija (wiedza, odwaga, spryt). Hufflepuff takiej jednej cechy nie ma.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 15:22, 14 Maj 2010    Temat postu:

Nader ciekawe to, co piszesz, Tess.
Wreszcie wiem, o co chodzi w tym HP i co to za wszystkie gryfony i slytheriny. I hufypufy! Nigdy tego nie czytalam, tylko przenikaly do mej swiadomosci jakies strzepki.
Wydawalo mi sie, ze to wszystko to byly jakies calkiem osobne szkoly? Walczace miedzy soba i tlukace sie miotlami czy jakos tak. Z wrododznej delikatnosci nie wnikalam glebiej Razz A to tymczasem

Co do pytania Tess - wydaje mi sie, ze Joanna Rowling po prostu nie umiala napisac inaczej. Nie umiala napisac sprawiedliwie i pochwalic wszystkie domy po równo w ksiazce i kazdemu domowi dac porzadne komnaty i niebanalnych bohaterów oraz wspanialych wykladowców.
Tiara moze sobie miala byc teoretycznie sprawiedliwa, ale sama Rowling nie jest Razz
Teraz sie moze zloscic, bo zalozenia miala inne, ale czytelnicy widza tylko wynik, czyli jak jej wyszlo.
Ale czego chciec, Rowling nie jest noblistka, nie pretenduje do PEN-clubu (chyba?) ani zadnego Pulitzera. Jest po prostu radosna amatorka, kiedy byla bezrobotna i w depresji to jako ostatnia deske ratunku napisala popularna ksiazke dla mlodziezy i udalo jej sie, wyszlo jej jako tako znosnie. W szczególach jak piszesz Tess na pewno moglo wyjsc lepiej, ale i tak HP lepszy chyba niz Zmierzch, co? Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Pią 15:24, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Pią 15:25, 14 Maj 2010    Temat postu:

Przeczytałam wszystko, ale nie chce mi się odnosić do poszczególnych fragmentów. Tak więc pokrótce, o całości - jak dla mnie to właśnie przy analizowaniu domów i bohaterów wychodzi pisarska nieporadność (prawdopodobnie nie jest to najlepsze określenie dla tego, o czym myślę, ale niech będzie...) Rowling. Od początku podziwiałam jej pomysły, ale jednocześnie widziałam, że sporo z nich jest niedopracowanych (albo nie do końca przemyślanych). Np. nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu, skoro istnieje coś takiego jak zmieniacz czasu (w dodatku wcale nie jest trudno dostępny, bo nawet trzynastoletnia Hermiona dostaje go tylko po to, by móc chodzić na zajęcia), to czemu nie cofnąć czasu tak, żeby powstrzymać Voldemorta? Czemu w tego typu sytuacjach takiej rzeczy nie wykorzystać?
Wracając do głównego wątku: myślę, że w bohaterach, domach itp. wyraźny podział na "czarne" i "białe" istnieje ze względu na odbiorców (albo na odwrót). Harry Potter jest po prostu dla dzieci, na tyle ciekawy, że nie tylko, ale jednak głównie dla dzieci Wink

I też zawsze brakowało mi doprecyzowania Puchonów, o! Zawsze byli tylko takim dopełniaczem, żeby domy były cztery, a wszystko fajnie wyglądało.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Insomnia dnia Pią 15:28, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:26, 14 Maj 2010    Temat postu:

Tak, a ta cholera Dumbledore zachowuje się jak idiota, nie pedagog.
Pamiętacie koniec I części? Mając 11 lat cieszyłam się, że zagrano Ślizgonom na nosie, dziś uważam to za szczyt chamstwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:08, 14 Maj 2010    Temat postu:

Jasne, że lepszy niż Zmierzch, ja Pottera uwielbiam! Very Happy Zupełnie serio. O, prosze, dowody: [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] Wink

Co do końca pierwszej części - miły dla Ślizgonów nie był, ale warto pamiętać, że tamci mieli Puchar przez sześć albo siedem lat z rzędu i niejednokrotnie zdarzało się, że coś im się "upiekło" - Draco stracił 20 punktów za to, za co Harry stracił 50. Zresztą naprawdę trójka dzieciaków dokonała czegoś niezwykłego, odznaczenie ich za to było słuszne. I nie da się ukryć, że świętowało 3/4 uczniów, a 1/4, o mocno rozdmuchanym ego, była zła - więc jako pedagog zadziałał na korzyść słabych i licznych.

A zmieniacz czasu - cóż, nie uważam go za najlepszy pomysł... Wink Ale umiem sobie wyjaśnić, dlaczego nie zapobiegano rodzenia się Voldemorta. Kiedy już wiedziano, jak jest zły, minęło wiele lat od czasów, kiedy można było go powstrzymać. Uśmiercenie go zmieniłoby całą rzeczywistość, postępowanie wszystkich wokół.

Jestem bliska teorii, że gdyby Hitler zginął, to ktoś inny doprowadziłby do podobnych zdarzeń, ponieważ Niemcy były w takiej a nie innej sytuacji i panowały tam takie a nie inne nastroje. Mimo wszystko nie był jedynym człowiekiem o predyspozycjach wodza (czego może dowodzić choćby to, że Mussolini i Lenin zachowywali się podobnie).

Pewnie gdyby uśmiercono młodego Voldemorta, to ktoś inny wpadłby na to, co on. Co prawda nie byłby dziedzicem Slytherina, ale mógłby być równie zły. Też mógłby stworzyć horkruksy etc. - nie miałby tylko bazyliszka... Wink

Taki Lucjusz Malfoy - czystej krwi, o rasistowskich poglądach. Niemal idealny kandydat. Gdyby nie było Voldemorta, może on wypełniłby tę lukę? Może Bellatriks?

Co więcej, gdy już została wypowiedziana przepowiednia, mogli się bać, że próba powstrzymania Voldemorta się nie powiedzie, ale przeszłość ulegnie zmianie i np. nie urodzi się wybraniec.

Rowling chyba sama uznała, że zmieniacze czasu były złym pomysłem, bo w końcu wszystkie zostały potłuczone... Wink

No i nie chodzi mi tylko o podział na czarne - białe, Gryffindor - Slytherin, tylko przede wszystkim o dwa pozostałe. Dlaczego Puchonom nie dała jakiejś konkretnej cechy - choćby poczucia humoru? Czegoś, co wyciągałoby ich z cienia? Dlaczego ich pokój wspólny nie mieścił się obok jakiegoś istotniejszego niż kuchnia miejsca albo czemu nie postawiono przed nim pomnika jakiegoś ważnego absolwenta? I byłoby wejście obok posągu Milladory Wrażliwej, która wynalazła lek taki a taki...
Dlaczego Krukoni nie wygrywali Pucharu Domów (lata panowania Slytherinu, ale potem lata Gryffindoru, w dodatku McGonagall mówiła, że jeszcze nigdy Gryffindor nie utracił Pucharu na tak długo, nim odebrali go Ślizgoni - czyli wszystko wskazuje na to, że wcześniej było tak samo; złoci albo srebrni).
Dlaczego choćby Puchoni nie mieli barwy brązowo-bursztynowej a Krukoni niebiesko-jakiejśtam? To tylko dwa kolory, co szkodziło Rowling je dodać? Albo na odwrót, zostawić tamtym w kolorach domów tylko czerwień i zieleń, a nie wciskać metale jak do pokoju Mary Sue?

Rozdrażniło mnie, że Rowling, zamiast wspomnieć konkretniej o jakichś absolwentach (chyba Tonks się pojawiła wyłącznie), udzielała wywiadów. Wprowadzić związki między domami (Ron mógł być nie z Lavender, a np. koleżanką Padmy, którą zobaczył kiedyśtam). Wspomnieć, że poprzednik Dumbledore'a był z Ravenclawu.

Co prawda z tego powodu wprowadziła postać Cedrika, ale to tylko zwiększyło kontrast wszystkimi wzmiankami o tym, że miał cechy w swoim domu rzadkie. Doprawdy, gloryfikacja Puchonów... Wink Mogła opisać ich pokój wspólny, np. przy okazji przygotowań do bitwy. Dużo mogła... Wink Cedrik mógł złapać znicza zanim Harry zleciał z miotły - mógł po prostu wygrać. Żeby nie zmieniać fabuły, Harry mógł zlecieć sekundy potem, schodząc do lądowania. Czy musiał być aż tak złotym chłopcem, że jeśli jakimś cudem przegrał mecz, to z powodu kontuzji? To po co pianie, że Cho i Cedrik byli dobrymi graczami? Nie wystarczyło, że robił na miotle durnia z Malfoya?

O, właśnie skojarzyłam, że postać Luny całkiem tu pomogła. Jakby się pojawiało, choćby epizodycznie, więcej postaci takich jak Luna, Cho czy Cedrik, ta przepaść nie rzucałaby się w oczy aż tak.

Jeśli już główni bohaterowie MUSIELI być z Gryffindoru, to mogli mieć choć ciekawsze tło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Pią 16:24, 14 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Co więcej, gdy już została wypowiedziana przepowiednia, mogli się bać, że próba powstrzymania Voldemorta się nie powiedzie, ale przeszłość ulegnie zmianie i np. nie urodzi się wybraniec.

Rowling chyba sama uznała, że zmieniacze czasu były złym pomysłem, bo w końcu wszystkie zostały potłuczone... Wink


Rozumiem, ale dlaczego nie powstrzymali Voldemorta, kiedy toczyła się już wojna. Mając pod ręką takie cudeńko można byłoby cofać i modyfikować wszystkie złe zdarzenia. Albo odwrotnie. Czemu Voldemort nie wpadł na to, by posługiwać się takim czymś, by cofnąć czas i nigdy nie dopuścić do utracenia potęgi? Przecież jeden malutki zmieniacz czasu jest, jakby nie patrzeć, silniejszy, przydatniejszy niż sama Czarna Różdżka (tak jej tam było? Nie czytałam tej części po polsku).

I to "wytłuczenie wszystkich" jest naprawdę irytujące. Potwornie infantylne. Nie wiem, może trzeba było wymyślić, że zmieniacze czasu w określonych okolicznościach tracą swoją moc lub są uzależnione od czegoś, czym można je wszystkie wyłączyć. Nie wiem, ale na pewno wszystko wydaje mi się być lepsze od ich (w dodatku chyba przypadkowego) wytłuczenia. Poza tym nie uwierzę, że nikt sobie takiego zmieniacza gdzieś nie zachomikował, albo że nie dałoby się zrobić nowych, zwłaszcza jeśli komuś naprawdę by na tym zależało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:34, 14 Maj 2010    Temat postu:

tess napisał:
Jasne, że lepszy niż Zmierzch, ja Pottera uwielbiam! Very Happy Zupełnie serio. O, prosze, dowody: [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] Wink

Co do końca pierwszej części - miły dla Ślizgonów nie był, ale warto pamiętać, że tamci mieli Puchar przez sześć albo siedem lat z rzędu i niejednokrotnie zdarzało się, że coś im się "upiekło" - Draco stracił 20 punktów za to, za co Harry stracił 50. Zresztą naprawdę trójka dzieciaków dokonała czegoś niezwykłego, odznaczenie ich za to było słuszne. I nie da się ukryć, że świętowało 3/4 uczniów, a 1/4, o mocno rozdmuchanym ego, była zła - więc jako pedagog zadziałał na korzyść słabych i licznych.

Jasne. Tyle, ze wychodzi na to, że specjalnie tamtych upokorzył, odebrał nagrodę w sumie już przyznaną. Tak postępuje dobry i szanowany nauczyciel?

Jak już wspomniano- Rowling nie do końca wszystko przemyślała, dużo rzeczy wyszło w praniu, część ewidentnie była dorobiona w trakcie. Niestety HP zabiła koncepcja "dorastania z czytelnikiem". Miałam tą wygodę, że sprawdziłam to na własnej skórze. Do 4 tomu czytałam z wypiekami na twarzy, 5 trochę mniej, 6 streściła mi siostra, 7 zerknęłam na końcówkę. To była fajna przygodowa baśń, ale gdy zaczęto ja na siłę udziwniać i "uroraślać" wszystko poszło nie tak.


A co do zmieniaczy- czy one nie były ograniczone w zasięgu?
Poza tym scena nad jeziorem, kiedy Harry ratuje siebie samego może wskazywać na teorię wg, której wszystko już się wydarzyło i jest swoją konsekwencją- pojawienie się podróżnika w czasie jest już uwzględnione w teraźniejszości.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Pią 16:43, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Pią 16:53, 14 Maj 2010    Temat postu:

Eire napisał:
Poza tym scena nad jeziorem, kiedy Harry ratuje siebie samego może wskazywać na teorię wg, której wszystko już się wydarzyło i jest swoją konsekwencją- pojawienie się podróżnika w czasie jest już uwzględnione w teraźniejszości.

Tak, ale to niczego nie wyklucza Razz Było tak a nie inaczej, bo czasu nie zmieniono, gdyby jednak do zmiany doszło, uległa by jej także dana teraźniejszość Cool. A wtedy po prostu padłaby cała historia. Wniosek z tego taki, że cała saga nie może mieć miejsca, jeśli wprowadzi się do niej trochę chłodnej logiki Twisted Evil Twisted Evil Twisted Evil

Nieeeeeee... Lubimy Pottera, lubimy ^_^
Po prostu "z czasem nie można igrać", jak sama Rowling napisała i niestety sama tej rady nie posłuchała, wprowadzając do opowieści taki sprytny wynalazek, który potrafi niejedno zagmatwać i przyczynić się do powstania gigantycznej niekonsekwencji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Pią 16:55, 14 Maj 2010    Temat postu:

Tess, coś w tym jest. nie mam czasu, żeby teraz sadzić sążniste epistoły, ale pamiętam swoje wrażenia podczas lektury - że nigdy, przenigdy nie chciałabym wylądować w Hufflepuffie, bo czułabym się parszywie nijako i zepchnięta na krańcowy plan w porównaniu do tych wszystkich demonicznych Ślizgonów, zajebiaszczo rycerskich Gryfonów i nawet dzięciołów z Ravenclaw, którzy zawsze kojarzyli mi się z Tremere z rypygu WoD.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 17:51, 14 Maj 2010    Temat postu:

To wszystko brzmi tak intrygujaco, ze jeszcze troche, a sie przemoge i tego HP w koncu przeczytam - ale jak wskazujecie tu wady to moze lepiej nie? Dla dzieci dorastajacych no i takie nieco niedorobione to wszystko.. Smile

Cytat:
No i nie chodzi mi tylko o podział na czarne - białe, Gryffindor - Slytherin, tylko przede wszystkim o dwa pozostałe. Dlaczego Puchonom nie dała jakiejś konkretnej cechy - choćby poczucia humoru? (...)
Dlaczego choćby Puchoni nie mieli barwy brązowo-bursztynowej a Krukoni niebiesko-jakiejśtam? To tylko dwa kolory, co szkodziło Rowling je dodać? Albo na odwrót, zostawić tamtym w kolorach domów tylko czerwień i zieleń, a nie wciskać metale jak do pokoju Mary Sue?


No widac troche sie zamarysójczyla Rowling, a o reszcie zapomniala. Ilosc czterech frakcji ja przerosla i pisala tylko dualnie, a reszty nie zdazyla. Podziwiam i tak, ze wymyslila i opisala 7 tomów wartkiej fabuly z przygodami i dzieci przez to zaczely czytac Smile

Cytat:
Rozdrażniło mnie, że Rowling, zamiast wspomnieć konkretniej o jakichś absolwentach (chyba Tonks się pojawiła wyłącznie), udzielała wywiadów


Czy tych wywiadów udzielala juz po zdobyciu slawy pierwsza ksiazka? Moze wszechpozerajaca maszyna marketingu juz sie rozkrecala i cos takiego jak spójnosc opowiesci oraz dodatkowe detale niz te najwyrazniejsze postacie juz nie byly takie wazne..

P.S. bardzo podoba mi sie polskie tlumaczenie tych 4 nazw! Zgrabne i podobne Smile Puchoni, Slizgoni, Krukoni, Gryfoni Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Pią 19:47, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 18:06, 14 Maj 2010    Temat postu:

Btw. kojarzy mi sie cos z Tarotem - te 4 domy maja symbolike troche jak 4 mniejsze arkana, z których powstaly potem nasze karty. Bulawy, miecze, monety i puchary?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Pią 18:10, 14 Maj 2010    Temat postu:

E nie, to chyba przypadek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:51, 14 Maj 2010    Temat postu:

Jeśli mnie promotor nie pogoni, będę pisała licencjat o tłumaczeniu nazw własnych w Potterze na języki słowiańskie... Wink Szczerze mówiąc - polska wersja nie jest moim faworytem, ma zbyt wiele niekonsekwencji... Wink

***

Zmieniacze czasu:
Cóż - opcja wytłuczenia nie była zbyt zgrabna, ale za to dzięki niej wiadomo, dlaczego Voldemort nie wykorzystał ich do odzyskania potęgi - przestały istnieć. A skoro życie zgłębił na zdobywaniu nieśmiertelności, to zmieniacza nie mógł sam skonstruować - to także bardzo zaawansowana magia, ale w innym kierunku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:17, 14 Maj 2010    Temat postu:

Gdzieś czytałam, a propos zmieniaczy czasu właśnie takie wyliczenia. Jeśli jeden obrót dawał pół godziny, to żeby trafić z powrotem do dnia śmierci rodziców Harrego, trzeba by wykonać jakieś miliony obróceń. Prędzej dostaniesz kociokwiku, niż się tyle naobracasz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 21:22, 14 Maj 2010    Temat postu:

Mirveka napisał:
Gdzieś czytałam, a propos zmieniaczy czasu właśnie takie wyliczenia. Jeśli jeden obrót dawał pół godziny, to żeby trafić z powrotem do dnia śmierci rodziców Harrego, trzeba by wykonać jakieś miliony obróceń. Prędzej dostaniesz kociokwiku, niż się tyle naobracasz.


Moze mialy zyroskopy Twisted Evil Twisted Evil Twisted Evil to moze osiagnac jakies 26.000 obrotów na minute, kiedy baczek pedzi najszybciej. Jeden milion obrotów zabieralby wtedy jakies ~38 minut Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Pią 21:23, 14 Maj 2010    Temat postu:

Ale czemu zaczynać tak późno? Cofnąć pół godziny po wypadku. Zakładając, że zmieniacze czasu wtedy były. Bo chyba czas ich powstania nie został sprecyzowany, prawda?

Zresztą, co miałam na ten temat powiedzieć, już powiedziałam Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zielona Żaba
Pokaźna Wimperga



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 390
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nierajskiego ogrodu...

PostWysłany: Pią 22:29, 14 Maj 2010    Temat postu:

Harry Potter i Zakon Feniksa, rzuciło mi się to w oczy już jak czytałam pierwszy raz:

Slytherin przyjmuje takich,
Co mają czystą krew,
Co mają więcej sprytu,
Od uczniów domów trzech.
Ravenclaw bystrych ceni,
Gryffindor dzielnych chce,
A Hufflepuff resztę uczy,
Wszystkiego, co sama wie.


Mamy więc ewidentny podział na czystych, bystrych, odważnych i resztę Smile

Natomiast Czara Ognia, tu wypadło trochę lepiej:

Gryffindor prawość wysławia,
Odwagę ceni i uczciwość,
Ravenclaw do sprytu namawia,
Za pierwszą z cnót uznaje bystrość.
Hufflepuff ma w pogardzie leni
I nagradza tylko pracowitych.
A przebiegły jak wąż Slytherin
Wspiera żądnych władzy i ambitnych.


Ale nawet Tiara przydziału czasem cechy miesza, co widać na przykładzie sprytu Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Zielona Żaba dnia Pią 22:31, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:01, 14 Maj 2010    Temat postu:

W zasadzie, czy Tiara miesza, to byśmy musieli w oryginale posprawdzać... Wink Bo nie wiemy, czy pomieszała Rowling, czy Polkowski. On nawet czoło w kształcie błyskawicy zaliczył... Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 23:05, 14 Maj 2010    Temat postu:

tess napisał:
On nawet czoło w kształcie błyskawicy zaliczył... Wink


O, prosze o wiecej takich kwiatków!

Btw. czym sie rózni spryt i bystrosc Kruczonów od sprytu i przebieglosci Slizgonów?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Pią 23:06, 14 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17307
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:08, 14 Maj 2010    Temat postu:

Bo Krukoni są sprytni i bystrzy w sensie naukowym, li i jedynie, a Ślizgoni to takie małe spryciule, co nie zawahają się przed niezbyt czystymi zagraniami oraz uświęcaniem środków za pomocą celu, o.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
An-Nah
Kolega Krasula



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 433
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mHroczne miasto Kraków

PostWysłany: Pią 23:13, 14 Maj 2010    Temat postu:

To ja tylko, egoistycznie, wrzucę cytat z nienapisanego fica - czyli spojrzenie na domy w krzywym zwierciadle...

"Gryfoński monopol na prawdę, ślizgońska złośliwość i krukońska egzaltacja – Klara miała je wszystkie. Do kompletu wad wszystkich domów brakowało jej jedynie puchońskiego konformizmu."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2117
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:42, 15 Maj 2010    Temat postu:

*klask, klask, klask* Tess, Twój post to po prostu esencja.

Bardzo sobie cenię świat przedstawiony w HP - szczerze mówiąc, to on najbardziej mnie pociągał. No wiecie, magia tak cudownie przeplatana z codziennością - szkoła z hokus-pokus, gadające obrazy, hipogryfy, latające klucze, te sprawy.

Ale zepchnięcie dwóch domów na tak daleki plan boli, bo każdy dobry, tak w przyszłości owocny uśmiercony wątek boli. Ech. To już Sklątki Tylnowybuchowe miały dłuższy czas antenowy.

Wychodzi na to, że właściwie istnieje tylko Gryffindor i Slytherin. To między nimi toczy się rywalizacja, tylko oni są właściwie brani pod uwagę w turniejach.
Jak dla mnie, straszna segregacja i szufladkowanie. Jak dostaniesz się do Gryffindoru, to ekstra! Jeżeli do Slytherinu - ajajajajać...

Cytat:
Dzieciaki trafiające do Slytherinu zostają naznaczone na starcie

To prawie mafia. Zamknięta elita, klub jakowyś, którego członków nikt nie lubi. Przypominają margines szkolny, który okrada przedszkolaków z kasy na obiad, pali papierosy za szkołą, chodzi na czarno i jest zmorą rodziców porządnych uczniów.
Dobry Ślizgon... wyobrażam sobie, jaki by miał tam przechlap. Powiedzmy, że jeden się tam taki znajdzie, co to nie jest rasistą, traktuje wszystkich równo i w ogóle Love&Peace, a do tego domu dostał się, bo jest niezłym spryciulą. Pogarda kolegów, głupie kawały, dręczenie, nastroje panujące w dormitorium, nieufność innych uczniów z pozostałych domów... Powiedzmy, że nie odbije się to na jego psychice, cudem przepełźnie przez szkołę dzięki swojemu sprytowi. W społeczeństwie czarodziei jest wyrzutkiem - byli Ślizgoni go nie chcą, a cała reszta na wszelki trzyma się z daleka ("Slytherin, czarna magia, coś musi być na rzeczy... Wydaje się w porządku, ale z nimi nigdy nic nie wiadomo.").
Hej, to by była dopiero świetna postać, z takim iście greckim Fatum!

Cytat:
A o Hufflepuffie dowiadujemy się tylko, że pokój wspólny mieścił się "gdzieś obok kuchni". Nie za posągiem Merlina, nie w skrzydle takim i takim, nie mówiąc już o wieży... Gdzieś. Obok kuchni.

D: Biedny Hufflepuff!
Jak dla mnie, to Ravenclaw to mógł by mieć dormitorium obok biblioteki. Daleko by nie musieli biegać, i pasowało by to do ich stylu. Skoro im fajnego koloru poskąpili...

Cytat:
Gryffindor to odwaga, chwała, męstwo. Slytherin to lochy, spryt, fortele. Audiotele, kto ma być dobry, a kto zły?

Szkoda, pomysł był fajny. Można było ukazać dwie strony bycia dobrym - walka ze złem z pomocą brawurowej wręcz odwagi i cichy spryt. Dwa bieguny, ale służące tej samej sprawie. Schade. Wiem, że dzieci tak nie widzą, ale książka miała rosnąć z czytelnikiem.

Cytat:
Ravenclaw - Filus Flitwick, potężny czarodziej, ale śmieszny i niski.

Eee tam, ja ze wszystkich profesorów darzyłam największą sympatią jego Very Happy Kojarzy mi się z profesorem o ogromnej wiedzy i z pewnym odcięciem od świata, do którego można przyjść na herbatę i pogadać, nieograniczony czas dla uczniów, zachwycony, kiedy ktoś okazuje zainteresowanie jego przedmiotem. Taki idealny dla Krukonów. Szkoda, że go tak mało D:

Cytat:
Jakieś takie roślinki. Nawet, jeśli potem dowiemy się, że potężne - to zawsze rośliny. Co budzi większt podziw na starcie? Zamiana profesor w kota czy może cieplarnia i roślinki?

No zamiana w kota, zamiana w kota. Co nie zmienia faktu, że rośliny na dłuższą metę są bardziej przydatne - medycyna, odtrutki, eliksiry (bez ziół ni rusz! Wodę sobie możesz na kluski najwyżej zagotować). Jeżeli miałabym jakoś odnieść roślinki do Puchonów, to raczej w cichości i niedostrzegalności - jeżeli nie znasz się na botanice, dla ciebie będzie to zwykłe zielsko.

Cytat:

Huffelpuff wychowuje ludzi uczciwych i godnych zaufania. W moim wyobrażeniu uczniowie w nim są najbardziej zżyci ze sobą i koleżeńscy. Pomagają sobie na wzajem. Tam ważne jest działanie grupowe, a nie wzajemne zawody między uczniami kto lepszy/sprytniejszy. I myślę, że opiekunka też dobrze odzwierciedla to co w Huffelpuffie najważniejsze. Zielarstwo wydaje sie dość niepozorną dziedziną, ale jest ważne. Bez niego nie byłoby wielu składników do mikstur, ziół leczących. Nie jest to zbyt widowiskowa dziedzina, ale za to dość istotna i niedoceniana. W dodatku nie trzeba być czarodziejem o wielkiej mocy, żeby sobie w niej poradzić. Trzeba być tylko cierpliwym i sumiennym.

Ładne toto. Tyle, że właściwie nie mamy pojęcia, jakich ludzi Huffelpuff wychowuje, bo nam tak informacji poskąpiono, że można tylko się domyślać. Mnie Puchoni stają przed oczami jako banda trzęsących się zajączków składających się z najsłabszych ogniw, które muszą się trzymać razem, żeby ich inne domy nie zgniotły. A pani Sprout faktycznie jest super, kojarzy mi się z moją Chemiczką. O zielarstwie Mirveka powiedziała najistotniejsze.

Cytat:
Dla mnie komnaty wyglądał poważnie i niektórym mógłby się nawet wydawać "cool". Czaszki i węże, który jedenastoletni chłopak będzie na to narzekał? Jedyny mankament to chyba brak dziennego światła. No ale przecież są zajęcia w klasach i błonie po lekcjach.

Ale jak to musi wpływać na psychikę. O_o Jest taki etap w życiu trzynastolatka, że najchętniej spałby w trumnie, okna pomalował na czarno i zrobił sobie na ramieniu tatuaż z krwawiącą czaszką pożerającą puchatego kotka (dobrze, że tylko hennę mają do dyspozycji). Po jakimś czasie to przechodzi. Ślizgoni nie mają takiego luksusu, mieszkają w takim otoczeniu i basta. Zresztą, który normalny człowiek woli mieszkać w lochach, niż w apartamencie pełnym poduch?
Poza tym, w lochach jest zimno. Gdyby nie magia, ładnie by tam w zimie wyglądali.
Tess ma rację, nikt z dormitorium nie musi uciekać na odpoczynek. Zresztą, uczniowie spędzają tam mnóstwo czasu - gry i zabawy towarzyskie, odrabianie lekcji, nauka, zacieśnianie więzów i takie tam.

Cytat:
Pamiętacie koniec I części? Mając 11 lat cieszyłam się, że zagrano Ślizgonom na nosie, dziś uważam to za szczyt chamstwa.

Ja się tam dalej cieszę Very Happy Może nie było to specjalnie miłe, ale co tam. Sprawiedliwości w odczuciu czytelnika stało się zadość, za te wszystkie odjęte przez Snape punkty.

Cytat:
Jasne. Tyle, ze wychodzi na to, że specjalnie tamtych upokorzył, odebrał nagrodę w sumie już przyznaną. Tak postępuje dobry i szanowany nauczyciel?

Eee, no nie. Zwalmy to na starą, dobrą Schadefreude.
Mnie bardziej zastanawia, dlaczego niby Gryffindor ma większe szanse w starciu o Puchar Domu. Jak dla mnie, na pierwszej pozycji powinien być Ravenclav, który osiągnięcia sportowe z pewnością nadrabia przez naukę. Bo przecież punkty głównie zdobywa się na lekcjach.

Cytat:
Niestety HP zabiła koncepcja "dorastania z czytelnikiem". Miałam tą wygodę, że sprawdziłam to na własnej skórze. Do 4 tomu czytałam z wypiekami na twarzy, 5 trochę mniej, 6 streściła mi siostra, 7 zerknęłam na końcówkę. To była fajna przygodowa baśń, ale gdy zaczęto ja na siłę udziwniać i "uroraślać" wszystko poszło nie tak.

Zgadzam się w 100%. HP zaczęłam czytać, jak wyszła trzecia część. Pierwsza, druga i trzecia była świetna, czwarta, no całkiem (bardzo mi się podobał początek), w piątej Potter doprowadzał mnie do białej gorączki, chociaż dalej nieźle się czytało z uwagi na kilka dobrych wątków, szóstą ledwo liznęłam, a siódmej przeczytałam tylko zakończenie.
Koncepcja "urosnę z czytelnikiem!" nie pykła.

Cytat:

Dlaczego Puchonom nie dała jakiejś konkretnej cechy - choćby poczucia humoru?

O, to by było niezłe. I można by było tam wsadzić bliźniaków.
...Chociaż, nie wiem, jakby to na dłuższą metę pociągnąć. Śmiech to najsilniejsza magia, no ale...
Z drugiej strony, mógłby to być świetny wątek humorystyczny. Ale raczej warsztat Rowling nie dałby rady.

Cytat:
Mamy więc ewidentny podział na czystych, bystrych, odważnych i resztę

Mam łzy w oczach. Puchoni zdegradowani do grosika reszty w sklepie.

Cytat:
Dlaczego Hermiona nie trafiła do Ravenclawu - Cthulhu raczy wiedzieć.

Zaiste, zagadka to wielka. Ona jest urodzona dla tego domu. Jedynym utrudnieniem do zaprzyjaźnienia się jest fakt, że nie mogła by Rona i Pottera dręczyć na początkowych lekcjach tak często.
Cytat:

"Gryfoński monopol na prawdę, ślizgońska złośliwość i krukońska egzaltacja – Klara miała je wszystkie. Do kompletu wad wszystkich domów brakowało jej jedynie puchońskiego konformizmu."

Dobre! Very Happy

Pozdrowienia i niech kisiel jeżynowy będzie z Wami ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Sob 18:53, 15 Maj 2010    Temat postu:

Ja wtrącę swoje trzy grosze co do mieszkania w lochach. Wyobrażacie sobie mieszkać w podziemiach wielkiego kamiennego zamku? Mnie już łamie w krzyżu na samą myśl o tak niesprzyjających warunkach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2117
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:05, 15 Maj 2010    Temat postu:

Pozwalam sobie przepisać opis dormitorium Ślizgonów z drugiej części, żeby nieporozumień nie było.

"W ścianie otworzyły się kamienne drzwi. (...) Salon Ślizgonów był długim, nisko sklepionym lochem o kamiennych ścianach. Z sufitu zwieszały się na łańcuchach zielonkawe lampy. Wewnątrz bogato zdobionego kominka płonął ogień, a w rzeźbionych krzesłach z poręczami siedziało kilku Ślizgonów."
Koniec opisu. Dużo tego nie ma. Nie ma też nic o dywanach, arrasach i temu podobnych.

Cytat:
a wtrącę swoje trzy grosze co do mieszkania w lochach. Wyobrażacie sobie mieszkać w podziemiach wielkiego kamiennego zamku? Mnie już łamie w krzyżu na samą myśl o tak niesprzyjających warunkach.

Ja zamarzam od samego czytania. Naprawdę mam nadzieję, że Ślizgoni mają tam centralne ogrzewanie, bo czekanie, aż kamienny kominek ogrzeje lochy naaaaapraaaaawdę długo schodzi.

Swoją drogą, jak to się stało, że Crabbe i Goyle dostali się do Slytherinu? Co jak co, ale oszałamiającym sprytem to się nie wykazują.

Aha, jeszcze mały cytat w kwestii postrzegania Ślizgonów przez inne domy. Ron i Harry po użyciu eliksiru wielosokowego próbują znaleźć dormitorium:
"-Przepraszam - powiedział Ron, podbiegając do niej - zapomnieliśmy, gdzie jest nasz wspólny pokój.
-Słucham? - odrzekła wyniośle. -Nasz wspólny pokój? Ja jestem z Ravenclawu."
(Że też Ron nie rozpoznał po szacie, z którego domu ona jest.)

Pozdrowienia i niech kisiel rodzynkowy będzie z Wami ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:34, 15 Maj 2010    Temat postu:

Cóż, Crabbe i Goyle do Slytherinu nadają się mniej więcej tak jak Percy do Gryffindoru, a Marietta do Ravenclawu. Fabularnie trzeba ich gdzieś upchnąć, więc lecą tam, ewentualnie Tiara cierpi na demencję starczą.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Sob 19:37, 15 Maj 2010    Temat postu:

Ja w ogóle uważam, że Tiara albo jest przekupna, albo coś jej się na starość kręci.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:38, 15 Maj 2010    Temat postu:

Autentycznie mam ochotę napisać fanfica, wykorzystującego domy lepiej niż Rowling... Wink Z Hermioną w Raveclawie, na przykład. I oczywiście z Puchonami.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Sob 19:41, 15 Maj 2010    Temat postu:

Napisz!

Moja siostra dawno temu coś takiego napisała - oczywiście dziewięciolatka nie napisała niczego porywającego, do dziś się z tego śmiejemy Very Happy ale główna bohaterka była Puchonką, podobnie jak jej przyjaciel (znaczy on nie był Puchonką, tylko Puchonem), a jego bliźniaczka była w Slytherinie i owszem, bywała "śliska", ale normalna. Szczegóły fabularne pominę litościwie Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:52, 15 Maj 2010    Temat postu:

Ja mam taki problem, że fici potterowskie rozgrzebałam dwa, oba padły po dwóch rozdziałach. Jeden wisi w necie, drugi mam na dysku, bo uznałam, że jak zdechnie tak szybko, to nie ma sensu sieci zaśmiecać. W jakimś dziale nawet założyłam temat o przekleństwie dwóch części... Wink Zła na siebie jestem, bo pomysły mam, tylko tak mi się pisać nie chce... To, co wisi na stronie, to alternatywna piąta część, która miała być parodią lekko erotyczną. Jakby ktoś był ciekaw: [link widoczny dla zalogowanych] Wink Plus jeszcze miniaturka: [link widoczny dla zalogowanych] (cóż, tu przynajmniej nie ma ryzyka, że nie skończę).

Za to mam cholerną nadzieję ruszyć wreszcie drugiego fica, bo bardzo dumna z pomysłu na fabułę i bohaterów jestem.

A teraz trzeci się będzie dopraszał, ech... Wink Za dużo pomysłów, za mało czasu i zbyt silna kontuzja nadgarstków... Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 20:06, 15 Maj 2010    Temat postu:

Kazik napisał:

Aha, jeszcze mały cytat w kwestii postrzegania Ślizgonów przez inne domy. Ron i Harry po użyciu eliksiru wielosokowego próbują znaleźć dormitorium:
"-Przepraszam - powiedział Ron, podbiegając do niej - zapomnieliśmy, gdzie jest nasz wspólny pokój.
-Słucham? - odrzekła wyniośle. -Nasz wspólny pokój? Ja jestem z Ravenclawu."
(Że też Ron nie rozpoznał po szacie, z którego domu ona jest.)

Khem, khem. Nie poznał po szacie, bo w wersji książkowej szkolne mundurki były wszystkie takie same - czarne. (Dlatego można je było kupić zanim się było przydzielonym do danego domu).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Sob 20:10, 15 Maj 2010    Temat postu:

Tess, przeczytałam wywiad i pierwszy rozdział i mogę tylko kwiczeć o wena dla ciebie! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2117
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:18, 15 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Khem, khem. Nie poznał po szacie, bo w wersji książkowej szkolne mundurki były wszystkie takie same - czarne.

Mea culpa! Cóż, wierzę Ci na słowo. Książki dawno temu czytałam (dobra, miałam drugą część dwie godziny temu, ale wiecie, o co chodzi), a wiedza z nich miesza mi się z filmami, grami i fanfickami.
(Serio nie można było po szatach poznać, kto z jakiego domu? Nie dostawali jakiś tarczy czy czegoś? Nawet u mnie w szkole mieszanej można poznać, kto z gimnazjum, a kto z liceum.)

Cytat:
Napisz!

I ja się dołączam do prośby!

Pozdrowienia i niech kisiel malinowy będzie z Wami ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:19, 15 Maj 2010    Temat postu:

Dzięki... Very Happy Ale ja wena mam, nieustającego Wink Krzycz o nadgarstki! Very Happy

Jeszcze co do szat i scenki z Ravenclawem / Slytherinem. Możliwe, że to "naszego domu" tyczyło nie tyle niechęci do Ślizgonów, a do Goyle'a i Crabbe'a konkretnie - nie byli raczej lubiani, nawet jak na Ślizgonów Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1883
Przeczytał: 149 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:08, 15 Maj 2010    Temat postu:

tess napisał:
Cóż, Crabbe i Goyle do Slytherinu nadają się mniej więcej tak jak Percy do Gryffindoru, a Marietta do Ravenclawu. Fabularnie trzeba ich gdzieś upchnąć, więc lecą tam, ewentualnie Tiara cierpi na demencję starczą.

Co do Crabbe'a i Goyle'a to się zgodzę, ale Marietta może była wybitnie inteligentna? Ludzie inteligentni nie zawsze są rozsądni, a już z pewnością nie muszą być sympatyczni i przyjemni.
Percy jest fajny! Jest bardzo lojalny, a w siódmej części wykazał się też odwagą, moim zdaniem nie ma żadnego problemu z nim w Gryffindorze.

Co do postrzegania domów przez Rowling... Taak, widać pewną faworyzację, ale nie aż taką, jaka się utrwaliła przez podejście niektórych autorów fanficków. Slytherin jest ZŁYYY, nie da się tego ukryć.
Co do Hufflepuffu - wydaje mi się, że po prostu jest to dom niedostrzegany. Znajomych stamtąd Harry ma mało, a co do kryteriów wyboru... Zawsze wyobrażałam sobie Helgę Hufflepuff jako kogoś w stylu niani Ogg: szeroką, rubaszną i głośną kobietę, która wszystko wie lepiej, ale jest życzliwa, pomocna i ma dobre serce. Nigdy mnie więc nie dziwiło, że chciałaby uczyć wszystkich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:18, 15 Maj 2010    Temat postu:

Kiedy pokazywano zachowanie Marietty po zdradzie, nie wydawała mi się specjalnie inteligentna. Nie mówię o sytuacji tuż po, tylko chwilę później.

A Percy lojalny? A jak się zachowywał względem własnej rodziny, kiedy Voldemort powrócił? Co do ostatniego tomu - Luna też nie raz wykazała się odwagą, a była w Ravenclawie. W dodatku średnio pasowała mi do domu, gdzie najważniejsza jest wiedza, Luba opierała się bardziej na wierze, była przeciwieństwem Hermiony. To czemu była w Ravenclawie? Bo Slytherin zbyt zły, a Hufflepuff zbyt nijaki?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1883
Przeczytał: 149 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:25, 15 Maj 2010    Temat postu:

Cóż, lojalny wobec tego, co wybrał sobie jako najwyższą wartość.
Nie pamiętam w ogóle Marietty po zdradzie, więc pewnie masz rację. Ach, muszę sobie HP odświeżyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:30, 15 Maj 2010    Temat postu:

Cóż, jeśli dla kogoś wyższą wartością jest szef, a nie rodzina, to moim zdaniem z lojalnością ma kłopoty... Wink Nagle uważa dawnych przyjaciół za szalonych, rodziców za zdrajców systemu... Nie, nie podobało mi się jego zachowanie. A uparte nieprzyjmowanie do wiadomości tego, że niebezpieczeństwo wróciło? Czym to jest, jeśli nie tchórzostwem? Z Weasleyów najbardziej do Gryffindoru pasowały bliźniaki, potem Ginny Wink Rona i Percy'ego przydzieliłabym gdzie indziej.

Zresztą potem szefa też zdradził, wracając do familii. Czyli niejako nie potrafił być całkowicie wierny żadnej ze stron.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 21:54, 15 Maj 2010    Temat postu:

Ej, racja! Konstrukcja bohaterów jest niekonsekwentna Very Happy Percy nie pasuje do Gryffindoru, fakt, Crabbe i Goyle poza czystością krwi też chyba nie mieli Slytherinowi nic do zaoferowania, ale najbardziej niepasującym przypadkiem jest właśnie Luna. Przepraszam, ale co na pierwszym miejscu jest u Luny? Nie żadna wiedza, tylko koleżeństwo! Przecież ona idealnie pasuje do Huffelpuffu. Wcześniej tego nie widziałam O.o

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 22:51, 15 Maj 2010    Temat postu:

Lady_Zgaga napisał:
tess napisał:
On nawet czoło w kształcie błyskawicy zaliczył... Wink


O, prosze o wiecej takich kwiatków!




Ja brałam udział w internetowym, Spike'owskim tłumaczeniu 5 i 6 części Harry'ego Pottera i tamte tomy znam na pamięć. I nigdy, przenigdy nie zapomnę kwiatuszka, jakim Polkowski zabłysną, opisując scenę przemowy Umbridge na początku roku.

Oryginał:
Cytat:
Ernie Macmillan was one of the few still staring at Professor Umbridge but he was glassy-eyed and Harry was sure he was only pretending to listen.


Znaczenie:
Cytat:

Ernie Macmillan był jednym z nielicznych wciąż wpatrzonych w profesor Umbridge, ale miał szklisty wzrok i zdaniem Harry'ego tylko udawał, że słucha.


Polkowski:
Cytat:
Ernie Macmillan był jednym z tych nielicznych, którzy wciąż wpatrywali się w profesor Umbridge, ale miał grube okulary i Harry był pewien, że Ernie tylko udaje, że słucha.


To jest błąd na poziomie początkującego. Na poziomie ucznia czwartej klasy podstawówki. I nie da się go wytłumaczyć przeoczeniem czy czymś tam. Kolega po prostu nie zrozumiał, o co chodzi.
Na tle tej wyrypy już naprawdę nie ma znaczenia, że całe zdanie jest średnio gramatyczne i niezbyt eleganckie, jesli chodzi o zasady języka polskiego. pies go trącał.

Do Polkowskiego żywię osobistą urazę za to, jak wrednie usiłował zdyskredytować internetowych tłumaczy, zarzucając im niefachowość i powołując się na przykłady niekompetencji, które w porównaniu z jego grubymi szkłami w ogóle nie istnieją. Dowcip polega na tym, że wprawdzie internetowe tłumaczenie robili amatorzy, ale za to solidnie i kilkukrotnie betowani, kontrolowani i redagowani. Tymczasem Polkowskiego redakcja najwyraźniej nie dotyczy, skoro puszcza takie kwiatki.

Straszny OT mi wyszedł, ale skoro już i tak, to jeszcze się czepnę skrajnej niekonsekwencji w tłumaczeniu nazw własnych i innych kwiatków. Na przykład dlaczego tłumaczy Fudge'a na Knota, a panią Hooch czy Filcha zostawia bez zmian, tego nie rozumiem (chociaż on się niby tłumaczy, ale IMO to jest nadużycie). Albo dlaczego z "kneazle" robi ni w pięć ni w dziewięć "kuguchary"? Z tego nawet nie próbował się wytłumaczyć. Sprawdzaliśmy etymologicznie, "kneazle" kojarzy się z "to knead", czyli "zagniatać, wyrabiać" i ew. "dazzle " - "olśniewać, oślepiać". Już nie pamiętam, co tam poszło w tym internetowym tłumaczeniu, ja sobie roboczo ukułam gnieciółkę, co o tyle miało sens, że Hagrid w którejś chwili zapytany, czy w jaskiniach było ciasno, odpowiada, że nie było nawet miejsca "to swing a kneazle", co sugeruje związek między "kneazlem" i ściskiem, więc gnieciółka się komponuje. A jaki sens ma w tym kontekście "kręcenie kugucharem"?

Dobra, ulałam sobie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 22:59, 15 Maj 2010    Temat postu:

A żeby nie było, że ja tylko nie na temat - też mam wrażenie, że domy są nie tylko nierówno opisane, ale też niekonsekwentnie skonstruowane. Pod jeszcze jednym względem - na przykład, ewidentnie widać, że wszyscy w Slytherinie są złożeni z samych wad. To w imię czego utrzymuje się dom, w którym wszyscy są brzydcy (z wyjątkiem Malfoya i Zabiniego, nawet wszystkie dziewczyny konsekwentnie są opisywane jako brzydkie), głupi i wredni? I w quidditcha z ramienia Slytherinu tez grają sami goryle i kretyni.

I tez mnie okropnie wkurza, ze Dumbledore jest niby taki wspaniały, a wobec i Harry'ego, i Syriusza (każąc mu siedzieć na tyłku w domu i nic nie robić) zachowuje się albo jak ostatni bydlak, albo jak kompletny idiota. I te wyjaśnienia, jak to niby chciał Harry'ego chronić... To naprawdę musiałby być pozbawiony elementarnego zrozumienia ludzi. Doskonały pedagog zaiste. Mam wrażenie, ze tu pani Rowling robi to samo, co Musierowicz z Gabrysią i Brzechwa z panem Kleksem, czyli chce, żebyśmy uwierzyli na słowo w czyjąś cudowność, chociaż fakty świadczą przeciw temu. Więc ja się nawet osobiście nie dziwię za bardzo, ze w rozmaitych opkach Dumbledore jest przerabiany na wroga numer jeden. Taż on się sam o to prosi!

No i marysuizm Harry'ego bywa niestrawny. nawet jego problemy z niektórymi przedmiotami są opisywane na zasadzie "gdyby tylko się do nich przyłożył, byłby cudowny, ale on przecież zbawiał świat".

Ale są inne rzeczy, za które kocham ten cykl i wszystkie te wady razem nie sprawią, żebym przestała Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:10, 15 Maj 2010    Temat postu:

Oj nie, nie raz było, że Harry nie wiedział, dlaczego Hermiona coś rozumie... Razz

Za to u Harry'ego co innego rzucało mi się w oczy - że był cudowny, bo miał cudownych rodziców. Świetnie grał w quidditcha, bo ojciec był świetny. Rodzice byli wybitnymi czarodziejami, to Harry też był. A obok tego ciągłe podkreślanie, że nauka, nauka i jeszcze raz nauka. A Hermiona, mimo zdolności i nauki, tak naprawdę Harry'emu nie dorównała. Dlaczego? No bo nie miała super-hiper-rodziców, po których odziedziczyłaby zaj...ste geny.

Jakim cudem Harry, pierwszy raz siedząc na miotle, był lepszy od Malfoya, który ponoć latał naprawdę dobrze (ale w quidditchu już musiał być kiepski, bo przecież ten zły, co się do drużyny wkupił)? Może to dziwne, ale wydaje mi się, że podnosząc się pierwszy raz na latającej miotle, powinien zwrócić uwagę na wysokość, na którą się nigdy nie wzniósł, pomyśleć, że to naprawdę działa... a nie, że jest bajecznie proste i Malfoy wcale nie jest taki świetny.

Co do Polkowskiego - nie wiem, czy już tu o tym wspominałam, czy nie - słyszałam, że on nie zgadzał się na redakcję tekstów, coś na zasadzie "moje tłumaczenie jest wspaniałe i nic wam do tego". A że pierwszy tom sprzedał się tak, że część dzieciaków się w Polkowskim zakochała, nie mogli (nawet gdyby chcieli) już z niego zrezygnować. "Opowieści z Narnii" w jego przekładzie też zgrzytają okrutnie.

EDIT: Jeszcze co do Slytherinu - nie dość, że uczniowie mają same wady, to założyciel też Razz Wręcz nie wiadomo, za co Godryk lubił Salazara, skoro o nim wiemy tyle, że miał małpią twarz, był wężousty i stawiał ponad wszystko czystą krew.
Voldemort szczycił się z bycia dziedzicem Slytherina. Ale w jakiś sposób jego dziedzicem był każdy z uczniów tego domu. I co to za dziedzictwo? Niemal jak szkoła im. Adolfa Hitlera - nawet poglądy co do czystości krwi się zgadzają.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Sob 23:13, 15 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 23:42, 15 Maj 2010    Temat postu:

tess napisał:
Oj nie, nie raz było, że Harry nie wiedział, dlaczego Hermiona coś rozumie... Razz


Ale zważywszy, że Harry wypadał świetnie właściwie ze wszystkiego z wyjątkiem eliksirów (no ale przecież Snape sięna niego uwziął) i historii magii (no, ale przecież była beznadziejna) - z zaklęć świetnie, z transmutacji świetnie, z obrony w ogóle najlepiej... I co z tego, ze Rowling PISZE "Harry nie rozumiał". To za co miał te świetne stopnie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 23:45, 15 Maj 2010    Temat postu:

IMO Harry zaczął przejawiać marysuizm w 6 tomie, kiedy z góry wszystko odgadł (wiecie, to z Malfoyem knującym na boku itp.). Od razu rzuciło mi się to w oczy, bo cała historia tomu strasznie na tym ucierpiała. Aż się dziwiłam, co ja w ogóle za książkę czytam, czy to na pewno ten sam Harry, bo nagle zniknęła gdzieś ta nutka kryminału (zawsze była jakaś zagadka, która rozwiązywała się dopiero na końcu; tu niby jest tajemniczy wątek Księcia Półkrwi, ale skopany równo, właśnie przez Harry'ego, który z góry założył, że jest tak, jak sobie wymyślił i nie chciał tropić -.-), a tu nic. Tylko Harry wspaniały, bo okazuje się, że miał rację :/ Aha, i Ginny zrobiła się strasznie irytująca.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:46, 15 Maj 2010    Temat postu:

Oj, uzasadniała to fartem na egzaminach Razz
"Opisz jak wygląda wilkołak", "Opisz eliksir wielosokowy" - rzeczywiście na egzaminach miał to, co znał. Jasne, że niezbyt dobre wyjaśnienie, ale lepsze takie niż żadne. No i poza tym to, o czym już pisałam: "Harry, twoi rodzice byli świetnymi czarodziejami, ty też będziesz"; no i był Razz Rowling ewidentnie przekłada geny nad memy... szkoda, że nie np. w wypadku Neville'a. A Harry nawet różdżkę miał super-full-wypas Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:51, 15 Maj 2010    Temat postu:

Tak sobie pomyślałam, że te wątki bardziej pasowałyby do tematu o błędach... Wink

Ale jak już offtopujemy...
Mnie Potter zaczął męczyć w piątym tomie - z powodu motywów miłosnych. Akurat miałam wtedy mniej więcej tyle lat co bohaterowie (a może nawet równo 15) i strasznie mnie mierziło, jakie to sztuczne. Szósty tom przeczytałam i uznałam, że kiepski. Wiem, że po przeczytaniu uznałam, że tylko jeden motyw dobry - ale nie pamiętam, czy chodziło mi o Księcia, czy horkruksy (a może powiedziałam, że prócz tytułowego tylko jeden dobry...?) i długo do książki nie chciałam wracać. Siódma moim zdaniem była już lepsza.

Za to z perspektywy czasu piąta i szósta wydawały mi się już lepsze, za to siódma cienka jak barszcz. Noż kurde, całymi miesiącami nosić przy sobie medalion, który wyraźnie szkodzi, tylko żeby nosić? Mogli go wrzucić do torby, sam by nie odpełzł... Mogli go nie dawać Ronowi... Nie pamiętam już w tej chwili, czy chociaż próbowali go zniszczyć, czy od razu uznali, że nie dadzą rady, więc sobie nosili, ale tak czy inaczej wątek był naciągany.

Ot, na siłę wysłać ich gdzieś, żeby połazili sobie przez parę miesięcy, bo fabuła musi zająć cały rok.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Nie 10:48, 16 Maj 2010    Temat postu:

Ja pamiętam nieźle tomy od 1-4, chociaż czytałam dawno temu, piąty z racji tego, że mam go w domu, ale dwóch ostatnich ni chu-chu. Może pojedyncze wątki? Nie wiem, ale byłam mocno zawiedziona.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:12, 16 Maj 2010    Temat postu:

Doszukałam się na Wikipedii - ponoć Hufflepuff jest żółto-czarny, a Ravenclaw niebiesko-brązowy. Nawet jeśli tak jest faktycznie, to nadal nie ma tu szmaragdu i srebra oraz szkarłatu i złota... Wink

Ale z książki nic takiego nie pamiętam. Trybuny z jednej strony były złoto-czerwone, z drugiej żółte etc. Ktoś pamięta, żeby w kanonie padła informacja o tych kolorkach?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzepicha
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 4647
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka!

PostWysłany: Nie 11:23, 16 Maj 2010    Temat postu:

Żółto-czarny mi się kojarzył, ale nie wiem, czy z książki. A niebieski i brązowy się gryzą! Razz Poza tym tego brązowego nie pamiętam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin