Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Baśnie dla dzieci
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Czw 13:02, 15 Kwi 2010    Temat postu:

Problem w tym, że owe słynne mary sue są w baśniach konieczne. Była mowa o "Małej Księżniczce", ale przecież to tylko jeden z przykładów. A baśnie takiego Andersena? No wstyd i sromota, weźmy taką Calineczkę...ona chyba nawet blondynką była, co gorsza, blondynką bez skazy. Zaiste horror, należy przestać dzieciom czytać takie zUe baśnie, jak te popełnione przez Andersena czy braci Grimm!!!

Co prawda słyszałam, że należy ich dzieciom zabronić bo mają ZUE zakończenia, ale żeby z powodu domniemanych MarySue Twisted Evil ... Niezłe, niezłe...! Dla dzieci damy może...hmmm... może by tak Masłowską? NA PEWNO załapią i pokochają!

//post zawiera aronie, żeby nie było, podobnie, jak powyższy Wink.

Ale abstrahując od smacznych owoców- a co z tak zwaną "konwencją"?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Pandora dnia Czw 13:03, 15 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 18:06, 15 Kwi 2010    Temat postu:

Baśnie Andersena tak samo jak i braci Grimm nie były skierowane do dzieci - Andersen się strasznie burzył jak ktoś tak mówił o jego twórczości. Z resztą większość baśni Andersena jest smutna, ponura i źle się kończy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Pią 3:25, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Pandora napisał:
Problem w tym, że owe słynne mary sue są w baśniach konieczne. Była mowa o "Małej Księżniczce", ale przecież to tylko jeden z przykładów. A baśnie takiego Andersena? No wstyd i sromota, weźmy taką Calineczkę...ona chyba nawet blondynką była, co gorsza, blondynką bez skazy. Zaiste horror, należy przestać dzieciom czytać takie zUe baśnie, jak te popełnione przez Andersena czy braci Grimm!!!


Marysójki nie sa w basniach konieczne, mozna opisac dobrego bohatera, któremu sie cos udaje, nie czyniac go nieznosnym idealem.
A tak Zgaga rozumie Marysójke - ona jest tak nieznosnie przeslodzona i wyidealizowana, ze czytac sie odechciewa. Natomiast jesli dziecko ma miec wzór z bohatera, to moze lepiej, zeby to byl bohater dobry, ale realny, z którym dziecko moze sie identyfikowac?

Z kolei w basniach Andersena postaciom dobrym czesto sie nie udaje, nie sa idealne, cierpia, koniec miewaja marny, w ogóle smetek i melancholia Smile
W basniach Grimmów dobrzy bohaterowie tez nie sa nieznosni, a ich zalety, jak to Szprota pisala, bywaja wrecz ukryte, aby wystapic dopiero z czasem questa.

Btw. kandydata na Marysójke w Tajemniczym ogrodzie to widzi Zgaga jedna - ten chlopak z wrzosowiska, jak mu tam bylo. Wszyscy go kochaja, wszystko mu sie udaje, dzikie zwierzatka jedza mu z reki. No ale nie jest chyba az tak nieznosnie opisany jak typowe Marysójki, bo mozna czuc do niego sympatie. Za to sam koniec Ogrodu jest juz maksymalnie oblesniutki jak opko holywódzkie - te gadki cudem ozdrowialego Collina, te postanowienia!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:28, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Lubiłam zawsze "Tajemniczy ogród" i sądzę, że jakbym jeszcze raz przeczytała, to nadal by mi się podobał.

A Dick może i jest ujmujący i zwierzątka mu jedzą z ręki, ale jest biedny, musi ciężko pracować mimo młodego wieku. A jego zalety nie są opisane bez powodu - chodzi o pokazanie, że nie pieniądz świadczy o wartości człowieka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Pią 11:44, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Zgadzam się z Tess. Co do mangusty- prawda, ale to właśnie te baśnie są dla dzieci dobre, a nie ten szajz, który modny jest obecnie, znaczy baśnie oparte na tych Andersena czy braci Grimm, ale maksymalnie uproszczone i z obowiązkowym zakończeniem rodem z filmów Disneya. Dziecko idzie potem w świat jak jajko, nie wie, co to ból, cierpienie, śmierć- przy okazji nie wie też, co to współczucie... I to NIE jest dobre. Dlatego, nawet jeśli te baśnie pierwotnie do dzieci kierowane nie były, to jak najbardziej się dla nich nadają. Bo naprawdę nie chodzi o to, żeby dzieciakowi robić pranie mózgu na dzień dobry, bo potem pewnie będzie miał w życiu lepiej. Wkurza mnie to. Jak pracowałam jako opiekunka i widziałam takie gwałty na baśniach Andersena czy Grimmów, to miałam ochotę wziąć i je wyrzucić. Dziecka trzeba uczyć- o la boga- nie tylko rozpoznawania różowego od bardziej różowego ==.

Cytat:
, cierpia, koniec miewaja marny, w ogóle smetek i melancholia Smile


Chwila, to MarySue nie może cierpieć? Jak mi się wydawało, że właśnie powinna, a im mocniej, tym gorsza z niej MarySue O_o.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:58, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Popieram Pandorę. Szczęśliwe zakończenia zawsze i wszędzie może są miłe dla rodziców, ale na dłuższą metę:
a) nudne
b) wywołują w dziecku przekonanie, że wszystko dobrze się kończy, a to bzdura jak mało co.
To racja, dziecko musi się dowiedzieć co to jest cierpienie, żeby nauczyć się współczucia i empatii. Wkurza mnie przekonanie, że jak dziecko się nie dowie co to zło i ból, to będzie czyste jak aniołek, święte i szczęśliwe. Że mówienie dziecku o śmierci wywoła w nim traumę na całe życie.
Moim zdaniem takie dziecko będzie głupie, naiwne i egoistyczne. Pójdzie do szkoły, pozna rówieśników i nagle okaże się, że nie ma pojęcia jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, bo cały świat do tej pory był łagodny i bezpieczny.
Wolę już złe zakończenia, które mają sens, w jakiś sposób wynikają z symboliki historii niż dorabiane bez sensu i ogłupiające dobre. Swego czasu nawet natknęłam się na taką wersję bajki o Jasiu i Małgosi, gdzie na końcu okazuje się, że czarownica wcale nie była zła, chciała tylko nastraszyć łakome bachory, a potem odesłała ich z piernikami do domu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:06, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Pandora napisał:
Dlatego, nawet jeśli te baśnie pierwotnie do dzieci kierowane nie były, to jak najbardziej się dla nich nadają. Bo naprawdę nie chodzi o to, żeby dzieciakowi robić pranie mózgu na dzień dobry, bo potem pewnie będzie miał w życiu lepiej.

Ja tam mojemu dziecku nie przeczytam, że Śpiącą Królewnę obudził gwałt starego króla... Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:12, 16 Kwi 2010    Temat postu:

tess napisał:

Ja tam mojemu dziecku nie przeczytam, że Śpiącą Królewnę obudził gwałt starego króla... Laughing


To chyba przegięcie w drugą stronę. Chodzi mi o takie rzeczy jak:
"mała syrenka przeżyła i wyszła za księcia" (za to Disneya mam ochotę zabić) ablo "dziewczynka z zapałkami nie zamarzła na śniegu" (na taką wersję też się kiedyś natknęłam) i tym podobne bzdety.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Pią 12:25, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Dokładnie. Baśnie są łagodzone na siłę i nie licząc się z prawami logiki. Świnki trzy i wilk żyli długo i szczęśliwie, wilk zaprzyjaźnił się z Czerwonym Kapturkiem, Jaskółka z Calineczki nigdy nie przymarzła, żaba nie była zła, a kret był kochany, Mała Syrenka żyła dłuuugooo i szczęśliwie i ogólnie... Argh. Syf, syf totalny. A ołowiany żołnierzyk też się nigdy nie rozpuścił, ale żył długo i szczęśliwie. I to jest naprawdę koszmarne. Poza tym, no ja przepraszam, ale Mała Syrenka licząca 3 strony A-5 albo mniejsze? Równie "długa" Calineczka? Co to ma być, bryki dla najmłodszych?!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Carmen Gold
Punkrockgirl



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:54, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Kobietki kochane, czy wy aby nie przesadzacie?

Pandoro, w sprawie 3 stron A5, dłuższa bajka małe dziecko po prostu znudzi. Owszem, zdarzają się wyjątki które uwielbiają słuchać bajek, im dłuższe tym lepsze (sama takim byłam) ale uwierz mi, moja mama pracuje w przedszkolu, i kiedy jest czytanie bajki, to ta bajka musi być krótka i zwięzła. Bo inaczej dzieci się nudzą. BARDZO. Tak było od zawsze. Miał byc zły, dobry, królewna i coś się miało dziać.

Co do "przesładzania"... Mirveko, Disney, to wytwórnia dla dzieci, kojarząca się głównie ze słodkością. Jak myślisz, jakby zareagowały setki maluchów w salach kinowych gdyby zobaczyły, że ich ulubiona bohaterka umiera. A postaw się na miejscu rodziców którzy musza im wytłumaczyć co to znaczy "umrzeć". Fajnie? Niefajnie.

Nie chodzi mi tu o śmierc bohaterów pobocznych. (Patrz: Mufasa i niedoszły mąż Pocahontas.) bo to jest trochę inna para obuwia. Poboczni bohaterowie moga ginąć, ale całość MUSI skończyć się dobrze. Tego chcą dzieci. To jak świat światem to im się należy.

Schemat jest zawsze taki sam i niezmienny: Smok porywa ksieżniczkę, książe ją ratuje, zły smok ponosi karę, książę i księżniczka żyją długo i jest im zielono! I , moim skromnym zdaniem, skoro tyle lat sie sprawdzał, to chyba nie jest taki zły...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Carmen Gold dnia Pią 14:55, 16 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:11, 16 Kwi 2010    Temat postu:

To fakt. Andersen wcale nie jest aż tak bardzo przez dzieci kochany. Pamiętam z własnego dzieciństwa, że miałam bardzo mieszane uczucia wobec niego. Niby czytałam, niby podobały mi się, ale najbardziej lubiłam te jego najbardziej "tradycyjne" bajki, jak "Krzesiwo", gdzie wszystko kończy się dobrze, a księżniczka i żołnierz żyją długo i szczęśliwie. Inne mnie jakoś niepokoiły, jakoś męczyły... Bracia Grimm mimo całej swej krwawości i okropności, byli dla mnie mniej niepokojący - bo u nich generalnie wszystko kończyło się dobrze. Źli umierali, ale dobrzy dostawali nagrodę.
Dużo zależy też od wieku dziecka - maluchy w przedszkolu faktycznie potrzebują czegoś innego niż starsze dzieciaki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:20, 16 Kwi 2010    Temat postu:

A moim zdaniem nie ma co się czepiać bajek, tym bardziej że małe dziecko nie rozumie co to jest Mary Sue. A zresztą jest ogromna różnica pomiędzy Edkiem i Bellą a parą z któregoś z filmów Disneya. Oglądając parę z takiego filmu nie czułam się (i nadal nie czuję) ani odrobinę zirytowana. Natomiast po próbie przeczytania którejś książki o wampirach pani Meyer miałam ochotę trzepnąć tą książką przez balkon. I trzepnęłabym, gdyby książka nie była z biblioteki.

Za wnerwiający przykład bajkowych Mary Sue mogłabym uznać główne bohaterki filmów z Barbie. Dlatego mogę oglądnąć Disneya, ale filmy z Barbie odpadają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Pią 19:20, 16 Kwi 2010    Temat postu:

No, Kura tutaj wyłapała to, o co i mnie chodzi - baśnie jednak spełniają inną funkcję i w nich zło musi być ukarane. Cechy, które mają pozytywni bohaterowie baśni, niejednokrotnie właśnie temu służą: nie są dane ot tak, lecz mają swój cel. I tak, jak wspomniałam, ujawniają się w odpowiednim momencie rozwoju zadania.
Dodam, że brak happy-endu, podziału dobrzy-źli i wyraźnego morału nader dobitnie świadczy o tym, że Andersen nie pisał dla dzieci. Dla mnie Królowa Śniegu była zawsze przesycona erotyzmem, takim wczesnonastoletnim, niewinnym, ale jednak.
Tymczasem opkowe bohaterki mają swoje przymioty bez potrzeby i celu.

Aha, dla mnie dość klasyczną Mary Sue jest Ewa West z "Doliny Tęczy" Lucy Moud Montgomery (tłumaczenie "Naszej Księgarni" - nie pamiętam, jak ta bohaterka ma na imię w oryginale...): złotowłosa, młodziutka, piękna dziewczyna, która tyyyyyyle wycierpiała. Oczywiście ostatecznie zdobywa nagrodę w postaci pozbycia się niekochanego męża i pozyskania tró lawera, a jakże.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Pią 19:53, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Zapomniałam dodać ważnej rzeczy. W tych pseudo bajkach, jakie widziałam, czegoś brakowało. Czegoś dość...ważnego.

Akcji.

Bo jaka ma być akcja, skoro dla dobra dziecka wycięto nie tylko nie do końca kolorowe zakończenie, ale i wspominanych wyżej "tych złych"? Tam nie ma złego wilka, złego...czegokolwiek. Krótkie przypowiastki w rodzaju harleuqina- ona spotkała jego a on ją i żyli długo i szczęśliwie. Albo- świnki spotkały wilka, i...to samo. Ekstra. Dzieciakom, też tym przedszkolnym, pewnie się spodoba.... Chyba, że celem było zanudzenie dzieci Very Happy.

Dodam od siebie jedno- jak chcecie chronić dziecko przed śmiercią? Dwulatka, jasne. Ale już ośmiolatka?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Carmen Gold
Punkrockgirl



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:08, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Pandoro, co do akcjii w takich krótkich bajkach, zgadzam się, niektóre sa wręcz na żałosnym poziomie.

Ale mówię: OSWAJANIE ze śmiercią, nie jest równe WALENIU NIĄ PO OCZACH. Jezli słowa piętnastoaltki są dla ciebie zbyt małym argumentem, zacytuję moją mamę, pedagoga. Powiedziała mi, że dziecko musi wiedziec że wszystko skończyło isę dobrze, mimo przejsciowych trudności. Bo dziecko odbiera świat ZUPEŁNIE inaczej niż dorosły. Prościej. Nie ma tutaj miejsca na skomplikowane tłumaczenia.

I jeszcze, Pandoro, z doświadczenia, niestety własnego, wiem, że brutalne zetknięcie z rzeczywistością i śmiercią, w wieku ośmiu, ani nawet dziewięciu lat, nie jest niczym dobrym. Bo problem psychiczny z takiego powodu ciągnie się za człowiekiem bardzo, bardzo długo. I niszczy od srodka.

A przeciez, takie sprawy da się wytłumaczyć powoli, spokojnie, powaznie i PO KOLEI. Więc tłuamczenie "trzeba je nauczyć zycia" jast, przepraszam was, bzdurne. Bo wolałabym żeby moje dziecko uczyło isę starych, dobrych utartych zasad na Disneyu, niż oglądało łupankę na JETIX, w której wszyscy się zabijają.

U dziecka nie ma szarości. Jeśli mój ulubiony bohter umarł, ktośtam zabił kogoś i nie spotkała go kara, a królewna wolała smoka, to znaczy że zabijanie jest dobre. Tak działa umysł dziecka. Na skomplikowane problemy moralne przyjdize czas później. DUŻO.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Pią 20:14, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Ośmiolatka się nie da. Całkiem sporo dzieciaków w tym wieku ma już do czynienia ze śmiercią, czasem umierają im babcie, czasem zwierzaki, generalnie doświadczenie, że ktoś był i już tego kogoś nie będzie nie jest jakieś bardzo unikalne w tym wieku.
Sama miałam 8 lat, gdy zmarł na białaczkę mój przyjaciel. Przyjęłam to ze smutkiem, ale dość naturalnie. W tym wieku ma się jeszcze małe poczucie tego, jak świat powinien wyglądać i przyjmuje się wiele rzeczy takimi, jakie są.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:22, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Dokładnie. Dzieci są śmiercią niejednokrotnie mniej wstrząśnięte niż dorośli. Zaś rodzić który nie potrafi wytłumaczyć dziecku tak podstawowych rzeczy jak "co to jest śmierć" nie jest dobrym rodzicem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Carmen Gold
Punkrockgirl



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:45, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Cóz, widocznie w mojej rodzinie zdarzają się same jakieś mocno wydoroślałe dzieci.

Niemniej jednak, bajki są od tego, żeby były słodkie, umoralniające i dobrze się kończyły. Tyle. I nikt mi nie wmówi, że bajki DLA DZIECI mają zachęcac kadrę juniorów do głębokich przemyśleń na temat "Zło w świecie, a jego rola w życiu wiecznym. Badania oparte na "Pocahontas"i "Małej Syrence"

Tłumacząc na siłę, z nienacka nic nie osiagniemy.(rozumiem przez to wyprawę z dziećmi na bajeczkę, a tu nagle JEB! masakra jak u Tarantino) Bo to jest indiwidualna sprawa każdego rodzica. Mozę dziecku NIC nie mówić. Jego sprawa.

I może nie umieć wytłumaczyć co to jest śmierć, moze nie umiec wytłumaczyć skąd się biorą dzieci, może nie umieć wytłumaczyć "mamoooo, a czemu ta pani nie ma bluzeczki?!" ale jedneczośnie MOŻE BYĆ NAJWSPANIALSZYM RODZICEM NA ŚWIECIE.
I pamiętaj o tym Mirevko, kiedy twoje własne dzieciatko zapyta cię "Mamo, a czemu mój chomiczek tylko leży i już sie ze mną nie bawi?"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:52, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Carmen Gold napisał:

I pamiętaj o tym Mirevko, kiedy twoje własne dzieciatko zapyta cię "Mamo, a czemu mój chomiczek tylko leży i już sie ze mną nie bawi?"


No i? Jakoś zupełnie nie przeraża mnie ta wizja. Sytuacja normalna jak każda. Takie rzeczy w życiu się zdarzają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Pią 21:01, 16 Kwi 2010    Temat postu:

A ja bym dodała od siebie, że niepotrzebnie (moim zdaniem) mieszamy dwie rzeczy: to, że baśń się dobrze kończy i to, że pojawia się w niej śmierć, ból, cierpienie, upokorzenie.
Zatem: baśń musi skończyć się dobrze. Pozytywna bohaterka (bądź bohater) musi wygrać, zdobyć swoją nagrodę, z sukcesem zakończyć questa. I w tym celu może najpierw cierpieć, oddzielać ten cholerny groch od soczewicy lub błądzić po lesie po wypędzeniu przez złą macochę. Może też dokonać aktu zemsty na bohaterce (bądź bohaterze) złym, by sprawiedliwości stało się zadość. Ale dobro musi wygrać, bo inaczej przemoc w baśni istotnie nie ma sensu.
Jestem natomiast przeciwna łagodzeniu motywu kary czy zemsty na złych bohaterach. Gdy popełniane przez nich zło nie jest odpłacane tym samym.

Zresztą, mądrzę się, a znalazłam wywiad (wprawdzie w czasopiśmie, za którym szczerze nie przepadam, ale widocznie i rzepie się czasem udaje popełnić coś niegłupiego):
[link widoczny dla zalogowanych]

Pod słowami pana Leszczyńskiego mogę się podpisać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:06, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Mądrze gadacie, Szproto.
Bo fakt, baśń może oswajać dziecko z cierpieniem i śmiercią, ale jednocześnie powinna dawać mu poczucie bezpieczeństwa - że owszem, dzieją się złe rzeczy, w ciemnym lesie są wilki i czarownice, ale jeśli jesteśmy dobrzy i postępujemy właściwie, to spotka nas nagroda. Nawet jeśli w celu jej zdobycia trzeba trochę pocierpieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Pią 21:13, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Niech Ci Bór w szumiących liściach z podobiznami króli wynagrodzi za dobre słowa, mości Kuro Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:23, 16 Kwi 2010    Temat postu:

W tym co mówi Szprota jest dużo prawdy.
Ale na przykład zakończenie "małej syrenki" dla Andersena miało głęboki sens. Syrenka sprzeciwiła się porządkowi świata (w który Andersen bardzo wierzył) i to dlatego musiała zginać.
Baśnie Grim i Andresena nie są dla małych dzieci. Ale przerabianie ich po to, żeby dla dzieci się nadawały - to według mnie profanacja. Jak ktoś chce by dziecko miało szczęśliwe zakończenia, to niech lepiej czyta dziecku o teletubisiach.
Ja osobiście też wole tak zwane happy endy od historii kończących się źle, ale nie chce, by ktoś całą wewnętrzną logikę, symbolikę fabuły i postaci przewracał tylko dla szczęśliwego zakończenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:38, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Generalnie, to syrenka nie zginęła... Zmieniła się w ducha powietrza i lata teraz po świecie z innymi duchami, a każdy dobry uczynek dziecka przybliża dzień jej przemiany w zbawioną duszę i pójścia do prawdziwego nieba. tak jak każdy zły uczynek ten dzień oddala. Mamy więc tu zakończenie może nie klasycznie, baśniowo "szczęśliwe", ale z nadzieją. Ciekawe, że mało kto o tym pamięta, wszyscy kojarzą, że syrenka umarła...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:40, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Ja znam wersję, gdy syrenka zamieniła się w morską pianę (ponieważ nie miała duszy) i to był jej koniec.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Pią 21:41, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Zakończenie "Małej Syrenki" ma sens, oczywiście, to zresztą mądra opowieść i również jestem przeciwna przerabianiu jej w ułagodzoną wersję.
Ale to nie jest dla mnie baśń sensu stricto, tylko opowieść dla ciut starszego dzieciaka. Powiedzmy właśnie ośmio-dziesięciolatka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:43, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Otóż to, zamieniła się - ale to nie był jej koniec.

Cytat:
Raz jeszcze spojrzała żałosnym wzrokiem na księcia, a potem skoczyła ze statku do morza i czuła, jak jej ciało zmienia się w pianę.

Teraz słońce wzeszło nad morzem, promienie jego padały tak łagodnie, ogrzewając śmiertelnie zimną pianę morską, mała syrenka nie czuła wcale śmierci, ujrzała jasne słońce, a wysoko nad nią unosiły się tysiące pięknych, przezroczystych istot. Poprzez te istoty widziała białe żagle statku i czerwone obłoki na niebie; głosy tych istot były melodią, ale tak delikatną, że ucho żadnego człowieka nie mogło jej usłyszeć, jak również żadne ziemskie oko nie mogło ich widzieć, bez skrzydeł, własną lekkością, unosiły się one w powietrzu. Mała syrenka zobaczyła, że ma ciało podobne do nich, i wzniosła się coraz wyżej i wyżej z piany ku górze.

- Dokąd ja idę? - spytała, a jej głos brzmiał jak głos tych cudnych duchów, tak nieziemsko, że żadna ziemska muzyka nie mogłaby go naśladować.

- Do cór powietrza! - odpowiedziały tamte. - Syreny nie mają nieśmiertelnej duszy i nie mogą jej mieć, chyba że zdobędą miłość człowieka. Jej wieczne trwanie zależy od obcych mocy. Córy powietrza także nie mają wiecznej duszy, ale przez dobre uczynki mogą na nią zasłużyć. Lecimy do ciepłych krajów, gdzie dżuma zabija ludzi; tam niesiemy ożywczy chłód. Rozpylamy w powietrzu zapach kwiatów, koimy i leczymy. Kiedy przez trzysta lat dążyć będziemy do tego, aby w miarę naszych sił czynić dobro, wtedy osiągniemy nieśmiertelność i będziemy brały udział w ludzkim wiecznym szczęściu. Biedna mała syreno, dążyłaś całym swym sercem do tego samego co my celu! Cierpiałaś tak jak my i wzniosłaś się do świata powietrznych duchów, a po trzystu latach możesz przez dobre uczynki zdobyć nieśmiertelną duszę.

Mała syrena wzniosła ku Bożemu słonku białe ramiona i po raz pierwszy poczuła w oczach łzy.

Na statku znowu zawrzało życie i gwar, syrena widziała księcia wraz z jego piękną małżonką, jak szukał jej; spoglądali smętnie na pieniącą się wodę, jak gdyby wiedzieli, że syrenka rzuciła się na fale. A ona niepostrzeżenie pocałowała oblubienicę w czoło, uśmiechając się do księcia i wraz z innymi dziećmi powietrza wzniosła się ku górze, ku różowym obłokom szybującym w powietrzu.

- Za trzysta lat wzniesiemy się do królestwa Bożego!

- Jeszcze wcześniej możemy się tam dostać! - szepnęła jedna z nieziemskich istot. - Niewidzialne, dostajemy się do domów ludzi, gdzie są dzieci, i widok każdego dziecka sprawiającego swoim rodzicom radość i zasługującego na ich miłość skraca czas naszej próby. Dziecko nie wie, kiedy przelatujemy przez pokój, a gdy się uśmiechamy z radości, jaką nam sprawiło, Bóg odlicza nam jeden rok z trzystu lat; ale jeśli napotkamy niegrzeczne i złe dziecko, wylewamy łzy smutku, i każda łza przedłuża o jeden dzień czas naszej próby!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:58, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Co do przeróbek "Małej Syrenki" to podoba mi się ta, która krąży po Japonii.

Kiedy syrence nie udało się zdobyć serca księcia - musiała zmienić się w morską pianę. Lecz wszystkie siostry syrenki przebłagały wiedźmę, oddając jej swoje włosy. W zamian dostały sztylet, którym syrenka musiała przebić serce księcia by sama nie musiała zginać. I to zrobiła i był "happy end" w iście Japońskim stylu.
I niech Bur mnie broni - nie uważam tego za wersje dla małych dzieci. Brr...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:28, 16 Kwi 2010    Temat postu:

Aż do "i to zrobiła" zgadza się z wersją kanoniczną...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Sob 19:39, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Bardzo dziękuję Szprocie za ubranie w składne słowa, tego co staram się powiedzieć od początku wątku, ale ktoś mnie tu postrzegać zaczął jako wyrodną nianię walącą dzieciaka śmiercią między oczy ( Wink ). Chodziło mi dokładnie o to, co tak ładnie sformułowała Szprota. Nie, nic nie mówić i NIE, NIE walić między oczy, a już szczególne nie JETIXem (śmierć?! To prędzej uczy, że fajnie jest zabijać, bo za x odcinków i tak wstanie martwy... to tak, jak dawać dzieciom do oglądania South Park. Robienie sieczki z mózgu)! Ale właśnie po to, żeby powoli, delikatnie, ale zacząć dziecko oswajać. Oswajać z życiem, bo co potem? Za młode będzie w wieku lat ośmiu na wyjście spod klosza, za młode w wieku lat 14-stu, potem znowu będziemy mieli tragedię. Dziecko należy uczyć z wyczuciem, delikatnie, nie wolno odbierać mu dzieciństwa, ale uczyć je i tak trzeba.

Baśnie wydają mi się świetną pomocą naukową, że się tak wyrażę. Wywiad jest bardzo mądry, i też się pod nim podpisuję obiema rękoma. I kilka razy. Dziecko trzeba świata uczyć.

I choć potrafię się zgodzić z tekstem "Lullababy" Przemyk...to cóż- ja świata nie zaczaruję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Sob 20:10, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Zgaga stwierdza, ze zakonczenie malej syrenki jest jakies szemrane i toksyczne troche.
Tam jest taki malutki szantazyk emocjonalny - zeby dzieci byly grzeczne i zaslugiwaly na milosc swoich rodziców - bo jak nie sa, to jakies niewidzialne istotki cierpia..
A w ogóle, cala basn jest o tym, ze kiedy nie uda sie zdobyc faceta przerabiajac sobie cialo dla niego, nalezy popelnic samobója? Jesli tak, to Zgaga mówi, ze cala syrenka do dupy Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:14, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Mała syrenka jest dla mnie o tym, że poświęcanie wszystkiego dla szczeniackiego zauroczenia jest bardzo głupim pomysłem. Ile ta syrenka miała? 16 lat?

A tak na poważnie - jest o tym, że każdy ma swoje miejsce w świecie (co imho jest bzdurą) i że pakowanie się tam, gdzie kompletnie nie pasujesz może się skończyć tragicznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Furia
Królowa Szwecji



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:38, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Wiecie co, nie znam się na wychowywaniu dzieci, ale...
Kiedy byłam mała i opiekowała się mną babcia, to zawsze namawiałam ją do opowiadania mi bajek, bo babcia znała te fajniejsze wersje. Z rozdziawionymi ustami czekałam na krwawe momenty i do tej pory, niczym migawki z kolorowego telewizora, mam przed oczami najpierw chudą, a potem grubą siostrę Kopciuszka, które wsiadają na białego konia z Księciem i nagle ze szklanych bucików bucha fontanna krwi. Ja to naprawdę pamiętam w obrazach. Ciekawostką jest, że tych "miękkich" bajek nie pamiętam, ale dzieciom wolałabym serwować jednak wersje light.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 22:08, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Może nie każde dziecko tak ma, ale ja w sobie pamiętam to umiłowanie makabry, tego specyficznego ściśnięcia w dołku, gdy snuta opowieść okazywała się tak krwawa, jak się spodziewałam. To się odbiera inaczej niż dorosły, nie wiem, czemu. Ale siostrom Kopciuszka istotnie trza było ciachać pięty i palce!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Furia
Królowa Szwecji



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:30, 17 Kwi 2010    Temat postu:

szprota napisał:
Ale siostrom Kopciuszka istotnie trza było ciachać pięty i palce!


No, a jak! A jaka byłam zawiedziona, jak mama kazała ocenzurować historię. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 22:44, 17 Kwi 2010    Temat postu:

No. Więc same widzimy, sięgamy do własnych doświadczeń i same stwierdzamy, że makabra, jeśli towarzyszy karaniu tych złych, jest wielce okej, nikomu nie poczyniła traum ni neuroz, więc cenzurowane wersje tak naprawdę nie są dla dzieci, tylko dla tych dorosłych, którzy już tych dziecięcych makabreskowych fascynacji nie pamiętają.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:49, 17 Kwi 2010    Temat postu:

szprota napisał:
(...)więc cenzurowane wersje tak naprawdę nie są dla dzieci, tylko dla tych dorosłych, którzy już tych dziecięcych makabreskowych fascynacji nie pamiętają.


Podpisuje się obiema rękami. Ale to teraz takie modne. Dzisiaj wszystkiemu winne są dziecię traumy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:03, 17 Kwi 2010    Temat postu:

I oczy- w wersji nieocenzurowanej gołąbki wydziobywały im oczy.

Witam, po długim czytaniu postanowiłam się zarejestrować i pobronić trochę bajek Disney'a.

Zacznijmy od tego, że wychowałam się na nieocenzurowanych baśniach i legendach i chyba od samego początku uwielbiałam porównywać różne wersje. Samego "Kopciuszka" miałam na kasetach i książkach kilkanaście wersji-z drzewem, matką chrzestną, ale też polską Popieluszkę (złoty dębie, otwórz się...) chińską (przyjaciel Kopciuszka- złoty karp- zostaje przez macochę i siostrę zjedzony, ale ości przemieniają się w pantofelki) i taką w której bohaterowie mieli śliczne XVII wieczne stroje, a przygotowując siostry na bal Kopciuszek pudrował im peruki. Serię "Simsala Grimm" nagrywałam na video, a moim skarbem było słuchowisko o Jasiu i Małgosi, gdzie "chatka czarownicy" to fabryka słodyczy. Muminki (te japońskie) też niekanoniczne, a przecież śliczne. Dlatego nie obruszam się na przeróbki- IMHO baśnie nie mają kanonicznej wersji.

Baśnie uwielbiałam, podchodziłam do nich emocjonalnie, ale jednocześnie stawiałam granice. Na filmie płakałam kilka razy- pierwszy raz kiedy umarł Mufasa. Disney z lat 90 i starszy to IMHO idealne bajki dla dzieci- piękne, wzruszające i wyraziste. To co odróżnia je od współczesnych to idealna kompozycja, wyważenie humoru i dramatu, wspaniała muzyka i wyraźny czarny charakter. Skaza, Ratcliffe czy Frollo byli naprawdę groźni i jako dziecko się ich bałam- katharsis jaki odczuwałam gdy ich ukarano pamiętam do dziś. A piosenki! Po latach puszczając je rodzeństwu pamiętam każde słowo. Nawet "Hellfire- Z Piekieł Dna", którego sens dotarł do mnie po latach.

"Dzwonnik z Notre Dame" to IMHO majstersztyk pod każdym względem, także pod względem nawiązań- umiejętnie wpleciony Dies Irae czy łacińskie wstawki w "Hellfire" są ewidentnie skierowane do dorosłych, ale nie przeszkadzają dziecku w oglądaniu. IMHO postShrekowe bajki starają się być dla wszystkich, ale są dla nikogo- dzieci (6-8 lat) nawiązań zwyczajnie nie łapią, gubią się i tracą wątek. Znaj proporcje, mocium panie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 23:08, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Ba, jest nawet teoria, że pierwszy rok życia dziecka wdrukowuje się na stałe w naszą późniejszą emocjonalność. I może nawet miałaby ciut sensu, gdyby nie jedno proste pytanie: co z dzieciakami z domów dziecka, które do rodzin zastępczych trafiają najczęściej w wieku późniejszym niż rok czy dwa? Są skrzywione emocjonalnie na zawsze? No mam podstawy przypuszczać, że nie.
To offtop, oczywiście, jeśli się nam dyskusja rozwinie, to przyjdzie Kura i wydzieli.
[Przyjdzie walec i wyrówna...]
Sorry, musiałam. Kura.


Zaznaczam, że nie jestem znawcą dzieci. To, o czym piszę, to moje własne doświadczenia, które mam szczęście pamiętać i obserwacja, może też wiedza ze studiów (studiowałam socjologię). Ale jestem głęboko przekonana, że dzieci nie potrzebują przesadnego kokona, jeśli chodzi o wiedzę o życiu, śmierci, związkach międzyludzkich. Bo dość długo nie mają poczucia jakiegoś, bo ja wiem, niezbędnego porządku w świecie, według którego ów świat ma się im układać. I dlatego pewne fakty (urodziła cię inna pani, tatuś nadal cię kocha, ale chce mieszkać z inną panią, twój kolega ma dwóch tatusiów, twój przyjaciel umarł i już go nic nie boli) przyjmują absolutnie naturalnie. Skoro tak jest, to widocznie musi być.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 23:11, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Eire napisał:
I oczy- w wersji nieocenzurowanej gołąbki wydziobywały im oczy.

A tak, i nikt ich nie żałował. Absolutne katharsis :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 23:14, 17 Kwi 2010    Temat postu:

szprota napisał:

To offtop, oczywiście, jeśli się nam dyskusja rozwinie, to przyjdzie Kura i wydzieli.
[Przyjdzie walec i wyrówna...]
Sorry, musiałam. Kura.


Ale mam nadzieję, że nie uraziłam? Żebyś tylko nie odebrała, że Cię postrzegam jako Kurę Wyrównującą! Bo wcale a wcale! Po prostu jestem zachwycona techniczną możliwością przerzucenia części wątku w nowy, ja zacofana z gazety.pl jestem...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szprota dnia Sob 23:15, 17 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:26, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Nie, skąd Very Happy Po prostu takie skojarzenie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szprota
Mary Sue Forever!



Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 10215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Default City

PostWysłany: Sob 23:42, 17 Kwi 2010    Temat postu:

kura z biura napisał:
Nie, skąd :D Po prostu takie skojarzenie :)

Uff. Ledwo miesiąc tu jestem, nie chciałabym gaf napopełniać...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Furia
Królowa Szwecji



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:51, 17 Kwi 2010    Temat postu:

Tak a propos dyskusji [link widoczny dla zalogowanych]
Muzyka przypomniała mi dzieciństwo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Nie 9:57, 18 Kwi 2010    Temat postu:

Świetne zdjęcia.
Bardzo lubię baśnie opowiadane w ujęciu drugoplanowych postaci. Albo przedstawiane od innej strony. Tu - [link widoczny dla zalogowanych] - można znaleźć rozliczne Kopciuszki i Czerwone Kapturki w różnych wersjach, z czego Kapturek w wersji Angeli Carter jest zachwycający. Sama napisałam opko o brzydkiej siostrze Kopciuszka, ale lekko lipne mi wyszło i nie warto pokazywać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:12, 18 Kwi 2010    Temat postu:

"Póki mamy twarze" C.S. Lewisa jest takim właśnie przedstawieniem mitu o Erosie i Psyche z punktu widzenia siostry Psyche, kobiety bardzo brzydkiej. Polecam!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Nie 10:21, 18 Kwi 2010    Temat postu:

Super, poszukam : )

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:39, 18 Kwi 2010    Temat postu:

Rzeczywiście świetne zdjęcia! A co do opowieści, pewnie kiedyś poczytam, lubię takie zabiegi. Czytałam kiedyś świetną "Penelopiadę" - "Iliadę" i "Odyseję" z punktu widzenia Penelopy.

Ja ostatnio popełniłam pewną "bajkową" opowieść... ale na razie nie chcę jej do Internetu wrzucać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Nie 16:30, 18 Kwi 2010    Temat postu:

Wrzuuuuuuć! O czym jest?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nin dnia Nie 16:30, 18 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:58, 18 Kwi 2010    Temat postu:

No właśnie nie chcę, bo trzymam ją jako gotowiec z myślą o jakimś konkursie Razz Wcześniejsza publikacja więc odpada.

Mogę mailowo / pocztą forum podesłać Wink

EDIT: Ach, popełniłam też kiedyś cykl bajek erotycznych, te są w Internecie Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Nie 16:58, 18 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Lampa z zielonym abażurem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin