Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bo nowoczesne dzieci muszą mieć zajęcia
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:12, 11 Maj 2014    Temat postu:

Mnie nauczono w wieku 4 lat, bo nie chciałam poddać się terrorowi drzemki popołudniowej. Niestety nie byłam dzieckiem e-mamy z forum gazety i zamiast nudzić się na lekcjach musiałam opanować ładne pisanie tudzież inne trudne sztuki jak matematykę czy przyrodę.
I naprawdę, czym się nasiąknie za młodu, tym na starość trąci- ludzie, którzy pierwszą książkę przeczytali mając 10 lat i polubili czytanie to wyjątki. Zresztą dlaczego miałam nie czytać skoro mogłam? Rodzice na Muminki nie mogli już patrzeć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 10:51, 11 Maj 2014    Temat postu:

Cytat:
Wędrowali szewcy przez zielony las
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas
Wędrowali rypcium pypcium
I śpiewali rypcium pypcium
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas"


Przybij piątkę! Nie cierpiałam tych wszystkich infantylnych pioseneczek, które zawierały słowa w stylu "rypcium pypcium". Gdy inne dzieci śmiały się z tego, ja płonęłam z zażenowania. Rozumiem, że dzieci nie powinny śpiewać poważnych, bogoojczyźnianych piosenek ale żeby je tak upupiać wymyślając takie piosenki to dla mnie przesada. Co do czytania to nie zgadzam się z tym, że nie warto uczyć dzieci czytać przed szkołą. Czytanie jest jedną z podstawowych umiejętności, która jeśli nie zostanie opanowana już na początku to trudno będzie się dziecku zapoznać w innymi dziedzinami nauki. Dlatego jeśli dziecko nie jest wybitne albo przynajmniej średnie to warto z nim choć trochę te literki przećwiczyć zanim zacznie się ich uczyć na poważnie. Ja co prawda nie pamiętam, podobnie jak moja mama, momentu kiedy zaczęłam czytać ( a było to na pewno przed pójściem do szkoły) ale w podstawówce czytałam już płynnie i pożerałam już w miarę grube powieści jak Ania z zielonego wzgórza. Za to inne dzieciaki miały straszne problemy, których nie wyzbyły się aż do 4-5 klasy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 10:56, 11 Maj 2014    Temat postu:

O, ja w I klasie podstawówki STAŁAM W KĄCIE za czytanie podczas lekcji Very Happy... Nawet pamiętam, co to była za książka - Porwanie Baltazara Gąbki S. Pagaczewskiego.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Erka
Tillchen w opałach



Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1869
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:13, 11 Maj 2014    Temat postu:

Ja miałam bardzo fajną panią wychowawczynię, która żebym nie rozrabiała w klasie pozwalała mi czytać na lekcji książki i komiksy pożyczane z biblioteki... pod warunkiem, że najpierw zrobiłam te ćwiczenia, które nam zadała. Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Erka dnia Nie 11:13, 11 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 340
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:32, 11 Maj 2014    Temat postu:

Pamiętam, że niektórzy się wściekali, widząc ćwiczenia do nauki czytania i pisania w książkach do pierwszej klasy. "Bo oni już umieją, to dlaczego mają to powtarzać?"

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 11:43, 11 Maj 2014    Temat postu:

Rekishi napisał:
Pamiętam, że niektórzy się wściekali, widząc ćwiczenia do nauki czytania i pisania w książkach do pierwszej klasy. "Bo oni już umieją, to dlaczego mają to powtarzać?"

O, tak właśnie wspominam pierwsze klasy. Część się uczyła pisać, czytać i liczyć, część zaś głównie przeszkadzała na lekcji, bo umie, wraz z rodzicami udowodni nauczycielce, że umie, i szkoła jest głupia.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10574
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 11:45, 11 Maj 2014    Temat postu:

Ja w zerówce czytałam płynnie, co pani było bardzo na rękę - zawsze to jeden dziecior mniej do wyuczenia, no i czasem można było tę moją umiejętność wykorzystać i zamiast samej czytać jakiś tekst, kazać przeczytać go mnie. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 340
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:45, 11 Maj 2014    Temat postu:

A później wysyp ortów na dyktandach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 12:19, 11 Maj 2014    Temat postu:

Przepraszam, przegapiłam posty.
Cytat:
ale że mama zrobiła mi krzywdę, rozbudzając we mnie od dzieciństwa miłość do słowa pisanego - przyznaję, tego jeszcze nie słyszałam.

Krzywdą nie jest rozbudzanie miłości do słowa pisanego i nie chciałam, żeby moja wypowiedź została tak zinterpretowana. Very Happy Broń Boże nie to miałam na myśli.
Po prostu z moich doświadczeń i/lub obserwacji wynika, że:
1. osoby, które opanowały materiał pierwszej klasy, mają trudniejszy start w szkole, bo
a) lekceważą szkołę (po co, skoro umiem?)
b) czują się lekceważone przez szkołę i w efekcie się zniechęcają (ostatnio widzę coś takiego u moich "znajomych" z huśtawek...)
c) nie wyrabiają w sobie nawyków uczenia się, pracy itp. - w końcu temu też służą te wszystkie bzdurne ćwiczenia
2. Moment opanowania tych umiejętności niekoniecznie przekłada się na późniejsze wyniki.
Ponadto jeżeli dziecko sobie nie radzi, można mu przecież z nauką czytania pomóc.

To nie tak, że wielka krzywda wam się stała i tylko załamać ręce. Bardziej chodzi mi o to, czy naprawdę warto ubiegać szkołę.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 12:31, 11 Maj 2014    Temat postu:

Czasami dzieje się to zupełnie przypadkowo - ja nauczyłam się czytać, bawiąc się z niewiele starszą siostrą plastikowymi literkami...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 12:34, 11 Maj 2014    Temat postu:

Cytat:
1. osoby, które opanowały materiał pierwszej klasy, mają trudniejszy start w szkole, bo
a) lekceważą szkołę (po co, skoro umiem?)

To dziwne, bo nigdy nie miałam takiego podejścia.

Cytat:
b) czują się lekceważone przez szkołę i w efekcie się zniechęcają (ostatnio widzę coś takiego u moich "znajomych" z huśtawek...)

Pardon... co? Jak "lekceważone" przez szkołę? Serio, nie rozumiem. Ja zawsze miałam podejście "łał, fajnie, że umiem coś przed innymi!" (oczywiście nie na zasadzie "inni są gorsi", po prostu było fajnie umieć coś wcześniej). Zresztą zawsze mogłam pomóc kolegom, którzy radzili sobie słabiej.

Cytat:
c) nie wyrabiają w sobie nawyków uczenia się, pracy itp. - w końcu temu też służą te wszystkie bzdurne ćwiczenia

Bzdura. Jedno nie wyklucza drugiego - nawyków uczenia się/pracy/systematyczności można nauczyć się też w domu, a nawet już umiejąc czytać/pisać, można to szlifować po prostu i być może uczyć się tego, że można pewne umiejętności, no nie wiem, doskonalić?

Cytat:
2. Moment opanowania tych umiejętności niekoniecznie przekłada się na późniejsze wyniki.

A czy ktoś mówił, że nauczenie się czytania/pisania przed podstawówką = geniusz w każdej dziedzinie w późniejszych latach? Raczej nie. Nauczenie się czytania wcześniej na pewno nie zaszkodzi.

Cytat:
Ponadto jeżeli dziecko sobie nie radzi, można mu przecież z nauką czytania pomóc.

Pewnie, że można, tylko nadal zastanawiam się, gdzie była ta pomoc, skoro wspomniani znajomi, mimo że są na studiach, często 'chumanistycznych', nadal dukają sylabami nawet proste teksty, a przeczytanie dłuższego słowa skutkuje rozbiciem go na pojedyncze literki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 12:51, 11 Maj 2014    Temat postu:

choć z drugiej strony teraz mi się przypomniało, że ja idąc do szkoły już umiałam czytać więc nigdy nie ćwiczyłam w domu głośnego czytania co miały za zadanie domowe inne dzieci. W domu czytałam dużo ale nigdy na głos. Więc w piątej klasie gdy musiałam coś przeczytać całej klasie zaczęłam się jąkać bo prawie nigdy nie byłam zmuszona do głośnego czytania. A molem książkowym byłam ogromnym i w myślach czytałam płynnie. Ale może stres zrobił swoje a nie mój brak umiejętności głośnego czytania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:52, 11 Maj 2014    Temat postu:

Być lekceważonym... całe trzy klasy starałam się roztopić w tłumie i guzik mi wychodziło. Abstrahując od wstrętnej i nikomu nie potrzebnej nauki pisania naprawdę dawałam nauczycielce w kość, a kartki z uwagami trzeba było wklejać do zeszytu.

Nie wiem czemu wychodzisz z założenia, że dzieci uczące się czytać automatycznie umieją wszystko- czytanie nie zakłada opanowania materiału pierwszej klasy. Zakładając nawet, że nie jesteś dziwotworem mojego pokroju, któremu pisanie i czytanie rozjechało się makabrycznie to szkoła uczyła mnie wielu rożnych rzeczy- muzyka, plastyka, matematyka, początki przyrody. I samo czytanie nie wystarczało, choć z niektórych dziedzin miałam wielką wiedzę, to zawsze było coś, nad czym mogłam popracować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Nie 12:54, 11 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 12:53, 11 Maj 2014    Temat postu:

Dę, twoje argumenty sprowadzają się do "ja tak nie miałam". Very Happy
Punkty a, b i c są z życia, naprawdę mogą też wystąpić i takie skutki wcześniejszej nauki czytania. Wink Generalnie wszystko sprowadza się do podejścia szkoły, rodziców, reszty dzieci w klasie, samego zainteresowanego.

Co do reszty - moja teza brzmiała "wcześniejsze uczenie dzieci czytania nie jest konieczne, a może być ze szkodą dla dziecka" (tak rozumiem "to trochę robienie dzieciom krzywdy").
Uczenie - działanie rodziców z premedytacją, więc raczej obejmuje też zainteresowanie rozwojem dziecka (toteż mówię, że rodzice z elementarzem mogą wkroczyć później niż wcześniej)
Nie jest konieczne - od nauczania się wcześniej dzieci nie umierają, ale też nie robią się geniuszami, więc nie ma powodu, by wyprzedzać szkołę

Czy teraz mój przekaz jest w miarę jasny? ;P Rozmawiamy w końcu w temacie o obowiązku zapewnienia dziecku zajęć dodatkowych, żeby od pierwszych lat stymulować jego rozwój.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 340
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:00, 11 Maj 2014    Temat postu:

Krótko mówiąc - zajęcia dodatkowe tak, pod warunkiem, że nie wypełniają każdej wolnej chwili. Dziecko to dziecko - niech się bawi, dopóki może.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 13:07, 11 Maj 2014    Temat postu:

(Jak zwykle spóźniona odpowiedź...)
Eire, z drugą częścią się zgadzam. Tylko że czytanie, pisanie i liczenie to to, czym wita szkoła pierwszoklasistów i w dużej części na tym tle kształtuje się początkowy stosunek do szkoły. W wolnych chwilach chodzę na huśtawki (tak od 6 lat...), to i czasem pogadam z dziećmi. Opisane przeze mnie nastawienie naprawdę czasem wychodzi z moich rozmówców.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 13:08, 11 Maj 2014    Temat postu:

Ja też tak nie miałam Smile

Cytat:
c) nie wyrabiają w sobie nawyków uczenia się, pracy itp. - w końcu temu też służą te wszystkie bzdurne ćwiczenia

Przecież nie tylko czytanie wałkuje się w pierwszych klasach, trzeba odrobić pracę domową z matematyki, skończyć rysunek z plastyki, posadzić fasolkę na środowisko czy jak to się tam teraz zwie Wink W klasach 1-3 nie musiałam się w domu niczego uczyć, zaczęłam dopiero w czwartej, szoku jakiegoś nie przeżyłam Smile

Aczkolwiek moja mama sama była przeciwniczką uczenia mnie czytać, zakładała, że potem w szkole będę się nudzić. Ale ja właśnie w domu się nudziłam, kiedy już wszyscy z rodzeństwa poszli do szkoły, dlatego czytania nauczyłam się sama.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:34, 11 Maj 2014    Temat postu:

Z personalnych anegdot:
Mnie rodzice nie uczyli, w jakiś sposób nauczyłam się sama. Och well, jakąż krzywdę sobie zrobiłam. Te wszystkie godziny, kiedy mogłam się nudzić w domu, a zamiast tego z zachwytem czytałam (w podstawówce przerobiłam wszystkich klasyków, Sienkiewicza, Homera, Żeromskiego, czym jestem zachwycona, bo dziś bym niekoniecznie dała radę czy w ogóle chciała).
W szkole nie nudziłam się nigdy. I nigdy nie czułam się lekceważona, wręcz przeciwnie, wyróżniana.
Cytat:
wcześniejsze uczenie dzieci czytania nie jest konieczne, a może być ze szkodą dla dziecka

A może być z pożytkiem, co widać na powyższych przykładach. No i co właściwie z tego? Przewidzisz, jakie to konkretne dziecko akurat wyniesie skutki? Nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 14:04, 11 Maj 2014    Temat postu:

Okej. A jakie są korzyści wcześniejszej nauki czytania? Ja po prostu nie widzę powodu, dla którego dziecko nie może iść do szkoły jako analfabeta.
Jeszcze raz - mówię o sytuacji, kiedy rodzice celowo uczą dziecko czytać. Nie że nauczyło się samo i rozwija miłość do literatury, o czym głownie mówicie wy. Very Happy
Zgadzam się, że wiele zależy od osoby i od szkoły.

E: styl.
E2: rozumiem, że może sobie czytać samo i odkrywać literaturę na własną rękę, tak. Tylko serio, czy to jest proces, który koniecznie trzeba wywoływać przed szkołą? Moim zdaniem nie.


Ostatnio zmieniony przez die_Kreatur dnia Nie 14:11, 11 Maj 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 340
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:22, 11 Maj 2014    Temat postu:

die_Kreatur, jeżeli zaczynają sami rodzice, to może to być powiązane z wszechobecnym "wyścigiem szczurów", bądź z przekonania w stylu "jak ja mogłam/-em czytać w wieku czterech lat, to czemu dziecka nie nauczyć?". Oczywiście to tylko moja teoria.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 799
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:53, 11 Maj 2014    Temat postu:

Może boją się, że dziecko będzie się spinać w pierwszej klasie, próbując dogonić czytających kolegów?

Swoją drogą, nieźle się to zmienia: jak ja szłam do szkoły, składać literki potrafili właściwie wszyscy moi koledzy i koleżanki (jedni szybciej, inni wolniej, ale jednak). W tamtym roku miałam praktyki w drugiej klasie podstawówki - nauczycielka od progu pouczyła mnie, żeby w żadnym wypadku nie próbować zapisywać jakichkolwiek słówek na tablicy. Widząc moje zdziwienie wytłumaczyła, że ośmiolatki najzwyczajniej w świecie nie potrafią czytać i pisać - w ćwiczeniach miały co najwyżej wdrukowane, "przerywane" słowa, które należało poprawić długopisem. Ja tam się może nie znam, ale dla mnie jest to znowuż przesada w drugą stronę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rekishi
Super Ninja



Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 340
Przeczytał: 29 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:11, 11 Maj 2014    Temat postu:

Ośmiolatki nie umieją czytać i pisać? O Boru liściasty...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10574
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 15:43, 11 Maj 2014    Temat postu:

die_Kreatur napisał:
E2: rozumiem, że może sobie czytać samo i odkrywać literaturę na własną rękę, tak. Tylko serio, czy to jest proces, który koniecznie trzeba wywoływać przed szkołą? Moim zdaniem nie.

Ależ nikt nie mówi, że koniecznie trzeba. Very Happy Nadgorliwych rodziców trochę pewnie jest, odnoszę wrażenie, że wielu wychodzi z założenia, że to szkoła ma nauczyć (w razie problemów zaś pan/pani na korepetycjach/zajęciach dodatkowych), nie oni.
Co robić jeśli dzieciak sam przejawia zainteresowanie literkami, cyferkami, dopytuje co tam pisze, czy ta literka to A, B, itd.? Przecież chyba nie powiedzieć: "Za rok pójdziesz do szkoły, pani cię nauczy" tylko wyjaśniać, prawdaż? Ja, jak Bumburus, miałam klocki z literkami, fascynowały mnie, zżerała mnie ciekawość, więc bardziej na zasadzie zabawy niż mozolnej szkolnej nauki mnie nauczono.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Nie 15:51, 11 Maj 2014    Temat postu:

Zbytnio zasugerowałam się artykułem i tytułem wątku Very Happy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 16:13, 11 Maj 2014    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:

Co robić jeśli dzieciak sam przejawia zainteresowanie literkami, cyferkami, dopytuje co tam pisze, czy ta literka to A, B, itd.? Przecież chyba nie powiedzieć: "Za rok pójdziesz do szkoły, pani cię nauczy" tylko wyjaśniać, prawdaż? Ja, jak Bumburus, miałam klocki z literkami, fascynowały mnie, zżerała mnie ciekawość, więc bardziej na zasadzie zabawy niż mozolnej szkolnej nauki mnie nauczono.

Gwoli ścisłości, to nie były klocki, tylko właśnie plastikowe [link widoczny dla zalogowanych] - mniej więcej takie, tylko mniej kolorowe (bodajże tylko pomarańczowe i zielone), no i polskie. Skądinąd, śmiejemy się teraz z siostrą, że bez komórek wysyłałyśmy sobie SMS-y, bo ładowałyśmy te literki (ułożone w wyrazy) na przyczepy samochodzików i sru na drugi koniec pokoju.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Czterotysięczny Wampir



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 989
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:46, 11 Maj 2014    Temat postu:

Wszyscy się dzielą swoimi historiami, podzielę się i ja Smile Jako argumentem za, przeciw albo gdzieś pośrodku.

Prawie od początku podstawówki nudziłam się na lekcjach (polskiego przynajmniej). Nie mogłam też - przyzwyczajona do "Muminków", "Dzieci z Bullerbyn" itp. - zrozumieć, dlaczego lektura szkolna dla klasy I to książeczka z obrazkami, z której treścią można zapoznać się w 5 minut. W kolejnych klasach moim stałym numerem było przeczytanie całych wypisów w pierwszych dniach roku szkolnego i w efekcie - znów - nudzenie się na lekcjach (i czytanie pod ławką lektur własnych).

Tyle że czytać - tadam! - wcale nie nauczyłam się z wyprzedzeniem, tylko jak Pambuk przykazał, w I klasie podstawówki. Poszłam do szkoły jako analfabetka (no, może półanalfabetka, w zerówce uczyli wersalików, więc umiałam np. przeczytać "Prasa-książka-ruch" na kiosku) i na widok elementarza ruszyłam z kopyta. Pewnie dlatego, że cała rodzina (z babcią-polonistką na czele) czytała mi na głos, chyba jeszcze zanim zaczęłam mówić. Nie czułam dużej potrzeby, żeby nauczyć się sama - czytanie to był czas spędzany z bliskimi. Jak nie było pod ręką żadnego czytacza, to albo się bawiłam, albo coś tam rysowałam/lepiłam. Przypuszczam, że rodzina celowo nie nakłaniała mnie do wcześniejszego poznawania alfabetu, w obawie - poniekąd słusznej - że jak zacznę czytać, to przestanę robić cokolwiek innego. (Fakt, że bawiąc się, gadałam do siebie improwizowanym regularnym wierszem, mógł mieć z tym coś wspólnego Very Happy)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17237
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:19, 12 Maj 2014    Temat postu:

To ja też się podzielę anegdotką, a co. Czytać nauczyłam się bardzo wcześnie, nie wiem, ile lat miałam, ale już w przedszkolu panie zasadzały mnie do głośnego czytania grupie i popisywały się mną na wizytacjach. Uczyłam się na plastikowych literkach, które występowały tylko w wersji "duże drukowane", w związku z czym przez jakiś czas nie rozpoznawałam małych liter i na przykład na "e" mówiłam "litera dziewięć". Być może dla innych też miałam jakieś oryginalne nazwy, ale to pamiętam. Kiedy poszłam do szkoły, zauważyłam, że choć ja czytam płynnie na głos, to moi koledzy i koleżanki jąkają się przy tym i zacinają, więc uznałam, że nie będę się wyróżniać i też zaczęłam się zacinać - początkowo specjalnie udawałam, a potem faktycznie jakoś tak się stało, że utraciłam płynność czytania...
Nauczyłam się też alfabetu rosyjskiego, sama, z książki i miałam straszną radochę, że piszę "szyfrem", którego nikt nie rozumie (oprócz dorosłych, rzecz jasna).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:27, 12 Maj 2014    Temat postu: Re: Bo nowoczesne dzieci muszą mieć zajęcia

Ale ja wiem, czy to taka nowosc? Ja ja chodzilam do podstawowki (lata 80), to tez mialam mnostwo dodatkowych zajec - angielski, niemiecki, pianino, balet, kolko plastyczne ...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:40, 12 Maj 2014    Temat postu:

W mojej mieścinie większość dzieciaków nie wracała do domu do wieczora- bo co było robić w mieszkaniach, a w MDK były języki, instrumenty, zajęcia techniczne i artystyczne, poza tym kółka szkolne i sportowe.
Różnica była taka, że zajęcia były tanie lub darmowe, a dzieciaki zazwyczaj zapisywały się same, same szły i wracały, nie angażując rodziców.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 15:58, 12 Maj 2014    Temat postu:

Kreaturko,
Cytat:
Dę, twoje argumenty sprowadzają się do "ja tak nie miałam". Very Happy

Tak, a to dlatego, że Twoje argumenty brzmią, jakby innej opcji nie było. Chodziło mi o to, że NIE KAŻDY czuł się lekceważony i NIE KAŻDY lekceważył szkołę. To, że ty tak myślisz, nie znaczy, że tak jest. Zresztą nawet nie wiem, na jakiej podstawie opierasz to, że dziecko umiejące czytać czuje się lekceważone lub lekceważy przez to szkołę (bo zakładam, że nie jest to co prawda argument "ja tak mam", ale "moja koleżanka z podstawówki tak miała" Wink - więc praktycznie to samo).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Pon 17:11, 12 Maj 2014    Temat postu:

Dę, spędzam czas wolny na placu zabaw i czasami rozmawiam z dziećmi. Raz, że sporo się w ten sposób dowiaduję, dwa, że trudne pytania w rodzaju "co u ciebie dzieci miały na piórnikach" trochę odświeżają pamięć. Very Happy Twoje argumenty natomiast brzmiały "to niemożliwe, bo ja nigdy nie miałam takiego podejścia"...

Kwestia otwarta - jakie są realne zalety nauczenia dziecka czytać wcześniej? Na razie wyłowiłam:
- zabicie domowej nudy samodzielnym czytaniem
- zaszczepienie miłości do książek
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pon 18:00, 12 Maj 2014    Temat postu:

Podniesienie samooceny w przypadku dziecka z poważnym problemem w innej dziedzinie (w moim przypadku - długotrwałe przykucie do łóżka i związane z tym problemy ruchowe).
Zwolnienie dorosłego z obowiązku czytania na głos Smile.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8640
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 8:49, 13 Maj 2014    Temat postu:

Im wczesniej zaczniesz, tym wiecej ksiazek zdazysz przeczytac Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4580
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:54, 13 Maj 2014    Temat postu:

Wcześniejsze wyłapanie ewentualnych dys-problemów i praca nad ich wyeliminowaniem/ograniczeniem.
Jedno źródło rozrywki i (jednocześnie) stymulacji intelektualnej więcej.
Skojarzenie czytania i zdobywania wiedzy raczej z zabawą niż z nauką i obowiązkami szkolnymi.
Ćwiczenie umiejętności dłuższego skupienia się na jednej rzeczy.

Poza tym nikt chyba nie domaga się tu, żeby przymusem sadzać do nauki malucha, który ewidentnie nie jest na to jeszcze gotowy. Raczej mowa jest o sytuacji, kiedy dziecko JEST gotowe i się tym interesuje i o delikatnym wprowadzaniu tego przez zabawę.

Dodam jeszcze, że w wieku trzech lat umiałam już czytać, czasów, kiedy nie umiałam i samego procesu nauki kompletnie nie pamiętam, zawsze w moich wspomnieniach są ksiązki. Nigdy nie czułam się z tego powodu pokrzywdzona, w szkole się ani nie nudziłam, ani nie wbiłam się w jakieś samouwielbienie i poczucie bycia lepszą (bo też i np. w pisaniu czy rysowaniu wcale rewelacyjna nie byłam).

Jedyne, czego może mi zabrakło, to fajnych wspomnień, jakie niektórzy mają z "odkrycia" uroku ksiażek i czytania - po prostu byłam za mała, żeby to zapamiętać, czytanie zawsze było dla mnie oczywistością. Ale z tego zdałam sobie sprawę już jako dorosła, kiedy czytałam (! Wink) jakie to dla niektórych było niezwykłe przeżycie. Przy czym wielki dramat to nie jest, umówmy się Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 13:57, 13 Maj 2014    Temat postu:

Kreaturko, trochę się poczułam wywołana do tablicy. No cóż, Młody CHCIAŁ się nauczyć czytać. I CHCIAŁ iść do pierwszej klasy. Nie chciał zostać w przedszkolu, nie chciał iść do zerówki. Co ja poradzę, że mam takiego mutanta w domu? Wink
Naprawdę ostatnią rzeczą, o jaką można mnie podejrzewać, jest przelewanie na dziecko chorych ambicji i zmuszanie go do wychodzenia przed szereg - ja akurat aż za dobrze wiem, jak smakuje bycie takim dzieckiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1268
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 14:41, 13 Maj 2014    Temat postu:

maryboo napisał:
Sineira napisał:

A ja wiem. Są tacy rodzice, którzy już od najmłodszych lat kupują dziecku wszystko, czego chce.

Na przykład moi. Naprawdę - przez całe moje życie nie zdarzyło się, abym nie dostała czegoś, czego pragnęłam, chyba, że mojej mamy najzwyczajniej w świecie nie było na to stać. Fakt, że byłam zawsze raczej niekłopotliwym stworzeniem i moje potrzeby od wczesnego dzieciństwa ograniczały się do książek i słodyczy, ale tak czy inaczej nigdy nie usłyszałam "nie".

To całkiem tak samo, jak u mnie. Z tym, że moje dzieciństwo i wczesna nastoletniość przypadało na czas PRL-u, więc tak naprawdę niewiele zachcianek mogłam mieć. Ale np. nigdy nie miałam stałego kieszonkowego, pieniądze dostawałam w miarę potrzeb i to z naddatkiem ("Mama, idę z dziewczynami do kina, daj 15 zł" "Masz 20, bo może po kinie pójdziecie na lody"), a i tak pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po dostaniu się na studia było wywieszenie w najbliższej okolicy ogłoszenia, że udzielam korepetycji z angielskiego - bo miałam poczucie, że po prostu wypada mi jakoś zacząć zarabiać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 19:06, 13 Maj 2014    Temat postu:

Gdybym kupowała dziecku wszystko, czego chce, byłoby już szersze niż dłuższe, a ja byłabym zadłużona po uszy, bo przeciętny zestaw Lego Mindtorms kosztuje circa półtora tysiąca. Aha, miałabym też kilka czołgów w garażu. I koparkę. I dźwig.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin