Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ciekawostki z podrozy
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 8:51, 16 Wrz 2014    Temat postu: Ciekawostki z podrozy

Kolezanki i koledzy, jezdzicie po kraju, po swiecie, opiszcie prosze swoje doswiadczenia. Osobiscie jestem ogromnie ciekawa jak Nefariel odebrala Indie, co tam widziala i jak tam jest Smile

Galneo, pytalas o Sydney. Jest cudowne, jak cala Australia zreszta. Zwiedzilismy muzeum figur woskowych - byly bardzo realistyczne, do tego dokola porozrzucano rekwizyty z ktorymi mozna bylo sobie robic zdjecia w klimacie, bardzo fajny pomysl. Kupujac jeden bilet mozna wejsc do czterech roznych miejsc, wiec weszlismy jeszcze do dwoch roznych ogrodow zoologicznych, ktore u nich nazywaja sie sanktuaria. Bylo fantastycznie, widac bylo ze zwierzeta czuja sie tam dobrze, ze ekipa naprawde o nie dba, zupelnie co innego niz smutne misie na betonie. W akwarium moglabym godzinami sie wpatrywac w pulsujace i fosforyzujace meduzy.

Przyroda oszalamia, zachwyca i rzuca na kolana. Nic to, ze jest srodek miasta, nic to, ze to stolica i wiezowce - w praku miejskim laza sobie luzem legwany wielkosci ludzkiej reki, lataja ibisy i stada papug. Ptactwa jest mnostwo ogolem, ciagle cos furkocze, spiewa albo ordynarnie drze morde. Plaze zasluguja na poematy, sa dokladnie takie jak w folderach reklamowych jesli nie piekniejsze. Pierwszy raz w zyciu jadlam tam ostrygi, okazaly sie przepyszne.

Jedyne co zaskakuje w miescie to brak poczucia egzotyki - jest szalenie europejskie (no, poza niektorymi nazwami ulic i dzielnic). Domy, samochody, jezyk, wszystko jest takie jakby Australia miescila sie gdzies miedzy Hiszpania a UK. Dopiero fauna i flora pozwala uwierzyc, ze jest sie na drugim koncu swiata.

Najwiekszym minusem calej wycieczki byla dziura ozonowa. Nie wolno wychodzic z domu bez posmarowania sie kremem przeciwslonecznym, nawet po bulki do sklepu, a juz zwlaszcza na plaze - to najprostsza droga do wyladowania w szpitalu. Gdy wspinalismy sie na gore Kosciuszki bylo chlodno, jakies 15 - 18 stopni, i n ie zauwazylam, ze podczas smarowania sie ominelam kawalek dloni - a moze tylko polozylam ciensza warstwe. Po trzech godzinach, gdy wrocilismy do samochodu ten kawalek skory byl czerwony i bolesny, slad mam do dzis, a bylam tam w marcu.

Grasc zdjec:
[link widoczny dla zalogowanych] Bronthe Beach - tak, woda naprawde ma taki kolor. Mozna sie gapic latami.

[link widoczny dla zalogowanych] Bondi Beach, naslynniejsza z plaz. Jest to tez najwieksza plaza miejska. Moim pierwszym wrazeniem bylo "Jezu, jak tu czysto!".

[link widoczny dla zalogowanych] Australijskie (albo quagganskie) nazwy

[link widoczny dla zalogowanych] Ciekawostka, tak wyglada karmienie diugonow, codziennie, kazdego dnia, co 15 minut pasa sie na kapuscie pekinskiej. A ja tak sie ucieszylam, kiedy pomyslalam "oo, trafilismy akurat na pore karmienia!" Very Happy One ZAWSZE maja pore karmienia.

[link widoczny dla zalogowanych] Pozwala sie na interakcje miedzy zwiedzajacymi a zywizna.

[link widoczny dla zalogowanych] To te dzikie, parkowe jaszczurki

[link widoczny dla zalogowanych] Opera noca, widziana z lodki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 16:08, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
To te dzikie, parkowe jaszczurki
ale gruba ta agama Very Happy

Zazdraszczam Australii, ojciec cały czas próbuje mnie tam wytransferować na stałe ale mi jeszcze nie śpieszno.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 16:33, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Australia! Moje biologiczne serduszko robi doki-doki na myśl o tamtejszej faunie i florze.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mrkjad
Ogolony Narrator



Dołączył: 30 Sie 2014
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:13, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Australia! Moje biologiczne serduszko robi doki-doki na myśl o tamtejszej faunie i florze.

Uważaj, bo to Druga Ojczyzna Janusza P., może się okazać, że Nie Umiesz Kochać. Very Happy

Gayaruthiel mam głupie pytanie - jak tam jest z temperaturą wody? W Portugalii zaskoczyło mnie jak pieruńsko zimny był ocean mimo potwornych upałów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2308
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:59, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Dzięki za opowieść i zazdraszczam wyprawy:) Teraz wiem, na co zbierać fundusze. Zwierzaki przeurocze, a plaże takie, że aż chce się popływać. Ale najbardziej podoba mi się to ostatnie zdjęcie opery - uwielbiam takie futurystyczne klimaty.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 19:05, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Zdjęcia śliczne, bardzo-bardzo-bardzo zazdroszczę całego wyjazdu.

Gayu, czy problem z dziurą ozonową dotyczy też miejscowych (w sensie, nie tylko aborygenów, ale wszystkich, którzy się tam urodzili, białych też)? Muszą smarować się przed każdym wyjściem z domu jak przyjezdni?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 19:49, 16 Wrz 2014    Temat postu:

@Mangusta: Jednak agama, nie legwan? Fumf Very Happy Myslalam, ze agamy maja kolnierze.

@mrkjad: Cieplutka. Na rafie nurkowalismy w nylonowych "piankach" zalozonych na bikini, bo nie było potrzeby się dogrzewac. Tzn dla nikogo, kto nie jest mna, ale to osobna historia Razz Inna sprawa, ze polowa rzeczy w oceanie probuje cie zabic, no ale temperatura akurat jest OK a my i tak bylismy tam jesienia.

@Galnea: nie będę oryginalnai powiem to, co mówili absolutnie wszyscy, którzy byli w Australii - to były najpiękniejsze wakacje życia. A do tego spełnienie naszego ogromnego marzenia, sięgnięcie czegoś niemożliwego.

@Lenn: O ile mi wiadomo dotyczy wszystkich, którzy nie są Aborygenami, a o nich samych nie mam po prostu żadnych danych. W budynkach użyteczności publicznej - w ratuszu, w parlamencie itd - stoją wielkie, darmowe butle z kremem dla każdego obywatela: [link widoczny dla zalogowanych]

Btw w Sydney spędziliśmy tylko trzy dni z trzech tygodni, więc jak macie ochotę mogę jeszcze popisać o innych miejscach:) W sumie największym - dla mnie - rozczarowaniem tej wyprawy było to, że po jakichś trzech miesiącach od powrotu do domu już miałam to dziwne uczucie, że od wycieczki minęły co najmniej dwa lata.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 20:05, 16 Wrz 2014    Temat postu:

A widzieliście słynne australijskie pająki?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:21, 16 Wrz 2014    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Australia! Moje biologiczne serduszko robi doki-doki na myśl o tamtejszej faunie i florze.

Jak powiedziała mi pani doktor medycyny tropikalnej: "Australia chce cię tylko zabić. Ameryka Południowa chce przedtem zobaczyć, jak się wijesz".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 20:24, 16 Wrz 2014    Temat postu:

ML napisał:
Irena Adlerowa napisał:
Australia! Moje biologiczne serduszko robi doki-doki na myśl o tamtejszej faunie i florze.

Jak powiedziała mi pani doktor medycyny tropikalnej: "Australia chce cię tylko zabić. Ameryka Południowa chce przedtem zobaczyć, jak się wijesz".


Ameryka południowa mnie podnieca jeszcze bardziej, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś tam wybrać.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 18:08, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Tak, na polnocy, w okolicach lasu tropikalnego Very Happy Golden orb weaver - samice sa wielkosci dloni i przeda zlota siec (z ktorej nawet udalo sie komus kiedys utkac ciuchy: [link widoczny dla zalogowanych] )

Ich ukaszenie nie jest smiertelne, ponoc nie jest bardziej uciazliwe niz u osy. Tych morderczych nie widzielismy. Na weza natknelismy sie tylko raz przez cale trzy tygodnie (a tak sie rozgladalam za pytonami!) i bylo to widziane katem oka szuranie w krzakach.

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Te tu milaczki byly wieksze niz meska dlon.

Ale najbardziej ucieszylam sie ze spotkania nietoperzy, ktorych w Cairns sa setki i ktore wygladaja jak slodkie koteczki ze skrzydlami <3 Poprosilam Piotrka, zeby je nagral, bo jego kamera ma o wiele lepszy zoom niz moj aparat. Na poczatku widac, jak nietoperz sie drapie za uszkiem a na koncu jakie ma skrzydliska Very Happy

https://www.youtube.com/watch?v=8oXaSuxRZqk&feature=youtu.be

Z dzikich zwierzat widzielismy tez kangury lesne (?) [link widoczny dla zalogowanych]

I indyki, mnostwo indykow wszedzie, ktore akurat mialy sezon legowy.

[link widoczny dla zalogowanych]

ML ten cytat jest cudowny Very Happy

Edit: na YT znalazlam jak ktos inny nagral wieczorne przeloty nietoperzy. Przysiegam, ze tak to tam wlasnie wyglada. https://www.youtube.com/watch?v=4a-GwbVwjco


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Śro 18:10, 17 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 18:15, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
@Mangusta: Jednak agama, nie legwan? Fumf Very Happy Myslalam, ze agamy maja kolnierze.
Coś co wygląda jak legwan, może być agamą (vide hydrosaurus pustulatus) a coś, co wygląda jak agama, może być legwanem (Sceloporus malachiticus). Ale to na bank jest agama, o ile dobrze mi się zdaje w Australii nie ma legwanów w ogóle. Znałam nawet nazwę łacińską tego tałatajstwa, ale nie przypomnę sobie za nic.

Edyta: a nie, znalazłam Very Happy
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Śro 18:23, 17 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Śro 18:40, 17 Wrz 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:


Z dzikich zwierzat widzielismy tez kangury lesne (?) [link widoczny dla zalogowanych]


To mógł być pademelon - chociaż nie wiem na 100%, bo trudno mi na zdjęciu ocenić skalę, no i ogona nie widać.


Ostatnio zmieniony przez Irena Adlerowa dnia Śro 18:41, 17 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 18:43, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Jaki śliczny toperz <3
Australię chcę bardzo, ale boję się latać samolotami. Tymczasem więc pozostaję na własnym podwórku i od poniedziałku będę tropić krasnale we Wrocławiu Smile

Gayu, to była wycieczka zorganizowana czy polecieliście indywidualnie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 18:47, 17 Wrz 2014    Temat postu:

/offtop/

https://www.youtube.com/watch?v=Hbib5vBYIJs Patrz Mangusto, cos dla ciebie Very Happy

Swoja szosa mam teraz u siebie cztery koty (tylko dwa naleza do mnie) i juz widze, ze nie jest mozliwym dac im tyle uwagi ile tego potrzebuja, zabawy tez sa bardzo trudne, bo czlowiek jest jeden, ma co prawda dwie rece, ale na jedna zabawke rzucaja sie wszystkie koty w efekcie czegos zawsze jest ktorys pokrzywdzony. Ciekawa jestem jak rozwiazuje to ktos, kto ma 33 zwierzaki jak ta pani z linka.

P.S. https://www.youtube.com/watch?v=bbTWWWtFFUs Cukrzyca.
/koniec oftopu/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 18:50, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Alla napisał:
Tymczasem więc pozostaję na własnym podwórku i od poniedziałku będę tropić krasnale we Wrocławiu Smile

Wrocław spodobał mi się ogromnie, a tropienie krasnali jest całkiem fajną rozrywką. Very Happy Sama jakoś specjalnie nie szukałam (ale jak się jakiś napatoczył cieszyłam się niezmiernie). Są nawet specjalne [link widoczny dla zalogowanych]. Very Happy Sporo ludzi z takim łaziło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Śro 18:54, 17 Wrz 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
/offtop/

https://www.youtube.com/watch?v=Hbib5vBYIJs Patrz Mangusto, cos dla ciebie Very Happy

Swoja szosa mam teraz u siebie cztery koty (tylko dwa naleza do mnie) i juz widze, ze nie jest mozliwym dac im tyle uwagi ile tego potrzebuja, zabawy tez sa bardzo trudne, bo czlowiek jest jeden, ma co prawda dwie rece, ale na jedna zabawke rzucaja sie wszystkie koty w efekcie czegos zawsze jest ktorys pokrzywdzony. Ciekawa jestem jak rozwiazuje to ktos, kto ma 33 zwierzaki jak ta pani z linka.


//offtop

Akurat nie wszystkie zwierzaki potrzebują takiej uwagi jak psy czy koty. Np. jeże ogólnie lubią być noszone czy głaskane... byle tylko trochę, bo łazić czy bawić się same.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 19:08, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Tylko po co miec zwierzeta na ktore mozna poswiecic tylko jedna trzydziesta trzecia potencjalnego czasu?

Jechalismy sami, spiac po najtanszych campingach, zeby miec wiecej kasy na transport i zwiedzanie. Nawet najtansze campingi maja wlasne baseny Very Happy Niestety Australia jest rownie droga jak Norwegia. Ale jesli ktos nie potrzebuje wiele do zycia, to najtrudniejsza czescia podrozy bedzie uzbieranie na bilet.

Co mi przypomina ze ostatnio bilety z Europy do USA ogromnie potanialy. Nie wybieram sie tam ponownie dopoki nie zniosa wiz, ale to i tak przyjemna informacja.

Nie mialam pojecia o krasnalach, a to taka fajna sprawa Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 20:58, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Alla, rzuć jeszcze okiem na to: [link widoczny dla zalogowanych] Oprócz tradycyjnych i poważnych są też różne dziwaczne i cudaczne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2912
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 21:07, 17 Wrz 2014    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
Alla, rzuć jeszcze okiem na to: [link widoczny dla zalogowanych] Oprócz tradycyjnych i poważnych są też różne dziwaczne i cudaczne.


Tin, dziękuję, to jest świetne! Spróbuję wytropić wszystkie, o ile mi czasu starczy (będę tylko przez cztery dni).
Krasnali świadomie tropić nie będę, ale postaram się porozglądać uważniej niż zwykle. Podobno jest ich w całym Wrocławiu około 300, zobaczę, ile upoluję Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 18:09, 18 Wrz 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
/offtop/

https://www.youtube.com/watch?v=Hbib5vBYIJs Patrz Mangusto, cos dla ciebie Very Happy

Swoja szosa mam teraz u siebie cztery koty (tylko dwa naleza do mnie) i juz widze, ze nie jest mozliwym dac im tyle uwagi ile tego potrzebuja, zabawy tez sa bardzo trudne, bo czlowiek jest jeden, ma co prawda dwie rece, ale na jedna zabawke rzucaja sie wszystkie koty w efekcie czegos zawsze jest ktorys pokrzywdzony. Ciekawa jestem jak rozwiazuje to ktos, kto ma 33 zwierzaki jak ta pani z linka.

P.S. https://www.youtube.com/watch?v=bbTWWWtFFUs Cukrzyca.
/koniec oftopu/


Gaya, w szczycie mojej gadziej aktywności miałam w pokoju terrarystycznym około 60 zwierząt, coś koło 15 gatunków (karaluchów nie licząc). Obrabiałam je dziennie w jakieś 15-20 minut, z czego najwięcej czasu zajmowało mi karmienie roślinożerów. Tylko raz w tygodniu trzeba było poświęcać im więcej czasu na ewentualne sprzątanie (bo np. gekony czy węże to wbrew pozorom bardzo czyste zwierzęta i potrafią się nauczyć załatwiać w jednym kącie, jak chomiki Razz). Koniec offtopu Wink


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 19:05, 19 Wrz 2014    Temat postu:

Ok, zuploadowałam wreszcie filmy z Australii. Uczciwie ostrzegam, że większość osób mogą nudzić, bo mnóstwo jest na nich zwierząt a mało akcji. Co kto lubi Very Happy

https://www.youtube.com/watch?v=HSMpsThSZOo Poskoczek mułowy, którego znaleźliśmy w Cairns, i który nieźle nas zaszkoczył. Mało kto spodziewa się, że ryba weźmie płetwy i pójdzie na spacer Wink

https://www.youtube.com/watch?v=wLQy7vbN6-U Pajęcze, kolektywne sieci z Cairns. Nie dla osób z arachnofobią. Sieci były gigantyczne, oplatały całe drzewa i pojawiały się co kilka metrów.

https://www.youtube.com/watch?v=ZU5A2FU5I6k Pademelon (Dziękuję za rozpoznanie!) z Cairns, na którego trafiliśmy przypadkiem, chodząc po lesie.

https://www.youtube.com/watch?v=zeQ-bkmV4QA Ławica ryb z Paronella Park. Robiła wrażenie, zwłaszcza, że śledziła człowieka wzdłuż brzegu.

https://www.youtube.com/watch?v=pJF385cWQdE Wkurzająca roślina, która robi wszystko, żeby zatrzymać człowieka w dżungli.

https://www.youtube.com/watch?v=tSG3wqn2pi4 Stworzonka z jeziora wulkanicznego. Żółwie bardzo ładnie bawiły się z węgorzem.

https://www.youtube.com/watch?v=ybdSaj9Jq_A Węgorz raz jeszcze. TO obok niego to opona, dla porównania rozmiaru.

https://www.youtube.com/watch?v=pKoOyJX_Y-M Żółwie mieszkające w Paronella Park

https://www.youtube.com/watch?v=OCIBw3HD9r0 Tak się mniej więcej wypatruje zwierzęta w Australii. Stajesz pośrodku niczego na drodze i rozglądasz się. Jako że cały kraj tętni życiem, raczej na pewno coś znajdziesz.

https://www.youtube.com/watch?v=bUNGbXZLOF4 Na przykład strusia

https://www.youtube.com/watch?v=lS6AFlEuBWY Albo kangura

https://www.youtube.com/watch?v=p5S0WmTMydM Wombata

https://www.youtube.com/watch?v=jxS1yLxqbr8 Nad oceanem spotkaliśmy największe pąkle, jakie w życiu widziałam. Wszystkie leżały na plaży i poruszały się.

https://www.youtube.com/watch?v=0CDd5LVpb2U Na południowym wybrzeżu widzieliśmy stada dzikich delfinów z łodzi

https://www.youtube.com/watch?v=9kgtCU39iqY Podpływały naprawdę blisko

https://www.youtube.com/watch?v=XhjWQdwe-_M Wszędzie roiło się od papug, które jadły winogrona z ręki albo ciekawie zaglądały w okna

https://www.youtube.com/watch?v=OMgxFpR1BOA W Canberrze załapaliśmy się na festiwal balonów.

http://youtu.be/c8lq7hNrQi0 Ten słodki sugar glider mieszka w zoo w Sydney i jest jednym z najsłodszych stworzonek jakie w życiu widziałam.

http://youtu.be/ZEO6m29QmsY Agama z Sydney - juz wiem, że nie legwan Very Happy

http://youtu.be/UYllIq71C-o Więcej nietoperzy z Cairns


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Nie 16:31, 21 Wrz 2014    Temat postu: Re: Ciekawostki z podrozy

gayaruthiel napisał:
Kolezanki i koledzy, jezdzicie po kraju, po swiecie, opiszcie prosze swoje doswiadczenia. Osobiscie jestem ogromnie ciekawa jak Nefariel odebrala Indie, co tam widziala i jak tam jest Smile

A jak ktoś się nie nazywa Nefariel, to może odpowiedzieć? Wink

Mnie się Indie szalenie podobały, w ogóle lubię Azję południowo-wschodnią (na razie zaliczyłam oprócz Indii Sri Lankę, Kambodżę, Wietnam i kawałek Tajlandii), uwielbiam tamtejsze jedzenie, a zabytki po prostu oszałamiają. Co ciekawe, Indie północne (Radżastan) są bardziej "indyjskie" od południowych: święte krowy (nie sądziłam, że jest ich aż tyle, zawsze myślałam, że reporterzy przesadzają), dwukółki ciągnięte przez wielbłądy, malunki bóstw na ścianach, obłędnie zdobione ciężarówki... Tamilnadu i Kerala nie mają tego klimatu. Za to świątynie przepiękne w każdym stanie - chociaż na południu całkiem inne. Wyobraźcie sobie wieżę wysokości 10-piętrowego wieżowca, całą pokrytą rzeźbami bogów, tancerek i bestii i pomalowaną w disneyowskie kolorki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 17:44, 21 Wrz 2014    Temat postu:

Nie tylko moze, ale wrecz powinien! Very Happy Opowiedz porzadnie, od praktywnej strony rowniez, jak najlepiej podrozowac, gdzie sypiac, czego unikac i na co uwazac, co cie zdziwilo a co rozczarowalo. Wszystko opowiedz! Moze byc w odcinkach Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 17:35, 22 Wrz 2014    Temat postu:

Wiesz, ja jeżdżę z biurami podróży, więc praktycznych porad dotyczących tanich noclegów i łapania stopa to się nie spodziewajcie... #^___^#

Co do rozczarowań, to w Indiach przeżyłam jedno, mianowicie Tadź Mahal. No owszem, jest piękne, ale po dwóch tygodniach zwiedzania przepięknych marmurowych świątyń z koronkowymi rzeźbieniami, pałaców i domów kupieckich nie zrobiło na mnie spodziewanego wrażenia. Trasa wycieczki powinna być ułożona odwrotnie. Smile

Praktycznych uwag mam mniej więcej tyle:

- Mexico City geograficznie leży mniej więcej na wysokości Giewontu, więc osoby źle znoszące wysokość mogą mieć problemy (ja się dziwiłam, czemu nie mogę na schody normalnie wejść...);

- niektóre sieci komórkowe nie mają w Meksyku zasięgu, ale automaty telefoniczne stoją tam dosłownie co krok, a karty nie są przesadnie drogie;

- niektóre kantory w Tajlandii nie chcą wymieniać banknotów studolarowych niezależnie od daty ich emisji;

- w Japonii nie działają niektóre komórki (nie sieci, tylko poszczególne modele);

- w Indiach można spokojnie jeść jedzenie kupione na ulicy, bo smażenie w głębokim tłuszczu zabija bakterie nawet lepiej, niż gotowanie.

- wszyscy piloci mówią, żeby jeść ostre potrawy ja ktoś się boi kłopotów żołądkowych, ale zapominają, że ostre potrawy same w sobie mogą powodować kłopoty jak ktoś nie jest przyzwyczajony...

- od słońca zamiast kapelusza czy czapki polecam parasolkę, bo jest przewiew.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:50, 22 Wrz 2014    Temat postu:

Achika napisał:


- w Japonii nie działają niektóre komórki (nie sieci, tylko poszczególne modele);

Do tego w Tokio nigdzie nie ma publicznego, darmowego wi-fi. Chyba nawet w Macu nie było.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6066
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 19:37, 22 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
Co do rozczarowań, to w Indiach przeżyłam jedno, mianowicie Tadź Mahal. No owszem, jest piękne, ale po dwóch tygodniach zwiedzania przepięknych marmurowych świątyń z koronkowymi rzeźbieniami, pałaców i domów kupieckich nie zrobiło na mnie spodziewanego wrażenia.

Och, to jakby mniej żałuję, że zamiast do Tadź Mahal poszliśmy na pizzę (nie wiedziałam, że to możliwe, ale chyba jestem uzależniona od żółtego sera, którego w Indiach praktycznie nie da się dostać). Jeśli chodzi o koronkowe rzeźbienia - byłaś może we Wrindawanie? Grobowiec Prabhupady jest po prostu przepiękny!

My jechaliśmy tak trochę na dziko, więc spróbuję udzielić paru luźnych rad. Smile O odczuciach napiszę później, teraz mnie muli. Z tej samej przyczyny może być dość chaotycznie.
- Jeśli będziecie jechać nocnym pociągiem, to omijajcie klasy niższe niż trzecia. Trzecia jest, moim zdaniem, dużo wygodniejsza od naszych rodzimych kuszetek, ale już sleeper to jakaś masakra, brudno, bez pościeli, bez klimatyzacji. I zaopatrzcie się w jakieś ciepłe okrycie, chociażby kupiony na bazarku czadar, w nocy bywa zimno - ja zaziębiłam się mimo koca.
- Jeszcze co do pociągów - rezerwujcie bilety w kraju. I nie przejmujcie się, jeśli po dotarciu na miejsce będziecie na jakimś kosmicznie dalekim miejscu w kolejce po bilety. My byliśmy koło dziesiątego, a pojechaliśmy.
- I na litość, dziewczyny, bądźcie mądrzejsze niż ja i nie gólcie nóg w pociągowej toalecie. Wskoczenie do oceanu z podrapanymi łydkami to przeżycie, którego nie życzę najgorszemu wrogowi.
- Skoro już przy tym jesteśmy... w Puri i innych nadmorskich miastach na pewno rzucą Wam się w oczy sięgające za kolana legginsy w różne ciekawe wzorki (kwiatki, groszki, loga superbohaterów - sama nabyłam wersję cammo). To lokalne bikini, za górę posłuży koszulka.
Cytat:
- wszyscy piloci mówią, żeby jeść ostre potrawy ja ktoś się boi kłopotów żołądkowych, ale zapominają, że ostre potrawy same w sobie mogą powodować kłopoty jak ktoś nie jest przyzwyczajony...

Nie jedzcie ostrych potraw w Indiach. To, co dla Hindusa jest ostre, dla Europejczyka jest po prostu niejadalne.
- Przygotujcie odpowiednio dużo pieniędzy na pamiątki i pilnujcie wydatków. W Indiach jest tak śmiesznie tanio, że trudno będzie powstrzymać się od kupienia pięciu kilogramów kadzidełek, ośmiu torebek i dziewięćdziesięciu bluzek, a także zjedzenia każdej apetycznej potrawy czy przekąski, jaką zobaczycie na straganie albo banerze przy restauracji. Aha - na bazarkach można się targować. Tylko w Agrze było drogo, ale Agra ogólnie nie wywarła na mnie pożądanego wrażenia. Najlepiej wspominam drogi, dużo lepsze niż w Polsce.
- Święte krowy to najbardziej miziaste zwierzęta na świecie. Można głaskać!
- W Puri można dogadać się po rosyjsku. Jak w Delhi ludzie brali nas za Rosjan, słysząc polski akcent, tak w Puri domyślnie zakłada się, że biały = rusek. Tamtejsze kacapy to głównie wyznawcy Jagannatha. Cholernie mili ludzie.
- Dobre hotele są w cenach porównywalnych z polskimi, czyli drogie jak skurczybyk, ale raczej warte swojej ceny. Tańsze przybytki są raczej przyzwoite, jeśli ktoś jest przyzwyczajony do spartańskich warunków. Tylko ostrzegam, w większości hoteli, moteli i aśramów jest straszliwie zimno. Za to jedzenie jest tanie, także to z wyższej półki.
- Uważajcie na naciągaczy. Może to zabrzmi niepoprawnie politycznie, ale Hindusi naciągają białasów jak mogą, bo wiedzą, że białasów z reguły stać. Warto na to uważać szczególnie przy atrakcjach, przewozach i noclegach - przy kupowaniu drobiazgów to nie ma sensu, zapłacisz dwa razy więcej niż zapłaciłby Hindus, ale nadal trzy razy mniej, niż zapłaciłabyś w Europie. Tu raczej warto się twardo targować. Miałam śmieszną sytuację, kiedy chłopak sprzedał mi lód za 30 rupii. Zapłaciłam mu pięćsetką, wydał mi samymi dyszkami. Aha, i radziłabym uważać z samotnymi spacerami - jakiś facet próbował mi sprzedać haszysz oraz wdzięki swojego kolegi. Byłam wprawdzie bardziej rozbawiona niż przestraszona, ale jestem świadoma, że nie każda kobieta jest mną.
- I na koniec rada dla wegetarian: większość produktów jest oznaczana zielonymi albo czerwonymi (no dobra, czerwonymi mniejszość Wink) kropkami, które wskazują, czy produkt jest wegetariański, czy też nie. Produkty z zieloną kropą mogą zawierać mleko, ale nie jaja. Dla mnie, córki hinduistki, to idealne rozwiązanie, ale weganie czy owowegetarianie nie powinni się martwić - na większości paczkowanych pokarmów jest skład po angielsku, a ze sprzedawcami zazwyczaj można się dogadać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Pon 21:10, 22 Wrz 2014    Temat postu:

Nefariel napisał:
to jakby mniej żałuję, że zamiast do Tadź Mahal poszliśmy na pizzę (nie wiedziałam, że to możliwe, ale chyba jestem uzależniona od żółtego sera, którego w Indiach praktycznie nie da się dostać). Jeśli chodzi o koronkowe rzeźbienia - byłaś może we Wrindawanie? Grobowiec Prabhupady jest po prostu przepiękny!

Nie byłam. Brzmi jak Indie Środkowe? W ogóle strasznie wielki ten kraj i tyyyyyle do zwiedzania! Chciałabym jeszcze zobaczyć Gudżarat, ale tam się podobno ostatnio islamiści aktywizują i nie wiadomo co będzie. Sad

Cytat:

My jechaliśmy tak trochę na dziko

Podziwiam!

Jak się komuś chce czytać długie teksty, to wklejam początek moich notatek z wycieczki:

Samolotem tureckich linii lotniczych wylecieliśmy do Stambułu. W samolocie nie było trzynastego rzędu! 12 i od razu 14. Ja tego nie zauważyłam, tylko mi powiedziano. Jedzenie dali dobre (dwa drugie dania do wyboru, sałatka, ciastko - coś jakby migdałowa babka piaskowa, pycha), przesiadka w Stambule poszła sprawnie. Na trasie do Indii można wybrać posiłek mięsny lub wegetariański, więc wybrałam ten drugi, z ciekawości, bo był typowo indyjski: ser paneer w pikantnym sosie pomidorowym, ryż, ziemniaki z jakąś egzotyczną przyprawą (potem jedliśmy te ziemniaki często w hotelach, nazywają się aloo jeera i wyglądają tak, jakby ktoś ugotował całe ziemniaki, pokroił na kawałki i odsmażył z dużą ilością przypraw oraz odrobiną groszku i czerwonej indyjskiej marchewki).

Nocny lot jest trochę niesamowity, bo gwiazdy widziane za iluminatorem są ogromne i wyraziste, i nie blakną nad horyzontem, lecz są jednakowo wyraźne aż do samej jego linii, która jest lekko rozmytym pasemkiem mgły). Miałam wrażenie, że gdyby pilot nieco skręcił w bok, to wypadlibyśmy w przestrzeń kosmiczną.

W Delhi lało jak z cebra, kiedy czekaliśmy na autokar; pachniało mokrym asfaltem, nocą i lekko dymnym zapachem wielkiego miasta. Na szczęście deszcz ustał, kiedy wsiadaliśmy do autokaru. Każdy dostał na szyję girlandę z pomarańczowych aksamitek. Potem często dostawaliśmy podobne girlandy w kolejnych hotelach, wraz z czerwoną plamką malowaną między brwiami.

Zwiedzanie Delhi.
Dzień był pochmurny i raczej chłodny. Jechaliśmy autokarem przez gwarne, zatłoczone ulice, chłonąc widoki maleńkich sklepików, straganów, plątaniny przewodów elektrycznych, rowerowych riksz, trójkołowych taksówek w barwach zielono-żółtych, co jakiś czas trafiał się też osiołek lub wielbłąd, ale krów w stolicy raczej nie ma. Później za to było ich naprawdę mnóstwo.

Pierwszym punktem zwiedzania był meczet Szach Dżahana: połączenie czerwonego piaskowca i białego marmuru robi wrażenie. Buty trzeba było oczywiście zostawić przy wejściu, ale za parę groszy można było nabyć skarpetki lub białe kapciuszki, co też uczyniłam, bo wprawdzie lubię chodzić boso, ale nie w chłodny dzień po zimnym marmurze. Kobiety - nawet te skromnie ubrane - zostały też przymusowo odziane w rodzaj kolorowych i wzorzystych szlafroków, co w połączeniu z kapciami wyglądało naprawdę zabawnie.

Meczet Szach Dżahana (jednego z Wielkich Mogołów, fundatora Tadż Mahal) został ukończony w 1656. Zwany był Masjid-i Jahān-Numā, co po persku znaczy coś w stylu "zwierciadło świata". Znajduje się tam egzemplarz Koranu wypisany na skórze jelenia, ale nie oglądaliśmy go. Jest to największy czynny meczet w Indiach, może pomieścić 25 000 wiernych na ogrodzonym dziedzińcu, do którego prowadzą trzy bramy. Położony jest na pagórku, więc z krużgankowego ogrodzenia rozciąga się widok na morze malutkich domków o płaskich dachach, straganów, garkuchni, z których płyną egzotyczne zapachy...

Potem przejechaliśmy do Radżaghatu - miejsca kremacji Gandhiego. Upamiętnia je czarna, granitowa płyta pośrodku dużego, kwadratowego skweru, który można obejść dookoła dróżką na nasypie. Można też podejść do samej płyty, ale trzeba zdjąć obuwie. Wszędzie pełno było wycieczek szkolnych, stada dzieciaków w mundurkach - głównie chłopców - roiły się wszędzie, robiąc sobie z nami zdjęcia. W pewnej chwili przechodząc po nasypie przybiłam piątkę kolejno z całą klasą 11-latków - cieszyli się, jakby ich kto na sto koni wsadził.

Następnie odwiedziliśmy grobowiec Humayuna - drugiego z Wielkich Mogołów. Budowlę tę, która jest architektonicznym pierwowzorem słynnego Tadż Mahal, zbudowano, podobnie jak meczet, z czerwonego piaskowca połączonego z białym marmurem, co daje przepiękny efekt. Wielkie łuki z niszami, ażurowe kraty z białego marmuru, elementy dekoracyjne w formie m.in. gwiazdy Dawida, która tutaj oczywiście nie jest gwiazdą Dawida, lecz symbolem połączenia męskiego pierwiastka (jeden trójkąt) z żeńskim (drugi trójkąt).

Fundatorką grobowca była wdowa po cesarzu, a całość powstała w II połowie XVII wieku, w ciągu ośmiu lat, co wydaje się dość imponującym tempem jak na taką budowlę. Obecnie budynek jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO i podlega stopniowej renowacji, której postępy uwidoczniane są na planszach ze zdjęciami.

Grobowiec otoczony jest pięknym ogrodem, w którym roją się burunduki (pasiaste wiewiórki), fruwają śliczne zielone papugi, a w górze kołują brązowe drapieżne ptaki (myszołowy? sępy?). Drzewa mają tabliczki z nazwami lokalnymi i łacińskimi, co - jak potem stwierdziłam - jest dość powszechne w indyjskich ogrodach lub parkach otaczających zabytki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 8:31, 23 Wrz 2014    Temat postu:

O matko, chce do Indii! Wiecie moze, czy drogo jest tam wynajac samochod? Czy para europejczykow musi sie bardzo obawiac wrogosci lokalsow? Czy na przyklad nalezy sie poruszac tylko glownymi arteriami miasta, czy tez mozna spokojnie pojechac i na wies?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6066
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 9:25, 23 Wrz 2014    Temat postu:

Wynajem samochodu to dość droga impreza, ale okolice miast można spokojnie objechać motorikszą - w ten sposób zaliczyliśmy świątynie wokół Wrindawany (w ogóle to miasto polecam każdemu, kto jest nastawiony na architekturę, to ośrodek kultu Kryszny, jednego z najważniejszych wcieleń Wisznu i w okolicy jest od groma świątyń). Samochód opłaca brać się jeżeli jedziecie większą grupą.
Wrogość lokalsów? Nic z tych rzeczy. Na wsi sensu stricte nie byliśmy, ale mniejsze miejscowości czy węższe uliczki powinny być bezpieczne, szczególnie jeśli chodzi o zabytki i targowiska. Hindusi kochają Ciebie i Twoje pieniądze.
W sumie jedynym "agresywnym" wobec mnie Hindusem był żebrak, który szturchnął mnie, kiedy go minęłam. Dostał po łapach i tyle. W ogóle jeśli żebracy są pokorni i/albo spokojni, warto dawać im drobne albo jedzenie - to są ludzie, którzy rzeczywiście nie mają wyboru. Podział kastowy, niestety, trzyma się mocno, a niektórzy żebracy okaleczają dzieci, żeby zwiększyć ich szanse na zarobek. Jeśli dacie cokolwiek kalekiemu dziecku, liczcie się z tym, że za chwilę zbiegnie się gromada jego zdrowych kolegów.
Trzeba za to uważać na małpy. Kradną na potęgę i są strasznie inteligentne. Często kradną nawet bezwartościowe dla siebie przedmioty (buty, okulary) w nadziei na okup z jedzenia. Wtedy warto rzucić im pustą torebkę foliową.

W ogóle mam nadzieję, Gayu, że uda Ci się pojechać do Indii. Rozbudziłaś wobec mnie ogromną ciekawość Australii, zwłaszcza że wcześniej słyszałam, że to straszne multi-kulti i zastanawiałam się nad wyjechaniem tam na dłużej, jakieś au-pair czy coś. Rozwinęłabyś jakoś temat cen i codziennego życia (oczywiście na tyle, na ile je poznałaś)? Szczególnie interesują mnie metody radzenia sobie z upałem.

Achiko - w sumie trochę bardziej na północy, w Uttar Pradesh. A na dziko pojechaliśmy głównie dlatego, że mama już wcześniej była w Indiach (z innymi obeznanymi w temacie znajomymi), no i chcieliśmy samodzielnie opracować plan podróży, bo mama i ojczym są hinduistami i dla nich ten wyjazd był czymś na kształt pielgrzymki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 10:55, 23 Wrz 2014    Temat postu:

W kwestii agresywnych atochtonow mialam w pamieci te koszmarne gwalty polaczone z morderstwami, ktore, zdaniem mediow, sa tam na porzadku dziennym. Zawsze lepiej spytac kogos, kto juz tam byl, jak sprawy naprawde wygladaja.

Malpy brzmia mimo wszystko cudownie Very Happy

Co do Australii, mutli kulti widac glownie w knajpach - w wiekszych miastach znajdzie sie chyba wszystkie mozliwe kuchnie, oczywiscie azjatyckie, ale tez niemieckie z wurstem i piwem w litrowych kuflach Wink Azjatow widac tez na ulicach najwiecej, Aborygenow w Sydney nie bylo prawie wcale, za to mnostwo na polnocy.

Przyleciec na wize turystyczna - ktora sie wyrabia w internecie niczym bilet lotniczy - mozna na trzy miesiace. Nie mozna wtedy podjac pracy zarobkowej - ale juz prace za wikt i opierunek jak najbardziej. Szczegolnie poplurane sa oferty pracy na farmach - tyle ze wtedy jestes utknieta na zadupiu, z setkami mil do najblizszej cywilizacji. No, ale to juz zalezy kto czego szuka, bo jesli ktos laknie kontaktu z farma wlasnie to bedzie zachwycony.

Jest tez mnostwo ofert dla nurkow - pracuj dla nas oprowadzajac wycieczki po rafie a my zapewnimy ci jedzenie i mieszkanie. Ewidetnie ustawione pod zdobywanie doswiadczen a nie trzepanie kasy.

Ceny sa norweskie - czyli wszystko kosztuje nerke albo dwie. Jedzenie bylo tansze od norweskiego (co nie znaczy, ze bylo obiektywnie tanie), wiec zazeralam sie sushi przez tydzien, a potem mialam go dosc na wiele miesiecy Razz Loty krajowe maja przyzwoite ceny, wiec warto z nich skorzystac, jesli jedzie sie raz i chce sie obejrzec urywki z calego kontynentu. Warto na miejscu pytac o lokalne autobusy, bo nie wszystko sie da wygugalc, czesto te ze stronami internetowymi sa duzo drozsze.

Co do upalow, to pewnie zalezy od regionu, bo stref klimatycznych maja tam mnostwo i nie wszedzie jest dziki gorac. Osobiscie zaobserwowalam klimatyzacje w kazdym budynku, no i obowiazkowy krem do opalania zawsze i wszedzie. (e: bo wlasnie sobie przypomnialam - zawsze trzeba miec butelke wody przy sobie. Chocby po to, zeby pokazac innym ze masz wode przy sobie, zeby ci nie suszyli glowy, ze ZAWSZE trzeba miec butelke wody przy sobie Razz)

[link widoczny dla zalogowanych] Obczaj sobie te strone Smile

E: [link widoczny dla zalogowanych] ta tez wyglada fajnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Wto 10:59, 23 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6066
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 11:21, 23 Wrz 2014    Temat postu:

Cytat:
W kwestii agresywnych atochtonow mialam w pamieci te koszmarne gwalty polaczone z morderstwami, ktore, zdaniem mediow, sa tam na porzadku dziennym.

Też się tego strasznie bałam na początku, ale nie spotkałam się z agresją ani wobec siebie, ani wobec lokalnych kobiet. Widziałam za to plakat akcji przeciwdziałającej przemocy wobec kobiet, a regulamin linii kolejowej uwzględniał zakaz wszelkich zaczepek.

Cytat:
Malpy brzmia mimo wszystko cudownie

Bo dopóki nie kradną, wyglądają strasznie uroczo. Zwłaszcza te malutkie.

Cytat:
Ceny sa norweskie - czyli wszystko kosztuje nerke albo dwie. Jedzenie bylo tansze od norweskiego (co nie znaczy, ze bylo obiektywnie tanie)

A jakieś konkretne przykłady cen? Ile kosztuje chleb, napój, kanapka w fastfoodzie, tanie ciuchy, jakieś lokalne specjalności? Bo patrzę na kieszonkowe w au pair i zastanawia mnie, czy 150AUS$ tygodniowo to dużo...
Dzięki za linki. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 11:26, 23 Wrz 2014    Temat postu:

Mam nadzieje, ze te informacje ci pomoga:)

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6066
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 12:52, 23 Wrz 2014    Temat postu:

Bardzo przydatne, dzięki! <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Śro 12:03, 01 Paź 2014    Temat postu:

Wrzucam kolejny kawałek moich notatek:

Świątynia szczurów i pałac maharadży.

Słynna na cały świat świątynia szczurów znajduje się w niewielkim miasteczku Deshnok niedaleko Bikaneru. Została ufundowana na początku XX wieku przez bikanerskiego maharadżę Ganga Singha i jest wykonana z pięknie rzeźbionego białego marmuru z ozdobnymi wrotami ze srebra.

Lokalny kult szczurów wiąże się z postacią Karni Maty, XIV-wiecznej mędrczyni, uznawanej za wcielenie bogini Durgi. Według legendy kobieta ta błagała boga śmierci Yamę o wskrzeszenie jednego z synów swego rodu, który utonął w zbiorniku wody. Bóg nie zgadzał się, lecz w końcu na skutek jej próśb ustąpił częściowo, pozwalając, by wszyscy męscy potomkowie rodu reinkarnowali się w postaci szczurów aż do momentu, kiedy będą mogli znów odrodzić się jako ludzie. W związku z tym wszystkie szczury w świątyni są otaczane czcią jako przodkowie mieszkańców okolicy. Zobaczenie białego szczura jest traktowane jako szczególne błogosławieństwo, ponoć jest ich zwykle około 4-5 sztuk, a wierni starają się je przywabić smakołykami. Szczury wydały mi się bardzo nieduże, ale w sumie widywałam dotąd tylko egzemplarze trzymane jako zwierzątka domowe, może to inny podgatunek.

Obecnie w świątyni żyją ich całe setki, dokarmiane przez wiernych pszenicą, mlekiem i słodkimi kulkami, które po nadgryzieniu przez szczura są zabierane do domu jako uświęcone. Zwierzątka łażą wszędzie, oczywiście rzadko przebiegają przez otwartą przestrzeń, ale już np. wchodząc do głównego budynku świątynnego trzeba bardzo uważać, żeby na któregoś nie nadepnąć. Czasami przebiegają stojącym w kolejce ludziom po stopach, co ma przynosić szczęście. U podstawy marmurowych ścian mają specjalnie wydrążone norki i ogólnie czują się u siebie. Pani pilotka powiedziała nam, że jakiś czas temu w czasie wielkiej epidemii indyjskich szczurów te w świątyni nie zachorowały nawet wtedy, kiedy naukowcy w ramach eksperymentu przywieźli kilka zarażonych egzemplarzy (eksperyment z gatunku ryzykownych, ale tak czy siak artykuł w National Geograhic, który znalazłam online, potwierdza, że w świątyni nigdy nie zanotowano wybuchu żadnej choroby roznoszonej przez te zwierzęta).

Świątynia położona jest przy obszernym placu otoczonym straganami i sklepikami sprzedającymi bransoletki, breloczki, indyjskie dewocjonalia i rozmaite odpustowe zabawki: w oko wpadły mi szczury z króliczej sierści i plastikowe tuktuki. Musieliśmy zdjąć buty i zostawić w wyznaczonym miejscu (przy świątyniach zwykle jest jakiś pilnowacz, któremu piloci wycieczek dają drobny napiwek za dopilnowanie obuwia, a tu było nawet całe stoisko z kontuarem, półkami i wypożyczaniem ochraniaczy na stopy), większość ludzi z naszej grupy nałożyła jakieś skarpetki, które później zamierzali wyrzucić, np. te, które dostaliśmy w samolocie. Mnie nie przeszkadzałoby chodzenie boso, ale dzień był wyjątkowo chłodny, więc wzięłam skarpetki, ochraniacze... i mimo to trochę zmarzłam, bo marmurowe płyty były zimne, na dodatek dziedziniec świątyni jest co chwila zmywany chluśnięciem wody i chodzi się niemal po kałużach, a ochraniacze do nieprzemakalnych nie należą.

Na dziedziniec wchodzi się przez pięknie kute srebrne wrota (przedstawiające m.in. wizerunki szczurów z kuleczkami pokarmu w łapkach) umieszczone w fasadzie zachwycająco rzeźbionej w kwiaty oraz postaci bóstw. Dziedziniec jest niezbyt duży, od góry przykryty siatką, żeby gołębie nie wlatywały, choć i tak kilka ich się kręci w odgrodzonym kutą kratą zakątku pełnym pszenicy. Przed kratą stoją miednice pełne mleka, obrzeżone wianuszkiem pijących szczurów, zwierzaki wyprawiają też akrobacje na kracie i ogólnie wyglądają uroczo (choć byłam pewnie jedyną osobą z wycieczki, która tak uważała...). Dalej znajduje się kilka budynków świątynnych, z wiszącymi nad wejściem dzwonami, które trącają wierni. W głównym budynku znajduje się pięknie przyozdobione sanktuarium z wizerunkiem Karni Maty jako bogini Durgi, na górze jest ozdobny palankin ze srebra, a na podłodze stoją misy z ofiarnym pokarmem: nadgryzione przez szczury kuleczki kapłan wkłada do torebeczek ze sztywnego plastiku i przekazuje Hindusom, którzy również przynoszą własne jedzenie na ofiarę. Wierni oraz turyści stoją w kolejce odgrodzonej sznurem od reszty pomieszczenia, ale niektórzy Hindusi wychodzą z niej i drobią pokarm szczurom kręcącym się przy norkach.

Bardzo mi się tam podobało, choć ze względu na marznące stopy nie przebywałam wewnątrz tyle czasu, ile bym chciała.

Po świątyni szczurów zwiedziliśmy Fort Dżungar w Bikanerze. Nazwa Bikaneru pochodzi od nazwiska radży, który w XV wieku założył tam fort - nazywał się Rao Bika. Obecny fort, zbudowany z czerwonego piaskowca, powstał na przełomie XVI i XVII wieku. Część wewnętrzna (pałacowa) jest ponoć wzorowana na Wersalu, choć mnie się to nie rzuciło w oczy. Koronkowe krużganeczki, przy bramie odciski damskich dłoni - uhonorowanie wdów, które popełniły sati po śmierci mężów-wojowników. Wrota pokryte metalowymi kolcami, aby słoń bojowy nie mógł ich staranować.

Przechodziliśmy z dziedzińca na dziedziniec, podziwiając misterną sztukę kamieniarską. Kolumny były pokryte gładkim i miłym w dotyku stiukiem-tynkiem, robionym ze zmielonych na proszek muszelek, pyłu marmurowego, jogurtu i białka jaja. Podobne tynki - niekiedy z dodatkiem melasy lub innych substancji - oglądaliśmy w wielu budowlach (np. w tej haweli kupieckiej, którą zwiedzaliśmy w Mandawie).

Wnętrza komnat malowane są w kwiaty, sala tronowa maharadży wykładana hiszpańskimi kafelkami. Tron przypominający szezlong, nad nim wachlarz w postaci poziomej płachty, poruszanej przez służbę sznurkiem. Maharadża rozkazał jedno z małych pomieszczeń pomalować w niebieski wzór przedstawiający monsunowe chmury z błyskawicami, aby jego nadworni muzycy grali tam tradycyjny utwór raga, wykonywany w czasie deszczy (które w tym regionie padają rzadko). Dziwnie wyglądające instrumenty można obejrzeć w gablotach.

W ścianach komnat umieszczone są lusterka dla rozjaśniania pomieszczeń: w dzień odbijają światło dzienne, nocą umieszczano przed nimi lampy. W sali posiedzeń leży dywan, który 150 lat temu utkali więźniowie. Na dziedziniec prowadzą pięknie rzeźbione drzwi z drewna orzecha włoskiego. Nad podcieniami widać kółka, na których zawieszano kotary w miesiącach chłodniejszych. Ekspozycja lekko zakrzywionych mieczy z okrągłą gardą (podobną do tsuby) - sądząc po wiszącej nad gablotą rycinie były to miecze jednoręczne, choć ich rozmiary pasowałyby raczej do dwójki. Obejrzeliśmy też bębny i wielkie mosiężne sagany, które ponoć służyły do zbierania podatków.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 12:55, 01 Paź 2014    Temat postu:

Swietna relacja! Ta swiatynia szczurow brzmi zachwycajaco - w ogole strasznie podoba mi sie u Hindusow ich zamilowanie do zwierzat - tu swiete krowy, tam szczury, a o wszystko trzeba dbac na wypadek, gdyby czlowiek mial sie w ktores znich zreinkarnowac Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Śro 13:00, 01 Paź 2014    Temat postu:

Chyba widziałem tę świątynię w filmie przyrodniczym BBC o wędrówkach ptaków, gdzie była pokazana z punktu widzenia gołębi, które tam podjadają Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1355
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Śro 13:26, 01 Paź 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Swietna relacja! Ta swiatynia szczurow brzmi zachwycajaco - w ogole strasznie podoba mi sie u Hindusow ich zamilowanie do zwierzat - tu swiete krowy, tam szczury, a o wszystko trzeba dbac na wypadek, gdyby czlowiek mial sie w ktores znich zreinkarnowac Smile


Tak! W ogóle w krajach, gdzie się wierzy w reinkarnację, zwierzęta są o wiele lepiej traktowane, co widać choćby na przykładzie wielbłądów do przejażdżek turystycznych: w krajach arabskich często poobcierane od uprzęży, z obdartymi kolanami itp., w Indiach jakieś bardziej zadbane, nawet sierść na bokach mają powystrzyganą w ozdobne wzorki (edit: i to nie tylko te dla turystów, ale często takie wiejskie, pociągowe). A jak mi koleżanka pokazała zdjęcia z trekkingu w Bhutanie, to aż uwierzyć nie mogłam, jakie te ich juczne koniki były gładkie i wypasione.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Achika dnia Śro 13:28, 01 Paź 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 13:04, 02 Maj 2015    Temat postu:

Zdjęcia z Budapesztu z ubiegłego weekendu: [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 17:10, 02 Maj 2015    Temat postu:

Fajne! O co chodzi z Jacksonem? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 17:11, 02 Maj 2015    Temat postu:

A kto to wie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 17:26, 10 Lip 2015    Temat postu:

Skoczyłyśmy sobie z koleżanką na dwa dni do Lwowa.

- Jak oni, na miły Bór, po tych bukowanych ulicach jeżdżą? Wyjazdowe i na nowych osiedlach już normalne, ale cała stara część cholerne kocie łby.
- Jak tam ogarniają komunikację miejską? No niby są tramwaje (mnóstwo pań motorniczych, bajdełejem) i regularne autobusy, które mają rozkłady, ale marszrutki to jakaś czarna magia, ani chybi.
- O Jeżusiu, myślałby kto, że u nas jeżdżą fatalnie. Boru dziękować, że panu taksówkarzowi powiedziałyśmy, że nam sie nie spieszy zbytnio - tylko raz czy dwa na czerwonym przemknął.
- Babki odstawione w większości jak szczury na otwarcie kanału - sukieneczki, spódniczki, obcasy, pełen makijaż. W spodenkach i t-shircie prawie na bank turystka. A, że sobie mało nóg nie połamie na chodniku? Ojtam, ojtam.
- Ludzie generalnie mili, ustępowanie miejsca w autobusie zdawało się być na porządku dziennym, jak przejechałyśmy nasz przystanek, pan kierowca poprosił kolegę wracającego tą samą trasą, żeby nas zabrał bez biletu i dobrze pilnował, cobyśmy na autowkazał dotarły.
- Jedzenie dobre i tanie (zwłaszcza w knajpach z jadłem lokalnym, bo wszelkie światowe ę, ą - drogawe)
- Rzeczą straszną okazała się niemożność nabycia Coli Zero. Chyba w jednym tylko spożywczaku Light dorwałam. Very Happy

Ech, jak mogłam zapomnieć o czymś takim jak wesoły przemytniczy autobus! Matko z córkom, w życiu bym nie pomyślała jak i gdzie oraz w jak wielkich ilościach można poupychać fajki na sobie oraz w autobusie. I jak bardzo celnikom jest wszystko jedno.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pią 19:59, 10 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:34, 21 Paź 2015    Temat postu:

Mieszkam (tymczasowo) w Japonii od miesiąca i zostałam przyzwana do tego tematu, może kogoś zainteresują moje luźne wrażenia Razz

- ulice wąskie, a chodniki jeszcze bardziej. Nierzadko chodników nie ma wcale,
- widziałam sarenkę tuż przy ruchliwej drodze, za ogrodzeniem. Stała sobie przez chwilę i się gapiła na nas, po czym pomyślała "o kurde, co ja tu robię?" i rozsądnie potruchtała do lasu,
- mieszkam na skraju Kyoto w sumie, daleko od centrum, więc lasów, gór, rzeczek i natury ogólnie jest mnóstwo i jest absolutnie przepiękna,
- świątyń jest prawie tyle co u nas kościołów. Sprytnie handlują różnymi ochronnymi amuletami, wróżbami i pocztówkami,
- komunikacja miejska jest drooooga. Jedzenie też raczej drogie (poza uniwersytecką stołówką i sklepem z tanim jedzeniem), ale jakie dobre! Jedno jabłko za to kosztuje tyle co w Polsce kilogram...
- dwa razy mi się zdarzyło że zaczynałam z kimś rozmawiać, spytał mnie skąd jestem, powiedziałam że z Polski, a on w odpowiedzi zaczął do mnie mówić po polsku. Co jak co, ale tutaj się tego nie spodziewałam Very Happy Ogólnie jeśli ktoś coś wie o Polsce tutaj, to są to nazwiska polskich piłkarzy Very Happy
- bardzo lubię Japończyków jako takich, ale istnieje taki specjalny podgatunek japońskiego faceta, który poluje na cudzoziemki i jest POTWORNIE namolny,
- powoli kończy się październik, a pogoda nadal bardzo przyjemna; dopiero 2 tygodnie temu rozstałam się z koszulkami z krótkim rękawem,
- nie mam pieniędzy na to by na za dużo sobie pozwalać, ale z tego co wypróbowałam do tej pory, japońskie kosmetyki są boskie,


Nie wiem, jeśli ktoś ma jakieś pytania (najlepiej sensowniejsze niż moje komentarze Razz) to dawajcie Razz Jak mi jeszcze przyjdzie coś do głowy to też napiszę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 14:01, 21 Paź 2015    Temat postu:

Zazdraaaszczaaam *_*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaiCroft
Pokaźna Wimperga



Dołączył: 04 Sty 2014
Posty: 383
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Townsville

PostWysłany: Czw 22:37, 22 Paź 2015    Temat postu:

Ktosza, słyszałam, że Japończycy strasznie jadą stereotypami i w ogóle święcie w nie wierzą. Spotkałaś się z czymś takim? Nie wiem w jakim języku rozmawiasz tam z ludźmi, ale jeśli po angielsku to czy często się zdarza, że odpowiadają po japońsku zamiast po angielsku (chciałabym kiedyś zwiedzić Japonię - jeśli jakimś cudem na to zarobię - i dlatego pytam Wink )?

Też zazdroszczę ;3; .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:04, 23 Paź 2015    Temat postu:

MaiCroft napisał:
Ktosza, słyszałam, że Japończycy strasznie jadą stereotypami i w ogóle święcie w nie wierzą. Spotkałaś się z czymś takim? Nie wiem w jakim języku rozmawiasz tam z ludźmi, ale jeśli po angielsku to czy często się zdarza, że odpowiadają po japońsku zamiast po angielsku (chciałabym kiedyś zwiedzić Japonię - jeśli jakimś cudem na to zarobię - i dlatego pytam Wink )?

Rozmawiam po japońsku i parę razy mi się zdarzył odwrotny problem - ja po japońsku, a oni mi odpowiadają po angielsku. Ogólnie w Japonii po angielsku idzie się dogadać (chyba że jesteś w jakiejś malutkiej miejscowości, to może być problem czasem), najwyżej ktoś od czasu do czasu ucieknie na Twoj widok jak zobaczy że chcesz się do niego odezwać Wink

Co do stereotypów - nie jestem pewna... W sensie, nie zauważyłam szczególnie, ale Japończycy z reguły zachowują swoje uczucia dla siebie. Wiem na pewno że niektórzy Japończycy mają bardzo negatywną opinię o Chińczykach, ale z moich chińskich znajomych nikt jak na razie nie odczuł żadnych przejawów takiej niechęci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:26, 23 Paź 2015    Temat postu:

Łał, szalenśtwo. *.*

Też miałam pytać o stereotyp Dużego Złego Gaijina. Very Happy No to zapytam o inny stereotyp: jak to jest z tą słynną japońską uprzejmością i perfekcjonizmem? Naprawdę są tacy... galowi wobec obcych?
I głupsze, ale tam: jak wrażenia ze słodyczy? ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 7:56, 24 Paź 2015    Temat postu:

Haszyszymora napisał:
No to zapytam o inny stereotyp: jak to jest z tą słynną japońską uprzejmością i perfekcjonizmem? Naprawdę są tacy... galowi wobec obcych?

Tak, to zdecydowanie jest prawda. Ja to lubię, ale znam ludzi których to trochę stresuje Razz
Cytat:
I głupsze, ale tam: jak wrażenia ze słodyczy? ^^

Troszeczkę rozczarowujące, prawdę mówiąc. Japońskie czekolady, na przykład, są znacznie chudsze niż nasze, a japońskie ciasteczka są, w wielu przypadkach, pakowane każde w osobny papierek, przez co jest tego mniej w opakowaniu niż by się mogło wydawać. Lody są fantastyczne, tradycyjne japońskie słodycze (takie do herbaty np) też są super, ale większość tego co można dostać w normalnych sklepach nie jest tak dobra jak polskie słodycze, moim zdaniem.
(Ale jak już coś jest dobre to jest naprawdę mega dobre)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 15:05, 24 Paź 2015    Temat postu:

Ktosza, nie zawracaj sobie głowy normalnymi słodyczami, nastaw się na te tradycyjne ryżowe gluty z różnymi nadzionkami (sprzedawane na straganach), są po prostu zajebiste.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:03, 10 Cze 2016    Temat postu:

Co prawda z Ukrainy (Lwowa konkretnie) wróciłam miesiąc temu, ale tam. Teraz przynajmniej mam przesiew informacji. Wink

- potwierdzam wrażenia Tin z ulicy - przejścia dla pieszych pełnią funkcję dekoracyjną, ulica to koncert na klaksony Razz
- mają flagi Unii, i to w urzędach (minęliśmy taką w drodze na wieżę ratusza)
- "Może mamy wojnę, a może nie mamy - sami nie wiemy, jak to nazwać" (powiedziała przewodniczka w muzeum, gdy zapytaliśmy o sytuację w Doniecku)
- znać, że sytuacja w kraju niecodzienna: pełno żołnierzy na mieście, ale raczej w sytuacjach nieformalnych
- myślałam, że Laysy o smaku kraba są pyszne. Potem spróbowałam takich sucharko-chipsów o smaku salami <3
- wszechobecny powrót do strojów ludowych. Hafty nawet na ulotkach w barze sushi! (ciekawe, ukraiński haft przedstawiający kwiaty wiśni) O ubraniach już nie wspominam, ale parę razy prawie skręciłam kark oglądając się za ludźmi w tradycyjnych chustach i koszulach. Propsy dla starszego pana, który w takiej białej świtce przyszedł do opery. Wyglądał imponująco. Very Happy
- Lwów to miasto kasztanów. Kwitły wszędzie.
- kwas chlebowy pija się tylko od rana. Zamówienie po dwunastej skutkuje bardzo dziwnym spojrzeniem obsługi.
- Ukraina trzepie kasę na Putinie, m.in. produkując papier toaletowy bądź wycieraczki do nóg z jego twarzą. Albo piwo "Putin chuj"
- na książkowym pchlim targu pozycją, która pojawiała się dosłownie na każdym straganie był... Mein Kampf


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Haszyszymora dnia Pią 19:04, 10 Cze 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin