Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Błędy w Potterze
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:34, 29 Gru 2010    Temat postu:

I nagle przybywa widzących testrale...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 1:44, 30 Gru 2010    Temat postu:

Za to właśnie zauważyłam coś na korzyść Rowling. Czytam właśnie Pottera pod kątem licencjatu (po czesku, więc cytuję polską wersję z pamięci).

Jak Hagrid pierwszy raz zabiera Harry'ego na Pokątną, w pewnym momencie stawia to na ulicy i mówi mniej więcej: "No, Dziurawy Kocioł, to sławne miejsce!" - i wtedy Harry zauważa pub, choć jednocześnie dostrzega, że mugole go nie widzą.

IMHO tu działa zasada Strażnika Tajemnicy - jak Harry musiał przeczytać notkę od Dumbledore'a, żeby widzieć dom Blacków. Sądzę, że w tym wypadku Strażnikiem Tajemnicy jest każdy czarodziej i każdy może przekazać tę informację dalej. Ergo - Rowling planowała ten motyw z dużym wyprzedzeniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:48, 30 Gru 2010    Temat postu:

tess napisał:
Ergo - Rowling planowała ten motyw z dużym wyprzedzeniem.

Mogło jej też to wyjść przypadkiem. Nigdy nic nie wiadomo. ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:31, 30 Gru 2010    Temat postu:

Powiem szczerze - wątpię. Bo jest to opisane dokładnie w tej kolejności - Harry nic nie widzi, Hagrid mu oznajmia wiadomość-klucz i nagle Harry widzi - za to zauważa, że mugole nie. Idealnie ten sam opis co przy willi Blacków. A rodzice Harry'ego zginęli już w pierwszym tomie - Strażnik Tajemnicy mógł być zaprojektowany jako ich morderca, więc wykorzystała to też przy Kotle.

W drugim tomie Harry na Nokturnie ogląda przedmioty, których Malfoy używa w tomie szóstym Wink (ręka Glorii, naszyjnik, na którym ciążyła klątwa, szafka zniknięć - w której Harry się ukrył, ale nie zamknął do końca - przez co nie zniknął)...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasza
gen. Kolonas Waazon



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 2432
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:53, 30 Gru 2010    Temat postu:

Rowling twierdziła, że miała starannie opracowaną całą fabułę wszystkich siedmiu tomów zanim zaczęła pisać. Musimy jej wierzyć, że wiedziała co pisze.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:38, 30 Gru 2010    Temat postu:

Więc posiadanie "większego planu" jej się pisze na plus, bo ma to jakąś spójną całość. Co nie znaczy, że wybaczę zakończenie, tam się mogła naprawdę bardziej postarać. Może elementem zaskoczenia miała być wiadomość, że Harry był horkruksem, zabili go, a on zmartwychwstał i banalna śmierć największego czarnoksiężnika w świecie czarodziei się już tak bardzo nie liczyła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:34, 30 Gru 2010    Temat postu:

Dla mnie Harry powinien zginąć. Lajf is brutal Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:47, 30 Gru 2010    Temat postu:

Dokładnie! A on się jeszcze trójki dzieci dorobił.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasza
gen. Kolonas Waazon



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 2432
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:51, 30 Gru 2010    Temat postu:

tess napisał:
Dla mnie Harry powinien zginąć. Lajf is brutal :P


A kysz! Potter wiecznie żywy!

Dobro zwyciężyło Zło, pokój światu, każdemu placek śliwkowy i herbata przed kominkiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:53, 30 Gru 2010    Temat postu:

No tak, Dobro by wygrało - moralnie. Poświęcił się za innych ludzi, świadom, że tylko on może. Spotkał się ze śmiercią jak jej prawdziwy pan, pokazał małostkowość Voldemorta, odebrał mu horkruksy, siebie uśmiercił jako ostatniego. Zwyciężył.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azu
Boski Ronaldo



Dołączył: 18 Cze 2010
Posty: 644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: znienacka

PostWysłany: Czw 22:06, 30 Gru 2010    Temat postu:

I w sumie nikogo sam nie zabił, nie? Avady nie rzucił. Harry bez grzechu poczęty!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2611
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Czw 22:13, 30 Gru 2010    Temat postu:

Może chciała Rowling powiązać Harry'ego z Chrystusem...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magrat
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 06 Gru 2010
Posty: 2171
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: bat country

PostWysłany: Czw 23:25, 30 Gru 2010    Temat postu:

Nie miejcie mi za złe jak źle zapamiętałam, ale to dziwaczne "zmartwychwstanie" Harry'ego pod koniec, to faktycznie jawnie przywodzi na myśl Chrystusa. O ile naturalnie Dumbledore figuruje tu jako uosobienie Boga, albo chociaż archanioła jakiegoś Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciora Bojowa
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 17 Wrz 2010
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Chorzów

PostWysłany: Czw 23:37, 30 Gru 2010    Temat postu:

To taka śmierć z elementami klinicznej raczej była. Zresztą sam Dumbledore powiedział Potterowi, że może z nim zostać albo wrócić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pigmejka
Bezo grudek



Dołączył: 17 Mar 2010
Posty: 3916
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:38, 30 Gru 2010    Temat postu:

Według mnie to jest całkiem jasna aluzja do Chrystusa. Są tam wszystkie potrzebne elementy, że tak powiem. Razz

Swego czasu pokusiłam się nawet o analizę losów Harry'ego jako reinterpretacji mitu o Ifigenii, jeśli już mówimy o różnych powiązaniach tekstów kultury. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azu
Boski Ronaldo



Dołączył: 18 Cze 2010
Posty: 644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: znienacka

PostWysłany: Pią 0:40, 31 Gru 2010    Temat postu:

tak, to zdecydowanie chrystus xd

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azu
Boski Ronaldo



Dołączył: 18 Cze 2010
Posty: 644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: znienacka

PostWysłany: Śro 0:51, 12 Sty 2011    Temat postu:

Naszła mnie taka myśl...
Czarodzieje ze świata HP byli wielkimi miłośnikami zwierząt. Szczury, sowy, a przede wszystkim KOTY.
Zastanawia mnie, jak radzili sobie w takim kocim otoczeniu, skoro chodzili w czarnych szatach? Czy znali jakieś zaklęcie na oczyszczanie się z futra? (Accio futro?)
Wink

Hmm no dobra. Może to nie błąd w samym HP, a raczej zagadka dotycząca wielu wiedźm/czarnoksiężników z przeróżnych opowiadań.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17307
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:58, 12 Sty 2011    Temat postu:

Ja bym raczej obstawiała jakieś zaklęcie odpychające, podobne do tego, którym Hermiona zaczarowała okulary Harry'ego, żeby odpychały krople deszczu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Śro 1:22, 12 Sty 2011    Temat postu:

kura z biura napisał:
Najbardziej spektakularnym błędem, a właściwie po prostu złym pomysłem, był zmieniacz czasu, którego używała Hermiona w trzecim tomie.
Istnienie takiego urządzenia od razu pociąga za sobą pytania:
- dlaczego nie użyto go wcześniej, by powstrzymać Voldemorta, odwrócić w jakiś sposób bieg wypadków? [ok, powiedzmy, że tu działają jakieś ograniczenia samego zmieniacza, np. nie można cofnąć się zbyt daleko. Hermiona cofała się najwyżej o parę godzin]
- zmieniacz uznawany jest za niebezpieczny, spotkanie samego siebie z przeszłości/przyszłości podobno ma poważne konsekwencje. Dlaczego więc coś takiego dano do ręki trzynastolatce?
- zmieniacz, którego używała Hermiona, nie jest jedynym takim urządzeniem, nikomu nieznanym prototypem, czy coś. Ministerstwo ma je pod kontrolą, wydawanie jest limitowane. Profesor McGonagall też zapewne musiała dopełnić jakichś formalności przy wypożyczaniu. Ergo: w Hogwarcie wiedzieli, że uczennica używa takiego urządzenia [ok, przyjmijmy, że być może wiedział tylko Dumbledore, ale czy naprawdę inni nauczyciele nic nie zauważyli? Nikt nie zwrócił uwagi na to, że Hermiona chodzi na zajęcia odbywające się w tym samym czasie?]. A zatem, bezsensowna staje się końcowa scena, kiedy to Dumbledore gasi Snape'a stwierdzeniem, że Harry i Hermiona nie mogli uwolnić Syriusza, bo w tym czasie byli w skrzydle szpitalnym, a przecież niemożliwe jest, by znajdowali się w dwóch miejscach jednocześnie. Jest możliwe i Snape powinien o tym wiedzieć, a tym bardziej Knot.



Ha! Myślę jak Kura. Też najbardziej zawsze uwierał mnie zmieniacz czasu. Zresztą już pisałam o tym sporo. O tutaj: http://www.sierzantundsaper.fora.pl/lampa-z-zielonym-abazurem,27/domy-w-hogwarcie,844.html Temat nam się trochę zdublował.


Aktualnie jestem w trakcie (planowanego już od dawien dawna) odświeżania sagi. Kończę właśnie I tom. I powiem jedno - Dżizas! Tłumaczenie jest potworne! Że mi to wcześniej nie przeszkadzało.

Azu napisał:
Zastanawia mnie, jak radzili sobie w takim kocim otoczeniu, skoro chodzili w czarnych szatach? Czy znali jakieś zaklęcie na oczyszczanie się z futra? (Accio futro?)

Na pewno znali. Czary, których używają bohaterowie nie są przecież całą magią. Coś mi nawet majaczy, że gdzieś była wzmianka o jakimś poradniku dla magicznej pani domu, gdzie na pewno zaklęcia tego typu były Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 1:25, 12 Sty 2011    Temat postu:

Accio używali na wszystko. No i było Chłoszczyść.

Czytam teraz Pottera po czesku znowu i uderzyły mnie na początku dwie rzeczy, ale o jednej już zapomniałam... Wink To napiszę o drugiej.

Harry mówi, z jakiego peronu odjeżdża pociąg i wuj Vernon z satysfakcją porzuca go na dworcu, bo w końcu peron 9 i 3/4 nie istnieje. Ale przecież Petunia powinna wiedzieć, że taki peron jest, w końcu Lily z niego odjeżdżała.

No i jeszcze, ale to już w wymieniankach błędów spotykałam, Molly upewnia się, który to peron, co udaje się podsłyszeć Harry'emu. Jakim cudem zapomniałaby, skąd odjeżdżała przez 7 lat i skąd odjeżdżali wszyscy jej synowie (też już ponad 7 lat)?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17307
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 1:36, 12 Sty 2011    Temat postu:

Może mieli remont na dworcu... Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 1:43, 12 Sty 2011    Temat postu:

W remont za jej młodości wierzę... ale już średnio w wypadku Freda i George'a Razz No i chyba wtedy to oni byliby zdziwieni, że to nie ten sam peron.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
akurat
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 28 Lis 2010
Posty: 406
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:36, 12 Sty 2011    Temat postu:

Dorzucę jeszcze kilka do siebie:

- skoro kamień filozoficzny był tak cenny, to dlaczego drzwi na korytarzu na trzecim piętrze dało się otworzyć zwykłą Alohomorą?
- w dalszych tomach sporo się mówi o zabezpieczeniach wokół Hogwartu, a w pierwszym, kiedy przyjaciele Charliego mają przylecieć po Norberta, nie mają najmniejszych problemów z dostaniem się na teren szkoły
- skoro w dziale ksiąg zakazanych było tyle okropnych książek, nie przeznaczonych dla uczniów młodszych klas, dlaczego nie było tam żadnego zamknięcia czy zaklęcia? Harry wybrał się tam, gdy tylko otrzymał pelerynę-niewidkę
- węże nie mają powiek, więc boa dusiciel nie mógł mrugnąć do Harry'ego

Kiedyś jak to czytałam, w ogóle na takie rzeczy nie zwracałam uwagi. To chyba przez kontrast między tomem siódmym, a pierwszym, ostatnio czytałam Insygnia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:43, 12 Sty 2011    Temat postu:

akurat napisał:
Dorzucę jeszcze kilka do siebie:

- skoro kamień filozoficzny był tak cenny, to dlaczego drzwi na korytarzu na trzecim piętrze dało się otworzyć zwykłą Alohomorą?

Może uważali, że pies o trzech głowach, diabelskie sidła, zmasowany atak latających kluczy, zabójcze szachy i magiczne zwierciadło wystarczą? ;)

Cytat:
- w dalszych tomach sporo się mówi o zabezpieczeniach wokół Hogwartu, a w pierwszym, kiedy przyjaciele Charliego mają przylecieć po Norberta, nie mają najmniejszych problemów z dostaniem się na teren szkoły

Mogli wejść przez bramę. Myślę, że Dumbledore wiedział o smoku i nie miałby nic przeciwko, żeby ich wpuścić, skoro byli przyjaciółmi Charliego.

Eduardo: Pomyliłam słowo.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Cyn dnia Śro 20:45, 12 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17307
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:56, 12 Sty 2011    Temat postu:

akurat napisał:
Dorzucę jeszcze kilka do siebie:

- skoro kamień filozoficzny był tak cenny, to dlaczego drzwi na korytarzu na trzecim piętrze dało się otworzyć zwykłą Alohomorą?


Wiesz, finał I tomu, w którym trójka 11-latków omija pułapki zastawione przez grono dorosłych czarodziejów, dla ochrony niezwykle cennego skarbu, jest cały BARDZO mocno naciągnięty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:09, 12 Sty 2011    Temat postu:

kura z biura napisał:
Wiesz, finał I tomu, w którym trójka 11-latków omija pułapki zastawione przez grono dorosłych czarodziejów, dla ochrony niezwykle cennego skarbu, jest cały BARDZO mocno naciągnięty.

Jakby się temu tak przyjrzeć, wszystkie części są naciągane. Dwunastolatek zabijający ogromnego węża, cała afera ze zmieniaczami, uczestnictwo Pottera w turnieju, "więź" między różdżkami (i samorzucanie się zaklęć w siódmej części). Długo by wymieniać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Śro 21:29, 12 Sty 2011    Temat postu:

akurat napisał:
Dorzucę jeszcze kilka do siebie:
- skoro w dziale ksiąg zakazanych było tyle okropnych książek, nie przeznaczonych dla uczniów młodszych klas, dlaczego nie było tam żadnego zamknięcia czy zaklęcia? Harry wybrał się tam, gdy tylko otrzymał pelerynę-niewidkę

Z tym zarzutem akurat się nie zgodzę. Te książki nie gryzły i nie zabijały. Same w sobie nie były niebezpieczne, a jedynie nieodpowiednie do udostępnienia wszystkim uczniom. Myślę, że bibliotekarka jako jedyna "ochrona" była wystarczająca Wink

Skoro już jesteśmy przy finale I tomu. Strasznie głupi błąd jest w komnacie, gdzie znajdowały się latające klucze. Były w niej 3 miotły. Niby z jakiej racji miały być tam akurat 3 miotły? W filmie ten błąd naprawiono.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:43, 12 Sty 2011    Temat postu:

Dla mnie komnata z kluczami w ogóle była najgłupsza. Bo co ona przekazywała? Że do kamienia dotrze tylko ten, kto gra w quidditcha? Co to w ogóle za zabezpieczenie? Niby w jaki sposób to miało czegokolwiek obronić?

A wierszyk o tym, w której butli jest trucizna, a w której eliksir? Po co go zostawiono? Po co w ogóle ten eliksir był w pomieszczeniu? Wystarczyłoby, żeby jedną fiolkę miał Dumbledore, a drugą Flamel. W ten sposób nikt nie przedostałby się przez płomienie. A tak każdy potencjalny włamywacz dostał nie dość, że środek, to jeszcze radę, jak go wykorzystać...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Śro 21:51, 12 Sty 2011    Temat postu:

No bo to wszystko było ustawiane pod Harry'ego Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:50, 12 Sty 2011    Temat postu:

Insomnia napisał:
No bo to wszystko było ustawiane pod Harry'ego :P

Raczej pod to, że będzie miał przy sobie Hermionę i Rona. Harry, o ile pamiętam, poza znalezieniem kamienia w kieszeni, złapał jedynie klucz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Śro 23:22, 12 Sty 2011    Temat postu:

Pod nich też, bo wiadomo, że przyjdą z Harrym. A Harry nie może wydawać się najzajebistszym ^_^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
akurat
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 28 Lis 2010
Posty: 406
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:35, 12 Sty 2011    Temat postu:

Tak sobie patrzę na zakończenie "Kamienia..." i zastanawiam się, czy to możliwe, że Dumbledore chciał, żeby Harry tam poszedł?
Kiedy wrócił do szkoły (był w Londynie), wpadł na Rona i Hermionę, którzy biegli do niego, żeby mu powiedzieć o Harrym. Wtedy powiedział tylko "już tam jest?" i poleciał na trzecie piętro.
Trochę trudno uwierzyć, żeby dyrektor wystawiał uczniów na takie niebezpieczeństwo.
A może domyślał się, że matka Harry'ego dała mu tę ochronę?

Idę spać, bo chyba zaczynam już nadinterpretować... Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyn
Siódma z Szafy



Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 3220
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:38, 12 Sty 2011    Temat postu:

Dumbledore wiedział o wszystkim. To w końcu Dumbledore. ;)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:01, 13 Sty 2011    Temat postu:

Akurat Dumbledore wiedział - dał Harry'emu pelerynę-niewidkę, pokazał mu Zwierciadło Ain Eingarp i pokazał, jak ono działa.

W dodatku miał złe przeczucia w związku z kamieniem i zawrócił, a tu naprzeciw wybiegają mu przerażeni Ron i Hermiona - łatwo było się domyślić, że Harry jest w środku, bez względu na to, czy było to planowane.

Tak czy inaczej, zamiast ustawiać zabezpieczenia, które Harry bez problemu sforsuje, by zabawić się w bohatera, wystarczyło obłożyć kamień zabezpieczeniami, których nie sforsuje włamywacz i byłoby po sprawie.

Inna sprawa - Gringott miał być nie do okradzenia. A tu się włamuje do niego Quirell, Syriusz wypłaca pieniądze ze swojej skrytki (co z tego, że na nazwisko Harry'ego, nikogo nie zdziwiło, że nagle ktoś wypłaca forsę faceta odsiadującego dożywocie?), potem Święta Trójca też się włamuje. Zaiste, bezpieczne miejsce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 861
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Czw 11:50, 13 Sty 2011    Temat postu:

Cytat:
- dlaczego nie użyto go wcześniej, by powstrzymać Voldemorta, odwrócić w jakiś sposób bieg wypadków? [ok, powiedzmy, że tu działają jakieś ograniczenia samego zmieniacza, np. nie można cofnąć się zbyt daleko. Hermiona cofała się najwyżej o parę godzin]

Co do tego pytania względem zmieniacza czasu to odpowiedź wydaje mi się trochę inna Smile Dobrze by było cofać się w czasie i dowolnie zmieniać historię, ale... Nie można naprawiać przeszłości. Najpierw robimy coś z Voldemortem, a potem co? Może cofamy się do kolejnych lat, żeby nie było wojen, ataków terrorystycznych itp.? Nie wiem, wydaje mi się, że czarodzieje sami pewnie o tym pomyśleli. Pomijam fakt, że takie odwracanie biegu wypadków mogłoby mieć niezbyt przyjemne konsekwencje w przyszłości.
Hermiona dostała zmieniacz, ale chyba wyraźnie zaznaczono, że ma on służyć jedynie do celów naukowych, żeby mogła być na wszystkich lekcjach. Reszta nauczycieli zapewne nie dziwiła się temu, bo pewnie Dumbledore ich o tym uprzedził.
Co do Snape'a to nie wiem, czy jego nienawiść do Syriusza nie kazała mu po prostu przemilczeć tego, że o wszystkim wiedział. Mam tylko problem z Knotem, bo rzeczywiście jako minister powinien wiedzieć o tym, że Hermiona jest w posiadaniu zmieniacza czasu, ale... W kolejnych tomach wychodzi z niego ciut zaślepiony człowiek, więc może i tym razem nie zgodził się z wersją Dumbledore'a dla własnych korzyści? Chciał dorwać Syriusza i już (wiem, że to naciągane, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rzabcia dnia Czw 11:52, 13 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:44, 13 Sty 2011    Temat postu:

Co do zmieniacza... nie wiemy, od jak dawna zmieniacze czasu istnieją. A może wynaleziono je już po wojnie, na wypadek pojawienia się kolejnego tyrana, myśląc o tym, że przecież Dumbledore widział młodego Riddle'a i nic nie zrobił?

W tym wypadku zmieniacza nie można by użyć do walki z Voldemortem, bo powstałby paradoks czasowy - zmieniacz został stworzony z powodu Voldemorta, więc gdyby użyto go do pokonania Voldemorta odpowiednio wcześniej... nie zostałby nigdy wynaleziony.

Zresztą - śmierciożercy wymordowali wielu ludzi, sami pewnie też ginęli. Wyzerowanie tej przeszłości zmieniłoby tak wiele... że skąd czarodzieje mogli mieć pewność, że nie zrodzi to gorszego tyrana? Może wtedy wybiłaby się taka na przykład Bellatrix? A może Grinewald odzyskałby władzę?

Wydaje mi się, że zmieniacz czasu wynaleziono raczej w celu obserwowania, nie ingerencji. I że na tak drobne zachwianie jak chodzenie na wiele lekcji równocześnie przymknięto oko, ale gdyby Hermiona chciała się cofnąć o wiele lat i podrzucić samej sobie magiczne książki, by zgłębiać magię od dziecka, zapewne by na to nie zezwolono. A przecież mogliby zyskać cennego naukowca, bogatszego o kilka lat badań!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aakane
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 15 Wrz 2010
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:58, 23 Lut 2011    Temat postu:

Dla mnie zmieniach czasu to tez jedno ze slabszych rozwiazan fabularnych w HP. Po pierwsze, nie sadze zeby cos takiego udostepniono uczennicy tylko po to zeby mogla chodzic na 2,3 przedmioty wiecej. Juz raczej zaproponowano by jej lekcje indywidualne, akurat w Hogwarcie wszyscy nauczyciele byli zawsze na miejscu.
Po drugie, zawsze mnie zastanawialo jak to Harry i Ron ze dwa razy sie zdziwili ze Hermiona cos kombinuje, i tak po prostu to odpuscili.
A co do przygod ktore spotykaja Harry'ego, to sa one po prostu skrojone na jego miare, w kazdej czesci Harry i spolka uczy sie czegos co wykorzystuje w kolejnym starciu z Lordem V.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:36, 23 Lut 2011    Temat postu:

Ech, czytam sobie teraz HPiKF, i czytam... i cholera, z każdym czytaniem coraz mniej chce mi się w to wierzyć Very Happy

Nie ogarniam, co mają początkowe informacje, że od Gringotta bezpieczniejszy jest tylko Hogwart, do tego, co widzimy.
W Gringotcie do otwarcia drzwi potrzebny był dotyk pracującego tam goblina, włamanie wydawało się niemal niewykonalne i rzeczywiście stykaliśmy się z nielicznymi przypadkami włamania tam.
W Hogwarcie trzeba było rzucić Alohomorę, zanucić, rozpalić ogień, polatać na miotle, wygrać partię szachów, rozwiązać roszadę i spojrzeć w lustro.
I to jest ten wyższy level bezpieczeństwa?

To już lepiej byłoby przejść się pod Pokój Życzeń i pomyśleć: "Potrzebuję pokoju, w którym Voldemort ani jego słudzy nie znajdą Kamienia".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17307
Przeczytał: 81 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:55, 23 Lut 2011    Temat postu:

Anienie, bo ktoś mógłby pomyśleć "Potrzebuję pokoju, w którym znajdę kamień". Pokój Życzeń był "zdradliwy", spełniał życzenia wszystkich, co się w nim znaleźli. Jak Harry potrzebował miejsca do ćwiczeń z Gwardią Dumbledore'a, Pokój stał się takim miejscem. Jak Umbridge potrzebowała listy członków GD, Pokój uprzejmie ją dostarczył.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:13, 23 Lut 2011    Temat postu:

tess napisał:

W Hogwarcie trzeba było rzucić Alohomorę, zanucić, rozpalić ogień, polatać na miotle, wygrać partię szachów, rozwiązać roszadę i spojrzeć w lustro.
I to jest ten wyższy level bezpieczeństwa?


E, to też nie do końca tak.
Ostatnio myślałam nad tym wątkiem z HP i zgadzam się - zabezpieczenia same w sobie były banalne w porównaniu z takim Gringottem.

Ale przyjrzyjmy się dokładnie.

Po pierwsze - Puszek. Olbrzymia bestia z trzema głowami, którą można pokonać tylko w jeden sposób - grając jej coś. O tym "obłaskawieniu" wiedzą zapewne tylko Hagrid i Dumbledore - przecież nie jest powiedziane, że nauczyciele zakładający pułapki musieli się konsultować między sobą, wystarczy, że dyrektor wiedział co czeka na włamywacza na każdym "levelu".
Pytanie - kto, widząc takiego potwora, wpadłby na to, żeby mu cokolwiek grać? Raczej próbowałby miotać zaklęciami, a zakładam, że Puszek był na nie odporny, inaczej nie miałoby to sensu.

Dwa - diabelskie sidła. Tu faktycznie głupota, bo Sprout mówiła już pierwszakom na lekcji o cechach charakterystycznych tej rośliny. Najwyraźniej liczyli na to, że starszy czarodziej:
a) nie będzie pamiętał zastosowań rośliny, o której uczył się w wieku 11 lat Wink
b) w stresie, podduszony, nie będzie w stanie logicznie myśleć.
Poza tym, Hermiona zdołała uratować chłopaków, bo stała pod ścianą - Harry i Ron, już w mackach Diabelskich Sideł, nie byliby się w stanie uwolnić.

Trzy - klucze. Cóż, faktycznie dziwaczne, ale jakiś tam sens miało - żeby przejść dalej, potrzebna była sprawność fizyczna i zmysł obserwacji.

Cztery - szachy. Niby banał, ale...Co zrobiłby ktoś nie umiejący grać/będący kiepskim graczem? Trójcę uratował fakt, że Ron był dobrym strategiem.

Pięć - Troll górski. Tak tak, w toalecie im się udało Wink Ale kto wie, czy w pustej komnacie byłoby równie łatwo powalić górskiego trolla?

Sześć - eliksiry. Tu tłumaczy sama Hermiona, że czarodzieje mają kłopoty z logicznym myśleniem. Niby można kombinować, ale stawka jest wysoka - w trzech butelkach na siedem znajduje się trucizna...

No i w końcu siedem - lustro. Albus powiedział Harry'emu, że aby odnaleźć kamień, trzeba było chcieć go POSIADAĆ, a nie UŻYĆ. A wiadomo wszak, że nie o to Voldiemu chodziło...

No i jeszcze jedna rzecz - tak, do Kamienia dotarła trójka dzieciaków, ale trzeba pamiętać, że mieli olbrzymiego farta, potrzebne umiejętności i połączone siły. Jakie jest prawdopodobieństwo, że jedna osoba dałaby sobie radę ze wszystkimi pułapkami? Nawet Potter nie przeszedłby do ostatniego levelu bez pomocy...

Oczywiście, nadal uważam, że bardzo to wszystko naciągane, nawet przy moich próbach tłumaczenia Wink Niemniej, trzeba pamiętać, że to przede wszystkim historia o tym, jak siła przyjaźni i czyste serce Harry'ego wygrywają z wszelkimi przeciwnościami losu, nawet, jeżeli okoliczności występowania tychże są mocno nieprawdopodobne....

A tak swoją drogą - czytałam ostatnio wierszyk dołączony do snejpowych trucizn w oryginale i jestem pełna podziwu dola Polkowskiego - moim zdaniem, polska wersja brzmi dużo bardziej melodyjnie od oryginału.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:03, 23 Lut 2011    Temat postu:

Kuro, nie Wink Najpierw ktoś musiał podsłuchać, po co tam wchodzą. Pokój nie otwierał się na "Chcę zobaczyć, co Malfoy tam robi", "Chcę pojmać GD". Umbridge dostała listę tylko dlatego, że ktoś więcej wiedział, jakie konkretne życzenie ma pokój, a lista była w środku.

Tak czy inaczej Kamień miał być ukryty przed Voldemortem, osobą dość potężną. Dumbledore wiedział, że musi być on cholernie inteligentny, troll akurat dla niego nie powinien stanowić przeszkody.
Co do Puszka - OK, dzieciaki musiały wiedzieć o zagraniu czegoś. Ale czy Puszek byłby odporny na Avadę? Psisko można było uśmiercić i kropka. Sklątki w późniejszych tomach atakowano Drętwotą - i ta odbijała się tylko od pancerza. Puszek pancerza nie miał. Voldemort (czy jego wierny słucha) powinien być gotów na największe zabezpieczenia, więc czym jest przy tym zabicie psa?

Harry i Ron nie mogli sobie poradzić, bo siedzieli za długo na tyłkach. Jakby, zamiast myśleć, że pułapka jest, żeby mieć miękkie lądowanie, ruszyli z buta, to Hermiona nie musiałaby czarować. Albo gdyby oni wiedzieli, czego użyć, to machnęliby różdżką, zamiast panikować.

Łapanie klucza też było głupie - ot, czarodziej namęczy się na miotle, ale w końcu złapie. Z pewnością czar, który zaczarował klucze, był potężny, ale włamać miał się potężny czarodziej - może byłby w stanie rzucić czar, który klucze zamrozi? HHR nie mieliby pojęcia, jak, ale przecież oni byli w pierwszej klasie. Tabakiery na egzaminie z transmutacji miewały wąsy i tak dalej.

Eliksiry - instrukcja, co wypić, obok fiolek. Dobrze, trudna, ale instrukcja.

Szachy, zamiast walić maczugami w łeb, zapraszały do partyjki.

W zasadzie wyłącznie lustro spełniało swój cel... ale czy Dumbledore mógł mieć stuprocentową pewność, że Voldemort pragnie Kamień użyć bardziej niż posiąść? A przede wszystkim - potencjalny sługa Voldemorta, bo Voldziu nie miał ciała. Może dla niego celem byłoby odnaleźć Kamień? Użyć miał go Voldzio, więc Quirrell nie do końca chciał Kamienia używać. Przecież w lustrze nie widział siebie robiącego złoto ani pijącego eliksir, tylko siebie mającego Kamień i przekazującego mistrzowi.

Wszystkie pułapki były skonstruowane jak egzamin - żeby je przejść. Trzeba się było wykazać konkretną cechą, żeby pułapkę ominąć i zaliczyć level. Jak przy egzaminie u Lupina. Tyle że ukrycie Kamienia miało na celu ukrycie go, niepozwolenie na przejście, a nie ustawienie pułapek tak, żeby Kamień znalazł tylko ktoś godny. To nie było złote runo.

A tak, całość wygląda tak, jakby Flamel przeniósł Kamień z zabójczo chronionego Gringotta do Hogwartu, żeby zrobić Harry'emu sprawdzian.

No i przecież Dumbledore przybył tam po Harry'ego. Czy on też latał na miotle i grał w szachy, wiedząc, że jego uczeń umiera? Pił eliksir, który zdążył się już skończyć? Czy po prostu miotnął silne zaklęcie i wszystkie pułapki poszły się bujać? Jeśli to drugie (a pierwszego sobie nie wyobrażam), to tak samo mógł miotnąć Voldemort.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:43, 23 Lut 2011    Temat postu:

tess napisał:

Co do Puszka - OK, dzieciaki musiały wiedzieć o zagraniu czegoś. Ale czy Puszek byłby odporny na Avadę?


Odpowiedź: Nie wiemy. Można jedynie gdybać, tak samo, jak w przypadku innych magicznych stworzeń - giną po avadzie, czy nie giną? Moim zdaniem, zależy od gatunku, ale na żadną z tez nie mamy potwierdzenia w kanonie.

Cytat:
Harry i Ron nie mogli sobie poradzić, bo siedzieli za długo na tyłkach. Jakby, zamiast myśleć, że pułapka jest, żeby mieć miękkie lądowanie, ruszyli z buta, to Hermiona nie musiałaby czarować. Albo gdyby oni wiedzieli, czego użyć, to machnęliby różdżką, zamiast panikować.


Sama sobie odpowiedziałaś Wink Po pierwsze - po upadku z dużej wysokości zapewne stwierdzili, że roślina na dole to amortyzator, więc się nie ruszali. A później było za późno, zresztą spanikowali. Innymi słowy, pułapka zadziałała.

Cytat:
Łapanie klucza też było głupie - ot, czarodziej namęczy się na miotle, ale w końcu złapie. Z pewnością czar, który zaczarował klucze, był potężny, ale włamać miał się potężny czarodziej - może byłby w stanie rzucić czar, który klucze zamrozi? HHR nie mieliby pojęcia, jak, ale przecież oni byli w pierwszej klasie. Tabakiery na egzaminie z transmutacji miewały wąsy i tak dalej.


Tu racja, przeszkoda na siłę.
Cytat:

Eliksiry - instrukcja, co wypić, obok fiolek. Dobrze, trudna, ale instrukcja.


Wystarczająco zagmatwana, by cię zabić. Wystarczy.

Tess, ja wiem, że z punktu widzenia logiki łatwiej i bezpieczniej byłoby ukryć Kamień pod łóżkiem Dumbla. Ale nie o to tu chodzi. Jo musiała wymyślić zadania na tyle trudne, by jedna osoba nie dała sobie z nimi rady, i na tyle łatwe, by była w stanie je rozwiązać grupka bystrych nastolatków. Pytanie o sens tego wszystkiego to jak pytanie o sens udziału Pottera w Turnieju, gdy Crouch Jr. mógł go po prostu złapać pod pachę w Hogsmeade i udać się do Voldiego. Owszem, mógłby, tylko czy czytałoby się to z równym zainteresowaniem?

Cytat:
Szachy, zamiast walić maczugami w łeb, zapraszały do partyjki.


Biorąc pod uwagę, jak skończył Ron - średnia różnica.

Cytat:
W zasadzie wyłącznie lustro spełniało swój cel... ale czy Dumbledore mógł mieć stuprocentową pewność, że Voldemort pragnie Kamień użyć bardziej niż posiąść? A przede wszystkim - potencjalny sługa Voldemorta, bo Voldziu nie miał ciała. Może dla niego celem byłoby odnaleźć Kamień? Użyć miał go Voldzio, więc Quirrell nie do końca chciał Kamienia używać. Przecież w lustrze nie widział siebie robiącego złoto ani pijącego eliksir, tylko siebie mającego Kamień i przekazującego mistrzowi.


Być może działanie lustra szło jeszcze dalej - Harry chciał TYLKO znaleźć Kamień, podczas gdy Quirrell chciał go przekazać mistrzowi, który użyłby go do stworzenia eliksiru?

Cytat:
A tak, całość wygląda tak, jakby Flamel przeniósł Kamień z zabójczo chronionego Gringotta do Hogwartu, żeby zrobić Harry'emu sprawdzian.


Flamel nigdzie go nie przenosił, ino dał Dumblowi do przechowania. Jeżeli ktoś tu chciał przetestować Harry'ego, to tylko Albus.

Cytat:
No i przecież Dumbledore przybył tam po Harry'ego. Czy on też latał na miotle i grał w szachy, wiedząc, że jego uczeń umiera? Pił eliksir, który zdążył się już skończyć? Czy po prostu miotnął silne zaklęcie i wszystkie pułapki poszły się bujać? Jeśli to drugie (a pierwszego sobie nie wyobrażam), to tak samo mógł miotnąć Voldemort.


Voldemort nie mógł "miotnąć", bo, jak sama zauważyłaś, nie posiadał w owym momencie ciała. Najprawdopodobniej ktoś słabszy od tej dwójki musiałby przejść wszystko tak, jak trójca (nawet na pewno - patrz Q.)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:54, 23 Lut 2011    Temat postu:

Owszem, nie miał ciała, ale był potężny. Potężny był też Dumbledore, był Grinewald i zapewne każdy inny dyrektor szkoły plus nieco magów, którzy mieli potęgę, a nie mieli zapędów pedagogicznych. Kto wie, czy na przykład Bellatrix nie byłaby w stanie dać sobie rady? Po prostu Dumbledore nie był nadczłowiekiem, jeśli w ukryciu chodziło o to, że każdy nauczyciel sam przełamie swoją klątwę, więc trzeba ich wielu, żeby tak dotrzeć, to OK. Ale Dumbledore rozwalił wszystko sam, a więc miałby i dość mocy, żeby ukryć wszystko sam.

Co do innych stworzeń - hipogryfowi odcina się łeb toporem, bazyliszka rozpłatano mieczem, skątki reagowały na zwykłe zaklęcia jak ludzie. Nie zauważyłam, by w ich naturę wpisana była nieśmiertelność Wink Puszek to Puszek, miał trzy głowy i tyle. Nikt w fabule nie zastanawiał się, jak zabić Puszka, bo to była grupa jedenastolatków, która wściekłego psa pewnie też by nie kopnęła. Ale obrona była przed czarnoksiężnikiem, który miał krew na rękach nie raz. I każdym potencjalnym obłąkanym sługą, któremu ta krew na rękach nie przeszkadzała. Co to za sztuka, zabić zwierzę?

Pułapka z sidłami podziałała - ale właśnie, na uczniów. Dorosły czarodziej w samej szkole dostał na tyle wciry od magicznych roślin, że raczej włamując się i wiedząc, że może go czekać WSZYSTKO, nie kontemplowałby wygody.

Cytat:
Ale nie o to tu chodzi. Jo musiała wymyślić zadania na tyle trudne, by jedna osoba nie dała sobie z nimi rady, i na tyle łatwe, by była w stanie je rozwiązać grupka bystrych nastolatków.

Przecież Quirrell dotarł do lustra Wink A jakby nie walnął trolla, to z dzieciaków by zostały mokre plamki.

Jasne, fabularnie super się czytało o tych zmaganiach - ale po początkowych deklaracjach, jak to Gringott jest mniej bezpieczny od Hogwartu, nie powinno się pokazywać zabezpieczeń dość śmiesznych. To był taki bardziej tor przeszkód. No i każdy uczeń w zamku wiedział, którędy się tam pchać. A wystarczyłoby, żeby wejście było przez gabinet któregoś z profesorów.

EDIT:
Cytat:
Biorąc pod uwagę, jak skończył Ron - średnia różnica.

A Quirrell nie skończył, mimo że nic nie wiemy o jego szachowym talencie Wink Za to Ron w szachy grywał często i był dobry.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Śro 14:55, 23 Lut 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:36, 23 Lut 2011    Temat postu:

tess napisał:
Owszem, nie miał ciała, ale był potężny. Potężny był też Dumbledore, był Grinewald i zapewne każdy inny dyrektor szkoły plus nieco magów, którzy mieli potęgę, a nie mieli zapędów pedagogicznych. Kto wie, czy na przykład Bellatrix nie byłaby w stanie dać sobie rady? Po prostu Dumbledore nie był nadczłowiekiem, jeśli w ukryciu chodziło o to, że każdy nauczyciel sam przełamie swoją klątwę, więc trzeba ich wielu, żeby tak dotrzeć, to OK. Ale Dumbledore rozwalił wszystko sam, a więc miałby i dość mocy, żeby ukryć wszystko sam.


Ale weź pod uwagę, że Albus doskonale wiedział, jak wygląda każda z pułapek, był więc przygotowany na to, co go czeka. Harry wypił resztkę eliksiru w "komnacie Snape'a" - płomienie, przez które przechodził, nie były zwykłym ogniem, więc zapewne nie można go było zwyczajnie zgasić, a mimo to Dumbel sobie poradził. Kto wie, być może była to bariera, której większość czarodziejów nie byłaby w stanie pokonać bez wywaru Severusa.
Możemy, tylko gdybać, czy/w jakim czasie pokonałby tę trasę dorosły czarodziej, bo poza Quirrellem, który miał opracowane przejście i Dumblem nie mamy żadnego punktu oparcia.


Cytat:
Co do innych stworzeń - hipogryfowi odcina się łeb toporem, bazyliszka rozpłatano mieczem, skątki reagowały na zwykłe zaklęcia jak ludzie. Nie zauważyłam, by w ich naturę wpisana była nieśmiertelność Wink Puszek to Puszek, miał trzy głowy i tyle. Nikt w fabule nie zastanawiał się, jak zabić Puszka, bo to była grupa jedenastolatków, która wściekłego psa pewnie też by nie kopnęła. Ale obrona była przed czarnoksiężnikiem, który miał krew na rękach nie raz. I każdym potencjalnym obłąkanym sługą, któremu ta krew na rękach nie przeszkadzała. Co to za sztuka, zabić zwierzę?


Nie chodzi o nieśmiertelność. Snape'owi Puszek rozharatał nogę, Quirrell mimo obecności Voldiego musiał upijać Hagrida, żeby dowiedzieć się, jak ominąć bestię. Najwyraźniej pokonanie takiej hybrydy wcale nie było takie proste.

Cytat:
Pułapka z sidłami podziałała - ale właśnie, na uczniów. Dorosły czarodziej w samej szkole dostał na tyle wciry od magicznych roślin, że raczej włamując się i wiedząc, że może go czekać WSZYSTKO, nie kontemplowałby wygody.


Kwestia refleksu. Harry był szukającym, a dał się złapać. Wyobraź sobie wielkiego faceta, spadającego z dużej wysokości na Sidła - nawet, gdyby domyślał się, że to pułapka, mógłby zwyczajnie nie zdążyć wstać.

Cytat:

Przecież Quirrell dotarł do lustra Wink A jakby nie walnął trolla, to z dzieciaków by zostały mokre plamki.


Q. był jednym z nauczycieli zakładających pułapki i także korzystał z pomocy. Co do trolla - podejrzewam, że nie tylko z dzieciaków, i dorosły mag mógłby sobie nie dać rady. A że leżał już pokonany? Harry&co nie wchodzili sobie przez klapę ot tak, ale by gonić złodzieja. Logiczne, że przeszkoda w postaci trolla została już usunięta, w związku czym nie czyhało na nich zagrożenie. Gdyby udali się przez klapę jako pierwsi, mogliby nie przeżyć...i pułapka spełniłaby swoje zadanie Wink

Cytat:
No i każdy uczeń w zamku wiedział, którędy się tam pchać.


A to faktycznie była jedna wielka głupota i niepotrzebny wątek. Potter tak czy siak trafiłby na korytarz uciekając przed Filchem, a zapowiadając w czasie uczty, że używanie korytarza jest zakazane było idiotyzmem czystej wody. Doprawdy, żeby wiekowy Albus nie wiedział, że tego rodzaju zarządzenie spowoduje tylko niezdrowy wzrost ciekawości....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Carmen Gold
Punkrockgirl



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:58, 23 Lut 2011    Temat postu:

Eno chwila. Wydaje mi się, że wy tu zapominacie o jednej zasadniczej sprawie. To jest książka DLA DZIECI. Bestseller, owszem, ale to nie czyni z niego automatycznie arcydzieła literatury.
Ta książka jest magiczna, musi mieć klimat. Ona rośnie razem z czytelnikiem! Dlatego w I tomie mamy odrobinę bezsensowne, ale efektowne i emocjonujące zagadki, a w VII akcję w stylu "pryszczaci gówniarze ratują świat". Bo taki jedenastolatek chciałby zobaczyć ogromnego psa i ruszające się portrety, a taki licealista, choćby nie wiem jak mroczny i dojrzały, chciałby być superhiroł i uratować świat. Tak mi się wydaje.
Ja mimo tych ewidentnych nielogiczności lubię tę bajeczkę. I też chciałabym być w ekipie ratującej świat. To chyba działa na tej samej zasadzie, na jakiej mój ojciec zachwycał się "Panem Samochodzikiem". Bo są przecież rzeczy których dorośli (albo mugole) nie zrozumieją. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Carmen Gold dnia Śro 16:02, 23 Lut 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:27, 23 Lut 2011    Temat postu:

Carmen, ale to jest temat o błędach w Potterze Wink To, że ma błędy, nie przeszkadza jej lubić. Hagath ostatnio pytała mnie, ile razy czytałam ten tom, wyszło mi, że OK czterdziestu razy. To chyba logiczne, że za każdym razem ewidentne zachwianie logiki boli bardziej? Wink

Cytat:
Nie chodzi o nieśmiertelność. Snape'owi Puszek rozharatał nogę, Quirrell mimo obecności Voldiego musiał upijać Hagrida, żeby dowiedzieć się, jak ominąć bestię. Najwyraźniej pokonanie takiej hybrydy wcale nie było takie proste.

No tak, ale głównym powodem tego jest wiek czytelnika. W sensie - gdyby czarny charakter zabił Puszka, to odpadłaby zagadka.

Cytat:
Co do trolla - podejrzewam, że nie tylko z dzieciaków, i dorosły mag mógłby sobie nie dać rady. A że leżał już pokonany? Harry&co nie wchodzili sobie przez klapę ot tak, ale by gonić złodzieja. Logiczne, że przeszkoda w postaci trolla została już usunięta, w związku czym nie czyhało na nich zagrożenie. Gdyby udali się przez klapę jako pierwsi, mogliby nie przeżyć...i pułapka spełniłaby swoje zadanie Wink

Cytuję z pamięci: "Tej nocy spróbuję się dostać do Kamienia przed Snapem" Wink

Cytat:
Kwestia refleksu. Harry był szukającym, a dał się złapać. Wyobraź sobie wielkiego faceta, spadającego z dużej wysokości na Sidła - nawet, gdyby domyślał się, że to pułapka, mógłby zwyczajnie nie zdążyć wstać.

Ale tam nie miał złapać piłeczki, tylko za przeproszeniem wstać i spierdalać Wink Ale to było jedenastoletnie, dość ufne dziecko, które poczuło miękkie, więc uznało, że to na niego czeka.
Przeciwstawiam temu czarnoksiężnika, zakładającego, że pułapki mają go zabić, czekającego na zagrożenia sięgające z każdej możliwej strony, który, czując coś dziwnego, najpierw atakuje, potem pyta.

Cytat:
Doprawdy, żeby wiekowy Albus nie wiedział, że tego rodzaju zarządzenie spowoduje tylko niezdrowy wzrost ciekawości....

Inna sprawa, że nierealne, że wzbudziło stosunkowo małe Wink W dodatku każdy uczeń mógł napisać o tym do domu, a rodzic mógł być zewnętrznym współpracownikiem i wykorzystać tę wiedzę. W końcu Albus nie wiedział, że złodziej pracuje w Hogwarcie.

Swoją drogą, sam udział Quirrella w tym przedsięwzięciu też jest dziwny. Snape, McGonagall, Fitwick, Sprout to ludzie znani od lat, dający dowody zaufania (współna walka z Voldemortem, szpiegostwo...). Quirrell, jak się później dowiadujemy, ledwo zaczął pracę tam, został przyjęty z braku chętnych (co roku był tylko jeden kandydat na stanowisko... albo nie było żadnego, w końcu już Tom Riddle je przeklął - inna sprawa, że brakowało mi, choćby marginalnego wspomnienia, co z resztą byłej kadry, tzn. jak uczniowie wyliczali, co spotykało dawnych nauczycieli, wymieniali tylko tych, których znał Harry, nawet jeśli wymieniali to uczniowie starsi. A wystarczyłoby zdanie: "ktoś spadł z miotły i skręcił kark, ktoś uznał, że woli Durmstrang" - jedna taka wzmianka i skończyłoby się wrażenie, że OPCM powstała specjalnie dla Harry'ego).
Czy przypadkową znajdę dopuszcza się do ważnej misji tylko dlatego, że uczy przedmiotu OPCM, do którego się nie nadaje?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aakane
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 15 Wrz 2010
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:29, 23 Lut 2011    Temat postu:

Carmen, masz racje, to sa ksiazki z ktorymi sie dorasta. Ale mysle ze tutaj chodzi bardziej o to ze lubimy sie czepiac Smile a tak powaznie, mialam duzo wiecej niz 11 lat kiedy czytalam pierwszy tom HP, a podobalo sie niesamowicie . Po prostu po kolejnym czytaniu/filmie czy nawet opku widzi sie rzeczy ktore wczesniej sie nie dostrzegalo. Co nie zmienia faktu ze dalej lubie HP.
Aha, odkad czytam na biezaco analizy, podchodze tez troche inaczej do pewnych ksiazek. Ale to chyba wszyscy tutaj maja Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:11, 23 Lut 2011    Temat postu:

tess napisał:

Cytuję z pamięci: "Tej nocy spróbuję się dostać do Kamienia przed Snapem" Wink


Tess, ale ja wiem, że chciał Wink Tyle że Potter był zawsze w gorącej wodzie kąpany i rzadko zdarzało mu się myśleć przed podjęciem działania - w związku z czym biedak nie zastanowił się zapewne nad faktem, że jak pójdzie przed Snape'em, to mogą go czekać różne niemiłe niespodzianki...Zresztą, skąd miał wiedzieć, że będzie musiał wziąć udział w magicznym torze przeszkód? Nawet my mamy problem z uwierzeniem w prawdopodobieństwo możliwości istnienia takiegoż, mimo dowodu czarno na białym...Wink

Cytat:
Ale tam nie miał złapać piłeczki, tylko za przeproszeniem wstać i spierdalać Wink Ale to było jedenastoletnie, dość ufne dziecko, które poczuło miękkie, więc uznało, że to na niego czeka.
Przeciwstawiam temu czarnoksiężnika, zakładającego, że pułapki mają go zabić, czekającego na zagrożenia sięgające z każdej możliwej strony, który, czując coś dziwnego, najpierw atakuje, potem pyta.


Nie zrozumiałyśmy się.
Oczywiście, że czarnoksiężnik-paranoik domyśliłby się, że nikt mu nie posadził roślinek dla miękkiego lądowania. Ale to, czy zdoła się wystarczająco szybko wstać po upadku ze znacznej wysokości, to już kwestia indywidualnego refleksu.

Cytat:
Inna sprawa, że nierealne, że wzbudziło stosunkowo małe Wink


Ano właśnie. Jakoś nie wierzę, że groźba "surowych konsekwencji" wystraszyłaby dowcipnisiów pokroju Weasley'ów.

Cytat:
Swoją drogą, sam udział Quirrella w tym przedsięwzięciu też jest dziwny. Snape, McGonagall, Fitwick, Sprout to ludzie znani od lat, dający dowody zaufania (współna walka z Voldemortem, szpiegostwo...).
Czy przypadkową znajdę dopuszcza się do ważnej misji tylko dlatego, że uczy przedmiotu OPCM, do którego się nie nadaje?


Tyż prawda. Ale może Albusowi zależało szczególnie na takim "fizycznym" zabezpieczeniu w postaci trolla? Wszak większość zadań w tunelu opiera się jednak na pomyślunku, tu trzeba było umiejętności walki.
Ale fakt, dziwne to.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:34, 23 Lut 2011    Temat postu:

Cytat:
Oczywiście, że czarnoksiężnik-paranoik domyśliłby się, że nikt mu nie posadził roślinek dla miękkiego lądowania. Ale to, czy zdoła się wystarczająco szybko wstać po upadku ze znacznej wysokości, to już kwestia indywidualnego refleksu.

Hermiona nie uprawiała sportów, była zaczytaną kujonką, a zdążyła, kiedy Złoty Chłopiec o Złotym Refleksie nadal dumał Wink

Cytat:
Ale może Albusowi zależało szczególnie na takim "fizycznym" zabezpieczeniu w postaci trolla? Wszak większość zadań w tunelu opiera się jednak na pomyślunku, tu trzeba było umiejętności walki.

No i nie wierzę, że Dumbledore sam nie znalazłby trolla. Ogólnie czasem mnie bawi ścisłe w Potterze segregowanie nauczycieli - zajmują się tym, co wynika z przedmiotu aż do przesady, nawet kiedy chodzi o sprawy prostsze, które każde z nich by umiało. Aż dziw, że Snape nie walczył, oblewając ludzi eliksirami. Ale już np. przy opisach McGonagall pojawiają się momenty, gdzie zamiast po prostu miotnąć zaklęcie, transmutowała coś w coś... choć przecież właśnie tego powinno się po niej spodziewać, więc nie było opcji zaskoczenia przeciwnika.
Ach... jak jak nie Dumbledore, to Hagrid. Puszka załatwił, to mógłby i inne paskudztwa. Albo ktokolwiek znajomy spoza zamku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
maryboo
Seba Holmes



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 801
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:42, 23 Lut 2011    Temat postu:

tess napisał:

Hermiona nie uprawiała sportów, była zaczytaną kujonką, a zdążyła, kiedy Złoty Chłopiec o Złotym Refleksie nadal dumał Wink


Ale wiedziała, czego można się spodziewać po zakazanym korytarzu prowadzącym do Kamienia, a Harry był naiwny, toteż nie przyszło mu do głowy, by zwiewać Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin