Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dobrzy źli bohaterowie
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3488
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:33, 28 Lis 2011    Temat postu: Dobrzy źli bohaterowie

Dobre zbudowanie Tej złej postaci to niewątpliwie sztuka. Jak tu zrobić postać z jednej strony wiarygodną (nie Zułego Imperatora rodemz kiepskiej fantasy), a z drugiej strony nie wzbudzająca w widzach/czytelnikach współczucia lub sympatii? Gdzie się tu udało? A który autor zawiódł?

1)Fani źli
Akio z Uteny. Pan "wszystko co się rusza i nie ucieka", lekką rączką manipulujący każdym, kogo dopadnie w swoje macki. Moje uczucia względem niego falują- już nie wydaje mi się aż taki zły, na koniec robi się żałosny, ale tak jak żałosna jest osoba, która przez lata sprawowania władzy absolutnej nagle widzi środkowy palec najlepszego współpracownika.

2)Droosmeyler z Princess Tutu. JW- seks.

3)Freezer z Dragon Ball- wiele o nim pisałam, więc wypunktuję- za megalomanię, prowadzenie interesu i ukrytą paranoję.

4)Ozai z Avatar: Legenda Aanga. Po trupach do celu, chwytać się każdej okazji, usuwać niepotrzebnych, słabych, choćby własne dzieci.

5)Gryffith z Berserka. Dopiero teraz, bo mnie cholera trzepie jak o nim pomyślę. Bishouen doskonały. Wybawiciel Midlandu. Biały Jastrząb. Mesjasz. Charyzma Wcielona. Jak ja się dałam nabrać! Przecież z nim coś od początku było nie tak, a ja jak to cielę myślałam, że... sami przeczytajcie, zostaliście ostrzeżeni. Są tacy co go bronią, ale większość fandomu od lat rozgrzewa na gościa pogrzebacze. Nie sposób go lubić czy usprawiedliwić, ale nie oszukujmy się, każdy czyta dla niego.

A kogo nie lubię
Voldemorta. Wielki mi czarny mag, co boi się każdego nastolatka i ginie sami wiecie jak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16778
Przeczytał: 94 tematy

Pomógł: 90 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:35, 28 Lis 2011    Temat postu:

Chyba mamy podobny temat, choć nie pamiętam gdzie. Jakby co, przeniosę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3488
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:36, 28 Lis 2011    Temat postu:

Coś mi chodziło, ale nie mogłam znaleźć.
Edit: Było Dobry/zły i nasze sympatie, ale tam chodziło o moralność bohaterów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Pon 22:44, 28 Lis 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gally
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 22 Lis 2010
Posty: 453
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:38, 29 Lis 2011    Temat postu:

Huh...

Vicious z Cowboy Bebop ?
Dosyć charyzmatyczny, miał w sobie coś ,co pociiągało ludzi, a jednocześnie robił na ekranie i poza ekranem rzeczy, które sprawiają, że i w fanfiku trudno go wybielić w jakikolwiek sposób - jego motywacja jest w każdym momencie aż za jasna, a sumieniu chyba poderżnął gardło.

Pokusiłabym się też o wskazanie na postać Frolla z Dzwonnika z Notre Dame
Był zły w naprawdę piękny sposób, efekciarsko i budząco grozę, mimo że w zasadzie rozchodziło się o wdzięki panienki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 9:25, 30 Lis 2011    Temat postu:

Dziewczyny, przeniosłam dyskusję nt. Griffitha do właściwego tematu (Berserk), bo się dubluje bez sensu.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Śro 9:25, 30 Lis 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 19:16, 30 Lis 2011    Temat postu:

Dla mnie dobrze skonstruowany bohater negatywny to taki, który wzbudza niechęć. Poza tym może budzić także podziw, śmieszność czy cokolwiek innego, ale na pewno nie wywoływać myśli "O Boże, to on powinien być główną postacią!"

Dla mnie ciekawymi złymi byli:

Bellatrix Lestrange - ma w sobie coś, za co jednocześnie jej nienawidzę i ją podziwiam. Nie potrafię pałać sympatią do rasistki, ale nie można jej odmówić siły charakteru i ciekawej osobowości. Nawet jej obrzydliwy, niezrozumiały pociąg do Voldemorta wydawał się być fascynujący.

Sarevok z Baldur's Gate - aż do końca wzbudzał we mnie autentyczne przerażenie. Kiedy po raz pierwszy przechodziłam BG, podczas ostatecznej walki dosłownie panikowałam. Do tego ewidentnie był zły i niemoralny - SPOILER! zamordował swojego przyszywanego ojca, który opiekował się nim od dziecka, i wysłał na pewną śmierć swoją ukochaną.
Natomiast w dodatku do drugiej części gry zostaje wskrzeszony i mamy okazję poznać go bliżej. Okazuje się być uprzejmym, skromnym człowiekiem. Nie żadnym tam dupkiem pokroju Edwina, który aż krzyczy JESTEM ZŁY!
KONIEC SPOILERA

Jon Irenicus z Baldur's Gate II - koleś, który był tak pokurwiony, że nawet smutna przeszłość nie jest w stanie wzbudzić we mnie sympatii do jego skromnej osoby. Do tej pory jak o nim pomyślę, to w głowie rozbrzmiewa mi jego głos: "Aaach... Dziecię Bhaala się przebudziło. Czas na kolejne eksperymenty." Do tego torturował Imoen, w grze pojawiła się nawet sugestia, że ją zgwałcił. Po prostu rozwalenie go było dla mnie czystą przyjemnością. Za równie dobrą postać uważam jego siostrę, Bodhi.

Opiekunka Ardulace z Baldur's Gate II - SPOILER! Kobieta, która torturowała swoją córkę za to, że dziewczyna ośmieliła się zakochać. Zrobiła jej ciężkie pranie mózgu, tworząc iście narutowy, angstowy czarny charakter z trudnym dzieciństwem. Zginęła, zrobiona przez córeczkę w jajo, i dobrze jej tak.

Orochimaru z Naruto - Orochimaru nie był angstowy, nie był skrzywdzony, nie miał też szczególnie ciężkiego dzieciństwa (poza tym, że był sierotą, ale kto w tamtym uniwersum nią nie był?). On był po prostu eksperymentującym na ludziach pedofilem traktujących ludzi jak narzędzia (o które dbał, i to była jego jedyna dobra cecha poza ładną buzią i włosami).

Wszystkie drowie kobiety z Trylogii Mrocznego Elfa - po prostu kwintesencja podłości, jadowitości i okrucieństwa. Paskudna starucha Baenre, brutalna Briza, genialna w swej podłości Malice, złośliwa Maya, urocza jak laleczka Chucky SiNafay - wszystkie były tak złe, że aż nie da się ich nie lubić. Szczególnie w porównaniu z "elementem pozytywnym" - naiwnym jak pięciolatek, niemającym kontaktu z otaczającym go światem Drizztem i żałosną Vierną z pseudogłębokimi przemyśleniami, którzy zostali chyba zesłani przez samą Lolth jako kara za bliżej niezidentyfikowane grzechy, bo i mamusia, i tatuś byli całkiem sensownymi osobami i nie mam pojęcia, po kim ta dwójka odziedziczyła taki ogrom głupoty i emowatości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:02, 30 Lis 2011    Temat postu:

Oj tak, Sarevok jest wspaniały. Ten imidż, ten głos... W Tronie Baala był jedynym członkiem drużyny, którego miałam przy sobie cały czas - rozmowy z nim były jednymi z najciekawszych.

Skoro już przy Baldursach jesteśmy, to nie sposób nie wspomnieć o Viconii, która jest chyba moją ulubioną żeńską postacią w erpegów w ogóle. Obojętnie, czy zdecydujemy się ją "nawrócić" na lepszą drogę, czy pozostanie zła, wciąż jest postacią dopracowaną, pełnokrwistą, bezwzględną - i okrutną.

Opiekunki Ardulance nie kojarzę - możesz przypomnieć, gdzie się pojawiała?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 23:44, 30 Lis 2011    Temat postu:

Ardulace pojawiała się w mieście drowów. Matka Phaere, tej od Solaufeina. Daje Ci kłesta na przyniesienie kawałka flaka kuo-toa, mózgu ilithidów albo prastarej kuli.

Viconia natomiast mnie denerwowała niemożebnie. Skusiłam się na romans, bo był bardzo polecany, a w pierwszej części Wiki wzbudziła we mnie sympatię (w drugiej zresztą też z początku, dzięki niej mogłam zabijać rasistów) no i... Odniosłam nieodparte wrażenie, że to najbardziej nie-drowia drowka, jaką miałam nieszczęście poznać, wliczając w to wcześniej wymienioną Viernę. Podczas kilku jej odzywek myślałam, że puszczę pawia na monitor. Ja rozumiem, że drowka niebędąca dewiantką to nie drowka, ale jakim cudem kobieta wychowana i żyjąca w MATRIARCHALNYM SPOŁECZEŃSTWIE z lubością opowiada swojemu jalukowi o tym, jak była gwałcona i się prostytuowała? Tu już nawet nie chodzi o poczucie godności, bo o ile wiem 99% tych opowiastek było wyssane z palca - ale skąd jej przyszły do głowy takie wzory zachowania? Przecież u drowów ofiarami przemocy seksualnej i prostytutkami są mężczyźni, istoty wg. tamtejszej kultury niższe - Viconia musiałaby być niezłą masochistką, żeby stawiać się z nimi na równi...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefariel dnia Śro 23:46, 30 Lis 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Czw 11:18, 01 Gru 2011    Temat postu:

O, gry. To ja wystawiam Relmynę Verenim z Shivering Isles.
O ile w samym podstawowym Oblivionie nie było złych, którzy robili na mnie większe wrażenie i nawet Mankar Camoran wydawał mi się jakiś taki bezbarwny w swoim draństwie, Drżące Wyspy pełne są pokręconych popaprańców, a zadania takie, że czasami chce się to wszystko rzucić w diabły, uciec do Świątyni Władców Chmur i wypłakać Jauffre w rękaw. Zwykłam grywać dobrymi postaciami (do tego stopnia, że na okazję wątku Mrocznego Bractwa miałam założoną inną, bo nie chciałam paskudzić mojej wypieszczonej czarodziejce w życiorysie, a ciekawość mię żarła ;p). Tym bardziej mnie skręciło, kiedy przyszedł czas na pomoc Relmynie w odtworzeniu Strażnika Wrót.
Podziemia wypełnione torturowanymi, mordowanymi i wskrzeszanymi więźniami i ta upiorna, zadowolona z siebie baba, ze spokojem komentująca przebieg eksperymentów. Argh. Ogólnie mam awersję do klonów doktora Mengele, a Relmyna jest bardzo udanym klonem. Jak na drugoplanową postać wymiata. Jak na postać z Obliviona wymiata jeszcze bardziej, bo twórcy nie wiedzieć czemu uparli się na plejadę milusich i pusistych dunmerskich mieszczan i farmerów zamiast zróżnicowanego społeczeństwa rządzącego się nieco innymi prawami niż ludzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 11:58, 01 Gru 2011    Temat postu:

Skoro o grach, to oczywiście Ojciec Karras z Thief: The Metal Age. Geniusz obłąkany ideą mechanizacji wszystkiego, co się da zmechanizować oraz oczyszczenia Miasta z niedoskonałych istot ludzkich, które ośmielają się nie wielbić Budowniczego. Uwielbiałam słuchać jego wariackich przemówień.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:16, 01 Gru 2011    Temat postu:

Nefariel napisał:
Tu już nawet nie chodzi o poczucie godności, bo o ile wiem 99% tych opowiastek było wyssane z palca - ale skąd jej przyszły do głowy takie wzory zachowania? Przecież u drowów ofiarami przemocy seksualnej i prostytutkami są mężczyźni, istoty wg. tamtejszej kultury niższe - Viconia musiałaby być niezłą masochistką, żeby stawiać się z nimi na równi...

No właśnie o to chodzi - chciała odstraszyć od siebie (a może właśnie przetestować? Zobaczyć, czy po takim wyznaniu wciąż będzie nią zainteresowany?) faceta, więc wymyśliła sobie najbardziej uwłaczającą historię, jaka mogła jej przyjść do głowy.

Edytka: Przypomniała mi się jeszcze jedna ciekawa postać - Ignus z "Tormenta". Już pomijając to, że był całkowicie obłąkany - zakochany w ogniu piroman, będący kupą płonącego mięsa i kości, buchający płomieniem z ust przy każdym słowie - sposób, w jaki został opisany jego wygląd i zachowanie sprawiał, że miałam ciarki na plecach.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kalevatar dnia Czw 12:38, 01 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 19:16, 01 Gru 2011    Temat postu:

W wypadku Viconii chodzi o coś nieco innego - skąd w ogóle przyszło jej do głowy, że kobieta może zachowywać się w ten sposób? Poza tym moim zdaniem ta strategia wydawała się taka, uh, głupia. Drowka nie musi sprawdzać uczuć mężczyzny, bo w umysłach drowów uczucia są abstrakcją. Facet to zabawka do bzykania, i o ile manipulowanie drowim mężczyzną może być zabawne, o tyle naziemiec - który może w każdej chwili uciec - zdecydowanie się do tego nie nadaje. Odnosiłam też wrażenie, że jej opowiastki były - przynajmniej częściowo - spod znaku "popacz, jaka jestem bidna sirotka!".
Poza tym... Może masz rację, że chodziło jej o zrażenie do siebie postaci. W moim przypadku zraziła gracza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:58, 01 Gru 2011    Temat postu:

Nefariel - chyba nie bierzesz pod uwagę, że Viconia od jakiegoś czasu żyje na powierzchni i, jak stoi w opisie jej postaci, "Jej naturalne zdolności Drowa osłabły z czasem, co przyczyniło się do jej poczucia braku przynależności." Żeby się jakoś zaadaptować, poznaje sposoby zachowywania się naziemców. Poza tym to naprawdę proste - żeby postawić się w negatywnym świetle, wymyśla historię, która dla każdego drowa byłaby najbardziej upokarzająca. Viconia jest zgorzkniała i samotna, więc nie szuka uległego niewolnika do kopania z rana, tylko prawdziwego towarzysza, chociaż na chwilę (w końcu i tak przecież odchodzi).

"Odnosiłam też wrażenie, że jej opowiastki były - przynajmniej częściowo - spod znaku "popacz, jaka jestem bidna sirotka!".
No chyba nie, skoro na próby pocieszania jej reaguje agresją i kończy związek.

"W umysłach drowów uczucia są abstrakcją"?
Raczej tylko w teorii, skoro Phaere zdołała się zakochać.

Cóż, ja Viconię lubię, pewnie dlatego, że generalnie te kanoniczne drowki są tak bezwzględne i zwyrodniałe, że aż karykaturalne. Zupełnie jakby były zawoalowaną satyrą na matriarchat pod tytułem "baba u władzy zawsze skończy się katastrofą i kastrowaniem samców".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 21:34, 01 Gru 2011    Temat postu:

W sumie... Przeczytałam, pomyślałam i wiesz co? Zgodzę się, że Viconia jest dobrze skonstruowaną postacią, po prostu we mnie wzbudza niechęć. Wydaje się być taka... Strasznie słabowita psychicznie (fizycznie też, dlatego nie biorę jej do drużyny nawet grając kobietą). Jedyne, czym u mnie zaplusowała, to próba poderwania Aerie. (BTW, jak tak pomyślę, to BG jest jednym z nielicznym fandomów, gdzie można stworzyć ciekawsze yuri niż yaoi)

Co do typowych drowek - w Trylogii Mrocznego Elfa faktycznie były nieco przejaskrawione, ale w porównaniu z dobrym elementem (z wyjątkiem IMO chorego umysłowo Zaknafeina) ich zło wydawało się być rozkosznie normalne i naturalne. W BG natomiast typowo zła była tylko Opiekunka Despana, bo ani Viconia, ani biedna Phaere nijak się nie kwalifikowały.
Nie zauważyłam też, żeby ich społeczeństwa miały być satyrą. Wbrew pozorom, mężczyźni wcale nie byli tam kastrowani (chyba, że jakiś mięczak pokroju Rizzena postanowił zrobić karierę przez łóżko, ale takie jest życie). Przecież mogli zajmować wcale zaszczytne stanowiska jako magowie czy wojownicy. To dużo lepiej, niż kobiety w ortodoksyjnych społeczeństwach muzułmańskich.

BTW, kojarzy ktoś może Malavona z Icewind Dale, skoro już przy drowach jesteśmy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Czw 22:12, 01 Gru 2011    Temat postu:

(Btw, Viconia wyszła także jako companion do Obliviona, podobno bardzo udany fabularnie. Nie wiem, nie grałam, wolę Dairanatha, bo ładny ;p)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 23:50, 08 Sty 2012    Temat postu:

Wybaczcie odkopywanie starocia, ale po zagraniu w Dragon Age II po prostu muszę podzielić się swoimi przemyśleniami na temat pewnej złej postaci, którą jest...
SPOILER!
Siostra Petrycja. O ile twarda, bezwzględna Meredith wzbudzała we mnie szacunek, a udający ciapę Orsino - sympatię, o tyle Petrycję najchętniej utopiłabym w łyżce jakiegoś śmiesznego płynu. Podła, odrażająca, manipulująca rasistka, której na końcu nie możemy nawet zabić w ramach pocieszenia. I do tego ta irytująco, sztucznie ładna twarz... Ona chyba po prostu została stworzona po to, żeby gracz jej nienawidził.

Ogólnie w DA negatywne postacie były bardzo dobrze zrobione, IMO.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:52, 09 Sty 2012    Temat postu:

Nefariel napisał:
Ona chyba po prostu została stworzona po to, żeby gracz jej nienawidził.

Zgadzam się całkowicie. Podobnie jak Sebastian został pewnie zrobiony po to, by gracze mieli z niego polewkę. Wink

W zasadzie Petrycja to jedyna osoba - może poza absolutnie bierną arcykapłanką Jak_jej_tam, która była jej przełożoną - która budziła u mnie niczym niezmąconą niechęć. Z kolei jako antagonista bardzo fajnie był zrobiony Arishok - nie był zajadłym fanatykiem, miał bardzo rozsądne i logiczne argumenty i momentami miałam ochotę mu zaproponować, żeby wziął sobie to miasto w cholerę; niestety, gra nie przewidziała takiej opcji. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 1:41, 09 Sty 2012    Temat postu:

Ja arcykapłankę nawet lubiłam. Może dlatego, że idealnie trafiała w moje wyobrażenie o dobrej kapłance, spokojnej i łagodnej. Nie zmienia to jednak faktu, że w miejscu, gdzie kler ma ogromny wpływ na życie polityczne, nie sprawdzała się wcale.
Arishoka też lubię, ale przede wszystkim... Uch, może to dziwnie zabrzmi w stosunku do fikcyjnej postaci, ale bardzo, bardzo go szanuję. To chyba jedyny boss, którego nie wyzywałam podczas walki, chociaż mocarny był strasznie.
Za fajną przeciwniczkę uważam też Meredith - nie lubię jej, bo to podła suka, ale również odczuwam coś w rodzaju szacunku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pon 20:05, 16 Sty 2012    Temat postu:

Moja całkowicie prywatna "recepta" na dobrze skonstruowanego Złego brzmi tak: ma być realistyczny i pełnokrwisty, taki, że nawet jeśli się go w czambuł potępia, to jest się go w stanie zrozumieć. Czyli nie czyni zła tylko i wyłącznie dlatego, źe jest zły i już. Very Happy .
Do szału mnie doprowadza schemat "złoczyńcy z dobranocki" (chyba, że w dobranocce Wink ): Zły sprzymierza się z Gorszym, jest na tyle głupi/chciwy, że postępuje nie fair wobec swojego sojusznika, który w efekcie obraca się przeciwko niemu, co ratuje skórę Dobrego.
Dobrze skonstruowaną złą postacią jest dla mnie np. (przykład nie najwyższych lotów, ale powszechnie znany) Milady z Trzech muszkieterów : ma swoje racje, została bądź co bądź niesamowicie skrzywdzona przez życie, a "dobrzy" też nie postępują w porządku wobec niej, było nie było. Poza tym, wydaje mi się niegłupie ze strony Dumasa (czy jego ghostwriterów), że o jej przeszłości dowiadujemy się tylko i wyłącznie z ust postaci, delikatnie mówiąc, jej nieprzychylnych, co stwarza pole do interpretacji...


Ostatnio zmieniony przez Bumburus dnia Pon 20:07, 16 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1876
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:21, 16 Sty 2012    Temat postu:

Bumburus napisał:
a "dobrzy" też nie postępują w porządku wobec niej, było nie było.

Łagodnie mówiąc. Opis tego, co dobry Atos zrobił ze swoją ukochaną przecież żoną kazał mi, gdy byłam dziecięciem, mocno kwestionować osąd dorosłych, którzy mówili, jacy to szlachetni i bohaterscy byli muszkieterowie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3488
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:31, 16 Sty 2012    Temat postu:

A byli szlachetni? Banda wariatów, choć zdają się sympatyczni. Bogu dzięki czytałam bez komentarza, prócz autorskiego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pon 20:32, 16 Sty 2012    Temat postu:

I jeszcze jakiego cierpiętnika-męczennika z siebie robił Evil or Very Mad , jaki to on biedny i oszukany Rolling Eyes .
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3488
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:33, 16 Sty 2012    Temat postu:

Przyszło mi do głowy, że to jak z Kmicicem dewotem-piromanem. Takie kurka czasy i oni nie winowaci, ale Ty czytelniku rozumiesz swoje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Wto 19:16, 17 Sty 2012    Temat postu:

Eire napisał:
Przyszło mi do głowy, że to jak z Kmicicem dewotem-piromanem. Takie kurka czasy i oni nie winowaci, ale Ty czytelniku rozumiesz swoje.


Może tam i Atos miał jakieś prawo, żeby dokonać na niej samosądu, ale jednak jego słowa: Mój przyjaciel był panem na tych ziemiach; mógł ją uwieść, uprowadzić przemocą, on bowiem tu władał; któż przyszedłby z pomocą dwojgu obcym i nieznanym ludziom? Na nieszczęście był to człowiek uczciwy i poślubił ją. Głupiec, dureń idiota! są po prostu odrażające, nawet biorąc pod uwagę rozgoryczenie. (Podkreślenia moje, przekład oczywiście Joanny Guze).
Zresztą kat wypalił jej to piętno z powodu swojej własnej urazy i w zemście za brata, a nie w majestacie prawa, zwłaszcza, że to nie ona ukradła naczynia liturgiczne.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Don Kaleson



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3488
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:21, 17 Sty 2012    Temat postu:

Chodzi o to, że oni we własnym mniemaniu byli dobrzy, ale niekoniecznie wg. naszych standardów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Wto 19:59, 17 Sty 2012    Temat postu:

Powiedzmy, że nie tyle uważali się za dobrych, co nie uważali się za złych. Chociaż d'Artagnan wiedział, że to, co robił, było naganne i miał tyle przyzwoitości, żeby na końcu poprosić ją o przebaczenie...

EDIT: migrujący przecinek.


Ostatnio zmieniony przez Bumburus dnia Czw 13:24, 01 Mar 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szorstka cytryna
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 27 Lut 2012
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zza melona

PostWysłany: Czw 10:17, 01 Mar 2012    Temat postu: Re: Dobrzy źli bohaterowie

Eire napisał:
Wielki mi czarny mag, co boi się każdego nastolatka i ginie sami wiecie jak.


Jeśli to był żart, to nie trawię. Voldek bał się tylko Dumblka. A Harrego jak miałby się nie bać po tym jak powrócił z zaświatów, czy ściślej mówiąc: z kolejowej stacji w harryowej jażni Surprised


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szorstka cytryna dnia Czw 10:18, 01 Mar 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Ryceż na białym hors



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2082
Przeczytał: 118 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 0:27, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Dla mnie "dobrzy źli" to postacie, których szczerze nie znoszę, oczywiście w związku ze złem, jakie wyczyniają, a nie dlatego, że zostali tak kiepsko wykreowani. To osobnicy, których mam ochotę udusić własnoręcznie, byle tylko pomścić ich ofiary, zetrzeć z ich twarzy bezczelny, pewny siebie uśmiech etc. Nie należy ich mylić z "dobrymi antagonistami", których dla odmiany rozumiem, czasem nawet popieram, a w wielu przypadkach mam ochotę utulić do piersi.

Wracając jednak do tych prawdziwie złych: wczoraj przypomniał mi się Orochimaru oraz to, jak bardzo nie lubię typa. Facet jest obleśny (fizycznie też - jak sobie przypomnę te sceny, w których wywala język albo coś połyka...), przebiegły, skoncentrowany na sobie, prawdziwie niebezpieczny; lezie po trupach po celu, nie ma litości dla swoich ofiar. Obejrzane do tej pory perypetie bohaterów Narutarda, pardon, Naruto, były mi w zasadzie idealnie obojętne, jednak za każdym razem, kiedy Orochimaru obrywał albo sypała mu się część planów, naprawdę mnie cieszyły ("Krzesłem go, krzesłem!").

Podobne emocje wywoływała u mnie część złych z nowszej serii FMA, głównie Kimbley, Ojciec, Homunkulusy (Pride, Envy) - ohmójboru, kiedy Mustang robił z Envy'ego żywą pochodnię, miałam dziki zaciesz, chociaż żywych pochodni boję się niemal tak samo jak piekarników. Tylko z Pridem pokpiono nieco sprawę, pozwalając temu małemu psychopacie odrodzić się w ciele słodkiego niemowlaczka, nad którym główny bohater musiał się, niestety, ulitować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Erka
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1853
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:18, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Adalind z "Grimm". Autentycznie krzywiłam się za każdym razem, gdy ta laska pojawiała się na ekranie... ale damn, nie potrafię jej nie doceniać. Z jednej strony w porównaniu z niektórymi postaciami wciaż jest "młoda, głupia i niedoświadczona" - co zostaje zresztą kilka razy podkreślone; z drugiej, to co robi ta dziewczyna, żeby osiągnąć swój cel... W pierwszym sezonie nie było to tak bardzo widoczne, za to w drugim cały jej wątek bardzo wciąga. Uwielbiam ją i nienawidze zarazem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1067
Przeczytał: 78 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:36, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Faktycznie, Sarevok był świetny ("przykro mi starcze, że tak to odbierasz" wypowiedziane głosem Mufasy, ach), Irenicus też, przy czym do Sarevoka miałem większą sympatię, bo jakoś macherów bardziej cenię niż magów.

Jeśli jesteśmy przy Baldurze - Xzar i Montaron. To była para - z przeproszeniem - sukinsynów. Dodatkowym urokiem Xzara były jeszcze jego obłąkańcze teksty ("widziałem smoki na króliczych łapkach, przysięgam!"). Z gier wrażenie zrobił na mnie jeszcze Aleksander z "Amnesii"(bardzo łatwo było mi go zrozumieć)... no i Wielebny z "Wiedźmina". Pal licho całe przywództwo Salamandry, to dopiero gnida...

Poza tym jestem fanem greckich antyheroin - jak dla mnie Ulyssess z Agamemnonem mogliby sandałki czyścić takiej Medei czy mojej ukochanej Klitajmnestrze. Że nie wspomnę o Pierwszej Jędzy Olimpu, czyli Herze (choć ją trudno uznać za "czarny charakter", to trzeba przyznać, że wredna była).

Moim ulubionym zaś czarnym charakterem wszechczasów jest Angel's Eye z "Dobrego, złego i brzydkiego". Zło i przemoc biją od niego nawet jak je w swojej pierwszej scenie. Nie musi nawet nic mówić, żeby pokazać, kto jest najwredniejszy w całym filmie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Śro 16:41, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Gally napisał:

Pokusiłabym się też o wskazanie na postać Frolla z Dzwonnika z Notre Dame
Był zły w naprawdę piękny sposób, efekciarsko i budząco grozę, mimo że w zasadzie rozchodziło się o wdzięki panienki.

Frollo disneyowski jak dla mnie był... no właśnie, disneyowski. Dostosowany do odbiorcy i przez to nieco spłaszczony.

Frollo powieściowy za to bardzo podoba mi się jako postać negatywna (w przeciwieństwie do w gruncie rzeczy miałkiego w swoim sukinsyństwie Febusa - ot, taki chłoptaś myślący nie tą częścią ciała, co trzeba. Zbuntowany braciś też właściwie przy nim blednie), dlatego, że nie JEST zły i już, tylko po prostu zły się STAJE. Przez to, że zbyt wcześnie podejmuje życiowe decyzje. Przez to, że się zakochuje, i to w wyjątkowo nieodpowiedniej kobiecie. Przez to, że nie radzi sobie ze swoimi problemami, nawet kiedy mu się wydaje, że wręcz przeciwnie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:49, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Burtonowski Sweeney Todd. Podoba mi się jak jego postać została wykreowana i zagrana przez Deppa, ukazanie jego szaleństwa i manii, widać że jemu tylko o jedno tak naprawdę chodzi, bo w zasadzie nie pozostało dla niego na tym świecie nic innego. Niby mu zależy na Joannie, ale raczej jako na "czymś", co zostało po jego ukochanej, a nie na córce. I mimo iż bardzo podoba mi się poprowadzenie jego postaci, to go szczerze nie znoszę, nie współczuję mu i podczas oglądania filmu nawet nie chcę, żeby mu się udało. Pani Lovett mi szkoda... Tylko jedna rzecz mi zgrzyta w postaci Sweeney'a - powód jego zemsty. No dobra, miłość wielka i czysta i cudna, okej, może być, ale kiedy podczas piosenki w której opisuje swoją żonę co rusz muszę słuchać, że ona była taka piękna, a on taki głupi, a ona PIĘKNA, a on biedny głupiec, a ONA! BYŁA! TAKA! PIĘKNA! a on biedny ale ją kochał bo ona wiadomo co, to ta wielka miłość nagle staje się płytka jak kałuża a Sweeney idiotą, który dla ładnej buźki wymienił duszę i serce na mroczne i krwiożercze żądze. Fuckt it, przynajmniej mogę pooglądać jak się coraz bardziej pogrąża i mieć z tego radochę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Śro 23:46, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Zastanawiam się, dlaczego dopiero teraz przyszło mi to do głowy...

Don Juan Tenorio ze Zwodziciela z Sewilli i Kamiennego Gościa (gdzie, na całe szczęście, nie robi się z niego cholernego hiroła. Jeszcze nie). Obrzydliwa kanalia, rozpieszczony gnój, który krzywdzi ludzi właściwie dlatego, że może (nie tylko kobiety - z zimną krwią wrabia narzeczonego uwiedzionej damy w jej hańbę. a swojego przyjaciela w morderstwo). Tatuś wysoki dostojnik na dworze króla Kastylii, wujek ambasador na dworze królewskim w Neapolu, więc menda praktycznie nie do ruszenia. Hulaj dusza, piekła... NIE MA TAK DOBRZE.
Ale zło, które czyni, nie miałoby szans się rozwinąć, gdyby wszyscy dookoła byli kryształowo dobrzy (jakkolwiek najbardziej cierpi niewinny Komandor). Gdyby ojciec i stryj przestali kryć wybryki syna i bratanka. Gdyby księżna Izabela nie była zbyt niecierpliwa w skonsumowaniu swojego (jeszcze niezalegalizowanego w pełni) związku. Gdyby nisko urodzone dziewczęta nie cierpiały na przerost ambicji i nie usiłowały wspiąć się w górę przez łóżko. Gdyby dona Anna nie próbowała w idiotyczny sposób sabotować decyzji ojca (nawiasem mówiąc, stary Tenorio w perfidny sposób wykorzystał jego niewiedzę). Gdyby markiz de la Mota nie był miłośnikiem dam negocjowalnego afektu...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Broz-Tito
Tygrys-w-razie-czego



Dołączył: 29 Lis 2012
Posty: 3597
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Urwała się z sonetu Franceta Prešerna

PostWysłany: Śro 23:46, 11 Wrz 2013    Temat postu:

Erka napisał:
Adalind z "Grimm". Autentycznie krzywiłam się za każdym razem, gdy ta laska pojawiała się na ekranie... ale damn, nie potrafię jej nie doceniać. Z jednej strony w porównaniu z niektórymi postaciami wciaż jest "młoda, głupia i niedoświadczona" - co zostaje zresztą kilka razy podkreślone; z drugiej, to co robi ta dziewczyna, żeby osiągnąć swój cel... W pierwszym sezonie nie było to tak bardzo widoczne, za to w drugim cały jej wątek bardzo wciąga. Uwielbiam ją i nienawidze zarazem.


O, to-to, to właśnie, zgadzam się w całej rozciągłości. Niektóre odcinki oglądałam głównie dla Adalind. I dla Monroe, ale tego to akurat ubóstwiam, więc kończę, bo nie ten temat Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Magiczne berło oczyszczenia



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2222
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:40, 15 Lip 2014    Temat postu:

Odkopuję.
Lubię czarne charaktery wykreowane tak, aby im współczuć, ale rozumiem, że co za dużo to niezdrowo. Dla mnie dobry adwersarz powinien mieć pewien respekt wobec przeciwnika. Taki Ra's al Ghul zna prawdziwą tożsamość Batmana, ale nie jest skory do ujawnienia jej, bo szanuje Nietoperza.

Innym przypadkiem dobrego czarnego charakteru jest Joker- ucieleśnienie szaleństwa. Wielu twórców stara się nie dawać jednoznacznych odpowiedzi na temat jego genezy, bo niewiadome budzi największy lęk. Do tego specyficzna relacja z Batmanem i kierowanie się okrucieństwem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 7:16, 16 Lip 2014    Temat postu:

Właśnie się zaczęłam zastanawiać, czym tak naprawdę jest dobry "czarny charakter". Jeśli jest po prostu zły bo tak i niegodziwi się dla zasady, a nie z konkretnego powodu to jest zawsze kiepski. Przynajmniej dla mnie. Dobry Zły (i brzydki:P) powinien być przede wszystkim fascynujący, musi mieć to coś, co przyciąga, charyzmę, coś, przez co zakaża. Coś, co sprawia, że cię pociąga.

Pod tym względem Joker (zwłaszcza ten Ledgera) jest ucieleśnieniem zła, które hipnotyzuje. Zło w jego wydaniu to narzędzie, a celem - chaos.

Wprawdzie Joker jest skrajnie zły, ale bardzo lubię chaotyczne, niejednoznaczne postacie. Zawsze fascynowało mnie uniwersum Planescape i bardzo dwuznaczna moralnie Pani Bólu. Trudno nazwać ją czarnym charakterem w kontekście antagonisty, ale była niewyobrażalnie złowieszcza.

Elfy u Pratchetta. Złe w sposób zupełnie niezrozumiały, a do tego tak fascynujące, że ciągle łapałam się na tym, że szukam usprawiedliwienia dla nich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Magiczne berło oczyszczenia



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2222
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:22, 16 Lip 2014    Temat postu:

Może jeszcze dodam, że dla mnie motywy dobrego antagonisty powinny być takie, że czytelnik/widz oraz sam bohater powinien zastanowić się, czy aby nie ma przypadkiem racji, tylko próbuje osiągnąć to w niewłaściwy sposób.
I może za trochę przesadziłam wcześniej pisząc o respekcie adwersarza do protagonisty. Chodzi mi o coś co szczególnie widać w serialach komediowych z motywem superbohaterów ("Atomówki", "Fineasz i Ferb"), kiedy dobry i zły znają się już tak długo, że potrafią normalnie rozmawiać ze sobą, a jak sytuacja wymaga to nawet działać wspólnie.
A Joker Ledgera jest chyba najstraszniejszą interpretacją tej postaci.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ajzan dnia Śro 8:24, 16 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2005
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:17, 16 Lip 2014    Temat postu:

Wspomniany przez Eire Akio z "Uteny". Paskudny, obleśny manipulator, potrafiący owinąć sobie wokół palca prawie każdego tylko po to, żeby włączyć go do swojej chorej gry. Jakkolwiek zwykle lubię postacie intrygantów, tak ten pan zawiera takie nagromadzenie cech, których nie cierpię, że nie jestem w stanie wykrzesać ani jednego cieplejszego uczucia wobec niego.

Natomiast od dłuższego czasu w moim rankingu czarnych charakterów niepodzielnie rządzi Bayaz z cyklu "Pierwsze Prawo" (i kontynuacji). Pozbawiony skrupułów skurczysyn pierwszej wody, dla którego ludzie są tylko narzędziami - dopóki wykonują swoją rolę niech sobie żyją, ale w razie potrzeby można ich bez żalu zastąpić. Facetowi tak naprawdę nie można nic zrobić, druga strona konfliktu jest niewiele lepsza, więc pozostaje tylko się podporządkować i mieć nadzieję, że będzie się choć trochę użytecznym. Mimo to nie ma w nim nic groteskowego, a jego inteligencja, moc i ogrom intrygi wzbudzają szacunek. Abercrombie ma talent do tworzenia charakterystycznych postaci, a Bayaz to mistrzostwo.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galnea dnia Śro 11:19, 16 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bastet
Super Ninja



Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:31, 16 Lip 2014    Temat postu:

Właśnie mi się przypomniało - Hannibal Lecter, oczywiście. I książkowy i filmowy. Ma w sobie to coś, o czym wspominałam - jest fascynujący w upiorny sposób. Jest jednocześnie człowiekiem, z którym chciałoby się iść do opery oraz człowiekiem, z którego nie chce się spotkać nigdy w życiu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cathia
Kolonas Waazon



Dołączył: 27 Lis 2012
Posty: 625
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:10, 11 Sie 2014    Temat postu:

Crowley z Supernaturala, oczywiście. Manipulator, gracz, egoista i sadysta. Tak dobrze napisany i zagrany (te onelinery!), że po prostu nie da się tej postaci nie lubić. W efekcie pół fandomu oznajmia "Kocham Króla Piekła".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5208
Przeczytał: 78 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 2:16, 22 Sie 2014    Temat postu:

Vilgefortz. Naczelna gnida Wiedźminlandu i morderca Regisa. Więcej chyba dodawać nie muszę, bo prawie każdy czytał, aż dziw, że się nie pojawił w spisie.

A skoro i o grach mowa, dorzucam Rendona Howe'a z DAO. Co prawda od pierwszej sekundy widać, co się święci, ale zabicie go było jednym z najlepszych momentów w rozgrywce szlachcicem.
I jeszcze - jako że jestem świeżo po wyrzynce - Lance Vance z VC. Zakompleksiony bubek, który udaje kumpla, może nawet nim jest przez chwilę, a którego zazdrość o sukcesy protagonisty prowadzi do zdrady. Jak się pewnie domyślacie, kończy dziurawy jak sito. Niesmak na koniec zostaje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Czw 16:20, 11 Cze 2015    Temat postu:

Tak przy okazji dzieua będącego akurat na tapecie, przyznam się, że victim blaming w wykonaniu bohatera negatywnego bardzo mi odpowiada jako element charakterystyki pokazujący jego perfidię i przewrotność.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5482
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 17:33, 11 Cze 2015    Temat postu:

W sumie victim blaming to jedna z niewielu rzeczy, przez które absolutnie nie jestem w stanie polubić danej postaci. Dlatego na pewnym etapie znienawidziłam całą obsadę Przeminęło z Wiatrem poza Scarlett, Melanią i bodajże Ashleyem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kassica15
Ramuś XV



Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 95
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:31, 26 Lip 2017    Temat postu:

*machając otrzymanym złotym szpadlem*

Nie będę rozwodzić się jaki dla mnie jest "dobry zły czarny charakter", tylko po prostu powiem, o.

Zdecydowanie Red Skull z Marvela (i nie mówmy o tym filmowym. Błagam). Lubię tego gościa, na początku za powierzchowność wrednego, wyrachowanego skurwysyna, który dla siebie potrafi robić naprawdę wiele ohydnych i paskudnych rzeczy. Podziwiam jego talenty do manipulacji, cierpliwość, to że większość jego planów jest "długofalowych" i coś co na początku wydaje się takie "wtf" później wychodzi, że nie jest takie wtf. No i oczywiście ten nazistowski akcent przy wychowywaniu go przez Hitlera, który nadaje mu prawdziwie upiorny smaczek. No i... kocham to, jak różny, a zarazem jak bardzo podobny jest do Kapitana Ameryki, swojego nemezis. Serio, między tą dwójką jest tak wiele podobieństw, a zarazem tyle znaczących różnic... no złol, którego ciężko lubić, ciężko nawet akceptować (ba, sam Joker stwierdził, że Skull jest wtf, co chyba o czymś musi świadczyć jeśli najgorszy świr innego uniwersum stwierdza, że jesteś chorym pojebem) ale... doceniam go za to jak jasna cholera.

Skoro o komiksowych złoczyńcach mowa... Joker zdecydowanie, jeśli chodzi o skrajnych pojebów muszę dać mu tu palmę pierwszeństwa w uniwersum którego nie do końca trawię. Przede wszystkim za relację z Batmanem. No i... te wszystkie złe rzeczy, które się dopuścił (i to co mu robiono) to jest prawdziwe szaleństwo.

Dodam jeszcze Hao bo dla mnie ten typ jest skrajnie obleśny, irytujący, ale... rozumiem go i jego motywację. I ma kilka fajnych momentów i w mandze, i anime.

I... na razie tyle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1067
Przeczytał: 78 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:29, 26 Lip 2017    Temat postu:

Uwaga, spojlery mogą być.
Żelazny Tron z Baldur's Gate. Niezwiązany z pewnym innym Żelaznym Tronem. Wink
To nie są żadni nekromanci, żadne demony żądne władzy nad światem. Nie, nie, nie, nic z tym rzeczy. To jest zwyczajnie konsorcjum handlowe, które handluje bronią. A jak najlepiej zrobić hajs, handlując bronią? Ano najpierw monopolizując rynek zatruwając żelazo z jedynej kopalni w regionie, a potem nakręcając histerię wojenną między dwoma sąsiadami. Niech obie strony się zbroja, a interes kręci.
Aż dziwne, że taki rodzaj łotrostwa jest w mimo wszystko erpegu high-fantasy. Wink

Anasurimbor* Kelhus z "Księcia Nicości" Bakkera. Supermanipulant, który zrobi każde świństwo dla dobra ludzkości. Nikomu chyba nie życzyłem tak źle w książce jak temu panu.

Bez wymieniania - mieszkańcy Mejis z czwartego tomu "Mrocznej Wieży". Takie ludzkie, małostkowe zło, a i trudno im się dziwić, że stawiają na prawdopodobnego zwycięzcę w wojnie (szczególnie że rewolwerowcy to za sympatyczna banda w Świecie Pośrednim nie jest).

Tytułowi "Chłopcy z ferajny". Narracja nie zawsze wychodzi w filmach, ale tutaj daje fajny wgląd w głowę gangstera i trochę mówi, czemu został właśnie gangsterem.

*wiem, że to pewnie inaczej się pisze, ale jeśli chodzi o nazwy to Bekker jest jeszcze gorszy niż Tolkien Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lepus Istlich
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 17 Wrz 2015
Posty: 149
Przeczytał: 43 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:54, 26 Lip 2017    Temat postu:

Sebastian Shaw/Klaus Schmidt z "X-Men: First Class" chyba w jakimś procencie podpada pod "dobrego złego". To nie Magneto, który jedynie nie chce dopuścić do mutanckiego holocaustu, oj nie. Shaw to wyrachowany, zimny sukinsyn, który nie tylko planował rozpętanie III wojny światowej, ale też własnoręcznie załatwił parę osób, chociaż wcale nie musiał; posłać człowieka ("zwykłego" lub zmutowanego) do świętego Piotra to dla niego jak splunąć. I jeszcze ten jego bezczelny uśmiech... Po prostu nie da się czuć do tej mendy czegokolwiek pozytywnego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Nastoletnia kierowniczka budowy



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1761
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:24, 15 Sie 2017    Temat postu:

Cytat:
Dobre zbudowanie Tej złej postaci to niewątpliwie sztuka. Jak tu zrobić postać z jednej strony wiarygodną (nie Zułego Imperatora rodemz kiepskiej fantasy), a z drugiej strony nie wzbudzająca w widzach/czytelnikach współczucia lub sympatii? Gdzie się tu udało? A który autor zawiódł?

To jest zasadniczo bardzo dobre pytanie: co czyni dobrego złola dobrym złolem? Myślę intensywnie i nie bardzo mam odpowiedź na to pytanie. Ale jak mnie się przyciśnie, to mam trzy wyznaczniki:
1) dobrze się sprawdza w roli, w której ustawia go relacja z głównymi bohaterami - osobiste urazy? Uciążliwe robale przeszkadzające w drodze do celu? Postrzeganie ich jako narzędzi mających pomóc zrealizować niecne plany? Nawet, jeżeli złol nie pasuje mi jako sama postać, potrafię go docenić jako element świata przedstawionego, podporządkowanego rozwojowi bohatera;
2) "dobry antagonista jest bohaterem swojej opowieści" - jeżeli zmuszono by mnie do wybrania jednej myśli przewodniej przy konstruowaniu bohaterów, to byłoby właśnie to;
3) a) motywacje - konkretne, jasno sprecyzowane. "Chcę przejąć władzę nad światem BO TAK" jest słabe, ale "Chcę rządzić światem, bo jako jedyny widzę, gdzie jest problem i pod moją kontrolą wszystko będzie chodzić jak w zegarku" jest okej.
b) ale nie brakuje przecież udanych złoli, którzy cieszą się chaosem dla samego cieszenia chaosem. W sumie nie mam pojęcia, dlaczego raz działają, raz nie. Bo są personifikacją id i patrzenie na ich zwariowane działania daje swego rodzaju oczyszczenie? Może chaotyczny przeciwnik nie działa, gdy nie ma w kontraście spokojnego protagonisty stojącego na straży porządku? Nie wiem.

Co do ulubionych przedstawicieli, uwaga, leci lista (uwaga, z mniejszymi lub większymi spoilerami:
1. Zgadzam się co do Ozaia z "Avatara: Legenda Aanga" - jednak co czyni postać naprawdę ciekawą, toto, jak jest prezentowany, bo że jest bezdusznym tyranem* to w sumie nic szczególnego, szczególne jest to, jak powoli buduje się nastrój grozy wokół niego - tego, jak wygląda, dowiadujemy się bardzo późno, przez serię pojawia się tylko we wspomnieniach postaci w cieniu, przez wzmianki i pokazanie, jak jego rządy wpływają na podbite kraje, już nie mówiąc o całej presji kładzionej na Aanga w związku z Wielkim Starciem. To się czuje. Nawet, gdy Ozai wychodzi w końcu z cienia i wygląda jak normalny facet, wciąż się czuje respekt.

2. Skoro Ozai, to koniecznie Azula. Chichocząca złowieszczo, wyszczekana wariatka zakręcona na punkcie władzy i przemocy, głębi nadają jej relacje z rodziną i, niech będzie, że przyjaciółkami, czy nawet odcinek, w której mamy okazję obserwować ją jako normalną nastolatkę próbującą bawić się na imprezie. Azula nie potrzebuje łzawej historyjki o trudnym dzieciństwie, żeby uzasadnić swoją podłość, ale znieczulica nie chroni jej przed pogłębianiem się emocjonalnych ran - jej załamanie nerwowe jest absolutnie fantastyczne.

3. Shan-yu z disnejowej "Mulan". Wiem, że jest mało popularny wśród Disneyowych antagonistów, ale na mnie zawsze robił wrażenie. Wielki, ponury, milczący, śledzący żółtymi ślepiami, chyba jeden z dwóch złoli Walta, którzy postanowili kogoś zamordować na ekranie i jako jedyny urządzić prawdziwą rzeź poza ekranem. Czy to z wielką armią, czy garstką wojowników, idzie objąć władzę, zostawiając po sobie zgliszcza, sięgając równie chętnie po miecz, co podstępy.
No i nie jest seksistą. Jedyna postać w filmie, której nie obchodzi płeć Mulan Razz

4. Bill Cipher z "Gravity Falls", czyli co się stanie, jeżeli wyszczekany, zbuntowany nastolatek o socjopatycznych zapędach ma za dużo wolnego czasu i moce łamiące czas i przestrzeń. Cudowny kontrast pomiędzy wesolutkim usposobieniem, radosnym głosem i zabawnym wyglądam a naprawdę zwichniętym poczuciem humoru idącym w parze z dziecięcym egotyzmem - Bill to postać, która nie marnuje ani sekudny na ekranie, by to dostarczyć widzowi rozrywki.

5. Bellweather z "Zootopii". Bo naprawdę, naprawdę dobre, bliskie niejednemu widzowi motywy - kto w obliczu bezustannej dyskryminacji nie marzył cichutko o sięgnięciu po kontrolę, która pozwoli się odegrać? Bardzo łatwo sobie wyobrazić, że gdyby Judy nie trafiła się Wielka Sprawa, lata poniżeń i zbywania mogłyby ją zamienić w taką właśnie Bellweather. Obie bezustannie rozbijają się o niesprawiedliwe traktowanie, obie odwalają kawał solidnej,
niedocenianej przez nikogo roboty, obie tkwią pod szklanym sufitem, zmuszone do pracy na stanowiskach, które nie odpowiadają ich kompetencjom. Jakkolwiek Bellweather jest ofiarą systemu, decyzja, by wykorzystać swój spryt w złych celach, jest jak najbardziej jej.


6. Nick Virago z "Grim Fandango". Ulizany prawniczuś, który zostaje przyłapany na romansie z dziewczyną szefa i musi odzyskać zrobione fotki za wszelką cenę. Początkowo wydaje się nadętym bubkiem o zbyt dużym ego, co dużo szczeka i grozi pozwem - a potem okazuje się, że "wszelka cena" obejmuje również cudze życie, które można odebrać w bardzo brutalny sposób. Ciężko znieść jego wyrachowane, tępe zadowolenie i po prostu pogodzić się z tym, że nie można mu nic zrobić. Na szczęście kara,
jaka go spotyka, jest 100% zasłużona.
Gość w żadnym razie nie jest pierwszoplanowym złoczyńcą, ale jego wyrachowania na drobną skalę robi wrażenie.

7. Freaky Fred z "Chojraka". Facet od samego początku jest creepy - mówienie wszystkiego wierszem, niepokojący design, nieschodzący z twarzy uśmiech. Opowiastka w jego głowie się toczy, napięcie wzrasta, cały czas czeka się na Wielki Finał - GDY WTEM!
W sumie nic się takiego nie dzieje.
Jasne, że naruszanie cudzej przestrzeni osobistej jest wstrętne, ale nie według logiki kreskówek tamtych lat. Patrząc z boku, tak naprawdę odcinek jest o tym, jak dziwny siostrzeniec wpadł do cioci z wizytą i ogolił do zera jej psa. Chojraka naprawdę spotykały gorsze rzeczy, w porównaniu z cotygodniowymi próbami morderstw odwiedziny Freda to niemalże zwykła herbatka. Ale gość wrażenie robi i pojawia się w każdym "Top 10 Najbardziej Zapadających W Pamięć Przeciwników Chojraka".

8. Asgore z "Undertale". Wspaniały król, cudowny ojciec, szalenie sympatyczny, zaangażowany społecznie gość. Który w ramach pracy zajmuje się mordowaniem dzieci. Tak, cierpi z tego powodu. Tak, ma dobrą motywację, i robi to z myślą o dobru ogólnym. Tak, próbuje tego uniknąć, szukając innych sposobów na rozwiązanie problemu. Tak, biernie czeka, aż zostanie postawiony pod ścianą, zamiast aktywnie polować na Frisk. Ale to wciąż jest mordowanie dzieci. I to, że król musi podejmować trudne decyzje, nie zwalnia z ich ciężaru.

9.Hal z "Megaminda", czyli co tak naprawdę siedzi w typowym Nice Guyu, który wzdycha do pięknej koleżanki i wydaje mu się, że jest taki miły i wrażliwy, co ona widzi w tym napakowanym palancie - szczerze mówiąc, nie znam innego filmu, który by tak celnie obnażał tego typu przyjemniaczków. Za nieporadnością, nieśmiałością i nerdowaniem nie kryje się złote serce, tylko niedojrzałość, niska chęć odegrania się i jeszcze niższe motywacje.

Dobra, skończmy na tych 9 pierwszych przychodzących mi do głowy, bo ja tak mogę długo.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11277
Przeczytał: 90 tematów

Pomógł: 106 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:25, 15 Sie 2017    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 2559
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:59, 15 Sie 2017    Temat postu:

Ja nawet znam taką grę:
Spec Ops: The Line

Tu trochę o tej grze, ale ostrzegam, potężny spoiler: https://youtu.be/TomttPI2Wag?t=4m42s


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1067
Przeczytał: 78 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:49, 16 Sie 2017    Temat postu:

Po ostatnich lekturach - sędzia Holden i Glaston z "Krwawego Południka".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin