Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"bo Polacy to nie czytajo książek"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:16, 17 Mar 2016    Temat postu: "bo Polacy to nie czytajo książek"

Czyli rzecz o ostatnim badaniu Biblioteki Narodowej, a raczej reakcji na jego wyniki.

Cóż, mam z tym badaniem taki sam problem jak z "52 książki rocznie". Albo nawet i większy niż z tamtym wyzwaniem, bo to można było jeszcze ująć w kategorii nieszkodliwej zabawy. Tutaj natomiast mamy (przynajmniej patrząc na internetowe komcie) próby wytworzenia podziału na czytające "elity" i niedouczone "wieśniactwo", co w ręku książki nie miało. I ten podział jest niefajny. Przede wszystkim dlatego, że jeszcze bardziej zakorzenia się trzymający się od lat pogląd, że czytanie jest dla snobów albo wykształciuchów. W rezultacie ogólnemu popularyzowaniu czytelnictwa to raczej mało pomoże.

Poza tym, można czytać tą książkę tygodniowo, ale czy jeśli będzie to taka np. Michalak to faktcznie jest się czym chwalić?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 12:50, 17 Mar 2016    Temat postu:

Nie bylo juz podobnego tematu...? Albo mi sie juz cos miesza, mam wrazenie, ze to jest dyskusja, ktora kreci sie w kolko od lat i zmierza donikad.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:53, 17 Mar 2016    Temat postu:

Był temat o 52 książkach rocznie, innego nie pamiętam. Natomiast dyskusja owszem, toczy się w różnych miejscach internetów od lat. Ale dopiero od kilku dni przybrała taki, khem ogólnokrajowy rozmach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Archibalt we fraku



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2317
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:03, 17 Mar 2016    Temat postu:

Dopóki będą ludzie uznający za jakiś wybitny powód do dumy że "jak są na głodzie to nawet gazetki reklamowe czytają, bo MUSZĄ" (Autentyk. Łącznie z użyciem wyrażenia "na głodzie" w odniesieniu do książek) to podział "snoby vs. wieśniaki" będzie się utrzymywał.

Problem jeden: nieważne czy się czyta, ale co się czyta. Michalak, Greye-sreje, przeróżne Kalicińskie, Fincer-Ogonowskie oraz multum ostatnio wyrosłych naśladowców skandynawskich thillerokryminałów na pewno nie podniosą wykształcenia i oczytania społeczeństwa. Literatura "dla kucharek" (przepraszam kucharki) istniała zawsze i do pewnego stopnia jest potrzebna, choćby dla relaksu po przerzuceniu tysiącstronnicowej literatury naukowej, tyle że to nie może być jedyne, w co ludzie wchłaniają poprzez czytanie i co da się nabyć w rozsądnej cenie w księgarni. Promuje się chłam, więc nic dziwnego że z tych 40% które czyta, po jakiejś połowie w ogóle tego nie widać.

Problem dwa: nawet jeśli ludzie sięgną po literaturę popularnonaukową czy "społeczną", to z dużym prawdopodobieństwem uwierzą w jakieś bzdury, bo nie mają wyrobionej umiejętności krytyki źródeł (z przykładem wartym tysiąc słów mieszkam pod jednym dachem - uwierzcie, próby polemiki to jest droga przez mękę). Krytyki źródeł i tego, że niestety, są fakty niepodważalne i czasami "nasza" strona nie ma racji, powinna uczyć szkoła. Na temat tego co szkoła powinna można by zapisać trzysta stron. Na temat tego co robi - trzy.

Problem trzy: Nawyk czytania wyrabia się w domu, od najmłodszych lat. Moja mama rozmawiała kiedyś na zebraniu z rodzicami, kiedy po rozmowie z dzieciakami wyszło, że no niby wiedzą, co to te książki są, ale skojarzeń z nimi za bardzo nie mają i ogólnie marnie im jakoś poszła ta dyskusja. Odpowiedź: "No ale przecież my mamy książki, stoją całe półki!". No może i stoją, ale jak ich się nie używa, to dzieciak nie będzie wiedział, do czego służą. Równie dobrze mógłby tam stać samowar. Albo magnetofon szpulowy.

Mówią że szkoła zabija chęć czytania - możliwe, że w pewnym stopniu tak. Ale większość dzieciaków, które znam i które mają nawyk czytania, po prostu uznaje lektury za nudne i czyta co innego. Żaden nie porzucił książek całkowicie, bo mu kazali "W pustyni i w puszczy" zmęczyć. Ale jak nawyku czytania nie ma od najmłodszych lat, to ten Sienkiewicz nieszczęsny będzie tylko kolejnym elementem zniechęcającym. Koniec z zrzucaniem obowiązku "zachęcania" do czytania na szkołę. Szkoła ma uczyć - najlepiej atrakcyjnie i ciekawie, ale nie jest od wyrabiania prawidłowych nawyków. Od tego są rodzice i to ich trzeba uświadamiać, że czytanie dziecku bajki (albo puszczanie audiobooka) ma gigantyczny wpływ na jego późniejsze podejście do książek.

EDIT: No i problem cztery: Internet jest szybszym i atrakcyjniejszym źródłem informacji, niż książka. I nie dziwi mnie, że ją wypiera. Ale do internetu punkt drugi mojej wypowiedzi odnosi się w jeszcze większym stopniu niż do książki. I koło się zamyka.

Tak myślę w tym temacie, a jak się okaże że się naprodukowałam nie tam gdzie trzeba, to moderatorstwo przeniesie Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 14:06, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 15:59, 17 Mar 2016    Temat postu:

Nie żebym uważała to za jakiś powód do dumy, ale naprawdę można być na głodzie książkowym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1983
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 46 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:55, 17 Mar 2016    Temat postu:

Od siebie dorzucę, że często w takich badaniach pomijane są ebooki (dlatego w tak wielu badaniach Chiny poleciały w czytelnictwie - bo ludzie z tradycyjnych tomiszczy przerzucili się na czytniki) i czasem mocno to zaburza faktyczny obraz.
Gdyby do badań dorzucić nie tylko zawartość czytników, ale też blogi, fora i fanficki, zupełnie inaczej by to wyglądało Razz

Cytat:
Mówią że szkoła zabija chęć czytania - możliwe, że w pewnym stopniu tak. Ale większość dzieciaków, które znam i które mają nawyk czytania, po prostu uznaje lektury za nudne i czyta co innego.

Fun Fact: obecnie w podstawówce nie ma czegoś takiego, jak kanon lektur - to od nauczyciela zależy, jakie przerobi i czy będzie tłukł to nieszczęsne w "Pustyni i w puszczy" bo Sienkiewicz bo stare to dobre bo robię tak od trzydziestu lat i nikt nie narzekał, czy spróbuje czegoś nowego, czegoś, co dzieciaki aktualnie czytają i szczerze je to pociąga. Niby nic, ale jest w tym wielki potencjał i zresztą wyczula się teraz młodych polonistów, by na tym etapie edukacji stawiali przede wszystkim na zachęcanie do czytania i cieszenia się lekturą.
Tak w ramach ciekawostki, bo z tym, że atmosfera domowa ma kluczowy wpływ na nawyk czytelniczy w pełni się zgadzam.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 21:54, 17 Mar 2016    Temat postu:

Lizard napisał:
Problem jeden: nieważne czy się czyta, ale co się czyta. Michalak, Greye-sreje, przeróżne Kalicińskie, Fincer-Ogonowskie oraz multum ostatnio wyrosłych naśladowców skandynawskich thillerokryminałów na pewno nie podniosą wykształcenia i oczytania społeczeństwa. Literatura "dla kucharek" (przepraszam kucharki) istniała zawsze i do pewnego stopnia jest potrzebna, choćby dla relaksu po przerzuceniu tysiącstronnicowej literatury naukowej, tyle że to nie może być jedyne, w co ludzie wchłaniają poprzez czytanie i co da się nabyć w rozsądnej cenie w księgarni. Promuje się chłam, więc nic dziwnego że z tych 40% które czyta, po jakiejś połowie w ogóle tego nie widać.

I tak, i nie. Z resztą Twojej wypowiedzi całkowicie się zgadzam, ale tutaj tylko połowicznie.
Otóż moim zdaniem fakt, że ktoś w ogóle czyta, i niech to będą jedynie te nieszczęsne czytadła Michalak, też jest ważny. Niech ludzie czytają nawet ten szajs, ważne, żeby wyrobić sobie właśnie nawyk i potrzebę czytania, żeby wytworzyć jakieś skojarzenia, choćby te najbardziej podstawowe, z relaksem, przyjemnością i dawką emocji. W końcu ten przewidywalny schemat płytkiej powieści zwyczajnie się znudzi
i człowiek sięgnie po coś innego. Może nie przeskoczy od razu z Michalak do Camusa, ale do Rowling? Czemu nie? Metodą małych kroczków...

Nie, żebym ten chłam lubiła, ale nie chcę demonizować, bo według mnie tutaj czy jest nawet ważniejsze niż co...

INNA SPRAWA to jest to, że właśnie najchętniej ludzie sięgają po ten najszerzej reklamowany, stosunkowo tani chłam. Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Margo dnia Czw 21:56, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 9:20, 18 Mar 2016    Temat postu:

"W końcu ten przewidywalny schemat płytkiej powieści zwyczajnie się znudzi
i człowiek sięgnie po coś innego" -- Jestem oceanem watpliwosci Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5689
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 11:38, 18 Mar 2016    Temat postu:

Nie znudzi się, bo większość tych ludzi nie wie, że w ogóle można inaczej. Razz
Absolutnie nie zgadzam się, że nieważne co, byle czytali. Dla mnie nie ma dużej różnicy między czytaniem tylko harlekinów a nieczytaniem wcale. A jeśli ktoś czyta tylko Greje i Michalakową, to naprawdę lepiej, żeby nie czytał wcale, bo po prostu sobie tym szkodzi. W najlepszym przypadku, bo w najgorszym - także otoczeniu. A przecież jest dużo książek nieambitnych, a dobrych, jak ta Rowling chociażby.
Nie cierpię snobowania się na czytanie. Jasne, lepiej czytać niż nie czytać, ale nie wprost nie znoszę, kiedy czytający kreują się na nadludzi/niezrozumianych geniuszy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5278
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:59, 18 Mar 2016    Temat postu:

Albo sobie zakodował, że jak książka, to tylko dla relaksu czy dla zabicia czasu w podróży, nic wymagającego, ot, jak to ktoś ładnie określił, literatura wagonowa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 13:11, 18 Mar 2016    Temat postu:

A'propos tematu, chłop mi kawał sprzedał.

Dlaczego Polacy nie czytają?
...
...
...
Bo Rząd nie publikuje!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 13:53, 18 Mar 2016    Temat postu:

Czy ja już kiedyś wspominałam, jak mnie to śmieszy, że na Facebooku jest milion stron typu "Kocham książki", "Nie potrafię żyć bez książek" itp., a na każdej z nich od interpunkcji oczy bolą? Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:07, 18 Mar 2016    Temat postu:

Interpunkcja to pół biedy, przynajmniej coś piszą. Na moich grupach ocean sweet foci książek z kotkami i zdjęcia okładek i gdzieniegdzie pojedyncze opinie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 17:31, 18 Mar 2016    Temat postu:

Eire napisał:
Interpunkcja to pół biedy, przynajmniej coś piszą.

Jedno- lub dwuzdaniowe opisy Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:34, 11 Paź 2016    Temat postu:

Może to zabrzmi śmiesznie, ale moim zdaniem częściowo za niski stan czytelnictwa w Polsce odpowiada stan okładek w PRL-u - przed kilkoma dekadami, kiedy mogliśmy ukształtować kulturę "masowego czytania" okładki te bardziej odstraszały niż zachęcały. Połowa sukcesu to okładka przyciągająca uwagę a nawet najciekawsze powieści wyglądały wtedy jak kilka bazgrołów na wytartej tekturze (przynajmniej sądząc po okładkach). Oczywiście, są ludzie którzy mają pewien czytelniczy standard i nie sugerują się okładkami, ale z drugiej strony moga być one niezłym "haczykiem" przyciagającym uwagę. Tak jest przynajmniej ze świetnymi bez dwóch zdań okładkami Mary Gradpe do Harry'ego Pottera.
Skutek jest taki, że ówcześni "młodzi gniewni", dopiero wkraczający w świat literackich poszukiwań bardziej się do literatury zniechęcali niż zachęcali i teraz po latach to owocuje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra istota dnia Wto 10:35, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:43, 11 Paź 2016    Temat postu:

Bo ja wiem? Nawyk regularnego czytania wyrabia się w dzieciństwie, a okładki PRL-owskich książek dla dzieci były naprawdę dobre.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:51, 11 Paź 2016    Temat postu:

Obawiam się, że dla ich małoletnich odbiorców bardzo często pozostały w sferze "rozrywki z czytającą mi mamusią" i nie doczekały się swojej dorosłej kontynuacji.
Co do nawyku czytania nabytego w dzieciństwie - właśnie dlatego, że nie wszyscy rodzice wyrabiają go w dzieciach szukałabym nadziei na "zachętę" w takich drobnostkach jak okładki albo magiczny dla co po niektórych znaczek "bestseller według New York Timesa!"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:05, 11 Paź 2016    Temat postu:

Ale serio, za niski poziom czytelnictwa w Polsce nie obwiniałabym PRL-u. Od tamtych czasów wychowało się już przecież całkiem nowe pokolenie, które PRL zna tylko z opowieści rodziców. A kto żył i kupował książki w tamtych czasach, ten wie, że kupowało się mimo marnego papieru, małego druku, kiepskich okładek i tego wszystkiego, co dzisiejszego czytelnika pewnie by odstraszyło. Wydawano wtedy np. sporo dobrej literatury zagranicznej, były całe serie wydawnicze jej poświęcone (z całkiem fajnymi okładkami, btw). Wychodziło sporo interesującej literatury młodzieżowej, dzisiaj już niewznawianej i zapomnianej. Kto chciał znaleźć swoją drogę do świata książki, ten ją znalazł. Zresztą, książki były tanie, absolutnie nieporównywalnie z dzisiejszymi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:08, 11 Paź 2016    Temat postu:

No chyba że były zastąpione biblioteczną "tapetą" Smile.

Osobiście pamiętam bardzo fajne "Baśnie narodów ZSRR" i różne inne takie, poza tym książki wydawnictwa "Małysz" - historyjki o Nieumiałku, "Buratino", "Przygody kapitana Załganowa" - chociaż ja to jestem już baaardzo schyłkowy PRL - w 1989 byłam w pierwszej klasie podstawówki (no ale nikt PRL-owskich książek raczej nie wyrzucał i nie palił, sądząc po zawartości szkolnych bibliotek...).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 705
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 12:28, 11 Paź 2016    Temat postu:

kura z biura napisał:
Ale serio, za niski poziom czytelnictwa w Polsce nie obwiniałabym PRL-u. Od tamtych czasów wychowało się już przecież całkiem nowe pokolenie, które PRL zna tylko z opowieści rodziców. A kto żył i kupował książki w tamtych czasach, ten wie, że kupowało się mimo marnego papieru, małego druku, kiepskich okładek i tego wszystkiego, co dzisiejszego czytelnika pewnie by odstraszyło. Wydawano wtedy np. sporo dobrej literatury zagranicznej, były całe serie wydawnicze jej poświęcone (z całkiem fajnymi okładkami, btw). Wychodziło sporo interesującej literatury młodzieżowej, dzisiaj już niewznawianej i zapomnianej. Kto chciał znaleźć swoją drogę do świata książki, ten ją znalazł. Zresztą, książki były tanie, absolutnie nieporównywalnie z dzisiejszymi.


Moi rodzice do dziś z rozrzewnienim wspominają czasy, kiedy mogli sobie pozwolić na kupno kilku książek w miesiącu i jeszcze im starczało na operę i filharmonię... Zresztą zgadzam się, że ten, kto nie wyrobi nawyku czytania w dzieciństwie potem raczej nie sięgnie po książkę.
#Anecdata Moja kuzynka, niezbyt czytająca, wyszła za mąż za człowieka o niezbyt dużym IQ, który na sam pomysł czytania książek potrafił zareagować niemalże histerią. Zgadnijcie, czy ich dziecko czyta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:53, 11 Paź 2016    Temat postu:

Argument-inwalida, czytelnictwo w PRL było kosmiczne, a za nakłady jakie wówczas były niejeden wydawca sprzedałby duszę.
Poza tym standard wydawania nie odbiegał zanadto od światowego- popularna literatura wszędzie wydawana była na kruszejącej z czasem pulpie. Oceniać tamte wydania dzisiaj to jak myśleć, że w czasach Belle Epoque wszyscy ubierali się w sepii.

Czytelnictwo i sprzedaż książki spadły bo
a) dopadły mapy, słowniki, kucharskie.
b) telewizja zastąpiła powieść kryminalną i romansidła- choć kioskowe broszurki nadal trzymają się nieźle.

PRL jeśli coś zrobił to podbił czytelnictwo. W przedwojniu w moim rodzinnym powiecie podpisać się i przeczytać dokument nie potrafiło 30%. Tylko 30% skończyło pełny kurs szkoły podstawowej, wyższa szkoły to jakieś nędzne procenty. To kto miał cokolwiek czytać? Zwłaszcza w warunkach kiedy sól w sklepiku brało się na zapis? Tu macie fajny wykres porównujący różne kraje
[link widoczny dla zalogowanych]

Częściowo winiłabym za to katolicyzm- protestantyzm ze swoim domowym czytaniem Biblii i umoralniającymi lekturami po prostu wymuszał- choćby domową i podstawową- naukę czytania i pisania. Kiedy w XIX wieku nowe metody druku umożliwiły tanie i szybkie powielanie wydawcy mieli olbrzymi rynek potencjalnych czytelników dla czasopism, powieści w odcinkach i pulpowej literatury. U nas było to w odpowiednio mniejszym zakresie. PRL rozprawił się z analfabetyzmem kiedy rozpowszechnione już było kino i radio, więc naprawdę nie ma się co dziwić, że nie mamy naywków.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Honorowy Łowca



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 974
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Wto 15:05, 11 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
Wydawano wtedy np. sporo dobrej literatury zagranicznej, były całe serie wydawnicze jej poświęcone(...) Zresztą, książki były tanie, absolutnie nieporównywalnie z dzisiejszymi.

Przypomniała mi się popularna seria z kolibrem, świetne książki Smile
Rodzice wspominają, jak to po prostu wracając z pracy ot tak, kupowali nową książkę w kiosku Ruchu, bo były tanie. Czasem nawet kupowali oboje tę samą xD Dziś można o tym tylko pomarzyć Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10516
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 15:41, 11 Paź 2016    Temat postu:

Zgadzam się z przedpiśczyniami - PRL wcale taki zły dla czytelnictwa nie był. Wydawano sporo i to rzeczy wartościowych (wspomniane już serie). Co do okładek - może faktycznie estetyka była inna, czasem artyzm faktycznie przekombinowany, ale czy to było brzydsze od dzisiejszych kolorowych z fotkami ze stocka? To samo książki dla dzieci. Pamiętam pięknie wydawane baśnie, może niekoniecznie na błyszczącym papierze i w twardych okładkach, ale jak ilustrowane! Mam wrażenie, że własnie teraz jest zalew koszmarnych, fatalnie zilustrowanych wyrobów wręcz książkopodobnych.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Wto 15:49, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1087
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:58, 11 Paź 2016    Temat postu:

Moi rodzice kupowali w PRL przez miesiąc więcej książek, niż ojciec kupuje teraz przez rok (choć od tamtego czasu bynajmniej nie zbiedniał). Pamiętam, że mieliśmy na półce ogromny i pięknie wydany album z obrazami Boscha - na moje pytanie, czy któreś z nich było wielkim fanem jego twórczości moja matka odpowiedziała "Wtedy po prostu braliśmy wszystko co rzucili, zwłaszcza jeśli było przyzwoicie wydane" (co zresztą tłumaczy czemu po ślubie mieli np. dwa te same komplety słowników polsko-niemieckich).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:16, 11 Paź 2016    Temat postu:

Mam całą serię z Kolibrem i Z Kluczem, Z kosmonautą i zeszyty "Ewa Wzywa 07"- tdwa ostatnie kupowała babcia w GSie- sama lubiła sensację, a fantastykę naukową dla syna. Tata naukowcem został, fantastyki nie lubił wtedy i nie lubi dziś.

Jedynie Sztukę Kochania i "Raz w Roku w Skiroławkach" rodzice upolowali dzięki znajomościom, ale to były książki skandaliczne, po które ustawiały się kolejki.

Pamiętam jak dzieckiem będąc dziwiłam się jak mi rodzice opowiadali, że za pieniądze z kieszonkowego chodzili do kina i kupowali książki co tydzień, podczas gdy ja musiałam odkładać na jedne "Muminki". kompletny kosmos.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Wto 19:35, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Honorowy Łowca



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 977
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:12, 11 Paź 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Czasem nawet kupowali oboje tę samą xD Dziś można o tym tylko pomarzyć Rolling Eyes


No chyba że się jest Borejkiem. Czy tam Strybą.

I zgadzam się, że argument inwalida. Także dlatego, że w PRL-u generalnie mało co było ładne. Brzydkie były ubrania, zabawki, osiedla i meble, nikt śliczności nie oczekiwał, nie wymagał i się jej specjalnie nie spodziewał. Jasne, czasem zdarzał się jakiś cud wzornictwa, ilustracji czy architektury, ale nawet wtedy zwykle mimo pięknej formy był szarawy, kostropaty i na złym papierze. Oczekiwanie rozkoszy wizualnych i zachęcających podniet to stosunkowo nowy wynalazek (pamiętam to szaleństwo, kiedy na początku lat 90. pojawiły się pierwsze reklamy - byliśmy na nie kompletnie nieprzygotowani). Za PRL-u to raczej nie okładki przyciągały czytelnika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Słodki Bieberek



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1238
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Wto 18:41, 11 Paź 2016    Temat postu:

No bo dla wielu ludzi czytanie czegokolwiek, romansów, tanich kryminałów itd. jest sposobem zabicia czasu. Przychodzi do domu, je kolacje, jeszcze się nie kładzie bo za wcześnie, i co tu robić? Ja się nie dziwię że w PRL było wysokie czytelnictwo, bo alternatywą były dwa programy w telewizji gdzie leciały jakieś poprawne, banalne rzeczy, albo polskie radio które stawiało wysoko poprzeczkę, i sporo ludzi odnajdowało się w przestrzeni pomiędzy stanem takiego otępienia że oglądali gadające głowy a takiego wysublimowania że doceniali bluesowe audycje. Więc co tu robić? Jakąś książkę poczytać.

Śmiertelny cios czytelnictwu przyniosła kablówka, nowe kanały z efektownym, komercyjnym show, zwyczaje rodziców którzy nie wiedząc co począć z dzieckiem sadzali je przez telewizorem, aż mu weszło w nawyk że sposobem na spędzanie dnia jest telewizja, a dobił internet który podkopuje zresztą telewizję.

A nawyki z domu to bardzo ważny czynnik, widzę po sobie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:55, 11 Paź 2016    Temat postu:

Serio poprawne i banalne to to właściwe określenia telewizji w PRL? O tej, która pustoszyła podwórka i ulice? Ta, która gromadziła całe bloki w małych mieszkaniach?

Wbrew temu co mówili Borejkowie to było okno na świat, a wielu tamtych programów nie sposób dziś prześcignąć. Po prostu TV było dobrem bardzo luksusowym jeszcze w latach '70, a w dwóch programach trzeba było zamknąć ramówkę dla wszystkich grup wiekowych i społecznych, więc naturalne, że wybierano uważniej.

Radio zresztą nie było znowu aż tak wysoką rozrywką, normalnie nadawano muzykę popularną i wiadomości. Mój własny ojciec łączył przedłużacze do wypożyczonych głośników, żeby w czasie żniw słuchać na bieżąco relacji z Wyścigu Pokoju. Tyle, że znowu- radio trudno było zabrać ze sobą, nie to co dziś.

Skąd ludziom bierze się taki obraz?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Wto 19:01, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10516
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 21:30, 11 Paź 2016    Temat postu:

Eire napisał:
Serio poprawne i banalne to to właściwe określenia telewizji w PRL? O tej, która pustoszyła podwórka i ulice? Ta, która gromadziła całe bloki w małych mieszkaniach?

Tru dat. Niewiele było, ale i dobrych programów było stosunkowo dużo, w sumie coś dla każdego się znajdowało. Wokół telewizji toczyło się życie sąsiedzkie (przypomina mi się "Głowa na tranzystorach" i te tłumy, u którego bohatera akurat nie pomnę, złażące się by oglądać "Bonanzę"), a nawet gdy już większość miała telewizor w domu, nie był to wypełniacz czasu jak dzisiaj. Dawali coś interesującego - się oglądało, nie dawali - znajdował sobie człowiek inne zajęcie. Pudło ryczące non-stop, nawet w czasie wizyt gości to wynalazek lat 90. kiedy się zachłysnęliśmy kolorowością i mnogością stacji z satelity czy, potem, kablówek.

Cytat:
Radio zresztą nie było znowu aż tak wysoką rozrywką, normalnie nadawano muzykę popularną i wiadomości. Mój własny ojciec łączył przedłużacze do wypożyczonych głośników, żeby w czasie żniw słuchać na bieżąco relacji z Wyścigu Pokoju. Tyle, że znowu- radio trudno było zabrać ze sobą, nie to co dziś.

Tru dat. Mój miał tak samo. Znaczy bez głośników, bo nie miał, ale radyjko na baterie już jak najbardziej wchodziło w grę. Może w porównaniu z dzisiejszą, dajmy na to, eską, to i było ambitniejsze, ale nadal potencjału przeciętnego osobnika nie przerastało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 23:14, 11 Paź 2016    Temat postu:

Też jestem za młoda, żeby pamiętać PRL (rocznik 86), ale pamiętam, jakie rzeczy miałam do czytania jako dzieciak i nie pamiętam, żebym się wzdrygała na widok okładek. Nie pamiętam też, żeby mnie te okładki jakoś szczególnie obchodziły, zawsze ważniejsza była dla mnie treść. O, takie coś miałam: [link widoczny dla zalogowanych] a do tego takie... jakby zeszyty a4, tytułowane porami roku (przewiośnie, wiosna, lato, jesień, zima), które chyba w ogóle nie miały na okładne obrazka (a może miały, ale jakiś bardzo delikatny?) były w pastelowych barwach, każda pora roku w innym, i opowiadały o tym, co się w danej porze dzieje, były tam jakieś wiersze, opowiadania, chyba też piosenki.

E: Cofam brak obrazka, bo właśnie to znalazłam: [link widoczny dla zalogowanych]

E2: I były komiksy! Bardzo różne, u mnie akurat Jonek, Jonka i Kleks Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Wto 23:15, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:07, 12 Paź 2016    Temat postu:

No cóż, widzę, że moja opinia na temat czytelnictwa PRL-u była mocno pryszczata i kulawa. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Honorowy Łowca



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 974
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 14:52, 12 Paź 2016    Temat postu:

Gaya napisał:
a do tego takie... jakby zeszyty a4, tytułowane porami roku (przewiośnie, wiosna, lato, jesień, zima), które chyba w ogóle nie miały na okładne obrazka (a może miały, ale jakiś bardzo delikatny?) były w pastelowych barwach, każda pora roku w innym, i opowiadały o tym, co się w danej porze dzieje, były tam jakieś wiersze, opowiadania, chyba też piosenki.

Ojej, pamiętam to! Chyba był jeszcze zeszyt "szaruga jesienna". Uwielbiałam czytać te książki, pod ich wpływem sama kolekcjonowałam mnóstwo rzeczy, jakieś ptasie pióra, liście, kamienie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Honorowy Łowca



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 977
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:17, 12 Paź 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Gaya napisał:
a do tego takie... jakby zeszyty a4, tytułowane porami roku (przewiośnie, wiosna, lato, jesień, zima), które chyba w ogóle nie miały na okładne obrazka (a może miały, ale jakiś bardzo delikatny?) były w pastelowych barwach, każda pora roku w innym, i opowiadały o tym, co się w danej porze dzieje, były tam jakieś wiersze, opowiadania, chyba też piosenki.

Ojej, pamiętam to! Chyba był jeszcze zeszyt "szaruga jesienna". Uwielbiałam czytać te książki, pod ich wpływem sama kolekcjonowałam mnóstwo rzeczy, jakieś ptasie pióra, liście, kamienie Smile


A czy to nie wyszło też jako dwutomowa książka? Bo to, co opisujecie, kojarzy mi się z hitem mojego dzieciństwa, "Głosem przyrody". Dwa grube tomy, pierwszy zielony "Wiosna-lato", drugi czerwony "Jesień-zima". W środku właśnie wiersze, opowiadania, rysunki, ciekawostki przyrodnicze. Były też chyba jakieś kolorowe plansze (z gatunkami grzybów, ptaków?), ale tu nie dam głowy. Jakie to świetne było!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4460
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:44, 12 Paź 2016    Temat postu:

Karmena napisał:
Gaya napisał:
a do tego takie... jakby zeszyty a4, tytułowane porami roku (przewiośnie, wiosna, lato, jesień, zima), które chyba w ogóle nie miały na okładne obrazka (a może miały, ale jakiś bardzo delikatny?) były w pastelowych barwach, każda pora roku w innym, i opowiadały o tym, co się w danej porze dzieje, były tam jakieś wiersze, opowiadania, chyba też piosenki.

Ojej, pamiętam to! Chyba był jeszcze zeszyt "szaruga jesienna". Uwielbiałam czytać te książki, pod ich wpływem sama kolekcjonowałam mnóstwo rzeczy, jakieś ptasie pióra, liście, kamienie Smile

Uwielbiałam to!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Procella dnia Śro 16:45, 12 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2160
Przeczytał: 146 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 20:58, 12 Paź 2016    Temat postu:

Procella napisał:
Karmena napisał:
Gaya napisał:
a do tego takie... jakby zeszyty a4, tytułowane porami roku (przewiośnie, wiosna, lato, jesień, zima), które chyba w ogóle nie miały na okładne obrazka (a może miały, ale jakiś bardzo delikatny?) były w pastelowych barwach, każda pora roku w innym, i opowiadały o tym, co się w danej porze dzieje, były tam jakieś wiersze, opowiadania, chyba też piosenki.

Ojej, pamiętam to! Chyba był jeszcze zeszyt "szaruga jesienna". Uwielbiałam czytać te książki, pod ich wpływem sama kolekcjonowałam mnóstwo rzeczy, jakieś ptasie pióra, liście, kamienie Smile

Uwielbiałam to!

Jedna z książek mojego dzieciństwa, teraz już niewiele pamiętam, ale wtedy kartkowałam wielokrotnie. I tak, tomów było sześć. Do tej pory zostało mi przekonanie, że w polskiej przyrodzie występuje sześć pór roku - czy raczej występowało kiedyś, bo teraz to już zmiany klimatyczne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Honorowy Łowca



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 977
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:49, 12 Paź 2016    Temat postu:

Moje wyglądało dokładnie [link widoczny dla zalogowanych], ale może wcześniej były jakieś wydania zeszytowe. Myślicie, że to to samo?

Edit: Albo, um, później. Właśnie spojrzałam na datę wydania Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Śro 21:50, 12 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin